Olinka, zadając pytanie o obraz miałam w tym sensowy powód i nigdy nie pisałam, że to opis zachowania teściowej Stłamszonej. Pisząc o tym do czegos zmierzałam. Rozumiem, że na tym etapie analogia do sytuacji z obrazem jest nieczytelna. Ja widze sens w roztrząsaniu, rozkminianiu wszystkiego na kwanty, mam podejście psychologiczno-psychiatryczne. Niektórych może nudzić takie drążenie tematu, kwitują coś nie widząc, że pobieżnie spojrzeli na temat - oszczędnośc poznawcza. Ja ide dalej i zawsze dochodze do istoty sprawy.
Nie musisz się ze mną zgadzać
Masz swoje zdanie, ja mam swoje. Nie potrzebuję czyjeś ochronki ani poparcia. Nie mszczę się na niezgadzającym się ze mną, nie dokopuję mu, nie chodze za nim po wątkach aby mu dogryzać, bo gdzies tam miał inne zdanie. ( jak to tutaj robi jedna osoba).
Volver, Nie moge znaleźć wypowiedzi w której Stłamszona pisze jak teściowa bagatelizuje problem. Teściowa stłamszonej mówi do niej na osobności cos w stylu, ze "oni tacy są" a jednocześnie unika otwartej, szczerej konfrontacji z ich impertynencjami. Rzeczywiście nigdzie tu nie ma, że tesciowa na nia krzyczy ale to nie zmienia sytuacji, że nie pozwala stłamszonej poruszać tematu tabu. Ciche wody i dwulicowość sa tak samo toksyczne. Masz rację, u teściowej nie ma krzyków, jest blokowanie, co jest tak samo okrutne. Nigdy nie spotkałaś się z tym, ze ktoś prowokuje szeptem, powie coś raniącego i ofiara wybucha? Mimo wszystko teściowa nie jest taka zła, skoro nie molestuje psychicznie stłamszonej aby ta siadała do stołu z osobami przy których synowa czuje się źle. Ale przecież stłamszona to widzi.
„a tesciowej juz rok temu powiedzialam ze tych osob nie lubie bo oni chca na mnie wplywac co sie rowna z tym ze mnie nie do konca akceptuja, na poczatku mowila ze przesadzam i chciala zamiesc wszystko pod dywan a potem zrobilam awanture wykrzyczalam co mnie boli- no i wtedy pomoglo sa osoby gdzie grzecznosc nie pomaga wiec jak widzisz w wielu przypadkach jedyna droga jest awanturowanie sie-to jest jedyna skuteczna metoda na niektore osoby. Dzieki temu z ezrobilam awanture juz nie chcodze na wspolne czerstwe posiadowki przy stole, bo tesciowa boi sie ze jak mnie ktos wkurzy to juz nie bede milusia tylko wybuchne, a to nikomu nie potrzebne, a tym bardziej tesciowej, ktora by sie ze wstydu spalila, bo jej plan idealnej rodziny runalby w gruzach.
/…/
A taka rada zeby synowa byla ulega i nic nie robila z docinkami osob z rodziny, a nawet baa-nadstawiala owym osobom drugi policzek do zlinczowania i pastwienia sie to musieli wymyslic to ludzie bardzo pokrzywdzeni przez los lub co gorsza psychopaci
/…/
Ja tam nie chce mieszkac, maz bardzo chce bo wtedy bedziemy mieli szybciej mieszkanie, no wiec na jego zyczenie tam jestem.
/…/
Tesciowa jeszcze sie łudzi ze zostaniemy w tym domu na stale, bardzo by tego chciała
/…/
A poza tym nie wszyscy sa wkurzajacy w tej rodzinie, ale tylko te 3soby ktore tam bywaja najczesciej a to jest roznica
/…/
Szacunek okazuje tesciowej, przeciez nie skaczemy sobie do oczu, ale szacunku dla tych ludzi nie mam, bo oni nie maja do mnie,
/…/
jakos z innymi ludzmi nie ma problemu, normlanie rozmawiamy i smiejemy sie tylko z nimi jest problem, wiec nie pisz ze ja jestem taka czy owka, wiec jesli wedlug ciebie taka jestem, to napisz dlaczego z innymi dobrze sie dogaduje???
/…/
”Dobrze zejdzmy juz z mojej tesciowej, bo znacznie gorszym przypadkiem jest tych kilka piranii z jej rodziny, co mysla ze jak zasiada przy stole to kazdy ma ich sluchac i im przytakiwac, z jakiej racji? jak oni mi nie przytakuja, zreszta nawet mi na tym nie zalezy.
oczywiscie krysztalem nie jestem i nigdy nie chcialam byc bo krysztalowi ludzie koncza bardzo zle”
Stłamszona,
Jak czytałam pierwszy raz twoje posty to tak się smiałam, dotleniłam sobie organizm az miło. To chyba Twój sposób narracji tak na mnie podziałał. Masz specyficzny styl wypowiedzi.
Nie ma odpowiedzi na Twoje pytania - z osobami toksycznymi nie dojdziesz do porozumienia, musieliby się najpierw zmienić a tego nie chcą i nigdy nie zrobią. Nigdy nie przestaną traktować Cię protekcjonalnie, widzą że jesteś łatwym celem i tak długo jak będą to widzieć będą Ci wbijali szpile. Musisz postawić granice - ale to przecież już robisz. Traktuj ich jak powietrze, nie wdawaj się w żadne rozmowy. I pomysl czy warto w imię poświęcenia dla męża dać sobą pomiatać, kropla drąży skałę, małe rzeczy ale jak się uzbierają w ciągu roku, kilku lat to Cie wykończą. Bagatelizowanie problemu, mówienie że nic się nie stało - to się przyczynia do zaburzenia twojego postrzegania rzeczywistości-nie pozwól sobie tego odebrać. Stało się- bo czujesz dyskomfort, nie zamiataj pod dywan małych rzeczy, zamiecione, przemilczane urosną, mogą urosnąć do niebotycznych rozmiarów i to latami.