Mam w pracy 13 lat młodszą koleżankę, ma 25 lat. Pracuje już ponad rok. Początkowo myślałem, że nic z tego, traktowałem ją bardzo neutralnie, ale pogadaliśmy sobie chwile. Mało co mówiła i nadal jest mało rozmowna. Praktycznie nie rozmawia na luźne tematy, nawet z koleżankami nie rozmawia o babskich sprawach. Koleżanki są starsze o 7 lat. Chciałem się z nią umówić na kawę po pracy aby pogadać, to nie powiedziała, ani tak, ani nie tylko wykręcała się, że zajęta, że jak nie pracowała to codziennie spotykała się z koleżankami a teraz nie ma czasu nawet dla koleżanek, więc tym bardziej dla mnie. Któregoś dnia chwyciła mnie podczas deszczu pod rekę i tak szliśmy kawałek, ale generalnie każdy z pracy wychodził w swoim kierunku. Koledzy radzili "startuj"! Któregoś dnia na skutek wydarzenia, na które nie miałem wpływu koleżanka zaczęła się mnie bać i uciekać przedemną. Napisałem email prywatny. Wyłożyłem prawie kawe na ławe, że lubię ją bardziej niż koleżankę. Od tamtej pory ani razu nie wymieniliśmy słowa prywatnie. Służbowo jest OK. Odpuściłem, przestałem się interesować, nie robiłem nic, ale podejrzewam, że koleżanka myślała inaczej, że zszedłem do konspiracji i znalazła sobie nawet oparcie w szefowej. Szefowa wtrąciła się w całą tę sprawę i rozmawiała ze mną jak przedszkolanka w przedszkolu.
Zbytnio się nie starając dowiedziałem się, że koleżanka ma chłopaka. Na oko wygląda, że młodszy. Spotyka się z nim jakoś raz na tydzień. Nie sądzę, aby mieszkali razem, przypuszczam, że na chwile sam na sam umawiają się w najtańszych hotelach. Trwa to ponad rok. Ja nadal myslę o koleżance. Codziennie widzę ją w biurze. Sytuacja trochę normalnieje, strach powoli mija, więcej się do mnie odzywa służbowo. Nie mam pojęcia co ona sobie myśli, zapewne nic nie myśli, albo myśli o mnie negatywnie. Ma mnie za prześladowcę i psychopate, ale dokładnie przeanalizowałem swoje zachowanie czy przypadkiem moge byc tak odbierany. Fakty świadczą na moją korzyść. Nie mogę ot tak podejśc i zaproponować coś, bo koleżanka afery narobi. podejrzewam, że glupio jej się zrobiło, że afere zrobiła i trudno jej się teraz z tego wycofać.
Ja jednak mam inny problem. Nie robię nic złego. Interesuję się kobietą i to jest chyba normalne. Czy pozostaje mi tylko czekać na jej ruch ? Wg tego co tu przeczytałem na tym forum, kobieta w wieku 25 lat pracująca, odczuwa już pewnego rodzaju stabilizację i poszukuje partnera, męża, ojca dla swoich dzieci. Czy jest jej to w stanie dać młodszy facet dopiero co kończący studia ?
Ja mimo iż wiekowo stary, czuję się młody duchem, na praktycznie każdy temat jestem w stanie pogadać.
Poradźcie.