netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym

218 odpowiedzi27 729 wyświetleńzałożony przez dori3483, 05.11.2019

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 219 ]

66 Ostatnio edytowany przez karn (2019-11-06 15:56:44)

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym

Libra. "Romans nie dzieje się bez przyczyny". Nie. Nie zgadzam się z Tobą. Miałaś prawie 20 lat pełnego i super związku z namiętnością. Oczekiwanie, że tak ma być lat 50 do śmierci przez cały czas jest wybacz, ale odrealnione. Jeśli obecny stan Twojego związku uważasz za potencjalną przyczynę romansu to ja już nie wiem jak wierzyć w wierność kobiet. W sytuacji, w której się znajdujesz, pomyśl i rozmawiaj jak coś zmienić. Może za parę miesięcy czy rok wszystko wróci do stanu poprzedniego. A jak się nie uda to zostaw męża i wtedy zacznij szukać szczęścia w innym miejscu. Jak po 20 latach związku go zdradzisz to zniszczysz człowieka. "Romans nie dzieje się bez przyczyny". Podłe stwierdzenie. Jak jest przyczyna nie do przejścia to powinno być rozstanie, nie romans. Romans bierze się tylko z jednej przyczyny: niedojrzałości i słabości osoby, która zdradza.

Dori. I co z Twoją koleżanką ? Super, że jej się "udało". A co z jej poprzednim partnerem ? Jak przeżył zdradę ? Oczywiście, kogo to obchodzi smile I tak, drobny szczegół, obecny partner Twojej koleżanki nie miał żony i był chętny na związek. Super. A co gdyby nie był lub miał żonę i nie chciał jej zostawić ? Koleżanka byłaby w słabym związku po zdradzie partnera zakochana w kochanku, który by jej nie chciał. Bardzo fajne życie.

Jak czytam logikę kobiet na temat zdrady, to naprawdę mi się odechciewa małżeństwa, a w szczególności wspólnoty majątkowej. Przysięga wierności to archaizm. Na dzisiejsze czasy powinna brzmieć "Będę Ci wierna, dopóki będziesz mnie kręcił i będzie między nami chemia, a jak nie to będę Cię zdradzać. Chyba, że kochanek będzie mnie chciał to wtedy Cię zostawię."

Kumpel, "pies na baby" z natury, który się zawsze naturalnie podobał kobietom, powiedział mi jakiś czas temu, że każdą zajętą kobietę z pewnym momencie jej związku można zaciągnąć do łóżka jak się odpowiednio jej w głowie zawróci. Bo nie ma opcji, żeby przez lata bycia razem zawsze w związku było dobrze. Tylko trzeba dobrze patrzeć i widzieć, której kobiecie brakuje teraz namiętności w związku. Powiedziałem mu, że chyba go powaliło i nie każda taka jest i większość kobiet najpierw się rozstanie jeśli im źle a później będzie szukać przygód. Ale co raz bardziej skłaniam się do zmiany poglądów. W sumie to z czasów singielskich samemu częściej poznawałem kobiety zajęte niż wolne jakby się nad tym zastanowić.

67

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym
karn napisał/a:

Libra. "Romans nie dzieje się bez przyczyny". Nie. Nie zgadzam się z Tobą. Miałaś prawie 20 lat pełnego i super związku z namiętnością. Oczekiwanie, że tak ma być lat 50 do śmierci przez cały czas jest wybacz, ale odrealnione. Jeśli obecny stan Twojego związku uważasz za potencjalną przyczynę romansu to ja już nie wiem jak wierzyć w wierność kobiet. W sytuacji, w której się znajdujesz, pomyśl i rozmawiaj jak coś zmienić. Jak się nie uda to zostaw męża i wtedy zacznij szukać szczęścia w innym miejscu. Jak po 20 latach związku go zdradzisz to zniszczysz człowieka. "Romans nie dzieje się bez przyczyny". Podłe stwierdzenie. Jak jest przyczyna nie do przejścia to powinno być rozstanie, nie romans. Romans bierze się tylko z jednej przyczyny: niedojrzałości i słabości osoby, która zdradza.

Dori. I co z Twoją koleżanką ? Super, że jej się "udało". A co z jej poprzednim partnerem ? Jak przeżył zdradę ? Oczywiście, kogo to obchodzi smile I tak, drobny szczegół, obecny partner Twojej koleżanki nie miał żony i był chętny na związek. Super. A co gdyby nie był lub miał żonę i nie chciał jej zostawić ? Koleżanka byłaby w słabym związku po zdradzie partnera zakochana w kochanku, który by jej nie chciał. Bardzo fajne życie.

Jak czytam logikę kobiet na temat zdrady, to naprawdę mi się odechciewa małżeństwa, a w szczególności wspólnoty majątkowej. Przysięga wierności to archaizm. Na dzisiejsze czasy powinna brzmieć "Będę Ci wierna, dopóki będziesz mnie kręcił i będzie między nami chemia, a jak nie to będę Cię zdradzać. Chyba, że kochanek będzie mnie chciał to wtedy Cię zostawię."

Ja mam wielką nadzieję, że nigdy tej granicy nie przekroczę. Ta sytuacja jest dla mnie w chwili obecnej testem i muszę ją przetrwać. Jak dam rade teraz to może i kiedyś jak pojawi się kolejny nieznajomy będę wiedziała co zrobić. Perspektywa życia z kimś 20-30 lat i uprawiania seksu wyłącznie z jedną osobą ... sorry ale to trudne jest mimo wszystko.

68 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-11-06 16:07:03)

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym
karn napisał/a:

Libra. "Romans nie dzieje się bez przyczyny". Nie. Nie zgadzam się z Tobą. Miałaś prawie 20 lat pełnego i super związku z namiętnością. Oczekiwanie, że tak ma być lat 50 do śmierci przez cały czas jest wybacz, ale odrealnione. Jeśli obecny stan Twojego związku uważasz za potencjalną przyczynę romansu to ja już nie wiem jak wierzyć w wierność kobiet. W sytuacji, w której się znajdujesz, pomyśl i rozmawiaj jak coś zmienić. Jak się nie uda to zostaw męża i wtedy zacznij szukać szczęścia w innym miejscu. Jak po 20 latach związku go zdradzisz to zniszczysz człowieka. "Romans nie dzieje się bez przyczyny". Podłe stwierdzenie. Jak jest przyczyna nie do przejścia to powinno być rozstanie, nie romans. Romans bierze się tylko z jednej przyczyny: niedojrzałości i słabości osoby, która zdradza.

Dori. I co z Twoją koleżanką ? Super, że jej się "udało". A co z jej poprzednim partnerem ? Jak przeżył zdradę ? Oczywiście, kogo to obchodzi smile I tak, drobny szczegół, obecny partner Twojej koleżanki nie miał żony i był chętny na związek. Super. A co gdyby nie był lub miał żonę i nie chciał jej zostawić ? Koleżanka byłaby w słabym związku po zdradzie partnera zakochana w kochanku, który by jej nie chciał. Bardzo fajne życie.

Jak czytam logikę kobiet na temat zdrady, to naprawdę mi się odechciewa małżeństwa, a w szczególności wspólnoty majątkowej. Przysięga wierności to archaizm. Na dzisiejsze czasy powinna brzmieć "Będę Ci wierna, dopóki będziesz mnie kręcił i będzie między nami chemia, a jak nie to będę Cię zdradzać. Chyba, że kochanek będzie mnie chciał to wtedy Cię zostawię."

Karn, myślę że jesteś w błędzie. Po prostu jak tak masz nie spotykasz kobiet naprawdę Ci pasujących. Mogą być przygaśnięcia i rozpalanie ogniska na nowo.  Tak jest u kobiet. Jak u mężczyzny  bazuje to tylko na nowości i fizyczność ma dla niego ściśle określone ramy, bo on nie zniesie paru kg więcej czy zmarszczki itp to nie nadaje się na męża i ojca. Nie każdy musi być. I ktoś może pociągać Cię bardziej po 15 latach niż po 5..
Odrealnione jest niestety myślenie niektórych mężów, że jak dadzą kobiecie dom, to już może przestać być dl nich kobietą po latach i błogi spokój w tym. I nie chodzi bynajmniej o jakieś wyczyny seksualne, tylko samo  podejście. Zresztą i vice versa.

69

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym
dori3483 napisał/a:

Ja mam wielką nadzieję, że nigdy tej granicy nie przekroczę. Ta sytuacja jest dla mnie w chwili obecnej testem i muszę ją przetrwać. Jak dam rade teraz to może i kiedyś jak pojawi się kolejny nieznajomy będę wiedziała co zrobić. Perspektywa życia z kimś 20-30 lat i uprawiania seksu wyłącznie z jedną osobą ... sorry ale to trudne jest mimo wszystko.

Wiem big_smile Ja też już od lat z jedną kobietą. I też nie raz chciałbym samego tylko seksu z kimś innym. Mojej nic nie brakuje. Ale co nowa to nowa tongue Jedna w robocie jest taka, że aż mi krew szybciej płynie na jej widok nie mówiąc już o innych reakcjach tongue Ale jak pomyślę jak depczę wszystko co między nami, żeby dobrać się do majtek innej to mi się odechciewa. Na szczęście się trochę wyszalałem kiedyś, przynajmniej tyle.

70 Ostatnio edytowany przez Excop (2019-11-06 16:07:59)

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym

Wychodzi na to, że za dobrze Ci jest, Autorko.
Eksperymentujesz za plecami męża. Masz prawo. Bo to Twoje decyzje skutkują obecnym stanem Twojego ducha.
I ty ewentualne skutki niedobre dla Ciebie, odczujesz w związku z tym.
Męża pomijam, bo jego oświecenie jeszcze przed nim. Chyba trochę to potrwa, nim się zorientuje, że rysuje sufit Waszej sypialni.
Seks tylko? A reszta, ta otoczka z nim związana?
Owe zadurzenie. Co z tym zamierzasz zrobić?
Zdobyłaś. Co dalej więc?
Gdy kochanek zamiaruje np. odebranie Cię mężowi?
Myślałaś o tym, że nie będzie to rozmowa i walka na argumenty?
"Panta rhei", krótko mówiąc, jak dotąd z tego wychodzi, kuszące, bo z innym, niż wspaniały mąż (w łóżku też) i wzorowy ojciec.
Czarno to widzę...

71

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym
karn napisał/a:

Dori, jeszcze mój męski punkt widzenia do jednej rzeczy. My mężczyźni nie mamy takich złożonych uczuć i przemyśleń jak Ty, kiedy nam się ktoś podoba. Ty czujesz coś wielkiego, dla Ciebie jego spojrzenie spowodowało, że długo o nim myślisz. Gość najpewniej po prostu popatrzył, "ale fajna laska, za*** bym, niezła jest". Nie mamy aż takich uniesień sercowych i inaczej się angażujemy. Czegoś czego kobiety też nie rozumieją - w przypadku romansu: przez sam seks mężczyźni aż tak nie tracą głowy.... żeby zostawić żonę. Jak jest opcja seksu bez zobowiązań w tajemnicy, bez angażowania środków to zupełnie nie ma powodu, żeby zostawiać stabilny dom, żonę, dzieci. A już na pewno nie dla kobiety, która zdradziła własnego męża. To jest coś czego nie rozumiecie, mężczyzna, przeważnie, nie wejdzie w stały związek z kobietą, która zdradziła męża. To za duże ryzyko na przyszłość.

Mi też się kiedyś zdarzył romans z zajętą kobietą, chociaż nie wiedziałem na początku, że ma kogoś, a sam byłem singlem. Po paru tygodniach dziewczynę zostawiłem. Mimo pewnego zauroczenia i tego, że poważnie rozważałem, żeby oprócz seksu wejść w coś więcej, z tyłu głowy zaczęła powstawać niechęć, że ONA ZDRADZIŁA NARZECZONEGO. Czerwona lampka, która po paru tygodniach migania waliła czerwonym światłem. Zobacz, ile jest wątków kobiet, które płaczą, że kochanek obiecuje, że zostawi żonę, a nigdy tego nie robi. Mnóstwo. Wy, kobiety, się przez taki seks w romansie bardziej angażujecie. Nie sądzę, żebyś raz przespała się z nim i bez emocji wróciła do męża.

Efekt Twojego romansu może być taki, że Ty, Twój mąż i Twoje dziecko będziecie największymi przegranymi. A ten gość będzie miał darmowy seks bez zobowiązań przez jakiś czas. I nie, on nie zostawi żony. smile Wydyma całą Twoją rodzinę, Ciebie dosłownie, a męża i dziecko w przenośni.

Lepiej tego wszystkiego, nie można było ująć. Brawo. Tylko szkoda, że ja tak późno to zrozumiałam.

Człowiek uczy się na swoich błędach, i jak widać Autorka musi tego doświadczyć na własnej skórze, żeby się nauczyć, musi się przewrócić.
Ale ja jej już współczuje, tego jak będzie się czuła po tym całym seksie. Emocje są ogromne, zarówno podczas jego uprawiania, ale jescze większe po nim, bo jak trudno spojrzeć potem małżonkowi w oczy, jak spojrzec sobie samej w twarz. I to wieczne rozdarcie, między domem a kochankiem. Rzeczywistość miesza się z iluzją i w końcu zaczynasz żyć bardziej tym drugim ułudnym światem. Mąż Cię wkurza, masz wrażenie że Cię ogranicza, że jakby nie on to byłabys szczęśliwa. I nie ma w romansie jakiegokolwiek progresu, to dążenie tak naprawdę donikąd, bo nie ma tutaj szczęśliwego zakończenia. A romans prędzej czy później zostanie zakończony, i najczęściej kończy go mężczyzna. I kobieta jako bardzię czuła emocjonalnie cierpi, nawet jeżeli nie było żadnych deklaracji, nawet jeśli układ miał z góry jasno osadzone ramy. Nie ma u kobiety, czegoś takiego, popieprz....łam się, fajnie było, ale czas to kończyć, nara......

72

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym
dori3483 napisał/a:

No to ja mam ostatnie pytanie.

Czy nie można pójść do łóżka z inna osobą, po prostu od tak, bez emocji, dla samego sexu, bo nas bardzo pociaga nie licząc na nic wiecej. Jeden sex i narazie.  Temat zamknięty.
Przecież tak robią faceci i zyją . Nic im się nie dzieje, a większość żon nawet nie ma bladego pojęcia, że facet je zdradził. Żyją dalej szczeliwie. Nikt nic nie wie . Jest OK.

Będąc uczciwym i lojalnym człowiekiem można pójść do łóżka z pierwszą lepszą osobą, jeśli interesuje nas tylko seks. To jest jak najbardziej w porządku, pod JEDNYM warunkiem:

ŻE OBOJE SĄ SINGLAMI!!!, pomijając otwarte związki czy jakieś inne dziwne układy, wchodzenie nawet w niezobowiązujące kontakty, kiedy jest się w stałej relacji, jest podłe, okrutne i krzywdzące, Tyle w temacie. Za to ewentualne skutki, mogą być katastrofalne.

karn W pełni się zgadzam! Tu nawt nie chodz o romasns czy jakieś kosmate myśli. Wiele razy w swoim życiu można kogoś zauważyć, kto wydaje się szczególnie atrakcyjny, ale w moim przypadku ciężko tutaj mówić o jakimś zauroczeniu czy fascynacji, jedynie o zainteresowaniu, nic więcej. Chodząc po mieście jeden dzień na ulicy, spotykam przynajmniej codziennie parę kobiet, które wydają się niezwykle atrakcyjne. Kilka razy w życiu miałem tak, że widywałem niektóre po kilka razy, wiedząc że tam będą i jedyne, co było przyjemne, to spojrzeć na nią, uśmiechcnąć się i tyle. Nie musiała mnie żadna kosmata myśl nachodzić. Zwyczajnie stwierdziłem: " Niezła dziewczyna!" I tyle! Zapominałem o niej często tego samego dnia. Żadnych fantazji czy wyobrażeń o tym, jakby to nam cudownie nie było..

73 Ostatnio edytowany przez karn (2019-11-06 18:20:06)

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym
Ela210 napisał/a:

Karn, myślę że jesteś w błędzie. Po prostu jak tak masz nie spotykasz kobiet naprawdę Ci pasujących. Mogą być przygaśnięcia i rozpalanie ogniska na nowo.  Tak jest u kobiet. Jak u mężczyzny  bazuje to tylko na nowości i fizyczność ma dla niego ściśle określone ramy, bo on nie zniesie paru kg więcej czy zmarszczki itp to nie nadaje się na męża i ojca. Nie każdy musi być. I ktoś może pociągać Cię bardziej po 15 latach niż po 5..
Odrealnione jest niestety myślenie niektórych mężów, że jak dadzą kobiecie dom, to już może przestać być dl nich kobietą po latach i błogi spokój w tym. I nie chodzi bynajmniej o jakieś wyczyny seksualne, tylko samo  podejście. Zresztą i vice versa.

Elu, nie jestem pewien czy dobrze Cię zrozumiałem w Twojej pierwszej części wypowiedzi.

Co do myślenia mężów, że wystarczy dać dom kobiecie, to jest złożony temat. Domy kosztują, naprawdę dużo w Polsce. Wielu mężczyzn, w tym ja, bardzo mocno koncentruje się na zarabianiu pieniędzy, aby móc założyć rodzinę. W dzisiejszych czasach, aby np. w Warszawie kupić mieszkanie pozwalające wychować dwójkę dzieci to trzeba mieć około 800 tys. - 1mln. Na przedmieściach taniej, ale to wydłuża czas dojazdu do pracy. Żeby zdobyć takie pieniądze, trzeba naprawdę nieźle tyrać. I różnie to z pracą bywa, czasem jest tak, że projekt wymaga siedzenia po 10 godzin, czasem jest to "tylko" 8h, do tego godzinka dojazdu w każdą stronę i już dnia nie ma. Codzienna szara rzeczywistość większości z nas. Do tego inne obowiązki, dzieci itp. Ja nie wiem jak utrzymać pikanterię w związku przez lata, jeśli się większość czasu pracuje i dojeżdża lub opiekuje dziećmi (ja się jeszcze dzieciaków nie dorobiłem, ale wiem jak to wygląda). Nawet jak się życie urozmaica prezentami czy wspólnymi wyjściami, to wszystko po jakimś czasie staje się trochę nudne. Świeżo poznana osoba zawsze da więcej emocji niż długoletni związek. I jak się kogoś nowego poznaje i wyjdzie 2 razy w tygodniu na randkę to się można z tej pozytywnej strony pokazać, a druga osoba tej codziennej rutyny w człowieku nie widzi. Tak jak ja kiedyś poznałem dziewczynę na imprezie i stwierdziła, że jestem fajny bo imprezowy, a jej facet nie, a przecież raz na imprezie mnie widziała i nie wiedziała jaki jestem smile Człowiek wynudzony życiem i związkiem ma takie braki wewnętrzne, że jak się pojawi ktoś na horyzoncie to się go idealizuje i fantazjuje na jego temat i nagle wypełnia on wszystkie dziury. Dosłownie też :P

Zdrada nie zależy tylko od starań partnera czy stanu związku, ale od szczęścia ogólnego i podejścia osoby potencjalnie zdradzającej. Starania partnera, relacja, owszem, ale to jest część sukcesu. Żeby nie zdradzać to trzeba mieć samemu interesujące życie, pasje, wysokie poczucie własnej wartości, przyjaciół, ogólnie różne źródła pozytywnych emocji i coś co zabija rutynę.

74 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-11-06 18:36:38)

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym

Chodziło mi o dom w sensie przenośnym, nie willę smile
W czasie gdy najwięcej pracowaliśmy, spłacaliśmy kredyt i dzieci były małe, nie było żadnego znudzenia, jak się chce, czas się znajdzie.
Małżeństwo padło w okresie prosperity smile
Nie chcę oceniać Twojego związku, ale chyba czegoś brakuje w związku, na jakimś etapie to utknęło, skoro się nudzicie.

75

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym
karn napisał/a:

Zdrada nie zależy tylko od starań partnera czy stanu związku, ale od szczęścia ogólnego i podejścia osoby potencjalnie zdradzającej. Starania partnera, relacja, owszem, ale to jest część sukcesu. Żeby nie zdradzać to trzeba mieć samemu interesujące życie, pasje, wysokie poczucie własnej wartości, przyjaciół, ogólnie różne źródła pozytywnych emocji i coś co zabija rutynę.

To się chyba nazywa zaradność, dojrzałość życiowa i emocjonalna.

76

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym
Ela210 napisał/a:

Chodziło mi o dom w sensie przenośnym, nie willę smile

No właśnie nie zrozumiałem całości Twojej wypowiedzi. smile A teraz za 800k w naszej pięknej stolicy to żadnej willi się nie kupi. Skromne 3 pokoje. Tak czy inaczej albo tyrasz, żeby to mieć albo masz wujka szejka. smile

77

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym

Autorko, ten gosc tak Cie fascynuje bo jest do Twojego meza z wygladu podobny tylko starszy, Ty moze tez kogos mu przypominasz... smile)
a powaznie.. wydaje sie ze niczego Ci nie brak, a jednak... Ja mam zonatego przyjaciela, rozmawiamy na rozne tematy, jest jakas tam chemia ale jestesmy zajeci i sie powstrzymujemy, jest dla mnie wazny jako osoba i mam obawy ze sex... tylko by te relacje zaburzyl takie mam wrazenie to po 1, po 2.. paradoksalnie znajomosc z kolega pokazala mi wlasnie ile moge stracic.. pomimo ze chyba z mezem (ktory jest nadal fajnym choc... trudnym facetem, no ja tez swieta nie jestem) jestesmy troche srednio dobrani ale sa dzieci, dom itp itd..
Nie zawsze ochota musi byc skonsumowana smile, nad instynktem mozna zapanowac, przeczekac az... oslabnie, wierze ze da sie... (jak narazie), wiec przetrwasz ten test i inne, powodzenia smile

78

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym
dori3483 napisał/a:

Cześć wszystkim

Pewnie po dodaniu tego posta zostanę zjedzona żywcem ale muszę się po prostu wygadać, bo nie mam komu.
Mam dobrego męża od 4 lat, córeczkę, dobrą pracę, budujemy się..generalnie wszystko się układa. Nie mogę na nic narzekać a jednak. Nie wiem co się stało, a właściwie co mi odbiło ale zauroczyłam się, bo chyba tak to można nazwać w żonatym facecie.
Nie znam go osobiście i nie wiem czy go poznam nawet. Widujemy się niemalże codziennie w drodze do pracy. Robimy zakupy w tym samym sklepie rano. Nigdy wcześniej nie zwracałam uwagę na niego . Normalny facet, który raz czy dwa popatrzył mi się prosto w oczy jak się mijaliśmy. Do czasu kiedy spotkałam go na mieście idąc z córką i po prostu przyciagnął mnie jego wzrok. Nie wiem jak to wytłumaczyć nawet . Po prostu stał po drugiej stronie ulicy i patrzył mi się prosto w oczy tak długo, że wyglądało to jakby się "zawiesił na kilka minut". Odwzajemniłam to spojrzenie. Nie powiem było mi miło. Od tamtej pory wszystko się nagle zmieniło. Zaczęłam zwracać na niego bardziej uwagę i zauważyłam,że ze wzajemnością. Oczywiście robię to ukradkiem ale no właśnie...czuję jakbym zdradzała męża. Powiem szczerze, że zauroczyłam się nim do tego stopnia, że nie miałabym nic przeciwko temu aby podszedł do mnie i porozmawiał, poprosił o numer. Nie wiem co się ze mną dzieje ale po prostu chyba zgłupiałam. Jest starszy od mojego męża o  co najmniej kilkanaście lat. Taka starsza kopia mojego męża.
Sprawa trochę wymknęła mi się spod kontroli ,bo codziennie czekam aż go zobaczę, a przynajmniej mam taką nadzieję, że rano się choĆ zobaczymy.
Zgłupiałam , bo 4 latach małżeństwa, szczęśliwego małżeństwa mam zwyczajną ochotę na romans. Ja wiem, że zmierza to wszystko do mojego nieuchronnego upadku. Sama nie raz ostrzegałam niejedną koleżankę przed takimi sytuacjami dopóki taka sytuacja nie spotkała mnie.



Autorko, czy wiesz ilu mezczyzn zaglada mi codziennie w oczy? Faceci przegladaja sie w naszych oczach tym bardziej ci starsi bo chca wiedziec, miec pewnosc, ze sa nadal atrakcyjni.
Oczywiscie, nie neguje tego, ze jakas fascynacja jest miedzy wami wink ale takich rzeczy jet cale mnostwo.

Ja bym się tym cieszyla, ze mam powodzenie i takie tam. I pewnie sex z mezem bylby tez fajniejszy, bo mozna troche w glowie pofantazjowac smile

79

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym

Cześko,

cześka8 napisał/a:

Ja mam zonatego przyjaciela, rozmawiamy na rozne tematy, jest jakas tam chemia ale jestesmy zajeci i sie powstrzymujemy, jest dla mnie wazny jako osoba i mam obawy ze sex... tylko by te relacje zaburzyl takie mam wrażenie smile

Żonaty przyjaciel z chemią i powstrzymywanie instynktu, dobre sobie smile ciekawe jak długo wytrzymacie z tą wstrzemięźliwością wink Absolutnie Cię nie oceniam, ale sama stoisz jedną nogą w romansie (chyba że nie doczytałam i mąż o przyjacielu wie) i piszesz jakieś mrzonki, że autorka przetrwa testy. Nic nie przetrwa, bo jak już wcześniej ktoś napisał, w głowie mechanizm ruszył. Sama w to nie wierzysz, szukasz raczej potwierdzenia, że taki układ może trwać w nieskończoność. Oby nie.

Autorko, czytając Cię mam wrażenie że bardzo potrzebujesz zwrócić na siebie uwagę  Może się mylę, ale tak, jakbyś chciała nam tu wszystkim pokazać, jestem taka Zajebista, że nawet z obrączka na palcu i małym dzieckiem na ręku budzę zachwyt. Może warto się zastanowić co chcesz tym wypełnić, czego ci brakuje, niekoniecznie w związku, ale w ogóle. Pozdrawiam.

80

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym

Aniołów nie ma. Moja śp matka nigdy by czegoś takiego nie przebaczyła.

81 Ostatnio edytowany przez Losu (2019-11-07 04:51:08)

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym
karn napisał/a:

Libra. "Romans nie dzieje się bez przyczyny". Nie. Nie zgadzam się z Tobą. Miałaś prawie 20 lat pełnego i super związku z namiętnością. Oczekiwanie, że tak ma być lat 50 do śmierci przez cały czas jest wybacz, ale odrealnione. Jeśli obecny stan Twojego związku uważasz za potencjalną przyczynę romansu to ja już nie wiem jak wierzyć w wierność kobiet. W sytuacji, w której się znajdujesz, pomyśl i rozmawiaj jak coś zmienić. Może za parę miesięcy czy rok wszystko wróci do stanu poprzedniego. A jak się nie uda to zostaw męża i wtedy zacznij szukać szczęścia w innym miejscu. Jak po 20 latach związku go zdradzisz to zniszczysz człowieka. "Romans nie dzieje się bez przyczyny". Podłe stwierdzenie. Jak jest przyczyna nie do przejścia to powinno być rozstanie, nie romans. Romans bierze się tylko z jednej przyczyny: niedojrzałości i słabości osoby, która zdradza.

Dori. I co z Twoją koleżanką ? Super, że jej się "udało". A co z jej poprzednim partnerem ? Jak przeżył zdradę ? Oczywiście, kogo to obchodzi smile I tak, drobny szczegół, obecny partner Twojej koleżanki nie miał żony i był chętny na związek. Super. A co gdyby nie był lub miał żonę i nie chciał jej zostawić ? Koleżanka byłaby w słabym związku po zdradzie partnera zakochana w kochanku, który by jej nie chciał. Bardzo fajne życie.

Jak czytam logikę kobiet na temat zdrady, to naprawdę mi się odechciewa małżeństwa, a w szczególności wspólnoty majątkowej. Przysięga wierności to archaizm. Na dzisiejsze czasy powinna brzmieć "Będę Ci wierna, dopóki będziesz mnie kręcił i będzie między nami chemia, a jak nie to będę Cię zdradzać. Chyba, że kochanek będzie mnie chciał to wtedy Cię zostawię."
Kumpel, "pies na baby" z natury, który się zawsze naturalnie podobał kobietom, powiedział mi jakiś czas temu, że każdą zajętą kobietę z pewnym momencie jej związku można zaciągnąć do łóżka jak się odpowiednio jej w głowie zawróci. Bo nie ma opcji, żeby przez lata bycia razem zawsze w związku było dobrze. Tylko trzeba dobrze patrzeć i widzieć, której kobiecie brakuje teraz namiętności w związku. Powiedziałem mu, że chyba go powaliło i nie każda taka jest i większość kobiet najpierw się rozstanie jeśli im źle a później będzie szukać przygód. Ale co raz bardziej skłaniam się do zmiany poglądów. W sumie to z czasów singielskich samemu częściej poznawałem kobiety zajęte niż wolne jakby się nad tym zastanowić.

Masz śmiecia nie kumpla z takimi ludźmi sam bym się nie zadawał. jeśli się z nim zadajesz jesteś taki sam. Mój św pamięci kuzyn skoczył z 4 piętra przez takiego gnoja. Na imprezie upoił ją a ona po alkoholu szalała chciała tylko drinka z piwem aa on zrobił diabła z duża ilością likru przez co nie czuć było procentów i środka pobudzającego libido. Gdy była upojona po kłótni którą wcześniej słyszał nagadał jej bzdur o nim by wpierw ją odsunąć od niego a później zaczął dawać jej komplementy gierki bzdety nie znam się na tym. Skończyło się seksem. Mąż był bardzo wrażliwy gdy doszło to od kogoś z zewnątrz pomimo jednorazowego seksu rzucił się z okna.

82

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym
dori3483 napisał/a:

Perspektywa życia z kimś 20-30 lat i uprawiania seksu wyłącznie z jedną osobą ... sorry ale to trudne jest mimo wszystko.

Z jednej strony nasze nagie instynkty ciągną nas w stronę realizacji fantazji, o których nie śniło się nawet starożytnym filozofom. Z drugiej jednak żyjemy osadzeni w kulturze, która nakłada na nas wzorce zachowań radykalnie sprzeczne z tymi, do których nakłaniają nas instynkty. I tak całe życie jesteśmy między młotem a kowadłem.
Dori3483, każdy prawidłowo rozwijający się człowiek przeżywa takie zauroczenia jak ty, nawet jeśli wziął ślub dzień wcześniej.

83 Ostatnio edytowany przez dori3483 (2019-11-07 09:47:17)

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym

Najśmieszniejsze jest to, że jeszcze jakiś czas temu rozmawiałam z mężem o zdradzie. Nie wiem czemu ale on ciągle powtarza " jak mnie zdradzisz pamiętaj abym tylko się nie dowiedział, bo litości nie będę miał ".. bardzo dziwne, bo mówi tak jakby kiedyś był zdradzony, a wiem że nie. Może zauważył, że faceci się za mną ogladają? nie mam pojęcia. Ja też zauważyłam,że inne kobiety patrzą na niego, a do głowy nie przychodzą mi jednak takie rzeczy jak jemu. Patrzą to patrzą. Może ja jestem jego bardzo pewna, a on mnie nie ? Tylko nie wiem czemu, bo ja zawsze odmawiam innym facetom i na prawdę nikt poza mężem nie interesował mnie, a przynajmniej do tej pory. Przyjdzie sms on leci do telefonu. Pytam się " po co to robisz" niby żartuje, że "noooo tylko sprawdzam" . Ja nigdy tego nie robię. Nie wydzwaniam w ciągu dnia z pytaniami: gdzie jesteś? co robisz? za ile będziesz ?. Ostatnio zadał mi nawet pytanie : dlaczego nie mówię mu , że go kocham. Faktycznie nie mówię ale dla mnie to bardzo poważne słowo, nie rzuca się go od tak.

Wracając do zdrady wiem, że mój mąż ma swoje zasady i nigdy w życiu nie wybaczyłby mi skoku w bok. Nigdy. To byłyby definitywny koniec małżeństwa. Ostatnio mówiłam mu : słuchaj nie ma opcji abym cię zdradziła, bo nie ma takiej osoby która by mi w głowie namieszała. Mi bardzo ale bardzo rzadko ktos wpada w oko. Nie ma więc nawet takiej możliwości. Bardzo częto spotykam przystojnych facetów ale to są tylko przystojni faceci . Trzeba mieć to coś jeszcze. No i wykrakałam sad.
Nadmienię, że mam męża lat 30 , a ja mam 36. Jest młodszy ode mnie wiec teoretycznie to ja powinnam się denerwować, że mnie zostawi dla młodszej itd itd. A nic z tych rzeczy się nie dzieje. Jest odwrotnie wręcz.

Co do Pana nieznajomego to Pan w wieku, no cięzko mi określić ale na moje oko jest na pewno po 40 i to sporo. No taki podstarzały Pan co zakłada młodzieżowe trampki, kurtke bejsbolówke  i chyba patrzy czy uda mu się jeszcze zaliczyć laskę.
Może jednak nie. Może to porządny facet, mąż i zapewne ojciec. Nie wiem. Wiem tylko, że gdyby mój mąż tak zawieszał się na innej kobiecie i patrzył jej w oczy "takim " spojrzeniem to ostro bym się na nim zawiodła i zastanowiała nad sensem mojego małżeństwa z nim.

Myślę, że Pan  nieznajomy chyba sam poszedł po rozum do głowy i dał sobie spokój. Nie widziałam go dzisiaj 3 dzień. Chyba sam się wystraszył moich spojrzeń i  może pomyślał, że ja specjalnie chodzę w te same godziny co on aby tylko go zobaczyć. I niestety ostatnio sama się na tym przyłapałam, że czekam czy nie wejdzie do sklepu. Szok. Wystraszył się kłopotów i uciekł smile. I w sumie dobrze, zrobił mi tym przysługę. Moja fascynacja nim pewnie minie za jakiś czas ale jak na razie podjeżdżam pod sklep i patrzę czy jest. Masakra. Jestem zła sama na siebie, że tak dałam się zakręcić. Koszmar. Po prostu koszmar. A facet na pewno dowartościował się tym, że ma "fankę" i się jeszcze podoba. Urósł w piórka.

Ta sytuacja pokazała mi jeszcze jedną rzecz. Jak działa mechanizm zdrady. Może akurat ten Pan przechodzi jakiś kryzys wieku średniego, może chciał podbudować się wewnętrznie, że jeszcze się komuś podoba. Może akurat teraz w jego związku jest dobrze, układa się więc jedynie patrzy, rzuca spojrzenia. Co jednak jak trafi się taki moment, że " żona nie dała", że była awantura w domu, że była sprzeczka, no proza życia codziennego . Co wtedy ? Jak w sklepie trafia się dziewczyna, kóra mu się podoba, odwzajemnia spojrzenia itd. Przecież to sygnał aby podejść, wymienić się numerami i romans gotowy.
Serio to jest przerazające, bo dokładnie odwrotnie może dotyczyć także mojego męża i mojego małżeństwa. Pytanie wtedy ? czy moj mąż ma jakieś hamulce i mimo chwilowego kryzysu nie pójdzie w tzw. cug z inną lalą. Życie jest ciężkie sad

84

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym

Jeżeli mąż jest tak bardzo zazdrosny, to może mieć coś na sumieniu. To wygląda podobnie jak u mojej szwagierki. Jej maż tez miał i ma takie prawie chorobowe przewrażliwienia. Jej nic nie wolno, on wszędzie widzi jej zdradę. A okazało się, że to on miał romans z młodziutka panienką. On podświadomie się boi, że szwagierka tak jak on może ulec urokowi kogoś innego.

85

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym

Kilka słów komentarza.

dori3483 napisał/a:

(...) Nie wiem czemu ale on ciągle powtarza " jak mnie zdradzisz pamiętaj abym tylko się nie dowiedział, bo litości nie będę miał ".. bardzo dziwne, bo mówi tak jakby kiedyś był zdradzony, a wiem że nie. Może zauważył, że faceci się za mną ogladają? (...)

Jest przytomnym człowiekiem, zna siebie, Ciebie chyba także.


(...) Ostatnio mówiłam mu : słuchaj nie ma opcji abym cię zdradziła, bo nie ma takiej osoby która by mi w głowie namieszała. (...)

Wątek dowodem Twej błędnej oceny.


(...) Wiem tylko, że gdyby mój mąż tak zawieszał się na innej kobiecie i patrzył jej w oczy "takim " spojrzeniem to ostro bym się na nim zawiodła i zastanowiała nad sensem mojego małżeństwa z nim. (...)

A w drugą stronę?


(...) Myślę, że Pan  nieznajomy chyba sam poszedł po rozum do głowy i dał sobie spokój. (...) Chyba sam się wystraszył moich spojrzeń i  może pomyślał, że ja specjalnie chodzę w te same godziny co on aby tylko go zobaczyć. (...) A facet na pewno dowartościował się tym, że ma "fankę" i się jeszcze podoba. Urósł w piórka.

Ta sytuacja pokazała mi jeszcze jedną rzecz. Jak działa mechanizm zdrady. Może akurat ten Pan przechodzi jakiś kryzys wieku średniego, może chciał podbudować się wewnętrznie, że jeszcze się komuś podoba. Może akurat teraz w jego związku jest dobrze, układa się więc jedynie patrzy, rzuca spojrzenia. Co jednak jak trafi się taki moment, że " żona nie dała", że była awantura w domu, że była sprzeczka, no proza życia codziennego . Co wtedy ? Jak w sklepie trafia się dziewczyna, kóra mu się podoba, odwzajemnia spojrzenia itd. Przecież to sygnał aby podejść, wymienić się numerami i romans gotowy. (...)

Znamienne, że pisząc to posługujesz się nieznajomym, siebie i swe motywy pozostawiając obok.


Jeśli tak to pozostawisz, jeśli sama przed sobą nie ujawnisz powodów takiego, nie innego, myślenia na temat związku, zdrady i przerzucania odpowiedzialności na innych, to znowu się zadurzysz, a wtedy... .

86 Ostatnio edytowany przez dori3483 (2019-11-07 10:07:20)

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym
balin napisał/a:

Jeżeli mąż jest tak bardzo zazdrosny, to może mieć coś na sumieniu. To wygląda podobnie jak u mojej szwagierki. Jej maż tez miał i ma takie prawie chorobowe przewrażliwienia. Jej nic nie wolno, on wszędzie widzi jej zdradę. A okazało się, że to on miał romans z młodziutka panienką. On podświadomie się boi, że szwagierka tak jak on może ulec urokowi kogoś innego.

Uwierz mi na słowo. Nie ma. Po prostu widzi, że interesują się mną inni mężczyźni. Tyle. I nie jest to chorobliwa zazdrość.
A jak Ty bys się czuł gdybyś zasuwał po 10h w pracy ( fizycznej) potem po pracy nawet nic nie zjesz bo jedziesz od razu na budowę aby SAM , podkreślam SAM pobudować swojej rodzinie dom ? Wraca do domu jak my śpimy. Oczywiście czeka na niego ciepły obiad itd. Ale rano zanim wstaniemy on już wychodzi. Pracuje także w weekendy abyśmy jak najszybciej sie przeprowadzili. Trwa to już 2 rok, jesteśmy już na etapie wykańczania ale mój mąż przez ten czas chyba schudł 10kg. To na prawdę bardzo dobry facet. Dla niego rodzina to świętość. Ma swoje zasady.
A czemu się tak zachowuje ? No jego żona ( ja ) też pracuje. Rano biegiem do pracy, a po pracy biegiem do dziecka 1.5 rocznego. Jesteśmy ściśle podzieleni obowiązkami. Ja w chwili obecnej nie mam czasu na nic, nawet dla siebie. Zasypiam wraz z dzieckiem o godz. 20.00 . Ledwo zyje mimo, że mam pracę biurową ale to typowy wyścig szczurów.  W weekendy jestem sama z dzieckiem i od rana do nocy tylko się bawimy bądź chodzimy na spacery. W tym odwiedzamy męża na budowie. Tak wyglada nasze życie w chwili obecnej. Boi się , że może spotkam kogoś kto ma czas na wspólne spacery ? nie wiem...
Byłabym więc totalna swinia gdybym w takiej sytuacji znalazła sobie jeszcze kochanka i przyprawiła mężowi rogi. Chyba sama nie spojrzałabym sobie w oczy.

87

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym

Autorko zachowujesz się jak rozkapryszona księżniczka,która ma chęć na cukierka ale boi się,że dostanie po nim sraczki. Po pierwsze :no jak żyć z mężem 30lat i seks tylko z nim.

Może trzeba było pomyśleć o tym jak zakładałaś rodzinę.
Po drugie:no jak mężowi powiedzieć kocham Cię przecież to takie trudne,zobowiązujące.

Myślałam,że po ślubie w szczęśliwym związku nie ma z tym problemu a raczej jest to coś oczywistego.

Po trzecie:ale o co Wam wszystkim chodzi pofantazjować nie wolno,do niczego nie dojdzie.

Taa zwłaszcza jak się odlicza dni ile nie widziało absztyfikanta  i zastanawia czy sam seks przejdzie i jaka monogamia nudna!!!

88 Ostatnio edytowany przez dori3483 (2019-11-07 10:11:38)

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym
Chio napisał/a:

Autorko zachowujesz się jak rozkapryszona księżniczka,która ma chęć na cukierka ale boi się,że dostanie po nim sraczki. Po pierwsze :no jak żyć z mężem 30lat i seks tylko z nim.

Może trzeba było pomyśleć o tym jak zakładałaś rodzinę.
Po drugie:no jak mężowi powiedzieć kocham Cię przecież to takie trudne,zobowiązujące.

Myślałam,że po ślubie w szczęśliwym związku nie ma z tym problemu a raczej jest to coś oczywistego.

Po trzecie:ale o co Wam wszystkim chodzi pofantazjować nie wolno,do niczego nie dojdzie.

Taa zwłaszcza jak się odlicza dni ile nie widziało absztyfikanta  i zastanawia czy sam seks przejdzie i jaka monogamia nudna!!!


Rozumiem to wszystko. Oczywiście racja. Ja jednak nie rzucam mu się na szyję, nie przysyłam potajemnych uśmieszków, nie trzepię rzęsami. To co sobie myślę jest tylko w mojej głowie . Tym chyba nikomu krzywdy nie robię.
Nie wiem co by się stało gdyby ten ów jak to nazwałaś " absztyfikant" podszedł do mnie. Pewnie, myślę że nawet na 100% powiedziałabym. Dziękuję za zainteresowanie ale muszę odmówić, mam męża i swoją rodzinę. Miłego dnia.
Tak by było a to , że uważam że jest fajny facet i mam jakieś fantazje z nim związane to "kaman" kto ich nie miał smile

89

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym
dori3483 napisał/a:

Tak by było a to , że uważam że jest fajny facet i mam jakieś fantazje z nim związane to "kaman" kto ich nie miał smile

Twój idealny mąż. tongue

90

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym
balin napisał/a:
dori3483 napisał/a:

Tak by było a to , że uważam że jest fajny facet i mam jakieś fantazje z nim związane to "kaman" kto ich nie miał smile

Twój idealny mąż. tongue

Nikt nie jest idealny. Są jednak osoby co mają swoje zasady i się ich trzymają bez względu na to co akurat dzieje się w ich związku. Są też tacy co ich nie mają i skaczą w bok.
Ja chyba powoli zaczynam zaliczać się do tych drugich sad. Niestety.

91

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym

To decyzja?
Każdą można zmienić.

92

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym

Dori, wydaje mi się że przygniata Cię monotonnia.
W związek wkradła się rutyna i porostu Ty się nudzisz. A człowiek jak się nudzi, to powstaje w nim uczucie pustki i pragnie tę pustkę czymś wypełnić, to też poszukuje ekscytacji

93

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym
dori3483 napisał/a:
balin napisał/a:
dori3483 napisał/a:

Tak by było a to , że uważam że jest fajny facet i mam jakieś fantazje z nim związane to "kaman" kto ich nie miał smile

Twój idealny mąż. tongue

Nikt nie jest idealny. Są jednak osoby co mają swoje zasady i się ich trzymają bez względu na to co akurat dzieje się w ich związku. Są też tacy co ich nie mają i skaczą w bok.
Ja chyba powoli zaczynam zaliczać się do tych drugich sad. Niestety.

Nie gniewaj się, ale... czy Ty masz rozdwojenie jaźni?
Czytam Twoje posty i... jestem w szoku.
Raz piszesz, że Ty absolutnie nie zdradzisz, że to tylko w sferze fantazji, a za chwilę coś takiego:

Są jednak osoby co mają swoje zasady i się ich trzymają bez względu na to co akurat dzieje się w ich związku. Są też tacy co ich nie mają i skaczą w bok. Ja chyba powoli zaczynam zaliczać się do tych drugich.

To jak w końcu jest?

94 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-11-07 10:42:06)

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym
dori3483 napisał/a:

Uwierz mi na słowo. Nie ma.

big_smile big_smile

wybacz, mój mąż uchodził wśród znajomych za takiego faceta, że jak powiedziałam przyjaciółce o romansie, to myślała że to żart i śmiała się z pół minuty zanim zauwazyła,  że ja się nie śmieję.
I pamiętam, że zanim się dowiedziałam, zrobił mi aferę o tel. od wspólnego znajomego, a ja się jąkałam tłumacząc z niczego.
Oskar normalnie. big_smile

Dori: trzepotać rzęsami możesz, nawet lepiej, bo nie ma szans na głębokie spojrzenie w oczy,  to właśnie ono ma siłę bomby atomowej.
Więc to raczej obrona kobiet przed podrywem i unieruchomieniem wzrokiem przez takiego Pana..:)

95 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-11-07 10:43:54)

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym
Wielokropek napisał/a:

To decyzja?
Każdą można zmienić.

Żadna decyzja. Po prostu jestem przerażona swoimi myślami i tym, że w nich zdradzam męża z jakimś "podstarzałym dziadem".
Dobrze , że facet nie zrobił kroku na przód, bo strach pomyśleć że jeszcze przyszłoby mi do głowy się z nim spotkać. Myślę, że nie ale kto to wie... Nie jestem siebie pewna i to jest przerażające.

Cyngli napisał/a:
dori3483 napisał/a:
balin napisał/a:

Twój idealny mąż. tongue

Nikt nie jest idealny. Są jednak osoby co mają swoje zasady i się ich trzymają bez względu na to co akurat dzieje się w ich związku. Są też tacy co ich nie mają i skaczą w bok.
Ja chyba powoli zaczynam zaliczać się do tych drugich sad. Niestety.

Nie gniewaj się, ale... czy Ty masz rozdwojenie jaźni?
Czytam Twoje posty i... jestem w szoku.
Raz piszesz, że Ty absolutnie nie zdradzisz, że to tylko w sferze fantazji, a za chwilę coś takiego:

Są jednak osoby co mają swoje zasady i się ich trzymają bez względu na to co akurat dzieje się w ich związku. Są też tacy co ich nie mają i skaczą w bok.

To jak w końcu jest?

Zdradzić fizycznie? czy jedynie w myślach ?? to nie rozdwojenie jaźni. Dla niektórych pozwolenie na to, aby obcy facet zakręcił nam w głowie,patrzył na nas itd to już w pewnym sensie zdrada, a na pewno zacheta do zdrady. Dla innych nawet spotkanie bez sexu z takim facetem nadal by nie było zdradą. No własnie..kto co uważa.

LIBRA38 napisał/a:

Dori, wydaje mi się że przygniata Cię monotonnia.
W związek wkradła się rutyna i porostu Ty się nudzisz. A człowiek jak się nudzi, to powstaje w nim uczucie pustki i pragnie tę pustkę czymś wypełnić, to też poszukuje ekscytacji

Możliwe. Nie przeczę. Może to też fajne uczucie, że podobasz się komuś kto tobie także w padł w oko. Miło. Zwyczajnie miło.

96 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2019-11-07 10:47:04)

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym

Fakt, zdrada zaczyna się w głowie, inne części ciała służą jedynie jej realizacji. Ale między fantazjami a ich realizacją jest jeszcze jedno: decyzja.

Przerażenie zostaw w spokoju (a raczej, po odreagowaniu nie koncentruj się na nim). smile Pomyśl, dlaczego uważasz się za bezwolną i jakie są motywy Twego zadurzenia?


Jorge Bucay napisał/a:

Najważniejszym krokiem w rozwoju jest poznać samego siebie, w najlepszej i w najgorszej wersji.

97

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym

Dori.. nie można czegoś chcieć i równocześnie nie chcieć.

98 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-11-07 11:10:39)

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym
Ela210 napisał/a:
dori3483 napisał/a:

Uwierz mi na słowo. Nie ma.

big_smile big_smile

wybacz, mój mąż uchodził wśród znajomych za takiego faceta, że jak powiedziałam przyjaciółce o romansie, to myślała że to żart i śmiała się z pół minuty zanim zauwazyła,  że ja się nie śmieję.
I pamiętam, że zanim się dowiedziałam, zrobił mi aferę o tel. od wspólnego znajomego, a ja się jąkałam tłumacząc z niczego.
Oskar normalnie. big_smile

Dori: trzepotać rzęsami możesz, nawet lepiej, bo nie ma szans na głębokie spojrzenie w oczy,  to właśnie ono ma siłę bomby atomowej.
Więc to raczej obrona kobiet przed podrywem i unieruchomieniem wzrokiem przez takiego Pana..:)


Kuźwa widziałam faceta już kilka razy wcześniej. Ot facet, spojrzał na mnie prosto w oczy. Na razie. Nie pomyślałam o nim nawet sekundy. Po czym idę ulicą a czuję wzrok kolesia tego kolesia stojącego kilka metrow przede mną. I nie mierzy mnie a gapi mi sie prosto w oczy . No to idę w jego kierunku i też się gapię. Koleś się zawiesił na dobre 10 minut. Mijam go a on nadal. Załuję, że wtedy sie nie odezwałam " zawiesił się pan, zmienia, halo". Od tamtej pory zaczełam go zauważać, bo to nie jest moja wyobraźnia. Takiego spojrzenia nie da się nie zauwazyć. Przejść obojetnie. W sumie to zrobiłam ale potem coś mi odbiło i sama zaczęłam go obserwować i wybadałam, ze mnie obserwuje... tak poleciało jakoś.

Wygadałam się. Posłuchałam opinii innych. Dobrze to mi w sumie zrobiło. Myślę, że czas zamknąć temat i żyć dalej. Im więcej będę gadała i " rozmyślała na tym panem" tym bardziej  sobie szkodzę i odwlekam proces zapominania o nieznajomym.
Nie wiadomo co mu chodziło po głowie i już się tego nie dowiemy. Dobrze, że się ulotnił .
Fantazje trzeba pozostawić w świecie fantazji.
Dzięki wielkie.
Pozdrawiam.

Ela210 napisał/a:
dori3483 napisał/a:

Uwierz mi na słowo. Nie ma.

big_smile big_smile

wybacz, mój mąż uchodził wśród znajomych za takiego faceta, że jak powiedziałam przyjaciółce o romansie, to myślała że to żart i śmiała się z pół minuty zanim zauwazyła,  że ja się nie śmieję.
I pamiętam, że zanim się dowiedziałam, zrobił mi aferę o tel. od wspólnego znajomego, a ja się jąkałam tłumacząc z niczego.
Oskar normalnie. big_smile

Dori: trzepotać rzęsami możesz, nawet lepiej, bo nie ma szans na głębokie spojrzenie w oczy,  to właśnie ono ma siłę bomby atomowej.
Więc to raczej obrona kobiet przed podrywem i unieruchomieniem wzrokiem przez takiego Pana..:)

Współczuję. To ja chyba jestem takim świętoszkiem co przed mężem zarzeka się, żę nigdy nie zdradzi a tu po głowie kosmate myśli chodzą z nieznajomym. Odkrywam mroczną stronę swojej osoby.

99

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym

Dla mnie za dużo kroków poczyniłaś, żeby zalegalizować  ewentualną zdradę,żeby  to było takie nic,ot tak nieznaczące  fantazje. Nie było by Autorko tego wątku i faceta który Cię tak absorbuje.

100

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym

Zdrada jest kusząca jak diabli i wyniszczająca jak narkotyk. Pięknie jest tylko na początku, gdy sama myśl o tym drugim człowieku wywołuje euforię, że serce chce wyskoczyć z piersi. Następuje kulminacyjny moment. Po nim zaczyna się równia pochyła. Płacz, wyrzuty sumienia i żal. Czy to jest tego warte?
Mam wrażenie, że coraz więcej ludzi w stałych związkach zaczyna to rozumieć, stąd rosnąca popularność portali i klubów swingerskich. Tam uczciwość wobec partnera jest na pierwszym miejscu, a seks, o jakim wielu się nawet nie śniło.

101

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym

Maximus, a Ty znowu swoje:) zacznij od dużego lustra w sypialni albo takiej szafy lustrzanej do podłogi smile bezpieczniej.
Dori się odmeldowała..

102

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym

W przypadku takiego głębokiego, intensywnego spojrzenia nasz mózg wydziela oksytocynę, zwaną hormonem miłości. Oczywiście to zachodzi między osobami wzajemnie dla siebie atrkcyjnymi. Właśnie to określa się jako iskrzenie między dwojgiem osób.

Patrząc tak na tego Pana, dałaś ów mężczyźnie do zrozumienia, że go zauważasz i jest dla Ciebie atrakcyjny. Ale z tego co napisałaś, później widząc go spuszczałąś, odwracałaś wzrok.
Czyli mężczyzna dostał sprzeczne sygnały i pewnie się zastanawiał, jak to w końcu jest, czy lecisz na niego, czy nie.

103

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym
LIBRA38 napisał/a:

W przypadku takiego głębokiego, intensywnego spojrzenia nasz mózg wydziela oksytocynę, zwaną hormonem miłości. Oczywiście to zachodzi między osobami wzajemnie dla siebie atrkcyjnymi. Właśnie to określa się jako iskrzenie między dwojgiem osób.

Patrząc tak na tego Pana, dałaś ów mężczyźnie do zrozumienia, że go zauważasz i jest dla Ciebie atrakcyjny. Ale z tego co napisałaś, później widząc go spuszczałąś, odwracałaś wzrok.
Czyli mężczyzna dostał sprzeczne sygnały i pewnie się zastanawiał, jak to w końcu jest, czy lecisz na niego, czy nie.

Przecież to jest bez znaczenia. Najważniejsze jest zrozumienie stanu rzeczy. Powiedzenie sobie. Albo lepiej przyznanie się przed samym sobą: tak mam braki, moje potrzeby nie są realizowane. Ciągle ten stan zamiatam pod dywan, dlatego nie rozumiem siebie, a nawet boję się swojego zachowania, gdy stracę nad tym kontrolę.
Tu nie ma znaczenia starszy pan i co on tam sobie myśli, bo on tez ma takie same problemy.

104 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-11-07 12:50:38)

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym
Cyngli napisał/a:

Dori.. nie można czegoś chcieć i równocześnie nie chcieć.

Niestety można bardzo jest to wyczerpujące,absorbujące i pochłaniające"zjawisko" - konflikt i "sprzeczne"myślenia uczucia emocje,skrupuły.sumienie z fantazjami,zachwytem,może nawet pożądaniem i różne tam takie nieświadome, nieuświadomione,podświadome,instynktowne z tym co świadome i deklarowane ufff.Walka ze sobą  nic innego.
Odwieczny problem jak por......ć na boku  i zachować cno ... wierność nie zdradzić.
Po prostu stan przed wyborem jeden z etapów.Tłumienie albo wzmacnianie albo dawanie sobie prawa tylko jakiego i do czego?
Skutek będzie istotny takiej szarpaniny mocowania się z tym co jest co się ma a złudzeniami.
Jak "wygra" fantazja "znikną" wyrzuty.Jest ulga z podjętej decyzji o "niezdradzie" zdradzie - najpierw należy okłamać siebie skutecznie.
Można w wypadku Autorki iść w stronę "seks bez miłości to nie zdrada","kocham męża. ale należy mi się trochę szczęścia dodatkowo"
no i najrzadsze "kocham ich dwóch nic na to nie poradzę" w odmianach każdego tak samo lub jednego tak drugiego inaczej" no i różne "mieszanki" takich racjonalizacji -  droga Autorki daleka jest jeszcze do tego wszystkiego być może.Przejdzie też prawdopodobnie fazę "żałowania" ,że nie wykorzystała/nie wykorzysta okazji na swoje "szczęście" bo życie ma się jedno (drugie ma się zapasowe) i szczęśliwe są tylko chwile.
A ten facet ze sklepu może mieć podobnie jak napisał Ballin dlatego "iskrzą "szukają potwierdzenia własnych wyobrażeń o tym co które czyje i myśli ,albo tylko sam Dori iskrzy i resztę sobie dośpiewuje,niejeden facet nawet randomowy "skorzystał " z takiej okazji nawet nie planował że dostanie mu się "gotowa" młoda mężatka,kto zrobi pierwszy krok w stronę rozmowy i spotkania się niezobowiązująco oczywiście "na kawę" jest już nie ważne.

105 Ostatnio edytowany przez After (2019-11-07 12:40:50)

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym

LIBRA38
Dlaczego tkwisz w małżeństwie z kimś, kogo ani nie szanujesz, ani nie kochasz?
Dlaczego zmuszasz się do seksu z kimś kto wzbudza w tobie odruch wymiotny? Czyli sama siebie gwałcisz
Dlaczego nie odejdziesz od męża, skoro twoje małżeństwo to wyłącznie fikcja i jedno wielkie oszustwo?
A może jak tutaj pisałem : nawet najwieksza q**a potrzebuje bezpiecznego azylu. Mieć gdzie i do kogo wracać?
Umiesz na te pytania szczerze odpowiedzieć?
Nie mi, bo mi to wisi ale samej sobie?

Widzisz..
Ty zabawiłaś się kosztem męża i jego uczucia , kochanek kosztem Ciebie, mąż się nie połapał. Ty wróciłaś do tego swojego azylu, jedynego miejsca które Ci pozostało.
Biedna, zagubiona, nieszczęśliwa
Upokorzona przez kochanka
Wróciłaś do człowieka, którego wręcz nienawidzisz,
Bo to on jest Twoim wyrzutem sumienia. Na obecną chwilę to jest, prócz Twoich dzieci, jedyna osoba która jeszcze Ciebie kocha.

Piszesz o przyczynach zdrady?
Przyczyna zdrady leży wyłącznie po stronie zdrajcy. TY jesteś jej przyczyną.
Jest to wyłącznie kwestia wyboru, Twojego Libra
I wbij sobie to mocno do glowy
Miałaś naprawdę wiele uczciwych rozwiązań. Do odejścia włącznie
Reszta,,
Jak dla mnie to wyłącznie dorabianie ideologii do najzwyklejszego sq****ństwa aby się jakoś uprawiedlić przed samą sobą
To również często pisałem
Źli ludzie to Ci, którzy na swoje usprawiedliwienie wynajmują tysiące powodów,
Do tego stopnia w tym się zapętlają, że sami zaczynają w to wierzyć

dori3483

Czy nie można pójść do łóżka z inna osobą, po prostu od tak, bez emocji, dla samego sexu, bo nas bardzo pociaga nie licząc na nic wiecej. Jeden sex i narazie. ..


Masz ode mnie zielone światło i moje błogosławieństwo.. Spróbuj..
Ktoś to tutaj fajnie okreslił- to taka prostytucja w trakcie małżeństwa. Tylko że rachunek za wykonaną usługę płaci mąż, nieświadomy  faktu, że został sprowadzony do roli alfonsa
Chyba już wiem, dlaczego Twój małżonek zakomunikować Ci:
Zdradzisz-wylatujesz! 
Czytając to co tutaj wypisujesz, te wszystkie twoje dylematy, wcale mu się nie dziwię że jest zazdrosny i taką zapowiedź od niego dostałaś.
Masz mądrego faceta, który chyba coś niepokojącego w Tobie zaczyna dostrzegać
I wyznaczył nieprzekraczalną dla Ciebie granicę i oby tego się trzymał w przypadku, gdyby Ci hamulce puściły w przeciwieństwie do większości facetów tutaj piszących
Lepiej go nie testuj, bo za jakiś czas zjawisz się tutaj ponownie tylko z innym tytułem:
Zdradziłam męża, on chce odejść, Ratujcie

karn
Wiesz, może to jest błąd w naszym wychowaniu
Bo jako mężczyźni staramy się zapewnić przyzwoity poziom życia tym, których kochamy kosztem siebie, swojego zdrowia. Często zaniedbując swoje pasje, hobby bo może akurat przez to na coś dla naszych bliskich zabraknie
Między innymi w ten sposób okazując swoją miłość
Licząc na to, że to zostanie docenione. No okazuje się że nie,
Coś w tym jest :mężczyzna nigdy nie zrozumie kobiety, a kobieta mężczyzny. Najgorsze jest to, że żadne nie zdaje sobie z tego sprawy smile

Czytając te wszystkie wyznania zdrajczyń tutaj piszących, zdradzony Mężczyzna powinien wiedzieć, co należy zrobić w przypadku zdrady
W*******ć zdrajczynie na zbity pysk, urwać kontakt definitywnie, blokując ją wszędzie gdzie się tylko da, aby nie zatruła nam życia swoim skamlaniem na wycieraczce pod drzwiami aby ją wpuścić bo przecież ona tak bardzo nas kocha. Skupić się wyłącznie na sobie i zająć się układaniem sobie życia na nowo, ale już zupełnie z kimś innym
Niestety nie da się całkowicie uniknąć kontaktu, gdy ma się dzieci, więc należy goograniczyc wyłącznie do spraw dzieci
A bezlitośnie wybijać zdrajczyniom z głowy jakiekolwiek rozmowy lub wszelkie usiłowania ich powrotów
Z kobietami to jest tak jak z dzieckiem
Dopóki się na własnej skórze nie przekona, jak się włoży rękę do ogniska to się bolesnie poparzy niczego się nie nauczy
Jest niczym ćma..
Gdzieś kiedyś taki tekst przeczytałem :
Kobiety są niczym tropikalny cyklon
Z początku ciepłe i wilgotne.. Potem potrafią zabrać wszystko to, co było dla nas cenne

106 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-11-07 12:56:40)

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym

Wiec jednak kobiety są z natury wierniejsze od mężczyzn.
Bo takich gotowych chętnych mezczyzn spotykają kilkukrotnie więcej niż mezczyzni kobiet.
A nie wykorzystują ich.

After masz jakiś jednostronny obraz faceta poswiwcajacego się w pracy dla związku. Nigdy chyba żadna kobieta pracująca w korpo nie powie ze robi to głównie dla dzieci ma odwagę przyznać ze dla własnej  satysfakcji tez. A jeszcze do domu wraca obiad gotuje itp itd

107 Ostatnio edytowany przez After (2019-11-07 13:03:18)

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym
Ela210 napisał/a:

Wiec jednak kobiety są z natury wierniejsze od mężczyzn.
Bo takich gotowych chętnych mezczyzn spotykają kilkukrotnie więcej niż mezczyzni kobiet.
A nie wykorzystują ich.

Nie Ela
Są takie same jak faceci
Za to są o wiele sprytniejsze i bardzo bezwzględne.
Facet nawet jak zdradzi, nigdy nie chce rozbijac sobie rodziny.
Tutaj głównie chodzi mu o seks i nic więcej Naprawdę rzadko angażuje się uczuciowo
Co nie znaczy, że w ich przypadku to pochwalam
Ze zdradą kobiety to już jest zupełnie inna sprawa. Dlaczego to chyba uzasadniać nie trzeba

108

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym
paslawek napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Dori.. nie można czegoś chcieć i równocześnie nie chcieć.

Niestety można bardzo jest to wyczerpujące,absorbujące i pochłaniające"zjawisko" - konflikt i "sprzeczne"myślenia uczucia emocje,skrupuły.sumienie z fantazjami,zachwytem,może nawet pożądaniem i różne tam takie nieświadome, nieuświadomione,podświadome,instynktowne z tym co świadome i deklarowane ufff.Walka ze sobą  nic innego.
Odwieczny problem jak por......ć na boku  i zachować cno ... wierność nie zdradzić.
Po prostu stan przed wyborem jeden z etapów.Tłumienie albo wzmacnianie albo dawanie sobie prawa tylko jakiego i do czego?
Skutek będzie istotny takiej szarpaniny mocowania się z tym co jest co się ma a złudzeniami.
Jak "wygra" fantazja "znikną" wyrzuty.Jest ulga z podjętej decyzji o "niezdradzie" zdradzie - najpierw należy okłamać siebie skutecznie.
Można w wypadku Autorki iść w stronę "seks bez miłości to nie zdrada","kocham męża. ale należy mi się trochę szczęścia dodatkowo"
no i najrzadsze "kocham ich dwóch nic na to nie poradzę" w odmianach każdego tak samo lub jednego tak drugiego inaczej" no i różne "mieszanki" takich racjonalizacji -  droga Autorki daleka jest jeszcze do tego wszystkiego być może.Przejdzie też prawdopodobnie fazę "żałowania" ,że nie wykorzystała/nie wykorzysta okazji na swoje "szczęście" bo życie ma się jedno (drugie ma się zapasowe) i szczęśliwe są tylko chwile.
A ten facet ze sklepu może mieć podobnie jak napisał Ballin dlatego "iskrzą "szukają potwierdzenia własnych wyobrażeń o tym co które czyje i myśli ,albo tylko sam Dori iskrzy i resztę sobie dośpiewuje,niejeden facet nawet randomowy "skorzystał " z takiej okazji nawet nie planował że dostanie mu się "gotowa" młoda mężatka,kto zrobi pierwszy krok w stronę rozmowy i spotkania się niezobowiązująco oczywiście "na kawę" jest już nie ważne.

Ja nie miałam na myśli konfliktu wewnętrznego typu ''chcę, ale nie mogę''.

109 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-11-07 13:16:13)

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym

Tak?? To dlaczego Panów interesuje głównie to czy do tego seksu doszło czy nie?
Dlaczego na forum te co chcą tylko seksu najostrzej są potępiane
A pozostałe za naiwność?
Skoro zdrada dla seksu to taki mniejszy kaliber?

110

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym

Komu potrzebna jest generalizacja i porównywanie?

111

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym

After, głupota twoich argumentów aż bije po oczach. Wiele wskazuje, że zostałeś porządnie skrzywdzony przez kobietę (być może niejedną) i teraz ziejesz nienawiścią na cały rodzaj żeński. Wrzuć na luz, człowieku.

112

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym
Ela210 napisał/a:

Tak?? To dlaczego Panów interesuje głównie to czy do tego seksu doszło czy nie?
Dlaczego na forum te co chcą tylko seksu najostrzej są potępiane
A pozostałe za naiwność?
Skoro zdrada dla seksu to taki mniejszy kaliber?

Bo w zdecydowanej większości przypadków zdarad kobiet, trzeba traktować i tak wszystko łącznie
A seks jest tylko dopełnieniem tej zakazanej miłości
To po pierwsze
Po drugie, co się przecież może zdarzyć, efektem romansu może być ciąża
I zostaje wtedy ramach tego bomusa, podrzucone kukułcze jajo.

Czy ja Ela kiedykolwiek broniłem tutaj zdradzająch facetów? Lub usiłowałem ich usprawiedliwić?

113 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-11-07 13:38:58)

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym

Chyba Afterowi jednak. Ja odpowiedzialam bo poczulam się jak idiotka co sobie takiego poswiecajacegp się chłopa znaleźć nie umiała skoro to takie powszechne zjawisko.. A może jakaś wybrakowana jednak jestem..;)
PS.
After kochanki tez zachodzą w ciąże i zamiast kukulczego jaja masz odebranie czegoś wspólnym dzieciom.

114 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-11-07 14:09:16)

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym
After napisał/a:

LIBRA38
Dlaczego tkwisz w małżeństwie z kimś, kogo ani nie szanujesz, ani nie kochasz?
Dlaczego zmuszasz się do seksu z kimś kto wzbudza w tobie odruch wymiotny? Czyli sama siebie gwałcisz
Dlaczego nie odejdziesz od męża, skoro twoje małżeństwo to wyłącznie fikcja i jedno wielkie oszustwo?
A może jak tutaj pisałem : nawet najwieksza q**a potrzebuje bezpiecznego azylu. Mieć gdzie i do kogo wracać?
Umiesz na te pytania szczerze odpowiedzieć?
Nie mi, bo mi to wisi ale samej sobie?

Widzisz..
Ty zabawiłaś się kosztem męża i jego uczucia , kochanek kosztem Ciebie, mąż się nie połapał. Ty wróciłaś do tego swojego azylu, jedynego miejsca które Ci pozostało.
Biedna, zagubiona, nieszczęśliwa
Upokorzona przez kochanka
Wróciłaś do człowieka, którego wręcz nienawidzisz,
Bo to on jest Twoim wyrzutem sumienia. Na obecną chwilę to jest, prócz Twoich dzieci, jedyna osoba która jeszcze Ciebie kocha.

Piszesz o przyczynach zdrady?
Przyczyna zdrady leży wyłącznie po stronie zdrajcy. TY jesteś jej przyczyną.
Jest to wyłącznie kwestia wyboru, Twojego Libra
I wbij sobie to mocno do glowy
Miałaś naprawdę wiele uczciwych rozwiązań. Do odejścia włącznie
Reszta,,
Jak dla mnie to wyłącznie dorabianie ideologii do najzwyklejszego sq****ństwa aby się jakoś uprawiedlić przed samą sobą
To również często pisałem
Źli ludzie to Ci, którzy na swoje usprawiedliwienie wynajmują tysiące powodów,
Do tego stopnia w tym się zapętlają, że sami zaczynają w to wierzyć

dori3483

Czy nie można pójść do łóżka z inna osobą, po prostu od tak, bez emocji, dla samego sexu, bo nas bardzo pociaga nie licząc na nic wiecej. Jeden sex i narazie. ..


Masz ode mnie zielone światło i moje błogosławieństwo.. Spróbuj..
Ktoś to tutaj fajnie okreslił- to taka prostytucja w trakcie małżeństwa. Tylko że rachunek za wykonaną usługę płaci mąż, nieświadomy  faktu, że został sprowadzony do roli alfonsa
Chyba już wiem, dlaczego Twój małżonek zakomunikować Ci:
Zdradzisz-wylatujesz! 
Czytając to co tutaj wypisujesz, te wszystkie twoje dylematy, wcale mu się nie dziwię że jest zazdrosny i taką zapowiedź od niego dostałaś.
Masz mądrego faceta, który chyba coś niepokojącego w Tobie zaczyna dostrzegać
I wyznaczył nieprzekraczalną dla Ciebie granicę i oby tego się trzymał w przypadku, gdyby Ci hamulce puściły w przeciwieństwie do większości facetów tutaj piszących
Lepiej go nie testuj, bo za jakiś czas zjawisz się tutaj ponownie tylko z innym tytułem:
Zdradziłam męża, on chce odejść, Ratujcie

karn
Wiesz, może to jest błąd w naszym wychowaniu
Bo jako mężczyźni staramy się zapewnić przyzwoity poziom życia tym, których kochamy kosztem siebie, swojego zdrowia. Często zaniedbując swoje pasje, hobby bo może akurat przez to na coś dla naszych bliskich zabraknie
Między innymi w ten sposób okazując swoją miłość
Licząc na to, że to zostanie docenione. No okazuje się że nie,
Coś w tym jest :mężczyzna nigdy nie zrozumie kobiety, a kobieta mężczyzny. Najgorsze jest to, że żadne nie zdaje sobie z tego sprawy smile

Czytając te wszystkie wyznania zdrajczyń tutaj piszących, zdradzony Mężczyzna powinien wiedzieć, co należy zrobić w przypadku zdrady
W*******ć zdrajczynie na zbity pysk, urwać kontakt definitywnie, blokując ją wszędzie gdzie się tylko da, aby nie zatruła nam życia swoim skamlaniem na wycieraczce pod drzwiami aby ją wpuścić bo przecież ona tak bardzo nas kocha. Skupić się wyłącznie na sobie i zająć się układaniem sobie życia na nowo, ale już zupełnie z kimś innym
Niestety nie da się całkowicie uniknąć kontaktu, gdy ma się dzieci, więc należy goograniczyc wyłącznie do spraw dzieci
A bezlitośnie wybijać zdrajczyniom z głowy jakiekolwiek rozmowy lub wszelkie usiłowania ich powrotów
Z kobietami to jest tak jak z dzieckiem
Dopóki się na własnej skórze nie przekona, jak się włoży rękę do ogniska to się bolesnie poparzy niczego się nie nauczy
Jest niczym ćma..
Gdzieś kiedyś taki tekst przeczytałem :
Kobiety są niczym tropikalny cyklon
Z początku ciepłe i wilgotne.. Potem potrafią zabrać wszystko to, co było dla nas cenne

Zieje od Ciebie jadem, a Twoje myślenie jest zero jedynkowe.
W dalszych postach piszesz, że facet po zdradzie przynajmniej nie rozbija rodziny. To dlaczego ja mam niby ją rozbijać????

maximus84 napisał/a:

After, głupota twoich argumentów aż bije po oczach. Wiele wskazuje, że zostałeś porządnie skrzywdzony przez kobietę (być może niejedną) i teraz ziejesz nienawiścią na cały rodzaj żeński. Wrzuć na luz, człowieku.

Widzę, że nie tylko ja to zauważyłam

115

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym

Myślę że sposób w jaki pisze after jest wywołany podejściem zdradzaczy ogólnie. Trzeba być podłym człowiekiem żeby zrobić to drugiej osobie i w dużej częsci się zgadzam.

116 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2019-11-07 15:33:50)

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym

After mozę zbyt dosadnie się wyraził, ale w pełni rozumiem jego podejście. Nie ma tutaj znaczenia jaka płeć zdradza. Jedno jest pewne: zdrada jest i zawsze będzie oszustwem i wielką krzywdą, przejawem podłości w stosunku do drugiego człowieka. Nie zmienią tego żadne okolicznpości, usprawiedliwianie się czy nasze instynkty. Zdradzając, świadomie wyrządzamy krzywdę drugiemu człowiekowi i tyle. Całkowicie rozumiem tutaj męża Autorki, przy czym nie rozumiem interpretacji jego słów przez nią. Skoro on tak silnie reaguje, to na pewno albo ma coś na sumieniu albo został zdradzony...Może właśnie jest człowiekiem z zasadami i dla niego takie rzeczy są niedopuszczalne?

W każdym razie podziwiam kobiety za jedno. Za to, że mogą się zauroczyć w kimś, kogo widują na ulicy czy w sklepie, nie znając go w ogóle, jedynie oglądając go za każdym razem przez chwilę, czy jeszcze fantazjujac o nim. Będąc na miejscu Autorki, ja musiałbym czasami mieć takie marzenia o przynajmniej kilku kobietach, które spotykam w ciągu dnia na mieście smile

117 Ostatnio edytowany przez Gosia1962 (2019-11-07 15:59:34)

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym

Duzo sie tu napisalo na ten temat- a ja mam takie zdanie:
mysle, ze gdyby facet dal ci nr telefonu/zaprosil na kawe/ do domu/ gdziekolwiek, to poplynelabys z fala hormonow i za pare tygodni pojawil by sie tu nowy temat:


Kocham go, on mnie rzucil, cierpie i co mam zrobic.

Niby nie chcesz, a chcesz. Niby masz wyrzuty, ale dziwisz sie, ze on sie tak, czy siak zachowuje...
A co ci do tego, jak zachowuje sie jakis koles miedzy regalami w sklepie?

jak ja bym musiala zastanawiac sie "co mysli facet w piekarni/autobusie/ w knajpie/ na ulicy, ktory jakos czy srakos na mnie popatrzy", to by mi glowa pekla od rozmyslania.
Ja do najbrzydszych nie naleze (niewazne!)  i czesto patrza.

Niech  patrza...od tego oczy maja.
A ty jestes zaobraczkowana- i takie spojrzenia powinny byc ci obojetne.

Mnie sie tez podobaja rozni  faceci. I nieraz sobie popatrze, bo slepa nie jestem. Lubie przystojnych facetow, lubie sobie spojrzec, westchnac i...ide w swoja strone.
i co? i gucio.

Mam meza i tyle na temat.

Nad perspektywa monogamicznego seksu trzeba bylo sie zastanowic przed slubem. Albo spytac grzecznie meza, co mysli na temat otwartosci seksualnej w malzenstwie. Moze sie przychyli?

Opamietaj sie, wylacz hormony, wlacz myslenie.
Oplaca sie.

118

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym

Ja również rozumiem podejście Aftera ,ale nie rozróżniałabym tutaj płci.Równie dobrze często słyszę/ czytam, że kobieta zapieprzała w domu,w pracy a zdradził bo zaniedbała się i nie miała czasu dla misia, gdzie ledwo nosem ciągnéła przy dzieciach.Często nawet na tym forum zastanawiam się jak lecą kamienie wobec takich kobiet,co według niektórych mają wziąć na siebie i ile udźwignąć,co miałyby jeszcze zrobić i ile przetrwać. Co do kobiet , kiedyś słyszałam od wykładowców od terroryzmu,że jako cel eliminuje się je pierwsze bo są większym zagrożeniem,działają z większą emocjonalnością,determinacją,która dla mężczyzn jest nieprzewidywalna,co nie oznacza że jest pozbawiona logiki

119

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym
Gosia1962 napisał/a:

Duzo sie tu napisalo na ten temat- a ja mam takie zdanie:
mysle, ze gdyby facet dal ci nr telefonu/zaprosil na kawe/ do domu/ gdziekolwiek, to poplynelabys z fala hormonow i za pare tygodni pojawil by sie tu nowy temat:


Kocham go, on mnie rzucil, cierpie i co mam zrobic.

Niby nie chcesz, a chcesz. Niby masz wyrzuty, ale dziwisz sie, ze on sie tak, czy siak zachowuje...
A co ci do tego, jak zachowuje sie jakis koles miedzy regalami w sklepie?

jak ja bym musiala zastanawiac sie "co mysli facet w piekarni/autobusie/ w knajpie/ na ulicy, ktory jakos czy srakos na mnie popatrzy", to by mi glowa pekla od rozmyslania.
Ja do najbrzydszych nie naleze (niewazne!)  i czesto patrza.

Niech  patrza...od tego oczy maja.
A ty jestes zaobraczkowana- i takie spojrzenia powinny byc ci obojetne.

Mnie sie tez podobaja rozni  faceci. I nieraz sobie popatrze, bo slepa nie jestem. Lubie przystojnych facetow, lubie sobie spojrzec, westchnac i...ide w swoja strone.
i co? i gucio.

Mam meza i tyle na temat.

Nad perspektywa monogamicznego seksu trzeba bylo sie zastanowic przed slubem. Albo spytac grzecznie meza, co mysli na temat otwartosci seksualnej w malzenstwie. Moze sie przychyli?

Opamietaj sie, wylacz hormony, wlacz myslenie.
Oplaca sie.

Więcej tego typu osób, więcej takich opinii! smile Więcej rozsądku, mniej emocji(przynajmniej do przypadkowo spotkanych ludzi) smile

120 Ostatnio edytowany przez karn (2019-11-07 16:37:36)

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym

Nie zamieniajmy ciekawej dyskusji w rozmowę o wyższości jednej płci nad drugą. Różnice w sposobie myślenia pomiędzy kobietami i mężczyznami są interesujące i na pewno anatomia zdrady jest inna. Ale nie ma sensu debatować nad tym, która płeć zdradza częściej, bo sobie do gardeł skoczymy tylko. Zresztą historii o mężczyznach, których żonka siedzi w domu i im dzieciaki wychowuje, a oni sobie młodsze koleżanki obracają też jest dużo. Osobiście znam jeden. Dzieciaki z jego małżeństwa wyszły na ostrą patologię i sobie w życiu nie poradziły. Swoim penisem wkładanym w koleżanki z pracy zniszczył żonę i dzieci.

After, ja też jak przykładam swój system wartości do tego, co pisze tutaj wiele kobiet, to mi ciśnienie się podnosi.Ale lepiej zrozumieć, jak działa świat i się jakoś w nim odnaleźć. Ja zostałem zdradzony. Miesiącami nie wychodziłem z domu, straciłem pracę, chlałem, potem terapia i jakoś żyć trzeba dalej. Minął rok, dalej jesteśmy razem, próbujemy na max, ale to już nie jest to samo. Coś zostało zniszczone bezpowrotnie.

Kiedyś myślałem, że zdrada to coś, co się “przytrafia” jednej osobie na milion i na pewno nie mi. Teraz rozumiem, że zdrada jest powszechna. Partnerka wytłumaczyła mi zdradę tak, że nic nie dzieje się bez powodu i ja ją zaniedbywałem, a gdybym o nią dbał to by nie zdradziła. Była rutyna, nuda, za dużo pracy, brak namiętności, chemii. To samo mówiły mi jej koleżanki. Tak samo powody zdrady podają ludzie tutaj na forum. Co ciekawe, piszą to przeważnie kobiety, nie mężczyźni. Zobaczcie też, że temat zdrady jest w serialach, filmach, na onetach i gazetach przynajmniej raz w tygodniu jakaś zdrada albo chociaż “otwarty związek”. Jest coś takiego jak społeczny dowód słuszności i jak już zaczęło się przyjmować, że zdrada, bo “w związku coś nie działało” lub “partner zaniedbywał” stała się uzasadniona, wręcz logiczna. Zdrada została przez naszą cywilizację oswojona jako norma. Ciągle trochę krytykowana, ale już nie tak bardzo.

Ponadto miałem więcej w życiu relacji z zajętymi kobietami niż singlielkami. Jak się nad tym zastanowiłem to widzę, że 3 moje koleżanki zdradzały byłych partnerów, 1 obecnego, kumple też mają swoje za uszami. Ludzie siebie zdradzają, częściej niż by się wydawało, tylko ja nie chciałem tego widzieć albo wierzyłem, że “moja taka nie jest”. Jeszcze nie wiem jak zmienić swoje życie, ale na pewno czas przestać być naiwnym i zaprzeczać realiom.

A Dori, cóż. Sama nie wie czy zdradzi, jak widać po wypowiedziach. Nie ma silnych zasad, które mogłyby ją powstrzymać. Moim zdaniem potrzebne są tylko okoliczności i inicjatywa ze strony mężczyzny. Tylko Boba Budowniczego Ich domu szkoda. A może on właśnie popełnia błąd, że pracuje i dom buduje ? Może powinien skupić się na dostarczeniu wrażeń i emocji swojej żonie zamiast tego ?

Gosia, z monogamią w punkt. Mało kto biorąc ślub rozumie, że natura ludzka nie jest monogamiczna i że trzeba nad sobą pracować, żeby wytrwać w wierności. Ludzie myślą, że do męża/żony będzie się czuć zawsze największy pociąg wink Może jakby to rozumieli to by się w młodości bardziej wyszaleli. Akurat tutaj “nowe czasy” i promowana rozwiązłość seksualna nie jest taka zła.

121 Ostatnio edytowany przez Gosia1962 (2019-11-07 16:20:36)

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym

Monogamia malzenska nie jest latwa, wiadomo.

Ale nie jest latwe i to, ze siedzi sie 40 lat przed TV z jednym facetem.
Z nim sie spozywa posilki, dzieli loze i stol. Urlopy.

ALE KTO WAM KURNA POWIEDZIAL, ZE MALZENSTWO JEST LATWE?????????????????

122 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-11-07 16:52:09)

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym
bagienni_k napisał/a:

Jedno jest pewne: zdrada jest i zawsze będzie oszustwem i wielką krzywdą, przejawem podłości w stosunku do drugiego człowieka. Nie zmienią tego żadne okolicznpości, usprawiedliwianie się czy nasze instynkty. Zdradzając, świadomie wyrządzamy krzywdę drugiemu człowiekowi i tyle.

Eee...bagienny Nie zgadzam się z tym. Sęk w tym, że zdradzający przeważnie w ogóle nie myśli o osobie, którą zdradza, więc mówienie o tym jak o świadomym zadawaniu krzywdy drugiemu człowiekowi uważam za przesadę. W tym przypadku krzywda i cierpienie drugiej osoby jest skutkiem ubocznym działania zdradzacza.
To osoby zdradzone najczęściej robią dramat, bo jak to może być, że ktoś mi zrobił coś takiego i nie może pojąć, że intencją zdradzacza nie było wymierzenie ciosu prosto w osobę zdradzaną, ale poprawa własnego samopoczucia. Najczęściej ci, którzy zdradzają, mają po prostu za mało empatii, żeby sobie uświadomić, co poczuje zdradzony albo wypierają podobne myśli.

123

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym

A co mnie obchodzi, ze ktos, kto zdradza nie ma (w tym momencie) empatii? ze biedny, bo buzuja hormony, no a on/-a nie umie sie wybronic przed biochemicznymi reakcjami wlasnego, upojnego organizmu? i brnie w gowienko zdrady, bo...nie jest wladca wlasnych mysli?


Tak dziala zwierze, czlowiek ma (wolna) wole i rozumek.
Do flirtu>goracych spojrzen> dzikich dotykow>zdrady trzeba chciec dopuscic. I jesli NIE CHCE SIE zdradzic, to powloczyste wymiany wzrokowe, tudziesz pikantne smsy niweczymy w zarodku.

No chyba, ze jestesmy w Afganistanie, gdzie kobieta, ktora zostala zgwalcona moze byc ukamienowana, bo...zdradzila.
Nie jestem dewotka; uwielbiam facetow, uwielbiam seks, pikantne atmosferki.
Ale kurka wodna mam meza. I tego sie trzymam.
Popatrze sobie na jakiegos faceta, ktory jest przystojny, moze nawet mam ten blysk w oku. Moze sie nawet usmiechne?
Ale szybko odwracam sie na piecie, bo wiem, ze w domu czeka na mnie ktos bardzo kochany.

I jak sie oboje (nawet po tylu latach) postaramy, to tez bedzie dziko i fajnie.

124

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym
MagdaLena1111 napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Jedno jest pewne: zdrada jest i zawsze będzie oszustwem i wielką krzywdą, przejawem podłości w stosunku do drugiego człowieka. Nie zmienią tego żadne okolicznpości, usprawiedliwianie się czy nasze instynkty. Zdradzając, świadomie wyrządzamy krzywdę drugiemu człowiekowi i tyle.

Eee...bagienny Nie zgadzam się z tym. Sęk w tym, że zdradzający przeważnie w ogóle nie myśli o osobie, którą zdradza, więc mówienie o tym jak o świadomym zadawaniu krzywdy drugiemu człowiekowi uważam za przesadę. W tym przypadku krzywda i cierpienie drugiej osoby jest skutkiem ubocznym działania zdradzacza.
To osoby zdradzone najczęściej robią dramat, bo jak to może być, że ktoś mi zrobił coś takiego i nie może pojąć, że intencją zdradzacza nie było wymierzenie ciosu prosto w osobę zdradzaną, ale poprawa własnego samopoczucia. Najczęściej ci, którzy zdradzają, mają po prostu za mało empatii, żeby sobie uświadomić, co poczuje zdradzony albo wypierają podobne myśli.

Magdalena. Nie. Mylisz się mocno i ja popieram bagiennego. Aż musiałem przeczytać Twoją wypowiedź kilka razy, bo nie mogłem uwierzyć, że ktoś może mieć taką opinię. To nie osoba zdradzana “robi dramat”. To osoba zdradzająca zadaje ogromne cierpienie partnerowi. Ja przez to przeszedłem. To był i ciągle jest koszmar. Siada poczucie własnej wartości, emocje rozrywają człowieka od środka, nie spałem, straciłem pracę, bo przez kilka miesięcy nie mogłem się skupić na niczym, a czułem się tak upokorzony, że nie potrafiłem powiedzieć szefowi, co się stało, więc wyglądało to jakbym się obijał. Miałem przejawy agresji wobec innych ludzi. Długie godziny na terapii i tysiące wydanych złotych, żeby dojść do siebie. A ja nigdy w życiu wcześniej nie miałem takich problemów ze sobą. Psychotropy na sen i uspokojenie. Zdrada to jest traumatyczne przeżycie, jedno z najtrudniejszych jakie człowieka może spotkać i zostawia ślad na psychice pewnie już do końca życia. Szczerze to wolałbym, żeby mi ktoś po mordzie dał i zęby wybił, okradł mi mieszkanie czy połamał ręce niż przeżyć zdradę. Kości się zrastają, morda goi, zęby można wstawić, nowy telewizor kupić. A takie emocjonalne cierpienie tyra dużo gorzej.

I nie bardzo mnie obchodzi, że partnerka nie chciała mi osobiście zrobić krzywdy. Naprawdę to nie ma żadnego znaczenia.

Takie wypowiedzi jak Twoja odbierają ochotę na wchodzenie w głębsze relacje ludźmi. No chyba, że sam zacznę zdradzać i jak wyjdzie na jaw to Cię zacytuję. “Nie dramatyzuj, nie o Ciebie chodziło mi przecież tylko koleżanka miała fajny biust, nic przesadzaj.”

A może sama zdradzałaś i bagatelizujesz krzywdę jaką komuś zrobiłaś, żeby nie czuć się źle ?

125 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-11-07 17:53:13)

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym
karn napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Eee...bagienny Nie zgadzam się z tym. Sęk w tym, że zdradzający przeważnie w ogóle nie myśli o osobie, którą zdradza, więc mówienie o tym jak o świadomym zadawaniu krzywdy drugiemu człowiekowi uważam za przesadę. W tym przypadku krzywda i cierpienie drugiej osoby jest skutkiem ubocznym działania zdradzacza.
To osoby zdradzone najczęściej robią dramat, bo jak to może być, że ktoś mi zrobił coś takiego i nie może pojąć, że intencją zdradzacza nie było wymierzenie ciosu prosto w osobę zdradzaną, ale poprawa własnego samopoczucia. Najczęściej ci, którzy zdradzają, mają po prostu za mało empatii, żeby sobie uświadomić, co poczuje zdradzony albo wypierają podobne myśli.

Magdalena. Nie. Mylisz się mocno i ja popieram bagiennego. Aż musiałem przeczytać Twoją wypowiedź kilka razy, bo nie mogłem uwierzyć, że ktoś może mieć taką opinię. To nie osoba zdradzana “robi dramat”. To osoba zdradzająca zadaje ogromne cierpienie partnerowi. Ja przez to przeszedłem. To był i ciągle jest koszmar. Siada poczucie własnej wartości, emocje rozrywają człowieka od środka, nie spałem, straciłem pracę, bo przez kilka miesięcy nie mogłem się skupić na niczym, a czułem się tak upokorzony, że nie potrafiłem powiedzieć szefowi, co się stało, więc wyglądało to jakbym się obijał. Miałem przejawy agresji wobec innych ludzi. Długie godziny na terapii i tysiące wydanych złotych, żeby dojść do siebie. A ja nigdy w życiu wcześniej nie miałem takich problemów ze sobą. Psychotropy na sen i uspokojenie. Zdrada to jest traumatyczne przeżycie, jedno z najtrudniejszych jakie człowieka może spotkać i zostawia ślad na psychice pewnie już do końca życia. Szczerze to wolałbym, żeby mi ktoś po mordzie dał i zęby wybił, okradł mi mieszkanie czy połamał ręce niż przeżyć zdradę. Kości się zrastają, morda goi, zęby można wstawić, nowy telewizor kupić. A takie emocjonalne cierpienie tyra dużo gorzej.

I nie bardzo mnie obchodzi, że partnerka nie chciała mi osobiście zrobić krzywdy. Naprawdę to nie ma żadnego znaczenia.

Takie wypowiedzi jak Twoja odbierają ochotę na wchodzenie w głębsze relacje ludźmi. No chyba, że sam zacznę zdradzać i jak wyjdzie na jaw to Cię zacytuję. “Nie dramatyzuj, nie o Ciebie chodziło mi przecież tylko koleżanka miała fajny biust, nic przesadzaj.”

A może sama zdradzałaś i bagatelizujesz krzywdę jaką komuś zrobiłaś, żeby nie czuć się źle ?

Rzeczywiście użyłam niezbyt fortunnego określenia „robić dramat”. Za to przepraszam.

W żaden sposób nie deprecjonuję cierpienia osoby zdradzonej. Jednak emocje osób zdradzonych, które Ty także odczuwałeś są/były Twoje, bo druga osoba nie ma takiej mocy, żeby je w Tobie „wytworzyć”  To, co chciałam przekazać w swoim poście dotyczy tego, że zdrada jest niezależną inicjatywą tego, który zdradza a to, że stoi ona w sprzeczności z tym, jak osoba zdradzona postrzega siebie w związku ze zdradzającym, nie zmienia faktu, że zazwyczaj nie jest ona świadomym działaniem, żeby go skrzywdzić.
Podsumowując, mój post dotyczył INTENCJI osoby zdradzającej. Powtarzam, nie zgadzam się z tym, że zazwyczaj osoba, która zdradza w ogóle myśli o osobie zdradzanej. Osoba zdradzająca myśli o sobie i swojej satysfakcji.

PS I nie, nikogo nie zdradziłam, ale nie byłam też zdradzona.

126 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2019-11-07 17:59:27)

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym

karn Piątka chłopie! W sensie zgodności poglądów oczywiście :-)

Czy w takim razie kwestia braku empatii ma nie być tożsama ze świadomym krzywdzeniem drugiego człowieka? Lub przynajmniej się z tym nie wiąże? Ja wychodzę z takiego założenia, że skoro mam w sobie pewne, okreslone pokałady empatii, to WŁAŚNIE DLATEGO staram się nikogo nie krzywdzić, starać się przemyśleć decyzję i ewentualne konsekwencje moich czynów. Zatem działanie osoby zdradzającej i jej motywy, jakie by nie były, stanowią potężny cios dla zdradzanego. W ogóle zdradzający w momencie zdrady staje się wyrachowanym egoistą, gdyż właśnie stawia swoje problemy, braki, potrzeby przed uczuciami drugiej osoby a w konsekwencji podważa to, co oboje partnerzy zbudowali lub staraja sie zbudować. Jeśli zaś potrzeby czy braki zdradzająćego są jednoznaczne, to powinien spróbować naprawic ten stan przy udziale partnera!

Zawsze mnie zastanawia argumentacja typu "zaniedbywanie", "brak starania się" czy tego typu rzeczy.. Czy częściej nie kryją się pod tym zbyt banalne kwestie. Szczególnie, kiedy człowiek poświęca swój czas, pracując, zarabiająć na życie, goniać w codziennym amoku od świtu do zmierzchu. Co znaczy nuda, rutyna i codzienność? Co musiałbyś zrobić karn, żeby do zdrady nie doszło? Mówić co 5 min"kocham Cię" lub wysyłając SMS-em buźki czy serduszka? Dlaczego partnerka poprostu nie powiedziała Ci tego wprost, zamiast skakać w bok? Mam wrażenie,że w dzisiejszym świecie rutyna oznacza spędzenie dwóch dni w ten sam sposób, bo ludzie pragną ciągłych, nieustających emocji i wrażeń, takich jakie przeżywaliśmy w czasach tzw młodości, oczekujac wtedy spokoju i stabilizacji. Widzę to właśnie po swoim znajomym, który się wyszalał swego czasu aż nadto i teraz docenia stabilne, spokojne życie rodzinne.
"Osoba zdradzająca myśli o sobie i swojej satysfakcji " - I w tym cały problem, który właśnie chyba karn miał na myśli. Nic innego, jak brak empatii połączony z czystym egoizmem.

Z gosią zgadzam się również:-)

127 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-11-07 18:31:48)

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym
bagienni_k napisał/a:

Zawsze mnie zastanawia argumentacja typu "zaniedbywanie", "brak starania się" czy tego typu rzeczy.. Czy częściej nie kryją się pod tym zbyt banalne kwestie. Szczególnie, kiedy człowiek poświęca swój czas, pracując, zarabiająć na życie, goniać w codziennym amoku od świtu do zmierzchu. Co znaczy nuda, rutyna i codzienność? Co musiałbyś zrobić karn, żeby do zdrady nie doszło? Mówić co 5 min"kocham Cię" lub wysyłając SMS-em buźki czy serduszka? Dlaczego partnerka poprostu nie powiedziała Ci tego wprost, zamiast skakać w bok? Mam wrażenie,że w dzisiejszym świecie rutyna oznacza spędzenie dwóch dni w ten sam sposób, bo ludzie pragną ciągłych, nieustających emocji i wrażeń, takich jakie przeżywaliśmy w czasach tzw młodości, oczekujac wtedy spokoju i stabilizacji. Widzę to właśnie po swoim znajomym, który się wyszalał swego czasu aż nadto i teraz docenia stabilne, spokojne życie rodzinne.
"Osoba zdradzająca myśli o sobie i swojej satysfakcji " - I w tym cały problem, który właśnie chyba karn miał na myśli. Nic innego, jak brak empatii połączony z czystym egoizmem.

Zarówno w tym wątku, jak i w wielu innych wcześniejszych pisałam już wielokrotnie o brakach w empatii u zdradzaczy jako ich charakterystycznej cesze, więc już to pominę, bo rzecz właściwie nie ulega dyskusji.

Za to, co do „zaniedbania”, to nie trudno zauważyć, że to często podnoszony argument jako motyw i usprawiedliwienie zdrady. Mimo tego, że nie da się zdrady usprawiedliwić, to jednak nie bagatelizowałabym tego aspektu. Szczególnie przez panów. Bo w wątkach kobiet zdradzonych dużo częściej napotkać można smutne refleksje nad kondycją i stanem związku oraz jakością wzajemnych relacji partnerów sprzed zdrady. Natomiast panowie piszą o zdradzie jak o czymś, co nie miało prawa się zdarzyć, bo partnerka była idealna i z dnia na dzień z anioła zmieniła się w niewiadomo kogo a sam związek był doskonały. Jednak nic się nie dzieje bez celu i bez przyczyny.
Nie wydaje mi się, że ktoś może zdradzać, bo brakuje mu wyznań miłosnych co 5 minut, albo dziesiątek smsów z serduszkami każdego dnia, czy też 2 dni spędzanych w ten sam sposób stają się przyczynkiem głęboko odczuwanych deficytów w związku. Trochę to za duże uproszczenie.

128 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-11-07 19:17:36)

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym

"Wasz"  "spór" znowu może iść w kierunku rozważania i różnicowania definicji,znaczenia słowa "świadomość" i zwrotu "pełna świadomość" i poziomów tego czegoś.
Akurat ja mam chyba podobnie jak Magda i uważam że ktoś z pełną świadomością nie zdradzi bo ma między innymi świadomość cierpienia ,bólu,utraty wiary zaufania, rozczarowania, konsekwencji wpływu itp na zdradzonego .Najtrudniej uświadomić i uzmysłowić sobie że krzywdę zrobiło się też sobie nie tylko partnerce/partnerowi.
Ignorancja duchowa i  emocjonalna,bardzo płytki poziom świadomości może mieć bardzo znaczący udział w zdradzie i taki ma, nawet bardzo sprawny intelekt wcale nie gwarantuje pełnej świadomości,empatii,współczucia współodczuwania.Nie jest to usprawiedliwianiem zdrady w żaden sposób.Zdrada jest wyborem decyzją z bardzo ułomną świadomością. inteligencja i intelekt wiedza  mogą równie dobrze zaszkodzić zdradzającemu, zdradzonemu, związkowi poprzez wyrachowania i premedytacje, ale kłamanie i inne sztuczki  ma niby na celu ochronę tylko kogo i czego ochronę?. Gdzieś jednak zdradzającemu brakuje świadomości przy okazji odwagi na jakimś poziomie sama wiedza o tym że zdrada jest zła to za mało często okazuje się.Wypieranie niestety bywa bardzo skutecznym narzędziem i to za nim do głosu dochodzą emocje,afekty ,amok,hormony, haj, fizjologia i psychika wszystko na raz.
Samousprawiedliwienia,tłumaczenia,racjonalizacje w zdradzie jest działaniem celowym właśnie po to żeby nie być świadomym w sensie pełnej świadomości wiem wiem filozofia smile
Spryt i sprawność w kłamaniu, okłamywaniu to nie jest pełna świadomość a raczej jej "odwrotność".

129

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym

Kurcze ale czy związek polega na tym żeby dostarczać drugiej stronie wrażeń i emocji po to by nie zdradziła.Też nie rozumiem dla mnie z d.powodów zarobiony/zarobiona. Żyję w takim właśnie kieracie i gdybym miała partnera to chciałabym żeby wspólnie ze mną ogarniał ten kierat. To jest dla mnie wartością. Wszystko rozbija się o to co jest dla kogo wartością. Czy w ogóle rodzina jest wartością najwyższą?Poza tym nie wierzę w to że osoby zdradzające nawet jeśli odznaczają  się małą empatią nie znają opinii partnera na zdradę. Autorka tu zna więc wie ,że nie spłynie po mężu jak po kaczce i że zrobi krzywdę.

130

Odp: Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym

Osoba zdradzająca była czy nie była świadomą wyrządzanych krzywd?
Była czy nie była empatyczną?
Miała powody czy ich nie miała?

Czytam tę wymianę poglądów i zastanawiam się nad jej celem.
Jeśli zdradzająca była świadoma (lub nie była), była empatyczna (lub nie była), miała powody do zdrady (lub nie miała) zmienia to przeżycia osoby zdradzonej? Dzięki temu jest szczęśliwa? Radosna? Akceptuje zdradę?


Jeśli ktoś obleje mnie wodą, jestem mokrą i złą i to niezależnie od jego motywacji.

Posty [ 66 do 130 z 219 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mam męża, a zadurzyłam się w żonatym

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026