netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Nie wiem gdzie jest mój mąż

23 odpowiedzi3 100 wyświetleńzałożony przez 100lat, 17.12.2022

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nie wiem gdzie jest mój mąż

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 24 ]

1

Temat: Nie wiem gdzie jest mój mąż

Witajcie. Jestem 5 lat po ślubie. Mój mąż jest dobrym człowiekiem jednak impulsywnym i upartym. W sierpniu tego roku, przed jego urodzinami pokłóciliśmy się. Zabrałam swoje rzeczy i wyprowadziłam się do Ojca. Wymieniłam z moim mężem kilka maili pisząc że go bardzo kocham i że chce wrócić - mój mąż na to przystał ale napisał że jest mu ogromienie przykro że wyprowadziłam się przed jego urodzinami zabierając ze soba corkę (8 lat), mój mąż nie ma żadnej rodziny a jego brat jest na stałe za granicą - rzadko bywa w kraju. Wszystko wróciło do normy.. do czasu... Na początku grudnia znowu się pokłóciliśmy  - padły ostre i bolące słowa. Powiedziałam że mam go dosyć, że jest gorszy od mojego byłego męża. On nie był mi winny. Zabrałam wszystkie swoje rzeczy, w tym meble i wyprowadziłam sie do Ojca razem z córką. W naszym mieszkaniu (mieszkanie jest własnością męża) byłam jeszcze kilka razy, mąz raz był a innym razem go nie było. Rozmawialiśmy - ja w rozmowie ciagle płakałam, powiedziałam że go kocham ale nie chce już z nim być że będe mieszkala z Ojcem a nasz związek będzie na odległość (niestety powiedziałam że nie mam zamiaru uiszczac żadnych rachunkow bo tam nie mieszkam). Powiedziałam też że gdy się pobieraliśmy on powinien sobie zdawać sprawę z tego że kiedys mój Ojciec będzie potrzebował opieki i własnie ten czas nadszedł - on na to że przeciez jest nas troje i każdy może pomóc a te gadanie to preteskt. Padły też słowa o rozwodzie - tutaj mój mąż nie zgadza się na rozwód bez orzekania o winie - powiedział że to moja wina - wyprowadziłam się, wymeldowałam siebie i dzieci - że zaczęłam sobie układac życie sama - byłam u adwokata o poradę - powiedział to samo, że to moja wina.
Męza odwiedziłam jeszcze kilka razy z córką - córka chce wrócić do domu. Pod jej naciskiem powiedziałam mężowi że wróce ale potrzebuje czasu.. Zgodził się powiedział że poczeka na nas, ale że zrobiłam to drugi raz - zostawiam go zupełnie samego - w tamtej chwili wogóle się tym nie przejęłam - "ja będe świetować w gronie najbliższej dużej rodziny on będzie siedział w świeta sam"....

Kilkanascie dni temu znowu przyszłam do mieszkania. Powiedziałam że jednak nie wróce, że to koniec, przeprosiłam. On na to że się nim bawie, że czekał i cały czas miał nadzieje a teraz znowu czuje się jak zbity pies. Powiedział że ludzie gorsze rzeczy sobie wybaczają a ja nasze małżeństwo przekreślam przez kłótnie.. Była chwila ciszy i zastanowienia.. powiedział że uszanuje moją decyzję..

W ubiegłym tygodniu przyszłam do mieszkania - mąz nie zabrał mi kluczy, moge korzystać z mieszkania, w końcu to też "Twoje mieszkanie" powiedział mój mąż - ale teraz go nie było.
Zniknęły jego rzeczy, sprzet ktory był jego i trochę ubrań. Nie było jego ukochanych retro komputerów - po zalogowaniu się na portal aukcyjny zobaczyłam że wszystkie te rzeczy sprzedał - w tej chwili sie przeraziłam bo mąz nigdy by się ich nie pozbył za żadną cene. Wszytko powyłączane - prąd, gaz...mieszkanie zamknięte na cztery spusty. Od kilku dni nie mam z nim kontaktu, karta SIM leżała na stole - oddał bo abonament był na mnie.
Dzwoniłam do jego znajomych - nikt nic nie wiedział. W końcu zadzwoniłam do jego pracy, rozmawiałam z jego kierownikiem (kopalnia) okazała się ze mój mąz ZWOLNIŁ się z pracy sad Kierownik w sumie nic nie widzał tylko tyle że mój mąż ma zamiar gdzieś wyjechać. Rozmawiałam przez komunikator z jego bratem, ten nic mi nie chciał powiedzieć tylko tyle że mąż udzielił bratu pełnomocnictwa i w razie rozwodu on będzie go reprezentował.
Jestem w siódmym miesiącu ciązy. Wstyd się przyznać ale powiedziałam mężowi że jak chce zobaczyc córkę to będzie musiał przyjedzac do mojego Ojca. Mąż powiedział że nie wyobraża sobie takiego życia, że nie będzie brał udziału w wychowaniu córki i jak ma przyjezdzać jak pracuje na zmiany.. w nocy ? Powiedziałam że jakoś da radę sad

Wychodzi na to że naprawdę opuścił kraj, inaczej by się z pracy nie zwalniał - już niedużo mu zostało, zresztą lubił tę pracę. Nie wiem gdzie, czy do rodziny czy do pracy. Jego brat powiedział że mam mu dać spokój a do niego mam nie pisać i nie drążyć tematu bo to nie jego sprawa, pojawi się tylko na sali rozpraw jeśli dojdzie do rozwodu. Jestem roztrzęsiona, nie wiem co mam zrobić. Kocham go i bardzo tęsknie, córka to samo - ciągle pyta a ja nie wiem co odpowiedzieć. Czuję że nie wróci, zresztą jest bardzo uparty. Co powiem jeszcze nienarodzonej córce ? Co robić ?

2

Odp: Nie wiem gdzie jest mój mąż

Mleko się rozlało i za późno trochę  na żale.  Widocznie nie pasowaliście do siebie. Szkoda  tylko dzieci. Możesz jeszcze poczekać z rozwodem, może emoocje opadną i wtedy podejmować decyzję.

3 Ostatnio edytowany przez paslawek (2022-12-17 12:32:51)

Odp: Nie wiem gdzie jest mój mąż
100lat napisał/a:

Witajcie. Jestem 5 lat po ślubie. Mój mąż jest dobrym człowiekiem jednak impulsywnym i upartym. W sierpniu tego roku, przed jego urodzinami pokłóciliśmy się. Zabrałam swoje rzeczy i wyprowadziłam się do Ojca. Wymieniłam z moim mężem kilka maili pisząc że go bardzo kocham i że chce wrócić - mój mąż na to przystał ale napisał że jest mu ogromienie przykro że wyprowadziłam się przed jego urodzinami zabierając ze soba corkę (8 lat), mój mąż nie ma żadnej rodziny a jego brat jest na stałe za granicą - rzadko bywa w kraju. Wszystko wróciło do normy.. do czasu... Na początku grudnia znowu się pokłóciliśmy  - padły ostre i bolące słowa. Powiedziałam że mam go dosyć, że jest gorszy od mojego byłego męża. On nie był mi winny. Zabrałam wszystkie swoje rzeczy, w tym meble i wyprowadziłam sie do Ojca razem z córką. W naszym mieszkaniu (mieszkanie jest własnością męża) byłam jeszcze kilka razy, mąz raz był a innym razem go nie było. Rozmawialiśmy - ja w rozmowie ciagle płakałam, powiedziałam że go kocham ale nie chce już z nim być że będe mieszkala z Ojcem a nasz związek będzie na odległość (niestety powiedziałam że nie mam zamiaru uiszczac żadnych rachunkow bo tam nie mieszkam). Powiedziałam też że gdy się pobieraliśmy on powinien sobie zdawać sprawę z tego że kiedys mój Ojciec będzie potrzebował opieki i własnie ten czas nadszedł - on na to że przeciez jest nas troje i każdy może pomóc a te gadanie to preteskt. Padły też słowa o rozwodzie - tutaj mój mąż nie zgadza się na rozwód bez orzekania o winie - powiedział że to moja wina - wyprowadziłam się, wymeldowałam siebie i dzieci - że zaczęłam sobie układac życie sama - byłam u adwokata o poradę - powiedział to samo, że to moja wina.
Męza odwiedziłam jeszcze kilka razy z córką - córka chce wrócić do domu. Pod jej naciskiem powiedziałam mężowi że wróce ale potrzebuje czasu.. Zgodził się powiedział że poczeka na nas, ale że zrobiłam to drugi raz - zostawiam go zupełnie samego - w tamtej chwili wogóle się tym nie przejęłam - "ja będe świetować w gronie najbliższej dużej rodziny on będzie siedział w świeta sam"....

Kilkanascie dni temu znowu przyszłam do mieszkania. Powiedziałam że jednak nie wróce, że to koniec, przeprosiłam. On na to że się nim bawie, że czekał i cały czas miał nadzieje a teraz znowu czuje się jak zbity pies. Powiedział że ludzie gorsze rzeczy sobie wybaczają a ja nasze małżeństwo przekreślam przez kłótnie.. Była chwila ciszy i zastanowienia.. powiedział że uszanuje moją decyzję..

W ubiegłym tygodniu przyszłam do mieszkania - mąz nie zabrał mi kluczy, moge korzystać z mieszkania, w końcu to też "Twoje mieszkanie" powiedział mój mąż - ale teraz go nie było.
Zniknęły jego rzeczy, sprzet ktory był jego i trochę ubrań. Nie było jego ukochanych retro komputerów - po zalogowaniu się na portal aukcyjny zobaczyłam że wszystkie te rzeczy sprzedał - w tej chwili sie przeraziłam bo mąz nigdy by się ich nie pozbył za żadną cene. Wszytko powyłączane - prąd, gaz...mieszkanie zamknięte na cztery spusty. Od kilku dni nie mam z nim kontaktu, karta SIM leżała na stole - oddał bo abonament był na mnie.
Dzwoniłam do jego znajomych - nikt nic nie wiedział. W końcu zadzwoniłam do jego pracy, rozmawiałam z jego kierownikiem (kopalnia) okazała się ze mój mąz ZWOLNIŁ się z pracy sad Kierownik w sumie nic nie widzał tylko tyle że mój mąż ma zamiar gdzieś wyjechać. Rozmawiałam przez komunikator z jego bratem, ten nic mi nie chciał powiedzieć tylko tyle że mąż udzielił bratu pełnomocnictwa i w razie rozwodu on będzie go reprezentował.
Jestem w siódmym miesiącu ciązy. Wstyd się przyznać ale powiedziałam mężowi że jak chce zobaczyc córkę to będzie musiał przyjedzac do mojego Ojca. Mąż powiedział że nie wyobraża sobie takiego życia, że nie będzie brał udziału w wychowaniu córki i jak ma przyjezdzać jak pracuje na zmiany.. w nocy ? Powiedziałam że jakoś da radę sad

Wychodzi na to że naprawdę opuścił kraj, inaczej by się z pracy nie zwalniał - już niedużo mu zostało, zresztą lubił tę pracę. Nie wiem gdzie, czy do rodziny czy do pracy. Jego brat powiedział że mam mu dać spokój a do niego mam nie pisać i nie drążyć tematu bo to nie jego sprawa, pojawi się tylko na sali rozpraw jeśli dojdzie do rozwodu. Jestem roztrzęsiona, nie wiem co mam zrobić. Kocham go i bardzo tęsknie, córka to samo - ciągle pyta a ja nie wiem co odpowiedzieć. Czuję że nie wróci, zresztą jest bardzo uparty. Co powiem jeszcze nienarodzonej córce ? Co robić ?

Wygląda bardzo poważnie i wygląda na to że Twój mąż postanowił bardzo ostro, radykalnie się od Ciebie odciąć.
Z Twojego opisu waszego związku to wniosek się nasuwa taki, że to nie mogło się udać obydwoje uparci i "kategoryczni"
inne priorytety i oczekiwania ,dla Ciebie ojciec jest niby ważniejszy od rodziny tu coś mocno nie styka
a Twój mąż jest/był przewrażliwiony srogo na swoim punkcie
Ty histeryczna i nieco apodyktyczna rozkazująca - co to za pomysły z małżeństwem na odległość,
fochy wzajemne i notoryczne.ale w tym całym chaosie wygrana musiała być Twoja - no to widzisz jak wygląda "zwycięstwo"
sporo sprzecznych deklaracji, odejścia,zejścia, wyprowadzki jakieś manipulacje -  Twoje dramy, sceny,pokazówy - masakra przegięłaś.
Mąż nie szukał rozwiązań tylko walczył z Tobą
Ty miałaś gotowe rozkazy dla niego i też nie szukałaś rozwiązania.
Dziwna niedopuszczalna rywalizacja zabija więzi niestety Twoje ataki jego obrona .
Najgorzej, że mąż odciął się też od dzieci i bardzo możliwe że stchórzył przed niemowlakiem
a cała ta akcja ze zniknięciem to jakaś podejrzana sprawa z jego strony,oboje dążyliście do rozstania każde po swojemu
Idź do prawnika,nie naciskaj, poczekaj trochę
wiem, że to może być dla Ciebie trudne i jesteś w ciąży,
możliwe że mąż ochłonie i przynajmniej zmieni zdanie w stosunku do córki i jeszcze nie narodzonego dziecka,zastanów się nad profesjonalnym wsparciem dla Ciebie.

4 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2022-12-17 12:06:56)

Odp: Nie wiem gdzie jest mój mąż

Powiedz prawdę.
Że mamusia nawaliła, zachowała się nieodpowiedzialnie i przez zachowanie mamusi, dzieci nie będą mieć kontaktu z ojcem.

A w następnym związku przemyśl 10x zanim się zaczniesz wyprowadzać i wprowadzać.

Edit. Dla mnie zagranie z Ojcem jest poniżej pasa. Logiczne, że ojciec będzie kiedyś potrzebował pomocy. Ale nie wyprowadziłaś się, bo to nastąpiło, wyprowadziłaś się, bo strzeliłaś focha.
Gość widocznie miał Cię tak dość, że z dnia na dzień wolał wyjechać niż dalej się z Tobą bujać. I ja mu życzę faktycznie rozwodu z orzeczeniem o Twojej winie.

5

Odp: Nie wiem gdzie jest mój mąż
Lady Loka napisał/a:

Gość widocznie miał Cię tak dość, że z dnia na dzień wolał wyjechać niż dalej się z Tobą bujać. I ja mu życzę faktycznie rozwodu z orzeczeniem o Twojej winie.

Dokładnie. Dla mnie na pewno nie nadajesz się na żonę, wyprowadzki w afekcie, brak szacunku, zabieranie mebli, szantaż emocjonalny, płodzenie w trakcie dzieci, jesteś kompletnie niedojrzała i mało zrównoważona. Oby mąż szybko uzyskał rozwód i się od ciebie uwolnił.

6

Odp: Nie wiem gdzie jest mój mąż

Nie napisałaś o co te kłótnie były, jakieś ważne życiowe sprawy, czy głupoty? Wyprowadzanie się z domu i grożenie rozwodem/odejściem/związkiem na odległość to bardzo niedojrzałe zagrania. Zrobiłaś mężowi rollercoaster z życia, a mąż się po prostu odciął. Chociaż kto wie, może postanowił zachować się tak nieprzewidywalnie jak Ty i dać Ci poznać jak to smakuje, kiedy partner stawia Cię przed faktem dokonanym i znika. Nie byłoby to dziwne, bo opis Waszej relacji brzmi jak przepychanka dwójki dzieciaków, które lubią robić sobie na złość.

Po pierwsze ochłoń. Po drugie idź na terapię. Po trzecie przemyśl czego tak naprawdę chcesz. Gdybyś kochała męża i chciała z nim być, to byś się tyle razy nie wyprowadzała i nie odstawiała takich scen. Może lepiej się stało i dacie sobie teraz żyć w spokoju? Zatroszcz się o swoje zdrowie, zdrowie swoich dzieci i przemyśl, czy chcesz rozwodu. Masz teraz niepowtarzalną okazję, żeby bez tych wszystkich dram na spokojnie wszystko w głowie poukładać.

7

Odp: Nie wiem gdzie jest mój mąż

Nie, to nie była Twoja wina... Mąża impulsywnego i upartego nie można nazwać dobrym mężem bo on Cię ranił, stosując metodę kija i marchewki, czyli raz przemiły, raz zachowujący się nieadekwatnie do sytuacji, delikatnie mówiąc.
Bez poważnego powodu na pewno byś się od niego nie wyprowadziła, same uczucie nie wystarczy, żeby być szczęśliwym w związku.
Dziwię się tylko dlaczego w tej sytuacji, zdecydowałaś się na ciążę...
Ale stało się... I tak byś sie męczyła w tym związku, wydawało Ci się, że jak się wyprowadzisz, to mąż się zmieni, niestety nie, bo osobowości nie da się zmienić.

Dlatego pójdź do dobrego prawnika, bo to, że się wyprowadziłaś nie świadczy o tym, że to Twoja wina, wręcz przeciwnie. Dowodów nie macie żadnych, więc pozostaje rozwód bez orzekania o winie.

A może to być też zagrywka z jego strony żebyś błagała go o powrót, ale już na jego warunkach.

8

Odp: Nie wiem gdzie jest mój mąż
wieka napisał/a:

Nie, to nie była Twoja wina... Mąża impulsywnego i upartego nie można nazwać dobrym mężem bo on Cię ranił, stosując metodę kija i marchewki, czyli raz przemiły, raz zachowujący się nieadekwatnie do sytuacji, delikatnie mówiąc.
Bez poważnego powodu na pewno byś się od niego nie wyprowadziła, same uczucie nie wystarczy, żeby być szczęśliwym w związku.
Dziwię się tylko dlaczego w tej sytuacji, zdecydowałaś się na ciążę...
Ale stało się... I tak byś sie męczyła w tym związku, wydawało Ci się, że jak się wyprowadzisz, to mąż się zmieni, niestety nie, bo osobowości nie da się zmienić.

Dlatego pójdź do dobrego prawnika, bo to, że się wyprowadziłaś nie świadczy o tym, że to Twoja wina, wręcz przeciwnie. Dowodów nie macie żadnych, więc pozostaje rozwód bez orzekania o winie.

A może to być też zagrywka z jego strony żebyś błagała go o powrót, ale już na jego warunkach.

Pomyliłaś chyba osoby.
Ona to się niby zachowywała adekwatnie do sytuacji? Raz wyprowadzka, raz powrót, raz zapewnienia, że kocha, potem tekst, że jednak nie?
Rollercoaster dla dzieci z przeprowadzkami? Ciągłe granie dziećmi? Mówienie mężowi, że jest gorszy od ex?

No ja tu nie widzę ofiary. Jak już to oboje są siebie warci.

On też bez poważnego powodu by pewnie nie sprzedał wszystkiego i nie wyjechał.

9

Odp: Nie wiem gdzie jest mój mąż

Moim zdaniem niepotrzebne się tak sama oskarżasz. Wyprowadziłaś się, trudno widocznie to małżeństwo było pomyłką. Tęsknisz bo po tym jak emocje opadną człowiek zaczyna rozpamiętywać tylko dobre chwile a zapomina o złych a to błąd. Po jakimś czasie przejdzie Ci tęsknota. Gdybyś wróciła za jakiś czas na nowo klocilibyscie się bo po prostu jesteście niedopasowni a dzieci patrzyłyby na te awantury. Wszyscy jadą po Tobie ale oboje jesteście winni a Twój mąż chyba zapomniał że ma też dzieci i to że zniknął i dosłownie olał swoje dzieci nie świadczy o nim dobrze więc nie wybielaj go tak.

10

Odp: Nie wiem gdzie jest mój mąż
wieka napisał/a:

Nie, to nie była Twoja wina... Mąża impulsywnego i upartego nie można nazwać dobrym mężem bo on Cię ranił, stosując metodę kija i marchewki, czyli raz przemiły, raz zachowujący się nieadekwatnie do sytuacji, delikatnie mówiąc.
Bez poważnego powodu na pewno byś się od niego nie wyprowadziła, same uczucie nie wystarczy, żeby być szczęśliwym w związku.

Chyba sobie żarty robisz?

11

Odp: Nie wiem gdzie jest mój mąż

Czyli tak. Jest sobie para, kobieta po przejściach, z dzieckiem i facet z mieszkaniem.
Kobieta - po kłótni robi wielką dramę i wyprowadza się, ciągnąc za sobą dziecko po czym wyznaje mężowi miłość i wraca, ciągnąc za sobą dziecko. Przy następnej kłotni znowu wielka drama z jej strony z wyprowadzką, ciągnięciem za sobą dziecka, wyznania miłości do męża, deklaracja powrotu, zmiana zdania. Ogólnie, duża niestabilność emocjonalna.
Facet - wydaje się akceptować tę niestabilność, ale do czasu. I pewnego dnia popełnia dramę dorównującą jego partnerce i znika, a podkreśleniem dramatyzmu całej sytuacji jest zniknięcie nietuzinkowych przedmiotów znajdujących się w posiadaniu faceta, których sprzedaż namierzyła kobieta.
Dramatyzmu historii dodaje ciąża kobieta.

Dramat goni dramat. I drama jest tu powtarzającym się motywem.
No więc, drodzy użytkownicy, nie wydaje mi się, że to prawdziwa historia a raczej moja „ulubiona” Królowa Śniegu czy jak jej tam, z kolejną dramatyczną historią.

12

Odp: Nie wiem gdzie jest mój mąż
MagdaLena1111 napisał/a:

Przy następnej kłotni znowu wielka drama z jej strony z wyprowadzką, ciągnięciem za sobą dziecka, wyznania miłości do męża, deklaracja powrotu, zmiana zdania. Ogólnie, duża niestabilność emocjonalna.
Facet - wydaje się akceptować tę niestabilność, ale do czasu. I pewnego dnia popełnia dramę dorównującą jego partnerce i znika, a podkreśleniem dramatyzmu całej sytuacji jest zniknięcie nietuzinkowych przedmiotów znajdujących się w posiadaniu faceta, których sprzedaż namierzyła kobieta.
Dramatyzmu historii dodaje ciąża kobieta.

Dramat goni dramat. I drama jest tu powtarzającym się motywem.
No więc, drodzy użytkownicy, nie wydaje mi się, że to prawdziwa historia a raczej moja „ulubiona” Królowa Śniegu czy jak jej tam, z kolejną dramatyczną historią.

I to wszystko w ciągu 2 tygodni big_smile

13

Odp: Nie wiem gdzie jest mój mąż

Straszne jest to traktowanie dziecka jak swoją własność.
Mamusia postanowi o wyprowadzce, i dziecko,niczym ów mebel, zabiera ze sobą.
Potem sie rozmyśla, i dziecko nazad do domu.
Potem sobie postanawia( w trybie jednoosobowym, a jakże) że ma byc to małżeństwo na odległość.

Jeżeli to prawdziwa historia,to sie kompletnie facetowi nie dziwie.
Zrobił co mógł aby ochronić sie przed autorką.
Tylko dzieci szkoda.

14 Ostatnio edytowany przez blueangel (2022-12-17 16:58:07)

Odp: Nie wiem gdzie jest mój mąż

wystarczy rozejrzec sie dookola albo wejsc na forum i odechciewa sie zwiazkow.



oboje siebie warci:
autorka niedojrzala i niestabilna. mozna zrozumiec, gdyby to byl jej pierwszy powazny zwiazek/pierwsze malzenstwo. wtedy jeszcze jest sie w mlodym wieku, ma sie jakas naiwnosc, niedojrzalosc, ale wspominajac ex czyli rozwodka, matka dzieciom i dramy? po takiej osobie oczekuje sie raczej odpowiedzialnosci, rozwaznosci i juz madrosci zyciowej/rozsadku.

a maz tez niezly gagatek, skoro wypial sie na dzieci. okej, rozumiem ze mogl miec JEJ dosc przez te hustawki, ale tez nieodpowiedzialny i egoistyczny typ, ktory ma w doopie wlasne DZIECI.

co powiedziec? prawde. ale skup sie na faktach, nie dopisuj czegos, o czym nie wiesz/nie masz pewnosci.
nie rob kolejnych dzieci.

wyszlo na twoje: masz teraz bycie na odleglosc i mieszkanie u ojca. nie wiem, skad pomysl malzenstwa na odleglosc i jeszcze ta naiwnosc, ze ktokolwiek by na to poszedl. myslalas, ze maz wszystko musi, co tylko sobie wymyslisz? przeciez malzenstwo to DWIE osoby.
zreszta jaki chlop by na to poszedl, zeby miec kobiete, ale jej nie miec. nawet w zwiazkach na odleglosc wtedy zdradzaja, wystarczy popatrzec jak to wyglada w malzenstwach, gdy jedno wyjechalo zagranice. to poprostu nie dziala. nie prowadze statystyk, ale na oko w 80% przypadkow znajduja sobie kochanke.

15

Odp: Nie wiem gdzie jest mój mąż

Skoro się wyprowadzilas to co Cię obchodzi co się dzieje z mężem? Nagle nie jest Ci obojętny?

16

Odp: Nie wiem gdzie jest mój mąż
Szeptuch napisał/a:

Straszne jest to traktowanie dziecka jak swoją własność.
Mamusia postanowi o wyprowadzce, i dziecko,niczym ów mebel, zabiera ze sobą.
Potem sie rozmyśla, i dziecko nazad do domu.
Potem sobie postanawia( w trybie jednoosobowym, a jakże) że ma byc to małżeństwo na odległość.

Jeżeli to prawdziwa historia,to sie kompletnie facetowi nie dziwie.
Zrobił co mógł aby ochronić sie przed autorką.
Tylko dzieci szkoda.

Dziecko nie jest jego, córkę mam z poprzedniego małżeństwa ale w ciąży jestem z nim. Mąż pragnął dziecka, bardzo długo sie starał bo miał problemy z płodnością. 2 lata temu miał wypadek, prawie stracił oko, nie widział i okropnie się frustrował.

17

Odp: Nie wiem gdzie jest mój mąż
MalaKotka napisał/a:

Skoro się wyprowadzilas to co Cię obchodzi co się dzieje z mężem? Nagle nie jest Ci obojętny?

Nie wiem co sobie myślalam, może chciałam pokazać "swoje". Nie jest mi obojętny, kocham go. Żałuję że nie zaproponowałam wspólnej terapii a teraz nie mam nawet jak mu o tym powiedzieć .

18

Odp: Nie wiem gdzie jest mój mąż
100lat napisał/a:
MalaKotka napisał/a:

Skoro się wyprowadzilas to co Cię obchodzi co się dzieje z mężem? Nagle nie jest Ci obojętny?

Nie wiem co sobie myślalam, może chciałam pokazać "swoje". Nie jest mi obojętny, kocham go. Żałuję że nie zaproponowałam wspólnej terapii a teraz nie mam nawet jak mu o tym powiedzieć .

Terapia by w tej sytuacji raczej nie pomogła, bo ta nie zmienia osobowości i charakterów.

19

Odp: Nie wiem gdzie jest mój mąż

slub cywilny czy koscielny?

20

Odp: Nie wiem gdzie jest mój mąż
blueangel napisał/a:

slub cywilny czy koscielny?

Cywilny

21

Odp: Nie wiem gdzie jest mój mąż

O, Kasia995 ma już 100 lat.

22

Odp: Nie wiem gdzie jest mój mąż
Dracarys napisał/a:

O, Kasia995 ma już 100 lat.

Kasia to facet jest prawdopodobnie smile

23 Ostatnio edytowany przez 100lat (2022-12-25 18:55:59)

Odp: Nie wiem gdzie jest mój mąż
paslawek napisał/a:
Dracarys napisał/a:

O, Kasia995 ma już 100 lat.

Kasia to facet jest prawdopodobnie smile

Wypraszam sobie. Mam wystarczająco dużo problemów.

24

Odp: Nie wiem gdzie jest mój mąż

@100lat. O co były te kłótnie?

Posty [ 24 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nie wiem gdzie jest mój mąż

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026