netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?

102 odpowiedzi8 590 wyświetleńzałożony przez Gary, 27.06.2023

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 103 z 103 ]

66

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
rossanka napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

więc tak, uprawiam seks z zona, pomimo że nie mam na niego ochoty, bo nie jestem najważniejszy w tej relacji
Uważam, że to ta osoba z niższym libido, powinna sie dostosować do tej z wyższym.
Bo to tak, jak by zmuszać partnera, żeby niedojadał.

Ja pierdole.

A mi cos tu nie pasuje. Skoro piszesz, że nie masz ochoty na seks z zoną w niektórych sytuacjach, to jak to jest technicznie możliwe? To się tak da?  Myślałam, ze jak mężczyzna nie chce się przespać z partnerką, to nie da rady (odwrotnie już tak,, bo kobieta, mówiąc wprost, może tylko leżeć.
Szeptuch, jak to jest technicznie możliwe? Tabletki, czy wyobrażasz sobie coś aby się nakrecić i aby do tego seksu doszło?

Przecież Szeptuch żeby teraz wyjść jakoś cało z tej swojej prostej rady dla kobiet, napisze coś o poświęcaniu się dla drugiej połowki, o robieniu wszystkiego aby drugą stronę zaspokoić i ile to facet musi się namęczyć, aby do rozwodu nie dopuścić, bo rozwód kosztuje smile

Sorry, ale ten facet dla mnie to mitoman i zwykły powieściopisarz.

67

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
rossanka napisał/a:

seks z zoną w niektórych sytuacjach, to jak to jest technicznie możliwe? To się tak da?  Myślałam, ze jak mężczyzna nie chce się przespać z partnerką, to nie da rady

Szeptuch, jak to jest technicznie możliwe? Tabletki, czy wyobrażasz sobie coś aby się nakrecić i aby do tego seksu doszło?

to fizjologicznie możliwe smile

68 Ostatnio edytowany przez Szeptuch (2023-06-28 21:01:52)

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
Salomonka napisał/a:
rossanka napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

więc tak, uprawiam seks z zona, pomimo że nie mam na niego ochoty, bo nie jestem najważniejszy w tej relacji
Uważam, że to ta osoba z niższym libido, powinna sie dostosować do tej z wyższym.
Bo to tak, jak by zmuszać partnera, żeby niedojadał.

Ja pierdole.

A mi cos tu nie pasuje. Skoro piszesz, że nie masz ochoty na seks z zoną w niektórych sytuacjach, to jak to jest technicznie możliwe? To się tak da?  Myślałam, ze jak mężczyzna nie chce się przespać z partnerką, to nie da rady (odwrotnie już tak,, bo kobieta, mówiąc wprost, może tylko leżeć.
Szeptuch, jak to jest technicznie możliwe? Tabletki, czy wyobrażasz sobie coś aby się nakrecić i aby do tego seksu doszło?

Przecież Szeptuch żeby teraz wyjść jakoś cało z tej swojej prostej rady dla kobiet, napisze coś o poświęcaniu się dla drugiej połowki, o robieniu wszystkiego aby drugą stronę zaspokoić i ile to facet musi się namęczyć, aby do rozwodu nie dopuścić, bo rozwód kosztuje smile

Sorry, ale ten facet dla mnie to mitoman i zwykły powieściopisarz.

O tym, że zona ma większe libido niz ja, i z racji tego to ja "wykonuje obowiązki małżeńskie" pisałem już ( choćby z ross) o wiele wcześniej, niz napisałem ten frazes o rozkładaniu nóg.

cały czas potwierdzasz Salomonka, że gwiazda twojego intelektu, nie świeci zbyt mocno.
Bo gdyby świeciła, to o tym ze rozwód kosztuje duzo, pisałem w kontekście tego, gdy facet chce sie rozejść z zona która odmawia mu seksu, zwyczaj gdy pyta sie o opinie słysz od kobiet, że jest żałosny skoro chce sie rozwieść z powodu braku seksu, i ze go sporo to będzie kosztować.
Zastanawiam sie, jakim cudem, ty  z takimi umiejętnościami czytania, zarobiłaś na cokolwiek więcej niz norę na po pegeerowskiej wsi.
bo te apartamenty w Hiszpanii, jakoś nie rzutują z twoja osoba.
chyba, że to tylko bajko-pisarstwo.
Aby poczuć sie lepiej, od tych zarabiajacyh mediana.
Choc nie zdziwił bym sie, gdybyś sama tyle zarabiała.

69

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
rossanka napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

więc tak, uprawiam seks z zona, pomimo że nie mam na niego ochoty, bo nie jestem najważniejszy w tej relacji
Uważam, że to ta osoba z niższym libido, powinna sie dostosować do tej z wyższym.
Bo to tak, jak by zmuszać partnera, żeby niedojadał.

Ja pierdole.

A mi cos tu nie pasuje. Skoro piszesz, że nie masz ochoty na seks z zoną w niektórych sytuacjach, to jak to jest technicznie możliwe? To się tak da?  Myślałam, ze jak mężczyzna nie chce się przespać z partnerką, to nie da rady (odwrotnie już tak,, bo kobieta, mówiąc wprost, może tylko leżeć.
Szeptuch, jak to jest technicznie możliwe? Tabletki, czy wyobrażasz sobie coś aby się nakrecić i aby do tego seksu doszło?

rossanka, powiedzmy, że nie masz ochoty na serniczek, ale gdy ktoś cie poczęstuje, i zaczynasz jeść, no to już zjeść cały prawda
w każdym razie, ja tak mam.

70

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?

Dobrze, konkretnie. W jaki sposob mężczyzna zmusza się do seksu, kiedy nie chce uprawiać tego seksu. Serio mnie to ciekawi.

Jeśli to technicznie możliwe, to co z odczuciami kobiety, czy ona jest zadowolona wiedząc, że mężczyzna nie chce seksu, ale robi to w imię obowiązku małżeńskiego? Wielu kobietom odechciałoby się w tym momencie.
Mężczyznom pewnie też.

71

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
rossanka napisał/a:

Dobrze, konkretnie. W jaki sposob mężczyzna zmusza się do seksu, kiedy nie chce uprawiać tego seksu. Serio mnie to ciekawi.

Jeśli to technicznie możliwe, to co z odczuciami kobiety, czy ona jest zadowolona wiedząc, że mężczyzna nie chce seksu, ale robi to w imię obowiązku małżeńskiego? Wielu kobietom odechciałoby się w tym momencie.
Mężczyznom pewnie też.


Rossanka:

Nie ma ochoty na seks, a nie chce seksu to dwa kompletne inne pojęcia.
Bo np w moim przypadku, zona odpowiednio sie troszczy, aby z "nie mam ochoty na seks" przejść w " jednak tego sexu chce"

72

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
Szeptuch napisał/a:
rossanka napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

więc tak, uprawiam seks z zona, pomimo że nie mam na niego ochoty, bo nie jestem najważniejszy w tej relacji
Uważam, że to ta osoba z niższym libido, powinna sie dostosować do tej z wyższym.
Bo to tak, jak by zmuszać partnera, żeby niedojadał.

Ja pierdole.

A mi cos tu nie pasuje. Skoro piszesz, że nie masz ochoty na seks z zoną w niektórych sytuacjach, to jak to jest technicznie możliwe? To się tak da?  Myślałam, ze jak mężczyzna nie chce się przespać z partnerką, to nie da rady (odwrotnie już tak,, bo kobieta, mówiąc wprost, może tylko leżeć.
Szeptuch, jak to jest technicznie możliwe? Tabletki, czy wyobrażasz sobie coś aby się nakrecić i aby do tego seksu doszło?

rossanka, powiedzmy, że nie masz ochoty na serniczek, ale gdy ktoś cie poczęstuje, i zaczynasz jeść, no to już zjeść cały prawda
w każdym razie, ja tak mam.

Ale nie mam ochoty na serniczek w sytuacji gdy:
-jakiś nie myślę o deserze, ale jak ktoś poczęstuje, to zjem bo lubię sernik, aczkolwiek w danej chwili o nim nie myślałam

Czy

-nie cierpię sernika, nienawidzę, ale zjem, aby cioci Krysi nie było przykro

Czy

- lubię sernik, ale aktualnie mam jelitowe, ale jem sernik a potem zdycham

big_smile

Jak to jest pierwszą opcja,  to nie ma mowy o dostosowywaniu się do kogoś, po prostu lubi się sernik, zje się sernik, chociaż w tej chwili myślało się o zakupie nowych mebli. Czy o pracy.
Czyli to żadno poświęcenie się.

73

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
Szeptuch napisał/a:
rossanka napisał/a:

Dobrze, konkretnie. W jaki sposob mężczyzna zmusza się do seksu, kiedy nie chce uprawiać tego seksu. Serio mnie to ciekawi.

Jeśli to technicznie możliwe, to co z odczuciami kobiety, czy ona jest zadowolona wiedząc, że mężczyzna nie chce seksu, ale robi to w imię obowiązku małżeńskiego? Wielu kobietom odechciałoby się w tym momencie.
Mężczyznom pewnie też.


Rossanka:

Nie ma ochoty na seks, a nie chce seksu to dwa kompletne inne pojęcia.
Bo np w moim przypadku, zona odpowiednio sie troszczy, aby z "nie mam ochoty na seks" przejść w " jednak tego sexu chce"

Czyli wychodzi na to  że tego seksu chcesz. A, że akutlrat nie w tej chwili, bo np chwilowo myślisz o nowych panelach do łazienki, a żona Cię akurat nakręci...Szeptuch to się nie liczy.

74

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
Szeptuch napisał/a:
Salomonka napisał/a:
rossanka napisał/a:

A mi cos tu nie pasuje. Skoro piszesz, że nie masz ochoty na seks z zoną w niektórych sytuacjach, to jak to jest technicznie możliwe? To się tak da?  Myślałam, ze jak mężczyzna nie chce się przespać z partnerką, to nie da rady (odwrotnie już tak,, bo kobieta, mówiąc wprost, może tylko leżeć.
Szeptuch, jak to jest technicznie możliwe? Tabletki, czy wyobrażasz sobie coś aby się nakrecić i aby do tego seksu doszło?

Przecież Szeptuch żeby teraz wyjść jakoś cało z tej swojej prostej rady dla kobiet, napisze coś o poświęcaniu się dla drugiej połowki, o robieniu wszystkiego aby drugą stronę zaspokoić i ile to facet musi się namęczyć, aby do rozwodu nie dopuścić, bo rozwód kosztuje smile

Sorry, ale ten facet dla mnie to mitoman i zwykły powieściopisarz.

O tym, że zona ma większe libido niz ja, i z racji tego to ja "wykonuje obowiązki małżeńskie" pisałem już ( choćby z ross) o wiele wcześniej, niz napisałem ten frazes o rozkładaniu nóg.

cały czas potwierdzasz Salomonka, że gwiazda twojego intelektu, nie świeci zbyt mocno.
Bo gdyby świeciła, to o tym ze rozwód kosztuje duzo, pisałem w kontekście tego, gdy facet chce sie rozejść z zona która odmawia mu seksu, zwyczaj gdy pyta sie o opinie słysz od kobiet, że jest żałosny skoro chce sie rozwieść z powodu braku seksu, i ze go sporo to będzie kosztować.
Zastanawiam sie, jakim cudem, ty  z takimi umiejętnościami czytania, zarobiłaś na cokolwiek więcej niz norę na po pegeerowskiej wsi.
bo te apartamenty w Hiszpanii, jakoś nie rzutują z twoja osoba.
chyba, że to tylko bajko-pisarstwo.
Aby poczuć sie lepiej, od tych zarabiajacyh mediana.
Choc nie zdziwił bym sie, gdybyś sama tyle zarabiała.

Ja po prostu nie rozkładam nóg przed byle jakim Szeptuchem, więc mam czas i możliwości, choć w twojej ograniczonej mózgownicy nie mieści się, że kobieta może zarabiać inaczej niż służyć Szeptuchom smile

75

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
Szeptuch napisał/a:

cały czas potwierdzasz Salomonka, że gwiazda twojego intelektu, nie świeci zbyt mocno.
Bo gdyby świeciła, to o tym ze rozwód kosztuje duzo, pisałem w kontekście tego, gdy facet chce sie rozejść z zona która odmawia mu seksu, zwyczaj gdy pyta sie o opinie słysz od kobiet, że jest żałosny skoro chce sie rozwieść z powodu braku seksu, i ze go sporo to będzie kosztować.
Zastanawiam sie, jakim cudem, ty  z takimi umiejętnościami czytania, zarobiłaś na cokolwiek więcej niz norę na po pegeerowskiej wsi.
bo te apartamenty w Hiszpanii, jakoś nie rzutują z twoja osoba.
chyba, że to tylko bajko-pisarstwo.
Aby poczuć sie lepiej, od tych zarabiajacyh mediana.
Choc nie zdziwił bym sie, gdybyś sama tyle zarabiała.

Aaa i jeszcze to... smile

Szeptuch, apartament w Hiszpanii (i to nie jeden) to tylko niewielki fragment tego co mam, ale nie będę cię dołować smile

smile

76

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
Salomonka napisał/a:

Aaa i jeszcze to... smile

Szeptuch, apartament w Hiszpanii (i to nie jeden) to tylko niewielki fragment tego co mam, ale nie będę cię dołować smile

smile

Na zdrowie, i żeby Ci bozia błogosławiła.

77

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
Farmer napisał/a:
rossanka napisał/a:

seks z zoną w niektórych sytuacjach, to jak to jest technicznie możliwe? To się tak da?  Myślałam, ze jak mężczyzna nie chce się przespać z partnerką, to nie da rady

Szeptuch, jak to jest technicznie możliwe? Tabletki, czy wyobrażasz sobie coś aby się nakrecić i aby do tego seksu doszło?

to fizjologicznie możliwe smile

Jak nie chce, nie znaczy, że nie może... A jak się nie chce, to może się zachcieć big_smile
Gorzej jak się nie może...

78

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
wieka napisał/a:

Jak nie chce, nie znaczy, że nie może... A jak się nie chce, to może się zachcieć big_smile
Gorzej jak się nie może...

Farmakologia ponoć pomaga

79

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
rossanka napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

rossanka, powiedzmy, że nie masz ochoty na serniczek, ale gdy ktoś cie poczęstuje, i zaczynasz jeść, no to już zjeść cały prawda
w każdym razie, ja tak mam.

Ale nie mam ochoty na serniczek w sytuacji gdy:
-jakiś nie myślę o deserze, ale jak ktoś poczęstuje, to zjem bo lubię sernik, aczkolwiek w danej chwili o nim nie myślałam

Czy

-nie cierpię sernika, nienawidzę, ale zjem, aby cioci Krysi nie było przykro

Czy

- lubię sernik, ale aktualnie mam jelitowe, ale jem sernik a potem zdycham

big_smile

Jak to jest pierwszą opcja,  to nie ma mowy o dostosowywaniu się do kogoś, po prostu lubi się sernik, zje się sernik, chociaż w tej chwili myślało się o zakupie nowych mebli. Czy o pracy.
Czyli to żadno poświęcenie się.

Przypomniało mi się, jak założyłam taki ogólny wątek o niedopasowaniu seksualnym i napisałam coś podobnego, tyle że jako przykładu użyłam czekolady zamiast serniczka. tongue

Ross, niby tak, żadne poświęcanie się, ale to wymaga jednak, nie wiem, dania szansy? Znaczy, mało tu takich wątków, gdzie kobieta (chyba częściej, ale przecież i mężczyźni się migają) opędza się od zalotów, bo zajęta, zmęczona, serial, telefon, gwiazdy w złym położeniu? wink

Ja nie chcę powiedzieć, że zmęczenie jest złym powodem, ale też na forum nie żalą się ludzie, którym odmówiono seksu raz, raczej tacy, którym odmawia się go stale. Trudno uwierzyć, że wszyscy nienawidzą seksu albo wiecznie mają problemy zdrowotne uniemożliwiające seks - zresztą jeśli tak jest, to partner chyba powinien być poinformowany odpowiednio wcześnie, żeby móc podjąć decyzję co do związku. Tymczasem te wątki najczęściej wskazują raczej na manipulację? Bo na początku coś tam było, a potem coraz mniej i mniej, aż wreszcie za każdym razem "nie zawracaj mi głowy".

Tak że ja bym może nie użyła słowa "obowiązek", ale "warunek" już tak, tylko raczej z dłuższym okresem rozliczenia. wink Bo jasne, nie mam obowiązku uprawiać seksu, tak jak w zasadzie nie mam obowiązku być miła, wychodzić gdziekolwiek z partnerem, sprzątać po sobie, myć się itd., ale wszystko może być warunkiem związku - jak zacznę chodzić brudna, zamknę się na rok w domu, nie pozwolę się nigdy dotknąć, będę wredną zołzą itd., to partner nie może zmusić mnie do zmiany, ale jak najbardziej może stwierdzić, że taki układ mu nie pasuje.

80

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?

Będzie seks, jak żona będzie miała ochotę...
Będzie miała ochotę jak się podnieci...
Podnieci się jak będzie dotykana/całowana...
Ale nie może być dotykana całowana, bo nie ma ochoty na seks.
Więc nie będzie seksu... na razie...
Będzie dopiero jak będzie miała ochotę...
Będzie seks, jak żona będzie miała ochotę...
Będzie miała ochotę jak się podnieci...
Podnieci się jak będzie dotykana/całowana...
Ale nie może być dotykana całowana, bo nie ma ochoty na seks.
Więc nie będzie seksu... na razie...
Będzie dopiero jak będzie miała ochotę...
Będzie seks, jak żona będzie miała ochotę...
Będzie miała ochotę jak się podnieci...
Podnieci się jak będzie dotykana/całowana...
Ale nie może być dotykana całowana, bo nie ma ochoty na seks.
Więc nie będzie seksu... na razie...
Będzie dopiero jak będzie miała ochotę...
Będzie seks, jak żona będzie miała ochotę...
Będzie miała ochotę jak się podnieci...
Podnieci się jak będzie dotykana/całowana...
Ale nie może być dotykana całowana, bo nie ma ochoty na seks.
Więc nie będzie seksu... na razie...
Będzie dopiero jak będzie miała ochotę...
Będzie seks, jak żona będzie miała ochotę...
Będzie miała ochotę jak się podnieci...
Podnieci się jak będzie dotykana/całowana...
Ale nie może być dotykana całowana, bo nie ma ochoty na seks.
Więc nie będzie seksu... na razie...
Będzie dopiero jak będzie miała ochotę...
Będzie seks, jak żona będzie miała ochotę...
Będzie miała ochotę jak się podnieci...
Podnieci się jak będzie dotykana/całowana...
Ale nie może być dotykana całowana, bo nie ma ochoty na seks.
Więc nie będzie seksu... na razie...
Będzie dopiero jak będzie miała ochotę...
Będzie seks, jak żona będzie miała ochotę...
Będzie miała ochotę jak się podnieci...
Podnieci się jak będzie dotykana/całowana...
Ale nie może być dotykana całowana, bo nie ma ochoty na seks.
Więc nie będzie seksu... na razie...
Będzie dopiero jak będzie miała ochotę...
Będzie seks, jak żona będzie miała ochotę...
Będzie miała ochotę jak się podnieci...
Podnieci się jak będzie dotykana/całowana...
Ale nie może być dotykana całowana, bo nie ma ochoty na seks.
Więc nie będzie seksu... na razie...
Będzie dopiero jak będzie miała ochotę...

81

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?

W punkt. Pięknie napisane Gary.

82 Ostatnio edytowany przez Pwgen (2023-07-01 12:55:28)

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?

Moja była żona miała ochotę na seks, problem tylko taki, że nogi rozkładała nie tylko dla mnie.
I wcale nie było dobrze w małżeństwie, więc teoria obalona.

83

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?

Ciekawy temat

Pozwole zacytować to żartem

Kobieta to stworzenie Boże
Powinna stac w oborze
Ale ze względu na kształt doopy
Chłop ją wziął do chałupy


I tak wiele panów traktuje swoje kobiety to i one nie maja ochoty na sex

84

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
SaraS napisał/a:
rossanka napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

rossanka, powiedzmy, że nie masz ochoty na serniczek, ale gdy ktoś cie poczęstuje, i zaczynasz jeść, no to już zjeść cały prawda
w każdym razie, ja tak mam.

Ale nie mam ochoty na serniczek w sytuacji gdy:
-jakiś nie myślę o deserze, ale jak ktoś poczęstuje, to zjem bo lubię sernik, aczkolwiek w danej chwili o nim nie myślałam

Czy

-nie cierpię sernika, nienawidzę, ale zjem, aby cioci Krysi nie było przykro

Czy

- lubię sernik, ale aktualnie mam jelitowe, ale jem sernik a potem zdycham

big_smile

Jak to jest pierwszą opcja,  to nie ma mowy o dostosowywaniu się do kogoś, po prostu lubi się sernik, zje się sernik, chociaż w tej chwili myślało się o zakupie nowych mebli. Czy o pracy.
Czyli to żadno poświęcenie się.

Przypomniało mi się, jak założyłam taki ogólny wątek o niedopasowaniu seksualnym i napisałam coś podobnego, tyle że jako przykładu użyłam czekolady zamiast serniczka. tongue

Ross, niby tak, żadne poświęcanie się, ale to wymaga jednak, nie wiem, dania szansy? Znaczy, mało tu takich wątków, gdzie kobieta (chyba częściej, ale przecież i mężczyźni się migają) opędza się od zalotów, bo zajęta, zmęczona, serial, telefon, gwiazdy w złym położeniu? wink

Ja nie chcę powiedzieć, że zmęczenie jest złym powodem, ale też na forum nie żalą się ludzie, którym odmówiono seksu raz, raczej tacy, którym odmawia się go stale. Trudno uwierzyć, że wszyscy nienawidzą seksu albo wiecznie mają problemy zdrowotne uniemożliwiające seks - zresztą jeśli tak jest, to partner chyba powinien być poinformowany odpowiednio wcześnie, żeby móc podjąć decyzję co do związku. Tymczasem te wątki najczęściej wskazują raczej na manipulację? Bo na początku coś tam było, a potem coraz mniej i mniej, aż wreszcie za każdym razem "nie zawracaj mi głowy".

Tak że ja bym może nie użyła słowa "obowiązek", ale "warunek" już tak, tylko raczej z dłuższym okresem rozliczenia. wink Bo jasne, nie mam obowiązku uprawiać seksu, tak jak w zasadzie nie mam obowiązku być miła, wychodzić gdziekolwiek z partnerem, sprzątać po sobie, myć się itd., ale wszystko może być warunkiem związku - jak zacznę chodzić brudna, zamknę się na rok w domu, nie pozwolę się nigdy dotknąć, będę wredną zołzą itd., to partner nie może zmusić mnie do zmiany, ale jak najbardziej może stwierdzić, że taki układ mu nie pasuje.

Jest róznica, ktiedy jest odmowa, bo np kobieta jest chora, ma okres, albo gorszy dzień i nie nadaje się do niczego. To jest przecież normalne. Źle by natomiast było, jakby coiagle nie miała ochoty na seks i seks by łby wymuszony przez męża raz na miesiąc - wtedy cos nie halo by było. Albo jak jest w parze nieciekawie, źle się dzieje pod jakims względem, np oddalili soe od siebie, ,brak rozmów, widują sie tylko rano przy śniadaniu i wieczorem przed snem , brak kontaktu w ciągu dnia - wtedy mi by sie na przykład nie chciało. Bo jak tu spać z kimś z kim psychicznie człowiek czuje sie nie komfortowo - nie da się.

85 Ostatnio edytowany przez wieka (2023-07-01 14:22:48)

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
Gary napisał/a:

Będzie seks, jak żona będzie miała ochotę...
Będzie miała ochotę jak się podnieci...
Podnieci się jak będzie dotykana/całowana...
Ale nie może być dotykana całowana, bo nie ma ochoty na seks.
Więc nie będzie seksu... na razie...
Będzie dopiero jak będzie miała ochotę...
Będzie seks, jak żona będzie miała ochotę...
Będzie miała ochotę jak się podnieci...
Podnieci się jak będzie dotykana/całowana...
Ale nie może być dotykana całowana, bo nie ma ochoty


Tak, koło się zamyka, ale po co było to tyle razy powtarzać big_smile
Jak jeszcze mąż za bardzo nie protestuje... to tak jest w związkach, ale uważam, że większość się nie zgadza na takie zbywanie...

86 Ostatnio edytowany przez wieka (2023-07-01 14:30:11)

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?

8

Reni48 napisał/a:

Ciekawy temat

Pozwole zacytować to żartem

Kobieta to stworzenie Boże
Powinna stac w oborze
Ale ze względu na kształt doopy
Chłop ją wziął do chałupy


I tak wiele panów traktuje swoje kobiety to i one nie maja ochoty na sex

Z tym, że problem jest bardziej skomplikowany, jeszcze zależy to od temperamentu i nie tylko.

Ale też jest prawdą, że jak się ma tzw. dobrego męża, to właśnie jemu się odmawia, bo nic nie powie...

Czyli ochota nie jest wprost proporcjonalna do dobroci męża... choć na pewno pomaga uprawiać seks bez wstępnej ochoty...

87

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
Gary napisał/a:

Będzie seks, jak żona będzie miała ochotę...
Będzie miała ochotę jak się podnieci...
Podnieci się jak będzie dotykana/całowana...
Ale nie może być dotykana całowana, bo nie ma ochoty na seks.
Więc nie będzie seksu... na razie...
Będzie dopiero jak będzie miała ochotę...
Będzie seks, jak żona będzie miała ochotę...
Będzie miała ochotę jak się podnieci...
Podnieci się jak będzie dotykana/całowana...
Ale nie może być dotykana całowana, bo nie ma ochoty na seks.
Więc nie będzie seksu... na razie...
Będzie dopiero jak będzie miała ochotę...
Będzie seks, jak żona będzie miała ochotę...
Będzie miała ochotę jak się podnieci...
Podnieci się jak będzie dotykana/całowana...
Ale nie może być dotykana całowana, bo nie ma ochoty na seks.
Więc nie będzie seksu... na razie...
Będzie dopiero jak będzie miała ochotę...
Będzie seks, jak żona będzie miała ochotę...
Będzie miała ochotę jak się podnieci...
Podnieci się jak będzie dotykana/całowana...
Ale nie może być dotykana całowana, bo nie ma ochoty na seks.
Więc nie będzie seksu... na razie...
Będzie dopiero jak będzie miała ochotę...
Będzie seks, jak żona będzie miała ochotę...
Będzie miała ochotę jak się podnieci...
Podnieci się jak będzie dotykana/całowana...
Ale nie może być dotykana całowana, bo nie ma ochoty na seks.
Więc nie będzie seksu... na razie...
Będzie dopiero jak będzie miała ochotę...
Będzie seks, jak żona będzie miała ochotę...
Będzie miała ochotę jak się podnieci...
Podnieci się jak będzie dotykana/całowana...
Ale nie może być dotykana całowana, bo nie ma ochoty na seks.
Więc nie będzie seksu... na razie...
Będzie dopiero jak będzie miała ochotę...
Będzie seks, jak żona będzie miała ochotę...
Będzie miała ochotę jak się podnieci...
Podnieci się jak będzie dotykana/całowana...
Ale nie może być dotykana całowana, bo nie ma ochoty na seks.
Więc nie będzie seksu... na razie...
Będzie dopiero jak będzie miała ochotę...
Będzie seks, jak żona będzie miała ochotę...
Będzie miała ochotę jak się podnieci...
Podnieci się jak będzie dotykana/całowana...
Ale nie może być dotykana całowana, bo nie ma ochoty na seks.
Więc nie będzie seksu... na razie...
Będzie dopiero jak będzie miała ochotę...

Co za idiotyzm.
Widocznie taki mąż nauczył żonę że całuje ją i dotyka tylko gdy ten ma chcicę. Wtedy nic dziwnego że żona reaguje alergicznie na jego dotyk. To już nie może jej całować bez okazji i bez dobierania się od razu do majtek? Każdy dotyk musi kończyć się łóżku? Jak tak postępujecie panowie to macie co macie.

88

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
wieka napisał/a:
Gary napisał/a:

Będzie seks, jak żona będzie miała ochotę...
Będzie miała ochotę jak się podnieci...
Podnieci się jak będzie dotykana/całowana...
Ale nie może być dotykana całowana, bo nie ma ochoty na seks.
Więc nie będzie seksu... na razie...
Będzie dopiero jak będzie miała ochotę...
Będzie seks, jak żona będzie miała ochotę...
Będzie miała ochotę jak się podnieci...
Podnieci się jak będzie dotykana/całowana...
Ale nie może być dotykana całowana, bo nie ma ochoty


Tak, koło się zamyka, ale po co było to tyle razy powtarzać big_smile
Jak jeszcze mąż za bardzo nie protestuje... to tak jest w związkach, ale uważam, że większość się nie zgadza na takie zbywanie...

Klucz do problemu nie jest w zbywaniu tylko zwykłej ludzkiej relacji -- jedno coś chce, a drugie nie chce. Czy to drugie ma się zmuszać? Pewnie nie... Zatem to pierwsze nie może otrzymać tego czego potrzebuje do szczęścia. Czy ma rezygnować? Pewnie nie... Zatem to pierwszej jednak ma się zmusić? Pewnie nie.... NIe, nie, nie, nie...

89 Ostatnio edytowany przez wieka (2023-07-01 15:26:56)

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?

"Widocznie taki mąż nauczył żonę że całuje ją i dotyka tylko gdy ten ma chcicę. Wtedy nic dziwnego że żona reaguje alergicznie na jego dotyk. To już nie może jej całować bez okazji i bez dobierania się od razu do majtek? Każdy dotyk musi kończyć się łóżku? Jak tak postępujecie panowie to macie co macie."

To standard, bo jak partner zacznie całować, to wiadomo jak skończy, to jest normalne, że to go podnieca, chyba, że często całuje, do tego ma seks kiedy chce, że już sam nie ma ochoty... 
Nie ma reguły...

90 Ostatnio edytowany przez Gary (2023-07-01 14:49:24)

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
M!ri napisał/a:

Co za idiotyzm.

Idiotą jest:

1. albo @Esther Perel smile smile
2. albo ja bo źle ją zrozumiałem smile

91

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?

Mnie się wydaje, że warto zdefiniować co to znaczy dokładnie "nie mieć ochoty na seks". Można nie czuć potrzeby seksu w danym momencie, ale nie być też na "nie" i pójść z partnerem do łóżka, jeśli on tego chce i bawić się dobrze. Można też być kompletnie nie w formie i czuć potrzebę nie uprawiania seksu, więc zmuszanie się w tym momencie jest zadawaniem sobie gwałtu.

Te dwa odcienie "braku ochoty na seks" moim zdaniem są kompletnie różne, i o ile w przypadku pierwszej sytuacji można oczekiwać, że partner nie inicjujący seksu stwierdzi "a, czemu nie" i rzuci się w wir zabaw łóżkowych, o tyle w drugim przypadku ktoś oczekujący, że druga strona zmusi się do seksu, bo "ja tak chcę i to jest obowiązek", wychodzi na sadystę i egocentryka.

Tak samo jak ja mam prawo być napalona i chcieć seksu, mój partner ma prawo go nie chcieć i odmówić. Myślę, że w dobrym związku jest przestrzeń na niedyspozycję w tym aspekcie, o ile nie przedłuża się ona w nieskończoność. Dlatego jak ktoś wskazał wyżej, trzeba o tym rozmawiać. Libido zależy od wielu czynników i nie zawsze wyłącznie wysoka jakość związku zagwarantuje wysokie libido. U kobiet to zależy np. od hormonów, samopoczucia, stanu zdrowia, emocji, skupienia, itp.

Zmuszenie osoby o mniejszym libido, żeby zaspokajała potrzeby partnera o wyższym libido jest tak samo niesprawiedliwe, jak oczekiwanie od partnera z wyższym libido, żeby żył sfrustrowany i ciągle niezaspokojony. Obaj partnerzy powinni wypracować porozumienie w tym temacie i umówić się na sposób realizacji potrzeb tak, żeby nikt nie był pokrzywdzony. Nad ochotą na seks do pewnego stopnia można pracować - jest np. instytucja seksuologa, do której warto się zwrócić, jeśli pożycie u małżonków nie jest zadowalające. No, ale wychodzenie z argumentem "obowiązku" jest moim zdaniem kastrujące relację na wielu poziomach.

92

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?

Nic nie musi. Jednak bez seksu związek uschnie. Seks zbliża brak seksu oddala. Związek bez namiętności jest bez sensu - taka wydmuszka. Dobrze gdy obie strony chcą i znajdują czas na igraszki.

93

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
rossanka napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Zabawne sa tez podwójne standardy w tej kwestii.
Jak psize kobieta, że maz odmawia jej seksu, że wpada w kompleksy itp, to dostaje z góry porody o rozwodzie, żeby nie marnowała czasu na krypto geja albo na impotenta, że usycha niczym kwiat.

Jak to sam napisze mężczyzna, to słysz że dla seksu chce rozwlac rodzinę, że jest zwierzęciem które nad soba nie panuje, że warto sie zastanowić, bo rozwód kosztuje itp.

Ja pierdole.


Tylko który mężczyzna, gdy nie chce uprawiać seksu z dana kobietą bedzie sie do tego zmuszał?
a kobiety to robią, nie rozumiem dlaczego ale to ich sprawa. Tzn tych kobiet, tej części.

Ja sie nigdy nie zmuszalam i nie zmuszam do seksu. Stracilam przez to kilka zwiazkow, bo pajace wychodzili obrazeni, ale dzieki temu jestem w najlepszym zwiazku od dlugiego czasu

94

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
JuliaUK33 napisał/a:
rossanka napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Zabawne sa tez podwójne standardy w tej kwestii.
Jak psize kobieta, że maz odmawia jej seksu, że wpada w kompleksy itp, to dostaje z góry porody o rozwodzie, żeby nie marnowała czasu na krypto geja albo na impotenta, że usycha niczym kwiat.

Jak to sam napisze mężczyzna, to słysz że dla seksu chce rozwlac rodzinę, że jest zwierzęciem które nad soba nie panuje, że warto sie zastanowić, bo rozwód kosztuje itp.

Ja pierdole.


Tylko który mężczyzna, gdy nie chce uprawiać seksu z dana kobietą bedzie sie do tego zmuszał?
a kobiety to robią, nie rozumiem dlaczego ale to ich sprawa. Tzn tych kobiet, tej części.

Ja sie nigdy nie zmuszalam i nie zmuszam do seksu. Stracilam przez to kilka zwiazkow, bo pajace wychodzili obrazeni, ale dzieki temu jestem w najlepszym zwiazku od dlugiego czasu

No tak, tym bardziej, że nie mieszkasz z nim  razem, do tego ma przyjaciółkę, to wręcz jesteś spragniona, nawet jego czasu.

95

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
Gary napisał/a:
M!ri napisał/a:

Co za idiotyzm.

Idiotą jest:

1. albo @Esther Perel smile smile
2. albo ja bo źle ją zrozumiałem smile

A co zrozumiałeś z tego czy kompletnie nic?

96

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
Pwgen napisał/a:

Moja była żona miała ochotę na seks, problem tylko taki, że nogi rozkładała nie tylko dla mnie.
I wcale nie było dobrze w małżeństwie, więc teoria obalona.

Czyli forma  poliamorii albo wymuszony seks. Znam facetów którzy tak właśnie postępują  w związkach ale wychodzi to prędzej czy później (szminka, zapach nieznanych kobiecych perfum, plotki itd.

97

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
wieka napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:
rossanka napisał/a:

Tylko który mężczyzna, gdy nie chce uprawiać seksu z dana kobietą bedzie sie do tego zmuszał?
a kobiety to robią, nie rozumiem dlaczego ale to ich sprawa. Tzn tych kobiet, tej części.

Ja sie nigdy nie zmuszalam i nie zmuszam do seksu. Stracilam przez to kilka zwiazkow, bo pajace wychodzili obrazeni, ale dzieki temu jestem w najlepszym zwiazku od dlugiego czasu

No tak, tym bardziej, że nie mieszkasz z nim  razem, do tego ma przyjaciółkę, to wręcz jesteś spragniona, nawet jego czasu.

W punkt.

Tyle tylko, ze co do zasady, to Szeptuch ma rację. Jak kobieta ma duże libido i facet jej nie daje rady, to ma dużą dawkę zrozumienia, bo co to za facet? Tylko wpędza w kompleksy, nie zaspokaja podstawowych potrzeb itp. Jak sytuacja jest odwrotna, to płytki gamoń z kompleksami, bo zależy mu tylko na seksie.

98 Ostatnio edytowany przez wieka (2023-07-03 09:02:47)

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
Jack Sparrow napisał/a:

Jak kobieta ma duże libido i facet jej nie daje rady, (...)  co to za facet? Tylko wpędza w kompleksy, nie zaspokaja podstawowych potrzeb itp. Jak sytuacja jest odwrotna, to płytki gamoń z kompleksami, bo zależy mu tylko na seksie.

Tak, bo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia tongue

99

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?

Jak się facet nie obróci, tak dupa zawsze z tyłu.

To jak próba odpowiedzenia na pytanie "czy ta sukienka mnie pogrubia?" tongue

100

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?

Nawiasem, ten wątek jest ciekawy biorąc pod uwagę też inne tutejsze, w których kobiety nawet nie tyle namawiają, ale wręcz oczekują, że facet z niskim libido ma chociaż palcówkę lub minetkę zrobić niezaspokojonej partnerce. I podejście do tego jest na zasadzie "przecież to oczywiste, że powinien to zrobić".

101

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
Jack Sparrow napisał/a:

Nawiasem, ten wątek jest ciekawy biorąc pod uwagę też inne tutejsze, w których kobiety nawet nie tyle namawiają, ale wręcz oczekują, że facet z niskim libido ma chociaż palcówkę lub minetkę zrobić niezaspokojonej partnerce. I podejście do tego jest na zasadzie "przecież to oczywiste, że powinien to zrobić".

A wychodzi, że jak się nie ma ochoty, to tak samo działa z każdej strony.

Tylko, że najedzony nie zrozumie głodnego, więc nie ma się dziwić takiej postawie, na uwadze mamy głównie swoje potrzeby czy ich brak, co też nie jest z drogi...

102

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?

Tak jak każdy zdrowy człowiek potrzebuje codziennie jeść, codziennie się nawadniać, codziennie się wyspać, tak też potrzebuje odpowiedniej dawki bliskości i seksu. Oczywiście, że bywają sytuacji, gdzie seks jest niemożliwy, niewskazany albo zwyczajnie niepożądany (choroba, zmęczenie etc.). Ale jeżeli seks w relacji zostaje zepchnięty na dalsze tory i nie stawki ważnej jego części, to taki związek moim zdaniem nie ma większego sensu.

103

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?

czytałam gdzieś o "podtrzymującym seksie" - czyli takim właśnie rozkładaniu nóg by było w małżeństwie dobrze...  i tak zgadza się - seks jak każda inna potrzeba jeśli niezaspokojona to dzieje się źle, tak samo jak brak bliskości, szacunku czy zwykłej konstruktywnej rozmowy. Czasem ciężko jest o to wszystko w związku z długim stażem, w tym jest ambaras... równia pochyla...

Posty [ 66 do 103 z 103 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026