Moja wstępna lista gości : 220 osób ;/ masakra !!!!! im wiecej przygotowań tym gorzej !! (Nawet ksiądz jest przeciwko mnie !)
Podobne tematy
Dorka a skąd aż tylu gości się Wam uzbierało? My ustaliliśmy, ze zapraszamy najbliższą rodzinę i oczywiście kilka par znajomych.
A_normalna dziewczyny dobrze radzą. Popytaj o termin i zaklep. To nie jest aż tak czasochłonne.. Wymyśl sobie, w jakich restauracjach być chciała mieć imprezę i sobie rozdzielcie, że w 1 tygodniu 1-2 restauracje. To nie zabierze dużo czasu ![]()
Nie w tygodniu, a przez weekend (studiujemy dziennie w innym mieście).
a_normalna - wiem doskonale że powinno być tak jak my chcemy, ale po 1 płacą rodzice, po 2 chyba nie chce jeszcze bardziej pogarszac sobie z nimi stosunkow (zwłaszcza że cały czas pomagaja troche finansowo)
Lena - kapela z okolic wawy, ich www nie działa, w sieci widnieja jeszcze pod stara nazwa (http://www.videocat.pl/dinacord.html) nigdzie nie mozna posluchac ich mp3 - a mimo to maja ogromne wziecie
bylismy na weselu gdzie graja
a co do proboszcza - to wygalda to tak ze parafie sa podzielone terytorialnie, wiec czemu ma wystawiac zaswiadczenie ze chodzisz do kosciola u niego (czy cos tam takiego) jak sobie mieszkasz w rejonie innej parafii i to inny ks. powinien cie kojarzyc (teoretycznie itd) tylko ciekawe wlasnie jak patrzy na kogos kto bierze u niego slub
a z innej beczki - ile dan goracych bedzie u was na weselu ? mozesz mi przyblizyc ogolnie menu ? musimy w koncu catering zalatwic, ciagle czasu brakuje ![]()
U mojego kuzyna było o jedno za dużo dań gorących (czyli chyba dali 4 - zupa, 2 danie, potem jakieś chyba krokiety i jeszcze bigos).
U mnie ma być obiad w postaci rosołu, ziemniaków/klusek śląskich, 3 rodzaje mięs i surówki. Potem jeszcze będą 2 kolacje. Jedna to jakieś mięso, chyba ziemniaki itp a druga to barszcz z pasztecikiem. W międzyczasie oczywiście zimna płyta w postaci zimnych mięs, jakieś rybki, sałatki, sery itp. Szczegóły mogę Ci po pracy wysłać na maila ![]()
napisz
musimy mniej więcej wiedzieć co powiedzieć firmom, żeby nam podobnie wycenili. nam podpowiedziano żebysmy nie brali rosołu, bo to już zbyt oklepane -tylko śląską zupę której nazwy oczywiście zapomniałam !
i chcemy podobnie jak u ciebie - żeby nie było od razu nałożonych porcji, tylko żeby ludek mógł wybrać czy kluski śląskie czy ziemniaczki czy frytki ....
i żeby mięsko też mogli wybrać
OK to po pracy wyślę Ci na maila szczegółowe menu, jakie nam zaproponowali ![]()
a_normalna jeśli masz jakieś upatrzone miejsca to przecież nie musisz tam koniecznie chodzić, chwyć za telefon i zapytaj czy mają wolny termin jeśli tak to się umów i podjedź na miejsce go zarezerwować. To nie będzie aż tak bardzo czasochłonne. Ja wybrałam jedno miejsce i z racji tego, że byli akurat jedni i drudzy rodzice to się zabraliśmy i pojechaliśmy tam termin rezerwować. Sytuacja tylko była o tyle odmienna, że ja zaczęłam od sali i do niej potem wszystko jest dopasowane.
Dorka88 a mieliście jakiś limit ilu gości chcieliście zaprosić ? I czemu ksiądz jest przeciwko Tobie?
Ewel liczyłam właśnie na to, że będą jakieś mp3 tego Waszego zespołu
co do proboszcza to jeśli byłam u niego chrzczona, czy bierzmowana to nie będzie mógł mi odmówić wydania zaświadczenia, więc myślę że tu o inny rodzaj zaświadczeń chodzi. Ale ok. nie wnikam już w to, jestem wstępnie umówiona na 26.04 na spisanie protokołu przedmałżeńskiego czy jak to się tam nazywa, po świętach mam zadzownić i potwierdzić termin spotkania. A tymczasem moi rodzice sobie jeżdżą do kościoła gdzie byłyśmy bierzmowane żeby mi zaświadczenie wybrać (bo pewnie sobie nie przesłali a nie chce przez ten jeden świstek nie móc formalności załatwić skoro już będę tam specjalnie jechać), jak na razie na 2 próby zero sukcesu bo odbijają się od drzwi kancelarii. Raz łaskawie wywiesili kartkę, że kancelaria będzie nieczynna, ale następnym razem już o tym zapomnieli. Zatem jestem wdzięczna za to, że wpadłam na pomysł żeby ich jednak poprosić o wybranie tego zaświadczenia.
Co do dań gorących to obiad, zimna płyta standardowo i 3 ciepłe kolacje, do tego jeszcze wiejski stół
Agatka -supe extra ![]()
Lena - chyba chodziło o zaśw że jesteś wierząca -coś w ten deseń. ja się nie znam -ostatnio ty masz z nimi więcej do czynienia ![]()
czyli wychodzi mniej więcej że 4 ciepłe posiłki to tak w miarę standardowo... ? my planujemy stół śląski, hehehehhe niech rodzinka pozna nowe smaki ![]()
Limitu gości nie było ale mimo wszystko 220 osób ;/ tak więc mój Ukochany na 3 siostry i 2 braci. Każda z tych osób ma męża/żona no i oczywiście dzieci. Oprócz tego ja mam także dość sporą rodzine
Może uda mi sie zjechać do 200 ale i tak uważam że to za duzo. A co do Księdza. Zaczęlismy chodzic do Kościoła na Mszę i po jeden z Mszy Ksiadz powiedział ze w mojej parafii sa organizowane takie spotkania dla rodzin badz dla tych osób które planują założyć rodzine. Z czystej ciekawości poszłam i poznałam laskę które nie moze wziasc slubu w naszej parafii ze wzgledu na sukienke !!! Okazuje sie ze ksiadz nie zgodzil sie aby suknia była krótka ! Bo idiotyzm jakis jak dla mnie ! Ja niestety także mam sukienke krótką z przodu ale długa z tyłu i co ??? Ksiadz powiedział NIE !!
Zastanawiam sie powoli po co mi ten ślub !?
Dorka, chyba na samym początku należy postawić sobie pytanie "po co ślub" ![]()
Ślub ma być potwierdzeniem naszej miłosci ale nie będę męczyć się z jakimś ksiedzem tylko chyba poprostu wezmę odpis z mojej parafii i pójdę do innej ;p
Dorka88 i tak trzymaj jak ksiądz Ci robi na złość to idź tam gdzie będzie bardziej postępowy
Kurczę my chodziliśmy na nauki przedmałżeńskie do Dominikanów i co się okazało ? że niektórzy z Kleru mogą być normalni - niestety przez bardzo długi czas nie udało mi się na takich trafić
Lena, ja swego czasu chodziłam na kółko misyjne, więc znałam wszystkich księży w mojej parafii. To byli świetni ludzie i dlatego nie pozwalam by mówić, że WSZYSCY księża są tacy czy owacy, bo na swojej drodze spotykałam w zdecydowanej większości pozytywne przykłady.
no zdarzaja sie ludzccy księża - ale to trzeba mieć szczęście
a ja jestem po rozwodzie, swiezo upieczona narzeczona i w pazdzierniku planujemy slub
moze tym razem wyjdzie lepiej
) pozdrawiam
Dziewczyny, jestem w szoku. Zrobiliśmy taką wstępną listę gości (nastawiamy się na obiad u niego w ogrodzie) i wychodzi nam prawie 90 osób! I to jest takie minimum. My, rodzice i nasze rodzeństwo (z os. tow.) to 16 osób, z mojej strony jakieś 12 osób (o ile przyjadą), a od narzeczonego zawrotne 40 osób i jeszcze naszych (no, moich) 15 przyjaciół.
o_O
149 2010-04-01 20:29:02 Ostatnio edytowany przez Lena (2010-04-01 20:30:07)
Voque podobno do 3 razy sztuka
grunt to dążyć do osobistego szczęścia
a_normalna tak to właśnie w praniu wychodzi niby chce człowiek skromnie zrobić a jak się weźmie za planowanie to się okazuje, że to wcale nie jest takie łatwe.
Jak się ma małą rodzinę to nie problem. Z moich kuzynów (czyli drugie pokolenie) jestem chyba ostatnia, która jeszcze nie założyła własnej rodziny. Więc jeżeli chcemy zapraszać tylko do rodzeństwa rodziców, to z mojej strony jest tylko wujostwo. Ze strony narzeczonego jest po pierwsze: więcej rodzeństwa rodziców, a po drugie kuzynostwo jest jeszcze młode i pasuje ich też zaprosić. No i robi się zamiast dwójki - piątka....
Lista pewnie będzie jeszcze nie raz przerabiana, ale naprawdę jestem tym zadziwiona...
ja nigdy nie podchodziłam do tego tematu pod kątem "kogoś pasuje zaprosić" bo w ten sposób też mielibyśmy wesele na 200 osób spokojnie, niestety ze strony mojego przyszłego męża tak to właśnie wygląda. Tzn. trzeba zaprosić tych i tych, a tych nie bo wtedy tamci się obrażą i nikt nie przyjdzie. Jak dla mnie to jest jakiś kosmos. Powiem szczerze, że długo z tym walczyłam - i udało mi się ostatecznie wynegocjować zaproszenie jednej pary z rodziny przyszłego męża, którą znam i bez której sobie ślubu naszego nie wyobrażałam (a na pierwotnej liście ich nie było). Zobaczymy co z tego wyjdzie.
Jednak nie rozumiem - jak można zapraszać kogoś z kimś się od x lat nie rozmawia tylko dlatego, że tak wypada i tak trzeba ? A najbardziej wkurzające jest zapraszanie osób, które wiadomo że i tak nie przyjadą, bo nigdy nie przyjeżdżają, ale trzeba i już.
Ależ ja nie chcę zapraszać kogoś z kim już nie utrzymuje się kontaktu. Dlatego napisałam minimum, bo można by rozszerzyć listę o osoby z rodziny, ale takiej tylko w świadomości, że "są, ale...". Akurat narzeczony utrzymuje kontakty ze swoją rozbudowaną rodziną, wciąż się odwiedzają (i nawet już sporą część tej rodziny poznałam), więc wiem o kim mówi, gdy wyliczał mi swoją stronę i rozumiem, że faktycznie tych i tamtych pasuje zaprosić.
Oczywiście już uzgodniliśmy, że pewnie jakieś dwa miesiące przed ślubem będzie deadline, do którego rodzinka musi nam ostatecznie powiedzieć czy się pojawią (bo wiadomo jak jest).
a_normalna ja tylko podałam jak to u nas wygląda - i że konsekwencją "pasuje zaprosić" jest zapraszanie osób, z którymi nie utrzymuje się od jakiegoś czasu kontaktu. W Waszym przypadku musicie podjąć decyzję czy rzeczywiście chcecie mieć skromne przyjęcie tylko dla najbliższych czy ogromne przyjęcie, ponieważ tych i tamtych pasuje zaprosić.
my musimy obciac troche liste gosci, chcialabym zeby bylo ponizej setki to nie bedzie tloku na sali
jak na razie wyszlo ok 120 ale jeszcze nikt poza nami nie widzial tej listy.
dziewczyny podajcie mi racjonalne powody zeby nie robic poprawin - musze wybic moim rodzicom ten pomysl z glowy (i nie piszcie tylko ze pieniadze sa dobrym powodem bo to akurat ich nie przekona)
Ewel, może powiedz, że jeśli będą poprawiny to trzeba by kombinować z jakimś lokum dla gości z dalsza? Chyba, że i tak macie to w planach. Szczerze mówiąc nie wiem jakie mogą być racjonalne powody przeciw. Może, że będziecie padnięci i goście też?
no walsnie i tak wynajmuemy hotel, w ktorym jest restauracja i poprawiny mozna by juz zrobic wlasnie tam.
ja mysle głównie o tym ze my bedziemy padnieci bo rodzina to niekoniecznie
starzy wyjadacze
Ewel u mnie poprawin nie ma i w sumie nawet nie musiałam tego rodzicom z głowy wybijać. Może to dlatego, że moja mama się czuje w obowiązku, że z naszej strony gości do domu nie wywali, więc jeśli będą chcieli to w niedzielę się dla nich jakiś nocleg znajdzie. Nie wiem jak ona chce ich pomieścić w naszym małym mieszkaniu ? Ale nie jest to na zasadzie poprawin.
Jakby nie było przemawiają za tym kwestie finansowe - zresztą zawsze tak było - wieczne "nie ma pieniędzy" więc mnie to jakoś nie dziwi.
A dla Twoich rodziców - może rzeczywiście warto poruszyć tutaj kwestię finansów bo jakby nie było, też gdzieś gości musielibyście przenocować, z tego co wiem, u Was też większość będzie pewnie przyjezdna. Do tego znowu kwestia jedzenia, sali, muzyki. Jakby nie było trzeba by im pokazać ile będzie kosztować samo wesele, żeby zobaczyli skalę wydatków. Poza tym można spróbować nawiązać do mody - że poprawiny już są passe ![]()
Co jeszcze ? może, że Wam nie są potrzebne do szczęścia ?
Ewel, dodaj, ze zmęczenie. Przecież wesela kończą się nad ranem, gdzie młodzi siedzą do końca. Potem za 4-5 godzin snu (jak nie mniej) a potem pani młoda musi się szykowac na następny dzień, który zazwyczaj zaczyna się obiadem. Wesele końcy się np o 5 a o 9-10 już musisz się szykować. Więc jesteś potem padnięta. A tak to w tę niedzielę część gości pewnie wyjedzie, część może zostanie i zdecydowanie mniej wydatków. Twoim rodzicom się tak wydaje, ze samo przygotowanie wesela jest męczące. Te ostatnie dni przed weselem to istna bieganina, więc pewnie bnędą szczęśliwi mogąc w niedzielę odpocząć. A poza tym urlopy. Dużo ludzi w poniedziałek normalnie musi iść do pracy. A jak jest dwudniowe wesele to już urlop na poniedziałek trzeba załatwić. My w lipcu idziemy na wesele kuzyna, który ma 2 dni. Uparła się jego przyszła teściowa. Kasy wydadzą o wiele więcej, do tego 2 kreacje, orkiestra mało kiedy chce grać 2 dni, więc musieli na drugi dzień załatwić DJ, który też kasę zgarnie. A i my, jako goście średnio jesteśmy zadowoleni, bo dla nas to też koszta. Muszę mieć 2 sukienki a mój narzeczony garnitur ten sam, ale koszula już inna. I z reguły wtedy do koperty daje się troszkę więcej. Więc nie tylko kasa z Waszej strony, ale i ze strony gości.
Więc kochana argumentów masz wiele ![]()
159 2010-04-02 08:02:58 Ostatnio edytowany przez Ewel (2010-04-02 08:10:21)
zacznę od końca - Agata - tylko że my i wy również bierzecie ślub przed weekendem majowym -nikt nie musi brać urlopu
)a muzyka - myślę że to najmniejszy problem-puścić muzykę z laptopa
Lena - ja właśnie sobie myślałam nad tym samym, że jak rodzina będzie chciała zostać to niech się gnieżdżą w mieszkaniu, albo hotel niech sobie przedłużą ale to już na własny koszt.
Te poprawiny to taka rodzinna tradycja, wszyscy je robili, więc moi rodzice korzystając z okazji że to już ich ostatnia taka impreza a pierwsza taka duża to też chca poprawiny. Dobrze że chociaż rodzice nieślubnego nie upierają się przy tym, może jak się spotkają to moim przejdzie ?
)
edit:
Lena śniłaś mi się dziś-razem ze swoją mamą.
chodziło o to że zrobiłam ciacho na święta i dałam tobie i twojej mamie do spróbowania i jak już wbiłaś łyżeczkę olśniło mnie że nei dałam połowy składników w tym tego najważniejszego -tofii ![]()
(pierwszy raz w życiu będę robić to ciacho i dlatego pewnie tak przeżywam)
ale byłyście obie jak zywe
Aaaa no fakt, zapomniałam, ze jak my bierzemy ślub to jest długi majowy weekend
My z góry mówiliśmy, ze chcemy 1 dzień. Nawet chwilę moja mama coś bąkała o drugim dniu, ale szybko się wycofała
U mojej siostry drugi dzień zrobiliśmy taki, ze było tylko kilkanaście najbliższych osób i u szwagra przed deomem rozstawiliśmy stoły i tak siedzieliśmy. Bez muzyki i było super.
Ewel no właśnie jak rodzina będzie chciała zostać to niech się gnieżdża w mieszkaniu tylko kurczę my się musimy pomieścić tam razem z nimi ;/ nawet zaczęłam myśleć czy by sobie jakiegoś lokum nie wynająć na ten czas - bo cóż miałabym ochotę pewnie odpocząć tymbardziej, że w tygodniu po ślubie będziemy robić sesję zdjęciową.
Co do snu - no nieźle o jakbym ja zjadła takiego ciasta toffi :>
Agatka co ja bym dała za taką możliwość domu z ogrodem - niestety go brak zatem zostaje domówka
Tu są suknie w moim guście ![]()
http://slub.onet.pl/68674,2,1,galeria.html
a_normalna śliczne te sukienki, masz dobry gust. Mnie podoba się ta druga, ale do czasu gdy ja będę wychodzić za mąż moje gusta mogą się zmienić
Pozdrawiam ![]()
Po prostu jestem za prostotą i skromnością ![]()
a_normalna a miałaś już okazję przymierzyć tego typu sukienkę ? bo mi się też takie sukienki bardzo podobały po czym przymierzyłam tego typu i się okazało, że wyglądam w nich koszmarnie, zatem musiałam sobie poszukać czegoś o zupełnie innym kroju ![]()
Nie, jeszcze nie mierzyłam. Ale pokazywałam je siostrze (z zawodu krawcowa) i powiedziała, że na mnie powinna taka super pasować. Ona mierzyła taką przed swoim ślubem, bo też bardzo się jej podobały, ale jest zbyt chuda na taki krój. Ja mam wyraźną talię i "trochę" biustu ![]()
Wróciłam od narzeczonego. Spędziłam cały dzień z jego rodzinką i tak cholernie ciężko jest się żegnać
Czujesz całą sobą, że twoje miejsce jest przy jego boku, że razem powinniście iść spać i.... tylko buziak pod drzwiami i cicho szepnięte "kocham cię"...
Jeszcze ponad rok.... ehhhh.... czasem nie jest to łatwe....
hej dziewczęta jak tam przygotowania ? czyżby jakieś ślubne spowolnienie?
Ja odkryłam kolejny absurd, na szczęście odkryłam go zanim pojechałam załatwiać, mianowicie to że wasz akt urodzenia jest w urzędzie (USC) z którego będziecie brać zaświadczenie wcale nie oznacza, że nie będziecie go musiały specjalnie wyciągać na tą okazję. Otóż mimo faktu, że dane te są w tym samym budnyku, ba nawet w tym samym pokoju to i tak trzeba brać odpis. Co ciekawe z racji tego,że nie wybierałam go przez 10 lat to mój jest w archiwum i musze złożyć na niego specjalnie wniosek i czekać aż go wydobędą. Paranoja jakaś.
By the way Ewel wybrałaś w końcu jakąś kieckę ?
U mnie cisza, na razie myśli zaprząta mi zbliżający się licencjat ![]()
U mnie też narazie spokój z przygotowaniami ślubnymi. A co do tego aktu urodzenia to u mnie jest napisane, ze jeśli się urodziłam w mieście, w którym będę brać ślub to nie muszę składać wniosku. Ale skoro u Ciebie jednak trzeba składać wniosek to sobie wcześniej zadzwonię do USC i zapytam. Zresztą jeśli chodzi o sprawy urzędowe to ja zawsze wolę zadzwonić i popytać, niż kilka razy biegać z tą samą sprawą.
A za tydzień idę z koleżanką do pewnej pracowni sukien ślubnych. Ona ma ślub we wrześniu i idę towarzyszyć jej w pierwszej przymiarce i przy okazji sama się popytam co i jak. Ja suknię będę zamawiać tak koło jesieni, ale teraz nie zaszkodzi popytać.
Agatka właśnie ja też wyczytałam takie informacje w internecie, dzwoniłam do urzędu i wtedy owszem wyszło, że narzeczony z racji tego, że jest z innego miasta ma mieć odpis ze sobą a przy moim Pani stwierdziła, że on jest u nich. Więc mając w pamięci przeczytane informacje pewnie w domyśle cały czas miałam, że jak on tam jest to nie muszę go wyciągać. Ale coś mnie tknęło, po tym jak moi rodzice robili 3 podejścia do kancelarii parafialnej zanim udało im się wyciągnąć mój akt bierzmowania (a i to poszło z trudem bo ksiądz stwierdził, że oni sobie przesyłają i jak się okaże,że jednak tego nie zrobili to niech się wtedy zgłoszę), żeby zadzwonić jeszcze raz do USC i zapytać. No i Pani mi powiedziała, że owszem oni go tam mają, ale ja i tak muszę odpis wyciągnąć do uzyskania tego zaświadczenia o braku przeciwwskazań do zawarcia małżeństwa. Dalej żyłam złudzeniami i mówię jej na to "ale to od ręki można wyciągnąć?" I co się okazuje - tak, jeśli wyciągałam go już w przeciągu ostatnich 10 lat a że tego nie robiłam to muszą go wydobyć z archiwum, na co trzeba złożyć wniosek (może go dostarczyć ktoś inny w moim imieniu, cóż za łaska) i poczekać kilka dni. Troszkę się pożaliłam do słuchawki i Pani przyjęła mój wniosek telefonicznie, mówiąc że wybiorę odpis jak przyjadę. Tylko jakoś nie chciała mi podać swojego imienia i nazwiska :> Także nie wiem co z tego będzie, mam zamiar zadzwonić za tydzień i zapytać jeszcze raz czy rzeczywiście mają dla mnie ten odpis.
Niestety mamy tak na prawdę jeden dzień by to ogarnąć - rano USC a wieczorem kancelaria parafialna.
Dobrze wiedzieć na przyszłość....
Dzięki Lena za informacje. Rzeczywiście lepiej dobrze się wcześniej dowiedzieć, zeby niespodzianek nie było.
Pewnie wszystko zależy od widzimisie urzędu, ale nie powiem gdybym pojechała na miejsce załatwiać zaświadczenie i wtedy wyszła by ta heca to bym się zdenerwowała. Zatem lepiej sobie wcześniej zadzwonić i sprecyzować.
A tak swoją drogą ciekawe gdzie mnie jeszcze spotka jakaś niespodzianka ?
Dlatego lepiej nie zostawiać takich rzeczy na ostatnią chwilę ![]()
Ale ja ich wcalę nie zostawiam na ostatnią chwilę - zaświadczenie jest ważne tylko 3 m-ce, 24 kwietnia mija termin kiedy mogę je właśnie wyciągnąć żeby było ważne do ślubu. I na 26 zaplanowana jest właśnie walka z USC a potem wieczorem spisanie protokołu w kościele.
Lena, nie mówiłam o Tobie, tylko tak ogólnie. Są przecież pary, które bardzo późno zabierają się za przygotowania.
No w sumie masz rację, ale jak się chce to można i na szybko coś zorganizować tylko trzeba się wówczas liczyć z większym stresem. Moja znajoma np. w święta Bożego Narodzenia podjęła decyzję, że będzie brać ślub 6 maja. I co w sumie w 4 miesiące udało im się wszystko załatwić, ale nie powiem stresujących akcji przy tym nie brakowało.
To ja sobie nie wyobrażam jak jednemu znajomemu znajomej (uwielbiam jak to brzmi
) udało się w TYDZIEŃ wszystko załatwić, a ślub był niecały miesiąc po od chwili podjęcia decyzji (standardowo wpadka i tatuś przyszłego ojca zarządził, że dziecko MUSI urodzić się w związku małżeńskim).
No to w sumie u mnie w rodzinie też był taki przypadek, ale i tak dłużej im zeszło bo chyba 2 m-ce od momentu ogłoszenia radosnej nowiny. Wszystko pewnie zależy od miejsca gdzie się mieszka.
Lena -dobrze wiedzieć o tych wszystkich urzędniczych sprawach
nam będzie już łatwiej dzięki Tobie
kiecke niby wybrałam - kurcze tylko akurat tej wam nie wklejałam bo nie mają jej na stronie www, dopiero teraz to zauważyłam jak chciałam wam poakzać -podobna jest do tej 9960 która wczesniej wklajałam tylko ma trochę inny dół (bardziej falbaniasty) a gorset ma identyczny tylko bez żadnego wiązania. no i właśnie -świadkowa i nieślubny są przekonani że to TA sukienka i fajnie było widzieć ich rozdziawione gęby jak wyszłam z przebieralni w niej
ale ja tak nie do końca jestem przekonana.
dlatego za kilka miesięcy będzie druga tura łażenia po salonach jak na razie mam mętlik i co innego na głowie.
aaa no i mierzyłam suknie z czarnymi dodatkami -sa boskie i jedna podoba mi się bardziej niż ta którą chciałby nieślubny i swiadkowa, ale oni uważają że większe WOW jest w tej do której ja nie jestem przekonana.
Ewel, wydaje mi się, że to TY masz ostateczny głos. Jeżeli nie jesteś do niej przekonana, to wstrzymaj się jeszcze z kupnem.
no pewnie że ja
dlatego musiałam się jakoś wykręcać gdy kobitka chciała już zamówienie spisywać
bo oni już gadali tak to ta itd i ona myślała że my już kupimy, miarkę wyciągnęła ...
Ewel Twój głos jest decydujący to Ty przecież będziesz w tym przez cały dzień paradować ![]()
a_normalna my będziemy u tego jubilera właśnie nasze obrączki robić, najlepsze jest to, że w sumie są w stanie zrobić wszystko co sobie człowiek wymyśli i my tak właśnie robimy. Na razie tylko czekamy aż się cieplej zrobi żeby nasze paluchy wymierzyć. Bo jak byliśmy zimą to się niestety do tego nie nadawły bo były szczuplejsze. A nie chcemy mieć sytuacji, że latem przed ołtarzem ich nie wciśniemy :>
Lena, a jakie są ceny tych obrączek? Tak mniej - więcej. Czy to jakieś kosmiczne ceny, czy da się przełknąć?
hmm nasza z palladu wychodzi na jakieś 2200 - 2400 za parę
z białego złota była ciut tańsza
robione techniką mokume gane, które są na prawdę śliczne wychodziły coś 4000 z tego co pamiętam
Cena zależy od szerokości obrączki, jej grubości i średnicy no i oczywiście od użytego kruszca
187 2010-04-14 21:19:15 Ostatnio edytowany przez a_normalna (2010-04-14 21:19:33)
Wiem, dzisiaj tam zawędrowaliśmy i już wszystko wiemy ![]()
Nasze obrączki będą wynosić 2500 za parę (żółte złoto). Ja chcę takie jakich zdjęcie wklejałam. Po powrocie od jubilera usiadłam z przyszłym panem mężem do ich strony i oglądaliśmy inne pomysły. I jemu spodobało się żebro Ewy i teraz myślimy nad tym czy da się to połączyć. Jeśli się uda, to fajnie i takie chcemy. Jeśli nie, to zostajemy przy pierwotnym pomyśle i najwyżej coś się delikatnie zmieni.
Jeszcze ogólnie co do ich obrączek, to rozwalił mnie na łopatki pomysł z odciskiem palców ![]()
też nam się podobał pomysł z odciskiem palców, ale przy tej szerokości jaka by nam pasowała nie ma on sensu bo nie wiele będzie go widać ![]()
Taka ciekawostka: okazuje się, ze ukochany powinien mieć o pół centymetra szerszą obrączkę ode mnie. Rozmiarowo mam prawie dwa razy mniejszą, ale na "wysokość" powinna być większa.
Ale zobaczymy czy zdecydujemy się na te obrączki, bo to jednak trochę kasy jest ;/
No tak facetom pasują szersze obrączki, co do ceny ja też miała takie obiekcje, ale wówczas usłyszałam od mojego przyszłego męża, że przecież kupujemy na całe życie, więc możemy zaszaleć grunt by się nam podobały.
Heh, teraz przeczytałam co napisałam i on ma mieć WĘŻSZĄ obrączkę ode mnie ![]()
Chyba będę musiała z siostrą pogadać i pokazać jej zdjęcie tych obrączek, bo jużsama nie wiem czy szukać czegoś skromniejszego i tańszego, czy właśnie "zaszaleć".
aaaa to zmienia postać rzeczy
węższa powiadasz ? z taką sytuacją się nie spotkałam jeszcze
Co do rozmów z rodziną - szanuję, choć to Ty ją przecież będziesz nosić a nie Twoja siostra
Pani w sklepie wyjaśniła, że przy jego rozmiarze palca (19) i stawach twierdziła, że tak będzie lepiej (miał problem żeby obrączkę przecisnąć, a jak przecisnął to znowu było za dużo luzu). Jakoś to tak wyjaśniła, że teraz nie pamiętam dokładnie o co szło ![]()
Pewnie, że to my będziemy nosić te obrączki, ale 2,5k to sporo jeśli na fotografa wydamy 1,5k, a cały budżet chcemy zamknąć w kwocie 10k.
My mamy problem obrączek załatwiony, gdyż mój przyszły mąż dostał od babci obrączki. Są nieużywane, kupione kilka lat temu specjalnie dla niego i jego przyszłej żony. Są to takie zwykłe, tradycyjne obrączki. Na początku chcieliśmy je przetopić i wybrać sobie jakiś wzór. Ale potem stwierdziliśmy, ze nie będziemy nic zmieniać. I chyba tak będzie, bo ostatecznie nie zdecydowaliśmy. Więc kasa w kieszeni ![]()
I idealnie pasują na wasze palce? Szczęściarze ![]()