Tutaj, czyli gdzie jest mój błąd? Troszkę się zgubiłam.
Jestem świadoma, że jeżeli on ma myślenie nietrzeźwego to nic z tym nie zrobię, wszelkie rozmowy nawet nic nie rządzą, ale kurczę ja będąc z nim byłam z człowiekiem trzeźwym, bo jak dowiedziałam się o problemie poszedł na terapie.
Skoro ja Dalam mu takie ultimatum co do daszej relacji to uważasz, ze powinnam go wtedy zostawić czy w ogóle olać jeszcze zanim poszedł na ta terapie? Jakby nie patrzeć mój wymógł spełnił, tzn. Spełniał do tej pory, bo teraz wrócił ten chaos i jego myśli jako człowieka, którego nie akceptuje.
On był niekonsekwentny w swoich obietnichach, wiec ja muszę być konsekwentna teraz w swoich działaniach. Niestety rzeczy obecnie są jeszcze w domu, spakowane, ale nadal są, ponieważ wyszedł jedynie z mała torbą (pod pretekstem wyjścia na basen). Była to tylko wymówka, żeby nie robić szumu w domu. Ja sama nie byłam świadomi tego co się dzieje ponieważ od kilku dni była taka zmienność wypowiedzi i emocji, ze nikt by się w tym nie połapał.Wiem Jak powinnam postąpić, ale to takie trudne, nawet nie mam z kim się spotkać i o tym pogadać...
Miesiąc to długo, od wczoraj ani łzy... to chyba żal i bezradność. Miesiąc na porzucenie nadzieji to jednak krótko, bardzo krotko, boje się ze z tym sobie nie poradzę.
Nadziei konkretnie na co?
Czy nie masz w swoim otoczeniu nikogo bliskiego - mamy, siostry, koleżanki, znajomych, do których mogłabyś się zwrócić o pomoc? A jeśli nie, to może jest Jakiś Ośrodek Interwencji Kryzysowej, telefon zaufania, tak na początek? Oczywiście masz również forum, Dziewczyny na pewno pomogą, popatrzą na to obiektywnie, bo Ty w emocjach możesz to widzieć inaczej, znam z własnego podwórka, niestety.
Jesteś silna, poradzisz sobie, już zrobiłaś pierwszy, ale najważniejszy krok - pomyślałaś o rozstaniu, podjęłaś w tym celu kroczki, uchyliłaś drzwi ewakuacyjne, teraz musisz tylko trzasnąć tymi drzwiami mocniej a na końcu przekręcić zamek. Pamiętaj, że nie jesteś sama.