Kamcia, pisząc że nie ma co rozpaczać, że nie obejrzysz z nim filmu, nie miałam na myśli filmu samego w sobie tylko właśnie jego obecność. Wiem o co chodzi, bo mi po czterech miesiącach też czasem zdarza się tęsknić mimo, że nie jest tego wart, ale trzeba sobie tłumaczyć, że gdyby chciał, to by tu był, a że wolał odejść w siną dal, to już jest niezależne od nas i pora nauczyć się żyć myślą, że jego po prostu nie ma i nie będzie, ale to nie oznacza, że świat bez niego przestanie istnieć.
3 121 2017-09-13 15:57:55
Podobne tematy
3 122 2017-09-13 15:59:02
No dobra dziewczyny, to teraz tekst odnośnie mojego pytania do was, o którym wspominałam. Będzie sporo treści, bo jak nie wyjaśnię wszystkiego ze szczegółami, to nie będziecie miały jasności sytuacji i nie będziecie mogły obiektywnie odpowiedzieć na pytanie. Do rzeczy - Trzy dni temu na fb napisał do mnie facet z którym miałam kontakt dwa lata temu, tzn. "kontakt", to zbyt duże słowo. Po prostu dwa lata temu byłam ze znajomymi w klubie i tam go poznałam, ale zamieniliśmy tylko kilka zdań i na tym się skończyło. Nie wymieniliśmy się nr tel. Ta znajomość nie trwała jakiś czas tylko po prostu chwilę porozmawialiśmy w klubie i to wszystko. No i on trzy dni temu jakimś cudem trafił na mój profil, poznał mnie i napisał. Na początku nie mogłam go sobie przypomnieć, bo jednak minęły dwa lata, a jak już napisałam, to nie była jakaś dłuższa znajomość więc nie zapadł mi w pamięci. Do tego trochę inaczej wyglądał więc po prostu nie pamiętałam, o co on strzelił focha i napisał coś czym mnie wkurzył. Ja mam teraz zdecydowanie mniejszą tolerancję na męskie zachowania więc napisałam mu tekst w którym mu delikatnie pocisnęłam i dałam do zrozumienia, że nie mam obowiązku pamiętać go po dwóch latach, tym bardziej że znajomość skończyła się po kilku zdaniach. On mnie przeprosił. Uznał, że miałam prawo poczuć się urażona jego tekstem itp. Ja mu na to, że w porządku, ale następnym razem najpierw myślenie, a później pisanie/mówienie. Coś tam jeszcze napisał na co ja już nie odpisałam. Kolejnego dnia wieczorem znów do mnie zagadał. Pisaliśmy ze trzy godziny i naprawdę super się z nim rozmawiało. Na każdy temat się rozpisywał. Nie rzucał suchych półsłówek więc rozmowa się kleiła. Wtedy pomyślałam o nim, że może do najpiękniejszych nie należy, ale fajny jest, fajnie ma w głowie ułożone - tak wywnioskowałam po jego wypowiedziach na różne tematy. Na koniec napisał, że przyjemnie mu się ze mną pisze. Już mu na to nie odpisałam, bo było późno i zasnęłam. Odpisałam mu następnego dnia czyli wczoraj "wzajemnie", w sensie, że mi też miło się z nim rozmawiało. On mi na to, że odezwie się później, bo teraz jest w rozjazdach. No to jak później, to później. Odczytałam, to tylko i nic nie odpisałam. Wieczorem nie odezwał się. No, ale ja teraz już nie analizuję zbytnio zachowań facetów więc jak się nie odezwał, to się nie odezwał. Jakoś wybitnie się na tym nie skupiałam. Około północy weszłam na fb i zaczęłam sobie ogólną przeglądać, a po chwili wiadomość od niego "Chyba dziś miałaś zajęty dzień?" Ja na to "A po czym tak sugerujesz?" On mi na to, że po aktywności na fb. W sensie, że mnie tam nie było długie godziny. Dodał, że nie to żeby cały dzień czekał na wiadomość ode mnie, ale kilka razy sprawdzał czy coś przyszło. Ja mu wtedy wysłałam screena naszej rozmowy gdzie on napisał, że odezwie się później i dodałam "To ty miałeś odezwać się później, a nie ja." On na to, że czekał na jakieś "ok". Ja do niego, że w sumie później pomyślałam, że mogłam coś odpisać. Ja to wszystko pisałam żartem. Po moich tekstach były uhahane emoty. On mnie zapytał "To dlaczego tego nie zrobiłaś?" Ja na to znów żart "No wiesz, jestem blondynką, nie pomyślałam." On wtedy zapytał czy byłam zajęta pracą czy jakimiś innymi obowiązkami. Zauważyłam, że coś nie jest skory do żartów więc odpisałam mu już na poważnie, że byłam zajęta, ale nie bardziej niż zwykle, że po prostu nie jestem zbyt facebookowa więc po mojej aktywności na fb nie pozna czy jestem zajęta czy nie i że skoro nic nie napisał, to na fb nie wchodziłam. A on mi taki tekst na to "Przepraszam, mam dziś jakiś fatalny dzień, pytam się o coś bezsensownego by w desperacki sposób próbować podtrzymać kontakt z tobą i choć jest on bardzo miły (kontakt), to dziś nie ma prawa bytu, dobrej nocy życzę i miłego dnia jutro." No i tu pytanie do was - co wy o tym zachowaniu i tekście myślicie? Bo ja kiedy wczoraj to odczytałam, to pomyślałam YYYYY..... ŻE CO?.... i odpisałam mu tylko "Dobrej nocy", bo nie wiedziałam czy tu faktycznie chodzi o niego, czy jemu nie spodobało się to co ja pisałam, a może był foch o brak tego "ok", tak jak był foch o to, że sprzed dwóch lat go nie pamiętałam. Tu nie chodzi o szczegółową analizę jego zachowania tylko z czystej ciekawości pytam was co o tym myślicie, bo nie wiem czy coraz dziwniejsi faceci na mojej drodze się pojawiają czy to ja jestem dziwna i ich nie rozumiem. A może tylko mi się wydaje, że to było dziwne.
3 123 2017-09-13 16:49:35
Moj ex jak mial zly dzien to tez tak mi potrafil odpisac dziwnie,ze on dzis ma zly dzien czy cos w tym stylu..ale on byl dziwny..wiesz,ludzie czasem maja prawo miec gorszy dzien,moze on naprawde byl zmeczony.moze on stwierdzil ze nie ma u ciebie zadnych szans dlatego stwierdzil ze on probuje w desperacki sposob utrzymac cos co nie ma prawa bytu..bo sama mowisz ze nie jest najpiekniejszy wiec moze ma kompleksy bo z ciebie fajna babeczka i on to, ze sie do niego nie odzywasz odbiera jako to ze go chcesz jakos zbyc..nie wiem..ja bym to tak odebrala..moze mu sie bardzo podobasz i chcialby cie lepiej poznac,ale po swoich ostatnich przezyciach jestes troche twardsza i moze bardziej niedostepna a on to odbiera jakbys go odtracala..jesli fajny gosc,dobrze ci sie z nim gada to moze warto go lepiej poznac..
3 124 2017-09-13 17:05:49
No dobra dziewczyny, to teraz tekst odnośnie mojego pytania do was, o którym wspominałam. Będzie sporo treści, bo jak nie wyjaśnię wszystkiego ze szczegółami, to nie będziecie miały jasności sytuacji i nie będziecie mogły obiektywnie odpowiedzieć na pytanie. Do rzeczy - Trzy dni temu na fb napisał do mnie facet z którym miałam kontakt dwa lata temu, tzn. "kontakt", to zbyt duże słowo. Po prostu dwa lata temu byłam ze znajomymi w klubie i tam go poznałam, ale zamieniliśmy tylko kilka zdań i na tym się skończyło. Nie wymieniliśmy się nr tel. Ta znajomość nie trwała jakiś czas tylko po prostu chwilę porozmawialiśmy w klubie i to wszystko. No i on trzy dni temu jakimś cudem trafił na mój profil, poznał mnie i napisał. Na początku nie mogłam go sobie przypomnieć, bo jednak minęły dwa lata, a jak już napisałam, to nie była jakaś dłuższa znajomość więc nie zapadł mi w pamięci. Do tego trochę inaczej wyglądał więc po prostu nie pamiętałam, o co on strzelił focha i napisał coś czym mnie wkurzył. Ja mam teraz zdecydowanie mniejszą tolerancję na męskie zachowania więc napisałam mu tekst w którym mu delikatnie pocisnęłam i dałam do zrozumienia, że nie mam obowiązku pamiętać go po dwóch latach, tym bardziej że znajomość skończyła się po kilku zdaniach. On mnie przeprosił. Uznał, że miałam prawo poczuć się urażona jego tekstem itp. Ja mu na to, że w porządku, ale następnym razem najpierw myślenie, a później pisanie/mówienie. Coś tam jeszcze napisał na co ja już nie odpisałam. Kolejnego dnia wieczorem znów do mnie zagadał. Pisaliśmy ze trzy godziny i naprawdę super się z nim rozmawiało. Na każdy temat się rozpisywał. Nie rzucał suchych półsłówek więc rozmowa się kleiła. Wtedy pomyślałam o nim, że może do najpiękniejszych nie należy, ale fajny jest, fajnie ma w głowie ułożone - tak wywnioskowałam po jego wypowiedziach na różne tematy. Na koniec napisał, że przyjemnie mu się ze mną pisze. Już mu na to nie odpisałam, bo było późno i zasnęłam. Odpisałam mu następnego dnia czyli wczoraj "wzajemnie", w sensie, że mi też miło się z nim rozmawiało. On mi na to, że odezwie się później, bo teraz jest w rozjazdach. No to jak później, to później. Odczytałam, to tylko i nic nie odpisałam. Wieczorem nie odezwał się. No, ale ja teraz już nie analizuję zbytnio zachowań facetów więc jak się nie odezwał, to się nie odezwał. Jakoś wybitnie się na tym nie skupiałam. Około północy weszłam na fb i zaczęłam sobie ogólną przeglądać, a po chwili wiadomość od niego "Chyba dziś miałaś zajęty dzień?" Ja na to "A po czym tak sugerujesz?" On mi na to, że po aktywności na fb. W sensie, że mnie tam nie było długie godziny. Dodał, że nie to żeby cały dzień czekał na wiadomość ode mnie, ale kilka razy sprawdzał czy coś przyszło. Ja mu wtedy wysłałam screena naszej rozmowy gdzie on napisał, że odezwie się później i dodałam "To ty miałeś odezwać się później, a nie ja." On na to, że czekał na jakieś "ok". Ja do niego, że w sumie później pomyślałam, że mogłam coś odpisać. Ja to wszystko pisałam żartem. Po moich tekstach były uhahane emoty. On mnie zapytał "To dlaczego tego nie zrobiłaś?" Ja na to znów żart "No wiesz, jestem blondynką, nie pomyślałam." On wtedy zapytał czy byłam zajęta pracą czy jakimiś innymi obowiązkami. Zauważyłam, że coś nie jest skory do żartów więc odpisałam mu już na poważnie, że byłam zajęta, ale nie bardziej niż zwykle, że po prostu nie jestem zbyt facebookowa więc po mojej aktywności na fb nie pozna czy jestem zajęta czy nie i że skoro nic nie napisał, to na fb nie wchodziłam. A on mi taki tekst na to "Przepraszam, mam dziś jakiś fatalny dzień, pytam się o coś bezsensownego by w desperacki sposób próbować podtrzymać kontakt z tobą i choć jest on bardzo miły (kontakt), to dziś nie ma prawa bytu, dobrej nocy życzę i miłego dnia jutro." No i tu pytanie do was - co wy o tym zachowaniu i tekście myślicie? Bo ja kiedy wczoraj to odczytałam, to pomyślałam YYYYY..... ŻE CO?.... i odpisałam mu tylko "Dobrej nocy", bo nie wiedziałam czy tu faktycznie chodzi o niego, czy jemu nie spodobało się to co ja pisałam, a może był foch o brak tego "ok", tak jak był foch o to, że sprzed dwóch lat go nie pamiętałam. Tu nie chodzi o szczegółową analizę jego zachowania tylko z czystej ciekawości pytam was co o tym myślicie, bo nie wiem czy coraz dziwniejsi faceci na mojej drodze się pojawiają czy to ja jestem dziwna i ich nie rozumiem. A może tylko mi się wydaje, że to było dziwne.
ja sie znowu wtrące
serio to analizujesz?
pan u mnie byłby zablokowany po pierwszym niefajnym tekscie i glowy bym nim sobie juz nie zawracala - czyli po jego fochu
masz wobec niego jakieś zobowiazania?
facet strzela focha bo go nie pamiętasz po kilku latach? dzizas, przecież nawet sie nie znacie
nie przyszloby mi do glowy strzelac focha wobec osoby, ktora widzialam raz w życiu pare lat temu
zastanów sie dlaczego w ogole takim mezczyznom dajesz jakiekolwiek szanse
3 125 2017-09-13 20:03:11
@V, @Kamcia, dzięki za odpowiedzi. Nie spodziewałam się, że to kiedyś nastąpi, ale w pewnym sensie w tej kwestii zgadzam się z @V. No tylko z tym "dawaniem szansy", to cię poniosło i trochę na wyrost to napisałaś. Póki co, to nawet się z nim nie spotkałam, mimo że proponował już kino. Także to było jeszcze dalekie od dawania szansy. Póki co robiłam "wstępne rozeznanie"
I tak jak na incydent na początku za który przeprosił byłam w stanie przymknąć oko i sprowadzić to tylko do napisania mu ostrzejszego tekstu, tak to wczoraj dało mi do myślenia i chciałam, żeby ktoś oprócz mnie jeszcze na to obiektywnie spojrzał. @kamcia, jeśli chodzi o wygląd, to on nie jest jakiś tragiczny. Fakt, mój ex był o wiele przystojniejszy, ale ten jest taki typowo przeciętny. Nie jest piękny, ale też nie straszy ludzi. Przeciętny, może trochę poniżej przeciętnej. Poza tym wydaje mi się, że on jest dość pewny siebie i z dystansem do siebie, także raczej nie ma mowy o tym żeby czuł się jakoś wyjątkowo niepewnie i myślał z góry, że nie ma u mnie szans więc chyba ta wersja odpada. Wtedy kiedy pisaliśmy kilka godzin wieczorem było spoko. Ja nie demonstrowałam jakiegoś buntu wobec facetów. Dopiero wczoraj "dziwnie się zrobiło" kiedy ja tego "ok" mu nie napisałam. Ta rozmowa była dość dziwna. Ja próbowałam żartować, on był jakiś bardziej na poważnie. No i w sumie nie wiedziałam o co mu chodzi. Czy to on miał gorszy dzień, czy raczej na mnie ma focha. Może się mylę, ale miałam wrażenie, że raczej to drugie. Jeśli on miałby zachowywać się w niezrozumiały dla mnie sposób, to w tym momencie ta znajomość mija się z celem.
3 126 2017-09-13 20:47:40
No tak,racja..no mowie,.oj byly czasem tak potrafil mi dziwnie odpisywac..ze np ma zly dzien albo sie poklocil z ojcem i juz foch na caly swiat w tym i na mnie,a przeciez nawet mu nic nie zrobilam. To nie jest fajne,to jest mocno niedojrzale jak dla mnie. Ale znam tez kolesia ktory zachowuje sie podobnie jak twoj znajomy i niezle mnie to wkurza..tez nagle foch,dziwne teksty..no obrazil sie na mnie bo zaczelam sie spotykac z moim ex..a potem po jakis chyba dwoch miesiacach,nie pamietam,przepraszal ze zachowal sie jak gowniarz ale nie chce stracic znajomej..no gowniane zachowania..ten twoj znajomy to chyba cos z tej samej beczki..bo ja rozumiem,mozna miec gorszy dzien ale takie durne teksty mozna sobie darowac. Nie wiem co chcesz zrobic,jeszcze sobie go troche poznac czy juz jest u ciebie spalony..czyli jak mowisz ze nie chodzi o kompleksy to nie wiem..wiem tylko ze facet powinien zachowywac sie normalnie. Jak juz ma fochy a dopiero pare razy ze soba gadaliscie to tak srednio o nim swiadczy..ale to i tak ty najlepuej wiesz co zrobic ![]()
3 127 2017-09-13 21:02:32
Edyszko, heh,czasem piekło zamarza
a na serio... nie pamietam ile Ty i reszta dziewczyn tutaj macie lat, ale wydaje mi się, że jestem starsza. a jako że jestem starsza, to szkoda mi tracić czas na ludzi, którzy robią takie jazdy jak ten pan
żadnego dawania szans, żadnego przymykania oczu
powód jest prosty - skoro na początku znajomości pan tak się zachowuje (a przecież ten początek znajomości to czas, gdy człowiek chce sie pokazac z najlepszej strony), to co bedzie pozniej.
ja teraz ostro randkuje - jestem wolna,mam ochote zaszalec, wiec sie nie krepuje i umawiam czesto
ale gdybym miala poswiecac czas na analizowanie takich przypadków jak ten wyzej,to nie mialabym czasu na nic innego (tak,tak duzo jest toksycznych, foszastych panów)
Edyszko, potraktuj to jako lekcję - ucz sie na takich delikwentach (ja tak robilam i caly czas robie - uczę sie na nich) - serio, on nie popelni samobójstwa jak go opieprzysz i zablokujesz. pewnie nawet nie bedzie mu przykro, raczej od razu zapomni i zacznie szukać nowej "ofiary"
3 128 2017-09-13 21:27:27
V ja z tym blokowaniem bym nie przesadzala. Za co ma go blokowac , ze sypnal parymi dziwnymi teksami i sie obrazil? Nie popadajmy w paranoje . Dla mnie blokowanie kogos tylko dlatego ze nie napisal tak jak bysmy tego chcialy to dziecinne troszku, no ale ja sie moze nie znam.
Edyszka moze nie warto narazie sie w nic pakowac skoro on mial focha tylko dlatego ze go nie pamietalas no troche nie poważne.
U mnie dzis spkkojniej, mam oczywiscie chwile zawieszenia , i jakies tam wspomnienia sie przewijaja, ale ta rozmowa dzis z jego mama choc krotka pomogla mi bo czuje ze nie spalilam za soba tego mostu , a zakonczenie znajomosci z nia najbardziej byloby mi zal. Jest jak narazie lepiej
3 129 2017-09-13 21:52:10
mozecie uważać, ze to dziecinne
ja jednak cenie sobie bardzo moj psychiczny komfort
i od tego typu ludzi odcinam sie skutecznie raz na zawsze
serio - polecam sprobowac
komfort zycia wzrasta
3 130 2017-09-14 00:29:21
No tak,racja..no mowie,.oj byly czasem tak potrafil mi dziwnie odpisywac..ze np ma zly dzien albo sie poklocil z ojcem i juz foch na caly swiat w tym i na mnie,a przeciez nawet mu nic nie zrobilam.
Mój robił to samo, ale to już chyba cię nie dziwi
To nie jest fajne,to jest mocno niedojrzale jak dla mnie. Ale znam tez kolesia ktory zachowuje sie podobnie jak twoj znajomy i niezle mnie to wkurza..tez nagle foch,dziwne teksty..no obrazil sie na mnie bo zaczelam sie spotykac z moim ex..a potem po jakis chyba dwoch miesiacach,nie pamietam,przepraszal ze zachowal sie jak gowniarz ale nie chce stracic znajomej..no gowniane zachowania..ten twoj znajomy to chyba cos z tej samej beczki..bo ja rozumiem,mozna miec gorszy dzien ale takie durne teksty mozna sobie darowac. Nie wiem co chcesz zrobic,jeszcze sobie go troche poznac czy juz jest u ciebie spalony..czyli jak mowisz ze nie chodzi o kompleksy to nie wiem..wiem tylko ze facet powinien zachowywac sie normalnie. Jak juz ma fochy a dopiero pare razy ze soba gadaliscie to tak srednio o nim swiadczy..ale to i tak ty najlepuej wiesz co zrobic
Gdyby jego odzwierciedleniem było to jak rozmawiał ze mną w poniedziałek, to chciałabym tę znajomość kontynuować i zobaczyć jak to będzie wyglądało, bo faktycznie fajnie wypowiadał się na różne tematy, ale... niestety ten początek nie był udany, a później ewidentnie dał mi do myślenia swoim wg mnie dziwnym zachowaniem i obawiam się, że gdybym w to weszła, to mogłabym źle skończyć tak jak z moim ex. Także planuje zrobić to samo co w przypadku chłopaka z którym spotkałam się 3 tygodnie temu, czyli - odpuścić
Mój były związek dał mi sporo do myślenia i jestem już ostrożniejsza. Nie chcę sobie głowy zawracać ani kimś kto się zbytnio nie wysila, czyli chłopakiem z którym się spotkałam, ani osobą, która dziwnie się zachowuje, czyli wczoraj opisanym "przypadkiem."
3 131 2017-09-14 00:32:33
Edyszko, heh,czasem piekło zamarza
![]()
a na serio... nie pamietam ile Ty i reszta dziewczyn tutaj macie lat, ale wydaje mi się, że jestem starsza. a jako że jestem starsza, to szkoda mi tracić czas na ludzi, którzy robią takie jazdy jak ten pan
żadnego dawania szans, żadnego przymykania oczu
powód jest prosty - skoro na początku znajomości pan tak się zachowuje (a przecież ten początek znajomości to czas, gdy człowiek chce sie pokazac z najlepszej strony), to co bedzie pozniej.ja teraz ostro randkuje - jestem wolna,mam ochote zaszalec, wiec sie nie krepuje i umawiam czesto
ale gdybym miala poswiecac czas na analizowanie takich przypadków jak ten wyzej,to nie mialabym czasu na nic innego (tak,tak duzo jest toksycznych, foszastych panów)Edyszko, potraktuj to jako lekcję - ucz sie na takich delikwentach (ja tak robilam i caly czas robie - uczę sie na nich) - serio, on nie popelni samobójstwa jak go opieprzysz i zablokujesz. pewnie nawet nie bedzie mu przykro, raczej od razu zapomni i zacznie szukać nowej "ofiary"
Mam 30l. Też już się sporo nauczyłam na "delikwentach", którzy przewinęli się przez moje życie. Co prawda wolałabym trafić od razu na właściwy "egzemplarz" i zaoszczędzić sobie tej nauki na kolejnych akcjach z kolejnymi facetami, ale trudno, nie będę się przez to chlastać. Oczywiście najwięcej nauczyłam się "dzięki" ostatniemu facetowi, bo znajomość z nim dała mi najbardziej w kość i przy okazji dowiedziałam się o sobie, że jestem naiwna, czego się po sobie nie spodziewałam. Teraz już nie jestem aż tak ślepa i w słowach i zachowaniach facetów widzę więcej niż tylko to co oni chcą żebym zobaczyła. Nauczyłam się też odpuszczać. Bardzo fajne uczucie kiedy zaczyna się do facetów podchodzić z dystansem, bo o wiele łatwiej na takim postawić krzyżyk gdy coś się zaczyna dziać niefajnego. No i chyba jeszcze pora popracować nad przymykaniem oka na te szczegóły. Co prawda zawsze byłam wymagająca w kwestii facetów, ale na szczegóły przymykałam oko bo wychodziłam z założenia, że przecież nikt idealny nie jest, a później te szczegóły rosły do rangi wielkich problemów. A co do chłopaka o którym pisałam, to wiem, że on nie będzie płakał. Doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Oni długo nie próżnują, oj nie.
3 132 2017-09-14 00:39:31
V ja z tym blokowaniem bym nie przesadzala. Za co ma go blokowac , ze sypnal parymi dziwnymi teksami i sie obrazil? Nie popadajmy w paranoje . Dla mnie blokowanie kogos tylko dlatego ze nie napisal tak jak bysmy tego chcialy to dziecinne troszku, no ale ja sie moze nie znam.
Edyszka moze nie warto narazie sie w nic pakowac skoro on mial focha tylko dlatego ze go nie pamietalas no troche nie poważne.
Póki nie mam takiej potrzeby, to nie blokuję, ale w tę znajomość faktycznie nie będę się pakować.
U mnie dzis spkkojniej, mam oczywiscie chwile zawieszenia , i jakies tam wspomnienia sie przewijaja, ale ta rozmowa dzis z jego mama choc krotka pomogla mi bo czuje ze nie spalilam za soba tego mostu , a zakonczenie znajomosci z nia najbardziej byloby mi zal. Jest jak narazie lepiej
W jakim sensie nie spaliłaś? Wydaje mi się, że skoro wasz związek skończył się, to z czasem urwie ci się też kontakt z jego mamą. Tak zwykle bywa. Taka kolej rzeczy, że po zerwaniu wcześniej czy później urywa się kontakt z rodziną ex, a przynajmniej tak jest w większości przypadków.
3 133 2017-09-14 06:28:55
Edyszka to faktycznie mnie nie dziwi haha
i tak sobie uswiadomilam jak pisalas ostatnio ze ten twoj na miesiac przed zerwaniem zniknal bez slowa tak?to moj tez by to zrobil tylko ja sie odzywalam do niego..gdyby nie to,to ten moj tez by pierwszy sie nie odzywal..ni debile..
Ja mysle ze kazda z nas sie sporo nauczyla na tych naszych bylych,kazda tez dowiedziala sie o sobie czegos nowego-ja np nie wiedxialam ze jestem tak naiwna,zawsze myslalam ze jestem osoba twardo stąpającą po ziemi,a okazalo sie ze jednak nie bardzo,a do tego pitrafilam wszystkie jego dziwne zachowania tlumaczyc i go idealizowalam..
Ja tez juz bym sie mocno zaczela zastanawiac czy chce poznawac blizej faceta ktory jest taki foszasty jak ten twoj nowy znajomy..takie cos nie wrozy niczego dobrego..
U mnie poki co jakos lepiej..jestem bardziej bojowo nastawiona,odstawilam daleko moj niedawny kryzys i zauwazylam ze nie przejmuje sie jyz jakimis pierdołami,jestem odporniejsza na stresy,czyli faktycznie co nas nie zabije to nas wzmocni. Milego dnia ![]()
3 134 2017-09-14 10:26:21
Ja wiem Edyszka , nie chodzi mi o to , że będziemy teraz do siebie dzwonić codziennie , wiadomo , że ten kontakt się urwie . Zależało mi bardziej na tym , żeby źle o mnie nie myślała , nie chciałam tego bo ona nic mi nie zrobiła . Przy okazji się dowiedziałam , że stałam się dla niego zamkniętym tematem .. W sumie normalne , ale jakoś tak zabolało tym bardziej , że ja go nie zdradzałam ani nie zrobiłam mu krzywdy , a tak rto odebrałam jak to usłyszałam . To on mnie nie chciał więc ja tylko zawalczyłam o swoje życie . Ja dziś stwierdziłam , że nie będę się pakować w nowe znajomości z facetami , żadnych randek ani pisania . Oczywiście nie oznacza to , że nie będę zżadnymi facetami gadała na zasadzie znajomości zwykłej chodziło mi bardziej o związki . Muszę najpierw sama dojść do ładu ze sobą , swoimi myślami i emocjami . Może to zająć wieki .. cóż chcę nauczyć się być sama ze sobą i siebie pokochać bo moja samoocena strasznie spadła .
3 135 2017-09-14 13:48:36
Dziewczyny pisze do Was, bo czytanie tego wątku sprawia mi ogromną ulgę- czuje że nie jestem sama w takiej sytuacji.. opowiem wam moja historię, muszę sie chyba komuś wygadać, a teraz jak straciłam osobę z którą o wszystkim rozmawialam, ktora byla całym moim swiatem to nie mam kompletnie z kim pogadać.. byłam z moim chłopakiem 2,5 roku, znamy sie od 8 lat, poznaliśmy się w gimnazjum, zaczęliśmy chodźic ze sobą w ostatniej klasie liceum. Cudowne dla mnie bylo to ze nasz związek powstał z przyjaźni- myślałam że wygrałam los na loterii ze mam nie tylko cudownego chłopaka Ale tez najlepszego przyjaciela u boku.. I on też tak dlugo myślał, aż w końcu wszystko zaczęło sie pieprzyć.. on poszedł na swoje studia, ja na swoje, on miał swoich nowych znajomych i ja swoich.. nie mieliśmy już tyle czasu dla siebie jak to było wcześniej.. zaczęły sie sceny zazdrości (z mojej strony) - bałam się że Po prostu to wszystko sie skonczy, przeżyliśmy 3 takie sytuacje w których mu zrobiłam takie sceny ze aż jest wstyd mi o tym sobie pomyslec- nigdy nie dał mi żadnego powodu żebym mogła myśleć tak jak wtedy myślałam. Po tych 2 pierwszych klotniacg potrafiliśmy wrócić do normalności, potrafilismy o tym zapomnieć, ale po tej 3 wszystko sie zmieniło.. on zaczął po prostu żyć beze mnie, zaczął być zimny, nie czuły, w ciągu 3 miesięcy zrywalismy ze sobą chyba z 5 razy.. za każdym razem to ja prosiłam go żeby do mnie wrócił, on wracał a ja czułam się jak idiotka bez honoru, ze musze prosić o miłość.. z jednej strony wiedziałam że to jest moja wina Ale z drugiej to czułam ze my mamy inne spojrzenie na świat.. nasi rodzice mieli sie spotkać- on powiedział że nie bo sie rpzsraniemy i co dalej? On mi powiedZiał że woli być bezpłodny niż teraz miec ze mną dziecko - no wydaje mi sie ze tak sie nie mówi osobie kTora się kocha.. ja mu obiecywalam ze się zmienię, że nie będzie już takich scen zazdrości, ale mam wrażenie że za późno się obudzilam, zniszczyło sie wszystko.. ja chciałam pogadać, zaplanować naszą przyszłość, potrzebowałam czuć się dla kogoś ważna ale on tego nie chciał, ja po prostu chciałam czuć że ktoś myśli o mnie poważnie, że chce ze mną spędzić całe życie ale on sam nie wie czy tego chce.. wczoraj mi powiedział że on już nie czuje tego co na początku, że to musi być koniec, że to jest najlepsze rozwiązanie.. dla niego może tak, ale dla mnie to oznacza koniec świata.. Wiem że jestem sama sobie winna, widzę też jego wady, widzę to co mi w tym związku tak bardzo przeszkadzało- Nie czułam już się w nim szczęśliwa, ale z drugiej strony nie wyobrażam sobie życia z kimś innym, nie wyobrażam sobie z nim nie rozmawiać, nie wiedzieć co sie u niego dzieje.. najbardziej boję sie momenty w ktotym on znajdzie sobie kogoś innego.. nie wyobrażam sobie tego..
3 136 2017-09-14 14:20:21
Dziewczyny pisze do Was, bo czytanie tego wątku sprawia mi ogromną ulgę- czuje że nie jestem sama w takiej sytuacji.. opowiem wam moja historię, muszę sie chyba komuś wygadać, a teraz jak straciłam osobę z którą o wszystkim rozmawialam, ktora byla całym moim swiatem to nie mam kompletnie z kim pogadać.. byłam z moim chłopakiem 2,5 roku, znamy sie od 8 lat, poznaliśmy się w gimnazjum, zaczęliśmy chodźic ze sobą w ostatniej klasie liceum. Cudowne dla mnie bylo to ze nasz związek powstał z przyjaźni- myślałam że wygrałam los na loterii ze mam nie tylko cudownego chłopaka Ale tez najlepszego przyjaciela u boku.. I on też tak dlugo myślał, aż w końcu wszystko zaczęło sie pieprzyć.. on poszedł na swoje studia, ja na swoje, on miał swoich nowych znajomych i ja swoich.. nie mieliśmy już tyle czasu dla siebie jak to było wcześniej.. zaczęły sie sceny zazdrości (z mojej strony) - bałam się że Po prostu to wszystko sie skonczy, przeżyliśmy 3 takie sytuacje w których mu zrobiłam takie sceny ze aż jest wstyd mi o tym sobie pomyslec- nigdy nie dał mi żadnego powodu żebym mogła myśleć tak jak wtedy myślałam. Po tych 2 pierwszych klotniacg potrafiliśmy wrócić do normalności, potrafilismy o tym zapomnieć, ale po tej 3 wszystko sie zmieniło.. on zaczął po prostu żyć beze mnie, zaczął być zimny, nie czuły, w ciągu 3 miesięcy zrywalismy ze sobą chyba z 5 razy.. za każdym razem to ja prosiłam go żeby do mnie wrócił, on wracał a ja czułam się jak idiotka bez honoru, ze musze prosić o miłość.. z jednej strony wiedziałam że to jest moja wina Ale z drugiej to czułam ze my mamy inne spojrzenie na świat.. nasi rodzice mieli sie spotkać- on powiedział że nie bo sie rpzsraniemy i co dalej? On mi powiedZiał że woli być bezpłodny niż teraz miec ze mną dziecko - no wydaje mi sie ze tak sie nie mówi osobie kTora się kocha.. ja mu obiecywalam ze się zmienię, że nie będzie już takich scen zazdrości, ale mam wrażenie że za późno się obudzilam, zniszczyło sie wszystko.. ja chciałam pogadać, zaplanować naszą przyszłość, potrzebowałam czuć się dla kogoś ważna ale on tego nie chciał, ja po prostu chciałam czuć że ktoś myśli o mnie poważnie, że chce ze mną spędzić całe życie ale on sam nie wie czy tego chce.. wczoraj mi powiedział że on już nie czuje tego co na początku, że to musi być koniec, że to jest najlepsze rozwiązanie.. dla niego może tak, ale dla mnie to oznacza koniec świata.. Wiem że jestem sama sobie winna, widzę też jego wady, widzę to co mi w tym związku tak bardzo przeszkadzało- Nie czułam już się w nim szczęśliwa, ale z drugiej strony nie wyobrażam sobie życia z kimś innym, nie wyobrażam sobie z nim nie rozmawiać, nie wiedzieć co sie u niego dzieje.. najbardziej boję sie momenty w ktotym on znajdzie sobie kogoś innego.. nie wyobrażam sobie tego..
Oj znam to , też robiłam sceny zazdrości , ale z tą różnicą , że miałam powody niestety. Mój ex był typem , że miał dużo " koleżanek " , z którymi niby nbic go nie łączyło , a ja czuje , że to była nieprawda. Zazdrosć jest straszną rzeczą , nie chcę cię dołować , ale nie dziwię się , że koleś miał dość choć po części cię rozumiem . Trafił na studia , a tam wiadomo co się dzieję i przestraszyłaś się , tylko zamiast z nim porozmawiać o swoich obawach wybrałaś sceny. Teraz nic już nie zrobisz . U mnie mija miesiac od rozstania w praktyce , a wmojej głowie od tygodnia ( w sumie nie wiem jak mam to liczyć teraz:D) . Dobra liczę , że tydzień i też nie ejst mi lekko. Też mam wrażenie , że mój świat się skończył , że nie mam już nikogo , ale to nie prawda. Mleko się rozlało musimy żyć dalej . Edyszka jest najlepszym przykładem podniosła się 4 miesiące od rozstania, nie umarła , świat się dla niej nie skończył . Ja staram się brać z niej przykład. U ciebie ile minęło od rozstania ?
3 137 2017-09-14 15:36:58
Edyszka to faktycznie mnie nie dziwi haha
i tak sobie uswiadomilam jak pisalas ostatnio ze ten twoj na miesiac przed zerwaniem zniknal bez slowa tak?to moj tez by to zrobil tylko ja sie odzywalam do niego..gdyby nie to,to ten moj tez by pierwszy sie nie odzywal..ni debile..
Mój to zniknął w dosłownym tego słowa znaczeniu. Nie na zasadzie, że jak ja się nie odezwałam, to on wcale, bo pod koniec, to już była norma. Napisałam do niego 1go kwietnia, bo to była rocznica naszego poznania. Oczywiście mało tego, że nie pamiętał, to zareagował w dość drwiący sposób, że ja mu w ogóle o tym wspominam. Następnie mnie zbył, no bo on coś tam musi iść robić, gdzieś jechać itp. Od tamtej pory przestał się odzywać. Nie było z nim żadnego kontaktu. Nie reagował kiedy do niego pisałam czy dzwoniłam. Wiedziałam, że nic mu nie jest bo widywałam go na fb. Po prostu na moje próby kontaktu z nim nie reagował. Niby domyśliłam się o co chodzi, ale z drugiej strony w to nie wierzyłam. Nie wierzyłam, że mógłby zrobić coś takiego. Byłam pewna, że gdyby chciał skończyć, to miałby do mnie na tyle szacunku, żeby mi to powiedzieć wprost jak cywilizowany człowiek. Gdyby taką akcję odstawił facet z którym bym się spotykała z miesiąc czy dwa, to w sumie aż by mnie to tak bardzo nie zdziwiło, różni popaprańcy chodzą po świecie. Uznałabym, że po prostu pomyliłam się w ocenie kogoś i tyle, ale on?... Nie wierzyłam, że po tym wszystkim mógłby mnie w ten sposób potraktować. Już zaczęłam brać pod uwagę, że może ma jakieś problemy, albo że się obraził za coś (naiwność). Nie atakowałam go cały czas. Po kilku próbach kontaktu dałam spokój i czekałam aż sam się odezwie i mi to wyjaśni. No, ale minął miesiąc, a ten dalej nic. W końcu któregoś dnia jak go zobaczyłam na fb, to nie wytrzymałam i napisałam mu, że jeśli mu się znudziłam, to mógł mieć choć do mnie na tyle szacunku, żeby mi o tym powiedzieć. Wtedy jaśnie pan raczył odpisać i oznajmił mi, że "związku nie będzie", a swoje zniknięcie tłumaczył tym, że nie wiedział jak ma mi to powiedzieć... Mhm...
3 138 2017-09-14 15:38:48
Ja wiem Edyszka , nie chodzi mi o to , że będziemy teraz do siebie dzwonić codziennie , wiadomo , że ten kontakt się urwie . Zależało mi bardziej na tym , żeby źle o mnie nie myślała , nie chciałam tego bo ona nic mi nie zrobiła . Przy okazji się dowiedziałam , że stałam się dla niego zamkniętym tematem .. W sumie normalne , ale jakoś tak zabolało tym bardziej , że ja go nie zdradzałam ani nie zrobiłam mu krzywdy , a tak rto odebrałam jak to usłyszałam . To on mnie nie chciał więc ja tylko zawalczyłam o swoje życie . Ja dziś stwierdziłam , że nie będę się pakować w nowe znajomości z facetami , żadnych randek ani pisania . Oczywiście nie oznacza to , że nie będę zżadnymi facetami gadała na zasadzie znajomości zwykłej chodziło mi bardziej o związki . Muszę najpierw sama dojść do ładu ze sobą , swoimi myślami i emocjami . Może to zająć wieki .. cóż chcę nauczyć się być sama ze sobą i siebie pokochać bo moja samoocena strasznie spadła .
Dobra decyzja. Nie ma co się pakować z jednego uzależnienia emocjonalnego w drugie. Najpierw trzeba nad sobą popracować, a ty masz jeszcze do odrobienia lekcje odnośnie nauczenia się życia w pojedynkę. Przekonania się, że tak też można, nie umiera się od tego
A co do "zamkniętego tematu", to myślę, że twój były nie miał nic złego na myśli i nie umniejszył twojej roli w jego życiu przez te 7lat związku. Po prostu jak się coś kończy, to mówimy "zamknięty temat, zamknięty rozdział", a wasz związek się skończył więc jest to dla niego zamknięty temat.
3 139 2017-09-14 15:42:05
Dziewczyny pisze do Was, bo czytanie tego wątku sprawia mi ogromną ulgę- czuje że nie jestem sama w takiej sytuacji.. opowiem wam moja historię, muszę sie chyba komuś wygadać, a teraz jak straciłam osobę z którą o wszystkim rozmawialam, ktora byla całym moim swiatem to nie mam kompletnie z kim pogadać.. byłam z moim chłopakiem 2,5 roku, znamy sie od 8 lat, poznaliśmy się w gimnazjum, zaczęliśmy chodźic ze sobą w ostatniej klasie liceum. Cudowne dla mnie bylo to ze nasz związek powstał z przyjaźni- myślałam że wygrałam los na loterii ze mam nie tylko cudownego chłopaka Ale tez najlepszego przyjaciela u boku.. I on też tak dlugo myślał, aż w końcu wszystko zaczęło sie pieprzyć.. on poszedł na swoje studia, ja na swoje, on miał swoich nowych znajomych i ja swoich.. nie mieliśmy już tyle czasu dla siebie jak to było wcześniej.. zaczęły sie sceny zazdrości (z mojej strony) - bałam się że Po prostu to wszystko sie skonczy, przeżyliśmy 3 takie sytuacje w których mu zrobiłam takie sceny ze aż jest wstyd mi o tym sobie pomyslec- nigdy nie dał mi żadnego powodu żebym mogła myśleć tak jak wtedy myślałam. Po tych 2 pierwszych klotniacg potrafiliśmy wrócić do normalności, potrafilismy o tym zapomnieć, ale po tej 3 wszystko sie zmieniło.. on zaczął po prostu żyć beze mnie, zaczął być zimny, nie czuły, w ciągu 3 miesięcy zrywalismy ze sobą chyba z 5 razy.. za każdym razem to ja prosiłam go żeby do mnie wrócił, on wracał a ja czułam się jak idiotka bez honoru, ze musze prosić o miłość.. z jednej strony wiedziałam że to jest moja wina Ale z drugiej to czułam ze my mamy inne spojrzenie na świat.. nasi rodzice mieli sie spotkać- on powiedział że nie bo sie rpzsraniemy i co dalej? On mi powiedZiał że woli być bezpłodny niż teraz miec ze mną dziecko - no wydaje mi sie ze tak sie nie mówi osobie kTora się kocha.. ja mu obiecywalam ze się zmienię, że nie będzie już takich scen zazdrości, ale mam wrażenie że za późno się obudzilam, zniszczyło sie wszystko.. ja chciałam pogadać, zaplanować naszą przyszłość, potrzebowałam czuć się dla kogoś ważna ale on tego nie chciał, ja po prostu chciałam czuć że ktoś myśli o mnie poważnie, że chce ze mną spędzić całe życie ale on sam nie wie czy tego chce.. wczoraj mi powiedział że on już nie czuje tego co na początku, że to musi być koniec, że to jest najlepsze rozwiązanie.. dla niego może tak, ale dla mnie to oznacza koniec świata.. Wiem że jestem sama sobie winna, widzę też jego wady, widzę to co mi w tym związku tak bardzo przeszkadzało- Nie czułam już się w nim szczęśliwa, ale z drugiej strony nie wyobrażam sobie życia z kimś innym, nie wyobrażam sobie z nim nie rozmawiać, nie wiedzieć co sie u niego dzieje.. najbardziej boję sie momenty w ktotym on znajdzie sobie kogoś innego.. nie wyobrażam sobie tego..
@Magiks14, rozumiem, że jesteś jeszcze młodziudką dziewczyną mającą nieco ponad 20lat. Co za tym idzie jeszcze dużo lekcji na błędach przed tobą. Ja mam 30l. i dalej się uczę. To, że wyjechaliście do innych miast było już dla was utrudnieniem i dość ciężką sytuacją, bo pewnie wcześniej mieszkaliście blisko siebie i nie byliście przyzwyczajeni do rozłąki więc to nowe doświadczenia samo w sobie było dla was trudne, a do tego zaczęłaś ostro "dowalać do pieca" swoim zachowaniem do którego jak sama zaznaczyłaś on nie dał ci powodów. My tu często psioczymy na facetów, ale facet też człowiek
i ma swoje granice wytrzymałości. Jeśli mu się tak ostro obrywało za nic, to po prostu nie wytrzymał, coś w nim pękło, wypaliło się, a co dalej się stało, to już było konsekwencją tego powyżej. W związku trzeba znajdować złoty środek, czyli nie pozwolić siebie ranić, nie być podnóżkiem, mieć swoje zdanie, mówić co boli, ale nie można też swoim zachowaniem krzywdzić kogoś. Nie chodzi mi o to żebyś teraz wzięła całą winę na siebie. Nie. Napisałaś, że i tak zbytnio do siebie nie pasowaliście więc pewnie, to i tak by się rozpadło. Lepiej teraz niż za 10 lat. Jesteś młoda. Kiedyś znajdziesz kogoś kto będzie bardziej do ciebie pasował, a z tego co się stało wynieś lekcję.
3 140 2017-09-14 15:53:04
U mnie mija miesiac od rozstania w praktyce , a wmojej głowie od tygodnia ( w sumie nie wiem jak mam to liczyć teraz:D) .
Ja bym liczyła tak, że minął miesiąc od rozstania, a od tygodnia wychodzisz z zaprzeczenia ( Alleluja
)
Edyszka jest najlepszym przykładem podniosła się 4 miesiące od rozstania, nie umarła , świat się dla niej nie skończył .
Edyszka miewa jeszcze kryzysy, ale faktycznie świat się dla mnie nie skończył, a po rozstaniu byłam pewna, że się skończy. Wiadomo, że to jeszcze we mnie siedzi, ale idę do przodu i mam nadzieję, że z każdym miesiącem będzie tylko lepiej.
U ciebie ile minęło od rozstania?
W tekście było, że wczoraj jej powiedział, że to koniec.
3 141 2017-09-14 15:54:23
U mnie mija miesiac od rozstania w praktyce , a wmojej głowie od tygodnia ( w sumie nie wiem jak mam to liczyć teraz:D) .
Ja bym liczyła tak, że minął miesiąc od rozstania, a od tygodnia wychodzisz z zaprzeczenia ( Alleluja
)
Edyszka jest najlepszym przykładem podniosła się 4 miesiące od rozstania, nie umarła , świat się dla niej nie skończył .
Edyszka miewa jeszcze kryzysy, ale faktycznie świat się dla mnie nie skończył, a po rozstaniu byłam pewna, że się skończy. Wiadomo, że to jeszcze we mnie siedzi, ale idę do przodu i mam nadzieję, że z każdym miesiącem będzie tylko lepiej.
U ciebie ile minęło od rozstania?
W tekście było, że wczoraj jej powiedział, że to koniec.
3 142 2017-09-14 16:01:55
Edyszka no widzisz,moj to chociaz laskawie odpisywal,ale tez czulam ze rozmowa sie nie klei..zbywal mnie albo po prostu przez pol godziny nie odpisywal i potem laskawie cos tam napisal.Ja jestem pewna ze gdybym pierwsza sie nie odzywala to on by tez tak milczal. Tez go oczywiscie tlumaczylam ze zmeczony,ze zapracowany..bo tez mi sie nie chcialo wierzyc ze tak nagle mu sie odmienilo zwlaszcza ze tydzien wczesniej nie mogl sie ode mnie odkleic i bylo zupelnie normalnie..
Magiks,teraz ci ciezko,wiadomo..ale naprawde chcialabys byc w zwiazku ktory byl ciagniety na sile?ciezko utrzymac zwiazek gdy dwie strony zaczynaja ukladac sobie zycie osobno bo ty mialas swoje zycie w jednym miescie a on w innym..to sie udaje ale jest to rzadkie zjawisko. Nie wiem skad u ciebie byla ta zazdrosc..dal ci do tego powod?czy sie czegos caly czas doszukiwalas?u mnie scen zazdrosci nigdy nie bylo a i tak sie rozpadlo..gdy ludzie zaczynaja miec inne priorytery to nie da sie utrzymac zwiazku..przykro mi,wiem przez co przechodzisz. To zawsze boli tak samo,niewazne ile ma sie lat i ile trwal zwiazek..
3 143 2017-09-14 16:02:01
ja chyba na prawdę mam problem z czytamien ze zrozumieniem . Wybaczcie:) Ja bym edyszka liczyła od tygodnia bo wtedy tak naprawde to do mnie dotarło ( chyba ). Dziś myślałam o przeszłości . W sumie to za dużo powiedziane . co będzie za pare miesięcy , święta , sylwester , jak się będę wtedy czula . Nie wiem czemy=u mnie to tak teraz nurtuje
3 144 2017-09-14 16:32:36
Kamis myslisz o tym bo to pierwsze swieta i sylwester ktory spedzisz bez niego..w ciagu ostatnich lat spedzaliscie to razem. Mi przy okazji rozmyslania o urodzinach tez przemknelo ze te swieta spedze bez niego..i ze bede rozmyslac ze swieta zeszloroczne spedzilam juz z nim,jeszcze nie jako para ale juz spedzilismy te dni wspolnie. Sylwestra nie spedzilismy razem bo byl wtedy chory i lezal w lozku-ale caly wieczor i pol nocy gadalismy na fb,bo ja zamiast gadac ze znajomymi wolalam gadac z nim..potem mialam nadzieje ze kolejne swieta i sylwester beda wspolne ale no wyszlo jak wyszlo..dasz rade,no mozliwe ze bedzie ci ciezko ale wytrzymasz..musisz wytrzymac..
3 145 2017-09-14 19:21:21
Chyba zawsze najtrudniejszy jest ten pierwszy raz po rozstaniu - pierwsze święta, pierwsze urodziny, walentynki, sylwester itp. itd. Kiedy w tym roku były olał naszą rocznicę i jeszcze z tego zadrwił, to ryczałam pół dnia przypominając sobie jak cudownie było rok wcześniej w rocznicę. W następnym roku jeśli tego dnia przeleci mi myśl o byłym, to będę pamiętała, że rok wcześniej wyłam. Nie będę skupiać się na tym, że dwa lata temu, to było cudownie. Przed nami, pierwsze święta i wiele innych wydarzeń, które będą pierwszy raz bez nich. No, ale zanim poznałyśmy naszych "exów", to też wszystko było bez nich i jakoś żyłyśmy. Nie przeceniajmy ich roli w naszym życiu. Powtarzam - Gdyby chcieli, to by z nami byli i uczestniczyli razem z nami w tym wszystkim. Nie chcieli, zmyli się. My nie byłyśmy dla nich ważne, to i oni dla nas nie powinni nic znaczyć.
3 146 2017-09-14 20:19:25
Edyszka znowu ma racje-polać jej!
3 147 2017-09-15 09:12:13
Edyszka jwk zwykle bezbledna;)
Dzis urodziny mojej przyjaciolki, a ja kompletnie nie mam na nie ochoty. Przyjda ludzie , musze wygladac znosnie, umalowac sie jakos ladnieni w ogole a po prostu mi sie nie chce. Ale powtanowilam dzis wypic 1 piwo i koniec , nie chce sie znow zblaznic jak ostatnio tym bardziej ze ekipa bedzie ta sama. Mam nadzieje ze nie pojdziemy do klubu bo sie nie wykrece a boje sie tam isc bo czuje ze go tam spotkam.. jedyny pkus dzisiejszego dnia?...koncze prace o 14;)
3 148 2017-09-16 09:42:28
Kamilka, mordeczko
Wszystkiego dobrego z okazji urodzin. Przede wszystkim zdrowia, bo to najważniejsze, a oprócz tego dużo szczęścia, pomyślności, spełnienia marzeń i oczywiście, żebyś jak najszybciej doszła do równowagi po rozstaniu i nigdy więcej nie dała się zrobić w konia żadnemu facetowi. Sto lat! :*
3 149 2017-09-16 10:34:44
Edyszka kochana moja,dziekuje Ci za zaczenia
mam zamiar sie do nich dostosowac a zwlaszcza do tego zeby nie dac sie wiecej zrobic w konia
a moje urodziny sa takie ze jestem przeziebiona i leb mi zaraz pęknie chyba..ale jakiegos urodzinowego grzanca moze wypije wieczorem
3 150 2017-09-16 14:30:52
Edyszka kochana moja,dziekuje Ci za zaczenia
mam zamiar sie do nich dostosowac a zwlaszcza do tego zeby nie dac sie wiecej zrobic w konia
a moje urodziny sa takie ze jestem przeziebiona i leb mi zaraz pęknie chyba..ale jakiegos urodzinowego grzanca moze wypije wieczorem
Taka pogoda, że o przeziębienie łatwo. Jak zaczęło lać od połowy sierpnia, tak leje do tej pory z drobnymi przerwami i dniami jak na lekarstwo kiedy wyjdzie słońce. A przynajmniej na Mazowszu tak jest. A ty z jakiej części Polski jesteś?
3 151 2017-09-16 14:47:43
Ja jestem z lubuskiego
a tu tak od poczatku wrzesnia zimno i dosc wietrznie. U mnie nie dosc ze pogoda sprzyjająca przeziębieniu to do tego w pracy coraz wiecej osob choruje,a i pracuje z dziecmi ktore potrafia kichnac prosto w twarz
i tak mnie dopadło..
3 152 2017-09-16 16:46:30
Ja jestem z lubuskiego
a tu tak od poczatku wrzesnia zimno i dosc wietrznie. U mnie nie dosc ze pogoda sprzyjająca przeziębieniu to do tego w pracy coraz wiecej osob choruje,a i pracuje z dziecmi ktore potrafia kichnac prosto w twarz
i tak mnie dopadło..
Kichnąć prosto w twarz
Szkoda, że tak daleko mieszkasz, bo bym cię na kawę zabrała
W ogóle dziewczyny z tego wątku są rozrzucone po całej Polsce. Jeszcze zanim ty się pojawiłaś, to dogadawałyśmy się z dziewczynami piszącymi tu kto skąd jest i każda z innego województwa i to województwa gdzieś tam hen hen daleko ![]()
3 153 2017-09-16 17:16:04
A bo my kobiety mamy podobne problemy z tymi durnowatymi facetami hehe
wazne ze chociaz tu na tym forum mozna pogadac i podzielic sie swoimi doswiadczeniami bo to naprawde duzo daje
A no naprawde dzieci tak robią,kichaja i kaszlą nie mowiac juz o tym ze smarki wiszące do szyi to dla mnie juz widok na porządku dziennym hehe
3 154 2017-09-16 18:24:46
Dostalam zyczenia od bylego..nie na fb tylko smsem..nie wykasowal mojego numeru. Ja jego wykasowalam ale rozpoznalam..napisal tylko wszystkiego najlepszego..
3 155 2017-09-16 18:35:50
No i jestem;) mam wam tyle do opowiedzenia ze szok;) jak wiecie wczoraj byla impreza urodzinowa mojej wspollokatorki. Przyszli goscie, bylo fajnie. Poszlismy do tego klubu tam tez bylo spoko... do czasu kiedy jie siedzialam na lozy gadalam z kumplem patrze kto idzie...nex z kumolem i jakas laska. No myslalam ze mnie cos trafi. Zaczelo mi tak serce walic ze masakra. Poszlam po przyjaciolke i mowie jej ze jest , a ona batychmiast ze idziemy na zewnatrz na papierosa. I tak stoimy , palimy, i przyjaciolka powiedziala cos tam o bylych facetach ja sie odwracam, a on z tym kumplem za nami stoja. Widzial mnie i wiecue co zrobil.. udawal se cos tam w tel robi i mnie nie widzi.. jego kumpel, nz ktorym nie mialam nigdy dobrych relacji podszedl do mnie, powiedzial mi istentacyjnie czesc z tym swoim glupim usmieszkiem i poszli. Pierwsza mysl.. wracam do domu , ale potem gadalam sobie tym kolega przed ktorym sie osratnio zblaznilam i jakos bylo milo.. to jeszcze nic. Dostaje smsa w klubie ze ja udawalam, ze go nie widze, ze go olalam, ze on mnie niby nie widzial jaknszedl tylko ze kumpel mu powiedzial, ze siedze z jakims kolesiem.. nie zareagowalam. Nastepna wiadomosc i tu uwaga padniecie; ze ja chcialam na niego jakis kolegow naslac . No jak juz to przeczytalam to wybuchnelam smiechem. Odpisalam tylko serio?! ? Mdostawalam sms chyba do 4 rano jaka to ja nie jestem zla i niedobra. Dzis oczywiscie od rana powtorka, ze ja sie niby na pol schodow darlamnze widze bylego. Szczegol w tym ze podczas tegonpalenia nie odezwalam sie aninslowem. Napisalam mu ze ma do mnie nue pisac i zeby nie wymyslal bo sie pograza. Potem napisal, ze on chce miec ze mna zdrowy kontakt tylkonze ja podjelam taka a nie inna decyzje i czy chce po tylu latach po prostu skreslic nasza znajomosc. Napisalam ze tak, ze sam mnie do tego zmusil, ze on mnie mial w dupie i ze w koncu chce ruszyc do przodu , bo jak bede miala z nim kontakt to bedzie to samo co bylo. Juz jest cisza.. nie wiem co o jego zachowaniu myslec.. pies ogrodnika sam nnie nie chce a jak mnie widzi z kolegami to nagle ja jestem winna. I znow caly proces naorawczy od nowa. Juz nigdy dontego klubu nie pojde bo wiedzialam, mze tak będzie.
3 156 2017-09-16 19:04:56
@ Kamcia i jak się z tym czujesz?
3 157 2017-09-16 19:06:03
@kamis, wiedziałam że pójście do tego klubu, to nie będzie dobry pomysł.
3 158 2017-09-16 19:33:57
@Kamcia, wszystkiego najlepszego, spelnienia marzen i spotkania odpowiedniego, fajnego faceta w odpowiednim czasie ; ).
@Kamis, dla mnie Twój były to niezły manipulator. Powinnaś się cieszyć, że już nie jesteś z nim w związku. Po tylu latach bycia w związku powinien zachować więcej klasy.
3 159 2017-09-16 19:36:17
Wiesz co Edyszka,chyba lepiej sie czulam zanim do mnie napisal..ale coz..przezyje,troche mnie to na moment rozwaliło..ale tak ogolnie to nie jest zle
3 160 2017-09-16 19:36:52
Ja tez wiedzialam , ale z drugiej strony zobaczylam jaki jest naprawde wiec moze tak musialo byc.
3 161 2017-09-16 19:37:49
Pug bardzo dziękuje za zyczenia ![]()
3 162 2017-09-16 19:42:20
@Kamcia, odpisałaś coś na sms? Obojętnie od odpowiedzi lepiej go później skasuj, żeby nie kusiło napisać w gorszym momencie.
@Kamis, myślę, że następnym razem nie powinnaś w nim wchodzić w te jego gierki słowne, po prostu go ignoruj w takich sytuacjach. Szkoda męczyć się po takich zagraniach ze strony byłego.
3 163 2017-09-16 19:49:11
Pug odpisalam tylko dzięki..tak zrobie,wykasuje to w cholere..
3 164 2017-09-16 19:50:25
Wiesz co Edyszka,chyba lepiej sie czulam zanim do mnie napisal..ale coz..przezyje,troche mnie to na moment rozwaliło..ale tak ogolnie to nie jest zle
Ja przed twoimi urodzinami pomyślałam, że lepiej dla ciebie by było gdyby się nie odezwał, bo każda reakcja rozwala, nawet ta która nic nie znaczy. Szczęście w nieszczęściu, że tylko na dwa słowa się wysilił w ramach "bo tak wypada".
3 165 2017-09-16 20:12:33
Jasne..bo ja tak jeszcze gadalam z moja siostra o tym..bo ja bylam pewna ze nic nie napisze bo czego mialby mi zyczyc?szczescia,milosci?wszystkiego co najlepsze?od niego?od tego przez ktorego tyle wycierpialam mialabym uslyszec ze mi zyczy szczescia?to az smieszne biorąc pod uwage ze od niego mam same nieszczęścia ostatnio..no ale napisal..ja bym do niego nie napisala chyba zyczen ale on postanowil mi sie przypomniec..aj przezyje,w dupie mam te jego zyczenia
3 166 2017-09-16 20:24:54
Jasne..bo ja tak jeszcze gadalam z moja siostra o tym..bo ja bylam pewna ze nic nie napisze bo czego mialby mi zyczyc?szczescia,milosci?wszystkiego co najlepsze?od niego?od tego przez ktorego tyle wycierpialam mialabym uslyszec ze mi zyczy szczescia?to az smieszne biorąc pod uwage ze od niego mam same nieszczęścia ostatnio..no ale napisal..ja bym do niego nie napisala chyba zyczen ale on postanowil mi sie przypomniec..aj przezyje,w dupie mam te jego zyczenia
Tak jak już napisałam, to było w ramach "bo tak wypada." On się nie zastanawiał czy o sobie przypomni czy nie, jak ty na to zareagujesz itp. itd. tylko spojrzał na to z perspektywy, że przecież cię zna, jeszcze niedawno byliście ze sobą blisko więc nie wypada, żeby się nie odezwał w twoje urodziny i nie napisał choć dwóch słów. Takie było jego myślenie, ale niestety tobie i każdej kobiecie każda reakcja ze strony ex szkodzi.
3 167 2017-09-16 20:48:19
Wiem Edyszka ze to o to chodzi..faceci maja zupelnie inne myslenie niz kobiety..no coz napisal..troche mnie tam zakłuło serducho nie powiem..ale to nic..
3 168 2017-09-16 20:56:58
Wiem Edyszka ze to o to chodzi..faceci maja zupelnie inne myslenie niz kobiety..no coz napisal..troche mnie tam zakłuło serducho nie powiem..ale to nic..
Też by mnie zakłuło. Kiedyś chciałam, żeby mój ex odezwał się i choć zapytał jak się czuję, zainteresował się jak sobie radzę, ale teraz z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że lepiej, że miał mnie w dupie i nie zainteresował się moim stanem. Dla mojej głowy lepiej.
3 169 2017-09-16 21:12:57
Tez chcialam zeby chociaz zagadał,spytał co u mnie..a teraz po tym krotkim smsie wiem ze to wcale nie jest takie dobre..no ale co zrobic,stalo sie..
3 170 2017-09-16 21:36:20
A bo my kobiety mamy podobne problemy z tymi durnowatymi facetami hehe
Macie problemy ze sobą, nieistotne jak durni ci faceci...
Nie, nie piszę tego złośliwie.
3 171 2017-09-16 21:49:29
A mnie nie obchodzi czy piszesz to zlosliwie czy nie..nie mam ze soba problemow i gowno mnie obchodzi twoje zdanie..nie,nie pisze tego zlosliwie
3 172 2017-09-17 10:08:53
A mnie nie obchodzi czy piszesz to zlosliwie czy nie..nie mam ze soba problemow i gowno mnie obchodzi twoje zdanie..nie,nie pisze tego zlosliwie
Z pewnością żadnych nie masz, oprócz tych które opisujesz w swoich postach... To że je "schowasz do szuflady" nie oznacza że ich nie ma, i tak będziesz je musiała rozwiązać prędzej czy później.
Ale masz rację, to wszyscy wokół są winni, Ty nie masz na to realnego wpływu, wygodne ale tylko na chwilę.
Możesz sobie "poużywać" tutaj na mnie, może rozładujesz trochę złość i frustrację, miłego dnia ![]()
3 173 2017-09-17 10:36:14
Nie,nie bede wdawac sie z toba w dyskusje..nie mam w sobie zlosci ani zadnych frustracji,na nikim nie probuje sie wyladowac..to ze ktos odczuwa jeszcze smutek po rozstaniu nie oznacza ze jest sfrustrowany. Jak dla mnie to wlasnie ty probujesz sie na mnie i na pozostalych dziewczynach wyladowac pisząc ze to my mamy ze soba problemy..nie mamy problemow ze sobą,mamy za sobą przykre doswiadczenia po ktorych stajemy na nogi,a to jest jednak roznica.
3 174 2017-09-17 12:32:37
kamcia5556 napisał/a:A bo my kobiety mamy podobne problemy z tymi durnowatymi facetami hehe
Macie problemy ze sobą, nieistotne jak durni ci faceci...
Nie, nie piszę tego złośliwie.
Cenię sobie konstruktywną krytykę, ale nie trawię jak ktoś tu zajrzy i od czapy, bez namysłu walnie jakiś tekst, którym kogoś wkurzy, co jak widać nastąpiło patrząc na reakcję Kamci. Nie wiem czy jesteś kobietą, czy facetem, ale mam wrażenie, że jesteś bezmyślną osobą. Przeczytałeś/przeczytałaś cały wątek? Przestudiowałeś/aś go zawzięcie? Znasz którąś z nas? A może jesteś psychologiem bądź psychiatrą? Na jakiej podstawie i jakim prawem wystawiasz dziewczynom w tym wątku diagnozę "Macie problemy ze sobą?" Kamcia jest niespełna dwa miesiące po rozstaniu. Czy na tym etapie nie ma prawa do emocji? Nie ma prawa do tego, żeby dać sobie czas na przepracowanie pewnych kwestii i dojście do równowagi, bo to będzie oznaczać, że coś z nią nie tak, że ma problemy ze sobą?... A kiedy by było z nią ok? Gdyby na drugi dzień po rozstaniu tryskała humorem i już nie pamiętała o istnieniu tego faceta? Gdyby była robotem bez uczuć wtedy by było z nią wszystko ok? Wtedy nie byłaby sfrustrowaną osobą mającą ze sobą problemy? Człowieku, w jakich ty kategoriach myślisz... Potrafisz wczuć się w czyjąś sytuację, czy jedyne na co cię stać, to walnięcie tu bez większego sensu jakiegoś zdania o którym z góry wiesz, że zasieje ferment?
3 175 2017-09-17 12:35:44
kamcia5556 napisał/a:A mnie nie obchodzi czy piszesz to zlosliwie czy nie..nie mam ze soba problemow i gowno mnie obchodzi twoje zdanie..nie,nie pisze tego zlosliwie
Z pewnością żadnych nie masz, oprócz tych które opisujesz w swoich postach... To że je "schowasz do szuflady" nie oznacza że ich nie ma, i tak będziesz je musiała rozwiązać prędzej czy później.
Ale masz rację, to wszyscy wokół są winni, Ty nie masz na to realnego wpływu, wygodne ale tylko na chwilę.
Możesz sobie "poużywać" tutaj na mnie, może rozładujesz trochę złość i frustrację, miłego dnia
Bystrzacho, jesteśmy w dziale o rozstaniach, a wątek ma tytuł "Nie mogę sobie poradzić, brak sensu życia" więc to raczej oczywiste, że tu w postach są opisane ludzkie problemy i emocje związane z rozstaniem. Czego się tu spodziewałeś/aś? Przepisów na świąteczne dania? Każda osoba po rozstaniu wyciąga z tego wnioski(a przynajmniej powinna). Te osoby przez które związek się rozpadł pracują nad tymi cechami charakteru i nad zachowaniem, które do tego doprowadziły, a osoby które zostały skrzywdzone pracują nad tymi cechami, które spowodowały, że dały się skrzywdzić. Każda z nas nad sobą pracuje. Każda osoba po rozstaniu dostaje lekcję. Człowiek uczy się całe życie. Ty zapewne też więc odróżniaj ludzkie emocje od ludzkiej postawy, żebyś na przyszłość miał/ła większą świadomość tego za co drugą osobę można skrytykować. Internet daje wolność słowa i można walić teksty, których by się komuś w twarz nie powiedziało, ale mimo tego fajnie jednak użyć czasem mózgu przed napisaniem czegoś. Myślenie nie boli - "nie, nie piszę tego złośliwie"
Tobie również miłego dnia ![]()
3 176 2017-09-17 12:57:24
Edyszko dla mnie Ras to jest wlasnie sfrustrowana osoba ktora lubi siac ferment,taki troll..wejdzie,walnie jakis tekst i potem ma radoche ze my tu sie wkurzamy..smutne to jak ktos musi sobie na sile szukac rozrywki..fakt,wczoraj sie wkurzylam bo tak jak mowisz,ktos sobie zajrzal i postanowil wystawic diagnoze i probuje z nas zrobic jakies sfrustrowane wariatki..ale dzis to mi zal tej osoby..
3 177 2017-09-17 15:36:49 Ostatnio edytowany przez agatek2501 (2017-09-17 15:48:16)
kamcia5556 napisał/a:Edyszka to faktycznie mnie nie dziwi haha
i tak sobie uswiadomilam jak pisalas ostatnio ze ten twoj na miesiac przed zerwaniem zniknal bez slowa tak?to moj tez by to zrobil tylko ja sie odzywalam do niego..gdyby nie to,to ten moj tez by pierwszy sie nie odzywal..ni debile..
Mój to zniknął w dosłownym tego słowa znaczeniu. Nie na zasadzie, że jak ja się nie odezwałam, to on wcale, bo pod koniec, to już była norma. Napisałam do niego 1go kwietnia, bo to była rocznica naszego poznania. Oczywiście mało tego, że nie pamiętał, to zareagował w dość drwiący sposób, że ja mu w ogóle o tym wspominam. Następnie mnie zbył, no bo on coś tam musi iść robić, gdzieś jechać itp. Od tamtej pory przestał się odzywać. Nie było z nim żadnego kontaktu. Nie reagował kiedy do niego pisałam czy dzwoniłam. Wiedziałam, że nic mu nie jest bo widywałam go na fb. Po prostu na moje próby kontaktu z nim nie reagował. Niby domyśliłam się o co chodzi, ale z drugiej strony w to nie wierzyłam. Nie wierzyłam, że mógłby zrobić coś takiego. Byłam pewna, że gdyby chciał skończyć, to miałby do mnie na tyle szacunku, żeby mi to powiedzieć wprost jak cywilizowany człowiek. Gdyby taką akcję odstawił facet z którym bym się spotykała z miesiąc czy dwa, to w sumie aż by mnie to tak bardzo nie zdziwiło, różni popaprańcy chodzą po świecie. Uznałabym, że po prostu pomyliłam się w ocenie kogoś i tyle, ale on?... Nie wierzyłam, że po tym wszystkim mógłby mnie w ten sposób potraktować. Już zaczęłam brać pod uwagę, że może ma jakieś problemy, albo że się obraził za coś (naiwność). Nie atakowałam go cały czas. Po kilku próbach kontaktu dałam spokój i czekałam aż sam się odezwie i mi to wyjaśni. No, ale minął miesiąc, a ten dalej nic. W końcu któregoś dnia jak go zobaczyłam na fb, to nie wytrzymałam i napisałam mu, że jeśli mu się znudziłam, to mógł mieć choć do mnie na tyle szacunku, żeby mi o tym powiedzieć. Wtedy jaśnie pan raczył odpisać i oznajmił mi, że "związku nie będzie", a swoje zniknięcie tłumaczył tym, że nie wiedział jak ma mi to powiedzieć... Mhm...
No kurde i ja się mogę pod tym podpisać. Mój ex też nagle z nikąd zaczął ograniczać kontakt. Prawie miesiąc to trwało. Jak mu napisałam na fb że chciałabym się spotkać i pogadać to odpisał mi "ok, spotkamy się w następny weekend bo TY chcesz". Dzień później wpadliśmy na siebie na mieście to łaskawie zaproponował spacer i powiedział mi że związek się nie uda. Kto wie ile by trwało jeszcze to zawieszenie
Jak się schodziliśmy w styczniu to wyraźnie powiedzieliśmy sobie że oboje oczekujemy szczerości i szczerych rozmów wobec siebie. A tymczasem on przez miesiąc mnie zwodził i SAM zastanawiał się nad nami. No kurde, heretyk trochę.
Wczoraj miałam mega słaby dzień i aż mnie korciło żeby mu napisać że tęsknię ale nie dałam się.
Dzisiaj lecę do Pl na kilka dni. Jutro biopsja - trzymajcie kciuki...
3 178 2017-09-17 16:06:59
Agatek moj przez trzy tygodnie twierdzil ze wszystko jest dobrze,ale o kontakt ja musialam zabiegac. Wmawialam sobie ze nic sie nie dzieje,ze on jest przemęczony,ale tak naprawde to on przez te trzy tygodnie tez rozmyslal o zerwaniu.. Trzymak kciuki,bedzie dobrze.
3 179 2017-09-17 16:55:05
Agatek moj przez trzy tygodnie twierdzil ze wszystko jest dobrze,ale o kontakt ja musialam zabiegac. Wmawialam sobie ze nic sie nie dzieje,ze on jest przemęczony,ale tak naprawde to on przez te trzy tygodnie tez rozmyslal o zerwaniu.. Trzymak kciuki,bedzie dobrze.
Kamcia, przybij piątkę. Jak bym czytała o sobie. Słowo w słowo. Eh...
3 180 2017-09-17 16:58:35
To Agatek piąteczka w takim razie..z Edyszką teź mozemy przybic piąteczkę..
3 181 2017-09-17 17:02:11
Wczoraj miałam mega słaby dzień i aż mnie korciło żeby mu napisać że tęsknię ale nie dałam się.
Dzisiaj lecę do Pl na kilka dni. Jutro biopsja - trzymajcie kciuki...
Ja podczas słabszych dni zawsze powtarzałam sobie "Pozwól sobie na emocje, ale nie pozwól by emocje rządziły tobą." Coś na zasadzie - Mam prawo czuć, to co czuję, ale nie mogę się do niego odezwać. Podjął taką, a nie inną decyzję, a ja honor mam jeden. Oczywiście to było wcześniej. Teraz nie mam myśli, żeby do niego się odezwać. Trzymam kciuki za biopsje.
3 182 2017-09-17 17:04:52
To Agatek piąteczka w takim razie..z Edyszką teź mozemy przybic piąteczkę..
Mój to waszych przebił po całości pod względem zachowania i robienia mi wody z mózgu.
3 183 2017-09-17 17:16:44
Edyszka a moze ten twoj naszych przyuczał haha ![]()
3 184 2017-09-17 17:30:17
Dawno mnie tutaj nie było.
Dziewczyny, dlaczego pierwszą rzeczą po zerwaniu nie było usunięcie numeru? Ba usunięcie. Zablokowanie i niech więcej nie ma możliwości pisać.
Same siebie dręczycie i męczycie myśląc o tym czy napisze czy nie napisze, a jak już napisze, to co to może znaczyć, może chce wrócić.
Bądźcie silniejsze. Numer do spamu, zablokować i smsy i połączenia i spokój. A my stajemy na nogi i idziemy dalej bez oglądania się na kogoś, kto ani trochę nie był nas wart.
3 185 2017-09-17 17:48:59
Ja wykasowalam numer,bylam pewna ze juz nie napisze nigdy bo to jednak on zerwal..ja wiem ze to nic nie znaczy ani dla niego ani dla mnie..zakłuło mnie jak napisal,nie przecze,ale tez nie doszukuje sie tutaj drugiego dna..to jest na takiej zasadzie jak pisala Edyszka-stwierdzil ze tak wypada i tyle..a ze jego wszystkiego najlepszego z okazji uridzin jest tak naprawde gowno warte to juz inna sprawa..