Ja czuję się średnio. Raz lepiej i czuje w sobie jakąś siłę, a raz gorzej i nic mi sie nie chce. Nadal zdarza mi się płakać a minęło już półtora miesiąca od rozstania. Bardzo chciałabym żeby ten ból już minął i być w tym miejscu co Ty, żeby to było tylko wspomnieniem za mgłą, czasem w kryzysowych momentach zastanawiam się czy to uczucie kiedyś minie i czy moge być znowu szczęśliwa. Nie myślę o nowej miłości bo w moim sercu nie ma póki co miejsca dla kogoś innego.
Też mam w dobie dużo żalu, smutku..
Rozumiem, daj sobie tyle czasu ile potrzebujesz. Nie wiem co sprawia, że czujesz się lepiej ale ja z mojej strony polecam chwila na ten moment nad aktywność. Zajmowanie się wieloma rzeczami, dużo aktywności fizycznej, coś czego dawno nie robiłaś a było to Twoja pasja, nie wiem cokolwiek co oderwie Cię od poczucia tęsknoty. Ale też myślę, że od poczucia żalu. Bo żal mnie jakoś tak za długo trochę trawił. Mam na myśli, to poczucie że nie zasłużyłam. Że wszystko szło ku dobremu, że już przygotowałam swoje serce na coś pięknego, zdrowego a tu takie okropne rozczarowanie.
Zdałam sobie sprawę, że to nie jest moja wina, że nie jest tak, że zasłużyłam sobie. Po prostu takoe rzeczy się zdarzają, dobre i złe w naszym życiu i nie ma to związku zupełnie z żadnymi pechami, karmami itp.
Obecnie jestem w miejscu, gdzie wiem, że nie był mnie godzien. Ale nie dlatego, że mnie zostawił ale dlatego że nigdy nikogo nie szanował. W ogóle widziałam go parę dni temu, jak zwykle pewny siebie, dobrze ubrany, zadbany i czarujący. Siedział w modnej knajpce z modnym kolega z którym opłaca się pokazywać. I ja byłam z takim człowiekiem, jak bardzo musiałam byc samotna, zdesperowana, smutna żeby przez te parę miesięcy żyć na pokaz.
Napewno będziesz szczęśliwa, w związku czy sama. To jest możliwe, ja okresami czuje się cudownie radosna. Jest mi dobrze, cieszę się tym co mam, rozpieszczam się okropnie, robię to co lubię, chociażby to czego on za grosz nie szanował i nie cenił we mnie.
Ale to uczucie jest rozdzielające. A półtorej miesiąca to niewiele żeby stanąć na nogi. Także daj sobie czas ![]()
Edit
P. S
Chciałam jeszcze dodać, żebyś uważała na różne rady, a najbardziej te które miałyby wskazywać że to Ty powinnaś iść np do psychologa bo z Tobą jest coś nie tak. Jest niewielu dobrych psychologów to jedno, a dwa nie, nie z Tobą czy że mną jest coś nie tak, bo umiemy się zaangażować a nawet obdarzyć uczuciem, w dzisiejszych czasach naprawdę trudno o to aby ktoś miał w miarę podobne nastawianie. A gdybyś nawet spędziła całe życie u psychologa a nie będziesz mieć dostępu do normalnych kolesi to nic się nie zmieni.
Można się zakręcić, wpaść w sidła głupich oskarżen, zwłaszcza jak się jest zranionym i spragnionym czułości.