netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Podział obowiązków w związku.

114 odpowiedzi8 476 wyświetleńzałożony przez takiJa1988, 08.02.2022

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Podział obowiązków w związku.

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 115 ]

1

Temat: Podział obowiązków w związku.

Witam,
na początku chciałbym się z wszystkimi przywitać. Przeglądałem to forum już od pewnego czasu a jako, że można tu czasem przeczytać coś mądrego chciałem zasięgnąć waszej opinii wink
Jestem w związku z dziewczyną ona 26 lat ja 34. Niedługo minął 2 lata jak się znamy a od 5 miesięcy mieszkamy u mnie razem. Do tej pory wszystko było raczej w porządku poza tytułowymi obowiązkami domowymi. Mianowicie dziewczyna pracuje na dwie zmiany łącznie z weekendami ja natomiast standardowo jedna zmiana bez weekendów. Sprawa wygląda tak ,że gdy ona ma wolne bądź np zaczyna pracę na 14 prawie nigdy nie wyrabia się z ugotowaniem obiadu czy też zrobieniem jakiś grubszych porządków. Ja natomiast byłem przyzwyczajony w domu do standardu typu: kto pierwszy wraca z pracy przygotowuje obiad/rozpoczyna przygotowanie. Oczywiście nie mówią, że dzień w dzień no ale tak to u mnie z grubsza wyglądało w domu. Starałem się to przenieść na mój grunt mieszkaniowy jednak widząc brak reakcji z drugiej strony zacząłem zachowywać się podobnie. Zwracałem jej kilka razy delikatnie uwagę w tym temacie ale zawsze kończy się to jakimś rodzajem awantury. Ostatnimi czasy np padł tekst ,że ona nie podpisywała ze mną żadnej umowy na gotowanie tylko po prostu u mnie mieszka. Oprócz gotowania sprzątanie wygląda podobnie. Ja gdy widzę śmieci czy ogólnie kurz staram się posprzątać po pracy i tyle. Ona może mieć wolny dzień w mieszkaniu będzie sterta śmieci ale nie ruszy tego bo " ostatnio ona też wyrzucała".

Chciałbym podpytać się jak to u Was wygląda? Może mam jakieś staroświeckie spojrzenie a dzisiejsze kobiety nie tykaja się spraw domowych i tyle.
Jeszcze na koniec dla wyjaśnienia. Nie chodzi mi o to ,że szukałem kury domowej a teraz jestem zdziwiony. Oczywiście jeśli kobieta wraca z pracy, nie musi mi z językiem na brodzie robić obiadu bo taki mam kaprys. Uważam jednak ,że powinna być jakaś równowaga i jeśli ktoś cały dzień spędza w domu to z samej troski o partnera zrobi mu coś do jedzenia. U mnie natomiast coraz częściej wygląda to tak ,że dziewczyna cały dzień siedzi w domu robiąc w sumie sam nie wiem co bo się z tego nie spowiada, ja wracam zmęczony z pracy i pierwsze co to muszę siadać do kuchni robić obiad dla mnie i dla dziewczyny co uważam za lekko niesprawiedliwie. Żeby podać przykład wczoraj miała wolne i sama z siebie obiecała, że mi coś ugotuje smacznego bo po południu idzie do koleżanki. Po czym dzwoni do mnie o 15, że ona nie zdążyła zrobić obiadu bo koleżanka szybciej skończyła pracę więc musiała wyjść.
Sorki za ewentualny brak ładu ale nie mam zbyt dużego talentu do opowiadań..

2

Odp: Podział obowiązków w związku.

Taki artykuł ostatnio wpadł mi w oko.

https://kobieta.onet.pl/dziewiec-najcze … ie/vwfqjml

Nie wiem czego oczekujesz, sami musicie się dogadać. Skoro Ty i tak zrobisz, to po co ona ma się wysilać, może nie umie gotować i sprzątać...

Dobry kawał przy okazji przytoczę: mąż wraca z pracy, żona któryś raz z rzędu "nie zdążyła" zrobić obiadu, mąż przyjmwał to ze stoickim spokojem, ale w końcu mówi, w takim razie jadę do restauracji, żona na to: daj mi chwilę, ubiorę się i pojadę z Tobą big_smile

Czyli wypisz, wymaluj, Twoja partnerka.

3 Ostatnio edytowany przez ulle (2022-02-08 21:03:43)

Odp: Podział obowiązków w związku.

Autorze, a jak u was z finansami? Sponsorujesz cały ten bajzel czy też ona poczuwa się?
Ona nie jest Twoja żoną ani nawet narzeczoną, więc w zasadzie można by powiedzieć, że zachowuje się zgodnie z tym, kim dla Ciebie jest. Niby tak, ale nie do końca tak jest, bo w końcu mieszkacie razem, więc sprzątnąć mieszkanie czy chociażby po sobie albo przygotować posiłek bez problemu by mogła. Tak nakazywałaby zwykła kultura osobista.
Ona jednak w nosie ma kulturę osobistą albo to, co Ty o niej pomyślisz. Robi dokładnie to, na co ma ochotę i daleko jej do liczenia się z Tobą. Nie boi się nawet tego, że któregoś dnia wywalisz ja ze swojego domu, bo nawet święty by nie wytrzymał.
O czym to świadczy?
Ano o tym, że trzymasz pod swoim dachem roszczeniowa i rozwydrzona księżniczkę, która ma dwie lewe ręce do roboty. Trzymasz po prostu pasożyta.
Po pięciu miesiącach możesz chyba usiąść i na spokojnie rozważyć czy z tą panna jest Ci po drodze, jeśli chodzi o przyszłość, czy jednak nie. Doszedłeś po prostu do takiego punktu, że musisz podjąć konkretna decyzję.
Jej nie zmienisz, nie wychowasz, bo to taki typ kobiety.
Może z czasem, szczególnie gdyby były dzieci, dawałaby z siebie więcej?
Ciężko powiedzieć. Na dwoje babka wróżyła, jest więc ryzyko.
Czasem kobieta leń i najgorszy brudas oraz kompletne beztalencie kulinarne potrafi zaskoczyć otoczenie i pięknie prowadzi dom ze względu na dzieci, ale to chyba jeden przypadek na milion.
Mam nadzieję, że przynajmniej nie doi Cię z kasy.

4

Odp: Podział obowiązków w związku.
takiJa1988 napisał/a:

Witam,
na początku chciałbym się z wszystkimi przywitać. Przeglądałem to forum już od pewnego czasu a jako, że można tu czasem przeczytać coś mądrego chciałem zasięgnąć waszej opinii wink
Jestem w związku z dziewczyną ona 26 lat ja 34. Niedługo minął 2 lata jak się znamy a od 5 miesięcy mieszkamy u mnie razem. Do tej pory wszystko było raczej w porządku poza tytułowymi obowiązkami domowymi. Mianowicie dziewczyna pracuje na dwie zmiany łącznie z weekendami ja natomiast standardowo jedna zmiana bez weekendów. Sprawa wygląda tak ,że gdy ona ma wolne bądź np zaczyna pracę na 14 prawie nigdy nie wyrabia się z ugotowaniem obiadu czy też zrobieniem jakiś grubszych porządków. Ja natomiast byłem przyzwyczajony w domu do standardu typu: kto pierwszy wraca z pracy przygotowuje obiad/rozpoczyna przygotowanie. Oczywiście nie mówią, że dzień w dzień no ale tak to u mnie z grubsza wyglądało w domu. Starałem się to przenieść na mój grunt mieszkaniowy jednak widząc brak reakcji z drugiej strony zacząłem zachowywać się podobnie. Zwracałem jej kilka razy delikatnie uwagę w tym temacie ale zawsze kończy się to jakimś rodzajem awantury. Ostatnimi czasy np padł tekst ,że ona nie podpisywała ze mną żadnej umowy na gotowanie tylko po prostu u mnie mieszka. Oprócz gotowania sprzątanie wygląda podobnie. Ja gdy widzę śmieci czy ogólnie kurz staram się posprzątać po pracy i tyle. Ona może mieć wolny dzień w mieszkaniu będzie sterta śmieci ale nie ruszy tego bo " ostatnio ona też wyrzucała".

Chciałbym podpytać się jak to u Was wygląda? Może mam jakieś staroświeckie spojrzenie a dzisiejsze kobiety nie tykaja się spraw domowych i tyle.
Jeszcze na koniec dla wyjaśnienia. Nie chodzi mi o to ,że szukałem kury domowej a teraz jestem zdziwiony. Oczywiście jeśli kobieta wraca z pracy, nie musi mi z językiem na brodzie robić obiadu bo taki mam kaprys. Uważam jednak ,że powinna być jakaś równowaga i jeśli ktoś cały dzień spędza w domu to z samej troski o partnera zrobi mu coś do jedzenia. U mnie natomiast coraz częściej wygląda to tak ,że dziewczyna cały dzień siedzi w domu robiąc w sumie sam nie wiem co bo się z tego nie spowiada, ja wracam zmęczony z pracy i pierwsze co to muszę siadać do kuchni robić obiad dla mnie i dla dziewczyny co uważam za lekko niesprawiedliwie. Żeby podać przykład wczoraj miała wolne i sama z siebie obiecała, że mi coś ugotuje smacznego bo po południu idzie do koleżanki. Po czym dzwoni do mnie o 15, że ona nie zdążyła zrobić obiadu bo koleżanka szybciej skończyła pracę więc musiała wyjść.
Sorki za ewentualny brak ładu ale nie mam zbyt dużego talentu do opowiadań..

Bardzo nieładnie postępuje szczególnie, że mieszkacie u siebie. Porozmawiaj z nią, ustalcie co kto robi i kiedy przecież nie możesz wszystkiego robić sam... Może tak była nauczona w domu, że wszystko za nią ktoś robił. To się tak mówi, że mężczyźni o porządek nie dbają bo im nie przeszkadza a to nieprawda bo są takie kobiety. Mam koleżankę,która zawsze ma za przeproszeniem w domu syf i jej to nie przeszkadza... Sprząta od wielkiego dzwonu a jest naprawdę fajna osobą, zadbana z dobrym stanowiskiem. Ja kiedyś mieszkałam też chwilę z koleżanką (inna) I ona nie umiała sprzątać, też jej się nigdy nie chciało a jak już to robiła to w sumie różnicy nie było widać. Dogadałyśmy się, pokazałam jej co i jak bo naprawdę ona po prostu nie umiała tego robić ale wychowala się w bardzo złych warunkach... teraz ma dwie córeczki i błysk w domu. smile moze na początek zaproponuj wspólne większe porządki. smile

5

Odp: Podział obowiązków w związku.

Dobre jest takie wspólne zamieszkanie bo dużo rzeczy wychodzi na jaw i można sobie przemyśleć czy taka osoba, jej nawyki i zachowanie nam odpowiada.
Na pewno nie powinno tak być, że gdy oboje pracują to tylko jedna osoba dba o porządek.
Masz prawo wymagać od niej aby sprzątała.
Tylko może zmienić system. Nie oczekiwać, ze ona sprzątnie gdy ma wolne tylko ustalić, że sprzątacie  każdy kolejno po tygodniu.
Takie dyżury tygodniowe. Lub dłuższe.
Może to zda egzamin.
Wypisać na kartce jakie czynności koniecznie ma ją być wykonane. Mieszka, brudzi więc ma obowiązek sprzątać.
A w kwestii gotowania to może jednak ustalić, ze każdy gotuje sobie sam.
Jeżeli gotujesz to gotuj więcej i część można zamrozić, będziesz miał na kolejne dni.
A ona niech je co uważa ale jeśli nie ugotuje to nie wolno jej podjadać twojego jedzenia.

6 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2022-02-09 08:18:42)

Odp: Podział obowiązków w związku.

Powinna być jakaś równowaga.
Może ona nie cierpi gotowania kompletnie nie ma talentu? Wtedy gotuj Ty a ona niech sprząta.
Każdy niech robi to co chociaż trochę lubi.
A jak nie lubi to niech wykłada kasę na to, proste.
Pracuje na 2 etatach to ją stać pewnie.

No nie, osobne posiłki? smile to bez sensu Kleina.

7

Odp: Podział obowiązków w związku.
BellaStella napisał/a:

Bardzo nieładnie postępuje szczególnie, że mieszkacie u siebie.

Ona mieszka u niego. smile

BellaStella napisał/a:

Porozmawiaj z nią, ustalcie co kto robi i kiedy przecież nie możesz wszystkiego robić sam...

Tak mówi mama do córci. Ta dziewczyna prezentuje właśnie takie podejście. Co się będę przejmowała, pogada, pogada, a i tak w końcu ugotuje i posprząta jak dobra mamusia.
Do Autora. Ja powoli szykowałbym się do pozbycia się tej pani z twojego mieszkania i życia. No chyba, że ona płaci za zakupy, albo za rachunki, co przynajmniej w jej mniemaniu usprawiedliwiałoby jej zachowanie.

8

Odp: Podział obowiązków w związku.

Ten temat jest dość nietypowy, bo zazwyczaj na taki problem skarżą się kobiety, nie faceci smile Mam podobnie - tylko ja widzę bałagan w domu, mój mąż tego nie widzi (lub mu nie przeszkadza) i najczęściej ja robię obiad. Ale wystarczy że mu powiem żeby coś zrobił, to zrobi (krótkie, jasne polecenia "przeładuj zmywarkę", "zrób dla nas jajecznicę", "wyjdź z psem"). Zauważyłam że zazwyczaj faceci posłusznie robią coś, gdy się im powie. Niestety w odwrotną stronę to już nie działa - bo jak zwrócisz kobiecie uwagę że ma posprzątać czy ugotować, to ona odbiera to jako szowinistyczny atak na swoją kobiecość.

Tak więc ciężko będzie....

A co gdybyś gotował tylko dla siebie? Jak ona zareaguje?

9 Ostatnio edytowany przez Legat (2022-02-09 09:57:44)

Odp: Podział obowiązków w związku.
madoja napisał/a:

Ten temat jest dość nietypowy, bo zazwyczaj na taki problem skarżą się kobiety, nie faceci smile

Problem jest powszechny. Fakt, że o nim się nie mówi. Ale na męskich forach, gdzie anonimowo można bez ośmieszenia się o tym mówić, sporo się o tym pisze. Jest plaga dziewczyn siedzących wiecznie w telefonach i gadających przez całe godziny z psiapsiułami. Tak jak dziewczyna Autora, wiele różnych rzeczy do zrobienia, poza ogarnięciem domu.

madoja napisał/a:

Zauważyłam że zazwyczaj faceci posłusznie robią coś, gdy się im powie. Niestety w odwrotną stronę to już nie działa - bo jak zwrócisz kobiecie uwagę że ma posprzątać czy ugotować, to ona odbiera to jako szowinistyczny atak na swoją kobiecość.

Tak więc ciężko będzie....

Bardzo ciezko.

madoja napisał/a:

A co gdybyś gotował tylko dla siebie? Jak ona zareaguje?

Myślę, że odebrany by to było jako kolejny element ataku na wolności kobiece.

10 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-02-09 10:11:22)

Odp: Podział obowiązków w związku.

Trochę się zastanawiam, nad tymi codziennymi sprawami czy porządkami w domu smile  Przecież o ile ktoś nie twierdzi, że tego nie lubi robić albo mu się nie chce, to chyba WIDZI, że należy np wynieść smieci, ugotować coś czy też ogarnąć dom. Kurde, przecież nikt nie jest ślepy i widzi, co się dzieje..
Jeszcze lepsze z tym bałaganem: w tej chwili ma u siebie w pokoju JEDNĄ koszulkę i spodnie powieszone na oparciu na krześle, JEDNĄ parę smile No, chyba, że dla kobiet to już jest bałagan..:)
Albo rzeczywiście niektórym Kolegom to nie przeszkadza, ja tam nie lubię mieszkać w syfie...

Zgodzę się natomiast z przedmówcami, że akurat tutaj podwójne standardy bywają az nadto widoczne..

11

Odp: Podział obowiązków w związku.

Ja bym po prostu z nią usiadła i podzieliła obowiązki domowe. Nie na zasadzie "kto jest w domu, ten...", tylko konkretnie, niezależnie od pracy. Możecie albo czasowo, czyli np. w tym tygodniu Ty, w następnym ona, albo ogólnie rozdzielić, kto się czym zajmuje. Jakkolwiek, nawet bez wielkich dyskusji, byle była jakaś baza, a jak już zaczniecie tak działać, to się w trakcie będzie wprowadzać poprawki (bo np. Ty miałeś gotować, a ona ogarniać kuchnię, ale przecież jak nabrudzisz w trakcie przygotowywania posiłku albo zabraknie Ci patelni, to nie będziesz jej wołał, żeby starła kawałek blatu czy umyła jedną rzecz).
W każdym razie u mnie ten drugi sposób sprawdza się super, poprawek w międzyczasie było sporo, ale teraz działa, jak należy. wink Tyle że jednak też dużo daje to, że jak jedno ma mniej czasu, to drugie za nie coś ogarnie. A o to z Twoją dziewczyną mogłoby być ciężko.
Tak czy inaczej z takim egzemplarzem wink doradzałabym solidny podział, dużo konkretów, żeby potem nie było podstaw do "nie wiedziałam", "nie zdążyłam" itd. Nie ma. Ma zdążyć i wiedzieć. A jeżeli nic do niej nie dotrze, to marnie to widzę, bo przecież nie zmusisz dorosłej babki do robienia czegokolwiek.

12

Odp: Podział obowiązków w związku.

Drogi autorze, masz wobec tej dziewczyny jakieś oczekiwania, w większości wyniesione z domu, bo jesteś przyzwyczajony ze u ciebie w domu tak było a nie inaczej. Ta dziewczyna pewnie tez ma jakieś wzorce wyniesione z domu. Może nie musiała nic robić, bo mamusia nad nią skakała, albo cokolwiek innego. Może porozmawiajcie na ten temat i na temat podziału obowiązków i ustalcie kto co robi. Może faktycznie dziewczyna nie lubi gotować i wolałaby sprzątać?
Poza tym piszesz ze pracuje na dwa etaty a jak ma dzień wolny to odpoczywa i nawet nie ugotuje, tak naprawdę to co ma od rana sprzątać i gotować w domu bo taki ktoś tam ma wymóg? Podejrzewam ze tez chciałaby odpocząć i trochę zając się sama sobą jeśli nie ma na to czasu podczas tygodnia pracy.
Nie wiem czy ta dziewczyna jest pasożytem ( jak niektórzy twierdza) czy po prostu nie jest nauczona dbania o dom i trzeba by było ją trochę nakierować, takie przypadki tez się zdarzają.
Generalnie ja uważam ze nie ma co popadać w schematy wyniesione z domu bo każdy ma cos innego wyniesionego z domu. Fajnie jest wyrobić swoje własne które pasują dla dwóch stron. Jeśli się nie da, albo któreś nie będzie chciało pójść na jakiś kompromis, to może faktycznie nie po drodze wam jest

13

Odp: Podział obowiązków w związku.

Znam osoby, które po prostu lubią „nicnierobienie”, o bałagan się przewrócą, ale nie sprzątną, bo generalnie jeszcze nie jest źle, gotować nie gotują, „bo nie umieją”. Osobiście - umarłabym z takim „kimś”, z kim czułabym się jak służka. No no no. Są na świecie osoby, z którymi można żyć po partnersku - i w małżeństwie, i bez ślubu.

14

Odp: Podział obowiązków w związku.

Rozmowa to napewno była niejedna, "jak chcesz, żebym była z Tobą to rób, a jak ci się nie podoba, to się wyprowadzam", podejrzewam, że tak powiedziała, więc autor, któremu na niej zależy, liczy na cudowną receptę... niestety nie ma, bo dziewczna jest tylko z nim z wygodnictwa.
Albo czuje się gościem, a autor chce mieć darmowa kucharkę i sprzątaczkę, czyli jest to układ, nie związek.

Pozostaje się pożegnać i na siłę nie ciągnąć...

15

Odp: Podział obowiązków w związku.

Nie znam sie ale powiem tak.W zyciu nie mozna miec wszystkiego.
Jezeli ta kobieta jest twoim trofeum kochasz ja bezgranicznie. Jej uroda powoduje wypadki drogowe i mdlejacych facetow na jej widok a w sypialni zaspokaja wszystkie pragnienia. wygrales i ciez sie tym...uroda i blask przemina wtedy ja kopnij dupalka.
Jezeli jest OK jak miliony  zacznij wymagac i nierozczulaj sie zbytnio. Podzial w zyciu fifty / 50 . Zycie razem ma byc przyjemne dla obojga.
Gryzie Cie ze ona sie opierdziela i ma wywalone to powiedz jej to nie nam. Moze czas otworzyc jej oczy i rozszezyc zakres widzenia jezeli dolega jej dosyc waski pryzmat.
Czasem maly burdelik moze sie uzbierac z braku motywacji czy checi.... no zycie, jednak mieszkanie razem to nie półki w butique sklepie i testowanie biala rekawiczka.....no chyba ze impreza i goscie sie nazlaza.

U nas np ja dbam zeby hajs sie zgadzal i bylo dla wszystkich domownikow na przyziemne porzyjemnosci, pasje i spelnianie malych marzen pragnien, zeby wokolo domu nie zarastalo wszystko jak w dżungli, zeby pojazdy, urzadzenia,sprzety... wszystko dzialalo poprawnie.
Choc z zewnatrz nasz zycie moze wygladac czesto jak maly chaos to ogolnie wbrew pozorom wszystko jakos sie spina...czsem nie:) ale tragedi nie ma.

Ona dba by wszycy byli zdrowi bo bez tego ujnia z grzybnia i nie zrobisz nic, Dba by jej mezczyzni mieli zdrowe podejscie do zycia mieli poukladane w glowkach i w miare sportowe sylwetki i zeby suczki byly zdrowe, mialy piekna siersc i bujaly sie szczesliwe. Zebysmy schudnie i czysto byli ubrani, zeby w domu bylo przyjemnie dla oka i komfortowo plusiasto zeby kazdy czul sie w domu cieplo i przytulnie.
to wszystko powyzsze  jest bardzo trudne do ogarniecia i nie zasze sie udaje kazdemu z nas ale wszyscy sie staraja z roznymi skutkami  ogolnie jest jakis tam zyciowy progress smile
Uwazam ze Ona ma trudniej a Ona uwaza ze ja wiec jest chyba wporzo. Nie wiem jak u innych chyba podobnie.

16

Odp: Podział obowiązków w związku.

Sedno jej myślenia zawarte jest tutaj.

takiJa1988 napisał/a:

Zwracałem jej kilka razy delikatnie uwagę w tym temacie ale zawsze kończy się to jakimś rodzajem awantury. Ostatnimi czasy np padł tekst ,że ona nie podpisywała ze mną żadnej umowy na gotowanie tylko po prostu u mnie mieszka.

17

Odp: Podział obowiązków w związku.

Właśnie dlatego zamieszkanie przed ślubem razem  to dobry pomysł

18

Odp: Podział obowiązków w związku.

Dziękuje za spory odzew. Na początku chcialbym sprostować jedną rzecz bo ktoś błędnie odczytał. Dziewczyna pracuje na dwie zmiany - nie etaty. Tzn raz jest w domu do 14 a innym razem nie ma jej od 14 do 22.
Co do finansowania to wszystko jest tak jak powinno być. Dzielimy się czynszem na pół, zakupy również i nie robi tego bo ja chce tylko dlatego, że to dla niej normalne. Inne przyjemności to też raz ja coś postawię raz ona. Takze turaj absolutnie nie powiem na nia zkego slowa. Jest również pracowitą osobą jeśli chodzi o typową pracę zarobkową. Kwestia tyczy się tylko tego podziaku obowiązków. Myslałem już o takiej tygodniowej liście zadań ale mi to bardziej przypomina studenckie czasy na stancji z kolegami a nie związek. Rozmowy , które prowadziłem to tak jak ktoś zauważył - odbiera to jako atak gdzie chce traktować ją jako kucharke a nie dziewczynę. Z tego co z nia rozmawialem to w domu raczej była pomocna. Ma chorą matkę której często pomagała w weekendy gdy koleżanki szły na "balety". Co do robienia sobie oddzielnych posiłków też wygląda mi to nie do końca normalnie.
Ja już zalożyłem sobie tak ze chyba po prostu nie bede na nią patrzył tylko będe sprzątał sam i gotował też jak zajdzie potrzeba. Może zrobi się jej w końcu głupio, że ona do 14 siedziala w domu a ja po pracy odwalam za nią robotę. Ogólnie nie wiem czy wplywu na to jakie ma podejście nie mialo wychowanie bez ojca. Moze ma nawyk, że matka ogarniała tylko siebie i dzueci.

19

Odp: Podział obowiązków w związku.
takiJa1988 napisał/a:

.
Ja już zalożyłem sobie tak ze chyba po prostu nie bede na nią patrzył tylko będe sprzątał sam i gotował też jak zajdzie potrzeba. Może zrobi się jej w końcu głupio, i.

Nie licz na to.

Czyżbyś bał się po prostu wywalić kawę na ławę i powiedzieć jej wprost, że ona nie jest częścią dekoracji, która ma leżeć i ładnie wyglądać i mimo że umowy na gotowanie nie podpisywała, to mieszka U CIEBIE i jeść chce, brudzi, więc z tego tytułu powinna się dokładać do obowiązków?

20

Odp: Podział obowiązków w związku.
takiJa1988 napisał/a:

Dziękuje za spory odzew. Na początku chcialbym sprostować jedną rzecz bo ktoś błędnie odczytał. Dziewczyna pracuje na dwie zmiany - nie etaty. Tzn raz jest w domu do 14 a innym razem nie ma jej od 14 do 22.
Co do finansowania to wszystko jest tak jak powinno być. Dzielimy się czynszem na pół, zakupy również i nie robi tego bo ja chce tylko dlatego, że to dla niej normalne. Inne przyjemności to też raz ja coś postawię raz ona. Takze turaj absolutnie nie powiem na nia zkego slowa. Jest również pracowitą osobą jeśli chodzi o typową pracę zarobkową. Kwestia tyczy się tylko tego podziaku obowiązków. Myslałem już o takiej tygodniowej liście zadań ale mi to bardziej przypomina studenckie czasy na stancji z kolegami a nie związek. Rozmowy , które prowadziłem to tak jak ktoś zauważył - odbiera to jako atak gdzie chce traktować ją jako kucharke a nie dziewczynę. Z tego co z nia rozmawialem to w domu raczej była pomocna. Ma chorą matkę której często pomagała w weekendy gdy koleżanki szły na "balety". Co do robienia sobie oddzielnych posiłków też wygląda mi to nie do końca normalnie.
Ja już zalożyłem sobie tak ze chyba po prostu nie bede na nią patrzył tylko będe sprzątał sam i gotował też jak zajdzie potrzeba. Może zrobi się jej w końcu głupio, że ona do 14 siedziala w domu a ja po pracy odwalam za nią robotę. Ogólnie nie wiem czy wplywu na to jakie ma podejście nie mialo wychowanie bez ojca. Moze ma nawyk, że matka ogarniała tylko siebie i dzueci.

Nie rób tego. Będziesz dalej zasuwał, aż stracisz cierpliwość i wtedy Ci się wyleje frustracja ale już może być za późno bo może będziecie już po ślubie albo nawet dalej.
Boisz się ją stracić, ale lepsze to niż zaharowywanie się na amen do końca życia dla kogoś kto tego nie szanuje.

21

Odp: Podział obowiązków w związku.

W takim razie pozostaje zatrudnić pomoc domową.
A znacznij od tego, że zjedz obiad na mieście i nie wspominaj o gotowaniu, jak zapyta, powiedz ze nie jesteś głodny.
Nie sprzątaj też przez jakiś czas, zobaczysz czy sama cokolwiek zrobi.
Jednym słowem nie mów jej co ma robić, bo widzisz, że to nie przynosi efektu, a może nawet odwrotny...

22

Odp: Podział obowiązków w związku.
wieka napisał/a:

A znacznij od tego, że zjedz obiad na mieście i nie wspominaj o gotowaniu, jak zapyta, powiedz ze nie jesteś głodny.
Nie sprzątaj też przez jakiś czas, zobaczysz czy sama cokolwiek zrobi.
Jednym słowem nie mów jej co ma robić, bo widzisz, że to nie przynosi efektu, a może nawet odwrotny...

Dokładnie to samo chciałam zaproponować!
Plus w tych czasach naprawdę kwestie jedzeniowe można rożnie rozwiązać, może jakaś dieta pudełkowa albo na wynos. Ja osobiście tak bym długo nie pociągnęła ale znam takich co nie maja nic przeciwko temu.

Ja już zalożyłem sobie tak ze chyba po prostu nie bede na nią patrzył tylko będe sprzątał sam i gotował też jak zajdzie potrzeba. Może zrobi się jej w końcu głupio, że ona do 14 siedziala w domu a ja po pracy odwalam za nią robotę. Ogólnie nie wiem czy wplywu na to jakie ma podejście nie mialo wychowanie bez ojca.

Nie rob tego bo ona będzie to wykorzystywać, a jeśli już postanowisz to zrobić to później nie plącz bo wziąłeś te obowiązki na siebie w pełni świadom. Nie wydaje mi się żeby wychowywanie się bez ojca miało jakikolwiek wpływ, no chyba ze tak jak wcześniej wspominałam, mama nad nią skakała i spełniania jej każda zachciankę. Ale z tego co piszesz to ona zajmowała sie mama ...

23

Odp: Podział obowiązków w związku.

Tak po przeczytaniu kolejnego postu Autora, to ta dziewczyna jawi się jako taki mentalny babochłop. Co "męskie" (nie mylić z płcią) to ok. Robota, rachunki, stawianie, wyjścia towarzyskie. Ale jak cos tam w domu to nie bardzo. Tu facet ma robić za panią domu. No i zgodnie z tym co nam Autor napisał, będzie robił.

24 Ostatnio edytowany przez madoja (2022-02-09 14:23:39)

Odp: Podział obowiązków w związku.

Ja myślę że nie zrobi się jej głupio.

Mieszkacie dopiero parę miesięcy razem i powinno być właśnie na odwrót: że ona na początku się stara, gotuje, pucuje, sprząta, żeby pokazać się z dobrej strony. Skoro tego nie robi, to problem będzie się pogłębiał.

Niektórzy są niereformowalni.
Mój ex, z którym mieszkałam, był strasznym fleją. Ile ja tematów na forach założyłam co ja mam zrobić żeby zaczął sprzątać...
To się w głowie nie mieści że ja to wytrzymywałam. Np. została góra naczyń w zlewie, a ja musiałam wyjechać na tydzień, przypominałam mu codziennie żeby je umył. Niestety wróciłam, naczynia nadal leżały a w nich muchy złożyły larwy... Jak potrzebował łyżeczki to mył tylko jedną łyżeczkę.
Jak kupiliśmy zasłonkę do prysznica to nie zawiesił jej nigdy, położył na podłodze i deptaliśmy po niej.
Trawa przed domem urosła mi do pach i prośby by ją skosił, nic nie dawały. W końcu musiałam poprosić jego przyjaciela,który nam skosił trawę, a mój ex w tym czasie siedział przy kompie i grał.
Za to zdarzało się że budził mnie o 2 w nocy i słodkim głosem mówił: "strasznie bym zjadł omlet, zrób miiiii". A ja głupia, zakochana szłam i robiłam.
Nawet ustaliłam obowiązki i wywiesiłam kartkę na lodówce, dając mu naprawde niewiele do zrobienia. Typu: ja gotuję obiad, on ma wynieść śmieci. NIGDY się do tej kartki nie zastosował.

On wychodził z założenia że jemu bałagan nie przeszkadza i to nie jego sprawa, że mi przeszkadza. A skoro mi przeszkadza, to mam posprzątać.

I jego słynny tekst, gdy chciałam żeby mył naczynia gdy ja ugotowałam obiad: "moja mama gotowała dla całej rodziny dwudaniowe obiady dzień w dzień i jeszcze po wszystkich sprzątała z uśmiechem. Więc dlaczego ty nie możesz?"

Strach pomyśleć ilu ludzi męczy się w związkach z takimi niemającymi szacunku do drugiej osoby flejami.

25

Odp: Podział obowiązków w związku.
CatLady napisał/a:
takiJa1988 napisał/a:

.
Ja już zalożyłem sobie tak ze chyba po prostu nie bede na nią patrzył tylko będe sprzątał sam i gotował też jak zajdzie potrzeba. Może zrobi się jej w końcu głupio, i.

Nie licz na to.

Czyżbyś bał się po prostu wywalić kawę na ławę i powiedzieć jej wprost, że ona nie jest częścią dekoracji, która ma leżeć i ładnie wyglądać i mimo że umowy na gotowanie nie podpisywała, to mieszka U CIEBIE i jeść chce, brudzi, więc z tego tytułu powinna się dokładać do obowiązków?

Wystawiałem kawę na ławę i efekt mizerny. Jak to ktoś już zauważył nie zmusisz doroslej osoby do robienia czegokolwiek. Problem polega na tym, że ona nigdy nie ma pretensji o obiady itp. Siebie nakarmi i głodna nie chodzi. Nawet jak ja bym miał wolne a ona wróci z pracy to jak by nie bylo obiadu nie będzie mieć tego za złe. Dla niej to normalne, że miaĺem inne ciekawsze zajęcia i tyle. Jednym słowem nie wymaga tego odemnie ale też nie chce abym ja wymagał od niej. Całokształtem związek z nią uważam za bardzo dobry tylko ta część kuleje. Ale po artykule Wieki widzę, że to ogolnie najczęstszy powod związkowych kłótni.

26

Odp: Podział obowiązków w związku.

Problem polega na tym, że ona nigdy nie ma pretensji o obiady itp. Siebie nakarmi i głodna nie chodzi. Nawet jak ja bym miał wolne a ona wróci z pracy to jak by nie bylo obiadu nie będzie mieć tego za złe. Dla niej to normalne, że miaĺem inne ciekawsze zajęcia i tyle. Jednym słowem nie wymaga tego odemnie ale też nie chce abym ja wymagał od niej.

Tak jak myślałam, macie inne wzorce wyniesione z domu i tak jak dla niej jest ok czy zje kanapkę na obiad czy cokolwiek innego, ona z tym żyje, dla ciebie z kolei to wielki problem ze obiadu nie ma bo tak zostałeś nauczony/ przyzwyczajony w domu.
Ja uważam ze zachowuje się fair, nie wymaga od ciebie ani od siebie. Dla ciebie z kolei to problem bo ty chciałbyś żeby ona robiła te obiady. Mówiłeś jej o tym wcześniej czy założyłeś ze każdy ma tak samo?
Według mnie to gotowanie urosło teraz do rangi wielkiego problemu i mogę zrozumieć dziewczynę, bo jakby ktoś mi truł nad głowa ze mam robić obiad to bym na pewno go nie robiła, tym bardziej ze u niej w domu ewidentnie żyli według zasady " każdy sobie rzepkę skrobie". Ja gotuje bo chce a nie dlatego ze musze. A jak mi się nie chce to kupuje cos na wynos. Wiec znormalizuj to jedzenie na zasadzie ok, zjem w domu albo na mieście, albo przygotuje sobie cos w domu. Bez sensu jest przecież kłócić się o obiad.

27

Odp: Podział obowiązków w związku.

No nie, takich problemów jak masz Ty, generalnie nie ma w związkach, bo tu dziewczyna całkiem olewa temat.

Związek jest po m.in., żeby sobie pomagać, jeśli tego u was nie ma, to niech każdy sobie gotuje jak chce, sprząta po sobie i nie ma do drugiego pretensji.
Czyli zrób obiad dla siebie jak chcesz, zjedz, czy np. schowaj sobie do lodówki na drugi dzień i  nie wspominaj o obiadach.
Jak będzie chciała sama sobie sobie coś upichci.
Nie licz, że to się zmieni, ona tak się ustawiła, żeby robić to co chce, a niestety związek zobiąwiazuje, ale jej to nie dotyczy tongue

28 Ostatnio edytowany przez BellaStella (2022-02-09 17:00:31)

Odp: Podział obowiązków w związku.

.

29 Ostatnio edytowany przez BellaStella (2022-02-09 17:00:10)

Odp: Podział obowiązków w związku.

.

30 Ostatnio edytowany przez BellaStella (2022-02-09 16:59:47)

Odp: Podział obowiązków w związku.

.

31 Ostatnio edytowany przez BellaStella (2022-02-09 16:55:14)

Odp: Podział obowiązków w związku.

.

32 Ostatnio edytowany przez BellaStella (2022-02-09 16:59:13)

Odp: Podział obowiązków w związku.
madoja napisał/a:

Niektórzy są niereformowalni.
Mój ex, z którym mieszkałam, był strasznym fleją.

Strach pomyśleć ilu ludzi męczy się w związkach z takimi niemającymi szacunku do drugiej osoby flejami.

Współczuję Ci wiem co przeżywałaś, jakbym o swoim byłym czytała tylko o jeszcze dodatkowo toksyk. Jemu bałagan przeszkadzał i to bardzo ale to są kobiece obowiązki, dodam, że ja nas utrzymywałam on nie pracował. Przetrzymanie też nic nie dało, przez całe 7 dni nie zrobiłam niczego w domu, tylko sobie pranie. Kupił plastikowe sztućce i zaprosił swoją mamuśkę, żeby jej pokazać jak ja nie dbam o dom i o niego.

33 Ostatnio edytowany przez Roxann (2022-02-09 17:12:38)

Odp: Podział obowiązków w związku.

A ja uważam, że Autor trochę wyolbrzymia. Oczywiście są kobiety, czy też osoby, które lubią gotować i dla nich obiad musi być codziennie, zapewne w związkach gdzie są dzieci, to jeszcze zupełne inaczej wygląda bo one muszą, a przynajmniej powinny ten choć jeden ciepły posiłek zjeść. Jeżeli jeszcze jest to dziewczyna z tych dbających o linię, to dla niej może to być wręcz problematyczne, takie gotowanie. Kolejna sprawa, to te zmiany. Jeżeli jest to zmiana popołudniowa, to jak rozumiem dziewczyna wychodzi ok 13-stej i wraca ok 23-ciej, także jak podejrzewam chce się rano wyspać, zje jakieś późne śniadanie i musi już zbierać do pracy. Zapewne tam je jakiś obiad i kolację (trudno by czekała z tym do 23-ciej), więc nawet jak Autor coś ugotuje to nie dziwię się, że dla niej to nie ma większego znaczenia, Z kolei jak ma poranną zmianę, to teoretycznie nic nie stoi na przeszkodzie by po pracy coś ugotowała. Tylko przy takim trybie życia z jej perspektywy to na jej głowie byłoby gotowanie w czasie kiedy ma wolne popołudnie i wieczór. Jeśli się pracuje 7 dni w tygodniu, to zapewne nie jest szczytem marzeń wracanie z pracy o tej 15-stej by zrobić chłopakowi obiad, tylko inaczej ten wolny czas wykorzystać. Autor ma bardziej unormowany czas pracy i jak podejrzewam weekendy wolne. Nawet jak śniadania je w domu, w ciągu pracy pewnie jakiś obiad musi zjeść, a jak wraca załóżmy 17-18-sta to tylko jakaś kolacja zostaje. No chyba, że Autor do pracy bierze jakieś kanapki a potem wracając do domu coś solidniejszego (późny obiad). Zatem z punktu widzenia dziewczyny, jej gotowanie (jak i jego) jest niepotrzebne bo ona tego nie potrzebuje, tylko Autor.
Nie wiem jak się u niej te zmiany układają ale jeśli np. poranne zmiany ma 3 lub 4 razy w tygodniu, to niech zrobi ten obiad 1 czy 2 razy w tygodniu. Pytanie, czy mają oboje w zwyczaju brać jedzenie do pracy (jakieś lunchboxy) czy też ew. tylko kanapki lub owoce, a coś jedzą "na mieście" w ciągu dnia.
Kolejna pytanie czy oboje lubią jeść to samo.
Biorąc pod uwagę powyższe, moim zdaniem problemem tu nie do końca jest barak chęci do gotowania tej dziewczyny, tylko zupełnie inny tryb życia obojga. No nie wiem co można by zrobić by obie strony były zadowolone. Może jakoś zaplanować posiłki tak by nie gotować codziennie ale np. raz na 2 dni i to takie rzeczy, które potem można ew. zabrać ze sobą do pracy albo umówić się, że obiady jecie na mieście natomiast w domu przygotowujecie tylko śniadania i lekkie kolacje. Jak się ma tak to zaplanowane to niewiele i czasu i zaangażowania potrzeba by coś upichcić.
Także ja pod pewnymi względami rozumiem tą dziewczynę, że nie ma ochoty gotować tych obiadów przed czy po pracy (przed pewnie nie ma czasu czy ochoty, tylko woli np. wyspać, a po, kiedy ma poranną zmianę, woli skorzystać w inny sposób z czasu wolnego, szczególnie, że w weekendy też pracuje, a nie od razu biec do domu by chłopakowi obiad ugotować, tym bardziej, że nie mają jeszcze dzieci).
Bardziej zastanawiające jest dla mnie jej podejście do porządków bo o ile jak facet chce mieć obiady to niech je na mieście albo sam sobie gotuje (szczególnie, że sama od niego tego nie wymaga), to jednak o porządek mogłaby zadbać. I ja tu tego pola do kompromisu bym bardziej upatrywała, tj. on głównie gotuje - jeśli tego potrzebuje ale ona głównie sprząta szczególnie, że w innych kwestiach, w tym rachunków, zakupów itd. się dogadują.

EDIT: Jeżeli mam powiedzieć jak to np. u mnie funkcjonuje, to na początku musieliśmy się trochę dopasować gustami kulinarnymi bo on wolał/lubił jeść bardziej "po męsku", ja natomiast żeby nie powiedzieć, że jestem na diecie bo tego sformułowania nie lubię, bardziej uważam na to co jem. Także wprowadziliśmy trochę modyfikacji i obie strony były zadowolone ale to też trochę trwało. Mój partner z tych co lubi akurat gotować i przed pandemią on to częściej robił. Teraz, kiedy mam pracę głównie zdalną, ja (też nie mamy dzieci). Za to on w weekendy albo jak nam się nie chce, to sobie coś zamawiamy. Ze sprzątaniem nie mamy problemu bo oboje robimy to na bieżąco, po sobie czy jak jest potrzeba. Zakupy robi głównie on ale ja spisuję listę oczywiście konsultując to z nim, ew. zamawiam cos online. Jak oboje byliśmy zajęci, to nikt nie gotował, tylko umawialiśmy się, że każdy je albo na mieście albo organizuje we własnym zakresie. Ja np. przed pandemią byłam wielką zwolenniczką lunchboxów, a w przygotowanie ich naprawdę nie trzeba wiele czasu. Także nie o samo gotowanie rozchodziło, tylko by mieć składniki pod ręką czyli zrobione zakupy. Dlatego albo ja o to dbałam albo zostawiałam mu precyzyjną listę zakupów. Nie obrażałam się też na to, że on raz na jakiś czas wolał jakiś shit meal, nawet jak coś 'zdrowego' przygotowałam. Po prostu miałam jedzenie na nast. dzień. wink

34

Odp: Podział obowiązków w związku.

I jeszcze smarkał i pluł na podłogę a jak go bardzo wkurzyłam to wyrzucał wszystko z lodówki na podłogę, meble, ściany.

35

Odp: Podział obowiązków w związku.
takiJa1988 napisał/a:

Dziękuje za spory odzew. Na początku chcialbym sprostować jedną rzecz bo ktoś błędnie odczytał. Dziewczyna pracuje na dwie zmiany - nie etaty. Tzn raz jest w domu do 14 a innym razem nie ma jej od 14 do 22.
Co do finansowania to wszystko jest tak jak powinno być. Dzielimy się czynszem na pół, zakupy również i nie robi tego bo ja chce tylko dlatego, że to dla niej normalne. Inne przyjemności to też raz ja coś postawię raz ona. Takze turaj absolutnie nie powiem na nia zkego slowa. Jest również pracowitą osobą jeśli chodzi o typową pracę zarobkową. Kwestia tyczy się tylko tego podziaku obowiązków. Myslałem już o takiej tygodniowej liście zadań ale mi to bardziej przypomina studenckie czasy na stancji z kolegami a nie związek. Rozmowy , które prowadziłem to tak jak ktoś zauważył - odbiera to jako atak gdzie chce traktować ją jako kucharke a nie dziewczynę. Z tego co z nia rozmawialem to w domu raczej była pomocna. Ma chorą matkę której często pomagała w weekendy gdy koleżanki szły na "balety". Co do robienia sobie oddzielnych posiłków też wygląda mi to nie do końca normalnie.
Ja już zalożyłem sobie tak ze chyba po prostu nie bede na nią patrzył tylko będe sprzątał sam i gotował też jak zajdzie potrzeba. Może zrobi się jej w końcu głupio, że ona do 14 siedziala w domu a ja po pracy odwalam za nią robotę. Ogólnie nie wiem czy wplywu na to jakie ma podejście nie mialo wychowanie bez ojca. Moze ma nawyk, że matka ogarniała tylko siebie i dzueci.

Każdy nawyk jak się chce można zmienić. Pewnie nie wychodzi punkt 14 i nie wraca punkt 22, dojazd itd. Późno wraca chce się na pewno wyspać i tak wstanie ogarnie się, zje i musi lecieć do pracy, lubię porządek nawet bardzo ale ja jak pracowałam na dwie zmiany to zmiana 14-22 tak u mnie mniej więcej wyglądała plus dojazdy. Do domu wchodziłam 23.30, kąpiel i spać więc nie miałam kiedy sprzątać ale też nie miałam kiedy nabałaganić bo mnie w domu nie było, ogarniałam tylko podstawowe rzeczy z porządków co oczywiście Twoja dziewczyna również powinna robić. Ale ranna zmiana już wygląda inaczej, jest czas na wszystko. Nie zrobi jej się głupio... Nauczysz ja, że zawsze będzie tylko Ty sprzątał. Kawa na ławę. Kartka, długopis i spisujecie, gdzieś w kuchni niech wisi na widoku i już. Porozmawiaj z nią jeszcze raz na spokojnie. A jak z pracą? Może jest na tyle ciężka, że dlatego tak to wygląda? Tak to między Wami wszystko super aż nie mogę uwierzyć, że nie chce nic w domu robić.

36

Odp: Podział obowiązków w związku.
takiJa1988 napisał/a:

Ja już zalożyłem sobie tak ze chyba po prostu nie bede na nią patrzył tylko będe sprzątał sam i gotował też jak zajdzie potrzeba. Może zrobi się jej w końcu głupio, że ona do 14 siedziala w domu a ja po pracy odwalam za nią robotę. Ogólnie nie wiem czy wplywu na to jakie ma podejście nie mialo wychowanie bez ojca. Moze ma nawyk, że matka ogarniała tylko siebie i dzueci.

Każdy nawyk jak się chce można zmienić. Pewnie nie wychodzi punkt 14 i nie wraca punkt 22, dojazd itd. Późno wraca chce się na pewno wyspać i tak wstanie ogarnie się, zje i musi lecieć do pracy, lubię porządek nawet bardzo ale ja jak pracowałam na dwie zmiany to zmiana 14-22 tak u mnie mniej więcej wyglądała plus dojazdy. Do domu wchodziłam 23.30, kąpiel i spać więc nie miałam kiedy sprzątać ale też nie miałam kiedy nabałaganić bo mnie w domu nie było, ogarniałam tylko podstawowe rzeczy z porządków co oczywiście Twoja dziewczyna również powinna robić. Ale ranna zmiana już wygląda inaczej, jest czas na wszystko. Nie zrobi jej się głupio... Nauczysz ja, że zawsze będzie tylko Ty sprzątał. Kawa na ławę. Kartka, długopis i spisujecie, gdzieś w kuchni niech wisi na widoku i już. Porozmawiaj z nią jeszcze raz na spokojnie. A jak z pracą? Może jest na tyle ciężka, że dlatego tak to wygląda? Tak to między Wami wszystko super aż nie mogę uwierzyć, że nie chce nic w domu robić.

37

Odp: Podział obowiązków w związku.
BellaStella napisał/a:

A jak z pracą? Może jest na tyle ciężka, że dlatego tak to wygląda? Tak to między Wami wszystko super aż nie mogę uwierzyć, że nie chce nic w domu robić.

Myślę, że każda praca jest ciężka na swój sposób, szczególnie zmianowa 7 dni w tygodniu. Autor ma pracę bardziej unormowaną i chyba weekndy wolne dlatego ma inną perspektywę.
Jak kobieta ma zmianę popołudniową, to jak zresztą wyżej pisałam, a co potwierdziłaś, że nie ma się czasu na "gotowanie", a jak popołudniową, ta mogłaby, tylko oboje są chyba dość młodzi i jak dziewczyna pracuje 7 dni w tygodniu, to ... chce mieć też coś z życia, a nie od razu wracać po porannej zmianie by chłopakowi gotować obiad. Tak mi się przynajmniej wydaje.

38

Odp: Podział obowiązków w związku.
BellaStella napisał/a:

I jeszcze smarkał i pluł na podłogę a jak go bardzo wkurzyłam to wyrzucał wszystko z lodówki na podłogę, meble, ściany.

Nieprawdopodobne...

39

Odp: Podział obowiązków w związku.
takiJa1988 napisał/a:

Wystawiałem kawę na ławę i efekt mizerny. Jak to ktoś już zauważył nie zmusisz doroslej osoby do robienia czegokolwiek. Problem polega na tym, że ona nigdy nie ma pretensji o obiady itp. Siebie nakarmi i głodna nie chodzi. Nawet jak ja bym miał wolne a ona wróci z pracy to jak by nie bylo obiadu nie będzie mieć tego za złe. Dla niej to normalne, że miaĺem inne ciekawsze zajęcia i tyle. Jednym słowem nie wymaga tego odemnie ale też nie chce abym ja wymagał od niej. Całokształtem związek z nią uważam za bardzo dobry tylko ta część kuleje.

Ale to zmienia całkowicie postać rzeczy. Skoro ona nie gotuje i nie wymaga tego od Ciebie, bo nie potrzebuje domowych obiadków, to oczywiste, że będzie miała Twoje prośby w nosie. Sama bym miała. XD Tzn. np. u mnie gotuję ja. Jemy razem obiady i często kolacje, więc je robię. Ale już śniadań nie jem wcale, ewentualnie zjem coś na szybko i raczej późno, serek wiejski czy coś, więc gdyby partner mi marudził, że on chce jeść porządne śniadania i mam je szykować, jeśli mam więcej czasu, to bym się popukała po głowie. Po co mi podział dotyczący czegoś, z czego nie chcę/nie potrzebuję korzystać? To dokładanie mi niepotrzebnej roboty, a nie podział. wink

40

Odp: Podział obowiązków w związku.

Taaa... Nie je, ale jak partner zrobi to chętnie zje big_smile
Dobrze się dziewczyna ustawiła wink

41

Odp: Podział obowiązków w związku.

To niech robi tylko dla siebie, przecież dziewczyna od niego nie wymaga. wink Ja tam nie lubię piec ciast, nie zamierzam, nie są mi potrzebne do szczęścia, ale jakby partner miał fantazję piec, to też bym zeżarła. wink

Tu jest ten problem, że nie rozmawiali o tym, co uznają za potrzebne właśnie. Bo te konieczne rzeczy, jak finanse czy zakupy, dziewczyna też bierze na siebie. A w kwestii obiadów ich wyobrażenia się rozmijają. Ona nie chce, a on próbuje narzucić, bo uważa to za normalne. Tyle że ona uważa inaczej; przydałaby się rozmowa o wyobrażeniach, ale nie w celu udowadniania swoich racji tylko poznania preferencji - czyli z założeniem, że każdy ma swoje i są one równie dobre i ważne.

42 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-02-10 21:15:08)

Odp: Podział obowiązków w związku.

Oboje mają zapewne kompletnie inne wzorce, wpojone w rodzinie, odnośnie domowych obowiązków. Pachnie tu niestety tym, kiedy dziewczyna sądzi, że nie będzie wykonywać pewnych rzeczy, bo "jej to nie przystoi"..
Uważa być może, że po prostu nie powinna tego robić, bo jak zacznie to da się w to całkiem wpędzić. Najwidoczniej nic do niej nie dociera i raczej  to się nie zmieni. Ciężko tu wywalczyć jakiś kompromis.

43

Odp: Podział obowiązków w związku.

Wracam po jakimś czasie.. Wcześniej była mowa o pracy na dwie zmiany. Od ponad dwóch miesięcy dziewczyna jest bezrobotna. Szuka pracy ale coś jej to nie wychodzi. Odkąd się poznaliśmy zawsze pracowała także nie zakładam, że to szukanie jest udawane. Tak czy inaczej w kwestii porządków jak i gotowania za wiele się nie zmieniło. Ogólnie coraz częściej zaczynam myśleć co będzie dalej. Z gotowaniem już machnąłem ręką. Robię sobie a ona je to co jej pasuje. Troche to nienormalne wg mnie. No ale może to tylko powód, że ja miałem inne wzorce a ona inne. Ostatnio gdy wróciłem po 17 z pracy uslyszałem tylko jak przez telefon mówiła do koleżanki, że jest "strasznie glodna". Ja swoje zjadłem w pracy także bylo mi "lotto" ale tak chyba nie powinno być. Pisaliście już tutaj, że w wielu związkach to główny powód sprzeczek, więc sam nie wiem co o tym myśleć. Kasy ze mnie nie zdziera nic a nic także też nie czuję się jakiś wykorzystywany. Tylko nie wiem czy w tym nie ma jakiegoś 2 dna. Co jeszcze mnie np dziwi. Dostała pocztą awizo do odbioru. Minął już miesiąc przyszło drugie a ona mimo że nie pracuje nie znalazła czasu aby je odebrać..

44

Odp: Podział obowiązków w związku.

No ale czego oczekujesz w tym momencie ? Tak ma i albo to akceptujesz albo czas sie rozejsc.

45

Odp: Podział obowiązków w związku.
KoloroweSny napisał/a:

No ale czego oczekujesz w tym momencie ? Tak ma i albo to akceptujesz albo czas sie rozejsc.

Trzeba ją jakoś wykurzyć. Może głodem.

46

Odp: Podział obowiązków w związku.

To widać, z to jej wszystko "lotto" tongue

A ma jakieś plany na przyszłość? Dokłada się do opłat, skąd ma kasę, jak nie pracuje?

Komunikacji między wami jakby nie było, o czym więc rozmawicie, co robicie razem?

47

Odp: Podział obowiązków w związku.
takiJa1988 napisał/a:

Ostatnio gdy wróciłem po 17 z pracy uslyszałem tylko jak przez telefon mówiła do koleżanki, że jest "strasznie glodna".

Wide że zaczyna się tania manipulacja.
Pewnie specjalnie to tak powiedziała żebyś usłyszał i pobiegł do kuchni jej coś ugotować.
Dobrze ze tego nie zrobiłeś.

Dla mnie obiad który jemy wspólnie to coś co sprawia mi przyjemność każdego dnia.
Nie wyobrażam sobie jeść osobno.
Po to gotuje aby zona i syn po powrocie do domu mieli świeży, gorący obiad, zawsze z posiłkiem czekam na nich.
Dziwnie sie czyta o tym jak kochający sie ludzi nie zasiadają wspólnie do stołu.
Przecież tu nie chodzi tylko o jedzenie,ale w ten sposób buduje się tez więzi rodzinne.

48

Odp: Podział obowiązków w związku.

To rozstanie coraz czesciej przychodzi mi na myśl... wieka co do kasy bez zmian. Tzn doklada sie do wszystkiego. Pieniadze miala odlozone z czasow kiedy pracowala. Zgadzam sie ze slowami szeptucha. Oddzielne jedzenie w zwiazku? Powiem lepsze . Wlasnie wrocilem z pracy. Ona caly dzien w domu sobie zrobila a mi nie. Jedyne co sobie tlumacze to wiek. Moze dwudziestoparolatki tak dzis maja? Bo wiadomo żony czy matki może myslą inaczej. Z komunikacją się zgodze. Ja jestem typem czlowieka ktory nie lubi sie czepiac o pierdoly. Denerwuje mnie to ale brak mi porownania. Nigdy z nikim nie mieszkalem poza rodzina. Natomiast wsrod znajonych z pracy praktycznie wszyscy po slubie i dzieci to inaczej to wyglada naturalnie.

49

Odp: Podział obowiązków w związku.

Tu nie chodzi o czepianie się o pierdoły, tylko rozmowa o rzeczach ważnych, a Ty chowasz głowę w piasek, jakbyś wszystko akceptował, więc ona ma prawo myśleć, że jest ok.

Ona nie ma zamiaru nic zmieniać, wiek tu nie ma nic do rzeczy, wygodnie dla siebie się "ulokowała", bo drugiego takiego jak Ty nie znajdzie, a jak już to takiego co nie będzie mu przeszkadzał bałagan czy brak obiadu.

Wy do siebie nie pasujecie.

Nie rozumiem, że nie masz porównania, jak nie masz z domu, to nawet na filmach widać, że w związku trzeba się uzupełniać, a jak partnerka nie wie co ma robić, to trzeba uzgodnić od początku czym, kiedy i kto się zajmuje.

50

Odp: Podział obowiązków w związku.
takiJa1988 napisał/a:

Moze dwudziestoparolatki tak dzis maja?

Niestety, raczej tak mają.
Większość to roszczeniowe księżniczki ( ty tak źle nie trafiłeś) z ego wywalonym do wyższych poziomów wibracji.
Jak szukasz kandydatki na żonę to raczej 30+.
Zalezy co od życia oczekujesz.
Jeżeli chcesz sobie na razie pozwolić na swobodę to ok.
Jeżeli myślisz o rodzinie z ta kobieta, to szczerze odradzam.
Podejrzewam ze gdyby pojawiły sie dzieci to wszystko było by na twojej głowie.

51 Ostatnio edytowany przez Roxann (2022-06-03 18:26:41)

Odp: Podział obowiązków w związku.
takiJa1988 napisał/a:

To rozstanie coraz czesciej przychodzi mi na myśl... wieka co do kasy bez zmian. Tzn doklada sie do wszystkiego. Pieniadze miala odlozone z czasow kiedy pracowala. Zgadzam sie ze slowami szeptucha. Oddzielne jedzenie w zwiazku? Powiem lepsze . Wlasnie wrocilem z pracy. Ona caly dzien w domu sobie zrobila a mi nie. Jedyne co sobie tlumacze to wiek. Moze dwudziestoparolatki tak dzis maja? Bo wiadomo żony czy matki może myslą inaczej. Z komunikacją się zgodze. Ja jestem typem czlowieka ktory nie lubi sie czepiac o pierdoly. Denerwuje mnie to ale brak mi porownania. Nigdy z nikim nie mieszkalem poza rodzina. Natomiast wsrod znajonych z pracy praktycznie wszyscy po slubie i dzieci to inaczej to wyglada naturalnie.

Szeptuch dobrze pisze ale jak sam zauważasz, trochę inaczej jak są dzieci. Wtedy raczej nie ma opcji by nie gotować. U Was przede wszystkim leży komunikacja i nie chdzi o czepianie o pierdoły. Oboje wypracowaliście sobie taki, a nie inny schemat jeszcze kiedy ona pracowała na te zmiany i jakoś nie było Wam po drodze z tymi wspólnymi posiłkami.
Ja nie wyobrażam sobie by gotować codziennie, szczególnie kiedy jest się tylko we 2-kę. Tym bardziej, że wtedy obiad się je "na mieście" czy ogólnie w ciągu dnia. Natomiast tak samo nie wyobrażam by choćby w jakimś zakresie nie planować zakupów tak, by potrzeby drugiej osoby brać pod uwagę. Może Wasza 'dieta' diametralnie się rózni ale chyba wiecie, co lubicie? Ja jak nie mam ochoty czy czasu gotować, a wiem, że mój partner wróci późno i może być głodny, dbam by w lodówce było coś, co on lubi, nawet do zrobienia na szybko. Podobnie w odwrotną stronę. Jak ktoś ma czas i chęci to gotuje ale wtedy raczej uzgadniamy na co mamy ochotę, czasem robimy sobie takie kulinarne niespodzianki ale wiadomo, że raczej od czasu do czasu. Jak ktoś później wraca to też dzwonimy do siebie by ew powiedzieć by coś po drodze kipił bo się np. skończyło. Wszystko jest do uzgodnienia, nawet jak macie inne upodobania kulinarne czy inne pory jedzenia. Czasem jak partner później wraca, a ja zjem kolację czy obiad wcześniej, to towarzyszę mu przy posiłku choćby z kubkiem herbaty. On robi to samo w podobnej sytuacji.
Ja jednak nie jestem za tym by cała odpowiedzialność za gotowanie/przyrządzanie posiłków spadała na kobietę bo np. tymczasowo nie pracuje albo ma bardziej pasujący grafik. Może ona po prostu nie lubi/nie umie gotować?

EDIT: Wspomniałeś, że to częsty problem w związkach. Ja uważam, że nie. Znacznie częstnym i powiażniejszym, szczególnie w młodych czy młodszych latach są sprawy finansowe. A Ty piszesz, że Twoja kobieta nie "żeruje na Tobie" i nawet teraz, gdy nie pracuje czasowo korzysta ze swoich oszczędności. Jeśli poza tym gotowaniem Wam układa, to według mnie trochę szukanie dziury w całym. Chyba, że szukasz pretekstu albo inne sfery też nie grają.

52 Ostatnio edytowany przez GOSTY (2022-06-03 19:27:18)

Odp: Podział obowiązków w związku.

Chłopaki z osiedla to załatwią. Daj znać, na pewno się dogadamy.

https://www.youtube.com/watch?v=LLbkn344zH4

Tu Detroit, pozdrawiamy serdecznie.

53

Odp: Podział obowiązków w związku.

Autorze, chyba nie jest z nią aż tak źle, skoro potrafiła odłożyć sobie kasę na tzw czarna godzinę.
Już Ci wcześniej pisałam, że jest to typ kobiety, który lubi robić to, na co ma ochotę.
Wcześniej trochę mocno po niej pojechałam, w sumie nie wiem dlaczego, może akurat wtedy, gdy pisałam miałam gorszy humor?
Tak czy siak napisałam Ci też wtedy, że dziewczyna ta zachowuje się bardzo adekwatnie do tego, kim dla Ciebie jest.
Nie przyjmuje obowiązków żony, ponieważ nią po prostu nie jest.
Te dzisiejsze młode kobiety są pod tym względem znacznie mądrzejsze od np mojego pokolenia kobiet czy nawet dzisiejszych czterdziestek.
Kiedyś kobiety, a przynajmniej większość tak miała, że będąc z facetem nawet w luźnym związku poczuwały się do tego, by swojego mężczyznę oprac, oprasowac i jeszcze zadbać o to, by z głodu przypadkiem nie umarł, gdy ona będzie u siebie.
Przyjeżdżało się więc do chłopa np na weekend i zawijało się rękawy do roboty. Jeszcze w łóżku należało obsłużyć faceta wzorowo, bo inaczej znajdzie sobie inną.
Dzisiejsze młode kobiety są zupełnie inne, chociaż zdarzają się oczywiście kobiety mamuśki.
Twoja pokazała Ci wyraźnie, gdzie są jej granice.
Fakt, ona trochę przesadza, bo przynajmniej minimum mogłaby z siebie dawać, już nie mówiąc o sprzątnięciu po sobie.
Mieszka u Ciebie, ale płaci.
Kupuje żywność, chociaż sięga do swoich oszczędności.
A że nie skacze koło Ciebie, to już Twój problem
Masz pod ręką pogotowie seksualne, które płaci za siebie i z Ciebie nie doi.
A ty chciałbyś jeszcze, żeby ona zachowywała się jakby była żoną.
Ostatnio rozmawiałam z taką młoda nowoczesna kobieta i powiem Ci szczerze, że troszkę zmieniłam swoje poglądy na temat ról kobiecych w związku. To była mądra dziewczyna i naprawde potrafiła merytorycznie uzasadnić swoje zdanie, ciężko było odmówić jej racji
Wygląda to tak,cze kobiety mocno poszły do przodu, a większość młodych mężczyzn pozostało za nimi mocno w tyle.

54

Odp: Podział obowiązków w związku.

Ulle, trafiłaś w sedno smile Panom wciąż się wydaje, że jak pracują i wracają do domu zmęczeni to pies powinien ich witać z kapciami w zębach, a żona/partnerka w fartuszku grzecznie podać obiad trzydaniowy, bo przecież "miała czas". Te czasy już się skończyły smile Jeśli kobieta nie wymaga od faceta ochrony 24h, płacenia za nią rachunków itp, to dlaczego ma nadskakiwać swojemu partnerowi? Fajnie, jeśli ugotuje ten obiad, wykaże się inicjatywą, ale to  nie może być jej obowiązkiem, bo jak go nie wypełni to pan będzie niezadowolony.

55

Odp: Podział obowiązków w związku.
ulle napisał/a:

Autorze, chyba nie jest z nią aż tak źle, skoro potrafiła odłożyć sobie kasę na tzw czarna godzinę.
Już Ci wcześniej pisałam, że jest to typ kobiety, który lubi robić to, na co ma ochotę.
Wcześniej trochę mocno po niej pojechałam, w sumie nie wiem dlaczego, może akurat wtedy, gdy pisałam miałam gorszy humor?
Tak czy siak napisałam Ci też wtedy, że dziewczyna ta zachowuje się bardzo adekwatnie do tego, kim dla Ciebie jest.
Nie przyjmuje obowiązków żony, ponieważ nią po prostu nie jest.
Te dzisiejsze młode kobiety są pod tym względem znacznie mądrzejsze od np mojego pokolenia kobiet czy nawet dzisiejszych czterdziestek.
Kiedyś kobiety, a przynajmniej większość tak miała, że będąc z facetem nawet w luźnym związku poczuwały się do tego, by swojego mężczyznę oprac, oprasowac i jeszcze zadbać o to, by z głodu przypadkiem nie umarł, gdy ona będzie u siebie.
Przyjeżdżało się więc do chłopa np na weekend i zawijało się rękawy do roboty. Jeszcze w łóżku należało obsłużyć faceta wzorowo, bo inaczej znajdzie sobie inną.
Dzisiejsze młode kobiety są zupełnie inne, chociaż zdarzają się oczywiście kobiety mamuśki.
Twoja pokazała Ci wyraźnie, gdzie są jej granice.
Fakt, ona trochę przesadza, bo przynajmniej minimum mogłaby z siebie dawać, już nie mówiąc o sprzątnięciu po sobie.
Mieszka u Ciebie, ale płaci.
Kupuje żywność, chociaż sięga do swoich oszczędności.
A że nie skacze koło Ciebie, to już Twój problem
Masz pod ręką pogotowie seksualne, które płaci za siebie i z Ciebie nie doi.
A ty chciałbyś jeszcze, żeby ona zachowywała się jakby była żoną.
Ostatnio rozmawiałam z taką młoda nowoczesna kobieta i powiem Ci szczerze, że troszkę zmieniłam swoje poglądy na temat ról kobiecych w związku. To była mądra dziewczyna i naprawde potrafiła merytorycznie uzasadnić swoje zdanie, ciężko było odmówić jej racji
Wygląda to tak,cze kobiety mocno poszły do przodu, a większość młodych mężczyzn pozostało za nimi mocno w tyle.

Ja uważam ze jest dokładnie odwrotnie.
Ze to młodzi faceci poszli do przodu a młode kobiety wręcz się cofają.
Nie znam faceta który uważał by ze kobieta jest od tego aby mu sprzątać, prac, i gotować a i o sypialni żeby nie zapomniała.
Mówią wprost ze skoro oby dwie strony pracują to oby dwie strony maja dbac o dom, podzielić się obowiązkami.
tak samo dziecko, nie jest sprawa tylko kobiety bo mężczyzna jest za nie tak samo odpowiedzialny, wiec ma sprawować taka sama opiekę nad nim i poświęcać mu czas.
Myślą o rodzinie, chcą mieć żonę i dziecko.
Natomiast większość młodych kobiet które znam, które współpracuje ze mną w stowarzyszeniu czy tez są córkami znajomych/sąsiadów to zwykłe roszczeniowe i rozkapryszone księżniczki.
O które to facet ma zabiegać, starać się i obowiązkowo płacić na każdym spotkaniu.
Jak ja bylem na studiach to jzu ta patologia przybrała takie rozmiary ze doradzały sobie aby w celu zmniejszenia kosztów utrzymania zapraszać jednego faceta w godzinach obiadu a drugiego na kolacje.
bo wiadomo facet płaci. To by było na tyle w kwestii równouprawneinia
Nie sa zainteresowane partnerstwem, rodzina.
Facet ma być dla niej i spełniać jej zachcianki bo jak nie to w kolejce czeka kilkunastu simpów gotowych łożyć na nią.
Myla asertywność z egoizmem.
Nie znam kobiety do 25 roku życia która nie była by egoistką, media społecznościowe to im zrobiły.
Nie szanują mężczyzn bo w przedziale wiekowy 20-40 brakuje 300tys kobiet.
Wiec jak nie ten to tamten.

56 Ostatnio edytowany przez Roxann (2022-06-03 20:10:17)

Odp: Podział obowiązków w związku.
ulle napisał/a:

Autorze, chyba nie jest z nią aż tak źle, skoro potrafiła odłożyć sobie kasę na tzw czarna godzinę.
Już Ci wcześniej pisałam, że jest to typ kobiety, który lubi robić to, na co ma ochotę.
Wcześniej trochę mocno po niej pojechałam, w sumie nie wiem dlaczego, może akurat wtedy, gdy pisałam miałam gorszy humor?
Tak czy siak napisałam Ci też wtedy, że dziewczyna ta zachowuje się bardzo adekwatnie do tego, kim dla Ciebie jest.
Nie przyjmuje obowiązków żony, ponieważ nią po prostu nie jest.
Te dzisiejsze młode kobiety są pod tym względem znacznie mądrzejsze od np mojego pokolenia kobiet czy nawet dzisiejszych czterdziestek.
Kiedyś kobiety, a przynajmniej większość tak miała, że będąc z facetem nawet w luźnym związku poczuwały się do tego, by swojego mężczyznę oprac, oprasowac i jeszcze zadbać o to, by z głodu przypadkiem nie umarł, gdy ona będzie u siebie.
Przyjeżdżało się więc do chłopa np na weekend i zawijało się rękawy do roboty. Jeszcze w łóżku należało obsłużyć faceta wzorowo, bo inaczej znajdzie sobie inną.
Dzisiejsze młode kobiety są zupełnie inne, chociaż zdarzają się oczywiście kobiety mamuśki.
Twoja pokazała Ci wyraźnie, gdzie są jej granice.
Fakt, ona trochę przesadza, bo przynajmniej minimum mogłaby z siebie dawać, już nie mówiąc o sprzątnięciu po sobie.
Mieszka u Ciebie, ale płaci.
Kupuje żywność, chociaż sięga do swoich oszczędności.
A że nie skacze koło Ciebie, to już Twój problem
Masz pod ręką pogotowie seksualne, które płaci za siebie i z Ciebie nie doi.
A ty chciałbyś jeszcze, żeby ona zachowywała się jakby była żoną.
Ostatnio rozmawiałam z taką młoda nowoczesna kobieta i powiem Ci szczerze, że troszkę zmieniłam swoje poglądy na temat ról kobiecych w związku. To była mądra dziewczyna i naprawde potrafiła merytorycznie uzasadnić swoje zdanie, ciężko było odmówić jej racji
Wygląda to tak,cze kobiety mocno poszły do przodu, a większość młodych mężczyzn pozostało za nimi mocno w tyle.

Ja nie odnotowałam, że ona mieszka u niego, i za to nie płaci? Nie są małżeństwem, nie mają dzieci. Kazdy ma inny tryb życia, a wcześniej pracy. 
Ja w takiej sytuacji miałabym większe pretencje o porządek (o ile on jest problemem) niż o gotowanie. No chyba, że mówimy o robieniu zakupów. Ale je można nawet zrobić przez net.
Jak dla mnie oni po prostu mijają w codziennym życiu, a to że nie ma obaidków to pretekst.
Ja sobie osobiście nie wyobrażam sytuacji, kiedy partner wraca z pracy nie zapytać czy jest głodny albo jak ja nawet przez tel mówię, że jestem on  by nie zareagował.
O ile uważam za przesadę by wymagać gotwanie codzienne, tak zadbanie by po pracy każdy mógł w lodówce znaleźć coś dla siebie, jak najbardziej wskazane.

57

Odp: Podział obowiązków w związku.
Roxann napisał/a:

Ja sobie osobiście nie wyobrażam sytuacji, kiedy partner wraca z pracy nie zapytać czy jest głodny albo jak ja nawet przez tel mówię, że jestem on  by nie zareagował.
O ile uważam za przesadę by wymagać gotwanie codzienne, tak zadbanie by po pracy każdy mógł w lodówce znaleźć coś dla siebie, jak najbardziej wskazane.

Wskazane, to nie znaczy ma być obowiązkiem.
Ja też nie wyobrażam sobie, żeby partnera po całym dniu zasuwania bez obiadu zostawić, ale też nie wyobrażam sobie, że jak miałabym gorszy dzień, po prostu by mi się nie chciało, to partner założyłby  temat na forum z pytaniem czy to jest normalne że może mi się chcieć.

58 Ostatnio edytowany przez Roxann (2022-06-03 20:31:36)

Odp: Podział obowiązków w związku.
Salomonka napisał/a:
Roxann napisał/a:

Ja sobie osobiście nie wyobrażam sytuacji, kiedy partner wraca z pracy nie zapytać czy jest głodny albo jak ja nawet przez tel mówię, że jestem on  by nie zareagował.
O ile uważam za przesadę by wymagać gotwanie codzienne, tak zadbanie by po pracy każdy mógł w lodówce znaleźć coś dla siebie, jak najbardziej wskazane.

Wskazane, to nie znaczy ma być obowiązkiem.
Ja też nie wyobrażam sobie, żeby partnera po całym dniu zasuwania bez obiadu zostawić, ale też nie wyobrażam sobie, że jak miałabym gorszy dzień, po prostu by mi się nie chciało, to partner założyłby  temat na forum z pytaniem czy to jest normalne że może mi się chcieć.

Ale on i tak je obiad w ciągu dnia (na mieście). I nie mają dzieci. Dla mnie wystarczą odpowiednie zakupy w takim przypadku i ew czas razem nawet jak drugie nie je bo już wcześniej zjadło.

Edit: czasem, a nawet często bywa tak że ktoś wróci pózniej. Nie czekamy by jeść razem ale jeśki jeszcze nie śpię, to naszykuję mu posiłek jak się kąpie albo jak w tym czasie jestem zajęta to on naszykuje sobie i potem siadamy razem, ja nawet z herbatą, bo już po posiłku. Lub odwrotnie.
Ważne by lodówka była zaopatrzona bo kolacja to nie obiad.

59

Odp: Podział obowiązków w związku.
Salomonka napisał/a:
Roxann napisał/a:

Ja sobie osobiście nie wyobrażam sytuacji, kiedy partner wraca z pracy nie zapytać czy jest głodny albo jak ja nawet przez tel mówię, że jestem on  by nie zareagował.
O ile uważam za przesadę by wymagać gotwanie codzienne, tak zadbanie by po pracy każdy mógł w lodówce znaleźć coś dla siebie, jak najbardziej wskazane.

Wskazane, to nie znaczy ma być obowiązkiem.
Ja też nie wyobrażam sobie, żeby partnera po całym dniu zasuwania bez obiadu zostawić, ale też nie wyobrażam sobie, że jak miałabym gorszy dzień, po prostu by mi się nie chciało, to partner założyłby  temat na forum z pytaniem czy to jest normalne że może mi się chcieć.

Jeżeli facet Cie utrzymuje to tak, ma być to twoim obowiązkiem tak samo gdy to kobieta utrzymuje faceta. ma być ugotowane i wysprzątane. Gdy obydwoje pracują to jest coś takiego jak podział obowiązków, ustala się kto i co robi, albo na stałe albo rotacyjnie. tutaj księżniczka nawet po sobie nie sprząta.
Natomiast w tym przypadku, gdzie dziewczyna płaci swoja część rachunków to jest to tylko wskazane. ale obstawiam ze przez te 2 miesiące na bezroboci ani razu mu obiadu nie ugotowała. To tyle w kwestii jak to młode dziewczyny nie poszły do przodu, tak popędziły ze chyba drogę zgubiły

60

Odp: Podział obowiązków w związku.
Szeptuch napisał/a:
Salomonka napisał/a:
Roxann napisał/a:

Ja sobie osobiście nie wyobrażam sytuacji, kiedy partner wraca z pracy nie zapytać czy jest głodny albo jak ja nawet przez tel mówię, że jestem on  by nie zareagował.
O ile uważam za przesadę by wymagać gotwanie codzienne, tak zadbanie by po pracy każdy mógł w lodówce znaleźć coś dla siebie, jak najbardziej wskazane.

Wskazane, to nie znaczy ma być obowiązkiem.
Ja też nie wyobrażam sobie, żeby partnera po całym dniu zasuwania bez obiadu zostawić, ale też nie wyobrażam sobie, że jak miałabym gorszy dzień, po prostu by mi się nie chciało, to partner założyłby  temat na forum z pytaniem czy to jest normalne że może mi się chcieć.

Jeżeli facet Cie utrzymuje to tak, ma być to twoim obowiązkiem tak samo gdy to kobieta utrzymuje faceta. ma być ugotowane i wysprzątane. Gdy obydwoje pracują to jest coś takiego jak podział obowiązków, ustala się kto i co robi, albo na stałe albo rotacyjnie. tutaj księżniczka nawet po sobie nie sprząta.
Natomiast w tym przypadku, gdzie dziewczyna płaci swoja część rachunków to jest to tylko wskazane. ale obstawiam ze przez te 2 miesiące na bezroboci ani razu mu obiadu nie ugotowała. To tyle w kwestii jak to młode dziewczyny nie poszły do przodu, tak popędziły ze chyba drogę zgubiły

Zgoda, ja sama lubię gotować, mój partner też ale.. co innego jak była praca zdalna, a co innego kiedy wracamy później i wiadomo, że obiad w ciągu dnia zjedliśmy. Jak dla mnie wtedy wystarczy by mieć odpwiednie składniki w lodówce by coś przygotować na kolację na szybko. Wiadomo, że inaczej jest ja są dzieci ale oni są we 2-kę.

61

Odp: Podział obowiązków w związku.
Szeptuch napisał/a:
Salomonka napisał/a:
Roxann napisał/a:

Ja sobie osobiście nie wyobrażam sytuacji, kiedy partner wraca z pracy nie zapytać czy jest głodny albo jak ja nawet przez tel mówię, że jestem on  by nie zareagował.
O ile uważam za przesadę by wymagać gotwanie codzienne, tak zadbanie by po pracy każdy mógł w lodówce znaleźć coś dla siebie, jak najbardziej wskazane.

Wskazane, to nie znaczy ma być obowiązkiem.
Ja też nie wyobrażam sobie, żeby partnera po całym dniu zasuwania bez obiadu zostawić, ale też nie wyobrażam sobie, że jak miałabym gorszy dzień, po prostu by mi się nie chciało, to partner założyłby  temat na forum z pytaniem czy to jest normalne że może mi się chcieć.

Jeżeli facet Cie utrzymuje to tak, ma być to twoim obowiązkiem tak samo gdy to kobieta utrzymuje faceta. ma być ugotowane i wysprzątane. Gdy obydwoje pracują to jest coś takiego jak podział obowiązków, ustala się kto i co robi, albo na stałe albo rotacyjnie. tutaj księżniczka nawet po sobie nie sprząta.
Natomiast w tym przypadku, gdzie dziewczyna płaci swoja część rachunków to jest to tylko wskazane. ale obstawiam ze przez te 2 miesiące na bezroboci ani razu mu obiadu nie ugotowała. To tyle w kwestii jak to młode dziewczyny nie poszły do przodu, tak popędziły ze chyba drogę zgubiły

Czyli jak facet utrzymuje kobietę, to ma mieć z niej darmową sprzątaczkę, kucharkę, praczkę itd. Czy ja cię dobrze rozumiem?

62

Odp: Podział obowiązków w związku.
Roxann napisał/a:
Szeptuch napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Wskazane, to nie znaczy ma być obowiązkiem.
Ja też nie wyobrażam sobie, żeby partnera po całym dniu zasuwania bez obiadu zostawić, ale też nie wyobrażam sobie, że jak miałabym gorszy dzień, po prostu by mi się nie chciało, to partner założyłby  temat na forum z pytaniem czy to jest normalne że może mi się chcieć.

Jeżeli facet Cie utrzymuje to tak, ma być to twoim obowiązkiem tak samo gdy to kobieta utrzymuje faceta. ma być ugotowane i wysprzątane. Gdy obydwoje pracują to jest coś takiego jak podział obowiązków, ustala się kto i co robi, albo na stałe albo rotacyjnie. tutaj księżniczka nawet po sobie nie sprząta.
Natomiast w tym przypadku, gdzie dziewczyna płaci swoja część rachunków to jest to tylko wskazane. ale obstawiam ze przez te 2 miesiące na bezroboci ani razu mu obiadu nie ugotowała. To tyle w kwestii jak to młode dziewczyny nie poszły do przodu, tak popędziły ze chyba drogę zgubiły

Zgoda, ja sama lubię gotować, mój partner też ale.. co innego jak była praca zdalna, a co innego kiedy wracamy później i wiadomo, że obiad w ciągu dnia zjedliśmy. Jak dla mnie wtedy wystarczy by mieć odpwiednie składniki w lodówce by coś przygotować na kolację na szybko. Wiadomo, że inaczej jest ja są dzieci ale oni są we 2-kę.

Ja akurat pracuje tylko zdalnie, wiec codziennie gotuje świeży obiad dla zony i syna którzy wracają z pracy/szkoły.
W tamtym miesiącu sam sobie zrobiłem wyzwanie ze przez cały miesiąc, codziennie gotowałem coś innego, przez cały miesiąc się nic nie powtórzyło.
Dodatkowo robię śniadania i kolacje jak trzeba + sprzątam kuchnie.
zona sprząta resztę domu pierze i prasuje.
zakupy robimy razem.

63

Odp: Podział obowiązków w związku.
Salomonka napisał/a:

Ulle, trafiłaś w sedno smile Panom wciąż się wydaje, że jak pracują i wracają do domu zmęczeni to pies powinien ich witać z kapciami w zębach, a żona/partnerka w fartuszku grzecznie podać obiad trzydaniowy, bo przecież "miała czas". Te czasy już się skończyły smile Jeśli kobieta nie wymaga od faceta ochrony 24h, płacenia za nią rachunków itp, to dlaczego ma nadskakiwać swojemu partnerowi? Fajnie, jeśli ugotuje ten obiad, wykaże się inicjatywą, ale to  nie może być jej obowiązkiem, bo jak go nie wypełni to pan będzie niezadowolony.

Mnie się nie wydaje, ja tak mam lol Oczywiście nie do końca, bo pies zeżarł kapcie i teraz chodzę boso ale cieszy się jak wracam. No i nie wymagam trzydaniowego obiadu, bo ja ogólnie mało jem. Wystarczy mi samo drugie danie albo jakieś danie jednogarnkowe.

64 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-06-03 20:46:50)

Odp: Podział obowiązków w związku.

Może najpierw należy zadać pytanie czy można nazwać sytuację normanlną, kiedy którykolwiek z partnerów nie pracuje a drugi go utrzymuje? Zakładamy, że partner niepracujący nie podejmuje sie niczego, bo mu się nie chce i uważa, że ten drugi powinien na ich dwójkę zarabiać. Pomijajmy oczywiście przejściowy okres ciąży i macierzyńswa, gdzie kobieta potrzebuje wsparcia, opieki czy też oboje wymagają płynności finansowej, więc przez jakiś czas zarobki pochodzą jedynie od faceta.

65

Odp: Podział obowiązków w związku.
Salomonka napisał/a:
Szeptuch napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Wskazane, to nie znaczy ma być obowiązkiem.
Ja też nie wyobrażam sobie, żeby partnera po całym dniu zasuwania bez obiadu zostawić, ale też nie wyobrażam sobie, że jak miałabym gorszy dzień, po prostu by mi się nie chciało, to partner założyłby  temat na forum z pytaniem czy to jest normalne że może mi się chcieć.

Jeżeli facet Cie utrzymuje to tak, ma być to twoim obowiązkiem tak samo gdy to kobieta utrzymuje faceta. ma być ugotowane i wysprzątane. Gdy obydwoje pracują to jest coś takiego jak podział obowiązków, ustala się kto i co robi, albo na stałe albo rotacyjnie. tutaj księżniczka nawet po sobie nie sprząta.
Natomiast w tym przypadku, gdzie dziewczyna płaci swoja część rachunków to jest to tylko wskazane. ale obstawiam ze przez te 2 miesiące na bezroboci ani razu mu obiadu nie ugotowała. To tyle w kwestii jak to młode dziewczyny nie poszły do przodu, tak popędziły ze chyba drogę zgubiły

Czyli jak facet utrzymuje kobietę, to ma mieć z niej darmową sprzątaczkę, kucharkę, praczkę itd. Czy ja cię dobrze rozumiem?

Tak dobrze rozumiesz, tak samo gdy to kobieta utrzymuje faceta.
Ty sobie żartujesz czy co?
Jak to ma wyglądać?
Facet/kobieta zasuwają w pracy po 10h, wracają do domu w którym siedzi facet/kobieta który/a nie pracuje i ma mu jeszcze obiad ugotować? posprzątać? Bo tak się wielce zmęczył/a oglądaniem tv?
Powiedz ze żartujesz, proszę

Posty [ 1 do 65 z 115 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Podział obowiązków w związku.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026