netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Podział obowiązków w związku.

114 odpowiedzi8 477 wyświetleńzałożony przez takiJa1988, 08.02.2022

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Podział obowiązków w związku.

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 115 z 115 ]

66

Odp: Podział obowiązków w związku.
Szeptuch napisał/a:
Roxann napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Jeżeli facet Cie utrzymuje to tak, ma być to twoim obowiązkiem tak samo gdy to kobieta utrzymuje faceta. ma być ugotowane i wysprzątane. Gdy obydwoje pracują to jest coś takiego jak podział obowiązków, ustala się kto i co robi, albo na stałe albo rotacyjnie. tutaj księżniczka nawet po sobie nie sprząta.
Natomiast w tym przypadku, gdzie dziewczyna płaci swoja część rachunków to jest to tylko wskazane. ale obstawiam ze przez te 2 miesiące na bezroboci ani razu mu obiadu nie ugotowała. To tyle w kwestii jak to młode dziewczyny nie poszły do przodu, tak popędziły ze chyba drogę zgubiły

Zgoda, ja sama lubię gotować, mój partner też ale.. co innego jak była praca zdalna, a co innego kiedy wracamy później i wiadomo, że obiad w ciągu dnia zjedliśmy. Jak dla mnie wtedy wystarczy by mieć odpwiednie składniki w lodówce by coś przygotować na kolację na szybko. Wiadomo, że inaczej jest ja są dzieci ale oni są we 2-kę.

Ja akurat pracuje tylko zdalnie, wiec codziennie gotuje świeży obiad dla zony i syna którzy wracają z pracy/szkoły.
W tamtym miesiącu sam sobie zrobiłem wyzwanie ze przez cały miesiąc, codziennie gotowałem coś innego, przez cały miesiąc się nic nie powtórzyło.
Dodatkowo robię śniadania i kolacje jak trzeba + sprzątam kuchnie.
zona sprząta resztę domu pierze i prasuje.
zakupy robimy razem.

Cudownie smile Ale nie odpowiedziałeś mi na pytanie.

67

Odp: Podział obowiązków w związku.
Salomonka napisał/a:
Szeptuch napisał/a:
Roxann napisał/a:

Zgoda, ja sama lubię gotować, mój partner też ale.. co innego jak była praca zdalna, a co innego kiedy wracamy później i wiadomo, że obiad w ciągu dnia zjedliśmy. Jak dla mnie wtedy wystarczy by mieć odpwiednie składniki w lodówce by coś przygotować na kolację na szybko. Wiadomo, że inaczej jest ja są dzieci ale oni są we 2-kę.

Ja akurat pracuje tylko zdalnie, wiec codziennie gotuje świeży obiad dla zony i syna którzy wracają z pracy/szkoły.
W tamtym miesiącu sam sobie zrobiłem wyzwanie ze przez cały miesiąc, codziennie gotowałem coś innego, przez cały miesiąc się nic nie powtórzyło.
Dodatkowo robię śniadania i kolacje jak trzeba + sprzątam kuchnie.
zona sprząta resztę domu pierze i prasuje.
zakupy robimy razem.

Cudownie smile Ale nie odpowiedziałeś mi na pytanie.

odpowiedziałem patrz posta niżej

68 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2022-06-03 20:58:12)

Odp: Podział obowiązków w związku.
Szeptuch napisał/a:
Salomonka napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Jeżeli facet Cie utrzymuje to tak, ma być to twoim obowiązkiem tak samo gdy to kobieta utrzymuje faceta. ma być ugotowane i wysprzątane. Gdy obydwoje pracują to jest coś takiego jak podział obowiązków, ustala się kto i co robi, albo na stałe albo rotacyjnie. tutaj księżniczka nawet po sobie nie sprząta.
Natomiast w tym przypadku, gdzie dziewczyna płaci swoja część rachunków to jest to tylko wskazane. ale obstawiam ze przez te 2 miesiące na bezroboci ani razu mu obiadu nie ugotowała. To tyle w kwestii jak to młode dziewczyny nie poszły do przodu, tak popędziły ze chyba drogę zgubiły

Czyli jak facet utrzymuje kobietę, to ma mieć z niej darmową sprzątaczkę, kucharkę, praczkę itd. Czy ja cię dobrze rozumiem?

Tak dobrze rozumiesz, tak samo gdy to kobieta utrzymuje faceta.
Ty sobie żartujesz czy co?
Jak to ma wyglądać?
Facet/kobieta zasuwają w pracy po 10h, wracają do domu w którym siedzi facet/kobieta który/a nie pracuje i ma mu jeszcze obiad ugotować? posprzątać? Bo tak się wielce zmęczył/a oglądaniem tv?
Powiedz ze żartujesz, proszę

No tak, niestety nie żartuję. A to jak niektórzy widzą związek, przerażające jest, przynajmniej dla mnie. I nie chodzi mi o związek gdzie ludzie sobie od początku takie role wyznaczyli w związku, bo to inna historia. Chodzi mi o nieprzewidywalne życiowe koleje.

Bo to oznacza, że jak ktoś stracil pracę to z automatu zostaje zdegradowany do roli sprzątaczki, praczki, kucharki domowej i do tego nawet nie ma prawa do odwołania.
Nie wyobrażam sobie, wymagać od mojego partnera żeby prał mi gacie tylko dlatego, że właśnie stracił pracę i chwilowo żyjemy z mojej pensji. Nawet gdyby mialo to trwać jakiś czas..,

69

Odp: Podział obowiązków w związku.

Umówmy się: pranie moich gaci, prasowanie, sprzątanie czy gotowanie posiłków nie jest chyba aż tak pracochłonną czynnością, żeby ktoś nie był w stanie tego zrobić po powrocie z pracy? Odnoszę się tu głównie to powszechnego niestety w męskim mniemaniu, że skoro "ja" zarabiam to należy mi się pełna obsługa w domu. Kuźwa, mnie zwyczajnie brzydzi sam fakt, zę ktoś mi pierze moje gacie czy podstawia mi wszystko pod nos. DO cholery, ma sprawne dwie ręce, więć chyba dam radę sobie samemu pgarnąć tyle, ile jestem w stanie...

70

Odp: Podział obowiązków w związku.
Salomonka napisał/a:
Szeptuch napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Czyli jak facet utrzymuje kobietę, to ma mieć z niej darmową sprzątaczkę, kucharkę, praczkę itd. Czy ja cię dobrze rozumiem?

Tak dobrze rozumiesz, tak samo gdy to kobieta utrzymuje faceta.
Ty sobie żartujesz czy co?
Jak to ma wyglądać?
Facet/kobieta zasuwają w pracy po 10h, wracają do domu w którym siedzi facet/kobieta który/a nie pracuje i ma mu jeszcze obiad ugotować? posprzątać? Bo tak się wielce zmęczył/a oglądaniem tv?
Powiedz ze żartujesz, proszę

No tak, niestety nie żartuję. A to jak niektórzy widzą związek, przerażające jest, przynajmniej dla mnie. I nie chodzi mi o związek gdzie ludzie sobie od początku takie role wyznaczyli w związku, bo to inna historia. Chodzi mi o nieprzewidywalne życiowe koleje.

Bo to oznacza, że jak ktoś stracil pracę to z automatu zostaje zdegradowany do roli sprzątaczki, praczki, kucharki domowej i do tego nawet nie ma prawa do odwołania.
Nie wyobrażam sobie, wymagać od mojego partnera żeby prał mi gacie tylko dlatego, że właśnie stracił pracę i chwilowo żyjemy z mojej pensji. Nawet gdyby mialo to trwać jakiś czas..,

Skoro dla cie ugotowanie obiadu swojemu partnerowi, posprzątanie czy wypranie choćby po to aby gdy ów partner wróci z pracy mieć więcej czasu dla siebie to zdegradowanie( użycie tego wyrazu w zestawieniu z niezbędnymi czynnościami oraz z zawodami które wykonuje masę ludzi wiele naprawdę wiele mówi o tobie) ja nie byłbym w stanie przyglądać się jak moja zona wraca styrana z pracy i bierze sie za gotowanie obiadu dla mnie, bo ja w tym czasie grałem na kompie i byłem tym bardzo zajęty. to cóż  to jak niektórzy widzą związek, przerażające jest, przynajmniej dla mnie.

ciekawe salomonko co bys doradziła kobiecie ktora załozyła by taki temat:

"Moj facet stracił prace, Ja wracam po 10h z pracy a tu nigdy nie jest posprzątane, nawet zakupów nie zrobi ze o obiedzie nie wspomnę, tylko gra w te głupie gry."
ciekawe co byś jej doradziła?
Te swoje bzdury które tu napisałaś czy raczej zasugerowawszy rozmowę a potem rozstanie?
Ciekawy jestem.

71

Odp: Podział obowiązków w związku.

Trzymając się głównej myśli autora podkreślić należy, że on został tak wychowany, że w związku panuje powszechnie uznawany podział ról, a właściwie uznawany kiedyś. Jest tradycjanolista i drażni go, że jego kobieta nawet nie pomyśli o tym, żeby np ugotować dla niego obiad, że siedzi w domu i nawet sprzątnąć jej się nie chce. Autor jest już zmęczony ta dziewczyna i rozczarowany jej osoba do tego stopnia, że zaczął ją naśladować i też wszystko ma w tyle.
Zadba tylko o siebie, a ona niech sobie radzi.
No i dobrze.
Póki co ci młodzi ludzie tylko że sobą mieszkają, każdy płaci za siebie i każdy sam rzepkę sobie skrobie.
Tak naprawdę łączy już chyba tylko łóżko, bo od dawna każde z nich żyje sobie swoim życiem.
Mam wrażenie, że autora przy tej dziewczynie trzyma tylko niepewność czy faktycznie jej zachowanie jest typowe i normalne, czy też niezupełnie tak jest.
On po prostu jak diabeł święconej wody boi się, że ktoś go wykorzysta i nie ma pewności co do tego czy ta dziewczyna nie zrobiła sobie z niego jelenia z chata za przystępną cenę.
Tak wlasnue teraz sobie pomyślałam, że o to autorowi  chodzi.

72

Odp: Podział obowiązków w związku.

Chodzi o to, że ta dziewczyna nigdy nie poczuwa się ani do sprzątania, ani zrobienia obiadu, woli go nie jeść.
Nie wiemy z czego to wynika, ale jak siedzi w domu to już z nudów by coś zrobiła.
Mnie to wygląda na totalne lenistwo.

Autor nie napisał czy też jej majtki pierze...

73

Odp: Podział obowiązków w związku.
Szeptuch napisał/a:
Salomonka napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Tak dobrze rozumiesz, tak samo gdy to kobieta utrzymuje faceta.
Ty sobie żartujesz czy co?
Jak to ma wyglądać?
Facet/kobieta zasuwają w pracy po 10h, wracają do domu w którym siedzi facet/kobieta który/a nie pracuje i ma mu jeszcze obiad ugotować? posprzątać? Bo tak się wielce zmęczył/a oglądaniem tv?
Powiedz ze żartujesz, proszę

No tak, niestety nie żartuję. A to jak niektórzy widzą związek, przerażające jest, przynajmniej dla mnie. I nie chodzi mi o związek gdzie ludzie sobie od początku takie role wyznaczyli w związku, bo to inna historia. Chodzi mi o nieprzewidywalne życiowe koleje.

Bo to oznacza, że jak ktoś stracil pracę to z automatu zostaje zdegradowany do roli sprzątaczki, praczki, kucharki domowej i do tego nawet nie ma prawa do odwołania.
Nie wyobrażam sobie, wymagać od mojego partnera żeby prał mi gacie tylko dlatego, że właśnie stracił pracę i chwilowo żyjemy z mojej pensji. Nawet gdyby mialo to trwać jakiś czas..,

Skoro dla cie ugotowanie obiadu swojemu partnerowi, posprzątanie czy wypranie choćby po to aby gdy ów partner wróci z pracy mieć więcej czasu dla siebie to zdegradowanie( użycie tego wyrazu w zestawieniu z niezbędnymi czynnościami oraz z zawodami które wykonuje masę ludzi wiele naprawdę wiele mówi o tobie) ja nie byłbym w stanie przyglądać się jak moja zona wraca styrana z pracy i bierze sie za gotowanie obiadu dla mnie, bo ja w tym czasie grałem na kompie i byłem tym bardzo zajęty. to cóż  to jak niektórzy widzą związek, przerażające jest, przynajmniej dla mnie.

ciekawe salomonko co bys doradziła kobiecie ktora załozyła by taki temat:

"Moj facet stracił prace, Ja wracam po 10h z pracy a tu nigdy nie jest posprzątane, nawet zakupów nie zrobi ze o obiedzie nie wspomnę, tylko gra w te głupie gry."
ciekawe co byś jej doradziła?
Te swoje bzdury które tu napisałaś czy raczej zasugerowawszy rozmowę a potem rozstanie?
Ciekawy jestem.

Jesteś ciekawy? To ci powiem, że miałam taką sytuację ze swoim partnerem i nawet do głowy mi nie przyszło, żeby wymagać od niego sprzątania chaty. Chciał, to coś zrobił, ale rozumiałam przez co przechodzi gdy stracił pracę z dnia na dzień i szukał nowej. Jeszcze raz ci powtórzę Szeptuch, bo chyba nie zrozumialeś; Nie mówię o sytuacji gdy dwoje ludzi tak sobie uzgodni, że jedno pracuje a drugie siedzi w domu i ma zadanie sprzątać a jednak tego nie robi. Mówię o sytuacjach nieprzewidywalnych, gdy oboje pracują, są partnerami w życiu  nie usługują sobie nawzajem i nagle zdarza się sytuacja, że jedno traci pracę. Czy wraz z utratą pracy człowiek traci godność nawet w oczach partnera?
Moim zdaniem, nie.

74

Odp: Podział obowiązków w związku.
Salomonka napisał/a:
Szeptuch napisał/a:
Salomonka napisał/a:

No tak, niestety nie żartuję. A to jak niektórzy widzą związek, przerażające jest, przynajmniej dla mnie. I nie chodzi mi o związek gdzie ludzie sobie od początku takie role wyznaczyli w związku, bo to inna historia. Chodzi mi o nieprzewidywalne życiowe koleje.

Bo to oznacza, że jak ktoś stracil pracę to z automatu zostaje zdegradowany do roli sprzątaczki, praczki, kucharki domowej i do tego nawet nie ma prawa do odwołania.
Nie wyobrażam sobie, wymagać od mojego partnera żeby prał mi gacie tylko dlatego, że właśnie stracił pracę i chwilowo żyjemy z mojej pensji. Nawet gdyby mialo to trwać jakiś czas..,

Skoro dla cie ugotowanie obiadu swojemu partnerowi, posprzątanie czy wypranie choćby po to aby gdy ów partner wróci z pracy mieć więcej czasu dla siebie to zdegradowanie( użycie tego wyrazu w zestawieniu z niezbędnymi czynnościami oraz z zawodami które wykonuje masę ludzi wiele naprawdę wiele mówi o tobie) ja nie byłbym w stanie przyglądać się jak moja zona wraca styrana z pracy i bierze sie za gotowanie obiadu dla mnie, bo ja w tym czasie grałem na kompie i byłem tym bardzo zajęty. to cóż  to jak niektórzy widzą związek, przerażające jest, przynajmniej dla mnie.

ciekawe salomonko co bys doradziła kobiecie ktora załozyła by taki temat:

"Moj facet stracił prace, Ja wracam po 10h z pracy a tu nigdy nie jest posprzątane, nawet zakupów nie zrobi ze o obiedzie nie wspomnę, tylko gra w te głupie gry."
ciekawe co byś jej doradziła?
Te swoje bzdury które tu napisałaś czy raczej zasugerowawszy rozmowę a potem rozstanie?
Ciekawy jestem.

Jesteś ciekawy? To ci powiem, że miałam taką sytuację ze swoim partnerem i nawet do głowy mi nie przyszło, żeby wymagać od niego sprzątania chaty. Chciał, to coś zrobił, ale rozumiałam przez co przechodzi gdy stracił pracę z dnia na dzień i szukał nowej. Jeszcze raz ci powtórzę Szeptuch, bo chyba nie zrozumialeś; Nie mówię o sytuacji gdy dwoje ludzi tak sobie uzgodni, że jedno pracuje a drugie siedzi w domu i ma zadanie sprzątać a jednak tego nie robi. Mówię o sytuacjach nieprzewidywalnych, gdy oboje pracują, są partnerami w życiu  nie usługują sobie nawzajem i nagle zdarza się sytuacja, że jedno traci pracę. Czy wraz z utratą pracy człowiek traci godność nawet w oczach partnera?
Moim zdaniem, nie.

Moim zdaniem też nie.
Po prostu dla mnie to jest oczywiste ze wspieram swoja partnerek w taki sposób ze dbam o dom kiedy ona na niego zarabia.
Różnimy się tylko tym ze dla ciebie to "zdegradowanie" albo utrata godności" a dla mnie okazanie miłości do partnera.

75

Odp: Podział obowiązków w związku.
Szeptuch napisał/a:
Salomonka napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Skoro dla cie ugotowanie obiadu swojemu partnerowi, posprzątanie czy wypranie choćby po to aby gdy ów partner wróci z pracy mieć więcej czasu dla siebie to zdegradowanie( użycie tego wyrazu w zestawieniu z niezbędnymi czynnościami oraz z zawodami które wykonuje masę ludzi wiele naprawdę wiele mówi o tobie) ja nie byłbym w stanie przyglądać się jak moja zona wraca styrana z pracy i bierze sie za gotowanie obiadu dla mnie, bo ja w tym czasie grałem na kompie i byłem tym bardzo zajęty. to cóż  to jak niektórzy widzą związek, przerażające jest, przynajmniej dla mnie.

ciekawe salomonko co bys doradziła kobiecie ktora załozyła by taki temat:

"Moj facet stracił prace, Ja wracam po 10h z pracy a tu nigdy nie jest posprzątane, nawet zakupów nie zrobi ze o obiedzie nie wspomnę, tylko gra w te głupie gry."
ciekawe co byś jej doradziła?
Te swoje bzdury które tu napisałaś czy raczej zasugerowawszy rozmowę a potem rozstanie?
Ciekawy jestem.

Jesteś ciekawy? To ci powiem, że miałam taką sytuację ze swoim partnerem i nawet do głowy mi nie przyszło, żeby wymagać od niego sprzątania chaty. Chciał, to coś zrobił, ale rozumiałam przez co przechodzi gdy stracił pracę z dnia na dzień i szukał nowej. Jeszcze raz ci powtórzę Szeptuch, bo chyba nie zrozumialeś; Nie mówię o sytuacji gdy dwoje ludzi tak sobie uzgodni, że jedno pracuje a drugie siedzi w domu i ma zadanie sprzątać a jednak tego nie robi. Mówię o sytuacjach nieprzewidywalnych, gdy oboje pracują, są partnerami w życiu  nie usługują sobie nawzajem i nagle zdarza się sytuacja, że jedno traci pracę. Czy wraz z utratą pracy człowiek traci godność nawet w oczach partnera?
Moim zdaniem, nie.

Moim zdaniem też nie.
Po prostu dla mnie to jest oczywiste ze wspieram swoja partnerek w taki sposób ze dbam o dom kiedy ona na niego zarabia.
Różnimy się tylko tym ze dla ciebie to "zdegradowanie" albo utrata godności" a dla mnie okazanie miłości do partnera.

Czyli im więcej partner zarabia, tym większa miłość do niego big_smile
Pewnie można i tak.

76 Ostatnio edytowany przez Szeptuch (2022-06-03 21:31:28)

Odp: Podział obowiązków w związku.
Salomonka napisał/a:
Szeptuch napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Jesteś ciekawy? To ci powiem, że miałam taką sytuację ze swoim partnerem i nawet do głowy mi nie przyszło, żeby wymagać od niego sprzątania chaty. Chciał, to coś zrobił, ale rozumiałam przez co przechodzi gdy stracił pracę z dnia na dzień i szukał nowej. Jeszcze raz ci powtórzę Szeptuch, bo chyba nie zrozumialeś; Nie mówię o sytuacji gdy dwoje ludzi tak sobie uzgodni, że jedno pracuje a drugie siedzi w domu i ma zadanie sprzątać a jednak tego nie robi. Mówię o sytuacjach nieprzewidywalnych, gdy oboje pracują, są partnerami w życiu  nie usługują sobie nawzajem i nagle zdarza się sytuacja, że jedno traci pracę. Czy wraz z utratą pracy człowiek traci godność nawet w oczach partnera?
Moim zdaniem, nie.

Moim zdaniem też nie.
Po prostu dla mnie to jest oczywiste ze wspieram swoja partnerek w taki sposób ze dbam o dom kiedy ona na niego zarabia.
Różnimy się tylko tym ze dla ciebie to "zdegradowanie" albo utrata godności" a dla mnie okazanie miłości do partnera.

Czyli im więcej partner zarabia, tym większa miłość do niego big_smile
Pewnie można i tak.

Czyli nic nie zrozumiałaś.
cóż bywa i tak

77

Odp: Podział obowiązków w związku.
Szeptuch napisał/a:
Salomonka napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Moim zdaniem też nie.
Po prostu dla mnie to jest oczywiste ze wspieram swoja partnerek w taki sposób ze dbam o dom kiedy ona na niego zarabia.
Różnimy się tylko tym ze dla ciebie to "zdegradowanie" albo utrata godności" a dla mnie okazanie miłości do partnera.

Czyli im więcej partner zarabia, tym większa miłość do niego big_smile
Pewnie można i tak.

Czyli nic nie zrozumiałaś.
cóż bywa i tak

big_smile

78

Odp: Podział obowiązków w związku.

Oj Salomonko, ciężko jest przegadać Szeptucha, bo jest on dobrym demagogiem. Szeptuch, uśmiecham się do Ciebie, gdy to pisze, jeśli nim nie jesteś, to gdybyś był, to byłbyś dobrym adwokatem.

Chyba oboje piszecie o tym samym, tylko że Szeptuch wchodzi od strony np południowej, a Ty od strony północnej albo odwrotnie.
Ty bardziej po kobiecemu, a Szeptuch bardziej pragmatycznie.

79 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-06-03 21:53:18)

Odp: Podział obowiązków w związku.

Mało jest przypadków, kiedy jestem neutralny, bo jednak pewne kwestie wydają mi się zbyt proste, aby robić z tego wielką aferę wink

Natomiast zapytam się: JAK bardzo trzeba być po pracy padniętym, aby np. nie być w stanie chociaż współuczestniczyć w sporządzeniu wspólnego posiłku?

80

Odp: Podział obowiązków w związku.
ulle napisał/a:

Oj Salomonko, ciężko jest przegadać Szeptucha, bo jest on dobrym demagogiem. Szeptuch, uśmiecham się do Ciebie, gdy to pisze, jeśli nim nie jesteś, to gdybyś był, to byłbyś dobrym adwokatem.

Chyba oboje piszecie o tym samym, tylko że Szeptuch wchodzi od strony np południowej, a Ty od strony północnej albo odwrotnie.
Ty bardziej po kobiecemu, a Szeptuch bardziej pragmatycznie.

Jestem, jestem.
Trochę skrzywienie zawodowe, co prawda nie jestem adwokatem, jestem programista, głownie dbam o zabezpieczenia sieci  ale moja praca w sporej części to przekonywanie innych ze to ja mam racje czyli pouczanie ze tego i tego robić nie można,należy robić to i to mam pod sobą trochę ludzi i wzeszedł mi trochę taki mentorski ton. wiem że bywa to irytujące

81

Odp: Podział obowiązków w związku.
ulle napisał/a:

Oj Salomonko, ciężko jest przegadać Szeptucha, bo jest on dobrym demagogiem. Szeptuch, uśmiecham się do Ciebie, gdy to pisze, jeśli nim nie jesteś, to gdybyś był, to byłbyś dobrym adwokatem.

Chyba oboje piszecie o tym samym, tylko że Szeptuch wchodzi od strony np południowej, a Ty od strony północnej albo odwrotnie.
Ty bardziej po kobiecemu, a Szeptuch bardziej pragmatycznie.

Ulle, adwokatem? Chyba do czasu gdy się potknie i straci chwilowo zajęcie. Potem to tylko pucowanie i wysłuchiwanie gderania partnerki musiałby wysłuchiwać, że kurz na telewizorze.,. smile

82

Odp: Podział obowiązków w związku.
bagienni_k napisał/a:

Mało jest przyp[adków, kiedy jestem neutralny, bo jednak pewne kwestie wydają mi się zbyt proste, aby robić z tego wielką afetrę wink

Natomaist zapytam się: JAK bardzo trzeba być po pracy padniętym, aby np nie być w stanie chociaż współuczestniczyć w sporządzeniu wspólnego posiłku?

wybacz ale przeginasz w druga stronę.
to ze ktoś pracuje a 2 osoba nie to nie oznacza ze wszystko zawsze ma robić ten co nie pracuje.
Ja i moja zona mamy takie podejście żeby tak sie podzielić praca aby mieć jak najwięcej czasu dla siebie.
Mimo ze prasowanie to teoretycznie jej zadanie, to bardzo często prasuje z nia, z racji tego ze robi wielkie pranie i prasowanie w niedziele popołudniu/wieczorem.
To cche żeby to jak najszybciej skończyła i żebyśmy spędzili ten czas wspólnie, wiec jej pomagam.
Nie popadajmy z skrajności w skrajność.

83

Odp: Podział obowiązków w związku.
Salomonka napisał/a:
ulle napisał/a:

Oj Salomonko, ciężko jest przegadać Szeptucha, bo jest on dobrym demagogiem. Szeptuch, uśmiecham się do Ciebie, gdy to pisze, jeśli nim nie jesteś, to gdybyś był, to byłbyś dobrym adwokatem.

Chyba oboje piszecie o tym samym, tylko że Szeptuch wchodzi od strony np południowej, a Ty od strony północnej albo odwrotnie.
Ty bardziej po kobiecemu, a Szeptuch bardziej pragmatycznie.

Ulle, adwokatem? Chyba do czasu gdy się potknie i straci chwilowo zajęcie. Potem to tylko pucowanie i wysłuchiwanie gderania partnerki musiałby wysłuchiwać, że kurz na telewizorze.,. smile

ojojo ale tys zabawna.
skoro dla mnie zwód adwokata to może ty o zawodzie komika pomyśl?

84

Odp: Podział obowiązków w związku.
Szeptuch napisał/a:
Salomonka napisał/a:
ulle napisał/a:

Oj Salomonko, ciężko jest przegadać Szeptucha, bo jest on dobrym demagogiem. Szeptuch, uśmiecham się do Ciebie, gdy to pisze, jeśli nim nie jesteś, to gdybyś był, to byłbyś dobrym adwokatem.

Chyba oboje piszecie o tym samym, tylko że Szeptuch wchodzi od strony np południowej, a Ty od strony północnej albo odwrotnie.
Ty bardziej po kobiecemu, a Szeptuch bardziej pragmatycznie.

Ulle, adwokatem? Chyba do czasu gdy się potknie i straci chwilowo zajęcie. Potem to tylko pucowanie i wysłuchiwanie gderania partnerki musiałby wysłuchiwać, że kurz na telewizorze.,. smile

ojojo ale tys zabawna.
skoro dla mnie zwód adwokata to może ty o zawodzie komika pomyśl?

Ja już swoj zawód mam, nie muszę szukać nowego smile

Ale ty szukaj, przyda ci się smile

85

Odp: Podział obowiązków w związku.
Szeptuch napisał/a:
ulle napisał/a:

Oj Salomonko, ciężko jest przegadać Szeptucha, bo jest on dobrym demagogiem. Szeptuch, uśmiecham się do Ciebie, gdy to pisze, jeśli nim nie jesteś, to gdybyś był, to byłbyś dobrym adwokatem.

Chyba oboje piszecie o tym samym, tylko że Szeptuch wchodzi od strony np południowej, a Ty od strony północnej albo odwrotnie.
Ty bardziej po kobiecemu, a Szeptuch bardziej pragmatycznie.

Jestem, jestem.
Trochę skrzywienie zawodowe, co prawda nie jestem adwokatem, jestem programista, głownie dbam o zabezpieczenia sieci  ale moja praca w sporej części to przekonywanie innych ze to ja mam racje czyli pouczanie ze tego i tego robić nie można,należy robić to i to mam pod sobą trochę ludzi i wzeszedł mi trochę taki mentorski ton. wiem że bywa to irytujące

Jeśli Ty masz mentorski ton, to co ja mam powiedzieć o sobie? Nie jest tak źle z Tobą.
A na marginesue- zdaniem tej dobrej, to ja (Ty) rozmawiam ( rozmawiasz) sama że sobą.
Pamiętasz? Komedia po prostu.

86

Odp: Podział obowiązków w związku.
bagienni_k napisał/a:

Mało jest przyp[adków, kiedy jestem neutralny, bo jednak pewne kwestie wydają mi się zbyt proste, aby robić z tego wielką afetrę wink

Natomaist zapytam się: JAK bardzo trzeba być po pracy padniętym, aby np nie być w stanie chociaż współuczestniczyć w sporządzeniu wspólnego posiłku?

Ale nie chodzi o codzienne robienie obiadu razem, można przygotować jednogarnkowy na dwa dni albo część przygotować dzień wcześniej, a tylko ziemniaki ugotować.
A jak ma dwie lewe do gotowania, to chociaż by pomogła, nie rozumiem takiej postawy.

87

Odp: Podział obowiązków w związku.
Salomonka napisał/a:
Szeptuch napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Ulle, adwokatem? Chyba do czasu gdy się potknie i straci chwilowo zajęcie. Potem to tylko pucowanie i wysłuchiwanie gderania partnerki musiałby wysłuchiwać, że kurz na telewizorze.,. smile

ojojo ale tys zabawna.
skoro dla mnie zwód adwokata to może ty o zawodzie komika pomyśl?

Ja już swoj zawód mam, nie muszę szukać nowego smile

Ale ty szukaj, przyda ci się smile

Salomonko, mimo wszystko fajnie sobie pogadaliscie. Ja też wyobrażam sobie Szeptucha, jak wywija szmatką latając po chałupie w celu wytarcia kurzu.

88

Odp: Podział obowiązków w związku.
Salomonka napisał/a:
Szeptuch napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Ulle, adwokatem? Chyba do czasu gdy się potknie i straci chwilowo zajęcie. Potem to tylko pucowanie i wysłuchiwanie gderania partnerki musiałby wysłuchiwać, że kurz na telewizorze.,. smile

ojojo ale tys zabawna.
skoro dla mnie zwód adwokata to może ty o zawodzie komika pomyśl?

Ja już swoj zawód mam, nie muszę szukać nowego smile

Ale ty szukaj, przyda ci się smile

A dziękuje za troskę, ale ja tez swój mam i jestem zadowolony.

89

Odp: Podział obowiązków w związku.
ulle napisał/a:
Salomonka napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

ojojo ale tys zabawna.
skoro dla mnie zwód adwokata to może ty o zawodzie komika pomyśl?

Ja już swoj zawód mam, nie muszę szukać nowego smile

Ale ty szukaj, przyda ci się smile

Salomonko, mimo wszystko fajnie sobie pogadaliscie. Ja też wyobrażam sobie Szeptucha, jak wywija szmatką latając po chałupie w celu wytarcia kurzu.

Bo czasem wywijam, mam fartuszek, i nie wiem ja to sie nazwa ale taka szmatka na długim kiju właśnie do kurzy ścierania.
Ja tam lubię salomonke i takie rozmowy, zawsze człowiek może przyswoić pogląd na świat drugiej osoby, i nawet gdy sie z nim nie zgadzamy to on zostaje w ans jako taki znak zapytania: czy aby moje poglądy sa słuszne.

co do te jdobrej kobiety to fakt było zabawnie

90

Odp: Podział obowiązków w związku.
Szeptuch napisał/a:
ulle napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Ja już swoj zawód mam, nie muszę szukać nowego smile

Ale ty szukaj, przyda ci się smile

Salomonko, mimo wszystko fajnie sobie pogadaliscie. Ja też wyobrażam sobie Szeptucha, jak wywija szmatką latając po chałupie w celu wytarcia kurzu.

Bo czasem wywijam, mam fartuszek, i nie wiem ja to sie nazwa ale taka szmatka na długim kiju właśnie do kurzy ścierania.
Ja tam lubię salomonke i takie rozmowy, zawsze człowiek może przyswoić pogląd na świat drugiej osoby, i nawet gdy sie z nim nie zgadzamy to on zostaje w ans jako taki znak zapytania: czy aby moje poglądy sa słuszne.

co do te jdobrej kobiety to fakt było zabawnie

Najbardziej śmiałam się, jak pisała coś do Ciebie, a mnie pytała prawda ulle, zamiast prawda Szeptuch ?.
Stwierdziła też, że mamy identyczny styl pisania i w ogóle, to w ogóle było rozbrajające.

91

Odp: Podział obowiązków w związku.
ulle napisał/a:
Szeptuch napisał/a:
ulle napisał/a:

Salomonko, mimo wszystko fajnie sobie pogadaliscie. Ja też wyobrażam sobie Szeptucha, jak wywija szmatką latając po chałupie w celu wytarcia kurzu.

Bo czasem wywijam, mam fartuszek, i nie wiem ja to sie nazwa ale taka szmatka na długim kiju właśnie do kurzy ścierania.
Ja tam lubię salomonke i takie rozmowy, zawsze człowiek może przyswoić pogląd na świat drugiej osoby, i nawet gdy sie z nim nie zgadzamy to on zostaje w ans jako taki znak zapytania: czy aby moje poglądy sa słuszne.

co do te jdobrej kobiety to fakt było zabawnie

Najbardziej śmiałam się, jak pisała coś do Ciebie, a mnie pytała prawda ulle, zamiast prawda Szeptuch ?.
Stwierdziła też, że mamy identyczny styl pisania i w ogóle, to w ogóle było rozbrajające.

cóż, wielkie umysły myślą podobnie

92

Odp: Podział obowiązków w związku.
Szeptuch napisał/a:

cóż, wielkie umysły myślą podobnie

Ło matko z córką big_smile
Tego to już nawet dla mnie za wiele big_smile

93

Odp: Podział obowiązków w związku.
Salomonka napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

cóż, wielkie umysły myślą podobnie

Ło matko z córką big_smile
Tego to już nawet dla mnie za wiele big_smile

A czy ja ci gdzieś pisałem ze jestem skromny? smile
ulle ma nową koleżankę, jej alter ego według pewnej pani "szpetucha" się zwie.
Zazdrosna?

94 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2022-06-03 22:43:59)

Odp: Podział obowiązków w związku.
Szeptuch napisał/a:
Salomonka napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

cóż, wielkie umysły myślą podobnie

Ło matko z córką big_smile
Tego to już nawet dla mnie za wiele big_smile

A czy ja ci gdzieś pisałem ze jestem skromny? smile
ulle ma nową koleżankę, jej alter ego według pewnej pani "szpetucha" się zwie.
Zazdrosna?

Ty mnie czasem rozbrajasz Szeptuch smile
Naprawdę masz 36 lat?

95

Odp: Podział obowiązków w związku.
Salomonka napisał/a:
Szeptuch napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Ło matko z córką big_smile
Tego to już nawet dla mnie za wiele big_smile

A czy ja ci gdzieś pisałem ze jestem skromny? smile
ulle ma nową koleżankę, jej alter ego według pewnej pani "szpetucha" się zwie.
Zazdrosna?

Ty mnie czasem rozbrajasz Szeptuch:)
Naprawdę masz 36 lat?

Naprawdę.
Ale nie przejmuj sie salomonka, zbyt fajna babka z ciebie, taka zadziorna abyśmy z ulle o tobie zapomnieli.
wiec nie bądź zazdrosna

96

Odp: Podział obowiązków w związku.

Sporo odpowiedzi także odniosę się do tego co zapamietalem chociaż pewnie będzie chaotycznie. Po pierwsze zgadzam się z szeptuchem. Nie chodzi już nawet o to że wracam z pracy i ma być obiad bo jasnie pan wraca. Bardziej mam na mysli to ze jesli zalezy mi na drugiej osobie to nawet z troski pomysle "kurcze jest w tej pracy robie sobie nalesniki to zrobie i 2 dla niego bedzie mial jak wroci". Bo jasne ze jak go nie ma to z glodu nie umre i sam coś sobie przyrządze. Jednak wtedy zastanawiam sie co mozna robic caly dzien ze sie nie mialo czasu na taki gest. I to od 2 miesiecy nie licząc kilku dni. Kiedyś ją spytałem kilka razy z ciekawości co robiła ale odebrała to jako swego rodzaju atak ze rozliczam ją z czasu wolnego. Także już nawet o to nie pytam chyba, że sama powie. Jeśli chodzi o pranie to tu akurat zawsze sama ogarnia;) ktoś pisał, że trzyma mnie przy niej to czy inni też tak mają czy nie. Tak bym tego nie nazwał. Mam wpojony taki obraz i po prostu chciałem się dowiedzieć czy nie jest aby zakrzywiony. Pisaliście, że teraźniejsze kobiety zmądrzały więc wychodzi na to, że takie zachowania są normą. Ogólnie wiem jak wygląda dziś rynek matrymonialny i dziewczyna ma pozytywne cechy na prawdę rzadkie w tych czasach. Z drugiej strony mógłbym się czepiać o te porządki czy obiady ale jeśli tak wygląda podejście młodych kobiet no to jak by się czepiać że zimą śnieg pada.

97 Ostatnio edytowany przez GOSTY (2022-06-04 06:35:38)

Odp: Podział obowiązków w związku.
takiJa1988 napisał/a:

Sporo odpowiedzi także odniosę się do tego co zapamietalem chociaż pewnie będzie chaotycznie. Po pierwsze zgadzam się z szeptuchem. Nie chodzi już nawet o to że wracam z pracy i ma być obiad bo jasnie pan wraca. Bardziej mam na mysli to ze jesli zalezy mi na drugiej osobie to nawet z troski pomysle "kurcze jest w tej pracy robie sobie nalesniki to zrobie i 2 dla niego bedzie mial jak wroci". Bo jasne ze jak go nie ma to z glodu nie umre i sam coś sobie przyrządze. Jednak wtedy zastanawiam sie co mozna robic caly dzien ze sie nie mialo czasu na taki gest. I to od 2 miesiecy nie licząc kilku dni. Kiedyś ją spytałem kilka razy z ciekawości co robiła ale odebrała to jako swego rodzaju atak ze rozliczam ją z czasu wolnego. Także już nawet o to nie pytam chyba, że sama powie. Jeśli chodzi o pranie to tu akurat zawsze sama ogarnia;) ktoś pisał, że trzyma mnie przy niej to czy inni też tak mają czy nie. Tak bym tego nie nazwał. Mam wpojony taki obraz i po prostu chciałem się dowiedzieć czy nie jest aby zakrzywiony. Pisaliście, że teraźniejsze kobiety zmądrzały więc wychodzi na to, że takie zachowania są normą. Ogólnie wiem jak wygląda dziś rynek matrymonialny i dziewczyna ma pozytywne cechy na prawdę rzadkie w tych czasach. Z drugiej strony mógłbym się czepiać o te porządki czy obiady ale jeśli tak wygląda podejście młodych kobiet no to jak by się czepiać że zimą śnieg pada.

Sobie zrobi, psu da, a Tobie nie? Zrób coś z tym, tzn. też dla niej nie rób nic.

Nie ma tak, że każda ma takie samo podejście. To jest tylko w Twojej głowie.

I nigdy nie pytaj tych samych starych bab o radę. Bo same są "skrzywione". Co za głupota. Powiedzą Ci to samo, co tym młodym. Zwykła tresura faceta. Egoizm i wygodnictwo.

98

Odp: Podział obowiązków w związku.

Nie wygląda to zbyt dobrze...ja bym wrócił nieoczekiwanie szybciej do domu któregoś razu.

99

Odp: Podział obowiązków w związku.
takiJa1988 napisał/a:

Sporo odpowiedzi także odniosę się do tego co zapamietalem chociaż pewnie będzie chaotycznie. Po pierwsze zgadzam się z szeptuchem. Nie chodzi już nawet o to że wracam z pracy i ma być obiad bo jasnie pan wraca. Bardziej mam na mysli to ze jesli zalezy mi na drugiej osobie to nawet z troski pomysle "kurcze jest w tej pracy robie sobie nalesniki to zrobie i 2 dla niego bedzie mial jak wroci". Bo jasne ze jak go nie ma to z glodu nie umre i sam coś sobie przyrządze. Jednak wtedy zastanawiam sie co mozna robic caly dzien ze sie nie mialo czasu na taki gest. I to od 2 miesiecy nie licząc kilku dni. Kiedyś ją spytałem kilka razy z ciekawości co robiła ale odebrała to jako swego rodzaju atak ze rozliczam ją z czasu wolnego. Także już nawet o to nie pytam chyba, że sama powie. Jeśli chodzi o pranie to tu akurat zawsze sama ogarnia;) ktoś pisał, że trzyma mnie przy niej to czy inni też tak mają czy nie. Tak bym tego nie nazwał. Mam wpojony taki obraz i po prostu chciałem się dowiedzieć czy nie jest aby zakrzywiony. Pisaliście, że teraźniejsze kobiety zmądrzały więc wychodzi na to, że takie zachowania są normą. Ogólnie wiem jak wygląda dziś rynek matrymonialny i dziewczyna ma pozytywne cechy na prawdę rzadkie w tych czasach. Z drugiej strony mógłbym się czepiać o te porządki czy obiady ale jeśli tak wygląda podejście młodych kobiet no to jak by się czepiać że zimą śnieg pada.

A może pomyśl, że ona nie ma motywacji, by codziennie gotować dla ciebie obiady. Kochający się ludzie sobie pomagają, a ty jaki jesteś dla niej, skoro nawet ci nie powie, co robiła przez cały dzień? O czym w ogóle rozmawiacie, jeśli rozmawiacie?  Ona ma rzadkie cechy? Jakie? Bo już wyobraźnia mi działa, o co to może chodzić. 
Jeśli chcesz, żeby gotowała te obiady, to  pozytywnie ją zmotywuj, a nie wymagaj, że tak ma być, bo u ciebie w domu tak było. Nie jesteście małżeństwem, nie macie dzieci, więc?

W ogóle to sami powinniście sobie ustalić między sobą  podział obowiązków, a nie pytać o stereotypy, czy ona powinna gotować czy nie powinna.

100 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-06-04 10:35:17)

Odp: Podział obowiązków w związku.

"Z drugiej strony mógłbym się czepiać o te porządki czy obiady ale jeśli tak wygląda podejście młodych kobiet no to jak by się czepiać że zimą śnieg pada"

Tu akurat generalnie nie odpowiadałi Ci młodzi... A tylko jak je postrzegają... To już prędzej młodzi faceci nie garną się do takich prac.
Nie, tak nie wygląda, żeby w związku młodszych czy starszych, każdy dbał tylko o swoją d****
A już taki związek jak Twój, że Ty cały dom ogarniasz i robisz jedzenie dla was, a ona ma to w tyle... To nawet nie słyszałam o takim.
Młodzi jeszcze bardziej dzielą się obowiązkami, bo nie rozdzielają na męskie i żeńskie.

101

Odp: Podział obowiązków w związku.
wieka napisał/a:

"Z drugiej strony mógłbym się czepiać o te porządki czy obiady ale jeśli tak wygląda podejście młodych kobiet no to jak by się czepiać że zimą śnieg pada"

Tu akurat generalnie nie odpowiadałi Ci młodzi...
Nie, tak nie wygląda, żeby w związku młodszych czy starszych, każdy dbał tylko o swoją d****
A już taki związek jak Twój, że Ty cały dom ogarniasz i robisz jedzenie dla was, a ona ma to w tyle... To nawet nie słyszałam o takim.
Młodzi jeszcze bardziej dzielą się obowiązkami, bo nie rozdzielają na męskie i żeńskie.

Autor ogarnia, bo to jego dom i pewnie podkreśla to przy każdej okazji.
Moralizowanie nie pomaga w tym, bo ona już od dawna nie jest dzieckiem. Płaci, nie żyje na jego koszt,  ja już nie wierzę, że o te nieszczęsne obiady chodzi, które dziś w każdym momencie można zamówić albo ugotować dzień wcześniej.

102

Odp: Podział obowiązków w związku.
Tamiraa napisał/a:
wieka napisał/a:

"Z drugiej strony mógłbym się czepiać o te porządki czy obiady ale jeśli tak wygląda podejście młodych kobiet no to jak by się czepiać że zimą śnieg pada"

Tu akurat generalnie nie odpowiadałi Ci młodzi...
Nie, tak nie wygląda, żeby w związku młodszych czy starszych, każdy dbał tylko o swoją d****
A już taki związek jak Twój, że Ty cały dom ogarniasz i robisz jedzenie dla was, a ona ma to w tyle... To nawet nie słyszałam o takim.
Młodzi jeszcze bardziej dzielą się obowiązkami, bo nie rozdzielają na męskie i żeńskie.

Autor ogarnia, bo to jego dom i pewnie podkreśla to przy każdej okazji.
Moralizowanie nie pomaga w tym, bo ona już od dawna nie jest dzieckiem. Płaci, nie żyje na jego koszt,  ja już nie wierzę, że o te nieszczęsne obiady chodzi, które dziś w każdym momencie można zamówić albo ugotować dzień wcześniej.

Ale ktoś musi dzień wcześniej ten obiad zrobić.
Można też zatrudnić pomoc, ale nie to chodzi.

Autor boi się o cokolwiek zapytać, bo ona zaraz stawia go do pionu, więc nie tylko nie podkreśla, ale nie wspomina, bo wie, że to i tak nie przyniesie efektu.

Ona wie, że może sobie pozwalać na to co chce, więc się nie dziwię, że wykorzystuje, być może ma taki wzór z domu...

Ja jestem ciekawa jakie ona ma niespotykane cechy i skąd autor wie, że są niespotykane, skoro nie wie jak powinna wyglądać relacja w związku...

103 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2022-06-04 11:16:43)

Odp: Podział obowiązków w związku.

Ja tak nie odczytałam, że sobie pozwala na co chce. Przecież w innych sprawach jest ok wg autora.  Naprawdę w dzisiejszych czasach obiad to nie jest problem. Jest tyle możliwości. Ale nie, tu chodzi, że ona ma gotować i już.

104

Odp: Podział obowiązków w związku.

Nie, nie o to chodzi, że ona ma gotować i już.

105 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2022-06-04 12:17:52)

Odp: Podział obowiązków w związku.
wieka napisał/a:

Nie, nie o to chodzi, że ona ma gotować i już.

Jasne , już wiem, autor jest poszkodowany i trzeba go wesprzeć. A tę złą dziewczynę wygonić.

106 Ostatnio edytowany przez Szeptuch (2022-06-04 12:52:02)

Odp: Podział obowiązków w związku.
Tamiraa napisał/a:

Autor ogarnia, bo to jego dom i pewnie podkreśla to przy każdej okazji.
Moralizowanie nie pomaga w tym, bo ona już od dawna nie jest dzieckiem. Płaci, nie żyje na jego koszt,  ja już nie wierzę, że o te nieszczęsne obiady chodzi, które dziś w każdym momencie można zamówić albo ugotować dzień wcześniej.

A mogę wiedzieć skąd to wzięłaś że podkreśla przy każdej okazji ze jest to jego dom?
bo widzę ze odpłynęłaś z spekulacjami.
Czyli co ze jak to jest jego dom to on ma go sprzątać a księżniczka może ow dom traktować jak hotel?

Tamiraa napisał/a:

Jasne , już wiem, autor jest poszkodowany i trzeba go wesprzeć. A tę złą dziewczynę wygonić.

Wez proszę postaraj się o trochę obiektywizmu, bo aż smutno się to czyta.
Tak to autor jest tutaj poszkodowany, to autor dojrzał do normalnego zdrowego związku gdzie istnieje podział obowiązków, być może dojrzał już to małżeństwa do posiadania rodziny.
Co do tej dziewczyny to ona nie dojrzała nawet do mieszkania z kimś pod jednym dachem, ze o małżeństwie czy rodzinie nie wspomnę.
Na miejscu autora, jeżeli chce mieć rodzinę to w żadnym wypadku nie z ta kobietą.
I tak wygląda większość młodych kobiet dziś, Mężczyźni poszli do przodu, kobiety stoją w miejscu

107

Odp: Podział obowiązków w związku.

Mężczyźni poszli do przodu, kobiety do tyłu, żeby wyrównać poziom big_smile  Ale nie do tego stopnia.

A autor wyciągnął wniosek z wypowiedzi, że to norma u młodych kobiet tongue

108 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2022-06-04 15:09:10)

Odp: Podział obowiązków w związku.
Szeptuch napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Autor ogarnia, bo to jego dom i pewnie podkreśla to przy każdej okazji.
Moralizowanie nie pomaga w tym, bo ona już od dawna nie jest dzieckiem. Płaci, nie żyje na jego koszt,  ja już nie wierzę, że o te nieszczęsne obiady chodzi, które dziś w każdym momencie można zamówić albo ugotować dzień wcześniej.


Szeptuch napisał/a:

A mogę wiedzieć skąd to wzięłaś że podkreśla przy każdej okazji ze jest to jego dom?
bo widzę ze odpłynęłaś z spekulacjami..

Odpowiedź znajduje się w pierwszym wpisie autora.

Szeptuch napisał/a:

Czyli co ze jak to jest jego dom to on ma go sprzątać a księżniczka może ow dom traktować jak hotel?

Nie, o to chodzi, oni sami powinni się dogadać, bo nie ma stereotypów.  Każda para jest inna. Pytanie, czemu ona jego dom uważa za  tylko jego i nie zamierza  gotować, nawet nie chce odpowiedzieć, co robiła przez cały dzień. Odpowiedź aż się sama narzuca.


Szeptuch napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Jasne, już wiem, autor jest poszkodowany i trzeba go wesprzeć. A tę złą dziewczynę wygonić.

Wez proszę postaraj się o trochę obiektywizmu, bo aż smutno się to czyta.
Tak to autor jest tutaj poszkodowany, to autor dojrzał do normalnego zdrowego związku gdzie istnieje podział obowiązków, być może dojrzał już to małżeństwa do posiadania rodziny.

Jak autor jest poszkodowany, to czemu pozostaje w tym związku? Poszkodowany, bo jego dziewczyna nie gotuje obiadów? Absurd.

Szeptuch napisał/a:

Co do tej dziewczyny to ona nie dojrzała nawet do mieszkania z kimś pod jednym dachem, ze o małżeństwie czy rodzinie nie wspomnę.
Na miejscu autora, jeżeli chce mieć rodzinę to w żadnym wypadku nie z ta kobietą.
I tak wygląda większość młodych kobiet dziś, Mężczyźni poszli do przodu, kobiety stoją w miejscu

Ja tu nie wskazuję, kogo się smutno czyta, bo kobieta powinna  to czy tamto, a jeśli nie, to się nie nadaje do związku. Uważam, że ludzie się dobierają i to co tobie nie pasuje, może pasować komuś innemu.
I tu się zgadzam, ze jeśli się nie dogadają, to niech się rozstaną. Jeśli problemem jest teraz brak ugotowanych obiadów, to co będzie później?
Jeśli już na podstawie jednostkowego przypadku snujesz uogólnienia bez  wskazania źródła wiedzy, to równie dobrze, można napisać, że jest na odwrót na podstawie innego jednostkowego przypadku.
Jednak uważam, że to raczej mężczyzna nie może się tu odnaleźć, bo w jego domu było inaczej.

109

Odp: Podział obowiązków w związku.
Tamiraa napisał/a:
Szeptuch napisał/a:
Tamiraa napisał/a:

Autor ogarnia, bo to jego dom i pewnie podkreśla to przy każdej okazji.
Moralizowanie nie pomaga w tym, bo ona już od dawna nie jest dzieckiem. Płaci, nie żyje na jego koszt,  ja już nie wierzę, że o te nieszczęsne obiady chodzi, które dziś w każdym momencie można zamówić albo ugotować dzień wcześniej.


Szeptuch napisał/a:

A mogę wiedzieć skąd to wzięłaś że podkreśla przy każdej okazji ze jest to jego dom?
bo widzę ze odpłynęłaś z spekulacjami..

Odpowiedź znajduje się w pierwszym wpisie autora.

Szeptuch napisał/a:

Czyli co ze jak to jest jego dom to on ma go sprzątać a księżniczka może ow dom traktować jak hotel?

Nie, o to chodzi, oni sami powinni się dogadać, bo nie ma stereotypów.  Każda para jest inna. Pytanie, czemu ona jego dom uważa za  tylko jego i nie zamierza  gotować, nawet nie chce odpowiedzieć, co robiła przez cały dzień. Odpowiedź aż się sama narzuca.


Szeptuch napisał/a:

Wez proszę postaraj się o trochę obiektywizmu, bo aż smutno się to czyta.
Tak to autor jest tutaj poszkodowany, to autor dojrzał do normalnego zdrowego związku gdzie istnieje podział obowiązków, być może dojrzał już to małżeństwa do posiadania rodziny.

Jak autor jest poszkodowany, to czemu pozostaje w tym związku? Poszkodowany, bo jego dziewczyna nie gotuje obiadów? Absurd.

Szeptuch napisał/a:

Co do tej dziewczyny to ona nie dojrzała nawet do mieszkania z kimś pod jednym dachem, ze o małżeństwie czy rodzinie nie wspomnę.
Na miejscu autora, jeżeli chce mieć rodzinę to w żadnym wypadku nie z ta kobietą.
I tak wygląda większość młodych kobiet dziś, Mężczyźni poszli do przodu, kobiety stoją w miejscu

Ja tu nie wskazuję, kogo się smutno czyta, bo kobieta powinna  to czy tamto, a jeśli nie, to się nie nadaje do związku. Uważam, że ludzie się dobierają i to co tobie nie pasuje, może pasować komuś innemu.
I tu się zgadzam, ze jeśli się nie dogadają, to niech się rozstaną. Jeśli problemem jest teraz brak ugotowanych obiadów, to co będzie później?
Jeśli już na podstawie jednostkowego przypadku snujesz uogólnienia bez  wskazania źródła wiedzy, to równie dobrze, można napisać, że jest na odwrót na podstawie innego jednostkowego przypadku.
Jednak uważam, że to raczej mężczyzna nie może się tu odnaleźć, bo w jego domu było inaczej.


Wybacz ale nie znalazłem tego o czym mówisz w pierwszym wpisie autora.
tu nie chodzi o ten nieszczęsny obiad, tylko o brak chęci współpracy z jej strony. Sam nie wiem dlaczego on wciąż z nią jest. Szkoda jego czasu.
Zgadzam sie z tobą bo na szczęście już nie ma stereotypów czy "prac domowych przypisanych do płci. Ja pisałem, sam jako facet gotuje i dbam o porządek w kuchni czy latam w fartuszku,żadnym w stopniu mi to nie umniejsza.
A to ze ona traktuje ten dom jak hotel powodów może być wiele, od tego ze autor daje jej odczuć ze to nie jest jej dom (mało prawdopodobne) do według mnie bardziej prawdopodobnego ze dziewczyna wie ze jak nie ten facet to znajdzie sie inny z mieszkaniem, może lepszym.

Nie snuje uogólnien na podstawie jednego przykładu co do zachowania młodych kobiet.
jakie źródła wiedzy byś chciała? Prace naukowe?
Opisuje co sam widzę, skopiuje fragment  wcześniejszego psota.
Natomiast większość młodych kobiet które znam, które współpracuje ze mną w stowarzyszeniu czy tez są córkami znajomych/sąsiadów to zwykłe roszczeniowe i rozkapryszone księżniczki.
O które to facet ma zabiegać, starać się i obowiązkowo płacić na każdym spotkaniu.
Jak ja bylem na studiach to jzu ta patologia przybrała takie rozmiary ze doradzały sobie aby w celu zmniejszenia kosztów utrzymania zapraszać jednego faceta w godzinach obiadu a drugiego na kolacje.
bo wiadomo facet płaci. To by było na tyle w kwestii równouprawnienia
Nie sa zainteresowane partnerstwem, rodzina.
Facet ma być dla niej i spełniać jej zachcianki bo jak nie to w kolejce czeka kilkunastu simpów gotowych łożyć na nią.
Myla asertywność z egoizmem.
Nie znam kobiety do 25 roku życia która nie była by egoistką, media społecznościowe to im zrobiły.
Nie szanują mężczyzn bo w przedziale wiekowy 20-40 brakuje 300tys kobiet.
Wiec jak nie ten to tamten.
ale zaznaczam, nie mowie o wszystkich młodych kobietach,wiem że jest sporo wartościowych,  tylko o tych które spotkałem, może miałem pecha,nie wiem

110

Odp: Podział obowiązków w związku.

Szeptuch, ile tych "roszczeniowych księżniczek" w twoim środowisku? Nie wszystkie dziewczyny siedzą ciągle z telefonem w dłoni, Ale gdzie tam,kto by na nie patrzy? Szare myszki:)Zresztą trudno takie spotkać  na imprezach i nie rzucają się w oczy na ulicy.

111

Odp: Podział obowiązków w związku.

Jeśli chodzi o cechy o których mówiłem. Przede wszystkim nie jest atencjuszką. Nie spedza calych dni przed komputerem wrzucając zdjęcia z wyprężoną dupą co dziś zdarza się często. Nie uważa że skoro jest kobietą to chłop ma pracować na jej zachcianki a jeśli go ja nid nie stać to znak że sie nie stara. Mam trochę koleżanek i widzę jak to wygląda obecnie. Wiedzą, że dzięki portalom randkowym na kiwnięcie palca mogą mieć 10 chętnych i wcale się z tym za bardzo nie kryją. U niej tego nie ma. A to w czasach instagrama i tindera na prawdę rzadkie:)

112

Odp: Podział obowiązków w związku.

Widzę, że wiele osób tutaj krytykuje tę dziewczynę, że nieźle się ustawiła, itd., np:

wieka napisał/a:

Ona nie ma zamiaru nic zmieniać, wiek tu nie ma nic do rzeczy, wygodnie dla siebie się "ulokowała", bo drugiego takiego jak Ty nie znajdzie, a jak już to takiego co nie będzie mu przeszkadzał bałagan czy brak obiadu.

Moim zdaniem to raczej autor nieźle się ustawił. Mieszkają u niego, ale wszystkie rachunki płacą na pół (gdyby mieszkał sam to by płacił całość, bo przecież nie wziąłby sobie obcej osoby do mieszkania żeby parę stówek oszczędzić, nie ten wiek), wszystkie wyjścia płacą na pół, generalnie rozliczają się jak współlokatorzy a nie para, seks pewnie jest i jakość też pewnie ok, bo jakby było inaczej to autor by o tym wspomniał. No jeszcze jakby gotowała i sprzątała to byłby full serwis big_smile

Odniosę się najpierw do sytuacji z lutego, gdy pracowała. Autor pisał:

takiJa1988 napisał/a:

Sprawa wygląda tak ,że gdy ona ma wolne bądź np zaczyna pracę na 14 prawie nigdy nie wyrabia się z ugotowaniem obiadu czy też zrobieniem jakiś grubszych porządków. Ja natomiast byłem przyzwyczajony w domu do standardu typu: kto pierwszy wraca z pracy przygotowuje obiad/rozpoczyna przygotowanie.
...
Ja już zalożyłem sobie tak ze chyba po prostu nie bede na nią patrzył tylko będe sprzątał sam i gotował też jak zajdzie potrzeba. Może zrobi się jej w końcu głupio, że ona do 14 siedziala w domu a ja po pracy odwalam za nią robotę.

Z Twojego podejścia i jej ówczesnej pracy zmianowej wynikałoby, że ona musiałaby gotować i sprzątać non stop. No bo albo siedzi w domu do 14 i "nic nie robi" (gdy ma zmianę 14-22) albo wraca wcześniej z pracy niż Ty (pracuje 6-14, Ty pewnie do 17).  Co to w ogóle za tekst że "ona do 14 siedziala w domu a ja po pracy odwalam za nią robotę."?  Dlaczego ona niby miałaby PRZED PRACĄ odwalać za Ciebie robotę, żebyś Ty po pracy mógł leżeć i pachnieć?  Napisałeś: "gdy ona (...) zaczyna pracę na 14 prawie nigdy nie wyrabia się z ugotowaniem obiadu czy też zrobieniem jakiś grubszych porządków." Czyli wychodzi na to, że to Ty dnia poprzedniego, gdy wróciłeś z pracy o tej 17-18 (a ona była w pracy do 22) nie wyrobiłeś się ze zrobieniem jakichś grubszych porządków, zostawiłeś jej syf i oczekiwałeś, że ona ten syf ogarnie rano. To co robiłeś przez te 4 godziny od 18 do 22?

Widzimy tylko perspektywę autora. Nie zdziwiłabym się, gdyby ta dziewczyna przez pierwszy miesiąc czy dwa wspólnego mieszkania sama ogarniała chatę, a autor tego kompletnie nie doceniał i nie widział i w końcu ona powiedziała dość. I wtedy autor zauważył ten syf wokół i brak obiadu.

I teraz komentarz do sytuacji po utracie przez nią pracy:
Dla mnie ten wasz związek jest dziwny. Nie wyobrażam sobie sytuacji, że partner nagle traci pracę, a ja wymagam, by ze swoich oszczędności na czarną godzinę partycypował w wydatkach. Naturalnym byłoby dla mnie powiedzieć: słuchaj, rozumiem że jest ci ciężko po utracie pracy, zwłaszcza psychicznie, więc na razie ja będę opłacać rachunki, nie chcę dokładać ci zmartwień. Jak znajdziesz nową pracę to wtedy wrócimy do wcześniejszych ustaleń." Uderzył mnie również tekst, gdy ona powiedziała do koleżanki przez telefon, że jest strasznie głodna, a Ty na to, że Tobie to lotto, bo Ty jadłeś wcześniej w pracy. Serio Ci lotto, że partnerka jest głodna? Ja bym zapytała: "przypadkiem usłyszałem waszą rozmowę, jesteś głodna? Dlaczego nic sobie nie ugotujesz /przygotujesz? Wszystko w porządku? Powiedz mi, jak Ty się czujesz z tą sytuacją, mogę Ci jakoś pomóc? Jeśli potrzebujesz się wygadać, z czymś sobie nie radzisz to jestem tutaj żeby Cię wysłuchać i pomóc." Może ona wpadła w jakąś depresję/ poczucie bezsensu życia po tej utracie pracy? Może jest nieszczęśliwa i robi tylko absolutne minimum, bo na więcej nie ma siły? Wcale bym się nie zdziwiła. Wcześniej miała pracę zmianową, która strasznie rozregulowuje rytm dnia i samopoczucie, a teraz w ogóle nie ma pracy, więc straciła poczucie bezpieczeństwa, na dodatek przejada oszczędności. I jeszcze mieszka "u Ciebie", co lubisz podkreślać. A teraz jeszcze bardziej oczekujesz od niej, by ogarniała sprzątanie i gotowanie za was dwoje, no bo przecież "siedzi w domu i nic nie robi". Niejedna osoba wpadłaby w depresję.

113

Odp: Podział obowiązków w związku.
takiJa1988 napisał/a:

Jeśli chodzi o cechy o których mówiłem. Przede wszystkim nie jest atencjuszką. Nie spedza calych dni przed komputerem wrzucając zdjęcia z wyprężoną dupą co dziś zdarza się często. Nie uważa że skoro jest kobietą to chłop ma pracować na jej zachcianki a jeśli go ja nid nie stać to znak że sie nie stara. Mam trochę koleżanek i widzę jak to wygląda obecnie. Wiedzą, że dzięki portalom randkowym na kiwnięcie palca mogą mieć 10 chętnych i wcale się z tym za bardzo nie kryją. U niej tego nie ma. A to w czasach instagrama i tindera na prawdę rzadkie:)

Co ona robi w wolnym czasie nie wiesz, też pewnie siedzi w telefonie.

Wymieniłeś  brak tych minusów, a jakie byś wymienił plusy?

114 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2022-06-05 16:48:19)

Odp: Podział obowiązków w związku.
jeneste92 napisał/a:

Widzę, że wiele osób tutaj krytykuje tę dziewczynę, że nieźle się ustawiła, itd., np:

wieka napisał/a:

Ona nie ma zamiaru nic zmieniać, wiek tu nie ma nic do rzeczy, wygodnie dla siebie się "ulokowała", bo drugiego takiego jak Ty nie znajdzie, a jak już to takiego co nie będzie mu przeszkadzał bałagan czy brak obiadu.

Moim zdaniem to raczej autor nieźle się ustawił. Mieszkają u niego, ale wszystkie rachunki płacą na pół (gdyby mieszkał sam to by płacił całość, bo przecież nie wziąłby sobie obcej osoby do mieszkania żeby parę stówek oszczędzić, nie ten wiek), wszystkie wyjścia płacą na pół, generalnie rozliczają się jak współlokatorzy a nie para, seks pewnie jest i jakość też pewnie ok, bo jakby było inaczej to autor by o tym wspomniał. No jeszcze jakby gotowała i sprzątała to byłby full serwis big_smile

Odniosę się najpierw do sytuacji z lutego, gdy pracowała. Autor pisał:

takiJa1988 napisał/a:

Sprawa wygląda tak ,że gdy ona ma wolne bądź np zaczyna pracę na 14 prawie nigdy nie wyrabia się z ugotowaniem obiadu czy też zrobieniem jakiś grubszych porządków. Ja natomiast byłem przyzwyczajony w domu do standardu typu: kto pierwszy wraca z pracy przygotowuje obiad/rozpoczyna przygotowanie.
...
Ja już zalożyłem sobie tak ze chyba po prostu nie bede na nią patrzył tylko będe sprzątał sam i gotował też jak zajdzie potrzeba. Może zrobi się jej w końcu głupio, że ona do 14 siedziala w domu a ja po pracy odwalam za nią robotę.

Z Twojego podejścia i jej ówczesnej pracy zmianowej wynikałoby, że ona musiałaby gotować i sprzątać non stop. No bo albo siedzi w domu do 14 i "nic nie robi" (gdy ma zmianę 14-22) albo wraca wcześniej z pracy niż Ty (pracuje 6-14, Ty pewnie do 17).  Co to w ogóle za tekst że "ona do 14 siedziala w domu a ja po pracy odwalam za nią robotę."?  Dlaczego ona niby miałaby PRZED PRACĄ odwalać za Ciebie robotę, żebyś Ty po pracy mógł leżeć i pachnieć?  Napisałeś: "gdy ona (...) zaczyna pracę na 14 prawie nigdy nie wyrabia się z ugotowaniem obiadu czy też zrobieniem jakiś grubszych porządków." Czyli wychodzi na to, że to Ty dnia poprzedniego, gdy wróciłeś z pracy o tej 17-18 (a ona była w pracy do 22) nie wyrobiłeś się ze zrobieniem jakichś grubszych porządków, zostawiłeś jej syf i oczekiwałeś, że ona ten syf ogarnie rano. To co robiłeś przez te 4 godziny od 18 do 22?

Widzimy tylko perspektywę autora. Nie zdziwiłabym się, gdyby ta dziewczyna przez pierwszy miesiąc czy dwa wspólnego mieszkania sama ogarniała chatę, a autor tego kompletnie nie doceniał i nie widział i w końcu ona powiedziała dość. I wtedy autor zauważył ten syf wokół i brak obiadu.

I teraz komentarz do sytuacji po utracie przez nią pracy:
Dla mnie ten wasz związek jest dziwny. Nie wyobrażam sobie sytuacji, że partner nagle traci pracę, a ja wymagam, by ze swoich oszczędności na czarną godzinę partycypował w wydatkach. Naturalnym byłoby dla mnie powiedzieć: słuchaj, rozumiem że jest ci ciężko po utracie pracy, zwłaszcza psychicznie, więc na razie ja będę opłacać rachunki, nie chcę dokładać ci zmartwień. Jak znajdziesz nową pracę to wtedy wrócimy do wcześniejszych ustaleń." Uderzył mnie również tekst, gdy ona powiedziała do koleżanki przez telefon, że jest strasznie głodna, a Ty na to, że Tobie to lotto, bo Ty jadłeś wcześniej w pracy. Serio Ci lotto, że partnerka jest głodna? Ja bym zapytała: "przypadkiem usłyszałem waszą rozmowę, jesteś głodna? Dlaczego nic sobie nie ugotujesz /przygotujesz? Wszystko w porządku? Powiedz mi, jak Ty się czujesz z tą sytuacją, mogę Ci jakoś pomóc? Jeśli potrzebujesz się wygadać, z czymś sobie nie radzisz to jestem tutaj żeby Cię wysłuchać i pomóc." Może ona wpadła w jakąś depresję/ poczucie bezsensu życia po tej utracie pracy? Może jest nieszczęśliwa i robi tylko absolutne minimum, bo na więcej nie ma siły? Wcale bym się nie zdziwiła. Wcześniej miała pracę zmianową, która strasznie rozregulowuje rytm dnia i samopoczucie, a teraz w ogóle nie ma pracy, więc straciła poczucie bezpieczeństwa, na dodatek przejada oszczędności. I jeszcze mieszka "u Ciebie", co lubisz podkreślać. A teraz jeszcze bardziej oczekujesz od niej, by ogarniała sprzątanie i gotowanie za was dwoje, no bo przecież "siedzi w domu i nic nie robi". Niejedna osoba wpadłaby w depresję.

Tu jest ogólny brak porozumienia. A już to, że dziewczyna ma mieć wyznaczone  obowiązki, bo inaczej jest "roszczeniową księżniczką" bije rekord. W związku sobie pomagamy tak? A gdzie tu komu kto pomaga?

115

Odp: Podział obowiązków w związku.

Sorry ale ona jest tylko dziewczyną a nie żoną. Coś czuję że to jest mocno naciągane....

Posty [ 66 do 115 z 115 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Podział obowiązków w związku.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026