Promyczku, minęło te kilka magicznych miesięcy, które pomogły Ci, by zachować się właśnie tak, jak powinnaś. Brawo! U mnie kiedyś było podobnie, po pół roku dostałam w środku nocy sms, którego, na całe szczęście, odczytałam rano. Nie odpisałam. Po kilku miesiącach znów mnie zaczepiał sms, więc po dwóch takich sytuacjach wysmarowałam maila, w którym napisałam, że nie życzę sobie by się ze mną kontaktował, sam do tego doprowadził i niech się tego trzyma. Odpisał, że ok i przeprasza. Sytuacja było lekko napięta, bo czasem łączą nas sprawy zawodowe i siłą rzeczy musiał dojść do spotkania. Nastąpiło ono jakiś czas później, kiedy ja byłam na tyle silna i pewna siebie, by podczas jego wizyty być uśmiechniętą , podczas gdy on był spięty. Próbował znów sztuczek esemesowych, ale za każdym razem, spuszczałam go na szczaw
I tak to trwało prawie dwa lata, ostatni kontakt był w lipcu tego roku, kiedy znów zawracał mi głowę pod pretekstem pracy, a ja był dość asertywna. Zamilkł...do wczoraj
Ehhhh...faceci. Jednego jestem pewna, nie byłabym taka, gdyby nie mój facet, którego poznałam chwilę po tamtej relacji. Ale czas też swoje robi. Promyczku uwierz, to wszystko odejdzie, a nawet nie zauważysz, kiedy obok Twojego boku, będzie Ten Jedyny - wtedy zobaczysz różnicę i zmienisz opinię o tym swoim byłym ideale 
Basemka, ludzie często zachowują się jak dzieci, tym bardziej kiedy kieruje nimi strach i wiedzą, że nawalają. Nie mają odwagi powiedzieć prawdy drugiemu człowiekowi w twarz, łatwiej jest im zniknąć bez słowa. Analiza tego co było, dlaczego tak się stało, nic Ci nie da.
Teraz tylko blokada i marsz do przodu.
Jazzmine, cudownie, że otwierasz się na ludzi i nie zamykasz w sobie, bardzo się cieszę 
Pyłku, jak u Ciebie?