Napisałam tutaj bo chcialam sie wygadać. Większość z Was pisze, ze ten chłopak nie nadaje sie do związku, przez jedna taką akcje.
Ja próbuje tutaj wyjaśnić ze to nie było tak, ze miał zwizek idealny i pojawiłam sie ja. Zniwszylam wszytsko i teraz żyjemy sobie szczęśliwe. Wy widzicie tylko, jeden kawalątek, to, ze on do mnie przyszedł i sie całowaliśmy. A to nie było do końca tak, on miał z nią kryzys, poprosił przerwy i myślał ze sie rozstaną. Pózniej stwierdził ze chce zacząć z nią od nowa. A myślicie ze mi nie było cieżko ? Ale wybaczyłam mu, wiecie dlaczego ? Bo tak postępują ludzie którzy maja uczucia, to był mój przyjaciel i chciałam zeby był szczęśliwy. Nie widzicie natomiast dziewczyny która ma problemy ze sobą, która zmieniła sie, przestała go pociągać. Widzicie tylko mnie i jego. Każdy wie ze wina za rozpad związku zawsze leży po obu stronach.
Gdyby była, tak jak sądzicie bez winy to nie pisała by miu 'pożegnalnej wiadomości' w której przeprasza go za wszelkie zło jakie mu wyrządziła i życzy mu szczęścia. (To było jeszcze przed tym jak dzwoniła z płaczem) Wiec najpierw dziewczyna pisze i przeprasza a pózniej dzwoni ze nie daje rady i grozi ze sobie cos zrobi. Podziwiam Was ze chcialobyscie takie osoby za partnera.
66 2017-07-22 12:02:26 Ostatnio edytowany przez olkaaa009 (2017-07-22 12:03:40)
Podobne tematy
Dodam jeszcze, za gdy dowiedziała sie o tym, nie zostawiła go, była z nim do momentu gdy on zakończył to definitywnie.
Mężczyzna z klasą jak ma problem w związku to albo próbuje go ratować albo się rozstaje jak nie widzi sensu dalszego w nim trwania. I jaka by tamta dziewczyna nie była, to nikt nie zasługuje na bycie oszukiwanym i zdradzanym.
A usprawiedliwienie swoich świństw tym, że ktoś inny nie jest idealny jest zwyczajnie żałosne. Nie wiem jak można tego nie rozumieć.
Chomikowa, może troll, ale autorka pisała coś o podwożeniu na studniówkę, wspomina, że tamta dziewczyna studiowała i że związek jej misia z tamtą dziewczyną był jego pierwszym poważnym związkiem, więc podejrzewam, że jest to panna, która niedawno skończyła szkołę, więc całkiem młoda.
Mam 20 lat. On 23.
Przeczytałam jeszcze raz Wasze posty. Jest mi cieżko, złapałam dół. Boje sie czy to ma sens, boje sie ze on moze kiedyś ja spotkać, moze cos odżyć, bo juz raz tak było, mimo tego ze teraz uważa ja za wariatkę. Nie chciałam im rozwalić związku, boli mnie fakt ze zostałam tutaj tak odebrana, zaczynam mieć poczucie winy, tylko to on twierdzi ze ona ma te problemy psychiczne, ze on juz nie mógł wytrzymać, ze tak juz było od dawna. Zależy mi na nim i co mam to zakończyć ? Dlaczego to wszytsko jest takie skomplikowane...
Ja odbieram cię źle bo nie ma w tobie za grosz obiektywizmu i szczerości. Cierpiącą po rozstaniu dziewczynę wyzywasz od wariatek (ale poczekaj, jak ciebie ktoś rzuci zrozumiesz jak to jest), a manipulanta, ktory trzymał cię w zanadrzu traktujesz jak bohatera (jakby coś ukradł w sklepie też wszyscy byliby winni tylko nie on).
Co do ciebie - cały czas byłaś usłużną przyjaciółką nie dającą o sobie zapomnieć. cały czas ta przyjaźń miała na celu przypominać mu, że czekasz i przyjmiesz w swoje ramiona, byłas na każde zawołanie, szczególnie w chwilach kryzysu aby sączyć mu do uszka jak to ma z nią źle ale z tobą to dopiero by było. Oszukuj jego i siebie, dla mnie byłaś harpią cały czas liczącą, że oni się rozstana i zgrabnie skoczysz na jej miejsce. Cierpliwie czekałaś, pocieszałaś, calowałaś w chwilach słabości. Już prawie prawie się udało, gratulacje!
Co do niego - przez te 2 lata musiał cos tam do niej czuć bo inaczej by się rozstali. Może w łóżku była tak dobra, że mu było żal odchodzić? Gdyby było tak źle jak piszesz odszedłby. te teksty były tylko dla ciebie bo łykałąś je jak pelikan. Na tamten czas i tak wolał wariatkę niż ciebie i to cię boli. Jakos to trzeba sobie wytłumaczyć, prawda?
Ludzie sie rozstają i nie o to chodzi. Ale troszkę obiektywizmu włóz w swoje spojrzenie. Bo ty przestawiasz tą historię jakbyś była księżniczką w wieży czekająca na rycerza co go zła czarownica uwięziła. Teraz się wyrwał a my mamy podziwiać. A akurat tak sie składa, ze wy z całkiem innej bajki.
71 2017-07-23 12:25:04 Ostatnio edytowany przez olkaaa009 (2017-07-23 12:26:18)
Jestem obiektywna. Jest mi przykro ze im nie wyszło, ze ona jest chora. Ale przciez nic sie jej nie działo w tym związku. Ja go znam dobrze, to normalny facet, troszczący sie o innych, dbający o rodzine, po studiach, pracuje, ma pieniądze. I właśnie tutaj tez pojawia sie problem, bo on zarabiał, a ona tylko studiowała, płaciła mu za czynsz z pieniędzy rodziców. Nie miała nic swojego, ani samochodu (on i jego rodzina namawiali ja na kupno małego autka ale ona mowila ze jej nie potrzeby bo mieszka w mieście), nawet komputera, wszytsko zawdzięczała jemu. Ona po prostu nie była niezależna. Co jego bardzo zrażało, bo w jego rodzinie wszyscy pracują na pare etatów. Mowię to tylko po to aby uświadomić, ze gdyby napisała ten post ona, ze swojej strony to pewnie posty brzmiały by tutaj 'weź sie do roboty' a ze napisałam ja, chcąc poznać oponie osób trzecich, za które dziękuje to jestem brana po uwagę jako sprawczyni rozpadu związku. A istnieją rożne aspekty tego, ze ta dziewczyna po prostu ma problemy ze sobąc które przyczyniły sie do tego co teraz sie dzieje.
Olka, zastanawiam się dlaczego Ci tak zależy aby przekonać wszystkich do własnych racji.
To Twoje życie i zrobisz z nim, co uważasz. Nikt Ci tez nie odpowie, czy macie szanse na udany związek, czy też nie, bo to nikt tutaj takich mocy nie posiada.
Autorka napisała
"Później byliśmy tylko przyjaciółmi. On poznał dziewczynę i chciał urwać kontakt wiec mu napisałam ze jest pantoflem bo przecież ja jestem tylko jego przyjaciółka, po kilku dniach napisał ze możemy mieć kontakt i ze jego dziewczyna nie ma nic przeciwko"
Chłopak chciał być fair wobec nowej dziewczyny, Ty jednak egoistycznie na to nie pozwoliłaś
a teraz Autorko wydaje mi się że się obawiasz, bo co będzie jak po jakimś czasie jak emocje opadną, chłopak będzie chciał się przyjaźnić z byłą dziewczyną a przecież to już byłej zaproponował
a Autorka wiedząc jak taka przyjaźń wygląda z autopsji będzie w stresie że coś może się wydarzyć i kryzys w związku gotowy
z jakichś przyczyn chłopak wybrał "wariatkę" i był z nią, nawet po namiętnym wieczorze chciał nadal być ze swoja dziewczyna a nie z Autorką,
jego dziewczyna jak każda normalna osoba wyraziła aprobatę na przyjaźń damsko-męską ale po czasie pewnie zorientowała się w szczerości działań przyjaciółki i miało to wpływ na ich relację, nie czuła się pewnie w związku, siadła jej samoocena ale kochała i miała nadzieję że jednak się ułoży itp
Piszesz Autorko że Ty byś w takiej sytuacji zerwała bo masz klasę ale po całuśnym wieczorze mimo że wrócił do byłej i deklarował że chce z nią być, Ty nie zerwałaś - nadal czekałaś na niego drążąc skałę
Jeżeli dziewczyna studiowała dziennie i rodzice bez problemu ją utrzymywali to w czym problem, może zależało rodzicom i jej na sumiennym zgłębianiu wiedzy a czas na pracę miałaby po uzyskaniu porządnego wykształcenia, przecież dokładała się do czynszu i opłat,
to ze nie chciała auta i później ponosić dodatkowych wydatków na jego utrzymanie to tylko dobrze o niej świadczy, nie chciała narażać rodziców na dodatkowe koszty, widocznie nie była księżniczką i korona z głowy jej nie spadała w momencie korzystania z komunikacji miejskiej.
Autorko ty się jej obawiasz, wiesz że to jednak była dobra dziewczyna, że z czasem chłopak rozszyfruje Twoje intencje
74 2017-07-23 13:46:38 Ostatnio edytowany przez polis (2017-07-23 13:47:49)
Jestem obiektywna. Jest mi przykro ze im nie wyszło, ze ona jest chora. Ale przciez nic sie jej nie działo w tym związku. Ja go znam dobrze, to normalny facet, troszczący sie o innych, dbający o rodzine, po studiach, pracuje, ma pieniądze. I właśnie tutaj tez pojawia sie problem, bo on zarabiał, a ona tylko studiowała, płaciła mu za czynsz z pieniędzy rodziców. Nie miała nic swojego, ani samochodu (on i jego rodzina namawiali ja na kupno małego autka ale ona mowila ze jej nie potrzeby bo mieszka w mieście), nawet komputera, wszytsko zawdzięczała jemu. Ona po prostu nie była niezależna. Co jego bardzo zrażało, bo w jego rodzinie wszyscy pracują na pare etatów. Mowię to tylko po to aby uświadomić, ze gdyby napisała ten post ona, ze swojej strony to pewnie posty brzmiały by tutaj 'weź sie do roboty' a ze napisałam ja, chcąc poznać oponie osób trzecich, za które dziękuje to jestem brana po uwagę jako sprawczyni rozpadu związku. A istnieją rożne aspekty tego, ze ta dziewczyna po prostu ma problemy ze sobąc które przyczyniły sie do tego co teraz sie dzieje.
Nie była doskonała i miała swoje problemy, tylko co z tego? To znaczy, że można jej takie świństwa robić?
Ty też nie jesteś doskonała. Czy to znaczy, że ludzi mogę Ci robić świństwa, a potem się tłumaczyć 'a bo Ty jesteś taka, śmaka i owaka.'
Jestes jeszcze mloda i glupia wiec Cie potraktuje litosciwie. Dziecko drogie... Tobie sie wydaje ze Wy z chloptasiem jestescie ok a jego ex to ta bez klasy. Masz racje....wydaje Ci sie.
Bez klasy jest Twoj chlopak ktory bedac w relacji caluje inna. Jaka by nie byla nieznosna jego psim obowiazkiem bylo zerwac z nia a potem probowac cos z Toba. Nie wmowisz mi ze byl tak ubezwlasnowolniony ze byl z nia na sile bo i tak nie uwierze. Poprostu byl cwany i nie zamykal sobie zadnej z drog poki dalo rade ciagnac to na dwa frotny i Ty to wiesz doskonale dlatego teraz sie boisz ze moze byc powtorka z rozrywki.
Bez klasy bylas Ty bo wiedzac ze on chce sobie ulozyc relacje z tamta a Ciebie uczciwie odsunac nie uszanowalas jego decyzji tylko zmanipulowalas tekstem ze jest pantoflem aby go zatrzymac. Bylo to z Twej strony podwojnie bez klasy bo przeciez wiedzialas ze nie o sama przyjazn tu tylko chodzi. Przyjaciela sie nie caluje ani nie wskakuje z nim w zwiazek od razu gdy jest okazja jesli nie ma sie na niego od dawna chrapki.
Karma Cie juz dopadla bo nie wiesz czy jemu zalezy czy sobie go poprzez manipulacje i macenie w jego zwiazku "wychodzilas". Masz nauczke na przyszlosc.
Polać Feniksowi :-)
Polać Feniksowi :-)
.zdrowko