netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

5 370 odpowiedzi312 317 wyświetleńzałożony przez Agataa93, 09.05.2017

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Strony Poprzednia 1 … 48 49 50 51 52 … 83 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3 186 do 3 250 z 5 371 ]

3 186

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

No to teraz poszukaj, gdzie masz w swoim telefonie opcję blokowania połączeń i blokowania wiadomości i jego numer wrzuć tam.
I tak za każdym razem jak relacja nie wyjdzie. Za pierwszym razem jest trudno, potem już wiesz, że to pomaga w zdrowieniu.

3 187

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
Lady Loka napisał/a:

Dawno mnie tutaj nie było.
Dziewczyny, dlaczego pierwszą rzeczą po zerwaniu nie było usunięcie numeru? Ba usunięcie. Zablokowanie i niech więcej nie ma możliwości pisać.
Same siebie dręczycie i męczycie myśląc o tym czy napisze czy nie napisze, a jak już napisze, to co to może znaczyć, może chce wrócić.
Bądźcie silniejsze. Numer do spamu, zablokować i smsy i połączenia i spokój. A my stajemy na nogi i idziemy dalej bez oglądania się na kogoś, kto ani trochę nie był nas wart.

Ja po rozstaniu wyrzuciłam wszystko co mi się z ex kojarzyło. Jego numer też skasowałam. Jedynie z wyrzuceniem go z fb przez pierwszy miesiąc miałam problem, ale po miesiącu usunęłam go. Tylko z drobnych "grzechów", to w chwilach kryzysy zdarzało mi się zaglądać na jego profil mimo, że go w znajomych nie mam. Raz takim zaglądaniem sobie dogodziłam, bo zobaczyłam nowe zdjęcia z urlopu, plus zdjęcia z jego chrześniaczką w domu jego rodziców i ten widok porządnie zabolało. Nie polecam.

3 188

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Edyszka przyznaję nie przeczytałem całego wątku, sporą jego część, potem ostatnie strony. Niektóre wpisy z obu jego końców po prostu przypominają walenie głową w mur. Nie zabraniam żadnej z Was emocji, przeżywania, ani nie usprawiedliwiam gnojków którzy Was skrzywdzili, bardziej chodziło mi o to, że to nie 100% winy jest w tym co oni robią, ale spora część w tym, że dajecie im do tego narzędzia, pomimo świadomości skutków (wspomniane prze Ciebie wyciąganie wniosków) - np. ostatni post Lady Loka #3,184.
Nie jestem żadnym psychologiem, psychiatrą i raczej nie nazwałbym tego co napisałem diagnozą. Za mało empatii z mojej strony - z tym trafiłaś w punkt.

kamcia5556 napisał/a:

Edyszko dla mnie Ras to jest wlasnie sfrustrowana osoba ktora lubi siac ferment,taki troll..wejdzie,walnie jakis tekst i potem ma radoche ze my tu sie wkurzamy..smutne to jak ktos musi sobie na sile szukac rozrywki..fakt,wczoraj sie wkurzylam bo tak jak mowisz,ktos sobie zajrzal i postanowil wystawic diagnoze i probuje z nas zrobic jakies sfrustrowane wariatki..ale dzis to mi zal tej osoby..

Kamcia, żadnej radochy z tego nie mam, ani z Twoich postów, ani z faktu, że się na mnie wkurzyłaś, wręcz przeciwnie.

Nie sądziłem, że krótki post, w którym nie rzucałem w nikogo mięsem spowoduje, że stanę się w Waszych oczach "bezmyślnym sfrustrowanym trollem".
Chyba wolałbym stwierdzenie że jestem zimnym ch**em bez emocji, ale jakaś część prawdy jest w tym co napisałem.

Dlatego dziewczyny przepraszam za wcześniejsze posty, więcej Wam tutaj bruździł nie będę.

3 189

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
Ras napisał/a:

Edyszka przyznaję nie przeczytałem całego wątku, sporą jego część, potem ostatnie strony. Niektóre wpisy z obu jego końców po prostu przypominają walenie głową w mur. Nie zabraniam żadnej z Was emocji, przeżywania, ani nie usprawiedliwiam gnojków którzy Was skrzywdzili, bardziej chodziło mi o to, że to nie 100% winy jest w tym co oni robią, ale spora część w tym, że dajecie im do tego narzędzia, pomimo świadomości skutków (wspomniane prze Ciebie wyciąganie wniosków) - np. ostatni post Lady Loka #3,184.
Nie jestem żadnym psychologiem, psychiatrą i raczej nie nazwałbym tego co napisałem diagnozą. Za mało empatii z mojej strony - z tym trafiłaś w punkt.

kamcia5556 napisał/a:

Edyszko dla mnie Ras to jest wlasnie sfrustrowana osoba ktora lubi siac ferment,taki troll..wejdzie,walnie jakis tekst i potem ma radoche ze my tu sie wkurzamy..smutne to jak ktos musi sobie na sile szukac rozrywki..fakt,wczoraj sie wkurzylam bo tak jak mowisz,ktos sobie zajrzal i postanowil wystawic diagnoze i probuje z nas zrobic jakies sfrustrowane wariatki..ale dzis to mi zal tej osoby..

Kamcia, żadnej radochy z tego nie mam, ani z Twoich postów, ani z faktu, że się na mnie wkurzyłaś, wręcz przeciwnie.

Nie sądziłem, że krótki post, w którym nie rzucałem w nikogo mięsem spowoduje, że stanę się w Waszych oczach "bezmyślnym sfrustrowanym trollem".
Chyba wolałbym stwierdzenie że jestem zimnym ch**em bez emocji, ale jakaś część prawdy jest w tym co napisałem.

Dlatego dziewczyny przepraszam za wcześniejsze posty, więcej Wam tutaj bruździł nie będę.

Ras, rozumiem cię. Nie chodzi o to żebyś tu nie wchodził. Zaglądaj i nawet pisz tylko na zasadzie konstruktywnej krytyki bądź porad (wtedy nawet będziemy wdzięczne smile ) a nie tekstu jaki wczoraj rzuciłeś i dziś rano do Kamci. Jak widze po powyższym tekście potrafisz z sensem napisać smile

3 190

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Ras dziekuje ze nie zabraniasz mi emocji..
A teraz juz bez sarkazmow ( a przynajmniej sie postaram)- od razu wiedzialam ze mamy do czynienia z facetem. Przyznaj ze tez zostales zraniony? Bo ja to szczerze mowiac odebralam jako wpis faceta ktory zostal potrakrowany podobnie jak my..ale pewnie sie myle. Ja osobiscie nie widze swej winy w rozpadzie mojego zwiazku,bylam dla niego oparciem i nigdy nie uslyszal ode mnie slow pretensji..chcialam zeby wiedzial ze moze na mnie liczyc w kazdej sytuacji..ale moze to wlasnie byl moj blad?moze jest tak jak mi powiedzial moj kumpel-ze bylam dla niego za dobra?nie wiem,teraz mnie to juz nie obchodzi. Wczoraj z tym tekstem wywaliles do mnie w nieodpowiedniej chwili-mialam urodziny i otrzymalam od niego zyczenia,co mnie troche rozwaliło..a potem przeczytalam takie cos od ciebie..czasem trzeba wiedziec co kiedy wypada napisac..ale ok,bylo minelo. Masz ochote dyskutowac tu z nami to pisz,tylko zwroc uwage ze my tu nikogo nie oceniamy tylko piszemy o emocjach i wspieramy sie w chwilach kryzysu,nie walimy tu tekstow ktore moga ktorakolwiek z nas zabolec..

3 191

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
Lady Loka napisał/a:

Dawno mnie tutaj nie było.
Dziewczyny, dlaczego pierwszą rzeczą po zerwaniu nie było usunięcie numeru? Ba usunięcie. Zablokowanie i niech więcej nie ma możliwości pisać.
Same siebie dręczycie i męczycie myśląc o tym czy napisze czy nie napisze, a jak już napisze, to co to może znaczyć, może chce wrócić.
Bądźcie silniejsze. Numer do spamu, zablokować i smsy i połączenia i spokój. A my stajemy na nogi i idziemy dalej bez oglądania się na kogoś, kto ani trochę nie był nas wart.

Wiesz czemu ja nie napisałam? Właśnie dlatego że mam jego numer w zablokowanych. Trzeba troche poszperać w telefonie zeby to znaleźć, potem odblokować i reszta ceregieli. A mi się po prostu nie chciało tego robić ;p

3 192

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

A po co odblokowywać big_smile raz zablokowany niech już tam zostanie.
Ja w sumie też brzmię trochę jak słup lodu, ale mnie to bardzo pomaga w takich sytuacjach. Pierwsza zasada po zerwaniu jest taka, żeby nie dać drugiej osobie sobie nami pyska wycierać. Blokujemy wszystkie możliwości kontaktu. Fejsy, instagramy, telefony, maile, wszystko co się da. Tylko wtedy same w środku możemy stwierdzić, że to definitywny koniec związku i więcej nie będzie. I dać sobie szansę na wyzdrowienie i poznanie kogoś innego.

Mnie też nie było łatwo tongue byłam w związku, który sama chciałam zakończyć, a mimo to, jak on ze mną zerwał to przez tydzień błagałam o jeszcze jedną szansę i nagle wydawało mi się, że tak strasznie kocham gościa, który mi życie zmienił w piekło. I wybłagałam szansę na dwa tygodnie, po których i tak mnie rzucił. I dopiero jak napisałam "ok, żegnaj" i zamknęłam sobie wszystkie możliwości kontaktu poczułam, że mogę iść dalej. Jasne, że to proces, że bolało, że płakałam, ale nie miałam żadnej opcji płakania mu w słuchawkę i mówienia, jak bardzo mnie to boli. I nie miałam żadnej opcji usłyszenia co u niego, dostania życzeń itd. To pomaga.

3 193

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Troszke was zaniedbalam , widze nowe osoby wink kamcia dopiero teraz doczytalam ze byly do ciebie napisal z zyczeniami . Spoznione zyczenia , wybacz ze teraz ale weekend byl dla mnie okrutny. Wszystkiego najlepszego . Ja w sumie nie wiem jak sie czuje . Dochodzi do mnie ze to juz koniec i nie ma odwrotu. Plakalam dzis tylko przez chwile bo te wspomnienia tak z zaskoczenia mnie nachodza ze trace doslownie oddech i lzy leca same. Nie wiem co bedzie teraz , boje sie przyszlosci szczerze mowiac. Moze w ten weekend musialam na niego wpasc zeby przekonac sie jakim jest czlowiekiem i co mi robil przez te 7 lat. Kiedy bylam w amoku nie widzialam tego ze wmawial mi tego czego nie zrobilam , a teraz chcial zrobic to samo tylko ze mu nie wyszlo. Tesknie , wiadomo, ale widocznie bog tak chcial i ma dla mnie w gotowosci kogos wartosciowego. Musze w to wierzyc.

Ras z tym tekstem do kamci fakt przegioles bo bo owszem mamy problemy ale nie ze soba tylko z sytuacjami , ktore nas spotkaly. Ja nie zostalam rzucona , ja zostawilam, ale ewidentnie musialam to zrobic bo gdybym tego nie zrobila stracilabym szanse na poznanie kogos kto mnie pokocha , kto bedzie do mnie pisal dzwonil bo tak chce a nie ze wypada. Gdybym sie nie odwazyla pewnie dzis pisalabym jako porzucona bo napewno by to zrobil.
Jestem z siebie z jednej strony dumna i wszyscy mi to powtarzaja bo nieswiadomie pokazalam mu ze jego teksty , i proby zdenerwowania mnie nie powiodly sie i pokazalam ze jestem w stanie to zrobic. Gdybym wdala sie w jakas dyskusje z nim n atych schodwch mialby satysfakcje , a pewnie bym tego zalowala.
Byc moze bede umiala miec z nim kiedys normalny kontakt , ale obiecalam sobie ze jest to mozliwe tylko wtedy kiedy juz sie odkocham i bede zakochana w kims innym . Jezeli juz by mialo to nastapic oczywiscie .
Narazie nr nie usuwam , nie blokuje fb bo nie uznaje szczerze mowiac takich zachowan, jesli bylabym tam z pol roku jak kamcia albo 2 lata jak edyszka pewnie bym sie na to zdecydowala. Ale 7 lat to kupa czasu. Wiem ze ilosc dni, miesiecy czy lat trwania zwiazku nie sa wyznacznikiem , ale jesli poswiecilismy sobie tyle czasu to byloby to wedlug mnie troche slabe. No chyba ze wrzucilby zdjecie z nowa dziewczyna lub oznaczyl ze jest w zwiazku to wtedy wylecialby od razu a tak naraziie On i tak nie napisze,  na fb nic nie dodaje wiec jak narazie jestem bezpieczna , a wiem ze jestem na tyle silna ze sama nie bede pisac.

3 194

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
kamis.89 napisał/a:

Troszke was zaniedbalam , widze nowe osoby wink kamcia dopiero teraz doczytalam ze byly do ciebie napisal z zyczeniami . Spoznione zyczenia , wybacz ze teraz ale weekend byl dla mnie okrutny. Wszystkiego najlepszego . Ja w sumie nie wiem jak sie czuje . Dochodzi do mnie ze to juz koniec i nie ma odwrotu. Plakalam dzis tylko przez chwile bo te wspomnienia tak z zaskoczenia mnie nachodza ze trace doslownie oddech i lzy leca same. Nie wiem co bedzie teraz , boje sie przyszlosci szczerze mowiac. Moze w ten weekend musialam na niego wpasc zeby przekonac sie jakim jest czlowiekiem i co mi robil przez te 7 lat. Kiedy bylam w amoku nie widzialam tego ze wmawial mi tego czego nie zrobilam , a teraz chcial zrobic to samo tylko ze mu nie wyszlo. Tesknie , wiadomo, ale widocznie bog tak chcial i ma dla mnie w gotowosci kogos wartosciowego. Musze w to wierzyc.

Ras z tym tekstem do kamci fakt przegioles bo bo owszem mamy problemy ale nie ze soba tylko z sytuacjami , ktore nas spotkaly. Ja nie zostalam rzucona , ja zostawilam, ale ewidentnie musialam to zrobic bo gdybym tego nie zrobila stracilabym szanse na poznanie kogos kto mnie pokocha , kto bedzie do mnie pisal dzwonil bo tak chce a nie ze wypada. Gdybym sie nie odwazyla pewnie dzis pisalabym jako porzucona bo napewno by to zrobil.
Jestem z siebie z jednej strony dumna i wszyscy mi to powtarzaja bo nieswiadomie pokazalam mu ze jego teksty , i proby zdenerwowania mnie nie powiodly sie i pokazalam ze jestem w stanie to zrobic. Gdybym wdala sie w jakas dyskusje z nim n atych schodwch mialby satysfakcje , a pewnie bym tego zalowala.
Byc moze bede umiala miec z nim kiedys normalny kontakt , ale obiecalam sobie ze jest to mozliwe tylko wtedy kiedy juz sie odkocham i bede zakochana w kims innym . Jezeli juz by mialo to nastapic oczywiscie .
Narazie nr nie usuwam , nie blokuje fb bo nie uznaje szczerze mowiac takich zachowan, jesli bylabym tam z pol roku jak kamcia albo 2 lata jak edyszka pewnie bym sie na to zdecydowala. Ale 7 lat to kupa czasu. Wiem ze ilosc dni, miesiecy czy lat trwania zwiazku nie sa wyznacznikiem , ale jesli poswiecilismy sobie tyle czasu to byloby to wedlug mnie troche slabe. No chyba ze wrzucilby zdjecie z nowa dziewczyna lub oznaczyl ze jest w zwiazku to wtedy wylecialby od razu a tak naraziie On i tak nie napisze,  na fb nic nie dodaje wiec jak narazie jestem bezpieczna , a wiem ze jestem na tyle silna ze sama nie bede pisac.

Tu Cie szczerze mowiac nie rozumiem. Skoro slabe jest wyrzucenie kogos z kontaktow przez wzglad na wspolne lata to co zmienia w tej postawie fakt ze on nawet wrzuci jakies zdjecia z nowa dziewczyna? Jakaz to roznica? Nie przypadkiem taka ze poki tego nie robi to czynisz sobie jednak nadzieje na powrot do siebie i w zwiazku z tym nie chcesz mu zamykac (jemu nie sobie) ewentualnej sciezki kontaktu? Bo jesli nie w tym rzecz to nie rozumiem czemu mialabys go usuwac ze znajomych w takiej sytuacji. Albo uznajesz ze jest nieobcym Ci czlowiekiem do konca zycia (niezaleznie czy z kims sie zwiaze czy nie) albo uznajesz ze tą nić trzeba przeciac i to czynisz ot tak. Pytam  bo w swietle tego co napisalas wychodzi na to ze Ty wcale nie chcesz sie jeszcze z tego wyplatac a to co robisz to caly czas tylko "markowanie" przyjecia do wiadomosci ze to koniec. Idac ta droga bedziesz z tego wychodzic latami nie mscami.

3 195

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Kamis dziękuje za zyczenia i nie ma sprawy ze dzis je skladasz,ja rozumiem ze mialas ciezki weekend..czytalam co cie spotkalo ale tez nie mialam wczoraj za bardzo glowy do pocieszania..no powiem ci ze ten twoj byly to naprawde dziwna osoba..ja go naprawde nie ogarniam. Ma bardzo dziwne zachowania,troche jak taki gówniarz (delikatnie mówiąc)..
Te wspomnienia ktore nagle atakuja sa straszne,wiem o co chodzi bo mi czasem tez cos sie jeszcze przypomina. Co do tego kontaktu w przyszlosci..no coz..tez jeszcze niedawno myslalam ze bym chciala z nim kiedys normalnie gadac ale tak sie nie da..po tym smsie wczoraj juz calkiem to zrozumialam. Kamis,nigdy nie bedziesz w stanie mu zapomniec tego wszystkiego. Za pare lat to ewentualnie bedziesz go mijac na ulicy i powiesz mu czesc bez drgawek na calym ciele. To jest facet ktory cie skrzywdzil,tego sie nie da zapomniec..ja mojemu bylemu nigdy tego nie zapomne,bo myslalam ze jestem dla niego wazna tak samo jak on byl wazny dla mnie..a jednak bez zadnych wyrzutow sumienia potrafil stanac przede mna i mi powiedziec to wszystko a potem pojechal sie bawic w najlepsze a ja w tym czasie nie bylam w stanie jesc,spac,ubrac sie..ten zal zawsze zostanie..no ale ja pisze za siebie..

3 196 Ostatnio edytowany przez Edyszka (2017-09-18 00:53:55)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
feniks35 napisał/a:
kamis.89 napisał/a:

Troszke was zaniedbalam , widze nowe osoby wink kamcia dopiero teraz doczytalam ze byly do ciebie napisal z zyczeniami . Spoznione zyczenia , wybacz ze teraz ale weekend byl dla mnie okrutny. Wszystkiego najlepszego . Ja w sumie nie wiem jak sie czuje . Dochodzi do mnie ze to juz koniec i nie ma odwrotu. Plakalam dzis tylko przez chwile bo te wspomnienia tak z zaskoczenia mnie nachodza ze trace doslownie oddech i lzy leca same. Nie wiem co bedzie teraz , boje sie przyszlosci szczerze mowiac. Moze w ten weekend musialam na niego wpasc zeby przekonac sie jakim jest czlowiekiem i co mi robil przez te 7 lat. Kiedy bylam w amoku nie widzialam tego ze wmawial mi tego czego nie zrobilam , a teraz chcial zrobic to samo tylko ze mu nie wyszlo. Tesknie , wiadomo, ale widocznie bog tak chcial i ma dla mnie w gotowosci kogos wartosciowego. Musze w to wierzyc.

Ras z tym tekstem do kamci fakt przegioles bo bo owszem mamy problemy ale nie ze soba tylko z sytuacjami , ktore nas spotkaly. Ja nie zostalam rzucona , ja zostawilam, ale ewidentnie musialam to zrobic bo gdybym tego nie zrobila stracilabym szanse na poznanie kogos kto mnie pokocha , kto bedzie do mnie pisal dzwonil bo tak chce a nie ze wypada. Gdybym sie nie odwazyla pewnie dzis pisalabym jako porzucona bo napewno by to zrobil.
Jestem z siebie z jednej strony dumna i wszyscy mi to powtarzaja bo nieswiadomie pokazalam mu ze jego teksty , i proby zdenerwowania mnie nie powiodly sie i pokazalam ze jestem w stanie to zrobic. Gdybym wdala sie w jakas dyskusje z nim n atych schodwch mialby satysfakcje , a pewnie bym tego zalowala.
Byc moze bede umiala miec z nim kiedys normalny kontakt , ale obiecalam sobie ze jest to mozliwe tylko wtedy kiedy juz sie odkocham i bede zakochana w kims innym . Jezeli juz by mialo to nastapic oczywiscie .
Narazie nr nie usuwam , nie blokuje fb bo nie uznaje szczerze mowiac takich zachowan, jesli bylabym tam z pol roku jak kamcia albo 2 lata jak edyszka pewnie bym sie na to zdecydowala. Ale 7 lat to kupa czasu. Wiem ze ilosc dni, miesiecy czy lat trwania zwiazku nie sa wyznacznikiem , ale jesli poswiecilismy sobie tyle czasu to byloby to wedlug mnie troche slabe. No chyba ze wrzucilby zdjecie z nowa dziewczyna lub oznaczyl ze jest w zwiazku to wtedy wylecialby od razu a tak naraziie On i tak nie napisze,  na fb nic nie dodaje wiec jak narazie jestem bezpieczna , a wiem ze jestem na tyle silna ze sama nie bede pisac.

Tu Cie szczerze mowiac nie rozumiem. Skoro slabe jest wyrzucenie kogos z kontaktow przez wzglad na wspolne lata to co zmienia w tej postawie fakt ze on nawet wrzuci jakies zdjecia z nowa dziewczyna? Jakaz to roznica? Nie przypadkiem taka ze poki tego nie robi to czynisz sobie jednak nadzieje na powrot do siebie i w zwiazku z tym nie chcesz mu zamykac (jemu nie sobie) ewentualnej sciezki kontaktu? Bo jesli nie w tym rzecz to nie rozumiem czemu mialabys go usuwac ze znajomych w takiej sytuacji. Albo uznajesz ze jest nieobcym Ci czlowiekiem do konca zycia (niezaleznie czy z kims sie zwiaze czy nie) albo uznajesz ze tą nić trzeba przeciac i to czynisz ot tak. Pytam  bo w swietle tego co napisalas wychodzi na to ze Ty wcale nie chcesz sie jeszcze z tego wyplatac a to co robisz to caly czas tylko "markowanie" przyjecia do wiadomosci ze to koniec. Idac ta droga bedziesz z tego wychodzic latami nie mscami.

To prawda. Feniks ma rację. Usunięcie ex z facebooka i innych internetowych "e-diabłów", to jest definitywne odcięcie wszystkich nitek dlatego przez pierwszy miesiąc po rozstaniu nie byłam w stanie byłego ze znajomych na fb wyrzucić, bo jeszcze na coś liczyłam. Po miesiącu się na to zdobyłam i skończyło się to rykiem, bo zdałam sobie sprawę, że właśnie odcięłam ostatnią nitkę i w głowie było "A jak będzie chciał się do mnie odzywać, ale zobaczy, że go wyrzuciłam i zrezygnuje z tego..." Tak, wiem jak to debilnie brzmi, ale to był miesiąc po rozstaniu i jeszcze nie myślałam trzeźwo. Kamis, nigdy nie spojrzałam na to w taki sposób jaki opisała, to Feniks, ale faktycznie odpowiedz sobie na pytanie dlaczego teraz nie chcesz go wyrzucić ze względu na 7 lat związku, bo uważasz, że to byłoby słabe zachowanie, a nie widzisz problemu w wyrzuceniu go gdyby oznaczył związek. Przecież to nie zmieniłoby faktu, że byliście 7 lat razem i jak to określiłaś "poświęciliście sobie tyle czasu." Czym się różni etap "zanim on kogoś pozna" od etapu "gdy już kogoś pozna"? Wiem, że nie chciałabyś oglądać ich wspólnych zdjęć, to logiczne, ale... to że nie chcesz go usunąć i zablokować numeru argumentujesz siedmioma latami związku i faktem, że to byłoby słabe. Gdy on kogoś pozna, to nadal będziecie po siedmiu latach związku i nadal będziesz miała świadomość, że poświęciliście sobie "tyle czasu" więc dlaczego wtedy usunięcie go nie będzie słabe?

3 197

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Oczywiście, że jest to słabe. Blokowanie kogoś na fejsie zawsze jest dziwcinne i głupie, ale musimy tutaj myśleć jak najwięcej o naszym własnym komforcie psychicznym, a odcięcie się od byłego na wszystkie możliwe sposoby taki komfort zapewnia.
Plus jest też formą terapii, bo trzeba to odciąć. Podjąć decyzję.

3 198

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Ja wiem dziewczyny jak to brzmi , i macie po części rację . Gdzieś w głębi może i tak myślę  , ze jak zablokuje to nie bedzie mógł się odezwać , ale wiem , że tego nie zrobi bo niby po co . róznica będzie w tym , że jak juz doda jakies zdjęcie z dziewczyną to będzie to rovbił cały czas więc wtedy go zablokuje żeby uniknąć sobie takich widoków ,( choć z tego co go znam nie doda bo nie jest aktynym facebookowiczem). Jak narazie niech zostanie tak jak jest jeszcze nie jestem w stanie nic usuwać. Chciałabym , zeby mi to wszystko już obelciało , ale niestety trzeba swoje przecierpieć. Wiosek wyciągnęłam jeden , a właściwie dwa. 1. nigdy nie podporządkowywać swojego życia facetowi , 2. nigdy się o nic faceta nie prosić.

3 199

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Moze i slabe ale w sumie nie tak slabe jak ich zachowanie..ja tez jeszcze mam go w znajomych przyznaje..ale zaczynam dojrzewac do tego by go w koncu usunac..jaki to moj znajomy?zaden..kontaktow i tak nie bedziemy utrzywywac. A mnie kolezanka caly czas meczy ze powinnam poznac kogos innego i nie trafia do niej jak mowie ze ja i tak nie jestem gotowa na zadne nowe związki..to ona dalej swoje,ze mlodsza nie bede,ze nie mozna zyc tylko pracą..matulu..zaczne miec w koncu jakies lęki jak zobacze ze ona pisze..kurcze no..to ze ona szybko potrafi wchodzic z jednego zwiazku w drugi nie znaczy ze kazdy tak potrafi i chce..tez macie takie znajome ktore daja wam takie dobre rady?

3 200

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

skąd ja to znam .. u mnie jest to samo , że powinnam wychodzić kogoś poznać to napewno bym zapomniała . Ja nie wiem nie czają że ja nie byłam z dni 2 dni tylko 7 lat tego się nie da zapomniec  1 dzień .

3 201

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Bo ta moja kolezanka jest taka ze zaraz po rozwodzie miala juz nowego faceta,albo jeszcze w trakcie rozwodu..jest z nim do tej pory czyli id pol roku,juz spodziewaja sie dziecka..ona taka jest,wtchodzi z zalozenia ze nie bedzie wiecznie plakac..i moze mysli ze po prostu dla kazdego takie cos powinno przychodzic z taka latwoscia jak jej..ale mnie to juz zaczyna draznic..ja nie wiem jeszcze czy nawet jakbym kogos poznala to nie byloby to na zasadzie plasterka na zlamane serce..a nie chce nikogo ranic..takze to nie jest na to czas..wiem ze ona nie mowi tych rzeczy zeby mi dokuczac,ze chce dobrze..ale to nie jest dobre dla mnie..

3 202

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Kwestia zmiany myślenia po prostu. Koleżanki mają rację, lata uciekają, młodsze nie będziemy, to po co sobie życie marnować na płakanie za kimś, kto ma nas gdzieś. Jasne, że boli, jasne, że trzeba przeżyć i się wyleczyć, ale trochę mam wrażenie, że chcecie trwać tutaj w tym temacie i pocieszać się przez następny rok. A ten temat jest po to, żeby sobie kopa strzelić i iść dalej w życie. Byłam w tym temacie z 3 miesiące temu i rozmawiałam z zupełnie innymi ludźmi, czyli jest rotacja. A to znaczy, że skoro poprzedniczki sobie poradziły, to Wy też musicie ruszyć do przodu. Trzeba zająć się czymś innym po prostu.

3 203

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
Lady Loka napisał/a:

Kwestia zmiany myślenia po prostu. Koleżanki mają rację, lata uciekają, młodsze nie będziemy, to po co sobie życie marnować na płakanie za kimś, kto ma nas gdzieś. Jasne, że boli, jasne, że trzeba przeżyć i się wyleczyć, ale trochę mam wrażenie, że chcecie trwać tutaj w tym temacie i pocieszać się przez następny rok. A ten temat jest po to, żeby sobie kopa strzelić i iść dalej w życie. Byłam w tym temacie z 3 miesiące temu i rozmawiałam z zupełnie innymi ludźmi, czyli jest rotacja. A to znaczy, że skoro poprzedniczki sobie poradziły, to Wy też musicie ruszyć do przodu. Trzeba zająć się czymś innym po prostu.

Nie zgadzam się z Tobą . Ja i pewnie dziewczyny też nie nalezymy do typu dziewczyn , które po rozstaniu lecą zaraz na randki i szukają feceta bo to mi wieje troche desperacją. Nie będę nikogo raniła tylko dlatego , ze koleżanki chcą żebym kogoś miała .
Tak jak tutaj jedna z nas napisala rasowi to jets wątek jak sobie poradzić porozstaniu a nie jak szybko mieć nowego faceta .

3 204

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Przeczytaj to co napisałam jeszcze raz.
Nie napisałam wcale, że musisz lecieć na randkę już teraz.
Napisałam tylko, że trzeba myśleć do przodu, bo inaczej wpadnę tutaj za rok, a Ty dalej będziesz dokładnie w tym samym miejscu przeżywania.
Swoją drogą jest kilka wersji tego, jak długo powinno trwać takie "normalne" przeżywanie po facecie. Daję w cudzysłów, bo jasne, że każdy jest inny i nie chcę tutaj nikogo obrażać. Ale warto mieć punkt odniesienia.
Słyszałam wersję - za każdy rok związku miesiąc przeżywania i ta chyba najbardziej mi osobiście pasuje. Myślę, że warto zrobić sobie deadline po prostu. Mam x czasu na rozpaczanie, a potem zbieram tyłek i idę dalej zobaczyć, co mi życie przygotowało. To też pomaga bardzo psychologicznie, bo sama masz wrażenie, że im więcej tego określonego czasu mija tym Ci jest lepiej.

3 205

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Ja nie uważam, żeby wyrzucenie ex ze znajomych było słabe. Skoro facet nie miał problemu z tym, żeby wyrzucić kobietę ze swojego życia, to dlaczego ona ma mieć problem z tym, żebym wyrzucić go ze znajomych na fb? Jeśli on nie płacze, że nie ma jej w jego życiu, to tym bardziej nie będzie płakał nie mając jej wśród znajomych na fb. A wręcz bym powiedziała, że obejdzie go to tyle co zeszłorocznym śnieg i najzwyczajniej w świecie będzie miał, to w dupie. To tylko w głowie kobiet są myśli, że to będzie słabe, że on pomyśli to i tamto. Bzdura. Dla mnie duże znaczenie ma fakt, że wchodząc na fb mam świadomość, że ma ogólnej nie zobaczę facjaty bądź nazwiska ex. Śmiem podejrzewać, że 90% kobiet, które nie chcą usunąć ex ze znajomych, bo uważają, to za słabe, to są kobiety, które boją się odciąć ostatnią nitkę. Pozostałe 10% to kobiety, ktorym faktycznie lata czy byłego mają w znajomych czy nie, ale to są silne kobiety, które dość szybko potrafią odciąć się emocjonalnie od ex i jego widok ich nie razi czy to w pojedynkę, czy z jego nową dziewczyną. Ps. Kamis, napisałaś że byś wyrzuciła ex gdyby kogoś poznał, bo nie chciałabyś oglądać ich zdjęć. No, ale ja wczoraj o tym napisałam. Napisałam, że rozumiem, że chciałabyś sobie oszczędzić tego widoku, ale fakt, że go nie wyrzuciłaś argumentowałaś siedmioma latami związku, a czy on by kogoś miał czy nie, to zawsze będziecie osobami, które spędziły ze sobą siedem lat więc dlaczego jeśliby był w związku, to potrafiłabyś odciąć tę nitkę, a póki nie jest, nie potrafisz? Hmm?... Bo wg mnie, to wszystko krąży jeszcze wokół nadziei z twojej strony.

3 206

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
Lady Loka napisał/a:

Kwestia zmiany myślenia po prostu. Koleżanki mają rację, lata uciekają, młodsze nie będziemy, to po co sobie życie marnować na płakanie za kimś, kto ma nas gdzieś.

Lady Loka, ja bardzo lubię twoje podejście i energetycznego kopa, którego tu potrafisz dać. Praktycznie w każdej kwestii się z tobą zgadzam, ale nie w tej powyższej, którą zacytowałam. Napisałaś, że koleżanki mają rację, a ja nie uważam, żeby koleżanki miały rację. Jestem zdania, że nie należy się nad sobą użalać w grom czasu, idealizować byłego i przeceniać jego roli w swoim życiu, ale trzeba dać sobie czas, żeby z pewnymi kwestiami emocjonalnie się uporać. Nie wymagajmy od Kamci czy Kamis, czyli dziewczyn będących miesiąc bądź nieco ponad miesiąc po rozstaniu, żeby rzuciły się w wir facetów i nie wmawiajmy im tego co wmawiają im niektóre koleżanki, że lata lecą, że młodsze nie będą i że powinny kogoś już szukać, bo takimi tekstami, to możemy kogoś wpędzić w desperację i ściągnąć w głęboki dół. Wiem, że pewnie mi teraz odpiszesz tak jak Kamis, żebym jeszcze raz przeczytała, to co napisałaś, bo nie chodziło ci o to, żeby rzucać się w wir facetów, ale zaznaczyłaś, że koleżanki mają rację, a koleżanki właśnie to polecają. Każda niech zacznie umawiać się wtedy, kiedy będzie do tego gotowa, a nie wtedy, kiedy otoczenie uzna, że już powinna zacząć to robić. Wiesz co się dzieje kiedy ktoś nie będąc gotowym rzuca się w wir facetów? Wtedy dzieje się, to co zadziało się z emczii( nie wiem czy ją pamiętasz), kiedy się umówiła. Całe spotkanie widziała tylko, że facet z którym jest, to nie jej były, że wiele mu do niego brakuje, a później miała bardzo duży zjazd emocjonalny. Ja jestem prawie 5 miesięcy po rozstaniu i moje pierwsze spotkanie z facetem było 3 tygodnie temu. Także wspierajmy się, pomagajmy sobie, dzielmy się doświadczeniem, ale nie pchajmy kogoś do czegoś jeśli ktoś tego póki co nie czuje i na litość Boską nie argumentujmy nic dobijającym tekstem "Młodsza nie będziesz."

3 207

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Wiem co się dzieje, bo też tak zrobiłam. Umówiłam się tydzień po rozstaniu i ciągle miałam poczucie, jakbym zdradzała mojego byłego. Ale i tak co jakiś czas z kimś się umawiałam w celu prostego sprawdzenia tego, czy to już czas. Ja ogólnie mam tak, że bardzo mocno w życiu kieruję się odczuciami. Bardzo patrzę na to jak się w danej sytuacji czuję i czego właściwie mi brakuje. A to jestem w stanie zrobić tylko próbując.
No i odnośnie końcówki, ja naprawdę uważam, że nie ma co poświęcać całej młodości na użalanie się za facetem. Gdybym sobie na to pozwoliła to mogłabym latami siedzieć w jednym miejscu, a tak to jasne, przeżywałam, płakałam, ale sama sobie dałam kopa właśnie takiego. Nie będę najlepszych lat życia marnować na jakiegoś skończonego idiotę, który mnie zostawił. I najlepsze jest to, że jak przy pierwszym rozstaniu wszystko to w sobie przepracowałam, to z następnym nie miałam najmniejszego problemu.

3 208

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Lady Loka ma w pewnym sense racje-nalezy isc do przodu i nie zyc przeszloscia,ale tak jak mowisz Edyszka,trzeba czuc ze nadszedl odpowiedni moment na nową znajomosc. Nie podoba mi sie jak kolezanki tak mowią,czuje sie wtedy tak jakbym stracila ostatnia szanse na ulozenie sobie zycia i jeszcze ewentualnie moze mi sie udac ale to juz teraz,zaraz bo jeszcze chwile bede zwlekac to zostane starą panną..Nie mam ochoty ani zamiaru tkwic w tęsknocie za byłym przez nastepny rok,i tak mysle ze zrobilam duze postępy jesli chodzi o moje posnoszenie sie po tym wszystkim,ale musze czuc ze nie testuje na kims czy juz jestem gotowa na nowy związek..mam jednak wowczas do czynienia z inną osobą a wydaje mi sie ze jeszcze teraz nowa znajomosc byla by troche na takiej zasadzie. Nie chcialabym nikogo zranic,nie chcialabym zeby ewentualny partner widzial jak np wpadam w panike gdy mijam na ulicy bylego..to nie jest fajne..trzeba sie liczyc z uczuciami innych ludzi..

3 209

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

kamcia absolutnie się  z Tobą zgadzam . Ja miałam isć na spotkanie z dawno nie widzianym kolegą , ale raczej odwołam . Nie jestem gotowa , boje się . Mam nadzieję, że jednak on zapomniał bo się jakos nie odzywa ,a to spotkanie miało być w tym tygodniu więc już chyba wszystko jasne . Też czułabym sie jakbym zdradzała swojego byłego i jakbym go zostawila bo kogos mam a nie ze był dla mnie chamski i mnie nie szanował .

3 210

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Kamis ja gdybym teraz teoretycznie miala z kims sie umowic to nie czulabym sie jakbym bylego zdradzala,ale ty dopiero teraz dopuscilas do siebie to ze nie jestescie razem,wiec no w sumie troszke to rozumiem..ja mysle ze jeszcze dziwnie bym sie czula jakbym siedziala w jakims barze z innym facetem niz moj byly..a to oznacza ze nie jestem jeszcze gotowa na takie szaleństwa. Takie wyjscie to jeszcze dla mnie dalsza przyszlosc i dobrze by bylo jakbym od bliskich kolezanek nie sluchala ze mam sobie kogos znalezc bo sie robie stara heh..

3 211

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Wiesz, jeżeli to kolega, z którym kiedyś miałaś kontakt, to zawsze możesz powiedzieć, jak sprawy u Ciebie wyglądają smile zależy od charakteru spotkania. Bo ze znajomymi jak najbardziej warto się widzieć, zawsze na chwilę da się zapomnieć wink

swoją drogą odnośnie spotykania byłych na ulicy to ja w sumie przez 3 miesiące nie chodziłam po głównej galerii handlowej w Krakowie, bo bałam się, że go spotkam smile a potem nawet sama się nie zorientowałam kiedy to w końcu zrobiłam. I bardzo to było dla mnie motywujące na przyszłość.

3 212

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Ja nigdy nie miałam czegoś takiego żebym czuła po rozstaniu, że zdradzam byłego. Jak coś się skończyło, to się skończyło i nawet gdybym na drugi dzień po rozstaniu poszła z innym na kawę, to nie miałabym odczucia, że ex zdradzam. Po prostu odczekałam 4 miesiące zanim się z kimś umówiłam, bo znam siebie i wiem, że wcześniej byłoby to co u emczii czyli bym się wymęczyła na spotkaniu, a po powrocie do domu zjazd emocjonalny, bo "z byłym wyglądało to inaczej, lepiej" smile

3 213

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Loka w sumie to nie jest mój kolega.. dziwna historia , poznałam go z moim byłym i zaprosił mnie na fb i w sumie na tym sie nasza znajomosc zakończyła . potem zaczął komentować moje zdjęcia i napisał czy się z nim spotkam . Wstępnie się zgodziłam , ale w sumie on już się nie odzywam więc daruje sobie takie szaleństwa.

3 214

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

A jak tak to faktycznie nie ma sensu wink
ale może warto napisać do jakichś znajomych i przyjaciół innych niż ci, którzy doradzają szybkie znalezienie następnego faceta? Albo może fajnie odkopać jakichś zapomnianych znajomych? Zawsze to większe grono ludzi, do których możesz się odezwać, a oni się przy okazji gorszych dni przydadzą i wyciągną z domu i z dołka.

3 215

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Lady Loka, a tak w ogóle to co u ciebie słychać po tych miesiącach nieobecności? smile

3 216

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

W sumie nic wielkiego smile
byłam dwa tygodnie nad morzem - miałam jechać z facetem, ale że facet został byłym to pojechałam sama w końcu. Takie 2tygodniowe rekolekcje dla małżeństw z dziećmi i jak rodzice mieli zajęcia to ja i inni opiekunowie zajmowaliśmy się dziećmi. 6h dziennie mniej więcej, a reszta czasu była dla nas, a za to jedzenie i spanie mieliśmy za darmo. Dla mnie opcja idealna na taki samotny wyjazd, bo poznałam masę ludzi, z i z resztą opiekunów fajnie nam się spędzało czas.

Trochę szukałam i w sumie ciągle szukam faceta dla siebie, ale też bez jakiegoś większego parcia, chociaż czasami mam dni większego doła, kiedy siedzę i narzekam, że będę całe życie sama, bo fakt faktem ciężko mi sobie wyobrazić siebie z mężem i dzieciakami biegającymi pod nogami. Ale staram się jak mogę się nie dawać. Nie chcę w życiu byle kogo i byle czego, więc widocznie muszę szukać głębiej, żeby znaleźć kogoś fajnego smile trochę się umawiam na spotkania, ale większość kończy się na pierwszym trochę przeze mnie, bo właśnie nie chcę byle czego, a jednak trafiam ostatnio na ludzi strasznie zdesperowanych, którzy zamknęliby mnie w złotej klatce po tym jednym spotkaniu.
Pogoda coraz bardziej sprzyja melancholii niestety, a ja bardzo chciałabym znaleźć kogoś tak, że jak za rok będę szukać własnego mieszkania, to będę już miała z kim zamieszkać smile (ale też bez parcia, jeżeli nie wyjdzie).

Standardowo nachodzą mnie przemyślenia związane z moimi byłymi (z jednym rozstałam się w marcu, a potem szybko znalazłam drugiego i równie szybko się rozstaliśmy), ale to raczej w kwestii tego, że rok temu jeszcze było dobrze, więc przychodzą mi do głowy te szczęśliwsze chwile. Wystarczy, że pomyślę o tym jak to się kończyło i już przemyślenia się kończą smile

I czasami śni mi się, że jestem z facetem, co ciekawe nigdy nie widziałam jego twarzy, i w różnych momentach po prostu czuję i widzę w tym jak na mnie patrzy taką ogromną miłość. I chyba to mi dodaje powera do tego, żeby się nie załamywać i znaleźć tego, który będzie tak na mnie patrzył w realu, nie tylko w snach.

3 217

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Loka mam oczywiście innych znajomych ale jak to w moim wieku bywa wszyscy już mezaci, dzieciaci i czasu brak dla samotnej Kamis:) ale nie winie ich za to , każdy ma swoje życie. Mam wspaniałych przyjaciół, i wiem że chcą dobrze ale te rady są strasznie wkurzające. Miałam też znajomych byłego ale oczywiście wraz z nim odeszli wszyscy co mnie nawet nie dziwi. Chciałabym z nim utrzymywać kontakt ale to byłoby dziwne więc chyba muszą mi wystarczyć osoby które są obok mnie;)

3 218

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
Lady Loka napisał/a:

W sumie nic wielkiego smile
byłam dwa tygodnie nad morzem - miałam jechać z facetem, ale że facet został byłym to pojechałam sama w końcu. Takie 2tygodniowe rekolekcje dla małżeństw z dziećmi i jak rodzice mieli zajęcia to ja i inni opiekunowie zajmowaliśmy się dziećmi. 6h dziennie mniej więcej, a reszta czasu była dla nas, a za to jedzenie i spanie mieliśmy za darmo. Dla mnie opcja idealna na taki samotny wyjazd, bo poznałam masę ludzi, z i z resztą opiekunów fajnie nam się spędzało czas.

Trochę szukałam i w sumie ciągle szukam faceta dla siebie, ale też bez jakiegoś większego parcia, chociaż czasami mam dni większego doła, kiedy siedzę i narzekam, że będę całe życie sama, bo fakt faktem ciężko mi sobie wyobrazić siebie z mężem i dzieciakami biegającymi pod nogami. Ale staram się jak mogę się nie dawać. Nie chcę w życiu byle kogo i byle czego, więc widocznie muszę szukać głębiej, żeby znaleźć kogoś fajnego smile trochę się umawiam na spotkania, ale większość kończy się na pierwszym trochę przeze mnie, bo właśnie nie chcę byle czego, a jednak trafiam ostatnio na ludzi strasznie zdesperowanych, którzy zamknęliby mnie w złotej klatce po tym jednym spotkaniu.
Pogoda coraz bardziej sprzyja melancholii niestety, a ja bardzo chciałabym znaleźć kogoś tak, że jak za rok będę szukać własnego mieszkania, to będę już miała z kim zamieszkać smile (ale też bez parcia, jeżeli nie wyjdzie).

Standardowo nachodzą mnie przemyślenia związane z moimi byłymi (z jednym rozstałam się w marcu, a potem szybko znalazłam drugiego i równie szybko się rozstaliśmy), ale to raczej w kwestii tego, że rok temu jeszcze było dobrze, więc przychodzą mi do głowy te szczęśliwsze chwile. Wystarczy, że pomyślę o tym jak to się kończyło i już przemyślenia się kończą smile

I czasami śni mi się, że jestem z facetem, co ciekawe nigdy nie widziałam jego twarzy, i w różnych momentach po prostu czuję i widzę w tym jak na mnie patrzy taką ogromną miłość. I chyba to mi dodaje powera do tego, żeby się nie załamywać i znaleźć tego, który będzie tak na mnie patrzył w realu, nie tylko w snach.

Pamiętam, że po rozstaniu byłaś w kolejnym zwiazku, ale to trwało krótko, bo facet ciągle miał byłą w głowie. Dobrze kojarze? Witaj w klubie wymagających smile Też ciągle słyszę od koleżanek, że powinnam mniej wybrzydzać. Choć ja nie wiem czy to wybrzydzaniem można nazwać, bo ja nie szukam bogatego księcia na białym koniu, ale faktycznie poprzeczkę mam dość wysoko zawieszoną. Gdyby była niżej, to zapewne już dawno bym miała meża i dzieci, ale... czy ja bądź ty możemy obniżyć poprzeczkę? Gdybyśmy to zrobiły, to pewnie szybko ktoś by się znalazł, ale to raczej by było na zasadzie, że my byśmy nie były przekonane do tej znajomości i męczyły się, a kogoś oszukiwały. Także czy to miałoby sens? No nie. Rozumiem cię, bo wiem, że cholernie ciężko jest kogoś znaleźć jeśli ma się spore wymagania ( i tu znów dodam - o ile tak to można nazwać).  No wiesz o co chodzi - jeśli nie bierze się pierwszych lepszych. Dlatego jak poznałam mojego ex, to było takie wow z mojej strony, bo rzadko mi się zdarza poznać kogoś kto by zrobił na mnie wrażenie i dlatego tak walczyłam o ten związek ponad siły oraz dlatego tak przeżyłam rozstanie. Faktycznie pogoda nie sprzyja optymizmowi i też mnie czasem dopadają jakieś myśli. Tym bardziej, że rok temu wrzesień i październik były udanymi miesiącami. Ex miał jakiś przebłysk i zachowywał się prawie jak na początku znajomości, a ja myślałam, że wychodzimy na prostą. No ale staram się wypędzać tego typu myśli jeśli się pojawiają i przypominam sobie ile przeszłam przez tego człowieka. Wtedy ten wrzesień i październik robią się mniej romantyczne smile Przypomnij mi ile masz lat, bo chyba jesteś sporo młodsza ode mnie. Masz jeszcze kupę czasu, żeby znaleźć tego właściwego faceta i na pewno, to kiedyś nastąpi. Tylko bez desperacji smile

3 219

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

25 lat:)
tak, i w sumie myślałam, że jakoś tą jego byłą mu z głowy wybiję, ale w końcu się nie udało no i cóż, tak wyszło. Dla mnie nauczka, za bardzo się angażuję jak już w coś wchodzę. Na początku jak nie byłam przekonana, to on skakał koło mnie i na głowie stawał, żebyśmy się choć na chwilę spotkali, a potem mnie się spodobało to jak jest i że się trochę poważniej robiło i się zaangażowałam, to on się zaczął wycofywać, a ja się zorientowałam, jak już było za późno.

Aktualnie spotykam fajnych facetów, ale oni wszyscy chcą seksu. Więc dodatkowo mam rozkminy na temat tego, dlaczego jestem wystarczająco dobra na to, żeby prosić mnie o seks, ale nie jestem wystarczająco dobra na to, żeby budować ze mną jakąś głębszą relację. Żeby nie było, nie interesuje mnie przygodny seks. Żeby było śmiesznie to wszyscy na początku sprzedają super informacje o tym, jak to szukają stałego związku, a potem wchodzi stały temat. Wkurzam się, bo chyba właśnie kolejna relacja mi się w ten sposób kończy, a wstępnie niby fajnie się zapowiadało.

Najgorsze jest to, że widocznie widać po mnie, że niesamowicie brakuje mi bliskości i czułości i faceci to odczytują i biorą mnie na teksty o tym, jak to będą o mnie dbać, kawki, śniadanka, tulenie. I mimo, że nie powinno mnie to zupełnie ruszać, bo już tyle razy to słyszałam, to jestem tak ogromnie niedotulona, że rusza za każdym razem i za każdym razem boli tak samo. A jak się dystansuję na wstępie, to pewnie odstraszam tych, którzy mogliby być inni i koło się zamyka.

3 220

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Loka trafisz w koncu na takiego ktoremu bedzie naprawde zalezalo na tobie smile ale mimo wszystko powiem ci ze i tak masz calkiem dobre podejscie do tematu, silna z ciebie babka. Podoba mi sie to jak mowisz ze za rok juz bys chciala kogos miec gdy bedziesz szukac mieszkanka,tez obieram to sobie jako cel do osiągnięcia wink Powiem ci ze moj byly tez glownie cgcial seksu,ja na poczatku go wlasnie o to posądzałam..pamietam taką sytuacje jak siedzielismy w pizzerii i on cos o tym znowu gadal(nie pamietam calkiem dokladnie co mowil ) i ja tak patrze na niego i w koncu powiedzialam ze zaczynam myslec ze mu chodzi tylko o seks..to tak sie oburzyl i powiedzial ze nie o to chodzi ale ze nie bedzie ukrywal ze go bardzo podniecam. Ale przy kolejnym spotkaniu zaczal mnie calowac i znow powuedzial ze chce sie ze mba kochac..to mu powiedzialam ze ja jeszcze nie jestem gotowa..to wybrnal ze bedzie czekac az bede chciala..wtedy to wydawalo mi sie podejrzane ale jakos tak nie rozmyslalam nad tym za bardzo..a jednak mialam nosa ze to glownie o to mu chodzilo..no coz,czasu nie cofne,moge tylko na przyszlosc pamietac o tym ze gdy facetowi naprawde zalezy to nie bedzie namawial do seksu tak jak ten moj..bo jak sobie to wszystko teraz przypominam i ukladam w glowie to naprawde on to czesto powtarzal tylko tak ladnie to ubieral w slowa, ze chce sie ze mną kocgać,ze go podniecam,ze chce mnie czuć..nie posluchalam intuicji ktora mi podpowiadala ze cos tu nie gra..

3 221

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

jeśli chodzi o seks to na początku on przejmował inicjatywę , że jestem taka super piękna i w ogóle , a ja miałam tak niską samoocenę , że zachowywawałam się trochę jak jakaś dziewica ( żeby nie było nic nie mam do dziewic)  a pod koniec nie ukrywam , że ja bardziej na to naciskałam . Nie wiem może myślałam , że seks uratuje to wszystko .. dziwne jak się teraz to opisuje bo takim czasie. Seks jest ważny w związku , ale jak się okazuję nie najważniejszy .

3 222 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2017-09-19 11:19:18)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Mnie w sumie to bardzo nie przeszkadza. Lubię seks i mogłabym go uprawiać i na pierwszej randce, gdybym miała pewność, że będą kolejne. Ale jestem przekonana, że w większości przypadków tej drugiej randki by już nie było, więc sama siebie biorę na przetrzymanie, chociaż przy fajnym facecie to mnie nosi masakrycznie smile

edit. Myślę, że to czy facet namawia czy nie też bardzo zależy od jego wieku. Mój były niby na mnie czekał, aż będę gotowa, ale jednak gdzieś tam ciągle próbował mnie zachęcać czy nawet sam się przy mnie rozbierał, ale jednak nie wymagał tego ode mnie. Chociaż w sumie przez takie zachowanie mnie było strasznie głupio, strasznie dziwnie i przez to, że nakręcał też mnie, to weszłam w seks wcześniej niż moja psychika by tego chciała. Żałowałam okropnie, przeżywałam to strasznie, ale w sumie teraz po czasie to już nie ma znaczenia.
A wracając do wieku, mój były miał lat 22 wtedy, więc obstawiałabym, że po prostu był tak młodzieńczo napalony na mnie 24/7 tongue

3 223

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Hmmm..ja tez lubie seks ale nie wyobrazam go sobie juz na pierwszej randce..musze czuc sie przy partnerze swobodnie,musze juz cos do niego czuc a nie tylko tyle ze mi sie podoba i juz..dla mnie na to potrzeba troche czasu..ja nie jestem na tyle nowoczesna..nie ma znaczenia czy mlody czy ciut starszy..albo facetowi chodzi tylko o seks albo nie..moj juz byl na tyle cwany ze potrafil ladnie ten swoj popęd ubrac w slowa wiec w pewnej chwili poczulam ze moze faktycznie to nie tylko seks..

3 224

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
Lady Loka napisał/a:

25 lat:)

Jesteś ode mnie 5lat młodsza. Jak będziesz w moim wieku, to już będziesz miała z troje dzieci z wymarzonym facetem big_smile

Lady Loka napisał/a:

tak, i w sumie myślałam, że jakoś tą jego byłą mu z głowy wybiję, ale w końcu się nie udało no i cóż, tak wyszło.

Nigdy nie myśl w kategoriach, że uda ci się jakąś kobietę facetowi wybić z głowy. Jeśli sam nie jest w stanie jej sobie wybić, to tym bardziej nie uda się komuś.

Lady Loka napisał/a:

Dla mnie nauczka, za bardzo się angażuję jak już w coś wchodzę. Na początku jak nie byłam przekonana, to on skakał koło mnie i na głowie stawał, żebyśmy się choć na chwilę spotkali, a potem mnie się spodobało to jak jest i że się trochę poważniej robiło i się zaangażowałam, to on się zaczął wycofywać, a ja się zorientowałam, jak już było za późno.

Często słyszę o takim schemacie, że facet się wysila póki dziewczyna się nie zaangażuje, a później skrzydełka mu opadają. U mnie też tak to wyglądało. Na początku na rzęsach stawał, a kiedy się zakochałam, to jego poziom zaangażowania zaczął sięgać zera.

Lady Loka napisał/a:

Aktualnie spotykam fajnych facetów, ale oni wszyscy chcą seksu. Więc dodatkowo mam rozkminy na temat tego, dlaczego jestem wystarczająco dobra na to, żeby prosić mnie o seks, ale nie jestem wystarczająco dobra na to, żeby budować ze mną jakąś głębszą relację. Żeby nie było, nie interesuje mnie przygodny seks. Żeby było śmiesznie to wszyscy na początku sprzedają super informacje o tym, jak to szukają stałego związku, a potem wchodzi stały temat. Wkurzam się, bo chyba właśnie kolejna relacja mi się w ten sposób kończy, a wstępnie niby fajnie się zapowiadało.

Od samego początku jasno musisz stawiać granice i nie dawać się wykorzystywać.

Lady Loka napisał/a:

Najgorsze jest to, że widocznie widać po mnie, że niesamowicie brakuje mi bliskości i czułości i faceci to odczytują i biorą mnie na teksty o tym, jak to będą o mnie dbać, kawki, śniadanka, tulenie. I mimo, że nie powinno mnie to zupełnie ruszać, bo już tyle razy to słyszałam, to jestem tak ogromnie niedotulona, że rusza za każdym razem i za każdym razem boli tak samo. A jak się dystansuję na wstępie, to pewnie odstraszam tych, którzy mogliby być inni i koło się zamyka.

Widocznie za bardzo popadasz w skrajności. Zapewne raz za mocno pokazujesz desperacje bądź coś na podobieństwo desperacji skoro widzą po tobie jaka jesteś niedotulona, a innym razem jesteś zbyt zdystansowana, zimna.

3 225 Ostatnio edytowany przez Edyszka (2017-09-19 13:56:48)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
kamcia5556 napisał/a:

tylko tak ladnie to ubieral w slowa, ze chce sie ze mną kocgać,ze go podniecam,ze chce mnie czuć.

Zbyt podniośle odbierałaś to co on mówił będąc napalonym. Mój już na pierwszym spotkaniu mówił jaka jestem piękna, zgrabna, podniecająca. Też mieliśmy na początku znajomości rozmowę czy przypadkiem nie chodzi mu tylko o seks, ale zaprzeczył. Oznajmił, że oczywiście, że nie, że jeśli kobieta podoba się facetowi, to wiadomo, że będzie go podniecać, ale to nie znaczy, że on chce tylko seksu. Ogólnie do seksu zawsze był chętny. Spaliśmy ze sobą nawet wtedy kiedy widziałam go ostatni raz na oczy, czyli przed tym "zniknięciem" po którym mi oznajmił, że związku nie będzie. Seks, to tylko seks. Chodzi mi o to, że co prawda jest on w związku ważny, ale nie jest wyznacznikiem tego czy ktoś kocha, czy nie. Jeśli facet przed seksem nie kocha, to po seksie też nagle nie zapała gorącą miłością. To jest zaspokojenie potrzeb fizycznych i z "podniosłością miłości" ma tyle wspólnego co kopulacja chomików.

3 226 Ostatnio edytowany przez kamcia5556 (2017-09-19 15:59:38)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Edyszka wlasnie nie odbieralam tego w podniosly sposob tylko wlasnie tak ze mu chodzi tylko o ten seks..potem stwierdzilam ze chyba jednak nie no i sama juz poczulam sie przy nim na tyle dobrze ze sama tego chcialam. Ja teraz zaczelam widziec to ze on tak wszystko umial ladnie powiedziec..a zreszta to niewazne. Moj tez byl raczej zawsze chetny i tydzien przed tym jak zaczelo mu odbijac tez sie do mnie "kleil"..ja nie zauwazylam np tego ze kazde zblizenie on inicjowal,jak nie mial ochoty to byl taki ze i mi sie odechciewalo czegokolwiek..no podczas zwiazku wielu rzeczy sie nie widzi,dopiero po czasie zaczyna sie zauwazac pewne sprawy..

3 227

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Dziewczyny, wczoraj miałam biopsje. Oglądał mnie onkolog, zrobił ponownie usg i porównał je z poprzednią opinią radiologa. Zlecił wykonanie dwóch (!) biopsji, z obu piersi, bo obie zmiany nie za bardzo mu się podobały. Niezależnie od wyniku oba guzki kwalifikują się do wycięcia, bo mogą w przyszłości zrobić się złośliwe. Za tydzień mam wyniki. Wychodząc z gabinetu myślałam, że rozryczę się jak małe dziecko sad To takie beznadziejne uczucie gdy dowiadujesz się że taka część Twojego ciała się psuje sad

Przez to wszystko zdystansowałam się do tego faceta którego poznałam. Po prostu nie umiem się przełamać. Nie chcę kogoś kto miałby być przy mnie z litości czy współczucia.

Chyba potrzebuję kilka dni żeby to wszystko sobie poukładać w głowie. Bo te wszystkie wczorajsze wiadomości to za dużo jak dla mnie sad

3 228

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Agatek wspolczucia..mnie tez czeka wizyta u lekarza bo rowniez mam guzki..niby nic takiego ale jednak jest nowy guzek i musi byc sprwdzony..poukladaj sobie w glowie wszystko,ale nie dystansuj sie do nowego faceta skoro go lubisz..postaraj sie to sobie ulozyc i nie porzucaj kogos przy kim zaczelas sie dobrze czuc bo potem mozesz zalowac. Wiem ze to nie jest latwe ale nie mozesz wiedziec ze facet bedzie z toba tylko z litosci lub wspolczucia..moze chce byc przy tobie podczas tych trudnych dla ciebie chwil..Moj wiedzial ze mam guzki i wiedzial ze zrobilo sie cos nowego bo mowilam mu o tym ze mam niewielkie wglebienie w piersi i wyczuwalny nowy guzek a i tak mnie po tygodniu zostawil,takze na wlasnym przykladzie wiem ze facet nie musi byc z litosci i nawet nie chce byc. Moze sprobuj z nim o tym pogadac,moze warto mimo to utrzymac ta znajomosc. wiem kochana ze sie boisz,ale wszystko bedzie dobrze..

3 229

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
agatek2501 napisał/a:

Dziewczyny, wczoraj miałam biopsje. Oglądał mnie onkolog, zrobił ponownie usg i porównał je z poprzednią opinią radiologa. Zlecił wykonanie dwóch (!) biopsji, z obu piersi, bo obie zmiany nie za bardzo mu się podobały. Niezależnie od wyniku oba guzki kwalifikują się do wycięcia, bo mogą w przyszłości zrobić się złośliwe. Za tydzień mam wyniki. Wychodząc z gabinetu myślałam, że rozryczę się jak małe dziecko sad To takie beznadziejne uczucie gdy dowiadujesz się że taka część Twojego ciała się psuje sad

Przez to wszystko zdystansowałam się do tego faceta którego poznałam. Po prostu nie umiem się przełamać. Nie chcę kogoś kto miałby być przy mnie z litości czy współczucia.

Chyba potrzebuję kilka dni żeby to wszystko sobie poukładać w głowie. Bo te wszystkie wczorajsze wiadomości to za dużo jak dla mnie sad

Ja pominę temat faceta, bo nie on jest teraz najważniejszy tylko ty i twoje zdrowie. Wiem, że ten tydzień czekania będzie dla ciebie okropny i bardzo stresujący bez względu na to co ci tu napiszemy. Musisz być silna i dobrej myśli. Mi kiedyś jak chirurg wycinał znamię, to też mówił, że mu się ono nie podoba, a dodam, że wycinał je chirurg, który był również onkologiem i to z dużym stażem w zawodzie więc czekałam na wyniki jak na wyrok. Okazało się, że to nie było nic groźnego. Póki nie masz wyników, to nie przewiduj czarnych scenariuszy.

3 230

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

I moze podejdz do tego tak ze skoro teraz sie ich pozbedziesz to w przyszlosci nic ci juz nie bedzie. Ostatnio moja ciocia miala wycinany guzek ale to nie bylo nic powaznego..

3 231

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Mam nadzieję, że do 30tki już tak będzie.

Wybić to może złe słowo, ale widziałam, że on się ciągle obraca we wspomnieniach, a ja próbowałam je modyfikować na swoją korzyść. Widocznie się przestraczył sam. Nic no było, minęło.

Ja nie umiem udawać, że mi nie zależy i nie mam zamiaru. Nie potrzebuję faceta, który będzie skakał dookoła księżniczki i błagał o spotkanie, chciałabym, żeby było po równo. I dziwi mnie to, kiedy tak nie jest.

Staram się na zewnątrz nic nie pokazywać, moi znajomi nic nie wspominali nigdy, żeby faktycznie coś po mnie było widać związanego z desperacją. Może to stały podryw na przytulanie albo coś. Uczę się ciągle, żeby nie dawać się tak podejść.
Ale w sumie mój faktyczny problem polega na tym, że nie spotkałam jeszcze w życiu faceta, do którego od razu by mnie pociągnęło tak, że wiedziałabym, że chcę z nim cos budować. Moi byli byli bo byli (fajne zdanie, podoba mi się). Przy pierwszym czułam od początku, że to nie do końca to, czego ja chcę, drugi mnie przekonał swoimi staraniami na początku, ale też pewnie jakbysmy ze sobą byli dłużej to szukałabym opcji na wyjście. Co znowu skłania mnie do zastanawiania się gdzie są tacy faceci, którzy faktycznie potrafili by mnie porwać tym, jacy są od samego początku. Taki, przy którym na pierwszym spotkaniu nie byłoby uczucia zawodu, że nie do końca mi to leży.


Dziewczyny! Trzymam kciuki gorąco, żeby okazało się, że wszystko jest w porządku.
Agatek, jak facet fajny, to mu powiedz. Nie musisz przecież sprzedawać wszystkich szczegółów. Wystarczy, że masz mniej czasu i energii na spotkania, bo czekasz na wyniki badań.

3 232

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Fakt,facet to teraz najmniejszy problem..mi chodzi o to zebys pod wplywem emocji nie urwala czegos fajnego bys pozniej tego nie zalowala bo emocje w koncu opadną. Agatek,ja cie rozumiem..sama mam wkrotce wizyte u onkologa bo postanowilam ostro sie za siebie wziac. Powinnam od razu pojsc do lekarza,gdy tylko zobaczylam ta niewielka zmiane na piersi. Ale porzucil mnie ten duren i to zdominowalo moje zycie..I tak jak mowi Loka,mozesz powiedziec tak ogolnikowo,ze czekasz na wyniki..

3 233

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Lady Loka, skoro twoi "byli byli bo byli", to nic dziwnego, że szybko udało ci się z nich wyleczyć i wyznajesz zasadę, że rok związku = miesiąc cierpienia po rozstaniu smile U mnie było wielkie bum i wtedy, to zdrowienie nie wygląda już tak różowo, co oczywiście nie oznacza, że się nie da. W tym tygodniu minie u mnie 5 miesięcy i jakoś żyję, a będąc z nim w związku myślałam, że żyć się bez niego nie da.

3 234

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Nie do końca, bo to nie znaczy wcale, że się do nich nie przywiązałam i czegoś na swój sposób wtedy nie czułam. To, że na początku nie byłam do końca przekonana nie zmienia tego, że jednak coś z nimi tworzyłam i to coś się rozwaliło na proch. Ja naprawdę wszystko co, co mówię tutaj zastosowałabym do siebie, bo po prostu wiem, że da się żyć po rozstaniu. Nawet takim, gdzie w jednym tygodniu szukasz mieszkania, żeby razem zamieszkać, a w następnym chłopak zrywa przez fejsa, bo nie ma na tyle jaj, żeby powiedzieć o co chodzi.
Nie mam co się porównywać z latami związku, ale i tak moje rady zostają takie same tongue

A to, że mam rację pokazuje mi przykład mojej chrzestnej. W maju zostawił ją mąż. Rok ją zdradzał, w końcu się wyprowadził, nikt nie wie gdzie. Płakała, załamała się całkowicie, ale zamiast zamki w drzwiach wymienić to ona go prosi, żeby tu coś w domu pomalował, tu coś naprawił, to coś zrobił. Dla mnie to jest poczucie własnej wartości równe zero, a na dodatek dzieci widząc jak ojciec traktuje matkę zaczęły mówić o nim "ten mężczyzna". Tak jak i Wam doradzam odciąć się całkiem tak i jej mówię cały czas, żeby zmieniła zamki i zaczęła być samowystarczalna. I złożyła pozer o rozwód, bo on i tak nie chce wrócić. Nadzieja umiera ostatnia, ale mimo wszystko jest matką głupich.

3 235

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
Lady Loka napisał/a:

Nie do końca, bo to nie znaczy wcale, że się do nich nie przywiązałam i czegoś na swój sposób wtedy nie czułam. To, że na początku nie byłam do końca przekonana nie zmienia tego, że jednak coś z nimi tworzyłam i to coś się rozwaliło na proch. Ja naprawdę wszystko co, co mówię tutaj zastosowałabym do siebie, bo po prostu wiem, że da się żyć po rozstaniu. Nawet takim, gdzie w jednym tygodniu szukasz mieszkania, żeby razem zamieszkać, a w następnym chłopak zrywa przez fejsa, bo nie ma na tyle jaj, żeby powiedzieć o co chodzi.
Nie mam co się porównywać z latami związku, ale i tak moje rady zostają takie same tongue

A to, że mam rację pokazuje mi przykład mojej chrzestnej. W maju zostawił ją mąż. Rok ją zdradzał, w końcu się wyprowadził, nikt nie wie gdzie. Płakała, załamała się całkowicie, ale zamiast zamki w drzwiach wymienić to ona go prosi, żeby tu coś w domu pomalował, tu coś naprawił, to coś zrobił. Dla mnie to jest poczucie własnej wartości równe zero, a na dodatek dzieci widząc jak ojciec traktuje matkę zaczęły mówić o nim "ten mężczyzna". Tak jak i Wam doradzam odciąć się całkiem tak i jej mówię cały czas, żeby zmieniła zamki i zaczęła być samowystarczalna. I złożyła pozer o rozwód, bo on i tak nie chce wrócić. Nadzieja umiera ostatnia, ale mimo wszystko jest matką głupich.

Ja wcale temu nie przeczę. Też uważam, że po rozstaniu trzeba mieć swój honor. Należy odciąć się definitywnie od ex ( dla własnego dobra ) , przepracować sytuację i iść do przodu. Oczywiście pójście do przodu wiąże się z dreptaniem pod górę, ale najważniejsze, żeby iść. Jak już wejdzie się tam gdzie najtrudniej czyli na szczyt, to będzie z górki smile Bez względu na to jak bardzo rozstanie zabolało, a facet zranił, to trzeba robić wszystko, żeby do końca życia nie rozpaczać i nie gonić za kimś, kto miał po prostu w dupie. Tylko jak przeczytałam to "byli byli bo byli", to pierwsza myśl jaka mi się pojawiła, to że po kimś kto był bo był łatwiej się wyleczyć niż po kimś przy kim było bum od pierwszego spotkania.

3 236

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Może za kilka lat wrócę tutaj powiedzieć, czy faktycznie tak jest czy nie.
Póki co i tak uważam, że każda relacja, w którą się coś wkłada i coś się próbuje razem stworzyć może tak samo rąbnąć.

3 237

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Cześć dziewczyny ... u mnie zwariowany dzień , już od rana zaczęło się tym , że zaspałam i wstałam 10 przed rozpoczęciem pracy więc bieganina od rana . Do tego zpaomniałam tel w tym ferworze , ale w sumie i tak nikt do mnie nie dzwon i więc mała strata.  Dziś znów mi się śnił były może dlatego tyle spałam big_smile =Czuję , że z każdym dniem jest lepiej , wiadomo gdzieś tam z tyłu głowy o nim myślę cały dzień , ale te myśliu nie przysłaniają mi całego dnia . Ten weekend znów zajęty z przyjaciółmi więc nie będzie mam nadzieję źle. Co do tego spotkania co miało być teoretycznie  w tym tygodniu to chyba nic z tego bo koleś się w ogóle do mnie nie odzywa..to lepiej nie musiałam nic odwoływać przynajmniej smile  Nie wiem czy taki mój stan to takie emocjonalne zawieszenie , czy zyję jeszcze w zaprzeczeniu , a może jestem taka super silna ?
p.s gdzie emczii?? ciekawe czy eiko już urodziła smile

3 238

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Emczii chyba ma praktyki i poprawki..tak mi sie kojarzy ze cos kiedys wspominala..Kamis no coz..taki stan to chyba normalka,ja tez tak mialam ze juz sie czulam lepiej,a potem znow gorzej..to tak chyba bedzie trwalo jakis czas..ja teraz lepiej..cos tam jeszcze tesknie,ale bardziej zaczyam czuc nie wiem..zlosc?zal? jak sobie przypomne ten caly lipiec gdy najpierw chcialam ten zwiazek ratowac,potem gdy on mnie zostawil,jak sobie przypomne co ja wtedy czulam,jak sie odseparowalam od ludzi..Ale ogolnie to jest juz ze mna zdecydowanie lepiej..z toba tez bedzie tylko no niestety swoje musisz przepracowac. Moja siostra fajnie ujela moj stan..ze jestem tak jakby na rauszu heh,bo nie wiem czy jeszcze po nim plakac czy juz przestac ..moze i cos w tym jest..

3 239

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Mądra ta twoja siostra smile Ja wiem , że teraz będę w weekend z przyjaciółmi , ale w następny  już mogę być sama jak wtedy i nie wiem co będzie . Wiem muszę się nauczyć samotności i przebywania ze sobą  i chcę tego bardzo .

3 240

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
Lady Loka napisał/a:

Może za kilka lat wrócę tutaj powiedzieć, czy faktycznie tak jest czy nie.
Póki co i tak uważam, że każda relacja, w którą się coś wkłada i coś się próbuje razem stworzyć może tak samo rąbnąć.

Rąbnąć w sensie zaboleć? Ja mam porównanie i zdecydowanie bardziej zabolało mnie ( ba! rozwaliło na części pierwsze) ostatnie rozstanie gdzie było to bum. Co oczywiście nie oznacza, że na siłę próbuję przekonać cię, że ciebie rozstania mniej bolały. W tym momencie piszę tylko indywidualnie o sobie. Każdy jest inny, ma inny charakter i różnie znosi rozstania bez względu na to czy to bum było, czy nie. Mówię tylko, że mnie ostatnie rozstanie o wiele więcej kosztowało niż wszystkie inne moje relacje razem wzięte.

3 241 Ostatnio edytowany przez kamcia5556 (2017-09-20 16:42:06)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Spokojnie Kamis,nauczysz sie tego smile ostatnie lata bylas caly czas z nim wiec to normalne ze sie boisz bo to jednak dosc duza zmiana w twoim zyciu. Powtarzaj sobie tak jak ja sobie powtarzam..ze mija bez niego kolejny tydzien i zyjesz-czyli da sie bez niego zyc i funkcjonowac. Jest inaczej wiadomo,ale nie jest najgorzej. Wiem ze weekend w samotnosci cie przeraza,bo to zawsze lepiej jest byc w towarzystwie,ale podchodz do tego tak,ze musisz sie nauczyc spedzac czas sama,ze pomoze ci to w przyszlosci nie uzaleznic sie tak od drugiego czlowieka nawet gdy bedziesz go mocno kochac i dasz rade:)

3 242 Ostatnio edytowany przez Edyszka (2017-09-20 18:42:56)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Eiko na pewno już urodziła, bo termin miała na początek września. Ciekawe czy tu jeszcze zajrzy smile A mnie to ciekawi co z monią. No wiecie, ta dziewczyna co jakiś czas temu pisała, że żałowała, że nie posłuchała dziewczyn w tym wątku i znów pozwoliła wrócić mężowi, ale tradycyjnie nie wyszło i tym razem planuje wziąć rozwód i chciała z winy męża. Ostatnio jak tu pisała, to rzuciła tekst, że mąż zadzwonił do jej mamy i powiedział, żeby jej przekazała, żeby wytrzymała się jeszcze z rozwodem i padł tekst "Pogubiłam się", a na moje pytanie już nie odpisałam. Mam nadzieję, że kolejny raz nie pozwoliła mu wrócić, ale coś mi się wydaje, że mogło to nastąpić. Zwykle jak monia pisze, że się pogubiła, albo że wierzy w ludzi ( czyt. męża, który ćpa i zdradza), to nic dobrego, to nie wróży. Mam nadzieję, że się mylę.

3 243

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Edyszka to rozstanie bolało cie bardziej niz inne bo tu juz w gre wchodzila milosc..u mnie moze jeszcze wielkiej milosci nie bylo bo to tylko 7 miesiecy,ale bylam zakochana i mocno sie zaangazowalam..bylam przekonana ze zaczelismy budowac wspolna przyszlosc. Wiadomo ze kazde rozstanie boli,ale takie znajomosci na zasadzie"byli bo byli"  w momencie gdy sie koncza powoduja raczej taki zawód niz prawdziwy ból..tak mi sie zdaje bo mi tez wiele znajomosci sie konczylo i mnie to nie bolalo ani nie ranilo tylko wlasnie czulam sie zawiedziona..prawdziwy bol poczulam dopiero teraz bo zaangazowalam sie emocjonalnie..Zawsze szkoda gdy cos sie nam nie udaje..

3 244

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
kamcia5556 napisał/a:

Edyszka to rozstanie bolało cie bardziej niz inne bo tu juz w gre wchodzila milosc..u mnie moze jeszcze wielkiej milosci nie bylo bo to tylko 7 miesiecy,ale bylam zakochana i mocno sie zaangazowalam..bylam przekonana ze zaczelismy budowac wspolna przyszlosc. Wiadomo ze kazde rozstanie boli,ale takie znajomosci na zasadzie"byli bo byli"  w momencie gdy sie koncza powoduja raczej taki zawód niz prawdziwy ból..tak mi sie zdaje bo mi tez wiele znajomosci sie konczylo i mnie to nie bolalo ani nie ranilo tylko wlasnie czulam sie zawiedziona..prawdziwy bol poczulam dopiero teraz bo zaangazowalam sie emocjonalnie..Zawsze szkoda gdy cos sie nam nie udaje..

U mnie, to było tak - Jeśli wchodziłam w znajomość z jakimś facetem ( nie związek tylko początek znajomości, spotkania itp.) i fajnie się zapowiadało, a ostatecznie okazało się, że nic z tego nie wyszło i relacja się rozpadła, to zawsze czułam zawód i taki lekki smutek. Natomiast gdy byłam w związku, to zawsze dużo siebie w ten związek wkładałam i kiedy to się rozpadało, to czułam ból, nie mogę powiedzieć, że to był tylko zawód. Czułam ból, że drogi mi się z daną osobą rozeszły, ale to był inny rodzaj bólu niż ten, którego doświadczyłam teraz. Gdy spotkałam mojego ex, to było bum od pierwszego spotkania. Nigdy wcześniej mi się coś takiego nie zdarzyło. To był piorun z nieba. Byłam zakochana na maksa. Do tego stopnia zakochana, że uzależniłam się emocjonalnie od tego człowieka. Jak wyglądało moje uzależnienie, to wiesz - kończyłam się psychicznie i fizycznie, ale walczyłam o związek, bo nie wyobrażałam sobie życia bez niego. Gdyby ktoś przed moim ostatnim związek powiedział mi, że upadnę tak nisko, żeby tak się poświęcać dla kogoś po kim będzie widać, że ma mnie w dupie, to nie uwierzyłabym... Po rozstaniu, to nie był tylko ból. Ja byłam rozwalona na części pierwsze. Wrak człowieka. Tego nie można było porównać do poprzedniego rozstania. To było nieporównywalnie.

3 245

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Edyszka ale mi o to wlasnie chodzilo,moze zle to nazwalam..chodzilo mi o to ze w tym wypadku w gre weszla prawdziwa milosc i gdy to ci sie rozpadlo to poczulas prawdziwy bol-czy raczej totalne rozwalenie..moze za delikatnie to nazwalam..ja mialam cos podobnego tylko trwalo to krocej wiec nie zrobilo to ze mnue wraku czlowieka a "tylko" rozsypalo,złamało..

3 246

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
kamcia5556 napisał/a:

Edyszka ale mi o to wlasnie chodzilo,moze zle to nazwalam..chodzilo mi o to ze w tym wypadku w gre weszla prawdziwa milosc i gdy to ci sie rozpadlo to poczulas prawdziwy bol-czy raczej totalne rozwalenie..moze za delikatnie to nazwalam..ja mialam cos podobnego tylko trwalo to krocej wiec nie zrobilo to ze mnue wraku czlowieka a "tylko" rozsypalo,złamało..

Wiem o co ci chodziło tylko opisałam to jeszcze dokładniej smile U mnie w piątek będzie 5 miesięcy od rozstania. Nie wiem kiedy to zleciało, ale mimo, że w mojej głowie nastąpił progres, to jeszcze mi potrzeba czasu, żeby się z tym tak na sto procent rozprawić. Jeszcze to we mnie siedzi. Robię co mogę, żeby iść do przodu i idę, ale w środku jeszcze, to jest. Jeszcze na ten "szczyt" się nie wdrapałam o którym wczoraj pisałam

3 247

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

5 miesiecy to juz kawal czasu. U mnie jakos zaraz bedzie dwa miesiace po..tez zlecialo nie wiem kiedy. Ostatnio pierwsza miesiecznice przezywalam,a teraz jestem z siebie dumna ze daje rade. Wiadomo ze tam jeszcze mam te potknięcia,w koncu jestem tylko czlowiekiem,ale mysle ze przez najgorsze przebrnelam. Teraz mi szkoda tych wszystkich dni ktore poswięciłam na płacz i niestety zdaje sobie sprawe ze jeszcze łezka moze poleciec bo to tez we mnie siedzi,to cale rozstanie,rozpacz i piekący ból który z tym przyszedł. Pozostaje nam wierzyc ze po tym wszystkim naprawde będziemy duzo silniejsze.

3 248

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Też mnie zastanawia co u Moni , podejrzewam , że wróciłą do męża , albo po prostu stwierdziła , że nas już nie potrzebuje smile
Jak u was? Ja wczoraj napisałam do kolegi ex  co słychać . Zawsze mieliśmy super kontakt więc sądziłam , że mogę napisać tak po prostu . No się zdziwilam bo moja wiadomość została odczytana ale odpowiedzi zero .. spodziewałam się tego , ale sądziłam , że będą ponad to , tym bardziej, że ten kolega namawiał mnie , żeby go zostawiła bo mnie wykorzystuje . Zrobiło mi się przykro szczerze mówiąc . Ta sytuacja pokazała mi na kogo tak naprawdę mogę liczyć , a na kogo nie . Jego kumple raczej tego testu nie zdali . Kolejna lekcja dla mnie " nie przywiązuj się do znajomych faceta "

3 249

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

No przykre to ale w sumie to troche bylo do przewidzenia skoro od waszego rozstania ten kolega sam sie nie zainteresowal jak sobie radzisz..moze jeszcze odpisze kto go tam wie..skoro to jest kolega twojego bylego to raczej tym jego kolega pozostanie..Nie przejmuj sie takimi rzeczami..
U mnie dzis calkiem ok,tylko to przeziebienie mnie caly czas trzyma a w pracy wszyscy chorzy wiec pelno wirusow wokoło..ale to nic,trzeba jakos przezyc,jutro juz piąteczek

3 250

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

A Monia faktycznie mogla wrocic do meza..niestety z takich toksycznych zwiazkow najtrudniej sie wyplątać..chociaz mam nadzieje ze po prostu nie ma czasu tu zaglądac i napisze za jakis czas ze jest juz po rozwodzie..

Posty [ 3 186 do 3 250 z 5 371 ]

Strony Poprzednia 1 … 48 49 50 51 52 … 83 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026