netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

dziwne rozstanie, sprzeczności.

7 945 odpowiedzi520 089 wyświetleńzałożony przez vex, 24.03.2018

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » dziwne rozstanie, sprzeczności.

Strony Poprzednia 1 … 43 44 45 46 47 … 123 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 861 do 2 925 z 7 946 ]

2 861

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Katastrofa dokładnie takie myślenie, „falowe”, pozwoliło mi przetrwać na początku i ratuje mnie w niektorych momentach po dzis dzien wink

Promyczku dziekuje :*

Powiem Wam, ze nie jestem jedyna i lżej mi z tym. To chyba taka dziwna aura przy koncu roku, żniwa, ze tak to ujmę. Każdemu zbiera sie na rozkminy i kazdy w pewnym sensie jest zmęczony tym rokiem, bo był naprawdę parszywy dla większości z mojego otoczenia. U mnie w pracy wszyscy dzisiaj jadą na pełnym wk*rwie i śmiejemy sie juz z siebie wzajemnie smile

Dostałam dzis 2 wina w prezencie, jedno zostawił mi Kolega przed wyjazdem, drugie od klienta. To znak od swiata, ze nie moge przestac pic, choc miałam po sobocie takie postanowienie big_smile No cóż.. tongue

2 862

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Kochane dacie radę jak ja już z tego wychodzę to wy napewno wyjdziecie :-). Wiadac po tym wątku jaka byłam na początku uparta miłością do niego i to było gdzieś w tych miesiącach po rozstaniu co wy jesteście teraz . Jestem z was dumna i tak dużo lepiej to przechodzicie niż ja przechodziłam . To że macie chwilę załamania no proszę was zostalyscie zranione dawno nie widzicie exow i poprostu wróciła tęsknota .  Każda z was jest piękna cudowna wrażliwa kobieta która czasem ma prawo mieć chwilę załamania.  Niedługo nowy rok wierzę że będzie dla nas lepszy .
Promyczek fajna opcja z pazurkami :-P.
Jazzmine wino może poleżeć im starsze tym lepsze hahaha .

2 863

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

A ja uważam że oni mimo decyzji swoich też nieraz tęsknią. I cierpią bardziej bo to oni zepsuli to wszystko. Jestem tego pewna. Bo jak nie tęsknić za takimi laskami jak my?

2 864

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

A ja myślenie ,,falowe,, odkryłam w poście Loki. Tak mi z tym dobrzeeeee. Słownik chciał zrobić myślenie fakowe. Ech big_smile

Tak,rok był parszywy.

Ale nadchodzący będzie lepszy. Serio.

Siedzę na głodzie w pracy, za mało jedzenia dziś przyjęłam big_smile

Ja nie tykam alko narazie, póki co będę w najbliższych dniach kierowca więc lepiej ,wymigam się od picia. Jestem taka niewyspana.

2 865

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Promyczek87 napisał/a:

A ja uważam że oni mimo decyzji swoich też nieraz tęsknią. I cierpią bardziej bo to oni zepsuli to wszystko. Jestem tego pewna. Bo jak nie tęsknić za takimi laskami jak my?


No ja mam taką nadzieję ,że sie im tęskni czasem chociaż. Chociaż trochę.

2 866 Ostatnio edytowany przez GwiezdnyPył (2018-12-27 17:43:29)

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Katastrofa1988 napisał/a:
Promyczek87 napisał/a:

A ja uważam że oni mimo decyzji swoich też nieraz tęsknią. I cierpią bardziej bo to oni zepsuli to wszystko. Jestem tego pewna. Bo jak nie tęsknić za takimi laskami jak my?


No ja mam taką nadzieję ,że sie im tęskni czasem chociaż. Chociaż trochę.

Bardzo źle myślicie tzn wogole nie powinniście się takim bzdetami zajmować. To już niestety nie powinno interesować co oni czują . Ja myślę że napewno czasami tęsknią jednak trochę lat się z nimi spędziło ale oni mają swoje życie z innymi i inne problemy ....
Mój napewno nie cierpi duma i praca jaką wykonuje nie pozwoli mu na to . I upartość bo każdy z jego rodziny mówił żeby się dobrze zastanowił bo jestem cudowna i bardzo dobra więc po zlosci pokaże wszystkim że dobrze wybrał zostawiając mnie . Ja coś czuję że wy chyba chcecie żeby oni do was wrócili co dziewuszki ?.
Mnie z koleji drugi dzień pod rząd jakies babsko się wyśmiewa zemnie wczoraj w tramwaju a dziś w sklepie hmmm kiedyś bym się pewnie popłakała po przyjściu do domu dziś mam dużo siły w sobie patrzyłam się w oczy i śmiałam  . Coraz częściej widzę że mnie nie lubią kobiety ehh dobrze że mam chcociaz was :-D

2 867

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Pyłku, tłumaczyłam Ci to juz. Zazdrość. Kobiety sa niestety strasznie zawistne w większości, rzadko trafi sie taka, która z uśmiechem szczerze skomplementuje druga. M.in. dlatego większość moich znajomych to mężczyźni. Od zawsze lepiej sie z nimi dogadywałam, od dzieciaka.

Katastrofa ja tez obiecywałam sobie, ze od alko trzymam sie z daleka po sobotnim rauszu. Niezle sie pozamiatalismy w klubie, huh. No ale jak widac, los podsuwa mi pod nos winko big_smile

Jestem dzis wypluta emocjonalnie strasznie. Kazdy u mnie w pracy ma po prostu tak słaby dzien, ze to przesada. Nie sądziłam, ze kiedykolwiek to powiem, ale ludzie to debile. Zachowują sie gorzej niz bydło, ble.

2 868

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Jazzmine napisał/a:

Pyłku ja juz mam tak serdecznie dosc tego beznadziejnego poczucia tęsknoty, ze serce bym sobie własnymi rękoma wyrwała byleby tego nie czuć. Serio. Wszystko jest fajnie, pięknie, przychodzi gorszy moment i po prostu czuje sie strasznie zmęczona tym wszystkim.

Podpisuje rękoma i nogami. Ale nie bez powodu to my kobiety jesteśmy w stanie znieść każdy ból...

2 869

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Powiem Wam, że poranek był zły, potem prawie cały dzień miałam wrażenie, że weszłam w fazę maniakalną, przypływ energii, objeździłam miasto, przeczytałam książkę, no nawet przeszła mi myśl, żeby zebrać dupę na basen big_smile i zrobiło się ciemno... i dupa, i basen widzę ale w gazetce z Biedronki, a ze mnie zeszło powietrze jak z dmuchanych rękawków -.-

Katastrofa1988 - musi być lepszy, bo czy może być jeszcze gorzej? Może właśnie myślenie fakowe to najlepsze postanowienie na Nowy Rok? big_smile

2 870

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
wyimaginowana napisał/a:
Jazzmine napisał/a:

Pyłku ja juz mam tak serdecznie dosc tego beznadziejnego poczucia tęsknoty, ze serce bym sobie własnymi rękoma wyrwała byleby tego nie czuć. Serio. Wszystko jest fajnie, pięknie, przychodzi gorszy moment i po prostu czuje sie strasznie zmęczona tym wszystkim.

Podpisuje rękoma i nogami. Ale nie bez powodu to my kobiety jesteśmy w stanie znieść każdy ból...

Pozory mylą prędzej ktoś po moim wyglądzie powiedział by że to ja jestem wredna i to ja mogę walnąć jakisc chamski tekst a zrobiła to kobieta która z wyglądu wygląda jak taka grzeczna kobietka zero makijażu ubrana jak do kościoła babcie :-P.
Nigdy w życiu nikogo się nie wysmiewalam czy chamsko nie komentowałam nigdy niechcialam komuś zrobic przykrości . Wiecie co dziewczyny kobiety są gorsze od facetów poprostu masakra wstyd mi za nas hahaha . Jazzmine ale dziś znowu miałam twoje rady w głowie i patrząc na nią myślałam a niech się gapi jak tak zarabistej dziewczyny nie widziała :-P.
Niewiem jak wy ale ja coś czuję że się tak silna po tym wszystkim zrobię że sama się zdziwię

2 871

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
wyimaginowana napisał/a:

Powiem Wam, że poranek był zły, potem prawie cały dzień miałam wrażenie, że weszłam w fazę maniakalną, przypływ energii, objeździłam miasto, przeczytałam książkę, no nawet przeszła mi myśl, żeby zebrać dupę na basen big_smile i zrobiło się ciemno... i dupa, i basen widzę ale w gazetce z Biedronki, a ze mnie zeszło powietrze jak z dmuchanych rękawków -.-

Katastrofa1988 - musi być lepszy, bo czy może być jeszcze gorzej? Może właśnie myślenie fakowe to najlepsze postanowienie na Nowy Rok? big_smile

Rozśmieszyłaś mnie tym basenem hahaha aż dwa razy musiałam to przeczytać

2 872 Ostatnio edytowany przez Gilotyna1988 (2018-12-27 19:38:49)

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
wyimaginowana napisał/a:

Powiem Wam, że poranek był zły, potem prawie cały dzień miałam wrażenie, że weszłam w fazę maniakalną, przypływ energii, objeździłam miasto, przeczytałam książkę, no nawet przeszła mi myśl, żeby zebrać dupę na basen big_smile i zrobiło się ciemno... i dupa, i basen widzę ale w gazetce z Biedronki, a ze mnie zeszło powietrze jak z dmuchanych rękawków -.-

Katastrofa1988 - musi być lepszy, bo czy może być jeszcze gorzej? Może właśnie myślenie fakowe to najlepsze postanowienie na Nowy Rok? big_smile


Przekonałas mnie ;D fakowe podejście w każdej sferze życia, Czyż to nie brzmi cudownie ?:D

Jazz, czaje. U mnie wszyscy zmęczeni byli. A że ludzi są różni, to taak. I trzeba mieć dużo cierpliwości.

Kobiety są zazdrosne,to fakt ale mężczyźni też sobie nie radza ze swoim ego i równie mocno moga krzywdzic swoimi słowami jak tylko czują zagrożenie. Generalnie zasada jest wg mnie taka, wszyscy ludzie są tacy sami i płeć nie ma w sobie zaprogramowanej zawiści , to wszystko co ich kształtuje,spotyka i z jakimi ludźmi przebywają sprawia,ze są podli.

Np wczoraj, byłam ja i moja koleżanka i 8 facetów. Ale mam też towarzystwo stricte babskie i jest nas 5 i uwielbiam te nasze spotkania. Tak więc..

Ja mało ludzi nie lubię. A jak do kogoś nie palam uczuciem to zwykle staram się myśleć jak o człowieku którego cechy charakteru akurat mi nie pasują i to nie generuje antysympatii ,staje mi się obojętny po prostu.

2 873

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Cieszę się, że myślenie falowe pomaga smile
chociaż ja jak zobaczyłam to słowo, to mój mózg też w pierwszym momencie przetworzył je na fakowe big_smile

2 874

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Haha big_smile

Co sobie kupilyscie pod choinkę ?

2 875

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Katastrofa1988 napisał/a:

Haha big_smile

Co sobie kupilyscie pod choinkę ?

Z racji tego że odpadł mi jeden prezent dla kogoś kogo już niema poszłam do Douglas i nakupowałam sobie kosmetyków :-P.
A ty co sobie kupiłaś ?

2 876

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Ja kupilam sobie 3 pary rewelacyjnych leginsow które nie dosc ze były przecenione (o la boga z 250 zł za sztukę na 109) to jeszcze tak dobrze wyglądają na tyłku ze siłownia nie potrzeba. Do tego chce kupić dodatek do gry w która namiętnie gram smile ale to dopiero po nowym roku bo dodatek to tyle co te leginsy . heh a wole dobrze wygladac niż wygodnie grać.

2 877 Ostatnio edytowany przez Goldenna (2018-12-27 21:16:16)

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Mnie takie małe falki zalewają codziennie prawie, ale jakoś trza sobie dać radę. Na razie kwitne u rodziców na wsi. Cisza, spokój, sielanka, szkoda tylko, że śnieg był jeden dzień, a teraz błoto... Bleee. Ale w sobotę chyba wróce do miasta, jutro 18 sąsiada big_smile ale nie zamierzam się nawalić (może troszeczkę wink )
Tak mi przykro, że kolejna zbłąkana duszyczka do nas trafiła ): okropna historia, aż mi głupio, że tak płacze po swoim pożal się boże 4-miesięcznym związku.... A ja sobie nic nie kupiłam, za dużo wydam  na Sylwka wink powiem tylko że 1 stycznia będę na Turnieju Czterech Skoczni i się mega cieszę smile cieszę się, że właściwie toi będziemy z przyjaciółmi zwiedzać.

2 878

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Goldenna napisał/a:

Mnie takie małe falki zalewają codziennie prawie, ale jakoś trza sobie dać radę. Na razie kwitne u rodziców na wsi. Cisza, spokój, sielanka, szkoda tylko, że śnieg był jeden dzień, a teraz błoto... Bleee. Ale w sobotę chyba wróce do miasta, jutro 18 sąsiada big_smile ale nie zamierzam się nawalić (może troszeczkę wink )
Tak mi przykro, że kolejna zbłąkana duszyczka do nas trafiła ): okropna historia, aż mi głupio, że tak płacze po swoim pożal się boże 4-miesięcznym związku.... A ja sobie nic nie kupiłam, za dużo wydam  na Sylwka wink powiem tylko że 1 stycznia będę na Turnieju Czterech Skoczni i się mega cieszę smile cieszę się, że właściwie toi będziemy z przyjaciółmi zwiedzać.

Ja z cichego miasteczka pojechałam do mamy do stolicy już też mam dosyć mieszkania w bloku hałasu :-P. Każdy przyzwyczaja się do swojego miejsca :-).
Ja myślę że długość związku niema znaczenia może jest mniej wspomnień przeżytych chwil ale ból ten sam

2 879

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Jezu. Przecież ja z eksem miałam być na turnieju. Planował to w lipcu no ale pewnie już jakieś nowe serduszko będzie go ogrzewać big_smile

Pyłek, dobrze że odpadł zaoszczedzilo się dla Ciebie big_smile

Promyk,jakie to leginsy ? Możesz podać gdzie ? Przydałoby mi się fajnie wyglądać ...

No właśnie NIC. Przegapilam to... Ale kupię sobie perfumy, bardzo lubię zapachy a od rozstania przestałam używać....dlatego zasile swoją kolekcję smile i zrobię to jutro smile

2 880

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Katastrofa1988 napisał/a:

Jezu. Przecież ja z eksem miałam być na turnieju. Planował to w lipcu no ale pewnie już jakieś nowe serduszko będzie go ogrzewać big_smile

Pyłek, dobrze że odpadł zaoszczedzilo się dla Ciebie big_smile

Promyk,jakie to leginsy ? Możesz podać gdzie ? Przydałoby mi się fajnie wyglądać ...

No właśnie NIC. Przegapilam to... Ale kupię sobie perfumy, bardzo lubię zapachy a od rozstania przestałam używać....dlatego zasile swoją kolekcję smile i zrobię to jutro smile

Jakiś plus chociaż :-) uwierzcie mi że ja byłam taka w związku głupia że jak szłam coś kupić to wolałam jemu jakiś prezent zrobić niż sobie . Teraz czas zadbać o swoje potrzeby .!
Widzę forma kobietki się poprawia jak nastroje lepsze niż rano ?

2 881

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Gym glamour- rewelacja ! Jednak trzeba brac rozmiar mniejsze bo dopadowane wyglądają lepiej. 
Wysoki stan wyszczupla brzuch, marszczenie na pupie optymalnie ja uwypukla, a materiał jest tak miły i gladki ze można zapomniec ze ma się je na sobie.

Ja tez myslalam tylko o ex. To jemu kupowałam gry na ps4. Teraz sama w nie gram co on widzi na swojej konsoli, nawet z jego przyjacielem gram co on też widzi , (ost odwiedził go A my misje robiliśmy i na tv latała moja postać podpisana moim Nickiem -ciekawe co tez biedny sobie myslal widzac jak rozpykujemy zadanko w grze w pelnej współpracy hahaha). Wiec dzięki niemu odkrylam/na nowo obudziłam  nowa pasje.
Właśnie czutam nowa książkę -poradnik- życie jest fajne. Ciekawe czy przez nią przebrne.

2 882

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Też myślę, że nie staż, ale zaangażowanie, emocje odgrywają rolę. I niby każdy cierpi tak samo, ale jednocześnie każdy na swój sposób. Chyba nie da się zmierzyć cierpienia.
Ja mam ogromne poczucie porażki, czuje się wykorzystana na każdy możliwy sposób, nie mogę się pogodzić z formą tego, co się wydarzyło, z absurdalnością i nagłością tego wydarzenia, mimo, że problemy trwały od kilku miesięcy. Mam poczucie, że marzenia legły w gruzach. Wszędzie, gdzie się nie ruszę widzę teraz tylko szczęśliwe pary, dzieci, miłość, a mnie wręcz dusi, mam ochotę uciekać, zaszyć się i płakać. Coś co było dla mnie priorytetem, dla innych okazało się tylko opcją. I nie pociesza mnie fakt, gdy mówią "lepiej teraz niż po ślubie", "albo gorzej jakby były dzieci". No właśnie, problem, że ja chciałam ślub, dzieci, nie z kimś tam, tylko z tym człowiekiem. A teraz czuje jakby ktoś związał mi ręce z tyłu i kazał wiązać sznurówki z przodu.

2 883

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Moja droga... nagłość czy nie nagłość..też boli.  Z pozytywnych rzeczy... prezentów mi się nie chce kupować raczej rozpieszczałam siebie podczas bycia z nim...ale oszczędzam na paliwie, nie mam spiny na perfekcyjny wygląd, jeszcze nie wiem co robić z nadmiarem wolnego czasu ale  już rozpatruję pewne pomysły.

2 884

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

acha, a co zauważyłam u siebie im bardziej intensywna rozpacz tym krótszy czas jej trwania. Nadal mam zwiechy ale już bez łez

2 885

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

A ja kocham miasto, nie potrafię sie odnaleźć na wsi albo w małych miejscowościach. Kilka dni jest fajnie, moge odetchnąć, w pełni sie zrelaksować, ale po jakimś czasie zaczyna mi brakowac tego zgiełku, tempa, energii. Jestem typowym mieszczuchem, odnajduje sie w dużym mieście i nie wyobrażam sobie siebie gdzies indziej smile

Jesli chodzi o perfumy to polecam:
Chanel Chance eau fraiche
Dior Miss Dior woda perfumowana
Yves Sain Laurent Black Opium
Gucci Guilty
Coco Chanel Mademoiselle Intense
Paco Rabanne Pure XS
Thierry Mugler Womanity
Versace Crystal Noir
Tom Ford Fucking Fabulous
Jimmy Choo klasyk
Lanvin Oxygene

To moje ulubione, jestem maniaczka perfum :-)

2 886

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Nie potrafię kupic takich które pachniały by dłużej niż godz. Kiedyś to jak się pryskal człowiek po po praniu nawet pachniał. A teraz ...

2 887

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Promyczku wszystkie, ktore wymieniłam (poza Lanvin) pachna przez cały dzien i których bym nie użyła, słyszę od ludzi, ze pięknie pachne smile Nie lubie perfum, ktore szybko sie ulatniają, dlatego tez kupuje tylko w Douglas albo Sephora. Lanvin sa z hebe albo z rosmanna, ale zapach maja obłędny, wiec robie wyjątek wink

2 888

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Ja uwielbiam Burberry. Sprawiłam sobie za premię z pracy. Bardzo je lubię właśnie jesienią/zimą :-) ja byłam ładnych parę lat sama, więc znam dobrze ten stan, nie rozpaczałam z tego powodu nigdy, ale fajnie byłoby kupić coś komuś innemu niż sobie wink ale skoro wyszło jak wyszło nie ma co się zastanawiać wink ja od prawie dwóch lat mieszkam w dużym mieście i szczerze.... Nie planuje powrotu w rodzinne strony, mega mi dobrze w tym zgiełku i hałasie smile a mam jeszcze taki luksus, że mieszkam 100km od rodzinnego domu, więc jak potrzebuje złapać oddech, wsiadam w pociąg i jestem  wśród pól i łąk smile

2 889

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Goldenna czyli masz całkiem spoko opcje smile ja lubie ten miejski pęd, duzo ludzi, czuje ze żyje wink ale mam czasem tak, ze sie pakuje i jade do kumpeli na totalna wies. 5 domów na krzyż, pola, łąki, lasy. Wtedy wyłączam telefon i robie sobie reset smile wracam jak nowonarodzona z takiej wyprawy wink

2 890

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Mi się marzy od jakiegoś czasu wyprowadzić w góry . Muszę znaleźć jakiegoś faceta wyjść za mąż i tam sie przeprowadzić :-P

2 891

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Jazzmine napisał/a:

Goldenna czyli masz całkiem spoko opcje smile ja lubie ten miejski pęd, duzo ludzi, czuje ze żyje wink ale mam czasem tak, ze sie pakuje i jade do kumpeli na totalna wies. 5 domów na krzyż, pola, łąki, lasy. Wtedy wyłączam telefon i robie sobie reset smile wracam jak nowonarodzona z takiej wyprawy wink

To też super masz opcję. Moja nie jest w pełni idealna bo mnie czasem wscibscy ludzie z mojej wioski denerwują, a najbardziej ciotka, której moja bezdzietność spędza sen z powiek smile zawsze jakieś super rady od niej dostanę, typu zrób sobie koniecznie dziecko, nie ważne z kim big_smile mam też niedaleko do górek, a że lubię sobie połazić, więc kolejna spoko opcja jest smile

2 892

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

A ja zrobiłam najgorsza rzecz jaką kobieta może zrobić...wróciłam z miasta do małej miejscowości . Dla eksa.  Dla nas, dla wspólnego dobra. Czy żałuję...czasami bardzo. Całe swoje już dorosłe życie zostawilam w miescie, przyjaciol, swoje miejsca rozwoju pasji, wszystko. Dla niego...taka jestem dziewczyny głupia. Taka naiwna. Taka głupia.........


Jazzmine, widzę że masz niezła kolekcje,ale inne gusta niż moje. Dobry nos masz smile
Ja miluje się w waniliowcach,ale ogólnie różnie.
Zatem polecam: Dior Hypnotic Poison, Dior Poison Girl, Thierry Mugler Angel, Lancome Tresor, Abercrombie and Fitch First Instinct, Lalique le Parfum,(!!!!)
Moje kochane.
A z nowości mam smaka na coś świeżego i chyba sobie kupię.

Jestem głupia i naiwna. I pisze to już po tej ostatniej ,nowej znajomości. Głupia. Głupia to mało powiedziane. Nie mogę pojąć jak ktoś taki jak ja, 30letnia dorosła kobieta może być takim infantylnym bucem big_smile

Jest mi smutno.

2 893

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Golenna chrzanić ich, szkoda zycia na przejmowanie sie durnymi ludźmi smile rob swoje i niczym sie nie stresuj wink

Katastrofa jestem perfumowym maniakiem i teraz czaje sie na Bvlgari - The Roman Night i Lancome - Tresor la nuit. Zbankrutuje na perfumy ale przynajmniej bede pięknie pachnieć big_smile

2 894

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
wyimaginowana napisał/a:

Też myślę, że nie staż, ale zaangażowanie, emocje odgrywają rolę. I niby każdy cierpi tak samo, ale jednocześnie każdy na swój sposób. Chyba nie da się zmierzyć cierpienia.
Ja mam ogromne poczucie porażki, czuje się wykorzystana na każdy możliwy sposób, nie mogę się pogodzić z formą tego, co się wydarzyło, z absurdalnością i nagłością tego wydarzenia, mimo, że problemy trwały od kilku miesięcy. Mam poczucie, że marzenia legły w gruzach. Wszędzie, gdzie się nie ruszę widzę teraz tylko szczęśliwe pary, dzieci, miłość, a mnie wręcz dusi, mam ochotę uciekać, zaszyć się i płakać. Coś co było dla mnie priorytetem, dla innych okazało się tylko opcją. I nie pociesza mnie fakt, gdy mówią "lepiej teraz niż po ślubie", "albo gorzej jakby były dzieci". No właśnie, problem, że ja chciałam ślub, dzieci, nie z kimś tam, tylko z tym człowiekiem. A teraz czuje jakby ktoś związał mi ręce z tyłu i kazał wiązać sznurówki z przodu.

To prawda.
Trudno jest po srogiej i długiej zimie zaorać ziemię. Wyrwać i wypielić co w niej pozostało. A jednak siewca wie, że to, co dziś jest zmrożoną szaroburą grudą wkrótce zamieni się w żyzne pole. Trzeba je tylko obsiać nadzieją i cierpliwie poczekać.
Długotrwała rozpacz, gniew, złorzeczenia, przekleństwa, sprawiają, że poletko Twojego życia stanie się nieużytkiem, a Ty sama zalewając je słonymi łzami goryczy odetniesz mu dostęp do światła, do powietrza, do odrodzenia się.

Przeczytałam wszystkie Twoje posty. Wiem, że cierpisz. Z Twojej historii wynika jednak, że zostało Ci w dłoniach dużo dobrych ziaren, że umiesz kochać, dbać, troszczyć się, rozumieć, wspierać i że potrafisz robić to mądrze, bez wikłania się w toksyczną relację. Nauczyłaś się, gdzie postawić granicę tolerancji...
Czasem jakiś kataklizm przechodzi przez obsiane miłością pole. Nie wiń się i nie próbuj zrozumieć siły tego huraganu, co zniszczył Twój zasiew. Nikt roztropny nie skupia się nad przyczyną wielkich wiatrów i powodzi. Angażuje zaś wszystkie siły, by jak najszybciej wrócić do stanu sprzed katastrofy, wyrównać straty...  Życzę Ci odwagi.
Powodzenia!

2 895

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
aurora borealis napisał/a:

To prawda.
Trudno jest po srogiej i długiej zimie zaorać ziemię. Wyrwać i wypielić co w niej pozostało. A jednak siewca wie, że to, co dziś jest zmrożoną szaroburą grudą wkrótce zamieni się w żyzne pole. Trzeba je tylko obsiać nadzieją i cierpliwie poczekać.
Długotrwała rozpacz, gniew, złorzeczenia, przekleństwa, sprawiają, że poletko Twojego życia stanie się nieużytkiem, a Ty sama zalewając je słonymi łzami goryczy odetniesz mu dostęp do światła, do powietrza, do odrodzenia się.

Przeczytałam wszystkie Twoje posty. Wiem, że cierpisz. Z Twojej historii wynika jednak, że zostało Ci w dłoniach dużo dobrych ziaren, że umiesz kochać, dbać, troszczyć się, rozumieć, wspierać i że potrafisz robić to mądrze, bez wikłania się w toksyczną relację. Nauczyłaś się, gdzie postawić granicę tolerancji...
Czasem jakiś kataklizm przechodzi przez obsiane miłością pole. Nie wiń się i nie próbuj zrozumieć siły tego huraganu, co zniszczył Twój zasiew. Nikt roztropny nie skupia się nad przyczyną wielkich wiatrów i powodzi. Angażuje zaś wszystkie siły, by jak najszybciej wrócić do stanu sprzed katastrofy, wyrównać straty...  Życzę Ci odwagi.
Powodzenia!

Piękne słowa za, które bardzo Ci dziękuję wink Kiedyś wyobrażałam sobie ten dzień, że on odejdzie, jeszcze będąc młodą dziewczyną, kiedy wyjeżdżał na studia a ja zostawałam w rodzinnym mieście, przed maturą. Przetrwaliśmy 6 lat rozłąki, a teraz myślę, że wtedy więcej ze sobą rozmawialiśmy niż w ciągu ostatnich miesięcy. Nie potrafię sobie ułożyć w głowie jak to się stało, że tak się zmienił? A może zawsze taki był? Ja też się zmieniłam, bo każdy idzie do przodu, zmieniają się okoliczności, są nowe doświadczenia. Wiele mnie nauczył, myślę, że ja jego też. Jednak pozostaje we mnie ogromny żal, bo może oddałam za dużo siebie. Zostałam w mały mieście, co prawda z pracą, ale mieszkaniem w trakcie remontu kapitalnego, co nie ułatwia sprawy, bo potrzebne są środki finansowe. Też nie wiem, jak można proponować mieszkanie, a potem zawinąć się na pięcie "bo jakby byl zobowiązania to byłoby trudniej". Co chciał sprawdzić? Przecież mieszkaliśmy razem, żyliśmy ze sobą. Nie byłam do końca dojrzała, miałam jakąś garstkę znajomych, większa część wyjechała zagranicę, wiec kontakt siłą rzeczy ograniczony do kilku spotkań w roku. Trochę zaniedbałam tę sferę swojego życia i teraz mi cięzko, bo nie mam właściwie nikogo równie bliskiego. Ale przyszedł też moment, w którym ja poczułam, że imprezy itd to już mnie nie kręci, że chce być żoną, matką, wycofałam się z tego. Jemu nigdy tego nie ograniczałam, jednak nie szanował tego, coraz częściej żył tylko tym, potem jeszcze alkohol. Tego już nie potrafiłam zaakceptować, on uważał, że wyolbrzymiam, czepiam się, jestem nudna, ale za każdym razem kiedy widziałam go podchmielonego, coś we mnie pękało. A on się nie zatrzymywał, ostatnimi czasy już powroty nad ranem, ciągłe telefony, ale walczyłam, bo widziałam sens tego. A on się poddał, tak po prostu, wymienił sobie jeden element życia i idzie dalej.
Smutno mi bardzo. Mam poczucie, że nic mnie już nie czeka, że kiedy ja układałam życie, inni się bawili. teraz inni mają rodziny, dzieci, a ja puzzle, jeden niepasujący do drugiego.

Pozdrawiam Was ciepło, przepraszam za smęty, ale chyba jeszcze mi to potrzebne.
Miłego dnia wink

2 896 Ostatnio edytowany przez Jazzmine (2018-12-28 12:07:59)

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Wyimaginowana.. z ciekawosci zapytam.. serio jesli ktoś wypije to juz drama? Jesteśmy ludźmi, młodymi, kazdy chce sie pobawić. Czy wypicie i nawet podchmielenie sie od czasu do czasu to taki wielki problem, zeby „cos pękało”? Ciekawa jestem zwyczajnie Twojego podejścia, bo przyznam szczerze, ze nie wyobrażam sobie zeby ktoś mnie tak terroryzował... Nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem, jak mozna ograniczyć swój świat do jednego człowieka, przecież to takie uwieszenie sie na nim, jak bluszcz. Cos mi sie wydaje, ze nie do końca bylas taka wyrozumiała i przyznaj, nie robiłas mu awantur i wymówek? Czy wychodziłaś czasem z nim? Towarzyszylas mu na jakichś imprezach? Nie twierdze, ze to Twoja wina, ze sie rozstaliście, ale przemysl to sobie. Życie nie organicza sie tylko do pracy, prokreacji i siedzenia we dwoje.

2 897

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Mnie z tego opisu wyłania się picie częściej niż od czasu do czasu wink
z drugiej strony, jeżeli nawet przy małej ilości miał od razu awanturę, to też nie ma co mu się dziwić.

2 898

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Lady Loka napisał/a:

Mnie z tego opisu wyłania się picie częściej niż od czasu do czasu wink
z drugiej strony, jeżeli nawet przy małej ilości miał od razu awanturę, to też nie ma co mu się dziwić.


Nie chce nic mowić, ale mam wrażenie, ze wjechało mocne wyolbrzymianie. Skoro lekkie podchmielenie to powód do awantury i dramatu, to mam dziwne poczucie, ze z częstotliwością tez jest mocno naciągane...

2 899 Ostatnio edytowany przez GwiezdnyPył (2018-12-28 12:55:47)

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Jazzmine napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Mnie z tego opisu wyłania się picie częściej niż od czasu do czasu wink
z drugiej strony, jeżeli nawet przy małej ilości miał od razu awanturę, to też nie ma co mu się dziwić.


Nie chce nic mowić, ale mam wrażenie, ze wjechało mocne wyolbrzymianie. Skoro lekkie podchmielenie to powód do awantury i dramatu, to mam dziwne poczucie, ze z częstotliwością tez jest mocno naciągane...

Jazzmine różnie wygląda podchmielenie i objawy jakie są tzn zachowanie . Szczerze ja też nie lubię jak ktoś raz na jakiś czas się podchmiela nie wyobrażam sobie być z kims takim . Mój ex nigdy nie pił może na jakiś imprezach czy spotkaniach pod koniec związku piwko stawało się wymówka i nagroda za ciężką pracę . Ja ogólnie jestem wrogiem picia może to też dlatego zapach faceta który jest napity bleee . Z drugiej strony nikt nikogo nie zmusza do bycia razem albo nam się to podoba albo nie . Teraz sama po swoim przykładzie wiem że nie powinno się kogoś zmieniać szczególnie na siłę .
W niektórych zwykłe napicie może powodować agresję , przemoc itp.

2 900

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Moj ex (tata dzieci) był bardzo towarzyski i lubił sie udzielać. Ja chodzilam z nim. Ale on pił. Ja juz po 3/4 drinkach widziałam zmianę w oczach. Zawsze slyszalam ze pije przeze mnie bo nie umiem wyluzować. Od takie zgonienie winy.
A wiecie co ja mialam potem w domu? Nawet nie chce sobie przypominać. Po dzis dzien mój przyszły partner nie moze naduzywac alkoholu. Ja się boję ludzi pijanych, nie lubię ich złe się czuje w ivh towarzystwie, unikam. Sama pije okazjonalnie lub z kims kto napewno wiem ze mnie nie skrzywdzi.
Moj ostatni ex zdał ten egzamin mimo ze do końca nigdy nie dowiedział sie przez co przeszłam.

Ja rozumiem wyimaginowana. On mial ogromna swobodę a potem jeszcze pretensje o to ze ona jest nudna. Zadna z nas nie powiedziała tu całego swojego zycia z nimi. Wiekszosc zostawia zadry w sercu. Ja mam taki bagaz ze nieraz mam wrażenie ze więcej nie udzwigne.

2 901 Ostatnio edytowany przez Jazzmine (2018-12-28 13:17:43)

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Dziewczyny, ja nie mowię tu o skrajnych przypadkach typu „pije i bije” albo o regularnym chlaniu. Chodzi mi jedynie o wypicie raz na jakis czas w umiarkowany sposob tzw „mam humorek”. Dla mnie to nie jest powód do tragedii, kazdy ma prawo sie czasem wyluzować i raz na jakis czas rozerwać. Takie jest moje zdanie i nie wyobrażam sobie żebym ja tego zabraniała partnerowi albo on mi. Jednak wiadomo, kazdy ma indywidualne podejscie tylko jak mówi Pyłek: nie zmienia sie nikogo na sile.

2 902

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Mój chłopak lubi piwo. Na imprezy nie chodzi, ale ma mocno pijących znajomych. Ale na szczęście potrafi się ograniczać sam, więc oni piją po 4-5piw, a on 1-2. Plus ja jestem abstynentem, więc przy mnie może z 1 piwo na 2 tygodnie sobie wypije wink
ja zawsze się z niego wtedy śmieję, że śmierdzi piwem i robię pokazowego focha big_smile zresztą pokazowe fochy są fajne na rozładowanie sytuacji, a jednocześnie zaznaczenie, że coś nam nie pasuje smile
pokazowe, w sensie takie ze sztucznym przerysowaniem mimiki, pokazowym odwróceniem się tyłem i tupnięciem nogą, a potem jest wybuch śmiechu smile w sumie dlatego u nas jak już ponad rok jesteśmy razem, to kłótnia zdarzyła się tylko raz.

Zresztą hasłem naszego związku jest "domyśl się" używane też w ramach rozładowania sytuacji i pośmiania się z tego, że są ludzie, którzy faktycznie oczekują, że druga strona się domyśli smile

2 903

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Tak, ale to też skrajność picie i bicie. Ale kiedy każdy weekend musi być zapity i jeszcze w tygodniu browar, to już za dużo. I nie musiało być scen. Ja sama lubię wyjść ze znajomymi, ale mój eks- o co również były pretensje z mojej strony przesadzal,w sb był tak pijany że w nd nic się nie dało zrobić wyjść,isc bo wieczny kac.
Ja tak samo sie uwiesilam faceta jak Ty, dokładnie czułam że etap wyjść, imprez że ja już niee,z e chce byc żona ,matka. On tego nie chciał. A teraz ja też już nie chce..ale ja rozumiem,ze tr wyjścia mogły cie złościć.

2 904

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
wyimaginowana napisał/a:

A on się nie zatrzymywał, ostatnimi czasy już powroty nad ranem, ciągłe telefony, ale walczyłam, bo widziałam sens tego. A on się poddał, tak po prostu, wymienił sobie jeden element życia i idzie dalej.
Smutno mi bardzo. Mam poczucie, że nic mnie już nie czeka, że kiedy ja układałam życie, inni się bawili. teraz inni mają rodziny, dzieci, a ja puzzle, jeden niepasujący do drugiego.

Wyimaginowana rozumiem Twój żal, że partner nie spełnił Twoich oczekiwań, ale spróbuj spojrzeć na to z innej strony. Pomysł, że miał do tego prawo, żeby żyć nie tak, jak Ty tego oczekiwałaś, ale tak, jak on ma ochotę. Wasze oczekiwania rozjechały się i to on podjął decyzję, żeby zakończyć Wasz związek, skoro oboje zmierzaliście w innych kierunkach. W ciągu 9 lat związku zmieniają się oczekiwania wobec partnera i związku i widać, że Twoje oczekiwania rozwinęły się. Ty już dojrzałaś do stabilizacji, rodziny, dzieci, więc Twoje oczekiwania poszły w tym kierunku, a tymczasem on chce jeszcze poszaleć, posmakować życia, może posmakować innych kobiet, skoro byliście parą od czasów liceum i dobrze poznał tylko jedną z nich. Wiem, że to przykre, ale może lepiej zrozumiesz sens słów, że lepiej teraz niż pojawią się trwałe zobowiązania.
Pamiętaj to, co dobre. Czasami miłość się traci i już nic nie da się z tym zrobić.

2 905

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Jazzmine napisał/a:

Wyimaginowana.. z ciekawosci zapytam.. serio jesli ktoś wypije to juz drama? Jesteśmy ludźmi, młodymi, kazdy chce sie pobawić. Czy wypicie i nawet podchmielenie sie od czasu do czasu to taki wielki problem, zeby „cos pękało”? Ciekawa jestem zwyczajnie Twojego podejścia, bo przyznam szczerze, ze nie wyobrażam sobie zeby ktoś mnie tak terroryzował... Nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem, jak mozna ograniczyć swój świat do jednego człowieka, przecież to takie uwieszenie sie na nim, jak bluszcz. Cos mi sie wydaje, ze nie do końca bylas taka wyrozumiała i przyznaj, nie robiłas mu awantur i wymówek? Czy wychodziłaś czasem z nim? Towarzyszylas mu na jakichś imprezach? Nie twierdze, ze to Twoja wina, ze sie rozstaliście, ale przemysl to sobie. Życie nie organicza sie tylko do pracy, prokreacji i siedzenia we dwoje.

Oczywiście, że wychodziliśmy - i razem i oddzielnie, nie siedziałam zamknięta w wieży, były imprezy, wyjazdy, zabawa wink I nie mam nic przeciwko zabawie, do momentu, w którym jest umiar i ma się kontrolę nad piciem i do kiedy jest ono dodatkiem a nie celem. I tak było długi czas. Ale w ostatnich miesiącach uważam, że tego zabrakło, że jego życie zaczęło się kręcić wokól alkoholu, w nowej pracy znajomi też tylko "alkoholowi", powrót starego kolegi, któy już dawno picie zamienił na upicie. I w mojej ocenie tutaj towarzystwo wiele w jego życiu zmieniło, "wypady integracyjne" zaczęły być pretekstem do tego, żeby się napić. Znajomi "na poziomie", wysokie stanowiska, rodziny a dzień w dzień pili (to wiem z jego relacji). Skąd moje pretensje? A no stąd, że jest z rodziny, gdzie ojciec i cała linia męska za kołnierz nie wylewała. On od młodych lat miał być głową rodziny, nadmiernie odpowiedzialny, "bohater rodzinny" itd itd. NIe wiem, czy coś w nim pękło, czy pewne rzeczy go przerosły (deklaracje, nowa praca, wymagania zewnętrzne, naciski, presja itd) ale w pewnym momencie zaczęłam dostrzegać, że jego stosunek do alkoholu zaczyna być inny, już nie ma zwyczajnej imprezy, tylko upicie się, już nie jedno - dwa piwka, tylko musiało bhyć kolejne. Najpierw pojedyncze przypadki, podejmowałam rozmowę - zbywał, racjonalizował. Z czasem tj. powiedzmy ostatnie 2-3 miesiące, w mojej ocenie tama pękła, popłynął, stąd moje reakcje, bo właśnie tego się bałam będąc z nim tyle lat, że kiedyś zacznie powielać schemat rodzinny. A ja nie chce takiego życia jakie miała jego matka. I może nie byłoby takiej histerii, gdybym takie życie z nim miała wiele lat. A tutaj zmiana powiedzmy 4 miesiące.

2 906

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Niestety alkohol jest nie dla wszystkich. Tamten pic nie powinien mimo ze chyba milion razy obiecywał że juz będzie ok. Nie było i wiem ze do dziś nie jest. Ale to już nie moje życie.

Z ost ex pozwalała sobie na luz. Jednak dwa razy pod wpływem alkoholu dostałam ataku paniki (oba przypadkie po wcześniejszym spotkaniu z tatą dzieci-do dziś reaguje ostrożnie na niego) i ten alkohol pozwolił mi się wyluzowac a wiadomo że ataki stawiają się zazwyczaj gdy w głowie jest szczęście i spakuj. Ataki objawiaja sie brakiem możliwości zlapania oddechu, panika ze nie bylam w swoim domu (spałam u niego) i raz z tych dwóch razy skończyło się omdleniem. On nie wiedział jak reagować a na koniec związku powiedział mi że ja nie zamknelam spraw z Tata dzieci i nie jestem gotowa na związek z nim. Byłam z nim 10 lat i niestety nie potrafię wyrzycic z głowy wydarzeń które miały miejsve przez ten czas. Zabolało bo mimo tych rzeczy kochałam jego i moj ex nie miał nic w moim życiu dalej do mówienia. A niestety łączy nas dwójka dzieci i będziemy musieli żyć obok siebie jeszcze bardzo długo.

Kiedys mowilam ze potrzebowaliśmy 3 lat by przestac się bać, zloscic czy poprostu potrafic rozmawiać.

Dlatego dla mnie alkohol - nie inaczej - to jak facet się po nim zachowuje jest decydujące i tym czy będę chciała z ta osoba spotkac sie poraz kolejny. Nie mogę sobie pozwolic na przymykanie oka na zachowania stresujące mnie i dzieci.

Nie jestem latwym człowiekiem. Ale ost ex uprzedzalam od początku. Wiedział, znak i wierzył w to ze mi pomoże. Pomógł ale potem złamał serce bo jeszcze zlego człowieka moge zrozumiec ale tak dobrego jakim był on?  Dlatego boję się już związku .

2 907

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Ja wypijam od czasu do czasu, w towarzystwie, piwo-dwa. Ale u niego nie było imprezy bez alkoholu, jak byłą impreza, to do oporu, rozchodniaczek 1,4,5. Powroty o 23 zamienił się w te nad ranem - pewnie żebym się nie czepiała, że wraca pijany. Szkoda mi go, bo to inteligenty,  dobry facet, ale chyba sobie w pewnym momencie nie poradził. A mnie po kilku takich akcjach alkohol zaczął drażnić, jak otwierał piwo, jedno, drugie, to była obawa, że będzie następne, czułam złość, irytował mnie sam zapach, zmiana w jego zachowaniu pod wpływem, że w towarzystwie nagle zaczął robić z siebie nie wiadomo kogo, opowiadać bajki, taki "wielki niedowartościowany". Widziałam co się dzieje, ale naiwnie weszłam w schemat "ja ci pomogę". No nie dało się i uważam, że nic nie mogłam dla niego zrobić. Może rzeczywiście teraz potrzeba mu powrotu do studenckich lat, w których tak nie imprezował, bo spędzaliśmy czas razem. A może to już po prostu problem i nie mam na to wpływu. Ale moje życie mogło wyglądać gorzej, to wiem na pewno.

2 908

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Katastrofa1988 napisał/a:

Tak, ale to też skrajność picie i bicie. Ale kiedy każdy weekend musi być zapity i jeszcze w tygodniu browar, to już za dużo. I nie musiało być scen. Ja sama lubię wyjść ze znajomymi, ale mój eks- o co również były pretensje z mojej strony przesadzal,w sb był tak pijany że w nd nic się nie dało zrobić wyjść,isc bo wieczny kac.
Ja tak samo sie uwiesilam faceta jak Ty, dokładnie czułam że etap wyjść, imprez że ja już niee,z e chce byc żona ,matka. On tego nie chciał. A teraz ja też już nie chce..ale ja rozumiem,ze tr wyjścia mogły cie złościć.

No właśnie, u mnie to nie kwestia uwieszenia się, bo jestem nudna i nieciekawa, tylko po prostu już tego nie potrzebowałam w takim wymiarze i częstotliwości. Poza tym, zaczęło mnie drażnić jego zachowanie po alkoholu, nie bawiłam się już dobrze w takim otoczeniu. Czuję tylko żal, że mógł powiedieć otwarcie - nie widzę się jeszcze w roli męża, ojca, to nie mój czas, nie moje oczekiwania. A on wciskał dokładnie to, co pewnie chciałam usłyszeć. Że wciskał mi, bo miał interes w tym - ok, jakoś to mogę zrozumieć, chociaż nie akceptuje. Ale moim rodzicom? Swoim rodzicom? Publicznie znajomym? Nawet ostatnio na weselu znajomych, do mikrofon mu, przed całą salą? No nie, to już wykracza poza moją wyobraźnię...

2 909

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Jazzmine napisał/a:

Dziewczyny, ja nie mowię tu o skrajnych przypadkach typu „pije i bije” albo o regularnym chlaniu. Chodzi mi jedynie o wypicie raz na jakis czas w umiarkowany sposob tzw „mam humorek”. Dla mnie to nie jest powód do tragedii, kazdy ma prawo sie czasem wyluzować i raz na jakis czas rozerwać. Takie jest moje zdanie i nie wyobrażam sobie żebym ja tego zabraniała partnerowi albo on mi. Jednak wiadomo, kazdy ma indywidualne podejscie tylko jak mówi Pyłek: nie zmienia sie nikogo na sile.

Oczywiście, że w sposób "od czasu do czasu" to i ja nie mam żadnych pretensji, przeciwwskazań itd. Miał pełną swobodę, ale kiedy ktoś zaczyna tracić nad sobą kontrolę, no to już powodów do zabawy nie ma....

2 910

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Dlatego ja myślę że każda  z nas ma lekcje na przyszłość co akceptuję a czego nie w związku . Jeśli wiemy na samym początku znajomości że facet lubi wypić a nam to nie pasuje niema co wchodzic w taki związek z myślą może go zmienie.
Ja sobie np nie wyobrażam żeby ktoś mnie zmieniał jestem jaka jestem i albo ktoś mnie akceptuję albo nie .  Nie wyobrażam sobie żeby facet np zabraniał mi się malować a znam taką dziewczynę która się malowała dbała o siebie a on ja zmienił w szara myszkę zero makijażu i tylko dres . Potrafił przyjechać do niej do pracy i ja kontrolować czy aby przypadkiem niema nóg odsłoniętych potrafil ja wziasc na zaplecze i uderzyć że się lajdaczy bo ma krótka spódniczkę . Naszczescie potrafiła się od niego uwolnić . Każda z nas ma swój rozum i powinna wiedzieć co jest dla niej dobre a co nie .

2 911

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
GwiezdnyPył napisał/a:

Dlatego ja myślę że każda  z nas ma lekcje na przyszłość co akceptuję a czego nie w związku . Jeśli wiemy na samym początku znajomości że facet lubi wypić a nam to nie pasuje niema co wchodzic w taki związek z myślą może go zmienie.
Ja sobie np nie wyobrażam żeby ktoś mnie zmieniał jestem jaka jestem i albo ktoś mnie akceptuję albo nie .  Nie wyobrażam sobie żeby facet np zabraniał mi się malować a znam taką dziewczynę która się malowała dbała o siebie a on ja zmienił w szara myszkę zero makijażu i tylko dres . Potrafił przyjechać do niej do pracy i ja kontrolować czy aby przypadkiem niema nóg odsłoniętych potrafil ja wziasc na zaplecze i uderzyć że się lajdaczy bo ma krótka spódniczkę . Naszczescie potrafiła się od niego uwolnić . Każda z nas ma swój rozum i powinna wiedzieć co jest dla niej dobre a co nie .

Oczywiście, że się nie da zmienić. Każdy ma swoje życie i decyduje, co z nim robi. Zmiana może zaistnieć jeśli ktoś czuje taką potrzebę i jej chce. Każda inna pobudka, albo nie prowadzi do żadnych zmian, albo do tych na chwilę i na gorsze. Gdybym wiedziała na początku to nigdy by nie doszło do takiego etapu, bo i też ten problem pojawił się po wielu wielu latach. I wiem, że nie mam na to wpływu, nie miałam, chociaż w pewnym monecie, myślę, że na wczesnym etapie "tego problemu" zareagowałam, bez efektu i muszę to zaakceptować, ale tak po ludzku jest mi szkoda, że w takim kierunku to poszło.

2 912 Ostatnio edytowany przez wyimaginowana (2018-12-28 14:24:11)

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
MagdaLena1111 napisał/a:

Wyimaginowana rozumiem Twój żal, że partner nie spełnił Twoich oczekiwań, ale spróbuj spojrzeć na to z innej strony. Pomysł, że miał do tego prawo, żeby żyć nie tak, jak Ty tego oczekiwałaś, ale tak, jak on ma ochotę. Wasze oczekiwania rozjechały się i to on podjął decyzję, żeby zakończyć Wasz związek, skoro oboje zmierzaliście w innych kierunkach. W ciągu 9 lat związku zmieniają się oczekiwania wobec partnera i związku i widać, że Twoje oczekiwania rozwinęły się. Ty już dojrzałaś do stabilizacji, rodziny, dzieci, więc Twoje oczekiwania poszły w tym kierunku, a tymczasem on chce jeszcze poszaleć, posmakować życia, może posmakować innych kobiet, skoro byliście parą od czasów liceum i dobrze poznał tylko jedną z nich. Wiem, że to przykre, ale może lepiej zrozumiesz sens słów, że lepiej teraz niż pojawią się trwałe zobowiązania.
Pamiętaj to, co dobre. Czasami miłość się traci i już nic nie da się z tym zrobić.

Moja racjonalna strona, gdzieś to wie, że jakbym miała się teraz rozwodzić, zostać sama z dziećmi to byłoby gorzej. Emocjonalna jeszcze nie, i jeszcze nie akceptuje. Może naiwnie założyłam, że mnie to nie spotka, no ale w sumie, to dlaczego nie miałoby?Może utrzymywała mnie iluzja tego, że podczas rozmów plany mieliśmy te same, to samo patrzenie na związek, na relację, na przyszłość, i na tyle mu ufałam, wierzyłam, że nie zakładałam, że kiedyś to się zmieni?  Po prostu gdzieś moje poczucie bezpieczeństwa, kontroli nad życiem zniknęło, a przez ostatnie tygodnie poczucie kobiecości i szacunku do samej siebie spadło na dno i chyba puka od spodu.

2 913

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Wyimaginowana zatem wszystko wyglada na bardzo w porządku z Twojej strony. Moze on faktycznie nie dorósł do stabilizacji i uznał, ze chce sie bawic? Cieżko stwierdzić, nikt nie siedzi w jego głowie. Niemniej nieładnie postąpił względem Ciebie i na to juz wytłumaczenia nie ma.

2 914

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
wyimaginowana napisał/a:
Katastrofa1988 napisał/a:

Tak, ale to też skrajność picie i bicie. Ale kiedy każdy weekend musi być zapity i jeszcze w tygodniu browar, to już za dużo. I nie musiało być scen. Ja sama lubię wyjść ze znajomymi, ale mój eks- o co również były pretensje z mojej strony przesadzal,w sb był tak pijany że w nd nic się nie dało zrobić wyjść,isc bo wieczny kac.
Ja tak samo sie uwiesilam faceta jak Ty, dokładnie czułam że etap wyjść, imprez że ja już niee,z e chce byc żona ,matka. On tego nie chciał. A teraz ja też już nie chce..ale ja rozumiem,ze tr wyjścia mogły cie złościć.

No właśnie, u mnie to nie kwestia uwieszenia się, bo jestem nudna i nieciekawa, tylko po prostu już tego nie potrzebowałam w takim wymiarze i częstotliwości. Poza tym, zaczęło mnie drażnić jego zachowanie po alkoholu, nie bawiłam się już dobrze w takim otoczeniu. Czuję tylko żal, że mógł powiedieć otwarcie - nie widzę się jeszcze w roli męża, ojca, to nie mój czas, nie moje oczekiwania. A on wciskał dokładnie to, co pewnie chciałam usłyszeć. Że wciskał mi, bo miał interes w tym - ok, jakoś to mogę zrozumieć, chociaż nie akceptuje. Ale moim rodzicom? Swoim rodzicom? Publicznie znajomym? Nawet ostatnio na weselu znajomych, do mikrofon mu, przed całą salą? No nie, to już wykracza poza moją wyobraźnię...


No właśnie ja też nie należę do osób nudnych ,tak o sibie myślę wink ale właśnie czułam ,że etap zabawy, jest za mną i za nami....najwidoczniej za mną bo u mojego eksa wszystko wciąż przed. To Piotruś Pań. Mówię tak trochę na wyrost ,że się uwiesilam ,ale dużo dla niego zrobiłam i robiłam. I czułam,ze to ten facet. Ojciec mych dzieci i mój mąż.

Natomiast u mnie też tak było, deklaracje przy mnie,do mnie,do rodziny,mojej jego. Przeciez wakacje były z mija rodzina, mówił że będziemy mieć dzieci ,przy znajomych , przy jego manie że sibie dom remontu jemy i owszem pomagałam mu,ale chyba dla jego nowej kobiety.

To co mówili...mówić można totalnie wszystko.  Mi jeszcze zanim uznał ,że nie wiem, a to było trzy dni przed tym, powiedział że będziemy razem, weźmiemy ślub itd big_smile a potem zamilkł, przestał być pewien. No i kazałam mu sobie pójść. Czyli zrzucił na mnie coś co on powinien był po męsku załatwić.

No i tak.

2 915

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Katastrofa1988 napisał/a:

No właśnie ja też nie należę do osób nudnych ,tak o sibie myślę wink ale właśnie czułam ,że etap zabawy, jest za mną i za nami....najwidoczniej za mną bo u mojego eksa wszystko wciąż przed. To Piotruś Pań. Mówię tak trochę na wyrost ,że się uwiesilam ,ale dużo dla niego zrobiłam i robiłam. I czułam,ze to ten facet. Ojciec mych dzieci i mój mąż.

Natomiast u mnie też tak było, deklaracje przy mnie,do mnie,do rodziny,mojej jego. Przeciez wakacje były z mija rodzina, mówił że będziemy mieć dzieci ,przy znajomych , przy jego manie że sibie dom remontu jemy i owszem pomagałam mu,ale chyba dla jego nowej kobiety.

To co mówili...mówić można totalnie wszystko.  Mi jeszcze zanim uznał ,że nie wiem, a to było trzy dni przed tym, powiedział że będziemy razem, weźmiemy ślub itd big_smile a potem zamilkł, przestał być pewien. No i kazałam mu sobie pójść. Czyli zrzucił na mnie coś co on powinien był po męsku załatwić.

No i tak.

Właśnie to mnie denewuje w dzisiajszym świecie - że można mówić wszystko, tylko nie bierze się odpowiedzialności za słowa, które się wypowiada. Co innego jak ktoś zadeklaruje, że kupi mięso na obiad i nie kupi, ale nie takie słowa dotyczące, dla mnie, fundamentalnych rzeczy.
Ja podświadomie ostatnie 2 tygodnie to już chyba czułam, dojrzewałam do tej decyzji, nawet był moment, że się spakowałam, ale zabrakło mi odwagi, aby powiedzieć STOP, KONIEC, jesteś nieodpowiedzialny, idź szukać szczęścia gdzie indziej. Żałuje teraz tego, bo oszczędziłabym sobie sposobu w jaki to załatwił na końcu, a na który niestety cichą nadzieją na zmianę, pozwoliłam. I jestem sobie winna.

Chyba się powinnam urodzić kilka wieków wcześniej, no nie wiem big_smile

2 916

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
wyimaginowana napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Wyimaginowana rozumiem Twój żal, że partner nie spełnił Twoich oczekiwań, ale spróbuj spojrzeć na to z innej strony. Pomysł, że miał do tego prawo, żeby żyć nie tak, jak Ty tego oczekiwałaś, ale tak, jak on ma ochotę. Wasze oczekiwania rozjechały się i to on podjął decyzję, żeby zakończyć Wasz związek, skoro oboje zmierzaliście w innych kierunkach. W ciągu 9 lat związku zmieniają się oczekiwania wobec partnera i związku i widać, że Twoje oczekiwania rozwinęły się. Ty już dojrzałaś do stabilizacji, rodziny, dzieci, więc Twoje oczekiwania poszły w tym kierunku, a tymczasem on chce jeszcze poszaleć, posmakować życia, może posmakować innych kobiet, skoro byliście parą od czasów liceum i dobrze poznał tylko jedną z nich. Wiem, że to przykre, ale może lepiej zrozumiesz sens słów, że lepiej teraz niż pojawią się trwałe zobowiązania.
Pamiętaj to, co dobre. Czasami miłość się traci i już nic nie da się z tym zrobić.

Moja racjonalna strona, gdzieś to wie, że jakbym miała się teraz rozwodzić, zostać sama z dziećmi to byłoby gorzej. Emocjonalna jeszcze nie, i jeszcze nie akceptuje. Może naiwnie założyłam, że mnie to nie spotka, no ale w sumie, to dlaczego nie miałoby?Może utrzymywała mnie iluzja tego, że podczas rozmów plany mieliśmy te same, to samo patrzenie na związek, na relację, na przyszłość, i na tyle mu ufałam, wierzyłam, że nie zakładałam, że kiedyś to się zmieni?  Po prostu gdzieś moje poczucie bezpieczeństwa, kontroli nad życiem zniknęło, a przez ostatnie tygodnie poczucie kobiecości i szacunku do samej siebie spadło na dno i chyba puka od spodu.

Rzeczywiście, on zachował się bardzo nieelegancko. Może inaczej nie potrafił. W trudnych sytuacjach ludzie pokazują prawdziwa twarz, bo gdy jest dobrze i miło, to też łatwo przychodzą gładkie słówka. Z tego, co piszesz, to Twój Ex jest bardzo niedojrzały. Zachował się jak gówniarz i aż trudno uwierzyć, że wcześniej nie było sygnałów jego niedojrzałości. Może wcześniej nie napotkał kryzysowych sytuacji, które zweryfikowalyby jego dojrzałość.
Przykro mi, że zachowanie niedojrzałego faceta zachwiało Twoim poczucie kobiecości i szacunkiem do samej siebie. Jego zachowania świadczą o nim, nie o Tobie. Ty dalej jesteś tą samą szczerą i czułą kobietą, która ma swoje marzenia i oczekiwania. Chociaż nie masz kontroli nad tym, co zrobią inni, to zdecydowanie masz wpływ na to, co z tym zrobisz Ty. Nie możesz zachowania swojego exa odbierać personalnie i interpretować na swoją niekorzyść sposób zakończenia przez niego relacji w tak nieelegancki sposób, bo to on jest problemem, a nie Ty. Bo to on nie dorósł do normalnych dojrzałych standardów.

2 917

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Czytam to forum i pomyślałam, ze być może od Was dostanę trochę wsparcia, zrozumienia. Założyłam wątek z moim obecnie największym problemem. Zerknięcie tam, proszę?

2 918

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Zagubiona25Niko napisał/a:

Czytam to forum i pomyślałam, ze być może od Was dostanę trochę wsparcia, zrozumienia. Założyłam wątek z moim obecnie największym problemem. Zerknięcie tam, proszę?

To ja rzucam listę pytań.
Czy wchodząc z nim w związek wiedziałaś o jego uzależnieniu? Jeżeli tak, to po co weszłaś z nim w związek? Myślałaś, że go zmienisz?
Tak się nie da. Jak wygląda sytuacja w Twoim domu rodzinnym? Były tam też jakieś uzależnienia? Bo mnie to wygląda na syndrom zbawiciela pomieszany z współuzależnieniem.
Powinnaś porządnie pomyśleć nad pójściem na terapię dla siebie. I to nie tak na kilka spotkań, ale na normalną terapię dla osób współuzależnionych. Bo taka jest prawda, że nie stworzyłabyś z nim związku, za to pozwalałaś mu się niszczyć. I nie mów tutaj bzdur o tym, jak wielką miłość od niego otrzymałaś. Gdyby kochał, to by nie ćpał i tyle w tym temacie.

Bardzo dobrze, że go spakowałaś. Teraz nie pozwól zrobić sobie wody z mózgu, jeżeli będzie chciał wrócić. On jest odpowiedzialny za siebie. Ty jesteś odpowiedzialna za siebie i za swoje szczęście.

I wiem, że ta wypowiedź i te z drugiego tematu mogą nie wyglądać na coś, co jest wsparciem i zrozumieniem, ale Ty musisz też popatrzeć na to, jak ta sytuacja wygląda realnie. Nikt Cię nie będzie głaskał po głowie i wielbił z powodu tego, że związałaś się z nałogowcem i tyle mu pomagałaś. Nie pomagałaś mu.

2 919

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Wyimaginowana. No tak,tak jest. Nikt nie rozlicza sie że słów ,nie bierze za nie odpowiedzialności ....powiedzieć coś dla swietego spokoju i nara...

Wiecie co, ja sobie zdałam sprawę z tego,ze moim największym błędem jest niestawianie najbliższym ludziom granic. Mój eks już przekraczał granicę wszystkiego a ja wciąż ją przesuwalam. Czytam bloga Volantification.

Czytacie go ?

Chyba dziś na serio bierze mnie choroba. Chyba mam że sto stopni gorączki .

2 920

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Lady Loka napisał/a:
Zagubiona25Niko napisał/a:

Czytam to forum i pomyślałam, ze być może od Was dostanę trochę wsparcia, zrozumienia. Założyłam wątek z moim obecnie największym problemem. Zerknięcie tam, proszę?

To ja rzucam listę pytań.
Czy wchodząc z nim w związek wiedziałaś o jego uzależnieniu? Jeżeli tak, to po co weszłaś z nim w związek? Myślałaś, że go zmienisz?
Tak się nie da. Jak wygląda sytuacja w Twoim domu rodzinnym? Były tam też jakieś uzależnienia? Bo mnie to wygląda na syndrom zbawiciela pomieszany z współuzależnieniem.
Powinnaś porządnie pomyśleć nad pójściem na terapię dla siebie. I to nie tak na kilka spotkań, ale na normalną terapię dla osób współuzależnionych. Bo taka jest prawda, że nie stworzyłabyś z nim związku, za to pozwalałaś mu się niszczyć. I nie mów tutaj bzdur o tym, jak wielką miłość od niego otrzymałaś. Gdyby kochał, to by nie ćpał i tyle w tym temacie.

Bardzo dobrze, że go spakowałaś. Teraz nie pozwól zrobić sobie wody z mózgu, jeżeli będzie chciał wrócić. On jest odpowiedzialny za siebie. Ty jesteś odpowiedzialna za siebie i za swoje szczęście.

I wiem, że ta wypowiedź i te z drugiego tematu mogą nie wyglądać na coś, co jest wsparciem i zrozumieniem, ale Ty musisz też popatrzeć na to, jak ta sytuacja wygląda realnie. Nikt Cię nie będzie głaskał po głowie i wielbił z powodu tego, że związałaś się z nałogowcem i tyle mu pomagałaś. Nie pomagałaś mu.

Dowiedziałam się podczas tego gdy się poznawaliśmy, było ultimatum -terapia zamknięta- ja w tym czasie również byłam na terapii. Dlaczego mimo to chciałam tworzyć z nim związek? Bo nie skreślam ludzi chorych... to zapewne ma podłoże z dzieciństwa, niemniej jednak widocznie jest to kwestia charakteru. W moim rodzinnym domu uzależnień nie było. Po terapii było trochę zamieszania z praca zamieszkaniem i wylądowaliśmy u moich rodziców, tutaj zostaliśmy przyjęci i tutaj tez realizowaliśmy plany na nowe życie, ja tez byłam na etapie, ze nie wiedziałam co tak naprawdę w życiu robić (w sumie nadal jest podobnie - sprawdzam się na wielu frontach do tego dodatkowe studia itd.).
Czy mu pomagałam? Hm... pomagałam, bo miałam pewną świadomość po terapii, ale niestety w nim coś pękło skoro porzucił swoją prace (taką z pasją) i wszystko inne.

Nie potrzebuje ironicznego głaskania po głowie i niemiłych komentarzy. Za wszelkie porady bardzo dziękuje niemniej proszę o stosowny sposób wyrażania się w nich, bez zbędnej ironii, bo mimo treści jaka ktoś chce przekazać, zamiast zrozumienia i wsparcia rośnie swego rodzaju agresja.
Nie jestem zielona w tym temacie (choroby) jednak nie zmienia to tego, ze obecna sytuacje przeżywam dość emocjonalnie i właśnie na tej płaszczyźnie potrzebuje wsparcia.

2 921

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
MagdaLena1111 napisał/a:

Rzeczywiście, on zachował się bardzo nieelegancko. Może inaczej nie potrafił. W trudnych sytuacjach ludzie pokazują prawdziwa twarz, bo gdy jest dobrze i miło, to też łatwo przychodzą gładkie słówka. Z tego, co piszesz, to Twój Ex jest bardzo niedojrzały. Zachował się jak gówniarz i aż trudno uwierzyć, że wcześniej nie było sygnałów jego niedojrzałości. Może wcześniej nie napotkał kryzysowych sytuacji, które zweryfikowalyby jego dojrzałość.
Przykro mi, że zachowanie niedojrzałego faceta zachwiało Twoim poczucie kobiecości i szacunkiem do samej siebie. Jego zachowania świadczą o nim, nie o Tobie. Ty dalej jesteś tą samą szczerą i czułą kobietą, która ma swoje marzenia i oczekiwania. Chociaż nie masz kontroli nad tym, co zrobią inni, to zdecydowanie masz wpływ na to, co z tym zrobisz Ty. Nie możesz zachowania swojego exa odbierać personalnie i interpretować na swoją niekorzyść sposób zakończenia przez niego relacji w tak nieelegancki sposób, bo to on jest problemem, a nie Ty. Bo to on nie dorósł do normalnych dojrzałych standardów.

No właśnie nie było, albo ja teraz nie potrafię ich odtworzyć. Ale zawsze w kryzysowych sytuacjach stawał na wysokości zadania - szybko potrafił się zorganizować, trzeba było coś załatwić? nie ma problemu, wspólna burza mózgów i działamy. A było sytuacji trudnych po drodze kilka, i zdrowotnych i finansowych i rodzinnych, zarówno z mojej jak i jego strony. Wtedy mógłby spieprzyć, powiedzieć, nie dobra, to jednak za dużo jak dla mnie, a tak nie było. Jednak ja się tutaj doszukuje otoczenia.... Ma jednego kolegę, jeszcze z czasów liceum, który generalnie jest toksyczny jakby na niego nie spojrzeć i ja żyłam z nim w bardzo chłodnych stosunkach, ale nigdy nie ograniczałam mu spotkań z nim. Jednak od czasu zmiany pracy, kiedy rosły zarobki, prestiż, nastąpiła jakaś zmiana w myśleniu - ciągle było mało i mało. Tutaj też kolega zarabiał więcej więc była złość ze strony Ex na to, ale z drugiej strony jak padała propozycja imprezy to już oporów nie miał. Ten kolega to też temat rzeka, generalnie znalazł sobie kobietę mają dzieci, gość zarabia, ale pije, zaprasza kumpli na melanże na mkasto, albo na chate, a ona biega nad nimi jak gołębie na dworcu. No ja tak nie potrafię, co innego kulturalna impreza, gdzie siedzimy, piwko, zakąska, itd,  co innego melanż z nachlanym towarzystwem, głupimi pomysłami i żartami rodem z Kiepskich. Ex na jakiś dłuższy czas odciął się od tego człowieka, sam z siebie, powtarzał, ze jest nieodpowiedzialny, dziecinny, postawił granice, że on już nie ma tyle lat, żeby latać z nim na każde zawołanie na imprezy itd etc. Ale właśnie od czasu zmiany pracy (zaczęli pracować w jednym miejscu) kontakt znowu się odnowił plus doszli inni znajomi z pracy i zaczęło się bailando.
Oczywiście wiem, że jak ktoś ma swój rozum to otoczenia gówno może. Ale jak ktoś ma ukryte, niezrealizowane potrzeby, kompleksy itd to wtedy duży bodziec do zmian.

Wiem, że czyny świadczą o człowieku, i wiem, że to co zrobił, nie powinnam brać do siebie, ale głupi mózg a właściwie serce i emocje szukają odpowiedzi "a co by było gdybym ja ...". Po prostu chyba to też rozczarowanie cudzą postawą i takie poczucie winy, że nie zareagowałam na czas i sama tego nie skończyłam, no ale kochałam, wtedy mózg działa na jakiś innych falach, bo każdy chce widzieć swoją sytuację na lepszą niż jest w rzeczywistości.

2 922 Ostatnio edytowany przez wyimaginowana (2018-12-28 17:15:45)

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Katastrofa1988 napisał/a:

Wyimaginowana. No tak,tak jest. Nikt nie rozlicza sie że słów ,nie bierze za nie odpowiedzialności ....powiedzieć coś dla swietego spokoju i nara...

Wiecie co, ja sobie zdałam sprawę z tego,ze moim największym błędem jest niestawianie najbliższym ludziom granic. Mój eks już przekraczał granicę wszystkiego a ja wciąż ją przesuwalam. Czytam bloga Volantification.

Czytacie go ?

Chyba dziś na serio bierze mnie choroba. Chyba mam że sto stopni gorączki .

Co to za blog, o czym? smile

Mam ten sam problem, jestem za dobra, przekraczam granice, ale swoje, no i potem jest jak jest.

EDIT: poszukałam w google, wydaje się ciekawy, pewnie się w to wciągnę, na zmianę z "chłodnymi rozstaniami" smile

2 923

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Zagubiona25Niko napisał/a:

Czytam to forum i pomyślałam, ze być może od Was dostanę trochę wsparcia, zrozumienia. Założyłam wątek z moim obecnie największym problemem. Zerknięcie tam, proszę?

Jeśli chodzi o wszelakie uzależnienia - nie da się kogoś uratować/pomóc, jeśli ktoś tej pomocy nie chce. Uzależnienie to choroba na całe życie, z definicji nawrotowa, w której dominuje brak kontroli. Ludzie uzależnieni kierują się nie racjonalnym myśleniem, ale pewnymi schematami myślowymi, które to uzależnienie podtrzymują czyli racjonalizują, bagatelizują, przerzucają odpowiedzialność i nałogowo regulują stany emocjonalne.
Wobec takich osób trzeba być konsekwentnym, tzn. jeśli spakowałaś rzeczy to musisz być w tym postanowieniu twarda. Uzależniony może się ocknąć dopiero wtedy kiedy ponosi konsekwencje swoich nałogowych zachowań w całej swojej rozciągłości tzn. zapije/zaćpa i nikt mu nie dowiezie zwolnienia do pracy, nie wyciągnie z izby wytrzeźwień, nie poda rosołu na kaca. A często robią to żony/partnerki uzależnionych, z różnych powodów, najczęsciej to wstyd, chęć pomocy, szeroko rozumiana miłość i przywiązanie. Ale to tylko podtrzymuje świat iluzji takiej osoby - że jest ktoś, kto jego życie posprząta. Najlepsze co możesz zrobić dla WAS to zadbać o siebie, o swoje emocje, o swoje życie odchodząc od niego. Pomaganie komuś to nie zawsze trwanie przy nim zawsze, zwłaszcza przy uzależnionych osobach.

2 924

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Zagubiona25Niko napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
Zagubiona25Niko napisał/a:

Czytam to forum i pomyślałam, ze być może od Was dostanę trochę wsparcia, zrozumienia. Założyłam wątek z moim obecnie największym problemem. Zerknięcie tam, proszę?

To ja rzucam listę pytań.
Czy wchodząc z nim w związek wiedziałaś o jego uzależnieniu? Jeżeli tak, to po co weszłaś z nim w związek? Myślałaś, że go zmienisz?
Tak się nie da. Jak wygląda sytuacja w Twoim domu rodzinnym? Były tam też jakieś uzależnienia? Bo mnie to wygląda na syndrom zbawiciela pomieszany z współuzależnieniem.
Powinnaś porządnie pomyśleć nad pójściem na terapię dla siebie. I to nie tak na kilka spotkań, ale na normalną terapię dla osób współuzależnionych. Bo taka jest prawda, że nie stworzyłabyś z nim związku, za to pozwalałaś mu się niszczyć. I nie mów tutaj bzdur o tym, jak wielką miłość od niego otrzymałaś. Gdyby kochał, to by nie ćpał i tyle w tym temacie.

Bardzo dobrze, że go spakowałaś. Teraz nie pozwól zrobić sobie wody z mózgu, jeżeli będzie chciał wrócić. On jest odpowiedzialny za siebie. Ty jesteś odpowiedzialna za siebie i za swoje szczęście.

I wiem, że ta wypowiedź i te z drugiego tematu mogą nie wyglądać na coś, co jest wsparciem i zrozumieniem, ale Ty musisz też popatrzeć na to, jak ta sytuacja wygląda realnie. Nikt Cię nie będzie głaskał po głowie i wielbił z powodu tego, że związałaś się z nałogowcem i tyle mu pomagałaś. Nie pomagałaś mu.

Dowiedziałam się podczas tego gdy się poznawaliśmy, było ultimatum -terapia zamknięta- ja w tym czasie również byłam na terapii. Dlaczego mimo to chciałam tworzyć z nim związek? Bo nie skreślam ludzi chorych... to zapewne ma podłoże z dzieciństwa, niemniej jednak widocznie jest to kwestia charakteru. W moim rodzinnym domu uzależnień nie było. Po terapii było trochę zamieszania z praca zamieszkaniem i wylądowaliśmy u moich rodziców, tutaj zostaliśmy przyjęci i tutaj tez realizowaliśmy plany na nowe życie, ja tez byłam na etapie, ze nie wiedziałam co tak naprawdę w życiu robić (w sumie nadal jest podobnie - sprawdzam się na wielu frontach do tego dodatkowe studia itd.).
Czy mu pomagałam? Hm... pomagałam, bo miałam pewną świadomość po terapii, ale niestety w nim coś pękło skoro porzucił swoją prace (taką z pasją) i wszystko inne.

Nie potrzebuje ironicznego głaskania po głowie i niemiłych komentarzy. Za wszelkie porady bardzo dziękuje niemniej proszę o stosowny sposób wyrażania się w nich, bez zbędnej ironii, bo mimo treści jaka ktoś chce przekazać, zamiast zrozumienia i wsparcia rośnie swego rodzaju agresja.
Nie jestem zielona w tym temacie (choroby) jednak nie zmienia to tego, ze obecna sytuacje przeżywam dość emocjonalnie i właśnie na tej płaszczyźnie potrzebuje wsparcia.

Czyli świadomie weszłaś w związek z nastawieniem, że go zmienisz.
Nie, ludzi chorych się nie skreśla. Ale w tym przypadku trzeba było poczekać aż wyzdrowieje. Wchodzenie w związek z jakimkolwiek nałogowcem wiąże się z tym, że on nigdy nie będzie dla Ciebie równorzędnym partnerem. Zawsze działka będzie ważniejsza. Tyle.
Ja też nie jestem zielona w temacie uzależnienia i nie używałabym tu eufemizmu, jakim jest choroba wink nazywam rzeczy po imieniu. Widziałam masę rodzin rozwalonych przez alkohol, jeździłam swojego czasu na wyjazdy z AA do pomocy. Rozmawiałam z tymi ludźmi i widzę, że nie da się stworzyć z nimi żadnej normalnej relacji, dopóki oni są w amoku swojego nałogu.
Więc niestety tutaj leżał Twój błąd.

A co do tego wsparcia. Skoro już oddałaś mu jego rzeczy to pora na zablokowanie każdej możliwości skontaktowania się jego z Tobą i Ciebie z nim. Żeby nie kusiło na przyszłość. Plus zablokowanie w mediach społecznościowych, żebyś nie podglądała, co tam u niego się dzieje.
Dodatkowo określenie sobie terminu, w którym kończy się rozsypka i płacz, a zaczyna praca nad sobą (miesiąc płaczu? To taki ok termin). I koniecznie zapisz się na terapię dla ludzi współuzależnionych, bo to Ci dużo da.

2 925

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Lady Loka napisał/a:
Zagubiona25Niko napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

To ja rzucam listę pytań.
Czy wchodząc z nim w związek wiedziałaś o jego uzależnieniu? Jeżeli tak, to po co weszłaś z nim w związek? Myślałaś, że go zmienisz?
Tak się nie da. Jak wygląda sytuacja w Twoim domu rodzinnym? Były tam też jakieś uzależnienia? Bo mnie to wygląda na syndrom zbawiciela pomieszany z współuzależnieniem.
Powinnaś porządnie pomyśleć nad pójściem na terapię dla siebie. I to nie tak na kilka spotkań, ale na normalną terapię dla osób współuzależnionych. Bo taka jest prawda, że nie stworzyłabyś z nim związku, za to pozwalałaś mu się niszczyć. I nie mów tutaj bzdur o tym, jak wielką miłość od niego otrzymałaś. Gdyby kochał, to by nie ćpał i tyle w tym temacie.

Bardzo dobrze, że go spakowałaś. Teraz nie pozwól zrobić sobie wody z mózgu, jeżeli będzie chciał wrócić. On jest odpowiedzialny za siebie. Ty jesteś odpowiedzialna za siebie i za swoje szczęście.

I wiem, że ta wypowiedź i te z drugiego tematu mogą nie wyglądać na coś, co jest wsparciem i zrozumieniem, ale Ty musisz też popatrzeć na to, jak ta sytuacja wygląda realnie. Nikt Cię nie będzie głaskał po głowie i wielbił z powodu tego, że związałaś się z nałogowcem i tyle mu pomagałaś. Nie pomagałaś mu.

Dowiedziałam się podczas tego gdy się poznawaliśmy, było ultimatum -terapia zamknięta- ja w tym czasie również byłam na terapii. Dlaczego mimo to chciałam tworzyć z nim związek? Bo nie skreślam ludzi chorych... to zapewne ma podłoże z dzieciństwa, niemniej jednak widocznie jest to kwestia charakteru. W moim rodzinnym domu uzależnień nie było. Po terapii było trochę zamieszania z praca zamieszkaniem i wylądowaliśmy u moich rodziców, tutaj zostaliśmy przyjęci i tutaj tez realizowaliśmy plany na nowe życie, ja tez byłam na etapie, ze nie wiedziałam co tak naprawdę w życiu robić (w sumie nadal jest podobnie - sprawdzam się na wielu frontach do tego dodatkowe studia itd.).
Czy mu pomagałam? Hm... pomagałam, bo miałam pewną świadomość po terapii, ale niestety w nim coś pękło skoro porzucił swoją prace (taką z pasją) i wszystko inne.

Nie potrzebuje ironicznego głaskania po głowie i niemiłych komentarzy. Za wszelkie porady bardzo dziękuje niemniej proszę o stosowny sposób wyrażania się w nich, bez zbędnej ironii, bo mimo treści jaka ktoś chce przekazać, zamiast zrozumienia i wsparcia rośnie swego rodzaju agresja.
Nie jestem zielona w tym temacie (choroby) jednak nie zmienia to tego, ze obecna sytuacje przeżywam dość emocjonalnie i właśnie na tej płaszczyźnie potrzebuje wsparcia.

Czyli świadomie weszłaś w związek z nastawieniem, że go zmienisz.
Nie, ludzi chorych się nie skreśla. Ale w tym przypadku trzeba było poczekać aż wyzdrowieje. Wchodzenie w związek z jakimkolwiek nałogowcem wiąże się z tym, że on nigdy nie będzie dla Ciebie równorzędnym partnerem. Zawsze działka będzie ważniejsza. Tyle.
Ja też nie jestem zielona w temacie uzależnienia i nie używałabym tu eufemizmu, jakim jest choroba wink nazywam rzeczy po imieniu. Widziałam masę rodzin rozwalonych przez alkohol, jeździłam swojego czasu na wyjazdy z AA do pomocy. Rozmawiałam z tymi ludźmi i widzę, że nie da się stworzyć z nimi żadnej normalnej relacji, dopóki oni są w amoku swojego nałogu.
Więc niestety tutaj leżał Twój błąd.

A co do tego wsparcia. Skoro już oddałaś mu jego rzeczy to pora na zablokowanie każdej możliwości skontaktowania się jego z Tobą i Ciebie z nim. Żeby nie kusiło na przyszłość. Plus zablokowanie w mediach społecznościowych, żebyś nie podglądała, co tam u niego się dzieje.
Dodatkowo określenie sobie terminu, w którym kończy się rozsypka i płacz, a zaczyna praca nad sobą (miesiąc płaczu? To taki ok termin). I koniecznie zapisz się na terapię dla ludzi współuzależnionych, bo to Ci dużo da.

Tutaj, czyli gdzie jest mój błąd? Troszkę się zgubiłam.
Jestem świadoma, że jeżeli on ma myślenie nietrzeźwego to nic z tym nie zrobię, wszelkie rozmowy nawet nic nie rządzą, ale kurczę ja będąc z nim byłam z człowiekiem trzeźwym, bo jak dowiedziałam się o problemie poszedł na terapie.
Skoro ja Dalam mu takie ultimatum co do daszej relacji to uważasz, ze powinnam go wtedy zostawić czy w ogóle olać jeszcze zanim poszedł na ta terapie? Jakby nie patrzeć mój wymógł spełnił, tzn. Spełniał do tej pory, bo teraz wrócił ten chaos i jego myśli jako człowieka, którego nie akceptuje.
On był niekonsekwentny w swoich obietnichach, wiec ja muszę być konsekwentna teraz w swoich działaniach. Niestety rzeczy obecnie są jeszcze w domu, spakowane, ale nadal są, ponieważ wyszedł jedynie z mała torbą (pod pretekstem wyjścia na basen). Była to tylko wymówka, żeby nie robić szumu w domu. Ja sama nie byłam świadomi tego co się dzieje ponieważ od kilku dni była taka zmienność wypowiedzi i emocji, ze nikt by się w tym nie połapał.

Wiem Jak powinnam postąpić, ale to takie trudne, nawet nie mam z kim się spotkać i o tym pogadać...

Miesiąc to długo, od wczoraj ani łzy... to chyba żal i bezradność. Miesiąc na porzucenie nadzieji to jednak krótko, bardzo krotko, boje się ze z tym sobie nie poradzę.

Posty [ 2 861 do 2 925 z 7 946 ]

Strony Poprzednia 1 … 43 44 45 46 47 … 123 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » dziwne rozstanie, sprzeczności.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026