netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

5 370 odpowiedzi312 329 wyświetleńzałożony przez Agataa93, 09.05.2017

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Strony Poprzednia 1 … 44 45 46 47 48 … 83 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 926 do 2 990 z 5 371 ]

2 926

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

@mufasa115, Hmm... Co do dziewczyny, to trafiłeś na baaardzo wybrakowany model. I odnoszę wrażenie, że ona gustuje w złych chłopcach, a że ty jesteś poczciwy facet, to znudziła się tobą, zaczęła zdradzać i ostatecznie wymieniła na innego, na swój typ, czyli złego chłopca ( na znajomości z którym zapewne dobrze nie wyjdzie, ale są siebie warci). Tylko teraz nie wpadanij na pomysł, żeby stać się takim złym facetem, bo tacy jak ty są na wagę złota, a skoro  cię nie doceniła, to jej strata. Uwierz, że jest wiele dziewczyn, które marzą o takim facecie jak ty. Spotkasz kiedyś kogoś kto będzie ciebie wart i wtedy nie będziesz mógł uwierzyć, że byłeś kiedyś z kimś takim jak twoja ex. Ok, dość słodzenia ci, bo teraz przejdę do tego co wyczyniałeś kiedy się rozstaliście. Czyś ty na głowę upadłeś, że chciałeś się zabić przez taką, że tak to brzydko okreslę zdzirę?!.. Później biegałeś za nią, upokarzałeś się, kwiaty wysłałeś, płaszczyłeś się. Czy twój honor w tym czasie wyjechał na długie wakacje?... Jaki sygnał jej tym wysłałeś? Taki, że można cię za grosz nie szanować, poniżać, zdradzać, a ty dalej będziesz za nią gonił i padał przed nią na kolana. Następnie te maile z pytaniami jak sobie radzi... Rogi ci przyprawiła, upokorzyła, jest z innym, a ty ją pytasz jak sobie radzi... Toż ona w tym momencie miała taki powód do drwin z ciebie, że głowa mała. A co jest teraz? Teraz tak jak Kamis napisała, tkwisz bardziej w zaprzeczeniu niż ona. To co aktualnie się z tobą dzieje nie wynika z faktu, że tej dziewczyny już nie ma w twoim życiu ( daj na mszę za to, że już jej nie ma smile ) tylko wynikiem twojej postawy o której już coś dziś pisałam. Póki będziesz się kurczowo trzymał przeszłości, to nie ruszysz z miejsca i będziesz tkwił w miejscu. Zadanie dla ciebie - Od dziś bierzesz dupę w troki i robisz wszystko, żeby odciąć się od przeszłości, zmieniasz myślenie i idziesz do przodu. Kiedy to zrobisz z każdym miesiącem świat będzie wyglądał lepiej, czego ci życzę, powodzenia.

2 927

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Kamcia, a mówiłam ci, że mój ex też kiedyś w UK pracował? No nie bez powodu już kiedyś zaczęłam myśleć, że mówimy o tym samym facecie big_smile

2 928

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Nie mówiłaś smile no naprawdę, jacys zaginieni bliźniacy czy co?nie dość ze takie samo zachowanie,praktycznie te same teksty to jeszcze oboje pracowali w Anglii..nie no przegiełyśmy hehe wink

2 929

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
kamcia5556 napisał/a:

Nie mówiłaś smile no naprawdę, jacys zaginieni bliźniacy czy co?nie dość ze takie samo zachowanie,praktycznie te same teksty to jeszcze oboje pracowali w Anglii..nie no przegiełyśmy hehe wink

Jak ty tu zaczęłaś pisać, to mnie przerażałaś, bo to wszystko, to jakbym o moim ex czytała big_smile i jeszcze później ten tekst o Anglii. Wtedy to już musiałam zapytać, czy twój były nie miał na imię Łukasz, bo zaczęłam się bać, że piszemy o tym samym facecie.

2 930

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Hahaha:) no widzisz,takich kredytów jak nasi musi byc dużo..ja czytając twoją historie wiem,ze gdyby on ten związek trzymał dalej,to bym skończyła dokladnie tak jak ty..bo to wszystko by tak trwalo ze dwa lata i by i tak odszedł..a ja bym byla w identycznym stanie co ty byłaś..moj przeciagnal to wszystko o trzy tygodnie i to starczyło zebym była wykończona,nerwy ciagle ze mnie wychodzą..no masakra..

2 931

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
kamcia5556 napisał/a:

Hahaha:) no widzisz,takich kredytów jak nasi musi byc dużo..ja czytając twoją historie wiem,ze gdyby on ten związek trzymał dalej,to bym skończyła dokladnie tak jak ty..bo to wszystko by tak trwalo ze dwa lata i by i tak odszedł..a ja bym byla w identycznym stanie co ty byłaś..moj przeciagnal to wszystko o trzy tygodnie i to starczyło zebym była wykończona,nerwy ciagle ze mnie wychodzą..no masakra..

Ty jesteś do mnie podobna, tak mi się wydaje więc na bank byś skończyła jak ja, bo też byś walczyła. Aaaa, jeszcze ci coś napisze - Otóż mój były na koniec oznajmił mi, że prawdopodobnie kiedyś wyjedzie na stałe za granicę... I tu tekst, którego już nie pamiętam dokładnie, ale sens był tego taki, że nie będzie mi życia do góry nogami przewracał. Taaaa... No już każdego argumentu się chwytał, aby się mnie pozbyć. I ja akt desperacji " Czyli to koniec? Nie przekonam cię?", a on,  że rozstanie, to będzie dla mnie mniejsze zło. No ludzki pan. Szkoda, że znając siebie, swój charakter, indywidualizm itp. przed związkiem nie wpadł na to, że ogólnie związek z nim, to będzie dla mnie zło.

2 932

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

No ja juz o niego walczyłam..przeciez przez te trzy tygodnie latalam za nim,tłumaczyłam go,bo przeciez on mnie wcale nie olewa tylko jest przemeczony i ma problemy..a prawda jest taka ze nawet gdyby byl przemeczony i mial problemy to gdyby mu na mnie zależało to po pierwsze by mi o wszystkim opowiedział a po drugie starałby się zeby mnie nie ranić..ech,brak słów. No pięknie ci powiedział, jaki on łaskawy..moj tez nie chcial mnie ranic przy okazji jego wkurzania się och och!no i ogolnie on by jeszcze chcial miec cos z życia poza pracą czy cos takiego..dokladnie nie zapamietalam bo bylam w szoku..i chce gdzies wyjechac..gdzie to nie wiem i juz to nie jest mój problem..Edyszka ja mysle ze gdybysmy byly z tymi naszymi chlopami jeszcze dluzej to oni by nas zniszczyli..i poznalybysmy sie osobiscie w jakims szpitalu dla obłąkanych heh..nigdy nie patrzyłam na moj zwiazek jak na toksyczny,ale chyba troche taki był..bo to byli faceci którzy nas w jakis sposób niszczyli..my jak te durne za nimi latałyśmy a oni co?ech...

2 933

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Aaa żeby nie bylo, tez spytałam mojego " czy go nie przekonam?jest tego pewien?" A on tak stoi i do mnie przepraszam kamilko ale nie..to ja do niego durna "no dobrze,przeciez nie przywiaze cie do kaloryfera" - taki zart hahaha:/
My to Edyszka naprawde mogłybyśmy iść na piwo..

2 934

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

siemki dzięwczęta smile
fajny wątek się zrobił ... o waszych byłych tongue tak czytam i czytam, to zaraz będę znać ich rozmiary butów smile rilly dziewczyny? pogadały już sobie o tym, już dużo stron natłukłyśmy o tym jacy, byli, co robili. czas krótko stwierdzić, że dobrze że już nie ma ich w naszym życiu i do przodu. poproszę info co u Was? ale tak na serio, co ciekawego czy nieciekawego robiłyście albo co pysznego zjadłyście ostatnio, bo to ciekawi mnie bardziej niż to co powiedział były na odchodne lata świetlne temu. Kiedy to było? jakiś chyba 1957 .... to wtedy Łajkę wystrzelili w kosmos tongue big_smile
kamis, oj masz Ty zaprzeczenie i to duże. Czas już z niego wychodzić powoli, bo zamienisz się w bombe z opóźnionym zapłonem. Miałam koniec po tyluletnim zwizku co Ty, piewsze miesiące to płacząca ameba. Też upijałam się często ale nigdy nie przyszło mi na myśl zadzwonić czy napisać albo szukać wymówki, że zrobiłabym głupotę przez alkohol. Bardzo Ci współczuję i naprawdę rozumiem, ale pamiętaj że zawsze masz wybór i to zawsze Ty go dokonujesz, więc staraj się ie dokładać sobie wydarzeń, których z perspektywy czasu napewno będziesz żałować smile Jesteś silna kobieta, brzmi mało wiarygodnie ale przeżyjesz i sobie poradzisz.
Edyszka, oj lubię sobie poczytać jak ładnie stawiasz do pionu, ale to już pisałam. Masz ranę, to prawda, ale super jest też odzyskać zdrowy rozsądek smile Mam chyba teraz podobnie, niby mineło 8 mięsiecy po 7 letnim związku, ale nadal zaboli, nadal zasmuci. Pogodziłam się z tym i po prostu wiem że tak musi być jeszcze przez jakiś czas. Oczywiście nie daje sobie za dużo czasu na te słabe chwile - uczę się chodzić na linie i staram się skupiać na pracy, jakoś to idzie. Ale ten stan kiedy już można spojrzeć na wszystko z perspektywy to już znak, że zaczynamy to zostawiać za sobą, bardzo się cieszę smile

emczii, jak tu się pojawisz, to bądź gotowa na repremndę smile uściskam Cię a później serdecznie nakopię Ci w dupę ;P

wiecie co dzieje się z BettyBlue? trochę się marwie jak znikneła przed datą tego ślubu ... Odezwij się Betty jeśli jeszcze zaglądasz

2 935

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

A jakos tak nas wzielo na wspominki..no naprawdę BettyBlue zniknęła..martwię się o nią..mam nadzieję ze sie jakos trzyma a nie pisze do nas bo nie ma czasu..

2 936

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
qaqa napisał/a:

siemki dzięwczęta smile

Heeejaaa Qaquś smile

qaqa napisał/a:

fajny wątek się zrobił ... o waszych byłych tongue tak czytam i czytam, to zaraz będę znać ich rozmiary butów smile rilly dziewczyny? pogadały już sobie o tym, już dużo stron natłukłyśmy o tym jacy, byli, co robili. czas krótko stwierdzić, że dobrze że już nie ma ich w naszym życiu i do przodu. poproszę info co u Was? ale tak na serio, co ciekawego czy nieciekawego robiłyście albo co pysznego zjadłyście ostatnio, bo to ciekawi mnie bardziej niż to co powiedział były na odchodne lata świetlne temu. Kiedy to było? jakiś chyba 1957 .... to wtedy Łajkę wystrzelili w kosmos tongue big_smile

Ejjj, ten wątek ma tytuł "Brak sensu życia", nie poczytasz tu o tym co na śniadanie jemy lol A tak serio, to o ile pisanie o byłych nie jest masakrycznym użalaniem się nad sobą i ciągnięciem siebie wzajemnie w dół, to nie uważam, żeby to było coś strasznego. Jak się okazało, ja i Kamcia miałyśmy prawie identyczny "model faceta" i ja lubię z nią czasem na ten temat podurkotać smile ale to zwykła wymiana zdań i żadnej z nas, to krzywdy nie robi. Nie ma co się użalać nad sobą, ale nie ma też co popadać w przesadyzm i uważać temat ex jako totalne tabu o którym nie można nic wspomnieć, a nie daj Boże jakiegoś słowa krytyki, bo to od razu będzie znaczyć, że cofamy się o kilka miesięcy i pielęgnujemy żal. Tak to nie działa smile Ja osobiście jestem na takie etapie, że nawet jeśli piszę o jakimś zachowaniu ex, które było złe wobec mnie, to nie tyle piszę to z jakimś ogromnym poczuciem żalu, co po prostu stwierdzam fakt.

qaqa napisał/a:

kamis, oj masz Ty zaprzeczenie i to duże. Czas już z niego wychodzić powoli, bo zamienisz się w bombe z opóźnionym zapłonem. Miałam koniec po tyluletnim zwizku co Ty, piewsze miesiące to płacząca ameba. Też upijałam się często ale nigdy nie przyszło mi na myśl zadzwonić czy napisać albo szukać wymówki, że zrobiłabym głupotę przez alkohol. Bardzo Ci współczuję i naprawdę rozumiem, ale pamiętaj że zawsze masz wybór i to zawsze Ty go dokonujesz, więc staraj się ie dokładać sobie wydarzeń, których z perspektywy czasu napewno będziesz żałować smile Jesteś silna kobieta, brzmi mało wiarygodnie ale przeżyjesz i sobie poradzisz.

No właśnie Kamis, dasz radę. Tylko musisz w to uwierzyć i przede wszystkim musisz uwierzyć w siebie. Qaqa ma taki sam staż związku co ty więc jak widzisz na jej przykładzie da się ruszyć do przodu tylko najpierw musisz postanowić, że naprawdę chcesz to zrobić i nie uciekać od emocji. Kiedyś musisz je przepracować.

qaqa napisał/a:

Edyszka, oj lubię sobie poczytać jak ładnie stawiasz do pionu, ale to już pisałam. Masz ranę, to prawda, ale super jest też odzyskać zdrowy rozsądek smile Mam chyba teraz podobnie, niby mineło 8 mięsiecy po 7 letnim związku, ale nadal zaboli, nadal zasmuci. Pogodziłam się z tym i po prostu wiem że tak musi być jeszcze przez jakiś czas. Oczywiście nie daje sobie za dużo czasu na te słabe chwile - uczę się chodzić na linie i staram się skupiać na pracy, jakoś to idzie. Ale ten stan kiedy już można spojrzeć na wszystko z perspektywy to już znak, że zaczynamy to zostawiać za sobą, bardzo się cieszę smile

Chodzenie na linie - dobre określenie smile Ja zauważyłam u siebie, że do trzeciego miesiąca włącznie, oprócz przechodzenia przez te wszystkie stany, karuzele emocjonalne itp. to też szarpałam się tak ogólnie z tym, że on odszedł, nie mogłam się z tym pogodzić. Niby szłam do przodu, ale każdego dnia była taka codzienna szarpanina z rzeczywistością, że on mi to zrobił. A kiedy dobrnęłam do czwartego miesiąca, to pierwszy raz poczułam, że zaakceptowałam, że stało się tak, a nie inaczej. To jest jeszcze świeża rana. Mam ten wewnętrzny ból, smutek, tęsknotę, czasem jakaś łezka się pojawi, albo złość na byłego, ale te wszystkie uczucie nie są już tak przygniatające strasznie jak kiedyś. No i nie szarpię się już tak z rzeczywistością. Fizycznie mój organizm niestety cały czas wysyła mi sygnały, że po tym całym związku i rozstaniu jeszcze daleka droga przede mną zanim mój organizm się zregeneruje.

qaqa napisał/a:

emczii, jak tu się pojawisz, to bądź gotowa na repremndę smile uściskam Cię a później serdecznie nakopię Ci w dupę ;P

Emczii, coś ty zrobiła o czym ja nie wiem? big_smile

qaqa napisał/a:

wiecie co dzieje się z BettyBlue? trochę się marwie jak znikneła przed datą tego ślubu ... Odezwij się Betty jeśli jeszcze zaglądasz

Nie wiemy. Może Betty poczuła się na tyle dobrze, że już tu nie zagląda. Wiecie kto mi ciągle chodzi po głowie? Ta dziewczyna, której nicku znów nie pamiętam, ale chodzi mi o tą, która pisała, że jest w piątym miesiącu ciąży i ma myśli samobójcze, bo facet ją zostawił. Wtedy to zamieszanie się zrobiło, kłótnia i ona przestała pisać.

2 937

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Tez mi ona chodzi po głowie..w sumie nie ma co sie dziwić ze sie zrazila..pewne dwie osoby niezle sobie na niej poużywały..tak mnie to wkurzylo..zamiast sie skupić na tym co kobieta przechodzi to tych wzielo na umoralnianie ze bez gumki sie nie daje..mam nadzieje ze u niej wszystko w porządku i ze jeszcze sie odezwie..

2 938

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Edyszkoo, dla mnie mówienie o byłym to nic złego, serio. Sama już potrafię normalnie mówić o tym co czasami robiliśmy razem, coś tam wspomnieć w rozmowie i nigdy nie używam słowa eks albo były, używam imienia. Jakoś musiałam to napisać, bo tak nie lubię wspominek i takiego ogólnego mówienia "a on to kiedyś to", "a on to kiedyś tamto", ale to tylko moje subiektywne odczucia smile Jasne, że udawanie że temat nie istnieje, a wspomnienia wymazano to głupota i zaprzeczanie i emocjonalne fermentowanie, wiem. Ale ja naprawdę jestem bardzo ciekawa co robicie tak ogólnie? W wolnym czasie?
Z chodzeniem po linie pisałam serio, uczę się chodzić na linie. Świetny trening koordynacji smile Poza tym standardowo czytam książki i oglądam filmy. Praca zaczęła mi sprawiać nawet trochę przyjemności smile
Emczii dostanie kopniaki na motywację, tak bardzo się cieszę jak robi postepy, wiem że zdarzają się dołki i spadek z fali i to naturalne i normalne i jej kibicuję mocno. Ale jak widzę, że ciągle wraca motyw "bo z nim moje życie wyglądałoby lepiej" albo "bo meszkaliśmy wspólnie i myślałam, że mam poukładane życie do samej śmierci" to mnie coś strzela. Wiem, że każda z nas chciałaby mieć poukładane życie, wiem że facet to miał być ten jedyny na życie, ale to co pisze Emczii to taki błąd w założeniach. Była w związku, nie wyszło, bo tak się w życiu po prostu czasami dzieje. Nie można włożyć swojego życia i losu w cudze ręce i uzależnić wszystkiego od drugiej osoby. Zrobiłam podobnie i zniszczyło mnie od środka i muszę się odbudować. Wiem co przeżywa Emczii, też mam depresję, pierwszych kilka miesięcy to był dramat, musiałam sama często siebie przekonywać żeby z sobą nie skończyć i nie zrobić sobie krzywdy. Też zaliczyłam psychiatrę, psychologa i psychoterapeutę, też dostałam leki i też depresja budzi się ze mną każdego ranka. I każdego ranka bierzemy razem prysznic i czasami zjemy śniadanie. To choroba, a chorobę się leczy, ale same leki nie pomogą. I porady w stylu, idź pobiegaj i wyjdź do ludzi też gówno dają. Należy walczyć w środku i  chciałabym o tym z Emczii pogadać smile
Tak, też myślę czasami o tej dziewczynie, pisała że dla własnego dobra chciałaby iść do szpitala i mam nadzieję że tam trafiła.

2 939 Ostatnio edytowany przez Edyszka (2017-09-02 00:02:57)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
qaqa napisał/a:

Edyszkoo, dla mnie mówienie o byłym to nic złego, serio. Sama już potrafię normalnie mówić o tym co czasami robiliśmy razem, coś tam wspomnieć w rozmowie i nigdy nie używam słowa eks albo były, używam imienia. Jakoś musiałam to napisać, bo tak nie lubię wspominek i takiego ogólnego mówienia "a on to kiedyś to", "a on to kiedyś tamto", ale to tylko moje subiektywne odczucia smile Jasne, że udawanie że temat nie istnieje, a wspomnienia wymazano to głupota i zaprzeczanie i emocjonalne fermentowanie, wiem. Ale ja naprawdę jestem bardzo ciekawa co robicie tak ogólnie? W wolnym czasie?
Z chodzeniem po linie pisałam serio, uczę się chodzić na linie. Świetny trening koordynacji smile Poza tym standardowo czytam książki i oglądam filmy. Praca zaczęła mi sprawiać nawet trochę przyjemności smile
Emczii dostanie kopniaki na motywację, tak bardzo się cieszę jak robi postepy, wiem że zdarzają się dołki i spadek z fali i to naturalne i normalne i jej kibicuję mocno. Ale jak widzę, że ciągle wraca motyw "bo z nim moje życie wyglądałoby lepiej" albo "bo meszkaliśmy wspólnie i myślałam, że mam poukładane życie do samej śmierci" to mnie coś strzela. Wiem, że każda z nas chciałaby mieć poukładane życie, wiem że facet to miał być ten jedyny na życie, ale to co pisze Emczii to taki błąd w założeniach. Była w związku, nie wyszło, bo tak się w życiu po prostu czasami dzieje. Nie można włożyć swojego życia i losu w cudze ręce i uzależnić wszystkiego od drugiej osoby. Zrobiłam podobnie i zniszczyło mnie od środka i muszę się odbudować. Wiem co przeżywa Emczii, też mam depresję, pierwszych kilka miesięcy to był dramat, musiałam sama często siebie przekonywać żeby z sobą nie skończyć i nie zrobić sobie krzywdy. Też zaliczyłam psychiatrę, psychologa i psychoterapeutę, też dostałam leki i też depresja budzi się ze mną każdego ranka. I każdego ranka bierzemy razem prysznic i czasami zjemy śniadanie. To choroba, a chorobę się leczy, ale same leki nie pomogą. I porady w stylu, idź pobiegaj i wyjdź do ludzi też gówno dają. Należy walczyć w środku i  chciałabym o tym z Emczii pogadać smile
Tak, też myślę czasami o tej dziewczynie, pisała że dla własnego dobra chciałaby iść do szpitala i mam nadzieję że tam trafiła.

Aaaaaa, myślałam, że z tą liną, to przenośnia lol Ja jeszcze nie potrafię mówić o byłym używając jego imienia. Zawsze jest to były lub ex. Nie umiem jeszcze powiedzieć, że Łukasz to, to czy tamto. Nie przechodzi mi przez gardło. No, ale i tak pod tym względem zrobiłam mały postęp, bo jeszcze jakiś czas temu ogólnie reagowałam alergicznie na to imię, a że Łukasz jest imieniem dość popularnym, to zdarzało mi się, że musząc zwrócić się do kogoś w ten sposób za każdym razem w mojej głowie było nawiązanie do ex i szpila. A teraz jak ktoś jest Łukaszem, to po prostu jest Łukaszem. Imię jak imię. Tylko w kwestii ex jeszcze nie potrafię po imieniu. Jeśli czytasz wątek, to wiesz, że w ubiegłą sobotę spotkałam się z pewnym chłopakiem. Tak totalnie niezobowiązująco w ramach wyjścia do ludzi i on też był Łukaszem. Nie było dramatu z tego powodu smile
Co do oddawania w czyjeś ręce swojego życia i losu, to ja też tak zrobiłam i nauczona na błędzie w pełni się zgadzam, że nie należy tak robić. Cała moja teraźniejszości i przyszłość była związana z ex. Budowa domu, dzieci, wszystko, po prostu wszystko. Nawet mieliśmy własny interes rozwinąć. Nie miałam nawet jednego planu na przyszłość, który nie byłby z nim związany. Kiedy odszedł, to odeszły razem z nim  wszystkie moje plany na przyszłość. Patrząc przed siebie widziałam jedną, wielką, czarną dziurę. Czułam się jak dziecko, które straciło poczucie bezpieczeństwa i jest tak zdezorientowane, że nie ma pojęcia w którą stronę zrobić choćby pół kroku. Także odradzam takiego uzależniania wszystkiego od drugiej osoby, bo jak jest dobrze, to jest dobrze, ale jeśli źle się zadzieje i dana osoba postanowi ewakuować się z naszego życia, to razem z nią znika całe podłoże na którym stoimy. Qaqa, jak na 7lat związku, to radzisz sobie bardzo dobrze po rozstaniu. Przeszłaś swoje i nie wątpię, że walczysz dalej o siebie, ale najważniejsze, że walczysz, idziesz do przodu, robisz postępy. No i szacun za to, że poradziłaś sobie kiedy ex raczył się odezwać bo uznał, że powinniście porozmawiać. "O niczym ważnym, ale powinniście" smile Myślę, że wiele kobiet na twoim miejscu nie potrafiłoby tak asertywnie odmówić.

2 940

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
kamcia5556 napisał/a:

Tez mi ona chodzi po głowie..w sumie nie ma co sie dziwić ze sie zrazila..pewne dwie osoby niezle sobie na niej poużywały..tak mnie to wkurzylo..zamiast sie skupić na tym co kobieta przechodzi to tych wzielo na umoralnianie ze bez gumki sie nie daje..mam nadzieje ze u niej wszystko w porządku i ze jeszcze sie odezwie..

Coś wątpię, żeby się odezwała biorąc pod uwagę jak została potraktowana. Zresztą już kilka razy była tu "nawoływana" i dalej cisza. W sumie nie dziwię się. Powstała gównoburza zamiast wsparcia i każdy na jej miejscu by uciekł.

2 941

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Ja tez mysle ze ona sie juz nie odezwie..sama po czyms takim bym juz wiecej nie napisala..jak sobie o tym przypomne to tak mi ciśnienie skacze ze szok..dla mnie to nic takiego dziwnego ze zaczęła ze swoim partnerem uprawiac seks bez zabezpieczenia,chciala z nim byc a on niby chcial byc z nią, chcieli miec dziecko,no a zeby miec dziecko to trzeba bez zabezpieczenia. Niektorym ludziom bardzo łatwo sie ocenia innych..moj byly tez gadał o dzieciach i ja tez byłam pewna ze chce miec ze mna dziecko..bo dlaczego mialam tak nie sądzić? Skoro wyraźnie dawał mi to do zrozumienia.
Ja na imię mojego mylego jeszcze reaguje baaaaardzo alergicznie..praktycznie tego imienia nie wymawiam..jest to były albo ten kretyn hehe big_smile a jak ktos przy mnie powie to imie to mnie jeszcze krew zalewa niestety,a to tez dosc popularne imię..

2 942

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Od wczoraj u mnie ciemno i leje. Tak ma być do poniedziałku włącznie... Nic mi się dziś nie chce. Chyba dobiorę się do czekolady.  Znów utyję i tym razem już nie będę tego mogła zrzucić na byłego smile

2 943

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

U mnie wczoraj caly dzień lało,dzis od rana było słonecznie ale cos się chmurzy..ja niestety czekolady nie mam sad więc sie nie odbiorę..ale mam pączka! Z czekoladą! To nawet lepiej big_smile

2 944

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Edyszko, jakoś tam sobie radzę smile bardzo miło przeczytać twoje słowa, że sobie dobrze radzę bo tak jak każdej z nas łatwo nie jest. Czasami zdarza mi się, że usiąde i myślę i myślę o tym co spotkało mnie, Was i mnóstwo osób na tym forum w kontekście powierzania życia w czyjeś ręce. To o czym pisałaś. Poznajesz kogos, rodzi się uczucie, tworzy się związek, pojawiają się wspólne plany, nadzieje, marzenia, niektóre się realizują, ślub, dzieci, kolejne plany i marzenia, takie wspólne i nagle bach. Odejście standard, odjeście z fajerwerkami na tydzień przed ślubem, odejście ze świńską mordą od żony i dzieci do kochanki, bo motyle w burzchu. Wydarzyło się. A druga strona zostaje, tak jak pisalaś, bez planów i wspolnych marzeń, tylko z tą czarną dziurą. I teraz co mnie zastanawia... To jak znaleźć balans i złoty środek w budowaniu relacji. Jedno podejście, zachować odrębność, zachować swoje ja czyste i klarowne, tak żeby czyjeś odejście pomimo cierpienia nie prowadziło do najgorszych scenariuszy. Nie uzależniać życia od drugiej osoby. A z drugiej strony jak? Idea związania z kimś swojego życia, zwłaszcza w przypadku ślubu, na dobre i złe, na uczuciach, zaufaniu. Przecież chce się coś budować z tą drugą osobą, chce się wierzyć że jest i będzie w naszym życiu. Bo jak budować licząc się z tym że w każdym momencie ktoś może odejść? Macie na to jakieś przemyślenia? Bo pomimo tego, że chyba nie jestem jeszcze gotowa na nowy związek, to często głowę zaprzątają mi takie ogólne przemyślenia o życiu i związkach smile bo chciałabym żeby to rozstanie czegoś mnie nauczyło, a nie tylko tolerancji na ból nie do zniesienia.

Dziś też u mnie deszczowo i też trochę smutno, aleee pozwoliłam sobie trochę podjeść dobroci, najwyżej weczorem dam sobie lekki wycisk jeśli wygramolę swój tyłek na siłownię. Niestety aura za oknem nie będzie przez najbliższe miesiące napawać optymizmem, więc będziemy musiały znaleźć sposoby i dzielić się tutaj nimi wink jak sobie radzić ze smuteczkiem pomimo deszczu, chłodu i pochurnego nieba smile Pozdrowienia z nad ciekawej książki smile

2 945

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Powiem Ci Qaqa ze tez pare razy zdarzylo mi o tym myśleć..wg mnie nie mozna budować związku i ciągle myśleć ze nam sie nie uda..to jest wtedy zycie w ciągłym strachu a to nie pozwoli nam byc szczesliwymi kobietami i stworzyc szczesliwego związku..trzeba jednak zaufac partnerowi, co po naszych przejsciach łatwe nie będzie..nie wiem,trudny temat..musze sie nad tym pozastanawiać..

2 946

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Witajcie. Zyje... wink  jestem sama tak jak przewidzialam , ale o dziwo lepiej sie czuje niz ostatnio. Zrobilam generalne porzadki w mieszkaniu , odswiezylam swoj tel a teraz siedze w fotelu i odpoczywam bo zaraz wezme sie za paznokcie.  Znajduje sobie zajecie zeby nie zwariowac i narazie jest ok. Nic nie pilam jesli by ktos pytal i raczej nie bede oprocz herbatki z miodem oczywiscie. Jestem dziwnie spokojna. Wiadomo mysle , jest mi przykro ale powtarzam sobie tak jak radzilyscie ze jego nie ma, odszedl i moj placz i zamartwianie sie nic nie zmieni. Trzeba przetrwac.

2 947

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

No i brawo Kamis smile dzielna dziewczynka smile ja wieczor spędzam u siostry, przy piwku..dzis mi na przemian smutno i obojętnie..dziwnie tak..ale przeważające uczucie to mimo wszystko obojętność takze nie jest tak źle smile

2 948

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Hej Kochane smile jestem smile ostatnio jestem trochę przymulona, nie wiem czy to kwestia leków ale ciagle bym spała. Na szczęście juz jem i nie jest mi niedobrze. Czuje lęki nadal. Stram sie czymś zajmować ale rożnie wychodzi.
Qaqa, hej ! No masz racje, ciagle wracam do przeszłości, ale to chyba dlatego ze mieszkam w domu a tak bardzo ciągnie mnie aby mieszkać samej. Tesknie za tamtym życiem. Co będę ukrywać ale tez staram sie myslec ' a moze czeka mnie cos lepszego, ktos kto na prawdę bedzie mnie kochał' sama wiesz jak to jest gdy ma sie depresje - leki jakoś super u mnie nie działają, no ale moze musze poczekać na efekty. A Tobie zazdroszczę tej postawy - bo mimo większego stażu, depresji, tego ze zostałaś sama z firma - jesteś silna - bo to widać od początku. Fajnie ze jesteś z nami smile
Kamis, super ze dajesz radę sama. Ja dzis zaczęłam tęsknić, lubię jesień a rok temu wprowadzaliśmy sie do mieszkania - i to mnie boli. Minął rok - nas juz nie ma.
U mnie tez pochmurno i zimno, wróciłam właśnie od cioci, za chwile biorę kąpiel i będę sobie leżeć i oglądać seriale - czyli standard od 5 miesięcy. Aaaaaa byłabym zapomniała - dzisiaj moja miesięcznica !

Ps. Właśnie sobie uświadomiłam ze nie płakałam od paru dni, Czyli jakies postępy są smile

2 949

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Brawo emczi jestem dumna;) u mnie miesiecznica minie 15 wrzesnia a dziwo w dzien imorezy urodzinowej mojej przyjaciolki;) mi jeszcze zdarza sie plakac ale to nie jest juz histria tak jak bylo. Nie wiem w sumie co czuje tesknie wiadomo ale jakos tak spokojniej. Nie korci mnie zeby napisac . To chyba dobrze. Z kazdym dniem uswiadamiam sobie ze jego nie ma i nie bedzie. Nie chcial, nie staral sie, nie chcial sie zmienic i chyba te slowa sobie nad lozkiem powiesze. Bedzie lepiej emczii zobaczysz

2 950

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Ja dziś przeleżałam z kotem cały dzień smile Pożarłam też całą czekoladę, a ćwiczyć, to mi się nie chciało smile Mam zadatki na grubą, starą pannę z kotem big_smile @ Qaqa, co do twojego pytania, to nie znam na nie odpowiedzi, mimo że też już kilka razy się nad tym zastanawiałam. Kiedyś miałam swoją wizję miłości, związku, relacji damski - męskich, ale w momencie kiedy moja wielka miłość postanowiła odejść, to ta wizja legła w gruzach. Rozsypała się w drobny mak. Zawsze zdawałam sobie sprawę, że życie to nie telenowela brazylijska i żeby związek przetrwał do grobowej deski, to trzeba nad tym związkiem pracować, ale byłam pewna, że jeśli zdarzy nam się ta prawdziwa miłość i będziemy z siebie dużo dawać, to uczucie pokona wszystko. Będzie lepiej, gorzej, a czasem nawet kryzysy się pojawią, jak to w życiu, ale ze wszystkiego wyjdzie się obronną ręką. Dlatego tak walczyłam o mój związek aż do wykończenia się fizycznie i psychicznie, bo naiwnie myślałam, że to kryzys z którego wyjdziemy. Na milion sposób tłumaczyłam jego zachowanie, tylko nie na ten właściwy, że już mu się "przejadłam", bo miałam w głowie wspomnianą wyżej wizję miłości i związku. Przekonałam się, że to było naiwne myślenie, padły też wszystkie moje plany i zobaczyłam przed sobą ciemność. I w związku z tym nie umiem teraz odpowiedzieć na pytanie co robić, żeby będąc w związku jednocześnie potrafić oddzielić murem swoje życie od życia faceta, żeby w przypadku jego ewentualnego odejścia nie stracić podłoża pod nogami. Tak się chyba nawet nie da, bo nie można będąc w związku trzymać dystansu. Będąc razem tworzy się w pewnym sensie jedność, wcześniej czy później pojawiają się wspólne plany, zaufanie do drugiego człowieka. A z drugiej strony z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że nawet jak jest wielkie bum, człowiek daje z siebie wszystko, a ta druga osoba rzuca obietnicami, robimy wspólne plany itp. to i tak nie daje, to gwarancji, że ten człowiek nie ewakuuje się z naszego życia.  Także nie znam odpowiedzi na to pytanie. Wiem tylko, że mi teraz będzie bardzo trudno zaufać.

2 951

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Skoro Edyszka nie zna to ja tym bardziej;)
8.30 niedziela a ja na nogach wink w kalendarzu zapisać bo święto;) wczorajszy wieczór upłynął mi nawet fajnie samej i to bez kropli alkoholu ( wiem brzmię jak na spotkaniu AA,) . Muszę sobie robić takie soboty częściej wink owszem myślałam ,ale po raz pierwszy od tych 3 tygodni nie miałam nadzieję że napiszę i na to nie czekałam ( albo mi się wydawało). Wiem że długa droga przede mną i pewnie nie raz upadne ale wiem że mam kogoś kto mnie podniesie , mam prawdziwych przyjaciół , którym nie przeszkadza mój dół, wysłuchają, doradza, a nawet i kopną jak trzeba. Sama też czuję że dam radę i za jakiś czas będę szczęśliwa.

2 952

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Kamis super,ciesze sie ze wieczór udany smile mnie przed samym zaśnieciem dopadł jakiś smutek..tak to chyba będzie jeszcze przez jakis czas..ale szybko sobie poszedł i dziś go juz nie ma wink Pewnie ze będziesz szczęśliwa, nie ma innej opcji smile

2 953

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Mnie dopadł po przebudzeniu. Sama w mieszkaniu, w wielkim łóżku. Ale już jest ok , mam kota.
Edyszka czy Twoje koty są w domu? Czy też buszują ci nad razem? Przez pierwszy miesiąc to spać z nim nie mogłam do 3 w nocy bo wszędzie wlezie , teraz już śpi w nocy ale od 6 rano to mam już pobudkę. Też tak masz?

2 954

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
kamis.89 napisał/a:

Edyszka czy Twoje koty są w domu? Czy też buszują ci nad razem? Przez pierwszy miesiąc to spać z nim nie mogłam do 3 w nocy bo wszędzie wlezie , teraz już śpi w nocy ale od 6 rano to mam już pobudkę. Też tak masz?

Zacznę od tego, że mój kot ze mną śpi. Zwykle idzie na łóżko od razu, kiedy widzi, że się kładę, ale czasem zdarza mu się gdzieś tam zasnąć, np. na fotelu i przychodzi na łóżko, kiedy się obudzi. Wtedy mnie budzi, bo on ma tendencję do spania jak człowiek czyli głowa na poduszce i nakryty po szyję smile Trąca mnie łapą, albo miauczy, żebym mu podniosła kołdrę smile Z tym, że ten kot ma już 5 lat więc ja jestem przyzwyczajona do jego zachowań i mi one nie przeszkadzają. Nawet jak mnie obudzi, to po chwili zasypiam, a czasem to przez sen mu tę kołdrę podnoszę i później nawet tego nie pamiętam. Zdarza mu się w nocy wstać i chodzić po mieszkaniu, ale jest na tyle cicho, że mnie nie budzi, bądź częściowo, to co powyżej - jestem przyzwyczajona i nie słyszę. Wstaje dość wcześnie, pochodzi po mieszkaniu, później wraca na łóżko jeśli ja jeszcze śpię. Od czasu do czasu zdarza mu się coś zbroić ( ale rzadko), np. w środku nocy coś rzuci bądź przewrócił i huk mnie stawia na nogi, albo ostatnio musiałam wstać, żeby ściągnąć go z parapetu, bo ptaki za oknem zobaczył i zaczął szaleć wśród doniczek. Kilka razy zdarzyło mu się zrzucić jakiś kwiat i potłuc doniczkę, ale od chwili kiedy zrobiłam odstępy spore między kwiatami i może swobodnie między doniczkami przechodzić, to jest ok. Kocia natura smile

2 955

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

"Czy zastanawiałaś się jaki sens ma to, że kolejny dzień przez niego płaczesz? Jaki jest sens w tym, że tracisz swoje życie, kolejne dni, minuty i godziny, mimo, że "dzięki niemu" straciłaś ich już wystarczająco dużo? Udowodnił Ci to swoim zachowaniem, tym jak Cię potraktował, co zrobił i jak to wszystko co Was łączyło zakończył... Chcesz nadal po nim płakać?
Dziewczyno, ten chłopak nie był TYM, o którym marzysz. Ten chłopak nie dawał Ci kwiatów, nie szanował Twoich uczuć, nie był z Tobą fair... Tak, wiem że go kochałaś i nadal kochasz oraz, że ta myśl rozrywa Ci serce na miliony kawałków... Tłumaczysz sobie teraz jego zachowanie, próbujesz racjonalnie wyjaśnić jak to się stało i dlaczego. Być może nawet bierzesz na siebie całą winę mimo, że zwykle leży ona gdzieś po środku...
Wiem, że analizujesz teraz każdą dobrą wspólną chwilę. Wracasz myślami do czasów gdy było dobrze- na prawdę dobrze. Do chwili Waszego poznania, pierwszej randki, pocałunku, wspólnej nocy. Pamiętasz każdy szczegół i każdą chwilę bo zwyczajnie się zakochałaś. Byłaś pewna, że to na zawsze. Oczami wyobraźni widziałaś jak jak się wspólnie starzejecie i trzymacie za ręce patrząc na wnuki. Skończyło się inaczej. Mimo pięknego początku, uczucia i starań.
Widać tak miało być... Być może ten przystanek, rozdział był potrzebny Twojemu życiu. Nic nie dzieje się bez przyczyny. Nie kochamy bez niej, nie rozstajemy się bez niej. Każdy człowiek na naszej drodze ma nas czegoś nauczyć- o życiu i o nas samych. Ten okazał się tylko krótką lekcją a nie resztą Twojej książki...
Rozwiedziona.pl"

Mój sposób żeby nie płakać? Zrób dobie rzęsy wink w obawie, że się zniszczą nie zaryzykujesz ryku ...
Zastanawialysmy sie jak zareagujemy widząc pierwsze zdjęcie jego z nową dziewczyną... ja na władne życzenie (tak wiem niepotrzebnie tam zajrzałam) dziś natknęłam się na taki foto. Ukłucie w sercu - mega szczególnie przy komentarzach jego znajomych jaka piękna para a jak się zmienił itp czy przy komentarzu jego mamy E tak bardzo się cieszy. Mam rzęsy - nie płacze i czytam kolejny raz przytoczone na początku postu słowa ...

2 956

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Aleja,co Cie podkusiło zeby tam zajrzeć..ech..trzymaj sie kochana..no takie to niesprawiedliwe ze oni sobie układają zycie a my?składamy się do kupy..dużo juz przeszlas,przejdziesz i przez to..a fragment ktory zamiescilas trafiony w punkt..będę do niego często wracała..powtórzę- trzymaj się, jestesmy z Tobą..

2 957

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
aLeja napisał/a:

"Czy zastanawiałaś się jaki sens ma to, że kolejny dzień przez niego płaczesz? Jaki jest sens w tym, że tracisz swoje życie, kolejne dni, minuty i godziny, mimo, że "dzięki niemu" straciłaś ich już wystarczająco dużo? Udowodnił Ci to swoim zachowaniem, tym jak Cię potraktował, co zrobił i jak to wszystko co Was łączyło zakończył... Chcesz nadal po nim płakać?
Dziewczyno, ten chłopak nie był TYM, o którym marzysz. Ten chłopak nie dawał Ci kwiatów, nie szanował Twoich uczuć, nie był z Tobą fair... Tak, wiem że go kochałaś i nadal kochasz oraz, że ta myśl rozrywa Ci serce na miliony kawałków... Tłumaczysz sobie teraz jego zachowanie, próbujesz racjonalnie wyjaśnić jak to się stało i dlaczego. Być może nawet bierzesz na siebie całą winę mimo, że zwykle leży ona gdzieś po środku...
Wiem, że analizujesz teraz każdą dobrą wspólną chwilę. Wracasz myślami do czasów gdy było dobrze- na prawdę dobrze. Do chwili Waszego poznania, pierwszej randki, pocałunku, wspólnej nocy. Pamiętasz każdy szczegół i każdą chwilę bo zwyczajnie się zakochałaś. Byłaś pewna, że to na zawsze. Oczami wyobraźni widziałaś jak jak się wspólnie starzejecie i trzymacie za ręce patrząc na wnuki. Skończyło się inaczej. Mimo pięknego początku, uczucia i starań.
Widać tak miało być... Być może ten przystanek, rozdział był potrzebny Twojemu życiu. Nic nie dzieje się bez przyczyny. Nie kochamy bez niej, nie rozstajemy się bez niej. Każdy człowiek na naszej drodze ma nas czegoś nauczyć- o życiu i o nas samych. Ten okazał się tylko krótką lekcją a nie resztą Twojej książki...
Rozwiedziona.pl"

Mój sposób żeby nie płakać? Zrób dobie rzęsy wink w obawie, że się zniszczą nie zaryzykujesz ryku ...
Zastanawialysmy sie jak zareagujemy widząc pierwsze zdjęcie jego z nową dziewczyną... ja na władne życzenie (tak wiem niepotrzebnie tam zajrzałam) dziś natknęłam się na taki foto. Ukłucie w sercu - mega szczególnie przy komentarzach jego znajomych jaka piękna para a jak się zmienił itp czy przy komentarzu jego mamy E tak bardzo się cieszy. Mam rzęsy - nie płacze i czytam kolejny raz przytoczone na początku postu słowa ...

Jak to czytałam, to przeszły mnie dreszcze, bo pomyślałam jaka by była moja reakcja na takie widoki. Myślę, że w moim przypadku pomalowane rzęsy by nie pomogły. Za wcześnie na takie widoki, za wcześnie... I jeszcze te zachwyty znajomych i rodziny w komentarzach. Nawet nie wiem co ci napisać, bo zdaję sobie sprawę, że coś takiego boli jak jasna cholera. Trzymaj się, za jakiś czas będzie lepiej, a druga strona medalu jest taka, że masz to już za sobą, a ja, kamcia czy kamis dopiero doświadczymy takich "atrakcji".

2 958

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Aleja, pomysł z rzęsami świetny, też praktykuję smile pełny make up to zero ryku. co do zajrzenia, sama nie wiem. Nie napiszę Ci, że po co zajrzałaś, bo to była twoja decyzja i taką podjęłaś licząc się z tym że może zaboleć. I dobrze że ukłuło a nie rozwaliło smile Wkleiłaś bardzo fajny i pomocny tekst, przyda się, dzięki.

E tam, kamcia, to nie jest niesprawiedliwe, to jest normalne. Nie istnieje pojęcie sprawiedliwości w kontekście związków. No bo co jest sprawiedliwe? Mogli nie krzywdzić, jasne. Ale sprawiedliwie byłoby w momencie bycia ze sobą do końca życia? Z pełnym gwarantem szczęścia w pakiecie? Chyba taka jest kolej rzeczy, ten co odchodzi, podjął decyzję, bo czegoś nie czuł, nie dźwignął odpowiedzialności i jeszcze innych milion powodów - ale w to nie wnikam. Jakbyśmy to my zostawiły swoich facetów to też byłoby niesprawiedliwe? Taka kolej losu i trzeba z tym też się pogodzić i poczekać aż dla nas też wyjrzy słońce smile Trzymajcie się cieplutko smile

2 959 Ostatnio edytowany przez aLeja (2017-09-03 14:59:54)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Ja poszłam jeszcze o krok dalej bo zrobiłam sobie rzęsy 3D i na tyle podoba mi się efekt, że nie chce go zniszczyć płaczem - a taka ilość wody im może nie posłużyć;)

Edyszko nie wiem właściwie czy kiedyś byłby odpowiedni moment. Moze gdybyśmy były juz w innych szczęśliwych związkach, bo dopóki jesteśmy same i nie jest nam to obojętne to zawsze będzie za wcześnie ... u mnie w przyszłym tyg będzie dopiero 3 miesiące. Ale cóż muszę to wziąć na klatę... dla niego jestem juz wspomnieniem i on dla mnie tez powinien być, ale nie umiem tak szybko wykreślać ludzi ze swojego życia ...

Zapisałam się na kurs pokochaj siebie w 30dni - czas ogarnąć własną pewność siebie, bo podobno ludzie ranią nas tylko na tyle na ile im na to pozwolimy ... dziękuje za Wasze wsparcie - jest mi dziś wyjątkowo potrzebne !

2 960

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Hej hej hej smile
U mnie dzisiaj deszczowo, cały dzień leze w łożku i jak czytam Edyszka o Twoim kocie to coraz bardziej utwierdzam sie w przekonaniu ze chce mieć kociaka.
Aleja, świetny tekst smile chciaż przyznam szczerze ze buszując w internetach juz tyle czasu przeczytalam wiele podobnie motywujących, ale im więcej tym lepiej smile dzięki za niego smile - robie screena.

Jak Wam mija niedziela ?

2 961

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Aleja, tez planuje zrobić rzęsy smile a i jeszcze grzywkę, ale nie taka prosta tylko taka na boki, lekką. I moze troszkę rozjaśniłabym włosy - czyli ogólnie mówiąc - czas na zmiany. A jak to mówią - nowe włosy - nowe życie smile

2 962

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Qaqa masz rację ze taka kolej rzeczy,ale ja mimo to uważam ze to jest niesprawiedliwe ze oni się świetnie bawia,a np. Edyszka  mocno podupadla na zdrowiu,Emczii popadla w depresje a ja czasem budze sie rano cała obolała,gdzie boli mnie nawet język-a ja nawet nie wiedziałam ze język tak może boleć.. tak,może za parę miesięcy powiem inaczej,ze tak to juz jest,ale teraz mimo ze uwazam ze masz rację, to odczuwam to jeszcze jako niesprawiedliwosc smile
Emczii bierz kociaka,nie ma nic lepszego!ja mam czarną diablice którą kocham mimo tego ze lubi czasem ugryźć big_smile Wiele jej zawdzięczam, był moment jakby wyczuwala ze jestem nieszczęśliwa bo chodziła za mną i próbowała rozbawic i chciala dawać buziaki big_smile Druga kicia jest juz troche staruszką,ciągle śpi,ale jest kochana. Zmiana fryzury to tez dobry pomysł, zawsze poprawia humor smile

2 963

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
kamcia5556 napisał/a:

Qaqa masz rację ze taka kolej rzeczy,ale ja mimo to uważam ze to jest niesprawiedliwe ze oni się świetnie bawia,a np. Edyszka  mocno podupadla na zdrowiu,Emczii popadla w depresje a ja czasem budze sie rano cała obolała,gdzie boli mnie nawet język-a ja nawet nie wiedziałam ze język tak może boleć.. tak,może za parę miesięcy powiem inaczej,ze tak to juz jest,ale teraz mimo ze uwazam ze masz rację, to odczuwam to jeszcze jako niesprawiedliwosc smile

Ja też uważam, że to niesprawiedliwe i nie chodzi mi tu już nawet o żale do ex, wypominanie mu wszystkiego szczegół po szczególe, albo uważanie, że powinien się męczyć, ale dalej być ze mną. Po prostu biorąc pod uwagę jak wiele z siebie dałam ( nawet kosztem własnego zdrowia), a za to spotkał mnie bolesny kop, to nie potrafię powiedzieć, że spotkała mnie życiowa sprawiedliwość od losu. Kiedy aLeja kilka miesięcy temu pierwszy raz tu napisała swoją historię, to  moje słowa brzmiały, że została potraktowana jak plasterek na ranę i dodałam, że wg mnie facet nie zrobił tego specjalnie. On był w porozstaniowym amoku i sam nie wiedział co robi. Prawdopodobnie dopiero teraz wybrał dziewczynę do której coś poczuł, bo wcześniej po prostu nie był sobą. Może mu się wydawało, że coś czuje, może był zauroczony, a będąc po rozstaniu potrzebował bliskości więc na jakiś czas przytulił się do aLeji. Czy jest sens z tym walczyć? No nie. Stało się i trzeba zaakceptować, ale czy aLeję spotkała sprawiedliwość? Nie.

kamcia5556 napisał/a:

Emczii bierz kociaka,nie ma nic lepszego!ja mam czarną diablice którą kocham mimo tego ze lubi czasem ugryźć big_smile Wiele jej zawdzięczam, był moment jakby wyczuwala ze jestem nieszczęśliwa bo chodziła za mną i próbowała rozbawic i chciala dawać buziaki big_smile Druga kicia jest juz troche staruszką,ciągle śpi,ale jest kochana.

Mój kot dostawał ataku paniki za każdym razem kiedy wyłam jak szalona za ex. Biegał za mną, miauczał, wspinał się na mnie, na ręce chciał.

kamcia5556 napisał/a:

Zmiana fryzury to tez dobry pomysł, zawsze poprawia humor smile

No chyba, że fryzjer coś spier....li big_smile Chętnie bym już ścięła moje długie kudły.

2 964 Ostatnio edytowany przez Edyszka (2017-09-03 19:27:15)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
aLeja napisał/a:

Edyszko nie wiem właściwie czy kiedyś byłby odpowiedni moment. Moze gdybyśmy były juz w innych szczęśliwych związkach, bo dopóki jesteśmy same i nie jest nam to obojętne to zawsze będzie za wcześnie ... u mnie w przyszłym tyg będzie dopiero 3 miesiące. Ale cóż muszę to wziąć na klatę... dla niego jestem juz wspomnieniem i on dla mnie tez powinien być, ale nie umiem tak szybko wykreślać ludzi ze swojego życia ...

Masz rację, że na takie informacje zawsze będzie za wcześnie. Chyba, że tak jak napisałaś byłybyśmy już w szczęśliwych związkach, albo przelałoby się już tyle wody w Wiśle, że z perspektywy czasu byłoby nam to już obojętne. Też mam ten problem, że nie potrafię tak szybko wykreślać ludzi i nie mówię tu tylko o ex. Ja po prostu szybko przywiązuję się do ludzi, a to błąd.

2 965

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Przyjęło sie ze koty sa glupie i nieczułe..nie wiem kto głosi takie mądrości..kociaki doskonale wyczuwają nasze emocje..nigdy nie zapomnę jak trzy lata temu musiałam uśpić moją kochaną śliczną rudą kotkę bo byla bardzo chora i właściwie umierała na moich oczach.. kotka się ze mną dzień przed śmiercią pożegnała i miała wtedy łzy w oczkach. Po kilku  dniach poszłam do siostry ktora ma taką samą rudą kotke ( to były siostrzyczki) i ta jej kicia zawsze sie ze mną witała a wtedy zanim do mnie podeszła to patrzyła na mnie tak,jakby czekała aż ją zawołam,normalnie jakby wyczuła że patrząc na nią chcialo mi sie płakać.. takze Emczii szukaj kota,teraz duzo malych kotkow jest wyrzucanych..co chwile widze na fb posty że znaleziono kotk..

2 966 Ostatnio edytowany przez emczii (2017-09-03 20:12:35)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Chętnie bym wzięła, tylko teraz jestem w domu a mama nie chce kota. Ale moze sie zgodzi, poza tym chciałabym jednak sie wprowadzić a cieżko bedzie z kotem. W ogóle to nie wiem jeszcze co z moimi planami ale jestem dość spokojna - chyba musze ochłonąć po tym wszystkim, a ja za bardzo sie nakręcam ze to musi byc JUZ. Musze iść do parcy, studiować, wyprowadzić sie, realizować pasje, cos osiągać, byc najlepsza we wszystkim - a tak na prawdę potrzebuje chwili spokoju, ciagle były te nerwy. On ode mnie wymagał tego wszystkiego co wymieniałam bo jego rodzina jest nastawiona tylko na zysk a ja ze teraz bez pracy i w domu rodzinnym, z dała od miasta to czułam sie gorsza, chce sie rozwijać i zarabiać na siebie ale to trzeba spokojnie, małymi krokami. Ostatnio przecież dużo przeszłam.

2 967

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

No wlasnie,wszystko na spokojnie smile musisz teraz sobie dac ochłonąć po tym wszystkim..przyjdzie czas to sie wyprowadzisz,znajdziesz prace..na razie glęboki wdech i odpoczywasz smile

2 968

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Wieczorami to czuje sie super, mogłabym góry przenosić smile rano bardzo kiepsko. Ale cóż - czas, czas, czas.
Dzisiaj leciała w radiu piosenka Grechuty 'ważne są tylko te dni których jeszcze nie znamy...' - tego musimy sie trzymać smile

2 969

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

U mnie odwrotnie-od wczoraj wieczorami zbiera mi sie na placz a rano jest dobrze..teraz sie polozylam i wzielam sie za ksiazke..fajna jest,ale cos ciezko mi sie skupic.. CZAS-to jest slowo klucz dla nas..kiedys tu pisalam jak moj kuzyn ktory praktycznie przylapal swoja dziewczyne na zdradzie-potrzeba czasu..bylo słabo ale teraz jest juz dobrze,ma kobiete z ktora jest szczesliwy..czyli mozna sobie z tym poradzic..a byl w opłakanym stanie,też miał mysli samobójcze.. Zapomniałam o tej piosence smile racja,tego musimy sie trzymac

2 970

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Oj cos mi slowa ucięło..mialo byc ze kuzyn mi powiedzial ze potrzeba czasu smile cos ten moj telefon mi ostatnio płata figle hehe

2 971

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Tylko ten czas teraz jakoś wolno leci ...

2 972

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
kamcia5556 napisał/a:

U mnie odwrotnie-od wczoraj wieczorami zbiera mi sie na placz a rano jest dobrze..teraz sie polozylam i wzielam sie za ksiazke..fajna jest,ale cos ciezko mi sie skupic.. CZAS-to jest slowo klucz dla nas..kiedys tu pisalam jak moj kuzyn ktory praktycznie przylapal swoja dziewczyne na zdradzie-potrzeba czasu..bylo słabo ale teraz jest juz dobrze,ma kobiete z ktora jest szczesliwy..czyli mozna sobie z tym poradzic..a byl w opłakanym stanie,też miał mysli samobójcze.. Zapomniałam o tej piosence smile racja,tego musimy sie trzymac

U mnie tez wieczory zawsze były najgorsze, "siostro" smile

2 973

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
aLeja napisał/a:

Tylko ten czas teraz jakoś wolno leci ...

Kiedyś "doleci" do momentu, kiedy odetchniemy z ulgą, czego życzę tobie, każdej z was i sobie.

2 974

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Edyszka ja zawsze czulam ze mam gdzies zaginioną siostre big_smile big_smile

2 975

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

https://youtu.be/JhWRht8OF20 Na dobranoc

2 976

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Dzien dobry wszystkim,jak sie zaczal poniedziakek?ja zaraz do pracy,mam dzis druga zmiane..ide z bolącą głową..zdalam sobie sprawe ze aktualnie od jakiegos czasu jestem pomiedzy tęsknotą za byłym a nienawiścią do niego..i nie wiem jak ruszyc do przodu..tkwie w miejscu..i strasznie mnie to wkurza. Tak mysle czy nie poprosze o pomoc moją znajomą ktora jest psychologiem..bo znając siebie moge utkwic w tym jednym miejscu na baaaardzo dlugo..

2 977

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Aleja z nieba mi spadłaś tym cyctatem . Właśnie dziś jestem taka przybita , strasznie tęsknie a tu takie mądre słowa . Dziękuję .
Edyszka. To twój kot jest chyba ewenementem bo mój jest strasznie nieznośny ( w sumie nie moj tylko mamy) . Spi w nocy co prawda , ale 6 rano to juz mampobudke. Dziś tez miałam bo chciał się dobić do pokoju wspólokatorki i miauczał . Na szczęście mam go tylko 2 tygodnie jeszcze , a potem mama go zabiera na tydzień to się wyśpię smile

Dziś jakiś smutek mnie ogarnął , kolejny dzień , który utwierdza mnie , ze on nigdy mnie nie kochał , nie szanował i miał w dupie moje uczucia . Staram się jakoś zaakceptować moje nowe życie , ale jakoś opornie mi idzie . Emczii też chcę iść do fryzjera , ale ja to juz konkret , rozjaśniam moje długie włosy , może jakieś refleksy i podetne trochę . Nie wiem skąd się wzięło , że kobiety po rozstaniu idą do fryzjera i zmieniają wizerunek , jakby z kolejnym cięciem czy farboowaniem znikały wspomnienia . Nowe włosy nowe życie. Ale pomaga bardzo więc się zdecyduję .
Mam nadzieję , że przetrwam dziś jakoś smile

2 978

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
kamcia5556 napisał/a:

Dzien dobry wszystkim,jak sie zaczal poniedziakek?ja zaraz do pracy,mam dzis druga zmiane..ide z bolącą głową..zdalam sobie sprawe ze aktualnie od jakiegos czasu jestem pomiedzy tęsknotą za byłym a nienawiścią do niego..i nie wiem jak ruszyc do przodu..tkwie w miejscu..i strasznie mnie to wkurza. Tak mysle czy nie poprosze o pomoc moją znajomą ktora jest psychologiem..bo znając siebie moge utkwic w tym jednym miejscu na baaaardzo dlugo..

Chyba ktoś tu przesadza... Oczywiście jeśli masz możliwość pogadać ze znajomą, która jest psychologiem, to czemu nie, ale nie pisz mi tu o tkwieniu w miejscu. To nie jest tak, że regulaminowo zaprzeczenie trwa miesiąc, później np. złość dwa tygodnie, następnie smutek również tyle i tyle, a później trzask prasks następuje obojętność i wychodzimy z tego. Tak to nie działa... Kilka dni temu napisałam ci dluuuuuugi tekst o tym jak u mnie to wyglądało. Napisałam to nie żeby sobie popisać tylko, żebyś coś z tego wyciągnęła. Także jeśli zapomniałaś co ja tam pisałam, to wróć do tego tekstu. Ból po rozstaniu nie mija z dnia na dzień, a mieszanie się emocji, to rzecz natutalna. Nie bez powodu często tu pisałyśmy o karuzelach emocjonalnych i sinusoidach. Czego się spodziewasz po miesiącu od rozstania? Ja wtedy jeszcze byłam w emocjonalnej dupie.

2 979

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Ojej tak napisalam..pogadac chce tak po prostu,nie na zasadzie terapii.pamietam co pisalas ale zawsze taka rozmowa moze cos pomóc..wiec jesli mi sie trafi okazja to skorzystam. Tak moze za duzo od siebie wymagam bo juz bym chciala sie poczuc duzo lepiej a nie ze rano jestem wsciekla i latwo mnie wkurzyc byle czym a wieczorem rycze..no tak juz mam..

2 980

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Ja się najbardziej boje dnia kiedy dowiem się , że ma inną , nie wiem chyba wtedy padne całkiem , a wiem , ze to nie uniknione bo przecież całe życie nie będzie sam.. nie wiem jak się na to przygotować hmm/

2 981

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Kamis obawiam sie ze na to sie nie da przygotować..tez sie tego boje no ale coz..

2 982

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Od kilku dni cały czas paskudna pogoda. Ciemno, zimno, leje. Nie wiem jak was, ale mnie taka pogoda strasznie dobija i ściąga mój nastrój poniżej zera. Tzn. jakby w moim życiu wszystko było ok, to ta pogoda by nie miała na mnie aż takiego wpływu, ale jeśli mam moment kiedy wszystko jest pod górę, to pogoda nie pomaga. Nawet nie ćwiczyłam już jakiś czas, bo nie mam weny.

2 983

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
kamis.89 napisał/a:

Ja się najbardziej boje dnia kiedy dowiem się , że ma inną , nie wiem chyba wtedy padne całkiem , a wiem , ze to nie uniknione bo przecież całe życie nie będzie sam.. nie wiem jak się na to przygotować hmm/

Nie da się, albo tak mi się wydaje, bo ostatnio nie myślę zbyt pozytywnie.

2 984

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Edyszka no ja cie rozumiem bo ja od kilku dni tez tak mam..tylko sobie palnąć w łeb..a jeszcze okres sie zbliza a to wiadomo jaki powiduje nastroj. ja zawsze lubiłam jesień ale teraz tez sie jej boje. Dzis u mnie sie zrobilo jakos slonecznie,ale ja i tak srednio..

2 985

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Edyszka mogłabym sie z Tobą zamienić, u mnie rano lało a teraz swieci słońce. Mnie właśnie ono bardziej dobija - ładna pogoda, bo mozna cos zrobić, gdzieś wyjsć a ja wole na leje bo wtedy moje siedzenie w domu jest usprawiedliwione a ja ostatnio to lubię. Chciaż mam w głowie ' weź sie za robotę - zrob cos w końcu'. Staram sie myśleć pozytywnie ale tez to ze moje życie stoi w miejscu, nie pomaga. Ale musze małymi kroczkami - wiem.
Kamcia, daj sobie czas a nie ze od razu myślisz ze Ci przejdzie smile psycholog to dobry pomysł, zawsze to jakaś pomoc. My z dziewczynami po miesiącu to dopiero zaczynałyśmy jazdę bez trzymanki wiec Ty i tak trzymasz sie ok jak na miesiąc po. Ja uważam że trzeba przejść przez te wszystkie etapy, huśtawki itp i to przepracować w sobie zeby kiedyś nie wróciło ze zdwojona siła.

2 986

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
kamcia5556 napisał/a:

Edyszka no ja cie rozumiem bo ja od kilku dni tez tak mam..tylko sobie palnąć w łeb..a jeszcze okres sie zbliza a to wiadomo jaki powiduje nastroj. ja zawsze lubiłam jesień ale teraz tez sie jej boje. Dzis u mnie sie zrobilo jakos slonecznie,ale ja i tak srednio..

Widzę, że nawet okres masz w tym samym czasie co ja big_smile U mnie też się zbliża. A pogoda u mnie dziś taka jakby to był koniec listopada. A nastrój mam taki, że jedyne na co mam ochotę, to zaszyć się pod kołdrą z wielką czekoladą ( której na szczęście nie mam). Też lubiłam jesień, ale ta jesień jest inna...

2 987

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Emczii dzięki za te słowa..ja wiem ze to trzeba wszystko przetrawic,mi siostra tez powtarza zebym sobie dala czas bo za duzo od siebie wymagam..po prostu juz bym chciala miec dobry nastroj a on sie pojawia na dzien czy dwa i potem znowu gorzej..ten psycholog to tak glownie po to,zeby mi tak troche doradzila jak sobie radzic,a ze to moja kolezanka to sobie moge pogadac,tak to bym pewnie nie poszla bo jakos tam tragedii ze mna nie ma..ale mamy razem pracowac w takiej akademii z dziecmi,wiec skorzystam smile moze cos doradzi,jakby co to bede tu pisac wink
Edyszka no za tydzien bedzie okres ale juz od tygodnia mam objawy przedokresowe..piersi to mam takie obolałe ze chyba padne..no i zapewne dlatego tez jestem bardziej placzliwa..mi tez sie czegos chce..czekolada by byla ok,ale tak nie o to mi chodzi..jakies chipsy by bardziej mi podpasowały ale tez nie mam wiec moge ewentualnie sobie wyobrazic jak je jem hehe wink

2 988 Ostatnio edytowany przez Teufel (2017-09-04 18:33:20)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
kamcia5556 napisał/a:

Emczii dzięki za te słowa..ja wiem ze to trzeba wszystko przetrawic,mi siostra tez powtarza zebym sobie dala czas bo za duzo od siebie wymagam..po prostu juz bym chciala miec dobry nastroj a on sie pojawia na dzien czy dwa i potem znowu gorzej..ten psycholog to tak glownie po to,zeby mi tak troche doradzila jak sobie radzic,a ze to moja kolezanka to sobie moge pogadac,tak to bym pewnie nie poszla bo jakos tam tragedii ze mna nie ma..ale mamy razem pracowac w takiej akademii z dziecmi,wiec skorzystam smile moze cos doradzi,jakby co to bede tu pisac wink
Edyszka no za tydzien bedzie okres ale juz od tygodnia mam objawy przedokresowe..piersi to mam takie obolałe ze chyba padne..no i zapewne dlatego tez jestem bardziej placzliwa..mi tez sie czegos chce..czekolada by byla ok,ale tak nie o to mi chodzi..jakies chipsy by bardziej mi podpasowały ale tez nie mam wiec moge ewentualnie sobie wyobrazic jak je jem hehe wink

Nie chcę prorokować,  ale takie zachciewajki pokarmowe to są na początku  ciąży?!

2 989

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Nie musisz prorokowac smile mam za sobą juz kilka miesiączek a jesli nie wiesz to jestem po rozstaniu juz miesiac,a juz trzy tygodnie przed rozstaniem zaczelo sie u nas psuc smile takze akurat ciąży sie nie boje smile

2 990

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Chyba nie da się na ten widok "przygotować" - wczoraj od szoku, smutku przeszłam do śmiechu bo trochę kabaret pod tymi zdjęciami się zrobił wink wolałam się pośmiać niż płakać wink

Kamis cieszę się, że przytoczony przeze mnie cytat pomógł wink lubię wynajdować takie smaczki.

U mnie tez szaro buro i ponuro ... ale zaraz nowa ramówka w tv to będzie co robić wieczorem bez wyrzutów sumienia, ze na dworze piękna pogoda a ja w domu, wiec z dwojga złego pod tym względem koniec lata mi ns rękę ..

Posty [ 2 926 do 2 990 z 5 371 ]

Strony Poprzednia 1 … 44 45 46 47 48 … 83 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026