netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Facet nie wie czego chce?

117 odpowiedzi12 317 wyświetleńzałożony przez basiaczek92, 16.12.2022

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Facet nie wie czego chce?

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 118 z 118 ]

66 Ostatnio edytowany przez basiaczek92 (2022-12-21 11:22:27)

Odp: Facet nie wie czego chce?
ulle napisał/a:

Wrócisz do niego, jeśli się odezwie?

Wydaje mi się, że nie ma tu osoby która powiedziałaby mi że warto do niego wrócić. Wszyscy mówią mi żebym uciekała i tu na forum i w życiu. Nawet psycholog mi to mówi! Nie. Nie mam zamiaru do niego wracać. W trzymaniu się tej decyzji pomagają mi też rady które tutaj na forum uzyskałam. Niektóre porady otworzyły mi również oczy na mnie samą. Muszę zacząć myśleć o sobie. Tak jak tutaj niektórzy zauważyli gość wyprał mi mózg, nie pozwolę mu dalej tego robić. Macie rację że on się nie zmieni co więcej on mi pokazał że się nie zmieni. Pomiędzy powrotem do siebie w wakacje a ostatnim rozstaniem była też sytuacja w której nagle mu odwaliło uznał że jest nieudacznikiem i powinien odejść zablokował mnie wszędzie ja oczywiście pojechałam cała zapłakana do niego, nie miałam z nim kontaktu, chciałam wyjaśnić sytuacje bo znowu nienormalnie się zachował, no dramat.. po co mi coś takiego? przecież to mnie wykończy psychicznie całkowicie. Jego wytłumaczenia mogą dać do myślenia że gość robi te wszystkie paskudne rzeczy bez jakiejś świadomości. "Grożenie" mi wyjazdem za granicę też nie było pierwszy raz. Kiedyś jak zadzwoniłam do niego pogadać jak tam firma itd to dziwnie ze mną rozmawiał i nagle powiedział mi że on pojedzie za granicę beze mnie. Bez jakiekolwiek przyczyny nagle mi coś takiego powiedział no jak można ułożyć sobie poważne życie z kimś tak niepoważnym? Kiedy zapytałam dlaczego mi tak powiedział i jak wyobraża sobie że się do niego wprowadzę i za chwile powie mi że wyjeżdża gdzieś beze mnie ? Jego odpowiedź była "nie wiem". Niedojrzały człowiek albo taki egoistyczny. Tylko ja i ja.

To jest prosta droga do zmarnowania sobie życia. Nigdy moje potrzeby nie będą choć odrobinę ważne tak jak jego. Będzie mnie zostawiał, będzie się paskudnie zachowywał, będzie płakał bo to też często robił przez co udawało mu się mnie zmiękczyć. Zamiast się wkurzyć że nie dotrzymał słowa ja go przytulałam i pocieszałam! On chciał mnie odciąć od przyjaciół co więcej chciał zrobić mojemu przyjacielowi krzywdę o czym się dowiedziałam dopiero po tylu latach! On chciał żebym była jego własnością. Ja miałam robić to co on chciał, być taka jak on chciał i na wszystko się zgadzać. On mógł wszystko, ja go nie kontrolowałam, nie osaczałam, nie zabraniałam niczego, wspierałam i wierzyłam w niego bardziej niż on w siebie.
Czułam się przy nim bardzo źle, z czasem zrobiłam się cicha, zamknięta w sobie i nic nie sprawiało mi przyjemności. Siedziałam na jego spotkaniu rodzinnym i się nie odzywałam. Nie ma sensu być z kimś kto sprawia że przez jego obecność czujesz się fatalnie. To nie może się udać. Odkąd to się skończyło jestem znowu taka jaka byłam wcześniej. Chce mi się żyć.

On bardzo lubił robić mi zdjęcia i kręcić filmiki. Kiedyś kiedy miałam zły humor i ogólnie kiepski dzień prosiłam żeby tego nie robił. Pojechaliśmy na zakupy i on oczywiście stał z telefonem i kręcił. Wkurzyłam się i zapytałam czy może w końcu mi otworzyć ten samochód, po trzech latach powiedział mi że w sumie powinien wtedy dać mi kluczyki i mnie zostawić bo jego starania się dla mnie nie liczyły! Gość miał milion moich zdjęć i filmów, stał z telefonem i mnie nagrywał kiedy ja chciałam coś wyciągnąć z auta i choć nie miałam na to ochoty on tego nie rozumiał to był dla niego powód do rozstania. Szkoda że dla mnie powodem do rozstania nie była przemoc którą stosował a dla niego coś takiego było. Tak jak to że nie obdarzyłam go totalnym zaufaniem po paru miesiącach znajomości i nie rozmawiałam o sprawach dla mnie ciężkich tylko rozmawiałam z przyjaciółmi, i to że chciałam pójść się przejść sama na urlopie. Ja kurde nie mogłam robić nic. Ze wszystkiego mógł być problem.

Jak pomyślę, że facet miał okresy w których był taki kochany, gotował mi, piekł nawet ciasta! Przyjeżdżał, troszczył się a z drugiej strony był chamem i prostakiem to nie dziwię się że mam wyprany mózg.

67

Odp: Facet nie wie czego chce?
basiaczek92 napisał/a:
ulle napisał/a:

Wrócisz do niego, jeśli się odezwie?

Wydaje mi się, że nie ma tu osoby która powiedziałaby mi że warto do niego wrócić. Wszyscy mówią mi żebym uciekała i tu na forum i w życiu. Nawet psycholog mi to mówi! Nie. Nie mam zamiaru do niego wracać. W trzymaniu się tej decyzji pomagają mi też rady które tutaj na forum uzyskałam. Niektóre porady otworzyły mi również oczy na mnie samą. Muszę zacząć myśleć o sobie. Tak jak tutaj niektórzy zauważyli gość wyprał mi mózg, nie pozwolę mu dalej tego robić. Macie rację że on się nie zmieni co więcej on mi pokazał że się nie zmieni. Pomiędzy powrotem do siebie w wakacje a ostatnim rozstaniem była też sytuacja w której nagle mu odwaliło uznał że jest nieudacznikiem i powinien odejść zablokował mnie wszędzie ja oczywiście pojechałam cała zapłakana do niego, nie miałam z nim kontaktu, chciałam wyjaśnić sytuacje bo znowu nienormalnie się zachował, no dramat.. po co mi coś takiego? przecież to mnie wykończy psychicznie całkowicie. Jego wytłumaczenia mogą dać do myślenia że gość robi te wszystkie paskudne rzeczy bez jakiejś świadomości. "Grożenie" mi wyjazdem za granicę też nie było pierwszy raz. Kiedyś jak zadzwoniłam do niego pogadać jak tam firma itd to dziwnie ze mną rozmawiał i nagle powiedział mi że on pojedzie za granicę beze mnie. Bez jakiekolwiek przyczyny nagle mi coś takiego powiedział no jak można ułożyć sobie poważne życie z kimś tak niepoważnym? Kiedy zapytałam dlaczego mi tak powiedział i jak wyobraża sobie że się do niego wprowadzę i za chwile powie mi że wyjeżdża gdzieś beze mnie ? Jego odpowiedź była "nie wiem". Niedojrzały człowiek albo taki egoistyczny. Tylko ja i ja.

To jest prosta droga do zmarnowania sobie życia. Nigdy moje potrzeby nie będą choć odrobinę ważne tak jak jego. Będzie mnie zostawiał, będzie się paskudnie zachowywał, będzie płakał bo to też często robił przez co udawało mu się mnie zmiękczyć. Zamiast się wkurzyć że nie dotrzymał słowa ja go przytulałam i pocieszałam! On chciał mnie odciąć od przyjaciół co więcej chciał zrobić mojemu przyjacielowi krzywdę o czym się dowiedziałam dopiero po tylu latach! On chciał żebym była jego własnością. Ja miałam robić to co on chciał, być taka jak on chciał i na wszystko się zgadzać. On mógł wszystko, ja go nie kontrolowałam, nie osaczałam, nie zabraniałam niczego, wspierałam i wierzyłam w niego bardziej niż on w siebie.
Czułam się przy nim bardzo źle, z czasem zrobiłam się cicha, zamknięta w sobie i nic nie sprawiało mi przyjemności. Siedziałam na jego spotkaniu rodzinnym i się nie odzywałam. Nie ma sensu być z kimś kto sprawia że przez jego obecność czujesz się fatalnie. To nie może się udać. Odkąd to się skończyło jestem znowu taka jaka byłam wcześniej. Chce mi się żyć.

On bardzo lubił robić mi zdjęcia i kręcić filmiki. Kiedyś kiedy miałam zły humor i ogólnie kiepski dzień prosiłam żeby tego nie robił. Pojechaliśmy na zakupy i on oczywiście stał z telefonem i kręcił. Wkurzyłam się i zapytałam czy może w końcu mi otworzyć ten samochód, po trzech latach powiedział mi że w sumie powinien wtedy dać mi kluczyki i mnie zostawić bo jego starania się dla mnie nie liczyły! Gość miał milion moich zdjęć i filmów, stał z telefonem i mnie nagrywał kiedy ja chciałam coś wyciągnąć z auta i choć nie miałam na to ochoty on tego nie rozumiał to był dla niego powód do rozstania. Szkoda że dla mnie powodem do rozstania nie była przemoc którą stosował a dla niego coś takiego było. Tak jak to że nie obdarzyłam go totalnym zaufaniem po paru miesiącach znajomości i nie rozmawiałam o sprawach dla mnie ciężkich tylko rozmawiałam z przyjaciółmi, i to że chciałam pójść się przejść sama na urlopie. Ja kurde nie mogłam robić nic. Ze wszystkiego mógł być problem.

Nawet gdyby sto osób mówiło Ci, żebyś się go trzymała, to Ty i tak kieruj się swoim sądem. Właśnie z tym masz problem, że musisz się wszystkich naokoło dopytywać.
Naucz się wreszcie umiejętności poleganis na samej sobie.
Masz przecież własny rozum i nie potrzebujesz przewodnika, szczególnie w tak oczywistej sprawie, z jaką Ty masz do czynienia.
Napisałaś, że on któregoś dnia przeżył coś w rodzaju załamania, chciał nawet zerwać z Tobą, ponieważ uznał, że jest nieudacznikiem nienadającym się do związku.
No cóż, przez grzeczność nie zaprzecze.
Jest nieudacznikiem, bo rzeczywiście z czym on w ogóle startuje do kobiety?
Tak miałby zachowywać się mężczyzna, z którym kobieta chciałaby się związać?
Wiadomo, że kAzda zdrowo i normalnie myśląca ucieknie zanim kur zapieje.
On musi więc celować w takie zagubione duszyczki, jak Ty, które już od dziecka przechodziły pranie mózgu i były szykowane jako danie główne dla różnych pomyleńców.
Jest więc nieudacznikiem i nie wiem, co musiałoby wydarzyć się w jego życiu, żeby on potrafił zmienić swój styl bycia, swoje zachowanie.
Wiadomo, że w takim wydaniu on nigdy nie zbuduje zdrowego związku.
Słusznie więc naszła go chwilą refleksji.
Może w innych dziedzinach będzie dobrze sobie radził, ale na polu osobistych relacji z kobietami, w ogóle z ludźmi nigdy nie będzie sobie radził.
Dobrze, że chodzisz na terapię, bo bardzo potrzebujesz psychicznego i emocjonalnego wsparcia.
Masz szansę " odrodzić się" jako zupełnie nowy człowiek.
Trzeba tylko, żebyś teraz potrafiła porządnie zatrzasnąć za sobą drzwi. Wyjść z tej ponurej piwnicy i zacząć żyć na jasnych, słonecznych piętrach.

68 Ostatnio edytowany przez basiaczek92 (2022-12-21 16:30:47)

Odp: Facet nie wie czego chce?
ulle napisał/a:
basiaczek92 napisał/a:
ulle napisał/a:

Wrócisz do niego, jeśli się odezwie?

Wydaje mi się, że nie ma tu osoby która powiedziałaby mi że warto do niego wrócić. Wszyscy mówią mi żebym uciekała i tu na forum i w życiu. Nawet psycholog mi to mówi! Nie. Nie mam zamiaru do niego wracać. W trzymaniu się tej decyzji pomagają mi też rady które tutaj na forum uzyskałam. Niektóre porady otworzyły mi również oczy na mnie samą. Muszę zacząć myśleć o sobie. Tak jak tutaj niektórzy zauważyli gość wyprał mi mózg, nie pozwolę mu dalej tego robić. Macie rację że on się nie zmieni co więcej on mi pokazał że się nie zmieni. Pomiędzy powrotem do siebie w wakacje a ostatnim rozstaniem była też sytuacja w której nagle mu odwaliło uznał że jest nieudacznikiem i powinien odejść zablokował mnie wszędzie ja oczywiście pojechałam cała zapłakana do niego, nie miałam z nim kontaktu, chciałam wyjaśnić sytuacje bo znowu nienormalnie się zachował, no dramat.. po co mi coś takiego? przecież to mnie wykończy psychicznie całkowicie. Jego wytłumaczenia mogą dać do myślenia że gość robi te wszystkie paskudne rzeczy bez jakiejś świadomości. "Grożenie" mi wyjazdem za granicę też nie było pierwszy raz. Kiedyś jak zadzwoniłam do niego pogadać jak tam firma itd to dziwnie ze mną rozmawiał i nagle powiedział mi że on pojedzie za granicę beze mnie. Bez jakiekolwiek przyczyny nagle mi coś takiego powiedział no jak można ułożyć sobie poważne życie z kimś tak niepoważnym? Kiedy zapytałam dlaczego mi tak powiedział i jak wyobraża sobie że się do niego wprowadzę i za chwile powie mi że wyjeżdża gdzieś beze mnie ? Jego odpowiedź była "nie wiem". Niedojrzały człowiek albo taki egoistyczny. Tylko ja i ja.

To jest prosta droga do zmarnowania sobie życia. Nigdy moje potrzeby nie będą choć odrobinę ważne tak jak jego. Będzie mnie zostawiał, będzie się paskudnie zachowywał, będzie płakał bo to też często robił przez co udawało mu się mnie zmiękczyć. Zamiast się wkurzyć że nie dotrzymał słowa ja go przytulałam i pocieszałam! On chciał mnie odciąć od przyjaciół co więcej chciał zrobić mojemu przyjacielowi krzywdę o czym się dowiedziałam dopiero po tylu latach! On chciał żebym była jego własnością. Ja miałam robić to co on chciał, być taka jak on chciał i na wszystko się zgadzać. On mógł wszystko, ja go nie kontrolowałam, nie osaczałam, nie zabraniałam niczego, wspierałam i wierzyłam w niego bardziej niż on w siebie.
Czułam się przy nim bardzo źle, z czasem zrobiłam się cicha, zamknięta w sobie i nic nie sprawiało mi przyjemności. Siedziałam na jego spotkaniu rodzinnym i się nie odzywałam. Nie ma sensu być z kimś kto sprawia że przez jego obecność czujesz się fatalnie. To nie może się udać. Odkąd to się skończyło jestem znowu taka jaka byłam wcześniej. Chce mi się żyć.

On bardzo lubił robić mi zdjęcia i kręcić filmiki. Kiedyś kiedy miałam zły humor i ogólnie kiepski dzień prosiłam żeby tego nie robił. Pojechaliśmy na zakupy i on oczywiście stał z telefonem i kręcił. Wkurzyłam się i zapytałam czy może w końcu mi otworzyć ten samochód, po trzech latach powiedział mi że w sumie powinien wtedy dać mi kluczyki i mnie zostawić bo jego starania się dla mnie nie liczyły! Gość miał milion moich zdjęć i filmów, stał z telefonem i mnie nagrywał kiedy ja chciałam coś wyciągnąć z auta i choć nie miałam na to ochoty on tego nie rozumiał to był dla niego powód do rozstania. Szkoda że dla mnie powodem do rozstania nie była przemoc którą stosował a dla niego coś takiego było. Tak jak to że nie obdarzyłam go totalnym zaufaniem po paru miesiącach znajomości i nie rozmawiałam o sprawach dla mnie ciężkich tylko rozmawiałam z przyjaciółmi, i to że chciałam pójść się przejść sama na urlopie. Ja kurde nie mogłam robić nic. Ze wszystkiego mógł być problem.

Nawet gdyby sto osób mówiło Ci, żebyś się go trzymała, to Ty i tak kieruj się swoim sądem. Właśnie z tym masz problem, że musisz się wszystkich naokoło dopytywać.
Naucz się wreszcie umiejętności poleganis na samej sobie.
Masz przecież własny rozum i nie potrzebujesz przewodnika, szczególnie w tak oczywistej sprawie, z jaką Ty masz do czynienia.
Napisałaś, że on któregoś dnia przeżył coś w rodzaju załamania, chciał nawet zerwać z Tobą, ponieważ uznał, że jest nieudacznikiem nienadającym się do związku.
No cóż, przez grzeczność nie zaprzecze.
Jest nieudacznikiem, bo rzeczywiście z czym on w ogóle startuje do kobiety?
Tak miałby zachowywać się mężczyzna, z którym kobieta chciałaby się związać?
Wiadomo, że kAzda zdrowo i normalnie myśląca ucieknie zanim kur zapieje.
On musi więc celować w takie zagubione duszyczki, jak Ty, które już od dziecka przechodziły pranie mózgu i były szykowane jako danie główne dla różnych pomyleńców.
Jest więc nieudacznikiem i nie wiem, co musiałoby wydarzyć się w jego życiu, żeby on potrafił zmienić swój styl bycia, swoje zachowanie.
Wiadomo, że w takim wydaniu on nigdy nie zbuduje zdrowego związku.
Słusznie więc naszła go chwilą refleksji.
Może w innych dziedzinach będzie dobrze sobie radził, ale na polu osobistych relacji z kobietami, w ogóle z ludźmi nigdy nie będzie sobie radził.
Dobrze, że chodzisz na terapię, bo bardzo potrzebujesz psychicznego i emocjonalnego wsparcia.
Masz szansę " odrodzić się" jako zupełnie nowy człowiek.
Trzeba tylko, żebyś teraz potrafiła porządnie zatrzasnąć za sobą drzwi. Wyjść z tej ponurej piwnicy i zacząć żyć na jasnych, słonecznych piętrach.

On nie radzi sobie w żadnych dziedzinach. Ani zawodowych, ani finansowych, ani związkowych, ani zdrowotnych... kompletnie ŻADNYCH. Jeśli ciągłe problemy finansowe, kiepskie związki, ROZWÓD, problemy z praca, pierwszy długoletni związek się rozpada i to pewnie dlatego że poprzednie kobiety wcześniej się orientowały że coś z nim nie tak i o niego nie walczyły... jeśli to wszystko nie zrobiło na nim wrażenia i nie doszedł do wniosku tak jak mówiłam ja czy jego rodzice żeby spróbował z psychologiem że warto to ja też nie wiem co musi się stać. Psycholog radziła mi żebym porozmawiała z jego byłą żoną bo została przedstawiona jako okropna kobieta a ja w to już teraz nie wierzę. Zrezygnowałam z tej opcji, nie pisałam do niej widzę że kobieta jest zaręczona z kimś, złożyła wniosek o unieważnienie małżeństwa z moim byłym także raczej u niej jest wszystko ok nie chce jej zaburzać życia pytaniem o kogoś o kim najpewniej chciałaby zapomnieć.

Ja byłam rozsądną ogarniętą życiowo dziewczyną i wydawało mi się że przy mnie on może w końcu zobaczy że można inaczej żyć, że komuś może na nim zależeć, że ktoś nie zdradza nie wykorzystuje go. Dla niego żadnego znaczenia najwyraźniej nie miało to że jestem dobra i potrafię walczyć o to co kocham. Ja nie miałam dla niego znaczenia, bo gdybym miała to utrata mnie nie byłaby przez niego nawet brana za opcję.
Nie otworzę już tych drzwi. Nie chcę. Jeśli znowu w to wejdę oboje będziemy wrakami człowieka za jakiś czas. Ja nie chcę takiego życia. Ciągły mocny stres bardzo odbił się na moim zdrowiu, moim życiu zawodowym i relacjach z bliskimi mi osobami. Teraz jest czas na to żebym ja się wzmocniła i w końcu zrozumiała że ja też jestem ważna i moje potrzeby też się liczą. Nie mogę całe życie być kozłem ofiarnym czy workiem treningowym dla kogoś kto nie panuje nad emocjami a co więcej w dorosłym już życiu mają ponad trzydzieści lat kompletnie nie wie czego chce. Raz chce ślubu raz nie, chce mieszkać razem w tym roku a tu nagle relacja nie ma przyszłości, raz chce mieć dziecko później nie wie czy chce mieć (pomijam że on na ojca to się kompletnie nie nadaje i szczerze nie chciałabym tego zrobić mojemu dziecku to znaczy dać mu takiego ojca), chce pracować w rozsądnych godzinach a nagle się dowiaduje że czternaście godzin pracy dziennie to za mało on będzie pracował więcej. Jakie życie miałabym z takim człowiekiem? Ja KOMPLETNIE nie wiem co on ma w głowie i czego on chce i skoro nie wiem tego po prawie czterech latach znajomości to obawiam się że już się nie dowiem. Zawsze będę tą która nie traktuje go poważnie i w sumie to on chce być sam. Ja mam dość ciągłego gonienia króliczka. On ucieka a ja za nim biegam coraz bardziej tracąc szacunek do samej siebie i zdrowe zmysły. Jak ja nie walczę i nie biorę wszystkiego na siebie to związek się rozpada, to jest relacja jednostronna a ja głupia tylko staram się bardziej i bardziej myśląc że w ten sposób może zasłużę na jego miłość i szacunek.

Nie wiem czy dobrze zrozumiałam to pojęcie gashlitingu ale u mnie były sytuacje w których on mówił mi że będę coś robić a tak naprawdę to robił to on przykładem jest mówienie że nagle nie chce ze mną remontować domu bo ja mu będę kasę wypominać ale to on mi wypominał?

69

Odp: Facet nie wie czego chce?
basiaczek92 napisał/a:
ulle napisał/a:
basiaczek92 napisał/a:

Wydaje mi się, że nie ma tu osoby która powiedziałaby mi że warto do niego wrócić. Wszyscy mówią mi żebym uciekała i tu na forum i w życiu. Nawet psycholog mi to mówi! Nie. Nie mam zamiaru do niego wracać. W trzymaniu się tej decyzji pomagają mi też rady które tutaj na forum uzyskałam. Niektóre porady otworzyły mi również oczy na mnie samą. Muszę zacząć myśleć o sobie. Tak jak tutaj niektórzy zauważyli gość wyprał mi mózg, nie pozwolę mu dalej tego robić. Macie rację że on się nie zmieni co więcej on mi pokazał że się nie zmieni. Pomiędzy powrotem do siebie w wakacje a ostatnim rozstaniem była też sytuacja w której nagle mu odwaliło uznał że jest nieudacznikiem i powinien odejść zablokował mnie wszędzie ja oczywiście pojechałam cała zapłakana do niego, nie miałam z nim kontaktu, chciałam wyjaśnić sytuacje bo znowu nienormalnie się zachował, no dramat.. po co mi coś takiego? przecież to mnie wykończy psychicznie całkowicie. Jego wytłumaczenia mogą dać do myślenia że gość robi te wszystkie paskudne rzeczy bez jakiejś świadomości. "Grożenie" mi wyjazdem za granicę też nie było pierwszy raz. Kiedyś jak zadzwoniłam do niego pogadać jak tam firma itd to dziwnie ze mną rozmawiał i nagle powiedział mi że on pojedzie za granicę beze mnie. Bez jakiekolwiek przyczyny nagle mi coś takiego powiedział no jak można ułożyć sobie poważne życie z kimś tak niepoważnym? Kiedy zapytałam dlaczego mi tak powiedział i jak wyobraża sobie że się do niego wprowadzę i za chwile powie mi że wyjeżdża gdzieś beze mnie ? Jego odpowiedź była "nie wiem". Niedojrzały człowiek albo taki egoistyczny. Tylko ja i ja.

To jest prosta droga do zmarnowania sobie życia. Nigdy moje potrzeby nie będą choć odrobinę ważne tak jak jego. Będzie mnie zostawiał, będzie się paskudnie zachowywał, będzie płakał bo to też często robił przez co udawało mu się mnie zmiękczyć. Zamiast się wkurzyć że nie dotrzymał słowa ja go przytulałam i pocieszałam! On chciał mnie odciąć od przyjaciół co więcej chciał zrobić mojemu przyjacielowi krzywdę o czym się dowiedziałam dopiero po tylu latach! On chciał żebym była jego własnością. Ja miałam robić to co on chciał, być taka jak on chciał i na wszystko się zgadzać. On mógł wszystko, ja go nie kontrolowałam, nie osaczałam, nie zabraniałam niczego, wspierałam i wierzyłam w niego bardziej niż on w siebie.
Czułam się przy nim bardzo źle, z czasem zrobiłam się cicha, zamknięta w sobie i nic nie sprawiało mi przyjemności. Siedziałam na jego spotkaniu rodzinnym i się nie odzywałam. Nie ma sensu być z kimś kto sprawia że przez jego obecność czujesz się fatalnie. To nie może się udać. Odkąd to się skończyło jestem znowu taka jaka byłam wcześniej. Chce mi się żyć.

On bardzo lubił robić mi zdjęcia i kręcić filmiki. Kiedyś kiedy miałam zły humor i ogólnie kiepski dzień prosiłam żeby tego nie robił. Pojechaliśmy na zakupy i on oczywiście stał z telefonem i kręcił. Wkurzyłam się i zapytałam czy może w końcu mi otworzyć ten samochód, po trzech latach powiedział mi że w sumie powinien wtedy dać mi kluczyki i mnie zostawić bo jego starania się dla mnie nie liczyły! Gość miał milion moich zdjęć i filmów, stał z telefonem i mnie nagrywał kiedy ja chciałam coś wyciągnąć z auta i choć nie miałam na to ochoty on tego nie rozumiał to był dla niego powód do rozstania. Szkoda że dla mnie powodem do rozstania nie była przemoc którą stosował a dla niego coś takiego było. Tak jak to że nie obdarzyłam go totalnym zaufaniem po paru miesiącach znajomości i nie rozmawiałam o sprawach dla mnie ciężkich tylko rozmawiałam z przyjaciółmi, i to że chciałam pójść się przejść sama na urlopie. Ja kurde nie mogłam robić nic. Ze wszystkiego mógł być problem.

Nawet gdyby sto osób mówiło Ci, żebyś się go trzymała, to Ty i tak kieruj się swoim sądem. Właśnie z tym masz problem, że musisz się wszystkich naokoło dopytywać.
Naucz się wreszcie umiejętności poleganis na samej sobie.
Masz przecież własny rozum i nie potrzebujesz przewodnika, szczególnie w tak oczywistej sprawie, z jaką Ty masz do czynienia.
Napisałaś, że on któregoś dnia przeżył coś w rodzaju załamania, chciał nawet zerwać z Tobą, ponieważ uznał, że jest nieudacznikiem nienadającym się do związku.
No cóż, przez grzeczność nie zaprzecze.
Jest nieudacznikiem, bo rzeczywiście z czym on w ogóle startuje do kobiety?
Tak miałby zachowywać się mężczyzna, z którym kobieta chciałaby się związać?
Wiadomo, że kAzda zdrowo i normalnie myśląca ucieknie zanim kur zapieje.
On musi więc celować w takie zagubione duszyczki, jak Ty, które już od dziecka przechodziły pranie mózgu i były szykowane jako danie główne dla różnych pomyleńców.
Jest więc nieudacznikiem i nie wiem, co musiałoby wydarzyć się w jego życiu, żeby on potrafił zmienić swój styl bycia, swoje zachowanie.
Wiadomo, że w takim wydaniu on nigdy nie zbuduje zdrowego związku.
Słusznie więc naszła go chwilą refleksji.
Może w innych dziedzinach będzie dobrze sobie radził, ale na polu osobistych relacji z kobietami, w ogóle z ludźmi nigdy nie będzie sobie radził.
Dobrze, że chodzisz na terapię, bo bardzo potrzebujesz psychicznego i emocjonalnego wsparcia.
Masz szansę " odrodzić się" jako zupełnie nowy człowiek.
Trzeba tylko, żebyś teraz potrafiła porządnie zatrzasnąć za sobą drzwi. Wyjść z tej ponurej piwnicy i zacząć żyć na jasnych, słonecznych piętrach.

On nie radzi sobie w żadnych dziedzinach. Ani zawodowych, ani finansowych, ani związkowych, ani zdrowotnych... kompletnie ŻADNYCH. Jeśli ciągłe problemy finansowe, kiepskie związki, ROZWÓD, problemy z praca, pierwszy długoletni związek się rozpada i to pewnie dlatego że poprzednie kobiety wcześniej się orientowały że coś z nim nie tak i o niego nie walczyły... jeśli to wszystko nie zrobiło na nim wrażenia i nie doszedł do wniosku tak jak mówiłam ja czy jego rodzice żeby spróbował z psychologiem że warto to ja też nie wiem co musi się stać. Psycholog radziła mi żebym porozmawiała z jego byłą żoną bo została przedstawiona jako okropna kobieta a ja w to już teraz nie wierzę. Zrezygnowałam z tej opcji, nie pisałam do niej widzę że kobieta jest zaręczona z kimś, złożyła wniosek o unieważnienie małżeństwa z moim byłym także raczej u niej jest wszystko ok nie chce jej zaburzać życia pytaniem o kogoś o kim najpewniej chciałaby zapomnieć.

Ja byłam rozsądną ogarniętą życiowo dziewczyną i wydawało mi się że przy mnie on może w końcu zobaczy że można inaczej żyć, że komuś może na nim zależeć, że ktoś nie zdradza nie wykorzystuje go. Dla niego żadnego znaczenia najwyraźniej nie miało to że jestem dobra i potrafię walczyć o to co kocham. Ja nie miałam dla niego znaczenia, bo gdybym miała to utrata mnie nie byłaby przez niego nawet brana za opcję.
Nie otworzę już tych drzwi. Nie chcę. Jeśli znowu w to wejdę oboje będziemy wrakami człowieka za jakiś czas. Ja nie chcę takiego życia. Ciągły mocny stres bardzo odbił się na moim zdrowiu, moim życiu zawodowym i relacjach z bliskimi mi osobami. Teraz jest czas na to żebym ja się wzmocniła i w końcu zrozumiała że ja też jestem ważna i moje potrzeby też się liczą. Nie mogę całe życie być kozłem ofiarnym czy workiem treningowym dla kogoś kto nie panuje nad emocjami a co więcej w dorosłym już życiu mają ponad trzydzieści lat kompletnie nie wie czego chce. Raz chce ślubu raz nie, chce mieszkać razem w tym roku a tu nagle relacja nie ma przyszłości, raz chce mieć dziecko później nie wie czy chce mieć (pomijam że on na ojca to się kompletnie nie nadaje i szczerze nie chciałabym tego zrobić mojemu dziecku to znaczy dać mu takiego ojca), chce pracować w rozsądnych godzinach a nagle się dowiaduje że czternaście godzin pracy dziennie to za mało on będzie pracował więcej. Jakie życie miałabym z takim człowiekiem? Ja KOMPLETNIE nie wiem co on ma w głowie i czego on chce i skoro nie wiem tego po prawie czterech latach znajomości to obawiam się że już się nie dowiem. Zawsze będę tą która nie traktuje go poważnie i w sumie to on chce być sam. Ja mam dość ciągłego gonienia króliczka. On ucieka a ja za nim biegam coraz bardziej tracąc szacunek do samej siebie i zdrowe zmysły. Jak ja nie walczę i nie biorę wszystkiego na siebie to związek się rozpada, to jest relacja jednostronna a ja głupia tylko staram się bardziej i bardziej myśląc że w ten sposób może zasłużę na jego miłość i szacunek.

Nie wiem czy dobrze zrozumiałam to pojęcie gashlitingu ale u mnie były sytuacje w których on mówił mi że będę coś robić a tak naprawdę to robił to on przykładem jest mówienie że nagle nie chce ze mną remontować domu bo ja mu będę kasę wypominać ale to on mi wypominał?

No przecież ewidentnie non stop mieszał Ci w głowie i na każdym kroku podważał Twoje racje bez względu na to czy była to pierdoła, czy sprawa poważna.
Nie wiem, jakim cudem Ty nie zwariowałas do reszty mając do czynienia z taką fala sprzecznych informacji. Czego Ty właściwie mogłaś się trzymać? Które jego słowa traktować poważnie, a które jako  pieprzeniem trzy po trzy.
Absurd gonił absurd.
Jak można wytrzymac z kimś tak chaotycznym i zmiennym?
Gaslighting to jedna z najbardziej perfidnych odmian przemocy psychicznej polegająca na tym, żeby docelowo doprowadzić ofiarę do szaleństwa. To systematyczne robienie z kogoś kretyna.
Jest taki bardzo stary film pt " Gasnący płomień", który w dość przejaskrawiony ale wyraźny sposób pokazuje na czym polega ten rodzaj przemocy.
W Twoim przypadku temu facetowi chodziło o to, żeby zniszczyć Twoja godność i poczucie własnej wartości. Ukończyłas prawo, wiele osiągnęłaś w przeciwieństwie do niego, bo on był z tych, którzy dotykając czegokolwiek obracają w pył i w pożogę.
Ty jesteś jego przeciwieństwem. Nie mógł tego znieść i dlatego na każdym kroku podcinał Ci skrzydła, tak byś w końcu zaczęła myśleć o sobie, że jesteś głupia, że do niczego się nie nadajesz, a jedynie mądrym jest on.
Do tego te jego napady złości, ta agresja.
On będzie Cię bił, jeśli do niego wrócisz.
W końcu wpadnie w kłopoty z prawem i jeszcze zniszczy Ci karierę.
Nigdy więcej nie wracaj już do tego przemocowego.

70 Ostatnio edytowany przez basiaczek92 (2022-12-21 18:34:35)

Odp: Facet nie wie czego chce?
ulle napisał/a:
basiaczek92 napisał/a:
ulle napisał/a:

Nawet gdyby sto osób mówiło Ci, żebyś się go trzymała, to Ty i tak kieruj się swoim sądem. Właśnie z tym masz problem, że musisz się wszystkich naokoło dopytywać.
Naucz się wreszcie umiejętności poleganis na samej sobie.
Masz przecież własny rozum i nie potrzebujesz przewodnika, szczególnie w tak oczywistej sprawie, z jaką Ty masz do czynienia.
Napisałaś, że on któregoś dnia przeżył coś w rodzaju załamania, chciał nawet zerwać z Tobą, ponieważ uznał, że jest nieudacznikiem nienadającym się do związku.
No cóż, przez grzeczność nie zaprzecze.
Jest nieudacznikiem, bo rzeczywiście z czym on w ogóle startuje do kobiety?
Tak miałby zachowywać się mężczyzna, z którym kobieta chciałaby się związać?
Wiadomo, że kAzda zdrowo i normalnie myśląca ucieknie zanim kur zapieje.
On musi więc celować w takie zagubione duszyczki, jak Ty, które już od dziecka przechodziły pranie mózgu i były szykowane jako danie główne dla różnych pomyleńców.
Jest więc nieudacznikiem i nie wiem, co musiałoby wydarzyć się w jego życiu, żeby on potrafił zmienić swój styl bycia, swoje zachowanie.
Wiadomo, że w takim wydaniu on nigdy nie zbuduje zdrowego związku.
Słusznie więc naszła go chwilą refleksji.
Może w innych dziedzinach będzie dobrze sobie radził, ale na polu osobistych relacji z kobietami, w ogóle z ludźmi nigdy nie będzie sobie radził.
Dobrze, że chodzisz na terapię, bo bardzo potrzebujesz psychicznego i emocjonalnego wsparcia.
Masz szansę " odrodzić się" jako zupełnie nowy człowiek.
Trzeba tylko, żebyś teraz potrafiła porządnie zatrzasnąć za sobą drzwi. Wyjść z tej ponurej piwnicy i zacząć żyć na jasnych, słonecznych piętrach.

On nie radzi sobie w żadnych dziedzinach. Ani zawodowych, ani finansowych, ani związkowych, ani zdrowotnych... kompletnie ŻADNYCH. Jeśli ciągłe problemy finansowe, kiepskie związki, ROZWÓD, problemy z praca, pierwszy długoletni związek się rozpada i to pewnie dlatego że poprzednie kobiety wcześniej się orientowały że coś z nim nie tak i o niego nie walczyły... jeśli to wszystko nie zrobiło na nim wrażenia i nie doszedł do wniosku tak jak mówiłam ja czy jego rodzice żeby spróbował z psychologiem że warto to ja też nie wiem co musi się stać. Psycholog radziła mi żebym porozmawiała z jego byłą żoną bo została przedstawiona jako okropna kobieta a ja w to już teraz nie wierzę. Zrezygnowałam z tej opcji, nie pisałam do niej widzę że kobieta jest zaręczona z kimś, złożyła wniosek o unieważnienie małżeństwa z moim byłym także raczej u niej jest wszystko ok nie chce jej zaburzać życia pytaniem o kogoś o kim najpewniej chciałaby zapomnieć.

Ja byłam rozsądną ogarniętą życiowo dziewczyną i wydawało mi się że przy mnie on może w końcu zobaczy że można inaczej żyć, że komuś może na nim zależeć, że ktoś nie zdradza nie wykorzystuje go. Dla niego żadnego znaczenia najwyraźniej nie miało to że jestem dobra i potrafię walczyć o to co kocham. Ja nie miałam dla niego znaczenia, bo gdybym miała to utrata mnie nie byłaby przez niego nawet brana za opcję.
Nie otworzę już tych drzwi. Nie chcę. Jeśli znowu w to wejdę oboje będziemy wrakami człowieka za jakiś czas. Ja nie chcę takiego życia. Ciągły mocny stres bardzo odbił się na moim zdrowiu, moim życiu zawodowym i relacjach z bliskimi mi osobami. Teraz jest czas na to żebym ja się wzmocniła i w końcu zrozumiała że ja też jestem ważna i moje potrzeby też się liczą. Nie mogę całe życie być kozłem ofiarnym czy workiem treningowym dla kogoś kto nie panuje nad emocjami a co więcej w dorosłym już życiu mają ponad trzydzieści lat kompletnie nie wie czego chce. Raz chce ślubu raz nie, chce mieszkać razem w tym roku a tu nagle relacja nie ma przyszłości, raz chce mieć dziecko później nie wie czy chce mieć (pomijam że on na ojca to się kompletnie nie nadaje i szczerze nie chciałabym tego zrobić mojemu dziecku to znaczy dać mu takiego ojca), chce pracować w rozsądnych godzinach a nagle się dowiaduje że czternaście godzin pracy dziennie to za mało on będzie pracował więcej. Jakie życie miałabym z takim człowiekiem? Ja KOMPLETNIE nie wiem co on ma w głowie i czego on chce i skoro nie wiem tego po prawie czterech latach znajomości to obawiam się że już się nie dowiem. Zawsze będę tą która nie traktuje go poważnie i w sumie to on chce być sam. Ja mam dość ciągłego gonienia króliczka. On ucieka a ja za nim biegam coraz bardziej tracąc szacunek do samej siebie i zdrowe zmysły. Jak ja nie walczę i nie biorę wszystkiego na siebie to związek się rozpada, to jest relacja jednostronna a ja głupia tylko staram się bardziej i bardziej myśląc że w ten sposób może zasłużę na jego miłość i szacunek.

Nie wiem czy dobrze zrozumiałam to pojęcie gashlitingu ale u mnie były sytuacje w których on mówił mi że będę coś robić a tak naprawdę to robił to on przykładem jest mówienie że nagle nie chce ze mną remontować domu bo ja mu będę kasę wypominać ale to on mi wypominał?

No przecież ewidentnie non stop mieszał Ci w głowie i na każdym kroku podważał Twoje racje bez względu na to czy była to pierdoła, czy sprawa poważna.
Nie wiem, jakim cudem Ty nie zwariowałas do reszty mając do czynienia z taką fala sprzecznych informacji. Czego Ty właściwie mogłaś się trzymać? Które jego słowa traktować poważnie, a które jako  pieprzeniem trzy po trzy.
Absurd gonił absurd.
Jak można wytrzymac z kimś tak chaotycznym i zmiennym?
Gaslighting to jedna z najbardziej perfidnych odmian przemocy psychicznej polegająca na tym, żeby docelowo doprowadzić ofiarę do szaleństwa. To systematyczne robienie z kogoś kretyna.
Jest taki bardzo stary film pt " Gasnący płomień", który w dość przejaskrawiony ale wyraźny sposób pokazuje na czym polega ten rodzaj przemocy.
W Twoim przypadku temu facetowi chodziło o to, żeby zniszczyć Twoja godność i poczucie własnej wartości. Ukończyłas prawo, wiele osiągnęłaś w przeciwieństwie do niego, bo on był z tych, którzy dotykając czegokolwiek obracają w pył i w pożogę.
Ty jesteś jego przeciwieństwem. Nie mógł tego znieść i dlatego na każdym kroku podcinał Ci skrzydła, tak byś w końcu zaczęła myśleć o sobie, że jesteś głupia, że do niczego się nie nadajesz, a jedynie mądrym jest on.
Do tego te jego napady złości, ta agresja.
On będzie Cię bił, jeśli do niego wrócisz.
W końcu wpadnie w kłopoty z prawem i jeszcze zniszczy Ci karierę.
Nigdy więcej nie wracaj już do tego przemocowego.

Ja ukończyłam dwa kierunki studiów i miałam perspektywę własnej kancelarii prawnej. Nie miałam problemów z pieniędzmi i stabilnością zawodową. Niby to dla niego nie był problem że jestem lepiej wykształcona i żyje na innym poziomie niż on ale to w sumie były tylko słowa...ciągle mi powtarzał jaka to jestem mądra, inteligentna, ogarnięta, jak sobie świetnie radzę, że na pewno będę w przyszłości zarabiać lepiej niż on itd. Wie Pani ja miałam z pespektywy czasu naprawdę głupie pomysły.. chciałam sprzedać mieszkanie, kupić nam apartament nad morzem, wynająć mój dom żebyśmy mieli więcej kasy.. chciałam to zrobić dla kogoś kto mnie wykorzystywał i jeszcze mówił że to ja będę mu w przyszłości pieniądze wypominać normalnie głupia baba. To że będzie mnie bił słyszałam od każdego plus jeszcze że ewentualnie dziecko mi zabierze w przyszłości a mnie wyrzuci z domu. Gdybym pewnie nie robiła i nie myślała tak jak on chce w przyszłości w JEGO domu to pewnie bym za to dostała w gębę.

Nie da się z kimś takim żyć. To że nie zwariowałam może być zasługą leków uspokajających i przeciwdepresyjnych na których byłam w tym związku. Moje zaufanie legło w gruzach bo nie mogło być inaczej. Ja nie wiedziałam co jest prawdą, co on myśli, co czuje, czego chce. Nigdy go o nic nie podejrzewałam a z czasem zaczęłam o wszystko. I chociaż bardzo tego nie chciałam to było silniejsze ode mnie. To było straszne w pewnym momencie. Dołowało mnie i zabierało ochotę do życia.

71

Odp: Facet nie wie czego chce?
basiaczek92 napisał/a:
ulle napisał/a:
basiaczek92 napisał/a:

On nie radzi sobie w żadnych dziedzinach. Ani zawodowych, ani finansowych, ani związkowych, ani zdrowotnych... kompletnie ŻADNYCH. Jeśli ciągłe problemy finansowe, kiepskie związki, ROZWÓD, problemy z praca, pierwszy długoletni związek się rozpada i to pewnie dlatego że poprzednie kobiety wcześniej się orientowały że coś z nim nie tak i o niego nie walczyły... jeśli to wszystko nie zrobiło na nim wrażenia i nie doszedł do wniosku tak jak mówiłam ja czy jego rodzice żeby spróbował z psychologiem że warto to ja też nie wiem co musi się stać. Psycholog radziła mi żebym porozmawiała z jego byłą żoną bo została przedstawiona jako okropna kobieta a ja w to już teraz nie wierzę. Zrezygnowałam z tej opcji, nie pisałam do niej widzę że kobieta jest zaręczona z kimś, złożyła wniosek o unieważnienie małżeństwa z moim byłym także raczej u niej jest wszystko ok nie chce jej zaburzać życia pytaniem o kogoś o kim najpewniej chciałaby zapomnieć.

Ja byłam rozsądną ogarniętą życiowo dziewczyną i wydawało mi się że przy mnie on może w końcu zobaczy że można inaczej żyć, że komuś może na nim zależeć, że ktoś nie zdradza nie wykorzystuje go. Dla niego żadnego znaczenia najwyraźniej nie miało to że jestem dobra i potrafię walczyć o to co kocham. Ja nie miałam dla niego znaczenia, bo gdybym miała to utrata mnie nie byłaby przez niego nawet brana za opcję.
Nie otworzę już tych drzwi. Nie chcę. Jeśli znowu w to wejdę oboje będziemy wrakami człowieka za jakiś czas. Ja nie chcę takiego życia. Ciągły mocny stres bardzo odbił się na moim zdrowiu, moim życiu zawodowym i relacjach z bliskimi mi osobami. Teraz jest czas na to żebym ja się wzmocniła i w końcu zrozumiała że ja też jestem ważna i moje potrzeby też się liczą. Nie mogę całe życie być kozłem ofiarnym czy workiem treningowym dla kogoś kto nie panuje nad emocjami a co więcej w dorosłym już życiu mają ponad trzydzieści lat kompletnie nie wie czego chce. Raz chce ślubu raz nie, chce mieszkać razem w tym roku a tu nagle relacja nie ma przyszłości, raz chce mieć dziecko później nie wie czy chce mieć (pomijam że on na ojca to się kompletnie nie nadaje i szczerze nie chciałabym tego zrobić mojemu dziecku to znaczy dać mu takiego ojca), chce pracować w rozsądnych godzinach a nagle się dowiaduje że czternaście godzin pracy dziennie to za mało on będzie pracował więcej. Jakie życie miałabym z takim człowiekiem? Ja KOMPLETNIE nie wiem co on ma w głowie i czego on chce i skoro nie wiem tego po prawie czterech latach znajomości to obawiam się że już się nie dowiem. Zawsze będę tą która nie traktuje go poważnie i w sumie to on chce być sam. Ja mam dość ciągłego gonienia króliczka. On ucieka a ja za nim biegam coraz bardziej tracąc szacunek do samej siebie i zdrowe zmysły. Jak ja nie walczę i nie biorę wszystkiego na siebie to związek się rozpada, to jest relacja jednostronna a ja głupia tylko staram się bardziej i bardziej myśląc że w ten sposób może zasłużę na jego miłość i szacunek.

Nie wiem czy dobrze zrozumiałam to pojęcie gashlitingu ale u mnie były sytuacje w których on mówił mi że będę coś robić a tak naprawdę to robił to on przykładem jest mówienie że nagle nie chce ze mną remontować domu bo ja mu będę kasę wypominać ale to on mi wypominał?

No przecież ewidentnie non stop mieszał Ci w głowie i na każdym kroku podważał Twoje racje bez względu na to czy była to pierdoła, czy sprawa poważna.
Nie wiem, jakim cudem Ty nie zwariowałas do reszty mając do czynienia z taką fala sprzecznych informacji. Czego Ty właściwie mogłaś się trzymać? Które jego słowa traktować poważnie, a które jako  pieprzeniem trzy po trzy.
Absurd gonił absurd.
Jak można wytrzymac z kimś tak chaotycznym i zmiennym?
Gaslighting to jedna z najbardziej perfidnych odmian przemocy psychicznej polegająca na tym, żeby docelowo doprowadzić ofiarę do szaleństwa. To systematyczne robienie z kogoś kretyna.
Jest taki bardzo stary film pt " Gasnący płomień", który w dość przejaskrawiony ale wyraźny sposób pokazuje na czym polega ten rodzaj przemocy.
W Twoim przypadku temu facetowi chodziło o to, żeby zniszczyć Twoja godność i poczucie własnej wartości. Ukończyłas prawo, wiele osiągnęłaś w przeciwieństwie do niego, bo on był z tych, którzy dotykając czegokolwiek obracają w pył i w pożogę.
Ty jesteś jego przeciwieństwem. Nie mógł tego znieść i dlatego na każdym kroku podcinał Ci skrzydła, tak byś w końcu zaczęła myśleć o sobie, że jesteś głupia, że do niczego się nie nadajesz, a jedynie mądrym jest on.
Do tego te jego napady złości, ta agresja.
On będzie Cię bił, jeśli do niego wrócisz.
W końcu wpadnie w kłopoty z prawem i jeszcze zniszczy Ci karierę.
Nigdy więcej nie wracaj już do tego przemocowego.

Ja ukończyłam dwa kierunki studiów i miałam perspektywę własnej kancelarii prawnej. Nie miałam problemów z pieniędzmi i stabilnością zawodową. Niby to dla niego nie był problem że jestem lepiej wykształcona i żyje na innym poziomie niż on ale to w sumie były tylko słowa...ciągle mi powtarzał jaka to jestem mądra, inteligentna, ogarnięta, jak sobie świetnie radzę, że na pewno będę w przyszłości zarabiać lepiej niż on itd. Wie Pani ja miałam z pespektywy czasu naprawdę głupie pomysły.. chciałam sprzedać mieszkanie, kupić nam apartament nad morzem, wynająć mój dom żebyśmy mieli więcej kasy.. chciałam to zrobić dla kogoś kto mnie wykorzystywał i jeszcze mówił że to ja będę mu w przyszłości pieniądze wypominać normalnie głupia baba. To że będzie mnie bił słyszałam od każdego plus jeszcze że ewentualnie dziecko mi zabierze w przyszłości a mnie wyrzuci z domu. Gdybym pewnie nie robiła i nie myślała tak jak on chce w przyszłości w JEGO domu to pewnie bym za to dostała w gębę.

Nie da się z kimś takim żyć. To że nie zwariowałam może być zasługą leków uspokajających i przeciwdepresyjnych na których byłam w tym związku. Moje zaufanie legło w gruzach bo nie mogło być inaczej. Ja nie wiedziałam co jest prawdą, co on myśli, co czuje, czego chce. Nigdy go o nic nie podejrzewałam a z czasem zaczęłam o wszystko. I chociaż bardzo tego nie chciałam to było silniejsze ode mnie. To było straszne w pewnym momencie. Dołowało mnie i zabierało ochotę do życia.

No to pięknie byś się urządziła. Mam na myśli pomysł z wydawaniem przez Ciebie kasy na różne nieruchomości tylko po to, żeby go uszczęśliwić.
Dzisiaj byłabyś w opłakanej sytuacji, już nie mówiąc o leczeniu ran, zranionej dumie. Wstyd i sromota.
Miałabyś też wyrobioną odpowiednią opinie wśród znajomych, bo ludzie patrzą na wszystko i swoje myślą.
Musiałabyś non stop świecić za niego oczami i przy okazji za siebie też i bez przerwy żyć w lęku, co tym razem on wymyśli.
Zazdrościł Ci jak diabli ( ja też Ci zazdroszcze ale też podziwiam, bo osiągnęłaś w życiu sukces a może osiągnąć jeszcze większy.
Za to właśnie ten facet tak Cię nienawidził.
Strasznie wyglądałoby
Twoje życie z nim. Dom pełen agresji, ogólna dezinformacja i znoszenie jego złośliwości.
Nigdy niż nie wracaj do tego faceta.

72 Ostatnio edytowany przez basiaczek92 (2022-12-21 23:38:14)

Odp: Facet nie wie czego chce?

Nie wrócę. Nie zmienię chamskiego, pozbawionego kultury osobistej i zasad moralnych faceta w normalnego. Ma Pani rację, że gdybym była normalna już dawno bym uciekła. Mój patologiczny dom rodzinny przyczynił się do tego że tak długo byłam naiwna. Nie będę więcej szukać usprawiedliwień bo tych żenujących zachowań nie da się wytłumaczyć. To jest prostak i manipulant i tak jak już tutaj kilka osób pisało - nie zmieni się choćbym stawała na rzęsach dla niego żeby go uszczęśliwić.

A co do odgazowywania jeszcze jedna „śmieszna” historia.. pojechaliśmy na pierwszy wspólny urlop początki związku i facet wieczorem zaczął się odgazowywać chyba ze dwie minuty to trwało ciągiem nie wiem czy myślał ze nie słychać ale bylam za ściana, po czym przyszedł mi dać buzi na dobranoc big_smile

73

Odp: Facet nie wie czego chce?

Aaa i jeszcze była sytuacja że jak w wakacje chciał mnie odzyskać to był taki strasznie kochany i powiedział że możemy nawet za granicę wyjechać jemu jest obojętne gdzie będzie najważniejsze że ze mną, bo jemu jest źle tylko beze mnie. Po paru tygodniach oczywiście zmiana zdania, on nie będzie mieszkał u mnie, nic nie kupi, nic nie wynajmie, nie poświęci domu rodzinnego (jakby ktoś mu jeszcze kazał!). Ma Pani rację to cud że mi nie odwaliło i mnie nie wywieźli do Tworków, tylko ja wiem ile nocy nie przespałam rozmyślając o tych wszystkich sprzecznościach.

74 Ostatnio edytowany przez ulle (2022-12-22 18:16:26)

Odp: Facet nie wie czego chce?

Zylas w świecie absurdu - mogłaś dostać pomieszania z poplątaniem. Nie wiadomo, czego się trzymać i tak właśnie wyglądałoby Twoje życie. Coś byś z nim ustaliła, a tymczasem nie wiadomo, kiedy on zrobiłby oczy jak pięć złotych, że o niczym nie wie. Ty próbowałabyś przypomnieć mu pewne fakty, a on darlby gębę. Dla świętego spokoju machnelabys ręką a on znowu miałby poczucie, że masz coś z głową, bo raz mówisz tak, a za chwilę coś innego.
Nie wiadomo czy z tego faceta można się śmiać, czy wkurzać. To pewnie zależałoby od punktu widzenia, bo Tobie do śmiechu byłoby daleko, ale obserwator z boku miałby niezły ubaw.
Chyba musiałabyś wszystko nagrywać, żeby w razie czego moc mu udowodnić.
Absolutny nonsens.
Autorko, takie rzeczy miałabyś na porządku dziennym i w sumie można byłoby nauczyć się funkcjonować w tego rodzaju wariatkowie, jednak tu jest sprawą poważniejsza - jego agresja.
On jest po prostu niebezpieczny. Jest jak bomba, która w każdej chwili może wybuchnąć. Może zrobić widowisko wszędzie, w sklepie, na spacerze, prowadząc auto, na imprezie itd
A przede wszystkim lałby Ciebie.
Gdyby pojawiły się dzieci, to już w ogóle nie wyobrażam sobie, jakim on byłby ojcem.
Trzymanie z nim jednakowego frontu wychowawczego mogłabyś od razu sobie odpuścić. Dzieci chodziłyby skołowane, bo raz mogłyby coś robić, a innym razem na te samą czynność byłby irracjonalny zakaz.
Nie wiem, jakim cudem miałabyś połapać się o co mu właściwie chodzi.
Na koniec pewnie pobije kogoś na ulicy i wyląduje w kryminale. Ty jako prawnik musiałabyś oczywiście za każdym razem wyciągać go z opresji.
Jejku, dalej nie mogę wyobrazić sobie tego, że po głowie chodziły Ci takie pomysły, żeby ładować w niego swoją ciężko zarobione kasę.
Strasznie sprał Ci mózg.

W sumie to ja mam znajomą mniej więcej w takim samym stylu jak on. Ciężko się z nią rozmawia, bo np jednego razu opowiada o jakimś fakcie i jest mocno oburzona, że jak tak można, a przy następnej rozmowie nawiązujesz do jej opowieści, a ona robi wielkie oczy, że przecież to normalne zachowanie. W jej wypowiedziach jest tak dużo różnych sprzeczności, komicznej wręcz nielogiczności, że nie ma możliwości, by moc się z nią porozumieć.
Jej mąż ma na nią metodę, macha po prostu ręką i mówi " znowu pierdolisz trzy po trzy" wszyscy się śmiejemy, bo każdy wie o co chodzi.
Ja unikam rozmów z nią jak ognia, bo nie lubię gdy ktoś wmawia mu bzdury, a następnego razu mówi cos zupełnie innego i jeszcze powołuje się na mnie, że ja tak powiedziałam.

75 Ostatnio edytowany przez basiaczek92 (2022-12-22 19:40:53)

Odp: Facet nie wie czego chce?
ulle napisał/a:

Zylas w świecie absurdu - mogłaś dostać pomieszania z poplątaniem. Nie wiadomo, czego się trzymać i tak właśnie wyglądałoby Twoje życie. Coś byś z nim ustaliła, a tymczasem nie wiadomo, kiedy on zrobiłby oczy jak pięć złotych, że o niczym nie wie. Ty próbowałabyś przypomnieć mu pewne fakty, a on darlby gębę. Dla świętego spokoju machnelabys ręką a on znowu miałby poczucie, że masz coś z głową, bo raz mówisz tak, a za chwilę coś innego.
Nie wiadomo czy z tego faceta można się śmiać, czy wkurzać. To pewnie zależałoby od punktu widzenia, bo Tobie do śmiechu byłoby daleko, ale obserwator z boku miałby niezły ubaw.
Chyba musiałabyś wszystko nagrywać, żeby w razie czego moc mu udowodnić.
Absolutny nonsens.
Autorko, takie rzeczy miałabyś na porządku dziennym i w sumie można byłoby nauczyć się funkcjonować w tego rodzaju wariatkowie, jednak tu jest sprawą poważniejsza - jego agresja.
On jest po prostu niebezpieczny. Jest jak bomba, która w każdej chwili może wybuchnąć. Może zrobić widowisko wszędzie, w sklepie, na spacerze, prowadząc auto, na imprezie itd
A przede wszystkim lałby Ciebie.
Gdyby pojawiły się dzieci, to już w ogóle nie wyobrażam sobie, jakim on byłby ojcem.
Trzymanie z nim jednakowego frontu wychowawczego mogłabyś od razu sobie odpuścić. Dzieci chodziłyby skołowane, bo raz mogłyby coś robić, a innym razem na te samą czynność byłby irracjonalny zakaz.
Nie wiem, jakim cudem miałabyś połapać się o co mu właściwie chodzi.
Na koniec pewnie pobije kogoś na ulicy i wyląduje w kryminale. Ty jako prawnik musiałabyś oczywiście za każdym razem wyciągać go z opresji.
Jejku, dalej nie mogę wyobrazić sobie tego, że po głowie chodziły Ci takie pomysły, żeby ładować w niego swoją ciężko zarobione kasę.
Strasznie sprał Ci mózg.

W sumie to ja mam znajomą mniej więcej w takim samym stylu jak on. Ciężko się z nią rozmawia, bo np jednego razu opowiada o jakimś fakcie i jest mocno oburzona, że jak tak można, a przy następnej rozmowie nawiązujesz do jej opowieści, a ona robi wielkie oczy, że przecież to normalne zachowanie. W jej wypowiedziach jest tak dużo różnych sprzeczności, komicznej wręcz nielogiczności, że nie ma możliwości, by moc się z nią porozumieć.
Jej mąż ma na nią metodę, macha po prostu ręką i mówi " znowu pierdolisz trzy po trzy" wszyscy się śmiejemy, bo każdy wie o co chodzi.
Ja unikam rozmów z nią jak ognia, bo nie lubię gdy ktoś wmawia mu bzdury, a następnego razu mówi cos zupełnie innego i jeszcze powołuje się na mnie, że ja tak powiedziałam.

Jeśli mogę to chciałbym prosić Panią o ocenę jeszcze dwóch sytuacji bo one wzbudzają we mnie wyrzuty sumienia choć nie wiem czy słusznie.

Przez cały związek ten facet powtarzał mi, że on może pracować wszędzie, że on zawsze będzie zarabiał, że nigdzie nie pojedzie beze mnie a tym bardziej za granicę. Po tej ostatniej naszej rozmowie przy rozstaniu nagle wybuchnął że on chce pojechać z granice na ileś miesiący i czemu ma z tego rezygnować on sobie chce zabezpieczyć przyszłość. Nie ukrywam zrobiło mi się wtedy przykro szczególnie na słowo „sobie” i trochę odczułam że nasza relacja jest takim jakby dodatkiem do jego życia który może być a może go równie dobrze nie być. Ja rozumiem prace i pieniądze i rozumiem ze ktoś chce wyjechać ale on cały związek mówił coś innego i ja mu wierzyłam.. po rozstaniu zaczęłam mieć wyrzuty sumienia ze może to normalne i powinnam to zaakceptować że nagle chce wyjechać i nie ma dla niego znaczenia ze w przyszłym roku miało się nasze życie zmienić bo mieliśmy razem zamieszkać. Dodam że wypomniał mi że pracuje za małe pieniądze ale szef od początku chciał mi dać więcej a on sam ten mój były zaproponował mu mniejsza pensje żeby mu płacił! A później pretensje do wszystkich ze mało zarabia.. nie znam osoby która chciałaby obniżkę zamiast podwyżki.

Druga sytuacja.. od początku on i jego rodzina wiedzieli że jestem niewierząca sama pytałam czy im to nie przeszkadza bo oni są, mówili ze nie. Nagle w tym roku wyskoczył z tym jakie to niefajne ze on będzie musiał stać sam na mszy w jakieś święto. Poczułam się jak idiotka. Ja byłam fair od początku przyznając jakie mam poglądy i wartości i kogo szukam w swoim życiu. A on mam wrażenie „wpasował” się żeby po czasie jak już się zakocham i zacznie mi zależeć dać mi popalić.

Wie Pani często było tak że on coś mówił a po jakimś czasie mówił ze nie o to mu chodziło. Mówił rzeczy przykre ja to brałam do siebie a później nagle było ze przecież on nie chciał tak powiedzieć. Ja naprawdę czułam się głupia i beznadziejna w tym wszystkim. Miałam do siebie ciagle wyrzuty sumienia i poczucie winy że jest okropną kobietą skoro on ciągle zmienia zdanie.

76

Odp: Facet nie wie czego chce?
basiaczek92 napisał/a:
ulle napisał/a:

Zylas w świecie absurdu - mogłaś dostać pomieszania z poplątaniem. Nie wiadomo, czego się trzymać i tak właśnie wyglądałoby Twoje życie. Coś byś z nim ustaliła, a tymczasem nie wiadomo, kiedy on zrobiłby oczy jak pięć złotych, że o niczym nie wie. Ty próbowałabyś przypomnieć mu pewne fakty, a on darlby gębę. Dla świętego spokoju machnelabys ręką a on znowu miałby poczucie, że masz coś z głową, bo raz mówisz tak, a za chwilę coś innego.
Nie wiadomo czy z tego faceta można się śmiać, czy wkurzać. To pewnie zależałoby od punktu widzenia, bo Tobie do śmiechu byłoby daleko, ale obserwator z boku miałby niezły ubaw.
Chyba musiałabyś wszystko nagrywać, żeby w razie czego moc mu udowodnić.
Absolutny nonsens.
Autorko, takie rzeczy miałabyś na porządku dziennym i w sumie można byłoby nauczyć się funkcjonować w tego rodzaju wariatkowie, jednak tu jest sprawą poważniejsza - jego agresja.
On jest po prostu niebezpieczny. Jest jak bomba, która w każdej chwili może wybuchnąć. Może zrobić widowisko wszędzie, w sklepie, na spacerze, prowadząc auto, na imprezie itd
A przede wszystkim lałby Ciebie.
Gdyby pojawiły się dzieci, to już w ogóle nie wyobrażam sobie, jakim on byłby ojcem.
Trzymanie z nim jednakowego frontu wychowawczego mogłabyś od razu sobie odpuścić. Dzieci chodziłyby skołowane, bo raz mogłyby coś robić, a innym razem na te samą czynność byłby irracjonalny zakaz.
Nie wiem, jakim cudem miałabyś połapać się o co mu właściwie chodzi.
Na koniec pewnie pobije kogoś na ulicy i wyląduje w kryminale. Ty jako prawnik musiałabyś oczywiście za każdym razem wyciągać go z opresji.
Jejku, dalej nie mogę wyobrazić sobie tego, że po głowie chodziły Ci takie pomysły, żeby ładować w niego swoją ciężko zarobione kasę.
Strasznie sprał Ci mózg.

W sumie to ja mam znajomą mniej więcej w takim samym stylu jak on. Ciężko się z nią rozmawia, bo np jednego razu opowiada o jakimś fakcie i jest mocno oburzona, że jak tak można, a przy następnej rozmowie nawiązujesz do jej opowieści, a ona robi wielkie oczy, że przecież to normalne zachowanie. W jej wypowiedziach jest tak dużo różnych sprzeczności, komicznej wręcz nielogiczności, że nie ma możliwości, by moc się z nią porozumieć.
Jej mąż ma na nią metodę, macha po prostu ręką i mówi " znowu pierdolisz trzy po trzy" wszyscy się śmiejemy, bo każdy wie o co chodzi.
Ja unikam rozmów z nią jak ognia, bo nie lubię gdy ktoś wmawia mu bzdury, a następnego razu mówi cos zupełnie innego i jeszcze powołuje się na mnie, że ja tak powiedziałam.

Jeśli mogę to chciałbym prosić Panią o ocenę jeszcze dwóch sytuacji bo one wzbudzają we mnie wyrzuty sumienia choć nie wiem czy słusznie.

Przez cały związek ten facet powtarzał mi, że on może pracować wszędzie, że on zawsze będzie zarabiał, że nigdzie nie pojedzie beze mnie a tym bardziej za granicę. Po tej ostatniej naszej rozmowie przy rozstaniu nagle wybuchnął że on chce pojechać z granice na ileś miesiący i czemu ma z tego rezygnować on sobie chce zabezpieczyć przyszłość. Nie ukrywam zrobiło mi się wtedy przykro szczególnie na słowo „sobie” i trochę odczułam że nasza relacja jest takim jakby dodatkiem do jego życia który może być a może go równie dobrze nie być. Ja rozumiem prace i pieniądze i rozumiem ze ktoś chce wyjechać ale on cały związek mówił coś innego i ja mu wierzyłam.. po rozstaniu zaczęłam mieć wyrzuty sumienia ze może to normalne i powinnam to zaakceptować że nagle chce wyjechać i nie ma dla niego znaczenia ze w przyszłym roku miało się nasze życie zmienić bo mieliśmy razem zamieszkać. Dodam że wypomniał mi że pracuje za małe pieniądze ale szef od początku chciał mi dać więcej a on sam ten mój były zaproponował mu mniejsza pensje żeby mu płacił! A później pretensje do wszystkich ze mało zarabia.. nie znam osoby która chciałaby obniżkę zamiast podwyżki.

Druga sytuacja.. od początku on i jego rodzina wiedzieli że jestem niewierząca sama pytałam czy im to nie przeszkadza bo oni są, mówili ze nie. Nagle w tym roku wyskoczył z tym jakie to niefajne ze on będzie musiał stać sam na mszy w jakieś święto. Poczułam się jak idiotka. Ja byłam fair od początku przyznając jakie mam poglądy i wartości i kogo szukam w swoim życiu. A on mam wrażenie „wpasował” się żeby po czasie jak już się zakocham i zacznie mi zależeć dać mi popalić.

Wie Pani często było tak że on coś mówił a po jakimś czasie mówił ze nie o to mu chodziło. Mówił rzeczy przykre ja to brałam do siebie a później nagle było ze przecież on nie chciał tak powiedzieć. Ja naprawdę czułam się głupia i beznadziejna w tym wszystkim. Miałam do siebie ciagle wyrzuty sumienia i poczucie winy że jest okropną kobietą skoro on ciągle zmienia zdanie.

Moim zdaniem, Ty autorko, bierzesz jego słowa, sądy które wygłasza zbyt  dosłownie. Ty, jeśli coś mówisz, to stoisz za swoim słowem i dla Ciebie taki sposób komunikowania jest normalny, bo słuchacz jest w stanie zrozumieć, co mówisz i o co Ci chodzi.
Nie robisz z gęby cholewy, bo jesteś osobą poważna i szanujesz swoich rozmówców.

Nic więc dziwnego, że tego faceta oceniasz swoją miarą, bo wydaje Ci się, że inni ludzie też tak mają.
Tymczasem mylisz się, ponieważ są ludzie, którzy nie myślą tak, jak Ty i gadają różne rzeczy jednocześnie myśląc coś innego, ale w życiu Ci tego nie powiedzą.
Dopiero w najmniej spodziewanym momencie wystrzelają z rewelacja. Ty robisz wielkie oczy, bo przecież wcześniej słyszałaś coś innego, a tymczasem wyszło szydło z worka, bo ta osoba mówiła jedno, a myślała coś innego.
On mówił Ci po prostu rzeczy, które jego zdaniem chciałaś usłyszeć, ale w duchu myślał sobie " patrzcie jaka cwana, ma mnie za głupiego, akurat nie pojadę za granicę, bo ona tego chce, a właśnie że pojadę i pokaże tej babie na co mnie stać.'
Autorko, tu o to chodzi.
On taki po prostu jest.
Przy  Twoim charakterze i umiejętności jasnego komunikowania się z ludźmi normalne życie z nim byłoby dla Ciebie niemożliwe. Zylabys w wariatkowie i nigdy nie wiedziałabys, na czym stoisz i kto obudzi się koło Ciebie rano w łóżku.
Zasypialabys mając wrażenie, że leży koło Ciebie rozsądny Maciek, a budziłabyś się mając koło siebie oszalałego z wściekłości np Franka.
To tak wygląda i musisz to pojąć.

77 Ostatnio edytowany przez basiaczek92 (2022-12-23 00:26:35)

Odp: Facet nie wie czego chce?
ulle napisał/a:
basiaczek92 napisał/a:
ulle napisał/a:

Zylas w świecie absurdu - mogłaś dostać pomieszania z poplątaniem. Nie wiadomo, czego się trzymać i tak właśnie wyglądałoby Twoje życie. Coś byś z nim ustaliła, a tymczasem nie wiadomo, kiedy on zrobiłby oczy jak pięć złotych, że o niczym nie wie. Ty próbowałabyś przypomnieć mu pewne fakty, a on darlby gębę. Dla świętego spokoju machnelabys ręką a on znowu miałby poczucie, że masz coś z głową, bo raz mówisz tak, a za chwilę coś innego.
Nie wiadomo czy z tego faceta można się śmiać, czy wkurzać. To pewnie zależałoby od punktu widzenia, bo Tobie do śmiechu byłoby daleko, ale obserwator z boku miałby niezły ubaw.
Chyba musiałabyś wszystko nagrywać, żeby w razie czego moc mu udowodnić.
Absolutny nonsens.
Autorko, takie rzeczy miałabyś na porządku dziennym i w sumie można byłoby nauczyć się funkcjonować w tego rodzaju wariatkowie, jednak tu jest sprawą poważniejsza - jego agresja.
On jest po prostu niebezpieczny. Jest jak bomba, która w każdej chwili może wybuchnąć. Może zrobić widowisko wszędzie, w sklepie, na spacerze, prowadząc auto, na imprezie itd
A przede wszystkim lałby Ciebie.
Gdyby pojawiły się dzieci, to już w ogóle nie wyobrażam sobie, jakim on byłby ojcem.
Trzymanie z nim jednakowego frontu wychowawczego mogłabyś od razu sobie odpuścić. Dzieci chodziłyby skołowane, bo raz mogłyby coś robić, a innym razem na te samą czynność byłby irracjonalny zakaz.
Nie wiem, jakim cudem miałabyś połapać się o co mu właściwie chodzi.
Na koniec pewnie pobije kogoś na ulicy i wyląduje w kryminale. Ty jako prawnik musiałabyś oczywiście za każdym razem wyciągać go z opresji.
Jejku, dalej nie mogę wyobrazić sobie tego, że po głowie chodziły Ci takie pomysły, żeby ładować w niego swoją ciężko zarobione kasę.
Strasznie sprał Ci mózg.

W sumie to ja mam znajomą mniej więcej w takim samym stylu jak on. Ciężko się z nią rozmawia, bo np jednego razu opowiada o jakimś fakcie i jest mocno oburzona, że jak tak można, a przy następnej rozmowie nawiązujesz do jej opowieści, a ona robi wielkie oczy, że przecież to normalne zachowanie. W jej wypowiedziach jest tak dużo różnych sprzeczności, komicznej wręcz nielogiczności, że nie ma możliwości, by moc się z nią porozumieć.
Jej mąż ma na nią metodę, macha po prostu ręką i mówi " znowu pierdolisz trzy po trzy" wszyscy się śmiejemy, bo każdy wie o co chodzi.
Ja unikam rozmów z nią jak ognia, bo nie lubię gdy ktoś wmawia mu bzdury, a następnego razu mówi cos zupełnie innego i jeszcze powołuje się na mnie, że ja tak powiedziałam.

Jeśli mogę to chciałbym prosić Panią o ocenę jeszcze dwóch sytuacji bo one wzbudzają we mnie wyrzuty sumienia choć nie wiem czy słusznie.

Przez cały związek ten facet powtarzał mi, że on może pracować wszędzie, że on zawsze będzie zarabiał, że nigdzie nie pojedzie beze mnie a tym bardziej za granicę. Po tej ostatniej naszej rozmowie przy rozstaniu nagle wybuchnął że on chce pojechać z granice na ileś miesiący i czemu ma z tego rezygnować on sobie chce zabezpieczyć przyszłość. Nie ukrywam zrobiło mi się wtedy przykro szczególnie na słowo „sobie” i trochę odczułam że nasza relacja jest takim jakby dodatkiem do jego życia który może być a może go równie dobrze nie być. Ja rozumiem prace i pieniądze i rozumiem ze ktoś chce wyjechać ale on cały związek mówił coś innego i ja mu wierzyłam.. po rozstaniu zaczęłam mieć wyrzuty sumienia ze może to normalne i powinnam to zaakceptować że nagle chce wyjechać i nie ma dla niego znaczenia ze w przyszłym roku miało się nasze życie zmienić bo mieliśmy razem zamieszkać. Dodam że wypomniał mi że pracuje za małe pieniądze ale szef od początku chciał mi dać więcej a on sam ten mój były zaproponował mu mniejsza pensje żeby mu płacił! A później pretensje do wszystkich ze mało zarabia.. nie znam osoby która chciałaby obniżkę zamiast podwyżki.

Druga sytuacja.. od początku on i jego rodzina wiedzieli że jestem niewierząca sama pytałam czy im to nie przeszkadza bo oni są, mówili ze nie. Nagle w tym roku wyskoczył z tym jakie to niefajne ze on będzie musiał stać sam na mszy w jakieś święto. Poczułam się jak idiotka. Ja byłam fair od początku przyznając jakie mam poglądy i wartości i kogo szukam w swoim życiu. A on mam wrażenie „wpasował” się żeby po czasie jak już się zakocham i zacznie mi zależeć dać mi popalić.

Wie Pani często było tak że on coś mówił a po jakimś czasie mówił ze nie o to mu chodziło. Mówił rzeczy przykre ja to brałam do siebie a później nagle było ze przecież on nie chciał tak powiedzieć. Ja naprawdę czułam się głupia i beznadziejna w tym wszystkim. Miałam do siebie ciagle wyrzuty sumienia i poczucie winy że jest okropną kobietą skoro on ciągle zmienia zdanie.

Moim zdaniem, Ty autorko, bierzesz jego słowa, sądy które wygłasza zbyt  dosłownie. Ty, jeśli coś mówisz, to stoisz za swoim słowem i dla Ciebie taki sposób komunikowania jest normalny, bo słuchacz jest w stanie zrozumieć, co mówisz i o co Ci chodzi.
Nie robisz z gęby cholewy, bo jesteś osobą poważna i szanujesz swoich rozmówców.

Nic więc dziwnego, że tego faceta oceniasz swoją miarą, bo wydaje Ci się, że inni ludzie też tak mają.
Tymczasem mylisz się, ponieważ są ludzie, którzy nie myślą tak, jak Ty i gadają różne rzeczy jednocześnie myśląc coś innego, ale w życiu Ci tego nie powiedzą.
Dopiero w najmniej spodziewanym momencie wystrzelają z rewelacja. Ty robisz wielkie oczy, bo przecież wcześniej słyszałaś coś innego, a tymczasem wyszło szydło z worka, bo ta osoba mówiła jedno, a myślała coś innego.
On mówił Ci po prostu rzeczy, które jego zdaniem chciałaś usłyszeć, ale w duchu myślał sobie " patrzcie jaka cwana, ma mnie za głupiego, akurat nie pojadę za granicę, bo ona tego chce, a właśnie że pojadę i pokaże tej babie na co mnie stać.'
Autorko, tu o to chodzi.
On taki po prostu jest.
Przy  Twoim charakterze i umiejętności jasnego komunikowania się z ludźmi normalne życie z nim byłoby dla Ciebie niemożliwe. Zylabys w wariatkowie i nigdy nie wiedziałabys, na czym stoisz i kto obudzi się koło Ciebie rano w łóżku.
Zasypialabys mając wrażenie, że leży koło Ciebie rozsądny Maciek, a budziłabyś się mając koło siebie oszalałego z wściekłości np Franka.
To tak wygląda i musisz to pojąć.

Czyli można w zasadzie wywnioskować z tego że źle zrobiłam że tak dużo mówiłam mu o swoim życiu, o poprzednim związku, o tym jakiego faceta chce.. on mnie o to wszystko wypytywał przecież oczekiwał stu procent zaufania już od początku znajomości. Pewnie pytał po to żeby grać, żeby przyjąć rolę mojego wymarzonego faceta i czerpać korzyści w końcu jeździłam do niego co weekend tyle kilometrów a wcześniej zarabiałam mniej niż on, dojeżdżałam kawał drogi do pracy na codzień plus do niego weekendami też sporo kilometrów a miałam wtedy najniższą krajową, chodziłam do łóżka, dawałam drogie prezenty, zawsze miałam na wszystko ochotę. Teraz myślę, że on mnie wykorzystywał i dobrze się bawił mną i moimi uczuciami widząc jak głupia baba za nim lata pomimo że on jest chamski, prostacki, nieogarnięty życiowo itd.

Właśnie to że mówi coś innego, myśli coś innego a po czasie wyskakuje z rewelacją powoduje że można zwariować i nie wierzyć już w nic. Wniosek jest prosty - nasz związek nie był dla niego najważniejszy, w zasadzie nie miało większego znaczenia czy jestem czy mnie nie ma. Byłam taką opcją, umilaczem czasu na wolne chwile dopóki nie wymyślił sobie lepszych planów na życie. Perfidne i podłe z jego strony tak oszukiwać kogoś kto szczerze kocha i ma czyste intencje względem niego.

Nie wiem co on miał z tym ciągłym dogadywaniem mi o wyjeździe za granicę bo to się już kilka razy zdarzyło ale kompletnie nie rozumiem jednego… skoro facet nie chce ze mną być, nie jestem dla niego najważniejsza bo nie jestem rodzina, chce sobie gdzieś tam pojechać, kasa jest dla niego na pierwszym miejscu i praca i rodzice, ja jestem taka okropna nie traktuje go poważnie, traktuje jak gówno itd to dlaczego po prostu mnie nie zostawił ? Już dawno temu, przecież wcześniej tez nie byłam rodziną. Chodzi mi o takie normalne rozstanie z szacunkiem bez krzywdzenia bez dziwnych dyskusji po prostu nie chce z Tobą być, nie pasujemy do siebie czy coś. Po co kogoś krzywdzić słowami? I w zasadzie doprowadzić tą osobę do takiego stanu ze sama odejdzie bo ma dość ? On w tej ostatniej rozmowie o wyjedzie za granice powiedział po pięciu minutach „nie powiedziałem ze pojadę” normalnie myślałam ze zwariuje serio.

78

Odp: Facet nie wie czego chce?
basiaczek92 napisał/a:
ulle napisał/a:
basiaczek92 napisał/a:

Jeśli mogę to chciałbym prosić Panią o ocenę jeszcze dwóch sytuacji bo one wzbudzają we mnie wyrzuty sumienia choć nie wiem czy słusznie.

Przez cały związek ten facet powtarzał mi, że on może pracować wszędzie, że on zawsze będzie zarabiał, że nigdzie nie pojedzie beze mnie a tym bardziej za granicę. Po tej ostatniej naszej rozmowie przy rozstaniu nagle wybuchnął że on chce pojechać z granice na ileś miesiący i czemu ma z tego rezygnować on sobie chce zabezpieczyć przyszłość. Nie ukrywam zrobiło mi się wtedy przykro szczególnie na słowo „sobie” i trochę odczułam że nasza relacja jest takim jakby dodatkiem do jego życia który może być a może go równie dobrze nie być. Ja rozumiem prace i pieniądze i rozumiem ze ktoś chce wyjechać ale on cały związek mówił coś innego i ja mu wierzyłam.. po rozstaniu zaczęłam mieć wyrzuty sumienia ze może to normalne i powinnam to zaakceptować że nagle chce wyjechać i nie ma dla niego znaczenia ze w przyszłym roku miało się nasze życie zmienić bo mieliśmy razem zamieszkać. Dodam że wypomniał mi że pracuje za małe pieniądze ale szef od początku chciał mi dać więcej a on sam ten mój były zaproponował mu mniejsza pensje żeby mu płacił! A później pretensje do wszystkich ze mało zarabia.. nie znam osoby która chciałaby obniżkę zamiast podwyżki.

Druga sytuacja.. od początku on i jego rodzina wiedzieli że jestem niewierząca sama pytałam czy im to nie przeszkadza bo oni są, mówili ze nie. Nagle w tym roku wyskoczył z tym jakie to niefajne ze on będzie musiał stać sam na mszy w jakieś święto. Poczułam się jak idiotka. Ja byłam fair od początku przyznając jakie mam poglądy i wartości i kogo szukam w swoim życiu. A on mam wrażenie „wpasował” się żeby po czasie jak już się zakocham i zacznie mi zależeć dać mi popalić.

Wie Pani często było tak że on coś mówił a po jakimś czasie mówił ze nie o to mu chodziło. Mówił rzeczy przykre ja to brałam do siebie a później nagle było ze przecież on nie chciał tak powiedzieć. Ja naprawdę czułam się głupia i beznadziejna w tym wszystkim. Miałam do siebie ciagle wyrzuty sumienia i poczucie winy że jest okropną kobietą skoro on ciągle zmienia zdanie.

Moim zdaniem, Ty autorko, bierzesz jego słowa, sądy które wygłasza zbyt  dosłownie. Ty, jeśli coś mówisz, to stoisz za swoim słowem i dla Ciebie taki sposób komunikowania jest normalny, bo słuchacz jest w stanie zrozumieć, co mówisz i o co Ci chodzi.
Nie robisz z gęby cholewy, bo jesteś osobą poważna i szanujesz swoich rozmówców.

Nic więc dziwnego, że tego faceta oceniasz swoją miarą, bo wydaje Ci się, że inni ludzie też tak mają.
Tymczasem mylisz się, ponieważ są ludzie, którzy nie myślą tak, jak Ty i gadają różne rzeczy jednocześnie myśląc coś innego, ale w życiu Ci tego nie powiedzą.
Dopiero w najmniej spodziewanym momencie wystrzelają z rewelacja. Ty robisz wielkie oczy, bo przecież wcześniej słyszałaś coś innego, a tymczasem wyszło szydło z worka, bo ta osoba mówiła jedno, a myślała coś innego.
On mówił Ci po prostu rzeczy, które jego zdaniem chciałaś usłyszeć, ale w duchu myślał sobie " patrzcie jaka cwana, ma mnie za głupiego, akurat nie pojadę za granicę, bo ona tego chce, a właśnie że pojadę i pokaże tej babie na co mnie stać.'
Autorko, tu o to chodzi.
On taki po prostu jest.
Przy  Twoim charakterze i umiejętności jasnego komunikowania się z ludźmi normalne życie z nim byłoby dla Ciebie niemożliwe. Zylabys w wariatkowie i nigdy nie wiedziałabys, na czym stoisz i kto obudzi się koło Ciebie rano w łóżku.
Zasypialabys mając wrażenie, że leży koło Ciebie rozsądny Maciek, a budziłabyś się mając koło siebie oszalałego z wściekłości np Franka.
To tak wygląda i musisz to pojąć.

Czyli można w zasadzie wywnioskować z tego że źle zrobiłam że tak dużo mówiłam mu o swoim życiu, o poprzednim związku, o tym jakiego faceta chce.. on mnie o to wszystko wypytywał przecież oczekiwał stu procent zaufania już od początku znajomości. Pewnie pytał po to żeby grać, żeby przyjąć rolę mojego wymarzonego faceta i czerpać korzyści w końcu jeździłam do niego co weekend tyle kilometrów a wcześniej zarabiałam mniej niż on, dojeżdżałam kawał drogi do pracy na codzień plus do niego weekendami też sporo kilometrów a miałam wtedy najniższą krajową, chodziłam do łóżka, dawałam drogie prezenty, zawsze miałam na wszystko ochotę. Teraz myślę, że on mnie wykorzystywał i dobrze się bawił mną i moimi uczuciami widząc jak głupia baba za nim lata pomimo że on jest chamski, prostacki, nieogarnięty życiowo itd.

Właśnie to że mówi coś innego, myśli coś innego a po czasie wyskakuje z rewelacją powoduje że można zwariować i nie wierzyć już w nic. Wniosek jest prosty - nasz związek nie był dla niego najważniejszy, w zasadzie nie miało większego znaczenia czy jestem czy mnie nie ma. Byłam taką opcją, umilaczem czasu na wolne chwile dopóki nie wymyślił sobie lepszych planów na życie. Perfidne i podłe z jego strony tak oszukiwać kogoś kto szczerze kocha i ma czyste intencje względem niego.

Nie wiem co on miał z tym ciągłym dogadywaniem mi o wyjeździe za granicę bo to się już kilka razy zdarzyło ale kompletnie nie rozumiem jednego… skoro facet nie chce ze mną być, nie jestem dla niego najważniejsza bo nie jestem rodzina, chce sobie gdzieś tam pojechać, kasa jest dla niego na pierwszym miejscu i praca i rodzice, ja jestem taka okropna nie traktuje go poważnie, traktuje jak gówno itd to dlaczego po prostu mnie nie zostawił ? Już dawno temu, przecież wcześniej tez nie byłam rodziną. Chodzi mi o takie normalne rozstanie z szacunkiem bez krzywdzenia bez dziwnych dyskusji po prostu nie chce z Tobą być, nie pasujemy do siebie czy coś. Po co kogoś krzywdzić słowami? I w zasadzie doprowadzić tą osobę do takiego stanu ze sama odejdzie bo ma dość ? On w tej ostatniej rozmowie o wyjedzie za granice powiedział po pięciu minutach „nie powiedziałem ze pojadę” normalnie myślałam ze zwariuje serio.

Może w życiu nie słyszał o gashlitingu, ale ma jakby wrodzone umiejętności, by skutecznie go realizować. Urodził się po prostu z takim talentem. Gdy trafi na kobietę, która będzie od niego zależna pod każdym względem, na dodatek nie będzie zbyt bystra, to być może, że z taką on wreszcie poczuje się kimś lepszym.
Chcial zrównać Cię do swojego poziomu, a wrodzony talent do robienia z kogoś wariata bardzo mu pomagał.
Szybko omotał Cię i chociaż Ty widziałaś wszystko bardzo wyraźnie, to i tak dawałaś się zwariować.
Balas się, że gdy nazwiesz zło złem, wówczas będziesz musiała zakończyć tę znajomość.
A zło zawsze trzeba odkrywać i demaskować, by na koniec samo się skompromitowało.
Ty do takiej sytuacji nie chciałaś dopuścić i dlatego to wszystko zaszło tak daleko.

Dopiero teraz, gdy już tak naprawdę masz tego dość stanęłas w punkcie kulminacyjnym i albo znowu wsiakniesz w to zło, ale wreszcie uwolnisz się z bagna.
Innej alternatywy nie masz.
Bo teraz nie możesz udać sama przed sobą, że niczego nie widzisz.
Widzisz wszystko.
Tym oto sposobem sama siebie zapedzilas do takiego miejsca, od którego nie ma już odwrotu.
Życzę Ci podjęcia właściwej decyzji.

79 Ostatnio edytowany przez basiaczek92 (2022-12-23 16:50:07)

Odp: Facet nie wie czego chce?

Decyzja została już przeze mnie podjęta. Ja nie podejmuje żadnych kroków żeby wrócić czy wyjaśnić cokolwiek. Pani otworzyła mi oczy i uświadomiła że to jest czyste zło. Oczywiście w jego mniemaniu wszyscy dookoła są źli a szczególnie kobiety co trochę wskazuje na to że on może być mizoginistą.
On również się ze mną nie kontaktuje i póki co nie nachodzi w pracy. Na kontakt mam wpływ bo mogę go zablokować ale na jego obecność pod moją pracą już niestety nie. Może w końcu naszła go refleksja że to już dalej nie ma sensu bo zaszło z jego strony za daleko a ja zaczęłam otwierać oczy i już nie słuchałam tych jego dziwnych wywodów na różne tematy tylko wstałam i poszłam. Minęło już ponad półtorej miesiąca od rozstania myśle że po takim czasie można już myśleć że jest to definitywny koniec.
Choć błędem było nie zrobienie tego wcześniej bo w tej sytuacji z grożeniem policją każdy mi mówił ze powinnam wtedy zatrzasnąć za nim drzwi definitywnie bo czegoś takiego się nie wybacza to było takie patologiczne zachowanie a ja głupia o niego walczyłam po tym! to jednak moja reakcja na tą ostatnią sytuacje dała mi jakąś taką satysfakcję, że choć się rozpłakałam i było mi bardzo przykro jak tego słuchałam to jednak zabrałam swoją godność i odeszłam.

Jego przyjaciele mówili mi że są pewni że jak on jest ze mną to nigdy by czegoś takiego nie zrobił że by pojechał za granicę. Albo oni go nie znają, albo on naprawdę grał ze mną w podłą grę. Możliwe też on ma nierówno pod kopułą. Po prostu jest WARIATEM.

Widzi Pani jakiś sens w tym że po paru dniach od naszego rozstania usunął messenger i Facebook a po miesiącu znowu go ma? po co robić coś takiego? w kwietniu po sytuacji z grożeniem policją zmienił nick na Facebooku żeby jak to powiedział "się ukryć" po tym co się stało bo się źle z tym czuł. Takie usuwanie mediów społecznościowych na chwilę też wskazuje na jakaś niestabilność poza tym nie zablokował mnie jak zawsze. Może czekał aż do niego napisze i przeproszę go za jego złe zachowanie big_smile

Poczytałam ostatnio trochę o tym zjawisku Gaslighting i niestety odnalazłam siebie. Tak jak tam było napisane ja zmieniałam zdanie ze strachu ze on odejdzie, bałam się poruszać jakiś temat bo bałam się jego reakcji. To było chore mi tak waliło serce przy każdej okazji kiedy on był niezadowolony ja się po prostu panicznie bałam że znowu coś się stało i mnie zostawi. Dobrze że nie zeszłam na zawał. Nie wiem czy on ma taki wrodzony talent czy to w policji tego nauczyli ale to bardzo okrutna metoda przemocy. Ja dając mu szansę za szansą sama pozwalałam mu mnie nie szanować. Nauczyłam go że nieważne co zrobi ja i tak wybaczę, będę się starać i walczyć i tym samym on robił co chciał.
On tak naprawdę nie miał mi czego zazdrościć bo ja miałam bardzo ciężkie życie w ojcem i on o tym wiedział ile razy mi mówił ze ma ochotę przyłożyć mojemu ojcu za to jak mnie traktuje.

80 Ostatnio edytowany przez basiaczek92 (2022-12-24 14:12:34)

Odp: Facet nie wie czego chce?

To co mnie też bardzo mocno zszokowało w naszej ostatniej rozmowie to jego słowa "zostawiłaś mnie ostatnio". Tak zostawiłam bo nie byłam w stanie dłużej znieść jego pogardliwego, pozbawionego szacunku do mnie sposobu rozmowy ze mną i pretensji o ten wyjazd od Krakowa który był w sumie po to żeby jemu zrobić fajny prezent na MOJE urodziny. Nawet wysłałam wtedy sms do jego mamy z pożegnaniem. Rozmowa w której facet tylko mówi "tak, tak mhm fajnie no tak" później grozi że się nie zobaczymy w najbliższym czasie, że on do mnie nie przyjedzie, ja mam nie przyjeżdżać do niego bo on nagle chce mieć dzień dla siebie choć zawsze niedzielę chciał spędzać ze mną i do tego jeszcze ten tekst "idę zapalić zobaczymy się w przyszłym tygodniu" gdzie obiecał już nigdy nie palić i zresztą słowa nigdy nie dotrzymał... to wszystko nie było dla mnie fajne..
Myślałam, że to otworzy mu oczy, że coś zrozumie.. przede wszystkim że zrozumie że mnie traci. Popełniłam ogromny błąd pisząc do niego po ponad tygodniu i prosząc o szansę dla nas. Nie widziałam wtedy tego co powinnam zobaczyć.. że jemu nie zależy. On uznał że skoro wysłałam smsa do jego mamy to on nie ma po co do mnie przyjeżdzać i niczego wyjaśniać a tym bardziej walczyć o mnie.
Tylko ile razy on mnie zostawiał. Ile razy przyjeżdżał nie żeby pokazać że mu zależy ale zaczynając rozmowę od słów "przyjechałem się pożegnać". Ile razy mu coś odwalało i mnie blokował. Tak zostawiłam go wtedy, ale dlatego że znowu mnie nie szanował a on na koniec mi to wypomniał w czasie kiedy on zostawił mnie w okrutny sposób, i pomimo wielu sytuacji w których się nagle ode mnie odcinał, blokował i sprawiał ogromną przykrość.
Mam wrażenie, że on bardzo chciał wzbudzić we mnie poczucie winy z powodu jednej sytuacji w której już naprawdę emocjonalnie nie wytrzymałam bo ileż można patrzeć na to że facet nic nie robi a Ty koło niego latasz, za każdym razem próbujesz złagodzić sytuacje, pogadać, pogodzić się.. walczysz po każdym jego odpale.
Nie rozumiem po co to wtedy powiedział, ale to chyba też nie było normalne.

81 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2022-12-24 16:25:51)

Odp: Facet nie wie czego chce?

Moje dziecko ma drzemkę w ten wigilijny dzień a ja leze obok i przeglądam sobie netkobiety. I co widzę? Kobietę ktora po stronach walkowanka tematu psychola expartnera gdzie niby już wszystko zrozumiała i podjęła decyzję w ostatnim poście tlumaczy się niemalże sama przed sobą dlaczego finalnie z psycholem skończyła. Wylewa się z tego posta wrecz poczucie winy za to ze to zrobila i kolejne rozkminy czemu on tak powiedział albo zrobił.
Kobieto ocknij się proszę. Facet o którym rozmyślasz non stop to niestabilny psychicznie psychofag o czym wiesz Ty sama, on, Twoje otoczenie i każdy kto przeczytał Twój wątek. Przestań odliczać czas w nadziei ze on się odezwie. Bo Ty mimo wszystkiego co piszesz masz nadal ta nadzieję! Ostrożnie piszesz ze to juz 1.5 miesiąca i to już pewnie definitywny koniec. Z nadzieją na co to piszesz? Albo inaczej ..piszesz to z nadzieją czy raczej ze smutkiem ze to koniec? Bo ja widzę to drugie. Koniec moja droga będzie wtedy gdy Ty wkoncu podejmiesz taką decyzję. Niezależne to będzie od tego czy on się jeszcze pojawi odezwie zadzwoni. Bo jeśli Ty postanowisz ze to koniec to choćby z bukietem róż kleczal pod Twoja praca to będzie to już tylko EX z bukietem róż. Jeśli natomiast dalej będziesz żyła  myśleniem o tym gościu to może minąć nawet i 5 lat bez kontaktu ale Ty nadal będziesz z nim mentalnie związana. Ze tez Ci życia nie szkoda na takiego typa.
Z okazji Świat Bożego Narodzenia życzę Ci siły i mądrości żebyś wkoncu naprawdę odcięła od siebie tego człowieka i poszła do przodu. Bo Ty tak chcesz a nie dlatego ze on tak znowu na chwilę zdecydowal.

82 Ostatnio edytowany przez basiaczek92 (2022-12-24 17:12:01)

Odp: Facet nie wie czego chce?
feniks35 napisał/a:

Moje dziecko ma drzemkę w ten wigilijny dzień a ja leze obok i przeglądam sobie netkobiety. I co widzę? Kobietę ktora po stronach walkowanka tematu psychola expartnera gdzie niby już wszystko zrozumiała i podjęła decyzję w ostatnim poście tlumaczy się niemalże sama przed sobą dlaczego finalnie z psycholem skończyła. Wylewa się z tego posta wrecz poczucie winy za to ze to zrobila i kolejne rozkminy czemu on tak powiedział albo zrobił.
Kobieto ocknij się proszę. Facet o którym rozmyślasz non stop to niestabilny psychicznie psychofag o czym wiesz Ty sama, on, Twoje otoczenie i każdy kto przeczytał Twój wątek. Przestań odliczać czas w nadziei ze on się odezwie. Bo Ty mimo wszystkiego co piszesz masz nadal ta nadzieję! Ostrożnie piszesz ze to juz 1.5 miesiąca i to już pewnie definitywny koniec. Z nadzieją na co to piszesz? Albo inaczej ..piszesz to z nadzieją czy raczej ze smutkiem ze to koniec? Bo ja widzę to drugie. Koniec moja droga będzie wtedy gdy Ty wkoncu podejmiesz taką decyzję. Niezależne to będzie od tego czy on się jeszcze pojawi odezwie zadzwoni. Bo jeśli Ty postanowisz ze to koniec to choćby z bukietem róż kleczal pod Twoja praca to będzie to już tylko EX z bukietem róż. Jeśli natomiast dalej będziesz żyła  myśleniem o tym gościu to może minąć nawet i 5 lat bez kontaktu ale Ty nadal będziesz z nim mentalnie związana. Ze tez Ci życia nie szkoda na takiego typa.
Z okazji Świat Bożego Narodzenia życzę Ci siły i mądrości żebyś wkoncu naprawdę odcięła od siebie tego człowieka i poszła do przodu. Bo Ty tak chcesz a nie dlatego ze on tak znowu na chwilę zdecydowal.

Ja się go boję, fizycznie i emocjonalnie. Może dlatego piszę o powrocie bo wiem jaką „władzę” nade mną ma. Każdy mi to mówi, że szkoda na niego życia bo on i tak się nie zmieni a będzie coraz gorzej.

Właśnie przeczytałam co znaczy psychofag. Dobre określenie na niego.

83 Ostatnio edytowany przez basiaczek92 (2022-12-26 00:55:44)

Odp: Facet nie wie czego chce?

Ja nawet potrafię sobie robić wyrzuty za ten tekst który kiedyś mu powiedziałam, że mało entuzjastycznie mnie przywitał. Tak jakby ja nie przyjmuje do wiadomości ze on w tym samym dniu kazał mi się wynosić, zostawił mnie później mówił te różne teksty między innymi „ku*wa nie chce mieć z Tobą kontaktu, groził policja itd.
Coś ze mną jest ewidentnie nie tak skoro obwiniam siebie o to i o to ze miałam w tym dniu trochę gorszy nastrój i miałam ochotę posiedzieć i wypić herbatę co jemu się bardzo nie spodobało bo według niego nie chciałam z nim rozmawiać. Ja po prostu przymykam oko na jego złe zachowanie a szukam winy w sobie i w tym co powiedziałam. Jak ja mogę usprawiedliwiać człowieka który mówił ze zniszczy życie koledze z pracy jak mu podskoczy albo zniszczy konkurencyjna firmę… który chyba chciał niszczyć wszystko i wszystkich.

84

Odp: Facet nie wie czego chce?

Ja tylko z taką uwagą odnośnie tytułu; bo to typowe i charakterystyczne dla tego forum w ogóle: tutaj frazy ''facet nie wie czego chce'' używa się w sytuacji, gdy facet po prostu nie chce tego samego co Ty. Bo oni, wszyscy bez wyjątku, dokładnie widzą czego chcą. I czego nie chcą także.

85 Ostatnio edytowany przez basiaczek92 (2022-12-26 12:32:52)

Odp: Facet nie wie czego chce?
noben napisał/a:

Ja tylko z taką uwagą odnośnie tytułu; bo to typowe i charakterystyczne dla tego forum w ogóle: tutaj frazy ''facet nie wie czego chce'' używa się w sytuacji, gdy facet po prostu nie chce tego samego co Ty. Bo oni, wszyscy bez wyjątku, dokładnie widzą czego chcą. I czego nie chcą także.

Tytuł powinien brzmieć "facet jest porąbany". Przy takiej częstotliwości zmiany zdania, zachowania itd nie jestem pewna czy on wie czego chce lub czego nie chce.
Może naprawdę wyrzuty sumienia zżerały go tak bardzo że związek stracił dla niego sens.

Chciałabym zapytać o ocenę jeszcze dwóch sytuacji w tym związku, bo myślę że przyda mi się to na przyszłość.
Pierwsza z nich to seks. Był to facet który bardzo lubił seks oralny, to znaczy potrafił sprawiać mi przyjemność w ciągu jednego popołudnia nawet 12 razy. Bardzo go ogólnie ciągnęło do tego żebym miała jak najwięcej orgazmów. Będąc z nim w związku wydawało mi się że to takie fajne że myśli o mojej przyjemności i nie jest egoistą ale teraz zastanawiam się czy nie był to też jakiś sposób na uzależnienie mnie od niego ?

I druga kwestia ślub. Nigdy nie powiedział wprost, że go nie chce. Wręcz przeciwnie dziwił mi się że ja myślę że mi się nie oświadczy, mówił że marzy o tym żebym była jego narzeczoną a później żoną, że będę najlepszą żoną na świecie itd. Jednak poruszanie z nim tematu ślubu wzbudzało we mnie ogromny stres. Jak coś mówiłam o ślubie to on z taką złą miną się pytał po co ślub przecież on nic nie powinien zmienić. Serio bałam się z facetem rozmawiać o wspólnej przyszłości. W ostatniej rozmowie zarzucił mi że relacja stoi w miejscu, tylko w zasadzie przez cały ten rok po każdej jego chorej akcji to ja walczyłam o niego i o nas żeby ta relacja w ogóle jeszcze istniała i zrobiło mi się bardzo przykro jak powiedział że stoi w miejscu a sam nie zrobił nic żeby nie stała. Dlaczego dorosły facet nie powiedział mi wprost słuchaj ja nie chce ślubu w zasadzie to ja nie chce Ciebie, nie chce niczego.
Po co takie gierki ? Jak teraz o tym myśle to przecież było to chore. Ja wierzyłam że on bardzo chce spędzić ze mną życie i mówi prawdę a w rzeczywistości on nigdy tego nie chciał?! Jak można osobie która walczy o relację mówić że ona stoi w miejscu jak samemu nie robi się nic żeby nie stała?
Zarzut że ja chce żeby poświecił dom rodzinny gdzie ja chciałam w nim mieszkać z nim i dojeżdżać do pracy też był z tyłka wzięty. Niezgodny z prawdą i w ogóle nie wiem czemu mu się takie coś w głowie uroiło.

86

Odp: Facet nie wie czego chce?

basiaczek92

Twój eks bardzo podobny do mojego eks.

Jak chcesz pogadać to odezwij się na priv.

87 Ostatnio edytowany przez basiaczek92 (2022-12-27 11:17:18)

Odp: Facet nie wie czego chce?

Nie umiem zrozumieć czemu nie mogę pozbyć się poczucia winy w sobie. Czemu ciągle rozmyślam o tej sytuacji w której się z nim rozstałam.. może dlatego że mi to wypomniał w ostatniej rozmowie? Wysłał mi też maila po tym rozstaniu z mojej strony jak zaczęliśmy ze sobą rozmawiać, krzywdzącego dla mnie. Naginał w nim rzeczywistość a później jak się pogodziliśmy to prosił żebym go usunęła i o nim zapomniała? po co? to miało coś zmienić? jak miałam nagle zapomnieć? Jak chciałam w tej ostatniej rozmowie coś powiedzieć to się pytał "skończyłaś?" jakieś takie chamskie to było..
Mam takie dni że się budzę rano i myślę że to wszystko moja wina, że może jakbym była milsza, bardziej się starała i robiła to co chciał to byłoby inaczej..

88 Ostatnio edytowany przez basiaczek92 (2023-01-25 16:30:03)

Odp: Facet nie wie czego chce?

Dzień dobry, wracam po jakimś czasie z opisem pewnej sytuacji.
Jakieś parę dni temu widziałam tego faceta przejeżdżającego pod moją pracą akurat wtedy kiedy ja też jechałam. Dodam że on od mojego miejsca pracy mieszka jakieś 50 km. Przyjeżdżał tutaj tylko ze względu na mnie. Kiedyś powiedział mi żebym nie myślała że on po rozstaniu tak to zostawi, że przyjedzie do mnie pod pracę schowa się w krzakach, zaparkuje gdzieś daleko i będzie patrzył czy jestem szczęśliwa, jak wyglądam itd.
Ja nie wiem czy już świruje ale jestem pewna że to był on. O tej godzinie to on jeszcze powinien być w pracy. Kurcze nie wiem czy mam się bać czy przestać panikować. Wiecie że to toksyczny, niezdecydowany i agresywny facet nie wiem co myśleć sad

Nie pisze do mnie ale bliskie mi osoby mówią mi że to może być jego sposób na to żebym o nim tak łatwo nie zapomniała. Dla moich bliskich on jest psychopatą i mówią mi że tacy ludzie tak mają że mogą jakieś dziwne zachowania odwalać bez bezpośredniego kontaktu.

89 Ostatnio edytowany przez gosialala (2023-01-25 16:49:19)

Odp: Facet nie wie czego chce?

Pasują tu najmodniejsze określenia, narcyz, manipulant, psychopata. Jakimś cudem zwykle trafiają na nich osoby ze skłonnością do współuzależnienia, z syndromem ratowniczki.
Dokładnie jak wyżej jest napisane, mniejsza o niego. Solidna praca nad sobą. Dlaczego się uzależniałam emocjonalnie od drugiej osoby? Dlaczego jeszcze w ogóle mnie on obchodzi? Jakie mam deficyty, co mogę z nimi zrobić? Nie zadawałabym sobie pytania, czy to on czy nie i dlaczego. Starałabym sie za wszelka cenę od tego odciąć.

90 Ostatnio edytowany przez Uzytkowniczka (2023-01-25 19:22:27)

Odp: Facet nie wie czego chce?
basiaczek92 napisał/a:

(...)Po około dwóch i pół roku mieliśmy bardzo nieprzyjemną sytuacje otóż kiedy przyjechałam do niego do domu on wyglądał na przybitego ale mimo wszystko spędziliśmy fajnie czas i nawet poszliśmy do łózka z tym że on po tym łóżku nagle wyskoczył że ma tego dość i mam się wynosić. Oczywiście wyszłam i pojechałam do domu. Na drugi dzień przyjechałam do niego bo chciałam wyjaśnić sytuację to facet groził mi że mnie siłą wyniesie ze swojego podwórka, groził mi że wezwie policję i ogólnie powiedział, że cytuje "k**wa nie chce mieć z Tobą kontaktu" to tak w wielkim skrócie.

(...)Po trzech miesiącach facet nagle zabrał mnie popołudniem na spacer chociaż cały ranek było miło i wyskoczył że relacja nie ma przyszłościl

(...)Dodam również bo to pewnie istotne, że facet ogólnie jest typem agresora. Zdarzyło się ze wyskoczył z gazem na starszego pana który pił piwo koło jego samochodu że ma się stąd wynosić. Często pokazywał również agresywne zachowania na drodze, czy chamskie wyzywanie innych kierowców. Ogólnie kobiety dla niego są beznadziejne i w ogóle ludzie też. Dwa lata pracował w policji.

(...) bardzo się cieszyłam od niego usłyszałam żeby się nie cieszyła bo taką pracę też mogę stracić.
Kiedy zaprosiłam go do siebie żeby poznał moich rodziców to zadzwonił pół godziny wcześniej że musi sobie coś przemysleć i nie przyjedzie i co by było gdyby mi zaproponował żebyśmy mieli dziecko... ostatecznie przyjechał ale te akcje to co mówił było chore...

Przecież on już wszystko powiedział. Nie chce mieć z tobą nic wspólnego, wasza relacja nie ma przyszłości, nie chce poznawać twojej rodziny, nie chce nad sobą pracować, lubi być agresywny i nieobliczalny.
On nawet tobą nie manipuluje, tylko mówi wszystko wprost. Ile jeszcze razy ma ci powtórzyć, żebyś zrozumiała? Przykro mi, ale jedyne co musisz zrobić to zacząć słuchać tego co mówi i oceniać to co robi, bo on nawet nie ukrywa już swojego lekceważenia i olewania.

91

Odp: Facet nie wie czego chce?
basiaczek92 napisał/a:

Dzień dobry, wracam po jakimś czasie z opisem pewnej sytuacji.
Jakieś parę dni temu widziałam tego faceta przejeżdżającego pod moją pracą akurat wtedy kiedy ja też jechałam. Dodam że on od mojego miejsca pracy mieszka jakieś 50 km. Przyjeżdżał tutaj tylko ze względu na mnie. Kiedyś powiedział mi żebym nie myślała że on po rozstaniu tak to zostawi, że przyjedzie do mnie pod pracę schowa się w krzakach, zaparkuje gdzieś daleko i będzie patrzył czy jestem szczęśliwa, jak wyglądam itd.
Ja nie wiem czy już świruje ale jestem pewna że to był on. O tej godzinie to on jeszcze powinien być w pracy. Kurcze nie wiem czy mam się bać czy przestać panikować. Wiecie że to toksyczny, niezdecydowany i agresywny facet nie wiem co myśleć sad

Nie pisze do mnie ale bliskie mi osoby mówią mi że to może być jego sposób na to żebym o nim tak łatwo nie zapomniała. Dla moich bliskich on jest psychopatą i mówią mi że tacy ludzie tak mają że mogą jakieś dziwne zachowania odwalać bez bezpośredniego kontaktu.

Jeśli masz taką możliwość polecam Ci na kilka tygodni wyprowadzić się z mieszkania, pozmieniać zamki i pojechać w miejsce którego on nie zna. Może spróbuj przenocować kilka tygodni u znajomych, albo zaplanuj sobie urlop w bliskim czasie. Tak, żeby nie wiedział kiedy i co robisz, gdzie jesteś. To bardzo niebezpieczna sytuacja i boję się, że on może zrobić ci krzywdę.

92

Odp: Facet nie wie czego chce?
Uzytkowniczka napisał/a:
basiaczek92 napisał/a:

(...)Po około dwóch i pół roku mieliśmy bardzo nieprzyjemną sytuacje otóż kiedy przyjechałam do niego do domu on wyglądał na przybitego ale mimo wszystko spędziliśmy fajnie czas i nawet poszliśmy do łózka z tym że on po tym łóżku nagle wyskoczył że ma tego dość i mam się wynosić. Oczywiście wyszłam i pojechałam do domu. Na drugi dzień przyjechałam do niego bo chciałam wyjaśnić sytuację to facet groził mi że mnie siłą wyniesie ze swojego podwórka, groził mi że wezwie policję i ogólnie powiedział, że cytuje "k**wa nie chce mieć z Tobą kontaktu" to tak w wielkim skrócie.

(...)Po trzech miesiącach facet nagle zabrał mnie popołudniem na spacer chociaż cały ranek było miło i wyskoczył że relacja nie ma przyszłościl

(...)Dodam również bo to pewnie istotne, że facet ogólnie jest typem agresora. Zdarzyło się ze wyskoczył z gazem na starszego pana który pił piwo koło jego samochodu że ma się stąd wynosić. Często pokazywał również agresywne zachowania na drodze, czy chamskie wyzywanie innych kierowców. Ogólnie kobiety dla niego są beznadziejne i w ogóle ludzie też. Dwa lata pracował w policji.

(...) bardzo się cieszyłam od niego usłyszałam żeby się nie cieszyła bo taką pracę też mogę stracić.
Kiedy zaprosiłam go do siebie żeby poznał moich rodziców to zadzwonił pół godziny wcześniej że musi sobie coś przemysleć i nie przyjedzie i co by było gdyby mi zaproponował żebyśmy mieli dziecko... ostatecznie przyjechał ale te akcje to co mówił było chore...

Przecież on już wszystko powiedział. Nie chce mieć z tobą nic wspólnego, wasza relacja nie ma przyszłości, nie chce poznawać twojej rodziny, nie chce nad sobą pracować, lubi być agresywny i nieobliczalny.
On nawet tobą nie manipuluje, tylko mówi wszystko wprost. Ile jeszcze razy ma ci powtórzyć, żebyś zrozumiała? Przykro mi, ale jedyne co musisz zrobić to zacząć słuchać tego co mówi i oceniać to co robi, bo on nawet nie ukrywa już swojego lekceważenia i olewania.


W kwietniu tez tak mówił i po dwóch miesiącach wrócił mówiąc jak bardzo mnie kocha i nie może beze mnie żyć. Poznał moją rodzinę. Mówił raz tak raz tak, zachowywał się sprzecznie a Pani pisze tak jakbym ja była głupia i sobie coś wymyśliła.

93 Ostatnio edytowany przez basiaczek92 (2023-01-25 23:01:33)

Odp: Facet nie wie czego chce?
Uzytkowniczka napisał/a:
basiaczek92 napisał/a:

Dzień dobry, wracam po jakimś czasie z opisem pewnej sytuacji.
Jakieś parę dni temu widziałam tego faceta przejeżdżającego pod moją pracą akurat wtedy kiedy ja też jechałam. Dodam że on od mojego miejsca pracy mieszka jakieś 50 km. Przyjeżdżał tutaj tylko ze względu na mnie. Kiedyś powiedział mi żebym nie myślała że on po rozstaniu tak to zostawi, że przyjedzie do mnie pod pracę schowa się w krzakach, zaparkuje gdzieś daleko i będzie patrzył czy jestem szczęśliwa, jak wyglądam itd.
Ja nie wiem czy już świruje ale jestem pewna że to był on. O tej godzinie to on jeszcze powinien być w pracy. Kurcze nie wiem czy mam się bać czy przestać panikować. Wiecie że to toksyczny, niezdecydowany i agresywny facet nie wiem co myśleć sad

Nie pisze do mnie ale bliskie mi osoby mówią mi że to może być jego sposób na to żebym o nim tak łatwo nie zapomniała. Dla moich bliskich on jest psychopatą i mówią mi że tacy ludzie tak mają że mogą jakieś dziwne zachowania odwalać bez bezpośredniego kontaktu.

Jeśli masz taką możliwość polecam Ci na kilka tygodni wyprowadzić się z mieszkania, pozmieniać zamki i pojechać w miejsce którego on nie zna. Może spróbuj przenocować kilka tygodni u znajomych, albo zaplanuj sobie urlop w bliskim czasie. Tak, żeby nie wiedział kiedy i co robisz, gdzie jesteś. To bardzo niebezpieczna sytuacja i boję się, że on może zrobić ci krzywdę.

Nie no krzywdę to chyba nie... tu bardziej chodzi o miejsce pracy. On pod mój dom na pewno nie przyjedzie bo nie mieszkam sama. Natomiast z pracą to już inna sprawa.
Może po prostu to był przypadek nie ma co się nakręcać.

94

Odp: Facet nie wie czego chce?
basiaczek92 napisał/a:
Uzytkowniczka napisał/a:
basiaczek92 napisał/a:

Dzień dobry, wracam po jakimś czasie z opisem pewnej sytuacji.
Jakieś parę dni temu widziałam tego faceta przejeżdżającego pod moją pracą akurat wtedy kiedy ja też jechałam. Dodam że on od mojego miejsca pracy mieszka jakieś 50 km. Przyjeżdżał tutaj tylko ze względu na mnie. Kiedyś powiedział mi żebym nie myślała że on po rozstaniu tak to zostawi, że przyjedzie do mnie pod pracę schowa się w krzakach, zaparkuje gdzieś daleko i będzie patrzył czy jestem szczęśliwa, jak wyglądam itd.
Ja nie wiem czy już świruje ale jestem pewna że to był on. O tej godzinie to on jeszcze powinien być w pracy. Kurcze nie wiem czy mam się bać czy przestać panikować. Wiecie że to toksyczny, niezdecydowany i agresywny facet nie wiem co myśleć sad

Nie pisze do mnie ale bliskie mi osoby mówią mi że to może być jego sposób na to żebym o nim tak łatwo nie zapomniała. Dla moich bliskich on jest psychopatą i mówią mi że tacy ludzie tak mają że mogą jakieś dziwne zachowania odwalać bez bezpośredniego kontaktu.

Jeśli masz taką możliwość polecam Ci na kilka tygodni wyprowadzić się z mieszkania, pozmieniać zamki i pojechać w miejsce którego on nie zna. Może spróbuj przenocować kilka tygodni u znajomych, albo zaplanuj sobie urlop w bliskim czasie. Tak, żeby nie wiedział kiedy i co robisz, gdzie jesteś. To bardzo niebezpieczna sytuacja i boję się, że on może zrobić ci krzywdę.

Nie no krzywdę to chyba nie... tu bardziej chodzi o miejsce pracy. On pod mój dom na pewno nie przyjedzie bo nie mieszkam sama. Natomiast z pracą to już inna sprawa.
Może po prostu to był przypadek nie ma co się nakręcać.

Nie chce cię nakręcać, ani wpędzać w panike. Uważaj na siebie po prostu smile

95

Odp: Facet nie wie czego chce?

Uciekaj dziewczyno

96

Odp: Facet nie wie czego chce?
j.polk1990 napisał/a:

Uciekaj dziewczyno

Uciekłam dwa miesiące temu. Mam nadzieję, że już na zawsze. Nie chcę kolejnych obietnic zmiany, miłości itd. To są puste słowa jak już się przekonałam.

97 Ostatnio edytowany przez basiaczek92 (2026-03-31 11:45:10)

Odp: Facet nie wie czego chce?

Czy jest tutaj ktoś kto miał problem żeby się pozbierać mimo upływu lat? Potrzebuję porady czy to normalne że nie umiem sobie z tym nadal poradzić psychicznie..

98

Odp: Facet nie wie czego chce?
basiaczek92 napisał/a:

Czy jest tutaj ktoś kto miał problem żeby się pozbierać mimo upływu lat? Potrzebuję porady czy to normalne że nie umiem sobie z tym nadal poradzić psychicznie..

Pewnie potrzebna pomoc psychologa

99 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2026-03-31 18:16:47)

Odp: Facet nie wie czego chce?
basiaczek92 napisał/a:
j.polk1990 napisał/a:

Uciekaj dziewczyno

Uciekłam dwa miesiące temu. Mam nadzieję, że już na zawsze. Nie chcę kolejnych obietnic zmiany, miłości itd. To są puste słowa jak już się przekonałam.

O matko z córką! Ty dziewczyno wytrzymałaś ten koszmar do.. stycznia tego roku?... Ponowię pytanie, które zadałam ci w dniu, gdy napisałaś swój wątek:  Dlaczego to sobie robisz? Tak bardzo sama siebie nie lubisz/nie kochasz, żeby samej sobie zadawać takie cierpienie? Sorry, ale muszę zapytać i o to: Co się w twoim życiu wydarzlo, że nie masz do siebie za grosz szacunku?

Mam nadzieję, że w końcu otrzeźwiejesz i nawet jak ten oszołom i psychol w jednym odezwie się,  to z uśmiechem odwrócisz się i nawet nie pomachasz na "do widzenia"

Masz tylko jedno życie i tak je marnujesz na rozkminy po facecie, którego każda normalna kobieta spuściłaby ze schodów na przysłowiowy łeb, po akcjach które ci uskutecznia.

Przytulam cię mocno i życzę duuuuużo siły w twoich postanowieniach, bo są słuszne. Słuszne jak diabli smile

100

Odp: Facet nie wie czego chce?
Salomonka napisał/a:

O matko z córką! Ty dziewczyno wytrzymałaś ten koszmar do.. stycznia tego roku?...

Post o tym, że zakończyła relację, jest sprzed trzech lat.

101

Odp: Facet nie wie czego chce?
Noble napisał/a:
Salomonka napisał/a:

O matko z córką! Ty dziewczyno wytrzymałaś ten koszmar do.. stycznia tego roku?...

Post o tym, że zakończyła relację, jest sprzed trzech lat.

Coś ty... big_smile

102

Odp: Facet nie wie czego chce?
Salomonka napisał/a:
basiaczek92 napisał/a:
j.polk1990 napisał/a:

Uciekaj dziewczyno

Uciekłam dwa miesiące temu. Mam nadzieję, że już na zawsze. Nie chcę kolejnych obietnic zmiany, miłości itd. To są puste słowa jak już się przekonałam.

O matko z córką! Ty dziewczyno wytrzymałaś ten koszmar do.. stycznia tego roku?... Ponowię pytanie, które zadałam ci w dniu, gdy napisałaś swój wątek:  Dlaczego to sobie robisz? Tak bardzo sama siebie nie lubisz/nie kochasz, żeby samej sobie zadawać takie cierpienie? Sorry, ale muszę zapytać i o to: Co się w twoim życiu wydarzlo, że nie masz do siebie za grosz szacunku?

Mam nadzieję, że w końcu otrzeźwiejesz i nawet jak ten oszołom i psychol w jednym odezwie się,  to z uśmiechem odwrócisz się i nawet nie pomachasz na "do widzenia"

Masz tylko jedno życie i tak je marnujesz na rozkminy po facecie, którego każda normalna kobieta spuściłaby ze schodów na przysłowiowy łeb, po akcjach które ci uskutecznia.

Przytulam cię mocno i życzę duuuuużo siły w twoich postanowieniach, bo są słuszne. Słuszne jak diabli smile


Rozstałam się trzy lata temu. Zastanawiam się czy mogło to naprawdę aż tak psychicznie mnie zniszczyć że nadal mam z tym problem.

103

Odp: Facet nie wie czego chce?
basiaczek92 napisał/a:
Salomonka napisał/a:
basiaczek92 napisał/a:

Uciekłam dwa miesiące temu. Mam nadzieję, że już na zawsze. Nie chcę kolejnych obietnic zmiany, miłości itd. To są puste słowa jak już się przekonałam.

O matko z córką! Ty dziewczyno wytrzymałaś ten koszmar do.. stycznia tego roku?... Ponowię pytanie, które zadałam ci w dniu, gdy napisałaś swój wątek:  Dlaczego to sobie robisz? Tak bardzo sama siebie nie lubisz/nie kochasz, żeby samej sobie zadawać takie cierpienie? Sorry, ale muszę zapytać i o to: Co się w twoim życiu wydarzlo, że nie masz do siebie za grosz szacunku?

Mam nadzieję, że w końcu otrzeźwiejesz i nawet jak ten oszołom i psychol w jednym odezwie się,  to z uśmiechem odwrócisz się i nawet nie pomachasz na "do widzenia"

Masz tylko jedno życie i tak je marnujesz na rozkminy po facecie, którego każda normalna kobieta spuściłaby ze schodów na przysłowiowy łeb, po akcjach które ci uskutecznia.

Przytulam cię mocno i życzę duuuuużo siły w twoich postanowieniach, bo są słuszne. Słuszne jak diabli smile


Rozstałam się trzy lata temu. Zastanawiam się czy mogło to naprawdę aż tak psychicznie mnie zniszczyć że nadal mam z tym problem.

Z czym masz problem.z rozstaniem czy tym.jaki był Twój związek? Moze psycholog pomoże

104

Odp: Facet nie wie czego chce?
Julia life in UK napisał/a:
basiaczek92 napisał/a:
Salomonka napisał/a:

O matko z córką! Ty dziewczyno wytrzymałaś ten koszmar do.. stycznia tego roku?... Ponowię pytanie, które zadałam ci w dniu, gdy napisałaś swój wątek:  Dlaczego to sobie robisz? Tak bardzo sama siebie nie lubisz/nie kochasz, żeby samej sobie zadawać takie cierpienie? Sorry, ale muszę zapytać i o to: Co się w twoim życiu wydarzlo, że nie masz do siebie za grosz szacunku?

Mam nadzieję, że w końcu otrzeźwiejesz i nawet jak ten oszołom i psychol w jednym odezwie się,  to z uśmiechem odwrócisz się i nawet nie pomachasz na "do widzenia"

Masz tylko jedno życie i tak je marnujesz na rozkminy po facecie, którego każda normalna kobieta spuściłaby ze schodów na przysłowiowy łeb, po akcjach które ci uskutecznia.

Przytulam cię mocno i życzę duuuuużo siły w twoich postanowieniach, bo są słuszne. Słuszne jak diabli smile


Rozstałam się trzy lata temu. Zastanawiam się czy mogło to naprawdę aż tak psychicznie mnie zniszczyć że nadal mam z tym problem.

Z czym masz problem.z rozstaniem czy tym.jaki był Twój związek? Moze psycholog pomoże

Wracają do mnie myśli o tym facecie czy czasem to nie była moja wina, czy ja nie byłam złą kobietą itd...

105

Odp: Facet nie wie czego chce?
basiaczek92 napisał/a:
Salomonka napisał/a:
basiaczek92 napisał/a:

Uciekłam dwa miesiące temu. Mam nadzieję, że już na zawsze. Nie chcę kolejnych obietnic zmiany, miłości itd. To są puste słowa jak już się przekonałam.

O matko z córką! Ty dziewczyno wytrzymałaś ten koszmar do.. stycznia tego roku?... Ponowię pytanie, które zadałam ci w dniu, gdy napisałaś swój wątek:  Dlaczego to sobie robisz? Tak bardzo sama siebie nie lubisz/nie kochasz, żeby samej sobie zadawać takie cierpienie? Sorry, ale muszę zapytać i o to: Co się w twoim życiu wydarzlo, że nie masz do siebie za grosz szacunku?

Mam nadzieję, że w końcu otrzeźwiejesz i nawet jak ten oszołom i psychol w jednym odezwie się,  to z uśmiechem odwrócisz się i nawet nie pomachasz na "do widzenia"

Masz tylko jedno życie i tak je marnujesz na rozkminy po facecie, którego każda normalna kobieta spuściłaby ze schodów na przysłowiowy łeb, po akcjach które ci uskutecznia.

Przytulam cię mocno i życzę duuuuużo siły w twoich postanowieniach, bo są słuszne. Słuszne jak diabli smile


Rozstałam się trzy lata temu. Zastanawiam się czy mogło to naprawdę aż tak psychicznie mnie zniszczyć że nadal mam z tym problem.

Możesz jakoś nazwać ten problem? Co to jest? Jeśli sobie nie radzisz, to może rzeczywiście pomoc psychologa by się przydała. Trzy lata rozkminiania związku który nie był nawet funta kłaków wart, to rzeczywiście długo. Co robiłaś przez te lata aby sobie jakoś pomóc?

106 Ostatnio edytowany przez basiaczek92 (2026-04-01 12:19:29)

Odp: Facet nie wie czego chce?
Salomonka napisał/a:
basiaczek92 napisał/a:
Salomonka napisał/a:

O matko z córką! Ty dziewczyno wytrzymałaś ten koszmar do.. stycznia tego roku?... Ponowię pytanie, które zadałam ci w dniu, gdy napisałaś swój wątek:  Dlaczego to sobie robisz? Tak bardzo sama siebie nie lubisz/nie kochasz, żeby samej sobie zadawać takie cierpienie? Sorry, ale muszę zapytać i o to: Co się w twoim życiu wydarzlo, że nie masz do siebie za grosz szacunku?

Mam nadzieję, że w końcu otrzeźwiejesz i nawet jak ten oszołom i psychol w jednym odezwie się,  to z uśmiechem odwrócisz się i nawet nie pomachasz na "do widzenia"

Masz tylko jedno życie i tak je marnujesz na rozkminy po facecie, którego każda normalna kobieta spuściłaby ze schodów na przysłowiowy łeb, po akcjach które ci uskutecznia.

Przytulam cię mocno i życzę duuuuużo siły w twoich postanowieniach, bo są słuszne. Słuszne jak diabli smile


Rozstałam się trzy lata temu. Zastanawiam się czy mogło to naprawdę aż tak psychicznie mnie zniszczyć że nadal mam z tym problem.

Możesz jakoś nazwać ten problem? Co to jest? Jeśli sobie nie radzisz, to może rzeczywiście pomoc psychologa by się przydała. Trzy lata rozkminiania związku który nie był nawet funta kłaków wart, to rzeczywiście długo. Co robiłaś przez te lata aby sobie jakoś pomóc?

W skrócie wraca obwinianie siebie i robienie w główie z niego wspaniałego faceta.. Wkręcam sobie jakieś głupoty że jak mnie odblokował na fb to coś znaczy

107

Odp: Facet nie wie czego chce?
basiaczek92 napisał/a:
Salomonka napisał/a:
basiaczek92 napisał/a:

Rozstałam się trzy lata temu. Zastanawiam się czy mogło to naprawdę aż tak psychicznie mnie zniszczyć że nadal mam z tym problem.

Możesz jakoś nazwać ten problem? Co to jest? Jeśli sobie nie radzisz, to może rzeczywiście pomoc psychologa by się przydała. Trzy lata rozkminiania związku który nie był nawet funta kłaków wart, to rzeczywiście długo. Co robiłaś przez te lata aby sobie jakoś pomóc?

W skrócie wraca obwinianie siebie i robienie w główie z niego wspaniałego faceta.. Wkręcam sobie jakieś głupoty że jak mnie odblokował na fb to coś znaczy

Nic nie znaczy ,łaski nie zrobil, ze odblokowal-teraz Ty go zablokuj

108

Odp: Facet nie wie czego chce?
basiaczek92 napisał/a:

W skrócie wraca obwinianie siebie i robienie w główie z niego wspaniałego faceta.. Wkręcam sobie jakieś głupoty że jak mnie odblokował na fb to coś znaczy


Bo brakuje tobie męskiego zainteresowania, coś niedosyt masz facetów. Weź się umaluj, ubierz, a jak nie masz, to idź na ciuchy, do kosmetyczki, fryzjera i wyjdź tak do ludzi. Poznasz paru, od razu tamten przestanie mieć znaczenie.

109

Odp: Facet nie wie czego chce?
Julia life in UK napisał/a:
basiaczek92 napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Możesz jakoś nazwać ten problem? Co to jest? Jeśli sobie nie radzisz, to może rzeczywiście pomoc psychologa by się przydała. Trzy lata rozkminiania związku który nie był nawet funta kłaków wart, to rzeczywiście długo. Co robiłaś przez te lata aby sobie jakoś pomóc?

W skrócie wraca obwinianie siebie i robienie w główie z niego wspaniałego faceta.. Wkręcam sobie jakieś głupoty że jak mnie odblokował na fb to coś znaczy

Nic nie znaczy ,łaski nie zrobil, ze odblokowal-teraz Ty go zablokuj

Wolałabym tego nie robić nie chcę żeby zauważył i sobie pomyślał że po trzech latach nadal o nim myślę.

110

Odp: Facet nie wie czego chce?
Samba napisał/a:
basiaczek92 napisał/a:

W skrócie wraca obwinianie siebie i robienie w główie z niego wspaniałego faceta.. Wkręcam sobie jakieś głupoty że jak mnie odblokował na fb to coś znaczy


Bo brakuje tobie męskiego zainteresowania, coś niedosyt masz facetów. Weź się umaluj, ubierz, a jak nie masz, to idź na ciuchy, do kosmetyczki, fryzjera i wyjdź tak do ludzi. Poznasz paru, od razu tamten przestanie mieć znaczenie.

Poznaję, chodzę na randki ale to nie zmienia tego że myślę o tamtym więc chyba nie tu problem sad

111

Odp: Facet nie wie czego chce?
basiaczek92 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
basiaczek92 napisał/a:

W skrócie wraca obwinianie siebie i robienie w główie z niego wspaniałego faceta.. Wkręcam sobie jakieś głupoty że jak mnie odblokował na fb to coś znaczy

Nic nie znaczy ,łaski nie zrobil, ze odblokowal-teraz Ty go zablokuj

Wolałabym tego nie robić nie chcę żeby zauważył i sobie pomyślał że po trzech latach nadal o nim myślę.

To właśnie jak go nie zablokujesz to będzie znaczylo dla niego,że o nim myslisz

112

Odp: Facet nie wie czego chce?
basiaczek92 napisał/a:
Samba napisał/a:
basiaczek92 napisał/a:

W skrócie wraca obwinianie siebie i robienie w główie z niego wspaniałego faceta.. Wkręcam sobie jakieś głupoty że jak mnie odblokował na fb to coś znaczy


Bo brakuje tobie męskiego zainteresowania, coś niedosyt masz facetów. Weź się umaluj, ubierz, a jak nie masz, to idź na ciuchy, do kosmetyczki, fryzjera i wyjdź tak do ludzi. Poznasz paru, od razu tamten przestanie mieć znaczenie.

Poznaję, chodzę na randki ale to nie zmienia tego że myślę o tamtym więc chyba nie tu problem sad

Aha, to za jakie grzechy tak się angażujesz w gnojka? Czy masz na myśli jakiś mechanizm, dlaczego tak się u ciebie dzieje? Z drugiej strony, z tego co pamiętam z twojego pierwszego postu, to on nie był ani tylko dobry, ani tylko zły, był, hmm, sinusoidalny. A ponoć najłatwiej utknąć w takim związku gdzie naprzemiennie masz dobre i złe zachowania.

113 Ostatnio edytowany przez basiaczek92 (2026-04-01 13:31:00)

Odp: Facet nie wie czego chce?
Julia life in UK napisał/a:
basiaczek92 napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Nic nie znaczy ,łaski nie zrobil, ze odblokowal-teraz Ty go zablokuj

Wolałabym tego nie robić nie chcę żeby zauważył i sobie pomyślał że po trzech latach nadal o nim myślę.

To właśnie jak go nie zablokujesz to będzie znaczylo dla niego,że o nim myslisz

Pod warunkiem że w ogóle na to zwraca uwagę i to sprawdza. Niestety takie rozmyślanie potrafi mnie doprowadzić do płaczu pomimo upływu trzech lat sad

114

Odp: Facet nie wie czego chce?
basiaczek92 napisał/a:

W skrócie wraca obwinianie siebie i robienie w główie z niego wspaniałego faceta.. Wkręcam sobie jakieś głupoty że jak mnie odblokował na fb to coś znaczy

Dziwne, że ty go w ogole nie wywaliłaś z tego swojego FB po tych 3 latach. Jeśli go cały czas obserwujesz i za nim podązasz krok w krok, co robi jak żyje, to jak chcesz się z niego wyleczyć? To już zalatuje jakąś manią albo czymś w ten deseń. Spróbuj się nim nie interesować, bo mam wrażenie że jak napisze dwa slowa do ciebie, to znowu wpuścisz go do swojego życia i pozwolisz robić w nim spustoszenie jak wcześniej.

115

Odp: Facet nie wie czego chce?
Salomonka napisał/a:
basiaczek92 napisał/a:

W skrócie wraca obwinianie siebie i robienie w główie z niego wspaniałego faceta.. Wkręcam sobie jakieś głupoty że jak mnie odblokował na fb to coś znaczy

Dziwne, że ty go w ogole nie wywaliłaś z tego swojego FB po tych 3 latach. Jeśli go cały czas obserwujesz i za nim podązasz krok w krok, co robi jak żyje, to jak chcesz się z niego wyleczyć? To już zalatuje jakąś manią albo czymś w ten deseń. Spróbuj się nim nie interesować, bo mam wrażenie że jak napisze dwa slowa do ciebie, to znowu wpuścisz go do swojego życia i pozwolisz robić w nim spustoszenie jak wcześniej.

Nie biorę nawet pod uwagę jego powrotu do mojego życia bo to nierealne ale jednak nie umiem zapomnieć. Wywaliłam z fb nie jesteśmy znajomymi.

116

Odp: Facet nie wie czego chce?

hejka  .
zyje 4lata wzwiazku wychowujemy jego synow i moja corke z poprzedniego zwiazku oraz nasza wspolna corke dalam co moglam walczylam wszystkie swoje bagaze swoje problemy odstawilam na boczny tor zeby pomoc stanac mu na nogi po nieudanym malzenstwie gdy mu sie wszystko ulozylo ja nagle zostalam sama z swoimi sprawami problemami ...ma moja pomoc przy wszystkim przy chlopcach przy obowiazkach a ja nie mam nic   oprocz tego przesadza z piciem alkoholu co prowadzi do przykrych scen upokorzenia mnie i po wszystkim zadnego przepraszam zadnego poczycia winy tylko zwalanie wszystkiego na mnie ze ja zaczelam ze ja to moja wina  . gdy placze gdy boli tak strzasznie nie ma zadnej reakcji wiecznie ty sie sama nakrecasz to ty masz problem .
zero  bliskosci przytulenie milego slowa czynu wdziecznosci tylko wieczne moje zle poczucie wieczne slowa jak ci nie pasuje to ja cie nie trzymam ..
obietnice zmien a nic sie nie dzieje ... co robic zostac czy uciekac moim zdaniem czlowiek jezeli mowi ze kocha jezeli mu naprawde zalezy nie powienien tak krzywdzic drugiej osoby ktora mu oddala wszystko co miala czas sile uwage wsparcie ....
wiecznie slysze ze jestem nienormalna ze powinnam sie leczy ze ile mozna sluchac tego mojego debilizmu tylko dlatego ze chce czuc sie wazna bezpieczna szczesliwa u boku kogos kogo podnioslam komu pomoglam wstac ...
moze faktycznie cos ze mna jest nie tak moze zbyt wiele wymagam moze zbyt duzo chce ,

117

Odp: Facet nie wie czego chce?
basiaczek92 napisał/a:
Salomonka napisał/a:
basiaczek92 napisał/a:

W skrócie wraca obwinianie siebie i robienie w główie z niego wspaniałego faceta.. Wkręcam sobie jakieś głupoty że jak mnie odblokował na fb to coś znaczy

Dziwne, że ty go w ogole nie wywaliłaś z tego swojego FB po tych 3 latach. Jeśli go cały czas obserwujesz i za nim podązasz krok w krok, co robi jak żyje, to jak chcesz się z niego wyleczyć? To już zalatuje jakąś manią albo czymś w ten deseń. Spróbuj się nim nie interesować, bo mam wrażenie że jak napisze dwa slowa do ciebie, to znowu wpuścisz go do swojego życia i pozwolisz robić w nim spustoszenie jak wcześniej.

Nie biorę nawet pod uwagę jego powrotu do mojego życia bo to nierealne ale jednak nie umiem zapomnieć. Wywaliłam z fb nie jesteśmy znajomymi.

Tak to jest jak związek z nim był ostatnim w ogóle.
Gdybyś była w relacji z innym, obojętnie czy udanej czy nie, ktoś inny siedziałby ci w głowie.
A tak to wspomnienia pozytywne przychodzą falami (gdy samotność doskwiera mocniej) i przez chwilę odczuwasz złudne poczucie, że jakoś związek zawaliłaś, choćby częściowo.
To tylko samotność płata figle. Spróbuj sobie wytłumaczyć, że samotność też przedstawia jakąś wartość. Rozmawiaj z nią.
Fale wspomnień zblakną, będą coraz słabsze.

118

Odp: Facet nie wie czego chce?
AdamJeden napisał/a:
basiaczek92 napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Dziwne, że ty go w ogole nie wywaliłaś z tego swojego FB po tych 3 latach. Jeśli go cały czas obserwujesz i za nim podązasz krok w krok, co robi jak żyje, to jak chcesz się z niego wyleczyć? To już zalatuje jakąś manią albo czymś w ten deseń. Spróbuj się nim nie interesować, bo mam wrażenie że jak napisze dwa slowa do ciebie, to znowu wpuścisz go do swojego życia i pozwolisz robić w nim spustoszenie jak wcześniej.

Nie biorę nawet pod uwagę jego powrotu do mojego życia bo to nierealne ale jednak nie umiem zapomnieć. Wywaliłam z fb nie jesteśmy znajomymi.

Tak to jest jak związek z nim był ostatnim w ogóle.
Gdybyś była w relacji z innym, obojętnie czy udanej czy nie, ktoś inny siedziałby ci w głowie.
A tak to wspomnienia pozytywne przychodzą falami (gdy samotność doskwiera mocniej) i przez chwilę odczuwasz złudne poczucie, że jakoś związek zawaliłaś, choćby częściowo.
To tylko samotność płata figle. Spróbuj sobie wytłumaczyć, że samotność też przedstawia jakąś wartość. Rozmawiaj z nią.
Fale wspomnień zblakną, będą coraz słabsze.


A może to nie jest złudne poczucie? może to jednak ja byłam złym człowiekiem dlatego facet mnie olał. On na pewno sobie już życie poukładał a ja nadal po trzech latach mam go w głowie.

Posty [ 66 do 118 z 118 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Facet nie wie czego chce?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026