netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Sama z dzieckiem

189 odpowiedzi17 826 wyświetleńzałożony przez weroska33, 01.11.2019

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 190 ]

66

Odp: Sama z dzieckiem

Inaczej gdybysmy nie mieli dziecka, szybciej bym zapomniała. Widzę że mnie rozumiesz, my kobiety jakos inaczej to wszystko odbieramy. Dokładnie kobieta zrobi wszystko by ratować związek nim odejdzie..tak było w moim przypadku, dlatego już się zamknelam i kontaktuje się z nim jak on coś napisze o małej.  Ja chcę pokazać że sobie radzę, musze.
Niech sobie siedzi ze swoją urazona duma ja się płaszczyc nie będę,  szanujmy się. Trzeba stanąć na nogi. Jak sobie radzisz po tych 4 miesiącach?  Dziecka nie macie?

Tala, pierwsze 2 miesiące to była rozpacz, która sięgnęła dna. Nie wierzyłam, że to się dzieje na prawdę.
Dzieci wspólnych nie mieliśmy, planowaliśmy po ślubie. Mój ex ma córkę 12 letnią z poprzedniego małżeństwa, a ja 7 letniego syna, z którym moj były spędził pół jego życia i nawet nie zapytał, jak sobie radzimy. Byliśmy też związani zawodowo, więc właściwie nagle zostałam dodatkowo bez pracy. Miałam wrażenie, że wszystko mi się zawaliło na głowę i że wszystko straciłam. Dopiero od niedawna zaczynam odbudowywać swój świat i dochodzę do wniosku, że nie straciłam niczego, wszystko zyskałam - SIEBIE.
Czytam to forum od jakiegoś czasu, i wiele mądrych osób już tu się wypowiedziało i zgadzam się z tym całkowicie. Po rozstaniu potęgujemy swój ból idealizując nasze związki. Ale to jest iluzja. Mój komfort życia zmienił się na gorsze, ale tylko chwilowo, wierze, że potem będzie lepiej, bo ból minie, a ja nie muszę już żyć z człowiekiem, który emocjonalnie jest pusty, który pytany nie odpowiada, i nie wiadomo, co czuje i co myśli, więc jakakolwiek próba rozmowy to ogromna frustracja - tak się po prostu nie da!
Wysyłam Ci mnóstwo wsparcia, żebyś dała radę przetrwać te chwile. Wiem, że chciałaś rodziny, domu i stabilizacji i w najgorszych momentach pomyśl, że to wszystko będziesz miała, tylko z innym człowiekiem, z kimś kto w kryzysie będzie potrafił schować swoje ego do kieszeni w imię Wszego dobra.

67 Ostatnio edytowany przez weroska33 (2019-11-02 18:15:38)

Odp: Sama z dzieckiem
Liz83 napisał/a:

Inaczej gdybysmy nie mieli dziecka, szybciej bym zapomniała. Widzę że mnie rozumiesz, my kobiety jakos inaczej to wszystko odbieramy. Dokładnie kobieta zrobi wszystko by ratować związek nim odejdzie..tak było w moim przypadku, dlatego już się zamknelam i kontaktuje się z nim jak on coś napisze o małej.  Ja chcę pokazać że sobie radzę, musze.
Niech sobie siedzi ze swoją urazona duma ja się płaszczyc nie będę,  szanujmy się. Trzeba stanąć na nogi. Jak sobie radzisz po tych 4 miesiącach?  Dziecka nie macie?

Tala, pierwsze 2 miesiące to była rozpacz, która sięgnęła dna. Nie wierzyłam, że to się dzieje na prawdę.
Dzieci wspólnych nie mieliśmy, planowaliśmy po ślubie. Mój ex ma córkę 12 letnią z poprzedniego małżeństwa, a ja 7 letniego syna, z którym moj były spędził pół jego życia i nawet nie zapytał, jak sobie radzimy. Byliśmy też związani zawodowo, więc właściwie nagle zostałam dodatkowo bez pracy. Miałam wrażenie, że wszystko mi się zawaliło na głowę i że wszystko straciłam. Dopiero od niedawna zaczynam odbudowywać swój świat i dochodzę do wniosku, że nie straciłam niczego, wszystko zyskałam - SIEBIE.
Czytam to forum od jakiegoś czasu, i wiele mądrych osób już tu się wypowiedziało i zgadzam się z tym całkowicie. Po rozstaniu potęgujemy swój ból idealizując nasze związki. Ale to jest iluzja. Mój komfort życia zmienił się na gorsze, ale tylko chwilowo, wierze, że potem będzie lepiej, bo ból minie, a ja nie muszę już żyć z człowiekiem, który emocjonalnie jest pusty, który pytany nie odpowiada, i nie wiadomo, co czuje i co myśli, więc jakakolwiek próba rozmowy to ogromna frustracja - tak się po prostu nie da!
Wysyłam Ci mnóstwo wsparcia, żebyś dała radę przetrwać te chwile. Wiem, że chciałaś rodziny, domu i stabilizacji i w najgorszych momentach pomyśl, że to wszystko będziesz miała, tylko z innym człowiekiem, z kimś kto w kryzysie będzie potrafił schować swoje ego do kieszeni w imię Wszego dobra.

Też mam wrażenie ze jego nie obchodzi jak sobie radzimy przecież to ja się wyprowadzilam i ja powinnam się ogarnąć z praca i mieszkaniem.
Myślę że gryzie go to gdzieś głęboko bo dom był z nadzieją żeby małej zapewnić warunki z tego co wiem chce zrobić w przyszłym roku małej pokój.  Ale mała przecież nie będzie tam mieszkać.. Jeżeli do niego nic nie trafi i sam nie podejmie rozmowy to będzie temat zakończony. 
Byle znalezc prace i coś wynajac, będzie skromnie ale będziemy miały spokój.
Dziękuję za wsparcie czytałam Twój post i widzę że też lekko nie miałaś. Tez jeżdżę czasami bez celu po mieście, zawsze jakiś sposób na zabicie czasu..
Na forum bardziej skupiam się na tych "mądrych "wypowiedziach.  Niektórzy dadzą wsparcie niektórzy skrytykuja, ile ludzi tyle opinii smile

68

Odp: Sama z dzieckiem
weroska33 napisał/a:

……..

Niech sobie siedzi ze swoją urazona duma ja się płaszczyc nie będę,  szanujmy się. Trzeba stanąć na nogi. …...

Jak ja podziwiam takie Kobiety! Osoba z taką postawą nie może przegrać. 

Jeśli Twój partner się zreflektuje - to dobrze, jeśli nie - to też dasz sobie radę.

Jeśli miałabym Tobie coś poradzić, to zamiast coś wynajmować, przeczekaj trochę u rodziców i uzbieraj na wkład własny do mieszkanka. Rata kredytu jest taka sama jak wynajem a jesteś u siebie.
Jeśli ojcu dziecka minie foch i wróci, to mieszkanie spłacać będziesz z wynajmu. Lepiej mieć taką nieruchomość przy tak niepewnym partnerze.

Pozdrawiam i spokoju życzę

69

Odp: Sama z dzieckiem

(...) "Dyskusja na forum ma raczej charakter czy ktoś ma podobny problem a nie jakieś insynuacje"
ależ to nie są insynuacje, to, że nie czuję potrzeby opisywania tego, nie oznacza że nie  miałam podobnego problemu.
to co piszę to są jedynie WNIOSKI jakie ja wyciągnęłam z mojej lekcji życia. a że tobie są  być może nie w smak to inna kwestia.
nadal podtrzymuję swoje stanowisko, że związałaś się i masz dziecko z nieodpowiedzialnym typem i ta historia nie mogła się dobrze skończyć.
i to niestety twoja wina. natomiast uważam, że dobrze zrobiłaś wyprowadzając się i nie uważam, że był to nieskuteczny blef, ale raczej desperacja.
tylko, że zrobiłaś to z myślą, że on pożałuje - bardzo złe założenie. wyciągnij lekcje z tego co się stało, skreśl tego pana na zawsze bo to żaden materiał na męża i ojca. poukładaj sobie życie sama, na pewno dobrze na tym wyjdziesz.

70

Odp: Sama z dzieckiem
sosenek napisał/a:

(...) "Dyskusja na forum ma raczej charakter czy ktoś ma podobny problem a nie jakieś insynuacje"
ależ to nie są insynuacje, to, że nie czuję potrzeby opisywania tego, nie oznacza że nie  miałam podobnego problemu.
to co piszę to są jedynie WNIOSKI jakie ja wyciągnęłam z mojej lekcji życia. a że tobie są  być może nie w smak to inna kwestia.
nadal podtrzymuję swoje stanowisko, że związałaś się i masz dziecko z nieodpowiedzialnym typem i ta historia nie mogła się dobrze skończyć.
i to niestety twoja wina. natomiast uważam, że dobrze zrobiłaś wyprowadzając się i nie uważam, że był to nieskuteczny blef, ale raczej desperacja.
tylko, że zrobiłaś to z myślą, że on pożałuje - bardzo złe założenie. wyciągnij lekcje z tego co się stało, skreśl tego pana na zawsze bo to żaden materiał na męża i ojca. poukładaj sobie życie sama, na pewno dobrze na tym wyjdziesz.

Wyraziłas swoją opinię,  dziękuję. Każdy ma prawo do własnego zdania i to się szanuje.
Wyprowadzka była przemyślana skoro nie masz już siły mówić jak do sciany a druga osoba jest bierna to taki odpoczynek powinien wpłynąć dobrze jeżeli oczywiście obie strony chcą i zależy im na sobie. Z biegiem czasu stwierdzam że to była dobra decyzja i czas poukladac sobie życie jako samotna matka.

71 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-11-03 15:32:20)

Odp: Sama z dzieckiem

Kiedysz powiedz do corki, zaniefbywalam twojego ojca, potem zabralam cie z domu ktory dla nas wybudowal, bo to mialo go wytresowac na bardziej zabiegajacego o mnie, ale niestety przeszarzowalam z tresura dlatego jestesmy same

Treści tego typu NIE SĄ mile widziane na naszym Forum. Tym razem ich nie usunę, niech będę swoistą przestrogą dla innych. Ponieważ to nie pierwsze tego typu wypowiedzi spod Twojej klawiatury, otrzymujesz ostrzeżenie. Nie potrafisz pomóc osobie, która przyszła tutaj po poradę i wsparcie, zamiast tego złośliwie kąsasz, byle bardziej dopiec kolejnej kobiecie - nie wypowiadaj się.

72 Ostatnio edytowany przez weroska33 (2019-11-03 14:13:48)

Odp: Sama z dzieckiem
gogo7r napisał/a:

Kiedysz powiedz do corki, zaniefbywalam twojego ojca, potem zabralam cie z domu ktory dla nas wybudowal, bo to mialo go wytresowac na bardziej zabiegajacego o mnie, ale niestety przeszarzowalam z tresura dlatego jestesmy same

Treści tego typu NIE SĄ mile widziane na naszym Forum. Tym razem ich nie usunę, niech będę swoistą przestrogą dla innych. Ponieważ to nie pierwsze tego typu wypowiedzi spod Twojej klawiatury, otrzymujesz ostrzeżenie. Nie potrafisz pomóc osobie, która przyszła tutaj po poradę i wsparcie, zamiast tego złośliwie kąsasz, byle bardziej dopiec kolejnej kobiecie - nie wypowiadaj się.

Co Ty mówisz za głupoty, widać że nie masz doświadczenia życiowego. Lepiej męczyć się w związku w którym są ciche dni czy odejść i mieć spokój? Czlowiek dbał o wszystko a ze druga osobę zycie przeroslo to już ja nie mam wpływu.  Dom to tylko budynek.
Skoro jego mama i bratowa mowily ze mamy się wyprowadzic to chyba nie powinnam poczuwac się do winy.

73

Odp: Sama z dzieckiem
gogo7r napisał/a:

Kiedysz powiedz do corki, zaniefbywalam twojego ojca, potem zabralam cie z domu ktory dla nas wybudowal, bo to mialo go wytresowac na bardziej zabiegajacego o mnie, ale niestety przeszarzowalam z tresura dlatego jestesmy same

Treści tego typu NIE SĄ mile widziane na naszym Forum. Tym razem ich nie usunę, niech będę swoistą przestrogą dla innych. Ponieważ to nie pierwsze tego typu wypowiedzi spod Twojej klawiatury, otrzymujesz ostrzeżenie. Nie potrafisz pomóc osobie, która przyszła tutaj po poradę i wsparcie, zamiast tego złośliwie kąsasz, byle bardziej dopiec kolejnej kobiecie - nie wypowiadaj się.

Są same, bo tatuś okazał się niedojrzałym dupkiem, któremu na nich nie zależy - choć normalny rodzic nigdy dziecku takich rzeczy nie powie i po tym również poznaje się odpowiedzialnego i dojrzałego człowieka.

Naprawdę nie przejmuj się takimi wpisami. Niczego nie wnoszą, są tylko po to, by dowalić kobietom, w tym przypadku Tobie.

Powtórzę - NORMALNY facet nie domaga się seksu w momencie, kiedy zarobiona partnerka ledwo daje radę wszystko ogarnąć. Normalny facet będzie próbował odciążyć partnerkę i stworzyć jej przestrzeń, by mogła odpocząć, czuć się bezpieczną i bez presji zacząć myśleć o przyjemnościach. To takie typowo gówniarskie, stworzyć złą atmosferę w związku, a potem narzekać na brak bliskości. I jeszcze potem obarczyć winą drugą stronę, bo miała dość obecnej sytuacji.
Jakbyś była facetem, to byś złego słowa nie przeczytała od niektórych Panów na Forum. Według nich facet zawsze bez skazy, a kobieta zło wcielone. Ma gotować, sprzątać, dawać tyłka w sypialni, zajmować się dzieciarnią, przy tym ladnie wyglądać, pracować zarobkowo, inaczej pasożyt i NIGDY, ale to NIGDY na nic się nie skarżyć - bo wtedy przecież facet miałby powód, by ją źle traktować.

74

Odp: Sama z dzieckiem

Ja się zgodzić nie mogę z @Cyngli. Każdy potrzebuję czułości, bliskości, a w takich chwilach bardziej. Nie bez powodu wiele rodzin przeżywa kryzys w tym momencie, a część rozstaje się gdyż w tym okresie wypala się wszystko. Ciekawe czy kobiety z tego forum byłyby takie mądre gdyby facet ich traktował jak powietrze przez kilkanaście miesięcy, a później gdyby nigdy nic chciał wrócić do tego jak było wcześniej. Zapewne by było multum postów typu "kopnij go w dupę, nie jest Ciebie wart itp".

75

Odp: Sama z dzieckiem
TypowyCharlie napisał/a:

Ja się zgodzić nie mogę z @Cyngli. Każdy potrzebuję czułości, bliskości, a w takich chwilach bardziej. Nie bez powodu wiele rodzin przeżywa kryzys w tym momencie, a część rozstaje się gdyż w tym okresie wypala się wszystko. Ciekawe czy kobiety z tego forum byłyby takie mądre gdyby facet ich traktował jak powietrze przez kilkanaście miesięcy, a później gdyby nigdy nic chciał wrócić do tego jak było wcześniej. Zapewne by było multum postów typu "kopnij go w dupę, nie jest Ciebie wart itp".

@TypowyCharlie  a Ty myślisz ze ja byłam spełniona mama, kobieta? Ja czułam się samotna w tym związku, na mojej głowie było wszystko sprzątanie gotowanie dziecko wiadomo jako mama większość obowiązków ja miałam, ojciec dziecka pomagal mi był i jest bardzo dobrym tata. Ale trzeba mieć trochę zrozumienia. Życie się zmienia nie ma czasami ochoty żeby teraz po całym dniu sprawiać sobie przyjemności. Ja mu zwracalam uwagę z tego powodu i co? Nic z tego nie wyszło. Dużo kobiet jest niedocenianych i tkwią w takich zwiazkach bo boją się podjąć jakiś krok ze sobie nie poradzą.  U mnie też było ciężko podjąć taki krok, ale ja byłam wykończona psychicznie nie miałam do kogo się odezwać on to wszystko ignorowal. Widocznie brakowało mu tego żeby być samemu, nie miał wcześniej możliwości żeby mieszkać sam teraz ma i jest mu dobrze.

76

Odp: Sama z dzieckiem
TypowyCharlie napisał/a:

Ja się zgodzić nie mogę z @Cyngli. Każdy potrzebuję czułości, bliskości, a w takich chwilach bardziej. Nie bez powodu wiele rodzin przeżywa kryzys w tym momencie, a część rozstaje się gdyż w tym okresie wypala się wszystko. Ciekawe czy kobiety z tego forum byłyby takie mądre gdyby facet ich traktował jak powietrze przez kilkanaście miesięcy, a później gdyby nigdy nic chciał wrócić do tego jak było wcześniej. Zapewne by było multum postów typu "kopnij go w dupę, nie jest Ciebie wart itp".

Oczywiście, że każdy potrzebuje czułości i bliskości. Ale nie dla każdego ''czułość i bliskość'' oznacza koniecznie seks.
Randomowy facet nigdy nie zrozumie, jakim obciążeniem dla organizmu kobiety i jej psychiki jest ciąża, poród i połóg.
A ponieważ nie może tego zrozumieć, to nie bardzo da się o tym obiektywnie dyskutować. Ja mam doświadczenie w temacie, bo to przeżyłam.
Miałam szczęście trafić na mężczyznę, który rozumie, że w momencie przyjścia dziecka na świat, on, jako partner chwilo nie będzie już pępkiem świata.
To moment, w którym centrum wszechświata staje się dziecko. I jemu poświęca się większość czasu, tego wymaga sytuacja i to jest w zupełności normalne.
Pamiętajmy, że to okres PRZEJŚCIOWY. Noworodek nie zostaje noworodkiem na całą wieczność.

77 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-11-03 15:13:59)

Odp: Sama z dzieckiem
Cyngli napisał/a:
gogo7r napisał/a:

Kiedysz powiedz do corki, zaniefbywalam twojego ojca, potem zabralam cie z domu ktory dla nas wybudowal, bo to mialo go wytresowac na bardziej zabiegajacego o mnie, ale niestety przeszarzowalam z tresura dlatego jestesmy same

Są same, bo tatuś okazał się niedojrzałym dupkiem, któremu na nich nie zależy - choć normalny rodzic nigdy dziecku takich rzeczy nie powie i po tym również poznaje się odpowiedzialnego i dojrzałego człowieka.

Naprawdę nie przejmuj się takimi wpisami. Niczego nie wnoszą, są tylko po to, by dowalić kobietom, w tym przypadku Tobie.

Powtórzę - NORMALNY facet nie domaga się seksu w momencie, kiedy zarobiona partnerka ledwo daje radę wszystko ogarnąć. Normalny facet będzie próbował odciążyć partnerkę i stworzyć jej przestrzeń, by mogła odpocząć, czuć się bezpieczną i bez presji zacząć myśleć o przyjemnościach. To takie typowo gówniarskie, stworzyć złą atmosferę w związku, a potem narzekać na brak bliskości. I jeszcze potem obarczyć winą drugą stronę, bo miała dość obecnej sytuacji.
Jakbyś była facetem, to byś złego słowa nie przeczytała od niektórych Panów na Forum. Według nich facet zawsze bez skazy, a kobieta zło wcielone. Ma gotować, sprzątać, dawać tyłka w sypialni, zajmować się dzieciarnią, przy tym ladnie wyglądać, pracować zarobkowo, inaczej pasożyt i NIGDY, ale to NIGDY na nic się nie skarżyć - bo wtedy przecież facet miałby powód, by ją źle traktować.

@Cyngli tak jak mówisz normalny facet powinien odciążyć partnerke i ja rozumieć.  Możliwe ze brałam na siebie za dużo obowiązków bo wolałam np zamiast zostawić mała u dziadków jechać z nią na zakupy czy gdzieś coś załatwić. Dokładnie dla facetów kobieta powinna wszystko robić a po całym dniu jeszvze być pełna energii i zaspokajać partnera. A co on daje od siebie prócz obrażania się jak dziecko, zamiast porozmawiać jak dorośli.  Dlatego ja juz się poddalam i walczę o dobrobyt.

Cyngli napisał/a:
TypowyCharlie napisał/a:

Ja się zgodzić nie mogę z @Cyngli. Każdy potrzebuję czułości, bliskości, a w takich chwilach bardziej. Nie bez powodu wiele rodzin przeżywa kryzys w tym momencie, a część rozstaje się gdyż w tym okresie wypala się wszystko. Ciekawe czy kobiety z tego forum byłyby takie mądre gdyby facet ich traktował jak powietrze przez kilkanaście miesięcy, a później gdyby nigdy nic chciał wrócić do tego jak było wcześniej. Zapewne by było multum postów typu "kopnij go w dupę, nie jest Ciebie wart itp".

Oczywiście, że każdy potrzebuje czułości i bliskości. Ale nie dla każdego ''czułość i bliskość'' oznacza koniecznie seks.
Randomowy facet nigdy nie zrozumie, jakim obciążeniem dla organizmu kobiety i jej psychiki jest ciąża, poród i połóg.
A ponieważ nie może tego zrozumieć, to nie bardzo da się o tym obiektywnie dyskutować. Ja mam doświadczenie w temacie, bo to przeżyłam.
Miałam szczęście trafić na mężczyznę, który rozumie, że w momencie przyjścia dziecka na świat, on, jako partner chwilo nie będzie już pępkiem świata.
To moment, w którym centrum wszechświata staje się dziecko. I jemu poświęca się większość czasu, tego wymaga sytuacja i to jest w zupełności normalne.
Pamiętajmy, że to okres PRZEJŚCIOWY. Noworodek nie zostaje noworodkiem na całą wieczność.



"Pamiętajmy, że to okres PRZEJŚCIOWY. Noworodek nie zostaje noworodkiem na całą wieczność."

W samo sedno. Ja to.wiem Ty też wiesz a czemu faceci nie wiedzą i wolą się poddać?

78 Ostatnio edytowany przez TypowyCharlie (2019-11-03 15:11:42)

Odp: Sama z dzieckiem
Cyngli napisał/a:
TypowyCharlie napisał/a:

Ja się zgodzić nie mogę z @Cyngli. Każdy potrzebuję czułości, bliskości, a w takich chwilach bardziej. Nie bez powodu wiele rodzin przeżywa kryzys w tym momencie, a część rozstaje się gdyż w tym okresie wypala się wszystko. Ciekawe czy kobiety z tego forum byłyby takie mądre gdyby facet ich traktował jak powietrze przez kilkanaście miesięcy, a później gdyby nigdy nic chciał wrócić do tego jak było wcześniej. Zapewne by było multum postów typu "kopnij go w dupę, nie jest Ciebie wart itp".

Oczywiście, że każdy potrzebuje czułości i bliskości. Ale nie dla każdego ''czułość i bliskość'' oznacza koniecznie seks.
Randomowy facet nigdy nie zrozumie, jakim obciążeniem dla organizmu kobiety i jej psychiki jest ciąża, poród i połóg.
A ponieważ nie może tego zrozumieć, to nie bardzo da się o tym obiektywnie dyskutować. Ja mam doświadczenie w temacie, bo to przeżyłam.
Miałam szczęście trafić na mężczyznę, który rozumie, że w momencie przyjścia dziecka na świat, on, jako partner chwilo nie będzie już pępkiem świata.
To moment, w którym centrum wszechświata staje się dziecko. I jemu poświęca się większość czasu, tego wymaga sytuacja i to jest w zupełności normalne.
Pamiętajmy, że to okres PRZEJŚCIOWY. Noworodek nie zostaje noworodkiem na całą wieczność.

Ja czytając posty autorki miałem bardziej obraz kobiety która odwraca się tyłkiem do partnera i na tym się wszystko kończy, żadnych czułości, niczego. Bywam ostatnio u rodziny gdzie 3msc temu urodziło im się dziecko, nie zgadniesz ale mają się doskonale, okazują sobie uczucia, miło się odzywają do siebie itp, a dziecko w niczym im nie przeszkadza. Jak kobieta zaczyna wychowywać dziecko i nagle zapomina o partnerze to czego można oczekiwać po kilkunastu miesiącach? Rozumiem że noworodek to nowe oczko w głowie rodziców ale nie można zapominać o partnerze. Niby okres przejściowy, a ile może zmienić. Jak matka jest nadopiekuńcza to szybko ten okres nie przejdzie.

weroska33 napisał/a:
Cyngli napisał/a:
TypowyCharlie napisał/a:

Ja się zgodzić nie mogę z @Cyngli. Każdy potrzebuję czułości, bliskości, a w takich chwilach bardziej. Nie bez powodu wiele rodzin przeżywa kryzys w tym momencie, a część rozstaje się gdyż w tym okresie wypala się wszystko. Ciekawe czy kobiety z tego forum byłyby takie mądre gdyby facet ich traktował jak powietrze przez kilkanaście miesięcy, a później gdyby nigdy nic chciał wrócić do tego jak było wcześniej. Zapewne by było multum postów typu "kopnij go w dupę, nie jest Ciebie wart itp".

Oczywiście, że każdy potrzebuje czułości i bliskości. Ale nie dla każdego ''czułość i bliskość'' oznacza koniecznie seks.
Randomowy facet nigdy nie zrozumie, jakim obciążeniem dla organizmu kobiety i jej psychiki jest ciąża, poród i połóg.
A ponieważ nie może tego zrozumieć, to nie bardzo da się o tym obiektywnie dyskutować. Ja mam doświadczenie w temacie, bo to przeżyłam.
Miałam szczęście trafić na mężczyznę, który rozumie, że w momencie przyjścia dziecka na świat, on, jako partner chwilo nie będzie już pępkiem świata.
To moment, w którym centrum wszechświata staje się dziecko. I jemu poświęca się większość czasu, tego wymaga sytuacja i to jest w zupełności normalne.
Pamiętajmy, że to okres PRZEJŚCIOWY. Noworodek nie zostaje noworodkiem na całą wieczność.



"Pamiętajmy, że to okres PRZEJŚCIOWY. Noworodek nie zostaje noworodkiem na całą wieczność."

W samo sedno. Ja to.wiem Ty też wiesz a czemu faceci nie wiedzą i wolą się poddać?

No tak najlepiej dwójka kochających się ludzi, a nagle rodzi się dziecko i matka zapomina że ma partnera. Ciekawe czemu, facet czuje się jakby był obcą osobą w tym związku. Przez kilkanaście msc facet to znosił, ciekawe czemu się poddał?

79

Odp: Sama z dzieckiem

TypowyCharlie, może zapytajmy Autorkę, czy okazywała mężowi czułość, czy mówiła mu, że mu kocha, czy przytulała, głaskała? Czy miał ugotowane, posprzątane? Dbanie o drugą osobę to nie tylko bliskość sensu stricte.

Jak było? Tylko szczerze ;-)

80

Odp: Sama z dzieckiem

TypowyCharlie, musisz być chyba jednym z naszych forumowych jasnowidzów.
Przeczytałam wszystkie posty Autorki wątku bardzo uważnie i NIGDZIE nie zauważyłam nawet wzmianki o tym, że zapomniała, iż ma partnera. Że miała sygnały od niego, że on czuje się obcą osobą w ich związku. Oraz, że odwracała się do niego tyłkiem i że na tym się wszystko skończyło.
Nie mam pojęcia skąd wyciągnąłeś takie bzdurne wnioski, jednak wiele wskazuje na to, że je po prostu wymyśliłeś, chcąc jej wyłącznie złośliwie dokopać.

81

Odp: Sama z dzieckiem
Cyngli napisał/a:

TypowyCharlie, może zapytajmy Autorkę, czy okazywała mężowi czułość, czy mówiła mu, że mu kocha, czy przytulała, głaskała? Czy miał ugotowane, posprzątane? Dbanie o drugą osobę to nie tylko bliskość sensu stricte.

Jak było? Tylko szczerze ;-)

Ja bym z chęcią przeczytał co ma do powiedzenie były partner autorki ;C Może autorka zaprosi go do wspólnej korespondencji ? ;>

82

Odp: Sama z dzieckiem
Cyngli napisał/a:

TypowyCharlie, może zapytajmy Autorkę, czy okazywała mężowi czułość, czy mówiła mu, że mu kocha, czy przytulała, głaskała? Czy miał ugotowane, posprzątane? Dbanie o drugą osobę to nie tylko bliskość sensu stricte.

Jak było? Tylko szczerze ;-)

Najbardziej to lubił drapanie po plecach które miało często miejsce smile na sen przytulaski i ręka na partnerze lub na mnie. Zawsze było posprzatane może dziwnie zabrzmi ale ja to Lubie i Lubie gotować pytałam co dzisiaj zrobić na obiad czasami były też kolacje wymyślne.  Ale seks był rzadki bo juz po całym dniu człowiek nie miał siły. Chyba są również inne czyny które świadczą ze zależy na drugiej osobie. Zawsze czekałam na niego jak przychodzil po pracy, nie brałam od niego kasy byłam niezależna finansowo. Ale był bardzo zamknięty i nigdy nie wiesz co druga osoba ma w głowie, takiego sobie wybrałam to prawda

83

Odp: Sama z dzieckiem
IsaBella77 napisał/a:

TypowyCharlie, musisz być chyba jednym z naszych forumowych jasnowidzów.
Przeczytałam wszystkie posty Autorki wątku bardzo uważnie i NIGDZIE nie zauważyłam nawet wzmianki o tym, że zapomniała, iż ma partnera. Że miała sygnały od niego, że on czuje się obcą osobą w ich związku. Oraz, że odwracała się do niego tyłkiem i że na tym się wszystko skończyło.
Nie mam pojęcia skąd wyciągnąłeś takie bzdurne wnioski, jednak wiele wskazuje na to, że je po prostu wymyśliłeś, chcąc jej wyłącznie złośliwie dokopać.

Dokładnie. W postach jest informacja, że chciała być jak najlepszą matką i przez to zaniedbała uczucia do partnera. I ani słowa więcej na ten temat. Więc to może oznaczać wszystko.
Druga sprawa jest taka, że próbowała to naprawić, rozmawiać z partnerem - a on nie chciał.

TypowyCharlie napisał/a:

Ja bym z chęcią przeczytał co ma do powiedzenie były partner autorki ;C Może autorka zaprosi go do wspólnej korespondencji ? ;>

Na razie to AUTORKA przyszła po WSPARCIE i PORADĘ. Nie zauważyłam, by dostała to od któregokolwiek faceta wypowiadającego się w tym temacie. SORRY WINNETOU.

weroska33 napisał/a:

Najbardziej to lubił drapanie po plecach które miało często miejsce smile na sen przytulaski i ręka na partnerze lub na mnie. Zawsze było posprzatane może dziwnie zabrzmi ale ja to Lubie i Lubie gotować pytałam co dzisiaj zrobić na obiad czasami były też kolacje wymyślne.  Ale seks był rzadki bo juz po całym dniu człowiek nie miał siły. Chyba są również inne czyny które świadczą ze zależy na drugiej osobie. Zawsze czekałam na niego jak przychodzil po pracy, nie brałam od niego kasy byłam niezależna finansowo. Ale był bardzo zamknięty i nigdy nie wiesz co druga osoba ma w głowie, takiego sobie wybrałam to prawda

Czyli brakowało ogólnie tylko seksu... Uważam, że naprawdę zrobiłaś tyle, ile MOGŁAŚ.

84

Odp: Sama z dzieckiem
Cyngli napisał/a:
IsaBella77 napisał/a:

TypowyCharlie, musisz być chyba jednym z naszych forumowych jasnowidzów.
Przeczytałam wszystkie posty Autorki wątku bardzo uważnie i NIGDZIE nie zauważyłam nawet wzmianki o tym, że zapomniała, iż ma partnera. Że miała sygnały od niego, że on czuje się obcą osobą w ich związku. Oraz, że odwracała się do niego tyłkiem i że na tym się wszystko skończyło.
Nie mam pojęcia skąd wyciągnąłeś takie bzdurne wnioski, jednak wiele wskazuje na to, że je po prostu wymyśliłeś, chcąc jej wyłącznie złośliwie dokopać.

Dokładnie. W postach jest informacja, że chciała być jak najlepszą matką i przez to zaniedbała uczucia do partnera. I ani słowa więcej na ten temat. Więc to może oznaczać wszystko.
Druga sprawa jest taka, że próbowała to naprawić, rozmawiać z partnerem - a on nie chciał.

TypowyCharlie napisał/a:

Ja bym z chęcią przeczytał co ma do powiedzenie były partner autorki ;C Może autorka zaprosi go do wspólnej korespondencji ? ;>

Na razie to AUTORKA przyszła po WSPARCIE i PORADĘ. Nie zauważyłam, by dostała to od któregokolwiek faceta wypowiadającego się w tym temacie. SORRY WINNETOU.

weroska33 napisał/a:

Najbardziej to lubił drapanie po plecach które miało często miejsce smile na sen przytulaski i ręka na partnerze lub na mnie. Zawsze było posprzatane może dziwnie zabrzmi ale ja to Lubie i Lubie gotować pytałam co dzisiaj zrobić na obiad czasami były też kolacje wymyślne.  Ale seks był rzadki bo juz po całym dniu człowiek nie miał siły. Chyba są również inne czyny które świadczą ze zależy na drugiej osobie. Zawsze czekałam na niego jak przychodzil po pracy, nie brałam od niego kasy byłam niezależna finansowo. Ale był bardzo zamknięty i nigdy nie wiesz co druga osoba ma w głowie, takiego sobie wybrałam to prawda

Czyli brakowało ogólnie tylko seksu... Uważam, że naprawdę zrobiłaś tyle, ile MOGŁAŚ.

Jego zamkniecie w sobie też nie brało sie znikąd ma ciężki zawód który wykonuje nie chciał mnie wciagac w to, powiedział ze nie chce mnie skrzywdzić

85

Odp: Sama z dzieckiem
Cyngli napisał/a:
IsaBella77 napisał/a:

TypowyCharlie, musisz być chyba jednym z naszych forumowych jasnowidzów.
Przeczytałam wszystkie posty Autorki wątku bardzo uważnie i NIGDZIE nie zauważyłam nawet wzmianki o tym, że zapomniała, iż ma partnera. Że miała sygnały od niego, że on czuje się obcą osobą w ich związku. Oraz, że odwracała się do niego tyłkiem i że na tym się wszystko skończyło.
Nie mam pojęcia skąd wyciągnąłeś takie bzdurne wnioski, jednak wiele wskazuje na to, że je po prostu wymyśliłeś, chcąc jej wyłącznie złośliwie dokopać.

Dokładnie. W postach jest informacja, że chciała być jak najlepszą matką i przez to zaniedbała uczucia do partnera. I ani słowa więcej na ten temat. Więc to może oznaczać wszystko.
Druga sprawa jest taka, że próbowała to naprawić, rozmawiać z partnerem - a on nie chciał.

TypowyCharlie napisał/a:

Ja bym z chęcią przeczytał co ma do powiedzenie były partner autorki ;C Może autorka zaprosi go do wspólnej korespondencji ? ;>

Na razie to AUTORKA przyszła po WSPARCIE i PORADĘ. Nie zauważyłam, by dostała to od któregokolwiek faceta wypowiadającego się w tym temacie. SORRY WINNETOU.

Po co mam wspierać osobę która sama sobie taki los sprawiła? Było myśleć wcześniej, a nie po fakcie.

weroska33 napisał/a:

Najbardziej to lubił drapanie po plecach które miało często miejsce smile na sen przytulaski i ręka na partnerze lub na mnie. Zawsze było posprzatane może dziwnie zabrzmi ale ja to Lubie i Lubie gotować pytałam co dzisiaj zrobić na obiad czasami były też kolacje wymyślne.  Ale seks był rzadki bo juz po całym dniu człowiek nie miał siły. Chyba są również inne czyny które świadczą ze zależy na drugiej osobie. Zawsze czekałam na niego jak przychodzil po pracy, nie brałam od niego kasy byłam niezależna finansowo. Ale był bardzo zamknięty i nigdy nie wiesz co druga osoba ma w głowie, takiego sobie wybrałam to prawda

Czyli brakowało ogólnie tylko seksu... Uważam, że naprawdę zrobiłaś tyle, ile MOGŁAŚ.

Czyli jakieś fizyczne odruchy i na tym koniec, a gdzie jakieś słówka, rozmowa itp? Gdyby facet tylko fizycznie do kobiety podchodził to byście suchej nitki na nim nie zostawiły. Czyli w sumie oprócz sprzątania, żarcia i jakichś lekkich zbliżeń czysto fizycznych nie było niczego poza tym. Sorry dla mnie to nawet nie przypomina związku, a jedynie przyzwyczajenie które pozostało.

86

Odp: Sama z dzieckiem
TypowyCharlie napisał/a:
Cyngli napisał/a:
IsaBella77 napisał/a:

TypowyCharlie, musisz być chyba jednym z naszych forumowych jasnowidzów.
Przeczytałam wszystkie posty Autorki wątku bardzo uważnie i NIGDZIE nie zauważyłam nawet wzmianki o tym, że zapomniała, iż ma partnera. Że miała sygnały od niego, że on czuje się obcą osobą w ich związku. Oraz, że odwracała się do niego tyłkiem i że na tym się wszystko skończyło.
Nie mam pojęcia skąd wyciągnąłeś takie bzdurne wnioski, jednak wiele wskazuje na to, że je po prostu wymyśliłeś, chcąc jej wyłącznie złośliwie dokopać.

Dokładnie. W postach jest informacja, że chciała być jak najlepszą matką i przez to zaniedbała uczucia do partnera. I ani słowa więcej na ten temat. Więc to może oznaczać wszystko.
Druga sprawa jest taka, że próbowała to naprawić, rozmawiać z partnerem - a on nie chciał.

TypowyCharlie napisał/a:

Ja bym z chęcią przeczytał co ma do powiedzenie były partner autorki ;C Może autorka zaprosi go do wspólnej korespondencji ? ;>

Na razie to AUTORKA przyszła po WSPARCIE i PORADĘ. Nie zauważyłam, by dostała to od któregokolwiek faceta wypowiadającego się w tym temacie. SORRY WINNETOU.

Po co mam wspierać osobę która sama sobie taki los sprawiła? Było myśleć wcześniej, a nie po fakcie.

weroska33 napisał/a:

Najbardziej to lubił drapanie po plecach które miało często miejsce smile na sen przytulaski i ręka na partnerze lub na mnie. Zawsze było posprzatane może dziwnie zabrzmi ale ja to Lubie i Lubie gotować pytałam co dzisiaj zrobić na obiad czasami były też kolacje wymyślne.  Ale seks był rzadki bo juz po całym dniu człowiek nie miał siły. Chyba są również inne czyny które świadczą ze zależy na drugiej osobie. Zawsze czekałam na niego jak przychodzil po pracy, nie brałam od niego kasy byłam niezależna finansowo. Ale był bardzo zamknięty i nigdy nie wiesz co druga osoba ma w głowie, takiego sobie wybrałam to prawda

Czyli brakowało ogólnie tylko seksu... Uważam, że naprawdę zrobiłaś tyle, ile MOGŁAŚ.

Czyli jakieś fizyczne odruchy i na tym koniec, a gdzie jakieś słówka, rozmowa itp? Gdyby facet tylko fizycznie do kobiety podchodził to byście suchej nitki na nim nie zostawiły. Czyli w sumie oprócz sprzątania, żarcia i jakichś lekkich zbliżeń czysto fizycznych nie było niczego poza tym. Sorry dla mnie to nawet nie przypomina związku, a jedynie przyzwyczajenie które pozostało.

Ty tak serio? Były pieszczoty, było dbanie o partnera, było wspólne spędzanie czasu. Nie było dużo seksu - bo młoda matka to nie wiecznie chętna laska z roxy i nie było rozmów na poważne tematy - bo ON NIE CHCIAŁ.
Przecież to jest wyraźnie napisane.

87 Ostatnio edytowany przez chomik9911 (2019-11-03 15:39:19)

Odp: Sama z dzieckiem

Współczuję Ci.. tak naprawdę od niedawna mieszkaliście razem, narodziny dziecka to przewrót życia o 360 stopni, przynajmniej w pierwszych miesiącach.
Wiesz Twój facet okazał się być strasznie niedojrzały. Znam ludzi którzy mają problem z wyrażaniem emocji, są bardzo zamknięci w sobie, jednak tu nawet Twoja wyprowadzka nim nie wstrżąsnęła. Zastanawiam się czy jemu po prostu o to chodziło - żeby mieć Was z głowy i może Ty tak naprawdę poszłaś mu tym na rękę. Jeśli chcesz jeszcze raz spróbować zawalczyć to pozostaje Ci szczera rozmowa , natomiast nie namawiam na to, bo jakby nie widać żadnych przesłanek że jemu zależy, choć chce się jeszcze łudzić że to może taki typ zamknięty. A dziecko było planowane przez Was? nie zauważyłam o tym wypowiedzi. Czy Twój facet chciał w ogóle to dziecko? mam mieszane uczucia..
Nie miej do siebie żalu o brak seksu czy czułości - dziecko ma dopiero rok, to jest trudny moment w związkach. Partnerzy schodzą na dalszy plan, wszystko jest dostosowane do dziecka, noc nie zawsze przespana, dni bywają trudne..kobiety w różnym czasie dochodzą do siebie po porodzie, zmienia się poląd na siebie i ciało, no zachodzi mnóstwo zmian , z którymi trzeba się oswoić. Przede wszystkim też trzeba odciążyć kobietę, żeby miała siłę i chęci na seks. Jeśli w życiu codziennym nie było między Wami rozmowy, bliskości, wsparcia to nie dziwię się, że i ta sfera fizyczności była kiepska. Zachowanie codzienne Twojego faceta nie zachęcało do zbliżeń, a z nami kobietami już tak jest że musi być dobrze na co dzień, musimy czuć się bezpieczne i szczęśliwe żeby nam się chciało czułosci i seksu. To wszystko zaczyna się w głowie. Odpowiedzialny facet, kochający swoją żonę i dziecko rozumie to. Wspiera. Rozmawia.

88

Odp: Sama z dzieckiem
Cyngli napisał/a:
TypowyCharlie napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Dokładnie. W postach jest informacja, że chciała być jak najlepszą matką i przez to zaniedbała uczucia do partnera. I ani słowa więcej na ten temat. Więc to może oznaczać wszystko.
Druga sprawa jest taka, że próbowała to naprawić, rozmawiać z partnerem - a on nie chciał.


Na razie to AUTORKA przyszła po WSPARCIE i PORADĘ. Nie zauważyłam, by dostała to od któregokolwiek faceta wypowiadającego się w tym temacie. SORRY WINNETOU.

Po co mam wspierać osobę która sama sobie taki los sprawiła? Było myśleć wcześniej, a nie po fakcie.


Czyli brakowało ogólnie tylko seksu... Uważam, że naprawdę zrobiłaś tyle, ile MOGŁAŚ.

Czyli jakieś fizyczne odruchy i na tym koniec, a gdzie jakieś słówka, rozmowa itp? Gdyby facet tylko fizycznie do kobiety podchodził to byście suchej nitki na nim nie zostawiły. Czyli w sumie oprócz sprzątania, żarcia i jakichś lekkich zbliżeń czysto fizycznych nie było niczego poza tym. Sorry dla mnie to nawet nie przypomina związku, a jedynie przyzwyczajenie które pozostało.

Ty tak serio? Były pieszczoty, było dbanie o partnera, było wspólne spędzanie czasu. Nie było dużo seksu - bo młoda matka to nie wiecznie chętna laska z roxy i nie było rozmów na poważne tematy - bo ON NIE CHCIAŁ.
Przecież to jest wyraźnie napisane.

Dbaniem nazywasz żarcie i porządek w domu, a w nocy jakieś czysto fizyczne odruchy? Jakbym ja miał cały dzień z dziewczyną na poważne sprawy rozmawiać to by mi włosów na głowie nie starczyło...  Tego seksu to chyba tyle co kot napłakał było skoro kilka razy w ciągu kilkunastu miesięcy się zdarzyło. Dla mnie to bardziej przyzwyczajenie niżeli związek z miłości.

89 Ostatnio edytowany przez weroska33 (2019-11-03 15:48:55)

Odp: Sama z dzieckiem
chomik9911 napisał/a:

Tala współczuję Ci.. tak naprawdę od niedawna mieszkaliście razem, narodziny dziecka to przewrót życia o 360 stopni, przynajmniej w pierwszych miesiącach.
Wiesz Twój facet okazał się być strasznie niedojrzały. Znam ludzi którzy mają problem z wyrażaniem emocji, są bardzo zamknięci w sobie, jednak tu nawet Twoja wyprowadzka nim nie wstrżąsnęła. Zastanawiam się czy jemu po prostu o to chodziło - żeby mieć Was z głowy i może Ty tak naprawdę poszłaś mu tym na rękę. Jeśli chcesz jeszcze raz spróbować zawalczyć to pozostaje Ci szczera rozmowa , natomiast nie namawiam na to, bo jakby nie widać żadnych przesłanek że jemu zależy, choć chce się jeszcze łudzić że to może taki typ zamknięty. A dziecko było planowane przez Was? nie zauważyłam o tym wypowiedzi. Czy Twój facet chciał w ogóle to dziecko? mam mieszane uczucia..
Nie miej do siebie żalu o brak seksu czy czułości - dziecko ma dopiero rok, to jest trudny moment w związkach. Partnerzy schodzą na dalszy plan, wszystko jest dostosowane do dziecka, noc nie zawsze przespana, dni bywają trudne..kobiety w różnym czasie dochodzą do siebie po porodzie, zmienia się poląd na siebie i ciało, no zachodzi mnóstwo zmian , z którymi trzeba się oswoić. Przede wszystkim też trzeba odciążyć kobietę, żeby miała siłę i chęci na seks. Jeśli w życiu codziennym nie było między Wami rozmowy, bliskości, wsparcia to nie dziwię się, że i ta sfera fizyczności była kiepska. Zachowanie codzienne Twojego faceta nie zachęcało do zbliżeń, a z nami kobietami już tak jest że musi być dobrze na co dzień, musimy czuć się bezpieczne i szczęśliwe żeby nam się chciało czułosci i seksu. To wszystko zaczyna się w głowie. Odpowiedzialny facet, kochający swoją żonę i dziecko rozumie to. Wspiera. Rozmawia.

@chomik9911  gdzieś tam wspominałam juz w postach, tak dziecko było planowane mowie z reka na sercu a nie żeby teraz głupio nie wyglądało. Mieliśmy dużo rozmów na ten temat , lekarz nie dawał mi szans ze zajde w ciaze bałam się ze nie będę miała nigdy dziecka a jednak udało sie, urodziłam śliczna i zdrowa córeczkę. Do czasu pobytu w szpitalu było idealnie między nami. Tak można powiedzieć bo nigdy nie jest idealnie.
My kobiety za dużo bierzemy na siebie wiem o tym.
Wiem moja wina ze nie miałam ochoty na seks
Moja wina ze wiedziałam że ma ciężki charakter a jednak chciałam z nim być
Moja wina ze brałam wszystko na siebie żeby on mógł odpocząć i porobić coś bo pracował a ja byłam na macierzyńskim.
Ale jest on ojcem mojego dziecka, kobieta zrobi wszystko zeby uratować związek.  Po ciazy przytyłam 25 kg ale zawsze dbalam o siebie teraz już wróciłam do wagi sprzed ciąży, chyba stres mi pomogl smile również dodam że wstydzilam się trochę swojego ciala po ciazy.. to chyba normalne. .. ale on mówił ze ładnie wyglądam itd
Wiem ze nie zmusze nikogo do bycia w związku przecież to trzeba siły żeby pociągnąć związek z kobieta dzidckiem z radzeniem sobie z codziennością ,  jak mam z nim porozmawiać boje się odrzucenia bo ma ta urazona dumę.  Jego rodzice mają nadzieję że będzie dobrze i ...chyba tylko oni..

A niektóre komentarze nic nie wnoszą tutaj bo widać ze niektórzy nie mają pojęcia o czym pisze

90

Odp: Sama z dzieckiem
TypowyCharlie napisał/a:
Cyngli napisał/a:
TypowyCharlie napisał/a:

Czyli jakieś fizyczne odruchy i na tym koniec, a gdzie jakieś słówka, rozmowa itp? Gdyby facet tylko fizycznie do kobiety podchodził to byście suchej nitki na nim nie zostawiły. Czyli w sumie oprócz sprzątania, żarcia i jakichś lekkich zbliżeń czysto fizycznych nie było niczego poza tym. Sorry dla mnie to nawet nie przypomina związku, a jedynie przyzwyczajenie które pozostało.

Ty tak serio? Były pieszczoty, było dbanie o partnera, było wspólne spędzanie czasu. Nie było dużo seksu - bo młoda matka to nie wiecznie chętna laska z roxy i nie było rozmów na poważne tematy - bo ON NIE CHCIAŁ.
Przecież to jest wyraźnie napisane.

Dbaniem nazywasz żarcie i porządek w domu, a w nocy jakieś czysto fizyczne odruchy? Jakbym ja miał cały dzień z dziewczyną na poważne sprawy rozmawiać to by mi włosów na głowie nie starczyło...  Tego seksu to chyba tyle co kot napłakał było skoro kilka razy w ciągu kilkunastu miesięcy się zdarzyło. Dla mnie to bardziej przyzwyczajenie niżeli związek z miłości.

Ty naprawdę uważasz, że poza normalnymi czynnościami domowymi i próbami poważnych rozmów, oni nie rozmawiali na głupie/mniej ważne tematy? Nie żartowali, nie śmiali się? Próbujesz mi teraz udowodnić, że jedynym dialogiem między nimi były tylko próby poważnych rozmów poniekąd wymuszane przez Autorkę?

Drapanie po plecach partnera (bo lubi) uważasz czysto fizycznym odruchem? Bo ja to widzę jako chęć sprawienia przyjemności drugiej osobie, po prostu.
Jesteś nastawiony na ''NIE'' w stosunku do Autorki i to widać w Twoich postach.
Chyba faktycznie nie ma o czym rozmawiać, nie dasz się przekonać, bo nie chcesz i tyle.

91

Odp: Sama z dzieckiem
TypowyCharlie napisał/a:

Dbaniem nazywasz żarcie i porządek w domu, a w nocy jakieś czysto fizyczne odruchy? Jakbym ja miał cały dzień z dziewczyną na poważne sprawy rozmawiać to by mi włosów na głowie nie starczyło...  Tego seksu to chyba tyle co kot napłakał było skoro kilka razy w ciągu kilkunastu miesięcy się zdarzyło. Dla mnie to bardziej przyzwyczajenie niżeli związek z miłości.

Już wiem, w czym tkwi sukces Twojego jasnowidzenia.
Ty po prostu nie czytasz wypowiedzi Autorki, a jeśli nawet to robisz, to niczego z nich nie rozumiesz.

Tak, pyszne żarcie (jak to ująłeś) i porządek w domu, jest również dbaniem o wspólne życie.
Sam przyznasz, że to zupełnie co innego, jak rano przed pracą wyciąga się czyste skarpetki z szuflady, a nie nerwowo grzebie w górze brudnych ciuchów wąchając które nadadzą się jeszcze do ubrania. To się nie robi samo. Dbanie o porządek we wspólnym domu, jest jak najbardziej jednym z ważnych elementów dbania o partnera.

Dodatkowo jest duża, i istotna różnica, między Twoimi rozmowami z dziewczyną, a związkiem w którym pojawiło się dziecko. To już jednak inny kaliber problemów, rozmów i inna jakość życia.
W normalnym, dojrzałym związku partnerzy rozmawiają ze sobą. Nie unikając również i trudnych, poważnych tematów. I właśnie brak porozumienia na tej płaszczyźnie prowadzi do stopniowego wyobcowania i oddalania się od siebie.

Wnioskuję również, że nie miałeś wielu doświadczeń seksualnych ze świeżo upieczonymi matkami?
Wiesz, poród, krew, nierzadko nacięcia krocza, albo w ogóle cięcia cesarskie - te sprawy. Zdajesz sobie sprawę z tego, że to są poważne rany, które trzeba wygoić, a dojście do formy i do zdrowia zajmuje kobiecie nierzadko kilka miesięcy?
Zmuszanie samej siebie do seksu w takiej sytuacji jest nie tyle przykre, co wręcz niebezpieczne dla zdrowia partnerki.
Dodatkowo, cała ta historia z seksem, zaczyna się w głowie i w emocjach. Rzadko zdarza się cud, kiedy to odsuwana i lekceważona podczas całych dni partnerka, zamienia się nocą w gorącego, wyuzdanego kociaka.
To tak nie działa.

92

Odp: Sama z dzieckiem
chomik9911 napisał/a:

Wiesz Twój facet okazał się być strasznie niedojrzały

Czemu tak uważasz? O dojrzałości świadczą czyny, nie gadanie, a ojciec postawił dom i zajmuje się dzieckiem, a jeśli córka będzie chciała z nim mieszkać, na pewno będzie mile widziana. Ja tu nie widzę żadnej niedojrzałości. Rodzice się nie dogadywali, więc postanowili zamieszkać osobno, ale reszta się układa i raczej będzie się układać

93

Odp: Sama z dzieckiem
terk napisał/a:
chomik9911 napisał/a:

Wiesz Twój facet okazał się być strasznie niedojrzały

Czemu tak uważasz? O dojrzałości świadczą czyny, nie gadanie, a ojciec postawił dom i zajmuje się dzieckiem, a jeśli córka będzie chciała z nim mieszkać, na pewno będzie mile widziana. Ja tu nie widzę żadnej niedojrzałości. Rodzice się nie dogadywali, więc postanowili zamieszkać osobno, ale reszta się układa i raczej będzie się układać

Ojciec budowal dom jak jeszcze mała nie była w brzuchu. Miał cel wyniesc się z domu i uzbieral pieniądze. Jeszcze mi mów ze córka z nim zamieszka, czasami się zastanów co napiszesz. Miejsce dziecka jest przy matce

94

Odp: Sama z dzieckiem
weroska33 napisał/a:

Miejsce dziecka jest przy matce

Tak naprawdę, to miejsce dziecka jest przy szczęśliwych rodzicach. Ale jeśli się nie da, by byli szczęśliwi razem, to trzeba się kulturalnie rozejść, a opieką nad dzieckiem podzielić tak, by dziecko miało poprawne relacje z obojgiem rodziców.
Córka ma niewiele ponad rok, logiczne jest, że zostanie przy matce. Ale im starsza będzie, tym więcej czasu będzie mogła spędzać również z ojcem, jeśli będą oboje tego chcieli.

terk napisał/a:
chomik9911 napisał/a:

Wiesz Twój facet okazał się być strasznie niedojrzały

Czemu tak uważasz? O dojrzałości świadczą czyny, nie gadanie, a ojciec postawił dom i zajmuje się dzieckiem, a jeśli córka będzie chciała z nim mieszkać, na pewno będzie mile widziana. Ja tu nie widzę żadnej niedojrzałości. Rodzice się nie dogadywali, więc postanowili zamieszkać osobno, ale reszta się układa i raczej będzie się układać

Może dlatego, że zamiast porozmawiać z partnerką i pewne sprawy wyjaśnić, wolał milczeć. Pozwolił się wyprowadzić partnerce i wspólnemu dziecku - tu zgodzę się, że miał prawo i z niego skorzystał, aczkolwiek uważam, że takie sprawy załatwia się inaczej, a nie smsem o treści: ''tak mi dobrze i żyję sobie bezstresowo''.

95

Odp: Sama z dzieckiem
Cyngli napisał/a:
weroska33 napisał/a:

Miejsce dziecka jest przy matce

Tak naprawdę, to miejsce dziecka jest przy szczęśliwych rodzicach. Ale jeśli się nie da, by byli szczęśliwi razem, to trzeba się kulturalnie rozejść, a opieką nad dzieckiem podzielić tak, by dziecko miało poprawne relacje z obojgiem rodziców.
Córka ma niewiele ponad rok, logiczne jest, że zostanie przy matce. Ale im starsza będzie, tym więcej czasu będzie mogła spędzać również z ojcem, jeśli będą oboje tego chcieli.

Tak w sensie ze miejsce dziecka jest żeby mieszkac z mama. Ja nie utrudniam kontaktów tyle co chce to przyjeżdża po mała,  czesto to ma miejsce, oby trwało jak najdłużej bo wiem ze nie każdy ojciec jest taki chetny niestety

96

Odp: Sama z dzieckiem

terk, niedojrzały bo jak się decyduje na założenie rodziny to po roku nie mówi się nagle "to nie dla mnie". owszem, to autorka zabrała zabawki z tej piaskownicy, ale widać, że nie dość, że się w domu starała, dzieckiem zajmowała to jeszcze jak każdy normalny człowiek starała się rozmawiać i rozwiązywać bieżące problemy. bez tego ani rusz dalej, dziwię się że przy takim chłopie dobrnęła do bazy "dziecko". choć z drugiej strony przynajmniej jest mamą i ma dziecko co daje (przynajmniej jej) +1000 do szczęscia w tej lipnej sytuacji.

97 Ostatnio edytowany przez terk (2019-11-03 17:23:09)

Odp: Sama z dzieckiem
weroska33 napisał/a:

Tak w sensie ze miejsce dziecka jest żeby mieszkac z mama. Ja nie utrudniam kontaktów tyle co chce to przyjeżdża po mała,  czesto to ma miejsce, oby trwało jak najdłużej bo wiem ze nie każdy ojciec jest taki chetny niestety


Miejsce dziecka jest przy rodzicach, o ile nie są dla niego niebezpieczni, a Ty raczej nie jesteś, chociaż zaczynam wątpić czytając między wierszami o planowanej alienacji rodzicielskiej.
Jeśli córka będzie chciała zamieszkać z ojcem, to jestem przekonany, że ojciec również nie będzie utrudniał kontaktów. Ale na to jest jeszcze czas, Wasze dziecko jest bardzo małe i obecnie ojciec ma małe szanse na zamieszkanie z własnym dzieckiem.

Cyngli napisał/a:

Może dlatego, że zamiast porozmawiać z partnerką i pewne sprawy wyjaśnić, wolał milczeć. Pozwolił się wyprowadzić partnerce i wspólnemu dziecku - tu zgodzę się, że miał prawo i z niego skorzystał, aczkolwiek uważam, że takie sprawy załatwia się inaczej, a nie smsem o treści: ''tak mi dobrze i żyję sobie bezstresowo''.

Wybacz, ale zupełnie nie wiesz, co myślał i jak wyglądały między nimi relacje. Znamy tylko reklamową wersję jednej strony, nie znamy drugiej prawdy, a ludzie w różny sposób reagują choćby na szantaż. Ja bym się nigdy nie przyznał osobie, której nie ufam do końca, że jest mi źle, bo druga strona wykorzystywałaby moją słabość. Takie twarde podejście do życia :-)

98

Odp: Sama z dzieckiem
terk napisał/a:
weroska33 napisał/a:

Tak w sensie ze miejsce dziecka jest żeby mieszkac z mama. Ja nie utrudniam kontaktów tyle co chce to przyjeżdża po mała,  czesto to ma miejsce, oby trwało jak najdłużej bo wiem ze nie każdy ojciec jest taki chetny niestety

Miejsce dziecka jest przy rodzicach, o ile nie są dla niego niebezpieczni, a Ty raczej nie jesteś, chociaż zaczynam wątpić czytając między wierszami o planowanej alienacji rodzicielskiej.

Jakiej alienacji? Przecież wyraźnie napisała, że ojciec widuje dziecko, kiedy tylko chce, a Autorce nie tylko się na to zgadza, ale również z tego cieszy...

99

Odp: Sama z dzieckiem
Cyngli napisał/a:

Jakiej alienacji? Przecież wyraźnie napisała, że ojciec widuje dziecko, kiedy tylko chce, a Autorce nie tylko się na to zgadza, ale również z tego cieszy...

Ale pisze wyłącznie o "kontaktach" i jest absolutnie na "nie" w kwestii zamieszkania córki z ojcem w przyszłości. To bardzo źle wróży, według mnie, i uważam, że konflikty u Nich są nieuniknione, jeśli ojciec się włączy w wychowanie i będzie chciał mieć na coś wpływ, bo matka zawłaszczy dziecko.
Chciałbym się mylić, ale nie sądzę, że będzie inaczej. Swój wiek już mam i niejedno widziałem, nieźle odczytuję nastawienie stron

100

Odp: Sama z dzieckiem
terk napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Jakiej alienacji? Przecież wyraźnie napisała, że ojciec widuje dziecko, kiedy tylko chce, a Autorce nie tylko się na to zgadza, ale również z tego cieszy...

Ale pisze wyłącznie o "kontaktach" i jest absolutnie na "nie" w kwestii zamieszkania córki z ojcem w przyszłości. To bardzo źle wróży, według mnie, i uważam, że konflikty u Nich są nieuniknione, jeśli ojciec się włączy w wychowanie i będzie chciał mieć na coś wpływ, bo matka zawłaszczy dziecko.
Chciałbym się mylić, ale nie sądzę, że będzie inaczej. Swój wiek już mam i niejedno widziałem, nieźle odczytuję nastawienie stron

Dziecko ma rok, minie kolejne 10 lat, zanim będzie mogło zadecydować, z kim chce mieszkać. Skąd pewność, że ojciec w ogóle będzie chciał, by córka z nim mieszkała i na koniec, po co wybiegać w przyszłość? Jaki to ma sens w obecnej sytuacji?

101

Odp: Sama z dzieckiem
terk napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Jakiej alienacji? Przecież wyraźnie napisała, że ojciec widuje dziecko, kiedy tylko chce, a Autorce nie tylko się na to zgadza, ale również z tego cieszy...

Ale pisze wyłącznie o "kontaktach" i jest absolutnie na "nie" w kwestii zamieszkania córki z ojcem w przyszłości. To bardzo źle wróży, według mnie, i uważam, że konflikty u Nich są nieuniknione, jeśli ojciec się włączy w wychowanie i będzie chciał mieć na coś wpływ, bo matka zawłaszczy dziecko.
Chciałbym się mylić, ale nie sądzę, że będzie inaczej. Swój wiek już mam i niejedno widziałem, nieźle odczytuję nastawienie stron

Dlaczego córka miałaby zamieszkac z ojcem o czym Ty wgl piszesz, 13 lat jak dziecko może zdecydować a ma dopiero 14 miesięcy, za tyle lat to każde z nas zapewne jakoś ułoży sobie życie.  Ja będę miała rodzinę i on również. Nastawienie również się zmieni,emocje mina

102 Ostatnio edytowany przez terk (2019-11-03 18:05:34)

Odp: Sama z dzieckiem
weroska33 napisał/a:

Dlaczego córka miałaby zamieszkac z ojcem o czym Ty wgl piszesz, 13 lat jak dziecko może zdecydować a ma dopiero 14 miesięcy, za tyle lat to każde z nas zapewne jakoś ułoży sobie życie.  Ja będę miała rodzinę i on również. Nastawienie również się zmieni,emocje mina

13 lat to wiek, w którym bierze się pod uwagę zdanie dziecka, ale dziecko swoje zdanie może wyrazić dużo wcześniej, a rodzice mogą wolę dziecka uwzględnić.
Miejmy nadzieję, że się porozumiecie już teraz w sprawie opieki i wychowania dla dobra dziecka i własnego

Cyngli napisał/a:

Dziecko ma rok, minie kolejne 10 lat, zanim będzie mogło zadecydować, z kim chce mieszkać. Skąd pewność, że ojciec w ogóle będzie chciał, by córka z nim mieszkała i na koniec, po co wybiegać w przyszłość? Jaki to ma sens w obecnej sytuacji?

Równie dobrze mógłbym napisać, że skąd wiadomo, że matka w ogóle będzie chciała, żeby córka mieszkała z nią? :-) Prawda, że niefajny wpis? Zastanów się najpierw, zanim następnym razem coś takiego napiszesz. Ja wiem, że człowiek filtruje wszystko przez własne doświadczenia, ale odrobina empatii zawsze się przydaje :-)

103

Odp: Sama z dzieckiem

Jaka jest między wami różnica wieku ? Twój partner miał wcześniej jakieś poważne związki ? ( jeśli to nie tajemnica oczywiście).

104 Ostatnio edytowany przez weroska33 (2019-11-03 18:59:06)

Odp: Sama z dzieckiem
justa_pl napisał/a:

Jaka jest między wami różnica wieku ? Twój partner miał wcześniej jakieś poważne związki ? ( jeśli to nie tajemnica oczywiście).

6 lat różnicy, tak miał dziewczynę z którą był 6 lat. .

105

Odp: Sama z dzieckiem
terk napisał/a:
weroska33 napisał/a:

Dlaczego córka miałaby zamieszkac z ojcem o czym Ty wgl piszesz, 13 lat jak dziecko może zdecydować a ma dopiero 14 miesięcy, za tyle lat to każde z nas zapewne jakoś ułoży sobie życie.  Ja będę miała rodzinę i on również. Nastawienie również się zmieni,emocje mina

13 lat to wiek, w którym bierze się pod uwagę zdanie dziecka, ale dziecko swoje zdanie może wyrazić dużo wcześniej, a rodzice mogą wolę dziecka uwzględnić.
Miejmy nadzieję, że się porozumiecie już teraz w sprawie opieki i wychowania dla dobra dziecka i własnego

Cyngli napisał/a:

Dziecko ma rok, minie kolejne 10 lat, zanim będzie mogło zadecydować, z kim chce mieszkać. Skąd pewność, że ojciec w ogóle będzie chciał, by córka z nim mieszkała i na koniec, po co wybiegać w przyszłość? Jaki to ma sens w obecnej sytuacji?

Równie dobrze mógłbym napisać, że skąd wiadomo, że matka w ogóle będzie chciała, żeby córka mieszkała z nią? :-) Prawda, że niefajny wpis? Zastanów się najpierw, zanim następnym razem coś takiego napiszesz. Ja wiem, że człowiek filtruje wszystko przez własne doświadczenia, ale odrobina empatii zawsze się przydaje :-)

A co jeśli będzie chciała zamieszkac z babcią i dziadkiem? smile 
Co to w ogóle za temat i co chcesz udowodnic? Oprocz "dokopania" autorce oczywiście i zasiania w niej strachu i poczucia winy.

106

Odp: Sama z dzieckiem
weroska33 napisał/a:

Ja chcę pokazać że sobie radzę, musze.
Niech sobie siedzi ze swoją urazona duma ja się płaszczyc nie będę,  szanujmy się. Trzeba stanąć na nogi.

Minęły dwa dni i widzę więcej pewności siebie ... albo wchodzi górka w sinusoidzie emocji. Ale popieram.

107

Odp: Sama z dzieckiem
Jacekk napisał/a:
weroska33 napisał/a:

Ja chcę pokazać że sobie radzę, musze.
Niech sobie siedzi ze swoją urazona duma ja się płaszczyc nie będę,  szanujmy się. Trzeba stanąć na nogi.

Minęły dwa dni i widzę więcej pewności siebie ... albo wchodzi górka w sinusoidzie emocji. Ale popieram.


Są momenty ze jest lepiej i gorzej, a jakie mam wyjście smile

108

Odp: Sama z dzieckiem
weroska33 napisał/a:

Są momenty ze jest lepiej i gorzej, a jakie mam wyjście smile

możesz podgrzać emocje jeszcze bardziej, np napisz do niego że potrzebujesz jego zgodę o paszport dla dziecka big_smile

109 Ostatnio edytowany przez terk (2019-11-03 20:24:06)

Odp: Sama z dzieckiem
Salomonka napisał/a:

A co jeśli będzie chciała zamieszkac z babcią i dziadkiem? smile 
Co to w ogóle za temat i co chcesz udowodnic? Oprocz "dokopania" autorce oczywiście i zasiania w niej strachu i poczucia winy.

Babcia i dziadek nie są rodzicami, nie są więc opiekunami prawnymi dziecka. Dziwi mnie, że nie rozumiesz tej mało subtelnej różnicy?
Jaki strach? Jeśli dziecko chciałoby mieszkać z własnym rodzicem i czuło się z tym dobrze? Wypadałoby się z tego tylko cieszyć, żadne z rodziców nie jest z automatu pozbawione możliwości wychowywania własnego dziecka, a mężczyźni nie zawłaszczają dziecka, częściej robią to kobiety. To jest fakt, wynik obserwacji.

A co do kopania. Jeśli uważasz, że kogoś kopnąłem, zgłoś to na komendzie czy prokuraturze, na pewno się stawię, bo nie lubię, gdy ktoś mnie bezpodstawnie oskarża. Jeśli to jest taka głupia przenośnia, to przeproś i więcej tego nie rób.

Z Polkami jest ten problem, że nie rozumieją prostych spraw:
1) dziecko wychowuje się dla świata, nie dla własnej satysfakcji,
2) dziecko nie ma obowiązku się zrewanżować, oprócz alimentów na starość w razie potrzeby,
3) dziecko nie jest częścią rodzica, ma własne potrzeby,
4) dziecko ma prawo do całej rodziny, do obojga rodziców, ale również dziadków i wujków...

Jeśli się to rozumie, to nie ma pokus do zawłaszczania i jest wszystkim łatwiej


@weroska,

odpuść i zacznijcie ze sobą rozmawiać, jeżeli przestaniecie, potem będzie trudno, a powinniście współpracować, jako rodzice. Razem pewno nie będziecie, ale można całkiem dobrze się dogadywać w sprawie dziecka i nie robić na złość dziecku, przy okazji robienia na złość byłemu partnerowi/partnerce, czego Wam obojgu szczerze życzę

110

Odp: Sama z dzieckiem

Terk o czym Ty w ogóle mówisz? Po co tworzysz zamęt i poruszasz głupie, nic nie wnoszące rozmowy do tematu?
Uważam , że ten człowiek jest niedojrzały , bo nie potrafi porozmawiać ze swoją partnerką, bo z niewiadomych przyczyn, o których nawet nie raczy poinformować swojej partnerki, tak po prostu odrzucił rodzinę. Wyprowadzka Autorki to było takie "wołanie" o pomoc, dziewczyna była zdesperowana , chciała wstrząsnąć faetem licząc na to, że on się opamięta i pokaże swoje uczucia wobec niej, że spróbuje naprawić z nią ten związek, że zawalczy zwyczajnie o nią jak facet o kobietę. Tymczasem on to po prostu olał/ ewentualnie jego urażona duma (kurczę przecież jest najważniejsza na świecie!) nie pozwala uporządkować spraw. Tak właśnie postępują ludzie niedojrzali.
Powinien z bukietem kwiatów, przeprosinami zapukać do drzwi, Autorka na pewno dałąby szansę , porozmawialiby i ustalili jakieś nowe reguły - dziecko ma dopiero ponad rok, różne są sytuacje  w związkach a nic nie jest tylko czarne lub białe, takie rzeczy się zdarzają. Autorka została bez pracy, z maleńkim dzieckiem w pokoju u rodziców. Dojrzały kochający ojciec/mąż/facet nie pozwoliłby na to.

Naprawdę Ci współczuję. Sytuacja matki z maleńkim dzieckiem nie jest już prosta do rozwiązania.. ciężko znaleźć pracę, opieka nad dzieckiem - on nie ma tego problemu , bo zwolnień na dziecko brać nie musi, chodzi sobie wolny, ma czas dla siebie.

111

Odp: Sama z dzieckiem
terk napisał/a:
Salomonka napisał/a:

A co jeśli będzie chciała zamieszkac z babcią i dziadkiem? smile 
Co to w ogóle za temat i co chcesz udowodnic? Oprocz "dokopania" autorce oczywiście i zasiania w niej strachu i poczucia winy.

Babcia i dziadek nie są rodzicami, nie są więc opiekunami prawnymi dziecka. Dziwi mnie, że nie rozumiesz tej mało subtelnej różnicy?
Jaki strach? Jeśli dziecko chciałoby mieszkać z własnym rodzicem i czuło się z tym dobrze? Wypadałoby się z tego tylko cieszyć, żadne z rodziców nie jest z automatu pozbawione możliwości wychowywania własnego dziecka, a mężczyźni nie zawłaszczają dziecka, częściej robią to kobiety. To jest fakt, wynik obserwacji.

A co do kopania. Jeśli uważasz, że kogoś kopnąłem, zgłoś to na komendzie czy prokuraturze, na pewno się stawię, bo nie lubię, gdy ktoś mnie bezpodstawnie oskarża. Jeśli to jest taka głupia przenośnia, to przeproś i więcej tego nie rób.

Z Polkami jest ten problem, że nie rozumieją prostych spraw:
1) dziecko wychowuje się dla świata, nie dla własnej satysfakcji,
2) dziecko nie ma obowiązku się zrewanżować, oprócz alimentów na starość w razie potrzeby,
3) dziecko nie jest częścią rodzica, ma własne potrzeby,
4) dziecko ma prawo do całej rodziny, do obojga rodziców, ale również dziadków i wujków...

Jeśli się to rozumie, to nie ma pokus do zawłaszczania i jest wszystkim łatwiej

Uroiłes sobie to zawłaszczanie i robisz tutaj wykład kompletnie nie na temat. Autorka nie ma problemu z podziałem opieki nad dzieckiem, ani partner nic takiego jej  nie zarzuca. Czytasz ten wątek czy sobie znalazłeś fajny sposób na upust własnym uprzedzeniom?

Jesli Polki sa takie nierozgarnięte, że nie rozumieją prostych spraw, szukaj sobie partnerki bodaj w Azji, nie ma przymusu wiązania się z kimś z nad Wisły.

Jak widzisz nie zamierzam przepraszać smile Poskarż się mamie.

112 Ostatnio edytowany przez terk (2019-11-03 20:33:52)

Odp: Sama z dzieckiem
chomik9911 napisał/a:

Terk o czym Ty w ogóle mówisz? Po co tworzysz zamęt i poruszasz głupie, nic nie wnoszące rozmowy do tematu?

Widzisz, to samo mogę Tobie powiedzieć, że robisz niepotrzebne zamieszanie i poruszasz głupie tematy. Nie wiesz, jak było, opowieści jednej strony są z definicji subiektywne.

Facet zajmuje się dzieckiem, a jedyna rzecz, która go pogrąża, to ta, że nie dba o finanse dziecka. To jest bardzo nie w porządku i o tym trzeba z nim porozmawiać, niech się zadeklaruje

Salomonka napisał/a:

Jak widzisz nie zamierzam przepraszać smile Poskarż się mamie.

Czyli przyznajesz, że nikogo nie kopałem? ;-)
Jak będę następnym razem na cmentarzu, to się poskarżę ;-)

113 Ostatnio edytowany przez chomik9911 (2019-11-03 20:34:06)

Odp: Sama z dzieckiem
terk napisał/a:
chomik9911 napisał/a:

Terk o czym Ty w ogóle mówisz? Po co tworzysz zamęt i poruszasz głupie, nic nie wnoszące rozmowy do tematu?

Widzisz, to samo mogę Tobie powiedzieć, że robisz niepotrzebne zamieszanie i poruszasz głupie tematy. Nie wiesz, jak było, opowieści jednej strony są z definicji subiektywne.

Facet zajmuje się dzieckiem, a jedyna rzecz, która go pogrąża, to ta, że nie dba o finanse dziecka. To jest bardzo nie w porządku i o tym trzeba z nim porozmawiać, niech się zadeklaruje

Kończę z Tobą dyskusję i wracam do Autorki wątku i prawdziwych problemów. Do osób , które rozumieją o czym jest dyskusja i potrafią empatycznie wczuć się w położenie Autorki. Które czytają ze zrozumieniem. Oczywiście, że ta historia będzie subiektywna, bo na forum udzielamy wsparcia i wypowiadamy się na temat problemu jednej osoby , nie mamy tu relacji całej rodziny.

114

Odp: Sama z dzieckiem
chomik9911 napisał/a:

Terk o czym Ty w ogóle mówisz? Po co tworzysz zamęt i poruszasz głupie, nic nie wnoszące rozmowy do tematu?

Ale co się dziwicie?, przecież żaden facet o zdrowych zmysłach nie będzie pisał na babskim forum wink

115

Odp: Sama z dzieckiem
Jacekk napisał/a:
chomik9911 napisał/a:

Terk o czym Ty w ogóle mówisz? Po co tworzysz zamęt i poruszasz głupie, nic nie wnoszące rozmowy do tematu?

Ale co się dziwicie?, przecież żaden facet o zdrowych zmysłach nie będzie pisał na babskim forum wink

Dzięki Jacek smile Ubawiłes mnie smile

116

Odp: Sama z dzieckiem
Jacekk napisał/a:

Ale co się dziwicie?, przecież żaden facet o zdrowych zmysłach nie będzie pisał na babskim forum wink

Prawda! Tylko wykolejeńcy ;-)
A co do dzieci, to też dziwne poglądy. Że niby mają jakieś prawa i nie są własnością matki? ;-)

117

Odp: Sama z dzieckiem
terk napisał/a:
Jacekk napisał/a:

Ale co się dziwicie?, przecież żaden facet o zdrowych zmysłach nie będzie pisał na babskim forum wink

Prawda! Tylko wykolejeńcy ;-)
A co do dzieci, to też dziwne poglądy. Że niby mają jakieś prawa i nie są własnością matki? ;-)

terk, to dziecko ma 14 miesięcy. Nie jest w stanie samo wytrzeć sobie nosa, a co dopiero mówić o zdecydowaniu o miejscu zamieszkania.
Nie rób niepotrzebnego zamętu, proszę.

118

Odp: Sama z dzieckiem
Cyngli napisał/a:

terk, to dziecko ma 14 miesięcy. Nie jest w stanie samo wytrzeć sobie nosa, a co dopiero mówić o zdecydowaniu o miejscu zamieszkania.
Nie rób niepotrzebnego zamętu, proszę.

Tak, prawda, nie zadecyduje o sobie, ale takie dziecko już jest kontaktowe, rozpoznaje osoby, cieszy się, gdy je widzi, jest już osobą społeczną. Mi chodziło jedynie o to, że nie jest tak, że w wieku 13 lat nagle dziecko wie, czego chce, nie pisałem o tym, że tak małe dziecko ma coś wybierać, co wydawało mi się oczywiste, że nie trzeba tego tłumaczyć. To rodzice powinni podejmować dobre decyzje i porozumiewać się w sprawach związanych z dzieckiem

119

Odp: Sama z dzieckiem
terk napisał/a:
Cyngli napisał/a:

terk, to dziecko ma 14 miesięcy. Nie jest w stanie samo wytrzeć sobie nosa, a co dopiero mówić o zdecydowaniu o miejscu zamieszkania.
Nie rób niepotrzebnego zamętu, proszę.

To rodzice powinni podejmować dobre decyzje i porozumiewać się w sprawach związanych z dzieckiem

I tak jest w tym przypadku, teraz. Co będzie za 12 lat, to się okaże.

120

Odp: Sama z dzieckiem
Cyngli napisał/a:

I tak jest w tym przypadku, teraz. Co będzie za 12 lat, to się okaże.

A Ty znowu swoje! big_smile
Niekoniecznie za 12 lat, może wcześniej coś się zmieni?
To nie jest tak, że się czeka do trzynastki, a wcześniej "spadaj dziadu, nic nie muszę!". Takie podejście jest z gruntu patologiczne, tak nie powinno być. Powinna być jakaś elastyczność rodziców dla poszanowania potrzeb dziecka.

Jeżeli odbywają się wyłącznie kontakty, to więź zanika, to jest zazwyczaj ze szkodą dla dziecka, wyłączając sytuacje patologiczne, gdy rodzic jest zagrożeniem dla zdrowia dziecka.

121

Odp: Sama z dzieckiem
terk napisał/a:
Cyngli napisał/a:

I tak jest w tym przypadku, teraz. Co będzie za 12 lat, to się okaże.

A Ty znowu swoje! big_smile
Niekoniecznie za 12 lat, może wcześniej coś się zmieni?
To nie jest tak, że się czeka do trzynastki, a wcześniej "spadaj dziadu, nic nie muszę!". Takie podejście jest z gruntu patologiczne, tak nie powinno być. Powinna być jakaś elastyczność rodziców dla poszanowania potrzeb dziecka.

Jeżeli odbywają się wyłącznie kontakty, to więź zanika, to jest zazwyczaj ze szkodą dla dziecka, wyłączając sytuacje patologiczne, gdy rodzic jest zagrożeniem dla zdrowia dziecka.

Nie, więź nie zanika. Na chwilę obecną ojciec zabiera dziecko do siebie 3 razy w tygodniu. Co będzie za x czasu, to się okaże. Co ma zrobić Autorka, żebyś poczuł się usatysfakcjonowany? Oddać 14-miesięczne dziecko ojcu? Napisała wprost, że kontaktów nie zabrania, wręcz przeciwnie, ojciec widuje dziecko tak często, jak chce. 14-miesięczne dziecko jeszcze własnych potrzeb nie ogarnia. Za x lat może stwierdzić, że w ogóle nie chce ojca znać, bo coś tam. Po co dywagować?

122 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-11-03 21:50:44)

Odp: Sama z dzieckiem
weroska33 napisał/a:
gogo7r napisał/a:

Kiedysz powiedz do corki, zaniefbywalam twojego ojca, potem zabralam cie z domu ktory dla nas wybudowal, bo to mialo go wytresowac na bardziej zabiegajacego o mnie, ale niestety przeszarzowalam z tresura dlatego jestesmy same

Treści tego typu NIE SĄ mile widziane na naszym Forum. Tym razem ich nie usunę, niech będę swoistą przestrogą dla innych. Ponieważ to nie pierwsze tego typu wypowiedzi spod Twojej klawiatury, otrzymujesz ostrzeżenie. Nie potrafisz pomóc osobie, która przyszła tutaj po poradę i wsparcie, zamiast tego złośliwie kąsasz, byle bardziej dopiec kolejnej kobiecie - nie wypowiadaj się.

Co Ty mówisz za głupoty, widać że nie masz doświadczenia życiowego. Lepiej męczyć się w związku w którym są ciche dni czy odejść i mieć spokój? Czlowiek dbał o wszystko a ze druga osobę zycie przeroslo to już ja nie mam wpływu.  Dom to tylko budynek.
Skoro jego mama i bratowa mowily ze mamy się wyprowadzic to chyba nie powinnam poczuwac się do winy.

100$% racji, gdzie moje doswiadczenia do Twoich, ja monogamiczny do znydzenia, tylko jedna partnerka, wprawdzie od 35 lat, ale co tam

Cyngli napisał/a:
gogo7r napisał/a:

Kiedysz powiedz do corki, zaniefbywalam twojego ojca, potem zabralam cie z domu ktory dla nas wybudowal, bo to mialo go wytresowac na bardziej zabiegajacego o mnie, ale niestety przeszarzowalam z tresura dlatego jestesmy same

Treści tego typu NIE SĄ mile widziane na naszym Forum. Tym razem ich nie usunę, niech będę swoistą przestrogą dla innych. Ponieważ to nie pierwsze tego typu wypowiedzi spod Twojej klawiatury, otrzymujesz ostrzeżenie. Nie potrafisz pomóc osobie, która przyszła tutaj po poradę i wsparcie, zamiast tego złośliwie kąsasz, byle bardziej dopiec kolejnej kobiecie - nie wypowiadaj się.

Są same, bo tatuś okazał się niedojrzałym dupkiem, któremu na nich nie zależy - choć normalny rodzic nigdy dziecku takich rzeczy nie powie i po tym również poznaje się odpowiedzialnego i dojrzałego człowieka.

Tala, naprawdę nie przejmuj się takimi wpisami. Niczego nie wnoszą, są tylko po to, by dowalić kobietom, w tym przypadku Tobie.

Powtórzę - NORMALNY facet nie domaga się seksu w momencie, kiedy zarobiona partnerka ledwo daje radę wszystko ogarnąć. Normalny facet będzie próbował odciążyć partnerkę i stworzyć jej przestrzeń, by mogła odpocząć, czuć się bezpieczną i bez presji zacząć myśleć o przyjemnościach. To takie typowo gówniarskie, stworzyć złą atmosferę w związku, a potem narzekać na brak bliskości. I jeszcze potem obarczyć winą drugą stronę, bo miała dość obecnej sytuacji.
Jakbyś była facetem, to byś złego słowa nie przeczytała od niektórych Panów na Forum. Według nich facet zawsze bez skazy, a kobieta zło wcielone. Ma gotować, sprzątać, dawać tyłka w sypialni, zajmować się dzieciarnią, przy tym ladnie wyglądać, pracować zarobkowo, inaczej pasożyt i NIGDY, ale to NIGDY na nic się nie skarżyć - bo wtedy przecież facet miałby powód, by ją źle traktować.


Ja bardzo cienki w czytaniu, jja wyczytac ze ona pisze ze go zaniedbuje, ale nie wudze o tym ze ledwo daje rade ogarnac

123

Odp: Sama z dzieckiem

To, że widzisz tylko to, co chcesz widzieć, to już dawno stwierdziłam tongue
----
gogo7r, nie pisz, proszę, posta pod postem. Zamiast tego, używaj opcji "edytuj".
Zadbaj również o poprawną pisownię i interpunkcję.

124

Odp: Sama z dzieckiem

Mnie w tej historii zastanawia to milczenie ex faceta autorki tematu. Że mało mówny że nie okazuje emocji i taki był zawsze to nie znaczy że ich nie posiada i nie przeżywa. Może sygnalizował co i jak tylko na własny sposób czego autorka pogrążona we własnyc emocjach po prostu nie zauważała.
Bo facet wydaje się porządnym człowiekiem chciał się wyprowadzić to dom wybudował i się wyprowadzi. Relacja się im rozlatywała i miał tą wpadkę z tym pisaniem z koleżanką. Tyle że pewnie z jego perspektywy przez pół roku odbijał się od sciany obojętności i szukał kontaktu z drugim człowiekiem. Nie była to dobra zagrywka z jego strony tylko że może to był jego akt desperacji próba wzbudzenia zazdrości bo już nie wiedział co robić aby było dobrze bo wcześniej próbował wszystkiego co umiał ?

Sama autorka podkreśla że jest dobrym ojcem. Jej wyprowadzkę pewnie traktuje jako odrzucenie jego i domu który stworzył ale przecież nie zakazuje jej powrodu do domu dalej ma do niego klucze. To ona nie chce wrócić a on czeka , Nie wstawił nowych mebli aby wypełnić pustkę jaką po sobie zostawiła.

W związku z tym moja rada to na spokojnie się zastanawiać co ten facet tak naprawdę przekazuje co tak naprawdę chce powiedzieć/ komunikować swoimi słowami.

Budował dom dla rodziny raczej nie zakładał że będzie tam mieszkał sam. Dba o dziecko płaci zabiera je gdy tylko może. Dla niego to też jest trudna sytuacja .

125 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2019-11-03 23:36:26)

Odp: Sama z dzieckiem

Prowokacja.

126

Odp: Sama z dzieckiem
BEKAśmiechu napisał/a:

Prowokacja.

Prowokacja?! Bo ośmieliłem się odwrócić role i przedstawić tę historię gdzie bohaterem jest facet?! No coś podobnego:)

127

Odp: Sama z dzieckiem

Na moje oko autorka tematu, jak sama pisze w pierwszym poscie zaniedbala partnera po urodzeniu dziecka, on poczul sie mocno odrzucony, sprowadzony do roli lokaja, co raczej typowe dla mlodych rodzin z pierwszym dzieckiem, autorka najpierw pisze o zaniedbaniu partnera, potem ze teraz pora na dorosle zycie a to nie opiera sie na uprawianiu seksu, potem pisze ze seks jednak sie zdarzal awyprowadzila sie bo kulala miedzy nimi komunikacja
Moim zdaniem autorka w naszysch wypowiedziach szuka potwierdzenia jaka ona jest super bo sie wyprowadzila, daje rade, a on wielki dran bo zamiast zabiegac o nia i walczyc aby wrocila to wydaje sie byc pogodzony, ba nawet zadowolony z losu i zajmuje sie tylko dzieckiem
moja konkluzja; opieram to na moim znikomym doswiadczeniu, niemniej jednak napisze, budowanie zwiazku to nie jest grado jednej bramki i jestem zdania ze oboje powinnismy z siebie dawac, aby oczekiwac ze cos dostaniemy w zamian, jak jedna strona zaniedbuje partnera, to niech zacznie od zadbania, od pracy na pozyskaniem na nowo zaufania, a nie szuka rozwiazania problemu w ucieczce

128

Odp: Sama z dzieckiem
gogo7r napisał/a:

Na moje oko autorka tematu, jak sama pisze w pierwszym poscie zaniedbala partnera po urodzeniu dziecka, on poczul sie mocno odrzucony, sprowadzony do roli lokaja, co raczej typowe dla mlodych rodzin z pierwszym dzieckiem, autorka najpierw pisze o zaniedbaniu partnera, potem ze teraz pora na dorosle zycie a to nie opiera sie na uprawianiu seksu, potem pisze ze seks jednak sie zdarzal awyprowadzila sie bo kulala miedzy nimi komunikacja
Moim zdaniem autorka w naszysch wypowiedziach szuka potwierdzenia jaka ona jest super bo sie wyprowadzila, daje rade, a on wielki dran bo zamiast zabiegac o nia i walczyc aby wrocila to wydaje sie byc pogodzony, ba nawet zadowolony z losu i zajmuje sie tylko dzieckiem
moja konkluzja; opieram to na moim znikomym doswiadczeniu, niemniej jednak napisze, budowanie zwiazku to nie jest grado jednej bramki i jestem zdania ze oboje powinnismy z siebie dawac, aby oczekiwac ze cos dostaniemy w zamian, jak jedna strona zaniedbuje partnera, to niech zacznie od zadbania, od pracy na pozyskaniem na nowo zaufania, a nie szuka rozwiazania problemu w ucieczce


Nie zaniedbała tylko partner przeważnie spada na 2 miejsce jak pojawi się dziecko.  On czuł się na drugim miejscu i ja również.  On bez winy?  Nie znasz całej sytuacji i historii. Nie, nie jestem super bo mam myśli czy dobrze by było gdybym została ale ja już nie dawałam rady psychicznie mówiłam do niego czy nasza rozlaka myślisz ze wyjdzie na dobre ? A on ze nie wie ale u
Niego się raczej nic nie zmieni.
Nie można oczekiwać za wiele od kogoś skoro samemu się mało daje.!!

129

Odp: Sama z dzieckiem
weroska33 napisał/a:
gogo7r napisał/a:

Na moje oko autorka tematu, jak sama pisze w pierwszym poscie zaniedbala partnera po urodzeniu dziecka, on poczul sie mocno odrzucony, sprowadzony do roli lokaja, co raczej typowe dla mlodych rodzin z pierwszym dzieckiem, autorka najpierw pisze o zaniedbaniu partnera, potem ze teraz pora na dorosle zycie a to nie opiera sie na uprawianiu seksu, potem pisze ze seks jednak sie zdarzal awyprowadzila sie bo kulala miedzy nimi komunikacja
Moim zdaniem autorka w naszysch wypowiedziach szuka potwierdzenia jaka ona jest super bo sie wyprowadzila, daje rade, a on wielki dran bo zamiast zabiegac o nia i walczyc aby wrocila to wydaje sie byc pogodzony, ba nawet zadowolony z losu i zajmuje sie tylko dzieckiem
moja konkluzja; opieram to na moim znikomym doswiadczeniu, niemniej jednak napisze, budowanie zwiazku to nie jest grado jednej bramki i jestem zdania ze oboje powinnismy z siebie dawac, aby oczekiwac ze cos dostaniemy w zamian, jak jedna strona zaniedbuje partnera, to niech zacznie od zadbania, od pracy na pozyskaniem na nowo zaufania, a nie szuka rozwiazania problemu w ucieczce


Nie zaniedbała tylko partner przeważnie spada na 2 miejsce jak pojawi się dziecko.  On czuł się na drugim miejscu i ja również.  On bez winy?  Nie znasz całej sytuacji i historii. Nie, nie jestem super bo mam myśli czy dobrze by było gdybym została ale ja już nie dawałam rady psychicznie mówiłam do niego czy nasza rozlaka myślisz ze wyjdzie na dobre ? A on ze nie wie ale u
Niego się raczej nic nie zmieni.
Nie można oczekiwać za wiele od kogoś skoro samemu się mało daje.!!

A ja myślę, że gdybyś nie straciła pracy, to nie pisałabyś na tym forum i gwizdałabyś na tego faceta. Myślę, że to ty masz go gdzieś, a teraz próbujesz sobie zracjonalizować swoje zachowanie. Jeszcze raz powtórzę - wzięłaś dziecko i wyprowadziłaś się, on przyjął to jako rozstanie, ale nie ucieka od odpowiedzialności za dziecko. Brawa dla tego pana!

130

Odp: Sama z dzieckiem
BEKAśmiechu napisał/a:
weroska33 napisał/a:
gogo7r napisał/a:

Na moje oko autorka tematu, jak sama pisze w pierwszym poscie zaniedbala partnera po urodzeniu dziecka, on poczul sie mocno odrzucony, sprowadzony do roli lokaja, co raczej typowe dla mlodych rodzin z pierwszym dzieckiem, autorka najpierw pisze o zaniedbaniu partnera, potem ze teraz pora na dorosle zycie a to nie opiera sie na uprawianiu seksu, potem pisze ze seks jednak sie zdarzal awyprowadzila sie bo kulala miedzy nimi komunikacja
Moim zdaniem autorka w naszysch wypowiedziach szuka potwierdzenia jaka ona jest super bo sie wyprowadzila, daje rade, a on wielki dran bo zamiast zabiegac o nia i walczyc aby wrocila to wydaje sie byc pogodzony, ba nawet zadowolony z losu i zajmuje sie tylko dzieckiem
moja konkluzja; opieram to na moim znikomym doswiadczeniu, niemniej jednak napisze, budowanie zwiazku to nie jest grado jednej bramki i jestem zdania ze oboje powinnismy z siebie dawac, aby oczekiwac ze cos dostaniemy w zamian, jak jedna strona zaniedbuje partnera, to niech zacznie od zadbania, od pracy na pozyskaniem na nowo zaufania, a nie szuka rozwiazania problemu w ucieczce


Nie zaniedbała tylko partner przeważnie spada na 2 miejsce jak pojawi się dziecko.  On czuł się na drugim miejscu i ja również.  On bez winy?  Nie znasz całej sytuacji i historii. Nie, nie jestem super bo mam myśli czy dobrze by było gdybym została ale ja już nie dawałam rady psychicznie mówiłam do niego czy nasza rozlaka myślisz ze wyjdzie na dobre ? A on ze nie wie ale u
Niego się raczej nic nie zmieni.
Nie można oczekiwać za wiele od kogoś skoro samemu się mało daje.!!

A ja myślę, że gdybyś nie straciła pracy, to nie pisałabyś na tym forum i gwizdałabyś na tego faceta. Myślę, że to ty masz go gdzieś, a teraz próbujesz sobie zracjonalizować swoje zachowanie. Jeszcze raz powtórzę - wzięłaś dziecko i wyprowadziłaś się, on przyjął to jako rozstanie, ale nie ucieka od odpowiedzialności za dziecko. Brawa dla tego pana!

Wątpię, by któraś z nas chciała mieć takiego Pana za partnera, skoro nawet nie można z nim porozmawiać, bo unika tego jak ognia.
Ale super, że jest dobrym tatą, naprawdę.

Posty [ 66 do 130 z 190 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026