netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

dziwne rozstanie, sprzeczności.

7 945 odpowiedzi520 090 wyświetleńzałożony przez vex, 24.03.2018

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » dziwne rozstanie, sprzeczności.

Strony Poprzednia 1 … 44 45 46 47 48 … 123 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 926 do 2 990 z 7 946 ]

2 926

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Zagubiona25Niko napisał/a:

Tutaj, czyli gdzie jest mój błąd? Troszkę się zgubiłam.
Jestem świadoma, że jeżeli on ma myślenie nietrzeźwego to nic z tym nie zrobię, wszelkie rozmowy nawet nic nie rządzą, ale kurczę ja będąc z nim byłam z człowiekiem trzeźwym, bo jak dowiedziałam się o problemie poszedł na terapie.
Skoro ja Dalam mu takie ultimatum co do daszej relacji to uważasz, ze powinnam go wtedy zostawić czy w ogóle olać jeszcze zanim poszedł na ta terapie? Jakby nie patrzeć mój wymógł spełnił, tzn. Spełniał do tej pory, bo teraz wrócił ten chaos i jego myśli jako człowieka, którego nie akceptuje.
On był niekonsekwentny w swoich obietnichach, wiec ja muszę być konsekwentna teraz w swoich działaniach. Niestety rzeczy obecnie są jeszcze w domu, spakowane, ale nadal są, ponieważ wyszedł jedynie z mała torbą (pod pretekstem wyjścia na basen). Była to tylko wymówka, żeby nie robić szumu w domu. Ja sama nie byłam świadomi tego co się dzieje ponieważ od kilku dni była taka zmienność wypowiedzi i emocji, ze nikt by się w tym nie połapał.

Wiem Jak powinnam postąpić, ale to takie trudne, nawet nie mam z kim się spotkać i o tym pogadać...

Miesiąc to długo, od wczoraj ani łzy... to chyba żal i bezradność. Miesiąc na porzucenie nadzieji to jednak krótko, bardzo krotko, boje się ze z tym sobie nie poradzę.

Nadziei konkretnie na co?
Czy nie masz w swoim otoczeniu nikogo bliskiego - mamy, siostry, koleżanki, znajomych, do których mogłabyś się zwrócić o pomoc? A jeśli nie, to może jest Jakiś Ośrodek Interwencji Kryzysowej, telefon zaufania, tak na początek? Oczywiście masz również forum, Dziewczyny na pewno pomogą, popatrzą na to obiektywnie, bo Ty w emocjach możesz to widzieć inaczej, znam z własnego podwórka, niestety.
Jesteś silna, poradzisz sobie, już zrobiłaś pierwszy, ale najważniejszy krok - pomyślałaś o rozstaniu, podjęłaś w tym celu kroczki, uchyliłaś drzwi ewakuacyjne, teraz musisz tylko trzasnąć tymi drzwiami mocniej a na końcu przekręcić zamek. Pamiętaj, że nie jesteś sama.

2 927

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Twój błąd to wejście w relację z człowiekiem uzależnionym. I tutaj stawianie ultimatum nic nie da. Bo co z tego, że on poszedł na terapię, skoro i tak wszystko wróciło? Jedyna opcja stworzenia takiego związku to z człowiekiem, który już nie bierze przynajmniej kilka lat. A on wytrzymał ile? Rok?

Wystaw mu rzeczy przed drzwi, wywieź do jego rodziców, cokolwiek. Pozbądź się go z mieszkania, żeby nie mógł wrócić.
Miesiąc to wystarczająco na to, żeby samą siebie przekonać co do braku sensu tego wszystkiego.

Wyobraź sobie teraz, że dasz mu drugą szansę. Kolejną, bo z tego co czytałam, to już kilkukrotnie drugie szanse były. Wasz związek właśnie tak będzie wyglądał. Pół roku, rok spokoju i dołek. Terapia, odwyk, rok spokoju i kolejny dołek. Dopóki on sam nie zechce się leczyć. Dopóki nie przejdzie terapii poza ośrodkiem zamkniętym. Dopóki to nie wyjdzie od niego, a nie od Ciebie. Ultimatum nic nie da. On ma się zmieniać dla siebie, nie dla kogoś.

2 928

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
wyimaginowana napisał/a:
Zagubiona25Niko napisał/a:

Czytam to forum i pomyślałam, ze być może od Was dostanę trochę wsparcia, zrozumienia. Założyłam wątek z moim obecnie największym problemem. Zerknięcie tam, proszę?

Jeśli chodzi o wszelakie uzależnienia - nie da się kogoś uratować/pomóc, jeśli ktoś tej pomocy nie chce. Uzależnienie to choroba na całe życie, z definicji nawrotowa, w której dominuje brak kontroli. Ludzie uzależnieni kierują się nie racjonalnym myśleniem, ale pewnymi schematami myślowymi, które to uzależnienie podtrzymują czyli racjonalizują, bagatelizują, przerzucają odpowiedzialność i nałogowo regulują stany emocjonalne.
Wobec takich osób trzeba być konsekwentnym, tzn. jeśli spakowałaś rzeczy to musisz być w tym postanowieniu twarda. Uzależniony może się ocknąć dopiero wtedy kiedy ponosi konsekwencje swoich nałogowych zachowań w całej swojej rozciągłości tzn. zapije/zaćpa i nikt mu nie dowiezie zwolnienia do pracy, nie wyciągnie z izby wytrzeźwień, nie poda rosołu na kaca. A często robią to żony/partnerki uzależnionych, z różnych powodów, najczęsciej to wstyd, chęć pomocy, szeroko rozumiana miłość i przywiązanie. Ale to tylko podtrzymuje świat iluzji takiej osoby - że jest ktoś, kto jego życie posprząta. Najlepsze co możesz zrobić dla WAS to zadbać o siebie, o swoje emocje, o swoje życie odchodząc od niego. Pomaganie komuś to nie zawsze trwanie przy nim zawsze, zwłaszcza przy uzależnionych osobach.

Czytam to wszystko i niby wszystko wiem, rozumiem. Wiem jak nie tylko powinnam co muszę zrobić, ale nie spotkałam się w życiu z trudniejszym postępowaniem...

2 929 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2018-12-28 18:08:27)

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
wyimaginowana napisał/a:

/.../ Jednak od czasu zmiany pracy, kiedy rosły zarobki, prestiż, nastąpiła jakaś zmiana w myśleniu - ciągle było mało i mało. /.../ Oczywiście wiem, że jak ktoś ma swój rozum to otoczenia gówno może. Ale jak ktoś ma ukryte, niezrealizowane potrzeby, kompleksy itd to wtedy duży bodziec do zmian.

Wyimaginowana sama sobie wyjaśniłaś powody jego zmian i ich katalizator.
Jeśli wcześniej nie zauwaźyłaś u swojego exa niedowartościowania i kompleksów - skutków mogłaś nie znać, choć dla każdego lepiej je znać- i dlatego zaskoczyło Cię to, do czego był zdolny, to jest to Twoja prawdziwa porażka, ale z największej porażki możesz wyciągnąć największe i najważniejsze wnioski

2 930

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Zagubiona25Niko napisał/a:
wyimaginowana napisał/a:
Zagubiona25Niko napisał/a:

Czytam to forum i pomyślałam, ze być może od Was dostanę trochę wsparcia, zrozumienia. Założyłam wątek z moim obecnie największym problemem. Zerknięcie tam, proszę?

Jeśli chodzi o wszelakie uzależnienia - nie da się kogoś uratować/pomóc, jeśli ktoś tej pomocy nie chce. Uzależnienie to choroba na całe życie, z definicji nawrotowa, w której dominuje brak kontroli. Ludzie uzależnieni kierują się nie racjonalnym myśleniem, ale pewnymi schematami myślowymi, które to uzależnienie podtrzymują czyli racjonalizują, bagatelizują, przerzucają odpowiedzialność i nałogowo regulują stany emocjonalne.
Wobec takich osób trzeba być konsekwentnym, tzn. jeśli spakowałaś rzeczy to musisz być w tym postanowieniu twarda. Uzależniony może się ocknąć dopiero wtedy kiedy ponosi konsekwencje swoich nałogowych zachowań w całej swojej rozciągłości tzn. zapije/zaćpa i nikt mu nie dowiezie zwolnienia do pracy, nie wyciągnie z izby wytrzeźwień, nie poda rosołu na kaca. A często robią to żony/partnerki uzależnionych, z różnych powodów, najczęsciej to wstyd, chęć pomocy, szeroko rozumiana miłość i przywiązanie. Ale to tylko podtrzymuje świat iluzji takiej osoby - że jest ktoś, kto jego życie posprząta. Najlepsze co możesz zrobić dla WAS to zadbać o siebie, o swoje emocje, o swoje życie odchodząc od niego. Pomaganie komuś to nie zawsze trwanie przy nim zawsze, zwłaszcza przy uzależnionych osobach.

Czytam to wszystko i niby wszystko wiem, rozumiem. Wiem jak nie tylko powinnam co muszę zrobić, ale nie spotkałam się w życiu z trudniejszym postępowaniem...

Tak, to trudne, bo i nigdy wcześniej nie miałaś takiego dylematu. Ale w tym wypadku czas działa na niekorzyść - będzie tylko trudniej podjąć Ci taką decyzję i wcielić ją w życie.

2 931

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Lady Loka napisał/a:

Twój błąd to wejście w relację z człowiekiem uzależnionym. I tutaj stawianie ultimatum nic nie da. Bo co z tego, że on poszedł na terapię, skoro i tak wszystko wróciło? Jedyna opcja stworzenia takiego związku to z człowiekiem, który już nie bierze przynajmniej kilka lat. A on wytrzymał ile? Rok?

Wystaw mu rzeczy przed drzwi, wywieź do jego rodziców, cokolwiek. Pozbądź się go z mieszkania, żeby nie mógł wrócić.
Miesiąc to wystarczająco na to, żeby samą siebie przekonać co do braku sensu tego wszystkiego.

Wyobraź sobie teraz, że dasz mu drugą szansę. Kolejną, bo z tego co czytałam, to już kilkukrotnie drugie szanse były. Wasz związek właśnie tak będzie wyglądał. Pół roku, rok spokoju i dołek. Terapia, odwyk, rok spokoju i kolejny dołek. Dopóki on sam nie zechce się leczyć. Dopóki nie przejdzie terapii poza ośrodkiem zamkniętym. Dopóki to nie wyjdzie od niego, a nie od Ciebie. Ultimatum nic nie da. On ma się zmieniać dla siebie, nie dla kogoś.

Czyli, żeby sam do tego doszedł nie może mieć ze mną kontaktu? Chodzi mi o takie sytuacje:
1. Chce wrócić, bo sobie nie radzi, rozumie swój błąd, chce się leczyć, leczy się w ośrodku zamkniętym, bądź w terapii spotkaniowej i wtedy ma obok siebie osoby mu bliskie. Gdy nie idzie do ośrodka to tym samym kontynuuje prace.
2. Chce iść na terapie ja go nie wspieram, nie kontaktuje się z nim?
3. Nie idzie na żadna terapie nie ma kontaktu - ten punkt bez dyskusji, ale co z pozostałymi?
2. Chce wrócić

2 932

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Zagubiona25Niko napisał/a:

Czytam to forum i pomyślałam, ze być może od Was dostanę trochę wsparcia, zrozumienia. Założyłam wątek z moim obecnie największym problemem. Zerknięcie tam, proszę?

Przeczytałam twój wątek strasznie mnie zdołował sprawa wydaje się prosta zostaw go niech sobie sam radzi ty nie niszcz swojego życia ...... ale powiem wam że ja chyba tak bym nie potrafiła starała bym się mu pomóc , kurde sama niewiem masz bardzo ciężką sytułacje chyba cięższa niż my tu wszystkie .....sama niewiem co ci doradzić.  Może inaczej się ciebie spytam co ty uważasz na ten temat chcesz ratować związek ?

2 933

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
MagdaLena1111 napisał/a:
wyimaginowana napisał/a:

/.../ Jednak od czasu zmiany pracy, kiedy rosły zarobki, prestiż, nastąpiła jakaś zmiana w myśleniu - ciągle było mało i mało. /.../ Oczywiście wiem, że jak ktoś ma swój rozum to otoczenia gówno może. Ale jak ktoś ma ukryte, niezrealizowane potrzeby, kompleksy itd to wtedy duży bodziec do zmian.

Wyimaginowana sama sobie wyjaśniłaś powody jego zmian i ich katalizator.
Jeśli wcześniej nie zauwaźyłaś u swojego exa niedowartościowania i kompleksów - skutków mogłaś nie znać, choć dla każdego lepiej je znać- i dlatego zaskoczyło Cię to, do czego był zdolny, to jest to Twoja prawdziwa porażka, ale z największej porażki możesz wyciągnąć największe i najważniejsze wnioski

Masz rację, może nie zauważyłam, pewnie na pewno skoro tak się to potoczyło. Mądry Polak po szkodzie, niestety, a może stety, może to mi pozwoli patrzeć szerzej i widzieć ostrzej takie symptomy u kolejnej osoby (jeśli się takowa znajdzie i nie będzie to kot smile ) W sumie mogłam połączyć fakty, że niecierpliwy, że narzeka na kolegów, na niesprawiedliwość, ja to może i widziałam, starałam się motywować w taką stronę, że przyjdzie jego czas, że będzie to zdobywał powoli, ale trwale. Niby rozumiał, niby się zgadzał, widać myślał inaczej, mówił inaczej, postąpił inaczej.

2 934

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Zagubiona25Niko napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Twój błąd to wejście w relację z człowiekiem uzależnionym. I tutaj stawianie ultimatum nic nie da. Bo co z tego, że on poszedł na terapię, skoro i tak wszystko wróciło? Jedyna opcja stworzenia takiego związku to z człowiekiem, który już nie bierze przynajmniej kilka lat. A on wytrzymał ile? Rok?

Wystaw mu rzeczy przed drzwi, wywieź do jego rodziców, cokolwiek. Pozbądź się go z mieszkania, żeby nie mógł wrócić.
Miesiąc to wystarczająco na to, żeby samą siebie przekonać co do braku sensu tego wszystkiego.

Wyobraź sobie teraz, że dasz mu drugą szansę. Kolejną, bo z tego co czytałam, to już kilkukrotnie drugie szanse były. Wasz związek właśnie tak będzie wyglądał. Pół roku, rok spokoju i dołek. Terapia, odwyk, rok spokoju i kolejny dołek. Dopóki on sam nie zechce się leczyć. Dopóki nie przejdzie terapii poza ośrodkiem zamkniętym. Dopóki to nie wyjdzie od niego, a nie od Ciebie. Ultimatum nic nie da. On ma się zmieniać dla siebie, nie dla kogoś.

Czyli, żeby sam do tego doszedł nie może mieć ze mną kontaktu? Chodzi mi o takie sytuacje:
1. Chce wrócić, bo sobie nie radzi, rozumie swój błąd, chce się leczyć, leczy się w ośrodku zamkniętym, bądź w terapii spotkaniowej i wtedy ma obok siebie osoby mu bliskie. Gdy nie idzie do ośrodka to tym samym kontynuuje prace.
2. Chce iść na terapie ja go nie wspieram, nie kontaktuje się z nim?
3. Nie idzie na żadna terapie nie ma kontaktu - ten punkt bez dyskusji, ale co z pozostałymi?
2. Chce wrócić

Wątpię, żeby on na ten moment rozumiał swój błąd i chciał się leczyć. Tak czy inaczej on to zrobi dla Ciebie. A musi to zrobić dla siebie, tylko wtedy będzieto faktycznie skuteczne. Często jest tak, że dopóki taka osoba nie osiągnie całkowitego dna, to się nie idzie leczyć. A Ty mu uniemożliwisz osiągnięcie takiego dna będąc z nim. Brutalne, ale prawdziwe.

Dodałabym jeszcze do tego jedno. Jeżeli już kilka razy rozchodziliście się i schodziliście, to tak naprawdę to tylko kwestia czasu, aż rozejdziecie się na dobre. Nic nie ma z takich związków. Kij z tym, jaki był powód tego rozchodzenia się. To tak nie działa.

I Ty też musisz iść na terapię.

2 935

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
GwiezdnyPył napisał/a:
Zagubiona25Niko napisał/a:

Czytam to forum i pomyślałam, ze być może od Was dostanę trochę wsparcia, zrozumienia. Założyłam wątek z moim obecnie największym problemem. Zerknięcie tam, proszę?

Przeczytałam twój wątek strasznie mnie zdołował sprawa wydaje się prosta zostaw go niech sobie sam radzi ty nie niszcz swojego życia ...... ale powiem wam że ja chyba tak bym nie potrafiła starała bym się mu pomóc , kurde sama niewiem masz bardzo ciężką sytułacje chyba cięższa niż my tu wszystkie .....sama niewiem co ci doradzić.  Może inaczej się ciebie spytam co ty uważasz na ten temat chcesz ratować związek ?

Dziękuje za zrozumienie. Czy chce: ja wiem jak mogłoby to wszystko wyglądać, mianowicie powrót do normalności wymaga wiele pracy, jednak wiem że ja nie miałabym z tym problemu, wszystko tkwi w tym, żeby to On chciał.
Ja do końca życia najprawdopodobniej będę musiała przyjmować co rano pewne tabletki - wiąże się to z choroba, on jako osoba uzależniona tez każdego dnia musi z tym walczyć (dla porównania tak jak ja z chorobą), a to wiąże się chociażby z uczęszczaniem w terapii, zmiana swoich zachowań, tzn. Powrotu osoby trzeźwej, trzeźwo myślącej. Bo przy takich uzależnieniach występują dwie osobowości, żeby być i myśleć jak ta trzeźwa trzeba stałej pracy psychoterapeutycznej.

Ja jestem na to gotowa, wiec można powiedzieć, ze chęci do ratowania związku nadal mam. Jednak to tylko On może zdecydować o tym jak wszystko będzie wyglądać. Zastanawia mnie tylko to, czy kontakt z Nim to rzeczywiście przezucanie na mnie odpowiedzialność, wręcz wymuszenia na nim podjęcia terapi czy mimo kontaktu on sam mógłby do tego dojść. To tylko czysta teoria na te chwile, bo oczywiście kontaktu na te chwile brak.

2 936 Ostatnio edytowany przez wyimaginowana (2018-12-28 18:26:00)

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Zagubiona25Niko napisał/a:

Czyli, żeby sam do tego doszedł nie może mieć ze mną kontaktu? Chodzi mi o takie sytuacje:
1. Chce wrócić, bo sobie nie radzi, rozumie swój błąd, chce się leczyć, leczy się w ośrodku zamkniętym, bądź w terapii spotkaniowej i wtedy ma obok siebie osoby mu bliskie. Gdy nie idzie do ośrodka to tym samym kontynuuje prace.
2. Chce iść na terapie ja go nie wspieram, nie kontaktuje się z nim?
3. Nie idzie na żadna terapie nie ma kontaktu - ten punkt bez dyskusji, ale co z pozostałymi?
2. Chce wrócić

Tak, nie możecie mieć kontaktu. Żeby cokolwiek zmienić w swoim życiu, musi ponieść konsekwencje i powiązać swoje działanie ze skutkami, zobaczyć mechanizmy jakie stosuje. Na razie, w sytuacji hipotetycznej, że on dostrzega swój błąd - co to znaczy błąd, co to znaczy nie radzi sobie, z czym? A no najpewniej z tym, że nie ma osoby która daje mu ten parasol ochronny, że właśnie nie będzie tej osoby co to wszystko ogarnie, podniesie, otrzepie, będzie kochać za dwoje, leczyć się za dwoje. On musi urzeczywistnić stratę, odczuć ją i dopiero wtedy jest szansa, że poczuje potrzebę zmiany dla siebie. Na razie robiłby dla Ciebie, Tobie wpajając, że jest odwrotnie.

EDIT: No i oczywiście może być tak, chociaż to brutalne, że starta Ciebie, to nie będzie jego dno, że będzie musiał stracić jeszcze wiele więcej, żeby się otrząsnąć. Wiem, że to przykre, ale tak działają mechanizmy uzależnienia, szczególnie jeśli chodzi tutaj o narkotyki.

2 937

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Lady Loka napisał/a:
Zagubiona25Niko napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Twój błąd to wejście w relację z człowiekiem uzależnionym. I tutaj stawianie ultimatum nic nie da. Bo co z tego, że on poszedł na terapię, skoro i tak wszystko wróciło? Jedyna opcja stworzenia takiego związku to z człowiekiem, który już nie bierze przynajmniej kilka lat. A on wytrzymał ile? Rok?

Wystaw mu rzeczy przed drzwi, wywieź do jego rodziców, cokolwiek. Pozbądź się go z mieszkania, żeby nie mógł wrócić.
Miesiąc to wystarczająco na to, żeby samą siebie przekonać co do braku sensu tego wszystkiego.

Wyobraź sobie teraz, że dasz mu drugą szansę. Kolejną, bo z tego co czytałam, to już kilkukrotnie drugie szanse były. Wasz związek właśnie tak będzie wyglądał. Pół roku, rok spokoju i dołek. Terapia, odwyk, rok spokoju i kolejny dołek. Dopóki on sam nie zechce się leczyć. Dopóki nie przejdzie terapii poza ośrodkiem zamkniętym. Dopóki to nie wyjdzie od niego, a nie od Ciebie. Ultimatum nic nie da. On ma się zmieniać dla siebie, nie dla kogoś.

Czyli, żeby sam do tego doszedł nie może mieć ze mną kontaktu? Chodzi mi o takie sytuacje:
1. Chce wrócić, bo sobie nie radzi, rozumie swój błąd, chce się leczyć, leczy się w ośrodku zamkniętym, bądź w terapii spotkaniowej i wtedy ma obok siebie osoby mu bliskie. Gdy nie idzie do ośrodka to tym samym kontynuuje prace.
2. Chce iść na terapie ja go nie wspieram, nie kontaktuje się z nim?
3. Nie idzie na żadna terapie nie ma kontaktu - ten punkt bez dyskusji, ale co z pozostałymi?
2. Chce wrócić

Wątpię, żeby on na ten moment rozumiał swój błąd i chciał się leczyć. Tak czy inaczej on to zrobi dla Ciebie. A musi to zrobić dla siebie, tylko wtedy będzieto faktycznie skuteczne. Często jest tak, że dopóki taka osoba nie osiągnie całkowitego dna, to się nie idzie leczyć. A Ty mu uniemożliwisz osiągnięcie takiego dna będąc z nim. Brutalne, ale prawdziwe.

Dodałabym jeszcze do tego jedno. Jeżeli już kilka razy rozchodziliście się i schodziliście, to tak naprawdę to tylko kwestia czasu, aż rozejdziecie się na dobre. Nic nie ma z takich związków. Kij z tym, jaki był powód tego rozchodzenia się. To tak nie działa.

I Ty też musisz iść na terapię.


Czyli zostawiam i nie kontaktuje się, żeby osiągnął dno, a skąd mam pewność ze nie osiągnie dna właśnie przez ten czas teraz, pozostając bez niczego?

Ja na terapie uczęszczam już

2 938

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
wyimaginowana napisał/a:
Zagubiona25Niko napisał/a:

Czyli, żeby sam do tego doszedł nie może mieć ze mną kontaktu? Chodzi mi o takie sytuacje:
1. Chce wrócić, bo sobie nie radzi, rozumie swój błąd, chce się leczyć, leczy się w ośrodku zamkniętym, bądź w terapii spotkaniowej i wtedy ma obok siebie osoby mu bliskie. Gdy nie idzie do ośrodka to tym samym kontynuuje prace.
2. Chce iść na terapie ja go nie wspieram, nie kontaktuje się z nim?
3. Nie idzie na żadna terapie nie ma kontaktu - ten punkt bez dyskusji, ale co z pozostałymi?
2. Chce wrócić

Tak, nie możecie mieć kontaktu. Żeby cokolwiek zmienić w swoim życiu, musi ponieść konsekwencje i powiązać swoje działanie ze skutkami, zobaczyć mechanizmy jakie stosuje. Na razie, w sytuacji hipotetycznej, że on dostrzega swój błąd - co to znaczy błąd, co to znaczy nie radzi sobie, z czym? A no najpewniej z tym, że nie ma osoby która daje mu ten parasol ochronny, że właśnie nie będzie tej osoby co to wszystko ogarnie, podniesie, otrzepie, będzie kochać za dwoje, leczyć się za dwoje. On musi urzeczywistnić stratę, odczuć ją i dopiero wtedy jest szansa, że poczuje potrzebę zmiany dla siebie. Na razie robiłby dla Ciebie, Tobie wpajając, że jest odwrotnie.

EDIT: No i oczywiście może być tak, chociaż to brutalne, że starta Ciebie, to nie będzie jego dno, że będzie musiał stracić jeszcze wiele więcej, żeby się otrząsnąć. Wiem, że to przykre, ale tak działają mechanizmy uzależnienia, szczególnie jeśli chodzi tutaj o narkotyki.

Masz racje, trzymajcie wiec za mnie kciuki, żebym była konsekwentna, a on żeby wrócił na trzeźwą drogę.

Nasuwa mi się jeszcze jedno pytanie. Sytuacja wyglada tak: rozmowa między nami, On twierdzi ze wszystko zmieni, pójdzie na terapie a ja w tym momencie mówię... no właśnie, jak ja mam się zachować w tej sytuacji. Bo jeśli powiem, ze to ma wyjść z jego inicjatywy to przecież powie, że to jego decyzja a ja argumentów na podważenie nie będę miała.
Czy w przypadku prób kontaktowania się ze mną muszę je ignorować, mimo wszystko? Cokolwiek by się nie działo i czekać w sumie na co?

Sytuacja jest prosta przy założeniu, że to koniec relacji niezależnie od tego co będzie, ale w przypadku o którym mówimy rodzi się problem tego kiedy tak naprawdę można odpowiedzieć na jakieś jego wiadomości.

2 939

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Zagubiona, odetnij się. Nie daj się wkręcić w takie rozmowy. To nie jest facet dla Ciebie i pokazuje to nie jego uzależnienie, a te rozstania i powroty.
Jak ktoś się rozstaje, to się rozstaje i tyle. Nie ma powrotu. Wyobrażasz sobie przyszłość z nim? Założenie rodziny?
To tylko 1.5 roku. Przebojelesz. A dla Ciebie samej lepiej będzie nie wracać.

2 940 Ostatnio edytowany przez Jazzmine (2018-12-28 18:56:24)

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Zagubiona najważniejsze jest w tym wszystkim to, ze jestes świadoma i wiesz co sie dzieje i jak należy postąpić. Z cała pewnością nie przychodzi Ci to łatwo, ale pamiętaj jedno - w swoim życiu powinnaś byc dla siebie najwazniejsza, a przy tym człowieku przyjęłaś postawę męczennicy, która bedzie dzielnie wyciągać go z bagna. Tak długo, jak długo on nie bedzie miał na to ochoty, nie przyniesie to żadnego efektu. Niektórzy musza stoczyć sie na samo dno, zeby sie od niego odbić. Jestes młoda kobieta, która ma całe życie przed sobą i zastanów sie, czy wlasnie takiej przyszłości chcesz dla siebie i byc moze kiedys swoich dzieci? Chyba nie? Podjęłas jakieś kroki, spakowałas go, teraz tylko wytrwaj w swojej decyzji i daj sobie czas na wylizanie ran.

2 941

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Lady Loka napisał/a:

Zagubiona, odetnij się. Nie daj się wkręcić w takie rozmowy. To nie jest facet dla Ciebie i pokazuje to nie jego uzależnienie, a te rozstania i powroty.
Jak ktoś się rozstaje, to się rozstaje i tyle. Nie ma powrotu. Wyobrażasz sobie przyszłość z nim? Założenie rodziny?
To tylko 1.5 roku. Przebojelesz. A dla Ciebie samej lepiej będzie nie wracać.

Jeżeli jednak rozstania są tylko wtedy, gdy na tapecie jest problem z uzależnieniem to czy nie należy to przypisać do uzależnienia?

Loka ja nie planuje się z Nim kontaktować, ale nieco wyżej była rozmowa na temat tego, że gdyby miałaby być jakaś zmiana to na jakiej zasadzie/warunkach.

Wiem, ze najprościej byłoby znaleźć księcia z bajki bez najmniejszych problemów, ale gdzie ja go teraz odnajdę skoro przez całe życie mi się nie udało? smile

2 942

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Zagubiona25Niko napisał/a:
wyimaginowana napisał/a:
Zagubiona25Niko napisał/a:

Czyli, żeby sam do tego doszedł nie może mieć ze mną kontaktu? Chodzi mi o takie sytuacje:
1. Chce wrócić, bo sobie nie radzi, rozumie swój błąd, chce się leczyć, leczy się w ośrodku zamkniętym, bądź w terapii spotkaniowej i wtedy ma obok siebie osoby mu bliskie. Gdy nie idzie do ośrodka to tym samym kontynuuje prace.
2. Chce iść na terapie ja go nie wspieram, nie kontaktuje się z nim?
3. Nie idzie na żadna terapie nie ma kontaktu - ten punkt bez dyskusji, ale co z pozostałymi?
2. Chce wrócić

Tak, nie możecie mieć kontaktu. Żeby cokolwiek zmienić w swoim życiu, musi ponieść konsekwencje i powiązać swoje działanie ze skutkami, zobaczyć mechanizmy jakie stosuje. Na razie, w sytuacji hipotetycznej, że on dostrzega swój błąd - co to znaczy błąd, co to znaczy nie radzi sobie, z czym? A no najpewniej z tym, że nie ma osoby która daje mu ten parasol ochronny, że właśnie nie będzie tej osoby co to wszystko ogarnie, podniesie, otrzepie, będzie kochać za dwoje, leczyć się za dwoje. On musi urzeczywistnić stratę, odczuć ją i dopiero wtedy jest szansa, że poczuje potrzebę zmiany dla siebie. Na razie robiłby dla Ciebie, Tobie wpajając, że jest odwrotnie.

EDIT: No i oczywiście może być tak, chociaż to brutalne, że starta Ciebie, to nie będzie jego dno, że będzie musiał stracić jeszcze wiele więcej, żeby się otrząsnąć. Wiem, że to przykre, ale tak działają mechanizmy uzależnienia, szczególnie jeśli chodzi tutaj o narkotyki.

Masz racje, trzymajcie wiec za mnie kciuki, żebym była konsekwentna, a on żeby wrócił na trzeźwą drogę.

Nasuwa mi się jeszcze jedno pytanie. Sytuacja wyglada tak: rozmowa między nami, On twierdzi ze wszystko zmieni, pójdzie na terapie a ja w tym momencie mówię... no właśnie, jak ja mam się zachować w tej sytuacji. Bo jeśli powiem, ze to ma wyjść z jego inicjatywy to przecież powie, że to jego decyzja a ja argumentów na podważenie nie będę miała.
Czy w przypadku prób kontaktowania się ze mną muszę je ignorować, mimo wszystko? Cokolwiek by się nie działo i czekać w sumie na co?

Sytuacja jest prosta przy założeniu, że to koniec relacji niezależnie od tego co będzie, ale w przypadku o którym mówimy rodzi się problem tego kiedy tak naprawdę można odpowiedzieć na jakieś jego wiadomości.

Jak twierdzi, że wszystko zmieni, to mówisz, że życzysz powodzenia, trzymasz kciuki, ale urywasz kontakt, bo podtrzymywanie go to dalej motywacja zewnętrzna, oon nawet pojdzie na ta terapie, coś tam pozmienia, ale schemat będzie powracał, bo on będzie żył w przeświadczeniu, że teraz byłaś trochę bardziej stanowcza, no ale ja się podleczę i będzie dobrze i mu odpuścisz winy. A no nie, on musi zobaczyć że substancja rządzi nim, a nie na odwrót.
Próby kontaktu ignorować, odciąć się i na nic nie czekać. Jeśli on zmieni siebie to kiedyś Ci za to podziękuje, ale ty musisz zadbac o siebie tutaj i teraz i nie liczyć i nie czekać na nic, żyć dalej, realizować siebie, a znajdzie się osoba, która to doceni.

2 943 Ostatnio edytowany przez wyimaginowana (2018-12-28 19:20:22)

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Zagubiona25Niko napisał/a:

[

Jeżeli jednak rozstania są tylko wtedy, gdy na tapecie jest problem z uzależnieniem to czy nie należy to przypisać do uzależnienia?

Nie, nie należy. Każde uzależnienie powoduje zmiany struktury osobowości, i dotyczy to zarówno biorącego jak i Partnera/ki, bo on/ona też jest współuzależniony. Uzyskanie stanu trzeźwości, nawet wieloletniej, nie daje gwarancji, że nagle te dwie osoby w związku będą mieć takie same potrzeby i sposób widzenia świata. Zresztą, branie/picie czegokolwiek to w jakiś sposób kompensacja deficytów. A jaka gwarancja, że za chwilę taka osoba nie znajdzie innego, mniej/bardziej destrukcyjnego sposobu realizacji niezaspokojonych potrzeb? To, że ktoś trwa przy takiej osobie i wchodzi we współuzależnienie to też nie bierze się z powietrza, to też oznaka niezaspokojonych potrzeb, lęków, obaw, błędnego myślenia o sobie i świecie. Tak myślę.

2 944

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Dziękuję Wam wszystkim za te wszystkie porady, mam nadzieje, że dam radę i będę konsekwentna w tym wszystkim. Uczucia na te chwilę mam jeszcze bardzo mieszane, zapewne jak każdy po rozstaniu.
Brakuje mi takich osób w realu, wiec tym bardziej dziękuję, że miałam z kim podzielić się moimi problemami.

2 945

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Zagubiona25Niko napisał/a:

Dziękuję Wam wszystkim za te wszystkie porady, mam nadzieje, że dam radę i będę konsekwentna w tym wszystkim. Uczucia na te chwilę mam jeszcze bardzo mieszane, zapewne jak każdy po rozstaniu.
Brakuje mi takich osób w realu, wiec tym bardziej dziękuję, że miałam z kim podzielić się moimi problemami.

Zawsze w chwilach kryzysów i wątpliwości możesz tutaj napisać wink Ale tak jak pisała chyba Lady Loka - terapia byłaby dla Ciebie dobrą opcją, bo nawet to, że tyle czasu pozostawałaś z osobą uzależnioną pozostawia zmiany bądź utrwala jakieś błędne przekonania, które już istniały wcześniej, plus pojawiają się schematy myślowe i inne takie, które mogą Ci potem utrudniać życie. Najlepiej przepracować to dla samej siebie, żeby potem móc sobie powiedzieć, że jesteś fajną babką i to Ty decydujesz o swoim życiu, zgodnie z tym co dla Ciebie dobre, a nie tym, co wydaje się prostsze, bardziej dostępne;)

2 946

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Hej...
Czytam od dawna wasze posty i bardzo podziwiam każda z was jak sobie radzicie po rozstaniu..
ja zostalam porzucona ok. 4 miesiące temu. Po 7 latach związku (były zaręczyny ) 
Powoli staje na nogi.. ale czuje się fatalnie. Dopadł mnie efekt wyrzutów sumienia, ze bardzo upodliłam sie po rozstaniu. Nie miałam doświadczenia i wielkiej siły, aby przestać walczyć, a teraz cierpię przez swoją głupotę...
Żyłam w pięknym związku, który runął jak domek z kart a bliska mi osoba potraktowała mnie jakbym nic nie znaczyła...
okres świąt był najgorszy.

2 947

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Samotnanarzeczona napisał/a:

Hej...
Czytam od dawna wasze posty i bardzo podziwiam każda z was jak sobie radzicie po rozstaniu..
ja zostalam porzucona ok. 4 miesiące temu. Po 7 latach związku (były zaręczyny ) 
Powoli staje na nogi.. ale czuje się fatalnie. Dopadł mnie efekt wyrzutów sumienia, ze bardzo upodliłam sie po rozstaniu. Nie miałam doświadczenia i wielkiej siły, aby przestać walczyć, a teraz cierpię przez swoją głupotę...
Żyłam w pięknym związku, który runął jak domek z kart a bliska mi osoba potraktowała mnie jakbym nic nie znaczyła...
okres świąt był najgorszy.

Ja właśnie się rozsyłałam, to wszystko nie jest tak proste jak się wydaje.
Może masz ochotę na wymianę wiadomości poza forum?

2 948

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Samotnanarzeczona napisał/a:

Hej...
Czytam od dawna wasze posty i bardzo podziwiam każda z was jak sobie radzicie po rozstaniu..
ja zostalam porzucona ok. 4 miesiące temu. Po 7 latach związku (były zaręczyny ) 
Powoli staje na nogi.. ale czuje się fatalnie. Dopadł mnie efekt wyrzutów sumienia, ze bardzo upodliłam sie po rozstaniu. Nie miałam doświadczenia i wielkiej siły, aby przestać walczyć, a teraz cierpię przez swoją głupotę...
Żyłam w pięknym związku, który runął jak domek z kart a bliska mi osoba potraktowała mnie jakbym nic nie znaczyła...
okres świąt był najgorszy.

Coś więcej? chcesz opisać swoją historię ? Bo ciężko ci coś doradzić . Jedyne co to mogę ci współczuć bo też byłam narzeczona i byłam z exem 10lat więc wiem jak to boli .

2 949

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Samotnanarzeczona napisał/a:

Hej...
Czytam od dawna wasze posty i bardzo podziwiam każda z was jak sobie radzicie po rozstaniu..
ja zostalam porzucona ok. 4 miesiące temu. Po 7 latach związku (były zaręczyny ) 
Powoli staje na nogi.. ale czuje się fatalnie. Dopadł mnie efekt wyrzutów sumienia, ze bardzo upodliłam sie po rozstaniu. Nie miałam doświadczenia i wielkiej siły, aby przestać walczyć, a teraz cierpię przez swoją głupotę...
Żyłam w pięknym związku, który runął jak domek z kart a bliska mi osoba potraktowała mnie jakbym nic nie znaczyła...
okres świąt był najgorszy.

Witaj, bardzo mi smutno, że trafia tutaj kolejna osoba, która cierpi sad Co do radzenia sobie - każdy z nas stosuje takie sposoby jakie akurat są mu dostępne, nie wszystkie są skuteczne, ale po to tu jesteśmy, bo niektóre z nas są dalej w tym procesie,  inne (np. ja) dopiero na początku tej drogi i potrzebują rad i wsparcia od osób, które to przeszły.
Twoja historia przypomina mi moją, przynajmniej pod względem stażu i pewnie tego zaangażowania,stąd jestem w stanie wyobrazić sobie co czujesz. Piszesz, że minęło 4 miesiące - w jakim miejscu jesteś? Jeśli chcesz/potrzebujesz wyrzucić z siebie co Cię spotkało - zawsze możesz smile

2 950 Ostatnio edytowany przez Jazzmine (2018-12-28 20:33:16)

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Nie chce zabrzmieć jak wredna baba, ale zastanawiam sie, czy któraś z Was pofatygowała sie przeczytac ten watek? Wiecie, ze macie w nim wiele przemyśleń i odpowiedzi na Wasze pytania? Wiem, ze każda chce byc traktowana indywidualnie, ale wiele wniosków mozna wyciągnąć czytając posty od samego początku, dodaje to duzo otuchy, pozwala nabrać dystansu.. tylko.. No wlasnie.. trzeba przeczytac ponad 70stron wink

2 951

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Mogę spróbować w skrócie opisać. Wiaodmo ciężko zobrazować cały związek bo to teoche lat. Ogólnej zawsze układało nam się dobrze. Byliśmy ze sobą od młodych lat, zaczynajac jako przyjaciele. Oboje dużo przeszliśmy w dzieciństwie ( dzieci z rozbitych rodzin) to gdzieś nas połączyło. Szybko razem mieszkaliśmy bo tak potoczyła się jego sytuacja życiowa. Mieszkał z moja rodzina w naszej miejscowości rodzinnej i jeździł na studia ( jego jedyny obowiązek ). Potem obije się przeprowadziliśmy do większego mista wsyzysko się dobrze układało. Bywały kłótnie i sprzeczki jak w każdym związku. On należał do facetów bardzo ambitnych, zaradnych, bardzo mądrych, nie lubił imprezować i pic za bardzo alkoholu ( nie zakazywałam nic ). Dużo czasu poświęcał na naukę, czasem może za często bo przez to nie chciał dużo podróżować czy wychodzić bo wolał siedzieć w domu i się uczuć. Nie wymagałam od niego wielkich starań bo tak zawsze mnie wspierał. Przyzwyczaiłam się do domowego życia i takiego wycofania ze świata. Mieliśmy znajomych, ale jakoś często nigdzie nie wychodziliśmy. Jego trzebabylo wręcz namawiać na imprezę czy wyjscie Z kolegami. Staralam się o niego dbać robić obiady, wspierać itd.
Po przeprowadzę również zaczlelam prace na cały etat, dodatkowo studia i ogarnianie wspólnego mieszkania. W 6 rocznice mi się oświadczył i byłam bardzo szczęśliwa.  Niestety przyszedł ciężki okres w moim życiu. Mieliśmy beznadziejnego współlokatora ( nasz kolega ) który wiecznie pił i robił bałagan i zaczęły się o to problemy. Miałam ogromny stres przy pisaniu pracy lic. , dodatkowo podejrzewano u mnie raka. Wiec nie potrafiłam już tak się cieszyć wszystkim. Rozmawiałam z nim o problemach, ale czułam ze on zaczął się wycofywać. sad nie starał się już tak mnie wspierać kiedy to ja potrzebowałam być na 1 miejscu. Nie opowiadał mi już co się dzieje w pracy. Nie chciał ze mną rozmawiać. Niby sypiał normalnie, mówił ze bardzo kocha i się postara udowodnić miłość. Ja dalej robiłam wszystko wokół niego, mimo swoich obowiązków. Z nowym rokiem nagle stał się bardziej popularny w pracy i miał dużo znajomych i nagle chciał często wychodzić. Bywałam o to zła ze oni są na 1 miejscu. Ze jak już wyjdzie to nawet nie wiem z kim i gdzie. Wiecznie po pracy w telefonie. Musiał zostawać dłużej w pracy. Był obojetny na moje łzy i rozmowy. Były częstsze kłótnie, bo narastał stres i wielka tajemnica. Zaczął mi wytykać moje wady i sam prowokował kłótnie wiedząc ze gdzieś mam charakter który nie umie przemilczeć tematu. Tak jestem świadoma, ze czasem za często wybuchałam i się klocilam. Nie zawsze przeprosiłam. Ale dawałam mu jasno znaki ze czuje, ze coś nie gra i boje się ze mnie zdradzi. Zapewniał ze nigdy tego nie zrobi.
Jak się okazało w sierpniu w pewnej rozmowie stwierdził ze już mnie nie kocha, to już nie to samo. ;( chodź byliśmy razem na urlopie i było cudownie.
Jak go przycisnęłam okazało się, ze mnie zdradzał od kwietnia... spotykał się z koleżanka z pracy sad w sumie do dziś się z nią spotyka.
Ja cały czas żyłam nadzieja ze coś nas wyjątkowego łączy po wszystkich latach i zaliczyłam o niego. On zwyczajnie wyszedł i od razu wskoczył w relacje z koleżanka ( która widziała ze on ma dziewczynę ).
Zranił mnie, ze nie potrafił rozmawiać jak mężczyzna, ze kłamał za plecami i zapewniał miłość chodź nawet dostawał znaki, ze czuje coś nie tak...
Powtarzał, ze jestem najważniejsza i jedyna, a pewnie chwile wcześniej był z nią..
od razu się domysliłam która to... niestety jest podobna z wyglądu do mnie. Z charakteru całkiem inna ( lepsza ) on nagle pełen życia chce wychodzić na koncerty, festiwale, jeździć na wycieczki bo ona takie rzeczy lubi...
ja wyszłam na ta najgorsza bo przecież nie dałam mu od razi błogosławieństwa i nie umiałam się cieszyć jego nowa miłością.
Teraz tak już odcielam się od tego.. ale święta mnie zniszczyły, szczególnie ze mieliśmy w grudniu rocznice
Ohhh nie da się wszystkiego opisać..
Wybaczenie jak coś jest nielogiczne

2 952

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Jazzmine napisał/a:

Nie chce zabrzmieć jak wredna baba, ale zastanawiam sie, czy któraś z Was pofatygowała sie przeczytac ten watek? Wiecie, ze macie w nim wiele przemyśleń i odpowiedzi na Wasze pytania? Wiem, ze każda chce byc traktowana indywidualnie, ale wiele wniosków mozna wyciągnąć czytając posty od samego początku, dodaje to duzo otuchy, pozwala nabrać dystansu.. tylko.. No wlasnie.. trzeba przeczytac ponad 70stron wink

Ja przeczytałam naprawdę dużo, ale tutaj chodzi również o te możliwość wygadania się. Mimo tych rad, wsparcia kierowanego do innych osób, każda chce opowiedzieć swoją historie. Przynajmniej ja tak to odbieram. smile

2 953

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Tak wiem, ze jest wiele wątków i dużo czytałam....
Miałam dni, ze już totalnie się odcielam i żyłam swoim życiem. Chodzenie do pracy, wyjścia ze znajomymi, siłownia smile
Ale jednak gdzieś w tym okresie ten ból wrócił. Taka przykra rzeczywistość kim się dla niego stałam. Chodź zawsze go wspierałam i nigdy nie zrobiłam mu krzywdy.
Wiem, ze najlepsza metoda jest odciąć się od wszystkiego co z nim związane..
chodź to strasznie boli, utrata kogoś kto był tak blisko.
mogłam szybciej odezwać się na forum.
Nie chce robić z siebie ofiary smile chcialm tylko jakoś dołączyć do rozmowy bo razem raźniej z tego wyjść.

2 954

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

A ja wam powiem, że dziś mnie złamało, czuję się jakby to było wczoraj. Łzy mi kapią cały czas.  A to dlatego, że  zrozumiałam, że już nic z tego nie będzie ( bo cały czas było...jak odzyskać ex? ) a teraz  posprzątałam po nim i muszę pogodzić się z końcem końców ( jak dojść do siebie po rozstaniu). Czyli dość duży krok.

2 955

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Zagubiona25Niko napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Zagubiona, odetnij się. Nie daj się wkręcić w takie rozmowy. To nie jest facet dla Ciebie i pokazuje to nie jego uzależnienie, a te rozstania i powroty.
Jak ktoś się rozstaje, to się rozstaje i tyle. Nie ma powrotu. Wyobrażasz sobie przyszłość z nim? Założenie rodziny?
To tylko 1.5 roku. Przebojelesz. A dla Ciebie samej lepiej będzie nie wracać.

Jeżeli jednak rozstania są tylko wtedy, gdy na tapecie jest problem z uzależnieniem to czy nie należy to przypisać do uzależnienia?

Loka ja nie planuje się z Nim kontaktować, ale nieco wyżej była rozmowa na temat tego, że gdyby miałaby być jakaś zmiana to na jakiej zasadzie/warunkach.

Wiem, ze najprościej byłoby znaleźć księcia z bajki bez najmniejszych problemów, ale gdzie ja go teraz odnajdę skoro przez całe życie mi się nie udało? smile

Książe z bajki nie istnieje. Ale to nie znaczy, że musisz żyć z narkomanem.
Skoro regularnie rozstajecie się z powodu jego uzależnienia i regularnie pozwalasz mu wracać, to niby dlaczego tym razem miałoby być inaczej?

Życie sobie chcesz zmarnować? Bo ja widziałam takie zmarnowane kobiety, żony uzależnionych. Ani znajomych zaprosić, ani gdzieś pójść, bo nie wiadomo, co facet odwali. Zostawić się boją, bo są współuzależnione i mówią dokładnie to, co Ty. Że przecież on dobry jest jak nie pije.  Gdzie one takiego drugiego znajdą.

2 956 Ostatnio edytowany przez Jazzmine (2018-12-28 20:50:55)

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Zagubiona ja to rozumiem, ale po przeczytaniu przychodzi sie z „inna głowa”. Przynajmniej ja tak miałam smile Polecam tez „chłodne rozstania”, wałkowalam pierwsze 2tygodnie po rozstaniu, bardzo mi to pomagało i dodawało otuchy, ze skoro inni dają radę to i ja dam wink

Samotnanarzeczona cos czuje, ze Twoj eks poczuł powiew świeżości w swoim życiu i to go porwało. Strasznie przykre jest to, co Cie spotkało...

2 957

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Samotnanarzeczona - ja mam takie wrażenie, czytając Twoją historię, że Wasz związek po prostu w pewnym momencie przestał się rozwijać. Ty zajmowałaś się sobą, on zajmował się sobą i tak się mijaliście. W pewnym momencie nie ma już co naprawiać, bo nie ma punktów stycznych, jak się nie jest sobą wzajemnie zainteresowanym. Porwały Was własne problemy i nie potrafiliście oboje wczuć się w sytuację drugiej osoby. Niestety.
Jedyne, co facetowi trzeba zarzucić to to, że nie potrafił raz a porządnie zakończyć tego przed wejściem w romans.

2 958

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Jazzmine napisał/a:

Nie chce zabrzmieć jak wredna baba, ale zastanawiam sie, czy któraś z Was pofatygowała sie przeczytac ten watek? Wiecie, ze macie w nim wiele przemyśleń i odpowiedzi na Wasze pytania? Wiem, ze każda chce byc traktowana indywidualnie, ale wiele wniosków mozna wyciągnąć czytając posty od samego początku, dodaje to duzo otuchy, pozwala nabrać dystansu.. tylko.. No wlasnie.. trzeba przeczytac ponad 70stron wink

Mogę mówić za siebie - czytałam od początku. W wielu kwestiach mi pomógł, zauważałam błędy w swoim myśleniu, pomagał przetrwać najgorsze pierwsze dni, ale zawsze to inaczej, jak ktoś personalnie Ci powie co się nie zgadza w twojej historii, doradzi, ochrzani kiedy trzeba, to działa bardziej orzeźwiająco, niż samo podczytywanie, przynajmniej dla mnie smile

2 959

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Ja też czytałam

2 960 Ostatnio edytowany przez Jazzmine (2018-12-28 20:57:03)

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
wyimaginowana napisał/a:
Jazzmine napisał/a:

Nie chce zabrzmieć jak wredna baba, ale zastanawiam sie, czy któraś z Was pofatygowała sie przeczytac ten watek? Wiecie, ze macie w nim wiele przemyśleń i odpowiedzi na Wasze pytania? Wiem, ze każda chce byc traktowana indywidualnie, ale wiele wniosków mozna wyciągnąć czytając posty od samego początku, dodaje to duzo otuchy, pozwala nabrać dystansu.. tylko.. No wlasnie.. trzeba przeczytac ponad 70stron wink

Mogę mówić za siebie - czytałam od początku. W wielu kwestiach mi pomógł, zauważałam błędy w swoim myśleniu, pomagał przetrwać najgorsze pierwsze dni, ale zawsze to inaczej, jak ktoś personalnie Ci powie co się nie zgadza w twojej historii, doradzi, ochrzani kiedy trzeba, to działa bardziej orzeźwiająco, niż samo podczytywanie, przynajmniej dla mnie smile

Jasne, zdaje sobie sprawę. Po prostu chodziło mi o to, ze przychodzi sie z innym nastawieniem, bo niektore rzeczy juz sie wie smile


AmiaAmia sinusoida - standard. To mija, musisz dac sobie czas i byc dla siebie wyrozumiała. Kiedy przyjaciel mi o tym mowil to niespecjalnie go rozumiałam, ale faktycznie tak jest, emocje szaleją jak na rollercoasterze.

2 961

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Cały czas się wspieraliśmy właśnie.. jeździliśmy na wyjazdy od czasu do czasu. Ja dałam tak historie w skrócie. Rozmawialiśmy o wszystkim i niczym. Ale przyszedł wlansie moment gdzie on stał się bardziej popularny w pracy i zmienił wygląd wtedy zaczął się wycofywać.
Może tak byśmy się rozstali bo coś sie kończyło. Ale on nawet nie podjął próby naprawy czy zmiany czegoś. Nie spróbował powiedzieć czy coś mu przeszkadza albo ze chce spróbować czegos nowego sad ja próbowałam wiele robić, iść na rower, na zwykły spacer. Zawsze to ja dawałam więcej z siebie..
Jest mi przykro ze nawet nie miałam szans żeby wiedzieć na czym stoję tylko od razu mnie oszukiwał. Wracał do domu i grał kogoś innego...wykorzystywał ze robię mu obiadki do pracy, pranie czy śniadania do łóżka. 
tez bardzo mu zależało żebym poszła na te studia co on sad chodź ja skończyłam inny kierunek.

Po takim czasie już próbuje pogodzić się z tym, ze tak by to nie przerwało bo byłam jego 1 dziewczyna. Ze dojrzał i chciał innej kobiety. Tylko boli mnie fakt ze po tym co przeżyliśmy nie zasłużyłam na taki cios. I taktowanie mnie jak wroga żebym to ja czuła się winna sad

2 962

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Dla jasności ja nie przesyłam się interesować się jego życiem. Pytałam jak w pracy i jezdzilam nim do jego rodziny. Rozmawiałam o problemach. Tylko on zaczął się wycofywać.
Ja troche che mniej dawałam z siebie bo milam duży stres, ale nie znaczy ze o niego nie dbałam.  Chcialm po poprostu raz moc być słabsza i być ta osoba związku która potrzebuje wsparcia w ciężkich chwilach.

2 963

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Samotnanarzeczona najczesciej tak postępują zdradzacze. Przerzucają wine na druga strone, zeby samemu poczuć sie lepiej. Nie daj sobie wmówić, ze zasłużyłaś sobie na cos takiego.

2 964

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Lady Loka napisał/a:
Zagubiona25Niko napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Zagubiona, odetnij się. Nie daj się wkręcić w takie rozmowy. To nie jest facet dla Ciebie i pokazuje to nie jego uzależnienie, a te rozstania i powroty.
Jak ktoś się rozstaje, to się rozstaje i tyle. Nie ma powrotu. Wyobrażasz sobie przyszłość z nim? Założenie rodziny?
To tylko 1.5 roku. Przebojelesz. A dla Ciebie samej lepiej będzie nie wracać.

Jeżeli jednak rozstania są tylko wtedy, gdy na tapecie jest problem z uzależnieniem to czy nie należy to przypisać do uzależnienia?

Loka ja nie planuje się z Nim kontaktować, ale nieco wyżej była rozmowa na temat tego, że gdyby miałaby być jakaś zmiana to na jakiej zasadzie/warunkach.

Wiem, ze najprościej byłoby znaleźć księcia z bajki bez najmniejszych problemów, ale gdzie ja go teraz odnajdę skoro przez całe życie mi się nie udało? smile

Książe z bajki nie istnieje. Ale to nie znaczy, że musisz żyć z narkomanem.
Skoro regularnie rozstajecie się z powodu jego uzależnienia i regularnie pozwalasz mu wracać, to niby dlaczego tym razem miałoby być inaczej?

Życie sobie chcesz zmarnować? Bo ja widziałam takie zmarnowane kobiety, żony uzależnionych. Ani znajomych zaprosić, ani gdzieś pójść, bo nie wiadomo, co facet odwali. Zostawić się boją, bo są współuzależnione i mówią dokładnie to, co Ty. Że przecież on dobry jest jak nie pije.  Gdzie one takiego drugiego znajdą.

Nie regularnie, to nie jest sytuacja powtarzająca się. Widzę już drugi raz, ze akurat ktoś o tym wspomina wiec postanowiłam naprostować informacje.

Co do księcia, po prostu wiem, ze nikt nie jest ideałem. Kto wie z jakimi innymi problemami będę się męczyć w związku z innym mężczyzna. Tego nie wie nikt.

Mam już swoje cele i postanowienia i zamierzam się ich trzymać. smile

I fakt, kobiety często tak mówią, jaki on kochany jak nie pije itd. to prawda. Dopoki  jednak ma się tego świadomość na równi z tym, ze chce się żyć jedynie z człowiekiem trzeźwym to nie ma z tym problemu. Pojawia się on wtedy gdy granice się zatracają, ale na szczęście u mnie tego nie ma.

Nigdy nie powiedziałabym, ze skoro na ogół jest aż tak cudowny to sobie może od czasu do czasu użyć bądź coś w tym stylu.

2 965

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Jazzmanem- już akurat ten etap mam za sobą. Długo walczyłam żeby przestać brać cała winę na siebie. Zdarzało mi się go nawet przepraszać za to ze on mnie zdaradzil. Mam taki charakter, ze bardzo biorę coś do siebie..
Przy rozstaniu obiecywał ze chce mieć ze mną kontakt i mu na mnie zależy nawet jak nie będziemy razem. Ja w to wierzyłam a potem wychodziłam na ta najgorsza jak chciałam się odezwać.
Próbowałam oszukać sama siebie ze może nie było nam dane być razem ale gdzieś przyjaźń pozostanie. Ale on odrzucał mnie coraz bardziej.
Odzywał się do mnie żeby zrezygnowała z wykupionej wycieczki do Grecji i przepisała na niego. A ja to zrobiłam bo nie chcialm być zawistna. Nie prosiłam ske o bilet na koncert który razem kupiliśmy no wiem ze zabiera nowa koleżankę.

Walcyzlam jak wytykał mi moje wady, a u siebie nie widział nic. Szukał na sile pretekstu żebym to ja go zostawiła a on miałby czyste sumienie..

Nie jestem osoba która życzy mu źle. Jak ta nowa dziewczyna jest mu pisana i maja być szczęśliwi to nic tu po mnie. Wsyzysko było dla mnie mega ciosem. Bo w trakcie związku nie zauważyłam tak tych sygnałów. Każdy myslam, nawet rodzina ze jest wzyzysko dobrze. On nawet opowiadał swoim rodzica o kupnie wspólnego mieszkania.

2 966 Ostatnio edytowany przez Wojowniczka95 (2018-12-28 21:23:55)

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Jazzmine- już akurat ten etap mam za sobą. Długo walczyłam żeby przestać brać cała winę na siebie. Zdarzało mi się go nawet przepraszać za to ze on mnie zdaradzil. Mam taki charakter, ze bardzo biorę coś do siebie..
Przy rozstaniu obiecywał ze chce mieć ze mną kontakt i mu na mnie zależy nawet jak nie będziemy razem. Ja w to wierzyłam a potem wychodziłam na ta najgorsza jak chciałam się odezwać.
Próbowałam oszukać sama siebie ze może nie było nam dane być razem ale gdzieś przyjaźń pozostanie. Ale on odrzucał mnie coraz bardziej.
Odzywał się do mnie żeby zrezygnowała z wykupionej wycieczki do Grecji i przepisała na niego. A ja to zrobiłam bo nie chcialm być zawistna. Nie prosiłam ske o bilet na koncert który razem kupiliśmy no wiem ze zabiera nowa koleżankę.

Walcyzlam jak wytykał mi moje wady, a u siebie nie widział nic. Szukał na sile pretekstu żebym to ja go zostawiła a on miałby czyste sumienie..

Nie jestem osoba która życzy mu źle. Jak ta nowa dziewczyna jest mu pisana i maja być szczęśliwi to nic tu po mnie. Wsyzysko było dla mnie mega ciosem. Bo w trakcie związku nie zauważyłam tak tych sygnałów. Każdy myslam, nawet rodzina ze jest wzyzysko dobrze. On nawet opowiadał swoim rodzica o kupnie wspólnego mieszkania.

2 967 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2018-12-28 21:28:40)

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Zagubiona, czego Ty tutaj oczekujesz, skoro już podjęłaś decyzję, że wrócisz do niego, jak tylko odpowiednio o to poprosi?

edit.

Był jeden epizod i ściąganie go do domu, potem drugi, naprawianie na nowo kwestii związanej z praca. Nie było natomiast po tym wszystkim żadnych większych motywacji by udać się na terapie. Obecnie zapewne jest w trakcie 3go epizodu i o żadnej zmianie swojego postępowania zapewne nie myśli, zatem tak: powroty były.

Stąd mój wniosek jest taki, że on się nie zmieni. A rozstania i powroty będą dalej. 3 epizody to widać dla Ciebie za mało. Potrzebujesz ilu kolejnych? 3? 10? Naprawdę nie widzisz tego, że to jest toksyczne i niebezpieczne dla Ciebie?

2 968

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Samotnanarzeczona napisał/a:

Jazzmine- już akurat ten etap mam za sobą. Długo walczyłam żeby przestać brać cała winę na siebie. Zdarzało mi się go nawet przepraszać za to ze on mnie zdaradzil. Mam taki charakter, ze bardzo biorę coś do siebie..
Przy rozstaniu obiecywał ze chce mieć ze mną kontakt i mu na mnie zależy nawet jak nie będziemy razem. Ja w to wierzyłam a potem wychodziłam na ta najgorsza jak chciałam się odezwać.
Próbowałam oszukać sama siebie ze może nie było nam dane być razem ale gdzieś przyjaźń pozostanie. Ale on odrzucał mnie coraz bardziej.
Odzywał się do mnie żeby zrezygnowała z wykupionej wycieczki do Grecji i przepisała na niego. A ja to zrobiłam bo nie chcialm być zawistna. Nie prosiłam ske o bilet na koncert który razem kupiliśmy no wiem ze zabiera nowa koleżankę.

Walcyzlam jak wytykał mi moje wady, a u siebie nie widział nic. Szukał na sile pretekstu żebym to ja go zostawiła a on miałby czyste sumienie..

Nie jestem osoba która życzy mu źle. Jak ta nowa dziewczyna jest mu pisana i maja być szczęśliwi to nic tu po mnie. Wsyzysko było dla mnie mega ciosem. Bo w trakcie związku nie zauważyłam tak tych sygnałów. Każdy myslałam, nawet rodzina ze jest wzyzysko dobrze. On nawet opowiadał swoim rodzica o kupnie wspólnego mieszkania.

Bardzo mi przykro, widzę dużo odniesienia do swojej historii, niestety sad ja się o żadnej koleżance nie dowiedziałam, on zaprzeczył, ja nie sprawdziłam, czy mnie okłamał - nie wiem, nic to już nie zmieni. Tyle tylko, że to nie ja zakończyłam związek, a on to zrobił w sposób poniżej wszelkiej krytyki, chociaż myślę, ze też próbował mnie sprowokować swoim zachowaniem, żebym to ja odeszła. Ale widzę, że koledzy, zmiany usposobienia, opowiadanie rzeczy bez pokrycia i brak odpowiedzialności za swoje słowa i obietnice - to już chyba kolejna taka historia, trudno się to czyta, traci się zaufanie do ludzi.

Jesteś dzielna, będzie tylko lepiej, jeszcze będzie świeciło słońce, musi wink

2 969

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Będzie dobrze musi !!! ❤️
Wszystkie damy sobie radę.


Czasem mam tylko takie chory żal, ze straciłam tez przyjaciela... czasem tęsknie za zwykłymi rozmowami z nim. Bo potrafiliśmy się kiedyś dogadać jak mało kto. Niestety potem się to popsuło.
Teraz to w ogóle jest katastrofa.. on nawet nie umiał ze mną się dogadać po rozstaniu co do podziału rzeczy z mieszkania. Nie umiał patrzeć mi w oczy. Bo kiedyś przy spotkaniu widziałam jak na mnie patrzy i się wacha. Ale to już przeszłość...

Kto wie co pokaże życie. Myśle, ze nie umiałabym już z nim być w związku ale nie potrafię do końca go stracić w życiu.. widzieliśmy o sobie i swoich rodzinach wszystko. Jego szczescie jest dla mnie ważne. To jest chore wiem sad

2 970

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Samotnanarzeczona napisał/a:

Czasem mam tylko takie chory żal, ze straciłam tez przyjaciela...

Nie udzielam się w tym wątku, ale akurat przeczytałem Twoją historię - jedna z bardziej popieprzonych historii jakie tutaj znalazłem (biorę tylko pod uwagę związki, które nie zakończyły się ślubem).

Ten facet Cię wykorzystał, posłużył się Tobą, a później Cie bezczelnie zostawił. Przyjaźń? To egoista. Dobrze, że przejrzałaś na oczy. Ciesz się, że tak się to skończyło, masz szanse na szczęście. Głowa do góry. smile Powodzenia.

2 971

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

No właśnie...przyjaciela.  Chyba mi tego najbardziej brakuje...w desperackich momentach mam ochotę zadzwonić i wyżebrać przynajmniej przyjaźń, ale czytając was wiem, że to tylko przedłużenie agonii. A przyjacielem był lepszym niż partnerem. Nikt tak jak on nie rozumiał mojego pokręconego świata.... buuuuuu (chwila zastanowienia...)- Nie to nie prawda, idealizuję go.

2 972

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Samotnanarzeczona napisał/a:

Kto wie co pokaże życie. Myśle, ze nie umiałabym już z nim być w związku ale nie potrafię do końca go stracić w życiu.. widzieliśmy o sobie i swoich rodzinach wszystko. Jego szczęście jest dla mnie ważne. To jest chore wiem sad

Wiesz, pogodzenie się ze stratą to jak żałoba, są fazy, przeplatają się, ale ostatnią jest pogodzenie się i zaakceptowanie tego, że tej osoby już nie ma, nie wróci, nie będzie. Myślę, że jeszcze potrzebny jest na to czas, nic więcej. Nie da się na pstryknięcie palcem, czy na samo postanowienie sobie w głowie z dnia na dzień żyć jakby jego/jej nie było. Tutaj, jak mówisz, straciłaś podwójnie - miłość i przyjaciela.
A co do szczęścia... To chyba dobrze, to znaczy, że kochałaś prawdziwie, że nieważne, co się wydarzyło potrafisz pozwolić mu odejść, nie nienawidząc go. Nie każdy tak potrafi wink

2 973

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Powiem wam dziewczyny jak chcecie wyjść z tego przestańcie pisać jacy oni byli przyjacielscy , mili fajni itp. kopiecie pod sobą dołek i tylko jedna druga nakręca . Jazzmine miała rację warto przeczytać wątek od początku i wziasc z niego jakieś wnioski . Najprostsza rada jaka w tym wątku się przejawia i to dzięki Lady udało mi się wkoncu ogarnąć to POBLOKOWAĆ EX , JEGO RODZINY ZNAJOMYCH żeby nie korciło ich szpiegować . Powywalac wszystkie pamiatki itp. A ja mam inne pytanie do was co robicie żeby nie myśleć o nich jak spędzacie czas ? Uwierzcie mi że lepiej dla każdej z was jak zacznie tu i teraz a nie wracać do tego co było taka moja rada.;-) Ja z chęcią wola bym wiedzieć co  u was  co robicie w ciągu dnia żeby było lepiej. Ja wiem że idealizowanie exow po zerwaniu to normalne ale ja wolę wam pomóc niz słuchać że oni byli przyjacielscy

2 974

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Masz rację Gwiezdny. A posiadanie doła nie usprawiedliwia mojego jejczenia. Próbowałam znaleźć film na Netflix co polecała Katastrofa. I cały czas szukałam serialu "Pachniało" dopiero dziś odkryłam, że chodziło o  "Pachnidło" No i staram się nie stracić wątków na forum.- Bądź na bieżąco.-

2 975 Ostatnio edytowany przez GwiezdnyPył (2018-12-28 22:22:22)

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
AmiaAmia napisał/a:

Masz rację Gwiezdny. A posiadanie doła nie usprawiedliwia mojego jejczenia. Próbowałam znaleźć film na Netflix co polecała Katastrofa. I cały czas szukałam serialu "Pachniało" dopiero dziś odkryłam, że chodziło o  "Pachnidło" No i staram się nie stracić wątków na forum.- Bądź na bieżąco.-

Nie zrozum mnie źle poprostu w tym wątku niewiem jak dziewczyny ale przynajmniej ja nie jestem wstanie pomoc i tego czytać bo zaraz przypomina się mi moje rozstanie dlamnie za wcześnie jest czytać kogoś cierpienie od początku . Zatoka z chęcią pomogę ci i wam wyjść z tego rada co robić żeby nie myśleć itp. masz prawo jęczeć my pomimo że wychodzimy raz na jakiś czas to robimy ale staramy się jak najszybciej wychodzić z tego . A co robisz dla siebie w ciągu dnia żeby nie myśleć ? Mi strasznie bieganie pomogło ale teraz nie polecam bo zimo ;-)
P.s sorry za składanie ale pisze i robię inne rzeczy :-P

2 976

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

W ciągu dnia nie jest najgorzej - odwiedzam sklepy, czytam, ogarnęłam nowy serial, nawet przeczytałam wczoraj książkę, od deski do deski. No i staram się planować z dnia na dzień, ale myślenie falowe nachodzi, może z czasem będzie fakowe wink

2 977

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Tak tez się tego gdzieś nauczyłam, ze nie mogę go wiecznie idealizować. Żeby moc iść dalej muszę sobie powtarzać ze tak się nie zachowuje przyjaciel. Wiedział wszystko o mnie , a nawet nie miał godności przyjść powiedzieć ze odchodzi zanim zbudował sobie grunt z inna. Mógł zwyczajnie mieć jaja i przyjść jak już czuł ze to nie to a nie czekać na inna dziewczyna wyzna mu zauroczenie.
Ja to wiem, ale mimo wszystko życzę mu dobrze !! Każdy ma swoje sumienie i z nim musi żyć.
Zdaje sobie sprawę, ze czasem przychodzą dni, ze tęsknie za kimś kogo dawno nie ma. Zawiodłam się na nim, nie potrafił nawet podziękować mojej mamie jak go przyjęła jak nie miał gdzie mieszkać. Nie przeglądałam zdj po rozstaniu jakoś specjalnie, żeby nad nimi płakać.
Wierze, ze dobro wraca ! Wiec dziele się dobrem jak mogę. Wspieram akcje charytatywne. Za pieniądze, których nie wydałam na prezent dla niego kupiłam karmę dla zwierzaków w schronisku. Mam czyste sumienie po zakończonym związku bo wiem ze dałam z siebie 100%. Wiem, ze dam sobie radę, a na jego uczucia nie mam wpływy bo go nie zmuszę do miłości.
Już jestem na dobrej drodze do uwolnienia się. Nie kontaktuje się. Mam poblokowane profile.
Dużo spotykam się z koleżankami, w końcu mam czas na odbudowę relacji z ludźmi. Jestem bardziej otwarta i nie boje się być sobą, ze to się komuś nie spodoba. Chodzę często do kina bo mam kartę bezlimitu. Wiec takie teoche kinomaniak ze mnie. Było ciężko się przełamać bo kiedyś chodzilam często z nim, ale zrozumiałam ze nie będę siedzieć w domu żeby unikac miejsc z nim związanych. Czasem idę na siłownie jak mam ochotę. Tak to praca big_smile
Muszę kupić laptopa aby oglądać jakieś seriale bo na telefonie nie jest wygodnie tongue
A jak u was ?

2 978

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Lady Loka napisał/a:

Zagubiona, czego Ty tutaj oczekujesz, skoro już podjęłaś decyzję, że wrócisz do niego, jak tylko odpowiednio o to poprosi?

edit.

Był jeden epizod i ściąganie go do domu, potem drugi, naprawianie na nowo kwestii związanej z praca. Nie było natomiast po tym wszystkim żadnych większych motywacji by udać się na terapie. Obecnie zapewne jest w trakcie 3go epizodu i o żadnej zmianie swojego postępowania zapewne nie myśli, zatem tak: powroty były.

Stąd mój wniosek jest taki, że on się nie zmieni. A rozstania i powroty będą dalej. 3 epizody to widać dla Ciebie za mało. Potrzebujesz ilu kolejnych? 3? 10? Naprawdę nie widzisz tego, że to jest toksyczne i niebezpieczne dla Ciebie?

3 epizody w kontekście powrotu do złych nawyków. Zbyt chaotycznie pisałam z uwagi na emocje. Jednak nie o liczbę chodzi. Piszesz, ze podjęłam decyzje taka i taka, mam wrażenie, ze w ogóle się nie rozumiemy. To że o coś dopytuje nie oznacza, ze podjęłam akurat taka decyzje...
Oczekiwałam porady, tyle. Od Ciebie już ją otrzymałam, za co dziękuje.

2 979 Ostatnio edytowany przez GwiezdnyPył (2018-12-28 22:30:47)

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
wyimaginowana napisał/a:

W ciągu dnia nie jest najgorzej - odwiedzam sklepy, czytam, ogarnęłam nowy serial, nawet przeczytałam wczoraj książkę, od deski do deski. No i staram się planować z dnia na dzień, ale myślenie falowe nachodzi, może z czasem będzie fakowe wink

Książki super pomysł na właśnie zaczęłam kończyć swoje pozavzyname książki nawet jedna nowa nabyłam :-P a jaka przeczytałaś ? Ja uwielbiam kryminały .
Samotnanarzeczona siłownia hmmm... Myślę że to też fajna sprawa choć nie byłam na niej nigdy skończyło się tylko na obietnicach :-P.

2 980 Ostatnio edytowany przez Wojowniczka95 (2018-12-28 22:39:51)

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Ja kiedyś często cw w domu z Chodakowska. Miałam etap w życiu ze przez leki dużo przytyłam ( i męczyłam się żeby zrzuci ) . Na początku roku mi się udało mieć dietę i schudnąć trochę.  Ale teraz mam mały pokój i musiałam znaleźć motywacje żeby wyjść do ludzi ! Przestać się zamykać na Świat
Wiec chodzę sobie na zajęcia grupowe. Zumba, joga jakieś siłowe. Czasem chodzę cw z ciężarami tongue
Może w końcu będę mieć super formę na lato, podstawa jest przez to ze się dużo schudło po rozstaniu : D

Ja zazwyczaj czytałam książki Sparksa, bardziej klimaty romansów.
Muszę znaleźć czas do nauki języka bo bardzo to zaniedbałam.

2 981

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

oglądam polsat news  i czytam. leniwa jestem aby ćwiczyć. Ale za to wydłużam czas zamieniając auto na nogi na krótszych trasach.

2 982

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Zagubiona25Niko napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Zagubiona, czego Ty tutaj oczekujesz, skoro już podjęłaś decyzję, że wrócisz do niego, jak tylko odpowiednio o to poprosi?

edit.

Był jeden epizod i ściąganie go do domu, potem drugi, naprawianie na nowo kwestii związanej z praca. Nie było natomiast po tym wszystkim żadnych większych motywacji by udać się na terapie. Obecnie zapewne jest w trakcie 3go epizodu i o żadnej zmianie swojego postępowania zapewne nie myśli, zatem tak: powroty były.

Stąd mój wniosek jest taki, że on się nie zmieni. A rozstania i powroty będą dalej. 3 epizody to widać dla Ciebie za mało. Potrzebujesz ilu kolejnych? 3? 10? Naprawdę nie widzisz tego, że to jest toksyczne i niebezpieczne dla Ciebie?

3 epizody w kontekście powrotu do złych nawyków. Zbyt chaotycznie pisałam z uwagi na emocje. Jednak nie o liczbę chodzi. Piszesz, ze podjęłam decyzje taka i taka, mam wrażenie, ze w ogóle się nie rozumiemy. To że o coś dopytuje nie oznacza, ze podjęłam akurat taka decyzje...
Oczekiwałam porady, tyle. Od Ciebie już ją otrzymałam, za co dziękuje.

Twój temat jest naprawdę ciężki ja może jestem głupia i naiwna ale jeśli się kochacie ja bym walczyła. Wiem że życie z nałogowcem może zniszczyć drugiej osobie życie ale nałogi mogą się pojawiać po wielu latach i co wtedy też się odchodzi od takiej osoby ? Jeśli jest między wami miłość warto ratować jeśli tylko ty kochasz to niestety ale nie ...

2 983

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
GwiezdnyPył napisał/a:
wyimaginowana napisał/a:

W ciągu dnia nie jest najgorzej - odwiedzam sklepy, czytam, ogarnęłam nowy serial, nawet przeczytałam wczoraj książkę, od deski do deski. No i staram się planować z dnia na dzień, ale myślenie falowe nachodzi, może z czasem będzie fakowe wink

Książki super pomysł na właśnie zaczęłam kończyć swoje pozavzyname książki nawet jedna nowa nabyłam :-P a jaka przeczytałaś ? Ja uwielbiam kryminały .
Samotnanarzeczona siłownia hmmm... Myślę że to też fajna sprawa choć nie byłam na niej nigdy skończyło się tylko na obietnicach :-P.

Kryminały <333 Ostatnimi czasy czytałam trylogię Bondy, teraz zaczęłam Mroza, może przez serial na który trafiłam na playerze, zamierzam zakupić następne smile

Siłownie mam w planach od Nowego Roku, z koleżanką, ale trochę się boję, bo nigdy nie łaziłam w takie miejsca, wyjdę na cudaka co to bieżni nie umie obsłużyć... Kiedyś miałam fazę zdrowego odżywania, -20 w 9 miesięcy, potem kilka kg wróciło, a teraz po ostatnich wydarzeniach wróciłam do wagi po diecie - a a miałam się odchudzać, plusy są wink

2 984

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Samotnanarzeczona napisał/a:

Ja kiedyś często cw w domu z Chodakowska. Miałam etap w życiu ze przez leki dużo przytyłam ( i męczyłam się żeby zrzuci ) . Na początku roku mi się udało mieć dietę i schudnąć trochę.  Ale teraz mam mały pokój i musiałam znaleźć motywacje żeby wyjść do ludzi ! Przestać się zamykać na Świat
Wiec chodzę sobie na zajęcia grupowe. Zumba, joga jakieś siłowe. Czasem chodzę cw z ciężarami tongue
Może w końcu będę mieć super formę na lato, podstawa jest przez to ze się dużo schudło po rozstaniu : D

Ja zazwyczaj czytałam książki Sparksa, bardziej klimaty romansów.
Muszę znaleźć czas do nauki języka bo bardzo to zaniedbałam.

Tak po rozstaniu plus jak się schudnie o ile ma się z czego :-P ja schudlam 10kg i czuję się naprawdę lepiej. Zumba super też bym chciała się zapisać planuje z koleżanką jak wyjdzie Zobaczymy bo to postanowienie noworoczne a wiadomo jak z nimi jest ;-)

2 985

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Widziałyście wątek o wakacyjnych wyjazdach singli? Osobiście nie dam rady mam chłopowstręt ale ogólnie fajna idea

2 986

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
AmiaAmia napisał/a:

oglądam polsat news  i czytam. leniwa jestem aby ćwiczyć. Ale za to wydłużam czas zamieniając auto na nogi na krótszych trasach.

Ja akurat nie oglądam telewizji. Moje życie to głównie telefon tongue
Zawsze to jakiś ruch. Ja czekam na wiosnę, jak będzie ciepło i zwykły spacer będzie przyjemny. Jak wszystko budzi się do życia. Koniec depresyjnej pogody. Wiem ze to jeszcze trochę czasu, ale jest na co czekać big_smile
Bardzo lubię robić zdjęcia wiec aż miło się myśli o słoneczku.
Ja cw ale tak moja największa słabość to słodycze haha

2 987 Ostatnio edytowany przez GwiezdnyPył (2018-12-28 22:49:52)

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Samotnanarzeczona napisał/a:
AmiaAmia napisał/a:

oglądam polsat news  i czytam. leniwa jestem aby ćwiczyć. Ale za to wydłużam czas zamieniając auto na nogi na krótszych trasach.

Ja akurat nie oglądam telewizji. Moje życie to głównie telefon tongue
Zawsze to jakiś ruch. Ja czekam na wiosnę, jak będzie ciepło i zwykły spacer będzie przyjemny. Jak wszystko budzi się do życia. Koniec depresyjnej pogody. Wiem ze to jeszcze trochę czasu, ale jest na co czekać big_smile
Bardzo lubię robić zdjęcia wiec aż miło się myśli o słoneczku.
Ja cw ale tak moja największa słabość to słodycze haha

Moją słabością też są słodycze chociaż po świętach chyba i samo jedzenie :-P
Amia nie czytałam ją nie polecam samotnych wypraw szczegolnie w krótkim czasie po rozstaniu

2 988

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
AmiaAmia napisał/a:

Widziałyście wątek o wakacyjnych wyjazdach singli? Osobiście nie dam rady mam chłopowstręt ale ogólnie fajna idea

Nie, ja nie widziałam. Jakoś ciężko mi myśleć o innym facecie. Jestem na etapie, ze czas zaakceptować siebie i pokochać w 100%, a nie szukać kogoś aby to zrobił. Na początku miałam problem z brakiem bliskości. Teraz wiem, ze najważniejsze jesteśmy my same. Musimy odnaleźć się w życiu jako samodzielne kobiety, pełne życia a w końcu trafi się mężczyzna, która nas dopełni.
Na wszystko przyjdzie czas !

Ale wakacje same w sobie są fajna sprawa. Podróże duża uczą i rodzą wiele przyjemnych  wspomnien

2 989

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
AmiaAmia napisał/a:

Widziałyście wątek o wakacyjnych wyjazdach singli? Osobiście nie dam rady mam chłopowstręt ale ogólnie fajna idea

Nie przeglądałam, jakoś nigdy mnie nie pociągały takie wyjazdy zorganizowane, no może jak miałam 13 lat i rodzice wysłali mnie kolonie big_smile. Chłopowstręt hahaha, zapamiętam big_smile

2 990

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
AmiaAmia napisał/a:

Widziałyście wątek o wakacyjnych wyjazdach singli? Osobiście nie dam rady mam chłopowstręt ale ogólnie fajna idea

Nie, ja nie widziałam. Jakoś ciężko mi myśleć o innym facecie. Jestem na etapie, ze czas zaakceptować siebie i pokochać w 100%, a nie szukać kogoś aby to zrobił. Na początku miałam problem z brakiem bliskości. Teraz wiem, ze najważniejsze jesteśmy my same. Musimy odnaleźć się w życiu jako samodzielne kobiety, pełne życia a w końcu trafi się mężczyzna, która nas dopełni.
Na wszystko przyjdzie czas !

Ale wakacje same w sobie są fajna sprawa. Podróże duża uczą i rodzą wiele przyjemnych  wspomnien

Posty [ 2 926 do 2 990 z 7 946 ]

Strony Poprzednia 1 … 44 45 46 47 48 … 123 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » dziwne rozstanie, sprzeczności.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026