netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

152 odpowiedzi44 411 wyświetleńzałożony przez Mimi5, 06.08.2021

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 153 ]

66

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
WindyBoy napisał/a:
merle napisał/a:
Mimi5 napisał/a:

(...)Wiele historii jest podobnej do mojej, schematy te same...(...)

Rozumiem Cię doskonale. Nie rozumiem natomiast ludzi, którzy zachowują się tak jak Twój jm. Niepojęte. Rozpierniczają rodziny, ranią dzieci, ranią im najbliższe osoby, próbują do tego wmówić im winę. Próbujesz rozmawiać, nic to nie daje. Czekasz, miotasz się, łudzisz się, wariujesz. W końcu puszczają Ci nerwy, a oni triumfalnie wtedy ogłaszają "ha, mam Cię". Znam to...

Wiesz, że masz rację, a jednak wiesz też, że sprawiedliwości nie musi stać się zadość. Czujesz bezsilność i ogromną niesprawiedliwość. A na zewnątrz próbujesz udawać, że wszystko gra...

Ale wiesz, co? Nie odbierze Ci dzieci. Nie będziesz mu płacić alimentów. (chciałbym mieć taki komfort - tu jednak panowie mają nieco gorzej)

Dzieci go kiedyś rozliczą, nie Ciebie. Tak, wiem, to odległe kiedyś, ale jednak...

Trzymaj się... Jeszcze będzie dobrze smile

Mimi5, podpisuję się pod tym co napisał merle.

Mi to forum bardzo pomogło, chociaż nadal nie jest lekko i nadal mam nadzieję, że to zły sen.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że co byś nie zrobiła, to dzieci i tak coś tracą. Tego jednak zdradzający nigdy nie widzą.

WindyBoy, mi to forum też bardzo pomogło i pomaga. Poznałam dwie fajne dziewczyny, której przechodzą to co ja, tylko są już kilka miesięcy do przodu, na innym etapie mają emocje i do takiego etapu zmierzam. Jest coraz lepiej, chociaż często nam myśli, że to zły sen. Ja dzieci tak jak Ty również mama małe. Młodsza jest na tyle malutka, że nie rozumie tego co się dzieje, natomiast starsza już bardzo to przeżyła i niestety głupie zachowania tatusia, jego podejście o to co zrobił będą miały wpływ na jej dalsze życie. Staram się dla dziewczynek. Mam duże wsparcie obu rodzin. Wierzę, że jakoś to kiedyś będzie.. czytałam Twoją historię, podobny staż związku, liczba lat po ślubie i wiek dzieci... Niestety też wiele podobnych zachowań w przypadku osoby, która zdradziła.
Musimy się trzymać! Udanej i słonecznej niedzieli życzę smile

67 Ostatnio edytowany przez Mimi5 (2021-10-03 14:05:53)

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
normalnyjestem napisał/a:

Dodam od siebie że osoba zdradzająca jest omotana i normalnie nigdy by tak się nie zachowywała więc szykuj się na wojnę. Ona po latach będzie się wstydzić tego jak się zachowywała i postapiła ale czasu nie cofnie, krzywdy nie zamaże. To jak inny człowiek całkowicie obcy a nawet wrogi wszedł w ciało twojego męża. Nie mierz go w tej chwili jako tamtego (jego już nie ma ) może po czasie gdy ochłonie, zrzuci bielmo z oczu, móżgu i sam zacznie przepraszać i wyjaśniać to wtedy. To jak zombi. Musisz być na krok przed nim rozważając różne schematy nawet te niemożliwe. To wielki cios dla ciebie i rodziny. Trzymaj się , stało się, odseparuj się od niego bo zwariujesz.

Dziękuję za porady, każdą bardzo cenię i analizuję smile
Tak wiem, już teraz to wiem, że jest omotany, nic do niego nie dociera i to nie jest człowiek którego kochałam. Robi i mówi straszne rzeczy, np. że "byłam głupia, że mu wierzyłam", "nigdy mnie nie kochała tak jak jej" itp...

Wiem, że muszę być krok przed nim, myślę, że już go dogoniłam i zaraz wyprzedzę... Teraz skupiam się na dzieciach, poświęcam im cały czas i całą siebie. One są moją siłą i szczęściem!

68

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
Mimi5 napisał/a:
normalnyjestem napisał/a:

Dodam od siebie że osoba zdradzająca jest omotana i normalnie nigdy by tak się nie zachowywała więc szykuj się na wojnę. Ona po latach będzie się wstydzić tego jak się zachowywała i postapiła ale czasu nie cofnie, krzywdy nie zamaże. To jak inny człowiek całkowicie obcy a nawet wrogi wszedł w ciało twojego męża. Nie mierz go w tej chwili jako tamtego (jego już nie ma ) może po czasie gdy ochłonie, zrzuci bielmo z oczu, móżgu i sam zacznie przepraszać i wyjaśniać to wtedy. To jak zombi. Musisz być na krok przed nim rozważając różne schematy nawet te niemożliwe. To wielki cios dla ciebie i rodziny. Trzymaj się , stało się, odseparuj się od niego bo zwariujesz.

Dziękuję za porady, każdą bardzo cenię i analizuję smile
Tak wiem, już teraz to wiem, że jest omotany, nic do niego nie dociera i to nie jest człowiek którego kochałam. Robi i mówi straszne rzeczy, np. że "byłam głupia, że mu wierzyłam", "nigdy mnie nie kochała tak jak jej" itp...

Wiem, że muszę być krok przed nim, myślę, że już go dogoniłam i zaraz wyprzedzę... Teraz skupiam się na dzieciach, poświęcam im cały czas i całą siebie. One są moją siłą i szczęściem!

Nie zapomnij skupić się (dla dzieci właśnie) też na sobie i swoich potrzebach. Silny i szczęśliwy rodzic jest lepszy niż rodzic niemający życia poza dziećmi.
Dotarło chyba do mnie, że muszę szykować się na najgorsze, jakby na starcie z inną osobą niż znałem - jakbym jakiś film oglądał a nie rzeczywistość. Z drugiej strony mam nadzieję, że zachowamy się po prostu odpowiedzialnie i "z klasą", ale nie chcę obudzić się z ręką w nocniku.

Jesteś znacznie dalej mentalnie niż ja - mocno Ci kibicuję:)

Za tydzień - dwa napiszę w swoim wątku - wstępnie mam zamiar wstrząsnąć jż na tyle mocno, żebyśmy właśnie chociaż zachowywali się z szacunkiem do siebie i ogarnęli to jak ludzie, bo i tak będziemy w kontakcie przez najbliższe 20 lat przynajmniej.

69

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Mimi będzie jeszcze dobrze zobaczysz.Czas naprawdę pomaga jak i wsparcie bliskich i tu na forum.Ja muszę powiedzieć,że już jest trochę lepiej.Chociaz rozwód jeszcze przed nami( i tego bardzo się boję) to jednak jakoś pomalutku się podnoszę.Mam kochane dzieci,rodzinę ,przyjaciół i pracę i wierzę,że jeszcze kiedyś spotkam kogoś wartościowego kto nie będzie mnie oszukiwał.I nauczyłam się nie wybiegać daleko w przyszłość.Co prawda dalej nie mogę zrozumieć jak można być tak bezdusznym egoistą,żeby własnym dzieciom rozwalić rodzinę ,no ale cóż...są na świecie rzeczy których nie pojmiemy nigdy.Pozdrawiam Cię Mimi cieplutko i życzę dużo spokoju i pogody ducha.Pamietaj masz dzieci i nigdy nie będziesz sama

70

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Mimi będzie jeszcze dobrze zobaczysz.Czas naprawdę pomaga jak i wsparcie bliskich i tu na forum.Ja muszę powiedzieć,że już jest trochę lepiej.Chociaz rozwód jeszcze przed nami( i tego bardzo się boję) to jednak jakoś pomalutku się podnoszę.Mam kochane dzieci,rodzinę ,przyjaciół i pracę i wierzę,że jeszcze kiedyś spotkam kogoś wartościowego kto nie będzie mnie oszukiwał.I nauczyłam się nie wybiegać daleko w przyszłość.Co prawda dalej nie mogę zrozumieć jak można być tak bezdusznym egoistą,żeby własnym dzieciom rozwalić rodzinę ,no ale cóż...są na świecie rzeczy których nie pojmiemy nigdy.Pozdrawiam Cię Mimi cieplutko i życzę dużo spokoju i pogody ducha.Pamietaj masz dzieci i nigdy nie będziesz sama:)

71

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Mimi, dopiero dzisiaj przeczytałem Twoją wiadomość - mam nadzieję, że jest już lepiej. Dla mnie każdy dzień jest już dniem powolutku do przodu, nie wstecz. Tego też Ci życzę:)

72

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Mimi, dopiero dzisiaj przeczytałem Twoją wiadomość - mam nadzieję, że jest już lepiej. Dla mnie każdy dzień jest już dniem powolutku do przodu, nie wstecz. Tego też Ci życzę:)

73

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Tutaj kluczowa sprawa to dobre poprowadzenie sprawy sądowej. Niezbędny jest dobry adwokat, najlepiej taki z polecenia. Na tym nie ma co oszczędzać i trzeba to potraktować jako inwestycję. Musisz wywalczyć jak najwyższe alimenty i to im szybciej tym lepiej. Na Twoim miejscu nie miałbym żadnych wyrzutów sumienia. Ten człowiek zostawił Cię z malutkimi dziećmi i odszedł bez słowa do innej. Nie mam złudzeń, że nowa miłość będzie coraz bardziej pazerna na jego pieniądze co może się też odbić na wydatkach na wasze wspólne dzieci. Twój jm może oświadczyć, że go nie stać, a jak panna zajdzie w ciążę to w ogóle odetnie wam kasę. Nie sądzie, żeby miał jakieś wyrzuty sumienia. Dobrze, że skupiasz się na dzieciach, ale skoro odszedł to przynajmniej niech wam zapewni życie na godnym poziomie.

74 Ostatnio edytowany przez wieka (2021-10-20 22:46:59)

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Na początku pisałaś, że nie jest Ci potrzebne orzeczenie o winie. Nie wiem czy zmieniłaś zdanie, bo nie czytałam wszystkich postów, ale nie powinnaś tak myśleć, bo wina jest ewidentna, a nigdy nic nie wiadomo, co nas w życiu czeka, więc nie powinnaś odpuszczać.
Niech chociaż ma z tyłu głowy, że w razie czego czekają go alimenty dla byłej żony.

75

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
wieka napisał/a:

Na początku pisałaś, że nie jest Ci potrzebne orzeczenie o winie. Nie wiem czy zmieniłaś zdanie, bo nie czytałam wszystkich postów, ale nie powinnaś tak myśleć, bo wina jest ewidentna, a nigdy nic nie wiadomo, co nas w życiu czeka, więc nie powinnaś odpuszczać.
Niech chociaż ma z tyłu głowy, że w razie czego czekają go alimenty dla byłej żony.

Nie pisałam, że nie jest mi potrzebne orzeczenie o winie, chociaż o alimenty na mnie nie będę się starać, bo nie mam takiej potrzeby. Jednak ja nie zrezygnuję z orzekania o winie, mam mocne dowody, on nie ma żadnych. Nie pozwolę żeby traktował tak mnie i dzieci bez żadnych konsekwencji.

76

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
uczenczarnoksieznika napisał/a:

Tutaj kluczowa sprawa to dobre poprowadzenie sprawy sądowej. Niezbędny jest dobry adwokat, najlepiej taki z polecenia. Na tym nie ma co oszczędzać i trzeba to potraktować jako inwestycję. Musisz wywalczyć jak najwyższe alimenty i to im szybciej tym lepiej. Na Twoim miejscu nie miałbym żadnych wyrzutów sumienia. Ten człowiek zostawił Cię z malutkimi dziećmi i odszedł bez słowa do innej. Nie mam złudzeń, że nowa miłość będzie coraz bardziej pazerna na jego pieniądze co może się też odbić na wydatkach na wasze wspólne dzieci. Twój jm może oświadczyć, że go nie stać, a jak panna zajdzie w ciążę to w ogóle odetnie wam kasę. Nie sądzie, żeby miał jakieś wyrzuty sumienia. Dobrze, że skupiasz się na dzieciach, ale skoro odszedł to przynajmniej niech wam zapewni życie na godnym poziomie.

Masz rację, jestem pewna, że właśnie będzie tak jak piszesz. Kochanka już ma ochotę na dom i nie może się pogodzić z tym, dlaczego ja tutaj mieszkam z dziećmi i jeszcze chce alimenty od jm. Skoro mnie nie stać na utrzymanie domu powinnam się wyprowadzić... ;-)

77

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

A to babsko jakie paskudne z tej kochanki.
Tak trzymaj Mimi, nie daj się.

78

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Mimi sprawdź proszę folder spam poczty. Już dawno już ci odpisałam na priv. Niestety wiadomości z forum lądują w spamie.

79

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Jm ożyły pozew o rozwód. Ciężko będzie mi przejść przez to wszystko. Niby wiem, że to już nie ten człowiek, którego kochałam, ale w sercu jednak to wszystko siedzi. Rozum mówi jedno, serce drugie. Sama siebie próbuję oszukać, tłumaczyć sobie, że to koniec, że zniszczył wszystko, a w środku gdzieś była jakaś nadzieja, sama nie wiem na co...  Brakuję mi naszego wspólnego życia.

Jego pozew oczywiście bez orzekania o winie, ja "chcę" orzekaniem, mam nadzieję, że wystarczy mi sił.

Nie potrafię czuć do niego nienawiści, jest ból, żal i smutek.

80

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
Mimi5 napisał/a:

Jm ożyły pozew o rozwód. Ciężko będzie mi przejść przez to wszystko. Niby wiem, że to już nie ten człowiek, którego kochałam, ale w sercu jednak to wszystko siedzi. Rozum mówi jedno, serce drugie. Sama siebie próbuję oszukać, tłumaczyć sobie, że to koniec, że zniszczył wszystko, a w środku gdzieś była jakaś nadzieja, sama nie wiem na co...  Brakuję mi naszego wspólnego życia.

Jego pozew oczywiście bez orzekania o winie, ja "chcę" orzekaniem, mam nadzieję, że wystarczy mi sił.

Nie potrafię czuć do niego nienawiści, jest ból, żal i smutek.


Bardzo przykre... Nie odpuszczaj orzekania o winie.  Prawnik wszystko Ci napisze. W środku miałaś nadzieję, że on jednak się opamięta, ale lepsza najgorsza orawda od złudzeń.  Albo od tego, żeby ktoś został z Tobą z braku laku, na siłę.
Lepiej będzie Ci bez niego. Może tak dziś tego nie czujesz, ale ten dzien nadejdzie.

81 Ostatnio edytowany przez Zraniona81 (2021-11-14 13:02:23)

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Mimi, uwierz mi Wiem co czujesz. Ja czekam ponad 20 miesięcy na pierwszą rozprawę. Wierzyłam do pewnego momentu , że mój jm się opamieta ale niestety...zostałam sama  z dwójką dzieci.

82 Ostatnio edytowany przez Zraniona81 (2021-11-14 13:00:03)

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Złożyłam pozew z orzekaniem winy jm i mam nadzieję że też starczy mi sił.
Są dni kiedy chciałabym odpuścić-targają mnie różne emocje ale wtedy pojawiają się przyjaciele, rodzina, pani adwokat oraz wspaniali ludzie z tego forum i uświadamiają mi co mi zrobił. W między czasie wyszły również sprawy finansowe i to mnie utwierdza w przekonaniu że dobrze zrobiłam.
Ja też otrzymalam pozew bez orzekania o winie.Jm nie widzi swojej winy-to była tylko koleżanka...

83

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Moja jż była skłonna się przyznać w zakresie zdrady, że "to było niepotrzebne", "nie wie jak to się stało", "ona musiała" i to był maks poczucia winy z jej strony (w dodatku chwilowy). Poza tym dla jż wina leży po mojej stronie, że poszedłem w pełną inwigilację jej poczynań, a wcześniej wszystko co złe działo się w związku - również (nawet jak jż w dyskusji mówi przeciwnie żeby uspokoić rozmowę, to oczy, mowa działa, całe zachowanie aż krzyczy, że jej opinia jest inna - czuje się wręcz skrzywdzona przeze mnie).
Większość zdradzających czy odchodzących uważa, że przeżywa wyjątkową historię. Większość zdradzonych i opuszczanych również. A schemat jest powtarzalny do bólu. 90% historii tutaj możnaby, poza szczegółami, skserować.
Ja nie mam siły na walkę o orzekanie o winie, jż musiałaby coś wywinąć, np. zaniedbać dzieci, zacząć mnie oczerniać itd. żebym zmienił zdanie. Trzymam za Was kciuki - człowiek, który olewa swoje własne dzieci jest po prostu nic nie wart.

84

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
Mimi5 napisał/a:

Cześć,
Od dawna czytam forum, wpisy wielu osób są dużym wsparciem. Wiele historii jest podobnej do mojej, schematy te same...
Dałam mężowi szansę po zdradzie, niestety okazało się, że dalej kontynuowała tamtą znajomość, gdy to odkrywałam niedawno to on stwierdził, że to jest miłość, której do mnie już nie czuje, chociaż niby próbował z tym walczyc... ( jasne...) wyprowadził się. Wiem, że swoją dalszą przyszłość już organizuję z kochanką. Mój poziom naiwność jest chyba już nie do pobicia - gdybym opisała szczegółowo ostatni rok. Niestety po powrocie wierzyłam w nasz związek, rodzinę i relację. Teraz cierpię znów jak poprzednio, a nawet chyba bardziej. Czeka mnie rozwód - raczej łatwo nie będzie, samodzielne macierzyństwo, no i muszę się odkochać, bo ja kochałam go naprawdę przez 14 lat...

Mam pytanie do Ciebie. Jak zachowywał się mąż po pierwszym odkryciu zdrady? Był do rany przyłóż czy raczej nie , zapewniał Cię o swojej miłości, mówił że to pomyłka???

85

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
alien1666 napisał/a:

Mam pytanie do Ciebie. Jak zachowywał się mąż po pierwszym odkryciu zdrady? Był do rany przyłóż czy raczej nie , zapewniał Cię o swojej miłości, mówił że to pomyłka???

Zapewniał o miłości. Przez jakiś czas się starał, ale krótko to trwało. Potem ściemniał dalej i grał na dwa fronty...

86

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Otrzymałam pozew od jm, oczywiście wnioskuje o rozwód bez orzekania o winie. Moja odpowiedź jest, że rozwód jeśli już to.eylacznie z jego winy. Złożyłam też o zabezpieczenie aliemntow, teraz pewnie musimy czekać na rozprawę.

Czasami chciałabym żeby zniknął, bo zachował się jak dupek i robi to dalej. Przyjeżdża rzadko do dzieci, a i tak z tą jego ***** piszę, dzwoni w tym czasie. Ostatnio miał pomysł zabrania dzieci do ich mieszkania, ale powiedziałam żeby do sprawy w sądzie o tym zapomniał, nie będzie im żadnej"cioci" przedstawiał...

87

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Ile tego zdradzieckiego szamba na tym świecie to głowa mała... Mnie nie dość, że żona zdradziła, nagle o dzieciach sobie przypomniała, to jeszcze chce mnie chyba zniszczyć - tak się zachowuje. Do tego jeżeli sobie przedłożę, że ten schemat jest w 90% powielany, to jeden wielki wniosek - po prostu trafiło się na złego człowieka.
Masakra i powodzenia... przyda się, chodź to ten zdradzony cierpi bardziej... to jest najbardziej przykre. Mimo wszystko ciesz się jednym - dzieci zostaną przy Tobie, a nie wszyscy mają ten komfort!

88

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Najgorsze w tym wszystkim jest to,że zdradzi ,oszuka i powie"To Twoja wina"

89

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
Manuelka11 napisał/a:

Najgorsze w tym wszystkim jest to,że zdradzi ,oszuka i powie"To Twoja wina"

No niestety, ale to oskarżenie zawsze pada z ust zdrajcy. Na początku wybiela się każdy, usprawiedliwis i przerzuca ciężar zdrady na zdradzaną osobę. Mój głupek też mówił, że go zaniedbywałam i odsunęłam się od niego, w ogóle był bardzo samotny... Takie pierdółki słyszałam po, ale nigdy nawet nie stęknął, że coś nie gra, nie pasuje. Choć ogarnął się w tri miga, bo żartów w godzinie "zero "między nami nie było, ani jakiś wspólnych płaczy, tylko porządna awantura z mojej strony i postawienie sprawy jasno, że między nami koniec, to do dziś pamiętam te jego pokrętne tłumaczenia. Tak to po prostu żałośnie wygląda. U mnie jakoś to posklejaliśmy, ale co przeszłam, to nie da się tego zapomnieć.

90 Ostatnio edytowany przez Manuelka11 (2021-12-07 19:30:41)

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Ja do tej pory wysłuchuje różnych oskarżeń,włącznie z tym,że rozwód jest przeze mnie.Nie pamiętam tylko kiedy to ja niby kazałam mu szukać kochanki....

91

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
Manuelka11 napisał/a:

Ja do tej pory wysłuchuje różnych oskarżeń,włącznie z tym,że rozwód jest przeze mnie.Nie pamiętam tylko kiedy to ja niby kazałam mu szukać kochanki....


Manuelko - przecież wiesz,że te oskarżenia są z d.... wzięte. To o wiele łatwiejsze niz przyznanie się przed Tobą i sobą samym, że jest się ch...

92

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
pjack napisał/a:

Ile tego zdradzieckiego szamba na tym świecie to głowa mała... Mnie nie dość, że żona zdradziła, nagle o dzieciach sobie przypomniała, to jeszcze chce mnie chyba zniszczyć - tak się zachowuje. Do tego jeżeli sobie przedłożę, że ten schemat jest w 90% powielany, to jeden wielki wniosek - po prostu trafiło się na złego człowieka.
Masakra i powodzenia... przyda się, chodź to ten zdradzony cierpi bardziej... to jest najbardziej przykre. Mimo wszystko ciesz się jednym - dzieci zostaną przy Tobie, a nie wszyscy mają ten komfort!

Bardzo cieszę się, że dzieci są ze mną. Kocham je nad życie! Tylko nawet one niewiele go obchodzą (chociaż twierdzi, że są ważne) nie muszę o opiekę z nim walczyć, czy uzgadniać nic, po prostu wszystko robię ja, a on od czasu do ok czasu wpada je odwiedzić... Przykre i boli..

93

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
Dayzee napisał/a:
Manuelka11 napisał/a:

Ja do tej pory wysłuchuje różnych oskarżeń,włącznie z tym,że rozwód jest przeze mnie.Nie pamiętam tylko kiedy to ja niby kazałam mu szukać kochanki....


Manuelko - przecież wiesz,że te oskarżenia są z d.... wzięte. To o wiele łatwiejsze niz przyznanie się przed Tobą i sobą samym, że jest się ch...

Dayzee masz rację.Pozdrawiam Cię cieplutko

94

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
Manuelka11 napisał/a:

Ja do tej pory wysłuchuje różnych oskarżeń,włącznie z tym,że rozwód jest przeze mnie.Nie pamiętam tylko kiedy to ja niby kazałam mu szukać kochanki....

bo to przecież nie kochanka tylko "katalizator" a zdrada to nie zdrada, takie coś, samo się zrobiło rozbłysk
no przez Ciebie bo gdyby nie Ty ,nie upilnowałaś dorosłego faceta on nic nie mógł
on niewinny on nie wiedział nic,nie chciał, było ciemno .
Jak potencjalnie dostanie kopa od niej to też będzie przez Ciebie, bo nie uprzedziłaś ,nie walczyłaś,przeszkadzałaś,nie pochwaliłaś nie cieszyłaś się jego szczęściem albo inna bzdura  itp

95

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
paslawek napisał/a:

on nic nie mógł
on niewinny on nie wiedział nic,nie chciał, było ciemno .
(…)
nie uprzedziłaś ,nie walczyłaś,przeszkadzałaś,nie pochwaliłaś nie cieszyłaś się jego szczęściem

lol leżę XD

Czytając to ujrzałam oczami wyobraźni przystojnego, wyrzeźbionego, wystylizowanego, pachnącego mydłem bruneta w galotach, wypluwającego z siebie te oto zdania a każdy przecinek to zdanie zakończone na „o”, usta w „o”, „nie wiedziałemo”, przedłużone „o”, „nie wiedziałemooooo”. Do tego patrzący się lekkim zezem, niby na człowieka ale jakby przez niego.
W międzyczasie podskakuje na jednej nodze i mocuje się ze skarpetką. Uroczy i durny. Skarb. Jak nie kochać?

Ha, my kobiety to mamy jednak zryte berety. Wiadomo, że od środka sytuacja wydaje się tragiczna ale z boku to istna komedia.

96

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
DeepAndBlue napisał/a:
paslawek napisał/a:

on nic nie mógł
on niewinny on nie wiedział nic,nie chciał, było ciemno .
(…)
nie uprzedziłaś ,nie walczyłaś,przeszkadzałaś,nie pochwaliłaś nie cieszyłaś się jego szczęściem

lol leżę XD

Czytając to ujrzałam oczami wyobraźni przystojnego, wyrzeźbionego, wystylizowanego, pachnącego mydłem bruneta w galotach, wypluwającego z siebie te oto zdania a każdy przecinek to zdanie zakończone na „o”, usta w „o”, „nie wiedziałemo”, przedłużone „o”, „nie wiedziałemooooo”. Do tego patrzący się lekkim zezem, niby na człowieka ale jakby przez niego.
W międzyczasie podskakuje na jednej nodze i mocuje się ze skarpetką. Uroczy i durny. Skarb. Jak nie kochać?

Ha, my kobiety to mamy jednak zryte berety. Wiadomo, że od środka sytuacja wydaje się tragiczna ale z boku to istna komedia.

Czasem nie wiadomo, czy lepiej jednak się nie śmiać:) na pocieszenie dodam, że coraz bardziej dochodzę do wniosku, że płeć nie ma żadnego znaczenia przy zdradzie.

97

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
WindyBoy napisał/a:

(…) płeć nie ma żadnego znaczenia przy zdradzie.

Nie ma. Kiedy myślę o męskiej wersji zrytego, przepraszam, kochającego ponad życie rogacza to mam przed oczami postać z dramatu Zapolskiej pt „Żabusia”. No a ta żabusia jego to też niezła agentka.

98

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Wg mojej żony zepsuła się i pogubiła w życiu bo... miała dostęp do zbyt dużych pieniędzy, a ja głupi je przynosiłem. W ten sposób zwiększała swoje potrzeby. I w ogóle zbyt dużo dbałem o nią i brakło mi jaj, żeby ja powstrzymać.
I tak padło to słowo - to ja glupi!
To sa poważne argumenty dorosłej osoby....

Jeżeli chodzi o dzieci Mimi - mimo wszystko... jakkolwiek to przykre, ale skoro mieszkałaś z takim zdrajca, który nawet własne dzieci olewa to szczerze.... wywalcz alimenty i niech idzie w świat. Serio, jakkolwiek ciężko będziesz miała uwierz mi, ze dzieci Ci to wynagrodzą i nie zapomną tego.
Ja osobiście chciałbym, abo moja skoczna zona się tak zachowała... ale matczyne cechy nagle w sobie odnalazła.

99

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
pjack napisał/a:

Wg mojej żony zepsuła się i pogubiła w życiu bo... miała dostęp do zbyt dużych pieniędzy, a ja głupi je przynosiłem. W ten sposób zwiększała swoje potrzeby. I w ogóle zbyt dużo dbałem o nią i brakło mi jaj, żeby ja powstrzymać.
I tak padło to słowo - to ja glupi!
To sa poważne argumenty dorosłej osoby....

Jeżeli chodzi o dzieci Mimi - mimo wszystko... jakkolwiek to przykre, ale skoro mieszkałaś z takim zdrajca, który nawet własne dzieci olewa to szczerze.... wywalcz alimenty i niech idzie w świat. Serio, jakkolwiek ciężko będziesz miała uwierz mi, ze dzieci Ci to wynagrodzą i nie zapomną tego.
Ja osobiście chciałbym, abo moja skoczna zona się tak zachowała... ale matczyne cechy nagle w sobie odnalazła.

To jest bardzo trudny temat, ale czasem lepiej dać się trochę wyrolować, jeśli finalnie dzieci zyskują opiekę obojga rodziców. Ja tego problemu nie mam, ale i tak jak zastanawiam się nad jakąś decyzją to w razie wątpliwości robię to, co jest lepsze dla dzieciaków.
Czasem, jak u Mimi szans na to nie ma i z czystym sumieniem może zmieść jm z planszy:)

100

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Dzieci tęsknią i ja będę wnioskować o uregulowanie kontaktów przy rozwodzie. Czy ma teraz na to ochotę, czy też nie (a wiem, że woli imprezować,potem się wyspać itd) to powinien być w ich życiu, bo one są jeszcze małe i tęsknią. Za kilka lat same zdecydują i ocenią sytuację. Aktualnie z jego strony nie ma żadnego zaangażowania, ale w stosunku do nich nie ma z jego strony żadnej przemocy fizycznej, czy psychicznej, więc ja chcę żeby on w ich życiu był. Mogą siedzieć i poprostu oglądać TV, ale niech coś robią razem. Czy będzie dalej w ich życiu to jego wybór, sąd go przecież też do tego nie zmusi.

Alimenty... Ciężki temat, zobaczymy co zasądzi sąd. Biorąc pod uwagę jego brak zaangażowania, to ja robię praktycznie wszystko, więc ale ok menty nie powinny być pół na pół, ale t ok już mus ok ocenić sąd. Nie ukrywam, że trochę się boję jak to będzie, a życie coraz droższe.

101

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Wiele badań pokazuje, że czas spędzony z dziećmi nie powinien w takiej sytuacji tylko "być" - powinien być wartościowy, jakościowy. Nie zmusisz jm do zaangażowania, ale dzieci kiedyś to zrozumieją i ocenią.

102

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
WindyBoy napisał/a:

Wiele badań pokazuje, że czas spędzony z dziećmi nie powinien w takiej sytuacji tylko "być" - powinien być wartościowy, jakościowy. Nie zmusisz jm do zaangażowania, ale dzieci kiedyś to zrozumieją i ocenią.

Wiem, ale córka, szczególnie starsza cieszy się jak on po prostu jest w domu. Nie musi nic specjalnego robić, wystarczy bajka na Netflixie, czy wspólna kolacja. Aktualnie tak to wygląda. Pewnie za jakiś czas będzie inaczej.

103

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Święta za nami. Ciężko było, szczególnie w Wigilię. Pierwsza Wigilia bez niego, było wiele moich łez, wspomnień, myśli. Starszej córce też brakowało taty. Młodsza jest jeszcze za mała żeby rozumieć co się dzieje.
Wiem, że na to nie zasłużył, po tym jak zdradził, jak zostawił rodzinę, ale i tak tęsknię.To uczucie pustki, żalu, życiowej porażki chyba długo mnie nie opuści. Gdyby nie córki to wolałabym nie wychodzić z łóżka przez najbliższe kilka tygodni. Pierwsza rozprawa już w styczniu, denerwuję się bardzo.
Tyle lat razem i koniec, tak po prostu... ??
Wszystko bym dała by cofnąć czas, może gdybym zauważyła wcześniej, że się oddala, że ma jakiś kryzys wieku średniego to byłoby innaczej. Ja byłam taka pewna jego uczuć, tego że mieliśmy wiele wspólnych planów na przyszłość. Planowaliśmy kolejne wakacje, remont. Gdy zaczął się zmieniać, dbać bardziej o sobię, dieta, sport, garderoba znajomi żartowali "uważaj na niego". Tylko ja odbierałam to jako żarty, bo w życiu bym nie przypuszczała, że można coś z kimś planować, a tak naprawdę mieć inny pomysł na dalsze życie. Trzeba było wziąć te słowa na serio. 
Teraz próbuję się przygotować do rozprawy. Wiem, że łatwo nie będzie...

104 Ostatnio edytowany przez PainIsFinite (2021-12-27 16:35:45)

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Ale wziac na serio i co? Żebrać o jego uwagę, miłość? Ładniej bys sie ubierala, wiecej seksiła czy co? Nie jestes w stanie zatrzymać kogos kto odleciał emocjonalnie i zdewaluowal partnera. Nie ma szans. Kruche ego reaguje na jakies uznanie tzw pierdolcem. I zadna rozmowa szczera (disclaimer: szczera z Twojej strony) nie zmieni juz procesu który sie w typie zadział.
Szkoda dzieci, jak zawsze. Ale go nie szkoda Mimi. Chcialabys kogos takiego w życiu? Jakość nie ilość- idz tym tropem a będziesz miala za jakis czas szczesliwe zycie.

105

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Nic byś nie zrobiła:)
To byłoby coś w rodzaju bajki o Rybaku i złotej rybce.Z niczego nie byłby zadowolony bo odleciał.

106

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Painls, Ela... Wiem, macie rację. Za jakiś czas pewnie będzie łatwiej. Tęsknota i wspomnienia się wyciszą. Pewnie przez to, że on próbował mi wmówić winę, zastanawiam się nad różnymi opcjami "co by było gdyby...?". W sumie to widocznie odniósł sukces, skoro się nad tym zastanawiam.

107

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
Mimi5 napisał/a:

Wszystko bym dała by cofnąć czas, może gdybym zauważyła wcześniej, że się oddala, że ma jakiś kryzys wieku średniego to byłoby innaczej. Ja byłam taka pewna jego uczuć, tego że mieliśmy wiele wspólnych planów na przyszłość. Planowaliśmy kolejne wakacje, remont. Gdy zaczął się zmieniać, dbać bardziej o sobię, dieta, sport, garderoba znajomi żartowali "uważaj na niego". Tylko ja odbierałam to jako żarty, bo w życiu bym nie przypuszczała, że można coś z kimś planować, a tak naprawdę mieć inny pomysł na dalsze życie. Trzeba było wziąć te słowa na serio.

I co byś wtedy zrobiła? Zmiany jakie w nim zachodziły przypuszczalnie były efektem trwającego już zauroczenia, a na kryzys wieku średniego żona niewiele poradzi, bo właśnie o to chodzi, aby było inaczej, na nowo zaczęły buzować hormony, sprawdzić czy jeszcze się na kogoś działa, jest się w stanie kogoś sobą zainteresować. To w NIM był problem, nie w Tobie. Mógł zrobić wiele rzeczy, wybrać spośród wielu rozwiązań, ale poszedł po bandzie, wybrał najprostsze i egoistycznie dał się temu ponieść.

Mimi5 napisał/a:

ewnie przez to, że on próbował mi wmówić winę, zastanawiam się nad różnymi opcjami "co by było gdyby...?". W sumie to widocznie odniósł sukces, skoro się nad tym zastanawiam.

Standardowe zachowanie. Mało która zdradzająca osoba potrafi wziąć na siebie winę za swój wątły kręgosłup moralny, za to, że nawaliła, zawiodła, nie sprawdziła się. Przecież zawsze łatwiej bezrefleksyjnie obwinić drugą stronę, samemu przed sobą i otoczeniem w ten sposób się wybielając, co ludziom bez klasy przychodzi nader łatwo, a że dodatkowo się jej dokopuje - któż by o to dbał, prawda? <pytanie oczywiście retoryczne>

108

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Ja mam tak samo.Moj jm też na mnie zwala winę.To ja jestem winna temu,że on znalazł kochankę i nas zostawił.Najgorsze jest to,że ja na początku też się zastanawiałam nad tym,że może faktycznie coś źle robiłam...Ale on przecież też święty nie był,też bym mogła mu dużo rzeczy zarzucić i jednak to nie ja znalazłam kochanka,ba,nawet mi to przez myśl nie przeszło.Teraz po pół roku wiem,że on poprostu MUSI mnie oczerniać ,muszę ją być winna ,bo inaczej jakby on uniósł to co zrobił?

109

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
Manuelka11 napisał/a:

Ja mam tak samo.Moj jm też na mnie zwala winę.To ja jestem winna temu,że on znalazł kochankę i nas zostawił.Najgorsze jest to,że ja na początku też się zastanawiałam nad tym,że może faktycznie coś źle robiłam...Ale on przecież też święty nie był,też bym mogła mu dużo rzeczy zarzucić i jednak to nie ja znalazłam kochanka,ba,nawet mi to przez myśl nie przeszło.Teraz po pół roku wiem,że on poprostu MUSI mnie oczerniać ,muszę ją być winna ,bo inaczej jakby on uniósł to co zrobił?

Mojej romans nie wyszedł, ale to mojej winy za WSZYSTKO nie umniejsza (u mnie dochodzi jeszcze negacja swoich czynów - zdrady "to w ogóle nie było"). Taki schemat, który sprawdza się w 99% przypadków. U mnie jż jest póki co dosyć krucha psychicznie, ale problemy ma raczej nie z poczucia winy, a nieszczęśliwej, niespełnionej miłości lub obecnej samotności i nieciekawych perspektyw. Dobra rada, żeby nie być dalej obwinianym - nie rozmawiać.... Ja wolę poczekać, może pewne rzeczy dojrzy, może nie, ale tak czy inaczej większa szansa na dogadywanie się ws. dzieci.

110

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Macie rację, wiem, że mojego męża, człowieka którego kochałam już nie ma, pewnie od dawna. Tylko ja chyba nic chciałam widzieć niektórych sygnałów już wcześniej. Wolałam żyć w swojej "bajce". Wiem, że nie warto się zastanawiać co by było gdyby... Wiem, że jeśli nie ta dziewczyna to byłaby inna, choćbym ja na rzęsach stanęła. Chciał zdradzić i to zrobił.

Jego zachowania nadal mnie dziwią i pewnie napiszcie, że niepotrzebnie to analizuję, ale cóż, taka jestem.
Wczoraj zobaczyłam, że w portfelu nadal ma moje zdjęcie, co prawda przysłonił je delikatnie zdjęciem córki, pewnie żeby kochanka nie widziała. Swoją drogą chyba jakaś ślepa jest, przecież jak tylko wyciąga kartkę płatniczą to fotka rzuca się w oczy, a oni już razem mieszkają, żyją. Nie wiem po co o tym myślę, ale to silniejsze ode mnie. Zastanawiam się jak można trzymać w portfelu zdjęcie żony, z którą chce się rozwieźć, s może dla niego to bez znaczenia, tylko zapomniał wyrzucić.

111 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-12-29 21:08:49)

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Mi zginęło jedno nasze zdjęcie które lubiłam z albumu.
Pewnie je zabrał  jak był w domu u dzieci.
Ale to takie sentymentalizmy.
Ja ex męża już nie chcę jako mężczyzny w swoim życiu, ale jeśli Ty Mimi go kochasz jeszcze to może ostatni dzwonek?
Wg mnie rozwodu trzeba być pewnym.
Ja miałam całkowitą pewność podczas tego sędziowskiego przesłuchania.
15 minut rozprawy.i dziwne, ale lekkość w sercu. Wspólny obiad jak że starym znajomym do którego nie ma mięty.

112

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
Ela210 napisał/a:

Mi zginęło jedno nasze zdjęcie które lubiłam z albumu.
Pewnie je zabrał  jak był w domu u dzieci.
Ale to takie sentymentalizmy.
Ja ex męża już nie chcę jako mężczyzny w swoim życiu, ale jeśli Ty Mimi go kochasz jeszcze to może ostatni dzwonek?
Wg mnie rozwodu trzeba być pewnym.

Moja pewność lub niepewność nie ma żadnego znaczenia, to on złożył pozew o rozwód, ja tylko na niego odpowiedziałam. Na chwilę obecną ja na rozwód na pewno emocjonalnie nie jestem gotowa, ale co z tego...

113

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

No to przecież nie musisz się na ten rozwód zgodzić.
Sędzia Cię jeszcze i tak zapyta ponownie o wszystko i z 5 razy czy jesteś pewna.
Nie chcesz rozwodu to niekoniecznie sąd orzeknie wasz rozwód.

114

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
Ela210 napisał/a:

No to przecież nie musisz się na ten rozwód zgodzić.
Sędzia Cię jeszcze i tak zapyta ponownie o wszystko i z 5 razy czy jesteś pewna.
Nie chcesz rozwodu to niekoniecznie sąd orzeknie wasz rozwód.

Tak, wiem o tym. Tylko co mi to da? On zaczął nowe życie z inną "kobietą". Zresztą w sądzie nie zamierzam grać... Będę odpowiadać na pytania szczerze, tak jak czuję. To on jest kłamcą, ja pozostanę sobą do samego końca.

115

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Mimi oni wszyscy są tacy Ci zdradzacze...Jak sobie przypomnę jak mój mnie oszukiwał ,oklamywal,mówił ,że kocha a zdradzał..Normalnie aż mnie nerwy biorą ,że taką byłam durna i wierzyłam.Kochałam i wierzyłam.Teraz wysłuchuje ,że to moja wina ,że on MUSIAŁ znaleźć kochankę ,bo ja taka siaka czy owaka...On też miał wady i ja jakoś kochanków nie szukałam .Przykre to strasznie.Jakąs pociechę mam w tym ,że jak to taki kłamczuch i oszust to pewnie swoją kochaneczke też będzie oszukiwal i kłamał...Trzymaj się Mimi.Spokoju Ci życzę.

116

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
PainIsFinite napisał/a:

Ale wziac na serio i co? Żebrać o jego uwagę, miłość? Ładniej bys sie ubierala, wiecej seksiła czy co? Nie jestes w stanie zatrzymać kogos kto odleciał emocjonalnie i zdewaluowal partnera. Nie ma szans. Kruche ego reaguje na jakies uznanie tzw pierdolcem. I zadna rozmowa szczera (disclaimer: szczera z Twojej strony) nie zmieni juz procesu który sie w typie zadział.
Szkoda dzieci, jak zawsze. Ale go nie szkoda Mimi. Chcialabys kogos takiego w życiu? Jakość nie ilość- idz tym tropem a będziesz miala za jakis czas szczesliwe zycie.

PainIsFinite napisałaś"kruche ego reaguje na jakieś uznanie tzw.pierdolcem".Czyli nasi mężowie polecieli do kochanek ,bo poprostu zaczęli być wystawiani na piedestal jacy to są zajebiści????
Ale jak oni są zajebiści skoro potrafią oszukiwać kłamać i porzucać najbliższe im osoby???

117

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
Manuelka11 napisał/a:

PainIsFinite napisałaś"kruche ego reaguje na jakieś uznanie tzw.pierdolcem".Czyli nasi mężowie polecieli do kochanek ,bo poprostu zaczęli być wystawiani na piedestal jacy to są zajebiści????

Co prawda nie jestem Pain, ale odpowiem, że tak - zwykle jest to silna potrzeba przeżycia czegoś nowego, dostarczenia sobie świeżych emocji, a przede wszystkim podbicia kruchego ego. Na tym m.in. polega słynny kryzys wieku średniego, że zaczyna się w siebie i swoją atrakcyjność wątpić, a żeby sobie to przywrócić, bezrefleksyjnie goni się za mijającą młodością, chętnie z nową partnerką u boku i tym wszystkim, co się z tym wiąże (buzujące hormony, gorący seks, czyjaś uwaga, zauroczenie, poczucie bycia kimś wyjątkowym - złudne, chwilowe, ale tak jest).

Manuelka11 napisał/a:

Ale jak oni są zajebiści skoro potrafią oszukiwać kłamać i porzucać najbliższe im osoby???

Mam koleżankę, od której mąż odszedł do kochanki, to było ładnych kilka lat temu, a jednak ona wciąż czuje to odrzucenie. Niemniej nie o tym chcę pisać. Potem, już po rozwodzie, koleżanka związała się z mężem innej kobiety (na ten moment etykę tego zachowania zostawiam na boku), on się tak zauroczył, że odszedł od żony, wziął rozwód i oświadczył kochance, czyli owej koleżance. Obecnie są niecałe półtora roku po ślubie, będzie to jakieś trzy lata znajomości, i ona już swojej decyzji żałuje, bo zaczyna pokazywać swoje drugie oblicze.

118

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Mimi czytając każdy kolejny Twój wpis widzę znowu podobieństwa, bo miałem... bardzo podobnie. Wspólne plany, przyszłość, świeży remont mieszkania, zobowiązania, plany itd. Do tego moja jż zaczęła dbać o siebie, żarty znajomych - pilnuj jej bo się wylaszczyła strasznie, z kolei jej zapewnienia, że robi to dla mnie... i też nagle bach, po wszystkim. Dałbym sobie za nią rękę uciąć, byłem tak pewny tej persony. Broniłem jak twierdzy wręcz przed jakąkolwiek krytyką, że zbyt duża uwagę przywiązuje do wyglądu.

Czytając ostatnio ciekawą książkę nt. związków wyłapałem takie piękne zdania, może nie słowo w słowo, ale spróbuję przytoczyć.
Jeżeli ktoś okłamywał Ciebie Mimi na prawo i lewo, za Twoimi plecami układał sobie życie z kimś innym, był w ch... nie fair wobec Ciebie, posuwał inną kobietę na boku to serio myślisz, że będzie żałować rozpadu Twojego małżeństwa? On będzie się wybielał na każdym kroku, żeby mu było łatwiej, jak każdy egoista.
Następnie, im większy człowiek miał wkład w związek, pracował nad nim, nad relacją, dawał z siebie tym... bardzie cierpi i jest mu bardziej szkoda, dłużej trwa żałoba, niestety to jest normalne i mam to samo...
Samo małżeństwo z kolei można przyrównać, chodź to mało romantyczne do... prawa jazdy. Kiedy je zdajesz i wsiadasz do samochodu, możesz jechać wszędzie, ale jednak TRZEBA przestrzegać znaków drogowych. TRZEBA i koniec, tak samo powinno się przestrzegać pewnych zasad wchodząc w związek małżeński. Są zachowania niedopuszczalne z szacunku do drugiej osoby.
Książka Jakuba Czarodzieja, Kochaj Dobrze - naprawdę polecam, przyjemnie się czyta.
A jeżeli tam coś psychicznie nie gra... w sensie jakiegoś zaburzenia osobowości, to przede wszystkim nie powinnaś brać na siebie winy za jego zachowania. Ja też godzinami dukałem co zrobiłem w życiu źle, ale pamiętaj że to jednak Twój mąż jest agresorem.
Czas leczy rany, spróbuj to zaakceptować i fakt, że... trzeba żyć dalej. Mi osobiście to w jakimś stopniu pomaga...

119

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Piękne slowa pjack.
Tak, jesli ktos tak małżeństwo i partnera zdewaluowal to nie ma już do niego sentymentu. Przykro mi. Widzi tylko te slabe (wg niego) rzeczy i sobie je powtarza zeby miec pewność że dobrze zrobil. Nie widzi wartosci ktora widzą Ci co w malzenstwie inwestowali.
Ale na koniec - prosze weźcie sobie do serca to ze mimo wszystko to świat zabrał nam kogos bardzo bardzo słabego, złego i dwulicowego. Wiem, forma byla brutalna. Ale ja dopiero po rozstaniu  widze kogo ja mialam obok.  Po co mi ktos taki? Bez empatii, zasad, skrupułów? Czy skoro tak malo cenił mnie to czy moglabym polegac na nim w najgorszych momentach? Gdy bylabym juz starsza, moze jakas choroba zapukala... Nie wiem ile mi czasu tu zostało na tym padole ale wole spedzic je z ludźmi którzy soba cos reprezentują, umieja dawac i przyjmowac miłość. Mały spoiler: nie zawsze chodzi o milosc mesko damska. Milosc mozna dostac od rodziny, przyjaciół, zwierząt. Ale z otwartym sercem i spokojem w sobie prsyciaga sie wattosciowych ludzi.
Nasi ex niech bawia się w tym swoim ego piekiełku, goniac za kolejnym wyrzutem adrenaliny. Na zdrowie:)

120

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Mimi życzę Ci siły w tej całej batalii przeczytałem Twoją historię i tak jak bym czytał o sobie. Jestem właśnie takim zdradzaczem rządzi mną chemia trwa to juz przeszło ponad 3 miesiące. Od kilku dni walczę ze sobą, by obudzić się z tego letargu, szukam sposobów na razie bezskutecznie gdyż jest to bardzo silne. Moja żona tak jak Ty chce ratować mówiła że kocha, ja jednak w swoim amoku nie reaguje na to. Wiem że robię źle i nawet paradoksalnie wbrew sobie. Widzę cierpienie mojej rodziny zwłaszcza córki, początkowo byłem ślepy na to ale chcę zostać z nimi. Nie mam kaca ale mam świadomość jak jestem podły a jednak nie potrafię się uwolnić i mam przeogromny pierd...ik w głowie czy jest dla mnie szansa na naprawienie systemu wartości?. To tak w ogromnym skrócie.

121

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
TOSCAN napisał/a:

Mimi życzę Ci siły w tej całej batalii przeczytałem Twoją historię i tak jak bym czytał o sobie. Jestem właśnie takim zdradzaczem rządzi mną chemia trwa to juz przeszło ponad 3 miesiące. Od kilku dni walczę ze sobą, by obudzić się z tego letargu, szukam sposobów na razie bezskutecznie gdyż jest to bardzo silne. Moja żona tak jak Ty chce ratować mówiła że kocha, ja jednak w swoim amoku nie reaguje na to. Wiem że robię źle i nawet paradoksalnie wbrew sobie. Widzę cierpienie mojej rodziny zwłaszcza córki, początkowo byłem ślepy na to ale chcę zostać z nimi. Nie mam kaca ale mam świadomość jak jestem podły a jednak nie potrafię się uwolnić i mam przeogromny pierd...ik w głowie czy jest dla mnie szansa na naprawienie systemu wartości?. To tak w ogromnym skrócie.

To teraz Ty poszedłeś na bok ,ostatnio to żona zdradzała Ciebie niby tylko emocjonalnie ?
Po co to ciągnąć taki związek ?

122

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
paslawek napisał/a:
TOSCAN napisał/a:

Mimi życzę Ci siły w tej całej batalii przeczytałem Twoją historię i tak jak bym czytał o sobie. Jestem właśnie takim zdradzaczem rządzi mną chemia trwa to juz przeszło ponad 3 miesiące. Od kilku dni walczę ze sobą, by obudzić się z tego letargu, szukam sposobów na razie bezskutecznie gdyż jest to bardzo silne. Moja żona tak jak Ty chce ratować mówiła że kocha, ja jednak w swoim amoku nie reaguje na to. Wiem że robię źle i nawet paradoksalnie wbrew sobie. Widzę cierpienie mojej rodziny zwłaszcza córki, początkowo byłem ślepy na to ale chcę zostać z nimi. Nie mam kaca ale mam świadomość jak jestem podły a jednak nie potrafię się uwolnić i mam przeogromny pierd...ik w głowie czy jest dla mnie szansa na naprawienie systemu wartości?. To tak w ogromnym skrócie.

To teraz Ty poszedłeś na bok ,ostatnio to żona zdradzała Ciebie niby tylko emocjonalnie ?
Po co to ciągnąć taki związek ?

później okazało się, że nie tylko emocjonalnie, nie chce do tego wracać. Fakt jest taki, że od tamtego czasu po przepracowaniu ciosu jaki mnie spotkał żyło mi się jak pączek w maśle rzuciłem sie w wir wszystkiego... to i tu nie zaglądałem aż do momentu kiedy boczna się pojawiła i popłynąłem...
po co ciągnąć ? nasuwa mi się całe mnóstwo odpowiedzi po co ale chyba każda z nich nie będzie dostatecznie zadowalająca

123

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
TOSCAN napisał/a:
paslawek napisał/a:
TOSCAN napisał/a:

Mimi życzę Ci siły w tej całej batalii przeczytałem Twoją historię i tak jak bym czytał o sobie. Jestem właśnie takim zdradzaczem rządzi mną chemia trwa to juz przeszło ponad 3 miesiące. Od kilku dni walczę ze sobą, by obudzić się z tego letargu, szukam sposobów na razie bezskutecznie gdyż jest to bardzo silne. Moja żona tak jak Ty chce ratować mówiła że kocha, ja jednak w swoim amoku nie reaguje na to. Wiem że robię źle i nawet paradoksalnie wbrew sobie. Widzę cierpienie mojej rodziny zwłaszcza córki, początkowo byłem ślepy na to ale chcę zostać z nimi. Nie mam kaca ale mam świadomość jak jestem podły a jednak nie potrafię się uwolnić i mam przeogromny pierd...ik w głowie czy jest dla mnie szansa na naprawienie systemu wartości?. To tak w ogromnym skrócie.

To teraz Ty poszedłeś na bok ,ostatnio to żona zdradzała Ciebie niby tylko emocjonalnie ?
Po co to ciągnąć taki związek ?

później okazało się, że nie tylko emocjonalnie, nie chce do tego wracać. Fakt jest taki, że od tamtego czasu po przepracowaniu ciosu jaki mnie spotkał żyło mi się jak pączek w maśle rzuciłem sie w wir wszystkiego... to i tu nie zaglądałem aż do momentu kiedy boczna się pojawiła i popłynąłem...
po co ciągnąć ? nasuwa mi się całe mnóstwo odpowiedzi po co ale chyba każda z nich nie będzie dostatecznie zadowalająca

Nie wiem, czy jest szansa dla Ciebie, czy jest szansa dla Was. Jeśli jesteś szczery w tym co piszesz to szansa może jest, ale szczerość i pewność czego się chce to podstawa, szczególnie, gdy są dzieci.
Wiem natomiast, że ja dałam szansę i zostałam ponownie oszukana. Cierpiałam drugi raz, cierpiała starsza córka (młodsza całe szczęście nie ogarnia jeszcze). Właśnie z tego powodu miałam wyrzuty sumienia, dałam nam szansę, dla siebie, dla nas, dla dzieci, a córka cierpiała ponownie razem ze mną, przez moją naiwność.
Jeszcze jakiś czas temu wiele bym dała żeby mąż napisał to co Ty, aktualnie jesteśmy po pierwszej rozprawie i łatwo nie jest. To już nie jest człowiek którego kochałam, ale tęsknię właśnie za tamtą osobą... Nie wiem, czy kiedyś zrozumie co zrobił, aktualnie jest w takim amoku, że widzi tylko siebie i swoje szczęście. Dzieci się nawet nie liczą.

124 Ostatnio edytowany przez paslawek (2022-01-20 22:54:16)

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
TOSCAN napisał/a:

później okazało się, że nie tylko emocjonalnie, nie chce do tego wracać. Fakt jest taki, że od tamtego czasu po przepracowaniu ciosu jaki mnie spotkał żyło mi się jak pączek w maśle rzuciłem sie w wir wszystkiego... to i tu nie zaglądałem aż do momentu kiedy boczna się pojawiła i popłynąłem...
po co ciągnąć ? nasuwa mi się całe mnóstwo odpowiedzi po co ale chyba każda z nich nie będzie dostatecznie zadowalająca

Jak chcesz cokolwiek naprawić ,skoro nie chcesz do tego wracać ? W skrócie się nie da .
Zdaje się że nie zupełnie przepracowałeś tamten cios ,ale to naprawdę trudne świat emocji i równowagi.
Pierwsza myśl to ten odlot to jednak taki odwet niby "remis" dla równowagi ,druga myśl to żona spadła z piedestału,wybaczyłeś na wyrost,nie ufasz ale z szacunkiem do niej też masz problem tak jak z szacunkiem do siebie i poczuciem wartości   
jeżeli ją w jakikolwiek sposób kontrolujesz to znaczy sterujesz nią to system mocno Ci szwankuje .
Tak schematycznie to po romansie w żonie mogło niewiele pozostać dla Ciebie ,dalej jej  nie ufasz i chcesz ukarać robiąc sobie dobrze.Niektóre skryte chciejstwa się spełniają niestety.
żona wie że masz romans ?
System wartości to strasznie poważnie brzmi teoretycznie zracjonalizujesz wszystko i zrelatywizujesz ,tylko to nie znaczy że jednocześnie emocje wrócą na swoje miejsce i do równowagi za pomocą takiego myślenia o systemie podświadomość działa z opóźnieniem czasami
teraz jak uruchomiłeś emocje i myślenie to na moje oko po 3 miesiącach nie bardzo możesz się wycofać i nie bardzo Ci się chce,wyrzuty łatwo jak widzisz stłumić ,rezultat i suma będzie się liczyć jak romans się wypali ,nie potrafisz oddzielić chyba tych relacji od siebie ,one mam wrażenie wcale nie są niezależne ,na ile to wynik waszej uszkodzonej jeszcze wcześniej  relacji na ile w tym to rekompensata ,bardzo niebezpieczne igranie z emocjami ,wypalają się ale dla żony nic może nie zostać.
Nawet jak zerwiesz teraz to nie zakończysz czegoś ,niestety przed Tobą ostry chaos emocji ,niektóre są fajne ,ale to uzależnia w pewien sposób takie życie ,na ogół potem zgliszcza ,dorośli lepiej sobie poradzą dzieci niekoniecznie .
Zastanów się czy potrafisz rozdzielić romans od związku z żoną jeżeli więź póki istnieje z nią ,i czy według ciebie żona jest z Tobą z wyrachowania czy coś jeszcze czuje teraz to za wcześni bo jesteś na srogim haju który musi przereagować organicznie ,ale minie wtedy dół jest większym problemem tak bywa .

125 Ostatnio edytowany przez acine (2022-01-21 00:58:41)

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
TOSCAN napisał/a:

później okazało się, że nie tylko emocjonalnie, nie chce do tego wracać. Fakt jest taki, że od tamtego czasu po przepracowaniu ciosu jaki mnie spotkał żyło mi się jak pączek w maśle rzuciłem sie w wir wszystkiego... to i tu nie zaglądałem aż do momentu kiedy boczna się pojawiła i popłynąłem...
po co ciągnąć ? nasuwa mi się całe mnóstwo odpowiedzi po co ale chyba każda z nich nie będzie dostatecznie zadowalająca

Poczytales sobie troche o relacjach w trakcie swojego dna z zona kiedy Cie zdradzala, poczytales o budowaniu leszej wersji samego siebie, wylaszczyles, nadarzyla sie okazja...i teraz jest..slodka zemsta podana na zimno.
A gdzie w tym wszytskim sa dzieci?
Ale co tam dzieci jak widzisz ten strach zony ktora Ciebie wtedy upodlila i teraz ty jestes panem i ja zabijesz. w przenosni oczywiscie... ale jednak zabijesz... za to co ci wtedy zrobila.
Ludzie jednak sie dziela na tych dobrych i zlych.

126

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Mimi a co u Ciebie więcej, może daj upust emocjom tutaj?
Piszesz, że jest ciężko - zbierasz się jakoś w całość, dajesz radę walczyć, czas działa jakoś na Twoją korzyść? Robisz coś dla siebie, czy mąż ładuje się z butami do życia i ryje głowę na każdym kroku?

Kolegę powyżej to szczerze aż szkoda pouczać, żona zrobiła świństwo, więc robi klin za klin. Mało to dojrzałe, ale naprawdę dajcie sobie z żoną spokój z tym małżeństwem, bo szkoda że dzieci na to patrzą, serio. Czas dorosnąć, a nie bawić się ludzkimi emocjami, a jakie to wzniosłe z cyklu "chcę zakończyć romans, ale nie mogę" i szukanie usprawiedliwienia.
Twoja żona zrobiła, co zrobiła, ale to i tak nie daje Ci prawa do zrobienia tego samego, ot co o tym myślę.

127

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
pjack napisał/a:

Mimi a co u Ciebie więcej, może daj upust emocjom tutaj?
Piszesz, że jest ciężko - zbierasz się jakoś w całość, dajesz radę walczyć, czas działa jakoś na Twoją korzyść? Robisz coś dla siebie, czy mąż ładuje się z butami do życia i ryje głowę na każdym kroku?

Kolegę powyżej to szczerze aż szkoda pouczać, żona zrobiła świństwo, więc robi klin za klin. Mało to dojrzałe, ale naprawdę dajcie sobie z żoną spokój z tym małżeństwem, bo szkoda że dzieci na to patrzą, serio. Czas dorosnąć, a nie bawić się ludzkimi emocjami, a jakie to wzniosłe z cyklu "chcę zakończyć romans, ale nie mogę" i szukanie usprawiedliwienia.
Twoja żona zrobiła, co zrobiła, ale to i tak nie daje Ci prawa do zrobienia tego samego, ot co o tym myślę.

jest wiele trafnych spostrzeżeń w tym co napisaliście powyżej, moje zdanie w kwestii potencjalnej zemsty jest odmienne, jestem przekonany, że ja się po prostu zakochałem. Moje serce i cienka skorupka, która została po przejściach pewnie było podatne na to, że mnie trafiło. To nie jest tak, że nadarzyła mi się okazja bo o tę nie trudno w moim środowisku. Gdybym chciał zemsty to tych okazji jest wiele i sądzę że zrobił bym to od razu (chyba, że jestem nieświadomy i po latach podprogowo się mszczę) . Nie będę opisywać tutaj swojej historii, bo ani to mój wątek ani zapewne nic ciekawego. Podkreślam ja się nie otrząsnąłem z tego amoku ale zdaję sobie sprawę że bez pomocy z zewnątrz (terapeuta) nie ruszę do przodu. Na ten moment mnie rozrywa sad
Dziękuję Wam za krytyczne słowo.

Mimi śledzę wątek i ciekaw jestem jak toczy się Twoja historia

128

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
Mimi5 napisał/a:

Cześć,
Od dawna czytam forum, wpisy wielu osób są dużym wsparciem. Wiele historii jest podobnej do mojej, schematy te same...
Dałam mężowi szansę po zdradzie, niestety okazało się, że dalej kontynuowała tamtą znajomość, gdy to odkrywałam niedawno to on stwierdził, że to jest miłość, której do mnie już nie czuje, chociaż niby próbował z tym walczyc... ( jasne...) wyprowadził się. Wiem, że swoją dalszą przyszłość już organizuję z kochanką. Mój poziom naiwność jest chyba już nie do pobicia - gdybym opisała szczegółowo ostatni rok. Niestety po powrocie wierzyłam w nasz związek, rodzinę i relację. Teraz cierpię znów jak poprzednio, a nawet chyba bardziej. Czeka mnie rozwód - raczej łatwo nie będzie, samodzielne macierzyństwo, no i muszę się odkochać, bo ja kochałam go naprawdę przez 14 lat...


Trzymaj się kochana! Dla swojego dziecka i dla siebie! ❤️ Wszystko w naszym życiu dzieje się w jakimś celu

129

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Mimi. Wspieram całym sercem. Zresztą Ty wiesz. Jeszcze będzie świeciło słońce.

130

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Masia79, Smutna1234, dziękuję Wam bardzo smile

Pjack... Jest ciężko. Ostatnie dwa dni to straszenie, kłamstwa i tego typu chore zachowania.
Dzieci niestety nie są w kręgu jego aktualnych zainteresowań, liczy się  on i jego wygoda, spokój, pieniądze, zabawa... Chce niskie alimenty, żadnych obowiązków, ale walczę. Zbyt dużo złego się stało, tyle dałam radę to teraz też dam, dla córek!

Posty [ 66 do 130 z 153 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026