netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Sama z dzieckiem

189 odpowiedzi17 827 wyświetleńzałożony przez weroska33, 01.11.2019

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 190 z 190 ]

131 Ostatnio edytowany przez weroska33 (2019-11-04 09:35:40)

Odp: Sama z dzieckiem
Cyngli napisał/a:
BEKAśmiechu napisał/a:
weroska33 napisał/a:

Nie zaniedbała tylko partner przeważnie spada na 2 miejsce jak pojawi się dziecko.  On czuł się na drugim miejscu i ja również.  On bez winy?  Nie znasz całej sytuacji i historii. Nie, nie jestem super bo mam myśli czy dobrze by było gdybym została ale ja już nie dawałam rady psychicznie mówiłam do niego czy nasza rozlaka myślisz ze wyjdzie na dobre ? A on ze nie wie ale u
Niego się raczej nic nie zmieni.
Nie można oczekiwać za wiele od kogoś skoro samemu się mało daje.!!

A ja myślę, że gdybyś nie straciła pracy, to nie pisałabyś na tym forum i gwizdałabyś na tego faceta. Myślę, że to ty masz go gdzieś, a teraz próbujesz sobie zracjonalizować swoje zachowanie. Jeszcze raz powtórzę - wzięłaś dziecko i wyprowadziłaś się, on przyjął to jako rozstanie, ale nie ucieka od odpowiedzialności za dziecko. Brawa dla tego pana!

Wątpię, by któraś z nas chciała mieć takiego Pana za partnera, skoro nawet nie można z nim porozmawiać, bo unika tego jak ognia.
Ale super, że jest dobrym tatą, naprawdę.


Nie gwizdalabym na faceta, tylko również miałabym masę myśli i emocji. Jestem sama z malym dzieckiem to jest dla mnie wielki cios ze nie potrafilismy stworzyć małej rodziny.  znasz jakiś sposób na ratowanie zwiazku prócz rozmowy? Kazdy potrafi cwaniakowac jeżeli jego sprawa nie dotyczy. Miał być wynajem żebym miała dwa pokoje jakieś warunki dla malej.

uleshe napisał/a:

Mnie w tej historii zastanawia to milczenie ex faceta autorki tematu. Że mało mówny że nie okazuje emocji i taki był zawsze to nie znaczy że ich nie posiada i nie przeżywa. Może sygnalizował co i jak tylko na własny sposób czego autorka pogrążona we własnyc emocjach po prostu nie zauważała.
Bo facet wydaje się porządnym człowiekiem chciał się wyprowadzić to dom wybudował i się wyprowadzi. Relacja się im rozlatywała i miał tą wpadkę z tym pisaniem z koleżanką. Tyle że pewnie z jego perspektywy przez pół roku odbijał się od sciany obojętności i szukał kontaktu z drugim człowiekiem. Nie była to dobra zagrywka z jego strony tylko że może to był jego akt desperacji próba wzbudzenia zazdrości bo już nie wiedział co robić aby było dobrze bo wcześniej próbował wszystkiego co umiał ?

Sama autorka podkreśla że jest dobrym ojcem. Jej wyprowadzkę pewnie traktuje jako odrzucenie jego i domu który stworzył ale przecież nie zakazuje jej powrodu do domu dalej ma do niego klucze. To ona nie chce wrócić a on czeka , Nie wstawił nowych mebli aby wypełnić pustkę jaką po sobie zostawiła.

W związku z tym moja rada to na spokojnie się zastanawiać co ten facet tak naprawdę przekazuje co tak naprawdę chce powiedzieć/ komunikować swoimi słowami.

Budował dom dla rodziny raczej nie zakładał że będzie tam mieszkał sam. Dba o dziecko płaci zabiera je gdy tylko może. Dla niego to też jest trudna sytuacja .

@uleshe  Kto go zna wie ze jest skryty, przy mnie również był na początku prawie się nie odzywał tylko.ja nawijalam i jakoś stopniowo zaczął się otwierać tylko jak juz przychodziły poważne rozmowy miał problem z wyrażaniem czegokolowiek wolał mi napisać.  Jest bardzo dobrym człowiekiem, pomocnym. JAK odkryłam jego pisanie z koleżanką to się na mnie obraził ze on nie wie czego chce. Zamiast porozmawiać wyjaśnic mówiłam żeby to wytłumaczył to usłyszałam słowa: nie będę się tobie tłumaczyć i wiem ze później rozamawialam z mama na ten temat. Wtedy byłam załamana i moje zaufanie spadło. Miałam wrażenie ze jak bierze telefon to pisze z nią.  To było w czerwcu. Dokładnie w dzień dziecka jak z nią pisał... pozniej bylo ostrozniej ale lepiej, bylismy na dwoch imprezach, partner sobie pil ja bylam kierowca takze dobrze. Nie potrafil radzić sobie z emocjami jak byl zły, wychodził i się nie odzywał.  Tak mam klucze bo mam jeszcze kilka rzeczy ale on nie wykazuje żeby czekał na powrót.  Sam mi powiedział to idz może do rodziców może zatesknimy..
On doprowadzil swoim zachowaniem ze się wyprowadze żeby nie mieć poczucia winy. Ciągle mijanie się nieodzywanie, ja przychodzilam z pracy on wychodził do rodziców czy gdzieś tam. No tak to się problemów nie rozwiązuje.
Spytalam czy sytuacja mu odpowiada powiedział ze najważniejsze że mała ma rodziców i nie chce żeby tego odczula
Prawie każda kobieta która ma dziecko która znam miała epizod  z wyprowadzka do rodziców i skończyło się tak ze są do teraz razem, mówię o malzenstwach. Także nie jestem jakims wyjątkiem bo dla Panów komentujących jest to koniec świata...
Jego tata który do mnie na początku codziennie wydawanial i mówił jak się mamy i czy ich odwiedze raczej świadczy ze wina nie jest moja skoro byli świadkami wyprowadzki. Wina jest pośrodku, jego mama sama mówiła ze powinien zostać sam w domu niech zostanie w tych 4 ścianach i przemysli takie słowa nie biorą się znikąd

132

Odp: Sama z dzieckiem
Cyngli napisał/a:
BEKAśmiechu napisał/a:
weroska33 napisał/a:

Nie zaniedbała tylko partner przeważnie spada na 2 miejsce jak pojawi się dziecko.  On czuł się na drugim miejscu i ja również.  On bez winy?  Nie znasz całej sytuacji i historii. Nie, nie jestem super bo mam myśli czy dobrze by było gdybym została ale ja już nie dawałam rady psychicznie mówiłam do niego czy nasza rozlaka myślisz ze wyjdzie na dobre ? A on ze nie wie ale u
Niego się raczej nic nie zmieni.
Nie można oczekiwać za wiele od kogoś skoro samemu się mało daje.!!

A ja myślę, że gdybyś nie straciła pracy, to nie pisałabyś na tym forum i gwizdałabyś na tego faceta. Myślę, że to ty masz go gdzieś, a teraz próbujesz sobie zracjonalizować swoje zachowanie. Jeszcze raz powtórzę - wzięłaś dziecko i wyprowadziłaś się, on przyjął to jako rozstanie, ale nie ucieka od odpowiedzialności za dziecko. Brawa dla tego pana!

Wątpię, by któraś z nas chciała mieć takiego Pana za partnera, skoro nawet nie można z nim porozmawiać, bo unika tego jak ognia.
Ale super, że jest dobrym tatą, naprawdę.

Droga Cyngli - autorka chciała mieć takiego Pana za partnera! Przecież pisze, że on taki był zawsze. Ja absolutnie nie pochwalam osób, które nie potrafią rozmawiać czy zmierzyć się z jakimś problemem, ale on taki był. Dziecko ma niecałe 1,5roku, nie było zdrady, facet nie bił, nie pił, tylko miał problemy w komunikacji. Jaka rada? Wyprowadzka! Autorka jest tak samo niedojrzała, jak Pan mruk.

133

Odp: Sama z dzieckiem
BEKAśmiechu napisał/a:

Jaka rada? Wyprowadzka! Autorka jest tak samo niedojrzała, jak Pan mruk.

A jak miała inaczej rozwiązać tą sytuacją, skoro nawet nie dało rady porozmawiać o problemie? big_smile
Fakt, on taki był zawsze, mogła się z nim nie wiązać. Ale się związała. Jaką miała inną możliwość rozwiązania problemu według Ciebie?

134

Odp: Sama z dzieckiem
Cyngli napisał/a:
BEKAśmiechu napisał/a:

Jaka rada? Wyprowadzka! Autorka jest tak samo niedojrzała, jak Pan mruk.

A jak miała inaczej rozwiązać tą sytuacją, skoro nawet nie dało rady porozmawiać o problemie? big_smile
Fakt, on taki był zawsze, mogła się z nim nie wiązać. Ale się związała. Jaką miała inną możliwość rozwiązania problemu według Ciebie?

Dokładnie, jak inaczej można rozwiązywać problemy prócz rozmowy Panowie

135

Odp: Sama z dzieckiem
weroska33 napisał/a:
Cyngli napisał/a:
BEKAśmiechu napisał/a:

Jaka rada? Wyprowadzka! Autorka jest tak samo niedojrzała, jak Pan mruk.

A jak miała inaczej rozwiązać tą sytuacją, skoro nawet nie dało rady porozmawiać o problemie? big_smile
Fakt, on taki był zawsze, mogła się z nim nie wiązać. Ale się związała. Jaką miała inną możliwość rozwiązania problemu według Ciebie?

Dokładnie, jak inaczej można rozwiązywać problemy prócz rozmowy Panowie

Jezuuu! Nie każdy nadaje jak te kobiety w przedziale z "Dnia świra". Może facet jest po prostu introwertykiem, a takie osoby potrzebują dużo czasu, żeby komuś zaufać i się otworzyć. Jak widać nie zaufał autorce i chyba dobrze zrobił.

136

Odp: Sama z dzieckiem
BEKAśmiechu napisał/a:
weroska33 napisał/a:
Cyngli napisał/a:

A jak miała inaczej rozwiązać tą sytuacją, skoro nawet nie dało rady porozmawiać o problemie? big_smile
Fakt, on taki był zawsze, mogła się z nim nie wiązać. Ale się związała. Jaką miała inną możliwość rozwiązania problemu według Ciebie?

Dokładnie, jak inaczej można rozwiązywać problemy prócz rozmowy Panowie

Jezuuu! Nie każdy nadaje jak te kobiety w przedziale z "Dnia świra". Może facet jest po prostu introwertykiem, a takie osoby potrzebują dużo czasu, żeby komuś zaufać i się otworzyć. Jak widać nie zaufał autorce i chyba dobrze zrobił.

Opisujesz skrajności. Tak myślałam, czyli brak pomysłu, ale krytykować Autorkę zawsze fajnie...

137 Ostatnio edytowany przez uleshe (2019-11-04 10:33:23)

Odp: Sama z dzieckiem
weroska33 napisał/a:

..  Tak mam klucze bo mam jeszcze kilka rzeczy ale on nie wykazuje żeby czekał na powrót.  Sam mi powiedział to idz może do rodziców może zatesknimy..
On doprowadzil swoim zachowaniem ze się wyprowadze żeby nie mieć poczucia winy. Ciągle mijanie się nieodzywanie, ja przychodzilam z pracy on wychodził do rodziców czy gdzieś tam. No tak to się problemów nie rozwiązuje.
Spytalam czy sytuacja mu odpowiada powiedział ze najważniejsze że mała ma rodziców i nie chce żeby tego odczula
Prawie każda kobieta która ma dziecko która znam miała epizod  z wyprowadzka do rodziców i skończyło się tak ze są do teraz razem, mówię o malzenstwach. Także nie jestem jakims wyjątkiem bo dla Panów komentujących jest to koniec świata...
Jego tata który do mnie na początku codziennie wydawanial i mówił jak się mamy i czy ich odwiedze raczej świadczy ze wina nie jest moja skoro byli świadkami wyprowadzki. Wina jest pośrodku, jego mama sama mówiła ze powinien zostać sam w domu niech zostanie w tych 4 ścianach i przemysli takie słowa nie biorą się znikąd

Ja to widzę tak że masz duża potrzebe rozmowy o tym co Ci leży na sercu. I rozmawiasz o tym z każdym a to z rodzicami a to ze znajomymi a to z obcymi ludźmi z internetu. I im więcej się stresujesz tym więcej chce Ci się gadać. On ma w drugą stronę im większy stres tym mniej chce mu się gadać bo musi wszystko przetrawić. Wyobrażam sobie że w kulminujących momentach Ty jak nakręcona chciałaś nawet może zmuszałaś do rozmowy sama nawijając ile wlezie a on siedziałi słuchał z mało przytomnym wzrokiem. Co wzbudzało w Tobie złość a w nim frustracje. Bo on pewnie odbierał to tak że nie dajesz mu dojść do słowa.

Na twoim miejscu bym go zaprosił na herbatę przy okazji jak dziecko odbiera. Upiekł dobre ciasto posadził go na przeciw siebie i spytał co dalej jakie on ma plany. I potem (to będzie najtrudniejsze) jak on milczy to Ty milczysz jak nie zadaje pytań to Ty milczysz. I słuchasz choćby była niezręczna cisza przerywana siorpaniem hebraty to na niego patrz i słuchaj aktywnie próbując zrozumieć o co mu chodzi. Tak spędźcie z godzinę albo dwie na zakończenie powiedz że fajnie było z nim spędzić trochę czasu może nawet przy okazji się czegoś ciekawego dowiesz  (np tego że potrafisz milczeć).
Byliście u psychologa i tam jakoś potrafił mówić więc coś jest w twojej postawie że przy Tobie milczy. Nie słuchasz go gdy do Ciebie mówi albo tak bardzo chcesz mu to wszystko co Ci leży na duszy powiedzieć że nie dajesz mu dojść do głosu.

138

Odp: Sama z dzieckiem
Cyngli napisał/a:
BEKAśmiechu napisał/a:
weroska33 napisał/a:

Dokładnie, jak inaczej można rozwiązywać problemy prócz rozmowy Panowie

Jezuuu! Nie każdy nadaje jak te kobiety w przedziale z "Dnia świra". Może facet jest po prostu introwertykiem, a takie osoby potrzebują dużo czasu, żeby komuś zaufać i się otworzyć. Jak widać nie zaufał autorce i chyba dobrze zrobił.

Opisujesz skrajności. Tak myślałam, czyli brak pomysłu, ale krytykować Autorkę zawsze fajnie...

A co mam jej napisać, skoro uważam, że postąpiła pochopnie? Mam jej napisać: "Brawo dziewczyno! Walcz o siebie!"? Nie zauważyłaś, że autorka sama nie jest przekonana czy dobrze zrobiła?

139

Odp: Sama z dzieckiem
uleshe napisał/a:
weroska33 napisał/a:

..  Tak mam klucze bo mam jeszcze kilka rzeczy ale on nie wykazuje żeby czekał na powrót.  Sam mi powiedział to idz może do rodziców może zatesknimy..
On doprowadzil swoim zachowaniem ze się wyprowadze żeby nie mieć poczucia winy. Ciągle mijanie się nieodzywanie, ja przychodzilam z pracy on wychodził do rodziców czy gdzieś tam. No tak to się problemów nie rozwiązuje.
Spytalam czy sytuacja mu odpowiada powiedział ze najważniejsze że mała ma rodziców i nie chce żeby tego odczula
Prawie każda kobieta która ma dziecko która znam miała epizod  z wyprowadzka do rodziców i skończyło się tak ze są do teraz razem, mówię o malzenstwach. Także nie jestem jakims wyjątkiem bo dla Panów komentujących jest to koniec świata...
Jego tata który do mnie na początku codziennie wydawanial i mówił jak się mamy i czy ich odwiedze raczej świadczy ze wina nie jest moja skoro byli świadkami wyprowadzki. Wina jest pośrodku, jego mama sama mówiła ze powinien zostać sam w domu niech zostanie w tych 4 ścianach i przemysli takie słowa nie biorą się znikąd

Ja to widzę tak że masz duża potrzebe rozmowy o tym co Ci leży na sercu. I rozmawiasz o tym z każdym a to z rodzicami a to ze znajomymi a to z obcymi ludźmi z internetu. I im więcej się stresujesz tym więcej chce Ci się gadać. On ma w drugą stronę im większy stres tym mniej chce mu się gadać bo musi wszystko przetrawić. Wyobrażam sobie że w kulminujących momentach Ty jak nakręcona chciałaś nawet może zmuszałaś do rozmowy sama nawijając ile wlezie a on siedziałi słuchał z mało przytomnym wzrokiem. Co wzbudzało w Tobie złość a w nim frustracje. Bo on pewnie odbierał to tak że nie dajesz mu dojść do słowa.

Na twoim miejscu bym go zaprosił na herbatę przy okazji jak dziecko odbiera. Upiekł dobre ciasto posadził go na przeciw siebie i spytał co dalej jakie on ma plany. I potem (to będzie najtrudniejsze) jak on milczy to Ty milczysz jak nie zadaje pytań to Ty milczysz. I słuchasz choćby była niezręczna cisza przerywana siorpaniem hebraty to na niego patrz i słuchaj aktywnie próbując zrozumieć o co mu chodzi. Tak spędźcie z godzinę albo dwie na zakończenie powiedz że fajnie było z nim spędzić trochę czasu może nawet przy okazji się czegoś ciekawego dowiesz  (np tego że potrafisz milczeć).
Byliście u psychologa i tam jakoś potrafił mówić więc coś jest w twojej postawie że przy Tobie milczy. Nie słuchasz go ddy do Ciebie mówi albo tak bardzo chcesz mu to wszystko co Ci leży na duszy powiedzieć że nie dajesz mu dojść do głosu.

Ciekawa propozycja, tylko, że on powiedział Autorce wątku, że mu jest dobrze tak, jak jest...

BEKAśmiechu napisał/a:

A co mam jej napisać, skoro uważam, że postąpiła pochopnie? Mam jej napisać: "Brawo dziewczyno! Walcz o siebie!"? Nie zauważyłaś, że autorka sama nie jest przekonana czy dobrze zrobiła?

Pytam Cię, co miała zrobić według Ciebie.

140

Odp: Sama z dzieckiem
Cyngli napisał/a:

Ciekawa propozycja, tylko, że on powiedział Autorce wątku, że mu jest dobrze tak, jak jest...

Nie wiem dokładnie kiedy to było przypuszczam że jakiś czas temu w emocjach teraz mogła się sytuacja zmienić. Ona pewnie też mu powiedziała że se radzi. Co miał jej powiedzieć ? Że mu źle bez niej że pije i płacze po nocach ?

Jak by jej powiedział że se przygarnął jakaś inną panią i właśnie planują co kupić do salonu to by można było uznać że mu dobrze. A tak rzucił się pewnie w wir pracy 3 razy w tygodniu bierze do siebie dziecko. Musi ogarniać zakupy jedzenie i wszystko to czym się Ona w domu zajmowała . Radzi sobie z tą sytuacją jak umie ale to nie znaczy że mu dobrze.

141

Odp: Sama z dzieckiem
uleshe napisał/a:
weroska33 napisał/a:

..  Tak mam klucze bo mam jeszcze kilka rzeczy ale on nie wykazuje żeby czekał na powrót.  Sam mi powiedział to idz może do rodziców może zatesknimy..
On doprowadzil swoim zachowaniem ze się wyprowadze żeby nie mieć poczucia winy. Ciągle mijanie się nieodzywanie, ja przychodzilam z pracy on wychodził do rodziców czy gdzieś tam. No tak to się problemów nie rozwiązuje.
Spytalam czy sytuacja mu odpowiada powiedział ze najważniejsze że mała ma rodziców i nie chce żeby tego odczula
Prawie każda kobieta która ma dziecko która znam miała epizod  z wyprowadzka do rodziców i skończyło się tak ze są do teraz razem, mówię o malzenstwach. Także nie jestem jakims wyjątkiem bo dla Panów komentujących jest to koniec świata...
Jego tata który do mnie na początku codziennie wydawanial i mówił jak się mamy i czy ich odwiedze raczej świadczy ze wina nie jest moja skoro byli świadkami wyprowadzki. Wina jest pośrodku, jego mama sama mówiła ze powinien zostać sam w domu niech zostanie w tych 4 ścianach i przemysli takie słowa nie biorą się znikąd

Ja to widzę tak że masz duża potrzebe rozmowy o tym co Ci leży na sercu. I rozmawiasz o tym z każdym a to z rodzicami a to ze znajomymi a to z obcymi ludźmi z internetu. I im więcej się stresujesz tym więcej chce Ci się gadać. On ma w drugą stronę im większy stres tym mniej chce mu się gadać bo musi wszystko przetrawić. Wyobrażam sobie że w kulminujących momentach Ty jak nakręcona chciałaś nawet może zmuszałaś do rozmowy sama nawijając ile wlezie a on siedziałi słuchał z mało przytomnym wzrokiem. Co wzbudzało w Tobie złość a w nim frustracje. Bo on pewnie odbierał to tak że nie dajesz mu dojść do słowa.

Na twoim miejscu bym go zaprosił na herbatę przy okazji jak dziecko odbiera. Upiekł dobre ciasto posadził go na przeciw siebie i spytał co dalej jakie on ma plany. I potem (to będzie najtrudniejsze) jak on milczy to Ty milczysz jak nie zadaje pytań to Ty milczysz. I słuchasz choćby była niezręczna cisza przerywana siorpaniem hebraty to na niego patrz i słuchaj aktywnie próbując zrozumieć o co mu chodzi. Tak spędźcie z godzinę albo dwie na zakończenie powiedz że fajnie było z nim spędzić trochę czasu może nawet przy okazji się czegoś ciekawego dowiesz  (np tego że potrafisz milczeć).
Byliście u psychologa i tam jakoś potrafił mówić więc coś jest w twojej postawie że przy Tobie milczy. Nie słuchasz go ddy do Ciebie mówi albo tak bardzo chcesz mu to wszystko co Ci leży na duszy powiedzieć że nie dajesz mu dojść do głosu.

Nie byliśmy u psychologa razem. Tylko ja byłam sama. Tak ja rozmawiałam jak mówisz szukałam pomocy wśród przyjaciolek i rodziców jego. A on wiem ze ma jednego kolegę z pracy z którym rozmawia. Brakowało mu kogoś spoza domu żeby móc się wygadac nawet jego koledzy ze nie wiedząc czemu jest taki zamknięty.  Coś tam udało mu się powiedzieć po tym milczeniu typu damy sobie jeszcze szansę i znowu będzie to samo. To była jego rezygnacja. Mówiłam ludzie maja różne kryzysy zdrady itp ale potrafią sobie wybaczac i walczyc a mamy dla kogo walczyć. Ale on poczul samotność i mu tego brakowalo i nie ważne gdzie mała mieszka ważne ze ja widuje..

142

Odp: Sama z dzieckiem
uleshe napisał/a:

Co miał jej powiedzieć ? Że mu źle bez niej że pije i płacze po nocach ?

Tak. Miał powiedzieć, że mu źle bez niej, że tęskni za nią i dzieckiem (jeśli oczywiście tak jest).
Normalny człowiek, gdy mówi, że mu dobrze, to właśnie to ma na myśli.
Szkoda czasu na niańczenie dwójki dzieci. Przynajmniej ja tak uważam. Autorka chce mieć partnera, a ten facet na partnera nie rokuje.
Rokuje za to na świetnego ojca i tym trzeba się cieszyć.

143

Odp: Sama z dzieckiem
Cyngli napisał/a:
uleshe napisał/a:
weroska33 napisał/a:

..  Tak mam klucze bo mam jeszcze kilka rzeczy ale on nie wykazuje żeby czekał na powrót.  Sam mi powiedział to idz może do rodziców może zatesknimy..
On doprowadzil swoim zachowaniem ze się wyprowadze żeby nie mieć poczucia winy. Ciągle mijanie się nieodzywanie, ja przychodzilam z pracy on wychodził do rodziców czy gdzieś tam. No tak to się problemów nie rozwiązuje.
Spytalam czy sytuacja mu odpowiada powiedział ze najważniejsze że mała ma rodziców i nie chce żeby tego odczula
Prawie każda kobieta która ma dziecko która znam miała epizod  z wyprowadzka do rodziców i skończyło się tak ze są do teraz razem, mówię o malzenstwach. Także nie jestem jakims wyjątkiem bo dla Panów komentujących jest to koniec świata...
Jego tata który do mnie na początku codziennie wydawanial i mówił jak się mamy i czy ich odwiedze raczej świadczy ze wina nie jest moja skoro byli świadkami wyprowadzki. Wina jest pośrodku, jego mama sama mówiła ze powinien zostać sam w domu niech zostanie w tych 4 ścianach i przemysli takie słowa nie biorą się znikąd

Ja to widzę tak że masz duża potrzebe rozmowy o tym co Ci leży na sercu. I rozmawiasz o tym z każdym a to z rodzicami a to ze znajomymi a to z obcymi ludźmi z internetu. I im więcej się stresujesz tym więcej chce Ci się gadać. On ma w drugą stronę im większy stres tym mniej chce mu się gadać bo musi wszystko przetrawić. Wyobrażam sobie że w kulminujących momentach Ty jak nakręcona chciałaś nawet może zmuszałaś do rozmowy sama nawijając ile wlezie a on siedziałi słuchał z mało przytomnym wzrokiem. Co wzbudzało w Tobie złość a w nim frustracje. Bo on pewnie odbierał to tak że nie dajesz mu dojść do słowa.


Na twoim miejscu bym go zaprosił na herbatę przy okazji jak dziecko odbiera. Upiekł dobre ciasto posadził go na przeciw siebie i spytał co dalej jakie on ma plany. I potem (to będzie najtrudniejsze) jak on milczy to Ty milczysz jak nie zadaje pytań to Ty milczysz. I słuchasz choćby była niezręczna cisza przerywana siorpaniem hebraty to na niego patrz i słuchaj aktywnie próbując zrozumieć o co mu chodzi. Tak spędźcie z godzinę albo dwie na zakończenie powiedz że fajnie było z nim spędzić trochę czasu może nawet przy okazji się czegoś ciekawego dowiesz  (np tego że potrafisz milczeć).
Byliście u psychologa i tam jakoś potrafił mówić więc coś jest w twojej postawie że przy Tobie milczy. Nie słuchasz go ddy do Ciebie mówi albo tak bardzo chcesz mu to wszystko co Ci leży na duszy powiedzieć że nie dajesz mu dojść do głosu.

Ciekawa propozycja, tylko, że on powiedział Autorce wątku, że mu jest dobrze tak, jak jest...

BEKAśmiechu napisał/a:

A co mam jej napisać, skoro uważam, że postąpiła pochopnie? Mam jej napisać: "Brawo dziewczyno! Walcz o siebie!"? Nie zauważyłaś, że autorka sama nie jest przekonana czy dobrze zrobiła?

Pytam Cię, co miała zrobić według Ciebie.

Nie wyprowadzać się. Jak na moje trochę mało czasu minęło, żeby decydować o wyprowadzce. Ja tu nie oskarżam ani tej kobiety, ani tego mężczyzny (z drugiej strony żadnego z nich nie bronię). Autorka pije aktualnie piwo, które sama nawarzyła. Miała pracę, zawinęła manatki, później straciła pracę i grunt usunął jej się spod nóg. Niekoniecznie wynika to z tego, że cokolwiek czuje do ojca dziecka, po prostu jest w czarnej d...

144 Ostatnio edytowany przez weroska33 (2019-11-04 11:08:16)

Odp: Sama z dzieckiem
BEKAśmiechu napisał/a:
Cyngli napisał/a:
uleshe napisał/a:

Ja to widzę tak że masz duża potrzebe rozmowy o tym co Ci leży na sercu. I rozmawiasz o tym z każdym a to z rodzicami a to ze znajomymi a to z obcymi ludźmi z internetu. I im więcej się stresujesz tym więcej chce Ci się gadać. On ma w drugą stronę im większy stres tym mniej chce mu się gadać bo musi wszystko przetrawić. Wyobrażam sobie że w kulminujących momentach Ty jak nakręcona chciałaś nawet może zmuszałaś do rozmowy sama nawijając ile wlezie a on siedziałi słuchał z mało przytomnym wzrokiem. Co wzbudzało w Tobie złość a w nim frustracje. Bo on pewnie odbierał to tak że nie dajesz mu dojść do słowa.


Na twoim miejscu bym go zaprosił na herbatę przy okazji jak dziecko odbiera. Upiekł dobre ciasto posadził go na przeciw siebie i spytał co dalej jakie on ma plany. I potem (to będzie najtrudniejsze) jak on milczy to Ty milczysz jak nie zadaje pytań to Ty milczysz. I słuchasz choćby była niezręczna cisza przerywana siorpaniem hebraty to na niego patrz i słuchaj aktywnie próbując zrozumieć o co mu chodzi. Tak spędźcie z godzinę albo dwie na zakończenie powiedz że fajnie było z nim spędzić trochę czasu może nawet przy okazji się czegoś ciekawego dowiesz  (np tego że potrafisz milczeć).
Byliście u psychologa i tam jakoś potrafił mówić więc coś jest w twojej postawie że przy Tobie milczy. Nie słuchasz go ddy do Ciebie mówi albo tak bardzo chcesz mu to wszystko co Ci leży na duszy powiedzieć że nie dajesz mu dojść do głosu.

Ciekawa propozycja, tylko, że on powiedział Autorce wątku, że mu jest dobrze tak, jak jest...

BEKAśmiechu napisał/a:

A co mam jej napisać, skoro uważam, że postąpiła pochopnie? Mam jej napisać: "Brawo dziewczyno! Walcz o siebie!"? Nie zauważyłaś, że autorka sama nie jest przekonana czy dobrze zrobiła?

Pytam Cię, co miała zrobić według Ciebie.

Nie wyprowadzać się. Jak na moje trochę mało czasu minęło, żeby decydować o wyprowadzce. Ja tu nie oskarżam ani tej kobiety, ani tego mężczyzny (z drugiej strony żadnego z nich nie bronię). Autorka pije aktualnie piwo, które sama nawarzyła. Miała pracę, zawinęła manatki, później straciła pracę i grunt usunął jej się spod nóg. Niekoniecznie wynika to z tego, że cokolwiek czuje do ojca dziecka, po prostu jest w czarnej d...


A ile miałam czekać?  Miesiąc nieodzywania sie to bardzo dużo szczególnie jak mieszkacie razem i nie masz wokół rodziny.. 
Spytalam czy moze z kimś się spotyka ze się tak zachowuje powiedział ze to jest ostatnia rzecz jaką by zrobił i nawet z nikim nie pisze.  Po tygodniu wyszło ze " dużo dup się do niego odzywa " i jest umówiony juz z dziewczyną z którą pisał w czerwcu. Nie wytrzymałam juz.

" po prostu jest w czarnej d..." dzięki wiem o tym

145

Odp: Sama z dzieckiem
weroska33 napisał/a:
BEKAśmiechu napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Ciekawa propozycja, tylko, że on powiedział Autorce wątku, że mu jest dobrze tak, jak jest...


Pytam Cię, co miała zrobić według Ciebie.

Nie wyprowadzać się. Jak na moje trochę mało czasu minęło, żeby decydować o wyprowadzce. Ja tu nie oskarżam ani tej kobiety, ani tego mężczyzny (z drugiej strony żadnego z nich nie bronię). Autorka pije aktualnie piwo, które sama nawarzyła. Miała pracę, zawinęła manatki, później straciła pracę i grunt usunął jej się spod nóg. Niekoniecznie wynika to z tego, że cokolwiek czuje do ojca dziecka, po prostu jest w czarnej d...


A ile miałam czekać?  Miesiąc nieodzywania sie to bardzo dużo szczególnie jak mieszkacie razem i nie masz wokół rodziny.. 
Spytalam czy moze z kimś się spotyka ze się tak zachowuje powiedział ze to jest ostatnia rzecz jaką by zrobił i nawet z nikim nie pisze.  Po tygodniu wyszło ze " dużo dup się do niego odzywa " i jest umówiony juz z dziewczyną z którą pisał w czerwcu. Nie wytrzymałam juz.

" po prostu jest w czarnej d..." dzięki wiem o tym

Ok - jeżeli umawiał się z jakimiś laskami, to trochę zmienia postać rzeczy. Jedyna rada jaką można teraz ci dać, to - zajmij się sobą, znajdź pracę, zacznij coś ćwiczyć (polecam bieganie - najtańsze i najbardziej odświeżające umysł). Podjęłaś decyzję, bądź konsekwentna.

146 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-11-04 12:32:36)

Odp: Sama z dzieckiem
BEKAśmiechu napisał/a:
weroska33 napisał/a:
BEKAśmiechu napisał/a:

Nie wyprowadzać się. Jak na moje trochę mało czasu minęło, żeby decydować o wyprowadzce. Ja tu nie oskarżam ani tej kobiety, ani tego mężczyzny (z drugiej strony żadnego z nich nie bronię). Autorka pije aktualnie piwo, które sama nawarzyła. Miała pracę, zawinęła manatki, później straciła pracę i grunt usunął jej się spod nóg. Niekoniecznie wynika to z tego, że cokolwiek czuje do ojca dziecka, po prostu jest w czarnej d...


A ile miałam czekać?  Miesiąc nieodzywania sie to bardzo dużo szczególnie jak mieszkacie razem i nie masz wokół rodziny.. 
Spytalam czy moze z kimś się spotyka ze się tak zachowuje powiedział ze to jest ostatnia rzecz jaką by zrobił i nawet z nikim nie pisze.  Po tygodniu wyszło ze " dużo dup się do niego odzywa " i jest umówiony juz z dziewczyną z którą pisał w czerwcu. Nie wytrzymałam juz.

" po prostu jest w czarnej d..." dzięki wiem o tym

Ok - jeżeli umawiał się z jakimiś laskami, to trochę zmienia postać rzeczy. Jedyna rada jaką można teraz ci dać, to - zajmij się sobą, znajdź pracę, zacznij coś ćwiczyć (polecam bieganie - najtańsze i najbardziej odświeżające umysł). Podjęłaś decyzję, bądź konsekwentna.

Nie wiem czy do spotkania doszło bo byli umówieni tydzień po mojej wyprowadzce. Czy byl w stanie mowil ze nie ma glowy do zadnych bab ze teraz liczy sie tylko malutka..Ale chyba słabo ze mieszkamy razem a on się umawia na picie, pewnie chciał pogadać się pogubil może szukał kontaktu żeby się zwierzyć
Wiedział ze jestem zazdrosna.. kobieta z dzidckiem czuje się mocno zagrozona..
Mówił inaczej niż robił wszystko w ukryciu oczywiście.  On nie czuje się winny psycholog mówiła ze faceci inaczej odczuwają zdradę.
Nie tłumaczył mi się pozwolil odejść bierze mała i to wszystko, a wiem ze nic sam nie zrobi taki typ i naprawdę jestem w czarnej d.... jestem zdezorientowana. A biegać Lubie tu trafiłeś kilka 10 km przebiegniete:)

uleshe napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Ciekawa propozycja, tylko, że on powiedział Autorce wątku, że mu jest dobrze tak, jak jest...

Nie wiem dokładnie kiedy to było przypuszczam że jakiś czas temu w emocjach teraz mogła się sytuacja zmienić. Ona pewnie też mu powiedziała że se radzi. Co miał jej powiedzieć ? Że mu źle bez niej że pije i płacze po nocach ?

Jak by jej powiedział że se przygarnął jakaś inną panią i właśnie planują co kupić do salonu to by można było uznać że mu dobrze. A tak rzucił się pewnie w wir pracy 3 razy w tygodniu bierze do siebie dziecko. Musi ogarniać zakupy jedzenie i wszystko to czym się Ona w domu zajmowała . Radzi sobie z tą sytuacją jak umie ale to nie znaczy że mu dobrze.

Tak to było w emocjach krotko po wyprowadzce. I masz rację ma dodatkowe zajęcie które lubi i daje mu zarobek. Po nim nie widać czy mu dobrze czy źle.  Powiedział ze nie wie czy mu dobrze ale żyje bezstresowo

147

Odp: Sama z dzieckiem

Partner kontroluje sytuację, nie czuje zagrożenia, Tala mieszka w pobliżu, wie co się u Niej dzieje, co myśli, nie umawia się z innymi facetami, zabiega o jego zainteresowanie, itp.
Zrobiłaś ruch który miał wstrząsnąć jego emocjami, wyprowadziłaś się, jakoś zadziałało ale jak widać za mało, do tego ma nad tym kontrolę.
Chyba powinnaś kontynuować to wstrząsanie emocjami. Pozbawić go tej odczuwanej kontroli.
Takie działanie przez manipulację i wywoływanie emocji może szybciej wyjaśnić całą tą sprawę. trochę to też ryzykowne ale już jedno ryzyko podjęłaś, wyprowadzka, także możesz je kontynuować. Co zrobić?, wywołaj zazdrość, niepewność, nieprzewidywalność, brak kontroli.
Niepewność szybko się wyjaśni, albo będzie Cię chciał odzyskać, albo pozostanie bierny, co będzie znaczyło że dalszy związek ma małe szanse.

148

Odp: Sama z dzieckiem
Jacekk napisał/a:

Partner kontroluje sytuację, nie czuje zagrożenia, Tala mieszka w pobliżu, wie co się u Niej dzieje, co myśli, nie umawia się z innymi facetami, zabiega o jego zainteresowanie, itp.
Zrobiłaś ruch który miał wstrząsnąć jego emocjami, wyprowadziłaś się, jakoś zadziałało ale jak widać za mało, do tego ma nad tym kontrolę.
Chyba powinnaś kontynuować to wstrząsanie emocjami. Pozbawić go tej odczuwanej kontroli.
Takie działanie przez manipulację i wywoływanie emocji może szybciej wyjaśnić całą tą sprawę. trochę to też ryzykowne ale już jedno ryzyko podjęłaś, wyprowadzka, także możesz je kontynuować. Co zrobić?, wywołaj zazdrość, niepewność, nieprzewidywalność, brak kontroli.
Niepewność szybko się wyjaśni, albo będzie Cię chciał odzyskać, albo pozostanie bierny, co będzie znaczyło że dalszy związek ma małe szanse.

Mieszkam 30 km dalej, on pracuje w moim mieście ale nie wie co u mnie. Wie tyle co jego rodzice pytają mnie.
I ja odpuściłam nie zabiegami o zainteresowanie, stalam sie raczej obojętna.  Wiem ze to chore i nie można pokazać swojej słabości. Wie ze szukam pracy ze później mała chce do zlobka dać.
Byłam ostatnio po resztę rzeczy z kolega i nic smile

149 Ostatnio edytowany przez Jacekk (2019-11-04 12:45:32)

Odp: Sama z dzieckiem
weroska33 napisał/a:

I ja odpuściłam nie zabiegami o zainteresowanie, stalam sie raczej obojętna.  Wiem ze to chore i nie można pokazać swojej słabości. Wie ze szukam pracy ze później mała chce do zlobka dać.
Byłam ostatnio po resztę rzeczy z kolega i nic smile

Nie chodzi tu tylko o nieokazywanie słabości, to jeden z elementów tej gry, ważniejsze jest poczucie u niego, braku kontroli sytuacji, ryzyko i strach przed utratą Ciebie, obawa, że inny facet może Cię zdobyć. Takie emocje są silniejsze od jego obecnej gry i zimnej kalkulacji.
Jeżeli to nie zadziała to znaczy że przestał czuć i przestało mu zależeć.

150

Odp: Sama z dzieckiem
BEKAśmiechu napisał/a:
Cyngli napisał/a:
uleshe napisał/a:

Ja to widzę tak że masz duża potrzebe rozmowy o tym co Ci leży na sercu. I rozmawiasz o tym z każdym a to z rodzicami a to ze znajomymi a to z obcymi ludźmi z internetu. I im więcej się stresujesz tym więcej chce Ci się gadać. On ma w drugą stronę im większy stres tym mniej chce mu się gadać bo musi wszystko przetrawić. Wyobrażam sobie że w kulminujących momentach Ty jak nakręcona chciałaś nawet może zmuszałaś do rozmowy sama nawijając ile wlezie a on siedziałi słuchał z mało przytomnym wzrokiem. Co wzbudzało w Tobie złość a w nim frustracje. Bo on pewnie odbierał to tak że nie dajesz mu dojść do słowa.


Na twoim miejscu bym go zaprosił na herbatę przy okazji jak dziecko odbiera. Upiekł dobre ciasto posadził go na przeciw siebie i spytał co dalej jakie on ma plany. I potem (to będzie najtrudniejsze) jak on milczy to Ty milczysz jak nie zadaje pytań to Ty milczysz. I słuchasz choćby była niezręczna cisza przerywana siorpaniem hebraty to na niego patrz i słuchaj aktywnie próbując zrozumieć o co mu chodzi. Tak spędźcie z godzinę albo dwie na zakończenie powiedz że fajnie było z nim spędzić trochę czasu może nawet przy okazji się czegoś ciekawego dowiesz  (np tego że potrafisz milczeć).
Byliście u psychologa i tam jakoś potrafił mówić więc coś jest w twojej postawie że przy Tobie milczy. Nie słuchasz go ddy do Ciebie mówi albo tak bardzo chcesz mu to wszystko co Ci leży na duszy powiedzieć że nie dajesz mu dojść do głosu.

Ciekawa propozycja, tylko, że on powiedział Autorce wątku, że mu jest dobrze tak, jak jest...

BEKAśmiechu napisał/a:

A co mam jej napisać, skoro uważam, że postąpiła pochopnie? Mam jej napisać: "Brawo dziewczyno! Walcz o siebie!"? Nie zauważyłaś, że autorka sama nie jest przekonana czy dobrze zrobiła?

Pytam Cię, co miała zrobić według Ciebie.

Nie wyprowadzać się. Jak na moje trochę mało czasu minęło, żeby decydować o wyprowadzce.

Minęło 14 miesięcy. To ponad rok. Dodaj 9 miesięcy ciąży - masz prawie 2 lata.
Gdybym miała wybrać między biernością a wyprowadzką, to postąpiłabym jak Autorka.

151

Odp: Sama z dzieckiem

weroska33 ja myślę, to tu w grę może wchodzić trzecia osoba. On taki małomówny, zamknięty w sobie nie potrafi z Tobą porozmawiać na poważne tematy, a jednak do koleżanki potrafił napisać, poużalać się, powspominać. Dlaczego zamiast pisać do znajomej nie porozmawiała z Tobą? Znalazł sobie pocieszycielkę, tak najlepiej. Tęsknił do tamtych beztroskich czasów i teraz je ma. A, że taki dobry tatuś, jak weźmie dziecko do siebie na pare godzin co jakiś czas, to jeszcze zawozi do sowich rodziców, tak najłatwiej niech inni się dzieckiem zajmują.
Dobrze zrobiłaś, że odeszłaś. Ja nie potrafiłam co mnie zniszczyło psychicznie. Pamiętaj, że jego zachowanie odbiłoby się też kiedyś na dziecku.

152

Odp: Sama z dzieckiem
żanetka napisał/a:

weroska33 ja myślę, to tu w grę może wchodzić trzecia osoba. On taki małomówny, zamknięty w sobie nie potrafi z Tobą porozmawiać na poważne tematy, a jednak do koleżanki potrafił napisać, poużalać się, powspominać. Dlaczego zamiast pisać do znajomej nie porozmawiała z Tobą? Znalazł sobie pocieszycielkę, tak najlepiej. Tęsknił do tamtych beztroskich czasów i teraz je ma. A, że taki dobry tatuś, jak weźmie dziecko do siebie na pare godzin co jakiś czas, to jeszcze zawozi do sowich rodziców, tak najłatwiej niech inni się dzieckiem zajmują.
Dobrze zrobiłaś, że odeszłaś. Ja nie potrafiłam co mnie zniszczyło psychicznie. Pamiętaj, że jego zachowanie odbiłoby się też kiedyś na dziecku.

Tak, pisać potrafił do mnie też ale z mówieniem juz gorzej. Może mu brakowało starych czasów przerosło go nagle mieszkanie z kobieta i dzieckiem szkoda ze kosztem mnie bo ja nie byłam w stanie z kimś pisać bo po co.
On malomowny zawsze byl, twierdził że to koleżanka z którą ma kontakt i nie widzi nic złego w tym.
Chce wierzyc ze nic ich nie łączy.
Także jeżeli do niego nic nie dotrze to co ja mogę. .. nic nie moge. A kobieta jest głupia i robi nadzieje ze może się ułoży

153

Odp: Sama z dzieckiem
weroska33 napisał/a:

ak, pisać potrafił do mnie też ale z mówieniem juz gorzej. Może mu brakowało starych czasów przerosło go nagle mieszkanie z kobieta i dzieckiem szkoda ze kosztem mnie bo ja nie byłam w stanie z kimś pisać bo po co.
On malomowny zawsze byl, twierdził że to koleżanka z którą ma kontakt i nie widzi nic złego w tym.
Chce wierzyc ze nic ich nie łączy.
Także jeżeli do niego nic nie dotrze to co ja mogę. .. nic nie moge. A kobieta jest głupia i robi nadzieje ze może się ułoży

Tala, ale wiesz, to nie była jakaś obca kobita z obcym dzieckiem, żeby jakieś niespodziewane okoliczności mogły go przerosnąć.
Przecież Wy byliście parą, i w powołaniu na świat dziecka on też miał swój udział.
Był więc czas, podczas kiedy byłaś w ciąży, żeby się z sytuacją oswoić i przygotować do niej emocjonalnie. Naprawdę - dorośli ludzie myślą przecież o takich rzeczach. To nie było tak, że Ty jednego dnia nagle wpadłaś do domu i oznajmiłaś mu, że będziecie mieli dziecko, bo Ty jutro rodzisz. Nie został postawiony niespodzianie przed faktem dokonanym.
Skoro był tak biedaczek umęczony brakiem zainteresowania, seksu, czasu i czego tam jeszcze, to dlaczego pierwszym co mu przyszło do głowy, było nawiązanie flirtu z inną kobietą, a nie na przykład otworzenie buzi i powiedzenie Ci, że jego zdaniem coś bardzo nie gra w Waszej relacji?

154

Odp: Sama z dzieckiem
IsaBella77 napisał/a:
weroska33 napisał/a:

ak, pisać potrafił do mnie też ale z mówieniem juz gorzej. Może mu brakowało starych czasów przerosło go nagle mieszkanie z kobieta i dzieckiem szkoda ze kosztem mnie bo ja nie byłam w stanie z kimś pisać bo po co.
On malomowny zawsze byl, twierdził że to koleżanka z którą ma kontakt i nie widzi nic złego w tym.
Chce wierzyc ze nic ich nie łączy.
Także jeżeli do niego nic nie dotrze to co ja mogę. .. nic nie moge. A kobieta jest głupia i robi nadzieje ze może się ułoży

Tala, ale wiesz, to nie była jakaś obca kobita z obcym dzieckiem, żeby jakieś niespodziewane okoliczności mogły go przerosnąć.
Przecież Wy byliście parą, i w powołaniu na świat dziecka on też miał swój udział.
Był więc czas, podczas kiedy byłaś w ciąży, żeby się z sytuacją oswoić i przygotować do niej emocjonalnie. Naprawdę - dorośli ludzie myślą przecież o takich rzeczach. To nie było tak, że Ty jednego dnia nagle wpadłaś do domu i oznajmiłaś mu, że będziecie mieli dziecko, bo Ty jutro rodzisz. Nie został postawiony niespodzianie przed faktem dokonanym.
Skoro był tak biedaczek umęczony brakiem zainteresowania, seksu, czasu i czego tam jeszcze, to dlaczego pierwszym co mu przyszło do głowy, było nawiązanie flirtu z inną kobietą, a nie na przykład otworzenie buzi i powiedzenie Ci, że jego zdaniem coś bardzo nie gra w Waszej relacji?

Ja wiem, ale to nasze pierwsze dziecko.  Nikt się nie spodziewał ze zycie tak się zmienia, ludzie silni potrafią przezwyciężyć ta zmianę i wiedzą że to przejściowe.
No właśnie... dojrzały facet by porozmawiał i próbował walczyć, nigdy tego nie zrozumiem tego zachowania. Ale powiedział swojej matce i koledze ze pisał do koleżanki, swojej mamie pokazał wiadomości nawet ale nie pokazał wiadomości ze pisał jak będzie miała ochotę to mogą gdzieś wyskoczyć.  Na mnie to źle wpłynęło i się odsunelam, bo zaufanie ucierpiało niestety. Wiem ze teraz to co zrobimy wpłynie na życie małej..
Dlatego nie wiem czy odpuścić i ruszyć dalej czy coś zrobić, ale on musi wkoncu sam porozmawiać tak się nie da zyc

155 Ostatnio edytowany przez karn (2019-11-04 15:49:23)

Odp: Sama z dzieckiem

Autorko. Czytam ten watek i zupelnie nie rozumiem jednej rzeczy. Co tak wlasciwie Ci w partnerze nie pasowalo? Napisalas, ze chcialas rozmawiac, ale on jest skryty i nie chce chce poruszac powaznych tematow. Ale jakich tematow ? Bil, zdradzal, spedzal czas z innymi ludzmi i zostawial Cie sama z dzieckiem, nie dokladal sie do utrzymania dziecka? Jako mezczyzna, zupelnie nie rozumiem Twojego punktu widzenia. Na podstawie tych informacji, ktore udzielilas to zupelnie bez powodu zostawilas czlowieka, ktory ma z Toba dziecko. To, ze jest skryty, o ile ta skrytosc to nie jest zadna kochanka na boku, to zadne jego przewinienie. Ma prawo. Nie kazdy jest wylewny z uczuciami. Jak dla mnie to zachowalas sie bardzo nie w porzadku. Odrzucasz faceta, jeszcze liczysz, ze ma to byc jakies manipulowanie jego zachowaniem, zeby cos zaczal robic z Waszym zwiazkiem. Dziwisz sie, ze nic nie robi. I placzesz przede wszystkim na sytuacje pracowa i mieszkaniowa. Wybacz, ale na sytuacje finansowa pracujemy cale zycie i Wasze male jeszcze dziecko w zaden sposob na nia nie wplynelo.

Naprawde zle to wyglada. Jakby mi partnerka cos takiego zrobila to by juz mogla o mnie zapomniec. Nie dziwie sie, ze gosc jest zainteresowany tylko dzieckiem. No chyba, ze czegos nam nie mowisz i faktycznie Twoj facet cos nabroil. Byc moze pod tym pisaniem z kolezanka kryje sie cos wiecej.

156

Odp: Sama z dzieckiem
karn napisał/a:

Autorko. Czytam ten watek i zupelnie nie rozumiem jednej rzeczy. Co tak wlasciwie Ci w partnerze nie pasowalo? Napisalas, ze chcialas rozmawiac, ale on jest skryty i nie chce chce poruszac powaznych tematow. Ale jakich tematow ? Bil, zdradzal, spedzal czas z innymi ludzmi i zostawial Cie sama z dzieckiem, nie dokladal sie do utrzymania dziecka? Jako mezczyzna, zupelnie nie rozumiem Twojego punktu widzenia. Na podstawie tych informacji, ktore udzielilas to zupelnie bez powodu zostawilas czlowieka, ktory ma z Toba dziecko. To, ze jest skryty, o ile ta skrytosc to nie jest zadna kochanka na boku, to zadne jego przewinienie. Ma prawo. Nie kazdy jest wylewny z uczuciami. Jak dla mnie to zachowalas sie bardzo nie w porzadku. Odrzucasz faceta, jeszcze liczysz, ze ma to byc jakies manipulowanie jego zachowaniem, zeby cos zaczal robic z Waszym zwiazkiem. Dziwisz sie, ze nic nie robi. I placzesz przede wszystkim na sytuacje pracowa i mieszkaniowa. Wybacz, ale na sytuacje finansowa pracujemy cale zycie i Wasze male jeszcze dziecko w zaden sposob na nia nie wplynelo.
Naprawde zle to wyglada. Jakby mi partnerka cos takiego zrobila to by juz mogla o mnie zapomniec. Nie dziwie sie, ze gosc jest zainteresowany tylko dzieckiem. No chyba, ze czegos nam nie mowisz i faktycznie Twoj facet cos nabroil. Byc moze pod tym pisaniem z kolezanka kryje sie cos wiecej.

Totalnie popieram, autorka pisze ze po urodzeniu dziecka zaniedbuje partnera, wyprowadza sie z dzieckiem bo ona mowi do niego a on sie nie odzywa, to bardzo nowatorskie rozwiazanie problemow rodzinnych. Przecie to ze on malo gadatliwy to nie jest kwestia ostatnich 2 lat, a bycie w zwiazku to obopolny, podkreslam obopolny kompromis,

157

Odp: Sama z dzieckiem

Rozmawiać zawsze możecie, o ile on będzie chciał. Dotąd nie chciał, więc myślisz że teraz coś się zmieniło? Nie daj sobie wmówic, że to wszystko twoja wina, bo po twoich wpisach widać, że się załamujesz, tracisz pewnośc i wiarę w siebie. Pamiętaj, że ty jestes matką, masz takie samo prawo do spokoju w życiu jak ojciec dziecka. Jesli jego nie stać na żadne ustępstwo w obec ciebie dla dobra dziecka, to dlaczego ty masz się ciagle o niego starać? Jesteście partnerami, musicie oboje dążyć do pogodzenia się i po równo wziąć na siebie odpowiedzialnośc, za to się miedzy wami stało. O miłośc się nie prosi, nie żebrze i nie ucieka się do argumentów, że robi się to dla dobra dziecka. Szkoda życia na męczenie się w związku, w którym brak zrozumienia, szacunku i komunikacji. Jesli czujesz, że zrobiłaś wszystko co mogłaś i więcej zwyczajnie się nie dało, to nie obarczaj się winą.
Trzymaj się.

158 Ostatnio edytowany przez weroska33 (2019-11-04 16:12:41)

Odp: Sama z dzieckiem
karn napisał/a:

Autorko. Czytam ten watek i zupelnie nie rozumiem jednej rzeczy. Co tak wlasciwie Ci w partnerze nie pasowalo? Napisalas, ze chcialas rozmawiac, ale on jest skryty i nie chce chce poruszac powaznych tematow. Ale jakich tematow ? Bil, zdradzal, spedzal czas z innymi ludzmi i zostawial Cie sama z dzieckiem, nie dokladal sie do utrzymania dziecka? Jako mezczyzna, zupelnie nie rozumiem Twojego punktu widzenia. Na podstawie tych informacji, ktore udzielilas to zupelnie bez powodu zostawilas czlowieka, ktory ma z Toba dziecko. To, ze jest skryty, o ile ta skrytosc to nie jest zadna kochanka na boku, to zadne jego przewinienie. Ma prawo. Nie kazdy jest wylewny z uczuciami. Jak dla mnie to zachowalas sie bardzo nie w porzadku. Odrzucasz faceta, jeszcze liczysz, ze ma to byc jakies manipulowanie jego zachowaniem, zeby cos zaczal robic z Waszym zwiazkiem. Dziwisz sie, ze nic nie robi. I placzesz przede wszystkim na sytuacje pracowa i mieszkaniowa. Wybacz, ale na sytuacje finansowa pracujemy cale zycie i Wasze male jeszcze dziecko w zaden sposob na nia nie wplynelo.

Naprawde zle to wyglada. Jakby mi partnerka cos takiego zrobila to by juz mogla o mnie zapomniec. Nie dziwie sie, ze gosc jest zainteresowany tylko dzieckiem. No chyba, ze czegos nam nie mowisz i faktycznie Twoj facet cos nabroil. Byc moze pod tym pisaniem z kolezanka kryje sie cos wiecej.

Poważnych tematów takich ze jak coś się dzieje powinno się porozmawiać a nie obrażać. Miesiąc obrażania dla Ciebie jest normalne?  Wcześniej też się obrazal ale np na tydzień. Traktował mnie jak powietrze, taka prawda. Jak coś się dzieje powinno się naprawiać. Był skryty ale to nie znaczy żeby traktować partnera jak obca osobę. Mówił ze nie wie czego chce ze potrzebuje czasu i tak sobie radził z tym ze się odsuwal. Mała miała roczek zostawił mnie z bałaganem pojechał na tluczenie butelek do znajomych wcześniej nic nie wiedziałam o tym. Siedzial prawie caly czas w telefonie.Przyjechał nawalony w dzwon. Poznał tam swiadkowa. Ma ona chłopaka od 7 lat.  Mieliśmy iść na wesele do tych znajomych a on do kolegi ze wpadła mu w oko swiadkowa i będzie ja wyrywal na weselu mimo że ma faceta. A ja miałam być tam z naszą mala. Coś jeszvze dodać?  Mowil ze chyba jedyne wyjscie to rozstanie. On w tamtych chwilach tego chcial, mieliśmy  okres ze przytloczylo nas to wssystko nie wiedzielismy co robic, roamawiac się nie dalo, nie chciałam robić  z siebie posmiewiska, nie poszłam na to wesele jego mama ze mam się spakować i od tego czasu nie mieszkamy razem.
Piszesz co mi w partnerze nie pasowalo,  jest coś takiego jak Nie dopasowanie się charakterem. Może nie bić nie pić itp ale czegoś brakuje we wspólnym języku

159

Odp: Sama z dzieckiem
weroska33 napisał/a:

Poważnych tematów takich ze jak coś się dzieje powinno się porozmawiać a nie obrażać. Miesiąc obrażania dla Ciebie jest normalne?  Wcześniej też się obrazal ale np na tydzień. Traktował mnie jak powietrze, taka prawda. Jak coś się dzieje powinno się naprawiać. Był skryty ale to nie znaczy żeby traktować partnera jak obca osobę. Mówił ze nie wie czego chce ze potrzebuje czasu i tak sobie radził z tym ze się odsuwal. Mała miała roczek zostawił mnie z bałaganem pojechał na tluczenie butelek do znajomych wcześniej nic nie wiedziałam o tym. Siedzial prawie caly czas w telefonie.Przyjechał nawalony w dzwon. Poznał tam swiadkowa. Ma ona chłopaka od 7 lat.  Mieliśmy iść na wesele do tych znajomych a on do kolegi ze wpadła mu w oko swiadkowa i będzie ja wyrywal na weselu mimo że ma faceta. A ja miałam być tam z naszą mala. Coś jeszvze dodać?  Mowil ze chyba jedyne wyjscie to rozstanie. On w tamtych chwilach tego chcial, mieliśmy  okres ze przytloczylo nas to wssystko nie wiedzielismy co robic, roamawiac się nie dalo, nie chciałam robić  z siebie posmiewiska, nie poszłam na to wesele jego mama ze mam się spakować i od tego czasu nie mieszkamy razem.

E, dajże spokój, toż to jakieś barachło, a nie dziewiąty cud świata, jak upierają się tutaj niektórzy panowie.
Zajmij się sobą, dzieckiem, swoimi sprawami. Stawiaj na siebie i układaj sobie życie tak, aby Tobie było wygodnie.
On jest dużym chłopcem, i jeżeli stać go było na decyzję typu - stara mnie wnerwia, to napiszę sobie do koleżanki, to stać go będzie i na rozmowę z Tobą, o ile tego zechce.
Nie jest przecież jakąś niegramotną, upośledzoną sierotą. Widać, że potrafi się zakręcić koło spraw, którymi chce się zajmować.
Ale ogólnie im więcej piszesz, tym większy niesmak ... i wcale nie wyłania się z tego obraz delikatnego, nieśmiałego introwertyka, który z miłości do Ciebie zapomina miesiącami języka w gębie.
Jakoś do flirtowania z koleżankami i do "wyrywania" świadkowych to potrafi się dogadać.

160 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-11-04 16:25:38)

Odp: Sama z dzieckiem
IsaBella77 napisał/a:
weroska33 napisał/a:

Poważnych tematów takich ze jak coś się dzieje powinno się porozmawiać a nie obrażać. Miesiąc obrażania dla Ciebie jest normalne?  Wcześniej też się obrazal ale np na tydzień. Traktował mnie jak powietrze, taka prawda. Jak coś się dzieje powinno się naprawiać. Był skryty ale to nie znaczy żeby traktować partnera jak obca osobę. Mówił ze nie wie czego chce ze potrzebuje czasu i tak sobie radził z tym ze się odsuwal. Mała miała roczek zostawił mnie z bałaganem pojechał na tluczenie butelek do znajomych wcześniej nic nie wiedziałam o tym. Siedzial prawie caly czas w telefonie.Przyjechał nawalony w dzwon. Poznał tam swiadkowa. Ma ona chłopaka od 7 lat.  Mieliśmy iść na wesele do tych znajomych a on do kolegi ze wpadła mu w oko swiadkowa i będzie ja wyrywal na weselu mimo że ma faceta. A ja miałam być tam z naszą mala. Coś jeszvze dodać?  Mowil ze chyba jedyne wyjscie to rozstanie. On w tamtych chwilach tego chcial, mieliśmy  okres ze przytloczylo nas to wssystko nie wiedzielismy co robic, roamawiac się nie dalo, nie chciałam robić  z siebie posmiewiska, nie poszłam na to wesele jego mama ze mam się spakować i od tego czasu nie mieszkamy razem.

E, dajże spokój, toż to jakieś barachło, a nie dziewiąty cud świata, jak upierają się tutaj niektórzy panowie.
Zajmij się sobą, dzieckiem, swoimi sprawami. Stawiaj na siebie i układaj sobie życie tak, aby Tobie było wygodnie.
On jest dużym chłopcem, i jeżeli stać go było na decyzję typu - stara mnie wnerwia, to napiszę sobie do koleżanki, to stać go będzie i na rozmowę z Tobą, o ile tego zechce.
Nie jest przecież jakąś niegramotną, upośledzoną sierotą. Widać, że potrafi się zakręcić koło spraw, którymi chce się zajmować.
Ale ogólnie im więcej piszesz, tym większy niesmak ... i wcale nie wyłania się z tego obraz delikatnego, nieśmiałego introwertyka, który z miłości do Ciebie zapomina miesiącami języka w gębie.
Jakoś do flirtowania z koleżankami i do "wyrywania" świadkowych to potrafi się dogadać.


Jakoś do flirtowania z koleżankami i do "wyrywania" świadkowych to potrafi się dogadać.
Słabe to było i boli mnie to.
A ja stawalam na głowie żeby roczek był " idealny " w ogródku...

Salomonka napisał/a:

Tala, rozmawiać zawsze możecie, o ile on będzie chciał. Dotąd nie chciał, więc myślisz że teraz coś się zmieniło? Nie daj sobie wmówic, że to wszystko twoja wina, bo po twoich wpisach widać, że się załamujesz, tracisz pewnośc i wiarę w siebie. Pamiętaj, że ty jestes matką, masz takie samo prawo do spokoju w życiu jak ojciec dziecka. Jesli jego nie stać na żadne ustępstwo w obec ciebie dla dobra dziecka, to dlaczego ty masz się ciagle o niego starać? Jesteście partnerami, musicie oboje dążyć do pogodzenia się i po równo wziąć na siebie odpowiedzialnośc, za to się miedzy wami stało. O miłośc się nie prosi, nie żebrze i nie ucieka się do argumentów, że robi się to dla dobra dziecka. Szkoda życia na męczenie się w związku, w którym brak zrozumienia, szacunku i komunikacji. Jesli czujesz, że zrobiłaś wszystko co mogłaś i więcej zwyczajnie się nie dało, to nie obarczaj się winą.
Trzymaj się.

No będzie ciężko porozmawiać, tak po wypowiedziach niektórych a szczególnie jednej człowiek się doluje, ale moderator zwrócił uwagę. Dziękuję Ci, wierze ze będzie dobrze.  Jestem juz po 2 rozmowach o pracę, mam nadzieje ze stane na nogi. smile

161

Odp: Sama z dzieckiem

weroska, nie publikuj, proszę, jednego posta pod drugim, to niezgodne z naszym Regulaminem, a robisz to niestety nagminnie.

162

Odp: Sama z dzieckiem

Powiem ci szczerze, z własnego doświadczenia, świeżo porzuconej z niemowlakiem dla koleżanki z pracy - mój mąż też był trudnym zawodnikiem do rozmów odkąd go znam (15 lat), był mało skory do poświęceń, ciężko się z nim gadało na trudne tematy, unikał konfrontacji i był ogólnie taki wycofany. Odkąd poznał tą babę (jak byłam pod koniec ciąży), to próby rozmów na temat tego co się dzieje między nami (totalna olewka z jego strony) kończyły się gadaniem w stylu: "nic", "nie wiem", "zmęczony jestem", "jakieś takie bez sensu to życie" itp.  W stosunku do kobiety do której odszedł był po prostu tak wylewny, wygadany i twórczy, że nie poznaję gościa. Na bieżąco rozwiązywał jej gówniarskie dylematy i fochy, dwoił się i troił, żeby jej dogodzić i w ogóle jest zupełnie innym człowiekiem niż był kiedykolwiek w stosunku do mnie.
Teraz z perspektywy czasu myślę, że jemu po prostu nigdy na mnie nie zależało. Zawsze myślałam, że to taki typ, teraz obserwując jak rozwija się jego nowy związek widzę, że jak facetowi zależy to naprawdę wiele potrafi z siebie wykrzesać. Dlatego jeśli w takim momencie jak pojawienie się dziecka facet nie chce ratować waszego związku, to może oznaczać, że jemu po prostu zależy na kimś innym, a na pewno nie zależy mu na tobie.
Bardzo mi cię szkoda, bo mnie też płacz ogarnia za każdym razem jak pomyślę, że nasze dziecko nie będzie miało ojca na co dzień i jego życie nie będzie nigdy takie "normalne", ale niestety jak facetowi nie zależy to wszystko będzie ci w życiu szło jak po grudzie. Tak jak mi w ostatnich miesiącach zanim odszedł. Z twoich postów wydaje mi się, że już jesteś zmęczona tą ścianą dlatego myślę, że ratowanie tego tylko cię wykończy, a on i tak prędzej czy później odejdzie. Ja swojemu też zagroziłam odejściem. Tylko, że mój wybłagał wybaczenie, a 2 miesiące później i tak odszedł...

163 Ostatnio edytowany przez weroska33 (2019-11-04 19:02:37)

Odp: Sama z dzieckiem

@Pikupik2019
Zajmuje się chociaż waszym dzieckiem?  Może i jest jak mówisz, kazdy przypadek inny ale może coś ich łączy

164

Odp: Sama z dzieckiem

Tak. Przychodzi kilka razy w tygodniu. Pomaga kąpać i karmić. Bawi się. Czasem usypia jak go poproszę. Ale generalnie gdy jemu pasuje. Jak leżałam z gorączką 40 stopni to o 14 powiedział, że musi iść bo się umówił (wiadomo z kim). Musiałam mamę prosić o pomoc bo nie byłam w stanie zajmować się dzieckiem.

165

Odp: Sama z dzieckiem

@Pikupik2019 u Ciebie trochę inaczej widziałam posta bo ma nową babę i.się nie kryje, u mojego ex nawet gdyby była to byłoby mu głupio się pokazywać z nią, bo rodzice bo obok znajomi tyle co to pisanie. Chociaż nie wiem. A powiedz mi czy dajesz dziecko na noc do taty?
Im więcej czasu mija tym u mnie jest lepiej, dochodzę do różnych wniosków i sobie ukladam w głowie.  Nikogo przecież się nie zmusi do bycia razem, a jeżeli tatusiowi odpowiada sytuacja to już jego sprawa. Najważniejsze że mała ma obojga rodziców. Czas pokaże

166 Ostatnio edytowany przez Pikupik2019 (2019-11-05 12:29:02)

Odp: Sama z dzieckiem
weroska33 napisał/a:

@Pikupik2019 u Ciebie trochę inaczej widziałam posta bo ma nową babę i.się nie kryje, u mojego ex nawet gdyby była to byłoby mu głupio się pokazywać z nią, bo rodzice bo obok znajomi tyle co to pisanie. Chociaż nie wiem. A powiedz mi czy dajesz dziecko na noc do taty?
Im więcej czasu mija tym u mnie jest lepiej, dochodzę do różnych wniosków i sobie ukladam w głowie.  Nikogo przecież się nie zmusi do bycia razem, a jeżeli tatusiowi odpowiada sytuacja to już jego sprawa. Najważniejsze że mała ma obojga rodziców. Czas pokaże


No mój przez kilka miesięcy też tylko pisał. Nie twierdzę, że u ciebie jest baba ale u mnie się podobnie zaczęło: korespondowanie z „tylko koleżanką” i olewanie mnie. Potem były kawki a na końcu całodniowe spotkania. I też mu teraz jest głupio więc z rodzicami zerwał kontakt całkowicie.
Kurde coś mi ucięło posta. Nie daję małej na noc bo najpierw mąż mieszkał w strasznej norze a teraz "nie ma czasu się ogarnąć i ale już nie długo to zrobi i zorganizuje małej kąt".
Czas prostuje myślenie. Mi też bardzo zależy na kontakcie ojca z małą, ale już tak o to nie zabiegam za wszelką cenę.

167

Odp: Sama z dzieckiem

Przerastało go może to ze niby wciąż coś od niego oczekiwałas chciałaś rozmawiać a jemu się nie chciało może przestało mu zależeć ? Może ma kogoś? Rozumiem ze Ci ciezko jeszcze wszystko naraz spadło na Ciebie i ta chęć zapewnienia dziecku jak najlepszego życia czujesz się winna choć to nie Twoja wina jemu coś się odwidziało ?:/

168

Odp: Sama z dzieckiem

No niestety, ale nie wyszło ci to rozegranie. Może się ułoży, ale tu raczej powinniście oboje nad tym pracować.

169

Odp: Sama z dzieckiem

Dziękuję wszystkim za wsparcie oraz te gorsze komentarze, z każdego można wyciągnąć wnioski.  Jestem dzisiaj po rozmowie z ex i to juz się nie dogadamy.  Teraz czas na mnie żeby stworzyć małej warunki i dom:) pozdrawiam

170

Odp: Sama z dzieckiem
weroska33 napisał/a:

Dziękuję wszystkim za wsparcie oraz te gorsze komentarze, z każdego można wyciągnąć wnioski.  Jestem dzisiaj po rozmowie z ex i to juz się nie dogadamy.  Teraz czas na mnie żeby stworzyć małej warunki i dom:) pozdrawiam

Więc jednak znowu ściana... przykre.

Życzę ci wszystkiego dobrego i trzymaj się smile Może jeszcze kiedyś napiszesz coś w tym wątku; jak sobie dajesz radę.

171 Ostatnio edytowany przez weroska33 (2019-11-05 21:15:20)

Odp: Sama z dzieckiem
Salomonka napisał/a:
weroska33 napisał/a:

Dziękuję wszystkim za wsparcie oraz te gorsze komentarze, z każdego można wyciągnąć wnioski.  Jestem dzisiaj po rozmowie z ex i to juz się nie dogadamy.  Teraz czas na mnie żeby stworzyć małej warunki i dom:) pozdrawiam

Więc jednak znowu ściana... przykre.

Życzę ci wszystkiego dobrego i trzymaj się smile Może jeszcze kiedyś napiszesz coś w tym wątku; jak sobie dajesz radę.

Powiedział ze nie chce ze mną być,
ale mam swoją córeczkę i dzisiaj dostałam prace także idę powolutku do przodu

172

Odp: Sama z dzieckiem
weroska33 napisał/a:
Salomonka napisał/a:
weroska33 napisał/a:

Dziękuję wszystkim za wsparcie oraz te gorsze komentarze, z każdego można wyciągnąć wnioski.  Jestem dzisiaj po rozmowie z ex i to juz się nie dogadamy.  Teraz czas na mnie żeby stworzyć małej warunki i dom:) pozdrawiam

Więc jednak znowu ściana... przykre.

Życzę ci wszystkiego dobrego i trzymaj się smile Może jeszcze kiedyś napiszesz coś w tym wątku; jak sobie dajesz radę.

Powiedział ze nie chce ze mną być,
ale mam swoją córeczkę i dzisiaj dostałam prace także idę powolutku do przodu

Cieszę się, że masz pracę! smile  smile Reszta się ułoży, zobaczysz.

173

Odp: Sama z dzieckiem

Wszystko się ułoży, po burzy jest słońce.
A jeśli chodzi o komentarze....to jednakowo cenne są dobre i krytyczne. Dobre są dobre bo wspierają, krytyczne są cenne bo czegoś uczą - wskazują gdzie popełniłaś błąd.

174

Odp: Sama z dzieckiem

Pociesz się iż masz jakąś rodzinę i miałaś męża. Ja nie mam ani żony ani ojca matki, babcie, dziadka.

175

Odp: Sama z dzieckiem
Salomonka napisał/a:
weroska33 napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Więc jednak znowu ściana... przykre.

Życzę ci wszystkiego dobrego i trzymaj się smile Może jeszcze kiedyś napiszesz coś w tym wątku; jak sobie dajesz radę.

Powiedział ze nie chce ze mną być,
ale mam swoją córeczkę i dzisiaj dostałam prace także idę powolutku do przodu

Cieszę się, że masz pracę! smile  smile Reszta się ułoży, zobaczysz.

Dziękuję za dobre słowa ! smile
Najlepsze jest jak jego mamusia trzyma stronę syna i mówi że on z nikim nie pisał a ja a skąd pani wie ? Bo mi mówił. ..heh
Powiedział ze może mi zabrać mała jak nie mam gdzie mieszkać to mnie zabolalo.
Jego obojetnosc i to ze samemu żyje się beztrosko, wiem ze to nie mogło się dobrze skończyć i wyprowadzka była dobry pomysłem bo przedłużanie czegoś na sile nie zawsze wychodzi dobrze.  Do jego rodziców juz nie będę jeździć a może za rok dwa wpadniemy kiedyś z malutka, wtedy wszystko minie

176

Odp: Sama z dzieckiem
weroska33 napisał/a:
Salomonka napisał/a:
weroska33 napisał/a:

Powiedział ze nie chce ze mną być,
ale mam swoją córeczkę i dzisiaj dostałam prace także idę powolutku do przodu

Cieszę się, że masz pracę! smile  smile Reszta się ułoży, zobaczysz.

Dziękuję za dobre słowa ! smile
Najlepsze jest jak jego mamusia trzyma stronę syna i mówi że on z nikim nie pisał a ja a skąd pani wie ? Bo mi mówił. ..heh
Powiedział ze może mi zabrać mała jak nie mam gdzie mieszkać to mnie zabolalo.
Jego obojetnosc i to ze samemu żyje się beztrosko, wiem ze to nie mogło się dobrze skończyć i wyprowadzka była dobry pomysłem bo przedłużanie czegoś na sile nie zawsze wychodzi dobrze.  Do jego rodziców juz nie będę jeździć a może za rok dwa wpadniemy kiedyś z malutka, wtedy wszystko minie

Nie zapomnij o uregulowaniu spraw finansowych, alimenty należą się dziecku. Powodzenia.

177 Ostatnio edytowany przez enlikkufri (2019-11-06 12:34:04)

Odp: Sama z dzieckiem

Współczuć należy dziecku, które się będzie wychowywać bez ojca. Mam nadzieję że zazna ojcowskiej miłości jeszcze. Natomiast, czy decyzja o dziecku była obustronna? Nie chce rozdrapywać wątku, ale nie było przypadkiem tak, że partner nie chciał dziecka, a nastąpiło ono w wyniku wpadki? Nie rozumiem jego logiki, jeśli chciał dziecko, budował dom to sie liczył z gniazdem rodzinnym na wiele lat.

Człowiek wstaje rano, myśli o cegłach na dom, w zamyśle mając kochającą rodzinę i dzieci. Chciałbym kiedyś poznać jego wersję, przecież to skrajnie egoistyczne i sprzeczne.

178 Ostatnio edytowany przez Jacekk (2019-11-06 14:02:26)

Odp: Sama z dzieckiem
enlikkufri napisał/a:

Nie rozumiem jego logiki, jeśli chciał dziecko, budował dom to sie liczył z gniazdem rodzinnym na wiele lat.
Człowiek wstaje rano, myśli o cegłach na dom, w zamyśle mając kochającą rodzinę i dzieci. Chciałbym kiedyś poznać jego wersję, przecież to skrajnie egoistyczne i sprzeczne.

Najpewniej inaczej sobie wyobrażał urok rodziny z dzieckiem, problemy i obowiązki go przerosły, zapragnął wolności, swobody i nowych ekscytacji, do tego właśnie zwykły egoizm w tym zakresie.

179 Ostatnio edytowany przez gagatka0075 (2019-11-06 20:00:48)

Odp: Sama z dzieckiem
weroska33 napisał/a:
gogo7r napisał/a:

Ja rozumiem twojego faceta, przed urodzeniem dziecka jest kochankiem, partnerem, po urodzeniu kiedy zamieszkaliscie razem i wydawalo mu sie ze bedzie jeszcze lepiej, nagle dostaje mocnego kopa prosto w jaja, sprowadzono go do roli wynies-przynies-pozamiataj-zmien pieluche, i kiedy ty na dodatek sie wyprowadzasz to dla niego jest w sumie ulga, bo czuje ze jako partner i kochanek juz nie byl ci potrzebny, on nie walczy, bo ty przez wyprowadzke za mocno go upokorzylas, uciekasz ze stworzonego dla was gniazdka


Wg mnie rozmowa powinna być ważniejsza od seksu.  Jakiś czas temu ja mu mówiłam ze brakuje między nami uczucia ze zachowujemy się jak koledzy, mówił ze będzie się starał żeby tego nie spieprzyc i na słowach się skończyło.  A teraz on powtórzył moje słowa. Widzisz do czego doprowadza brak rozmowy:(

W związku dwojga ludzi, zwłaszcza charakterologicznie skrajnie różnych, słowa "według mnie" nie mogą być jedyną słuszną drogą. Trzeba brać pod uwagę zdanie drugiej osoby albo odpuścić. Szczęśliwe bycie z kimś to akceptowane go jakim jest, a nie zmienianie na siłę, z uporem maniaka. Nie da się z kimś porozumieć tupiac nóżką, odsuwajac od siebie lub wyprowadzajac.
Też rozumiem Twojego faceta i życzę mu znalezienia kogoś, kto go potraktuje jak bliską, ważną osobę. Kto będzie dojrzały i nie będzie się zachowywał niepoważnie "by mu pokazać...".Bo zasługuje.
EDIT:większość związków przeżywa problemy, nieporozumienia, kryzysy. Nie wszystkim parom pisane jest wspólne życie. Po pomieszkaniu ze sobą około pół roku ciężko nawet mówić o zakończeniu docierania się, czy o ratowaniu związku, który tak naprawdę się dopiero buduje. Niemniej wyprowadzka jest praktycznie zakończeniem lub ważną przerwą w relacji. Powinna być traktowana bardzo poważnie i stosowana w ostateczności, po wyczerpaniu wszelkich metod porozumienia. Zwłaszcza jesli jest dziecko i w ten sposób burzy mu się życie i rozwala rodzinę. Nawet maleństwo tę różnicę odczuje. Wyprowadzka jako straszak i próba zmuszenia drugiej strony do zachowań  według konkretnego scenariusza jest poniżej krytyki. A pretensje, że reakcja drugiej strony nie jest taka, jak "wymagana",i praktycznie zwalenie na niego winy za rozpad jest mega niedojrzałe. Shittesty to najgorszy wynalazek tych czasów. Gdyby więcej osób reagowało na to tak jak partner Autorki, może stronę konfliktową częściej dopadałaby refleksja, że nie tędy droga.  I związki byłyby trwalsze i dojrzalsze.

180

Odp: Sama z dzieckiem
enlikkufri napisał/a:

Współczuć należy dziecku, które się będzie wychowywać bez ojca. Mam nadzieję że zazna ojcowskiej miłości jeszcze. Natomiast, czy decyzja o dziecku była obustronna? Nie chce rozdrapywać wątku, ale nie było przypadkiem tak, że partner nie chciał dziecka, a nastąpiło ono w wyniku wpadki? Nie rozumiem jego logiki, jeśli chciał dziecko, budował dom to sie liczył z gniazdem rodzinnym na wiele lat.

Człowiek wstaje rano, myśli o cegłach na dom, w zamyśle mając kochającą rodzinę i dzieci. Chciałbym kiedyś poznać jego wersję, przecież to skrajnie egoistyczne i sprzeczne.

Mój mąż na przydkład bardzo chciał dziecka jak podejmowaliśmy decyzję. Jak mnie zostawił z niemowlakiem dla innej baby i spytałam to po co to dziecko chciałeś to mi powiedział "no myślałem, że taka jest kolej rzeczy i naturalne jest, że się ma dziecko w małżeństwie". Widać w moim przypadku, że decyzja "obustronna" nie za wiele daje. Jak poznać, że ktoś chce ale nie chce? Oto jest pytanie...

181

Odp: Sama z dzieckiem
enlikkufri napisał/a:

Współczuć należy dziecku, które się będzie wychowywać bez ojca. Mam nadzieję że zazna ojcowskiej miłości jeszcze. Natomiast, czy decyzja o dziecku była obustronna? Nie chce rozdrapywać wątku, ale nie było przypadkiem tak, że partner nie chciał dziecka, a nastąpiło ono w wyniku wpadki? Nie rozumiem jego logiki, jeśli chciał dziecko, budował dom to sie liczył z gniazdem rodzinnym na wiele lat.

Człowiek wstaje rano, myśli o cegłach na dom, w zamyśle mając kochającą rodzinę i dzieci. Chciałbym kiedyś poznać jego wersję, przecież to skrajnie egoistyczne i sprzeczne.

Nie będzie się wychowywać bez ojca bo ojciec bierze mała do siebie. Zazna jego miłości  tylko razem nie bedziemy mieszkac. Ma on rodziców którzy mu dużo pomagają. Mama sobie nie zdaje sprawy ze go wyrecza ale ja już się nie wtrącam. Tak decyzja była obustronna i tez nie rozumiem tego pytałam po co chciałeś dziecka. Znowu było nie rozgrzebuj czego Ty oczekujesz ze mam ogarnąć mieszkanie. Psulo się między nami postanowiłam odejść bo rozmowa nie przyniosła skutku a życ ze sobą tylko bo jest dziecko to tez nie dobrze.  Po wczorajszej rozmowie z nim już wiem że po prostu tak musiało być. Napisał mi dzisiaj ze jestem niezaradna, myśli ze tak łatwo ogarnąć wszystko naraz. Staram się jak mogę ale wiem ze nasze klotnie spowodują ze będziemy się nienawidzic a przecież musimy utrzymywać kontakt ze sobą ze względu na mala...

182 Ostatnio edytowany przez Jacekk (2019-11-06 22:22:54)

Odp: Sama z dzieckiem
weroska33 napisał/a:

Nie będzie się wychowywać bez ojca bo ojciec bierze mała do siebie. Zazna jego miłości  tylko razem nie bedziemy mieszkac.

Więź bardzo szybko słabnie i w większości z czasem zanika, niestety tak to najczęściej wygląda. Jak dziecko będzie trochę starsze, najlepsza dla dziecka byłaby opieka naprzemienna i wzorzec rodziny stworzony z Twoim nowym partnerem.

183 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-11-06 22:24:16)

Odp: Sama z dzieckiem
gagatka0075 napisał/a:
weroska33 napisał/a:
gogo7r napisał/a:

Ja rozumiem twojego faceta, przed urodzeniem dziecka jest kochankiem, partnerem, po urodzeniu kiedy zamieszkaliscie razem i wydawalo mu sie ze bedzie jeszcze lepiej, nagle dostaje mocnego kopa prosto w jaja, sprowadzono go do roli wynies-przynies-pozamiataj-zmien pieluche, i kiedy ty na dodatek sie wyprowadzasz to dla niego jest w sumie ulga, bo czuje ze jako partner i kochanek juz nie byl ci potrzebny, on nie walczy, bo ty przez wyprowadzke za mocno go upokorzylas, uciekasz ze stworzonego dla was gniazdka


Wg mnie rozmowa powinna być ważniejsza od seksu.  Jakiś czas temu ja mu mówiłam ze brakuje między nami uczucia ze zachowujemy się jak koledzy, mówił ze będzie się starał żeby tego nie spieprzyc i na słowach się skończyło.  A teraz on powtórzył moje słowa. Widzisz do czego doprowadza brak rozmowy:(

W związku dwojga ludzi, zwłaszcza charakterologicznie skrajnie różnych, słowa "według mnie" nie mogą być jedyną słuszną drogą. Trzeba brać pod uwagę zdanie drugiej osoby albo odpuścić. Szczęśliwe bycie z kimś to akceptowane go jakim jest, a nie zmienianie na siłę, z uporem maniaka. Nie da się z kimś porozumieć tupiac nóżką, odsuwajac od siebie lub wyprowadzajac.
Też rozumiem Twojego faceta i życzę mu znalezienia kogoś, kto go potraktuje jak bliską, ważną osobę. Kto będzie dojrzały i nie będzie się zachowywał niepoważnie "by mu pokazać...".Bo zasługuje.
EDIT:większość związków przeżywa problemy, nieporozumienia, kryzysy. Nie wszystkim parom pisane jest wspólne życie. Po pomieszkaniu ze sobą około pół roku ciężko nawet mówić o zakończeniu docierania się, czy o ratowaniu związku, który tak naprawdę się dopiero buduje. Niemniej wyprowadzka jest praktycznie zakończeniem lub ważną przerwą w relacji. Powinna być traktowana bardzo poważnie i stosowana w ostateczności, po wyczerpaniu wszelkich metod porozumienia. Zwłaszcza jesli jest dziecko i w ten sposób burzy mu się życie i rozwala rodzinę. Nawet maleństwo tę różnicę odczuje. Wyprowadzka jako straszak i próba zmuszenia drugiej strony do zachowań  według konkretnego scenariusza jest poniżej krytyki. A pretensje, że reakcja drugiej strony nie jest taka, jak "wymagana",i praktycznie zwalenie na niego winy za rozpad jest mega niedojrzałe. Shittesty to najgorszy wynalazek tych czasów. Gdyby więcej osób reagowało na to tak jak partner Autorki, może stronę konfliktową częściej dopadałaby refleksja, że nie tędy droga.  I związki byłyby trwalsze i dojrzalsze.

Przecież to on powiedział ile mamy się docierać?  To jest chyba logiczne ze nie będziemy razem za 20 lat itp itd.
Skoro druga osoba jest bierna nie chce nic naprawiać to ja miałam siedzieć i codziennie płakać?  Próbowałam, wczoraj też rozmawialiśmy powiedział ze nie.chce ze mną być, przed wyprowadzka pisał do kolegi ze nic do mnie nie czuje. Trzeba mieć swoją godność.  Szkoda życia na smutki.
Ja również jemu życzę partnerki na jego poziomie żeby kiedyś był szczęśliwy bo ze mną nie mógł.  Wiem ze szkoda małej ale jakoś to będzie, musi byc..

Jacekk napisał/a:
weroska33 napisał/a:

Nie będzie się wychowywać bez ojca bo ojciec bierze mała do siebie. Zazna jego miłości  tylko razem nie bedziemy mieszkac.

Więź bardzo szybko słabnie i większości z czasem zanika, niestety tak to najczęściej wygląda. Jak dziecko będzie trochę starsze, najlepsza dla dziecka byłaby opieka naprzemienna i wzorzec rodziny stworzony z Twoim nowym partnerem.

@Jacekk  jezeli będzie mu zawsze zalezalo na kontakcie z mala to nie będzie slabla..
Patrząc na to co się działo w związku uważam ze podjelam dobra decyzję która on poparl, mówił idź może do rodziców może zatęsknimy a wczoraj ze nie chce ze mną byc. Tak tak odwazylam się na rozmowę.  Wzielam go do pokoju zamknelam drzwi i rozmawialiśmy. A dziś się klocimy, mamy swoje zale, już lepiej chyba kontaktować się wyłącznie co do dziecka.

184

Odp: Sama z dzieckiem
weroska33 napisał/a:

@Jacekk  jezeli będzie mu zawsze zalezalo na kontakcie z mala to nie będzie slabla..
Patrząc na to co się działo w związku uważam ze podjelam dobra decyzję która on poparl, mówił idź może do rodziców może zatęsknimy a wczoraj ze nie chce ze mną byc. Tak tak odwazylam się na rozmowę.  Wzielam go do pokoju zamknelam drzwi i rozmawialiśmy. A dziś się klocimy, mamy swoje zale, już lepiej chyba kontaktować się wyłącznie co do dziecka.

Tala, ja nie oceniam Twojej decyzji, ale widać że to nie ona (decyzja o wyprowadzce) była przyczyną rozpadu, to już trwało wcześniej. Ty, działając intuicyjnie chciałaś nim wstrząsnąć. Normalnie powinno zadziałać, jeżeli nie zadziałało to znaczy że albo on tego nie chce, albo jest jeszcze za wcześnie, nie dojrzał do tego, ma nad tym kontrolę. Rozmawiałaś z nim, rozumiem że nie mogłaś się powstrzymać, choć politycznie trzeba było zaczekać, zachować spokój. Tak naprawdę to jeszcze wszystko się może wydarzyć ...

Na temat więzi z dzieckiem, mam swoje lata, doświadczenie, obserwacje kolegów, więź z biegiem czasu słabnie i wynika to też reakcji dziecka, szczególnie w okresie nastoletnim. Nowy związek partnera, kolejne dzieci, zazdrość, też się do tego przykładają. potwierdza to też statystyka.
Najlepiej sprawdza się opieka naprzemienna.

185

Odp: Sama z dzieckiem
weroska33 napisał/a:

Witam. Dwa miesiące temu odeszlam od partnera wraz z naszym dzieckiem które ma ponad roczek. Mieliśmy dom, który jest na niego ,razem urzadzalismy go od podstaw. Życie przy dziecku zmienia się o 180 stopni. Kto ma ten zrozumie. Starałam się być jak najlepszą mamusia kosztem zaniedbywania uczuć do partnera. Brakowało u nas rozmowy na poważne tematy. Klotnie jakie były zamiast o nich porozmawiać, wyjaśnic ...on mówił żeby nie rozgrzebywac. Mój byly partner  jest typem osoby która trzyma wszystko w sobie.. kazde emocje, nie chce się dzielić z nikim. Mało z kim potrafi o poważnych tematach rozmawiac. Nawet nie wiecie jakie to jest wkurzające mówić jak do sciany! Od czerwca zaczęły się ciche dni, próbowałam rozmawiać jakoś ratować związek ale on jakby jednym uchem wlatywalo drugim wylatywalo. Myślałam ze może moja wyprowadzka z mala da mu do myślenia i zrozumie co jest dla niego ważne. Nawet jego mama mówiła żeby został sam to zrozumie.  Dostałam prace po macierzyńskim i chciałam coś wynajac na jakis czas. On o tym wiedział.  Mówił ze jest może typem samotnika ze chce odpocząć itd. Wyprowadzilam się najpierw do rodziców.  Los okazał się okrutny. Straciłam prace, musiałam odwołać wynajem.  Tak naprawdę nie mam pracy, mieszkania ani faceta. Mam tylko moja kochana córeczkę. Szukam ciągle pracy ale to nie takie łatwe. Ojciec małej pokazał swoim zachowaniem ze zależy mu tylko na malej płaci alimenty oraz bierze mała 3 razy w tyg. Jeździ do rodziców bo mu dużo pomagają. Oni wierza ze kiedyś się ułoży... ale jak ma się ułożyć jak mu chyba duma urazona nie pozwala żeby coś zrobić bo to ja się wynioslam.. Jak ja mogłam wytrzymywac miesiąc nieodzywania sie. Nie potrafil radzić sobie z emocjami. Jego sposob to nieodzywanie sie. Czulam sie wykonczona psychicznie. Osoby zaufane radzily ze moze wyprowadzka dobrze nam zrobi...Mieszkamy aktualnie w małym pokoju u moich rodziców. Nie moge się odnalezc... tak bardzo chciałabym zapewnić jej warunki godne. Mieliśmy razem stworzyć dom dla.malej i wyszło ze zostałam sama z nia sad on bardzo kocha mała ale tylko chyba ja...pozwolił nam odejść, mieszka sam i mu dobrze, zyje bez stresowo jak napisał mi. Dziecka chcieliśmy oboje dlaczego facet tak łatwo odpuszcza jak przychodzi kryzys? sad no i kontaktujemy się tak naprawdę w sprawie małej, kiedy ja bierze itp..


Mimo, że określiłaś mnie nastolatką w moim wątku, ja napiszę coś od siebie pozytywnego.
Uważam, że dobrze, że się rozstałaś z tym facetem. I nie wracaj do niego. Robiłabym wszystko, żeby ułożyć sobie życie na nowo. Trochę zostałaś oszukana i wykorzystana przez niego, dlatego dobrze ktoś tu napisał, że Twój były partner powinien przynajmniej twój wkład w urządzanie domu jakoś Ci zrekomepnsować. Jeśli ty się sama o siebie nie zatroszczysz nikt inny tego za ciebie nie zrobi, a ponieważ trochę postępowałaś nieroztropnie, teraz musisz włączyć na czwarty bieg w życiu i wszystko się ułoży.

Ja starałabym się być najlepszą i najsłodszą mamą na świecie. Znalazła pracę, była w dobrych kontaktach z rodzicami, może jakimiś koleżankami, żeby od czasu do czasu wpaść na kawę się wygadać.
Ja np. w swoim życiu aktualnie robie sobię rok odstawienny na facetów w tym momencie i również włączam czwarty bieg w aspekcie zawodowym.
Pamiętaj, że największą siłą jaką masz jesteś ty sama. Tak to jest, to nie faceci nas uszczęśliwiają a my siebie same. Dlatego jeśl to nie było to, a już wiesz, że to nie było to, ciesz się wolną przestrzenią od niego i realizuj siebie. To jest w życiu naprawdę bardzo ważne.

186 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2019-11-07 08:22:52)

Odp: Sama z dzieckiem
Annie_Doll napisał/a:

Talu, mimo, że określiłaś mnie nastolatką w moim wątku, ja napiszę coś od siebie pozytywnego.
Uważam, że dobrze, że się rozstałaś z tym facetem. I nie wracaj do niego. Robiłabym wszystko, żeby ułożyć sobie życie na nowo. Trochę zostałaś oszukana i wykorzystana przez niego, dlatego dobrze ktoś tu napisał, że Twój były partner powinien przynajmniej twój wkład w urządzanie domu jakoś Ci zrekomepnsować. Jeśli ty się sama o siebie nie zatroszczysz nikt inny tego za ciebie nie zrobi, a ponieważ trochę postępowałaś nieroztropnie, teraz musisz włączyć na czwarty bieg w życiu i wszystko się ułoży.

Ja starałabym się być najlepszą i najsłodszą mamą na świecie. Znalazła pracę, była w dobrych kontaktach z rodzicami, może jakimiś koleżankami, żeby od czasu do czasu wpaść na kawę się wygadać.
Ja np. w swoim życiu aktualnie robie sobię rok odstawienny na facetów w tym momencie i również włączam czwarty bieg w aspekcie zawodowym.
Pamiętaj, że największą siłą jaką masz jesteś ty sama. Tak to jest, to nie faceci nas uszczęśliwiają a my siebie same. Dlatego jeśl to nie było to, a już wiesz, że to nie było to, ciesz się wolną przestrzenią od niego i realizuj siebie. To jest w życiu naprawdę bardzo ważne.

A tak napisałam bo juz nie pamiętam kiedy miałam taką ekscytacje kimś hehe może jestem juz stara tongue dziękuję za miłe słowa.  A i dodam że mój były to tez policjant
Wiem ze zostanie tam byłoby pozwoleniem na traktowanie mnie jak powietrze jak to miało miejsce ostatnimi tygodniami, on tylko.widział mała. Wie ze ma przewagę bo ma dom ale to tylko budynek, jest ciężko ale może niedługo wynajmę jakaś kawalerkę...

Jacekk napisał/a:

Tala, ja nie oceniam Twojej decyzji, ale widać że to nie ona (decyzja o wyprowadzce) była przyczyną rozpadu, to już trwało wcześniej. Ty, działając intuicyjnie chciałaś nim wstrząsnąć. Normalnie powinno zadziałać, jeżeli nie zadziałało to znaczy że albo on tego nie chce, albo jest jeszcze za wcześnie, nie dojrzał do tego, ma nad tym kontrolę. Rozmawiałaś z nim, rozumiem że nie mogłaś się powstrzymać, choć politycznie trzeba było zaczekać, zachować spokój. Tak naprawdę to jeszcze wszystko się może wydarzyć ...

Na temat więzi z dzieckiem, mam swoje lata, doświadczenie, obserwacje kolegów, więź z biegiem czasu słabnie i wynika to też reakcji dziecka, szczególnie w okresie nastoletnim. Nowy związek partnera, kolejne dzieci, zazdrość, też się do tego przykładają. potwierdza to też statystyka.
Najlepiej sprawdza się opieka naprzemienna.

@Jacekk  tak trwało dużo wcześniej, ja bym się nie wyprowadziła przy pierwszej lepszej kłótni. On mi mówił wczesnej ze się wypalił itp a ja dążyłam żeby było lepiej, byłam roku w domu z mala on miał rodzinę obok to tez trochę dało ja psychikę.. został z rodzicami teraz i tak mu jest lepiej.  Musiałam z nim pogadać pojechałam do jego rodziców żeby pogadać co tam słychac i przyjechać i znów zobaczyłam jego przewracajacymi oczami.  Uwierz mi to się nie zmieni wiem jak on reaguje w sytuacjach konfliktowych, to by się powtarzalo nie jest to zdrowe.  Najgorsze ze on nie widział nic złego w zachowaniu swoim i to ja się czepiam.  Teraz to on jest tylko pokrzywdzony i mówi że to ja chciałam zrobić z siebie ofiarę ale mi nie wyszło..  ja obserwowalam jego zachowanie ostatnimi czasy i widziałam ze jest myślami gdzieś, jedna strona nic nie zdziala.  On nie chciał mnie w swoim życiu, chciał tylko mala. Ja się odsunelam nie chciałam być traktowana jak obca osoba. Nawet nie wiesz jak to bolalo

187

Odp: Sama z dzieckiem
weroska33 napisał/a:

On nie chciał mnie w swoim życiu, chciał tylko mala. Ja się odsunelam nie chciałam być traktowana jak obca osoba. Nawet nie wiesz jak to bolalo

To zmienia pogląd na temat przyczyn i celów tej wyprowadzki.
Trochę myląca w ocenie tych przyczyn była Twoja nadzieja, oczekiwanie, że po wyprowadzce on będzie się starał naprawić związek. Sugerowało to, że wyprowadzka miała na niego zadziałać oprzytamniająco, jako rodzaj szantażu emocjonalnego.
A teraz okazuje się, że w związku było na tyle źle, że wyprowadzka była ucieczką od bardzo toksycznej relacji. Czy właściwie to odbieram?

W tym kontekście jego zachowanie w tamtym czasie mogło być manipulacją, nakierowaną na to abyś się się wyprowadziła i aby mógł się od Ciebie uwolnić. Wykonywana praca policjanta też wiele może sugerować o jego negatywnej osobowości.

Odpowiedz na pytanie, wiedząc i czując to wszystko, po co robiłaś sobie nadzieje na naprawę związku?, po co z nim o tym teraz rozmawiałaś?

188 Ostatnio edytowany przez weroska33 (2019-11-07 20:30:31)

Odp: Sama z dzieckiem
Jacekk napisał/a:
weroska33 napisał/a:

On nie chciał mnie w swoim życiu, chciał tylko mala. Ja się odsunelam nie chciałam być traktowana jak obca osoba. Nawet nie wiesz jak to bolalo

To zmienia pogląd na temat przyczyn i celów tej wyprowadzki.
Trochę myląca w ocenie tych przyczyn była Twoja nadzieja, oczekiwanie, że po wyprowadzce on będzie się starał naprawić związek. Sugerowało to, że wyprowadzka miała na niego zadziałać oprzytamniająco, jako rodzaj szantażu emocjonalnego.
A teraz okazuje się, że w związku było na tyle źle, że wyprowadzka była ucieczką od bardzo toksycznej relacji. Czy właściwie to odbieram?

W tym kontekście jego zachowanie w tamtym czasie mogło być manipulacją, nakierowaną na to abyś się się wyprowadziła i aby mógł się od Ciebie uwolnić. Wykonywana praca policjanta też wiele może sugerować o jego negatywnej osobowości.

Odpowiedz na pytanie, wiedząc i czując to wszystko, po co robiłaś sobie nadzieje na naprawę związku?, po co z nim o tym teraz rozmawiałaś?

@Jacekk robiło się to wszystko toksyczne, może myślał że może robić co chce bo i tak nie odejdę, ciężko mi to stwierdzić. Każdy związek potrzebuje chwili oddechu, ale teraz wiem ze naszemu nic nie było w stanie pomoc. Miałam wrażenie ze właśnie tego chce, że chce odpocząć ale żeby nie było że to on mnie wygania.  Po co robiłam sobie nadzieje na naprawę związku?  Kobieta zrobi wszystko zeby ratować związek nim odejdzie, a szczególnie kobieta z dzieckiem. Czulam ze to koniec... Rozmawiałam z nim bo.chciałam zobaczyć co mi powie, jego reakcje... wyraz twarzy, bo przy dawaniu sobie małej nie rozmawiamy za bardzo.
Boli że przez te lata spędzone  razem człowiek dawał z siebie wiele a dostał kopa " nie chce z tobą być ".
Ja nie mogłam być jedyną osobą walcząca w związku on się do tego przyzwyczail i nie robił juz nic żeby uratować nas jest dobrze jak jest. Najważniejsze że kocha małą. Dla mnie nie ma miejsca. Jeszcze powie z uśmiechem ze patrzy na swoje szczęście. A gdzie szczęście dziecka ? Nie mamy żadnej wspólnoty finansowej zostałam sama z tym wszystkim. Zrobi pokoik dla malej która będzie 2 razy w tyg u niego i co z tego skoro taty nie będzie obok.. na codzień.
Pewnie zauważyłeś jak po moich wpisach zmienia się moje podejście, ja mam osoby ktorym mogę się wygadać, jest mi lepiej  i wierzę że za jakiś czas stanę na nogi.
Po.co tracić czas na kogoś kto cię nie chce ?

Jest on dobrym człowiekiem i zawsze będę go szanować, wiem ze kiedyś minie zal.

189

Odp: Sama z dzieckiem

Smutno się to czyta. Jesteś dobrą osobą, z charakterem bez mściwości i agresji, ugodową. Widać to po wszystkich postach. To tym bardziej utwierdza w przekonaniu, że wina w przeważającej części leży po jego stronie. Nawet Twoje obecne wyrażanie się o nim, jest tolerancyjne i bez agresji. Widać ogrom żalu i jeszcze tęsknoty.
Chyba będzie Ci łatwiej jak sobie uświadomisz, że raczej nie jest on dobrą osobą. Dobra osoba nie ma sumienia krzywdzić otwarcie inną dobrą osobę. A tu widać, jak traktuje Cię na zimno i bez znieczulenia. Nie wiem co nim do końca kierowało, ale z pewnością będzie miał okazje jeszcze wiele żałować, kiedy pozna bardziej wyrachowane kobiety.
Dasz sobie radę, tylko uważaj w przyszłości bo chyba jesteś podatna na wykorzystanie przez innych.
Teraz jeszcze za wcześnie o tym myśleć, ale pamiętaj że on powinien rozliczyć się z Tobą finansowo. I nie traktuj tego na zasadzie honorowego ustępowania jemu w tym temacie. On na pewno nie będzie doceniał Twojej dobroci.
Pisz na forum, będzie Ci łatwiej. Jeżeli będziesz potrzebowała pomocy z zakresu prawa, możesz też napisać prywatnie.

190 Ostatnio edytowany przez weroska33 (2020-02-02 20:26:55)

Odp: Sama z dzieckiem

Udało się znaleźć pracę to by było na tyle co się zmienilo:-)

Posty [ 131 do 190 z 190 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026