netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

5 370 odpowiedzi312 311 wyświetleńzałożony przez Agataa93, 09.05.2017

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Strony Poprzednia 1 … 50 51 52 53 54 … 83 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3 316 do 3 380 z 5 371 ]

3 316

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

No nic,nie mozna sie do niczego zmuszac..spokojnie,poradzisz sobie tylko daj sobie czas..

3 317

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
ania024 napisał/a:

Nie poszłam, nie dam jeszcze rady..

Ania na początku nie ma się siły na pewne rzeczy, a właściwie, to na wszystko. Ja na początku nie byłam w stanie wyjść dokądkolwiek. Byłam tylko ja, cztery ściany i emocje. Jak kiedyś się zmusiłam, to skończyło się tym, że będąc gdzieś musiałam iść do łazienki ryczeć. Ogólnie męczyłam się wśród ludzi i chodząc gdzieś. Nie byłam w stanie do tego, ale to zależy od charakteru. Np. Kamis w sumie od początku ma weekendy zajęte znajomymi i imprezami i woli to niż, to w czym ja się lepiej czułam, czyli zacisze domowe.

3 318

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Kamcia co tu robisz? big_smile W knajpie miałaś być smile

3 319

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
Edyszka napisał/a:
ania024 napisał/a:

Nie poszłam, nie dam jeszcze rady..

Ania na początku nie ma się siły na pewne rzeczy, a właściwie, to na wszystko. Ja na początku nie byłam w stanie wyjść dokądkolwiek. Byłam tylko ja, cztery ściany i emocje. Jak kiedyś się zmusiłam, to skończyło się tym, że będąc gdzieś musiałam iść do łazienki ryczeć. Ogólnie męczyłam się wśród ludzi i chodząc gdzieś. Nie byłam w stanie do tego, ale to zależy od charakteru. Np. Kamis w sumie od początku ma weekendy zajęte znajomymi i imprezami i woli to niż, to w czym ja się lepiej czułam, czyli zacisze domowe.


To ja tak jak Ty, najlepiej, najbezpieczniej czuje się w domu. Kilka razy będąc w głupim supermarkecie musiałam wychodzić bo łzy jak grochy...

3 320

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Edyszka leci po mojej linii big_smile

Aniu bardzo proszę, dla swojego własnego dobra zablokuj go na instagramie też. Prosta przyczyna - nie będziesz wchodzić oglądać tych zdjęć i nad nimi płakać.
Ja wywaliłam wszystkie zdjęcia, jakie miałam z moim byłym. Dosłownie wszystkie. Było mi żal, okropnie żal, bo to tak jakbym wywaliła cały ten czas ze swojego życia, praktycznie nie wychodziłam nigdzie bez niego, ale dużo mi to dało. Nie ma, nie mogę na nie patrzeć, nie widzę jego twarzy.
W sumie zablokowałam na fb i insta całą jego rodzinę też. Bo stwierdziłam, że skoro się już nie spotykamy to po co ja mam ich mieć? Niby jego bratowa bardzo chciała utrzymać ze mną kontakt i się spotykać na ploty nawet jak się rozstaniemy, ale uznałam, że najlepszą opcją będzie się odciąć od nich wszystkich całkowicie.

3 321

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
Lady Loka napisał/a:

Edyszka leci po mojej linii big_smile

Aniu bardzo proszę, dla swojego własnego dobra zablokuj go na instagramie też. Prosta przyczyna - nie będziesz wchodzić oglądać tych zdjęć i nad nimi płakać.
Ja wywaliłam wszystkie zdjęcia, jakie miałam z moim byłym. Dosłownie wszystkie. Było mi żal, okropnie żal, bo to tak jakbym wywaliła cały ten czas ze swojego życia, praktycznie nie wychodziłam nigdzie bez niego, ale dużo mi to dało. Nie ma, nie mogę na nie patrzeć, nie widzę jego twarzy.
W sumie zablokowałam na fb i insta całą jego rodzinę też. Bo stwierdziłam, że skoro się już nie spotykamy to po co ja mam ich mieć? Niby jego bratowa bardzo chciała utrzymać ze mną kontakt i się spotykać na ploty nawet jak się rozstaniemy, ale uznałam, że najlepszą opcją będzie się odciąć od nich wszystkich całkowicie.

Ja insta nie mam, a z fb też wyrzuciłam całą rodzinę exa, którą miałam w znajomych, bo wiedziałam, że jak będę ich miała, to zapewne ma ogólnej będzie mi się od czasu do czasu pojawiać coś z udziałem byłego. A miałam co wyrzucać, bo samego rodzeństwa ex miał pięcioro smile No ale w tej sytuacji, to już nie patrzyłam czy wypada, czy nie.  Lady Loka, a jak radziłaś sobie z zaglądaniem na profil byłego? Nie ciągnęło cię do tego? Bo ja mam z tym problem. Co prawda już dawno nie zajrzałam, ale co jakiś czas zdarzało mi się to i do tej pory czasem mam durne uczucie, żeby to zrobić.

3 322

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Edyszka no i bylam w knajpie,ale nie tak dlugo..wypilysmy piwko,poplotkowalyśmy sobie z kolezanka i do domku..obie jednak zmeczone po pracy smile ale fajnie bylo na chwile wyjsc smile a gdzies tam jeszcze przed wyjsciem zdazylam napisac big_smile

3 323

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Edyszko,  ja ich nie usunęłam ze znajomych tylko zablokowałam. W ten sposób oni nie mają dostępu do mojego profilu, a ja nie mam dostępu do nich. Nie mam jak zaglądać.
Zresztą na początku wywaliłam go i zablokowałam wszędzie poza moim kontem na instagramie, na którym pokazuję moje hobby, bo mam cel, żeby kiedyś na nim zarabiać. I po tygodniu wywaliło mi powiadomienie, że dodał jakieś zdjęcie. Z jakąś nową laską. Więc zablokowałam tam też i przestałam się przejmować.

3 324

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Jak mi go dzisiaj brakuje fizycznie, tak żeby przytulił mocno i to wszystko... boże... sad sad

3 325

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Nie myśl o tym. Zrób sobie herbatę, weź ciepły koc, połóż się z książką. Weź do łóżka pluszaka, cokolwiek innego.

3 326

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
Lady Loka napisał/a:

Edyszko,  ja ich nie usunęłam ze znajomych tylko zablokowałam. W ten sposób oni nie mają dostępu do mojego profilu, a ja nie mam dostępu do nich. Nie mam jak zaglądać.
Zresztą na początku wywaliłam go i zablokowałam wszędzie poza moim kontem na instagramie, na którym pokazuję moje hobby, bo mam cel, żeby kiedyś na nim zarabiać. I po tygodniu wywaliło mi powiadomienie, że dodał jakieś zdjęcie. Z jakąś nową laską. Więc zablokowałam tam też i przestałam się przejmować.

I nie korciło, żeby odblokować, zerknąć?

3 327

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
ania024 napisał/a:

Jak mi go dzisiaj brakuje fizycznie, tak żeby przytulił mocno i to wszystko... boże... sad sad

Każda z nas to przechodziła. Nie ma innej metody jak przetrwać. Z czasem ta potrzeba jego bliskości będzie mniej przygniatająca.

3 328

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Oczywiście jeśli w końcu się od niego odetniejsz, bo jak nie to dalej będziesz się nakręcać kontaktem z nim i czas nic ci nie pomoże.

3 329

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
Edyszka napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Edyszko,  ja ich nie usunęłam ze znajomych tylko zablokowałam. W ten sposób oni nie mają dostępu do mojego profilu, a ja nie mam dostępu do nich. Nie mam jak zaglądać.
Zresztą na początku wywaliłam go i zablokowałam wszędzie poza moim kontem na instagramie, na którym pokazuję moje hobby, bo mam cel, żeby kiedyś na nim zarabiać. I po tygodniu wywaliło mi powiadomienie, że dodał jakieś zdjęcie. Z jakąś nową laską. Więc zablokowałam tam też i przestałam się przejmować.

I nie korciło, żeby odblokować, zerknąć?


Czasem. Nigdy tego nie zrobiłam. Nie chcę wiedzieć, co u niego. Jestem zła, że nie potrafił zrozumieć, że mam bardzo ciężkie chwile i myślał tylko o sobie. Bardzo go wtedy potrzebowałam, a on mi zrobił tydzień milczenia, potem tydzień w którym nie wiedział, czego chce, a na końcu tydzień spokoju zakończonego znowu milczeniem. Zerwaliśmy w najgorszym możliwym momencie dla mnie, bo było dwa dni po pogrzebie mojego dziadka, a 4 miesiące wcześniej był pogrzeb drugiego dziadka, więc z jednej strony te emocje mocno przytłumiły rozstanie, z drugiej dołożyły intensywności.

3 330 Ostatnio edytowany przez kamcia5556 (2017-09-23 08:25:55)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Loka,kazdy facet wie kiedy rzucic..moj mnie zostawil tydzien po tym jak mu powiedzialam ze sie wystraszylam bo zobaczylam u siebie jakies wglebienie na piersi i wyczulam nowy guzek..takze wiesz,nie wymagaj od niektorych facetow wyczucia..
Ale z drugiej strony lepiej ze odeszli niz jakby byli z nami z litosci ..ja bym nie chciala zeby ten moj najpierw latal ze mna po lekarzach bo mu by bylo mnie szkoda a potem jak juz by bylo wszystko ok to by sobie odszedl..

3 331

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Powiedziałam mu...wczoraj... powiedział, że rozumie i uszanuje moją decyzje.

Obudziłam się w nocy z taka strasznym uczuciem paniki, że nie wiedziałam co robić, serce boli mnie okrutnie...

3 332

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Siedzę i rycze,  nie wierze, że to się dzieje...

3 333 Ostatnio edytowany przez kamcia5556 (2017-09-23 09:04:43)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Aniu najwazniejsze ze zrobilas ten pierwszy krok!bardzo dobrze. Wiem ze boli,pamietam jak mnie serce bolało,jak nie moglam spac. Do dzis mi to zostalo ze sie budze po 5 albo po 6,tak sie przestawilam. Z czasem bol zacznie byc odrobinke mniejszy..nie bede klamac ze bedzie super juz za kilka dni,swoje trzeba wypłakać..pisz tu najczesciej jak sie da i pisz gdy najdzie cie ochota by jednak sie do niego odezwac..kazda z nas tutaj przechodzila przez to samo co ty teraz i zobacz-zyjemy,dajemy sobie rade..ty tez sobie poradzisz. Najwazniejsze na chwile obecna jest to ze w koncu odcielas sie od tego toksycznego,obleśnego typa..

3 334

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Ja czuje, że przechodze to wszystko od nowa, już te kilka tyg teraz były straszne a teraz kiedy mu to powiedziałam i już nie ma odwrotu... ja nie dam rady ...

3 335

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Ania masz do wyboru sie z tym zmierzyc,wiadomo ze bedziesz cierpiala ale bedziesz powoli wychodzic na prosta,albo stwierdzic ze nie dasz rady bez niego i jednak sie do niego odezwac,pogodzic i zyc w wolnym zwiazku,byc dziewczynka na telefon kiedy akurat Pan bedzie mial ochote pobzykac a nie bedzie mial kogo,to wtedy sobie przypomni o tobie..tez sie bedziesz z tym zle czula,tez bedziesz cierpiec..wiec juz chyba lepiej przecierpiec zerwanie,nie uwazasz?on sie nie zmieni..zawsze bedziesz dla niego tylko tą,ktora mozna pobzykac jak juz za bardzo bedzie mial ochote na seks a zadnej nie bedzie w poblizu. Dasz rade,przejdziesz przez to,daj sobie czas..

3 336

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Życie w wolnym związku nie wchodzi w gre w żadnym wypadku. Nie mogłabym żyć ze świadomością, że On spotyka się z innymi. To by mnie wyniszczyło już kompletnie.

3 337

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

No wiec wlasnie o to chodzi. Wiesz zatem ze dobrze zrobilas odchdzac. I nie powtarzaj sobie ze nie dasz rady..wmawiaj sobie ze sobie z tym poradzisz,ja tak robilam..pamietaj ze na nim swiat sie nie konczy..taki facet jak on to najwieksza kara dla kobiety..a ty jestes mloda,wspaniala kobieta i zaslugujesz na kogos lepszego i przede wszystkim zaslugujesz na szacunek..a proponowanie wolnego zwiazku tym szacunkiem raczej nie jest..

3 338 Ostatnio edytowany przez Edyszka (2017-09-23 12:52:52)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

@Kamcia, czy to ci coś przypomina? Bo mnie owszem.....

FAZA POCZĄTKOWA – PIERWSZE RANDKI
[… czyli pierwsze starcie rozsądku z emocjami]

Stara się zająć Ci cały czas, dzwoni, pisze, bombarduje sms-ami i coraz bardziej kuszącymi propozycjami  wspólnego spędzenia wieczoru, weekendu, tygodnia.



Z początku jest czarujący i charyzmatyczny. ZBYT czarujący i ZBYT charyzmatyczny.  Ma wizjonerskie plany dotyczące waszego wspólnego życia, które na tym etapie związku zdają się być zupełnie absurdalne, jednak w jego ustach brzmią nader prawdopodobnie, pobudzają wyobraźnię. Pomaga mu w tym jego erudycja i pozorna logika jego opowieści. Nakreśli dokładnie taki obraz przyszłości, jaki już zdążył "wyczesać" z Twoich marzeń (domek, piesek, ogródek, wesołe pędraki, czy cokolwiek innego, co sobie tam wymarzyłaś).



Słyszysz w nadmiernej ilości i wysokiej, patetycznej tonacji o swoich cudownych przymiotach, wyjątkowości Ciebie, jako kobiety i was obojga, jako związku. Ktoś tak wyjątkowy jak Ty będzie mógł stworzyć związek tylko z kimś tak wyjątkowym jak on. Reszta świata to plebs. Padają określenia „bratnia dusza”, „druga połówka jabłka”, „wreszcie cię znalazłem i już nie wypuszczę”. Obficie padają słowa "nie z tego świata": magnetyczna miłość, mistyczny związek, magiczny seks.

To wszystko oznaki zawiązywania tzw. psychopatycznej więzi.


Polega to na:


-  jak najszybszym uzależnieniu kandydatki od nadmiernej dawki pochlebstw oraz od hipnotyzujących, zamaszystych opowieści o wspólnej przyszłości, oraz wyjątkowości ich relacji,


- sugerowaniu, że jedynie on nadaje się na Twojego towarzysza we wszystkich aspektach życia, a reszta Twojego otoczenia to niewart Ciebie motłoch,


- wydobyciu od Ciebie jak największej ilości informacji o Twojej przeszłości i psychice, co mu się przyda w późniejszym okresie do manipulowania Tobą.



Twoim zadaniem, jako osoby rozsądnej, jest danie sobie czasu na zweryfikowanie wszystkiego, co mówi kandydat do Twego serca. Jego zadaniem jest tego czasu Ci nie dać.

A POTEM ŻYLI KRÓTKO I NIESZCZĘŚLIWIE
[… czyli o tym, jak rozsądek się poddał]


W przeważającej mierze (a z czasem całkowicie) ignoruje element dbania o partnerkę, uważności w stosunku do jej potrzeb, nie zwraca uwagi na jej zdrowie, samopoczucie, życzenia, komfort.

Partnerka ma być od troszczenia się O NIEGO a nie O NIĄ.



Seks z nim nigdy nie przypomina maratonu? Z upływem czasu jest coraz gorzej? Rekordy biegów średniodystansowych (tak w granicach trzech minut) to wszystko, na co możesz liczyć pod pojęciem „akt miłosny”?



Nie mówi wprost o swoich potrzebach. Każe Tobie/otoczeniu się ich domyślać. Posługuje się w tym celu mętnym systemem komunikacji pozwalającym mu w każdej chwili powiedzieć, że miał co innego na myśli. Jest też psychofag mistrzem sprzeczności - logicznie mówi i... robi coś, co jest tego odwrotnością.

Po pierwsze, pustka sama nie wie, czego tak naprawdę chce. Po drugie, dezorientowanie innych sprawia im jakiś rodzaj przyjemności i umożliwia lawirowanie i zmianę frontu w dowolnym momencie. To się nazywa perwersyjna komunikacja - narzędzie absolutnie dezorientujące bliskich i straszliwie ich wyczerpujące.


UN-HAPPY END
[… bo w tym scenariuszu innych endów nie ma]


Czujesz się przy nim zmęczona, wyczerpana, ignorowana i wykorzystywana. Mimo tego nadal z nadzieją rozkwitasz na każdą oznakę obdarzania Cię uwagą a kulisz się, gdy zaczyna straszyć swoją niemiłością, fochem, odejściem (komasacja szantażu emocjonalnego) .


100 % toksyny w toksynie.


Moment kulminacyjny, do którego psychofag dążył od samego początku (wszystko jedno, świadomie czy nie). Kontrola nad Twoimi mocno już rozchwianymi emocjami (czyt. mieszanka nadziei, frustracji, upokorzenia, wyczerpania i przerażenia). Bingo! Cel osiągnięty.


Następna proszę!



Coraz częściej musisz przy nim chodzić na paluszkach albo traktować jak zgniłe jajo, bo on coraz częściej wykazuje niezadowolenie, poirytowanie, czepia się, podnosi głos i poprzeczkę wszelakich wymagań a Ty czujesz się coraz bardziej nieadekwatna, niewystarczająca, niedoskonała.

Ps. Ten tekst wzięłam z linku udostępnionego przez jedną z dziewczyn w innym wątku, ale wybrałam i skopiowałam tylko punkty, które dotyczyły naszych związków, bo było tam tego o wiele więcej.

3 339

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
Edyszka napisał/a:

@Kamcia, czy to ci coś przypomina? Bo mnie owszem.....

FAZA POCZĄTKOWA – PIERWSZE RANDKI
[… czyli pierwsze starcie rozsądku z emocjami]

Stara się zająć Ci cały czas, dzwoni, pisze, bombarduje sms-ami i coraz bardziej kuszącymi propozycjami  wspólnego spędzenia wieczoru, weekendu, tygodnia.



Z początku jest czarujący i charyzmatyczny. ZBYT czarujący i ZBYT charyzmatyczny.  Ma wizjonerskie plany dotyczące waszego wspólnego życia, które na tym etapie związku zdają się być zupełnie absurdalne, jednak w jego ustach brzmią nader prawdopodobnie, pobudzają wyobraźnię. Pomaga mu w tym jego erudycja i pozorna logika jego opowieści. Nakreśli dokładnie taki obraz przyszłości, jaki już zdążył "wyczesać" z Twoich marzeń (domek, piesek, ogródek, wesołe pędraki, czy cokolwiek innego, co sobie tam wymarzyłaś).



Słyszysz w nadmiernej ilości i wysokiej, patetycznej tonacji o swoich cudownych przymiotach, wyjątkowości Ciebie, jako kobiety i was obojga, jako związku. Ktoś tak wyjątkowy jak Ty będzie mógł stworzyć związek tylko z kimś tak wyjątkowym jak on. Reszta świata to plebs. Padają określenia „bratnia dusza”, „druga połówka jabłka”, „wreszcie cię znalazłem i już nie wypuszczę”. Obficie padają słowa "nie z tego świata": magnetyczna miłość, mistyczny związek, magiczny seks.

To wszystko oznaki zawiązywania tzw. psychopatycznej więzi.


Polega to na:


-  jak najszybszym uzależnieniu kandydatki od nadmiernej dawki pochlebstw oraz od hipnotyzujących, zamaszystych opowieści o wspólnej przyszłości, oraz wyjątkowości ich relacji,


- sugerowaniu, że jedynie on nadaje się na Twojego towarzysza we wszystkich aspektach życia, a reszta Twojego otoczenia to niewart Ciebie motłoch,


- wydobyciu od Ciebie jak największej ilości informacji o Twojej przeszłości i psychice, co mu się przyda w późniejszym okresie do manipulowania Tobą.



Twoim zadaniem, jako osoby rozsądnej, jest danie sobie czasu na zweryfikowanie wszystkiego, co mówi kandydat do Twego serca. Jego zadaniem jest tego czasu Ci nie dać.

A POTEM ŻYLI KRÓTKO I NIESZCZĘŚLIWIE
[… czyli o tym, jak rozsądek się poddał]


W przeważającej mierze (a z czasem całkowicie) ignoruje element dbania o partnerkę, uważności w stosunku do jej potrzeb, nie zwraca uwagi na jej zdrowie, samopoczucie, życzenia, komfort.

Partnerka ma być od troszczenia się O NIEGO a nie O NIĄ.



Seks z nim nigdy nie przypomina maratonu? Z upływem czasu jest coraz gorzej? Rekordy biegów średniodystansowych (tak w granicach trzech minut) to wszystko, na co możesz liczyć pod pojęciem „akt miłosny”?



Nie mówi wprost o swoich potrzebach. Każe Tobie/otoczeniu się ich domyślać. Posługuje się w tym celu mętnym systemem komunikacji pozwalającym mu w każdej chwili powiedzieć, że miał co innego na myśli. Jest też psychofag mistrzem sprzeczności - logicznie mówi i... robi coś, co jest tego odwrotnością.

Po pierwsze, pustka sama nie wie, czego tak naprawdę chce. Po drugie, dezorientowanie innych sprawia im jakiś rodzaj przyjemności i umożliwia lawirowanie i zmianę frontu w dowolnym momencie. To się nazywa perwersyjna komunikacja - narzędzie absolutnie dezorientujące bliskich i straszliwie ich wyczerpujące.


UN-HAPPY END
[… bo w tym scenariuszu innych endów nie ma]


Czujesz się przy nim zmęczona, wyczerpana, ignorowana i wykorzystywana. Mimo tego nadal z nadzieją rozkwitasz na każdą oznakę obdarzania Cię uwagą a kulisz się, gdy zaczyna straszyć swoją niemiłością, fochem, odejściem (komasacja szantażu emocjonalnego) .


100 % toksyny w toksynie.


Moment kulminacyjny, do którego psychofag dążył od samego początku (wszystko jedno, świadomie czy nie). Kontrola nad Twoimi mocno już rozchwianymi emocjami (czyt. mieszanka nadziei, frustracji, upokorzenia, wyczerpania i przerażenia). Bingo! Cel osiągnięty.


Następna proszę!



Coraz częściej musisz przy nim chodzić na paluszkach albo traktować jak zgniłe jajo, bo on coraz częściej wykazuje niezadowolenie, poirytowanie, czepia się, podnosi głos i poprzeczkę wszelakich wymagań a Ty czujesz się coraz bardziej nieadekwatna, niewystarczająca, niedoskonała.

Ps. Ten tekst wzięłam z linku udostępnionego przez jedną z dziewczyn w innym wątku, ale wybrałam i skopiowałam tylko punkty, które dotyczyły naszych związków, bo było tam tego o wiele więcej.

Edyszka, brawo - jesteś o kolejny krok do przodu

3 340

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Kuźwa Edyszka,normalnie trafilas w 10000000%!!! Szok! Jestem w szoku! Wszystko sie zgadza,co do literki..no tak,tkwilysmy w niezlym gownie..

3 341

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Edyszka u mnie wygladalo to tak samo .

Ania jestem dumna, ja tez musialam sie zmierzyx z ta decyzja wiec rozumiem co czujesz.

Wczoraj po imprezie jak kladlam sie spac mialam zjazd emocjonalny, zaczelam plakac ale w moim pokoju i nikt mnie nawet nie widzial. O dziwo nie zrobilam z siebie tym teraz kretynki, nie upilam sie . Bylo ok
Dzis jade do mamy, nie chce znow siedziec sama .
Mam nadzieje ze ten zjazd byl jednorazowy spowodowany alkoholem i otaczajacymi mnie parami... ale spokojnie nie napisalam do niego ani nic.

3 342

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Jeszcze to ( tu też wybrałam tylko poszczególne punkty) :

1.Jeśli coraz częściej zdajesz sobie sprawę z tego, że słowne deklaracje twojego partnera zadziwiająco rozjeżdżają się z jego postępowaniem… 

2. Jeśli po głębszym zastanowieniu stwierdzasz, że twój partner od bardzo dawna nie dał Ci żadnego dowodu uczucia, uważności wobec twojej osoby, zainteresowania twoimi sprawami, nie dostajesz nic w sensie materialnym (upominki) ani mentalnym (pochwały, czułość)…


3.Jeśli zaczniesz kojarzyć, że związek z twoim partnerem opiera się w zdecydowanej mierze na jego kwiecistych deklaracjach słownych i nic z tego nie doczekuje realizacji…


4.Jeśli w miarę trwania twojego związku z partnerem odkrywasz, że ten charyzmatyczny człowiek z tysiącem pomysłów na wasze życie, nagle staje się jedynie biorcą twoich zabiegów/adoracji/zaangażowania, absolutnie nic od siebie nie wnosząc w budowanie waszych relacji…


5.Jeśli twój partner po jakimś czasie waszego związku zaczyna sygnalizować, że musi mieć więcej swobody, „bo tak naprawdę jest na siłę udomowionym samotnym wilkiem”… ( kamcia, no wiesz "bo ja jestem indywidualistą" )


6.Jeśli ktoś ze znajomych lub rodziny sugerował ci, że twój związek z partnerem nie jest zdrowy a ty byłaś na to głucha… ( moja mama mi to mówiła)
… to masz problem.


( Chyba sobie poprzedni tekst i obecny gdzieś skopiuj i będę czytać za każdym razem kiedy przyjdzie mi do głowy, że odeszła ode mnie miłość mojego życia i że to ogromna strata dla mnie )

3 343

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Kamis czy jednorazowy zjazd to sie okaze..moze sie niestety jeszcze zdarzyc ze sobie poplaczesz bo to wszystko sa jednak bolesne wspomnienia. Ja juz za nim nie placze..ewentualnie poplacze nad tym jak sobie przypomne przez co przez niego przechodzilam. Czuje ze mnie to zmienilo bo nie jestem juz taka wesola jak kiedys. Pozostaje mi miec nadzieje ze dawna ja jeszcze wroci.

3 344

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Edyszka ja chyba tez to zrobie i powiesze sobie nad łóżkiem..mi siostra powtarzala ze on sie ze mna spotyka tylko wtedy gdy on ma na to ochote a nie gdy ja bym chciala,ze jesli on ma ochote gdzies pojechac to jedziemy,a jak ja chcialam to znajdowal miliony powodow zeby nie jechac..no tez bylam slepa i glucha..ale to wszystko co tu zamiescilas to prawda,swięta prawda..taki wlasnie byl rowniez i moj związek..to byl wlasnie taki czlowiek..masakra. jednym slowem dobrze ze znikneli z naszych żyć bo dalej by je nam zatruwali..a my bysmy jak te durne skakaly koło nich,dogadzały im i cieszylybysmy sie gdy okazaliby nam odrobinke czulosci..

3 345

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Dziewczyny brałyście coś na uspokojenie ?  Możecie coś polecić, co zadziała już tego samego dnia ?

3 346

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Ja zawsze bralam syrop neospazmina..ale to jest ziolowe,wiec nie wiem czy przy takim silnym stresie pomoze..ja teraz nic nie bralam,po prostu jak chcialam ryczec to ryczałam..jakos sobie poradzilam bez takich rzeczy..

3 347

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Ja nie brałam tabletek ( nie brałam, nie oznacza, że sobie radziłam z emocjami i że nie były mi potrzebne). Po prostu wiedziałam, że przy takim stresie ziołowe gówno pomogą, a od silniejszych nie chciałam się uzależnić. Nie oszukujmy się, że najgorsze mija w dwa dni. Trzeba by tymi tabletkami "znieczulać sie" dłuższy czas, także nie chciałam.

3 348

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Ja chyba jednak potrzebuje czegoś na uspokojenie, bo całe ciało mam ściśnięte, czuje jakiś straszny lęk

3 349

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Dokladnie Edyszka,ziolowe leki sa za slabe a silniejsze mogą uzaleznic..nie warto psuc sobie zdrowia przez jakiegos zajoba..Ania,zawsze mozesz sobie pic silniejsza melise,taka z dwoch torebek..

3 350

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Piję melise, nic nie daje.

3 351 Ostatnio edytowany przez Edyszka (2017-09-23 17:01:21)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Silny stres, który jest w głowie przekłada się na ciało. Ja fizycznie czułam się faaaataaaalnie. Miałam miliony objawów, nie tylko ściśnięte ciało. A biorąc pod uwagę, że od roku się kończyłam, plus rozstanie (cios), to mój organizm do tej pory do siebie nie doszedł i jeszcze  dużo czasu minie zanim dojdzie. A jeśli już chcesz/musisz brać tabletki, to powinnaś iść do lekarza, ale nic na własną rękę w ramach znieczulenia. Kiedyś czytałam, żeby nawet podczas fatalnego stanu po rozstaniu nie ratować się alkoholem, albo tabletkami. No wiecie, o uzależnienie chodziło. Choć oczywiście są przypadki ( jak np. u emczii), że tabletki były niezbędne, bo jej stan w pewnym momencie był tragiczny.

3 352

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Tu akurat konsultowałam z mamą, nie będę brała nic mocnego. Alkoholu nie piję dużo, moja tolerancja mocno spadła.

To ile myśli przelatuje mi przez głowę w tym momencie jest nie do ogarnięcia, dlaczego On nie chciał się starać, wolał mnie zostawić i pozbyć się problemu...nie rozumiem tego

3 353

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
ania024 napisał/a:

Tu akurat konsultowałam z mamą, nie będę brała nic mocnego. Alkoholu nie piję dużo, moja tolerancja mocno spadła.

To ile myśli przelatuje mi przez głowę w tym momencie jest nie do ogarnięcia, dlaczego On nie chciał się starać, wolał mnie zostawić i pozbyć się problemu...nie rozumiem tego

Bo to nie ty jesteś problemem tylko on. Jakiś seksoholik, który proponuje otwarty związek musi raczej mieć problemy ze sobą. Nikt normalny by ci takiej propozycji nie złożył. Mówiłaś, że on cię tak znał, takimi bratnimi duszami byliście, wspierał itp. więc w tej sytuacji chyba każda osoba na jego miejscu by ci nie zaproponowała otwartego związku, bo skoro tak cię znał i troszczył się o ciebie... Powinien wiedzieć jak zareagujesz ( tym bardziej, że 99% kobiet na twoim miejscu by tak zareagowało) i nie robić ci przykrości, nie stawiać cię w takiej sytuacji, mieć trochę szacunku do ciebie. Gdzie w tym wszystkim byłaś ty? Bo ja w tej całej opowieści widzę tylko jego i jego penisa.

3 354

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Tak mi sie wydawało właśnie, że dobrze mnie znał... seks ze mna jak widać go nie satysfakcjonował, byłam zapewne kiepska w te klocki. I skreślił mnie z tego powodu i skreślił wszystko. To mnie tak boli, ja chciałam się starać. I teraz zostawił mnie z poczuciem, że ktoś kiedyś znowu mnie oceni i, że jestem nic nie warta.

3 355

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Ania, trochę sobie dopowiadasz : ). To, że jemu przestał odpowiadać Wasz sex to nie znaczy, że jesteś słaba "w te klocki", tylko znaczy, że byliście niedopasowani pod tym względem. I to się zdarza. Staranie w tym aspekcie nic by nie dało, bo to byłoby w pewien sposób sztuczne. Nie przekreślaj swojej wartości po tym, że z jednym gościem nie dopasowaliście się.

3 356

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Ehh.
Idę do Was obu z kopem.

Ania. Ja rozumiem, że wszystko jest świeże, że boli, ale brzmisz w tym momencie tak, jakbyś zupełnie nie chciała wyjść z tego w czym tkwisz teraz. A Ty musisz się pozbierać i musisz to zrobić dla siebie. To jest proces, on potrwa, ale Ty nawet nie chcesz go zacząć. Wiesz czemu taka jesteś pospinana i zestresowana? Bo o tym myślisz i się sama na to nakręcasz.
Jeżeli nie wywaliłaś jeszcze jego z kontaktów, fejsa, insta to zrób to teraz. Potem prysznic/wanna i gorąca kąpiel, wlej sobie jakiegoś płynu to Cię trochę rozluźni. Zrób sobie herbatę, zjedz czekoladę, włącz telewizję albo radio, cokolwiek żebyś nie miała dookoła siebie ciszy. I przestań myśleć o tym, dlaczego on zrobił to co zrobił. Zrobił i już i nikt z nas tego nie zmieni. A Ty jesteś wartościową kobietą tylko musisz odnaleźć w sobie siłę. Jeżeli nie zaczniesz procesu zdrowienia, to za miesiąc, dwa, trzy, rok będziesz ciągle tkwić w tym samym miejscu z tymi samymi rozkminami. On ma Cię gdzieś. Nie zależy mu i nie zacznie mu zależeć choćbyś nie wiem co robiła.
A jak teraz do niego wrócisz to będzie przejaw tylko i wyłącznie Twojej głupoty i słabości.


Edyszko big_smile
bo ja wiem, że ten temat jest po to też, żeby się wyżyć, wygadać, ponajeżdżać na facetów, ale ostatnio mam kontakt z osobami będącymi w otwartych związkach i są to całkowicie normalne osoby. Są osoby monogamiczne i są poligamiczne. Są demiseksualne i są tacy, którzy mogą iść do łóżka z każdym. Więc to akurat trzeba zaakceptować, może on taki jest? Może nie jest i chciał po prostu zaliczać. Nie wiemy.
Chociaż nie neguję tego, że źle zrobił stawiając sprawę tak jak postawił, z drugiej strony może na tyle tłumił sam swoje potrzeby, że w pewnym momencie nastąpił wybuch? Trudno powiedzieć.

3 357

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Dokladnie,nawet nie chodzi tylko o niedopasowanie pod tym względem a po prostu o to,ze on mial niewiadomo jakie wymagania..nie oznacza to,ze jestes kiepska tylko ze on jest świrem..

3 358

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

To nie tak, że ja nie chce z tego wyjść. Nie mam przycisku "przestań myśleć, przestań analizować". I nagle tylko pozytywne myśli w głowie...
Miałam wrażenie, że jak kogoś kochasz i Ci na nim zależy to chcesz żeby wyszło i robisz wszystko żeby tak było. On po prostu powiedział nie i koniec, chce to zakończyć.

Usłyszałam, że "jak nie mam doświadczenia w związkach to skreśla mnie to jako dziewczyne" - wtedy zaproponował przyjaźń -poczułam jakby ktoś na mnie zrzucił głaz.

3 359

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Oczywiście, że takiego przycisku nie ma, oczywiście, że Ci zależało. Ja temu nie zaprzeczam ani trochę. To miał być kop tongue i widzę, że podziałał.
Widocznie on po prostu nie kochał. Nic Cię nie skreśla. I im wcześniej w takiej prawdzie staniesz tym szybciej będziesz sobą wink

3 360 Ostatnio edytowany przez pug (2017-09-23 19:22:58)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Ania, wspominałaś, że byliście razem 10 miesięcy, więc raczej wchodząc w związek z Tobą wiedział o Twoim doświadczeniu.
Poza tym to Ty masz dobrze o sobie myśleć, a nie analizować słowa kogoś kto sam wypisywał się z Twojego życia. To co myśli/mówi nie ma już znaczenia.

PS. Zgadzam się z postem Lady Loki 3,356 : ). To, że ktoś ma większe potrzeby seksualne nie robi z niego jakiegoś freaka ; D.

3 361

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Bardzo podobna mam historie za soba bylam z facetem wszystko bylo pieknie,ukladalo sie a on nagle wrocil do bylej z ktora mial dziecko,nie pomagalo nic nie chcialo mi sie zyc,bo jak to taki wspanialy facet,szukalam na sile pocieszenia i trafilam na sku*wysyna,mowie o tym zebys sie nie zalamywala nie brnela w dziwne znajomosci czasem aby o nim nie myslec...ja wiedzialam ze kiedys sam przyjdzie i tak sie stalo z tym ze planowal slub z tamta i tak jakby dal do zrozumienia ze jeszcze moze sie wycofac i nie brac slubu wystarczy jedno moje slowo powiedzialam NIE po slubie twierdzil ze sie rozwiedzie powiedzialam NIE i choc boli do dzisiaj a minelo kilka lat nie wyobrazam sobie juz zycia z nim,on sie zmienil,Ja sie zmienilam wszystko sie zmienilo...zobaczysz z czasem bedzie lepiej,nie mozna sie zalamac i wmawiac sobie ze jest sie nic nie wartym,ze nie poznam juz nikogo i nie wolno uzalezniac sie od faceta. Zycze Ci zebys szybko to zrozumiala,po burzy wyjdzie slonce smile

3 362

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Dzięki dziewczyny, ciężko teraz znajdywać te dobre myśli, jednak to uzależnienie emocjonalne robi swoje.

3 363

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

I dlatego od następnego się emocjonalnie nie uzależnisz wink

3 364

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
ania024 napisał/a:

Dzięki dziewczyny, ciężko teraz znajdywać te dobre myśli, jednak to uzależnienie emocjonalne robi swoje.

to zrozumiale,samo minie daj sobie czas zrob cos dla siebie zapisz sie nawet na silke zeby nie myslec i pokaz mu co stracil...

3 365

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Wysiłek fizyczny to jeszcze nie teraz, prawie nic nie jem i nie mam po prostu siły.

Też nie mogłyście nic przełknąć  ?

3 366 Ostatnio edytowany przez Edyszka (2017-09-23 20:18:33)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
Lady Loka napisał/a:

Ehh.
Idę do Was obu z kopem.

Ania. Ja rozumiem, że wszystko jest świeże, że boli, ale brzmisz w tym momencie tak, jakbyś zupełnie nie chciała wyjść z tego w czym tkwisz teraz. A Ty musisz się pozbierać i musisz to zrobić dla siebie. To jest proces, on potrwa, ale Ty nawet nie chcesz go zacząć.

Zgadzam się w stu procentach. Ja wiem jaka, to jest miazga emocjonalna. Z tym, że jak przypomnę sobie siebie z początków po rozstaniu, to mogę powiedzieć, że przez tę masakrę szłam ( w trakcie oczywiście co jakiś czas upadając)  z nastawieniem, że chcę z tego wyjść, a jak czytam co pisze Ania, to też mam wrażenie, że póki co jeszcze nie chce wejść w ten cały proces leczenia głowy po rozstaniu.

Lady Loka napisał/a:

Wiesz czemu taka jesteś pospinana i zestresowana? Bo o tym myślisz i się sama na to nakręcasz.

  Teoretycznie tak, ale w praktyce nie da się nie myśleć. Jest tuż po rozstaniu i nie zagłuszy emocji, emocji które muszą z niej ujść. To nic nie da, że komuś kto jest w takim stanie powiesz "Nie myśl tyle".

Lady Loka napisał/a:

Jeżeli nie wywaliłaś jeszcze jego z kontaktów, fejsa, insta to zrób to teraz.

  Dokładnie 

Lady Loka napisał/a:

Potem prysznic/wanna i gorąca kąpiel, wlej sobie jakiegoś płynu to Cię trochę rozluźni. Zrób sobie herbatę, zjedz czekoladę, włącz telewizję albo radio, cokolwiek żebyś nie miała dookoła siebie ciszy.

  @Aniu, wiem że to wszystko co Lady Loka tu wymieniła, to dla ciebie abstrakcja, bo ja na początku nie miałam siły, żeby kanapkę sobie zrobić, a co dopiero myśleć o tv, książce, kucyku, czekoladkach itp. ale... rób pewne rzeczy nawet na siłę ( oczywiście w granicach normy), ale rób. Dłuższa kąpiel czy czekolada nie sprawią, że wszystko minie, ale możliwe, że choć na chwilę odrobinę lepiej się poczujesz, a lepsze to niż nic, nawet jeśli lepiej miałabyś czuć się przez pięć minut.

Lady Loka napisał/a:

I przestań myśleć o tym, dlaczego on zrobił to co zrobił. Zrobił i już i nikt z nas tego nie zmieni. A Ty jesteś wartościową kobietą tylko musisz odnaleźć w sobie siłę. Jeżeli nie zaczniesz procesu zdrowienia, to za miesiąc, dwa, trzy, rok będziesz ciągle tkwić w tym samym miejscu z tymi samymi rozkminami.

No właśnie...

Lady Loka napisał/a:

On ma Cię gdzieś. Nie zależy mu i nie zacznie mu zależeć choćbyś nie wiem co robiła.

To prawda. To stwierdzenie dotyczy i twojego byłego i ex każdej z nas.

Lady Loka napisał/a:

A jak teraz do niego wrócisz to będzie przejaw tylko i wyłącznie Twojej głupoty i słabości.

Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie.

Lady Loka napisał/a:

Edyszko big_smile

Spadaj big_smile

Lady Loka napisał/a:

bo ja wiem, że ten temat jest po to też, żeby się wyżyć, wygadać, ponajeżdżać na facetów,

  Ale tylko na tych, którzy na to zasłużyli smile Jak facet zostaje zraniony, a winna jest kobieta, to w tym momencie jadę po niej. Jestem obiektywna bez względu na płeć. 

Lady Loka napisał/a:

ale ostatnio mam kontakt z osobami będącymi w otwartych związkach i są to całkowicie normalne osoby.

Co do normalności, to zależy jak się na to patrzy. Z jednej strony może i jest, to normalne, jeśli obie osoby godzą się na coś takiego i nie widzą w tym problemu ( Choć wg mnie po co wchodzić w coś, co nazywa się związkiem skoro jedna osoba nie wystarcza. Czy nie lepiej mieć po prostu statusu wolnej osoby i robić co się chce, gdzie się chce, z kim się chce? No, ale ja może jestem nie z tej epoki i się nie znam), a z drugiej, np. taki seksoholizm jest chorobą. Ja bym powiedziała, że jest, to normalne ( bo każdy niech robi co chce) do momentu póki się kogoś nie krzywdzi, a jakby nie patrzeć Ania została skrzywdzona więc podejrzewam, że gdybyś była na jej miejscu, to aż tak bardzo byś nie wkładała w ramy normalności faktu, że facet niewiele widział poza swoim penisem smile

Lady Loka napisał/a:

    Są osoby monogamiczne i są poligamiczne. Są demiseksualne i są tacy, którzy mogą iść do łóżka z każdym. Więc to akurat trzeba zaakceptować,

  No są, są, są i niech będą, ale tak jak napisałam powyżej PÓKI KOGOŚ NIE KRZYWDZĄ.

Lady Loka napisał/a:

może on taki jest? Może nie jest i chciał po prostu zaliczać. Nie wiemy.

Może jest, może nie jest. Nie wiemy, ale wiemy, że skrzywdził dziewczynę. Jeśli taki jest, to po co wchodził w coś z Anią wiedząc, że ona jest inna pod tym względem i że jej zrobi krzywdę. Jeśli nie jest i chciał tylko pobzykać, to.... tym bardziej nie mam dla niego taryfy ulgowej.

Lady Loka napisał/a:

Chociaż nie neguję tego, że źle zrobił stawiając sprawę tak jak postawił, z drugiej strony może na tyle tłumił sam swoje potrzeby, że w pewnym momencie nastąpił wybuch? Trudno powiedzieć.

Aż tak, to ja bym go nie tłumaczyła ( tym bardziej, że Ania i tak go mimo wszystko idealizuje i wybiela). On nie jest dzieckiem. Dorosła osoba powinna być bardziej odpowiedzialna w kwestii swoich poczynań, tym bardziej jeśli te poczynania dotyczą drugiej osoby.

3 367

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Ania tez nie moglam jesc,mnie pilnowaly mama i siostra i tylko pod ich okiem cos jadlam..jak zostawalam sama to dralam dwa gryzy kanapki i tyle..

3 368

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Ale ja nie zaprzeczam temu, że skrzywdził tongue i że w związku z tym jest idiotą, nie powinien tak robić itd. powinien być odpowiedzialny, blablabla.
Ale zawsze krytykuje się zachowanie, a nie osobę.
Znam ludzi, którzy są w długoletnim związkowym trójkącie. Wszyscy o sobie wiedzą. Ale do takich rozwiązań też trzeba dojrzeć. On nie dojrzał do niczego.
Co nie zmienia faktu, że otwartych związków jako takich raczej nie mamy prawa krytykować i nazywać ludzi w nich będących seksoholikami. I w sumie o to mi głównie chodziło tongue

Ja zawsze jak się stresuję to nie mogę jeść. Zwykle daję sobie luz 1-2 dni, a potem jeżeli nie przechodzi to się zmuszam. Albo dochodzę do takiego etapu, że jestem tak głodna, że nie wytrzymam jak czegoś nie zjem.

Dokładnie o to mi chodziło, żeby szukać drobnych przyjemności. Rzeczy, które poprawiają humor i ich się trzymać mocno.

3 369 Ostatnio edytowany przez Edyszka (2017-09-23 20:39:37)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Też nie mogłam jeść i na początku nie ma mowy o wysiłku fizycznym. Póki prawie nic się nie je, to nie ma się siły na wysiłek fizyczny. Ja kiedy próbowałam pobiegać, to skończyło się to tym, że bym zemdlała. Najpierw musiałam trochę organizm wzmocnić, później wzięłam się za ćwiczenia. Na początku, to tylko spacery.

3 370

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Jeśli obie strony chcą żyć w otwartym związku, mają swoje zasady, wiedza co to oznacza to mi nic do tego. Niech każdy robi co chce.  Ale jak On mi mówi, że chciałby sobie znaleźć lache do bzykania i później wracać do mnie jak gdyby nigdy nic no to ja pukam się w głowe i mówię" jak do cholery Ty sobie to wyobrażasz człowieku".

Musiałabym być totalną desperatką w amoku żeby się na to zgodzić


Mnie mama pilnuje, przyjechałam znowu do domu.

W środę mam jechać do siostry na 2 dni (5h jazdy mnie czeka), kupiłam już bilet, ale cholera boję się czy to ogarnę, czy np: nie rozryczę się w autobusie niespodziewanie.

3 371

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Ja tam nie oceniam jak sobie niektorzy zyja,jesli im tak dobrze to ok..ja wiem ze podobnie jak Ania nie moglabym tak zyc..jakos przez 10 miesiecy mogl byc z jedna partnerka..a potem stwierdzil ze co?ze mu malo?ze Ania niby co ma robic w tym łóżku?to jest zwykly dziw...arz jak dla mnie..nie ma co go tlumaczyc ze nagle wybuchl czy cos. Jest to gnój ktory myslu tylko kutasem i tyle

3 372

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
ania024 napisał/a:

W środę mam jechać do siostry na 2 dni (5h jazdy mnie czeka), kupiłam już bilet, ale cholera boję się czy to ogarnę, czy np: nie rozryczę się w autobusie niespodziewanie.

okulary przeciwsłoneczne na noc i lecisz. Przetestowałam na sobie.

3 373

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Kamcia On zawsze mówił, że w życiu trzeba być egoistą, więc jak przestało mu pasować, stwierdził "dalej nie będę się męczyć" i tyle.

Nie mogłabym go zmusić żeby został.

3 374

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Ania moj tez tak stwierdzil..przestalo mu pasowac takie zycie i odszedl..i ja mu powiedzialam ze jest egoista,a on na to ze wie,ze nie jestem pierwszą ktora mu to mowi..czego ten moj mi nie mowil?bylo juz o dziecku,o zamieszkaniu razem..teraz wiem ze dobrze ze skonczylo sie tylko na takich planach..i Ty tez za jakis czas stwierdzisz ze w sumie lepiej ze skonczylo sie teraz niz za kilka lat..

3 375

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Co dzisiaj robicie ? 

Ja siedzę tu od paru godzin i jednym okiem gapię się w tv.

3 376

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Ja bylam sobie u siostry,niedawno wrocilam i pewnie tez sprobuje na cos popatrzec w tv

3 377

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Ania dziewczyny dobrze radzą, posłuchaj ich.

Ja już w domu u mamy i dawni się tak dobrze nie czułam. Wzięłam gorąca kąpiel w wannie z pachnącym płynem i czuję się bosko.
Zjadłam ciasto . Niby nic a jednak.
Narazie kryzys minął .
Dziś robiłam porządki na messangerze usuwając stare wiadomości z ponad 4 lat. Byłam.z nim wtedy ale byłam inna taka bardziej szczęśliwa. Dużo osób do mnie pisalo , każdy chciał się ze mną spotkać . Teraz mam zaledwie garstkę przyjaciół. Życie weryfikuje kto zostaje w naszym życiu pomimo wszystko. Szanujmy tych którzy przy nas są

3 378

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
ania024 napisał/a:

Kamcia On zawsze mówił, że w życiu trzeba być egoistą

Teoretycznie, to ci już powinno zapalić czerwoną lampkę nad głową odnośnie tego z kim się zadajesz, ale na ten temat nie będę się wypowiadać, bo ja też byłam ślepa na wiele kwestii.

3 379

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
Edyszka napisał/a:
ania024 napisał/a:

Kamcia On zawsze mówił, że w życiu trzeba być egoistą

Teoretycznie, to ci już powinno zapalić czerwoną lampkę nad głową odnośnie tego z kim się zadajesz, ale na ten temat nie będę się wypowiadać, bo ja też byłam ślepa na wiele kwestii.

Rozmawiam właśnie z mamą o tym wszystkim i sporo było sytuacji kiedy mu odpuszczałam a nie powinnam, tak idealizowałam go.

3 380

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Aneczko bardzo widac ze go idealizowalas i dalej to robisz..i niestety ten stan rzeczy moze jeszcze potrwac..wiem to bo sama tego mojego idealizowalam na wszystkie mozliwe sposoby..ja tylko pamietam na sobie wzrok mojej siostry gdy ja gderałam jaki to on jest cudowny i wspanialy a ja to z nim bylsm niemalze w niebie koło samego Boga!i ona tak mnie cierpliwie sluchala raz czy dwa,z tym wzrokiek utkwionym we mnie,az w koncu nie wytrzymala i powiedziala zebym w koncu przestala go tak idealizowac,ze nie liczy sie jak ktos zaczyna ale jak ktos konczy,ze okazal sie zwyklym ***ujem i zeby to w koncu do mnie dotarlo! Na szczescie dotarlo,teraz faktycznie nie umiem powiedziec o nim niczego dobrego,klapki mi w koncu spadly z oczu..i tobie Aniu tez tego zycze..uwierz mi ze tak sie stanie,a wtedy stwierdzisz ze naprawde tkwilas po pachy w jakims gownie..

Posty [ 3 316 do 3 380 z 5 371 ]

Strony Poprzednia 1 … 50 51 52 53 54 … 83 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026