netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

563 odpowiedzi78 418 wyświetleńzałożony przez anna.zakochana, 16.03.2022

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Strony Poprzednia 1 2 3 4 … 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 564 ]

66

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
PainIsFinite napisał/a:

On po prostu zostawia sobie otwarta furtkę.

Może mam za małe doświadczenie, ale to przecież standard. Moja jż też podkreślała nie raz, że "coś się w niej wypaliło, i NA TĘ CHWILĘ mnie nie kocha". I to był ten czas, kiedy uganiała się za nową miłością.
Nikt nie zna przyszłości, ale wypadałoby mieć do siebie jakikolwiek szacunek (i nie jest to zarzut - większość osób w tej części forum popełniło podobne błędy).

67

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
WindyBoy napisał/a:
PainIsFinite napisał/a:

On po prostu zostawia sobie otwarta furtkę.

Może mam za małe doświadczenie, ale to przecież standard. Moja jż też podkreślała nie raz, że "coś się w niej wypaliło, i NA TĘ CHWILĘ mnie nie kocha". I to był ten czas, kiedy uganiała się za nową miłością.
Nikt nie zna przyszłości, ale wypadałoby mieć do siebie jakikolwiek szacunek (i nie jest to zarzut - większość osób w tej części forum popełniło podobne błędy).

Niestety tak jest w życiu, już jako dzieci musimy się oparzyć, żeby wiedzieć, że coś jest gorące, same ostrzeżenia niewiele dają. Każdy z nas musi przekonać się na własnej skórze...i to nie wynika z głupoty, czy z braku szacunku do siebie. Tylko z wiary i uczucia do człowieka z którym przeżyliśmy zazwyczaj sporo lat.

68

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

trochę tak jest jak pisze Mimi - nawet jeśli to wszystko to błąd to ja go muszę popełnić..

wyciągnęłam rękę do niego jeszcze raz. oczywiście dostałam obuchem. jeden dzień miałam wszystkiego dosyć bo ile można? ale tylko go widzę i mięknę. jest mi naprawdę ciężko chociaż mam wrażenie że on jest w gorszym stanie psychicznym mimo wszystko. cały czas mam nadzieję że po prostu zwariował, że to jakaś choroba go dopadła i zaraz wyzdrowieje i wszystko będzie ok. to co piszecie to również kwestie które mi przyjaciele mówią i ja to rozumiem, nawet jakoś dociera do mnie, ale tego za grosz nie czuję.

to co przemawia na korzyść mojego względem historii tu przeczytanych to;
-> jak zaczął spać z tamtą, przestał ze mną
-> jest bardzo zaangażowany w opiekę nad dzieckiem, jakbym chciała to bym mogła tym manipulować bo jeden mój tel i on jest.

czytam teraz wątek Pain i jestem w szoku jak to wszystko jest podobne i jak dużo tam przemyśleń które mogę zastosować do swojego związku. bardzo rzucił mi się w oczy opis męża Pain - "łagodny introwertyk". to 100% mój też. i dobrze płatne stanowisko w korpo, inteligentny, mądry, z kasą.. wiadomo że młode lecą chociaż on nie jest typem przystojniaczka (dla mnie oczywiście jest najprzystoniejszy na świecie). i ja.. choleryczka, silny charakter (nie widać tego po tym wątku bo ja jestem silna we wszystkim poza relacjami, tu nie mam w ogóle jaj.. coś za coś?), on nie lubiał się nigdy kłócić więc było dużo po mojemu. nie dlatego że nie chciałam iść na kompromis tylko dlatego że nie zakomunikował mi że chce inaczej bo łątwiej było odpuścić niż dyskutować. ale żal narósł. i teraz się z niego wszystko wylewa..

próbuję się teraz nieco odsunąć emocjonalnie ale jest to trudne.

69

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

No jeśli jest taki jak mój ex to duża szansa że ukryty narcyz. Covert narc.
Nie interpretuj jego biednego wyglądu jako że on tak cierpi. Proszę Cię. Przechodziłam przez to. Wydawało mi się że go znam, serce mu wykładam na dłoni. Ale oni kalkulują.
Zobaczysz prawdziwe oblicze męża jak zechcesz się rozwieść i np za brak orzeczenia o winie będziesz chciała coś z majątku więcej. Oooooo moja drogaaa...
Trzymaj się, wiem co czujesz . Człowieka którego pokochałas już nie ma.

70 Ostatnio edytowany przez WindyBoy (2022-03-26 08:32:14)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

.

71

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
PainIsFinite napisał/a:

No jeśli jest taki jak mój ex to duża szansa że ukryty narcyz. Covert narc.
Nie interpretuj jego biednego wyglądu jako że on tak cierpi. Proszę Cię. Przechodziłam przez to. Wydawało mi się że go znam, serce mu wykładam na dłoni. Ale oni kalkulują.
Zobaczysz prawdziwe oblicze męża jak zechcesz się rozwieść i np za brak orzeczenia o winie będziesz chciała coś z majątku więcej. Oooooo moja drogaaa...
Trzymaj się, wiem co czujesz . Człowieka którego pokochałas już nie ma.

Możesz rozwinąć tę myśl?
Bo ja chyba nie bardzo rozumiem, albo rozumiem aż za bardzo: że mąż ma ot tak po prostu oddać dorobek życia przy rozwodzie, a jak ma jakiekolwiek zastrzeżenia w tej materii to od razu podła kreatura, narcyz i co tam się jeszcze da?

72

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Ty nie pytasz. Ty stawiasz złośliwie tezę. Narcyzm ujawnił się podczas całego procesu "godzenia się" gdy okazało się że mój płacz i rozpacz nie znaczyły nic, a tylko kalkulował.  Napisałam tylko autorce że jeśli jej mąż jest taki jak mój to jego maska kalkulatora może spaść gdy ona wreszcie wstanie z kolan i upomni się o coś.
I jeśli ktoś zadaje taki cios małżonkowi to NAWET prawo przewiduje rekompensatę na podstawie orzeczenia o winie, więc nie rozumiem Twojego oburzenia. Oh wait...Chyba że byłaś/byłeś po tej drugiej stronie. Zdradzającej...

73

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
PainIsFinite napisał/a:

Ty nie pytasz. Ty stawiasz złośliwie tezę. Narcyzm ujawnił się podczas całego procesu "godzenia się" gdy okazało się że mój płacz i rozpacz nie znaczyły nic, a tylko kalkulował.  Napisałam tylko autorce że jeśli jej mąż jest taki jak mój to jego maska kalkulatora może spaść gdy ona wreszcie wstanie z kolan i upomni się o coś.
I jeśli ktoś zadaje taki cios małżonkowi to NAWET prawo przewiduje rekompensatę na podstawie orzeczenia o winie, więc nie rozumiem Twojego oburzenia. Oh wait...Chyba że byłaś/byłeś po tej drugiej stronie. Zdradzającej...

Pain wyluzuj - nie każdy, kto ma odmienne zdanie musi.byc od.razu wrzucony do worka z napisem: "zdrajca", czy "oszust".

74

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

nie sądzę by byl ukrytym narcyzem. w pewnym sensie nawet mam wrażenie że próbuje trochę wynagrodzić mi i dziecku swoje zachowanie. to raczej człowiek który doszedł do swojego limitu. ja mam wrażenie że tu mamy taką sytuację że oboje mamy rację. w sensie - on wystawia mi rachunek za związek w najtrudniejszym dla mnie momencie życia, zdradza kiedy ja siedzę sama z niemowlakiem w domu, jednak całe życie on wspierał mnie bardziej niż ja jego i ja go za mało doceniałam w pewnych aspektach. i ja myślałam że wszystko jest ok i byłam za mało uważna a on zamiast przyjść pogadać, odpłynął.

ta laska to na oko taka używka. mam też podstawę podejrzewać że przy okazji ich spotkań sporo piją.. weekendy spędza ze mną i dzieckiem, z nią nie spędził żadnego "dnia", tylko nocki. a ona niedawno też zakończyła długi związek. może oboje odbijają sobie? podobno ludzie którzy tłumią w sobie emocje mają skłonności do popadania w różne nałogi i takiej ucieczki. stąd mówię że jest w gorszym stanie psychicznym. osobom wybuchowym w pewnym sensie jest łatwiej, bo wyrzucimy z siebie emocje i nam lżej. ja sobie nie potrafię w ogóle wyobrazić tłumienia tego w środku. 

najbardziej boli mnie to że widzę że przy przepracowaniu tych błędów moglibyśmy być jedną z tych par które po zdradzie wyszłyby mocniejsze. oczy mi się otworzyły na moje błędy bardzo szeroko. słuchałam też ostatnio ciekawego wywiadu o zdradzie. gdzie terapeutka mówiła że często są takie sytuacje że niestety ale to osoba zdradzająca potrzebuje najpierw wsparcia żeby znaleźć siłę żeby na te kolana paść ale osoba zdradzona nie ma siły tego wsparcia dać z wiadomych względów i wtedy jest ciężko. ja tą siłę (albo powiecie głupotę smile ) mam, jednak aktualnie on wsparcia mojego nie chce. boli jak cholera. wiem że muszę mu dać przestrzeń i czas.

z nieba mi spadł ciekawy projekt. będę miała się czym zająć. bardzo doceniam teraz też przyjaciół bo starają się jak mogą żebym z domu wychodziła. fizycznie ostatnio odpoczęłam.

75

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
PainIsFinite napisał/a:

Ty nie pytasz. Ty stawiasz złośliwie tezę. Narcyzm ujawnił się podczas całego procesu "godzenia się" gdy okazało się że mój płacz i rozpacz nie znaczyły nic, a tylko kalkulował.  Napisałam tylko autorce że jeśli jej mąż jest taki jak mój to jego maska kalkulatora może spaść gdy ona wreszcie wstanie z kolan i upomni się o coś.
I jeśli ktoś zadaje taki cios małżonkowi to NAWET prawo przewiduje rekompensatę na podstawie orzeczenia o winie, więc nie rozumiem Twojego oburzenia. Oh wait...Chyba że byłaś/byłeś po tej drugiej stronie. Zdradzającej...

Pytanie było dość konkretnie sformułowane, tymczasem koncentrujesz się na próbie urażenia mnie, a nie na meritum.

Pofatygowałam się przeczytać Twój wątek i teraz rozumiem Twoją agresję.

Przejście od 'płaczu i rozpaczy' do bezczelnej roszczeniowości majątkowej i właśnie 'kalkulacji' są doprawdy imponujące.

76

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
BEKAśmiechu napisał/a:
PainIsFinite napisał/a:

Ty nie pytasz. Ty stawiasz złośliwie tezę. Narcyzm ujawnił się podczas całego procesu "godzenia się" gdy okazało się że mój płacz i rozpacz nie znaczyły nic, a tylko kalkulował.  Napisałam tylko autorce że jeśli jej mąż jest taki jak mój to jego maska kalkulatora może spaść gdy ona wreszcie wstanie z kolan i upomni się o coś.
I jeśli ktoś zadaje taki cios małżonkowi to NAWET prawo przewiduje rekompensatę na podstawie orzeczenia o winie, więc nie rozumiem Twojego oburzenia. Oh wait...Chyba że byłaś/byłeś po tej drugiej stronie. Zdradzającej...

Pain wyluzuj - nie każdy, kto ma odmienne zdanie musi.byc od.razu wrzucony do worka z napisem: "zdrajca", czy "oszust".

Ja tam na atak odpowiadam atakiem. Mało mam w sobie energii ofiary tak ogólnie

77

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
noben napisał/a:
PainIsFinite napisał/a:

Ty nie pytasz. Ty stawiasz złośliwie tezę. Narcyzm ujawnił się podczas całego procesu "godzenia się" gdy okazało się że mój płacz i rozpacz nie znaczyły nic, a tylko kalkulował.  Napisałam tylko autorce że jeśli jej mąż jest taki jak mój to jego maska kalkulatora może spaść gdy ona wreszcie wstanie z kolan i upomni się o coś.
I jeśli ktoś zadaje taki cios małżonkowi to NAWET prawo przewiduje rekompensatę na podstawie orzeczenia o winie, więc nie rozumiem Twojego oburzenia. Oh wait...Chyba że byłaś/byłeś po tej drugiej stronie. Zdradzającej...

Pytanie było dość konkretnie sformułowane, tymczasem koncentrujesz się na próbie urażenia mnie, a nie na meritum.

Pofatygowałam się przeczytać Twój wątek i teraz rozumiem Twoją agresję.

Przejście od 'płaczu i rozpaczy' do bezczelnej roszczeniowości majątkowej i właśnie 'kalkulacji' są doprawdy imponujące.

Nie. Ty postawiłaś tezę. Więc Ci odpowiedzialam. Nie rozumiem skąd oburzenie gdy zdradzona strona chce rekompensaty. Tak jak napisałam - nawet prawo to przewiduje. Uważam że skoro ktoś rozwalił życie mi i dzieciom to mam prawo upomnieć się o coś dla siebie i ich. Generalnie dla większości ludzi to dość oczywiste

78

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

szczególnie że przecież miałaś wkład w sukces męża bo zajmowałąś się domem. w mojej sytuacji akurat dziecko było późno i oboje robiliśmy karierę i oboje dobrze zarabiamy. ja wciąż trochę mniej i z pewnością będę musiała być bardziej oszczędna, ale to nie wyobrażam sobie jakbym miała zarabiać kilka razy mniej i nie upomnieć się o rekompensatę. dla mnie to też jasne. jak spada jakość życia matki to spada jakość życia dziecka.

79

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Dokładnie tak. Siłą rzeczy skoro mój mąż bardzo dużo pracował i piął się po drabince to jeśli mieliśmy dzieci - jedno musiało trochę swoje życie zawodowe poświęcić. Naturalnie byłam to ja bo ja mniej zarabiałam. Natomiast dzięki temu że mój mąż miał prawie wszystko ogarnięte - dzieci, dom, sprawy, a do tego i tak pracowałam - to on miał realna możliwość rozwijania kariery. Ja nie. Odczułam to mocno gdy się rozstaliśmy i ja zaczęłam mieć więcej czasu (opieka naprzemienna). W ciągu roku (!) rozwinęłam się zawodowo tak jak nie miałam możliwości przez wszystkie poprzednie lata gdy to wszystko było tylko na moich barkach.  Więc ze100% pewnością mogę powiedzieć że gdyby nie moje zaangażowanie i poświęcenie się rodzinie - mój mąż nie miałby możliwości tak pracować (przy założeniu że mieliśmy małe dzieci).
Dziękuję Bogu że nigdy nie zrezygnowałam z pracy, mimo że nasz status majątkowo i jego zarobki na to pozwalały. Dziś byłabym w czaaaaarnym leeeeesieee

80 Ostatnio edytowany przez KoloroweSny (2022-03-27 16:22:06)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
PainIsFinite napisał/a:

Dokładnie tak. Siłą rzeczy skoro mój mąż bardzo dużo pracował i piął się po drabince to jeśli mieliśmy dzieci - jedno musiało trochę swoje życie zawodowe poświęcić. Naturalnie byłam to ja bo ja mniej zarabiałam. Natomiast dzięki temu że mój mąż miał prawie wszystko ogarnięte - dzieci, dom, sprawy, a do tego i tak pracowałam - to on miał realna możliwość rozwijania kariery. Ja nie. Odczułam to mocno gdy się rozstaliśmy i ja zaczęłam mieć więcej czasu (opieka naprzemienna). W ciągu roku (!) rozwinęłam się zawodowo tak jak nie miałam możliwości przez wszystkie poprzednie lata gdy to wszystko było tylko na moich barkach.  Więc ze100% pewnością mogę powiedzieć że gdyby nie moje zaangażowanie i poświęcenie się rodzinie - mój mąż nie miałby możliwości tak pracować (przy założeniu że mieliśmy małe dzieci).
Dziękuję Bogu że nigdy nie zrezygnowałam z pracy, mimo że nasz status majątkowo i jego zarobki na to pozwalały. Dziś byłabym w czaaaaarnym leeeeesieee

Oczywiście, że mógł piąć się po szczytach kariery kiedy miał wszystko ogarnięte w domu i przy dzieciach. A żeby to mogło nastąpić, druga osoba - Ty - musiała się nieco wycofać zawodowo. Dlatego też, nie widzę żadnych przeciwskazań żeby domagać się tego co Ci się należy. Nie ma opcji żeby tak pokierował swoją karierą gdybyś Ty nie wzięła na swoje barki ciężaru wychowania dzieci i prowadzenia domu. Nie wiem skąd niektóre wypowiedzi tutaj dziwiące się, jak można się o coś upominać.

I zarówno w tym przypadku jak i autorki tematu, widać jak na dłoni, że nie warto rezygnować w 100% z siebie, trzeba mieć swoją prace, swoje cele i ambicje.

81

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
PainIsFinite napisał/a:
noben napisał/a:
PainIsFinite napisał/a:

Ty nie pytasz. Ty stawiasz złośliwie tezę. Narcyzm ujawnił się podczas całego procesu "godzenia się" gdy okazało się że mój płacz i rozpacz nie znaczyły nic, a tylko kalkulował.  Napisałam tylko autorce że jeśli jej mąż jest taki jak mój to jego maska kalkulatora może spaść gdy ona wreszcie wstanie z kolan i upomni się o coś.
I jeśli ktoś zadaje taki cios małżonkowi to NAWET prawo przewiduje rekompensatę na podstawie orzeczenia o winie, więc nie rozumiem Twojego oburzenia. Oh wait...Chyba że byłaś/byłeś po tej drugiej stronie. Zdradzającej...

Pytanie było dość konkretnie sformułowane, tymczasem koncentrujesz się na próbie urażenia mnie, a nie na meritum.

Pofatygowałam się przeczytać Twój wątek i teraz rozumiem Twoją agresję.

Przejście od 'płaczu i rozpaczy' do bezczelnej roszczeniowości majątkowej i właśnie 'kalkulacji' są doprawdy imponujące.

Nie. Ty postawiłaś tezę. Więc Ci odpowiedzialam. Nie rozumiem skąd oburzenie gdy zdradzona strona chce rekompensaty. Tak jak napisałam - nawet prawo to przewiduje. Uważam że skoro ktoś rozwalił życie mi i dzieciom to mam prawo upomnieć się o coś dla siebie i ich. Generalnie dla większości ludzi to dość oczywiste

no raczej, nie wiem jak można to kwestionować jest zbrodnia musi być kara nikt nikogo do ślubu i dzieci nie zmusza

82

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

W TYM wątku nie ma żadnej 'zbrodni'.
Z wpisów Autorki dość jasno wynika, że mamy do czynienia raczej ze zwykłym rozkładem małżeństwa, a nie naganną moralnie zdradą.
Co najwyżej mąż zachował się nieelegancko.

A tow. Pain już podprogowo zachęca Autorkę do ''chcenia z majątku czegoś więcej''. Temu bliżej do kradzieży niż do aktu sprawiedliwości dziejowej.

Zresztą jest też różnica pomiędzy upomnieniem się o ''coś dla siebie'' a pozbawionym wstydu wydzieraniem czego się tylko da. A tutaj - tak jakby - się ona zatraca.
Wręcz odnoszę wrażenie, że tu na forum nazbyt często dość wątpliwe sytuacje próbuje się podciągnąć pod 'zdradę' tylko po to, by zagłuszyć wszelkie skrupuły w sprawach majątkowych.

83

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
adrianoleite napisał/a:

nikt nikogo do ślubu i dzieci nie zmusza

żeby daleko nie szukać:

https://www.netkobiety.pl/t127654.html

84

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

ja tam się nie czuję do niczego zachęcana. ale co kto chce przeczytać.

i tak jak już wspomniałam, zdrada była i o ile nie nazwę tego zbrodnią, tak samo nie nazwę tego po prostu mało eleganckim zachowaniem. wink

85 Ostatnio edytowany przez Ania2019 (2022-03-29 09:05:19)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

anna.zakochana witaj,
przeczytałam Twój wątek.
Może Tobie to coś pomoże, więc napiszę jak jest u mnie.
Zostałam z mężem, po tym jak po kilkunastu latach małżeństwa moje życie okazało się farsą. Nagle poczułam się bezwartościowa, stara, brzydka, gruba , przeszłam załamanie nerwowe, leki, terapia...
Zaraz miną 3 lata od tamtego romansu, ktory trwał tylko chwilę, a jak bomba atomowa zniszczył wszystko i niestety takie zniszczenia sa chyba nie do odbudowania.
Mamy dziecko, przeszłam szpitale tak jak Ty i nikt mi nie powie, że takie doświadczenia łączą, bo nie łączą, one niszczą człowieka.
My takich doświadczeń mieliśmy wiele i chciałam też wiele razy rzucić to wszystko i uciec, ale sama wiesz jak to jest wink
Mój mąż mimo tego co się stało to dobry człowiek, od 22 lat przy mnie, a święta nie jestem - impulsywna i złośnica smile, nawet  rozumiem to co sie wtedy stało i wierzę w te jego dziwna historię, ale...
gdyby nie dziecko nie miałabym w sobie siły, aby ciągnąć dalej to małżeństwo. Ale ja mam nastoletnie mocno wrażliwe dziecko, on się starał, nigdy nie powiedział, ze to moja wina, przeszedł ze mną piekło i po każdym ataku moim kładł mnie łóżka i siedział obok, tak jakby oprawca zmienił się w opiekuna, a ja weszłam w rolę ofiary.
Aniu, zobacz kochana, ja wiem, że każda sytuacja jest inna, ale tu jest "kochający" (rany jak dziwnie to brzmi), starający się mąż i ojciec, którego zamroczyło na chwile, mija czas, to jest z pozoru cudne życie, jest lepiej niz kiedys i w relacji i w łóżku, wszędzie, ale to w człowieku siedzi, tego sie nie zapomina.
Czasami się tego wcale nie pamięta, jest dobrze, a nagle wystarczy jedno słowo, jeden kadr w filmie, dźwięk smsa i juz, to jest jak stres pourazowy i wraca.
Jesteś młoda, wolna, dziecko jest malutkie, nie funduj sobie tego stresu. Żyj. Przytulam Was mocno.

86

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

bardzo Ci dziękuję za ten post, myślę że jeszcze nie raz go przeczytam, szczególnie w takie dni jak dzisiaj bo mam bardzo zły dzień i potrzebuje otuchy a mimo że nie jest tym co chcę teraz słyszeć to jednak taki balsam dla mojej duszy.

w moim przypadku też zdałam sobie sprawę że moją główną motywacją jest dziecko i to że nie chcę żadnego pachworka, chcę pełnej rodziny, nie chcę przerzucania córki jak ziemniaka, chcę żeby przybiegałą rano do łóżka wołając "mamo tato"... stąd jeszcze mam siłę i stąd też cała moja złość. i brak akceptacji. tak, pocieszam się że jest na tyle mała żę dla niej to będzie normalne.. ale tylko dlatego że nie zazna faktycznej normalności.

w kwestiach relacji jestem pewna że faceta sobie znajdę, wiadomo że trudniej bo najlepsi w tym wieku są zajęci, wiadomo niekoniecznie od razu ale w ogóle mnie to nie pociesza.

87 Ostatnio edytowany przez Ania2019 (2022-03-29 12:16:37)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Rozumiem Cię, ale córeczka jest mała i pamiętaj też o sobie, ze ważne jest aby widziała jak tata mamę kocha (i w drugą stronę), na siłę nie warto, nawet dla dziecka, a tym bardziej dla dziecka, bo ono wszystko widzi i buduje siebie poprzez obraz rodziców.
Niech on walczy o Ciebie, o Was, a Ty zdecydujesz, czy chcesz i czy warto.
Na świecie są dobrzy faceci, u nas na forum są smile to i w realu są, mój ojczym też nim jest.
Wszystko się ułoży, potrzebujesz czasu jeszcze, pamietaj, że to Ty jesteś ważna, Ty i mała, za jakiś czas może wcale nie będziesz go chciała, bo zobaczysz wszystko na chłodno i bez emocji.

88

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Ale tu jest inna postawa męża. On nie czuje skruchy z tego co wynika z postów Autorki. Już zaczął się blameshifting. Mogę się założyć z każdym tu obecnym o piwo, że skończy się jak u mnie.

89

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

To prawie zawsze kończy się tak samo. Ten sam schemat, tylko szczegóły trochę inne. Jeden z łatwiejszych sposób na wygranie piwa....
Autorko - też chciałbym, żeby dzieci rano mogły przybiec krzycząc "mamo, tato". Nie zawsze mamy to, czego byśmy chcieli.

90

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
WindyBoy napisał/a:

To prawie zawsze kończy się tak samo. Ten sam schemat, tylko szczegóły trochę inne. Jeden z łatwiejszych sposób na wygranie piwa....
Autorko - też chciałbym, żeby dzieci rano mogły przybiec krzycząc "mamo, tato". Nie zawsze mamy to, czego byśmy chcieli.

Może to piwo wykorzystamy żeby się w realu zintegrować:)

91

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

wiem że nie zawsze mamy co chcemy, jednak ta bezsilność tak bo-li

no ciekawa jestem tego jego romansu właśnie. Pain, jestem ok. 13 strony u Ciebie i jednak zachowanie Twojego eks to jakaś masakra, wycofuję się póki co z podobieństwa. mam nadzieję jednak że AŻ TAK ŹLE nie będzie. mój z dżesss ani nigdzie nie wychodzi, nie jeździ, wybiera dziecko jak trzeba. co to kuwa jest? wiem że był u niej w zeszłym tygodniu "tylko" raz, w czwartek i to na jakieś parę godzin. czyli seks i papa (?).  mogę wszystiego nie wiedzieć ale trochę informacji jednak mam. wypomniałam mu ostatnio że w dzień to sobie może przychodzić na 2 godzinki, to się zobligował że będzie spał i w weekend spał z dzieckiem u nas dwie noce i jescze mówi że może więcej. nie powiem, pierwszy raz od daaaaaaaawna się wyspałam, nawet nie wstałam na dostawienie do cycka, butle podał.

a dzisiaj znowu wychodzę smile na zajęcia fitness. wbiłam w swoje stare getry z aliexpress w których czułam się lekko niekomfortowo ale -7kg robi swoje, co jak co ale wyglądam naprawdę dobrze big_smile

p.s. imprezka zdradzonych brzmi jak coś w czym mogłabym wziąć udział ;P
(chyba humor mi się poprawił)

92

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Dla mnie obie sytuacje są oczywiste:
1) Twój facet kocha dziecko, Ciebie nie. Widzę to, bo u mojej jż jest w sumie to samo. W dłuższej perspektywie - warto chyba schować dumę do kieszeni. Ja czasem jż bym ubił, ale skoro już wybrała życie beze mnie, to wolę skupić się na dzieciach zamiast niej. Lekko nie jest, ale się da i liczę, że z czasem będzie lepiej.
2) Piwo bardzo chętnie, najlepiej gdzieś w centrum kraju lub na szlaku:)

93 Ostatnio edytowany przez display (2022-03-30 10:08:39)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Dlaczego tak usilnie cały czas zabiegasz o faceta który nie walczy o Ciebie. Zachowujesz się jak zwykła manipulantka, bierzesz faceta "na dziecko" i nie chcesz zrozumieć że on nie dla ciebie przychodzi ale dla dziecka a ty sobie wmawiasz bóg wie co. On ma na ciebie już potocznie mówiąc "wywalone" ale ty nie chcesz tego zauważyć i się z tym pogodzić. Zachowaj resztki godności i nie skamlaj o jego uwagę.

PS. Pokazówki w stylu wychodzę na fitness albo z koleżankami żeby w facecie wzbudzić zazdrość też lepiej sobie darować. Takie coś robić tylko dla siebie ale nie na pokaz

94 Ostatnio edytowany przez PainIsFinite (2022-03-30 10:14:45)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
display napisał/a:

Dlaczego tak usilnie cały czas zabiegasz o faceta który nie walczy o Ciebie. Zachowujesz się jak zwykła manipulantka, bierzesz faceta "na dziecko" i nie chcesz zrozumieć że on nie dla ciebie przychodzi ale dla dziecka a ty sobie wmawiasz bóg wie co. On ma na ciebie już potocznie mówiąc "wywalone" ale ty nie chcesz tego zauważyć i się z tym pogodzić. Zachowaj resztki godności i nie skamlaj o jego uwagę.

PS. Pokazówki w stylu wychodzę na fitness albo z koleżankami żeby w facecie wzbudzić zazdrość też lepiej sobie darować. Takie coś robić tylko dla siebie ale nie na pokaz

Bo ona jest w pierwszej fazie. Rozpaczy, szoku, niezrozumienia. Życie jej się zawaliło a myślała że ma ustawione. Dla mnie w tej fazie każde zachowanie jest usprawiedliwione, choć nie każde ma sens. Do pewnych rzeczy trzeba jak widać dojść samemu

WindyBoy napisał/a:

2) Piwo bardzo chętnie, najlepiej gdzieś w centrum kraju lub na szlaku:)

To kiedy? Centrum Polski dla mnie brzmi dobrze:)

95

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
PainIsFinite napisał/a:
WindyBoy napisał/a:

2) Piwo bardzo chętnie, najlepiej gdzieś w centrum kraju lub na szlaku:)

To kiedy? Centrum Polski dla mnie brzmi dobrze:)

A napiszecie, jak było? smile

96

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
LaVidaApesta napisał/a:
PainIsFinite napisał/a:
WindyBoy napisał/a:

2) Piwo bardzo chętnie, najlepiej gdzieś w centrum kraju lub na szlaku:)

To kiedy? Centrum Polski dla mnie brzmi dobrze:)

A napiszecie, jak było? smile

Może Ty napiszesz...bo będziesz?:)

97

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
PainIsFinite napisał/a:
LaVidaApesta napisał/a:
PainIsFinite napisał/a:


To kiedy? Centrum Polski dla mnie brzmi dobrze:)

A napiszecie, jak było? smile

Może Ty napiszesz...bo będziesz?:)


O kurcze... Musiałabym wyjść z ukrycia. Nikt na tym świecie nie wie, co mnie spotkało  (oprócz psycholożki, z którą miałam przyjemność wczoraj, z którą nigdy więcej, mam nadzieję, że o mnie zapomni smile ).

98 Ostatnio edytowany przez anna.zakochana (2022-03-30 16:49:09)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
display napisał/a:

Dlaczego tak usilnie cały czas zabiegasz o faceta który nie walczy o Ciebie. Zachowujesz się jak zwykła manipulantka, bierzesz faceta "na dziecko" i nie chcesz zrozumieć że on nie dla ciebie przychodzi ale dla dziecka a ty sobie wmawiasz bóg wie co. On ma na ciebie już potocznie mówiąc "wywalone" ale ty nie chcesz tego zauważyć i się z tym pogodzić. Zachowaj resztki godności i nie skamlaj o jego uwagę.

PS. Pokazówki w stylu wychodzę na fitness albo z koleżankami żeby w facecie wzbudzić zazdrość też lepiej sobie darować. Takie coś robić tylko dla siebie ale nie na pokaz

Pracuje nad tym żeby nie zabiegać i mam niezle postępy ale po prostu to  dla mnie trudne. Bo go kocham i tyle.

Nie wiem czemu uważasz że to pokazówki, na fitness nawet nie wiedział że idę bo akurat miałam inna pomoc tego dnia wink

a co znaczy że go biorę na dziecko? To mam się zaharowywac tylko dlatego że mu się odwidziala rodzinka i żeby nie pomyślał że chcę go zobaczyć? Ma mieć 7 wolnych wieczorów w tygodniu a ja zero?
Też mam prawo się wyspać albo wyjść i jestem wdzięczna przyjaciołom że mnie wyciągają.  on jest ojcem i ma się dzieckiem zajmować i dobrze że to robi. Jak będzie chciał ja wziąć do siebie to proszę bardzo, na razie warunków nie ma to raz, a dwa - prawda jest też taka że mu wygodniej przyjść.

mój ostatni rok wyglądał tak, że najpierw byłam w zagrożonej ciąży i nigdzie nie byłam w stanie psychicznie nawet wyjść, później 4 miesiące w szpitalu a następnie przez pół roku wyszłam ze 3 razy może sama a tak wszędzie z dzieckiem. karmienie, przebieranie, spacerek, biedronka. mnie rutyna dobiła. te wyjścia teraz mnie zbawiają. widzę życie. ludzie mi mówią że widać jak odpoczęłam, że dobrze wyglądam. także śmieszne jest mówienie kobiecie któta od roku poświeca się macierzyństwie że wychodzi nie dla siebie big_smile

99

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
anna.zakochana napisał/a:

Zakładam temat chyba czwarty raz. Nie mogę jakoś opisać skłądnie tego co mi się przytrafiło, boję się też że internet nie jest jednak anonimowy smile

Na wstępie bardzo chciałam już Wam podziękować, jestem pod wrażeniem jak wartościowe rady tu znalazłam czytając historie podobne do mojej. Zdziwiłam się ile ich jest i jakie są podobne. Wciąż jednak jestem na etapie na którym przekonuję się że mój ex narzeczony jest jednak trochę inny i moja sytuacja też inaczej się skończy.

Ciężko mi powiedzieć kiedy się rozstaliśmy. Bo po 10 latach to nie jest jeden dzień. Jakbyście mnie zapytali 4 miesiące temu to bym powiedziała że jesteśmy idealną parą chociaż oczywiście mamy swoje rzeczy do popracowania. Kupione mieszkanie, bardzo dobre stanowiska, podróże,  planowane dziecko (córka urodziłą się w czerwcu zeszłego roku), prawie się nie kłóciliśmy, sex był fajny chociaż trochę rzadki ze względu na przepracowanie.

Ostatni rok był bardzo trudny dla nas bo córeczka po bardzo dla mnie traumatycznym porodzie walczyła o życie 4 miesiące. Z tego 3 miesiące ja mieszkałam z nią w szpitalu. Narzeczony dojeżdzał do nas codziennie 50 km żebym mogła chociaż wziąć prysznic. Ciężka sprawa, kto nie był w takiej sytuacji raczej nie zrozumie. Bardzo mnie wspierał całą ciążę, to był cudowny czas. Ze szpitala wyszłyśmy pod koniec września, przetrwaliśmy. Na początku było fajnie, ale po ok. miesiącu zaczęłam być bardzo nerwowa i kłótliwa. Nie odnalazłąm się w 4 ścianach z dzieckiem mimo że narzeczony bardzo mi pomagał. Zaczęłam być dla niego niemiła i czepiałąm się, miałam pretensje o różne dziwne rzeczy. Po czasie okaże się że miałam (mam) depresję poporodową. Już jestem pod opieką terapeuty.

Pod koniec roku chyba podświadomie trochę coś przeczuwałam bo zaczęłam więcej czytać o relacjach, rodzinie, związkach i mówić narzeczonemu że chcę więcej rozmawiać na temat naszych potrzeb etc. Wtedy też wznowiliśmy seks, wcześniej nie miałam ochoty przez karmienie piersią. O dziwo ten seks zaczął być znacznie lepszy a moje libido było wyższe niż kiedykolwiek. Ale mimo to, wciąż byłam nerwowa i niemiła. On to kumulował w sobie, czasem coś sarkastycznego rzucił ale nie rozmawialiśmy. Oczywiście błąd.

Przyszedł styczeń i po kolejnym moim docinku on wybuchł. Pierwszy raz w życiu go takiego widziałam. Dosłownie pluł jadem. Krzyczał że nie chce ze mną być. Nie wiedziałam co się dzieje. Dałam mu dzień na ochłonięcie, on przeniósł się na kanapę. Nie chciał przyjąć żadnych przeprosin. Tydzień później miał delegację. Myślałąm że ochłonie, wrócił, chicałam rozmawiać, a on do mnie że tego nie widzi. Że nie ma naszej relacji i dawno już nie było. Byłam w szoku. Mówiłam, że kryzys, że się nie odnalazłam po tych naszych przejściach, że pokonamy i będziemy silniejsi, przecież dopiero co dziecko nam się urodziło, chcieliśmy drugie, dopiero się przeprowadziliśmy, pokonaliśmy chorobę dziecka, oświadczył się dopiero rok wcześniej, ja pójdę na terapię i już mamy z górki przecież! Nie możemy tak przekreślać tylu lat przez 2 miesiące. On że my to w ogóle do siebie nie pasujemy. Nie wiedziałam o co mu chodzi, 10 lat pasowaliśmy i nagle nie pasujemy?

Jakbym poczytała wcześniej to forum to bym już wtedy wiedziała, że chodzi o kobietę. A ja głupia zaczęłąm robić z siebie idiotkę, pokazywać mu jak mi zależy, że nie jestem taka wredna (bo nie jestem!). A on.. coraz bardziej się oddalał. Ja wziełąm na siebie całą winę a on stweirdził że się wyprowadza.. no i nieważne jak, ale odkryłam żę na tej delegacji spał z koleżanką z pracy. Siksa 25 lat. Ja mam 34, on 38. I siksa wiedziałą że on ma malutkie dziecko i jest w stałym związku.
Przyparłam go do muru i się przyznał. Zwyzywałam, kazałam zabierać wszystkie swoje rzeczy. Nigdy nie czułam się taka upokorzona. Teraz też wiem żę to nie zaczęło się z dnia na dzień. Zanim poszli do łóżka, zdradził mnie emocjonalnie.. flirtował z nią już dłuższy czas.

Przez kolejne dwa tygodnie wyzywalśmy się. Przychodził do dziecka codziennie po pracy i codziennie sobie obiecywałam że go po prostu oleje, ale nie potrafiłam. Byłam na niego wściekła. Że nie przyszedł, nie powiedział. Tylko poszedł w romans. Zaczął mi wypominać żę to nie chodzi o ostatni czas bo tak, był ciężki, ale 3 lata temu to powiedziałam to, a 5 lat temu to zrobiłam tamto. Nie potrafił mi odpowiedzieć na pytanie czemu nie przyszedł porozmawiać ani czemu zrobił sobie ze mną dziecko skoro jestem taka zła. Później emocje trochę opadły i zaczęliśmy rozmawiać, coś mi nawet opowiadał o swoich projektach, trochę się śmialiśmy. O nas mało, ale powiedział że nie chce teraz żadnej relacji, żę to z tą laską to był błąd i że on bardzo źle zrobił ALE zawsze było ale że to nie jego wina przecież bo między nami było źle.

No i oczywiście okazało się że dalej się z nią spotyka. Że kłamie mi w żywe oczy. Że potrafił przyjść po pracy do nas, uśpić dziecko, dać mi całusa w czoło i pojechać do niej.. że ja wstaję po raz 8 w nocy do małej a on w tym czasie w nią wsadza.. nie ogarniam tego, bo to jest ostatni człowiek na ziemi któego bym posądzała o takie rzeczy. Prędzej siebie bym posądziła że byłabym zdolna. Całe życie się o mnie troszczył a teraz czuję że dla niego ważniejsza jest ta siksa. Która pewnie upatrzyła sobie starszego z kasą i myśli że życie się przed nią otworzyło..

I tydzień temu jak się dowiedziałam że znowu kłamie.. najpierw poczułam złość a później taką ulgę. uświadomiłąm sobie że zdrada to jego wina, a on po prostu próbował ukryć to bo chciał żęby wyglądało że najpierw się rozstaliśmya dopiero później zaczyna nowy związek.. bo inaczej jest po prostu sk**** który zostawił narzeczoną z małym dzieckiem dla dziuni. pierwszy raz na spokojnie z nim o tym rozmawiałam. powiedziałam żeby nie robił ze mnie idiotki, że wiem i czego on oczekuje i dlaczego kłamie. wyglądał jak zbity pies, powiedział że jest wyczerpany emocjonalnie i nie wie czego chce. zaczął mnie przepraszać. pytam za co, mówi że za wszystko.

o dziecko bardzo się troszczy, jest u niej codziennie po pracy, usypia ją i przyjeżdza w każdy weekend, sobota i niedziela. na ten moment siksa absolutnie z córką przegrywa i będzie przegrywać dopóki tamta nie wpadnie na to żęby go złapać na dzieciaka. ale nie wiem jakie są jej motywacje, czy szuka związku, sponsora czy po prostu seksu.

no i powiedziałam mu że ma dwie opcje. pierwsza taka, że idzie sobie zaczynać wszystko z suką. zabezpieczamy dziecko, zostawia jej WSZYSTKO co mamy skoro on odchodzi, ustalamy alimenty itd, że nie będę czekać aż suka go na bejbika złapie (nic nie powiedział). druga opcja że  walczy o rodzinę, ale tu i teraz. i on walczy, nie ja bo ja się już nawalczyłam i zrobiłąm z siebie pośmiewisko. więc rzuca pracę, zrywa z nią kontakt i się stara.

powiedział że chce 2 tygodnie. dałam mu 10 dni. minie we wtorek.

Dzisisaj jak przyszedł do dziecka to był w jakimś cudownym humorze, opowiadał mi historyjki z pracy, oczywiście bez jej udziału (ogólnie o niej nic nie mówi), ale o ile do dzisiaj narastało we mnie obrzydzenie i wręcz myślałąm że nie chce z nim być, tak dzisiaj zaczynam się bać że wybrierze ją.. że wybrał, że ten cudowny humor to dlatego że się widzieli albo że do niej zaraz jedzie.

myślicie że to ma jeszcze szansę? ja się miotam sad

Ta s...a jak ja określasz i tak wygrała, nie ważne czy Twój mąż wróci za jakiś czas z podkulonym ogonem. Wygrała bo to nie był jednorazowy wybryk. Pozatym twojemu mężowi nikt do głowy pistoletu nie przystawiał, żeby z nią sypiał. Wykrzyczal ci to wszystko więc nie byl to dla niego szczęśliwy związek, widać jak kumulował w sobie to wszystko. Dla mnie taka relacja jest stracona. Powrót może być, ale na chwilę i pewnie więcej będzie w tym udawania żeby znowu mogło kiedyś wybuchnac

100

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
Bubcia85 napisał/a:

nie byl to dla niego szczęśliwy związek, widać jak kumulował w sobie to wszystko.

To jest jedno z ważniejszych zdań nie tylko w tym wątku, ale całym dziale.
Wiele historii zaczyna się słowami: ''...byliśmy szczęśliwym małżeństwem...''

Problem w tym, że niekoniecznie.
Sytuacja w której obie strony na bieżąco werbalizują wzajemne pretensje i oczekiwania jest oczywiście optymalna. Tylko że niektórzy, a już zwłaszcza faceci, po prostu tego nie robią.
Więc warto od czasu do czasu uważnie przyjrzeć się drugiej połówce, a i sobie krytycznie - również.

101 Ostatnio edytowany przez anna.zakochana (2022-03-30 18:38:26)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

to prawda, nie był szczęśliwy. szkoda tylko właśnie że w ten sposób to sobie "rozwiązał". i w moim przypadku sprawdza się również brak werbalizacji pewnych rzeczy przez mojego ex. inna sprawa że mi się powinna zaświecić czerwona lampka że się tak mało (żeby nie powiedzieć w ogóle) kłóciliśmy, ale byłam za bardzo przyzwyczajona do tej werbalizacji bo akurat u mnie w domu jak się komuś coś nie podobało to wszyscy to wiedzieli bardzo dobrze. a dwa - no przyznam że to wygodne też było. ale to jedna z  wielu lekcji na przyszłość smile

z dobrych rzeczy, ja mam zamiar naprawdę z tej lekcji duuużo wynieść. moja terapeutka wczoraj już mi wskazała na moje postępy. serio są. smile

i wciąż (chyba wbrew obiegowej opinii tutaj) uważam że prawie każdy związek po zdradzie jest do uratowania jeśli obie strony wyciągną wnioski i przepracują swoje błędy które doprowadziły do kryzysu. inna sprawa że zazwyczaj jedna ze stron albo już się zachłyśnie nowym życiem albo tego nie chce robić z jakichś powodów. mój ex jeszcze nie zaczął terapii, utrzymuje że musi, tylko jakoś znajduje wymówki na razie żeby nie iść. chyba to dla niego nie jest komfortowe po prostu bo trzeba będzie werbalizować wink zobaczymy. bez tego nie ruszy z żadnym związkiem na dłuższą metę.

ja przestawiam się na kierowanie rozumiem, bo serce mnie strasznie do niego ciągnie. rozum mówi 'fakty!!'. a te są jakie są. to co musiałam zrobić ostatnio, musiałam zrobić żeby mieć czyste sumienie i faktycznie mi ulżyło - teraz już będę obserwować. stosunki mamy przyjazne, pewnie oboje nakładamy trochę maski ale trudno, ważne że się dogadujemy w kwestii dziecka.

102

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Piszesz że wg Ciebie każdy związek jest do uratowania po zdradzie. Owszem może i tak jest ale pod warunkiem że obie strony tego mocno chcą i into walczą. W twoim przypadku on nie chce i nie walczy a ty sama za niego nie uratujesz tego związku.

103

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

wydaje mi się że to samo napisałąm powyżej big_smile więc pozostaje mi powiedzieć że tak, zgadzam się.

co więcej, sprawdza się schemat wszędzie w internach opisywany że im bardziej chcesz tym bardziej druga strona nie chce wink ach ta natura ludzka.

104 Ostatnio edytowany przez Ania2019 (2022-03-30 20:42:43)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Anna, wychodź do ludzi i fitness jak masz okazję, wysypiaj się, korzystaj z pomocy.
Teraz go kochasz, są emocje, chcesz posklejać, to chyba taki etap i niestety milion postów ani dwa miliony naszych postów tu nie pomogą, każdy musi przejść przez to sam i się sparzyć.
Postaraj sie nie myśleć o Was, ale o tu i teraz.
Tu i teraz to on odszedł do innej kobiety i przychodzi tylko do dziecka i oskarżył Cię o to ze nie był szczęśliwy, zostawił Was.
Traktuj go jak ojca dziecka i wymagaj jak od ojca nie partnera.
Jeśli kiedyś by chciał być z Tobą znowu to niech się postara a Ty zdecydujesz czy tego chcesz i na jakich warunkach.
Wierzę, ze Tobie sie zmieni, ze spojrzysz na chłodno, jak emocje odpadną.
Na razie myśl o sobie a reszta sama przyjdzie.
Jesteś mama, masz córeczkę, masz dla kogo żyć i walczyć o siebie.

105

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Anna potrzebuje czasu. Podobnie odczuwałem niedawno, w pełni ją rozumiem. I Anna też wkrótce zrozumie co i jak - chyba nie da się obejść tej fazy.
A co do piwa - odezwę się w weekend do zainteresowanych, do końca tygodnia jestem tatą na pełen etat:)

106

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
Ania2019 napisał/a:

niech się postara a Ty zdecydujesz czy tego chcesz i na jakich warunkach.
.

Następna klątwa tego forum: stawianie warunków vel próba ich dyktowania.

Nikt nie będzie przystępował do związku z pozycji petenta. A jeśli będzie, to tylko udając dla osiągnięcia jakiejś wymiernej korzyści.
Przy okazji kumulując chęć rewanżu za upokorzenie.

107

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Czy każdy związek po zdradzie jest do uratowania? Nie powiedziałbym, sprawa mocno, ale to mocno indywidualna. Nigdy nie wiesz, jakie naprawdę ma intencje w głowie ani czy nie odpali za parę lat. Ale tak jak wspomniałem, to kwestia indywidualna.
Osobiście uważam, że sama potrzebujesz czasu i dystansu - za 2 miesiące będziesz kompletnie inaczej na to patrzeć. Teraz zajęcie się sobą, terapia, wdrożenie 34-kroków i odsunięcie się od partnera będzie najmądrzejszym rozwiązaniem.

PS. To piwo zdradzonych... to naprawdę fajny pomysł. smile

108

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Żadne piwo zdradzonych, raczej piwo ludzi, którzy dostali szansę na nowe życie:)

109

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
WindyBoy napisał/a:

Żadne piwo zdradzonych, raczej piwo ludzi, którzy dostali szansę na nowe życie:)

To jeden z lepszych postów na tym forum ever! Dokładnie tak.

110

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Anna.zakochana, zobacz, co żeś uczyniła. Coś nowego, fajnego się tu tworzy smile Ludzie piwa zapragnęli - w towarzystwie innych nowonarodzonych wink
A Tobie życzę spokoju. Powoli, z niczym się nie spiesz.

111

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

oj tak, to złota rada z tym brakiem pośpiechu. muszę to sobie powtarzać cały czas. nie dość żę ja ogólnie jestem niecierpliwa i szybka we wszystkim to jeszcze dzisiaj mam taki żal w sercu że to będzie stracony czas teraz - te kilka miesięcy. w cierpieniu. tak, wiem, chodzę na terapię i będę lepszym człowiekiem, super. mieliśmy na wiosnę pierwszy raz z córeczką gdzieś polecieć. ogólnie gdyby nie szpital to byśmy już dawno pewnie grzali tyłki pod palmami. albo chodzili po górach. bardzo chciałam w marcu jechać w góry, tak dawno nie byłam. strasznie mnie to boli że zamiast fajnych chwil teraz albo nawet fajnych chwil przeplatanych terapią czy cokolwiek, jest co jest. i tak, wiem że mogę sama nawet ale nie mam po prostu siły tego planować.

trudno mi się dzisiaj cieszyć z czegokolwiek. zjadłam miskę krówek, muszę zacząć uważać bo chociaż tą figurę bym sobie zostawiła..

112

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

No dobra, my tu gadu gadu, a kolejny tydzień nadchodzi:)
Kto z nowo narodzonych ma ochotę na piwo/herbatkę/drinka/soczek, niech odezwie się do mnie mailem przez forum i da znać skąd jest i kiedy ma czas. Spróbuję ogarnąć logistykę i wybrać najmniejsze zło:)
Wg tego co już wiem to jest już Poznań, Łódź, Warszawa, ale kolejne osoby mogą przesunąć "centrum" w prawo lub lewo...

113 Ostatnio edytowany przez anna.zakochana (2022-04-06 18:12:44)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

chyba robię mini postępy!

minęły dwa tygodnie jak wyciągnęłam do ex ostatni raz rękę i póki co udało mi się wytrzymać w postanowieniu że przy nim nie płaczę, nie mizgam, nie krzyczę i nie awanturuję się i nie próbuję rozmawiać "o nas". stawiam na przyjacielską neutralność.
emocje mi nieco zelżały, już nie są takie desperackie. ale oczywiście są i są baaaardzo różne. pół dnia odczuwam praktycznie fizyczny ból i tęskonotę, a drugie pół dnia ex zaczyna mi być obojętny, miałam już pierwsze odczucia że z takim kimś nie chcę być. wszystko się miesza.

weekend miałam dosyć ciężki bo był u dziecka, ale nieco oszukuję swoje ciało. może jakiemuś innemu zdesperowanemu przyda się mój trik wink kiedy tęsknię i mam ochotę pobiec do niego ze łzami albo inną desperacką rzecz zrobić, włączam sobie poradniki pt. "jak odzyskać byłego" które sobie zakupiłam jak mieliśmy pierwsze wielkie kłótnie. wydawałoby się że to dziwne, ale w tych poradnikach czarno na białym jest napisane że jak chcesz odzyskać faceta to ostatnią rzeczą którą chcesz robić to być desperatka. i pomaga mi to wtedy wejść z powrotem na właściwy tor. może to głupie, ale ja jestem pragmatyczna i na razie to działa. i fajne było to że po tym weekendzie byłam z siebie dumna że ostatecznie te emocje udawało mi się skontrolować. póki co jest w tym więcej kalkulacji niż odczuwania że tak chcę zrobić, ale jak się uspokoję to jest mi dobrze że niczego głupiego nie zrobiłam i dzięki temu jest mi łatwiej na drugi raz.

wydaje mi się, że zaakceptowałam to, że może być tak że nie będziemy razem chociaż wciąż bym chciała. bardzo dużo dają mi wyjścia do ludzi - dotarło do mnie że
a) ja byłam przeraźliwie przemęczona rutyną i rokiem bez jakichkowliek nie tyle rozrywek co odpoczynku od dziecka. wiedziałam to, nie wiedziałam że aż tak i że odżyję jak 2 razy w tygodniu będę mogła wyjść i zająć się innymi rzeczami (vide projekt - mam już w głowie kolejne). wręcz jestem zła na ex że totalnie nie rozumie tego jak zajmowanie się niemowlakiem od rana do wieczora samemu wykańcza. jest zaangażowanym tatą, ale nigdy nie miał takiego doświadczenia, nie docenił mnie w tym wzlędzie.
b) mogę być z ex tylko i tylko wtedy jeśli on zacznie pracę nad swoimi oganiczeniami. póki co to ja chodzę na terapię, to ja mam siłę na walkę, to ja pracuję nad sobą. a on jedyne co robi to spotyka się z kochanką. chyba mniej niż wcześniej, ale nie wiem czy to można zaliczyć jako postęp, chociaż czytałam na affair recovery że z romansu też się chwilę wychodzi.
c) są na świecie inni mężczyźni - serio, tu zmiana perspektywy dużo daje. ja ogólnie nie wierzę w "dwie połówki pomarańczy" itd, raczej wierzę w to że dwoje ludzi spotyka się, podoba sobie i decyduje na bycie razem i budowanie bliskości (zresztą dlatego mam siłe i chciałąbym walczyć i jestem zła że on nie - bo uważam żę to kwestia decyzji i woli walki, a jak mam pracować nad związkiem to mogę pracować nad nim z ojcem dziecka), jednak jak się żyje w związku i widzi tylko tego jedynego to łatwo się zafiksować. wiadomo nie będzie tak łatwo znaleźć towarzysza życia jak 10 lat temu, ale bardzo mi pomaga to co przeczytałam w jednym z tych poradników - "na świecie są miliony mężczyzn z którymi możesz być i z niektórymi nawet będzie Ci lepiej niż z Twoim ex". nie zawsze w to wierzę, ale powtarzanie sobie tego pomaga mi. to forum też, bo czytam tu sporo mądrych wypowiedzi facetów. fajnie, że jesteście!

wczoraj pierwszy raz od dwóch miesięcy zasypiałam spokojnie. czułam się po prostu dobrze. wiem, że jeszcze dużo przede mną i jeszcze niejedna noc przepłakana w akompaniamencie mr brightside, ale to daje mi nadzieję, żę cokolwiek się nie zdarzy będzie dobrze. jestem silna.

114

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Jesteś wspaniała, podziwiam Cię.
Przez chwilę wróciłam myślą do czasu gdy moje dziecko było malutkie, do tych trudnych i bardzo ciężkich dni poświęconych niemowlęciu, i gdybym wtedy została pozostawiona przez męża, który podobnie jak Twój partner zawsze był dobrym człowiekiem, to nie wiem jak udało by mi się wówczas żyć i wrócić do równowagi.
Taki ból potrafi rozrywać serce.
Bądź dla siebie dobra i wyrozumiała, bo przyszło mierzyć Ci się  niezwykle trudnym wyzwaniem. Z całego serca życzę, aby wszystko ułożyło Ci się wspaniale. Trzymam kciuki.

115

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Z czy Twój mąż interpretuje aktualną sytuację tak samo jak Ty?-w sensie on też uważa, że to 'romans','kochanka' itp, czy po prostu że odszedł od Ciebie i buduje nowy związek z kimś innym?

116 Ostatnio edytowany przez anna.zakochana (2022-04-06 23:37:18)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

@Agnes76 bardzo dziękuję za miłe słowa!

@noben zadawałam sobie pytanie co ich łączy i do czego on dąży z milion razy i za każdym razem miałam inny wniosek. chciałabym to wiedzieć bo byłoby mi łatwiej.
fakty są takie:
-> na pewno to więcej niż sex. jest tu duże zaangażowanie emocjonalne, on ogólnie nie tyle nie ma z kim pogadać głęboko co ma problem z otworzeniem się i tego nie robi. ja byłam tą osobą która przez te ściany się przedarła, ale jak się oddaliliśmy to chyba przekierował to na nią. ale ja ich rozmów nie widziałam.
-> na stówę, że o tym że się rozstaliśmy nie powiedział NIKOMU. ani jednemu znajomemu, ani rodzinie. jego siostry wiedzą, bo do mnie zagadały bo je zbywał a się martwiły. jego rodzice żyją w przekonaniu że ze mną dalej jest i gra gitara. ukrywa się z tym i jak siostry próbowały o tą dziewczynę wypytać trochę to po prostu uciął temat. ja od tych 2 tygodni w ogóle nie pytam go a on nie mówi  niej, wcześniej mi wszystkiemu zaprzeczał (nie zakochał się, nic ich nie łączy, terefere) ale to wiadomo że nic nie znaczy
-> spędzają czas razem w pracy to wiadomo, więc pewnie tam trochę rozmawiają, ale pracę też ma na tyle wymagającą że to na pewno nie jest tak że pół dnia gadają. do teo codziennie jest 1-2h u dziecka plus cały weekend (na razie ustalenie jest że każdy). i jak jest u dziecka to faktycznie zajmuje się dzieckiem, nie siedzi z telefonem w ręku. zostają mu 4 wieczory na tygodniu, po odzinie 18 dla niej. ona - 25 lat, zero zobowiązań
-> ona w ciągu ostatniego pół roku (?) również zakońćzyła związek z chłopakiem - rówieśnikiem, chyba również dosyć długi (chyba taka miłość licealna)
-> nie mieszkają razem

więc powiedzcie Wy mi co to jest wink moje serducho boi się że on buduje nowy związek i wydaje mi się żę w jego głowie też to możę tak wyglądać, chociaż dla mnie budowanie nowego związku wygląda inaczej. na chłodno mówię że to ucieczka, takie trochę zachowanie autodestrukcyjne do których on ma skłonności, ale nie wiem czy sobie tego nie próbuję wmówić bo to dla mnie łatwiejsze do przełknięcia.

117

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Daj temu z pół roku wink

118 Ostatnio edytowany przez WindyBoy (2022-04-07 00:15:36)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Dokładnie jak napisała Deep - daj czasowi czas. Pewne rzeczy się ułożą - głównie Tobie w głowie, co wtedy będziesz czuła, jak będziesz patrzyła na całość. Moim zdaniem jest pozamiatane, skoro nadal się z nią spotyka. Tylko ja nie jestem obiektywny - miałem identyczne odczucia jak Ty i o ile odczucia miewam różne, o tyle dla mnie sprawa jest jasna - niczego od niej nie oczekuję, na nic nie czekam, nie zastanawiam sie co robi i z kim (chociaż łapię się na tym, że nie bronię się przed informacjami na jej temat, które do mnie i tak spływają). Póki co jej życie nie wygląda spektakularnie szczęśliwie, co z jednej strony mnie martwi (to jednak matka moich dzieci), z drugiej - sama tego chciała. Tak czy inaczej - rozwód.

119

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Autorko, jak się trzymasz? Z kim szanowny spędza święta?

120 Ostatnio edytowany przez anna.zakochana (2022-04-15 13:46:20)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

hej Windy, dzięki za zainteresowanie smile

ze względów kilku w tym roku nie chciałam jechać do rodziny. miałam robić święta u siebie, rodzina miała dla odmiany przyjechać tu. ale koniec końców (też z wielu powodów) nie przyjeżdża. stwierdziłąm OK, ja sobie daję spokój. i szanowny jak się dowiedział że ja nie jadę to miał świetną wymówkę przed rodziną czemu nie jedzie też (ja nie jadę, dziecko przeziębione i musi tu być jakby do lekarza trzeba było.. taaa.. nie chciał jechać bo by musiał się tłumaczyć czemu sam albo powiedzieć że zerwaliśmy). i wychodzi na to że święta spędzimy razem bo przecież w weekendy on się zajmuje dzieckiem. nawet na zakupy jutro jedzie i w ogóle zrobił się ostatnio super pomocny i miły dla mnie. jak wyszłąm w zeszłą sobotę to nawet w kuchni posprzątał (przypominam że nie mieszkamy razem)

i ogólnie miło spędziliśmy nawet poprzednią niedziele i gdyby nie to że ja wiem że on dalej z nią się spotyka i wysyła jej całuski na dzień dobry to bym powiedziała że no, wrócimy do siebie. ale tak to nie wiem czy ja jestem głupsza czy ta jego dżesika.. ja sobie wmawiam że on ma kryzys i nie robi tego z pobudek egositycznych tylko o nas dba i będzie dobrze, a dżesika ma ochłapy czasu, ukrywa ją przed absolutnie całym światem i wciska jakieś wymówki dlaczego nie może jechać do rodziny i biedny musi spędzić święta ze mną, chociaż nie wiem czy ona jest świadoma że on spędza czas nie tylko z córką i ten czas spędzamy naprawdę miło (niestety). i wmawiam sobie wiele rzeczy, ale jemu się ostatnio wręcz oczy do mnie śmieją jak dawno się nie śmiały (no cóż, ja mając pomoc przy dziecku i zajęcia poza pieluchami naprawdę odżyłam i wyglądam dobrze, łatwo się teraz ze mną przebywa, zero dyskomfortu).

więc wychodzi na to że jestem w jakimś dziwnym układzie w którym mój ex to się nawet nieźle urządził i ma dwie głupie laski w nim zakochane. nie potrafię jescze z tego wybrnąć, chcę w tym tygodniu przegadać parę kwestii z moją terapeutką. zadałą mi pytanie ostatnio dlaczego przy nim czuję się tak dobrze jak przy nikim innym i nie potrafię tej odpowiedzi jeszcze udzielić a to raczej klucz. czas z nim spędzany daję mi ułudę rodziny i koloruje życie przez co mnie tak nie boli. kiedy tylko dopuszczam myśli o tym co mi zrobił, zaczynam cierpieć. ale muszę jakoś to do siebie dopuścić. dużo pracy przede mną..

także można zacząć po mnie jechać jakim głupolem jestem wink
a serio, nie myślałam nigdy że taka osoba jak ja, konkretna, zawsze logiczna, przedsiębiorcza i ogólnie "do przodu" znajdzie się w takim miejscu..

z dobrych rzeczy trzymam przy nim fason cały czas.

121 Ostatnio edytowany przez KoloroweSny (2022-04-15 19:21:16)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Czemu od razu głupolem ? big_smile Po prostu jak tyle z Tobą przebywa, albo są kontakty w kratkę to w kółko przeżywasz te same emocje i ciągle do tego wracasz. Jakby zniknął całkowicie na jakiś dłuższy czas, albo te kontakty byłyby rzadkie, to inaczej byś się w tym wszystkim czuła. Miałabyś czas, żeby się zdystansować i spojrzeć na wszystko z nieco innej perspektywy.

Brzmisz trochę, jakby hmm dawało Ci satysfakcje (?) że tak się miło spędza czas, że Ci się to nawet podoba. I jakbyś miała gdzieś mimo wszystko cichą nadzieje, że może jednak ....

122 Ostatnio edytowany przez anna.zakochana (2022-04-15 20:33:22)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

bo mam..

ale już po tym jak dzisiaj to wszystko napisałam, przegadałam też kwestie z przyjaciółką, obejrzałam ten filmik -> https://www.youtube.com/watch?v=aUxvaiB8UPM
i podjęłam decyzję że muszę ten układ zmienić bo właśnie nigdy nie pójdę dalej bo wiszę w próżni. muszę tylko sobie wszystko dobrze w głowie przygotować i nie stchórzyć. bo to dla mnie ciężkie. do piątku chcę mu przedstawić propozycję odcięcia pępowiny.

123

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
anna.zakochana napisał/a:

bo mam..

ale już po tym jak dzisiaj to wszystko napisałam, przegadałam też kwestie z przyjaciółką, obejrzałam ten filmik -> https://www.youtube.com/watch?v=aUxvaiB8UPM
i podjęłam decyzję że muszę ten układ zmienić bo właśnie nigdy nie pójdę dalej bo wiszę w próżni. muszę tylko sobie wszystko dobrze w głowie przygotować i nie stchórzyć. bo to dla mnie ciężkie. do piątku chcę mu przedstawić propozycję odcięcia pępowiny.

Nadela się bida i płacze. Już ja to widzę, jak Ty proponujesz mu odcięcie pępowiny. Mój koń nawet się z tego przed chwilą uśmiał.

124

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
anna.zakochana napisał/a:

do piątku chcę mu przedstawić propozycję odcięcia pępowiny.

W jakim celu? Chcesz przekonać do czegoś jego, czy siebie? Idziesz krok do przodu i cofasz się trzy. Tak bardzo chcesz zatrzymać go dla siebie, że kompletnie nie widzisz, jak przed Tobą ucieka. Jej wysyła buziaczki, z nią spędza czas, nią prawdopodobnie żyje, a Ty tłumaczysz to sobie, że ona dostaje ochłapy. Nie mylisz osób? Jeśli prawdą jest to co tu piszesz o sobie, za jakiś czas znienawidzisz się za to, co teraz robisz.

125 Ostatnio edytowany przez anna.zakochana (2022-04-15 22:08:18)

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

yyy ze mną spędza więcej wolnego czasu niż z nią więc nie doczytałaś wink /np. do tej pory nie spędził z nią żadnego weekendu/ i chcę ten czas zminimalizować właśnie. po co? żeby zrobić kolejny mały krok do przodu. wymaga to natomiast przegadania i przemyślenia bo rozchodzi się logistykę opieki nad niemowlakiem.

@ulle łatwo się śmiać jak się nie jest w środku tego wszystkiego wink zdaję sobie sprawę, że moje postępy dla wielu będą "żadne", ale one są. to że mną targają emocje na lewo i prawo i czasem ten krok do tyłu robię to inna sprawa i myślę normalna biorąc pod uwagę fakt ile czasu minęło.
dwa miesiące temu płakałam i błagałam go żeby wrócił, urządzałam awantury. dzisiaj jestem przy nim pogodna i radosna, panuję nad emocjami. tylko robię sobie za duże nadzieje iza bardzo chcę żęby wrócił. a robię sobie je bo za dużo ze sobą spędzamy (miłego) czasu.

126

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
anna.zakochana napisał/a:

dzisiaj jestem przy nim pogodna i radosna, panuję nad emocjami. tylko robię sobie za duże nadzieje iza bardzo chcę żęby wrócił. a robię sobie je bo za dużo ze sobą spędzamy (miłego) czasu.

Nie jesteś. Udajesz, że jesteś, a to olbrzymia różnica. Licytacja, z którą z Was spędza więcej czasu, jaki ma sens? Za chwilę ta proporcja może się odwrócić na Twoja niekorzyść. Czy coś to bedzie dla Ciebie oznaczać wtedy? Dopóki Twoje zachowanie będzie miało na celu sprowokowanie jego określonej reakcji, to będziesz dreptać raczej w miejscu.

127

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Też jakoś nie potrafię doszukać się tu jakiegokolwiek postępu.
Jakby nie patrzeć - nic się nie zmienia, więc wszelkie Twoje Autorko 'sukcesy' są czystą iluzją.

By nie powiedzieć, że zaczynasz się urządzać w tej czarnej dupie, w której jesteś.

128

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..
memo331 napisał/a:
anna.zakochana napisał/a:

dzisiaj jestem przy nim pogodna i radosna, panuję nad emocjami. tylko robię sobie za duże nadzieje iza bardzo chcę żęby wrócił. a robię sobie je bo za dużo ze sobą spędzamy (miłego) czasu.

Nie jesteś. Udajesz, że jesteś, a to olbrzymia różnica. Licytacja, z którą z Was spędza więcej czasu, jaki ma sens? Za chwilę ta proporcja może się odwrócić na Twoja niekorzyść. Czy coś to bedzie dla Ciebie oznaczać wtedy? Dopóki Twoje zachowanie będzie miało na celu sprowokowanie jego określonej reakcji, to będziesz dreptać raczej w miejscu.

nie licytuję. zwróciłam tylko uwagę na fakt że nie doczytałaś. smile a żę piszę o tym - bo to ważne w kontekście mojej historii i tego że mi ciężko zrobić kolejny krok. jak się widzi dzień w dzień kogoś kogo się wciąż kocha i jak się z nim spędza dużo miłych chwil to naprawdę nie jest to proste. trochę empatii wink
ogólnie nie rozumiem co ma celu Twoja wypowiedź skoro to ja mam zamiar odwrócić tą proporcję. ostatniego zdania również totalnie nie rozumiem.
jak nic nie robię i zgadzam się na jego zaproszenia na obiadki to źle bo drepczę w miejscu. jak chcę to zmienić to źle bo prowokuję jego (określoną!) reakcję.

serio, niektórym na tym forum widzę nie dogodzi, tylko chodzi o to żeby być na siłę kontrowersyjnym i bawić się w kołcza.

i dla mnie panowanie nad moimi emocjami to ogromny krok naprzód smile bo całe życie walczę z impulsywnością. jeśli ktoś nie miał z tym problemu, być możę nie zrozumie.

129

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Jej zachowanie ma  duży wpływ na to, w jakiej atmosferze spędzają razem czas. Z opisu wynika, że w ciągu dwóch miesięcy zrobiła spory postęp. Opanowała wybuchy złości, co już jest dużym osiągnięciem.

Masz prawo być zła i nie musisz tego uwypuklać.
Mimo wszystko radziłabym Ci bycie autentyczną - czyli jestem spokojna i opanowana, za to niekoniecznie radosna.
Zaprzeczanie swoim uczuciom może nie być korzystne dla Ciebie. Facet może wyciągnąć wniosek, że zgodzisz się na wszystko, (każdą zdradę) byle tylko przychodził do Ciebie i dziecka.
Jeśli przychodzi do dziecka, traktuj go jak ojca dziecka. Żeby zasłużyć na Twoje uczucie powinnaś być jego jedyną kobietą.
Moim zdaniem to powinien wiedzieć i czuć.

130

Odp: Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

dziękuję, Agnes smile

masz rację że moja zachowanie absolutnie wpływa na to że jest nam miło, bo raz że oczywista rzecz że nie wszczynam kłótni, a dwa - odkąd zmieniłam swoje zachowanie to on również je zmienił, trochę się bardziej otworzył a kwestie wyciągania pomocnej ręki etc to pewnie też w części chęć zagłuszenia wyrzutów sumienia (jak nie robię awantur i jestem wobec niego OK to trochę ciężko na mnie narzekać i racjonalizować znalezienie nowej dziewczyny)

z tym byciem radosną muszę się faktycznie zastanowić na ile to jest autentyczne. wydaje mi się że jest bo ja ogólnie jestem pogodną osobą, zarażającą uśmiechem, ale możę faktycznie powinnam tu dopuścić nieco tych uczuć które w środku skrywam. będę miała Twoją radę z tyłu głowy i się poobserwuję.

Posty [ 66 do 130 z 564 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 … 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy warto walczyć? Zdradził, mamy małe dziecko..

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026