Dwie lewe ręce do wszystkiego, jojczenie, lęk przed normalnymi rzeczami to wszystko jest depresja, zaburzenia lękowe, albo inna choroba psychiczna. Niestabilny obraz siebie, brak konsekwentnego zaangażowania w cokolwiek.
Na forum tego nie widać bo prawie każdy kto się tu udziela jest na pograniczu takiego stanu. U niego jednak się pogłębia na przestrzeni lat. Warto poszukać pomocy teraz, zanim będzie za późno.
1 691 2026-02-02 18:58:35 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2026-02-02 19:01:09)
Podobne tematy
1 692 2026-02-02 19:51:22
Dwie lewe ręce do wszystkiego, jojczenie, lęk przed normalnymi rzeczami to wszystko jest depresja, zaburzenia lękowe, albo inna choroba psychiczna. Niestabilny obraz siebie, brak konsekwentnego zaangażowania w cokolwiek.
Na forum tego nie widać bo prawie każdy kto się tu udziela jest na pograniczu takiego stanu. U niego jednak się pogłębia na przestrzeni lat. Warto poszukać pomocy teraz, zanim będzie za późno.
Co dokładnie rozumiesz poprzez "zanim będzie za późno"? Za późno na co? Ja już od dawna myślę, że na wiele rzeczy jest za późno. Choć jedną, o której tak myślałem się zmieniła więc zapewne większość moich przekonań, że na coś jest za późno może się okazać bzdurą.
Jack, wszystko co wymieniłeś albo już dawno było wytłumaczone albo nigdy nie miało żadnego znaczenia w kwestii terapii czy wizyty u psychiatry. Nawet o uzależnieniu nie raz już pisałem, że miałem wizyty u innej terapeutki, która zajmuje się wyłącznie uzależnieniami, i która powiedziała mi wprost, że nie wygląda to dobrze. Zaproponowała mi nawet pobyt w ośrodku leczenia uzależnień behawioralnych ale jak już pisałem koszt takiego pobytu mocno wykracza poza moje możliwości finansowe.
1 693 2026-02-02 21:11:28 Ostatnio edytowany przez Palec Boga (2026-02-02 21:12:20)
... to wszystko jest depresja.
Na forum tego nie widać bo prawie każdy kto się tu udziela jest na pograniczu takiego stanu.
Napisała... Smutna Dziewczyna ![]()
Sorry, nie mogłem się powstrzymać ![]()
1 694 2026-02-03 00:19:24
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:Dwie lewe ręce do wszystkiego, jojczenie, lęk przed normalnymi rzeczami to wszystko jest depresja, zaburzenia lękowe, albo inna choroba psychiczna. Niestabilny obraz siebie, brak konsekwentnego zaangażowania w cokolwiek.
Na forum tego nie widać bo prawie każdy kto się tu udziela jest na pograniczu takiego stanu. U niego jednak się pogłębia na przestrzeni lat. Warto poszukać pomocy teraz, zanim będzie za późno.Co dokładnie rozumiesz poprzez "zanim będzie za późno"? Za późno na co?
Na wyleczenie problemów psychicznych.
1 695 2026-02-03 13:28:31
Dwie lewe ręce do wszystkiego, jojczenie, lęk przed normalnymi rzeczami to wszystko jest depresja, zaburzenia lękowe, albo inna choroba psychiczna. Niestabilny obraz siebie, brak konsekwentnego zaangażowania w cokolwiek.
Zakładasz, że to jest prawdziwe?
Ja nie. Klepie farmazony, aby tylko karuzela wokół jego osoby dalej się kręciła.
1 696 2026-02-03 16:58:53
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:Dwie lewe ręce do wszystkiego, jojczenie, lęk przed normalnymi rzeczami to wszystko jest depresja, zaburzenia lękowe, albo inna choroba psychiczna. Niestabilny obraz siebie, brak konsekwentnego zaangażowania w cokolwiek.
Zakładasz, że to jest prawdziwe?
Ja nie. Klepie farmazony, aby tylko karuzela wokół jego osoby dalej się kręciła.
Karuzela w postaci całej jednej Muqin, która jest w wieku matki Shiniego? Oczekiwanie na porady i opiekę od bandy internetowych trolli?
1 697 2026-02-03 17:04:28
Karuzela w postaci całej jednej Muqin, która jest w wieku matki Shiniego? Oczekiwanie na porady i opiekę od bandy internetowych trolli?
Gadamy?
Gadamy.
1 698 2026-02-06 21:57:47
Nie wiem czy ktoś jeszcze czyta ten wątek ale napiszę kilka moich przemyśleń jakie się pojawiły w ostatnim czasie.
Słuchałem ostatnio wywiadu z dziewczyną, która jest młodsza ode mnie ale przeżyła już znacznie więcej niż ja. Jak nietrudno się domyślić nie były to zbyt mile przeżycia. Miała w domu niezłą patole, ostro piła i ćpała. Najciekawsze w tym wszystkim jest jednak to, że ona mimo sytuacji o wiele gorszej niż moja osiągnęła kilka z tych małych rzeczy, których ja nie mogę od wielu lat. Poradziła sobie z wyjściem z ciężkiego nałogu i mając o wiele gorszy start znalazła dobrą pracę i mieszka w Warszawie. Bohaterka wywiadu powiedziała, że w momencie wywiadu była szczęśliwa, ja jeszcze nigdy nie mogłem tego powiedzieć. Zawsze kiedy oglądam lub słucham tego typu historii zastanawia mnie skąd ci ludzie mają tyle energii do działania skoro przez długi czas byli dosłownie wyczerpani przez swój nałóg. Czy tu na prawdę chodzi o upadek na dno i odbicie się od niego czy coś innego jest na rzeczy?
Gdyby ktoś mnie zapytał o najlepszy moment w życiu albo może najlepsze wspomnienie to byłoby to te kilka dni wakacji nad morzem z dziewczyną. Nie dlatego, że to były wakacje. Nie dlatego, że nad morzem i fajnie było powiedzieć na plaży. Nawet nie dlatego, że byłem tam z dziewczyną. Dlatego, że przez te kilka dni mogłem w pełni decydować o swoim życiu i robić to co sam uważałem za słuszne. Nikt mnie nie oceniał, nikt nie mówił co mam robić, nie byłem pod żadną presją ani pod żadnym wpływem. Przez te kilka dni czułem się sobą, wolny i niezależny. A co najważniejsze nie byłem w tym sam tylko z kimś z kim dobrze się czułem i ona ze mną chyba też. Oczywiście to było tylko kilka dni, dodatkowo nie trzeba było się nawet zastanawiać nad rzeczami takimi jak praca, rachunki, mieszkanie, obowiązki domowe czy jakiekolwiek inne zmartwienia codzienności. Wtedy czułem się chyba najlepiej w całym dotychczasowym życiu.
W pracy jeszcze do niedawna najbardziej lubiłem montaże. Wyjazdy do różnych miejsc, spotkania z różnymi ludźmi, każdy klient i każda robota były inne. Teraz coraz częściej już nie czuję ani chęci ani żadnej ekscytacji czy nawet ciekawości z tego. Wolę siedzieć w zamkniętym warsztacie, składać szafy z projektu i nie musieć z nikim nawet rozmawiać. Odpalam wtedy jakieś podcasty albo właśnie wywiady i nie czuję już chęci rozmawiania z nikim. Poza pracą kiedy siedzę w domu nadal odczuwam głęboką chęć rozmowy i interakcji z ludźmi ale dość szybko zostaje to zagłuszone przez jakąś grę, anime lub film, dzieje się to coraz szybciej. Mam wrażenie, że coraz bardziej zaczynam się izolować, tak jak kiedyś w latach szkolnych. Choć teraz ma to inne podłoże. Kiedyś uważałem, że nie zasługuję na czyjąkolwiek uwagę czy czas. Że jestem tak nieatrakcyjny, takim przegrywem, że i tak nikt na mnie nawet nie spojrzy. Teraz czuję się po prostu zmęczony, że nie warto, nie opłaca się. Niemal jakbym był emerytem, a przecież niedługo będę miał zaledwie 30 lat.
1 699 2026-02-08 23:41:52
Tym razem przemyślenie dotyczące mojej terapii terapii. W trakcie spotkania i jakiś czas po nim czuję totalnie wyczerpany bo przez tą godzinę uwalniam więcej emocji niż przez całe wcześniejsze życie. Terapeutka mnie ciśnie żebym niczego w sobie nie tłumił, żebym powiedział wszystko o czym tylko myślę. Mówiąc krótko ciśnie mnie bym robił to czego zawsze starałem się unikać. A ja mimo bycia zmęczonym i wkurzonym czuję się niemal spełniony. Mam świadomość, że robię coś co może mi pomóc, że robię te malutkie kroki na przód. Niby mam wrażenie, że to działa i czuję jakbym robił postępy, a jednak wciąż nie jestem w stanie niczego zmienić.
1 700 2026-02-08 23:44:52
Tym razem przemyślenie dotyczące mojej terapii terapii. W trakcie spotkania i jakiś czas po nim czuję totalnie wyczerpany bo przez tą godzinę uwalniam więcej emocji niż przez całe wcześniejsze życie. Terapeutka mnie ciśnie żebym niczego w sobie nie tłumił, żebym powiedział wszystko o czym tylko myślę. Mówiąc krótko ciśnie mnie bym robił to czego zawsze starałem się unikać. A ja mimo bycia zmęczonym i wkurzonym czuję się niemal spełniony. Mam świadomość, że robię coś co może mi pomóc, że robię te malutkie kroki na przód. Niby mam wrażenie, że to działa i czuję jakbym robił postępy, a jednak wciąż nie jestem w stanie niczego zmienić.
Hej co tam u Ciebie? Jak Ci sie z dziewczyna uklada? A do terapii to moze trzeba zmienic jej styl,skoro to Cie wykańcza-nie dla każdego dobra jest dana metoda psychoterapii.
1 701 2026-02-09 13:58:29
Hej co tam u Ciebie? Jak Ci sie z dziewczyna uklada? A do terapii to moze trzeba zmienic jej styl,skoro to Cie wykańcza-nie dla każdego dobra jest dana metoda psychoterapii.
U mnie bez zmian czyli średnio ale bardziej w stronę kiepsko. Z dziewczyną też bez zmian względem tego co ostatnio pisałem. Ona ma wykańczać, to znak, że coś się dzieje, że mierzę się z emocjami, które normalnie byłyby stłumione.
1 702 2026-02-09 15:23:23 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-02-09 15:25:08)
Julia life in UK napisał/a:Hej co tam u Ciebie? Jak Ci sie z dziewczyna uklada? A do terapii to moze trzeba zmienic jej styl,skoro to Cie wykańcza-nie dla każdego dobra jest dana metoda psychoterapii.
U mnie bez zmian czyli średnio ale bardziej w stronę kiepsko. Z dziewczyną też bez zmian względem tego co ostatnio pisałem. Ona ma wykańczać, to znak, że coś się dzieje, że mierzę się z emocjami, które normalnie byłyby stłumione.
Psychoterapia nie powinna wykańczac ,a juz napewno nie psychicznie. Może inna metoda niektorzy czuja sie lepiej w grupowej sesji o wszystkim mówić,inni musza miec indywidualne, bo obecność innych ich blokuje do zwierzania sie z problemów. Moze trzeba zmienić terapie,a nie,zeby gadac wszystko na sile psychologowi. Widocznie cos tam sprawia że nie do konca ufasz psychoterapeucie skoro nie chcesz powiedzieć, a wiesz,ze on nie moze nikomu tego wygadac,bo to tajemnica lekarska, a mimo tego nadal nie masz do niego zaufania to moze czas tez zmienic lekarza, bo widocznie cos Cie przed nim/nią blokuje
1 703 2026-02-09 23:32:49
Psychoterapia nie powinna wykańczac ,a juz napewno nie psychicznie. Może inna metoda niektorzy czuja sie lepiej w grupowej sesji o wszystkim mówić,inni musza miec indywidualne, bo obecność innych ich blokuje do zwierzania sie z problemów. Moze trzeba zmienić terapie,a nie,zeby gadac wszystko na sile psychologowi. Widocznie cos tam sprawia że nie do konca ufasz psychoterapeucie skoro nie chcesz powiedzieć, a wiesz,ze on nie moze nikomu tego wygadac,bo to tajemnica lekarska, a mimo tego nadal nie masz do niego zaufania to moze czas tez zmienic lekarza, bo widocznie cos Cie przed nim/nią blokuje
To jest na NFZ więc nie mogę sobie tak po prostu zmienić. I tak miałem niezłego farta, że w ogóle udało się dostać na tą terapię. Czy ufam to sam nie wiem ale na pewno jej powiedziałem więcej niż komukolwiek innemu. Mówię jej o wszystkim o czym tylko pamiętam.
1 704 2026-02-09 23:41:41
Julia life in UK napisał/a:Psychoterapia nie powinna wykańczac ,a juz napewno nie psychicznie. Może inna metoda niektorzy czuja sie lepiej w grupowej sesji o wszystkim mówić,inni musza miec indywidualne, bo obecność innych ich blokuje do zwierzania sie z problemów. Moze trzeba zmienić terapie,a nie,zeby gadac wszystko na sile psychologowi. Widocznie cos tam sprawia że nie do konca ufasz psychoterapeucie skoro nie chcesz powiedzieć, a wiesz,ze on nie moze nikomu tego wygadac,bo to tajemnica lekarska, a mimo tego nadal nie masz do niego zaufania to moze czas tez zmienic lekarza, bo widocznie cos Cie przed nim/nią blokuje
To jest na NFZ więc nie mogę sobie tak po prostu zmienić. I tak miałem niezłego farta, że w ogóle udało się dostać na tą terapię. Czy ufam to sam nie wiem ale na pewno jej powiedziałem więcej niż komukolwiek innemu. Mówię jej o wszystkim o czym tylko pamiętam.
Rozumiem. Powiesz jej więcej jak będziesz gotowy dobry psychoterapeuta nie powinien naciskać do zwierzania sie ,bo to jeszcze bardziej blokuję
1 705 2026-02-11 12:37:49
Ładna ta pani terapeutka? Może też się zapiszę...
1 706 2026-02-12 21:56:51
Ładna ta pani terapeutka? Może też się zapiszę...
Ona jest po 50 więc to zależy co kto lubi.
1 707 2026-02-12 21:59:21
strarzak sam napisał/a:Ładna ta pani terapeutka? Może też się zapiszę...
Ona jest po 50 więc to zależy co kto lubi.
Recycling jest w modzie ostatnio ![]()
1 708 2026-02-14 13:51:06 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2026-02-14 14:02:46)
Tym razem przemyślenie dotyczące mojej terapii terapii. W trakcie spotkania i jakiś czas po nim czuję totalnie wyczerpany bo przez tą godzinę uwalniam więcej emocji niż przez całe wcześniejsze życie. Terapeutka mnie ciśnie żebym niczego w sobie nie tłumił, żebym powiedział wszystko o czym tylko myślę. Mówiąc krótko ciśnie mnie bym robił to czego zawsze starałem się unikać. A ja mimo bycia zmęczonym i wkurzonym czuję się niemal spełniony. Mam świadomość, że robię coś co może mi pomóc, że robię te malutkie kroki na przód. Niby mam wrażenie, że to działa i czuję jakbym robił postępy, a jednak wciąż nie jestem w stanie niczego zmienić.
LOL niezłe brednie
masz internet, może zamiast pornosów weź się zainteresuj jakimiś podstawami reaserchu psychologicznego?
https://www.restingtree.ca/blog/why-tra … ma-healing
Nie. Terapia nie polega na szczegółowym opisywaniu co ci leży na wątrobie. Trudno uwierzyć, że kobieta po studiach psychologicznych ci gada takie rzeczy.
To, że terapeuta cię zachęca wyłącznie do opowiadania wszystkiego bez narzędzi do regulowania emocji i ciała może być nie tylko niewystarczające ale też ryzykowne. Badania pokazują, że trauma jest silnie związana z układem nerwowym i reakcjami ciała, a samo „mówienie o niej” często nie wystarcza, żeby to przetworzyć i może nawet wywoływać większe napięcie lub nasilać objawy.
Współczesne podejścia terapeutyczne opierają sie an zalozeniu, że trauma nie znajduje się tylko w narracji i monologu wewnętrznym tylko w reakcjach ciała i układu nerwowego. Samo wygadywanie się bez pracy w tym zakresie może utrwalać problem zamiast go rozwiązywać.
Cała twoja bytnośc na forum to już to było. Opowiedziałes o sobie, ale niczego się nie nauczyłeś. Muqin cię podpuszczała, dawała kisązki, ale twoje zrozuminie, czy pozorne zrozumienie nie przełożyło się na poprawe jakości życia. Pisałeś że czujesz sie jak zolninerz z PTSD (lolz) muqin głaskała cię po główce tylko i byla oburzona ze sie z tego nabijamy... tylko że w prawdziwej terapii, nie takiej prowadzonej przez gawędziarzy mitomanów informacja czuje się jak żołnierz z pTSD pociąga za sobą reakcje - ok tu masz narzedzia żeby uwolnić ten stres. Autohipnoza, medytacja, techniki oddechowe, skoro już wiesz co czujesz, to to zbijamy. A nie babramy się w bagienku i czekamy że samo przejdzie.
Twoja teraputka jest conajmniej mierna. Powinna cię uczyć jak radzić sobie ze stesem i budowac umiejętności których jak wszyscy wiemy nie masz, a nie podpuszczać zebys przynosił więcej mięska- czyli bolesnych detali ze swojego życia.
Po 50 czyli ma kilkadziesiąt lat doświadczenia czy skończyła pedagogike i nigdzie indziej się nie zachaczyła?
1 709 2026-02-14 14:58:03
Na temat psychoterapii to ty Jack ewidentnie pleciesz farmazony, androny oraz duby smalone.
Z uporem zaiste godnym lepszej sprawy.
Trudna decyzja - śmiać się z tego czy płakać.
1 710 2026-02-14 15:22:20 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-02-14 15:35:32)
Nie. Terapia nie polega na szczegółowym opisywaniu co ci leży na wątrobie. Trudno uwierzyć, że kobieta po studiach psychologicznych ci gada takie rzeczy.
Dlatego nie wierzę w tę jego terapię. Bo na temat jej wyglądu opowiada tu takie filmowo-serialowe stereotypy, które niespecjalnie mają miejsce w polskich warunkach. Tym bardziej, że psychoterapeuta ma u nas obowiązek wystawić zlecenie (nie skierowanie, bo skierowanie nie jest potrzebne) do psychiatry przy takich deklarowanych przez niego objawach. Dostałby pisemne zaświadczenie o objawach/obserwacjach terapeutki celem przepisania stosownej farmakologii. A tym czasem sobie chłopaczek z tabsów kompletnie zrezygnował, bo tak uznał.
1 711 2026-02-14 17:36:52 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2026-02-14 17:39:28)
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:Nie. Terapia nie polega na szczegółowym opisywaniu co ci leży na wątrobie. Trudno uwierzyć, że kobieta po studiach psychologicznych ci gada takie rzeczy.
Dlatego nie wierzę w tę jego terapię. Bo na temat jej wyglądu opowiada tu takie filmowo-serialowe stereotypy, które niespecjalnie mają miejsce w polskich warunkach. Tym bardziej, że psychoterapeuta ma u nas obowiązek wystawić zlecenie (nie skierowanie, bo skierowanie nie jest potrzebne) do psychiatry przy takich deklarowanych przez niego objawach. Dostałby pisemne zaświadczenie o objawach/obserwacjach terapeutki celem przepisania stosownej farmakologii. A tym czasem sobie chłopaczek z tabsów kompletnie zrezygnował, bo tak uznał.
To jest to co sie totalnie dzieje w polskich warunkach. W Polsce psychoterapia to często psychoanaliza. I to taka na kolanie. A na NFZ jak to zawsze pracują czasem nieogary, jak to w budżetówce/ na panstwowym etacie.
Są prężne kilkuosobowe kliniki z superwizją, doktorami psychologii, albo min magistrami, sa Grażynki równe babeczki, które lubia gadać z ludzmi, a podobno teraz każdy potrzebuje psychoterapi więc czemu by w to nie iść.
Miałam koleżankę, która poszła do szkolnego pedagoga po gwałcie i jej poradził, żeby nikomu nie mówiła bo będzie miała problemy
Róznie bywa z tymi "ekspertami zdrowia psychicznego".
1 712 2026-02-14 17:39:49
Na temat psychoterapii to ty Jack ewidentnie pleciesz farmazony, androny oraz duby smalone.
Z uporem zaiste godnym lepszej sprawy.
Trudna decyzja - śmiać się z tego czy płakać.
LOL merytorycznie jak zawsze.
1 713 2026-02-14 18:00:56 Ostatnio edytowany przez Muqin (2026-02-14 18:20:04)
Tak w ramach przypomnienia to Muqin poleciła Shiniemu nie jakieś książki tylko książkę jedną, za to konkretną.
Której nawet tytułu nie zapamiętałeś, Jack, nie wspominając o sprawdzeniu, co to za książka, kto ją napisał oraz o zapoznaniu się z treścią.
No to przypomnę
Autorka https://en.wikipedia.org/wiki/Judith_Lewis_Herman
Książka jest zatwierdzonym do użycia także w Polsce podręcznikiem akademickim. Czyli czymś, z czego uczą się psychologowie i psychoterapeuci.
I ty masz czelność w kontekście treści tego podręcznika pisać o jakichś gawędziarzach mitomanach? Naprawdę aż tak bardzo wiesz wszystko najlepiej?
Tak, w rozdziale wprowadzającym dotyczącym historii badań nas skutkami doznawania przemocy dla ludzkiej psychiki pojawiają się nie tylko weterani wojenni, ale też ofiary pobytu w obozach koncentracyjnych, ofiary tortur w tym tortur psychicznych, porwań połączonych z biciem i głodzeniem czyli osoby, co do których nikt , nawet ty, nie ma wątpliwości, iż doznały przemocy i ta przemoc odbiła się na ich psychice. Czemu się pojawiają - albowiem właśnie od tych osób zaczęły się badania nad skutkami przemocy w psychice ofiary. Jak się ma dawniej opisywana nerwica frontowa do skutków szkolnych prześladowań w psychice dziecka - ofiary ? A ma się, przeczytasz to się dowiesz. W podręczniku jest to opisane, dokładnie, w dalszych rozdziałach. O co chodzi z PTSD? Właśnie dzięki Judith Lewis Herman w najnowszej klasyfikacji ICD -11 pojawiło się rozróżnienie między PTSD a CPTSD i z tą ligą polemizujesz w sprawie skutków przemocy w psychice ofiar, od tej pani wiesz lepiej? Gratuluję buty.
A jeśli przeczytasz podręcznik to chętnie porozmawiam na ten temat. Być może wniesiesz uwagi krytyczne dotyczące treści tego podręcznika poparte innymi opracowaniami na porównywalnym poziomie, bo żaden podręcznik nie jest doskonały. Sama uprzedzałam Shiniego, ze książka dobra, ale nie idealna.
Szczerze - nie sądzę żebyś podjął wysiłek zapoznania się nawet z pierwszym rozdziałem.
Druga część omawianego podręcznika dotyczy terapii skutków urazów przemocowych. Czyli prawidłowego przebiegu skutecznej psychoterapii ofiar. Jest podobnie jak część pierwsza podręcznikiem, czyli z tej miedzy innymi książki psychoterapeuci się uczą. Masz czelność wiedzieć lepiej? Nawet nie przeczytawszy? Masz czelność oceniać przebieg obecnej terapii Shiniego i kompetencje jego terapeutki?
Masz jakiekolwiek ograniczenia w swoim "wiem wszytko najlepiej"?
Na wielkie szczęście Shini zdaje się mieć zdrowy stosunek to Twojego wymądrzania się w tym temacie.
Odnośnie kombinacji "leczenie psychiatryczne a psychoterapia" w polskich realiach też pojęcia nie masz. Teoretyzujesz i to na szczątkowych danych.
1 714 2026-02-14 18:25:47 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2026-02-14 18:35:24)
Po owocach ich poznacie. Jak widać lektura jednej książki z dziesiątek, które są potrzebne do tytułu magistra psychologii nie pomaga do autoterapii
Sam tytuł magistra psychologii to chyba powoli za mało, żeby być psychoterapeutą? CZy nie w tym kierunku idą reformy? Ciekawe dlaczego.
50 letnia babka mogła, a nie musiała skończyć jakieś gówno studia nie związne z psychologią, albo związane pobieżnie i z powodzeniem pacować jako teraputa NFZ latami. Znam pania po zaocznej edukacji przedszkolnej, która do dziś ma swój "gabinet". Czy pomoże lepiej niż psycholog po uniwerku z 4 letnim szkoleniem i superwizją w wieloosobowym zespole? IDK. BTW dlaczego zakładasz, że ta kobieta przeczytał te twoją świetną ksiązke albo ma przyswojony insight z niej?
Rozumiem, że jesteś na bieżąco i wiesz, że samo "wygadanie się" powoli jest wypierane z gabinetów jako przestarzałe i nieskuteczne? A Shini chyba nic innego nie robi.
No i skoro ta ksiązka jest taka super, to ile czasu temu on ją przeczytał? Pół roku, rok? Gdzie są te efekty? Na psychoterapie chodzi ile? Co zrobił jak dotąd realnie? Poza zapoznaniem się z kolejnymi konceptami psychologicznymi mitomańskich internautów?
1 715 2026-02-14 18:31:03
Tak w ramach przypomnienia to Muqin poleciła Shiniemu nie jakieś książki tylko książkę jedną, za to konkretną.
Której nawet tytułu nie zapamiętałeś, Jack, nie wspominając o sprawdzeniu, co to za książka, kto ją napisał oraz o zapoznaniu się z treścią.
No to przypomnę
Autorka https://en.wikipedia.org/wiki/Judith_Lewis_Herman
Książka jest zatwierdzonym do użycia także w Polsce podręcznikiem akademickim.
Ty, pani starsza, uważna i inna niż wszystkie - to nie ze mną rozmawiasz tylko ze Smutną. Więc zanim zaczniesz pouczać kogoś o tytułach to może zacznij najpierw rozróżniać interlokutorów? Bo i nie dziwota, że ci się jebie w głowie i nie rozumiesz o czym jest rozmowa jak mieszasz posty i ich autorów.
1 716 2026-02-14 19:50:44 Ostatnio edytowany przez Muqin (2026-02-14 19:56:34)
Z tobą Jack, w tym temacie i wątku to ty grasz pierwsze skrzypce, a Smutna czasem ci wtóruje.
Zaczniesz od lektury jednego podręcznika czy pozostaniesz przy swoim "wiem lepiej" to wybór należy do ciebie. Konkretne uwagi merytoryczne do konkretnego podręcznika poparte argumentacją na stosownym poziomie ok. Możesz rzecz jasna zaproponować mi inny tekst na porównywalnym poziomie merytorycznym i zacząć od niego.
Z cała resztą polemizować nie zamierzam, szkoda czasu.
Skoro wedle ciebie stara jestem i jebie mi się w głowie to po co w ogóle się odnosisz do treści moich postów? W takiej sytuacji walisz głową w mur, staruszce co jej się jebie w głowie z powodu starości to wiadomo, nikt już niczego nie wytłumaczy, przegrana sprawa. Za to złe traktowanie takiej staruszki nieładne jest, publiczne upokarzanie i obelżywe traktowanie tejże staruszki nosi ewidentnie znamiona stosowania przemocy wobec osoby słabszej i bezradnej. Lubisz się znęcać nad staruszkami, co im się z tej starości w głowach pomieszało?
1 717 2026-02-14 22:04:57
Po owocach ich poznacie. Jak widać lektura jednej książki z dziesiątek, które są potrzebne do tytułu magistra psychologii nie pomaga do autoterapii
Sam tytuł magistra psychologii to chyba powoli za mało, żeby być psychoterapeutą? CZy nie w tym kierunku idą reformy? Ciekawe dlaczego.
50 letnia babka mogła, a nie musiała skończyć jakieś gówno studia nie związne z psychologią, albo związane pobieżnie i z powodzeniem pacować jako teraputa NFZ latami. Znam pania po zaocznej edukacji przedszkolnej, która do dziś ma swój "gabinet". Czy pomoże lepiej niż psycholog po uniwerku z 4 letnim szkoleniem i superwizją w wieloosobowym zespole? IDK. BTW dlaczego zakładasz, że ta kobieta przeczytał te twoją świetną ksiązke albo ma przyswojony insight z niej?
Rozumiem, że jesteś na bieżąco i wiesz, że samo "wygadanie się" powoli jest wypierane z gabinetów jako przestarzałe i nieskuteczne? A Shini chyba nic innego nie robi.
No i skoro ta ksiązka jest taka super, to ile czasu temu on ją przeczytał? Pół roku, rok? Gdzie są te efekty? Na psychoterapie chodzi ile? Co zrobił jak dotąd realnie? Poza zapoznaniem się z kolejnymi konceptami psychologicznymi mitomańskich internautów?
Nie zaproponowałam Shniniemu lektury w ramach autoterapii. Wprawdzie istnieją opisane klinicznie przypadki skuteczej autoterapii, ale jest to rzadkość i wymaga spełnienia wielu warunków.
Psycholog i psychoterapeuta to odrębne zawody.
Po ukończeniu psychologii nie ma się uprawnień ani umiejętności do wykonywania zawodu psychoterapeuty.
Ustawy o zawodzie psychoterapeuty nadal nie ma, tym niemniej uprawnienia do wykonywania zawodu albo ktoś ma albo nie, to akurat łatwo sprawdzić. Potrzebny jest dyplom ukończenia studiów wyższych i właśnie uprawnienia do wykonywania zawodu, których zdobycie obecnie trwa około 4,5 roku.
Istnieją w Polsce psychoterapeuci, którzy nie ukończyli psychologii. Na przykład lekarze psychiatrzy, którzy poza uprawieniami do wykonywania zawodu lekarza i specjalizacji "psychiatria" mają także, odrębnie zdobyte, uprawnienia do wykonywania zawodu psychoterapeuty. Bardzo cenieni specjaliści.
Nie mam żadnych podstaw, żeby uznać a priori, że osoba zatrudniona na etacie NFZ jest niekompetentna. To, co czytam o przebiegu terapii Shiniego na to nie wskazuje. On sam zaś ma w zasięgu narzędzie pozwalające mu w jakimś stopniu zweryfikować to, co się dzieje w jego terapii albowiem przebieg prawidłowej terapii ma opisany. W posiadanym podręczniku. Który to podręcznik nie jest książką, co to się ją przeczyta tylko książka, w której się znajduje różne pożyteczne informacje, do której ewentualnie się wraca, czyta ponownie f potrzebnych fragmentach czyli może być narzędziem pomocniczym w trakcie terapii. Może, nie musi.
Na psychoterapię się chodzi tyle, ile trzeba. Jak czytamy we wzmiankowanym podręczniku w części II ugruntowanie poczucia bezpieczeństwa pacjenta w terapii, które jest elementem pierwszym i niezbędnym do skutecznej dalszej pracy, może zająć nawet kilka miesięcy, tam jest między innymi dosyć dokładnie opisany przypadek kliniczny takiej pacjentki, z omówieniem. To rzecz jasna zwykle nie trwa tak długo , ale...ale i tak być może. Że dopiero na przykład po roku pracy nad samym poczuciem bezpieczeństwa zaczyna się praca nad problemami.
Mitomańscy internauci to jak rozumiem ja? Pozwolę sobie nie skomentować.
1 718 2026-02-14 23:25:34
Szkolne prześladowania, a nie rodzinne? Czy z Shinim mozecie ustalić w końcu wersje?
1 719 2026-02-14 23:45:23 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-02-14 23:46:37)
Niektórzy zdają się zapominać, że terapeuta, nieważne jak dobry by nie był, nie odmieni magicznie życia pacjenta. Może go zaznajomić ze wszystkimi znanymi metodami pracy nad emocjami i radzenia sobie z problemami wszelakimi, ale przymusu zastosować nie może. Także to od pacjenta zależy co, kiedy i w jakim stopniu wdroży w życie. Dlatego jednemu terapia zajmuje miesiące, a innemu lata.
Łatwo oceniać z perspektywy kogoś, kto w miarę ogarnia swoje życie, potrafi samodzielnie obrać kierunek, w jakim podąża i nie paraliżuje go strach na samą myśl o porażce, czy zmianie.
Wy z kolei piszecie tak, jakbyście od człowieka, który ledwo nauczył się robić ryż z mrożonymi warzywami z marketu, wymagali, że ugotuje idealny bigos staropolski.
Jack, Ty to zaczynasz wręcz wpadać w jakąś paranoję. Wszystko jest kłamstwem, dziewczyna nie istnieje, na terapię nie chodzi, psychiatrę też sobie zmyślił. Skoro nie wierzysz, może warto dać mu spokój. Nie musisz tu na forum nikogo ratować przed wstrętnym wyłudzaczem atencji.
A weź pod uwagę, że jeśli jednak mówi prawdę, to swoim napastliwym zachowaniem możesz mu co najwyżej zaszkodzić.
1 720 2026-02-15 00:14:12
Niektórzy zdają się zapominać, że terapeuta, nieważne jak dobry by nie był, nie odmieni magicznie życia pacjenta. Może go zaznajomić ze wszystkimi znanymi metodami pracy nad emocjami i radzenia sobie z problemami wszelakimi, ale przymusu zastosować nie może. Także to od pacjenta zależy co, kiedy i w jakim stopniu wdroży w życie. Dlatego jednemu terapia zajmuje miesiące, a innemu lata.
Łatwo oceniać z perspektywy kogoś, kto w miarę ogarnia swoje życie, potrafi samodzielnie obrać kierunek, w jakim podąża i nie paraliżuje go strach na samą myśl o porażce, czy zmianie.
Wy z kolei piszecie tak, jakbyście od człowieka, który ledwo nauczył się robić ryż z mrożonymi warzywami z marketu, wymagali, że ugotuje idealny bigos staropolski.
Jack, Ty to zaczynasz wręcz wpadać w jakąś paranoję. Wszystko jest kłamstwem, dziewczyna nie istnieje, na terapię nie chodzi, psychiatrę też sobie zmyślił. Skoro nie wierzysz, może warto dać mu spokój. Nie musisz tu na forum nikogo ratować przed wstrętnym wyłudzaczem atencji.
A weź pod uwagę, że jeśli jednak mówi prawdę, to swoim napastliwym zachowaniem możesz mu co najwyżej zaszkodzić.
Nie wiem jak Ty to w głowie i tych szufladkach układasz ale dobra w tym jestes. Porządek trzymasz
1 721 2026-02-15 01:48:26
Niektórzy zdają się zapominać, że terapeuta, nieważne jak dobry by nie był, nie odmieni magicznie życia pacjenta. Może go zaznajomić ze wszystkimi znanymi metodami pracy nad emocjami i radzenia sobie z problemami wszelakimi, ale przymusu zastosować nie może. Także to od pacjenta zależy co, kiedy i w jakim stopniu wdroży w życie. Dlatego jednemu terapia zajmuje miesiące, a innemu lata.
Łatwo oceniać z perspektywy kogoś, kto w miarę ogarnia swoje życie, potrafi samodzielnie obrać kierunek, w jakim podąża i nie paraliżuje go strach na samą myśl o porażce, czy zmianie.
Wy z kolei piszecie tak, jakbyście od człowieka, który ledwo nauczył się robić ryż z mrożonymi warzywami z marketu, wymagali, że ugotuje idealny bigos staropolski.
Jack, Ty to zaczynasz wręcz wpadać w jakąś paranoję. Wszystko jest kłamstwem, dziewczyna nie istnieje, na terapię nie chodzi, psychiatrę też sobie zmyślił. Skoro nie wierzysz, może warto dać mu spokój. Nie musisz tu na forum nikogo ratować przed wstrętnym wyłudzaczem atencji.
A weź pod uwagę, że jeśli jednak mówi prawdę, to swoim napastliwym zachowaniem możesz mu co najwyżej zaszkodzić.
Mocny odlot. Sprostowanie...
Jack nigdy nie planował pomoc Shiniemu, no może przez pierwszy miesiąc jak jeszcze jego baje się kleiły. Niektórzy po prostu się dobrze bawią i relaksują. Takie debaty oksfordzkie dla dzieci neostrady.
Główny powód dla którego Jack pisze z Shinik jest, że wątek się kręci. I tyle. To nie paranoja. Jak będzie inny stały użytkownik to będzie pisał u niego.
1 722 2026-02-15 02:59:22 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-02-15 02:59:51)
Nie wiem jak Ty to w głowie i tych szufladkach układasz ale dobra w tym jestes. Porządek trzymasz
1 723 2026-02-15 03:18:02 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-02-15 03:36:03)
Jack nigdy nie planował pomoc Shiniemu, no może przez pierwszy miesiąc jak jeszcze jego baje się kleiły.
A czy w moim poście była jakakolwiek wzmianka na temat Jacka planującego pomóc Shiniemu?
Niektórzy po prostu się dobrze bawią i relaksują.
Wspaniały sposób na zabawę i relaks. Nie ma co.
Główny powód dla którego Jack pisze z Shinik jest, że wątek się kręci. I tyle. To nie paranoja. Jak będzie inny stały użytkownik to będzie pisał u niego.
To nie paranoja?
1424 - tyle postów od początku sierpnia ubiegłego roku napisał na forum Jack.
513 - tyle postów od początku sierpnia ubiegłego roku napisałaś na forum Ty.
206 postów - tyle postów od początku sierpnia ubiegłego roku napisał na forum Shini.
Ten wstrętny kłamca i atencjusz, któremu w głowie tylko szukanie współczucia u garstki randomów z neta i pisanie farmazonów, byle karuzela się kręciła. Każda z osób, które aktualnie wypowiadają się w jego temacie, była w ostatnich paru miesiącach znacznie bardziej aktywna na forum. Na ostatnie 100 postów tutaj tylko 17 napisał Shini. Jack i Ty dodaliście z kolei 51 wpisów, czyli dokładnie trzy razy więcej. Dyskusja o nim wielokrotnie toczy się bez niego, więc tak naprawdę dla kogo się kręci ta karuzela?
1 724 2026-02-15 11:31:40 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-02-15 12:24:01)
Jack, Ty to zaczynasz wręcz wpadać w jakąś paranoję. Wszystko jest kłamstwem, dziewczyna nie istnieje, na terapię nie chodzi, psychiatrę też sobie zmyślił.
Naprawdę wierzysz, że istnieje w tym kraju terapeuta, który bez zmiany zachowania swojego pacjenta na plus przyklepałby samodzielne odstawienie przez niego leków antydepresyjnych? Bo ja mam z tym niemały problem.
Naprawdę wierzysz, że istnieje w tym kraju terapeuta, który przy tak głębokich, deklarowanych problemach swojego pacjenta nie wydałby pisemnego oświadczenia o objawach celem przepisania odpowiednich leków przez psychiatrę? Bo ja mam tu potężne wątpliwości.
Czy naprawdę uważasz, że żaden lekarz ani terapeuta nie poinformowałby go o negatywnych skutkach kompulsywnej, nadmiernej masturbacji takich jak 'mgła mózgowa' czy rozwalenie układu dopaminergicznego i w konsekwencji braku jakiejkolwiek motywacji do działania ? Przecież to jest pierwsza, najbardziej oczywista rzecz do ogarnięcia, która w ciągu kilku miesięcy wyeliminowałby lekko licząc połowę jego problemów. A przecież jego problem pod tym kątem jest tak duży, że sam tutaj dopytywał o leki na to. Bo nie daje mu to normalnie funkcjonować - szczególnie w okresie letnim, jak kobiety zakładają lżejsze ubrania. To pomyśl przez chwilę o jakiej skali my tu w ogóle rozmawiamy. Wierzysz, że kolejni lekarze i terapeuci by to kompletnie olali? Ja mimo wszystko nie. Bo to co pisał o sobie i swoich odczuciach w tym względzie jest podstawą do recepty z maksymalną dopuszczalną dawką.
Czy naprawdę uważasz, że nie ma w tym kraju ani lekarza, ani terapeuty, do których Shini deklaruje, że sumarycznie chodzi od dziecka (począwszy od szkolnej psycholog i pedagog), który by zdiagnozował zespół somatyczny i/lub IBS-D? Bo ja nie.
Nie mam dobrego zdania o naszej opiece medycznej, ale jak buja się po lekarzach i terapeutach od dziecka (bo przecież takie np problemy gastryczne miał już w czasach szkolnych i regularnie bywał u szkolnej psycholog i pedagog) to już dawno by ktoś go wrzucił na odpowiednie tory. Bo to trwa przynajmniej 20ścia lat. Swoją drogą - czy koleś, który nie jest w stanie napisać CV naprawdę dałby radę napisać maturę na poziomie umożliwiającym podjęcie studiów? Czy taki ktoś, kto się dziwi na każdym możliwym kroku, przy każdej nowej informacji (i to z gatunku podstawowych) byłby twoim zdaniem w stanie samodzielnie napisać licencjat i magisterkę, a potem je obronić? Ja nie. A wiesz dlaczego? Bo miałem do czynienia z takimi ludźmi. Ich przygoda w systemie edukacji kończyła się na podstawówce lub zawodówce. Właśnie ze względu na ich ograniczenia poznawcze i brak odporności na stres. Nawet prawka nie byli w stanie ogarnąć, bo przerastał ich stres siedzenia za kierownicą i stres egzaminu.
Uparcie pomijacie fakt, że Shini nie tylko napisał maturę i zdał prawko, ale również ma magistra. I wszystko co się z tym wiąże - przeszedł pozytywnie cały stres kolosów i egzaminów, samodzielnie znajdował źródła informacji do kolejnych projektów czy prac lic i mgr. I wszystko w terminie i bez poślizgów. Uparcie zapominacie, że w różnych swoich wersjach własnej historii jednak sobie zorganizował masaż pindola, jednak załatwiał urzędowe sprawy biznesowe, szkolił pracowników, rozmawiał z klientami, uczestniczył w obozach i turniejach. I znajdywał sobie kolejne szkoły, kolejnych stylów walki. Nie szydełkowania, nie bierek przez telefon - sportów walki. Jak bardzo prawdopodobne jest, że taki człowiek, który jednak bezproblemowo ogarnął mgr (czyli też musiał sam sobie ogarnąć praktyki) i uprawiał sporty kontaktowe na poziomie zawodniczym miałby problem z czymś tak błahym jak zmiana pracy za najniższą krajową?
Mi to się już jego bajki nie kleją z samego tylko tytułu ciągłego dopytywania o zmęczenie i dietę, bo jak to napisał w jednym ze swoich wątków "nigdy żadnej nie stosował". Nie wierzę choćby dlatego, że sam uczęszczałem na SKSy i brałem udział w różnych zawodach między-szkolnych/osiedlowych/miejskich i kwestia odżywiania około startowego wszędzie była poruszana.
A on niby na obozy jeździł, niby sporty walki od dziecka trenuje, niby interesuje się sportem i co - nic? Nawet podstaw co do nawadniania nie zna, na które Priscilla mu zwracała uwagę?
O przedstartowej hiperkompensacji glikogenu nawet tutaj rozmawiałem z amatorami kolarstwa (bo to super popularny temat i metoda), a Shini startujący w zawodach nigdy nic? Jak piszą też o tym praktycznie na każdym portalu dotyczącym sportów?
https://sportslab.pl/przygotowanie-do-z … mpensacja/
O diecie w sportach walki ogólnie też wszędzie piszą:
https://dietetycy.org.pl/neuroprotekcyj … ach-walki/ - i co - taki pasjonat co ma domową siłownię nigdy nic?
W terapii depresji też mega często wątek dietetyczny się porusza (tu nie bez przypadku z portalu SPORTOWEGO), bo nierzadko się okazuje, że to nie depresja, tylko zła dieta i zaburzenia flory jelitowej. https://www.muscle-zone.pl/blog/supleme … -depresji/
I co - też nigdy nic? Przez ponad 20ścia lat różnych terapii, leczeń, obozów, szkół sportów walki? Nigdy nic? Jakie są na to szanse, że zostało mu to powiedziane dopiero TUTAJ, a nie w klubie czy jednym z gabinetów?
Mam prawo nie wierzyć. A skoro dyskusja toczy się publicznie to mam prawo punktować kolejne dziury w jego postach.
1 725 2026-02-15 12:23:26 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-02-15 12:23:46)
.
1 726 2026-02-15 12:40:03
Masz problem z uwierzeniem w historię Shiniego - powiększ swą wiedzę i ileś twoich "problemów z uwierzeniem" zwyczajnie zniknie.
Ale przecie nie o to chodzi. Sam, i to w tym wątku pisałeś, że czepiasz się Shiniego"dla beki" oraz dlatego, ze zwyczajnie masz taką możliwość.
Dokładnie tak samo czynią liczni szkolni prześladowcy - bo mogą i dla beki. Oczywiście publicznie to czynią.
1 727 2026-02-15 12:43:52 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-02-15 12:52:07)
Od kiedy to wytykanie oczywistych kłamstw i przeinaczeń jest prześladowaniem? Bo tradycyjnie rzucasz dużymi słowami nie starając się nawet odpowiedzieć na ani jedno pytanie, a treści różnych postów ci się pierdolą do tego stopnia, że mieszasz nawet rozmówców.
-edit- bo tak, jak ktoś pisze, że trenuje od dziecka, brał udział w obozach i zawodach i twierdzi, ze nikt nigdy nie mówił o diecie i suplementacji to zwyczajnie kłamie. Na każdym możliwym medium jest ta tematyka poruszana. Na każdym portalu, każdym blogu, w każdej grupie na FB, forum, na każdym kanale YT. I dieta i suplementacja i ćwiczenia koordynacyjne oraz core o czym też już tu przecież było. Kurde - nawet tutaj dyskusje na ten temat się pojawiły, a on wiecznie zdziwiony, wiecznie nic nie wie.
1 728 2026-02-15 13:05:06
Pytałam cię kiedyś w tym wątku, po co z uporem piszesz jak piszesz. Odpowiedziałeś, że "dla beki".
Nie po to, żeby Shiniemu pomóc, nie żeby go zrozumieć ale właśnie "dla beki". Oraz dlatego, ze zwyczajnie możesz.
Nie dlatego, że "masz prawo" ale dlatego, że masz potrzebę, chęć oraz możliwość.
Za każdym razem, kiedy tu piszesz, ze "Shini to kłamca" dokonujesz wyboru. Bo masz zarówno prawo jak i możliwość tego nie napisać.
1 729 2026-02-15 13:18:48
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:Jack nigdy nie planował pomoc Shiniemu, no może przez pierwszy miesiąc jak jeszcze jego baje się kleiły.
A czy w moim poście była jakakolwiek wzmianka na temat Jacka planującego pomóc Shiniemu?
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:Niektórzy po prostu się dobrze bawią i relaksują.
Wspaniały sposób na zabawę i relaks. Nie ma co.
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:Główny powód dla którego Jack pisze z Shinik jest, że wątek się kręci. I tyle. To nie paranoja. Jak będzie inny stały użytkownik to będzie pisał u niego.
To nie paranoja?
1424 - tyle postów od początku sierpnia ubiegłego roku napisał na forum Jack.
513 - tyle postów od początku sierpnia ubiegłego roku napisałaś na forum Ty.
206 postów - tyle postów od początku sierpnia ubiegłego roku napisał na forum Shini.Ten wstrętny kłamca i atencjusz, któremu w głowie tylko szukanie współczucia u garstki randomów z neta i pisanie farmazonów, byle karuzela się kręciła. Każda z osób, które aktualnie wypowiadają się w jego temacie, była w ostatnich paru miesiącach znacznie bardziej aktywna na forum. Na ostatnie 100 postów tutaj tylko 17 napisał Shini. Jack i Ty dodaliście z kolei 51 wpisów, czyli dokładnie trzy razy więcej. Dyskusja o nim wielokrotnie toczy się bez niego, więc tak naprawdę dla kogo się kręci ta karuzela?
Twoja wypowiedz i pouczanie ma tylko sens jeśli przyjmiemy, że jestes oburzona, tym że nie przyjmujemy postawy opiekuńczej wobec Shiniego. Przyjmując że my jej nie mamy, ani nie chcemy jej mieć, właściwie nie ma się do czego odnieść.
Tak nie napisałaś wprost, że tego od nas oczekujesz, ale taki jest ton wypowiedzi. Jaki jest inny kontekst "Wy z kolei piszecie tak, jakbyście od człowieka, który ledwo nauczył się robić ryż z mrożonymi warzywami z marketu, wymagali, że ugotuje idealny bigos staropolski."? Co masz na mysli? Dlaczego rozmawiając z dorosłym człowiekiem mam go traktować jak zagubione dziecko? On jest inwalidą? Sierotą? Czym się rózni od uśrednionego chłopaka z małej miejscowości?
1 730 2026-02-15 13:23:38 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2026-02-15 13:23:50)
Nie po to, żeby Shiniemu pomóc, nie żeby go zrozumieć ale właśnie "dla beki". Oraz dlatego, ze zwyczajnie możesz.
Myslę, że tu jest rozjazd. Tak jak Happiness myślisz, że przyszliśmy na forum szukac ludzi którym możemy "pomagac". Niestety, niektórzy traktują to jak zwykle forum, a nie outlet swoich niespełnionych pasji psychologicznych.
1 731 2026-02-15 13:28:33 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-02-15 13:30:42)
Za każdym razem, kiedy tu piszesz, ze "Shini to kłamca" dokonujesz wyboru. Bo masz zarówno prawo jak i możliwość tego nie napisać.
Bo za kłamcę go uważam na podstawie kompletnie nierealnych, a momentami wręcz niemożliwych absurdów jakie pisze (jak np to że zdobywał medale na zawodach sportów walki o randze krajowej, a jednocześnie, że nie umiał kozłować piłką). Wytykanie tychże, nawet jeśli momentami jest wulgarne, nie ma żadnego związku z prześladowaniem. To dorosły facet z wyższym wykształceniem i wieloletni fighter o pełni władz fizycznych i umysłowych. Nie potrzebuje jakiejś ochrony jak np autystyczny Milkosza, co do którego problemów nie mam żadnego cienia wątpliwości.
Nie da się uwierzyć w to, że koleś miał robione badania snu, badania pod katem epilepsji/narkolepsji (tu nie pamiętam, a nie chce mi się już sprawdzać) tomografie/rezonanse i pierdylion innych badań - a wszystkie w liczbie mnogiej i jednocześnie nikt mu nie zdiagnozował IBS-D czy zespołu somatycznego w ciągu lekko licząc 20 lat.
Może dla odmiany odpowiedz na pytanie, którekolwiek co? Jaki terapeuta bez zmiany zachowania swojego pacjenta na plus przyklepałby samodzielne odstawienie przez niego leków przepisanych przez psychiatrę w depresji i uzależnieniu tak silnym, że uniemożliwiającym normalne, podstawowe funkcjonowanie społeczne?
Jaki psychiatra nie wypisałby czegoś na obniżenie popędu jeśli jego pacjent ma taki problem z masturbacją, że nie jest w stanie letnią porą chodzić po ulicy?
Więc tak - albo Shini kłamie nam o kolejnych terapiach, ich przebiegu i wniosków z nich płynących albo kłamie kolejnym lekarzom, aby tylko nie wyszło, że jego stan jest zależny od jego własnych czynów.
1 732 2026-02-15 14:02:07
Nawet jeśli za kłamcę Shiniego uważasz nadal za każdym razem dokonujesz wyboru.
Napisałeś to już wiele razy. Czemu stale powtarzasz? Bo chcesz, bo możesz, bo potrzebujesz.
Sam napisałeś, ze piszesz co piszesz "dla beki". Typowa odpowiedź sprawców przemocy rówieśniczej.
1 733 2026-02-15 14:03:12
Smutna, wcale nie uważam, ze piszesz na forum, żeby komuś pomagać. Uważam coś zupełnie innego. I to coś innego realizujesz.
1 734 2026-02-15 14:42:18 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-02-15 14:43:09)
Nawet jeśli za kłamcę Shiniego uważasz nadal za każdym razem dokonujesz wyboru.
Napisałeś to już wiele razy. Czemu stale powtarzasz? Bo chcesz, bo możesz, bo potrzebujesz.
Sam napisałeś, ze piszesz co piszesz "dla beki". Typowa odpowiedź sprawców przemocy rówieśniczej.
Wytykanie komuś kłamstw jest przemocą? xD Od kiedy?
Może odpowiedz na jedno chociaż pytanie, co? Czy ciebie to może przerasta? Bo póki co to rzucasz bezpodstawnymi oskarżeniami tylko i wyłącznie dlatego, że inni nie przyjmują twojego sposobu widzenia świata i jedynie słusznej prawdy - twojej.
1 735 2026-02-15 15:23:06
Uporczywe zarzucanie komuś publicznie kłamstw w sytuacji, w której ta osoba nie ma żadnej możliwości udowodnienia, że nie kłamie i owszem, jest zachowaniem o charakterze przemocowym.
Odpowiadanie na twoje pytania określonego typu w tym konkretnym wątku sensu za bardzo nie ma, służyło by tylko biciu piany. Nie dlatego pytasz, ze cię odpowiedź interesuje. Zresztą sam stwierdziłeś, że jestem staruszką, co to jej się w głowie pojebało. Jakiej odpowiedzi oczekujesz od takiej staruszki? Z taką staruszką, co jej się w głowie pojebało potrzebujesz dyskutować? Jej jakieś pytania serio zadajesz? Po co? Żeby odpowiadając dalej z siebie publicznie idiotkę robiła czyli dla beki?
Czy może jednak nie widzisz we mnie staruszki, co jej się w głowie pojebało? W takim razie dlaczego tak mnie określiłeś publicznie ? Żeby mnie obrazić? Żebym mi było nieprzyjemnie?
1 736 2026-02-15 15:50:12 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-02-15 16:11:10)
Naprawdę wierzysz, że istnieje w tym kraju terapeuta, który bez zmiany zachowania swojego pacjenta na plus przyklepałby samodzielne odstawienie przez niego leków antydepresyjnych? Bo ja mam z tym niemały problem.
A kto powiedział, że on odstawił te leki bez konsultacji z psychiatrą?
Naprawdę wierzysz, że istnieje w tym kraju terapeuta, który przy tak głębokich, deklarowanych problemach swojego pacjenta nie wydałby pisemnego oświadczenia o objawach celem przepisania odpowiednich leków przez psychiatrę? Bo ja mam tu potężne wątpliwości.
Po co miałby to robić, skoro ten pacjent od dawna chodzi do psychiatry i bierze leki?
To znaczy, teraz nie bierze, ale w momencie, gdy zaczął terapię, brał.
Czy naprawdę uważasz, że żaden lekarz ani terapeuta nie poinformowałby go o negatywnych skutkach kompulsywnej, nadmiernej masturbacji takich jak 'mgła mózgowa' czy rozwalenie układu dopaminergicznego i w konsekwencji braku jakiejkolwiek motywacji do działania ? Przecież to jest pierwsza, najbardziej oczywista rzecz do ogarnięcia, która w ciągu kilku miesięcy wyeliminowałby lekko licząc połowę jego problemów. A przecież jego problem pod tym kątem jest tak duży, że sam tutaj dopytywał o leki na to. Bo nie daje mu to normalnie funkcjonować - szczególnie w okresie letnim, jak kobiety zakładają lżejsze ubrania. To pomyśl przez chwilę o jakiej skali my tu w ogóle rozmawiamy. Wierzysz, że kolejni lekarze i terapeuci by to kompletnie olali? Ja mimo wszystko nie. Bo to co pisał o sobie i swoich odczuciach w tym względzie jest podstawą do recepty z maksymalną dopuszczalną dawką.
Nie chodzę z nim do tych lekarzy, więc nie mam pojęcia, co mu powiedzieli a czego nie. Być może słyszał o skutkach ubocznych nadmiernej masturbacji, ale strach przed konsekwencjami nie wystarczył, by zwalczyć nałóg. Jak powiesz palaczowi, że palenie szkodzi, to czy on automatycznie odstawia fajki? Znałam takich, co mając przyklejony plaster antynikotynowy, i tak palili. Tak samo jak niektórzy alkoholicy potrafią sobie golnąć mimo wszytej tabletki.
Jakieś leki przecież brał, a odstawił je dlatego, że miał problemy z hydrauliką i one mogły się do tego przyczyniać, czyli miętówek mu nikt nie przepisał.
Czy naprawdę uważasz, że nie ma w tym kraju ani lekarza, ani terapeuty, do których Shini deklaruje, że sumarycznie chodzi od dziecka (począwszy od szkolnej psycholog i pedagog), który by zdiagnozował zespół somatyczny i/lub IBS-D? Bo ja nie.
Tak, bo wiem, ile czasu mi zajęła diagnostyka moich problemów zdrowotnych, a zaczęłam chodzić do lekarzy na etapie gimnazjum. Wtedy od naszej lekarki rodzinnej usłyszałam, że co prawda przydałaby się gastroskopia, ale młoda jestem, a to nieprzyjemne badanie, to mi tych nieprzyjemności oszczędzi i zapisała mi w ciemno leki na wrzody żołądka. Rodziców miałam jakich miałam, więc zbadano mnie dopiero w wieku osiemnastu lat, jak już mogłam się sama zapisać prywatnie. Czyli jako nastolatka przez KILKA LAT znosiłam cyklicznie okropne bóle żołądka, bo „badanie byłoby nieprzyjemne”.
Swoją drogą - czy koleś, który nie jest w stanie napisać CV naprawdę dałby radę napisać maturę na poziomie umożliwiającym podjęcie studiów?
On ma problem z wybraniem pracy, do której chciałby aplikować i wysłaniem CV, a nie samym napisaniem go.
Czy taki ktoś, kto się dziwi na każdym możliwym kroku, przy każdej nowej informacji (i to z gatunku podstawowych) byłby twoim zdaniem w stanie samodzielnie napisać licencjat i magisterkę, a potem je obronić?
Nie w każdym temacie jest wiecznie zdziwiony. Najczęściej przy tych, które dotyczą relacji międzyludzkich.
Uparcie pomijacie fakt, że Shini nie tylko napisał maturę i zdał prawko, ale również ma magistra. I wszystko co się z tym wiąże - przeszedł pozytywnie cały stres kolosów i egzaminów, samodzielnie znajdował źródła informacji do kolejnych projektów czy prac lic i mgr. I wszystko w terminie i bez poślizgów. Uparcie zapominacie, że w różnych swoich wersjach własnej historii jednak sobie zorganizował masaż pindola, jednak załatwiał urzędowe sprawy biznesowe, szkolił pracowników, rozmawiał z klientami, uczestniczył w obozach i turniejach. I znajdywał sobie kolejne szkoły, kolejnych stylów walki. Nie szydełkowania, nie bierek przez telefon - sportów walki. Jak bardzo prawdopodobne jest, że taki człowiek, który jednak bezproblemowo ogarnął mgr (czyli też musiał sam sobie ogarnąć praktyki) i uprawiał sporty kontaktowe na poziomie zawodniczym miałby problem z czymś tak błahym jak zmiana pracy za najniższą krajową?
Idąc tym tropem, dyrektorzy największych korporacji, ustawieni, bogaci, nie powinni mieć żadnych problemów, skoro udało im się wejść na sam szczyt.
To, co jeden uważa za błahostkę, dla innego może być równoznaczne ze zdobyciem Everestu.
Psychika jest skomplikowana, dziwna i pokręcona.
Logiczne argumenty na nic się zdają, jak człowiek się zblokuje na amen.
Ostatnio czytałam post dziewczyny, która pisała, że nie jest w stanie normalnie uprawiać seksu ze swoim partnerem, bo po tym, jak została kilka lat temu zgwałcona, w trakcie stosunku bardzo zaciska pochwę, przez co odczuwa ból. Na poziomie świadomym wie, że partner nie zrobi jej krzywdy i CHCE tego seksu, ale ciało działa automatycznie.
A przecież seks to nic trudnego, prawda?
Mi to się już jego bajki nie kleją z samego tylko tytułu ciągłego dopytywania o zmęczenie i dietę, bo jak to napisał w jednym ze swoich wątków "nigdy żadnej nie stosował".
Nie stosował ani nie stosuje żadnej diety, bo nie potrafi się zmotywować, żeby samodzielnie przyrządzać swoje posiłki.
Mam prawo nie wierzyć. A skoro dyskusja toczy się publicznie to mam prawo punktować kolejne dziury w jego postach.
Masz prawo nie wierzyć, ale zaczynasz podważać praktycznie wszystko, co on mówi. Nawet istnienie jego dziewczyny, choć nie posiadasz żadnych narzędzi, by te wątpliwości zweryfikować.
1 737 2026-02-15 16:19:11
Tym razem przemyślenie dotyczące mojej terapii terapii. W trakcie spotkania i jakiś czas po nim czuję totalnie wyczerpany bo przez tą godzinę uwalniam więcej emocji niż przez całe wcześniejsze życie. Terapeutka mnie ciśnie żebym niczego w sobie nie tłumił, żebym powiedział wszystko o czym tylko myślę. Mówiąc krótko ciśnie mnie bym robił to czego zawsze starałem się unikać. A ja mimo bycia zmęczonym i wkurzonym czuję się niemal spełniony. Mam świadomość, że robię coś co może mi pomóc, że robię te malutkie kroki na przód. Niby mam wrażenie, że to działa i czuję jakbym robił postępy, a jednak wciąż nie jestem w stanie niczego zmienić.
Terapia to praca, zatem jeśli czujesz się zmęczony po sesji znaczy popracowałeś.
robiąc to, czego nie robiłeś dotychczas, czego się uczysz.
Jesteś zmęczony, wkurzony ale jednocześnie czujesz ulgę - wręcz wspaniale.
Najpierw Shini musisz zmieniać rzeczy w sobie, w myśleniu i w emocjach. Jak zmienisz odpowiednio wiele to Ci się zacznie przekładać na działanie w realu. Tak to co do zasady działa. Czyli wydaje się, że naprawdę w przeciwieństwie do Twojej poprzedniej ta terapia ma sens. Co mnie rzecz jasna raduje ![]()
1 738 2026-02-15 16:31:22
Smutna, wcale nie uważam, ze piszesz na forum, żeby komuś pomagać. Uważam coś zupełnie innego. I to coś innego realizujesz.
Więc nie ma problemu mój styl wypowiedzi. Swoim stylem wypowiedzi osiągam cel, inny niż ten który ty masz. Więc podkreślanie, że moje wypowiedzi nie są pomocne mija się z celem. Tak, nie są bo nigdy takie być nie miały.
Tak samo Jack. Wytykanie mu, że jest niedobry dla Shiniego ma sens, tylko jeśli przyjmiemy, że on chce być dla niego dobry, ale nie rozumie, że nie jest. On wie co i jak robi i to robi.
Podsumowanie- jesteśmy dorosłymi ludźmi, nie ma potrzeby moderacji kontaktów z innymi normlanymi, zdrowymi, dorosłymi ludzmi.
Ja uwazam, że po X latach na forum, lekturach X książek, i realizacji X porad -jak masaż, który tez został zasugerowany na forum- Shini jest w tragicznym stanie. Tak jak zauwazył Jack, równia pochyła. Nie robi małych kroczków, nie potrzeba słoneczka na zachętę, ale po prostu przegrywa życie. Moja opinia nie jest spowodowana chęcią pomocy komukolwiek. Nie mam ku temu ani kwalifikacji, ani chęci, ani czasu.
1 739 2026-02-15 16:45:20 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-02-15 16:50:06)
A kto powiedział, że on odstawił te leki bez konsultacji z psychiatrą?
On sam. >>>
U psychiatry ostatnio byłem jakieś pół roku, leki odstawiłem jakieś 3 miesiące temu bo było w miarę stabilnie.
Jeśli nie miałaś świadomości - poczytaj jak wygląda procedura wychodzenia z SSRI. Bo nie robi się tego przez proste zaprzestanie brania. A on to brał latami. To nie jest takie hop-siup. Po kilku latach ryzyko zespołu odstawiennego jest bardzo realne. Z resztą jak mu się kiedyś leki skończyły z dnia na dzień, bo mu się nie chciało recepty ogarnąć w terminie, to mu się tak system rozjechał, ze aż wątek o tym na forum założył. To jest proces kontrolowanej redukcji dawki trwający nawet kilka miesięcy przy tak długim przyjmowaniu. A tu się chronologia coś kupy nie trzyma za bardzo, bo w styczniu pisał, że od 3 miesięcy jest bez leków. W październiku pisał za to, że za miesiąc będzie z nich rezygnował. Czyli tu żadnego wychodzenia nie było tylko zaprzestanie brania i tyle (o ile wogóle, bo jakoś tak liczę i mi w tych wyliczeniach miesiąca brakuje, bo połowa stycznia -3 miesiące to połowa października, a wtedy pisał, że dopiero za miesiąc będzie rezygnować. Ale nie będę już o to kruszył kopii za bardzo). I co - za pierwszym razem jak mu się leki skończyły to miał problemy do tego stopnia, że musiał o nich pisać na forum, a teraz nagle nic? Po kilku latach przyjmowania? Realnie proces trwa minimum kilka tygodni, a przy przyjmowaniu latami - nawet i kilka miesięcy. Redukujesz nieznacznie dawkę i potem kilka tygodni stabilizacji. I proces ponawiasz aż do zera. Skoro jedyną wizytę miał "jakieś pół roku temu" to ja tu nie widzę jakiejkolwiek kontroli lekarskiej.
Po co miałby to robić, skoro ten pacjent od dawna chodzi do psychiatry i bierze leki?
To znaczy, teraz nie bierze, ale w momencie, gdy zaczął terapię, brał.
Bo jeśli pacjent zgłasza brak poprawy, a pomimo terapii sytuacja się nie zmienia to zmienia się leki lub ich dawkę.
Nie chodzę z nim do tych lekarzy, więc nie mam pojęcia, co mu powiedzieli a czego nie. Być może słyszał o skutkach ubocznych nadmiernej masturbacji, ale strach przed konsekwencjami nie wystarczył, by zwalczyć nałóg.
Nie, nie mógł słyszeć, bo kilkukrotnie dopytywał m.in o swoje zmęczenie i brak motywacji również na tym forum. I to w różnych tematach. Z czego dwa (o tym samym) założył on sam licząc na inny odzew.
Jakieś leki przecież brał, przez które miał problemy z hydrauliką i dlatego je odstawił, czyli miętówek mu nikt nie przepisał.
Brał asentrę. Niemniej jednak nie skonsultował tego z lekarzem. Gdyby to zrobił to dostałby korekcję dawki lub wymianę na coś innego. A z leków zrezygnował dopiero teraz.
ak, bo wiem, ile czasu mi zajęła diagnostyka moich problemów zdrowotnych, a zaczęłam chodzić do lekarzy na etapie gimnazjum.
No właśnie - czyli długo to trwało (kilka lat), ale jednak doczekałaś się diagnozy. On nie. Pomimo perypetii trwających dłużej niż twoje, bo lekko licząc jakieś 20 lat z okładem i pierdylionem badań po drodze.
On ma problem z wybraniem pracy, do której chciałby aplikować i wysłaniem CV, a nie samym napisaniem go.
Z napisaniem go też. Od tego się zaczęło.
Nie w każdym temacie jest wiecznie zdziwiony. Najczęściej przy tych, które dotyczą relacji międzyludzkich.
W każdym był zdziwiony. W temacie sportu, zdrowia, pracy, szkoły. Jak mu napisałem, że po to się analizuje wiersze i lektury w szkole, żeby się nauczyć czytania ze zrozumieniem to też się dziwił, bo "nikt mu o tym nie powiedział".
dąc tym tropem, dyrektorzy największych korporacji, ustawieni, bogaci, nie powinni mieć żadnych problemów, skoro udało im się wejść na sam szczyt.
Wyciągasz przykład do absurdu. Naprawdę uważasz, że osoba niezdolna do samodzielnej analizy jakiegokolwiek zagadnienia byłaby w stanie zdać maturę, wybrać temat pracy mgr, zrobić reasearch, zorganizować sobie praktyki? Ja nie. I pisze to własnie z doświadczenia obcowania z takimi osobami.
Nie stosował ani nie stosuje żadnej diety, bo nie potrafi się zmotywować, żeby samodzielnie przyrządzać swoje posiłki.
Może otwórz jego kolejne wątki i poczytaj dyskusje na ten temat?
Masz prawo nie wierzyć, ale zaczynasz podważać praktycznie wszystko, co on mówi. Nawet istnienie jego dziewczyny, choć nie posiadasz żadnych narzędzi, by te wątpliwości zweryfikować.
Podważam to, że wszystko co mówił jest prawdziwe. Nie może tak być, bo wzajemnie się to wyklucza. Jak choćby to, że nie mógł realizować siebie i nikt w niego nie inwestował w momencie jak jego rodzice zainwestowali równowartość nowego samochodu w jego korepetycje i trenował sztuki walki, bo aktywność fizyczna zawsze go pasjonowała. O to chodzi. O tę sprzeczność. Jest albo jedno - albo drugie. Niech się zdecyduje w swojej narracji.
1 740 2026-02-15 16:51:36 Ostatnio edytowany przez Muqin (2026-02-15 16:53:58)
Ty, Smutna, na pewno nie masz problemu z, jak to określiłaś, stylem swoich wypowiedzi, to raczej jasne. Choć moim zdaniem nie o styl idzie ale o treść.
Pytanie otwarte czy ktoś inny z tym nie ma problemu. Co ciebie w sposób oczywisty nie interesuje, albowiem uznajesz, ze "jeśli ktoś z tym co piszę ma problem, jest to wyłącznie jego problem".
Taka postawa względem innych ludzi ma swoją nazwę.
Ale to nie mój problem.
Acz nie zgodzę się, iż nie istnieje potrzeba moderowania relacji między dorosłymi ludźmi, tak ogólnie.
1 741 2026-02-15 16:57:53
Twoja wypowiedz i pouczanie ma tylko sens jeśli przyjmiemy, że jestes oburzona, tym że nie przyjmujemy postawy opiekuńczej wobec Shiniego. Przyjmując że my jej nie mamy, ani nie chcemy jej mieć, właściwie nie ma się do czego odnieść.
Tak nie napisałaś wprost, że tego od nas oczekujesz, ale taki jest ton wypowiedzi. Jaki jest inny kontekst "Wy z kolei piszecie tak, jakbyście od człowieka, który ledwo nauczył się robić ryż z mrożonymi warzywami z marketu, wymagali, że ugotuje idealny bigos staropolski."? Co masz na mysli? Dlaczego rozmawiając z dorosłym człowiekiem mam go traktować jak zagubione dziecko? On jest inwalidą? Sierotą? Czym się rózni od uśrednionego chłopaka z małej miejscowości?
Moja wypowiedź dotyczyła zarzutów, jakoby był on straszliwym atencjuszem, który wysiaduje tu i wymyśla farmazony, by kręcić jakąś wyimaginowaną karuzelą, co jest absurdalne i chamskie, biorąc pod uwagę, że piszecie na forum dużo więcej od niego i że wiele jego wpisów to tak naprawdę ciągłe tłumaczenie się z tych samych rzeczy.
Chłopak nie może nawet spokojnie porozmawiać z osobami, które CHCĄ i DOBROWOLNIE z nim tutaj dyskutują, bo zaraz pojawia się Jack albo Ty, żeby po raz tysięczny napisać, że Shini kłamie, albo wyśmiać jego problemy.
Próbujecie go zaszczuć? Bo nie rozumiem, jak można się bez przerwy czepiać tej samej osoby.
1 742 2026-02-15 17:10:25 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2026-02-15 17:28:17)
Pytanie otwarte czy ktoś inny z tym nie ma problemu.
A dlaczego miałaby się tym przejmować? Ma chodzić na paluszkach wokół każdego?
Ale to ciekawe, że sama masz wobec innych takie wymagania, a jednocześnie nie masz żadnych problemów z obrażeniem np mnie. Czy nawet przypisywaniem mi cudzych postów, aby tobie do obrazka pasowało.
Acz nie zgodzę się, iż nie istnieje potrzeba moderowania relacji między dorosłymi ludźmi, tak ogólnie.
Ach tak. I wszystko jasne. Ma być po twojemu. Reszta jest z założenia zła.
1 743 2026-02-15 17:12:13
Próbujecie go zaszczuć? Bo nie rozumiem, jak można się bez przerwy czepiać tej samej osoby.
Było mu to podkreślane wielokrotnie - niech przestanie kłamać i zmieniać ciągle historie swojego życia albo wciąż i wciąż wracać do tego samego z narracją "no nikt mi wcześniej nie powiedział".
1 744 2026-02-15 17:35:56
Ty, Smutna, na pewno nie masz problemu z, jak to określiłaś, stylem swoich wypowiedzi, to raczej jasne. Choć moim zdaniem nie o styl idzie ale o treść.
Pytanie otwarte czy ktoś inny z tym nie ma problemu. Co ciebie w sposób oczywisty nie interesuje, albowiem uznajesz, ze "jeśli ktoś z tym co piszę ma problem, jest to wyłącznie jego problem".
Taka postawa względem innych ludzi ma swoją nazwę.
Ale to nie mój problem.Acz nie zgodzę się, iż nie istnieje potrzeba moderowania relacji między dorosłymi ludźmi, tak ogólnie.
Ze Smutną coś złego się dzieje od kilku miesięcy.
1 745 2026-02-15 18:22:27
Ty, Smutna, na pewno nie masz problemu z, jak to określiłaś, stylem swoich wypowiedzi, to raczej jasne. Choć moim zdaniem nie o styl idzie ale o treść.
Pytanie otwarte czy ktoś inny z tym nie ma problemu. Co ciebie w sposób oczywisty nie interesuje, albowiem uznajesz, ze "jeśli ktoś z tym co piszę ma problem, jest to wyłącznie jego problem".
Taka postawa względem innych ludzi ma swoją nazwę.
Ale to nie mój problem.Acz nie zgodzę się, iż nie istnieje potrzeba moderowania relacji między dorosłymi ludźmi, tak ogólnie.
Całą treść mozna zawrzeć w jednej myśli:
"Trauma(bądz doznany dyskomfort) nie znajduje się tylko w narracji i monologu wewnętrznym tylko w reakcjach ciała i układu nerwowego. Samo wygadywanie się bez pracy w tym zakresie może utrwalać problem zamiast go rozwiązywać."
Jeden rabin powie tak, inny rabin powie nie. Rozumiem, że na forum jest zakaz psychodynamiczno-sceptyków?
1 746 2026-02-15 18:26:56 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2026-02-15 18:27:18)
Próbujecie go zaszczuć? Bo nie rozumiem, jak można się bez przerwy czepiać tej samej osoby.
Tak próbujemy go zaszczuć. Zwracając uwagę, ze żyje w realnym świecie i warto zrobić reaserch na temat skuteczności metod terapeutycznych których jest poddawany.
Rozumiesz, że przy założeniu, że nie wierzę w terapię psychodynamiczną moja wypowiedz wyglądałaby tak samo, gdyby napisała ją golden aye, hinatra, czy ktokolwiek inny kto z takiej pomocy korzystał i by opisał swoje spokania jako miejsce gdzie "wyrzuca emocje" poprzez gadanie o nich, jednoczesnie wyraźnie mając problem z dobrym i pozytecznym funkcjonowaniem w rzeczywistym świecie?
1 747 2026-02-15 18:33:13
Mrs.Happiness napisał/a:Próbujecie go zaszczuć? Bo nie rozumiem, jak można się bez przerwy czepiać tej samej osoby.
Było mu to podkreślane wielokrotnie - niech przestanie kłamać i zmieniać ciągle historie swojego życia albo wciąż i wciąż wracać do tego samego z narracją "no nikt mi wcześniej nie powiedział".
Chłopak odstawił leki. Rzeczywiście powinno się to odbywać pod kontrolą lekarza, szczególnie w okresie zimowym, gdzie to dość depresyjny i przygnębiający okres.
Ma bardzo niestabilny obraz siebie i trudno powiedzieć kim tak naprawdę jest, tych wersji było juz tyle.
Ale.... Z pozycji psychodynamiczno sceptyka i znając gospodarność NFZ wydaje mi się bardzo prawdopodobne, że działalność terapeuty panstwowo może być bardzo nieefektywna.
1 748 2026-02-15 19:31:56
Smutna, ani ja wiem, jaki to rabin, ani jestem świadkiem rozmów miedzy rabinem a Shinim. Co do efektywności jego terapii cóż, jednak ma dziewczynę. Pierwszy raz w życiu. To chyba jakaś zmiana jest. No chyba ze zawtórujesz Jackowi w tym uogólnionym "Shini kłamie" czyli uznasz , że żadnej dziewczyny nie ma.
Poza tym on nie napisał, w jakim nurcie jest ta jego psychoterapia obecna. Pisał za to, że się z psychoterapeutką kłóci, co do psychodynamicznej w stanie czystym słabo pasuje.
Działalność każdego psychoterapeuty może być nieefektywna. Na NFZ bo dostaje kasę niezależnie od efektów, a prywatnie bo im dłużej pacjent przychodzi tym więcej kasy wpada terapeucie. W obu wersjach - bo sobie nie radzi z danym pacjentem i zwyczajnie sam się do tego przed sobą przyznać nie chce.
Owszem, są sytuacje, w których psychoterapia szkodzi miast pomóc. Czy ta konkretna terapia Shiniemu szkodzi? Osobiście przesłanek do takiej oceny nie widzę. Fanką nurtu psychodynamicznego nie jestem, w sumie obecny trend łączenia nurtów wydaje się zdecydowanie lepszym pomysłem niż trzymanie się jednego.
1 749 2026-02-15 21:04:06 Ostatnio edytowany przez SmutnaDziewczyna007 (2026-02-15 21:15:35)
Smutna, ani ja wiem, jaki to rabin, ani jestem świadkiem rozmów miedzy rabinem a Shinim. Co do efektywności jego terapii cóż, jednak ma dziewczynę. Pierwszy raz w życiu. To chyba jakaś zmiana jest. No chyba ze zawtórujesz Jackowi w tym uogólnionym "Shini kłamie" czyli uznasz , że żadnej dziewczyny nie ma.
Poza tym on nie napisał, w jakim nurcie jest ta jego psychoterapia obecna. Pisał za to, że się z psychoterapeutką kłóci, co do psychodynamicznej w stanie czystym słabo pasuje.
Działalność każdego psychoterapeuty może być nieefektywna. Na NFZ bo dostaje kasę niezależnie od efektów, a prywatnie bo im dłużej pacjent przychodzi tym więcej kasy wpada terapeucie. W obu wersjach - bo sobie nie radzi z danym pacjentem i zwyczajnie sam się do tego przed sobą przyznać nie chce.
Owszem, są sytuacje, w których psychoterapia szkodzi miast pomóc. Czy ta konkretna terapia Shiniemu szkodzi? Osobiście przesłanek do takiej oceny nie widzę. Fanką nurtu psychodynamicznego nie jestem, w sumie obecny trend łączenia nurtów wydaje się zdecydowanie lepszym pomysłem niż trzymanie się jednego.
Dobrze. Nie żyje forumowym uniwersum, czy możesz mi wyjaśnić sens takiej wypowiedzi:
"Bohaterka wywiadu powiedziała, że w momencie wywiadu była szczęśliwa, ja jeszcze nigdy nie mogłem tego powiedzieć. Zawsze kiedy oglądam lub słucham tego typu historii zastanawia mnie skąd ci ludzie mają tyle energii do działania....
Mam wrażenie, że coraz bardziej zaczynam się izolować, tak jak kiedyś w latach szkolnych. Choć teraz ma to inne podłoże. Kiedyś uważałem, że nie zasługuję na czyjąkolwiek uwagę czy czas. Że jestem tak nieatrakcyjny, takim przegrywem, że i tak nikt na mnie nawet nie spojrzy. Teraz czuję się po prostu zmęczony, że nie warto, nie opłaca się. Niemal jakbym był emerytem, a przecież niedługo będę miał zaledwie 30 lat...."
Ile on chodzi na terapie? Kilka miesięcy? Pytam poważnie bo nie żyje forum. Ale wydaje mi się to dośc dziwne. Czy uważasz, że to jest normalna wypowiedz zdrowego, młodego chłopaka, z pełnej rodziny, która jednak pełną patlogia nie jest (już nie wchodzmy w szczegóły czy jest trochę dysfunkcyjna bo pewnie jak podrayć to jest, jednak ma gdzie mieszkać i co jesć, nikt go z domu nie wywala), ma dziewczynę i pracę.
A propos mojej rzekomej obsesji na punkcie Shiniego i nabijania postów i prześladowania go.... Co ja takiego mówię? Chłopie jesteś nieszczęśliwy? Terapia nie wygląda tak, że jesteś ciągle wyprany z emocji jak emeryt. Odstawił leki, terapeutka odwołuje sesje kilkukrotnie, to się kupy nie trzyma. Nie chodzi o kłamstwa, ale tak nie wyglada intensywna praca nad sobą, wyczekiwana terapia, która miała odmienić każdy aspekt jego życia i umożliwić lepsze funkcjonowanie na codzień. Warto poszukac przyczyny. Shini wole wykazał, może warto zweryfikować kompetencje terapeuty? Zrobić realitycheck czy realizuje swoje cele? Czy nie oklamuje terapeuty. IDK. Nie chce mi się tego wałkować bo to tylko bardziej rozbudowana wersja tego co mówiłam 2 tygodnie temu, co też było prześladowaniem i szczuciem ![]()
Koleś mnie zupełnie nie obchodzi, ale jak się wejdzie na forum i przeczyta taki wynurzenia to moim zdaniem to zaczyna wygladać niebezpiecznie. Jakby zaraz się miał wyhuśtać.
I nie, nie ma to związku z Shinim. Podobne wrażenia i wypowiedzi miałam jak pisała Golden, Hinatra, jakas dziewczyna co się związała z alkusem, inna co była z niedowidzącym, a on jej robił fochy bo idzie do pracy.
1 750 2026-02-15 21:53:39 Ostatnio edytowany przez Muqin (2026-02-15 21:55:06)
Smutna, jakimż sposobem ja miałabym Ci wytłumaczyć sens czyjejś wypowiedzi? Toż ja się mogę co najwyżej domyślać, podobnie jak każdy czytelnik. Jest to opis jakiegoś stanu psychicznego z przełożeniem jakimś na zachowanie, mającego cechy podobne do stanu znanego z wcześniej, ale jednocześnie cechy zauważalnie w ocenie mówiącego, odmienne od tego, co zna z wcześniej. Wniosek - coś się dzieje. Od oceniania tego jest psychoterapeuta i ewentualnie psychiatra, a nie forumowiczka Muqin. Ja to mogę Shiniemu co najwyżej zasugerować, izby o tym z terpaeutką pogadał.
Pytasz, czy jest to wypowiedź młodego, zdrowego człowieka ? Nie. Ale Shini zdrowym człowiekiem nie jest. Fizycznie to nie wiem, nie mam ani wglądu w jego dokumentację medyczną ani kompetencji by to ocenić. Wiem, że brał/bierze leki psychiatryczne, zdrowi ich nie biorą, chyba że w celach wiadomo jakich.
Jaka jest rodzina Shini wiem tyle ile napisał. Czyli praktycznie NIC. Trochę się domyślam - system rodzinny jego rodziny pochodzenia jako taki udało mi się zidentyfikować, tu uzyskałam od Shiniego potwierdzenie, że trafiłam. Ale głębiej to ja nie wiem praktycznie nic. Ujawnił jakąś wersję nadopiekuńczości matki. Czy było/jest tam coś więcej? Nadopiekuńcza matka sama jedna już daje w efekcie rodzinę dysfunkcyjną o charakterze przemocowym (przemoc psychiczna), tu dłubać nie trzeba, to idzie z definicji.
Za to wiem, skądinąd, że ludzie, którzy wychowali się w solidnej patologii potrafią znakomicie to ukrywać, ujawniać zaledwie maleńkie fragmenty o wiele większej całości. Oraz uważam, ze patologia nie ogranicza się do "rodzic pije/bije/wyrzuca z domu". Że tak z innej ciut działki patologii ojciec sprawca wykorzystania seksualnego często ani nie pije, ani nie bije, ani z domu nie wyrzuca, potrafi prezentami zasypywać i płatki róż pod nóżki wysypywać, a patologią chyba można wykorzystywanie seksualne dziecka nazwać?
Nie wiem, skąd pochodzi twoja wiedza, jak wygląda praca w terapii, ale wiem, że praca w terapii po pierwsze nie przebiega liniowo i po drugie że praca, którą się wykonuje z własnym mózgiem, myśleniem oraz emocjami zaczyna mieć przełożenie na działanie w realu czasem po wielu miesiącach dopiero. A jak wspominałam kilka postów wcześniej, w podręczniku, o którym mówiłam, jest między innymi opisany przypadek kliniczny kobiety, której około roku czyli 12 miesięcy zajęło uzyskanie niezbędnego poziomu bezpieczeństwa w terapii, czyli dopiero po roku w ogóle dało się zacząć pracę nad zmianą. Jasne, przypadek skrajny, ale skąd niby ja bym miała wiedzieć, czy nasz Shini nie jest jakimś skrajnym przypadkiem klinicznym?
A jak cię koleś czyli Shini nie obchodzi to może go sobie odpuść? Nikt ci wtedy nie zarzuci, że coś nie tak do niego piszesz.
1 751 2026-02-15 23:06:34
Smutna, jakimż sposobem ja miałabym Ci wytłumaczyć sens czyjejś wypowiedzi? Toż ja się mogę co najwyżej domyślać, podobnie jak każdy czytelnik. Jest to opis jakiegoś stanu psychicznego z przełożeniem jakimś na zachowanie, mającego cechy podobne do stanu znanego z wcześniej, ale jednocześnie cechy zauważalnie w ocenie mówiącego, odmienne od tego, co zna z wcześniej. Wniosek - coś się dzieje. Od oceniania tego jest psychoterapeuta i ewentualnie psychiatra, a nie forumowiczka Muqin. Ja to mogę Shiniemu co najwyżej zasugerować, izby o tym z terpaeutką pogadał.
Pytasz, czy jest to wypowiedź młodego, zdrowego człowieka ? Nie. Ale Shini zdrowym człowiekiem nie jest. Fizycznie to nie wiem, nie mam ani wglądu w jego dokumentację medyczną ani kompetencji by to ocenić. Wiem, że brał/bierze leki psychiatryczne, zdrowi ich nie biorą, chyba że w celach wiadomo jakich.
Jaka jest rodzina Shini wiem tyle ile napisał. Czyli praktycznie NIC. Trochę się domyślam - system rodzinny jego rodziny pochodzenia jako taki udało mi się zidentyfikować, tu uzyskałam od Shiniego potwierdzenie, że trafiłam. Ale głębiej to ja nie wiem praktycznie nic. Ujawnił jakąś wersję nadopiekuńczości matki. Czy było/jest tam coś więcej? Nadopiekuńcza matka sama jedna już daje w efekcie rodzinę dysfunkcyjną o charakterze przemocowym (przemoc psychiczna), tu dłubać nie trzeba, to idzie z definicji.
Za to wiem, skądinąd, że ludzie, którzy wychowali się w solidnej patologii potrafią znakomicie to ukrywać, ujawniać zaledwie maleńkie fragmenty o wiele większej całości. Oraz uważam, ze patologia nie ogranicza się do "rodzic pije/bije/wyrzuca z domu". Że tak z innej ciut działki patologii ojciec sprawca wykorzystania seksualnego często ani nie pije, ani nie bije, ani z domu nie wyrzuca, potrafi prezentami zasypywać i płatki róż pod nóżki wysypywać, a patologią chyba można wykorzystywanie seksualne dziecka nazwać?Nie wiem, skąd pochodzi twoja wiedza, jak wygląda praca w terapii, ale wiem, że praca w terapii po pierwsze nie przebiega liniowo i po drugie że praca, którą się wykonuje z własnym mózgiem, myśleniem oraz emocjami zaczyna mieć przełożenie na działanie w realu czasem po wielu miesiącach dopiero. A jak wspominałam kilka postów wcześniej, w podręczniku, o którym mówiłam, jest między innymi opisany przypadek kliniczny kobiety, której około roku czyli 12 miesięcy zajęło uzyskanie niezbędnego poziomu bezpieczeństwa w terapii, czyli dopiero po roku w ogóle dało się zacząć pracę nad zmianą. Jasne, przypadek skrajny, ale skąd niby ja bym miała wiedzieć, czy nasz Shini nie jest jakimś skrajnym przypadkiem klinicznym?
A jak cię koleś czyli Shini nie obchodzi to może go sobie odpuść? Nikt ci wtedy nie zarzuci, że coś nie tak do niego piszesz.
Jedna osoba powie spoko, rok zanim cokolwiek ruszy jest ok, inna powie odstawienie leków+dziwne wypowiedzi na forum+ nieumiejętnośc rozwiązania problemów w obszarach, które miały być celem terapii= coś jest nie halo.
Odpuszczę co? Jedna lakoniczna wypowiedz sprzed 2 tygodni, jedna z dzisiaj, którą własciwie ty i Happiness postanowiłyście rozwlekać, mimo że nie powiedziałam nic nowego, ale i tak wam się super niania załącza. IDK moze sobie zaadoptujcie kotka, albo zajmijcie dziecmi, wnukami?
1 752 2026-02-15 23:12:07
Oj, więcej było tych twoich tekstów współgrających z tymi Jacka... nieważne w sumie.
Dziecko dorosłe, wnuków brak, a kotek jest na stanie, acz adoptował mój Aktualny, nie ja, zanim został moim Aktualnym. Kotek konkurencji nie dopuści czyli do dobrych rad nie mam jak się zastosować ![]()
1 753 2026-02-15 23:19:00 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2026-02-15 23:30:13)
Jeśli nie miałaś świadomości - poczytaj jak wygląda procedura wychodzenia z SSRI. Bo nie robi się tego przez proste zaprzestanie brania. A on to brał latami. To nie jest takie hop-siup. Po kilku latach ryzyko zespołu odstawiennego jest bardzo realne. Z resztą jak mu się kiedyś leki skończyły z dnia na dzień, bo mu się nie chciało recepty ogarnąć w terminie, to mu się tak system rozjechał, ze aż wątek o tym na forum założył. To jest proces kontrolowanej redukcji dawki trwający nawet kilka miesięcy przy tak długim przyjmowaniu. A tu się chronologia coś kupy nie trzyma za bardzo, bo w styczniu pisał, że od 3 miesięcy jest bez leków. W październiku pisał za to, że za miesiąc będzie z nich rezygnował. Czyli tu żadnego wychodzenia nie było tylko zaprzestanie brania i tyle (o ile wogóle, bo jakoś tak liczę i mi w tych wyliczeniach miesiąca brakuje, bo połowa stycznia -3 miesiące to połowa października, a wtedy pisał, że dopiero za miesiąc będzie rezygnować. Ale nie będę już o to kruszył kopii za bardzo). I co - za pierwszym razem jak mu się leki skończyły to miał problemy do tego stopnia, że musiał o nich pisać na forum, a teraz nagle nic? Po kilku latach przyjmowania? Realnie proces trwa minimum kilka tygodni, a przy przyjmowaniu latami - nawet i kilka miesięcy. Redukujesz nieznacznie dawkę i potem kilka tygodni stabilizacji. I proces ponawiasz aż do zera. Skoro jedyną wizytę miał "jakieś pół roku temu" to ja tu nie widzę jakiejkolwiek kontroli lekarskiej.
Jakieś pół roku temu był u lekarza, a jakieś trzy miesiące temu przestał je brać, ponieważ "było w miarę stabilnie".
Czyli mogło być tak, że na wizycie u psychiatry ten zalecił, by powoli odstawiać leki, co zajęło finalnie około trzy miesiące, po których całkowicie zaprzestał ich brania?
Kolejna sprawa, że wielu ludzi nie zapamiętuje dobrze dat i nie potrafi precyzyjnie umiejscawiać wydarzeń w czasie.
Gdy to pisałam, przypomniała mi się rozmowa kilku członków rodziny mojego partnera na temat psa, którego adoptowało jego wujostwo. Trzy osoby mieszkające w tym samym domu i będące świadkami tego samego wydarzenia, a każdy wskazał inną datę adopcji. Co więcej, nie mogli się dogadać nawet w kwestii pory roku.
Bo jeśli pacjent zgłasza brak poprawy, a pomimo terapii sytuacja się nie zmienia to zmienia się leki lub ich dawkę.
Zauważ, że to TWOIM zdaniem sytuacja się nie zmienia.
Nie, nie mógł słyszeć, bo kilkukrotnie dopytywał m.in o swoje zmęczenie i brak motywacji również na tym forum. I to w różnych tematach. Z czego dwa (o tym samym) założył on sam licząc na inny odzew.
Jak już mówiłam, nie byłam z nim na tych wizytach, ani też nie śledzę całej jego aktywności na forum. Być może w tamtym momencie jeszcze nie wiedział.
Brał asentrę. Niemniej jednak nie skonsultował tego z lekarzem. Gdyby to zrobił to dostałby korekcję dawki lub wymianę na coś innego. A z leków zrezygnował dopiero teraz.
Nie możesz być tego pewien, chyba że chodziłeś z nim na te konsultacje.
Shini nie zeznaje tu pod przysięgą, więc nie musi pisać o każdym szczególe swojego leczenia i terapii.
No właśnie - czyli długo to trwało (kilka lat), ale jednak doczekałaś się diagnozy. On nie. Pomimo perypetii trwających dłużej niż twoje, bo lekko licząc jakieś 20 lat z okładem i pierdylionem badań po drodze.
Być może nieprecyzyjnie się wyraziłam. Wtedy doczekałam się tylko pierwszego sensownego badania, które powinni byli mi zrobić dużo wcześniej. Diagnozę finalnie uzyskałam jakieś trzy lata temu. WYŁĄCZNIE dzięki temu, że mi bardzo zależało, bo sama dużo czytałam, chodziłam po różnych lekarzach, wydawałam swoje oszczędności na kolejne badania i prywatne wizyty. Byłam nawet u psychiatry, żeby wykluczyć, że problem bierze się z głowy. Również z własnej inicjatywy i prywatnie. Po kilkunastominutowej rozmowie miałam już receptę na tabletki psychotropowe, które bardzo szybko okazały się nie być mi potrzebne, na szczęście sama je odstawiłam, bo mi po prostu mocno szkodziły. Czułam się po nich jak po narkotykach, wiecznie zmęczona, nie mogłam skupić wzroku. Jak to zgłosiłam lekarce, to uznała na luzie, że popróbujemy inne leki. Zero refleksji, że może głowę mam zdrową i dlatego czuję się po nich źle. Niestety nie były to jedyne leki, które przez te lata przyjmowałam bezsensownie.
Z napisaniem go też. Od tego się zaczęło.
Ale jednak napisał, czyż nie?
Naprawdę uważasz, że osoba niezdolna do samodzielnej analizy jakiegokolwiek zagadnienia byłaby w stanie zdać maturę, wybrać temat pracy mgr, zrobić reasearch, zorganizować sobie praktyki? Ja nie. I pisze to własnie z doświadczenia obcowania z takimi osobami.
Zacznijmy od tego, że nie uważam, by był osobą niezdolną do samodzielnej analizy jakiegokolwiek zagadnienia, a przypominam, że jako jedyna mam z nim prywatny kontakt.
Może otwórz jego kolejne wątki i poczytaj dyskusje na ten temat?
Mówię co AKTUALNIE stanowi problem.
Podważam to, że wszystko co mówił jest prawdziwe. Nie może tak być, bo wzajemnie się to wyklucza. Jak choćby to, że nie mógł realizować siebie i nikt w niego nie inwestował w momencie jak jego rodzice zainwestowali równowartość nowego samochodu w jego korepetycje i trenował sztuki walki, bo aktywność fizyczna zawsze go pasjonowała. O to chodzi. O tę sprzeczność. Jest albo jedno - albo drugie. Niech się zdecyduje w swojej narracji.
Prowadziliśmy już tę rozmowę.
Nie wiesz, jacy są jego rodzice.
Nie wiesz, na ile mogli wywierać na nim presję oczekiwaniami, których ostatecznie nie udało mu się spełnić, bo, jak sam podkreślał, uczniem był przeciętnym, mimo tych wszystkich korepetycji.
Nie wiesz, jak reagowali na oceny, które przynosił.
Nie wiesz, jak on sam czuł się z myślą, że nie potrafi wybić się ponad przeciętność, choć rodzice zainwestowali w jego edukację masę pieniędzy.
Równie dobrze w jego przypadku to mogła być niedźwiedzia przysługa i dużo lepiej zrobiłaby mu otwarta akceptacja tego, że średnio sobie radzi w szkole.
A biorąc pod uwagę, że jego rodzice na wstępie wypowiadali się o jego partnerce w ten sposób:
mogłaby być ładniejsza, bogatsza czy bardziej przebojowa bo teraz jest za cicha i nieśmiała
można założyć, że łatwo przychodzi im krytyka i poprzeczkę stawiają wysoko.
1 754 2026-02-15 23:49:35
Tak próbujemy go zaszczuć. Zwracając uwagę, ze żyje w realnym świecie i warto zrobić reaserch na temat skuteczności metod terapeutycznych których jest poddawany.
Rozumiesz, że przy założeniu, że nie wierzę w terapię psychodynamiczną moja wypowiedz wyglądałaby tak samo, gdyby napisała ją golden aye, hinatra, czy ktokolwiek inny kto z takiej pomocy korzystał i by opisał swoje spokania jako miejsce gdzie "wyrzuca emocje" poprzez gadanie o nich, jednoczesnie wyraźnie mając problem z dobrym i pozytecznym funkcjonowaniem w rzeczywistym świecie?
W poście, do którego się odnosisz, napisałam bardzo wyraźnie o co mi chodziło.
1 755 2026-02-15 23:53:05
Ma bardzo niestabilny obraz siebie i trudno powiedzieć kim tak naprawdę jest, tych wersji było juz tyle.
Ale.... Z pozycji psychodynamiczno sceptyka i znając gospodarność NFZ wydaje mi się bardzo prawdopodobne, że działalność terapeuty panstwowo może być bardzo nieefektywna.
Masa lekarzy, którzy pracują w państwowych przychodniach, ma też prywatny gabinet. Sam fakt, że wizyta odbywa się na NFZ nic nie znaczy.