netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym

218 odpowiedzi27 730 wyświetleńzałożony przez dori3483, 05.11.2019

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym

Strony Poprzednia 1 2 3 4

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 219 z 219 ]

196 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-11-13 11:42:39)

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym

To może nie jest zbyt finezyjny przykład ale inny nie przychodzi mi do głowy.
Dwóch pijanych kierowców jeden wsiada za kółko pod wpływem, drugi  pijany nie wsiądzie za "chinyludowe" ,obaj nawaleni po równo.Prawo nie ma obowiązku traktować inaczej tego pierwszego ponieważ dokonanie wyboru jadę nie jadę leży w zasięgu każdego człowieka nawet nałogowca.
Świadomość jest wyborem i okazuje się że poczytalność,przytomność,trzeźwość również.
Osoba zdradzająca nie chce być świadoma po prostu tak wybiera i tak konsekwentnie działa ,postępuje
w sposób podły ,wredny, wyrachowany,nie istotne że pod wpływem pożądania i zakochania to konsekwencja wyboru i jego kontynuacja

balin napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Jak inaczej wytłumaczyć choćby to, kiedy wspomniana przez Aftera niewiasta chciała sobie zapewnić alibii przed partnerem, chcąc wyjechać do swojego wielbiciela? GDZIE tutaj jest nieświadomość w czynieniu krzywdy?

Czasami jest tak, że w języku brakuje słów na określenie pewnych postaw i zachowań. Jeżeli przyjmiemy, że świadomość, to jasność, stanie w miejscu, gdzie widać oczywistość prawdy. To uznamy, że cytowane zachowanie jest nieświadome. Gdyby zdradzający mieli świadomość tego co robią, już po fakcie i opadnięciu emocjonalnego kurzu, nie mówili by o sobie jak o ofierze tego co się stało.
My tu komentujący nadużywamy z oceną sytuacji, bo widzimy wszystko z innej perspektywy. Zgodnie z tym co tu mówię, dzięki temu mamy większą świadomość (jasność). Co oczywiście nie znaczy, że postawieni w podobnej sytuacji, ale z innymi zmiennymi, nie zachowamy się tak jakby nas kompletnie ogłupiło, jakby nam zabrało świadomość.

Właśnie o to coś takiego mnie również chodzi świadomość ,nieświadomość mają jednak różne stopnie znaczeń.
.

197

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym
SaraS napisał/a:

Owszem, albo coś robisz, żeby wyrządzić krzywdę, albo ta krzywda staje się skutkiem ubocznym, ALE - w przypadku zdrady - skutkiem ubocznym, którego jest się świadomym, i to celowego działania. Znaczy, może się wydawać, że to niewielka różnica, ale "skutek uboczny braku czyjejś empatii/wyobraźni" idzie mocno w stronę zdjęcia odpowiedzialności ze zdradzającego.

Wydaje się Tobie, że dostrzeżenie w drugiej osobie ZAMIAST okrutnego krzywdziciela, także a może głównie słabego i tchórzliwego człowieka, zmagającego się z wewnętrznymi konfliktami i pełnego deficytów, może zdjąć z niego odpowiedzialność?
Może, ale chodzi o odpowiedzialność za premedytację i okrucieństwo, a nie za krzywdę, która się dokonała, a której zaprzeczanie jest bez sensu.
Po prostu głęboko nie zgadzam się ze stwierdzeniem:

działanie osoby zdradzajacej, to w pełni świadomy akt największego okrucieństwa, w dodatku mający cechy wręcz sadystycznego pastwienia się nad kimś, kto był kiedyś(celowo piszę kiedyś) tam im osobą bardzo bliską

Ale nic na to nie poradzę, jak ktoś chce widzieć w co drugim mijanym człowieku (zgodnie że statystyką) sadystycznego potwora.

198

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym
MagdaLena1111 napisał/a:
SaraS napisał/a:

Owszem, albo coś robisz, żeby wyrządzić krzywdę, albo ta krzywda staje się skutkiem ubocznym, ALE - w przypadku zdrady - skutkiem ubocznym, którego jest się świadomym, i to celowego działania. Znaczy, może się wydawać, że to niewielka różnica, ale "skutek uboczny braku czyjejś empatii/wyobraźni" idzie mocno w stronę zdjęcia odpowiedzialności ze zdradzającego.

Wydaje się Tobie, że dostrzeżenie w drugiej osobie ZAMIAST okrutnego krzywdziciela, także a może głównie słabego i tchórzliwego człowieka, zmagającego się z wewnętrznymi konfliktami i pełnego deficytów, może zdjąć z niego odpowiedzialność?
Może, ale chodzi o odpowiedzialność za premedytację i okrucieństwo, a nie za krzywdę, która się dokonała, a której zaprzeczanie jest bez sensu.
Po prostu głęboko nie zgadzam się ze stwierdzeniem:

działanie osoby zdradzajacej, to w pełni świadomy akt największego okrucieństwa, w dodatku mający cechy wręcz sadystycznego pastwienia się nad kimś, kto był kiedyś(celowo piszę kiedyś) tam im osobą bardzo bliską

Ale nic na to nie poradzę, jak ktoś chce widzieć w co drugim mijanym człowieku (zgodnie że statystyką) sadystycznego potwora.

Dokładnie właśnie o to chodzi ,reakcje na zdradę-krzywdę bywają różne całe spektrum emocji i reakcji a o stopniu,poziomie swojego zranienia, pokrzywdzenia decyduje zdradzony a nie zdrajca .
Choć zdrada jest obiektywnie krzywdą to nie istnieje jedynie słuszny wzór jak po zdradzie musi i ma obowiązek zachować się co czuć i myśleć zdradzony.
Na forum jest mnóstwo różnych przykładów interpretacji i reakcji  zdrady przez zdradzonych wszyscy mieli podobne reakcje ale jeden po pół roku się otrząsa a inny ma myśli samobójcze przez 5 lat ludzie są różni .

199 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2019-11-13 13:24:18)

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym

Wiem, że to tak wszystko pięknie wygląda, jak się o tym tylko spokojnie rozmawia. Natomiast wydaje mi się, że w niektórych sytuacjach, pomimo istnienia jakiś subtelnych różnic w odbiorze intencjonalności zachowąń, w życiu te różnice się zacierają. Dlatego ja nię widzę sensu rozdrabniania tego wszystkiego na czynniki pierwsze. Jeśli przyjmiemy, że ktoś możę kogoś umyślnie krzywdzić a inny daje się ponieść chwili, nie zdając sobie sprawy z konsekwencji( przynajniej mu się tak wydaje), to CZY osoba skrzywdzona odczuje JAKĄKOLWIEK różnicę? Czy będzie się zastanawiać nad motywami postępowania zdradzającego? Przynajmniej na początku, kiedy rany są jeszcze świerze? Jak często w rozmowie dwojga ludzi widać rozbieżność, kiedy jedna twierdzi swoje a druga za nic nie przyjmie tego do wiadomości? Zdradzający może się tłumaczyć, zapewniać o swojej pomyłce i chęci naprawy relacji, ale na początku osoba skrzywdzona nawet nie chce o tym słyszeć i nie wierzy w ani jedno słowo niewiernego partnera. Jeśli przyjmiemy, że o poziomie krzywdy decyduje osoba zdradzona, to wydaje mi się, że na samym poczatku jest to dość jednocznaczne i oczywiste uczucie. Tylko jakim sposobem osoba zdradzająca nie jest w stanie tego przewidzieć ani ocenić? Tym bardziej, jeśli romans trwa dłużej...Po czasie, jak emocje opadną, można się zastanowic na spokojnie, dlaczego do tego przykrego zdarzenia doszło.
Jeśli chodzi o reakcje osób zdradzonych, to chyba tutaj mówimy o zupełnie różnym przedziale czasowym. Wiadomo, ze kiedyś do siebie trzeba dojść i jakoś stanąc na nogi. Tylko mi chodzi głównie o czas tuż po zdradzie, kiedy osoba oszukana i skrzywdzona, ze zrozumiałych względów nei potrafi myśleć racjonalnie. Jedyne co odczuwa to żal, rozpacz i frustracja. Nie interesują ją ŻADNE argumenty czy subtelne powody zdrady. Odczuwa ona fakt takiego ciosu dośc jednoznacznie. Bo chyba nikt od razu po dowiedzeniu się prawdy, w przeciągu kilku godzin, nie stwierdzi:  "OK, spoko, trudno, może to moja wina, zastanawiam się dlaczego..?, czy on to robił naumyślnie czy może to chwila słabości". Ludzie dochodzą do siebie po zdradzie w różnym czasie, ale nie po kilku godzinach czy nawet dniach od wyjawienia prawdy!
Natomiast w moim, czysto subiektywnym odczuciu, jeśli z takiej wpadki rozwija się romans lub nawet jakaś bliższa relacja( bez seksu czy wyznań miłości), jeśli robimy to za plecami partnera, to te różnice wspomnaine przez Was nie istnieją zupełnie.
Możemy sobie zadać pytanie: CZY świadomie i naumyślnie brnąc w romans NIE KRZYWDZIMY świadomie i naumyślnie naszego partnera? Dla mnie opowiedź jest oczywista...

200 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-11-13 13:31:27)

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym

No przykro mi, ale widzę sporą różnicę w tym, że po latach związku ktoś bzyknął pannę na imprezie  i pakuje się mu manatki, a tym że ktoś wbija drugą osobę w ziemię, by samemu się wybielić i traktuje zdradzonego jak wroga. Są zdrady i niewierności. Dla mnie nie tożsame.

201 Ostatnio edytowany przez karn (2019-11-13 16:49:37)

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym
Ela210 napisał/a:

No przykro mi, ale widzę sporą różnicę w tym, że po latach związku ktoś bzyknął pannę na imprezie  i pakuje się mu manatki, a tym że ktoś wbija drugą osobę w ziemię, by samemu się wybielić i traktuje zdradzonego jak wroga. Są zdrady i niewierności. Dla mnie nie tożsame.

Ciekawi mnie, czy to jest tylko moje odczucie czy różnica pomiędzy kobietami i mężczyznami. Dla mnie bzyknięcie na imprezie czy krótki romans wynikający ze słabości, tchórzostwa, zagubienia i ukrycie tego, po czym powrót do związku, nawet szczęśliwego jest dużo gorsze niż gdyby partnerka zdradziła mnie nawet z premedytacją z jakiejś złości na mnie czy po prostu jako bodziec (czy bolec wink) do zakończenia związku, po czym mi to powiedziała i zerwała ze mną. Druga sytuacja jest czysta.

Podobnie dużo gorsza jest dla mnie zdrada seksualna niż emocjonalna. Gdyby moja dziewczyna się z zauroczyła w przyjacielu czy koledze w pracy, ale postawiła granicę i się sama opanowała, nie poszła z kimś do łóżka i sama uznała, że musi znajomość zakończyć, bo jej uczucia idą za daleko i mi się do tego przyznała to jest ok. Świadczyłby to o sile jej charakteru i wybranie mnie pomimo chęci wskoczenia do łóżka innemu byłoby dla mnie cenne. Zresztą, nie wydaje mi się, żeby na kilkadziesiąt lat wspólnego życia nie przeżyć chwilowego zauroczenia kimś innym.

Najgorsze są dla mnie kobiety, które nad sobą zapanować nie potrafią i postępują zgodnie z własnymi uczuciami i emocjami. Uczucia i emocje się podczas związku zmieniają, raz jest lepiej, raz gorzej. Nic mnie tak nie irytuje jak słaba, "biedna zagubiona" dziewczyna pełna emocji, konfliktów pt. "kocham misia ale chce zdjąć majtki dla Zenona z pracy", co ja biedna mam zrobić? I tak jak piszesz, sama się wybiela i robi różne pokrętne zawirowania w głowie, żeby obwinić zdradzonego. A potem biedne i zagubione piszą na forach, że kochanek nie chce zostawić żony i są takie nieszczęśliwe. Jest dużo mężczyzn, którzy uwodzą kobiety dla frajdy i budowania ego. I oni takie słabe "sztuki" wyczuwają i żyjąc zgodnie z zasadą "pies by nie wziął jakby suka nie dała; grunt, żeby to nie była dziewczyna kumpla" i jak kobieta nie ma twardych zasad moralnych i kieruje się głównie uczuciami w danym momencie, to nie wiem jak takiej ufać. A dokładniej, nie wiem jak taka kobieta ma ufać sobie.

Więc Magdalena, motyw motywem, można się zastanawiać jak bardzo była świadoma czy nie świadoma i czy myślała o partnerze czy o sobie. Dla mnie to jest mało istotne. Ja chciałbym być z kimś, kto ma głowę na karku i po prostu nie zdradzi nawet jak całą sobą będzie tego pragnąć.

Btw. Myślę, że dla wielu mężczyzn zdrada seksualna niezależnie od motywów jest czymś potwornym z powodów czysto biologicznych, które są zaszyte głęboko w nas i przekładają się na odczuwane emocje. Ewolucyjnie, największą stratą dla mężczyzny jest wychowanie i opiekowanie się nie swoim potomkiem. Zainwestowanie swojego czasu i środków na odchowanie dzieciaka sąsiada. Mężczyzna, który świadomie wybiera bycie z kobietą z dzieckiem, musi samemu przerobić ten problem w sobie, żeby zwalczyć instynkty. Natomiast bycie oszukanym i zaskoczonym po latach to jest dramat i bardzo takim mężczyznom współczuje. Niedawno się dowiedziałem, że mamy w Polsce prawo mówiące, że jak się nawet nieświadomie potwierdzi na akcie urodzenia ojcostwo to już później można być zmuszonym do płacenia na nie swoje dziecko. To już kompletna bzdura i zgadzam się z Afterem, że prawo jest mocno niesprawiedliwe dla mężczyzn. Kobieta, która ma dziecko ze zdrady, o czym mąż się dowiaduje po latach, powinna być na rzecz męża ukarana finansowo i to solidnie. Jeśli mężczyzna tak zadecyduje, powinna przy rozwodzie oddać mu całość kosztów utrzymania dziecka. To jest oszustwo na skalę wielkich pieniędzy. Prawo nie służy jednak sprawiedliwości tylko ładowi społecznemu. A byłby niezły bałagan jakby nagle tysiące dzieci straciło źródło utrzymania. Ja na 100% zrobię test zanim cokolwiek podpiszę jak już będę miał dziecko.

202

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym

Ela Obiektywnie patrząc z pewnością różnica jest.

Tylko stawiając się w sytuacji osoby zdradzonej, może to już nie być takie oczywiste, niezależnie czy to jest romans czy tylko pojedyczna wpadka. Wygląda to zapewne bardzo podobnie. Ktoś zostaje zdradzony, spada to na niego jak grom z jasnego nieba. Jest szok, nieodwierzenie, ogromny żal i pustka. Nikt nie będzie chyba w stanie wybaczyć zdradzającemu na samym poczatku , po usłyszeniu tekstu w stylu:" To był tylko seks!" czy może "To nic nie znaczy, nie wiem co mnie napadło" itp., nie mówiąc już o okryciu romansu. Wszelkie argumenty, jakimi zdradzający próbuje się wytłumaczyć czy okazać skruchę z samego poczatku są zwykle bezcelowe, gdyż ból zdradzonego okazuje się zbyt silny, aby to wszystko na trzeźwo przemyśleć. Dopiero później, gdy przychodzi refleksja, zastanawiać się można, co dalej z tym zrobić. I tutaj reakcji jest tyle, ile ludzi, o czym pisał pasławek. Nie raz się słyszy przypadki, kiedy, ktoś daje druiej stronie szansę, mimo że tamta miała dłuższy romans a z kolei drobny, pojedynczy wybryk, w postaci właśnie jakiejś wpadki na imprezie, może yć traktowany, jako niewybaczalny. Jeśli mamy przyjać, że o poziomie krzywdzenia decyduje tylko krzywdzony, to zdradzająćy mógłby teoretycznie robic co chce, bo skąd ma przypuszczać, jak jego partner zareaguje. Tak by zapewne było, jesli ludzie nie mieliby elementarnego poczucia empatii, uczciwości i szacunku do partnera.
Jeśli potencjalny zdradzacz, chcąc "zaliczyć" jak najwięcej partnerów, miałby sobie spokojnie myśleć, że przecież chce tylko się zabawić, podczas gdy kocha tego jedynego/tą jedyną, więc partner powinien go zrozumieć, to mielibyśmy niezły bałagan w relacjach damsko- męskich. Poza otwartymi relacjami, już widzę tą sytuację, kiedy mąż lub żona niezadowolony/a ze wspólnego pożycia oświadcza małżonkowi: " Kochanie, nie dogadujemy się w łóżku, nie masz nic przeciwko,żebym wyskoczył/ła na imprezkę kogoś wyrwać i sie zabawić? To będzie tylko seks, więc nie masz się co przejmować". Przecież nawet, jeśli tak rzeczywiśćie jest, to osoba zdradzona, i tak czuje się upokorzona. Zresztą tutaj na forum jest wchyba zdecydowanie więcej historii, w których dochodzi do krótszego lub dłuższego romansu, tudzież jednoczesnego sprawdzania kilku partnerów. W każdym trazie dotyczy to odrobinę bardziej skomplikowanej relacji, niż przysłowiowa pojedyncza wpadka na imprezie. Jak w takim razie można potem mówić o nieświadomym działaniu, skoro nawet partner planuje, jak się uwiarygodnić w oczach drugiej osoby tak, aby zdrada nie wyszła na jaw.
Swoją drogą, to czytałem, że gdzieś w Rosji chyba istniała specjalna firma, działająca legalnie, załatwiająca alibi niewiernym mężom. Po telefonie od takiego klienta, załatwiali np sprzęt wędkarski, żeby stworzyć pozory, zę mąż  jedzie na ryby.

203

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym

A jakąz to wartość może mieć kobieta z głową przy Zenku a tyłkiem przy Tobie? Jak jakiś bogaty gość utrzymujący rodzinę to jeszcze..

204

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym
Ela210 napisał/a:

A jakąz to wartość może mieć kobieta z głową przy Zenku a tyłkiem przy Tobie? Jak jakiś bogaty gość utrzymujący rodzinę to jeszcze..

Wiesz, najlepiej to jakby była i głową i tyłkiem ze mną cały czas.

Ale jeśli tylko czasowo się zauroczy w kimś innym, poczuje coś do przyjaciela, który jej się zwierza itp. i jej przejdzie to nie jest taki dramat dla mnie jak seks. Nie ważne czy seks z uczuciem czy bzyknięcie na imprezie. Czemu zdrada seksualna budzi we mnie tak wielkie emocje i czy jest to specyficzne dla mnie czy innych mężczyzn również, to nie wiem. Ale widzę schemat w opisywanych zdradach przez mężczyzn i kobiety. Wy przeważnie piszecie o uczuciach i emocjach, pierwsze słowa to, że miłości lub namiętności nie było w związku, a serce biło do kogoś innego. Mężczyźni w zdradzie skupiają się na dokładnym zrozumieniu krok po kroku czy była pałeczka włożona czy nie.

205

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym

Uwierzylbys jakby powiedziala ze nie byla wlozona??

206 Ostatnio edytowany przez karn (2019-11-13 18:40:39)

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym

Dlaczego miałbym nie uwierzyć komuś kto zawsze był ze mną uczciwy i uczciwie powiedziałby, że ktoś inny się podoba ? Jak dla mnie zaufanie bazuje na szczerości i uczciwości, a niszczone jest przez kłamstwa.

W moim przypadku i tak było inaczej, bo o zdradzie dowiedziałem się po zajrzeniu do komputera dziewczyny i przeczytaniu komunikatorów i maili. I mimo, że wynika z nich, że seksu nie było (jeszcze) i relacja dopiero się rozwijała to związek jest ledwo żywy, ciągle myślę o tym, że raz ją sprawdziłem na długie lata razem i coś wyszło. Nie wiem co się działo, kiedy nie sprawdzałem. Zaufanie zostało zniszczone przez kłamstwa.

207

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym
karn napisał/a:

Więc Magdalena, motyw motywem, można się zastanawiać jak bardzo była świadoma czy nie świadoma i czy myślała o partnerze czy o sobie. Dla mnie to jest mało istotne. Ja chciałbym być z kimś, kto ma głowę na karku i po prostu nie zdradzi nawet jak całą sobą będzie tego pragnąć.

Pełna zgoda. Kto z nas nie chciałby mieć u boku kogoś, kto wybierze mnie zamiast siebie ;-)

Ela już Ci wyżej napisała, żebyś nie marnował czasu i ja się pod tym podpisuję. Niezbyt dobrze rokuje osoba, która widząc, ja cierpisz, jeszcze Ci „dokłada” przerzucając na Ciebie winę za swoje odczucia (czytaj: znudzenie, brak adoracji itp) w związku i nie widać w niej refleksji nad tym dlaczego zdrada jest „zdradliwa” i co czuje partner. Zostawia Cię z shitem w głowie, bo czujesz, że to nie w porządku, podczas gdy ona sama ucieka przed rozwiązaniem problemu.
I na koniec nie przyszło Ci do głowy, że być może ona będzie szczęśliwsza z kimś innym, a Ty być może będziesz szczęśliwy z kimś innym?
Tak czytałam, pisałeś wcześniej o uczuciu, które Cię trzyma przy niej, mimo że rozum podpowiada coś innego. Nie widzisz podobieństwa? Ech, te emocje, uczucia silniejsze niż rozum ;-)

208 Ostatnio edytowany przez dori3483 (2019-12-06 10:38:00)

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym

Nie było mnie na forum jakiś czas. Wróciłam i przeczytałam wszystkie komentarze. Wygląda na to, że jestem straszną kobietą szukającą romansu . Może jestem , może to nieuczciwe wobec męża, może mam jakieś braki wynikające z nieszczęśiwego dzieciństwa (brak ojca), nie mam pojęcia. Musiałby to psycholog "rozgryźć".

Sytuacja jest następująca. Mój "nieznajomy pan" zmienił sklep i przestałam go widywać. Nie wiem co się stało. Myślę, że wystraszył się mojej osoby, tego że go obserwuje, tego że może faktycznie z tego wyjść romans. Nie mam pojęcia o co mu więc chodziło . Wiem, że wysyłałam mu sprzeczne sygnały. Raz odwzajemniałam spojrzenia, a raz opuszczałam głowę w dół. Kiedy on był zainteresowany ja się wystraszyłam, a kiedy ja zmieniłam zdanie on zaczął opuszczać głowę i mnie ignorować. W końcu zmienił miejsce robienia zakupów tak aby na mnie nie wpadać. Ostatni raz widziałam go w zeszłym tygodniu, gdy po dłuższej nieobecności podjechałam pod sklep i zobaczyłam, że stoi jego auto. Weszłam, nawet nie spojrzałam, zrobiłam zakupy i ustawiłam się w kolejce. Był z kimś , przypuszczam,że albo jego jego ojciec albo kolega. Oczywiście co ? Szukał mnie  wzrokiem czy czasem nie stoję . Stałam ale szybko ewakuowałam się do innej kolejki. Pewnie mnie widział ale udałam, że ja nie widzę jego.
Okropna sytuacja. Wyglada na to, że Pan miał ochotę na cos więcej , dawał mi ewidentne znaki ale liczyl chyba na to, że to ja wykonam ten pierwszy krok i do niego podejdę, zainicjuje jakaś rozmowę tudzież spotkanie. W razie czego to on uległ tylko, a ja byłabym wszystkiemu winna.  Gdy zobaczył, że opuszczam wzrok mijajac go natychmiast zmienił zachowanie i zaczął mnie ignorować. Zrobił się niedostępny Wkurzyło mnie to. W końcu zmienił sklep , bo nie wiem? w sumie serio nie mam pojęcia o co mu chodziło ?? Teraz czuję się okropnie, bo wygląda to tak jakbym to ja próbowała go uwieść. Stała w tym sklepie i czekała specjalnie na niego, a on kochany mąż nie chcąc ulec nieznajomej uciekł??? No chyba nie doceniłam tego podstarzałego typka w trampkach. Co więcej nieźle moim kosztem się dowartościował. Połechtałam jego ego. Jestem zła sama na siebie, że dałam się tak "wkręcić", a przecież to on zaczął to wszystko... jeśli tak można to w ogóle nazwać.
Widzę teraz jakby wyglądał ewentualny romans z tym panem. Masz co chciałaś kobieto, bo przecież TY chciałaś bardziej, a ja  dobry mąż i ojciec jedynie uległem, bo jestem biednym żuczkiem -facetem.
Gdybym mogła to odkręcić to nigdy nie odwzajemniłabym tego spojrzenia, nie dałabym mu satysfakcji. Przegrałam.

209

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym
dori3483 napisał/a:

Nie było mnie na forum jakiś czas. Wróciłam i przeczytałam wszystkie komentarze. Wygląda na to, że jestem straszną kobietą szukającą romansu . Może jestem , może to nieuczciwe wobec męża, może mam jakieś braki wynikające z nieszczęśiwego dzieciństwa (brak ojca), nie mam pojęcia. Musiałby to psycholog "rozgryźć".

Sytuacja jest następująca. Mój "nieznajomy pan" zmienił sklep i przestałam go widywać. Nie wiem co się stało. Myślę, że wystraszył się mojej osoby, tego że go obserwuje, tego że może faktycznie z tego wyjść romans. Nie mam pojęcia o co mu więc chodziło . Wiem, że wysyłałam mu sprzeczne sygnały. Raz odwzajemniałam spojrzenia, a raz opuszczałam głowę w dół. Kiedy on był zainteresowany ja się wystraszyłam, a kiedy ja zmieniłam zdanie on zaczął opuszczać głowę i mnie ignorować. W końcu zmienił miejsce robienia zakupów tak aby na mnie nie wpadać. Ostatni raz widziałam go w zeszłym tygodniu, gdy po dłuższej nieobecności podjechałam pod sklep i zobaczyłam, że stoi jego auto. Weszłam, nawet nie spojrzałam, zrobiłam zakupy i ustawiłam się w kolejce. Był z kimś , przypuszczam,że albo jego jego ojciec albo kolega. Oczywiście co ? Szukał mnie  wzrokiem czy czasem nie stoję . Stałam ale szybko ewakuowałam się do innej kolejki. Pewnie mnie widział ale udałam, że ja nie widzę jego.
Okropna sytuacja. Wyglada na to, że Pan miał ochotę na cos więcej , dawał mi ewidentne znaki ale liczyl chyba na to, że to ja wykonam ten pierwszy krok i do niego podejdę, zainicjuje jakaś rozmowę tudzież spotkanie. W razie czego to on uległ tylko, a ja byłabym wszystkiemu winna.  Gdy zobaczył, że opuszczam wzrok mijajac go natychmiast zmienił zachowanie i zaczął mnie ignorować. Zrobił się niedostępny Wkurzyło mnie to. W końcu zmienił sklep , bo nie wiem? w sumie serio nie mam pojęcia o co mu chodziło ?? Teraz czuję się okropnie, bo wygląda to tak jakbym to ja próbowała go uwieść. Stała w tym sklepie i czekała specjalnie na niego, a on kochany mąż nie chcąc ulec nieznajomej uciekł??? No chyba nie doceniłam tego podstarzałego typka w trampkach. Co więcej nieźle moim kosztem się dowartościował. Połechtałam jego ego. Jestem zła sama na siebie, że dałam się tak "wkręcić", a przecież to on zaczął to wszystko... jeśli tak można to w ogóle nazwać.
Widzę teraz jakby wyglądał ewentualny romans z tym panem. Masz co chciałaś kobieto, bo przecież TY chciałaś bardziej, a ja  dobry mąż i ojciec jedynie uległem, bo jestem biednym żuczkiem -facetem.
Gdybym mogła to odkręcić to nigdy nie odwzajemniłabym tego spojrzenia, nie dałabym mu satysfakcji. Przegrałam.

Nie przegrałaś , wygrałaś .
Gdyby ten facet inaczej to rozegrał i był bardziej zdecydowany , to pewnie od jakiegoś czasu miałabyś cudowne uniesienia w jego ramionach . Dopiero były spojrzenia , i trochę wzajemnej fascynacji a zobacz ile już emocji i przemyśleń Ci dostarczył . Ludzkie jest zauważać inne osoby , czasem to spojrzenie na siebie i no właśnie , tylko od nas samych zależy czy w to wejdziemy . Tak szczerze pomyśl , jesteś szczęśliwa ? Mąż , małe dziecko które jest coraz bardziej samodzielne , któremu można coraz więcej wspólnie pokazać , urozmaicać życie fajnymi wyjazdami , wyjściami a Ty błądzisz myślami przy facecie ze sklepu .

210 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-12-06 14:59:25)

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym

Mogło też tak być że kilka dni z rzędu w tym sklepie nie pojawiał się jego ulubiony serek homogenizowany.
Dramat odbył się a może jeszcze nie do końca.
Twoje pretensje do faceta brzmią zabawnie, podobnie interpretacja wzroku, spojrzeń ,gestów ,Twoja pewność słuszności analizy jest
zarąbista .Wszystko na krawędzi i żal że Ciebie COŚ ominęło omija.
Nie sadzę żebyś była wariatką jednak czy złą kobietą odlot zdarza się .
Strasznie się nudzisz w swojej głowie .Mogłabyś się zdziwić co faktycznie facet pomyślał sobie o babce co wytrzeszcza dziwnie gały i szczerzy się nie wiadomo po co i dlaczego.Jak by doszło do rozmowy to nawet  Ciebie facet niespecjalnie wcześniej dostrzegał i nie był zainteresowany to wobec Twojego zainteresowania i aktywności usłyszałabyś prawdopodobnie to co chciałaś usłyszeć że on też od dawna chciał Ciebie poznać i zagadać chociaż wcale nie chciał nawet nie pomyślał.Nie jeden skorzystał z takiej okazji podanej na tacy Nie dowiemy się czy to cichy wielbiciel czy nieświadomy niczego pan w trampkach.Mogło być też jota w jotę tak jak myślisz .A może to psychol i zbok bo jak taki wygląda .Spekulacje.
Twoja gotowość na przygody jest niebezpieczna dla Twojego małżeństwa.
Bardzo łatwo wydałaś sobie stosowne pozwolenia - marzenia odpływanie od męża znudził się jego rola ograniczana jest przez Ciebie do figuranta masz opory żeby fantazjować o nim ? jak daleko odleciałaś to nie są przelewki nie lekceważ tego.Nie jest tak znowu łatwiutko wracać po takich "wakacjach" i jeszcze trudniej jeżeli "uciekasz" z nudów na taki gigant często.
Jedź do męża na budowę zawieź mu ciepłą zupę popatrz na niego i obejrzyj swoje uczucia do niego czy są są szczere czy tylko jakieś powinny być  a może niewiele tam już zostało w Tobie i to tylko dobry człowiek.
Jeszcze nie przegrałaś ale możesz przegrać jak będziesz tak pogrywać ze sobą.Nie dołuj się to nie oto chodzi żeby Ci dowalić ale pomedytuj co możesz zrobić dla rodziny od siebie z miłości i z miłością do nich i dla nich.

211

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym
paslawek napisał/a:

Mogło też tak być że kilka dni z rzędu w tym sklepie nie pojawiał się jego ulubiony serek homogenizowany.
Dramat odbył się a może jeszcze nie do końca.
Twoje pretensje do faceta brzmią zabawnie, podobnie interpretacja wzroku, spojrzeń ,gestów ,Twoja pewność słuszności analizy jest
zarąbista .Wszystko na krawędzi i żal że Ciebie COŚ ominęło omija.
.

Ufff, myślałam, że tylko ja to tak widzę wink

Autorko, a nie pomyślałaś, że on Cię bierze za wariatkę? I może przestał przychodzić do tego sklepu w obawie przed Tobą?

212

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym

Pokrecona Owieczka  :  "Ufff, myślałam, że tylko ja to tak widzę "

  Nie tylko Ty , na pewno w życiu miałaś takie wyzwanie że ze śmiertelnie poważną twarzą odpowiadałaś na mega idiotyczne  pytanie mając w głowie kolebiącą się myśl że to nie może być prawda, ten wątek tak postrzegam
     
    Ty Dori poszukaj ' kółka dramatycznego' lub spróbuj zaistnieć w literaturze typu harlekin bo ja widzę w Tobie duży potencjał

213 Ostatnio edytowany przez dori3483 (2019-12-06 16:21:54)

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym
Pokręcona Owieczka napisał/a:
paslawek napisał/a:

Mogło też tak być że kilka dni z rzędu w tym sklepie nie pojawiał się jego ulubiony serek homogenizowany.
Dramat odbył się a może jeszcze nie do końca.
Twoje pretensje do faceta brzmią zabawnie, podobnie interpretacja wzroku, spojrzeń ,gestów ,Twoja pewność słuszności analizy jest
zarąbista .Wszystko na krawędzi i żal że Ciebie COŚ ominęło omija.
.

Ufff, myślałam, że tylko ja to tak widzę wink

Autorko, a nie pomyślałaś, że on Cię bierze za wariatkę? I może przestał przychodzić do tego sklepu w obawie przed Tobą?

no to już jego problem jeżeli w obawie przede mną , ha ha
ja powinnam w takim razie uciekać przed nim na ulicy smile aby zawału czasem nie dostał raz, że z racji wieku a raz że przez mnie smile

214 Ostatnio edytowany przez dori3483 (2019-12-06 16:42:05)

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym
Ranna_Panna napisał/a:

Pokrecona Owieczka  :  "Ufff, myślałam, że tylko ja to tak widzę "

  Nie tylko Ty , na pewno w życiu miałaś takie wyzwanie że ze śmiertelnie poważną twarzą odpowiadałaś na mega idiotyczne  pytanie mając w głowie kolebiącą się myśl że to nie może być prawda, ten wątek tak postrzegam
     
    Ty Dori poszukaj ' kółka dramatycznego' lub spróbuj zaistnieć w literaturze typu harlekin bo ja widzę w Tobie duży potencjał

215 Ostatnio edytowany przez Roxann (2019-12-06 18:41:09)

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym
Pokręcona Owieczka napisał/a:
paslawek napisał/a:

Mogło też tak być że kilka dni z rzędu w tym sklepie nie pojawiał się jego ulubiony serek homogenizowany.
Dramat odbył się a może jeszcze nie do końca.
Twoje pretensje do faceta brzmią zabawnie, podobnie interpretacja wzroku, spojrzeń ,gestów ,Twoja pewność słuszności analizy jest
zarąbista .Wszystko na krawędzi i żal że Ciebie COŚ ominęło omija.
.

Ufff, myślałam, że tylko ja to tak widzę wink

Autorko, a nie pomyślałaś, że on Cię bierze za wariatkę? I może przestał przychodzić do tego sklepu w obawie przed Tobą?

Nie wiem czy za wariatkę i czy ma obawy ale... faceci często tak robią tzn szukają kontaktu wzrokowego w nie wiadomo do końca jakim celu. Ja mam tak dość często. Czasem łapię się na tym, że też na kogoś spojrzę. Czysto odruchowo bo się czuje ten wzrok na sobie.
Dlatego uważam, podobnie jak paslawek, że facetowi mogło o nic nie chodzić, a autorka dorobiła sobie historię rodem z Harlekinów.. jak się człowiek nudzi to i fantazja ponosi wink

216

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym

Jak dla mnie to wygląda jak STALKING.

217

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym

Autorka tematu jest typem " romantyczki" , brak jej na codzień wrażeń, "nieziemskich" emocji ,więc fantazjuje . Dopóki będzie to tylko  jej wyobraźnia, to nic złego się nie stanie.  Gorzej gdy urealni te swoje popedy bo może być dramat. Ona szuka wrażeń poza małżeństwem.
Czegoś jest jej brak , nie czuje się chyba szczęśliwa i stąd te pomysły.

Gdyby jej mąż wiedział co jej chodzi po głowie...

218

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym
dori3483 napisał/a:

Nie było mnie na forum jakiś czas. Wróciłam i przeczytałam wszystkie komentarze. Wygląda na to, że jestem straszną kobietą szukającą romansu . Może jestem , może to nieuczciwe wobec męża, może mam jakieś braki wynikające z nieszczęśiwego dzieciństwa (brak ojca), nie mam pojęcia. Musiałby to psycholog "rozgryźć".

Sytuacja jest następująca. Mój "nieznajomy pan" zmienił sklep i przestałam go widywać. Nie wiem co się stało. Myślę, że wystraszył się mojej osoby, tego że go obserwuje, tego że może faktycznie z tego wyjść romans. Nie mam pojęcia o co mu więc chodziło . Wiem, że wysyłałam mu sprzeczne sygnały. Raz odwzajemniałam spojrzenia, a raz opuszczałam głowę w dół. Kiedy on był zainteresowany ja się wystraszyłam, a kiedy ja zmieniłam zdanie on zaczął opuszczać głowę i mnie ignorować. W końcu zmienił miejsce robienia zakupów tak aby na mnie nie wpadać. Ostatni raz widziałam go w zeszłym tygodniu, gdy po dłuższej nieobecności podjechałam pod sklep i zobaczyłam, że stoi jego auto. Weszłam, nawet nie spojrzałam, zrobiłam zakupy i ustawiłam się w kolejce. Był z kimś , przypuszczam,że albo jego jego ojciec albo kolega. Oczywiście co ? Szukał mnie  wzrokiem czy czasem nie stoję . Stałam ale szybko ewakuowałam się do innej kolejki. Pewnie mnie widział ale udałam, że ja nie widzę jego.
Okropna sytuacja. Wyglada na to, że Pan miał ochotę na cos więcej , dawał mi ewidentne znaki ale liczyl chyba na to, że to ja wykonam ten pierwszy krok i do niego podejdę, zainicjuje jakaś rozmowę tudzież spotkanie. W razie czego to on uległ tylko, a ja byłabym wszystkiemu winna.  Gdy zobaczył, że opuszczam wzrok mijajac go natychmiast zmienił zachowanie i zaczął mnie ignorować. Zrobił się niedostępny Wkurzyło mnie to. W końcu zmienił sklep , bo nie wiem? w sumie serio nie mam pojęcia o co mu chodziło ?? Teraz czuję się okropnie, bo wygląda to tak jakbym to ja próbowała go uwieść. Stała w tym sklepie i czekała specjalnie na niego, a on kochany mąż nie chcąc ulec nieznajomej uciekł??? No chyba nie doceniłam tego podstarzałego typka w trampkach. Co więcej nieźle moim kosztem się dowartościował. Połechtałam jego ego. Jestem zła sama na siebie, że dałam się tak "wkręcić", a przecież to on zaczął to wszystko... jeśli tak można to w ogóle nazwać.
Widzę teraz jakby wyglądał ewentualny romans z tym panem. Masz co chciałaś kobieto, bo przecież TY chciałaś bardziej, a ja  dobry mąż i ojciec jedynie uległem, bo jestem biednym żuczkiem -facetem.
Gdybym mogła to odkręcić to nigdy nie odwzajemniłabym tego spojrzenia, nie dałabym mu satysfakcji. Przegrałam.

Z tego co przeczytałem wychodzi mi że byłaś gotowa pójść w romans, ba nawet go oczekiwałaś tylko pan się nie zdeklarował co Ciebie wkurzyło.
Ty w głowie już widziałaś romans.
"Przegrałam" - to nie Ty przegrałaś tylko Twój mąż którego właściwie zdradziłaś myślą.

219

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym
dori3483 napisał/a:

właśnie, podobac mi się może w końcu rzecz normalna, ważne aby nie przekroczyć pewnej granicy i najgorsze jest to, że ja mam ochotę tą granicę przekroczyć tylko nie chciałabym przy tym zniszczyc mojego małżeństwa..dziwne to, bo w małżeństwie niczego mi nie brakuje, mojemu mężowi także a mimo wszystko chciałabym poznać tego faceta bliżej i sama się zastanawiam jak mogłam dopuścić do takiej sytuacji , tym bardziej że nieznajomy sam juz chyba zauwazył że patrzę na niego ukradkiem chodź mijajac zawsze odwracam wzrok aby tylko nie natknąć się na spojrzenia oko w oko, masakra totalna

Jeśli mam być szczera sama przed sobą to mam zwyczajnie ochotę się z nim spotkać, pogadać i pójść ten krok dalej. Nie chcę przy tym aby ktokolwiek się dowiedział, bo nie chcę ani sobie życia burzyć ani tym bardziej jemu. Nie rzucę mu się jednak na szyję i nigdy nie wykonam pierwszego kroku a widzę, że on się albo boi bo widzi, że noszę obrączkę albo ma kręgosłup moralny..
W takiej sytuacji pozostaje mi jedynie uciąć to szybko póki sytuacja nie posunie się za daleko. Po prostu zmienię sklep rano, bo poza nim mimo że mieszkamy w tym samym mieście, małym mieście nie widujemy się. Tylko zawsze mówie sobie ok dzisiaj ostatni raz i od jutra koniec .


Jestem w tym piekle....!! Jako kobieta kobiecie.... NIE PRZEKRACZAJ GRANICY....
Żałuję wszystkiego....

Posty [ 196 do 219 z 219 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026