Kris_Doc napisał/a:Jak tam sobie chcesz. Idź tą drogą i za kolejne 4 lata napisz dokąd cię doprowadziła. Powodzenia w szukaniu swojego demona 
Istotka6
"życie to nie tylko seks". To prawda ale jest jego ważną częścią. To dzięki seksowi wszyscy istniejemy i życie całkowicie go pozbawione (jakie opisał na początku autor) nie jest w pełni satysfakcjonujące.
paslawek
A mało to jest historii kobiet które narzekają że ich mąż/chłopak ma problem z alkoholem. Gdyby skłonność do zaglądania do kieliszka była całkowicie dla wszystkich kobiet nieakceptowalna to takie historie nigdy by nie powstały (po nie byliby mężem/chłopakiem). Wiem że wiele kobiet (pewnie większość) to odrzuci i jest to słuszne ale są kobiety które to akceptują i ciężko mi uwierzyć że autor nie spotkał żadnej przez 35 lat. Moim zdaniem nie to jest przyczyną problemów które opisał.
Po prostu trzeba wszystko robić po kolei. Stabilizacja emocjonalna, materialna. To wszystko dla siebie, nie dla kogoś. Grono przyjaciół, koleżanek, kolegów. Z pośród nich wybrać tych z którymi najlepiej się dogadujemy i do których nas ciągnie. Nauczyć się przyciągać takich ludzi do siebie. Potem zastanowić się kim jesteśmy i jakich kobiet potrzebujemy. Które nas fascynują. Bo to ten fakt będzie nas pchał i motywował nasz mózg do działania. Zastanowić się co takie kobiety pociąga. Zmienić siebie dla siebie. A potem być zmienionym sobą. Proste, a jednak trzeba do tego dochodzić latami żeby zrozumieć.
Anioła można zobaczyć na co dzień. Ale diabła to najpierw trzeba mniej więcej namierzyć, potem wydobyć. Często diabeł siedzi pod przykrywką anioła. I ten cały proces jest zajebisty. Nagroda, też myślę że jak się takiego demona już wyciągnie, będzie super. Dla obojga. Teraz to widzę i wiem o co chodzi. I do tego trzeba lat pracy. Samo się nie zrobi.
Kris_Doc napisał/a: Gdyby był kobietom wystarczyłoby żeby dopracował te aspekty życia ewentualnie założył profil na dowolnym portalu randkowym i przebierałby w zainteresowanych mężczyznach.
No właśnie nie do końca. Tu chodzi o coś więcej. Tu chodzi o całą drogę do otwarcia kobiety. Ona jest najfajniejsza. Podejżewam, a raczej wiem teraz na pewno że one mają to samo. Jeśli teraz kogoś poznaję, to praktycznie nie mówię o całym swoim otoczeniu, ona sama się tym zaciekawia. Ale dopiero później. I to ja decyduję, czy pokażę jej swój świat, czy nie. Jeśli się postara to uchylę trochę. W drugą stronę oczywiście to samo i trzeba o tym pamiętać. Jaki jestem to widać. I nad tym trzeba pracować. Mimika, spokój, kontakt wzrokowy, komunikacja niewerbalna. Rozmowa, zaskakująca. Sprawienie żeby przez moment poczuła się wyjątkowa. Absolutnie nie wykładanie się że " Hej jestem Maciek Pestka, mam 4 fabryki i 5 mieszkań. Weź mnie takim jakim jestem bo mam to co mam i dlatego jestem fajny". O to chodzi.