netkobietyWszystkie działy
Stres, lęk, nerwica, depresja

Co to znaczy żyć?

3 085 odpowiedzi145 019 wyświetleńzałożony przez Shinigami, 10.11.2022

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

Jeśli przeżywasz kryzys, porozmawiaj z kimś od razu: Telefon zaufania dla dorosłych 116 123, w nagłym zagrożeniu 112. Wypowiedzi na forum nie zastępują pomocy specjalisty.


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Co to znaczy żyć?

Strony Poprzednia 1 … 33 34 35 36 37 … 48 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 211 do 2 275 z 3 086 ]

2 211

Odp: Co to znaczy żyć?
Jack Sparrow napisał/a:

Jednoosobowa Działalność Gospodarcza odnosi się do struktury własności, a nie sposobu funkcjonowania. Żadna firma nie działa w próżni. Pracownik jest pod ochroną Kodeksu Pracy. Pracownik ma określone prawa, a pracodawca ma wobec niego obowiązki. Będąc na JDG masz w zasadzie jedynie obowiązki bez żadnych praw. Jak masz umowę z określonym deadline'em to nikogo nie będzie obchodziło, że musiałeś do lekarza, dostałeś sraczki czy musiałeś zapierdalać 20h w święta.

No tak pracownik w teorii ma pewne prawa, jednak co to zmienia? Nadal cały dzień w pracy. Nadal brak własnej nieruchomości bez ogromnego kredytu. Nadal brak sprawczości nad własnym życiem.
JDG, jeśli to jest np hydraulika, to prawda może skończyć się na 20h bo tego nie można inaczej skalować jak zatrudnić ludzi. A to już tak komplikuje całą działalność, że to odpada. Więc pozostaje samemu robić i wtedy mogą wychodzić chore godziny. Ale własna działalność może być w różnych branżach. Dlatego wspomniałem o tematach w internecie, które może robić sam, może skalować. Tak, aby po pierwszych miesiącach/latach ciężkiej pracy potem już "doglądać" biznesu.

Oczywiście to też ciężka sprawa, bo łatwo powiedzieć, założyć biznes i zarabiać. Dlatego też pisałem, że na początku super byłby magazyn/sortowania lub inna praca z dużą ilością kobiet, bo widać, że o nich marzy Shini, nawet aby po prostu pogadać na przerwie. I po czasie zdecydować czy woli własny biznes lub też szukać pracy związanej z wykształceniem.


Ale to jak się wypowiadasz, pokazuje, że możesz mieć predyspozycje do bycia wolnym strzelcem.

Ciekawe, bo ja odniosłem kompletnie inne wrażenie. Na czym opierasz ten wniosek?


Shini pisał, że chciałby być podziwiany, mieć własne mieszkanie bez kredytu, wycieczki itp Narzeka również, że praca zajmuje zbyt długo czasu a mało co lub nic z tego jest.
Będą w zwykłej pracy, będzie wiedział, że ma sufit zarobków, że nie zarobi na mieszkanie bez kredytu, wycieczki, dobry samochód itp..

Będąc wolnym strzelcem i np robiąc coś niszowego (dla wielu) choćby coś z tym anime, jeśli umiałby to spieniężyć, to nawet jakby zarobił z tego zwykłą wypłatę jak u szwagra, być może czułby się bardziej wyjątkowo niż w zwykłej pracy i uzyskałby pewność siebie, może sam by chciał o tym opowiadać płci przeciwnej. I zawsze mógłby mieć nadzieje, że może to się rozwinie bardziej.

Dodając, że sam mówi o bezsensie pracy wielu lat na sam kredyt i inne, to wygląda, że pieniądze są istotne dla jego samopoczucia i wartości. Więc patrząc na jego poglądy to lepiej celować w nadzieje wysokich zarobków, aby zrealizować marzenia.

Chęć poczucia bycia wyjątkowym już może być predyspozycją do bycia wolnym strzelcem, a nie wyrobnikiem.

2 212 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-05-22 15:15:50)

Odp: Co to znaczy żyć?
kamil555x napisał/a:

No tak pracownik w teorii ma pewne prawa, jednak co to zmienia?

Absolutnie wszystko. Bo na jdg nie masz praw - masz obowiązki.


Dlatego wspomniałem o tematach w internecie, które może robić sam, może skalować. Tak, aby po pierwszych miesiącach/latach ciężkiej pracy potem już "doglądać" biznesu.

Przy jdg nie ma takiej opcji. Doglądanie biznesu w takim ujęciu oznacza dochód pasywny, a przy freelancerach w zasadzie się tak nie da, bo wraz z wykonaniem usługi przekazujesz prawa autorskie majątkowe zleceniodawcy. Dochód pasywny masz z układów prowizyjnych jak np. afiliacja. Ale to wymaga specyficznej branży i konieczności pracy z duuuuuużą ilością ludzi. A jak taki aspołeczniak ma niby to ogarnąć?


Shini pisał, że chciałby być podziwiany, mieć własne mieszkanie bez kredytu, wycieczki itp Narzeka również, że praca zajmuje zbyt długo czasu a mało co lub nic z tego jest.

No i co z tego, że pisał co by chciał? Chodzi przecież o realne predyspozycje i działania jakie podjął do tej pory. Piszesz o freelancerce, w której podstawą jest samodzielne zdobywanie klientów itp. A on nawet nie potrafi CV wysłać, a firmą szwagra był tak zainteresowany, że nie wiedział nawet w jakiej kondycji finansowej się znajduje pracując WE DWÓCH.

Chęć poczucia bycia wyjątkowym już może być predyspozycją do bycia wolnym strzelcem, a nie wyrobnikiem.

Mówi to tylko tyle, że wbrew deklaracjom jest narcyzem i ekstrawertykiem, bo jego pragnienia, potrzeby i marzenia są związane z ludźmi i swoją centralną rolą w tym obrazku. Jest w tym tylko taki problem, ze jest aspołecznym leniem lubiącym ponarzekać w internecie codziennie waląc gruchę do animowanego porno, a sumarycznie nie podejmuje żadnych działań. Co samo w sobie byłoby ok, gdyby nie jego wieczne marudzenia, racjonalizacje i obwinianie za swój stan wszystkich i wszystko na około.

2 213 Ostatnio edytowany przez kamil555x (2026-05-22 17:57:24)

Odp: Co to znaczy żyć?

Mówiąc wolny strzelec, miałem na myśli właśnie bardziej coś w stylu afiliacja, a nie freelancer. Fakt, może to określenie było mylące. Ale ja wolny strzelec rozumiałem, że nie musi chodzić na etat. Dlatego porównałem to z hydraulikiem który MUSI wykonać usługę. Podobnie jak freelnacer.

Tak więc wykonywanie usług faktycznie może nie być dobre, terminy, deadline i inne.

Jednak to co miałem na myśli, czyli jakaś afiliacja związana z anime już tak. Brak terminów, może pracować kiedy chce, może skalować i marzyć w dalszej perspektywie o jakichś fajnych zarobkach. Nawet jakby doszedł do zarobków jak u szwagra (z możliwością wyższych), to może by miał większą pewność siebie związaną z tym, że robi to co lubi. Może zaciekawił by tym kobiety i czuł by się przez nie podziwiany, tak jak marzy.

Jednak to brzmi ładnie, ale również, szczególnie na początku wymaga dużo pracy i motywacji do działania bez terminów i przymusu, aby motywować się samemu do pracy bez "bata" nad główą.

2 214

Odp: Co to znaczy żyć?
kamil555x napisał/a:

Jednak to co miałem na myśli, czyli jakaś afiliacja związana z anime już tak

Ta branża akurat tak nie działa. Chyba, że jakimś cudem sprzedałby swoje np grafiki fanowskie jakiemuś gigantowi odzieżowemu. Ale to też śliski temat z uwagi na prawa autorskie, bo przy takiej skali musiałby pracować w porozumieniu z jakimś wydawnictwem posiadającym prawa do danego anime/tytułu w PL.


Nawet jakby doszedł do zarobków jak u szwagra (z możliwością wyższych)

Czyli minimalna krajowa? Żeby na jdg tyle zarobić, to obrotu brutto musiałby mieć o wieeeeeele więcej. Pamiętaj - firma to też koszty. W tym ukryte jak brak przysługujących dni wolnych na koszt pracodawcy.


Jednak to brzmi ładnie, ale również, szczególnie na początku wymaga dużo pracy i motywacji do działania bez terminów i przymusu, aby motywować się samemu do pracy bez "bata" nad główą.

Akurat w tym wypadku to powinien zacząć od działalności nierejestrowanej. Brak kosztów i ryzyka. Jest wieeeeele możliwości.

2 215

Odp: Co to znaczy żyć?

Nie znam się na anime, ale wpisałem i znalazłem całkiem sporo firm, które mają programy partnerskie.

https://www.affilorama.com/blog/best-an … e-programs

Jeszcze fajne jest to, że można działać na innych rynkach, w różnych językach.


No tak, zgadzam się, na początek tylko nierejestrowana. Bo i tak trochę zajmie, zanim by na tym zarabiał, to koszty kompletnie bez sensu.
Więc w zasadzie bez kosztów większych początkowych mógłby już coś dłubać.

shinianime.com jest wolna za 9 dolarów big_smile

Tutaj może się mylę, ale obstawiam, że sporo dziewczyn również lubi anime, dla Shiniego to też może być jakiś plus i możliwości....

I jeszcze ważne, oczywiście nie ma gwarancji, że taki biznes się uda. Ale można to robić z niskimi kosztami początkowymi i daje coś ważnego. Nadzieje, że może za parę lat zarobki będą super, nie że jest sufit X PLN i więcej się nie da. Taka nadzieja, droga do celu, mogłaby dać kopa do działania już teraz, na początku drogi.

2 216

Odp: Co to znaczy żyć?
kamil555x napisał/a:

Nie znam się na anime, ale wpisałem i znalazłem całkiem sporo firm, które mają programy partnerskie.

https://www.affilorama.com/blog/best-an … e-programs

Jeszcze fajne jest to, że można działać na innych rynkach, w różnych językach.



Ok, myślałem, ze mówimy o poważnym biznesie, a nie nabijaniu ludzi w butelkę wink Żeby to działało to trzeba mieć dobrze rozbujany portal fanowski. No ale powiedzmy, że też można.



Tutaj może się mylę, ale obstawiam, że sporo dziewczyn również lubi anime,

Nawet bardzo, bardzo dużo.

2 217 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-05-23 12:54:17)

Odp: Co to znaczy żyć?

Jak tam shini, minęło już trochę czasu - ile CV wysłałeś i na ilu rozmowach byłeś? Bo akurat branka na prace sezonowe trwa w najlepsze, także w ofertach można przebierać.

2 218

Odp: Co to znaczy żyć?

kamil555x, to prawda, przy tym co jemy i pijemy w dzisiejszych czasach, przy nowych covidach, kolejnych wojnach, drastycznie rosnącej liczbie zachorowań na raka itp raczej niewielka część pokolenia Z i młodszych dożyje 80 lat. No chyba, że medycyna lub cybernetyka rozwinie się dużo bardziej niż teraz. Choć to też raczej nie bo tylko najbogatszych będzie na to stać.

Tutaj nie trzeba nic dodawać.

Co do swojej działalności to ciężko powiedzieć. Z jednej strony możesz mieć rację, że możliwość decydowania o tym kiedy i jak będę pracował byłaby dla mnie najlepsza biorąc pod uwagę moje dolegliwości psychiczne i zdrowotne. Z tym kupowaniem mieszkania za gotówkę trochę przesadziłeś. Musiałbym osiągnąć milionowe zarobki, a tego raczej nie będzie z czegoś takiego jak strony internetowe. Nie wspominając już o tym, że to byłaby praca niemal bez przerwy, po 16h dziennie z ogromnymi kosztami działalności, ryzykiem i stresem. Nie wiem czy to byłby dobry pomysł, szczególnie na początek. Oczywiście chciałbym być na tyle bogaty żeby było mnie samego stać na coś takiego jak mieszkanie ale nie oczekuję od życia czegoś aż takiego. Tak na prawdę teraz chciałbym tylko tego co ma większość ludzi. Mieć dziewczynę, z którą razem byśmy pracowali i budowali majątek. Jeśli ona miałaby podobny stan majątkowy co ja to wziąć razem kredyt i pracując we dwoje spłacić go w 10-15 lat nadpłacając raty. Jeśli ona byłaby bogatsza od mnie bo na przykład pochodziłaby z bogatej rodziny to robić wszystko co tylko bym mógł żebyśmy razem byli jeszcze bogatsi.

A teraz przejdźmy do aktualnej sytuacji. Byłem na tej wizycie w urzędzie. Pani od wizyty była bardzo miła, wszystko mi wytłumaczyła, a nawet zaprowadziła mnie do urzędowego doradcy zawodowego. Do niczego nie zmuszali, niczego nie proponowali na siłę i ogólnie wszystko poszło bardzo sprawnie jak na standardy polskich urzędów. Doradcą była inna pani, również bardzo miła. Z godzinę rozmawialiśmy, analizowaliśmy jakie mam opcje, możliwości, jakie są moje faktyczne umiejętności i kompetencje. Co powinienem wpisać do CV i jak to sformułować. Ona również do niczego nie zmuszała i powiedziała, że mogę się z nią kontaktować w sprawie dalszego doradztwa.

2 219

Odp: Co to znaczy żyć?
Shinigami napisał/a:

Co do swojej działalności to ciężko powiedzieć. Z jednej strony możesz mieć rację, że możliwość decydowania o tym kiedy i jak będę pracował byłaby dla mnie najlepsza biorąc pod uwagę moje dolegliwości psychiczne i zdrowotne. Z tym kupowaniem mieszkania za gotówkę trochę przesadziłeś. Musiałbym osiągnąć milionowe zarobki, a tego raczej nie będzie z czegoś takiego jak strony internetowe. Nie wspominając już o tym, że to byłaby praca niemal bez przerwy, po 16h dziennie z ogromnymi kosztami działalności, ryzykiem i stresem. Nie wiem czy to byłby dobry pomysł, szczególnie na początek. Oczywiście chciałbym być na tyle bogaty żeby było mnie samego stać na coś takiego jak mieszkanie ale nie oczekuję od życia czegoś aż takiego. Tak na prawdę teraz chciałbym tylko tego co ma większość ludzi. Mieć dziewczynę, z którą razem byśmy pracowali i budowali majątek. Jeśli ona miałaby podobny stan majątkowy co ja to wziąć razem kredyt i pracując we dwoje spłacić go w 10-15 lat nadpłacając raty. Jeśli ona byłaby bogatsza od mnie bo na przykład pochodziłaby z bogatej rodziny to robić wszystko co tylko bym mógł żebyśmy razem byli jeszcze bogatsi.


Ogromne koszty, ryzyko, 16h pracy dzień w dzień i stres? Myślę, że trochę wyolbrzymiasz.

Mówimy tu o stronach internetowych. Czyli w zasadzie zaczynasz na działalności nierejestrowanej. Wykupujesz domenę (kosztują często mniej niż 10 USD za rok), wykupujesz hosting, na początek to też groszowe sprawy. I możesz sobie dłubać początkowo po 2h dziennie. Potem więcej. NIKT nad Tobą nie stoi. Możesz to rozwijać powoli, aby efekt był w dalszej przyszłości.

Właśnie dlatego o tym pomyślałem, bo początkowe koszty są bardzo niskie, wręcz pomijalne. Głównym kosztem jest własna praca, czas, pomysł. To nie jest firma typu warsztat mechaniczny, gdzie od razu musisz mieć działalność zarejestrowaną i grubą kasę na narzędzia itp Możesz to rozwijać na spokojnie po pracy np na magazynie aby kasa była na teraz, bo oczywistym jest, że od razu nie zarobisz na tym.


A jeszcze piszesz "Mieć dziewczynę" trochę nadrobiłem Twój wątek i widziałem jeszcze parę stron wstecz, że miałeś dziewczynę. To aktualne?

2 220

Odp: Co to znaczy żyć?
Shinigami napisał/a:

Z godzinę rozmawialiśmy, analizowaliśmy jakie mam opcje, możliwości, jakie są moje faktyczne umiejętności i kompetencje. Co powinienem wpisać do CV i jak to sformułować. Ona również do niczego nie zmuszała i powiedziała, że mogę się z nią kontaktować w sprawie dalszego doradztwa.

Masz tylko mgr, żadnych kursów i staż w jednej firmie, gdzie robiłeś za fizycznego najniższego szczebla. O czym tu gadać przez godzinę?


Przy czym wydało się, że bezrobotnym jesteś od kilku tygodni i wciąż nie masz nawet CV stworzonego (które i tak się robi pod ofertę), czyli wciąż nie aplikowałeś na żadne stanowisko, na żadne ogłoszenie.




kamil555x napisał/a:

Mówimy tu o stronach internetowych. Czyli w zasadzie zaczynasz na działalności nierejestrowanej. Wykupujesz domenę (kosztują często mniej niż 10 USD za rok), wykupujesz hosting, na początek to też groszowe sprawy. I możesz sobie dłubać początkowo po 2h dziennie. Potem więcej. NIKT nad Tobą nie stoi. Możesz to rozwijać powoli, aby efekt był w dalszej przyszłości.

Właśnie dlatego o tym pomyślałem, bo początkowe koszty są bardzo niskie, wręcz pomijalne. Głównym kosztem jest własna praca, czas, pomysł.

U tak i nie. To już trochę nie te czasy, aby dało się dorobić na chałupniczych rozwiązaniach tego typu. Lata temu wystarczyło założyć ciekawe forum w php i po robocie. Tak działa to miejsce. Przy dzisiejszej konkurencji na rynku (i to nawet nie chodzi tylko o ilość samych firm i stron, ale też o to ile pieniądza pchają w reklamę i marketing) i zaawansowaniu usług z tej branży to naprawdę ciężko na darmowych narzędziach coś fajnego zrobić. One służą raczej do tego, żeby dać przedsmak możliwości płatnej wersji. Niemniej jednak powiedzmy, że coś tam można zrobić hobbystycznie, postawić jakieś pierwsze kroki, żeby zobaczyć co i jak. Jak chwyci - można zainwestować. Jak nie - to wciąż pozostaje satysfakcja z hobby.

Ale jakąś darmową stronkę i działalność nierejestrowana dla dorobienia? To jak pstryknąć palcami:

https://www.odoo.com/pl_PL/industries/handyman

2 221

Odp: Co to znaczy żyć?
Shinigami napisał/a:

A teraz przejdźmy do aktualnej sytuacji. Byłem na tej wizycie w urzędzie. Pani od wizyty była bardzo miła, wszystko mi wytłumaczyła, a nawet zaprowadziła mnie do urzędowego doradcy zawodowego. Do niczego nie zmuszali, niczego nie proponowali na siłę i ogólnie wszystko poszło bardzo sprawnie jak na standardy polskich urzędów. Doradcą była inna pani, również bardzo miła. Z godzinę rozmawialiśmy, analizowaliśmy jakie mam opcje, możliwości, jakie są moje faktyczne umiejętności i kompetencje. Co powinienem wpisać do CV i jak to sformułować. Ona również do niczego nie zmuszała i powiedziała, że mogę się z nią kontaktować w sprawie dalszego doradztwa.

No i fajnie - jak się okazało nie taki diabeł straszny jak go malują, a temat doradcy zawodowego sam się rozwiązał. smile

2 222 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-05-24 12:42:46)

Odp: Co to znaczy żyć?
Muqin napisał/a:

temat doradcy zawodowego sam się rozwiązał. smile

Serio wierzysz, że w przypadku posiadania samego mgr bez żadnych innych kursów i uprawnień i mając na koncie tylko jedną pracę jako najprostszy fizol to tam było o czym przez godzinę rozmawiać i to nie tworząc jednocześnie żadnego cv pod ani jedną ofertę? Ani nie oferując żadnego szkolenia/kursu ?

Przecież on od kilku tygodni (miesiąca?) jest bez pracy i nie aplikował do ani jednej pracy, wciąż nie ma nawet najprostszego CV i uważasz to za sukces "no i fajnie" ?

2 223

Odp: Co to znaczy żyć?
kamil555x napisał/a:

A jeszcze piszesz "Mieć dziewczynę" trochę nadrobiłem Twój wątek i widziałem jeszcze parę stron wstecz, że miałeś dziewczynę. To aktualne?

Szczerze mówiąc sam nie wiem. To jest totalnie porąbana sytuacja i totalnie niestandardowa. Nie widzieliśmy od pół roku i nie wiem kiedy ani tak naprawdę czy jeszcze się zobaczymy. Nie mam możliwości aktualizacji statusu związku. Tak naprawdę nie wiem czy my jeszcze jesteśmy razem czy już nie. Nie ma nawet jak porozmawiać żeby cokolwiek ustalić. Nasz związek trwał jedynie pół roku do momentu rozdzielenia. Nie wiem czy moglibyśmy teraz tak po prostu do sobie wrócić ani nawet czy byłoby do czego wracać. Ja wszystko muszę mieć ustalone i potwierdzone choćby po to by mieć czyste sumienie. Nawet terapeutka mówi, że zamiast ciągle się tym przejmować powinienem pójść dalej, a ja nie potrafię, nie wiem co z tym zrobić.

2 224 Ostatnio edytowany przez kamil555x (2026-05-25 18:58:09)

Odp: Co to znaczy żyć?
Shinigami napisał/a:
kamil555x napisał/a:

A jeszcze piszesz "Mieć dziewczynę" trochę nadrobiłem Twój wątek i widziałem jeszcze parę stron wstecz, że miałeś dziewczynę. To aktualne?

Szczerze mówiąc sam nie wiem. To jest totalnie porąbana sytuacja i totalnie niestandardowa. Nie widzieliśmy od pół roku i nie wiem kiedy ani tak naprawdę czy jeszcze się zobaczymy. Nie mam możliwości aktualizacji statusu związku. Tak naprawdę nie wiem czy my jeszcze jesteśmy razem czy już nie. Nie ma nawet jak porozmawiać żeby cokolwiek ustalić. Nasz związek trwał jedynie pół roku do momentu rozdzielenia. Nie wiem czy moglibyśmy teraz tak po prostu do sobie wrócić ani nawet czy byłoby do czego wracać. Ja wszystko muszę mieć ustalone i potwierdzone choćby po to by mieć czyste sumienie. Nawet terapeutka mówi, że zamiast ciągle się tym przejmować powinienem pójść dalej, a ja nie potrafię, nie wiem co z tym zrobić.


Pół roku związku to nie jest "tylko" wiadomo, nie jest to długo. Ale trzeba uznać, że to już policzalne doświadczenie z kobietami, które nabyłeś. Które może procentować w przyszłości.

A przez telefon rozmawiacie, piszecie?

2 225

Odp: Co to znaczy żyć?
Shinigami napisał/a:

Szczerze mówiąc sam nie wiem. To jest totalnie porąbana sytuacja i totalnie niestandardowa. Nie widzieliśmy od pół roku i nie wiem kiedy ani tak naprawdę czy jeszcze się zobaczymy. Nie mam możliwości aktualizacji statusu związku. Tak naprawdę nie wiem czy my jeszcze jesteśmy razem czy już nie. Nie ma nawet jak porozmawiać żeby cokolwiek ustalić. Nasz związek trwał jedynie pół roku do momentu rozdzielenia.

Sorry, Shini, ale nie wierzę, że w XXI wieku nie macie możliwości ze sobą choć chwilę porozmawiać. Trzymają ją zamkniętą w komórce czy jak?
No chyba, że Ty szukasz kontaktu, a ona na niego nie reaguje, ale to już daje odpowiedź na Twoje wątpliwości. Innej opcji nie widzę.

2 226

Odp: Co to znaczy żyć?
kamil555x napisał/a:

Pół roku związku to nie jest "tylko" wiadomo, nie jest to długo. Ale trzeba uznać, że to już policzalne doświadczenie z kobietami, które nabyłeś. Które może procentować w przyszłości.

A przez telefon rozmawiacie, piszecie?

Te pół roku to jest taka kiepska ilość czasu. Wystarczająco by zaczęło mi się na prawdę podobać, jej chyba też. Ale za mało by tak naprawdę dobrze się poznać, pomieszkać razem i w ogóle sprawdzić czy to by miło przyszłość na lata.

Nie, nie ma żadnego kontaktu.

Priscilla napisał/a:

Sorry, Shini, ale nie wierzę, że w XXI wieku nie macie możliwości ze sobą choć chwilę porozmawiać. Trzymają ją zamkniętą w komórce czy jak? No chyba, że Ty szukasz kontaktu, a ona na niego nie reaguje, ale to już daje odpowiedź na Twoje wątpliwości. Innej opcji nie widzę.

Jak już pisałem żadnych szczegółów nie napiszę. To jest jedna z tych sytuacji kiedy naprawdę nie ma możliwości nawet porozmawiać. I to naprawdę nie zależy od nas.

2 227 Ostatnio edytowany przez kamil555x (2026-05-26 11:33:11)

Odp: Co to znaczy żyć?
Shinigami napisał/a:

Te pół roku to jest taka kiepska ilość czasu. Wystarczająco by zaczęło mi się na prawdę podobać, jej chyba też. Ale za mało by tak naprawdę dobrze się poznać, pomieszkać razem i w ogóle sprawdzić czy to by miło przyszłość na lata.

Nie, nie ma żadnego kontaktu.

No masz racje, że wystarczająco dużo, aby było fajnie. Zbyt mało się tak naprawdę poznać. Ale w kontekście przyszłości, to nawet jak jest teraz trochę przykro, że są problemy i to może się nie udać, bo długo brak kontaktu, to jest taki plus, że masz już "na koncie" realny związek, realną relację. Pomyśl jakbyś poznał teraz kobietę życia, po latach mógłbyś się zastanawiać jak to jest z innymi. A Ty już spróbowałeś w swoim życiu i realnego związku i kontaktu z masażystkami. Czy w jakimś małym stopniu, trochę się "wybawiłeś". Wiadomo, fajniej jakby wypaliło jak ona Ci się realnie podobała i chciałbyś z nią żyć, ale to mówię, że są nawet plusy, jeśli to nie wypali. Już nie powiesz ewentualnie następnej kobiecie, że masz zerowe doświadczenie, tylko już będzie widzieć, że wiesz co i jak. No ale życzę wam dobrze, bo chyba Ci sie podoba ta "aktualna".

Shinigami napisał/a:

Jak już pisałem żadnych szczegółów nie napiszę. To jest jedna z tych sytuacji kiedy naprawdę nie ma możliwości nawet porozmawiać. I to naprawdę nie zależy od nas.

Tajemniczo brzmi, że nie zależy od was, że nie możecie nawet porozmawiać. Zwłaszcza że mowa o ludziach w wieku w okolicach 30 lat. W wieku 10-11 lat to jest możliwe. Ciężko mi sobie wyobrazić taką sytuacje, że dwie osoby chcą przez pół roku pogadać i nawet tego nie mogą w tym wieku. Jedyne co mi na myśl przychodzi, to jak ktoś przebywa przymusowo w jakimś zakładzie zamknietych a i z takich chyba można czasem zadzwonić. Ew osoba ciężko chora w śpiączce.

2 228

Odp: Co to znaczy żyć?
Priscilla napisał/a:

Sorry, Shini, ale nie wierzę, że w XXI wieku nie macie możliwości ze sobą choć chwilę porozmawiać. Trzymają ją zamkniętą w komórce czy jak?
No chyba, że Ty szukasz kontaktu, a ona na niego nie reaguje, ale to już daje odpowiedź na Twoje wątpliwości. Innej opcji nie widzę.



Nawet na oddziałach zamkniętych są możliwe wizyty. W więzieniach, szpitalach, czy na platformach wiertniczych a nawet wojskowych misjach zagranicznych. Nie ma takiej opcji na brak żadnego kontaktu - choćby mailowego z doskoku co kilka-kilkanaście dni lub tradycyjnego (listownego).


Powiedzmy to wprost - żadnej dziewczyny nie było tylko się poplątał w zeznaniach i nie wie jak z tego wybrnąć. Bo jak niby z nią był to tak nie przekonany do tego był, ani do niej. A teraz już jest wersja, że "zaczęło mu się naprawdę podobać". Tia....

2 229

Odp: Co to znaczy żyć?
Jack Sparrow napisał/a:

Nawet na oddziałach zamkniętych są możliwe wizyty. W więzieniach, szpitalach, czy na platformach wiertniczych a nawet wojskowych misjach zagranicznych. Nie ma takiej opcji na brak żadnego kontaktu - choćby mailowego z doskoku co kilka-kilkanaście dni lub tradycyjnego (listownego).


Powiedzmy to wprost - żadnej dziewczyny nie było tylko się poplątał w zeznaniach i nie wie jak z tego wybrnąć. Bo jak niby z nią był to tak nie przekonany do tego był, ani do niej. A teraz już jest wersja, że "zaczęło mu się naprawdę podobać". Tia....


No jest to dziwne, jak już zostało powiedziane, że nie ma możliwości kontaktu przez żaden kanał od pół roku pomiędzy dwoma dorosłymi ludźmi.

Ale jednak jak czytałem ten post to Shini ma bardziej tendencje (tak wygląda) do umniejszania sobie i swoim osiągnięciom. Jak już jest temat kobiet, to mimo już jakiegoś niewielkiego, ale jednak doświadczenia z kobietami (typu wizyty na masażach, seks z tą dziewczyną, o której rozmawiamy, czy też ostatnio opisał, dwie dziewczyny 20 letnie w innym wątku, które pytały wspólnych znajomych czy Shinii jest wolny) woli jakby nadal mieć opinie prawiczka, lub też bardzo niedoświadczonego.

Więc z jednej strony wymyślanie dziewczyny jak ma tendencje do umniejszania sobie, byłoby dziwne trochę, bardziej bym obstawiał odwrotnie, że się nie chwiali.

Z drugiej strony też jak już rozmawialiśmy czytałem posty, że "pragnie podziwu" innych. Jednak w tym przypadku wydaje się, że również by ciągnął temat dziewczyny.


No tak jak mówiłem, brak możliwości kontaktu jest racjonalnie niewytłumaczalne, nie mam pomysłu co mogłoby stać na przeszkodzie. Ale też nie wiem, po co miałby wymyślać dziewczynę.

2 230

Odp: Co to znaczy żyć?
kamil555x napisał/a:

woli jakby nadal mieć opinie prawiczka, lub też bardzo niedoświadczonego.


W każdym możliwym aspekcie robi z siebie ofiarę, bo to zapewnia mu atencję (formę ojojania, na czym mu najbardziej zależy). A wersji swojego życia miał na pęczki. Niektóre skrajnie odmienne.

2 231 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-05-29 16:24:13)

Odp: Co to znaczy żyć?

.

2 232 Ostatnio edytowany przez Shinigami (2026-05-29 21:07:32)

Odp: Co to znaczy żyć?

Wymieniliście chyba wszystkie możliwości braku kontaktu z dziewczyną poza jedną. Przerażała mnie wizja ujawniania prawdy z uwagi na jej prywatność. Na szczęście tylko jedna osoba z forum poznała jej tożsamość ale tej osobie wierzę, że nie zrobi z tą wiedzą nic złego. Wyszło na jaw już tyle informacji, że nie ma sensu dalej tego ukrywać. Odpowiedzią jest areszt śledczy i zero kontaktu ze światem zewnętrznym. Widzenia tylko dla najbliższej rodziny, brak możliwości dzwonienia do kogokolwiek innego poza rodziną i prawnikiem, z listami pisanymi tak samo. Ja mógłbym jedynie napisać oficjalny list, który przeczytałoby sporo ludzi, a ona i tak nie mogłaby na niego odpowiedzieć. Nie zdradzę o co chodzi bo sam tak naprawdę niewiele wiem. Dziewczyna zniknęła z dnia na dzień, a ja dowiedziałem się po fakcie. Wiedziałem tylko o małych fragmentach tej historii. Nawet nie podejrzewałem, że coś takiego mogłoby się wydarzyć. Dlatego też pisałem, że nie mogłem nic zrobić. Cały czas bardzo mnie to wkurza, cały czas się zastanawiam czy jednak mogłem coś zrobić i cały czas się o to obwiniam. Może gdybyśmy szybciej zamieszkali razem to by do tego nie doszło. Może gdybym częściej był przy niej to dowiedziałbym się więcej i mógłbym coś zrobić.

2 233

Odp: Co to znaczy żyć?

A masz pewność, że Cię nie "zbywa" w taki sposób wymówką?

Są ludzie którzy np nie potrafią się rozstać, zwolnić z pracy itp i wymyślają różne rzeczy. Oczywiście nie twierdze, że tak jest u Ciebie, tylko pytam, czy masz pewność.

2 234

Odp: Co to znaczy żyć?
kamil555x napisał/a:

A masz pewność, że Cię nie "zbywa" w taki sposób wymówką?

Są ludzie którzy np nie potrafią się rozstać, zwolnić z pracy itp i wymyślają różne rzeczy. Oczywiście nie twierdze, że tak jest u Ciebie, tylko pytam, czy masz pewność.

Za dużo innych osób to potwierdziło żebym nie miał pewności. Parę innych osób mnie pytało co się z nią stało bo kontakt nagle się urwał. Wiem, że pół roku to trochę mało czasu by kogoś dobrze poznać ale szczerze nie wierzę by tak po prostu mnie "zbyła" i to w taki sposób.

2 235

Odp: Co to znaczy żyć?

No to z jednej strony kiepsko, bo pół roku w areszcie, czyli bez wyroku to wygląda na coś poważnego, nie jakaś pierdoła jak nwm, mały wandalizm, czy jakieś małe ilości narko

Z drugiej strony, jeśli Cie nie zbyła, to nadal ma jakieś szansę w przyszłości coś działać z nią, bo piszesz tak jakby Ci dalej zależało na niej.

2 236 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-05-29 21:26:39)

Odp: Co to znaczy żyć?
Shinigami napisał/a:
kamil555x napisał/a:

A masz pewność, że Cię nie "zbywa" w taki sposób wymówką?

Są ludzie którzy np nie potrafią się rozstać, zwolnić z pracy itp i wymyślają różne rzeczy. Oczywiście nie twierdze, że tak jest u Ciebie, tylko pytam, czy masz pewność.

Za dużo innych osób to potwierdziło żebym nie miał pewności. Parę innych osób mnie pytało co się z nią stało bo kontakt nagle się urwał. Wiem, że pół roku to trochę mało czasu by kogoś dobrze poznać ale szczerze nie wierzę by tak po prostu mnie "zbyła" i to w taki sposób.

Nie znam sie i mogę pierdzielić ale chyba może zadzwonic albo wyslac komuś list. Chyba ze za szpiegowanie dla obcego mocarstwa siedzi

2 237

Odp: Co to znaczy żyć?
Shinigami napisał/a:

Widzenia tylko dla najbliższej rodziny, brak możliwości dzwonienia do kogokolwiek innego poza rodziną i prawnikiem, z listami pisanymi tak samo


ROTFL. Dosłownie leżę i kwiczę ze śmiechu.


Ok, na poważnie: nie jest to prawdą. I widzenia i rozmowy telefoniczne i listy są możliwe z ludźmi poza rodziną/prawnikiem. Żeby tutaj jakiekolwiek ograniczenia miały miejsce to musiałaby działać w zorganizowanej grupie przestępczej z wysokim stopniem ryzyka mataczenia. Inaczej nie ma powodów utrudniania kontaktów z partnerem. Nawet jeśli nieformalnym. 


Kit wciskasz. Kolejny raz.


Albo jesteś debilem i łykasz bajki jak pelikan, albo przez pół roku nie połapałeś się, że dziewucha siedzi w gównie po uszy, co i tak nie świadczy o tobie dobrze. Nie ma wersji tej historii, w której wypadłbyś choćby neutralnie.

2 238

Odp: Co to znaczy żyć?
Bert44 napisał/a:

Nie znam sie i mogę pierdzielić ale chyba może zadzwonic albo wyslac komuś list. Chyba ze za szpiegowanie dla obcego mocarstwa siedzi


Nie, nie pierdzielisz. Życie to nie film, a polskie areszty są tak przeludnione, że nie stosuje się tej formy zbyt często wbrew pozorom. Są poręczenia majątkowe, zakazy opuszczania kraju, dozór policyjny, albo dozór elektroniczny. Areszt śledczy stosuje się w skrajnych sytuacjach - recydywa, duże szanse ucieczki, duże ryzyko mataczenia i tak dalej. I to też tylko w sprawach z dolnymi widełkami wynoszącymi minimum 3 lata.

2 239

Odp: Co to znaczy żyć?
Shinigami napisał/a:

Niedawno kończyliśmy jedną z ostatnich robót w mojej aktualnej karierze. Na miejscu montażu były dwie dziewczyny, córka właścicielki i jej koleżanka, ogarniały ogródek. Nie wiem ile dokładnie mają ale coś koło 20 lat. Jako iż było dość gorąco, a one pracowały w słońcu to były dość skąpo ubrane. Nie będę ukrywał, że widok był przedni. Dziewczyny trzymały się podejrzenie blisko mnie, ja starałem się skupić na swojej robocie. Nawet przez myśl mi nie przeszło, że mogłyby być zainteresowane czymkolwiek związanym ze mną, dodatkowo był lekki lęk przed jakimiś oskarżeniami. Parę dni później dowiedziałem się, że te dziewczyny pytały naszego wspólnego znajomego czy jestem wolny. Przez chwilę skamieniałem, potem pomyślałem, że to musi być jakiś marny żart. Teraz mam niezłą rozkminę czy choć jedno słowo z tej historii może być prawdziwe. Jeśli to okazałoby się prawdą to by znaczyło, że zrobiłem jakiś postęp w kierunku o jakim jest ten temat.


Shinigami napisał/a:

Starałem się za bardzo nie zbliżać ani się nie gapić żeby nie było jakichś oskarżeń o molestowanie czy coś w tym stylu.


Właśnie też w innym temacie widziałem coś takiego. Widać, że masz jakieś, chyba nieracjonalne obawy przed oskarżeniami. Po prostu pomyślałem, czy jakby Twoja dziewczyna była już na wolności to nie przeszkadzałoby Ci to, że będąc z nią, być może później w związku małżeńskim nie będziesz brał udziału w jakichś tematach prawnych itp, nie jako oskarżony, ale po prostu, że mogą być one obecne w Twoim życiu przez partnerkę "zamieszaną" w jakieś takie sprawy. Czy nie będzie to dla Ciebie obciążeniem psychicznym?


I ciągniesz "temat" tych dwóch 20 latek co były Tobą zainteresowane? Czy czekasz na swoją?

2 240

Odp: Co to znaczy żyć?

Nie musiałem długo czekać by zostać zwyzywanym od kłamców i debili. To najbardziej tragiczna dla mnie sytuacja w dotychczasowym życiu, a jak widać nawet coś takiego można wykorzystać by jeszcze bardziej skopać leżącego. Właśnie dlatego nie chciałem o tym pisać.

Z tego co się dowiedziałem to właśnie o to ryzyko mataczenia chodzi. Naprawdę nie ma widzeń, telefonów an nawet listów z jej strony. Niestety istnieje możliwość, że sprawa jest grubsza niż to co wiem. Nie mogę się tego teraz dowiedzieć więc pozostaje mi jedynie wierzyć, że mimo wszystko będzie dobrze.

Oczywiście, że się obawiam, że to będzie się za nią ciągnęło o wiele dłużej. Będąc razem ciągnęło by się i za mną. O opinii publicznej nawet nie wspominając bo na pewno całe otoczenie by się dowiedziało. Przy moim stanie psychicznym z pewnością byłoby to obciążające. Dlatego tak mnie niepokoi co będzie w przyszłości. Właśnie o to chodzi, nie mam pojęcia co z tym robić.

"Temat" to za duże słowo, to była zaledwie krótka przypadkowa sytuacja i raczej nie będzie z niej nawet rozmowy. Jak już pisałem w tamtym wątku to, że pytały tego znajomego czy jestem wolny może być totalną bzdurą. I właśnie ta opcja brzmi dla mnie najbardziej prawdopodobnie. Cała ta sytuacja ograniczyła się do wymiany kilku spojrzeń i tyle.

2 241 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2026-05-30 03:26:38)

Odp: Co to znaczy żyć?

31.12.2025 napisałeś, Shini:

Shinigami napisał/a:

Plan na tego sylwestra był tylko się posypał bo dziewczyna musiała wyjechać w sprawach rodzinnych. Nie miałem już za bardzo czasu żeby wymyślić coś innego więc najprawdopodobniej skończy się tak jak zawsze czyli siedzeniem w domu. (...)

Shinigami napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Eee tam. Przeżyjesz. Myślałem ze Wam sie cos posypalo

W związku jeszcze się nie posypało ale nie wiadomo jak długo ten jej wyjazd potrwa. Może być tak, że nawet kilka miesięcy się nie zobaczymy. Dodatkowo jeszcze dni takie jak dziś. Prawie 30 lat czekałem by w końcu nie siedzieć samemu w ten dzień i znów skończy się tym samym. (...)

13.01.2026 twierdziłeś, że nadal masz kontakt ze swoją dziewczyną:

Shinigami napisał/a:

Priscilla, kontakt z dziewczyną jest ale co do powrotu nic się nie wyjaśniło. Wybacz ale nie napiszę nic więcej, zresztą już kiedyś zostałem tu mocno upomniany za wypisywanie naszych prywatnych spraw.

Teraz zaś przekonujesz nas, że od pół roku nie masz z nią żadnego kontaktu, a ponadto:

Shinigami napisał/a:

(...) Nie zdradzę o co chodzi bo sam tak naprawdę niewiele wiem. Dziewczyna zniknęła z dnia na dzień, a ja dowiedziałem się po fakcie. Wiedziałem tylko o małych fragmentach tej historii. Nawet nie podejrzewałem, że coś takiego mogłoby się wydarzyć. Dlatego też pisałem, że nie mogłem nic zrobić. Cały czas bardzo mnie to wkurza, cały czas się zastanawiam czy jednak mogłem coś zrobić i cały czas się o to obwiniam. Może gdybyśmy szybciej zamieszkali razem to by do tego nie doszło. Może gdybym częściej był przy niej to dowiedziałbym się więcej i mógłbym coś zrobić.

Nieziemsko Ci się ta historia rozjeżdża.

Pomijając jednak ten oczywisty fakt i zakładając, że część z tego jest prawdziwa, to by to oznaczało, że dziewczyna Cię zwyczajnie, perfidnie oszukała, a Ty siedziesz i z jednej strony zastanawiasz się, czy wciąż jesteście razem, a z drugiej obwiniasz, że nie zapobiegłeś temu, co nawywijała.

Ja po prostu nie wierzę w to, co czytam, bo gdyby mnie ktoś w ten sposób potraktował, to sama podjęłabym decyzję, że niech sobie robi co chce, ale już beze mnie.

2 242

Odp: Co to znaczy żyć?

Priscilla - jak nie wiadomo, o co chodzi, to też tak ciężko, ale oni nie byli w sformalizowanym związku, może wstydziła się jakichś problemów. Jasne, że powinno się mówić, ale tutaj Shini za wiele nie mówi, więc też ciężko rozsądzać. Zwłaszcza że taka sprawa musi być poważana, jak już było powiedziane, bardzo rzadko kogoś aż tak bardzo izolują w areszcie. Za duzo nie wiadomych, aby to rozsądzać.

Co do Sylwestra to jeszcze była świeża sprawa i mogła mu powiedzieć, że jedzie do rodziny a jechała np stawić się do aresztu. A 13.01 to jeszcze dosyć wcześnie więc, być może mogła mieć jeszcze kontakt z Shinim.


Shini - a co do "Tematu" to też zakładasz, a nie wiesz na pewno. Nie mówię aby jakoś nachodzić dziewczyny, ale w jakiś subtelny sposób dowiedzieć się, czy to prawda chyba warto. W końcu mowa o 2 atrakcyjnych 20 latkach. Już nawet nie mówie w kontekście związków, bo być może chcesz być z "aktualną" dziewczyną jak wyjdzie z aresztu, ale jak czytam wątek zawsze chciałeś mieć koleżanki, kobiece towarzystwo. Warto byłoby się dowiedzieć co do 20 stek dla samego faktu możliwości zyskania nowych koleżanek a co za tym idzie poprawy psychiki.

2 243

Odp: Co to znaczy żyć?
Priscilla napisał/a:

Nieziemsko Ci się ta historia rozjeżdża.

Nie pierwszy raz z resztą.....



kamil555x napisał/a:

Za duzo nie wiadomych, aby to rozsądzać.


Wiadomo wystarczająco dużo. Zwłaszcza przy uwzględnieniu, że to nie pierwszy raz jak mu się bajka kompletnie rozjeżdża.

2 244 Ostatnio edytowany przez kamil555x (2026-05-30 14:58:01)

Odp: Co to znaczy żyć?
Shinigami napisał/a:

Cały czas bardzo mnie to wkurza, cały czas się zastanawiam czy jednak mogłem coś zrobić i cały czas się o to obwiniam. Może gdybyśmy szybciej zamieszkali razem to by do tego nie doszło. Może gdybym częściej był przy niej to dowiedziałbym się więcej i mógłbym coś zrobić.


Shinigami napisał/a:

To najbardziej tragiczna dla mnie sytuacja w dotychczasowym życiu, a jak widać nawet coś takiego można wykorzystać by jeszcze bardziej skopać leżącego.


To dosyć mocne słowa. Widać, że Shiniego boli ta cała sytuacja.

2 245

Odp: Co to znaczy żyć?

Bardzo Ci, Shini, współczuję. Paskudna sytuacja. sad

Niestety wszystko, co napiszesz staje się wodą na młyn dla Twojego tutejszego prześladowcy. Obawiam się, że fakt, iż coś boli tylko go podkręca.

2 246 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2026-05-30 15:58:08)

Odp: Co to znaczy żyć?
Shinigami napisał/a:

Nie musiałem długo czekać by zostać zwyzywanym od kłamców i debili. To najbardziej tragiczna dla mnie sytuacja w dotychczasowym życiu, a jak widać nawet coś takiego można wykorzystać by jeszcze bardziej skopać leżącego. Właśnie dlatego nie chciałem o tym pisać.

Z tego co się dowiedziałem to właśnie o to ryzyko mataczenia chodzi. Naprawdę nie ma widzeń, telefonów an nawet listów z jej strony. Niestety istnieje możliwość, że sprawa jest grubsza niż to co wiem. Nie mogę się tego teraz dowiedzieć więc pozostaje mi jedynie wierzyć, że mimo wszystko będzie dobrze.

Oczywiście, że się obawiam, że to będzie się za nią ciągnęło o wiele dłużej. Będąc razem ciągnęło by się i za mną. O opinii publicznej nawet nie wspominając bo na pewno całe otoczenie by się dowiedziało. Przy moim stanie psychicznym z pewnością byłoby to obciążające. Dlatego tak mnie niepokoi co będzie w przyszłości. Właśnie o to chodzi, nie mam pojęcia co z tym robić.

"Temat" to za duże słowo, to była zaledwie krótka przypadkowa sytuacja i raczej nie będzie z niej nawet rozmowy. Jak już pisałem w tamtym wątku to, że pytały tego znajomego czy jestem wolny może być totalną bzdurą. I właśnie ta opcja brzmi dla mnie najbardziej prawdopodobnie. Cała ta sytuacja ograniczyła się do wymiany kilku spojrzeń i tyle.

Shini mówisz ze ponoć, ze mówią, ze coś tam. A Ty nie masz możliwości sam dowiedzieć sie czegos? Do Guantanamo jej chyba nie wywieźli? Masz kontakt z jej rodzina? Nie istnieja żadne oficjalne drogi zeby czegos sie dowiedzieć? Spróbować spotkać?  Nie mozesz sie opierac na "ponoć ". Wiesz wydaje mi się ze jak znika bliska Ci osoba to wypadałoby samemu cokolwiek zadziałać. Jak sie nie da to sie nie da ale spróbuj chociaż. Bo to wygląda jak porzucenie. Chyba ze próbowałeś?

2 247 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-05-30 18:17:09)

Odp: Co to znaczy żyć?
Muqin napisał/a:

Niestety wszystko, co napiszesz staje się wodą na młyn dla Twojego tutejszego prześladowcy. Obawiam się, że fakt, iż coś boli tylko go podkręca.


Jak chcesz łykać jak pelikan to łykaj dalej. Po same kule skoro lubisz. Bajki shiniego są pokręcone i dziurawe jak sito i nie tylko ja to widzę, że w miarę upływu czasu historyjki mu się na boki rozjeżdżają do tego stopnia, ze nie da się tego w żaden logiczny sposób wytłumaczyć.

Aresztu śledczego nie stosuje się w błahostkach (tylko sprawy karne jak pamiętam z minimalnym wyrokiem od3 lat w gorę) i nie ma zakazu kontaktu z rodziną/prawnikiem czy partnerem wbrew temu co baja shini.

Co go może boleć? Że z ruchania nici? Bo nawet zakładając, że babka faktycznie istnieje, to póki z nią był pisał o niej wyjątkowo chłodno i niedbale, co waliło nie tylko mnie po oczach. Gdyby mu cokolwiek zależało na dziewczynie to nie pisałby "podobno" tylko sam by się dowiedział z pierwszej ręki jak to słusznie Bert zauważył. Nie mieszkali razem, nie planowali wspólnej przyszłości i z tego co pamiętam poruchali się tylko kilka razy. O jakim zaangażowaniu można tu mówić?

I ostatnia sprawa - co ona niby jest mu winna, ewentualnie co on jest jej winien? Ona jak widać ukrywała wszystko przed nim (ta, jasne), a on nawet nie był zainteresowany realnym poznaniem jej. Znali się kilka miesięcy. W takiej sytuacji nie bierze się kotwicy dobrowolnie na szyje tylko się odcina i płynie dalej. Ma większe zmartwienia na głowie (np znalezienie pracy) niż przejmowanie się, że kryminalistka z koziej dupy go okłamała i porzuciła.

2 248

Odp: Co to znaczy żyć?

Jak widać miałam rację.

2 249

Odp: Co to znaczy żyć?
Muqin napisał/a:

Jak widać miałam rację.


Niby w czym?

Uważasz, że shiniego cokolwiek boli? Przecież on był zaangażowany w ten pseudo związek jak aktorka porno w dialogi. Ani wspólnego mieszkania, ani żadnej rozmowy na ten temat, ani nawet zbyt częstego przebywania razem, wspólnych wyjazdów, wycieczek czy choćby regularnych (w domyśle - częstych) randek. Seksu tyle, że na palcach jednej ręki można policzyć. Jedyne co się pojawiało w jego wydaniu to pisanie w narracji "nie wiem w sumie czy mi się podoba, ale jak pojawi się jakaś fajniejsza dziewczyna to podmienię". Minęło pół roku, a typ jedyne co jest w stanie z siebie wykrzesać to "podobno", bo sam nie ruszył nawet dupy, aby cokolwiek zrobić.

No i ta cała namiętność i wspólne plany na przyszłość się wysypały, bo dziewczyna siedzi w pierdlu, a jego spławiła garścią sucharów. No jest czego żałować, oj jest....


A nie.....czekaj.....chyba jednak nie za bardzo. Raczej wypada się cieszyć, że się wykoleiło zanim zrobiłoby się poważniej.


To temat zastępczy dla jego lenistwa. Bo CV żadnego dalej nigdzie nie wysłał. Bo jakby cokolwiek zrobił w tym temacie, to już by się zdążył pochwalić pierdylionem domysłów i bajań "o jezu, o boże, co ja teraz biedny zrobię jak mnie na rozmowę zaproszą?". Widać jak mu zależy......

2 250

Odp: Co to znaczy żyć?

W tym, że cię podkręca, a w czym niby?

2 251

Odp: Co to znaczy żyć?

Jakby ktoś był zainteresowany, to proszę bardzo:

W Polsce areszt śledczy (tymczasowe aresztowanie) jest najsurowszym środkiem zapobiegawczym stosowanym wobec osoby podejrzanej lub oskarżonej przed prawomocnym wyrokiem.

Kiedy stosuje się tymczasowe aresztowanie?

Może je zastosować wyłącznie sąd, gdy istnieje duże prawdopodobieństwo, że dana osoba popełniła przestępstwo, oraz jednocześnie co najmniej jedna z następujących przesłanek:
obawa ucieczki lub ukrywania się,
obawa utrudniania postępowania (np. wpływania na świadków, niszczenia dowodów),
groźba popełnienia kolejnego poważnego przestępstwa,
wyjątkowo surowa grożąca kara, która może zwiększać ryzyko ucieczki.

Areszt powinien być stosowany tylko wtedy, gdy łagodniejsze środki (np. dozór policji, poręczenie majątkowe, zakaz opuszczania kraju) nie są wystarczające.

Jak długo może trwać?
Początkowo sąd może zastosować areszt na okres do 3 miesięcy.
Może on być przedłużany przez sąd, jeśli nadal istnieją ku temu podstawy.
Łączny czas przed wydaniem wyroku jest ograniczony przepisami, choć w szczególnie skomplikowanych sprawach może być wydłużany.

Jakie prawa ma osoba osadzona w areszcie śledczym?
Osadzony zachowuje wiele praw, mimo pozbawienia wolności.

Prawo do obrony
kontakt z adwokatem lub radcą prawnym,
poufne rozmowy z obrońcą (z pewnymi wyjątkami przewidzianymi prawem na początku postępowania),
składanie wniosków i zażaleń.

Prawo do zaskarżenia aresztu
można złożyć zażalenie na postanowienie o zastosowaniu aresztu,
można składać wnioski o uchylenie lub zmianę środka zapobiegawczego.

Prawo do informacji
osadzony powinien zostać poinformowany o swoich prawach i obowiązkach,
powinien znać podstawy zastosowania wobec niego aresztu.

Kontakt z rodziną i innymi osobami
możliwość widzeń,
możliwość korespondencji,
możliwość rozmów telefonicznych,

jednak te kontakty mogą podlegać ograniczeniom wynikającym z decyzji organów prowadzących postępowanie.

Prawo do opieki zdrowotnej
dostęp do świadczeń medycznych,
pomoc psychologiczna w przewidzianym zakresie,
leczenie w razie choroby.

Prawo do praktyk religijnych
kontakt z duchownym,
udział w praktykach religijnych zgodnie z regulaminem jednostki.

Prawo do godnego traktowania
zakaz tortur, nieludzkiego lub poniżającego traktowania,
ochrona zdrowia i bezpieczeństwa,
możliwość składania skarg na warunki pobytu lub działania funkcjonariuszy.

W kontekście słów Shiniego największe znaczenie ma informacja, że areszt stosuje się bardzo wyjątkowo i zwykle na okres do trzech miesięcy, a także, że osadzony zachowuje prawo do kontaktu z bliskimi osobami.
Nie wiem, co ta kobieta musiałaby nawywijać, żeby jedno i drugie (okres aresztu do trzech miesięcy i prawo do kontaktu) jej nie dotyczyło. Okradła bank, dopuściła się oszustw na wielką skalę, zamordowała kogoś?

2 252

Odp: Co to znaczy żyć?

Priscilla, ta pierwsza historia z wyjazdem była wymyślona na potrzeby nie ujawniania wtedy prawdy. Kontaktu nie było od samego początku. Większość ludzi wiedzących o sprawie mówiła mi to samo, terapeutka też. Że dziewczyna mnie oszukała. Może i tak było, a nawet jest to dość prawdopodobne. Dla mnie jednak najbardziej prawdopodobną wersją wydarzeń jest to, że po prostu nie chciała mnie w to mieszać. Może podejrzewała, że coś może być z tym nie tak i dlatego nic mi nie powiedziała. Miałbym tak po prostu zapomnieć o jedynej osobie jaka kiedykolwiek okazała mi bliskość, i której na mnie zależało?

kamil555x, z sylwestrem było tak samo. Od samego początku już wiedziałem, że nic z tego nie będzie tylko wtedy nie chciałem jeszcze pisać prawdy więc wymyślałem cokolwiek by to wytłumaczyć. Co do tych dziewczyn to może jeszcze je spotkam i tak jak piszesz, może na przykład koleżanki by z tego były.

Muqin, wiem i wiedziałem od samego początku, że będzie miał z tego niezły materiał do poznęcania się.

Bert44, ja już się dowiedziałem wszystkiego czego mogłem z tych źródeł, które były dostępne. Guantanamo to nie jest ale też niezły kawał drogi. Mam kontakt z jej siostrą i to ona jest moim jedynym źródłem informacji. Wierz mi próbowałem już chyba wszystkiego. Jak pisałem, widzenia tylko dla rodziny, próbowaliśmy załatwić też dla mnie to nie wydali pozwolenia.

Co do innych kwestii związkowych to planów mieliśmy mnóstwo. Ja już szukałem mieszkań na wynajem, mieliśmy na to plan i gdyby wszystko poszło zgodnie z nim to już od paru miesięcy nie mieszkałbym z rodzicami. Mieliśmy mnóstwo innych planów, na wyjazdy, na kolejne spotkania, na jednych wakacjach już byliśmy. Nawet wtedy kiedy to się wydarzyło mieliśmy w weekend iść do klubu z jej koleżanką. Zgarnęli ją nagle i z nic z tego nie wyszło. Ta koleżanka też nic nie wiedziała i pytała mnie co się stało. Mieliśmy już kupione bilety na kilka wydarzeń i też wszystko przepadło. Nawet jeśli ona podejrzewała, że coś może być nie tak to na pewno nie spodziewała się tego co się stało. Nikt się tego nie spodziewał, jej najlepsza koleżanka, inna niż ta od klubu tak samo jak ja była kompletnie załamana. Ona też przez kilka miesięcy nie mogła się po tym podnieść.

2 253 Ostatnio edytowany przez Shinigami (2026-05-30 21:26:38)

Odp: Co to znaczy żyć?
Priscilla napisał/a:

W kontekście słów Shiniego największe znaczenie ma informacja, że areszt stosuje się bardzo wyjątkowo i zwykle na okres do trzech miesięcy, a także, że osadzony zachowuje prawo do kontaktu z bliskimi osobami.
Nie wiem, co ta kobieta musiałaby nawywijać, żeby jedno i drugie (okres aresztu do trzech miesięcy i prawo do kontaktu) jej nie dotyczyło. Okradła bank, dopuściła się oszustw na wielką skalę, zamordowała kogoś?

Ja o tym wszystkim wiem. Było trzy miesiące, a potem jeszcze 2 razy przedłużane o kolejne trzy miesiące aż do teraz. Jak już pisałem kontakt został ograniczony tylko do tej najbliżej rodziny. Ta najlepsza koleżanka też nie mogła się z nią zobaczyć. Było wiele wniosków, o uchylenie, o widzenia, o przyspieszenie czynności wyjaśniających i chyba wszystko inne co tylko się dało. Z tego co wiem to wszystko zostało odrzucone. Nikt nie chciał mi powiedzieć nic konkretnego na temat tej sprawy więc pewnie tylko rodzina wie o co dokładnie chodzi. Mnie spotkali tylko raz i to zaledwie tydzień przed tym wszystkim. Chciała mnie przedstawić rodzicom więc raczej jej zależało na tym związku. Wcale się nie dziwie, że jej rodzina nie chce w to mieszać nikogo z zewnątrz.

2 254

Odp: Co to znaczy żyć?

Shini ogarnij się. Poszukaj sobie jakiejś ogarniętej laski a nie lambadziary z pierdla.
W Warszawie na 100 chłopa przypada 120 dziewczyn. W dużych miastach jest nadreprezentacja kobiet, które pracują, same się utrzymują, są ogarnięte, same płaca za siebie na randkach, mają auta itp. itd. Może gdybyś był hodowcą kóz na podlasiu przywiązany do ojcowizny to by twoje probelmy miały sens, ale jako facet w okolicach dużego miasta grasz na easy mode. Wyjdzi do ludzi i się ogarnij, a nie kręcisz drame z panną na wyroku.

2 255 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-05-31 11:48:07)

Odp: Co to znaczy żyć?
Shinigami napisał/a:

a o tym wszystkim wiem. Było trzy miesiące, a potem jeszcze 2 razy przedłużane o kolejne trzy miesiące aż do teraz.

Jak były 3 miesiące dwa razy przedłużane to daje to razem 9 miesięcy jełopie. O tym, że jest sprawa prowadzona w jej kierunku to musiała wiedzieć od MIESIĘCY o ile nie lat biorąc pod uwagę prężność działań naszej policji i prokuratury.

Priscilla, ta pierwsza historia z wyjazdem była wymyślona na potrzeby nie ujawniania wtedy prawdy.

Kolejna wolta w bajce jak "nie wiedziałem" nie przeszło.


Co do innych kwestii związkowych to planów mieliśmy mnóstwo.

Tia, na pewno. I dziwnym trafem zacząłeś o tym mówić dopiero teraz, już po tym, jak ci się twoim poprzednim podejściem w ryj wyjebało.


Nikt się tego nie spodziewał

w sytuacji odjebania akcji, w której dojebali areszt śledczy i go przedłużają.

LOL


Coraz komiczniejsza ta bajka się staje. Nie wiem czy znajdziesz kogokolwiek poza swoimi dwoma fankami, kto ci w te brednie uwierzy, a one to z kolei łykną wszystko bez zająknięcia.

2 256

Odp: Co to znaczy żyć?
WesołaDziewczyna007 napisał/a:

Shini ogarnij się. Poszukaj sobie jakiejś ogarniętej laski a nie lambadziary z pierdla.
W Warszawie na 100 chłopa przypada 120 dziewczyn. W dużych miastach jest nadreprezentacja kobiet, które pracują, same się utrzymują, są ogarnięte, same płaca za siebie na randkach, mają auta itp. itd. Może gdybyś był hodowcą kóz na podlasiu przywiązany do ojcowizny to by twoje probelmy miały sens, ale jako facet w okolicach dużego miasta grasz na easy mode. Wyjdzi do ludzi i się ogarnij, a nie kręcisz drame z panną na wyroku.

To jest jedna z tych rzeczy, o których każdy słyszał ale nikt nie wiedział. Już nie wiem który raz widzę tą statystykę, że niby w Warszawie jest tak dużo samotnych dziewczyn. Nie znam ani jednej pracującej, ogarniętej i jednocześnie samotnej kobiety. Za to mężczyzn paru takich znam. Też mieszkają w Warszawie gdzie powinni być wręcz otoczeni przez chętne do związku kobiety, a jednak od zawsze są sami. Z trochę innej strony jakim cudem kobiety niby nadal zarabiają gorzej od mężczyzn skoro tyle ich mieszka w Warszawie? Czyżby jednak zarabiały więcej od mężczyzn skoro stać je na mieszkanie w Warszawie? Na easy mode grają jedynie synowie bogatych rodziców.

2 257

Odp: Co to znaczy żyć?
Shinigami napisał/a:

Nie znam ani jednej pracującej, ogarniętej i jednocześnie samotnej kobiety. Za to mężczyzn paru takich znam. Też mieszkają w Warszawie gdzie powinni być wręcz otoczeni przez chętne do związku kobiety, a jednak od zawsze są sami.

A gdzie mieli kogokolwiek poznać jak są zajęci marudzeniem w internecie?

Przestań się bawić siurem i zacznij wychodzić do ludzi.


Z trochę innej strony jakim cudem kobiety niby nadal zarabiają gorzej od mężczyzn skoro tyle ich mieszka w Warszawie?

Bo to nieprawdziwy mit opierający się na zeznaniach podatkowych, a nie uwzględniający czasu pracy i czasu na zwolnieniach.


Na easy mode grają jedynie synowie bogatych rodziców.

I ludzie twojego pokroju.

2 258

Odp: Co to znaczy żyć?
Shinigami napisał/a:

To jest jedna z tych rzeczy, o których każdy słyszał ale nikt nie wiedział. Już nie wiem który raz widzę tą statystykę, że niby w Warszawie jest tak dużo samotnych dziewczyn. Nie znam ani jednej pracującej, ogarniętej i jednocześnie samotnej kobiety. Za to mężczyzn paru takich znam. Też mieszkają w Warszawie gdzie powinni być wręcz otoczeni przez chętne do związku kobiety, a jednak od zawsze są sami. Z trochę innej strony jakim cudem kobiety niby nadal zarabiają gorzej od mężczyzn skoro tyle ich mieszka w Warszawie? Czyżby jednak zarabiały więcej od mężczyzn skoro stać je na mieszkanie w Warszawie? Na easy mode grają jedynie synowie bogatych rodziców.


Nie jestem pewien, ale ta przewaga liczebna młodych kobiet w miastach typu Warszawa, Kraków, Gdańsk itp bierze się nie z osób pochodzących z urodzenia z tych miejsc, bo tu pewnie jest podobnie. Tylko chyba z tego, że na okolicznych wioskach, jak i dalszych wioskach, większość wyjeżdżających na studia, do pracy, czy po prostu ani nie pracować, ani nie studiować tylko poznając kogoś z miasta stworzyć związek w tym mieście. Na wioskach, jest chyba rzeczywiście więcej facetów bo mniej wyjeżdżają. I dlatego często na forum się czyta posty o kawalerach z wiosek, gdzie po prostu nie ma za wielu kobiet a oni nie chcą emigrować. Do tego bym powiedział, że znacznie wyższy udział kobiet niż mężczyzn zza wschodniej granicy w polskich miastach, białorusinki i ukrainki. Może się mylę, ale takie są moje obserwacje.

Co do znalezienia dziewczyny, to wiadomo, że facet ma trochę trudniej. Bo mniejsza część atrakcyjnych facetów "obsługuje" większą część atrakcyjnych i przeciętnych kobiet. No ale nie robiąc nic w tym kierunku, to już całkowicie nie ma szans.

A Ty w zasadzie masz dosyć mocne karty w tym temacie.

- masz dobry wiek, możesz się podobać zarówno 17 latce jak i 40 latce
- anime - dużo dziewczyn się tym interesuje, to naprawdę świetny temat na rozmowę i wspólne oglądanie i inne
- sporty walki - kobietą, nawet jak nie rozumieją dlaczego, po prostu z przyczyn biologicznych może imponować to, że jesteś w tym zakresie na zaawansowanym poziomie
- jesteś wykształcony
- da się wyczuć, że jesteś inteligentnym facetem
- raczej nie jesteś otyły, nie masz garba, ani 120 cm wzrostu

Nie mówię, że jesteś, jak to mówią tu na forum "Chadem" ale nie jesteś zdecydowanie na straconej pozycji. Również problem, na który wcześniej narzekałeś już nie jest do końca aktualny.
Czyli całkowity brak doświadczenia z kobietami, fizycznie i ogólnie.Masz juz za sobą (lub w trakcie i przed sobą zależy jak się skończy ta sytuacja) seks z normalną dziewczyną, półroczna relacja (to nie jest tydzień), wizytu w salonach masażu również należy zaliczyć do jakiegoś typu doświadczenia seksualnego i w obyciu, rozmowie z kobietą. Odpada Ci z głowy to, że jesteś prawiczkiem, który nie wie co i jak. Już wiesz, że widok nagiej kobiety to nie jest coś od czego się dostaje zawału.

Do tego realne szanse, które warto wykorzystywać. Z tymi dwiema atrakcyjnymi i skąpo ubranymi 20-latkami, które prawdopodobnie były Tobą zainteresowane. A nawet jeśli nie, tak jak mówisz to zobacz ile tracisz, jeśli tego nie pociągniesz?

Olejesz temat - nic się nie stanie.
Dowiesz się czy to prawda - okaże się, że nie - masz spokój wiesz, że spróbowałeś i zajęło Ci to 15 minut.
Dowiesz się czy to prawda - okażę się, że tak. Czeka Cie spotkanie z jedną z tych młodych kobiet, a może z obiema? Może skończy się na kinie i będzie po prostu fajnie, może się okaże, że jedna chce też wyjechać wynająć mieszkanie iść do pracy i będzie z tego związek, a może to są przyjaciółki i trafisz z obiema do łózka i będziesz miał fajne doświadczenie erotyczne trójkąta. Po prostu są różne scenariusze możliwe. Najgorszy jest brak działania, bo on wyłącza każdą możliwość.

2 259

Odp: Co to znaczy żyć?
kamil555x napisał/a:

- da się wyczuć, że jesteś inteligentnym facetem

Na czym oparłeś to twierdzenie?

2 260

Odp: Co to znaczy żyć?
Jack Sparrow napisał/a:
kamil555x napisał/a:

- da się wyczuć, że jesteś inteligentnym facetem

Na czym oparłeś to twierdzenie?


Shini wypowiada się składnie i czysto, potrafi prowadzić bardzo długie wypowiedzi, dużo analizuje (wiem, nawet za dużo). Na forum potrafi nawiązywać rozmowy i szeroko się wypowiadać.

Również to o czym Ty kiedyś wspomniałeś na, którejś ze stron, że jakby odstawał od grupy na jakimś poziomie jeszcze podczas przymusowej edukacji to by to wyszło. Oczywiście nie świadczy to wysokiej inteligencji, co najwyżej o wpasowaniu się w normy rozwojowe.

Z drugiej strony w wątku przewijają się bardzo często takie wypowiedzi Shiniego:

- nie pojadę, bo paliwo za drogie, ma złe wspomnienia z PKS
- jak to na spacer do lasu? nie mam kurtki, nie wiem jak miałbym się tam zachować
- czy naprawdę tak się da? pierwsze słyszę


I jeśli tak jak mówisz czasem, Shini ściemnia, historie mu się rozjeżdżają czasami itp to (nie mówię, że tak jest, tylko zakładamy). To, że przez wiele lat byłby wstanie angażować dużo ludzi w dyskusje na SWOJE tematy, to też by świadczyło, że jest inteligentny lub/i potrafi manipulować. Niektóre dziewczyny tutaj w skali lat myślę, że poświeciły sumując godziny długie tygodnie albo i dłużej rozmawiając i dając rady Shiniemu. Czyli w sposób powiedzmy oryginalny ale jednak je zainteresował.

2 261

Odp: Co to znaczy żyć?
kamil555x napisał/a:

Shini wypowiada się składnie i czysto,

Ma maturę i magistra. To raczej nie powinno dziwić zwłaszcza, że jak przyznał kiedyś, napisanie posta zajmuje ok godziny czasu.


potrafi prowadzić bardzo długie wypowiedzi

Leje wodę kompletnie bez sensu bajdurząc.


dużo analizuje (wiem, nawet za dużo).

Nie jest w stanie dokonać rzeczowej analizy, ani wyciągnąć wniosków nawet z podstawowych czynności. Uprawia gdybologię. Taki przykład z jego treningiem sztuk walki. Po latach się okazało, ze nie trenuje w żadnej sekcji ani nigdy nie był członkiem żadnego klubu, a jedynie chodzi na otwarte treningi bez ładu i składu, nie wie jak wyglądają ćwiczenia uzupełniające, o suplementacji ani diecie sportowej nigdy niczego nie doczytał, nawet nie wiedział, że może zrobić papiery instruktora sztuk walki. To jaka to zdolnośc do analitycznego myślenia, skoro przy każdym jednym zjawisku i zachowaniu lub możliwościach powtarza jak mantrę "nie wiedziałem, bo nikt mi nie powiedział". Wyobrażasz sobie jakąkolwiek choć średnio inteligentną osobę, która pracując w duecie nie widziałaby nic o kondycji firmy? Która szukałaby wciąż i wciąż nowych wymówek?


Na forum potrafi nawiązywać rozmowy i szeroko się wypowiadać.

Z tymi rozmowami to jest szczególnie zabawne, bo żadnej znajomości z tego forum (czy jakiegokolwiek innego) nie przeniósł IRL. Ani nie nawiązał żadnej relacji koleżeńskiej a jedynie kilka układów "mentorskich" (z braku lepszego słowa).


Również to o czym Ty kiedyś wspomniałeś na, którejś ze stron, że jakby odstawał od grupy na jakimś poziomie jeszcze podczas przymusowej edukacji to by to wyszło.

I akurat to wyszło. Dlatego jego rodzice na jego korepetycje przeznaczyli równowartość nowego samochodu (jego słowa), a i tak ledwo przechodził z klasy do klasy zaprzepaszczając wszystkie okazje jakie mu się w życiu nadarzyły. A teraz to i skutecznie pogrzebał swój tytuł mgr. A miał szansę na mega ciekawe prace z bardzo wysokimi zarobkami. Wystarczyło 5min pogooglać i wykazać się jakąkolwiek inicjatywą.



To, że przez wiele lat byłby wstanie angażować dużo ludzi

Ciągle powtarzając to samo (a raczej kolejne wersje tego samego) co raz to nowym ludziom. Także to jego angażowanie ludzi wynika ze specyfiki tego miejsca. Jego doświadczenia z innych forów i grup są takie, że go ludzie zlewali ciepłym moczem. Dla większości userów to forum jest jedynie interaktywną wersją rozmów w toku czy innej kropki nad i.

2 262 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-06-02 21:54:39)

Odp: Co to znaczy żyć?
Jack Sparrow napisał/a:

Z tymi rozmowami to jest szczególnie zabawne, bo żadnej znajomości z tego forum (czy jakiegokolwiek innego) nie przeniósł IRL. Ani nie nawiązał żadnej relacji koleżeńskiej a jedynie kilka układów "mentorskich" (z braku lepszego słowa).

A Ty jak zwykle zakrzywiasz rzeczywistość. Gadamy sobie z Shinim normalnie, po koleżeńsku. Nasze rozmowy nie kręcą się tylko wokół jego problemów, jakichś porad i tym podobnych, jak to próbujesz insynuować. Także jakąś tam znajomość poza forum nawiązał. Nie przeniosła się ona dalej, poza internetowe dyskusje, bo mam partnera i nie sądzę, że spodobałoby mu się, gdybym miała jechać do innego województwa na spotkanie z obcym mężczyzną poznanym w sieci, albo gdyby tenże mężczyzna przyjechał na spotkanie ze mną. Są pewne granice, których w związku nie przekraczam.

2 263

Odp: Co to znaczy żyć?

Kamil, wypowiedzi Jacka sugeruję brać z przymrużeniem oka, bo kieruje nim silna niechęć do Shiniego smile

2 264

Odp: Co to znaczy żyć?
Priscilla napisał/a:

Nieziemsko Ci się ta historia rozjeżdża.

A czy każdy tu na forum pisze zawsze prawdę i tylko prawdę?

2 265 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2026-06-02 21:32:01)

Odp: Co to znaczy żyć?
Mrs.Happiness napisał/a:

A czy każdy tu na forum pisze zawsze prawdę i tylko prawdę?

A czy to coś zmienia? Czy jego historia staje się przez to bardziej prawdziwa, a wiarygoność większa?
Anaogicznie: czy jeśli ktoś kradnie, to moja potencjalna kradzież stanie się mniej szkodliwa?

2 266 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-06-02 21:50:39)

Odp: Co to znaczy żyć?
Priscilla napisał/a:

A czy to coś zmienia? Czy jego historia staje się przez to bardziej prawdziwa, a wiarygoność większa?
Anaogicznie: czy jeśli ktoś kradnie, to moja potencjalna kradzież stanie się mniej szkodliwa?

Nie, po prostu nie ma przymusu mówienia wszystkiego, zwłaszcza gdy się nie jest gotowym na podawanie pewnych informacji. Czy ktoś będzie później wierzył, czy nie, to już inna kwestia, ale dla mnie sam fakt, że pewne rzeczy wypłynęły z czasem nie przesądza o tym, że są nieprawdziwe. Przykładowo Jack tu pisał, że Shini sobie zmyśla, żeby być ojojany i poklepany po plecach, to... no nie wiem, dla mnie bardziej sensowne byłoby udawanie, że dziewczyna go zdradziła, albo potraktowała źle w jakiś bardziej wiarygodny sposób. Jeśli to wszystko kłamstwo, to ciężko mi dostrzec, jaką korzyść mogłoby przynieść wymyślanie właśnie takiej historii, która jest nie tylko kontrowersyjna, ale statystycznie mniej prawdopodobna niż wspomniana zdrada, czy inne, bardziej przyziemne świństwo.

A już w ogóle mi się nie klei teoria, jakoby ciągle zmyślał dlatego, że bardzo chce być podziwiany, bo... powiedzmy sobie szczerze, w tej historii nie ma za bardzo czego podziwiać. Ani w żadnych innych informacjach, jakie o sobie podawał. Może co najwyżej to, że nadal "walczy", w rozumieniu, że chodzi na terapię, do psychiatry itp., ale... wciąż, można by to chyba lepiej wykombinować.

2 267

Odp: Co to znaczy żyć?

kamil555x oczywiście, że chodzi o te przyjezdne dziewczyny. Tych mieszkających w Warszawie od urodzenia jest garstka. Nie jest żadną tajemnicą, że na wioskach nie ma zbyt wielu możliwości dla młodych kobiet. Dla mężczyzn tak naprawdę też nie ma ich jakoś dużo. I tu pojawia się coś czego chyba nigdy nie zrozumiem. Ciągle jest gadanie, że kobiety zarabiają mniej od mężczyzn, a to nie ma prawa bytu przy cechach choćby wynajmu w tej Warszawie. Nawet mała kawalerka to jest jakieś 4k na miesiąc. Żeby przeżyć na takim wynajmie trzeba zarabiać co najmniej z 6-7k na rękę. Mój kolega po 10 latach pracy w jednej firmie nie zarabia tyle, a awansował tam już ze dwa razy. To znaczy, że te wszystkie kobiety muszą zarabiać tyle lub więcej. Niby jak miałaby to zrobić studentka lub wyjeżdżająca do miasta tylko po to by kogoś znaleźć? Przecież nie każdy ma rodziców na tyle bogatych by utrzymywali na tych studiach. Tak samo raczej niewiele znajdzie się takich co szybko znajdą sponsora. Na wsi to prawda, że nie ma za bardzo wolnych kobiet. Prawdę mówiąc już nie pamiętam kiedy ostatnio jakąś widziałem. Są tylko te już ustawione, z domem i dziećmi. Problem w tym, że w tej Warszawie też nie widać za bardzo takich. Nawet na targach fantastyki gdzie przewija się tysiące ludzi każda dziewczyna zawsze jest z kimś. Ta moja i jej koleżanka były dość rzadkim przypadkiem. Tak samo w miejscach publicznych typu jakieś kawiarnie. Dziewczyny zawsze są albo z facetem albo z innymi dziewczynami. Na prawdę chciałbym kiedyś zobaczyć te wszystkie samotne i chętne na związek kobiety z miasta.

"Facet ma trochę trudniej" to ogromne niedopowiedzenie. Z tym, że nic nie robiąc nic się nie uda to bez wątpienia prawda.

Podziwiam pogląd osób takich jak ty, że niby moje karty są mocne. Mi wciąż ciężko je w ogóle uznać za jakieś karty. Napiszę jak ja to widzę, terapeutka by mnie za to zrugała.
- sam wiek nic nie daje jeśli nie osiągnęło się niczego co powinno się do tej pory. Ja dopiero zaczynam stawiać pierwsze kroki na drodze, na którą normalnie wchodzą 20 latkowie.
- to prawda, że dużo dziewczyn się tym interesuje tylko co z tego skoro te dziewczyny są albo nieletnie albo zajęte. Każda prawdziwa fanka anime jeśli jeszcze jest choć trochę atrakcyjna jest zajęta już od czasów szkoły. Takich jak ja jest wielu i mogliby się pozabijać za dziewczynę, z którą możnaby było oglądać wspólnie anime. Takich facetów z pewnością jest dużo więcej niż takich dziewczyn.
- ja tylko długo trenuje ale sam nie wiem czy mógłbym się nazwać zaawansowanym. Poza tym mam tylko kilka medali, a teraz już nie jeżdżę na żadne zawody. Jedyne co to mógłbym prowadzić treningi po odbyciu jakiegoś szkolenia w tym zakresie.
- mam tytuł magistra czyli to co ma większość ludzi w dzisiejszych czasach.
- to mnie zawsze zaskakuje bo przecież gdybym był inteligentny to nie znajdowałbym się w obecnej sytuacji.
- na wygląd faktycznie nie narzekam choć oczywiście byłoby kilka rzeczy, które bym poprawił. I zamierzam to zrobić jak albo raczej jeśli zacznę lepiej zarabiać.

To prawda, że jakieś tam doświadczenie mam, niewielkie ale jednak. Problem w tym, że przez to teraz czuję się jeszcze gorzej niż zanim je zdobyłem. Wolałbym nie wiedzieć jak to wszystko smakuje niż dowiedzieć się, ledwo spróbować i stracić.

Z tymi dwiema wciąż nie wiem czy cokolwiek jest na rzeczy i nie wiem czy jeszcze będzie okazja się dowiedzieć. To też marnie się złożyło bo pod sam koniec mojej pracy w tej firmie i w tym miejscu. Będę tam jeszcze z raz, może dwa, a co do tego nie ma pewności. Przynajmniej jedna z nich musiałaby tam też wtedy być żeby mieć okazję w ogóle porozmawiać. Myślisz, że takie scenariusze jak ten trójkąt dzieją się naprawdę? Poza anime, porno, dziwnymi układami typu swingowanie albo bardzo bogaty facet, który sobie kupuje cały harem prostytutek nie słyszałem by coś takiego się wydarzało.

2 268 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-06-02 23:30:04)

Odp: Co to znaczy żyć?
Mrs.Happiness napisał/a:

A Ty jak zwykle zakrzywiasz rzeczywistość. Gadamy sobie z Shinim normalnie, po koleżeńsku. Nasze

Acha. Na pewno.


Także jakąś tam znajomość poza forum nawiązał. Nie przeniosła się ona dalej, poza internetowe dyskusje

I to tyle w temacie "koleżeństwa".

Jack tu pisał, że Shini sobie zmyśla, żeby być ojojany i poklepany po plecach, to... no nie wiem, dla mnie bardziej sensowne byłoby udawanie, że dziewczyna go zdradziła, albo potraktowała źle w jakiś bardziej wiarygodny sposób.

Wiarygodność w bajkach shiniego to wyskoczyła przez okno w pierwszych tygodniach jego obecności tutaj.


A już w ogóle mi się nie klei teoria, jakoby ciągle zmyślał dlatego, że bardzo chce być podziwiany, bo... powiedzmy sobie szczerze, w tej historii nie ma za bardzo czego podziwiać. Ani w żadnych innych informacjach, jakie o sobie podawał. Może co najwyżej to, że nadal "walczy", w rozumieniu, że chodzi na terapię, do psychiatry itp., ale... wciąż, można by to chyba lepiej wykombinować.

Bo nie ma żadnych sukcesów to jedyna opcja skupienia na sobie uwagi jest udawanie sieroty i mamałygi.

2 269

Odp: Co to znaczy żyć?
Shinigami napisał/a:

I tu pojawia się coś czego chyba nigdy nie zrozumiem.

I to tyle jeśli idzie o "inteligencję".


Ciągle jest gadanie, że kobiety zarabiają mniej od mężczyzn

Co nie jest prawdą, a wymyśloną bajką przez feminazistki.


Mój kolega

To już kolegów masz? I znajomych? Skąd? Przecież płakałeś, że to forum to jedyne miejsce gdzie możesz z kimś pogadać.


Niby jak miałaby to zrobić studentka lub wyjeżdżająca do miasta tylko po to by kogoś znaleźć?

Dostałeś przykłady zawodów/prac dla twojego kierunku studiów z zarobkami rzędu 10-20k. Nie szukałeś nigdy pracy, ani jedno CV w życiu nie wysłałeś i poszedłeś robić do szwagra za najniższą krajową. I jesteś wiecznie zdziwiony.


Niby jak miałaby to zrobić studentka lub wyjeżdżająca do miasta tylko po to by kogoś znaleźć?

Od chuja i jeszcze trochę.


Na prawdę chciałbym kiedyś zobaczyć te wszystkie samotne i chętne na związek kobiety z miasta

Przestań bić konia przed ekranem monitora to może zaczniesz dostrzegać rzeczywistość.


Myślisz, że takie scenariusze jak ten trójkąt dzieją się naprawdę?

LOL. Mniej pornosów więcej rzeczywistości.

2 270 Ostatnio edytowany przez kamil555x (2026-06-03 00:17:53)

Odp: Co to znaczy żyć?
Shinigami napisał/a:

Nawet mała kawalerka to jest jakieś 4k na miesiąc. Żeby przeżyć na takim wynajmie trzeba zarabiać co najmniej z 6-7k na rękę. Mój kolega po 10 latach pracy w jednej firmie nie zarabia tyle, a awansował tam już ze dwa razy.

No niestety, aktualnie realia jeśli chodzi o stosunek zarobków do kosztów życia (ze zwykłej pracy) są niezbyt optymistyczne. Z pensją 6-7k, jak jeszcze dojdzie wynajem, to można zapomnieć o jakichś rozrywkach i czymkolwiek poza wegetacją. Dlatego też wcześniej bardziej proponowałem może własną działalność, aby mieć nadzieje zarobić więcej. Praca na jakimś magazynie z laskami + rozwijanie powoli jakiegoś interesu.

Shinigami napisał/a:

Ja dopiero zaczynam stawiać pierwsze kroki na drodze, na którą normalnie wchodzą 20 latkowie.

No i właśnie też dlatego, zwykła praca i odkładanie z niej po 300 zł to Ci życia nie starczy na uzbieranie jakiejś przydatnej kwoty. Dlatego właśnie proponowałem rozważenia jakiejś własnej działalności z niskimi kosztami wejścia, robionej przy okazji zwykłej pracy.


Shinigami napisał/a:

Takich jak ja jest wielu i mogliby się pozabijać za dziewczynę, z którą można by było oglądać wspólnie anime.

A tak pomyślałem sobie teraz. A jakbyś na co dzień chodził w jakichś ciuchach związanych z anime? Może np będąc w Warszawie zauważyłaby to jakaś dziewczyna, która się tym interesuje, złapalibyście kontakt wzrokowy, potem rozmowa..... Wiadomo, szansa na to niewielka, ale tak wpadłem teraz na to. Albo jeśli masz jakieś profile na necie to powrzucać, aby było ewidentnie widać, że lubisz anime.


Shinigami napisał/a:

ja tylko długo trenuje ale sam nie wiem czy mógłbym się nazwać zaawansowanym. Poza tym mam tylko kilka medali

Samo trenowanie to już coś. A kilka medali to już chyba jest jakieś osiągnięcie. Zresztą dziewczyny nie interesowałoby konkretnie ile medali masz, czy coś potrafisz, ale sam fakt, że trenujesz., masz więc co za tym idzie, jakieś konkretne zainteresowanie.


Shinigami napisał/a:

To prawda, że jakieś tam doświadczenie mam, niewielkie ale jednak. Problem w tym, że przez to teraz czuję się jeszcze gorzej niż zanim je zdobyłem. Wolałbym nie wiedzieć jak to wszystko smakuje niż dowiedzieć się, ledwo spróbować i stracić.

Coś w tym jest. Kiedyś miałem podobnie po pierwszej dziewczynie. Po czasie jednak doceniłem to, nawet jak miałem dłuższe przerwy, bo jednak te doświadczenia są bezcenne. Jak będziesz miał 40 lat to się będziesz lepiej czuł z tym, że straciłeś prawictwo około 30 a nie 35. Wiadomo to i to późno, ale jak już to lepiej 30 niż 35.


Shinigami napisał/a:

Z tymi dwiema wciąż nie wiem czy cokolwiek jest na rzeczy i nie wiem czy jeszcze będzie okazja się dowiedzieć. To też marnie się złożyło bo pod sam koniec mojej pracy w tej firmie i w tym miejscu. Będę tam jeszcze z raz, może dwa, a co do tego nie ma pewności. Przynajmniej jedna z nich musiałaby tam też wtedy być żeby mieć okazję w ogóle porozmawiać. Myślisz, że takie scenariusze jak ten trójkąt dzieją się naprawdę? Poza anime, porno, dziwnymi układami typu swingowanie albo bardzo bogaty facet, który sobie kupuje cały harem prostytutek nie słyszałem by coś takiego się wydarzało.

No ja znam takie historie z życia. Ale mniejsza z tym, mówiąc o trójkącie, miałem na myśli, że wszystko się może wydarzyć, to podałem bardziej jako skrajny przykład, bo też domyślam się, że nie są to częste przypadki, tylko jakieś jednostkowe.

Zresztą bardziej celem byłoby poznanie chociaż jednej z tych dwóch 20 latek. Seks to na pewno byłoby coś, ale nawet samo koleżeństwo byłoby super dla Ciebie. Ten trójkąt to tak tylko gadałem, nie proponuj czasem im czegoś takiego big_smile

Miejmy nadzieje, że któraś tam będzie, jak Ty się zjawisz na robocie u nich.

I w sumie, ostatnio dużo na forum o masażach i widać, że to poprawia samopoczucie chłopakom, a Ty się nie chwaliłeś, że nadal chodzisz, to może warto się wybrać, rozluźnić, jak już mowa o trójkątach to może na duet big_smile

2 271 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-06-03 09:52:26)

Odp: Co to znaczy żyć?
kamil555x napisał/a:

A kilka medali to już chyba jest jakieś osiągnięcie.

Póki się nie okazało, że to medal za udział dla dzieci.


A tak pomyślałem sobie teraz. A jakbyś na co dzień chodził w jakichś ciuchach związanych z anime? Może np będąc w Warszawie zauważyłaby to jakaś dziewczyna, która się tym interesuje, złapalibyście kontakt wzrokowy, potem rozmowa..... Wiadomo, szansa na to niewielka, ale tak wpadłem teraz na to. Albo jeśli masz jakieś profile na necie to powrzucać, aby było ewidentnie widać, że lubisz anime.

Akcje podobnego rodzaju widuję regularnie. Ale takie zachowania są ok jak jest się nastolatkiem w ogólniaku czy studentem. A nie jak się ma 30 lat na karku (a wygląda na jeszcze więcej). Jak to sobie wyobrażasz? Że 30 letni 'staruch' w koszulce albo bluzie z postaciami z bajek będzie zagadywał de facto dzieci w przestrzeni publicznej? Chodź, pokażę ci moją kolekcję mang w piwnicy ? Trochę to mimo wszystko obleśne. To miałoby szansę przejść na evencie tematycznym, ale nie na ulicy.

Niech idzie na jakieś zajęcia/szkolenie z umiejętności społecznych najpierw.

2 272 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-06-03 10:38:49)

Odp: Co to znaczy żyć?
kamil555x napisał/a:

I w sumie, ostatnio dużo na forum o masażach i widać, że to poprawia samopoczucie chłopakom, a Ty się nie chwaliłeś, że nadal chodzisz, to może warto się wybrać, rozluźnić, jak już mowa o trójkątach to może na duet big_smile


Z jednej strony to dobre rozwiązanie, z drugiej tkwi w zbyt dużym wyparciu, aby uczęszczanie do takich przybytków nie zwichrowało jego psychiki. Tak samo z płatnymi spotkaniami GFE (Girlfriend Experience) byłoby fajną opcją nauki. Ale tu jest ten sam problem - wyparcie, że to nie prostytucja, a on przecież "taki dobry chłopak". To za duże ryzyko, że nie udźwignie tego emocjonalnie.

Dużo ciepłych i otwartych osób jest w takich środowiskach: https://oddechowo.pl/

Jest na takie coś moda w ostatnich latach i przewaga kobiet nad facetami jest jakieś 10:1. A 3/4 babek, które w życiu spotkałem z tych klimatów to znalazła się tam z powodu rozpadu związku, bo były zaniedbywane przez partnerów. Wystarczy być uprzejmym, a zaczynają majtki przez głowę zdejmować. I nie mówię tego złośliwie czy sarkastycznie. To takie ciepłe, niewinne i trochę bardziej naiwne duszyczki, a przy okazji wyposzczone. Kolejną zaletą jest to, że oderwałby się od porno i internetu. I nie musiałby niczego ukrywać tak naprawdę, bo tam otwarcie ludzie mówią o problemach z lekami, narkotykami, o zdradach, o tym jak padły ofiarą naciągacza (hinduski książę i te sprawy) i podobnych.

2 273

Odp: Co to znaczy żyć?
Jack Sparrow napisał/a:

Acha. Na pewno.

To żałosne, gdy za każdym razem próbujesz podważać cudze słowa. Nie jesteś wszechwiedzący. Może pora to zaakceptować.

Jack Sparrow napisał/a:

I to tyle w temacie "koleżeństwa".

W innym temacie, zapytany przez Kamila, piszesz, że kobieta w związku nie powinna dawać obcemu mężczyźnie swojego numeru, że nie ma czegoś takiego jak przyjaźń damsko-męska i kluczem do zachowania wierności jest nieangażowanie się w sytuacje, które z czasem tworzą okazje do zdrady, a tu kpisz z tego, że wyznaczyłam granice znajomości z Shinim i że nazywam ją koleżeństwem. LOL.
Nie chciałabym, żeby mój partner spotykał się z jakimiś laskami poznanymi w sieci, więc sama też nie umawiam się z innymi mężczyznami.

Jack Sparrow napisał/a:

Bo nie ma żadnych sukcesów to jedyna opcja skupienia na sobie uwagi jest udawanie sieroty i mamałygi.

I dlatego wymyśla rzeczy, o które użytkownicy się go czepiają i przez które wielu się z czasem do niego zniechęciło?
Przecież wystarczyłoby napisać, że w domu znęcano się nad nim psychicznie i fizycznie, że rodzice go w piwnicy zamykali jak dostał jedynkę ze sprawdzianu, że wysyła te CV, ale nikt go nie chce zatrudnić, że w dziewczynie był mocno zakochany, planował wspólną przyszłość, a ona go zdradziła i tym podobne.
Mógłby też zacząć pisać, że już sam gotuje sobie obiady, pierze gacie, że intensywnie szuka nowego zatrudnienia, że robi te kursy.
NIKT by tego nie zweryfikował, a pewnie niejedna osoba by go pochwaliła za postępy.
Jakby to dobrze rozegrać, to i Ty byś go pochwalił big_smile
Więc jaki jest sens w pisaniu tych samych rzeczy, zwłaszcza gdy już wie, jakie wywołuje nimi reakcje?

2 274

Odp: Co to znaczy żyć?
Jack Sparrow napisał/a:
kamil555x napisał/a:

A kilka medali to już chyba jest jakieś osiągnięcie.

Póki się nie okazało, że to medal za udział dla dzieci.


A tak pomyślałem sobie teraz. A jakbyś na co dzień chodził w jakichś ciuchach związanych z anime? Może np będąc w Warszawie zauważyłaby to jakaś dziewczyna, która się tym interesuje, złapalibyście kontakt wzrokowy, potem rozmowa..... Wiadomo, szansa na to niewielka, ale tak wpadłem teraz na to. Albo jeśli masz jakieś profile na necie to powrzucać, aby było ewidentnie widać, że lubisz anime.

Akcje podobnego rodzaju widuję regularnie. Ale takie zachowania są ok jak jest się nastolatkiem w ogólniaku czy studentem. A nie jak się ma 30 lat na karku (a wygląda na jeszcze więcej). Jak to sobie wyobrażasz? Że 30 letni 'staruch' w koszulce albo bluzie z postaciami z bajek będzie zagadywał de facto dzieci w przestrzeni publicznej? Chodź, pokażę ci moją kolekcję mang w piwnicy ? Trochę to mimo wszystko obleśne. To miałoby szansę przejść na evencie tematycznym, ale nie na ulicy.

Niech idzie na jakieś zajęcia/szkolenie z umiejętności społecznych najpierw.

Nie mówię, aby cały był ubrany jak z Anime, tylko jakiś mały motyw mógłby mieć na bluzie, koszulce, czy czapce z daszkiem. I na profilach w mediach jeśli ma. No i jak pisałem, bardziej subtelnie, może to jakaś dziewczyna zauważy i rozmowa jakoś sama się nawinie. Nie mam na myśli, że Shini będzie zagadywał 15 latki, które lubią Anime.

On pisał, że faceci tacy jak on pozabijaliby się o kobietę, z którą można oglądać anime. Więc zwiększenie szansy o 1%(lub 0,1% ale zawsze) na taką może być warte mini wysiłku, jakiejś naszywki czy coś.

A co do eventów tematycznych, to nie wiem czy takie są często, ale Shini mógłby jeździć na każdy jaki da radę. Nie tylko w Warszawie. Może w Krakowie, Wrocławiu, Gdańsku. Trafiają się tanie bilety pociągiem, lub blablacarem kogoś zabrać lub się dosiąść. Jeśli to taka duża pasja i taka kobieta byłaby spełnieniem marzeń.... Myślę, że nie byłyby to jakieś gigantyczne koszty, może nawet w cenie jednego masażu by obrócił.



Jack Sparrow napisał/a:

Z jednej strony to dobre rozwiązanie, z drugiej tkwi w zbyt dużym wyparciu, aby uczęszczanie do takich przybytków nie zwichrowało jego psychiki. Tak samo z płatnymi spotkaniami GFE (Girlfriend Experience) byłoby fajną opcją nauki. Ale tu jest ten sam problem - wyparcie, że to nie prostytucja, a on przecież "taki dobry chłopak". To za duże ryzyko, że nie udźwignie tego emocjonalnie.

Widziałem te "wojny" w innych wątkach, jak i w tym, gdzie jedna strona mocno broniła tezy, że masaże to nie jest usługa seksualna, a druga wręcz przeciwnie.
Byłem trochę zaskoczony jak taka (z pozoru prosta) sprawa może wywołać tak długie dyskusje i ogromne kontrowersje.

2 275 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-06-03 18:34:04)

Odp: Co to znaczy żyć?
Mrs.Happiness napisał/a:

To żałosne, gdy za każdym razem próbujesz podważać cudze słowa. Nie jesteś wszechwiedzący. Może pora to zaakceptować.

Po prostu nazywam rzeczy po imieniu. Nigdy nie spotkałaś się z shinim, trzymasz go na dystans tłumacząc posiadaniem partnera. To nie jest koleżeństwo. To jest internetowa, powierzchowna znajomość. Znasz wogólę barwę jego głosu? Znasz kogokolwiek, kto byłby w stanie go zweryfikować czy to przypadkiem nie jakiś 50cioletni creep? Jak miał dziewczynę to czemu nie wybraliście się na podwójną randkę? Ano właśnie dlatego, że to co jest między wami nie jest nawet koleżeństwem.


tu kpisz z tego, że wyznaczyłam granice znajomości z Shinim i że nazywam ją koleżeństwem. LOL.

Kpię? Dlaczego? Jak pisałem nie ma koleżeństwa i sama to potwierdziłaś trzymając stosowny dystans.


Nie chciałabym, żeby mój partner spotykał się z jakimiś laskami poznanymi w sieci, więc sama też nie umawiam się z innymi mężczyznami.

I tyle w temacie "koleżeństwa". To po prostu internetowa znajomość.


I dlatego wymyśla rzeczy, o które użytkownicy się go czepiają i przez które wielu się z czasem do niego zniechęciło?

Bo to jedyne o czym potrafi rozmawiać co udowadniał wielokrotnie. W każdym innym temacie powtarza się to samo: ja nie wiedziałem, nikt mi nie powiedział, nikt mi nie pokazał. Tak samo przecież było o sporcie. Niby trenuje sporty walki od dziecka, niby ma domową siłownię, a co chwila wychodziło, że ani o diecie, ani suplach, ani o ćwiczeniach uzupełniających nic nie słyszał i ćwiczeń nie stosował. A pamiętasz jak go dziewczyny wysłały na grupy FB biegowe czy poświęcone anime (to chyba też było, ale nie chce mi się upewniać) to zaraz wracał z płaczem, że tam nikt z nim nie rozmawia. To forum to nie jest jego pierwsze medium. To ostatnia deska ratunku. Na męskich forach też mu przecież nie szło.


Mógłby też zacząć pisać, że już sam gotuje sobie obiady

I tak było. Raz nie mógł i tego nie robił, innym razem mógł i robił. Z praniem to samo. Albo jak z jego wakacjami - to nigdzie nie mógł i nie był, a innym w wakacje jeździł na obozy sportowe. To rodzice w niego nie inwestowali, aby innym razem twierdzić, że wydali na jego korepetycje tyle co na nowy samochód.


NIKT by tego nie zweryfikował, a pewnie niejedna osoba by go pochwaliła za postępy.

I tak przecież było. Nawet mu ktoś dawno wytknął, że sam tworzy wyimaginowane problemy, aby ostatecznie zrobić coś, co niemal każde dziecko potrafi, żeby usłyszeć pochwałę. A jak było z tym jego wyjazdem sparingowym? To twierdził, że nigdy nie spotkał tak dobrego przeciwnika, a innym razem pisał, że nie radzi sobie z kozłowaniem piłki.  I jakie zachwyty tu padały z waszej strony nad jego wyjazdem do sąsiedniego miasta? Pamiętasz czy wyparłaś? Bo normalnie urosło to do osiągnięcia życia.


Więc jaki jest sens w pisaniu tych samych rzeczy, zwłaszcza gdy już wie, jakie wywołuje nimi reakcje?

Ano właśnie dlatego, że ciągłe lawirowanie w tym samym zapewnia mu atencję. A jak coś przygasa, to zmienia wersję i zaczyna się od nowa.







kamil555x napisał/a:

Nie mam na myśli, że Shini będzie zagadywał 15 latki, które lubią Anime.


Ok, ale tak to można zrobić będąc studentem, a nie 30letnim chłopem, który zapewne wygląda na dekadę więcej, bo ciągle marudzi na skutki uboczne leków i niewyspanie. A jego dieta to kpina z rozumu opierająca się na rozgotowanych kartoflach i makaronach z dodatkami. Przy takim odżywianiu się nie da się nie być zamulonym ani nie da się wyglądać dobrze.


On pisał, że faceci tacy jak on pozabijaliby się o kobietę, z którą można oglądać anime.

Ale to niczego nie zmienia, że dorosły chłop zagadujący na temat bajek od czapy to słabo wygląda. Jeszcze żeby był w stanie porozmawiać o stylu, o wpływie na popkulturę itp, ale tego też nie potrafi. 



A co do eventów tematycznych, to nie wiem czy takie są często, ale Shini mógłby jeździć na każdy jaki da radę.

Tak naprawdę ciągle coś jest. Jest kilka-kilkanaście kawiarni/tawern/restauracji z tymi motywami. Generalnie ciągle jest coś organizowane ogólnie w Polsce. Jak nie o samym anime to o Azji, Chinach czy Japonii, jak np:

1) https://dks.art.pl/japonia-forma-i-dosw … rodmiescie
2) https://manggha.pl/
3) https://www.kupbilecik.pl/imprezy/20028 … aponia%22/
4) szczególnie to polecam: https://kinomuranow.pl/cykle-filmowe/w-krainie-ghibli  Wystarczyło by być członkiem stowarzyszenia albo jakiejś fejsbuczkowej czy discordowej grupy i zaprosić ludków na wspólny wypad do kina. Potem jakaś knajpa i temat do rozmów na kilka godzin.


Stowarzyszeń stricte o anime i mandze też jest kilka. Rozważał, żeby się zapisać, ale tego ostatecznie nie zrobił.

A swoją drogą, to niby ćwiczy sztuki walki od kilkunastu lat, brał udział w zawodach i wyjeżdżał na obozy, a też nie wie, że mamy największy ośrodek Budo w Europie i jeden z największych na świecie. Jak to jest kurła możliwe, to nie mam bladego pojęcia. Prawie każdy klub sportów walki z polski (i nie tylko) tam jeździ na zgrupowania, a grafik mają pobookowany na 2-3 lata do przodu. We Wrocku jest z kolei super park zbudowany nam przez Japończyków i takich perełek jest od chuja.

Posty [ 2 211 do 2 275 z 3 086 ]

Strony Poprzednia 1 … 33 34 35 36 37 … 48 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Co to znaczy żyć?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026