Wrócisz do niego, jeśli się odezwie?
Wydaje mi się, że nie ma tu osoby która powiedziałaby mi że warto do niego wrócić. Wszyscy mówią mi żebym uciekała i tu na forum i w życiu. Nawet psycholog mi to mówi! Nie. Nie mam zamiaru do niego wracać. W trzymaniu się tej decyzji pomagają mi też rady które tutaj na forum uzyskałam. Niektóre porady otworzyły mi również oczy na mnie samą. Muszę zacząć myśleć o sobie. Tak jak tutaj niektórzy zauważyli gość wyprał mi mózg, nie pozwolę mu dalej tego robić. Macie rację że on się nie zmieni co więcej on mi pokazał że się nie zmieni. Pomiędzy powrotem do siebie w wakacje a ostatnim rozstaniem była też sytuacja w której nagle mu odwaliło uznał że jest nieudacznikiem i powinien odejść zablokował mnie wszędzie ja oczywiście pojechałam cała zapłakana do niego, nie miałam z nim kontaktu, chciałam wyjaśnić sytuacje bo znowu nienormalnie się zachował, no dramat.. po co mi coś takiego? przecież to mnie wykończy psychicznie całkowicie. Jego wytłumaczenia mogą dać do myślenia że gość robi te wszystkie paskudne rzeczy bez jakiejś świadomości. "Grożenie" mi wyjazdem za granicę też nie było pierwszy raz. Kiedyś jak zadzwoniłam do niego pogadać jak tam firma itd to dziwnie ze mną rozmawiał i nagle powiedział mi że on pojedzie za granicę beze mnie. Bez jakiekolwiek przyczyny nagle mi coś takiego powiedział no jak można ułożyć sobie poważne życie z kimś tak niepoważnym? Kiedy zapytałam dlaczego mi tak powiedział i jak wyobraża sobie że się do niego wprowadzę i za chwile powie mi że wyjeżdża gdzieś beze mnie ? Jego odpowiedź była "nie wiem". Niedojrzały człowiek albo taki egoistyczny. Tylko ja i ja.
To jest prosta droga do zmarnowania sobie życia. Nigdy moje potrzeby nie będą choć odrobinę ważne tak jak jego. Będzie mnie zostawiał, będzie się paskudnie zachowywał, będzie płakał bo to też często robił przez co udawało mu się mnie zmiękczyć. Zamiast się wkurzyć że nie dotrzymał słowa ja go przytulałam i pocieszałam! On chciał mnie odciąć od przyjaciół co więcej chciał zrobić mojemu przyjacielowi krzywdę o czym się dowiedziałam dopiero po tylu latach! On chciał żebym była jego własnością. Ja miałam robić to co on chciał, być taka jak on chciał i na wszystko się zgadzać. On mógł wszystko, ja go nie kontrolowałam, nie osaczałam, nie zabraniałam niczego, wspierałam i wierzyłam w niego bardziej niż on w siebie.
Czułam się przy nim bardzo źle, z czasem zrobiłam się cicha, zamknięta w sobie i nic nie sprawiało mi przyjemności. Siedziałam na jego spotkaniu rodzinnym i się nie odzywałam. Nie ma sensu być z kimś kto sprawia że przez jego obecność czujesz się fatalnie. To nie może się udać. Odkąd to się skończyło jestem znowu taka jaka byłam wcześniej. Chce mi się żyć.
On bardzo lubił robić mi zdjęcia i kręcić filmiki. Kiedyś kiedy miałam zły humor i ogólnie kiepski dzień prosiłam żeby tego nie robił. Pojechaliśmy na zakupy i on oczywiście stał z telefonem i kręcił. Wkurzyłam się i zapytałam czy może w końcu mi otworzyć ten samochód, po trzech latach powiedział mi że w sumie powinien wtedy dać mi kluczyki i mnie zostawić bo jego starania się dla mnie nie liczyły! Gość miał milion moich zdjęć i filmów, stał z telefonem i mnie nagrywał kiedy ja chciałam coś wyciągnąć z auta i choć nie miałam na to ochoty on tego nie rozumiał to był dla niego powód do rozstania. Szkoda że dla mnie powodem do rozstania nie była przemoc którą stosował a dla niego coś takiego było. Tak jak to że nie obdarzyłam go totalnym zaufaniem po paru miesiącach znajomości i nie rozmawiałam o sprawach dla mnie ciężkich tylko rozmawiałam z przyjaciółmi, i to że chciałam pójść się przejść sama na urlopie. Ja kurde nie mogłam robić nic. Ze wszystkiego mógł być problem.
Jak pomyślę, że facet miał okresy w których był taki kochany, gotował mi, piekł nawet ciasta! Przyjeżdżał, troszczył się a z drugiej strony był chamem i prostakiem to nie dziwię się że mam wyprany mózg.