Tiw07 napisał/a:Czyny nie słowa.
Czyli co on ma zrobić, byście uwierzyli w jego miłość do mnie??
Jeżeli to wsio prawda ,to jakby Ciebie darzył miłością i kochał to by Ciebie nie zniewalał nawet za Twoją zgodą i na Twoje prośby.Nie zasłaniał Ci świata i światła sobą i swoimi chciejstwami ,brakami swoimi kłamstwami wikłając Ciebie w nie.
To co jest w tej waszej miłości to życie na 1/8 gwizdka w półmroku,z mnóstwem ograniczeń,warunków i zabezpieczaniem się niejawnością na setki sposobów ,to klatka dla Ciebie pudełeczko szuflada w której za wszelką cenę chcesz widzieć przestrzeń a tam jest ciemno a nie przestrzennie ,jest za ciasno ,nic tam nie wyrośnie ,bo za mało świtała.
Zadowalasz się mrokiem i ochłapem ,szczęściem na 1/8 z doskoku na szybki numer,za słowa które nic nie znaczą bo żadne działanie oprócz słów ,łatwych gestów i seksu - nie pójdą ,jak chcesz to niech Ci to wystarczy - nie jęcz bo na więcej nie masz szans ,choćbyś stawała na głowie ,robiła miny,wdzięczyła się ,płakała,błagała ,Twoje oczekiwania i
Twoja samotność to Twój problem ,karmisz nimi swoje pragnienia ,"podpisałaś lojalkę" nie ma odwrotu ,dałaś to sobie zrobić ,na Twoich oczach ,tanio Cię kupił a Ty się tanio sprzedałaś.
a on o nich wie o Twoich brakach i marzeniach i korzysta do woli,dostajesz jeszcze jego oszustwa i sumienie do czyszczenia,od reszty Ci wara nie masz wstępu dalej . ,próbuje Ci powiedzieć że tak wygląda miłość,i to klęczenie to wielki hallo ,a to podróba jest i imitacja ,tania błyskotka ,która nie jest światłem ,nie zastąpi go w tym mroku w którym żyjesz, tylko od czasu do czasu dostając trochę czułości i słów.
Jest wiele sposobów na omotanie Ciebie - ponieważ jesteś na to gotowa ,zgadzasz się i chcesz być omotana ,dobrowolnie oddajesz się w niewolę ,bo ktoś Ci powiedziała że nie ma nic ponad to co możesz mieć,a Ty bardzo chcesz wierzyć że na więcej nie zasługujesz ,należy Ci się mrok ,to nie jest miłość ,żadne w tym szczęście wolność ,tylko trochę najzwyczajniejszej przyjemności od czasu do czasu ,na jedną ósmą gwizdka.
Nie rób z siebie ofiary ,bo nią nie jesteś.