Witam Was wszystkich.
Na wstępie proszę o pomoc bo zwyczajnie sobie nie radzę.
Otóż mogą sytuacja jest bardzo skomplikowana. Byłam z facetem 2 lata. Początek idealny jak zawsze, z czasem zaczął mnie kłamać, oszukiwać, ważniejsi byli koledzy, zaczął palić ( wiemy co ) i zmienił się nie do poznania. Obiecywał że przestanie lecz ciągło się to bardzo długo. Odeszlam raz, drugi i dziesiąty i za każdym razem Obiecywał zmianę. Z czasem przestał zwracać na mnie uwagę, nie dawał mi żadnego poczucia bezpieczeństwa, miłości czy zwykłego wsparcia i w tym momencie poznałam kogoś, kogoś kto dawał mi to wszystko. Przy kolejnej awanturze odeszlam. Postanowiłam ułożyć sobie życie na nowo, bez niego. Spotkałam się dwa razy z tamtym mężczyzna, było fajnie, zupełnie inny człowiek lecz zwyczajnie nie poczułam nic, nie poczułam do niego nic by móc z nim być. W nie oczekiwanym momencie były facet zaczął się starać, prosić, przepraszać. Powiedziałam dobrze, ostatni raz. I uwierzcie mi na prawdę się zmienił, byłam raka szczęśliwa przy nim jak nigdy. Na każdym kroku pokazywał mi że zmienił się dla mnie i czułam to w każdym jego geście. Tylko tu zawinilam... nie byłam z nim szczera. Pytał się mnie czy jak nie byliśmy razem miałam wspólnego cos z innym mężczyzna, kłamałam mówiłam że nie. Pewnej nocy przeszukal mój telefon i dowiedział się o wszystkim. Po długiej rozmowie wybaczyl mi, postanowiliśmy sobie na nowo zaufać, na nowo budować związek. i tak było, oświadczył mi się, mieliśmy razem zamieszkać. Było cudownie. Lecz on miał w głowie ciągle sytuację z tamtym facetem. I wczoraj spotkaliśmy się z moimi znajomymi których on wcześniej nie znał. I usłyszał coś w stylu " to nie on do Ciebie pisał lecz jego koledzy sobie żartował bo byli pijani " i mój facet przybrał sobie do głowy że znowu go kłamie, że z kolejnym facetem miałam coś wspólnego. Tłumaczyłam mu, zadzwoniłam do tego faceta co pisał aby mu uświadomić że nic mnie z nikim nie łączy. Nie uwierzył. Spalowal wszystkie moje rzeczy, zabrał klucze od domu i kazał się wyprowadzić... Proszę pomóżcie co mam zrobić. Ja na prawdę go nie kłamie, na prawdę nic złego nie zrobiłam. Kocham go bardzo i jest to cholernie ciężkie. Dlaczego mi się oświadczył skoro wiedział już o tamtym mężczyźnie, dlaczego Obiecywał że postara się zaufać i zapomni jeżeli będzie widział że warto. Dlaczego tak bardzo mnie skrzywdzil mówiąc że nie wypuści mnie, że kocha, że chce budować na nowo a 2 dni później wyrzuca mnie z domu i zostawia
Podobne tematy
Zakończ ten związek, nie wyobrażam sobie być z kimś kto przeszukuje w nocy mój telefon. Facet ma problemy, więc o ile nie chcesz ciągłej karuzeli emocjonalnej, zacznij budować swoje życie bez niego
Tylko dlaczego mi się oświadczył. Dlaczego pokazywał jak bardzo kocha. Rozumiem że boi go sytuacja z tamtym mężczyzna, że milion myśli przechodzi mu przez głowę. Ale obiecalismy sobie ze zaczynamy na nowo. On uważa że boi się że podczas kłótni znów pójdę do innego...
Facet jest klasycznym toksykiem - wiej od niego.