netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

152 odpowiedzi44 408 wyświetleńzałożony przez Mimi5, 06.08.2021

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 153 ]

1

Temat: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Cześć,
Od dawna czytam forum, wpisy wielu osób są dużym wsparciem. Wiele historii jest podobnej do mojej, schematy te same...
Dałam mężowi szansę po zdradzie, niestety okazało się, że dalej kontynuowała tamtą znajomość, gdy to odkrywałam niedawno to on stwierdził, że to jest miłość, której do mnie już nie czuje, chociaż niby próbował z tym walczyc... ( jasne...) wyprowadził się. Wiem, że swoją dalszą przyszłość już organizuję z kochanką. Mój poziom naiwność jest chyba już nie do pobicia - gdybym opisała szczegółowo ostatni rok. Niestety po powrocie wierzyłam w nasz związek, rodzinę i relację. Teraz cierpię znów jak poprzednio, a nawet chyba bardziej. Czeka mnie rozwód - raczej łatwo nie będzie, samodzielne macierzyństwo, no i muszę się odkochać, bo ja kochałam go naprawdę przez 14 lat...

2

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Jeśli czytasz forum to wiesz że historie takie jak Twoja dzieją się, wcale nie rzadko, pewnie nie umniejsza Twojego bólu ten fakt ale daje Ci trochę wiedzy na ten temat, będzie Ci ciężko a jeśli masz dziecko czy dzieci tym bardziej będzie Ci potrzeba siły, nie wyrzucaj sobie że pozwoliłaś na powrót męża po pierwszej zdradzie, gdybyś nie spróbowała wyrzucałabyś sobie że nie dałaś szansy, musisz być dla siebie teraz wyrozumiała bo różne emocje będą Tobą rządzić, to czas będzie Cię leczył........przykro Mimi że to Cię spotkało

3 Ostatnio edytowany przez Mimi5 (2021-08-06 22:36:00)

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
Ranna_Panna napisał/a:

Jeśli czytasz forum to wiesz że historie takie jak Twoja dzieją się, wcale nie rzadko, pewnie nie umniejsza Twojego bólu ten fakt ale daje Ci trochę wiedzy na ten temat, będzie Ci ciężko a jeśli masz dziecko czy dzieci tym bardziej będzie Ci potrzeba siły, nie wyrzucaj sobie że pozwoliłaś na powrót męża po pierwszej zdradzie, gdybyś nie spróbowała wyrzucałabyś sobie że nie dałaś szansy, musisz być dla siebie teraz wyrozumiała bo różne emocje będą Tobą rządzić, to czas będzie Cię leczył........przykro Mimi że to Cię spotkało

Tak, wiem takie historie się dzieją. Tylko zawsze mówiąc o swoim małżeństwie, życiu mówiłam, że wszystko się tak dobrze układa, mamy siebie, rodzinę, zdrowie, super pracę, dom i nagle... Okazuję się, że on spotkał ją w pracy i poczuł coś czego nie czuł już do mnie. Oczywiście było pełno klamst, obietnic, nawet zrzucanie, że to jednak moja wina, że gdyby było idealnie to nikt by się nie pojawił. Teraz On zachowuję się jakby był na haju (chociaż wiem że zawsze był przeciwny), po prostu jego myśli,emocje, wszystko jest skierowane na kochankę. Robi to co ona chce i tak jak ona rozkaże.  Niestety nie idzie do niego dotrzeć. Odsunął się od wszystkich i przyjmuje tylko swoją rację. Nie ma żadnego poczucia obowiązku jeśli chodzi o dom, dzieci. Mówi jedno, robi drugie. Jest jak w amoku... A ja muszę przestać o nim myśleć, bo w pewnym sensie jestem uzależniona od niego... I ciężko mi się uwolnić... Wierzyłam w nas, w nasze małżeństwo, a teraz to pękło...

4

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

może to lepiej że się wyprowadził, będzie Ci łatwiej łapać dystans, do niego obecnie niewiele dociera bo będąc zauroczony jest powiedzmy w innym stanie świadomości, czy on już określił się definitywnie co zamierza ?

5

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
Ranna_Panna napisał/a:

może to lepiej że się wyprowadził, będzie Ci łatwiej łapać dystans, do niego obecnie niewiele dociera bo będąc zauroczony jest powiedzmy w innym stanie świadomości, czy on już określił się definitywnie co zamierza ?

Niestety nie określił, nie wiem jakie ma zamiary odnośnie domu, alimentów, kontaktów z dziećmi. Aktualnie przyjeżdża sobie co kilka dni na kilka godzin i tyle, zero obowiązków czy deklaracji. Jedyne co to powiedział, że złoży pozew, bo przecież ona (kochanka) nie będzie znów czekać, aż on się rozmyśli i wróci do domu, tak jak kilka miesięcy temu za pierwszym razem, bo to wciąż ta sama kobieta.

6

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

czy Ty pracujesz, jak małe są dzieci ?

7

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
Ranna_Panna napisał/a:

czy Ty pracujesz, jak małe są dzieci ?

Tak, pracuję. Jestem niezależna finansowo, ale oczywiście to nie zwalnia z obowiązku płacenia na dzieci.
Dzieci są malutkie - młodsze w wielku żłobkowym, a starsze 1 klasa teraz (i bardzo przeżywa to co się znów dzieje w naszym życiu).

Aktualnie jakoś daję radę, byłam u psychiatry dostałam leki, bo wciąż płakałam, a przecież muszę zajmować się dziećmi, pracować.
Zapisałam się też na psychoterapię do psychologa.

8 Ostatnio edytowany przez Milka789 (2021-08-06 23:25:46)

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Założyłam specjalnie konto, aby podpowiedziec co będzie dalej. Aż przykro się czyta, że kolejna taka historia. Ja utożsamiam się najbardziej z historią Pain, chyba podobnie czujemy i myślimy, choć różni nas to, że u mnie nie było żadnej szansy po odkryciu zdrady. Ale wracając do tematu co będzie dalej to zakładam, że typowo: Twój mąż zacznie Cię traktować jak obcą osobę, to straszny ból - wiem, temat alimentów będzie odsuwał jak najdalej od siebie, kiedy już pękniesz i wymusisz jakieś ustalenia powie, że zależy Ci tylko na pieniądzach, może będziesz musiała walczyć o nie przed sądem, gdzie będzie przekonywał Sąd, że 1000 zł to aż nadto na dziecko, w tym czasie rozpocznie batalię o spłatę za dom i tu nie będzie już miał skrupułów, zapomni, że mieszkają w nim Wasze dzieci a wszelkie argumenty w tym zakresie odeprze stwierdzeniem, żeby nie mieszać tematu dzieci do spraw majątkowych. Na koniec uznasz, że nie wiesz z kim zylas, że nie wiesz kim jest ten człowiek. Z całego serca życzę Ci, aby nie ziścił się ten scenariusz. Życzę siły, bo pamiętam jak koszmarny był to czas.

9

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
Milka789 napisał/a:

Założyłam specjalnie konto, aby podpowiedziec co będzie dalej. Aż przykro się czyta, że kolejna taka historia. Ja utożsamiam się najbardziej z historią Pain, chyba podobnie czujemy i myślimy, choć różni nas to, że u mnie nie było żadnej szansy po odkryciu zdrady. Ale wracając do tematu co będzie dalej to zakładam, że typowo: Twój mąż zacznie Cię traktować jak obcą osobę, to straszny ból - wiem, temat alimentów będzie odsuwał jak najdalej od siebie, kiedy już pękniesz i wymusisz jakieś ustalenia powie, że zależy Ci tylko na pieniądzach, może będziesz musiała walczyć o nie przed sądem, gdzie będzie przekonywał Sąd, że 1000 zł to aż nadto na dziecko, w tym czasie rozpocznie batalię o spłatę za dom i tu nie będzie już miał skrupułów, zapomni, że mieszkają w nim Wasze dzieci a wszelkie argumenty w tym zakresie odeprze stwierdzeniem, żeby nie mieszać tematu dzieci do spraw majątkowych. Na koniec uznasz, że nie wiesz z kim zylas, że nie wiesz kim jest ten człowiek. Z całego serca życzę Ci, aby nie ziścił się ten scenariusz. Życzę siły, bo pamiętam jak koszmarny był to czas.

Bardzo dziękuję za wpis. Niestety spodziewam się, że tak to może wyglądać. On zarabia dość dobrze, ale przecież musi mu wystarczy na nowe wygodne życie z kochanką... A dom co z tego, że budowaliśmy go żeby mieszkać tutaj z dziećmi, tworzyć rodzinę, że im to daje poczucie bezpieczeństwa, teraz dla niego nikt i nic się nie liczy, tylko ona.
A jak w Twoimi przypadku skończył się rozwód? Był z orzekaniem? Udało mu się ugrać mniejsze alimenty?
U nas najgorsze, że on aktualnie to tylko udaje, że się dziećmi interesuje, a tak naprawdę to robi to na pokaz, bo gdy przyjeżdża nie wnosi nic to ich życia, wychowania, czasu... Tylko kanapa i TV.

10

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Jeszcze nie ma orzeczonego rozwodu (dopiero rok od rozstania) , mimo że w tym zakresie sporu nie ma. Spór dotyczy wysokości alimentów i mimo, że wystąpiłam o zabezpieczenie, które otrzymałam, ex wije się jak piskorz, aby je obniżyć, obecnie nawet wystąpił o mediacje w tym zakresie. O winę w ogóle nie wystąpiłam, bo to orzeczenie wpływa tylko na ewentualne alimenty dla żony, ale takiej potrzeby na szczęście nie ma. Zaczyna się od tego, że najpierw odchodzący fruwa, ale mija kilka miesięcy i zaczyna myśleć dlaczego on ma np zajmować mieszkanie a żona dom, jemu się coś należy... W głowie potrafi kompletnie odciąć wątek dzieci i ich choć względnej stabilizacji i bezpieczeństwa. I dobre zarobki niczego tu nie zmieniają, bo zmienia się punkt odniesienia, teraz celem staje się zapewnienie jak najlepszych warunków w nowym związku. Przecież odchodzący opuszcza rodzinę żeby teraz rozwijać skrzydła, realizować się, bawić, dobrze żyć (pewnie deprecjonuje swoje dotychczasowe dobre życie), jemu się to wszystko po prostu należy, żona to jakaś histeryczna, przecież ludzie się rozstają a ta nie wiadomo czemu jakaś smutna, to jak on miałby te skrzydła rozwijać przy niej, przecież przed nim cały świat.... Ach, dużo by pisać, wszystkiego tego doświadczyłam, ale przeżyłam, Ty też przeżyjesz i dziś mi nie uwierzysz, ale zaznasz spokoju i pogodzenia. Myślę że kolejny etap to szczęście, ale do niego jeszcze nie doszłam, więc nie wyprzedzam życia.

11 Ostatnio edytowany przez Tancerkaja (2021-08-07 03:30:40)

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Mimi bardzo mi przykro, że Cię to spotkało. Myślę że teraz powinnaś skoncentrować się na sobie i dzieciach. Idź do adwokata, dowiedz się co możesz i jak się bronić. Z tego co piszesz  mąż nie będzie miał żadnych skrupułów żeby zabrać ile się da. Walcz o siebie i dzieci bo on teraz widzi tylko czubek własnego nosa i swojej kochanki więc zdrowym rozsądkiem niczego nie załatwisz. I mocno Cię przytulam.
Edytuje żeby napisać, niech weźmie dzieci na spacer na plac zabaw cokolwiek.

12

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Do adwokata jestem umowiona, chociaż sama nie wierzę w to wszystko co się dzieje. Jeszcze kilka tygodni temu spaliśmy razem, przytulał mnie, a teraz...
Staram się skoncentrować na dzieciach, ale wiadomo myśli wciąż wracają do chwil gdzie byliśmy razem. Wiem, że niepotrzebnie je idealizuję, ale to chwilowo silniejsze ode mnie. Niestety wydaję mi się, że on ma typową osobowość narcystyczną i teraz pokazuje swoje prawdziwe oblicze.
Z jednej strony czuję , że go nienawidzę, a z drugiej nie wiem co bym zrobiła znów za kilka miesięcy gdyby chciał wrócić, a jego zachowanie niestety zawsze jest takie żeby pozostawić sobie furtkę do powrotu.
On na razie nie porusza tematu alimentów, rozwodu, podziału majątku, chociaż może już działa w tym temacie, nie wiem... Dla niego liczy się tu i teraz, to że on jest najszczęśliwszy i nic innego się nie liczy.

13

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Myślę że Twoje uczucia są jak najbardziej normalne. Sprzeczne. Jednak wszystko z czasem zacznie się znieniac. Za kilka Msc możesz Ty juz go nie chcieć. Jego zdrada pierwsza i druga napewno dadzą Ci do myślenia że nie warto. Teraz myśl o zabezpieczeniu dzieci i siebie i nie daj się oszukać i mydlić oczu. Może na tym się skoncentruj. Dasz radę, wszystko mija. Dzień po dniu, dzień po dniu i będzie powoli coraz lepiej. Wiem że bardzo cierpisz, to zdradzone zaufanie, pokładana miłość, tyle lat.... A mąż teraz taki inny obcy bez empatii jakbyś była obcym człowiekiem. Na to nic nie poradzisz. To jak grochem o ścianę. On nie słyszy co Ty do niego mówisz. Musisz to przyjąć, starać zająć sobą, ograniczyć z nim kontakty do minimum. Po blokować gdzie się da żebyś tej cudownej miłości nie musiała oglądać na portalach społecznościowych. Poczytaj wątki innych dziewczyn, to samo przechodziły i przechodzą może to da ci jakąś ulgę.

14 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-08-07 07:55:10)

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Jak sobie przypomnę  tę bezsilność  to mi żal serce sciska.
Chyba najlepiej na tym wyszły te, ktore wystawily od razu walizki, tylko ciężko to zrobić gdy są  małe dzieci.
Najpierw jest etap szoku i niedowierzania
Przy takim przebiegu zdrady, jak u Ciebie  i kolezanek to jest niestety efekt tego że myślisz  że związalaś się z mężczyzną,  a nagle zostajesz mamą niepowaznego bobasa, który przeżywa bunt nastolatka.
Co ciekawe z mojej obserwacji na forum,  przy takim przebiegu "choroby" zwykle jest podobny schemat: w małżeństwie nie ma "trzymania za mordę" (za przeproszeniem)  Pan ma zwykle ciężkie dzieciństwo, zaborczą matkę czy tym podobne traumy, a kochanka powiela rolę matki, nawet jakby miała 20 lat.:) bo żona zwykle taka nie jest, wtedy uciekał od mamy smile
więc do innej niz ona kobiety.
Zwykle moment tego kryzysu jest taki, że w życiu z jakiegoś powodu trzeba mocno wejść w rolę męską i wychodzą  słabości tego Pana i następuje dramatyczna ucieczka.
Jedyny wniosek jaki mi przychodzi to nigdy więcej niedojrzalych owoców I bynajmniej nie o wieku mowa, niech was siwy włos nie zwiedzie.
Nie ma kogo żałować  autorko, i lepiej że teraz wyszło szydło z worka może A nie za 10 lat?
Dbaj o siebie, trzymaj się,

15

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
Ela210 napisał/a:

Chyba najlepiej na tym wyszły te, ktore wystawily od razu walizki, tylko ciężko to zrobić gdy są  małe dzieci.

Masz rację, pewnie tak by było najlepiej, ale ja nie potrafię tak zrobić.
Z jednej strony mam żal i nie wyobrażam sobie już mu zaufać, rozum mówi, że to koniec.
A z drugiej jest serce... Które on co jakiś czas podkarmia jakimiś glupimi tekstami o swoich przemyśleniach i wątpliwościach. I serce się gdzieś łudzi, że może on jeszcze się ogarnie, zrozumie, minie mu ten stan jak po koksie (ale emocjonalnym).

Aktualnie kompletnie nie wiem na czym stoję, on robi to co kochanka chce, wszystko z nią konsultuję, na temat naszego rozwodu milczy...

16

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Więc chyba najlepiej zająć się sobą. Rozwieść się jeszcze zdążysz zawsze.

17 Ostatnio edytowany przez Olinka (2021-08-07 23:17:40)

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

to bedzie jeszcze bolec, ale na co masz wplyw to zadbanie o siebie i dzieci. nie czekaj, idz do prawnika.

a tu jeszcze link, co komus pomoglo [nieregulaminowy link]

18 Ostatnio edytowany przez Mimi5 (2021-08-07 20:31:35)

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Tak wiem, staram się zajmować dziećmi najlepiej jak potrafię w tej sytuacji. Sobą jeszcze zająć się nie umiem, może terapia mi pomoże...
Aktualnie mimo bólu i żalu, łudzę się, że on się "obudzi" zrozumie do zrobił, co jest wartością...
Nie rozumiem, jak on tak po prostu może zrezygnować ze wszystkiego co ważne dla tej dziewczyny, której określać słowami nie będę, bo będą to same przekleństwa.  Ona doskonale zdawała sobie sprawę, że mamy malutkie dzieci (jedno jest niemowlakiem) i  nie odpuszczała, cały czas dążyła do ich kontaktu...
Wiem, że to mąż jest winny najbardziej, ale ją jakoś łatwiej mi darzyc nienawiścią...

19 Ostatnio edytowany przez Ania2019 (2021-08-07 20:42:05)

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
Mimi5 napisał/a:

Wiem, że to mąż jest winny najbardziej, ale ją jakoś łatwiej mi darzyc nienawiścią...

To on Cię zdradził, ale mnie również brak słów na tą kobietę...
Trzymaj się Mimi dla dzieciaków i dbaj o siebie, dobrze, ze pójdziesz na terapię (mnie terapia i leki pomogły), a tutaj dobrze Ci radzą wszyscy, zadbaj o wszystko (zdrowie, pieniadze, prawnika niezaleznie od tego co bedzie).
Sama jestem slabym doradcą, bo na etapie pierwszej zdrady (tak myślę smile ) i wybaczenia i mocno trzymam za Ciebie kciuki.
Czasami myślę, ze takie kobiety i zdradzacze są siebie warci i są właśnie dla siebie.
Ps.ta od mojego męża sama miała male dziecko i byla we trakcie rozwodu, bo maz ja zdradzał i chyba byl agresywny, a robiła dokładnie to samo, brak słów. A mąż mój byl jak w amoku.

20

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
Ania2019 napisał/a:
Mimi5 napisał/a:

Wiem, że to mąż jest winny najbardziej, ale ją jakoś łatwiej mi darzyc nienawiścią...

To on Cię zdradził, ale mnie również brak słów na tą kobietę...
Trzymaj się Mimi dla dzieciaków i dbaj o siebie, dobrze, ze pójdziesz na terapię (mnie terapia i leki pomogły), a tutaj dobrze Ci radzą wszyscy, zadbaj o wszystko (zdrowie, pieniadze, prawnika niezaleznie od tego co bedzie).
Sama jestem slabym doradcą, bo na etapie pierwszej zdrady (tak myślę smile ) i wybaczenia i mocno trzymam za Ciebie kciuki.
Czasami myślę, ze takie kobiety i zdradzacze są siebie warci i są właśnie dla siebie.
Ps.ta od mojego męża sama miała male dziecko i byla we trakcie rozwodu, bo maz ja zdradzał i chyba byl agresywny, a robiła dokładnie to samo, brak słów. A mąż mój byl jak w amoku.

Tak, wiem, że ma tym forum można przeczytać wiele cennych wskazówek i rad. Dlatego zdecydowałam się opisać w dużym skrócie swoją historię.
Mój mąż też jest jak w amoku.
A ta dziewczyna... Wychowywała się bez taty... Teraz przyczyniła się do tego, że moje córki spota historia podobna to jej życia...

21

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Chyba teraz oprócz jego braku w życiu, w domu najbardziej męczy mnie myśl, że on jest taki szczęśliwy, a my cierpimy.
Podobno to miłość jakiej nie czuł wcześniej. Zgodność charakterów itd. Jest taki zakochany, szczęśliwy... A my cierpimy (ja, dzieci, nasze rodziny też).
Zasnanawiam się, czy serio można ułożyć sobie życie na cudzym nieszczesciu? Czy taki związek ma szansę przetrwać?
Wiem, nie powinnam się w ogóle na tym zastanawiać, bo co mnie to obchodzi... Ale te myśli jakoś same przychodzą...

22

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

wyłacz to radio pt Były mąż o swoim szczęściu bo pierdz..lą tam bardziej niz w TVP.

23

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Mimi5 przytulam Cię mocno!Zwłaszcza ,że mamy podobną sytuację jak już wiesz....Też powinnam swojego jeszcze męża nienawidzic i życzyć mu jak najgorzej! Bo my cierpimy! Bo ja cierpię!A on w tym czasie może się kocha z tą swoją kochanką....i jest szczęśliwy.Tylko czy on będzie taki do końca szczęśliwy wiedząc ,że gdzieś są jego dzieci??? Myślę ,że to już nigdy nie będzie to samo co  z pierwszą żoną Może kiedyś pożałują ,ale już będzie za późno.

24

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
Ela210 napisał/a:

wyłacz to radio pt Były mąż o swoim szczęściu bo pierdz..lą tam bardziej niz w TVP.

Dokładnie tak. Niech żyje w tym swoim świecie, niech kocha i robi co chce, ale tego nie słuchaj i tym się nie karm. Odetnij się od takich wiadomości.

25 Ostatnio edytowany przez Socjallibertarianin (2021-08-09 15:09:33)

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

To jest właśnie dawanie szans. Bezsens. Dotąd pokutuje MIT że on seks dla sportu to tylko skoki w bok bzdura. W przypadku obu płci jest to samo.

26 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-08-09 19:25:24)

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
Socjallibertarianin napisał/a:

To jest właśnie dawanie szans. Bezsens. Dotąd pokutuje MIT że on seks dla sportu to tylko skoki w bok bzdura. W przypadku obu płci jest to samo.

Ja znam parę która dała sobie szansę po zdradzie i serio są szczęśliwi. Są boisko ze sobą, wspierają się, są przyjaciółmi a od zdrady minęło wiele lat...

Wierzyłam, że  ja też jestem winna, że to się stało, że w naszym związku znalazła się przestrzeń dla osoby trzeciej. Szukałam winy w sobie, chociaż to on zdradził... I chociaż starałam się bardzo, to nic to nie dało... sad

Ciężko nie słuchać i odciąć się od kogoś z kim spędziło się pół życia. Nie wyobrażam sobie życia, świąt, domu bez niego... Z każdym dniem tęsknię coraz bardziej...i wiem, że już nic nigdy nie będzie tak jak chciałam. Dziewczynki będą wychowywać się w rozbitek rodzinie, chociaż zrobię dla nich wszystko , aleja miałam mamę i tatę w domu, mąż też. I ciężko mi się pogodzić z tym... Mam poczucie porażki... Ogromnej...

Żyją myśląc, że tam za 15 lat co będzie? Nadal tak jak na początku, przecież każdy związek przechodzi etapy... Ale oni muszą wszytsko zepsuć, zniszczyć, bo przecież tam to coś wyjątkowego...

27

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Mąż był u prawnika, powiedział, że złoży pozew i da mi znać jak to zrobi. Oczywiście co do warunków się nie dogadamy, bo z nim nie ma rozmowy...
Jest zakochany, zauroczony, wyłączył kompletnie myślenie...
Ja też byłam, ale nie jestem gotowa na złożenie pozwu pierwsza.
On zdradził może powinnam to zrobić ja, ale w sercu on gdzieś wciąż jest.

28

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Jejku, to oni te pozwy składają teraz po kilku tygodniach od wyprowadzki? Przecież musi dojść do trwałego rozkładu pożycia. Kiedy w ogóle zdążyli przemyśleć te decyzję o przekreśleniu całego życia. Nie wiem czy to poziom zaślepienia wizja swojego nowego doskonałego życia tak wpływa czy to znak czasów, że wszystko dzieje się szybko. To wręcz tempo zawrotne. I zdążyli naprawdę przemyśleć jak chcą poukładać kontakty z dziećmi, jak ma teraz wyglądać to wszystko? I tak gotowi już stanąć przed sądem i powiedzieć, że nie ma w nich już żadnej miłości?

29

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Mimi5 widzisz ja mam to samo.Tak szybko po wyprowadzce zażądał rozwodu.Tak jak czytałaś na moim forum chce rozwodu za porozumieniem.Ja chciałam separacji.Ale spotkałam się dziś z przyjaciółką i ona mi mówi,że jak po tym dasz mu rozwód za porozumieniem to tak jakbyś się przyznawała,że zgadzasz się z tym ,że to Twoja wina że on poszedł do kochanki....

30

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Współczuję Ci bardzo bo jak wiesz przechodzę właśnie to samo

31

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
Milka789 napisał/a:

Jejku, to oni te pozwy składają teraz po kilku tygodniach od wyprowadzki? Przecież musi dojść do trwałego rozkładu pożycia. Kiedy w ogóle zdążyli przemyśleć te decyzję o przekreśleniu całego życia. Nie wiem czy to poziom zaślepienia wizja swojego nowego doskonałego życia tak wpływa czy to znak czasów, że wszystko dzieje się szybko. To wręcz tempo zawrotne. I zdążyli naprawdę przemyśleć jak chcą poukładać kontakty z dziećmi, jak ma teraz wyglądać to wszystko? I tak gotowi już stanąć przed sądem i powiedzieć, że nie ma w nich już żadnej miłości?

Ja mojego męża wyrzuciłam z domu tydzień po tym jak przyznał się ,że jest Ona i że on kocha ją i nie chce już ze mną być .Po tygodniu od wyprowadzki przyjechał i już cisnął o rozwód oczywiście za porozumieniem.I w końcu sam złożył pozew.

32

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Milka
Jak tylko czas Ci pozwoli no i kasa,  poszukaj terapii wsparcia. Znajdź psychologa, wygadaj się. Na początek szukaj małych rzeczy które Cię cieszą w życiu codziennym i doceń je. Poszukaj też metody 34 kroków. Załapiesz dystans, którego bardzo teraz potrzebujesz.

33

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Manuelko11, nie dalej jak wczoraj prosiłam, żebyś swoich postów nie umieszczała jeden pod drugim, a w zamian korzystała z funkcji "eddytuj", która znajduje się przy każdym z Twoich postów. Uprzedzam, że jeśli nadal będziesz tak uporczywie ignorować obowiązujący na Netkobietach regulamin oraz moderatorskie prośby, otrzymasz ostrzeżenie.
Z pozdrowieniami, Olinka

34 Ostatnio edytowany przez Mimi5 (2021-08-13 00:56:46)

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
Milka789 napisał/a:

Jejku, to oni te pozwy składają teraz po kilku tygodniach od wyprowadzki? Przecież musi dojść do trwałego rozkładu pożycia. Kiedy w ogóle zdążyli przemyśleć te decyzję o przekreśleniu całego życia. Nie wiem czy to poziom zaślepienia wizja swojego nowego doskonałego życia tak wpływa czy to znak czasów, że wszystko dzieje się szybko. To wręcz tempo zawrotne. I zdążyli naprawdę przemyśleć jak chcą poukładać kontakty z dziećmi, jak ma teraz wyglądać to wszystko? I tak gotowi już stanąć przed sądem i powiedzieć, że nie ma w nich już żadnej miłości?

Jeszcze pozwu nie napisał i nie złożył, ale kompletuje dokumenty i twierdzi, że to zrobi dość szybko. Jego argument " przecież ona (kochanka) z nim nie będzie jak nie będzie miał rozwodu"
Bardzo dojrzałe i przemyślane, jak wszystko ostatnio... Brak słów...

35

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Walcz o siebie, o dzieci. Nie pozwól się deptać mężowi. Wiem, że go kochasz. Wiem, że nie chcesz zabierać dzieciom taty, że chciałaś aby miały pełną rodzinę. Powiem tak, Twój mąż to niedojrzały facet, który za nic ma rodzinę. Niech idzie do tej baby, za jakiś czas pewnie i ją zostawi. Przykro mi, że musisz cierpieć Ty i dzieci,bo na nich się to odbije na pewno. Jedyne co możesz teraz zrobić to zapewnić sobie dach nad głową, pieniądze na życie i zadbać o własne dzieci. Chce rozwodu? Zawalcz, aby rozwód był z jego winy i zabezpiecz siebie oraz swoje dzieci finansowo. To co, że jesteś niezależna finansowo? Ściągnij z niego podczas rozwodu ile się da! Dzięki temu, kiedyś Twoje dzieci będą miały łatwiej. A Ty się nie poddawaj. Wierzę, że jeszcze kogoś pokochasz i ktoś pokocha Ciebie- miłością prawdziwą, nie z papieru.

36

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
Mimi5 napisał/a:

Chyba teraz oprócz jego braku w życiu, w domu najbardziej męczy mnie myśl, że on jest taki szczęśliwy, a my cierpimy.
Podobno to miłość jakiej nie czuł wcześniej. Zgodność charakterów itd. Jest taki zakochany, szczęśliwy... A my cierpimy (ja, dzieci, nasze rodziny też).
Zasnanawiam się, czy serio można ułożyć sobie życie na cudzym nieszczęściu? Czy taki związek ma szansę przetrwać?
Wiem, nie powinnam się w ogóle na tym zastanawiać, bo co mnie to obchodzi... Ale te myśli jakoś same przychodzą...

Mimi, bardzo mi przykro dwa lata temu przeżywałam to samo jestem 2 mce po rozwodzie. Polecam mój wątek, też ONA spędzała mi sen z powiek, dostałam wiele cennych wskazówek. Czytając twój wątek przypomniałam sobie jak się wtedy czułam i na prawdę bardzo ci współczuję, że musisz przez to przechodzić. Zwłaszcza z tak małymi dziećmi (moja miała 7 mcy jak odszedł).
Czeka cię jeszcze sporo cierpienia, żyłowania każdego grosza, kłótni o każdą dodatkową minutę z dziećmi, obarczanie winą, nienawiść i odwracanie kota ogonem. Ale z czasem jak to się poukłada, być może będziesz miała darmową nianię do dzieci i czas na swoje sprawy i przyjemności. Teraz jeszcze tego nie widzisz ale uwierz mi na słowo, że dziś doceniam te chwile.
Trzymam za ciebie mocno kciuki i przytulam. A on wcale taki szczęśliwy to nie będzie. Takie baby co to wpakowują się w rodziny z małymi dziećmi to nie są jakieś sympatyczne i empatyczne niewiasty tylko raczej roszczeniowe, sfochowane babska. Przynajmniej ta moja taka jest i ten mój tylko się wije jak piskorz, żeby jej nie zdenerwować.... cóż tak wybrał.

37

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
Wiewióraa napisał/a:

Ściągnij z niego podczas rozwodu ile się da!

Gdyby ktoś się zastanawiał, dlaczego faceci nie chcą brać ślubów, to właśnie dlatego.
I mają rację.

38 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2021-08-18 18:48:26)

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
noben napisał/a:
Wiewióraa napisał/a:

Ściągnij z niego podczas rozwodu ile się da!

Gdyby ktoś się zastanawiał, dlaczego faceci nie chcą brać ślubów, to właśnie dlatego.
I mają rację.


Najlepiej marnować swoje najlepsze lata z kimś kto zdradza i oszukuje, rodzić mu dzieci na które nie można się doczekać alimentów i unosić się honorem, żeby dać szansę zdradzaczowi na rozkwit jego nowego związku z kochanką smile

Teraz rozumiem kobiety, które nie chcą wiązać się ślubem i wybierają stan wolny i bezdzietny smile

39

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
Wiewióraa napisał/a:

Walcz o siebie, o dzieci. Nie pozwól się deptać mężowi. Wiem, że go kochasz. Wiem, że nie chcesz zabierać dzieciom taty, że chciałaś aby miały pełną rodzinę. Powiem tak, Twój mąż to niedojrzały facet, który za nic ma rodzinę. Niech idzie do tej baby, za jakiś czas pewnie i ją zostawi. Przykro mi, że musisz cierpieć Ty i dzieci,bo na nich się to odbije na pewno. Jedyne co możesz teraz zrobić to zapewnić sobie dach nad głową, pieniądze na życie i zadbać o własne dzieci. Chce rozwodu? Zawalcz, aby rozwód był z jego winy i zabezpiecz siebie oraz swoje dzieci finansowo. To co, że jesteś niezależna finansowo? Ściągnij z niego podczas rozwodu ile się da! Dzięki temu, kiedyś Twoje dzieci będą miały łatwiej. A Ty się nie poddawaj. Wierzę, że jeszcze kogoś pokochasz i ktoś pokocha Ciebie- miłością prawdziwą, nie z papieru.

Piękne słowa. Nic tylko oprawić w ramkę i pokazywać nastolatkom płci męskiej.

40 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-08-19 14:11:20)

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Noben, Franek1987... Moim celem nie jest się mścić na mężu. Ja go wciąż w głębi serca kocham... Niestety to on poleciał za młodszą "koleżanką" z pracy. Sam powiedział, że winę przy rozwodzie weźmie na siebie. Tylko co mi to daje?? Mamy malutkie dzieci, serio niczego bardziej nie chciałam niż rodziny którą byliśmy przez wiele lat. Co mi po tłumaczeniu rodziny, znajomych, że to kryzys wieku średniego, że on zrozumie i będzie żałował. Tylko ja wiem co czuje nasza starsza córka, jak płacze, że taty nie ma w domu, jak o niego pyta. Ona ma tylko 7 lat.
Wiem, że powinnam się zatroszczyć teraz o dzieci, o ich przyszłość także pod względem finansowym. Mąż teraz jeździ na weekendy z kochanką, wydaje nasze pieniądze. Czy to jest ok? Założył rodzinę i powinien zachowywać się odpowiedzialnie. Do ślubu, ani dzieci go nie zmuszałam. Sam się oświadczył, a dzieci były po ślubie... A teraz mu się odwiedziło... To nie jest normalne. On się bawi, my cierpimy.

Pikupik, czytałam Twój wątek. Historia podobna. Niestety najbardziej cierpią dzieci. Co to tej kobiety, to masz racje roszczeniowa dziewczyna, bez wrażliwości i empatii. Jest młoda, bez zobowiązań, a mając świadomość tego jak małe mamy dzieci wpakowała się w romans w pracy. Postawiła też warunek wyprowadzki i rozwodu, żeby byli razem, a mój jeszcze mąż posłuszny jak baranek robi co Pani każe...

41

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
Mimi5 napisał/a:

Noben, Franek1987... Moim celem nie jest się mścić na mężu. Ja go wciąż w głębi serca kocham... Niestety to on poleciał za młodszą "koleżanką" z pracy. Sam powiedział, że winę przy rozwodzie weźmie na siebie. Tylko co mi to daje?? Mamy malutkie dzieci, serio niczego bardziej nie chciałam niż rodziny którą byliśmy przez wiele lat. Co mi po tłumaczeniu rodziny, znajomych, że to kryzys wieku średniego, że on zrozumie i będzie żałował. Tylko ja wiem co czuje nasza starsza córka, jak płacze, że taty nie ma w domu, jak o niego pyta. Ona ma tylko 7 lat.
Wiem, że powinnam się zatroszczyć teraz o dzieci, o ich przyszłość także pod względem finansowym. Mąż teraz jeździ na weekendy z kochanką, wydaje nasze pieniądze. Czy to jest ok? Założył rodzinę i powinien zachowywać się odpowiedzialnie. Do ślubu, ani dzieci go nie zmuszałam. Sam się oświadczył, a dzieci były po ślubie... A teraz mu się odwiedziło... To nie jest normalne. On się bawi, my cierpimy.

Pikupik, czytałam Twój wątek. Historia podobna. Niestety najbardziej cierpią dzieci. Co to tej kobiety, to masz racje roszczeniowa dziewczyna, bez wrażliwości i empatii. Jest młoda, bez zobowiązań, a mając świadomość tego jak małe mamy dzieci wpakowała się w romans w pracy. Postawiła też warunek wyprowadzki i rozwodu, żeby byli razem, a mój jeszcze mąż posłuszny jak baranek robi co Pani każe...

Ja Cię rozumiem. Jestem w trochę innej sytuacji, bo to żona odeszła a raczej kazała mi odejść (wiem głupio brzmi, byłem słaby). Dzieci są z nią, a ona ogranicza mi kontakt i chce tylko coraz więcej pieniędzy. Byłem zaangażowanym ojcem, więcej czasu spędzałem z dziećmi niż moja żona. W domu też bardziej ogarniałem niż ona. Pracowałem tyle co ona. Miałem swoje problemy z których wyszedłem /wychodzę, ale nie jest to powód by zabierać mi całe życie, a dzięki takim radom jak wyżej, moja żona chce więcej i więcej bo jej się należy i prawo stoi po jej stronie. Dlatego wybacz jeśli jest trochę złośliwości w komentarzach, ale emocje są dalej żywe.

42

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
Franek1987 napisał/a:

Ja Cię rozumiem. Jestem w trochę innej sytuacji, bo to żona odeszła a raczej kazała mi odejść (wiem głupio brzmi, byłem słaby). Dzieci są z nią, a ona ogranicza mi kontakt i chce tylko coraz więcej pieniędzy. Byłem zaangażowanym ojcem, więcej czasu spędzałem z dziećmi niż moja żona. W domu też bardziej ogarniałem niż ona. Pracowałem tyle co ona. Miałem swoje problemy z których wyszedłem /wychodzę, ale nie jest to powód by zabierać mi całe życie, a dzięki takim radom jak wyżej, moja żona chce więcej i więcej bo jej się należy i prawo stoi po jej stronie. Dlatego wybacz jeśli jest trochę złośliwości w komentarzach, ale emocje są dalej żywe.

Widzisz, życie tak dziwnie się układa. Ja mojego proszę żeby przyjeżdżał do dzieci i słyszę, że ma inne plany. Teraz jest zajęty kochanką i obowiązki ma gdzieś, już nie mówiąc o tym, że córki po prostu tęsknią... On potrafi przez 5 dni się nie odezwać, nawet nie zadzwoni do starszej, a dla niej to nadal szok co się stało...

43

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
Mimi5 napisał/a:
Franek1987 napisał/a:

Ja Cię rozumiem. Jestem w trochę innej sytuacji, bo to żona odeszła a raczej kazała mi odejść (wiem głupio brzmi, byłem słaby). Dzieci są z nią, a ona ogranicza mi kontakt i chce tylko coraz więcej pieniędzy. Byłem zaangażowanym ojcem, więcej czasu spędzałem z dziećmi niż moja żona. W domu też bardziej ogarniałem niż ona. Pracowałem tyle co ona. Miałem swoje problemy z których wyszedłem /wychodzę, ale nie jest to powód by zabierać mi całe życie, a dzięki takim radom jak wyżej, moja żona chce więcej i więcej bo jej się należy i prawo stoi po jej stronie. Dlatego wybacz jeśli jest trochę złośliwości w komentarzach, ale emocje są dalej żywe.

Widzisz, życie tak dziwnie się układa. Ja mojego proszę żeby przyjeżdżał do dzieci i słyszę, że ma inne plany. Teraz jest zajęty kochanką i obowiązki ma gdzieś, już nie mówiąc o tym, że córki po prostu tęsknią... On potrafi przez 5 dni się nie odezwać, nawet nie zadzwoni do starszej, a dla niej to nadal szok co się stało...

Szok teraz, ale naprawdę duży bagaż na przyszłość i nikt mi nie wmówi, że rozwód ma jakieś plusy dla dzieci. Owszem gdy jest przemoc itd. Wszystko reszta powinna być naprawiana, bo chowamy kolejne pokolenia osób, które będą w jakimś stopniu zaburzone.

Ja dzwonię do dzieci codziennie rano przed przedszkolem, po przedszkolu i gdy przed spaniem. Spotykam się wtedy gdy mam wyznaczone przez sąd czyli 2 godziny w tygodniu i 8 godzin w co drugą sobotę. Reszta jest mi ograniczana, dlatego, iż pani psycholog stwierdziła że syn ma większą więź ze mną niż z matką, więc trzeba jakoś temu zaradzić bo to by bardzo krzyżuje plany rozwodowe mojej żony. Nic takie życie. Trzeba zadbać o siebie, by kiedyś dało się zawalczyć o dzieci.

44

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Niestety u nas zaczyna się "wojna". Nawet nie wiem kiedy, ale jeszcze mąż nagrał jakąś scenę mojej złości gdy dowiedziałam się o zdradzie. Twierdzi, że jestem furiatką, że jego adwokat to nagranie wykorzysta (tylko nie wiem dlaczego mnie o tym uprzedzają, ale ok ), że ze mną się żyć nie dało. Nawet nie mam siły mu tłumaczyć jakie znaczenie ma nawet mój krzyk, czy złość po tym jak dowiedziałam się o zdradzie, to chyba naturalna reakcja... Brak słów, nie dość, że zdradzą to jeszcze szukają winy wszędzie tylko nie w sobie.

45 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-08-20 16:01:26)

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Nie martw się. Takie nagranie nic nie znaczy. 
Sąd zapyta o świadków Twojego awarturnictwa w życiu. I skąd ich mąż weźmie?
A to że nagrywał swoją  żonę  w takiej chwili będzie dla niego na minus.
Może lepiej że się kogoś takiego pozbedziesz z domu.

46

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
Mimi5 napisał/a:

Niestety u nas zaczyna się "wojna". Nawet nie wiem kiedy, ale jeszcze mąż nagrał jakąś scenę mojej złości gdy dowiedziałam się o zdradzie. Twierdzi, że jestem furiatką, że jego adwokat to nagranie wykorzysta (tylko nie wiem dlaczego mnie o tym uprzedzają, ale ok ), że ze mną się żyć nie dało. Nawet nie mam siły mu tłumaczyć jakie znaczenie ma nawet mój krzyk, czy złość po tym jak dowiedziałam się o zdradzie, to chyba naturalna reakcja... Brak słów, nie dość, że zdradzą to jeszcze szukają winy wszędzie tylko nie w sobie.

Taki adwokat to dureń  gdyby miał wykorzystać "na korzyść" klienta jego przyznanie się do zdrady na nagraniu ,a reakcja krzykiem jest jak najbardziej naturalna ,na sędziach takie rzeczy raczej nie robią negatywnego wrażenia tak myślę 
to raczej bezmyślna próba zmiękczenia Ciebie oskarżaniem i obwinianiem   i inicjatywa Twojego jm Mimi
nie sadzę żeby adwokat o tym wiedział i popierał taki bezsens ,chyba że idiota.
Nie przejmuj się takimi prowokacjami,manipulacjami ,wszystkie mają na celu zastraszanie Twojej osoby,zmiękczanie,uległość i przyjęcie warunków rozwodowych jm przez Ciebie z obawy ,wstydu,zmęczenia tymi gierkami .

47

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Nie ma żadnych świadków, ani jednej osoby. Wszyscy się od niego teraz odwrócili po tym co zrobił i w jakim stylu. Wkurza mnie tylko , że posuwa się do takich zagrać i boję się co jeszcze może wymyślać. Zaczęłam się nawet obawiać czy gdy przyjeżdża do dzieci nie podkłada mi jakiegoś podsłuchu czy coś...
Jakie to przykre, żyjesz z kimś, śpisz, spędzasz czas   i kilka tygodni później to "obcy" człowiek...

48

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Mimi nie przejmuj się tym.W takich okolicznościach miałaś prawo mieć atak złości,nawet gdybyś mu wtedy dałas w twarz to u tak wszystko by było usprawiedliwione ...

49

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
Mimi5 napisał/a:

Niestety u nas zaczyna się "wojna". Nawet nie wiem kiedy, ale jeszcze mąż nagrał jakąś scenę mojej złości gdy dowiedziałam się o zdradzie. Twierdzi, że jestem furiatką, że jego adwokat to nagranie wykorzysta (tylko nie wiem dlaczego mnie o tym uprzedzają, ale ok ), że ze mną się żyć nie dało. Nawet nie mam siły mu tłumaczyć jakie znaczenie ma nawet mój krzyk, czy złość po tym jak dowiedziałam się o zdradzie, to chyba naturalna reakcja... Brak słów, nie dość, że zdradzą to jeszcze szukają winy wszędzie tylko nie w sobie.

Przypuszczam, że to blef, żebyś przestraszyła się tych rzekomo obciążających Cię "dowodów" i przypadkiem nie czuła zbyt pewnie. Uważam jak Paslawek, że adwokat nie ma z tym nic wspólnego.

Nawiasem mówiąc to jest niepojęte, że człowiek, który z drugim przeżył kilkanaście lat, coś tam kiedyś przysięgał, że niby na dobre i na złe, ze związku pojawiły się dzieci, które do tej pory były wspólnie wychowywane, a mimo to nie potrafi zachować choć resztek przyzwoitości.
Z drugiej strony im więcej tej podłości z niego wyjdzie, tym łatwiej będzie Ci się pozbierać, bo przejrzysz na oczy kim naprawdę jest osoba, którą obdarzyłaś uczuciem.

50

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Mimi bardzo mi przykro,że Twój mąż okazał się takim frajerem.
Dla mnie to niepojęte jak można tak nisko upaść żeby zostawić żonę,malutkie dzieci i jeszcze nagrywać (zupełnie uzasadnione) ataki złości żony,którą się zdradziło.Totalne dno.
Znajdź teraz siłę w dzieciach,Ty potrzebujesz ich a one Ciebie.

51

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Mimi co tam u Ciebie? Jak się trzymasz?Tatuś przyjeżdża do dzieci?Co z rozwodem?

52

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Mimi, ta złością to sie nie martw, ja krzyczałam i rozbiłam pare rzeczy, a znajoma prawniczka powiedziala mi, ze to nic i zeby sie tym wcale nie przejmować.
Trzymaj sie.

53

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Dlaczego gdy kobieta jak zrobi "zadymę" to jest ok, a facet to już przemoc? Czy my mamy inne emocje? Czy Nas nic nie może ruszać? Dlaczego kobiety piszą kobietom, żeby nie przejmować się, że nawrzeszczałaś, ale jak facet to zrobi, to mówicie, że zgłoś go na policję, nagrywaj itd? Nie traktujcie tego jak atak, po prostu chciałbym wiedzieć skąd tyle hipokryzji...

54

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

A możesz podać  przykład z tego forum na poparcie tego ci napisałeś?

55 Ostatnio edytowany przez Ania2019 (2021-08-22 11:28:05)

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Franku, moim zdaniem nie ma różnicy, czy mężczyzna czy kobieta, po prostu w sytuacji wzburzenia jakim jest zruinowane życie, małżeństwo itd można to zrozumieć, co nie znaczy, ze jest to zezwolenie na agresję, bo czym innym jest płacz i krzyk rozpaczy zdradzonego niewinnego małżonka, a czym innym agresja werbalna i fizyczna i to jest zakazane i naganne.

56

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
Franek1987 napisał/a:

Dlaczego gdy kobieta jak zrobi "zadymę" to jest ok, a facet to już przemoc? Czy my mamy inne emocje? Czy Nas nic nie może ruszać? Dlaczego kobiety piszą kobietom, żeby nie przejmować się, że nawrzeszczałaś, ale jak facet to zrobi, to mówicie, że zgłoś go na policję, nagrywaj itd? Nie traktujcie tego jak atak, po prostu chciałbym wiedzieć skąd tyle hipokryzji...

Pozwolę sobie zauważyć, że kontekst jest ważny, żeby nie napisać kluczowy. Tu mamy wrzask kobiety, która właśnie dowiedziała się, że jej świat rozpada się na kawałki, została zdradzona, okrutnie zraniona, a człowiek, z którym założyła rodzinę i planowała wspólną przyszłość bez mrugnięcia okiem podziękował jej za współpracę. Jesteśmy tylko ludźmi i w takich chwilach silne emocje oraz wzburzenie nie są niczym dziwnym. Może to nie jest najlepszy przykład, ale przecież nawet zabójstwo w afekcie traktuje się jako okoliczność łagodzącą.

57 Ostatnio edytowany przez Britan (2021-08-22 15:59:22)

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
Olinka napisał/a:
Franek1987 napisał/a:

Dlaczego gdy kobieta jak zrobi "zadymę" to jest ok, a facet to już przemoc? Czy my mamy inne emocje? Czy Nas nic nie może ruszać? Dlaczego kobiety piszą kobietom, żeby nie przejmować się, że nawrzeszczałaś, ale jak facet to zrobi, to mówicie, że zgłoś go na policję, nagrywaj itd? Nie traktujcie tego jak atak, po prostu chciałbym wiedzieć skąd tyle hipokryzji...

Pozwolę sobie zauważyć, że kontekst jest ważny, żeby nie napisać kluczowy. Tu mamy wrzask kobiety, która właśnie dowiedziała się, że jej świat rozpada się na kawałki, została zdradzona, okrutnie zraniona, a człowiek, z którym założyła rodzinę i planowała wspólną przyszłość bez mrugnięcia okiem podziękował jej za współpracę. Jesteśmy tylko ludźmi i w takich chwilach silne emocje oraz wzburzenie nie są niczym dziwnym. Może to nie jest najlepszy przykład, ale przecież nawet zabójstwo w afekcie traktuje się jako okoliczność łagodzącą.

Dokładnie to nie było celowe. Takie wyładowanie emocji jest traktowane dużo łagodniej przez społeczeństwo niż celowe planowane działanie mające na celu ugranie czegoś.
Nie jesteśmy tymi emocjami, myślami które w nagłej chwili do nas przychodzą. Jesteśmy tylko ludźmi którzy mają prawo się pomylić, wyładować złość czy emocje. W niektórych sytuacjach po prostu nie da się wyładować emocji w poprawny sposób.
Takie wyładowanie nie czyni nas złymi ludźmi, bo to jest wpisane w ludzkie zachowanie.

58

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
Manuelka11 napisał/a:

Mimi co tam u Ciebie? Jak się trzymasz?Tatuś przyjeżdża do dzieci?Co z rozwodem?

Przyjeżdża, ale tylko wtedy gdy ma wolny czas. Gdy ja muszę coś załatwić w konkretnych godzinach to już zaczyna robić problemy, bo ma inne plany.
Trzymam się dla dzieci. Myślę, że bez leków bym nie dała rady. Wyciszyły moje emocje. Już nie płaczę dzień i noc.
Jeśli chodzi o rozwód to czekam na pozew, jm powiedział, że był u adwokata i będzie składał papiery.

59

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Jak tam Mimi u Ciebie?jak sytuacja? Jak się trzymasz?

60

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
Manuelka11 napisał/a:

Jak tam Mimi u Ciebie?jak sytuacja? Jak się trzymasz?

Dla dzieci muszę się trzymać. Jutro zaczyna się szkoła, kolejne obowiązki, do których niestety mąż/tatuś się nie poczuwa. Co zrobić, kiedyś to do niego wróci.

Pozwu od męża jeszcze nie dostałam, czekam...
Powiedział, że go złoży chyba miesiąc temu.
Wiem, że z nią mieszka, że byli razem na urlopie.

61

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Mimi pomyślałam że jak ten Twój mąż tak poszedł na całość jak w dym w ten romans, bądź co bądź przy takich malutkich dzieciach, które jak nie patrzeć wymagają opieki, uwagi i miłości, po 14 latach wspólnego życia zostawił Ciebie, rodzinę bo stwierdził ze kocha kochankę, to ja przepraszam ale w tym miejscu zaczynam przeklinać i kij mu w oko (wersja licht)...............nie było szans aby się wam udało po pierwszej zdradzie jeśli ona cały ten czas gdzieś orbitowała w waszej okolicy, swoją drogą zwyciężczyni i zdobywczyni partnera o  wyjątkowym, odpowiedzialnym charakterze oraz wysokim współczynniku ryzyka...pozazdrościć, jak taki facet może się podobać wolnej kobiecie ? bo że Ty Mimi go jeszcze kochasz to ja rozumiem, macie za sobą szmat wspomnień , radości, smutki, młodzieńcze fascynacje, dzieci
      Na ile zdołasz skup się na sobie, na dzieciach, dbaj o nie, dbaj o siebie, bądź dla siebie wyrozumiała i pamiętaj że czas działa na Twoją korzyść, bo to czas na Twoje wyciszenie, na wychowanie dzieci i budowanie więzi z nimi, na ogarnięcie swoich spraw i nie myśl za daleko,

62

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
Ranna_Panna napisał/a:

Mimi pomyślałam że jak ten Twój mąż tak poszedł na całość jak w dym w ten romans, bądź co bądź przy takich malutkich dzieciach, które jak nie patrzeć wymagają opieki, uwagi i miłości, po 14 latach wspólnego życia zostawił Ciebie, rodzinę bo stwierdził ze kocha kochankę, to ja przepraszam ale w tym miejscu zaczynam przeklinać i kij mu w oko (wersja licht)...............nie było szans aby się wam udało po pierwszej zdradzie jeśli ona cały ten czas gdzieś orbitowała w waszej okolicy, swoją drogą zwyciężczyni i zdobywczyni partnera o  wyjątkowym, odpowiedzialnym charakterze oraz wysokim współczynniku ryzyka...pozazdrościć, jak taki facet może się podobać wolnej kobiecie ? bo że Ty Mimi go jeszcze kochasz to ja rozumiem, macie za sobą szmat wspomnień , radości, smutki, młodzieńcze fascynacje, dzieci
      Na ile zdołasz skup się na sobie, na dzieciach, dbaj o nie, dbaj o siebie, bądź dla siebie wyrozumiała i pamiętaj że czas działa na Twoją korzyść, bo to czas na Twoje wyciszenie, na wychowanie dzieci i budowanie więzi z nimi, na ogarnięcie swoich spraw i nie myśl za daleko,

Otóż to - żadna atrakcja - taki nieodpowiedzialny partner. Teraz lecą na fali motylków   ale jak nadejdzie codzienność,  chłopczyk pokaże na co go stać. Autorko, naprawdę nie ma czego żałować. Rozumiem, że tęsknisz za tym co było dobre, za bezpieczeństwem - ale z tym kimś czekałyby Cię tylko kolejne zawody.

63

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
Mimi5 napisał/a:

(...)Wiele historii jest podobnej do mojej, schematy te same...(...)

Rozumiem Cię doskonale. Nie rozumiem natomiast ludzi, którzy zachowują się tak jak Twój jm. Niepojęte. Rozpierniczają rodziny, ranią dzieci, ranią im najbliższe osoby, próbują do tego wmówić im winę. Próbujesz rozmawiać, nic to nie daje. Czekasz, miotasz się, łudzisz się, wariujesz. W końcu puszczają Ci nerwy, a oni triumfalnie wtedy ogłaszają "ha, mam Cię". Znam to...

Wiesz, że masz rację, a jednak wiesz też, że sprawiedliwości nie musi stać się zadość. Czujesz bezsilność i ogromną niesprawiedliwość. A na zewnątrz próbujesz udawać, że wszystko gra...

Ale wiesz, co? Nie odbierze Ci dzieci. Nie będziesz mu płacić alimentów. (chciałbym mieć taki komfort - tu jednak panowie mają nieco gorzej)

Dzieci go kiedyś rozliczą, nie Ciebie. Tak, wiem, to odległe kiedyś, ale jednak...

Trzymaj się... Jeszcze będzie dobrze smile

64

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...
merle napisał/a:
Mimi5 napisał/a:

(...)Wiele historii jest podobnej do mojej, schematy te same...(...)

Rozumiem Cię doskonale. Nie rozumiem natomiast ludzi, którzy zachowują się tak jak Twój jm. Niepojęte. Rozpierniczają rodziny, ranią dzieci, ranią im najbliższe osoby, próbują do tego wmówić im winę. Próbujesz rozmawiać, nic to nie daje. Czekasz, miotasz się, łudzisz się, wariujesz. W końcu puszczają Ci nerwy, a oni triumfalnie wtedy ogłaszają "ha, mam Cię". Znam to...

Wiesz, że masz rację, a jednak wiesz też, że sprawiedliwości nie musi stać się zadość. Czujesz bezsilność i ogromną niesprawiedliwość. A na zewnątrz próbujesz udawać, że wszystko gra...

Ale wiesz, co? Nie odbierze Ci dzieci. Nie będziesz mu płacić alimentów. (chciałbym mieć taki komfort - tu jednak panowie mają nieco gorzej)

Dzieci go kiedyś rozliczą, nie Ciebie. Tak, wiem, to odległe kiedyś, ale jednak...

Trzymaj się... Jeszcze będzie dobrze smile

Mimi5, podpisuję się pod tym co napisał merle.

Mi to forum bardzo pomogło, chociaż nadal nie jest lekko i nadal mam nadzieję, że to zły sen.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że co byś nie zrobiła, to dzieci i tak coś tracą. Tego jednak zdradzający nigdy nie widzą.

65

Odp: Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Dodam od siebie że osoba zdradzająca jest omotana i normalnie nigdy by tak się nie zachowywała więc szykuj się na wojnę. Ona po latach będzie się wstydzić tego jak się zachowywała i postapiła ale czasu nie cofnie, krzywdy nie zamaże. To jak inny człowiek całkowicie obcy a nawet wrogi wszedł w ciało twojego męża. Nie mierz go w tej chwili jako tamtego (jego już nie ma ) może po czasie gdy ochłonie, zrzuci bielmo z oczu, móżgu i sam zacznie przepraszać i wyjaśniać to wtedy. To jak zombi. Musisz być na krok przed nim rozważając różne schematy nawet te niemożliwe. To wielki cios dla ciebie i rodziny. Trzymaj się , stało się, odseparuj się od niego bo zwariujesz.

Posty [ 1 do 65 z 153 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdrada, rozstanie, szansa... i jednak rozwód...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026