netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

5 370 odpowiedzi312 326 wyświetleńzałożony przez Agataa93, 09.05.2017

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Strony Poprzednia 1 … 43 44 45 46 47 … 83 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 861 do 2 925 z 5 371 ]

2 861

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Prześledziłam, wiem ze w większości pisałyście o opiniach innych, ale skoro nasza jest inna to powinnismy to zaznaczać. A sama widzisz jaki wydźwięk miały Twoje słowa... dlatego nie mogłam nie zareagować...

2 862

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Dlatego przeprosilam,nie napisalam tego złośliwie..napisalam co sie słyszy gdy ma sie 30 lat i nie układa sie w zyciu osobistym..nie pomyślałam ze musze podkreślać ze to nie moja opinia

2 863 Ostatnio edytowany przez aLeja (2017-08-30 16:46:12)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Spoko- rozumiem. Nie mam żalu. Chodziło mi o to żeby Zaznaczać nie w sensie tu na forum, tylko w życiu - reagować na takie głupoty, które ludzie wygadują. Bo dla wielu osób jest to naprawdę krzywdzące. a wiadomo, że słowo pisane pozbawione intonacji głosu i czasem źle sformułowane itp bywa często opacznie rozumiane przez nas, dlatego myśle ze dobrze ze wyjaśniłyśmy sobie tą kwestię wink

2 864

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
aLeja napisał/a:

Kamcia tekst : jest napewno wielu porządnych facetów NIE rozwodników ... lub trzeba brać co popadnie NAWET rozwodnika z dzieckiem nie zabrzmiał jakbyś nie miała nic do rozwodników .. nie twierdze, że nie jestem na uczulona - wiele razy usłyszałam ze jestem świetna ale szkoda czasu na poznawanie mnie lepiej bo jego mama nie zobaczy mnie w białej sukience albo ze w jego rodzinie nie ma rozwodników. Moze dlatego alergicznie reaguje na takie gadanie.

No właśnie, chyba zbyt alergiczne zareagowałaś smile Pewnie kilka razy usłyszałaś jakiś tekst odnośnie tego, że jesteś rozwódką, który nie był zbyt taktowny i dlatego tak reagujesz. Tu nie chodzi o to, że rozwódki bądź rozwodnicy, to "ludzie gorszego gatunku". Gdybym wyszła za któregoś z moich byłych, to pewnie też bym była teraz rozwódką. Co nie zmienia faktu, że gdybym miała do wyboru kawalera bądź rozwodnika z dziećmi, to wybiorę kawalera. Dlaczego? Dlatego, że uważam, że skoro jest po rozwodzie, to znaczy, że na bank rozwód był z jego winy i nic dobrego mnie z nim nie czeka? A może dlatego, że jeśliby miał dzieci, to bym na nie alergiczne reagowała, bo nie byłyby moje? Nie, nie, nie i jeszcze raz nie. Nie o to chodzi. Rzecz w tym, że ja już swoje przeszłam jeśli chodzi o facetów, a przez ostatniego zdrowie sobie porządnie nadszarpnęłam więc nie chce pakować się w kolejne sytuacje, które w moim odczuciu nie byłyby ciekawe. Facet mając ex żonę, ex teściów, ex szwagrów i szwagierki itp.itd. oraz dzieci, to nie jest facet mający tylko bagaż doświadczeń tylko facet mający rodzinę, którą założył. Znam siebie i wiem, że w takiej sytuacji bym się nie potrafiła odnaleźć. Jak widzisz piszę o trudnej dla mnie sytuacji, a nie o tym, że rozwodnik, to zło wcielone. Sytuacja, a nie człowiek. I zaznaczam też, że piszę tylko i wyłącznie indywidualnie o sobie. Nie twierdzę, że dla innych osób coś takiego, to również byłaby trudna sytuacja. To, że ja bym się w czymś takim nie potrafiła odnaleźć, to nie znaczy, że inni ludzie również. A na koniec dodam jeszcze, że kiedyś spotykałam się z facetem po rozwodzie i wiem jak to wyglądało. Utwierdziło mnie to tylko w przekonaniu, że - nie, nie chcę rozwidnika. I jeszcze dodam, że wyciąganie tutaj twojej historii i eiko, to trochę cios poniżej pasa smile aLeja, aLeja, aLeja, co ci się zadziało smile

2 865

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
kamcia5556 napisał/a:

Edyszka tam wyzej napisalam ze jak Agatek lepiej pozna to moze mu opowiedziec hihi big_smile

No wiem, już to pisałaś big_smile

2 866

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Tez sie cieszę ze sprawa wyjaśniona. To jest trudny temat..ja szczerze mówiąc nie wiem czy bym sie spotykała  rozwodnikiem czy nie..nigdy sie nad tym nie zastanawialam..zapewne jesli facet bardzo by mnie zainteresowal to bym nie patrzyla czy rozwodnik czy nie..a na chwile obecną to ja juz w ogóle nic nie wiem i sie nie wypowiadam bo znowu cos palne nie tak..ostatnio cos mi sie zdarza niestety..tlumacze to gorszym samopoczuciem

2 867

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Edyszka jak najbardziej rozumiem Twój tok rozumowania i Szanuje zdanie wink chodziło mi o generalizowanie, że rozwodnicy to już coś "gorszego" co nas może spotkać wink ale koniec ciężkich tematów

Powróciłam znad morza i cholercia powiem Wam, że zmiana otoczenia na dłużej dobrze robi człowiekowi. Mniej kojarzących sie miejsc, faktów, czynności itp. Gorzej że z wakacji się wraca, ale cóż - pracy nad sobą cześć dalsza wink

2 868

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

https://youtu.be/3vurIbJo3sY  big_smile

2 869

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Fajna pioseneczka..no cóż..ja miałam takiego brzydala..mam wzrostu 168cm a on byl chyba równy ze mną a moze o 2 cm wyzszy a u mezczyzny przyjęło sie ze to niski wzrost..do tego mial krótka szyje,dosc dużą głowę, dlugi tułów i krotkie nóżki..do tego brzuszek a'la ciążowy i owłosione plecy..tylko krzywego nosa nie miał..i tez źle na tej znajomosci wyszłam..mi te cechy ktore opisałam nie przeszkadzaly u niego i nie przeszkadzaja u mężczyzn ogólnie- podkreslam od razu bo zaraz znowu ktos sie obrazi..i nie uwazam ze przez to mezczyzna jest brzydki..po prostu moj byly nie był specjalnie atrakcyjny,moj znajomy, jak juz sie rozstalismy,mi napisal ze to byla taka piz..a jak sie na niego patrzylo..no cóż, mi sie cos w nim podobało, myslalam ze to dobry człowiek..no ale piosenka fajna,troszke sie pośmiałam smile

2 870

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

A ja dalej kiepsko..jak pomysle ze go juz nigdy nie bedzie w moim zyciu to od razy łzy sie cisną do oczu..dzis bylam zmuszona byc w okolicy jego domu..myślałam ze umrę..ludzie na mnie patrzyli jak na wariatke bo ja normalnie szlam i płakałam..potem marzyłam ciśnienie- miałam mocno podniesione i szybki puls..no..jest słabo..

2 871

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Tę piosenkę na fb udostępnił mój znajomy z dopiskiem, że dedykuje ją wszystkim samotnym kobietom więc rozumiem, że to była aluzja, że jak kobieta sama, to pewnie dlatego, że rozgląda się za facetami wyglądającymi niczym Paweł Deląg za czasów swojej młodości i żaden jej nie pasuje, bo każdy zbyt brzydki. No ale pomijając dedykację, to uśmiałam się oglądając to smile A jeśli chodzi o mnie, to facet nie musi fizycznie wyglądać jak chodzące cudo, ale musi być zadbany. Jak widzę niechluja, któremu wszystko jedno w co jest ubrany i mogą to być nawet stare portki i brudne buty, a do tego, np. zęby pozostawiające wiele do życzenia, to nawet gdyby był piękny, to mnie odrzuca.

2 872

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
kamcia5556 napisał/a:

A ja dalej kiepsko..jak pomysle ze go juz nigdy nie bedzie w moim zyciu to od razy łzy sie cisną do oczu..dzis bylam zmuszona byc w okolicy jego domu..myślałam ze umrę..ludzie na mnie patrzyli jak na wariatke bo ja normalnie szlam i płakałam..potem marzyłam ciśnienie- miałam mocno podniesione i szybki puls..no..jest słabo..

Mi się zdarzało, że np. będąc w galerii skręcałam do kibla, żeby zamknąć się w kabinie i poryczeć, bo nie chciałam wybuchnąć płaczem wśród ludzi. Kiedyś wchodzę do sklepu. Pani pracująca tam układała płyty na półce i do mnie DZIEŃ DOBRY, a ja akurat łzy w oczach. O dolegliwościach fizycznych, to nawet nie będę mówić ile tego było. Zresztą dalej je miewam. Organizm po takim stresie i to trwającym cały rok plus rozstanie, nie zregeneruje się tak po prostu w dwa dni.

2 873

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Edyszka, sprawiałas ze sie uśmiechnęłam na pare sekund.
Kamcia, wiem co przezywasz - ja po terapii poszłam do tej mojej kuzynki która mieszka na jego osiedlu i przechodziłam obok jego auta, jak byłam u niej wcześniej to nie było go a teraz stało na parkingu. Poczułam ścisk w środku, szlam jak opentana.
Ja w ogóle to sie cofnęłam znowu w rozwoju.

2 874 Ostatnio edytowany przez emczii (2017-08-30 21:00:41)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
Edyszka napisał/a:
kamcia5556 napisał/a:

A ja dalej kiepsko..jak pomysle ze go juz nigdy nie bedzie w moim zyciu to od razy łzy sie cisną do oczu..dzis bylam zmuszona byc w okolicy jego domu..myślałam ze umrę..ludzie na mnie patrzyli jak na wariatke bo ja normalnie szlam i płakałam..potem marzyłam ciśnienie- miałam mocno podniesione i szybki puls..no..jest słabo..

Mi się zdarzało, że np. będąc w galerii skręcałam do kibla, żeby zamknąć się w kabinie i poryczeć, bo nie chciałam wybuchnąć płaczem wśród ludzi. Kiedyś wchodzę do sklepu. Pani pracująca tam układała płyty na półce i do mnie DZIEŃ DOBRY, a ja akurat łzy w oczach. O dolegliwościach fizycznych, to nawet nie będę mówić ile tego było. Zresztą dalej je miewam. Organizm po takim stresie i to trwającym cały rok plus rozstanie, nie zregeneruje się tak po prostu w dwa dni.

Ja tez moge wymieniać długo gdzie ryczlam, bo zdarzało sie to często, idąc ulica, jadąc autobusem, na zajęciach na uczelni gryzłam wargę zeby sie przy ludziach nie rozryczeć. Pamietam tez jak miesiąc po rozstaniu mama zabrała mnie na takie 3dniowe rekolekcje, nie mogłam tam wytrzymać, co chwila chodziłam do toalety i ryczałam. Albo raz z koleżankami na koncercie miałam łzy w oczach a one zaczęły na byc na mnie zle i to w taki negatywny sposób - tak to odebrałam. Ech a przed chwila w filmie były poduszki z Ikei takie jak mieliśmy w mieszkaniu - PODUSZKI głupie a ja juz ucisk w środku.
Mi cos ten czas nie leczy ran...

2 875

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

No głupi tok myślenia- ze kobieta jest sama bo rozgląda sie tylko za pięknymi mężczyznami z idealną sylwetką..nie jest tak..mojemu bylemu naprawde bylo daleko do ideału z czego sam sobie zdawał sprawe..patrzylam na niego,na całokształt i wydawal mi się idealnym dla mnie partnerem..tylko ze okazal sie zwyklym ch....
Nie ma znaczenia kto jak wygląda..charakter czlowieka nie ma nic wspólnego z wyglądem. Moj wyglądał jak poczciwy facet ktory zna życie..okazal sie wyrachowanym gościem ktory patrzy gdzie mu lepiej i wygodniej,okazalo sie ze kręciło go zdobywanie mnie..gdy mu sie udało to zaczęłam sie mu nudzić..ja to teraz tak odbieram..
Edyszka masakra z tym..ja stalam w kolejce u lekarza do recepcji i tez ze lzami w oczach..ludzie na mnie patrzyli i usmiechali sie do mnie z politowaniem..piękną musialam miec minę..wezme sie za siebie..zrobie badania bo nie pamietam kiedy ostatnio robilam a biorac pod uwage w jakim ostatnio zyje stresie to myślę ze wyniki mogą byc słabe..mam nową zmianę w piersi,muszę to zbadać i wyleczyć..tu kolejna jazda mnie czeka..piersi juz mnie bolą..a do okresu jeszcze dwa tygodnie wiec to nie od tego..tak chyba jest,ze jak sie wali to wszystko naraz..

2 876 Ostatnio edytowany przez Edyszka (2017-08-30 21:17:55)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Dziewczyny, zapytam was o coś - tak żeby przekonać się czy dobrze myślę. Pewien chłopak zaproponował mi spotkanie w weekend. Nie, nie ten z którym ostatnio się spotkałam. Inny. Różnica polega na tym, że z tamtym spotkaliśmy się tak po prostu. Takie sobie normalne spotkanie bez żadnych podtekstów, że ta znajomość może się rozwinąć, a jeśli chodzi o chłopaka, który teraz chce się ze mną umówić, to jest to facet, który starał się o mnie kiedyś, jeszcze przed moim ostatnim związkiem. Ja nie chciałam, bo widziałam w nim tylko znajomego i nie byłam w stanie zobaczyć nic więcej. Później był mój ex, moja wielka miłość... hmm i ten chłopak wtedy odpuścił. No ale jak rozstaliśmy się z ex, to on znów zaczął się odzywać i ostatnio zaproponował spotkanie. W pierwszej chwili się zgodziłam, ale w drugiej dotarło do mnie, że zrobię człowiekowi krzywdę, bo dla niego to nie będzie takie sobie zwykle spotkanie jak dla tego w ubiegły weekend. Ja uważam, że powinnam to odwołać. Jak myślicie?

2 877

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Emczii u ciebie to wszystko inaczej przebiega bo pograzylas sie w depresji..niestety dlatego tobie jest ciężej i nie czujesz ze te rany sie powoli goją..niestety u ciebie przebieg wychodzenia z tego naszego bagienka bedzie nieco inny i zapewne dłuższy,bo u ciebie juz mówimy o depresji,a wyjscie z niej to dodatkowy wysiłek..spokojnie,potrzebujesz czasu a zobaczysz ze nadejdzie dzien w ktorym stwierdzisz ze jakby bolało mniej..i to bedzie dla Ciebie początek wychodzenia na prostą

2 878

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Kamcia, będzie dobrze. Niestety tak to jest, że zwykle kiedy się coś wali, to raczej nie jest to tylko jedna rzecz. Jak to moja mama mówi - prawo serii. Dasz radę. Nerwy niestety dają w kość organizmowi. A co do piersi, to z tego co pisałaś masz tendencję do tych zmian, ale to nic groźnego? Tak?

2 879

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
kamcia5556 napisał/a:

Emczii u ciebie to wszystko inaczej przebiega bo pograzylas sie w depresji..niestety dlatego tobie jest ciężej i nie czujesz ze te rany sie powoli goją..niestety u ciebie przebieg wychodzenia z tego naszego bagienka bedzie nieco inny i zapewne dłuższy,bo u ciebie juz mówimy o depresji,a wyjscie z niej to dodatkowy wysiłek..spokojnie,potrzebujesz czasu a zobaczysz ze nadejdzie dzien w ktorym stwierdzisz ze jakby bolało mniej..i to bedzie dla Ciebie początek wychodzenia na prostą

Ja jeszcze tylko dodam od siebie, że jak tylko tabletki zaczną działać, to już w jakimś stopniu poczujesz ulgę.

2 880

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Edyszka a moze teraz spojrzysz na niego inaczej?moja kumpelka jest teraz z facetem ktory kiedys chcial z nią byc a ona nie chciała..potem byla z kilkoma innymi,teraz jest po rozwodzie i ma dziecko i spotkala tego swojego obecnego partnera i są ze sobą..mają dzidziusia w drodze..no wlasnie najgorsze jest to ze dla niego to juz zapewne randka a dla ciebie po prostu spotkanie..ale moze idź..

2 881

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Tak mam tendencje do zmian..przy gruczolach mlekowych robia sie duże guzy,jeden guz jest  wielkosci mandarynki,moge go sobie ując w palce..nigdy nic powaznego to nie bylo ale jest ten strach..do tego mam naprawde obfity biust ( moj byly zawsze ochoczo sie dobieral do moich piersi) i przed okresami zawsze mocno mnie bolały i bolą..to wszystko sie zlozylo na to ze zaczely sie robić różne zgrubienia..mialam na prawej piersi..teraz mi sie zrobilo na lewej..ja najbardziej sie boje tego ze siostra mojej mamy miala raka piersi, jest po amputacji i rekonstrukcji piersi..boje sie czasem ze to taki sygnal od mojego ciała ze ja jestem następna w kolejce do takich "przygód "

2 882

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Pomyślę jeszcze do jutra. Do jutra, bo to czwartku miałam mu ostatecznie dać znać czy się spotkamy. No, ale czarno to widzę. Dla mnie, to by było spotkanie ze znajomym i nie wiem czy kolejny raz bym chciała, a dla niego randka i pewnie masa nadziei biorąc pod uwagę ile czasu on już się stara hmm Nie chcę skrzywdzić człowieka. Kurcze, dlaczego nie mogę zakochiwać się w tych, którym tak zależy i z którymi zapewne miałybym fajne związki tylko zawsze wybieram na obiekt miłości i bóstwa faceta na którym źle wychodzę...

2 883

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
kamcia5556 napisał/a:

Tak mam tendencje do zmian..przy gruczolach mlekowych robia sie duże guzy,jeden guz jest  wielkosci mandarynki,moge go sobie ując w palce..nigdy nic powaznego to nie bylo ale jest ten strach..do tego mam naprawde obfity biust ( moj byly zawsze ochoczo sie dobieral do moich piersi) i przed okresami zawsze mocno mnie bolały i bolą..to wszystko sie zlozylo na to ze zaczely sie robić różne zgrubienia..mialam na prawej piersi..teraz mi sie zrobilo na lewej..ja najbardziej sie boje tego ze siostra mojej mamy miala raka piersi, jest po amputacji i rekonstrukcji piersi..boje sie czasem ze to taki sygnal od mojego ciała ze ja jestem następna w kolejce do takich "przygód "

Pewnie fakt, że masz duże piersi sprzyja tym zmianom. Że tak to określę - mają się gdzie tworzyć, bo masz sporo tkanki tłuszczowej w biuście. Najważniejsze, że to nic groźnego. Nie możesz od razu myśleć, że jesteś następna w kolejce.

2 884 Ostatnio edytowany przez agatek2501 (2017-08-30 21:53:45)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Dziewczyny - tutaj coś a propo tego co wspominałyście odnośnie mojego strachu przed czymś nowym smile
https://www.youtube.com/watch?v=dl2P4GqY3to

Wiecie co? Usiłuję sobie wmówić że przecież rozstaliśmy się prawie rok temu (bo czymże były te 3 miesiące na początku roku - żadnym związkiem, a raczej zwodzeniem z jego strony sad ), to przecież to MUSI wreszcie minąć sad

2 885

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Taki masz talent wink żarcik, kolejny mało śmieszny..kochana tego sie nie da przewidzieć czy ci z kims wyjdzie czy nie..ja myślałam ze nam wyjdzie bo byliśmy dla siebie nie tylko partnerami ale tez przyjaciółmi i bratnimi duszami..a tez cos poszło nie tak..nie ma reguły..nie idź na siłę..bo skoro facet juz kiedys do ciebie uderzał to teraz po prostu wie ze znowu jestes do wzięcia i probuje ponownie..ale moze byc fajnie..nie wiem co bym zrobiła na twoim miejscu .. w sumie jestes dopiero na etapie wychodzenia do ludzi..ale moze ten facet tez na razie chce sie po prostu z toba spotkac,nie mysli Bóg wie o czym..nie dowiesz sie tego..nie wiem..ja nie mam tego dylematu bo nikt mi nie proponowal spotkania wiec ciezko mi doradzić..

2 886

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
kamcia5556 napisał/a:

Taki masz talent wink żarcik, kolejny mało śmieszny..kochana tego sie nie da przewidzieć czy ci z kims wyjdzie czy nie..ja myślałam ze nam wyjdzie bo byliśmy dla siebie nie tylko partnerami ale tez przyjaciółmi i bratnimi duszami..a tez cos poszło nie tak..nie ma reguły..nie idź na siłę..bo skoro facet juz kiedys do ciebie uderzał to teraz po prostu wie ze znowu jestes do wzięcia i probuje ponownie..ale moze byc fajnie..nie wiem co bym zrobiła na twoim miejscu .. w sumie jestes dopiero na etapie wychodzenia do ludzi..ale moze ten facet tez na razie chce sie po prostu z toba spotkac,nie mysli Bóg wie o czym..nie dowiesz sie tego..nie wiem..ja nie mam tego dylematu bo nikt mi nie proponowal spotkania wiec ciezko mi doradzić..

Powiem ci, że ja to bym chętnie jeszcze raz spotkała się z tym chłopakiem z którym spotkałam się w sobotę. Tak z dwóch powodów. Po pierwsze był tak zabawny ( choć jak to kiedyś napisałam, czasem aż za bardzo pajacowaty), że naprawdę się uśmiałam wiele razy. A po drugie, to nie jest facet widzący w naszych spotkaniach randki tylko podchodzący do tego na zasadzie, spotkajmy się i spędźmy razem czas, bo dlaczego niby nie więc jego bym nie skrzywdziła. On pod koniec spotkania niby sugerował coś o kolejnym spotkaniu, ale póki co odezwał się tylko w dniu spotkania, żeby napisać, że dotarł już do domu. Ja w ogóle mu powiedziałam, że to czy będzie kolejne spotkanie, to już od niego zależy, bo ja na początku znajomości nie mam tendencji do wychodzenia z inicjatywą. Uważam, że jeśli facet chce, to potrafi się odezwać i coś zaproponować, a jeśli tego nie robi, to znaczy, że nie chce i tyle. No niby padło, że będzie do mnie pisał, ale póki co milczy. A jeszcze jak mu powiedziałam, że ja nie wchodzę z inicjatywą, to on do mnie, że nie jest do tego przyzwyczajony, bo często kobiety mu coś proponowały, a ja sobie wtedy myślę PFFFFFF, ZAPOMNIJ. Dlatego ja się za Chiny ludowe nie odezwę. Jak będzie chciał, to ma mój numer.

2 887

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
agatek2501 napisał/a:

Dziewczyny - tutaj coś a propo tego co wspominałyście odnośnie mojego strachu przed czymś nowym smile
https://www.youtube.com/watch?v=dl2P4GqY3to

Wiecie co? Usiłuję sobie wmówić że przecież rozstaliśmy się prawie rok temu (bo czymże były te 3 miesiące na początku roku - żadnym związkiem, a raczej zwodzeniem z jego strony sad ), to przecież to MUSI wreszcie minąć sad

Oglądałam, to kiedyś. No z tym, że tam jest mowa o facecie, który sezonowo się odzywa i burzy, to co kobieta wypracowała w swojej głowie, a u ciebie się skończyło i ex od tamtej pory milczy.

2 888

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
Edyszka napisał/a:
agatek2501 napisał/a:

Dziewczyny - tutaj coś a propo tego co wspominałyście odnośnie mojego strachu przed czymś nowym smile
https://www.youtube.com/watch?v=dl2P4GqY3to

Wiecie co? Usiłuję sobie wmówić że przecież rozstaliśmy się prawie rok temu (bo czymże były te 3 miesiące na początku roku - żadnym związkiem, a raczej zwodzeniem z jego strony sad ), to przecież to MUSI wreszcie minąć sad

Oglądałam, to kiedyś. No z tym, że tam jest mowa o facecie, który sezonowo się odzywa i burzy, to co kobieta wypracowała w swojej głowie, a u ciebie się skończyło i ex od tamtej pory milczy.

Wiem, ale też tam jest mowa o tym, że kobieta blokuje się żeby iść gdzieś dalej.

2 889

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Haha dobry koleś: ) pewnie guzik mu proponowaly ale przykozaczyć trzeba wink pomyśl na spokojnie czy wyjść z tym drugim chłopakiem czy nie..moze warto..moze tez bedzie fajnie..nie wiem tego..sama wiesz najlepiej co zrobić..dobrze swiadczy o tobie to,ze nie chcesz go skrzywdzic bo sama dopiero co zostalas skrzywdzona..to znaczy ze to cale rozstanie nie zrobilo z ciebie zimnej i nieczulej flądry..

2 890

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Edyszka ja tak sobie myślałam co ci doradzić w sprawie wyjścia..i myślę że powinnaś pójść..to jest jedno wyjscie,niczego temu chłopakowi nie obiecujesz..a czy to dla niego będzie randka? Niekoniecznie..ale może być fajnie.ja bym szła. Przecież to nie jest tak ze od razu zostaniecie parą..a moze będziesz sie dobrze bawić, może nie bedziesz miała nic przeciwko temu,żeby to wyjście powtórzyć. To nie jest tak,że bawisz sie tym facetem..idziesz z nim na drinka. Idz,baw sie dobrze..nie deklarujesz mu niczego tym wyjściem..ja myślę ze juz wystarczająco odchorowalas i opłakałaś swój nieudany związek..

2 891

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Edyszka widzę , że mamy takie same dylematy big_smile Ja  rozmawiałam wczoraj z moją wspólokatorką przy herbacie o tym wszystkim . Mówiła, że jest ze mnie dumna , że w końcu widzi jakie robie postępy i ze będzie bardzo źle , ale jak to przetrwam to będzie już tylko lepiej . Że mam pójść na to spotkanie bo może i nic z tego nie będzie , ale to będzie pierwszy krok żeby wyjść do ludzi i że ma nadzieję , że jeśli on się znowu odeziwie będę na tyle silna by nie odpisywać .

Aleja ( chyba ty dodałaś ten filmik o jednoroźcach) byłam w szoku jak to obejrzalam . Ta sytuacja to wypisz wymaluj ja i moja sytuacja po części bo my na początku byliśmy razem . Popłakałam się jak to obejrzałam bo zdałam sobie sprawę , że jestem chora .

Ja dziś strasznie nie wyspana , nie moglam spać budziłam się co chwilę. Wstałam z myślą , że nie chce nikogo innego , że nie pójdę na to spotkanie i że będę czekać no ale po tym filmiku to mi się oczka troszku otworzyły .  Zdałam sobie sprawę , że czekam , cały czas czekam aż się odezwie . Muszę przestać .

2 892

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
kamcia5556 napisał/a:

Edyszka ja tak sobie myślałam co ci doradzić w sprawie wyjścia..i myślę że powinnaś pójść..to jest jedno wyjscie,niczego temu chłopakowi nie obiecujesz..a czy to dla niego będzie randka? Niekoniecznie..ale może być fajnie.ja bym szła. Przecież to nie jest tak ze od razu zostaniecie parą..a moze będziesz sie dobrze bawić, może nie bedziesz miała nic przeciwko temu,żeby to wyjście powtórzyć. To nie jest tak,że bawisz sie tym facetem..idziesz z nim na drinka. Idz,baw sie dobrze..nie deklarujesz mu niczego tym wyjściem..ja myślę ze juz wystarczająco odchorowalas i opłakałaś swój nieudany związek..

Odwołam to. On się już tyle czasu stara(mimo mojego zainteresowania), że już to można w latach liczyć więc dla niego, to na bank nie będzie zwykle spotkanie. Nie chcę robić człowiekowi złudnej nadziei.

2 893

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

To chyba Agatek dodała..ale ja od razu pomyślałam o tobie..no wazne ze zdalas sobie w koncu z tego sprawę..im szybciej wyjdziesz z zaprzeczenia tym lepiej.ciezko jest wtedy,wiem bo przez to przechodze i ból serca jest okropny..ale ja dzis lepiej..od niedzieli do wtorku byla masakra,od srody lzej chociaz jeszcze nie super..im szybciej zdasz sobie sprawe ze to koniec tym kochana lepiej dla ciebie..tez tak mialam jak ty..jeszcze dwa tygodnie temu..jak mi kolezanka napisala zebym sie z kims umowila to ja sobie myślałam ze nie moge bo przeciez jak on sie odezwie to co ja zrobie?przeciez to prawie jak zdrada..no ale on sie nie odezwie..i twoj tez..gdyby chcieli z nami byc to by nie zrywali w ogóle..no ale to po prostu trzeba przetrawic..damy rade..zobacz co juz udalo nam sie przejść: ) ja bez mojego jestem juz ponad miesiąc i żyje..lekko nie jest ale świat sie nie skończył. Dobrze ze idziesz na to spotkanie. Idz i baw sie dobrze,smiej sie całą sobą i zapomnij o wszystkich zlych rzeczach ktore cie ostatnio spotkały smile

2 894

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Dziś w internecie przeczytałam taki tekst, który wypisz wymaluj obrazuje mój ex związek - "Udany związek z wybranym facetem, to gra warta świeczki. Tyle, że duża część kobiet zabiera się do tego w sposób najgorszy z możliwych. Niektóre z nas w tej sytuacji rzucają się do garów i patelni w myśl zasady, że „przez żołądek do serca”. Inne stawiają na bycie bezgranicznie wyrozumiałą i nieskończenie miłą, licząc na to, że partner w końcu przejrzy na oczy i odkryje, że są wszystkim najlepszym, co go mogło w życiu spotkać. Kolejna grupa kobiet włącza tryb trwania w stanie gotowości, by być na każde jego zawołanie: do garów, do towarzystwa, czy do łóżka. Wciąż tylko dają i dają. Zaślepione strachem, że nie będą kochane kierują się życzeniami i potrzebami mężczyzny zamiast swoimi własnymi. I najczęściej zostają z niczym. Nie znam faceta, który powie: „Kotku, nie bądź popychadłem”, „Nie mów zawsze tak”, „Nie bądź gotowa na każde moje skinienie”. Trudno zrozumieć, w czym tkwi błąd. Zależy ci na nim, więc dajesz mu to, co najlepsze. A efekt jest taki, że on: albo cię wykorzystuje, albo po prostu odchodzi. Od stuleci zbyt miłe dziewczynki tak dostają w tyłek"

2 895

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Edyszka sama wiesz najlepiej co zrobić: )

2 896

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

O kurde..to tez o mnie..zawsze gotowa do towarzystwa,zawsze wyrozumiala,zaczynałam gotować obiadki..moj kumpel mi powiedział ze bylam po prostu za dobra dla niego..moze tak było..dawałam od siebie wszystko co mogłam a on odszedł..teraz to widze ale co mi teraz po tym?

2 897

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
kamcia5556 napisał/a:

To chyba Agatek dodała..ale ja od razu pomyślałam o tobie..no wazne ze zdalas sobie w koncu z tego sprawę..im szybciej wyjdziesz z zaprzeczenia tym lepiej.ciezko jest wtedy,wiem bo przez to przechodze i ból serca jest okropny..ale ja dzis lepiej..od niedzieli do wtorku byla masakra,od srody lzej chociaz jeszcze nie super..im szybciej zdasz sobie sprawe ze to koniec tym kochana lepiej dla ciebie..tez tak mialam jak ty..jeszcze dwa tygodnie temu..jak mi kolezanka napisala zebym sie z kims umowila to ja sobie myślałam ze nie moge bo przeciez jak on sie odezwie to co ja zrobie?przeciez to prawie jak zdrada..no ale on sie nie odezwie..i twoj tez..gdyby chcieli z nami byc to by nie zrywali w ogóle..no ale to po prostu trzeba przetrawic..damy rade..zobacz co juz udalo nam sie przejść: ) ja bez mojego jestem juz ponad miesiąc i żyje..lekko nie jest ale świat sie nie skończył. Dobrze ze idziesz na to spotkanie. Idz i baw sie dobrze,smiej sie całą sobą i zapomnij o wszystkich zlych rzeczach ktore cie ostatnio spotkały smile

Czyżby to było skierowane do mnie czy do Edyszki ?

2 898

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Kamis do Ciebie odpisałam ze dobrze ze idziesz sie troszke rozerwać. Edyszce tez rano radzilam zeby sobie wyszla ale nie chce mnie posłuchać  wink

2 899

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

W sumie jest jeszcze miesiac do tego spotkania , a kto wie czy do niego dojdzie bo wszystko się może zdarzyć więc nie panikuję .
Jak macie jeszcze jakieś mądre materiały , albo filmiku o wychodzeniu z toksycznych związków albo na zasadzie tego co zamiescciła któraś z dziewczyn to byłabym wdzięczna na podrzucenie mi na e mail albo tutaj .:)

2 900

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
kamcia5556 napisał/a:

O kurde..to tez o mnie..zawsze gotowa do towarzystwa,zawsze wyrozumiala,zaczynałam gotować obiadki..moj kumpel mi powiedział ze bylam po prostu za dobra dla niego..moze tak było..dawałam od siebie wszystko co mogłam a on odszedł..teraz to widze ale co mi teraz po tym?

Wydaje mi się, że my ogólnie jesteśmy do siebie podobne, tylko ty jesteś łagodniejszą wersją mnie big_smile Może dlatego poleciałyśmy na taki sam typ faceta. Choć co do łagodności, to ja w związku byłam potulna jak baranek. Siedziałam pod pantoflem i dawałam się wykorzystywać i to na własne życzenie, bo przecież on mi nie kazał być wspierająco - pomagającą, na jego kiwnięcie palca i skacząc wokół niego. Robiłam to, bo sama chciałam. Jak dawałam z siebie wszystko, to on brał. Było, minęło. Nie ma co się biczować. Wtedy wychodziłam z założenia, że skoro kocham, to rzeczą naturalną jest dawać z siebie wszystko i tak dawałam aż w końcu totalnie zapomniałam o sobie i zaczął liczyć się tylko on, centrum mojego wszechświata.

2 901

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Edyszka moze tak być -dobra bliźniaczka i zła bliźniaczka wink a typ facetow taki sam ze az to przerażające..ale widzisz,chociaz wiemy ze nie byłyśmy same w takuej sytuacji bo przeszlysmy praktycznie to samo,z tym ze u mnie sie  to szybciej skończyło.. moze stalo sie tak dlatego ze faktycznie on chce stad gdzies wyjechac..gdyby nie to,to pewnie bym miała zupełnie identyczna sytuację co ty..mój mnie po prostu złamał, Twoj Cię zmiażdżył..ja ci powiem ze ja nawet nie wiem kiedy to tak sie stalo ze ja zaczęłam tak koło niego skakać..mi tez sue wydawało ze tak trzeba..jestesmy ze sobą to ja o niego dbam..nie zauwazylam kiedy on przestal dbac o mnie..

2 902

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
kamcia5556 napisał/a:

ja ci powiem ze ja nawet nie wiem kiedy to tak sie stalo ze ja zaczęłam tak koło niego skakać..mi tez sue wydawało ze tak trzeba..jestesmy ze sobą to ja o niego dbam..nie zauwazylam kiedy on przestal dbac o mnie..

Ja chyba wiem kiedy u mnie nastąpił ten moment. Jak wiesz, mój ex przed związkiem i przez pierwsze pół roku związku starał się dość mocno. Mi bardzo na nim zależało, kochałam go więc odwzajemniałam te starania. Po pół roku on zaczął odpuszczać, zaczęły się pierwsze teksty w stylu "Bo ja jestem dziwny" , "Bo ja jestem indywidualistą" i wiele innych zachowań oraz słów wskazujących na to, że nie zapowiada się dobrze. Tu się zaczęło błędne koło. On zaczął odpuszczać więc ja zaczęłam starać się za dwoje.  Każde jego cieplejsze słowo i cieplejszy gest, to była dla mnie taaaaaaka nagroda, że wow, wow, wow i jeszcze raz wow. Byłam w skowronkach, że to co robię przynosi czasem (no właśnie - czasem....) jakiś efekt. Na tamtym etapie jeszcze jestem w stanie siebie zrozumieć, bo on dopiero zaczął się w ten sposób zachować, a ja byłam zdezorientowana. Nie wiedziałam co się dzieje, dlaczego, z jakiego powodu i pierwsze co zaczęłam robić, to ratować tę relację, starać się.No, ale... dobrnęłam do momentu, kiedy on przestał się starać totalnie i mam pełną świadomość tego, że wtedy nie miałam za grosz szacunku do samej siebie i honoru skoro dalej o niego walczyłam. Emocje wzięły górę. Fizycznie i psychicznie już prawie sięgnęłam dna, ale walczyłam dalej o związek. Także w związkach nie zapominajcie o sobie i o szacunku do własnej osoby. Nie tkwijcie nigdy w czymś co was niszczy i przez co budzicie się co rano z palpitacjami serca ( co miało miejsce u mnie).

2 903

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

U mnie chyba tez po tych tekstach ze on nie wie czy umie kochać, ze mógłby byc sam..w sumie nigdy sie nad tym nie zastanawiałam ale myślę ze po tym..ja zaczęłam mu serwować obiadki-bo przez żołądek do serca,zaczęłam tłumaczyć każde jego olewatorskie względem mnie zachowanie-bo przecież jest zmęczony po pracy..a gdy on potem sam z siebie cos zorganizował to tak jak ty-byłam przeszczęśliwa! Teraz to juz nie ma co roztrząsać,juz sie stało..dałyśmy z siebie wszystko i jeszczw więcej a dostalysmy w zamian policzek w twarz i kopa w tyłek..smutne ale prawdziwe. Teraz tak jak mowisz,musimy pamiętać zawsze o sobie i dbać o siebie tak,żeby nie zatracić sie zupełnie..

2 904

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Dziewczyny,

bardzo dawno się tutaj nie udzielałam, ale czytałam wszystkie Wasze posty. Cieszyłam się postępami i martwiłam, kiedy coś szło nie tak.
Opisywałam swoją historię kilka miesięcy temu We wrześniu miał być ślub, a w maju rzuciłam pierścionkiem. Zostawił mnie, właściwie bez słowa wyjaśnienia. Twierdził, że nie umie już okazywać uczuć tak, jak kiedyś.
Dlaczego piszę tu właśnie dzisiaj? Od rozstania, czyli praktycznie czterech miesięcy, nie odezwał się do mnie ani słowem. Nie padło żadne przepraszam. Ja też nie napisałam do niego ani słowa, z czego jestem bardzo dumna. Dobrze się czułam, pojechałam na super wakacje do Grecji, awansowałam w pracy, wszystko szło bardzo dobrze.
Aż nagle wczoraj telefon od niego. Poznałam numer i odrzuciłam połączenie, przyszedł SMS, że bardzo mnie prosi, żebym mu napisała, czy odwołałam wszystko związane ze ślubem. Nie odpisałam. W końcu zadzwoniła do niego moja mama, żeby dał mi święty spokój. I wiecie co? To była marna próba kontaktu ze mną. On jest wrakiem człowieka teraz, jest totalnie przybity, smutny, tęskni. Zrozumiał, co stracił. Teraz to on cierpi, już nie ja.
Piszę to, żeby Wam pokazać, że sprawiedliwość jednak istnieje, że oni w końcu zrozumieją, co stracili i będą cierpieć tak jak my. Mojemu byłemu zajęło to cztery miesiące. Ta próba kontaktu była trochę rozdrapaniem moich ran, ale z drugiej strony naprawdę mam ogromną satysfakcję, bo teraz to nie ja jestem przegrana.
Pozdrawiam Was serdecznie! smile

2 905

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Ona_91..czyli Ty sie podnioslas a on teraz usycha z tesknoty?i bardzo dobrze!dobrze mu tak! A najwazniejsze w tym wszystkim ze Ty jesteś teraz spokojna i wyszłaś na prostą. Ja mojego się spytałam czy nie będzie żałować jak pracy zacznie byc mniej i problemy sie rozwiążą to mi odpowiedzial ze na pewno będzie żałował..no ale podjął decyzję..czy mówił prawdę? Pewnie nie..ale faktycznie poprawilas mi nastrój swoja historią za co Ci dziękuję..moze kiedyś jednak pozaluje swej decyzji..

2 906

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Tak, Kamcia. Cztery miesiące temu to ja byłam wrakiem człowieka, zostawił mnie bez jednego "przepraszam", wszystko na ślub było już przygotowane. Zostawił mnie z wszystkim, to ja musiałam wszystko odwoływać, łącznie z suknią, która była już wtedy zamówiona. Zaparłam się wtedy i nie napisałam do niego od tej pory ani jednego SMS-a, nie zadzwoniłam. Nic. Dlatego, jakie było moje zdziwienie wczoraj, kiedy zobaczyłam ten numer. Nie zaprzeczam - beczałam wieczorem jak bóbr, wszystko wróciło. Ale teraz to on jest na spalonej pozycji i to on się czuje, jak ja kiedyś...

2 907

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
ona_91 napisał/a:

Dziewczyny,

bardzo dawno się tutaj nie udzielałam, ale czytałam wszystkie Wasze posty. Cieszyłam się postępami i martwiłam, kiedy coś szło nie tak.
Opisywałam swoją historię kilka miesięcy temu We wrześniu miał być ślub, a w maju rzuciłam pierścionkiem. Zostawił mnie, właściwie bez słowa wyjaśnienia. Twierdził, że nie umie już okazywać uczuć tak, jak kiedyś.
Dlaczego piszę tu właśnie dzisiaj? Od rozstania, czyli praktycznie czterech miesięcy, nie odezwał się do mnie ani słowem. Nie padło żadne przepraszam. Ja też nie napisałam do niego ani słowa, z czego jestem bardzo dumna. Dobrze się czułam, pojechałam na super wakacje do Grecji, awansowałam w pracy, wszystko szło bardzo dobrze.
Aż nagle wczoraj telefon od niego. Poznałam numer i odrzuciłam połączenie, przyszedł SMS, że bardzo mnie prosi, żebym mu napisała, czy odwołałam wszystko związane ze ślubem. Nie odpisałam. W końcu zadzwoniła do niego moja mama, żeby dał mi święty spokój. I wiecie co? To była marna próba kontaktu ze mną. On jest wrakiem człowieka teraz, jest totalnie przybity, smutny, tęskni. Zrozumiał, co stracił. Teraz to on cierpi, już nie ja.
Piszę to, żeby Wam pokazać, że sprawiedliwość jednak istnieje, że oni w końcu zrozumieją, co stracili i będą cierpieć tak jak my. Mojemu byłemu zajęło to cztery miesiące. Ta próba kontaktu była trochę rozdrapaniem moich ran, ale z drugiej strony naprawdę mam ogromną satysfakcję, bo teraz to nie ja jestem przegrana.
Pozdrawiam Was serdecznie! smile

Cześć smile Nie skojarzyłam cię w pierwszej chwili, ale wróciłam do twoich postów sprzed kilku miesięcy i już sobie przypomniałam, nawet pisałam z tobą smile Nasze związki mniej więcej skończyły się w tym samym czasie. Bardzo się cieszę, że twoje sprawy są już w normie i wszystko ci się układa. A co do tego, że były żałuje - no cóż, za późno na żale.

2 908

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Jak tam wieczór dziewczyny? Kurcze, Jak mnie ramię dopieprza. Zaczęło mnie rano boleć i z każdą godziną coraz gorzej. Teraz, to nawet jak wezmę głębszy oddech, to boli mnie, to ramię. Zapowiada się udana noc...

2 909

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
ona_91 napisał/a:

Tak, Kamcia. Cztery miesiące temu to ja byłam wrakiem człowieka, zostawił mnie bez jednego "przepraszam", wszystko na ślub było już przygotowane. Zostawił mnie z wszystkim, to ja musiałam wszystko odwoływać, łącznie z suknią, która była już wtedy zamówiona. Zaparłam się wtedy i nie napisałam do niego od tej pory ani jednego SMS-a, nie zadzwoniłam. Nic. Dlatego, jakie było moje zdziwienie wczoraj, kiedy zobaczyłam ten numer. Nie zaprzeczam - beczałam wieczorem jak bóbr, wszystko wróciło. Ale teraz to on jest na spalonej pozycji i to on się czuje, jak ja kiedyś...


Ona_91 mozna powiedziec ze spotkalo Cb szczescie, sprawiedliwosc na ktora my czekamy... u mnie minelo 8 mc...co prawda nie tesknie za bylym ale tesknie za tym jak bylo kiedys. Jest mi zle samej i przyznam, ze chcialabym aby to On cierpial...do tego nie dojdzie. Moj ex nigdy nie pozaluje, nie ta to inna, jestem przeszloscia o ktorej sie nie pamieta. Ide do przodu ale  jego "przepraszam" na pewno przyspieszyloby gojenie sie ran.

2 910

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

https://m.facebook.com/story.php?story_ … 1928685217

2 911

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Edyszka i jak tam ramię?pozwoliło spać ?ja wczoraj dość szybko zasnęłam ale obudzilam sie o 2 w nocy i chyba po 3 dopiero znowu przysnelam,i juz sie obudziłam..czyli od kilku dni znowu problemy ze spaniem..ale dzis juz do pracy: ) bedzie mniej czasu na rozmyślania o rozstaniu..mnie tez cos od kilku dni bolą ramiona,nogi,piersi od kilku dni juz tez bolą,zaczęły bolec juz na dwa tygodnie przed okresem a nigdytak nie miałam..nie zdziwię  sie jak przez stres mi się cykl rozreguluje..
Eiko ja myślę ze moj też nie żałuje i nie pozaluje..ale spokojnie-sprawiedliwość i tak ich dopadnie w myśl zasady co dajesz innym zawsze do ciebie wraca-oni nam dali cierpienie to ich samych tez predzej czy później spotka cierpienie i na to liczę..ja sie czasem zastanawiam czy ja jeszcze tęsknię za nim czy tez po prostu za tym,co było..Eiko jesteś wspaniałą kobietą, życie Ci sie ułoży i jeszcze będziesz szczęśliwa, wierzę w to..jeszcze powiesz ze naprawde Ci sie wydawalo ze poprzedni zwiazek byl dobry i udany smile

2 912 Ostatnio edytowany przez kamis.89 (2017-09-01 10:07:13)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Cześć dziewczymy
No i znów weekend hmm nienawidzę już weekendów , a zapowiada się , że ten spędzę sama, przyjaciólki u swoich facetów , a ja znów skończę  z książką , winem i lzami .. takie wieczory się przydają , ale ja jestem osobą , która musi być w towarzystwie tym bardziej w takiej sytuacji . Boję się sama siebie , że pod wpływem emocji mogę zrobic coś głupiego czyli do niego napisać ... Żle spałam , przeplakałam trochę w nocy , a w sumie teraz to jestem w stanie nie wiem sama jakim . smutno mi i jednocześnie wszystko mi jedno . A jak u was?

2 913

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Oj to troche słabo ze sama masz być, ostatnio zle sie to dla Ciebie skończyło..ja też ostatnio gorzej sypiam a i łzy mi się częściej cisną do oczu..a dziś jestem wściekła na byłego za to wszystko,zła jestem na siebie..takie mieszanie sie uczuć..chyba normalne przy wychodzeniu z zaprzeczenia..

2 914

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
kamcia5556 napisał/a:

Ja mojego się spytałam czy nie będzie żałować jak pracy zacznie byc mniej i problemy sie rozwiążą to mi odpowiedzial ze na pewno będzie żałował..no ale podjął decyzję..czy mówił prawdę?

Moim zdaniem nie. Jeśli człowiek ma świadomość, że czegoś będzie żałował ( a on powiedział, że na pewno będzie żałował), to nie zrobi tej rzeczy, bo po co miałby robić coś o czym wie, że tego będzie żałował... Po prostu zdawał sobie sprawę, że jeśli odpowie na twoje pytanie NIE, to zrobi ci jeszcze większą przykrość także powiedział co powiedział.

2 915

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
ona_91 napisał/a:

wszystko na ślub było już przygotowane. Zostawił mnie z wszystkim, to ja musiałam wszystko odwoływać

No to już istne świństwo. Ewakuował się i nawet nie wziął odpowiedzialności za odwołanie ślubu. Tak jakby ślub i wesele miały być tylko dziewczyny, a nie jego.

2 916

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
Eiko napisał/a:

Ide do przodu ale  jego "przepraszam" na pewno przyspieszyloby gojenie sie ran.

Eiko, teoretycznie tak, ale w praktyce powiem ci, że ja usłyszałam to "przepraszam" i nie spowodowało to, żebym czuła się lepiej. I tak, i tak padłam krzyżem na glebę. Przepraszam, to ładne słowo, ale tylko słowo i nie zniweluje tego co facet zrobił.

2 917 Ostatnio edytowany przez Edyszka (2017-09-01 11:17:51)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
kamcia5556 napisał/a:

Edyszka i jak tam ramię?pozwoliło spać ?

Dziś trochę lepiej. Smarowałam maścią z Ziaji. Skuteczna jest. Już kilka razy mi pomogła w takich "boleściach" smile Dziś miałam ćwiczyć, bo ćwiczę co drugi dzień, ale jednak przez to ramię chyba sobie daruję, bo pogorszę sytuację.

kamcia5556 napisał/a:

ja wczoraj dość szybko zasnęłam ale obudzilam sie o 2 w nocy i chyba po 3 dopiero znowu przysnelam,i juz sie obudziłam..czyli od kilku dni znowu problemy ze spaniem..ale dzis juz do pracy: ) bedzie mniej czasu na rozmyślania o rozstaniu..mnie tez cos od kilku dni bolą ramiona,nogi,piersi od kilku dni juz tez bolą,zaczęły bolec juz na dwa tygodnie przed okresem a nigdytak nie miałam..nie zdziwię  sie jak przez stres mi się cykl rozreguluje..

Niestety efekty silnego stresu... hmm

2 918 Ostatnio edytowany przez Edyszka (2017-09-01 11:31:49)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
kamis.89 napisał/a:

Cześć dziewczymy
No i znów weekend hmm nienawidzę już weekendów , a zapowiada się , że ten spędzę sama, przyjaciólki u swoich facetów , a ja znów skończę  z książką , winem i lzami .. takie wieczory się przydają , ale ja jestem osobą , która musi być w towarzystwie tym bardziej w takiej sytuacji . Boję się sama siebie , że pod wpływem emocji mogę zrobic coś głupiego czyli do niego napisać ...

Kamis... Nie możesz zachowywać się jak dziecko, które trzeba niańczyć i mieć na oku, bo jak zostaje samo, to robi głupoty. Jesteś dorosłą kobietą i musisz zachowywać się jak dorosła kobieta. Pozwól sobie na emocje, nawet te masakryczne, ale nie pozwól, żeby emocje tobą rządziły. Piszesz, że jesteś osobą, która w takiej sytuacji musi być w towarzystwie. Wiesz jak to brzmi? Jakbyś była niepoczytalna i potrzebowała do funkcjonowania opiekunów. Nikt cię nie będzie niańczył 24 na dobę. Przestań panikować jak nie ma ludzi wokół ciebie tylko weź się w garść i zapanuj nad tym co się dzieje w twojej głowie, a nie jak nie ma nikogo, to jedynym wyjściem jakie widzisz  jest picie i robienie głupot jak nastolatka. A jeśli boisz się, że zrobisz coś głupiego, to z tych trzech "atrakcji" - łzy, książka, wino, odstawiłabym to ostatnie.

2 919 Ostatnio edytowany przez kamis.89 (2017-09-01 11:47:16)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Nie chodzi mi o to , że ktoś ma mnie niańczyć , tylko , że jak jestem z przykaciółmi to po prostu nie myślę o nim to chyba logiczne .
W tygodniu też bywam sama , ale weekend to jest weekend.
O moich obawach weekendowych wiecie tylko wy , tu mogę napisać co mnie boli i czego się boję , a coraz częściej odnoszę wrażenie, ze jestem krytykowana zwlaszcza przez Edyszkę . Wiem , że krytyka też jest potrzebna  bo sprowadza czasami na ziemię , ale przypomnij sobie w jakim ty byłaś stanie i czego ty się bałaś i nie widziałam pod Twoimi postami ostrych slów . Wyprzedzę Twoją odpowiedź .. nie nie trzeba mi zawsze przytakiwać i głaskać po glowie , ale wydaję mi się , że czasami przesadzasz. I nie piszę tego żeby wywołać burzę , albo żeby cię urazić tylko zwrócić ci na to uwagę .

2 920 Ostatnio edytowany przez Edyszka (2017-09-01 13:10:56)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Kamis, tak myślałam, że w ten sposób zareagujesz smile Pewnie cię zaskoczę, ale ja cię lubię, tylko że niecierpię jak jasna cholera twojej postawy. Jeśli chodzi o wszystkie dziewczyny, które tu pisały(a jestem tu od początku wątku), to mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, że twoja postawa jest jedną z najgorszych. Nie musisz mi pisać, żebym sobie przypomniała jak to u mnie było na początku, bo u mnie minęły 4 miesiące, a nie 4 lata i nadal mam świeżą ranę w środku, a to jak leżałam krzyżem pamiętam jakby to było wczoraj. Napisałaś mi, że dziewczyny tu nie były dla mnie tak ostre jak ja dla ciebie. Bo ja nie robiłam tego co ty... Ja opisywałam swój ból, emocje, myśli, strach, ale nawet raz po rozstaniu nie wzięłam kropli alkoholu do ust, nawet raz nie odezwałam się do byłego i na własne życzenie (wynikające z postawy) nie tkwiłam w tak silnym zaprzeczeniu jak ty. A wiesz ile spędziłam samotnych weekendów leżąc krzyżem?... Całą masę. Zaciskałam zęby z bólu, ale nie robiłam głupot. No chyba, że zdarzyło mi się wleźć na jego profil i jeszcze bardziej się dobiłam, no ale to taka głupota poza jego świadomością, bo będąc na jego profilu nie wykorzystałam tego, żeby do niego "przy okazji" napisać. A ty jak zostałaś ostatnio sama, to wypiłaś wino, a później wszystkie musiałyśmy cię powstrzymywać, żebyś do byłego pod wpływem alkoholu nie pisała bądź nie dzwoniła. Dziś zapowiada się kolejny weekend sam na sam i czytam, że piszesz znów o winie i robieniu głupot... Powtórka z rozrywki. Jak mam w tym momencie zareagować? Głaskaniem cię po główce? Jak już się upijesz i odezwiesz do byłego, to po całej akcji możesz się już sama pogłaskać, bo będzie " po ptokach". Ja najpierw wolę napisać ci coś, żeby cię przed tym powstrzymać i żebyś podeszła w inny sposób do wieczoru sam na sam ze sobą niż ty to zwykle robisz. Ostatnio pewna osoba powiedziała mi, że mam jeszcze bardzo świeżą ranę w środku, a to jak się zachowuję wynika z mojej postawy. Ja tej osobie odpowiedziałam " Tak, masz rację. Idealnie to okreslilaś". Taka prawda. Mnie w środku jeszcze boli, ale to, że przyjęłam taką, a nie inną postawę powoduje, że mogę iść do przodu. Gdybym zaprzeczała, bała się sam na sam zmierzyć z tym co się stało i szukała ratunku w ludziach i alkoholu, a nie w samej sobie, to bym dalej stała w miejscu. Nie jest sztuką czuć się ok kiedy jest impreza, alkohol, ludzie. To w jakim jesteśmy stanie możemy odczuć kiedy jesteśmy sami ze sobą, bez używek i kiedy emocje biorą górę, a ty Kamis, jesteś wtedy jak pyłek na wietrze. Masz prawo być tym pyłkiem, bo jesteś niedługo po rozstaniu, a związek trwał kupę czasu, ale... czy coś trwało miesiąc, czy kilka lat, to nie zmienia faktu, że się skończyło, a to wszystko co ty odbierasz jako jeden wielki lejący się na ciebie hejt i niesprawiedliwość, to jest próba pomocy tobie, żebyś zmieniła podejście do toku myślenia, którym w moim odczuciu robisz sobie krzywdę. Czasem jest ostro, ale nie bez powodu, bo na tak silne zaprzeczenie w którym tkwisz delikatne słowa nie pomogą. Nie przebrną przez ten mur zaprzeczenia. Oczywiście możesz to odebrać jako chęć pomocy tobie bądź tak jak to przed chwilą odebrałaś, czyli jako że ktoś już zapomniał jak się cierpi, mądrzy się, wyżywa na tobie i jest niesprawiedliwy, tak po prostu.

2 921

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Edyszka tez darzę cię sympatią i podziwiam Twoją postawę . Wiem, że zachowuję się irracjonalnie i nie mądrze i zdaję sobie z tego sprawę . Staram się jak mogę żeby jakoś funkcjonować . ok może nie powinnam pić tu Ci przyznam rację.. Po prostu ta relacja była nadłuższą z moich dotychczasowych i szczerze mówiąc nie wiem jak mam się w tym wszystkim odnaleźć

2 922

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Słuchajcie to moja historia proszę przeczytajcie ją i pomóżcie mi co Ja mam robić ?

Cześć nazywam się Łukasz mam 26 lat.

Proszę was przeczytajcie moją historię na zimno i pomóżcie mi.
Otóż tak…. 5 lat temu poznałem pewną dziewczynę Marię. Można powiedzieć że było to spotkanie po latach ponieważ była to moja koleżanka ze wspólnej klasy z gimnazjum. W sumie to zawsze się sobie podobaliśmy i gdy chciałem z nią chodzić w tym okresie niestety była z jakimś tam nie ciekawym typkiem Rafałem który jest od nas straszy jakieś 4 lata i handlował narkotykami gdzie za to trafił do więzienia itp. Tzw. ,,szemrane towarzystwo’’. Kontakt się urwał i gdy kończyłem szkołę średnią. Los chciał że się spotkaliśmy tak po prostu w parku. Nigdy nie byłem typem jakiegoś romantyka więc tak o usmażyłem naleśniki i zaniosłem jej razem z kremem czekoladowym żeby dać jej to w prezencie. Porozmawialiśmy okazało się że jest z jakimś chłopakiem Kamilem. Zapytałem się jej czy chłopak nie ma nic przeciwko ? Że widzisz się z kolegą ? Powiedziała że nie. Po za tym wspomniała że się między nimi nie układa itp. Wysłuchałem ją odpowiedziałem że ok w takim razie. I już w myślach wiedziałem że nie ma co się wgłębiać w  te relacje bo ma chłopaka. Za jakiś miesiąc spotkaliśmy się znowu. Powiedziała że jest sama że z nim zerwała bo się kłócili bo się nie układało itp. Traf chciał że zaprosiłem ją do siebie do domu pomagała mi się uczyć do matury z Polskiego. Nauka skończyła się namiętnymi pocałunkami przy stole. Potem zostałem zaraz przedstawiony rodzicom bo Panna z bardzo dobrej ułożonej rodziny można powiedzieć nauczycielskiej. No i pocałunki były kontynuowane potem oczywiście coś więcej to naturalne. Ja poszedłem na studia ona była już na I roku i jakoś poleciało. Zakochałem się i rozkochała mnie na zabój byłem najbardziej szczęśliwym człowiekiem na świecie albo przynajmniej tak mi się wydawało. Wspólne wyjazdy każdy spędzone wieczory, dni wolne, czy to u niej w domu czy to u mnie bo było też tak że weekendy spędzała lub pomieszkiwała u mnie. Można powiedzieć jak dwa łabędzie na zawsze razem. Odległość nigdy nie stanowiła problemu bo mieszka/ mieszkała ode mnie 3 km więc samochodem 5 minut i jestem u niej pod domem. Zawsze ceniłem ją i siebie za to że jesteśmy mega poukładani normalni jeżeli tak można to nazwać. Że nie zależy nam na imprezach że chcemy być razem wyłącznie że na życie staramy się patrzeć realnie a nie żyć chwilą itp No i sielanka trwała tak 3 pierwsze lata tak naprawdę. Na ostatnim roku czyli studiów licencjackich dostała pracę więc zaczęła zarabiać ja dopiero poszedłem do pracy gdy skończyłem licencjat i zacząłem studia magisterskie. Generalnie wszystko wydawało mi się że jest w porządku. Ja nawet nie jakiś taki brzydki i mocnej budowy trochę przy kości Ona piękna brunetka z dużymi oczami i długimi włosami do samej tali, kształty pszczoły,  Piękna jak polny kwiat. Strasznie byłem zadowolony z jednego powodu że nigdy nikogo nie musieliśmy o nic prosić wszystko Ja przynajmniej starałem się osiągać sam w życiu. Myślałem że jest dumna ze mnie. Bo pomimo że nigdy się jakoś dobrze nie uczyłem to potrafiłem iść na studia i po zdobywać stypendia rektorskie. No tak  owszem rodzice bardzo pomogli opłacili studia kupili nowy samochód synowi bo pochodzę z rodziny co ma pieniądze o tak to nazwijmy. Ale zawsze gdy chciałem pieniądze dostać musiałem iść pracować dwa miesiące gdy były wakacje studenckie np. zarobić i wtedy dopiero wspólnie mogłem gdzieś wyjechać ze swoją ówczesną dziewczyną. Tak mnie Tata uczył żeby coś mieć trzeba pracować. Ja jestem człowiekiem bardzo skromnym który się nie wywyższa i zawsze przez te lata ją uczyłem że jeżeli ktoś ma to nie znaczy że ma to pokazywać a przeciwnie należy żyć skromnie i czasem ją to wkurzało.
Przełom stał się dwa lata temu gdy o tak z ulicy znalazłem pracę w której po jakimś czasie naprawdę zacząłem nawet nie najgorzej zarabiać. Człowiek pierwszy raz mógł sobie pozwolić na więcej. Więc a tu z nią na zakupy a tu wypady weekendowe na Mazury. No w końcu życie a nie ciułanie i skrobanie każdej złotówki a to z jej pensji albo z mojego stypendium. I naprawdę wydawało się że wszystko idzie w dobrym kierunku Ona po studiach ma pracę Ja zaraz studia kończę i też mam pracę odkładam pieniądze. Lada moment mieliśmy iść już na swoje i razem zamieszkać bo coraz częściej poruszaliśmy ten temat. Miało to nastąpić gdy ja zakończę już studia czyli lada moment. Generalnie wszystko wyglądało jak z bajki piękna opowieść. Niestety człowiek zapracowany studia weekendowe miał coraz mniej czasu dla siebie i widział się ze swoją ukochaną tylko gdy jeździł po nią codziennie do pracy lub co drugi weekend. Nie przeszkadzało mi to wcale tylko dopiero po jakimś czasie pytałem się dlaczego nie może iść do pracy na pierwszą zmianę o 8 i być w domu np. na 15?  wtedy ja kończę pracę o 16 i mamy całe popołudnie dla siebie To ta jak zaparty wół że ona jest zmęczona będzie chodzić na 14 i wtedy ja odbiorę ją o 20  o 21 odwiozę do domu i tyle się widzieliśmy i tak wyglądało nasze naprawdę ostatnie chyba pół roku. Ale nic akceptowałem to bo wiadomo już minęło prawie 5 lat kocham ją bardzo i może ma złe tygodnie/miesiące teraz. Z seksem też było źle sporadycznie raz na ruskie dwa miesiące i na odpierdziel. I wcale jakoś brak tego zbliżenia intymnego nie przeszkadzał mi bo ja należę do takiego typu faceta gdzie kochałem bardzo ją jako człowieka a nie jej pupę. Owszem seks w związku też jest ważny i niestety zaniedbaliśmy to wspólnie przez ostatni rok naszego związku. Miała trochę problemów nawet z alkoholem bo piła tak naprawdę codziennie i to w samochodzie już tylko gdy przyjechałem po nią do pracy. Chciałem jej pomóc ona twierdziła że nie ma problemu że to przez pracę że jest zmęczona i chce jej zabrać jedyną przyjemność. Znosiłem to wszystko bo  punkt pierwszy Kocham.

I teraz UWAGA Raz się delikatnie pokłóciliśmy gdy przyjechałem z samochodem od razu z Uczelni po zdanych egzaminach żeby się pochwalić. Chciałem wyjechać na posiadłość na Mazury wspólnie żeby spędzić weekend zaczęła ściemniać ze nie ma czasu w ten To mówię mam teraz wolne to może w następny  zapytałem ? Usłyszałem ,,OOO ja to w następny weekend mam szkolenie też nie mogę’’ Wk***m się przekląłem powiedziałem że ma się zamknąć bo niszczy całą miłą atmosferę którą ja próbuje zbudować. Trzasnęła drzwiami od samochodu pod domem i poszła. No nic pojechałem do siebie zadzwoniła do mnie o 20:00 i łamiącym głosem pyta się gdzie jestem ja powiedziałem że w domu.  Zapytałem się czy przyjechać ? i pytałem się dlaczego tak wcześnie bierze prysznic Ona nic przepraszam że zadzwoniłam dzisiaj już nigdzie nie wychodzę. Jutro porozmawiamy. Późnymi godzinami 23:00-0:00 Zacząłem dostawać głupie sms typu ,,Nigdy więcej nie wsiądę do twojego samochodu’’,, Jutro poważnie musimy porozmawiać’’. I nagle dostałem sms z imieniem ,,Rafał’’ Zdzwonię do swojej kobiety powiedzieć jej Kochanie Dobranoc do jutra bo i tak robiłem przez 5 lat rano telefon pobudka w trakcie dnia telefon i na Dobranoc. A tu odbiera jakiś fagas i mówi że no cześć Rafał jak się pytam ,,kto ty ku*** jesteś’’ON:  Rafał JA : do niego daj mi moją kobietę dostałem odpowiedź ,,Niech ona sama to Ci powie’’ i się rozłączył. Ona za chwilę odebrała i po pijanemu mówiła ,, to nikt nie był kochanie nikt’’. Rozłączyłem się nogi zaczęły mi drżeć usiadłem i zacząłem płakać, wyć. Nie wiedziałem co robić więc ubrałem się wybiegłem a że wypiłem dwa piwa to nie mogłem jechać samochodem więc biegłem całą drogę 4 km jak sprinter do niej do domu gdzie od lat nie biegałem a tu jak zawodowiec . Biegłem płakałem i krzyczałem ,,Boże co tu się dzieje’’ czułem że wszystko się sypie. W międzyczasie zdzwoniłem a ta nie odbierała lub się rozłączała. Wyszła na ulicy nie daleko swojego domu.  Podbiegłem do niej i to zobaczyłem jej ubranie jej makijaż. Przypomniałem sobie ją jak przez pierwsze miesiące zostawała  u mnie na noc. Zacząłem krzyczeć ,, kobieto co tu się dzieje jak ty wyglądasz? Co tu się wyprawia’’!! Usłyszałem od niej ,, zdradziłam Cię z Rafałem!!’’ Ja się pytam kiedy !! Co za Rafał !!!!
Usłyszałem w Styczniu od razu jak wróciliśmy z Sylwestra z Gdańska gdzie byliśmy tydzień między innymi na koncercie Big Cyca i u rodziny od strony mojej mamy,  myślałem że było fantastycznie. Złapałem ją za buzię powiedziałem że wiesz o tym że Cię Kocham i że to jest nie prawda odprowadziłem ją do domu weszła no i ja załamany na piechotę szedłem już z powrotem te 4 km do siebie. Wszedłem umyłem się wyprasowałem koszulę  ubrałem się siedziałem i czekałem.  Spodziewała się mnie o godzinie 11 Niestety nie chciałem czekać dłużej i po godzinie 8 zapukałem do jej rodzinnego domu. Otworzyła mi jej zaspana mama. Zapytałem się czy jest Marysia na górze ? czy mogę wejść usłyszałem że śpi obok w domu u Wujka bo drugiej stronie ulicy. Ja z automatu wiedziałem już co tam robi i z kim spędziła noc . Mamie powiedziałem że teraz Pani córka mnie zdradza i żeby lepiej zadzwoniła po nią bo nie ręczę za siebie. Nie odebrała no w takim razie poszedłem. Ja jak ten kretyn stałem u Wujka pod domem i zdzwoniłem po 15 minutach wyszła i od razu zamknęła przede mną drzwi na klucz kluczyk do kieszeni pomijam jak wyglądała i jak pachniała bo możecie się domyśleć. Myślałem że jest tam sama w pierwszej chwili. Bardzo spokojnym głosem mówiłem do niej wpuść mnie co ty robisz przecież przez 5 lat przychodziłem tutaj i spaliśmy na górze na łóżku twojej Cioci. Wpuść mnie wypijemy herbatę. A ta ,, nie możesz wejść tu nikogo nie ma’’ Nagle usłyszałem głos ,,odwróć się’’ i zobaczyłem zaparkowany samochód. Tam gdzie zawsze mój stał. Poszły kur** szmat* itp. Patrzyłem na nią i mówiłem To jest nie możliwe ty byś nigdy mi tego nie zrobiła nie po tym wszystkim krzyczałem do niej że przecież mam pierścionek zaręczynowy kupiony i czeka  do Maja bo i wtedy byłaby nasza rocznica. Ta się spojrzała pogardliwym wzrokiem i powiedziała mi  ,,przecież miałeś przyjechać na 11’!!’. Ja wyklinałem krzyczałem żeby tamten wyłaził a ta stała płakała i pytam czyj to samochód dostawałem odpowiedzi ,,Nikogo’’ Nie było żadnej rozmowy odpowiadała jak robot. Spojrzałem się na nią i powiedziałem jeżeli ty mi to robisz za 5 lat życia i odejmowania sobie od ust żebyś ty miała. To się pie*** i pstryknąłem jej zdjęciem prosto w twarz. Jeszcze na koniec ogłosiłem że zajrzę do mamusi żeby wiedziała jaką ma puszczalską córeczkę. Usłyszałem ,, tylko spróbuj’’  To się zaśmiałem i tak poszedłem po prostu się pożegnać pogadałem chwilę i pojechałem do domu. Pech chciał że to wszystko wydarzyło się 11 LUTEGO centralnie przed walentynkami i dniem kobiet.
Następnie z dnia na dzień i z tygodnia na tydzień popadłem w psychozę, depresje nie jadłem, nie spałem, zasypiałem w ubraniu nie myłem się, próbowałem się zabić czyli powiesić się nawet tego nie potrafiłem dobrze zrobić. Miałem tylko ją dla tej miłości zerwałem wszelkie kontakty. Musiałem chodzić do psychiatry i brać leki.  Zrobiłem coś najgorszego co mogłem. Narzucałem się czyli setki smsów , setki telefonów dziennie  zastraszanie że się zabiję itp. Wysyłanie setki kwiatów do pracy lub jej lub do domu ( w sumie to prawie przez to zbankrutowałem) Czyli typowe zachowanie dla desperata Dlaczego to robiłem ? Żeby wymusić tylko to by zadzwoniła żebym mógł ją usłyszeć nawet w złości i wyzwiskach tylko to się liczyło jej głos nic więcej , przyjeżdżałem nawet nie daleko jej domu  stawałem i prosiłem żeby wyszła na chwilę itp. I trwało to bardzo bardzo długi okres. Bo w tych sms-ach było wszystko od nienawiści po miłość błaganie  zastraszanie itd.

Co ja myślę teraz po  8 miesiącach ? Że się z błaźniłem w najbardziej możliwy sposób jaki to możliwy, sam się upokorzyłem straciłem sam dla siebie honor dumę, zdeptałem się. Ją niestety obiektywnie mówiąc chyba tylko nakręciłem tym. Bo gdy żebrałem o te rozmowy i oddzwaniała późnymi wieczorami lub po kilku dniach. To się śmiała ze mnie i to już po pierwszym tygodniu od rozstania ! słyszałem w telefonie spier***** Coś do niej mówiłem słyszałem Co ty pier****** ? Obrażała mnie że była ze 100 kilowym tłuszczem A teraz ma prawdziwego mężczyznę który ma 100 kilo mięśni i ją obroni ( wiadomo łysy, odstające uszka dziary, Z wyglądu jak Strachu z pitbula tylko tak 3-4 razy mniejszy) na takiego mnie zamieniła teraz. I głupie porównania na mój temat Albo słyszałem przez tel Cytuję ,, Co ty myślałeś że ty i ja na zawsze razem ? Partnerów to się ma kilkunastu przez całe życie ty pier***** idealisto’’ Następna rozmowa po jakimś czasie ,, takie dobre rzeczy z nim dzisiaj robiłam takie dobre i przez słuchawkę się oblizywała i się pytała czy ma mi opowiedzieć?’’ A ja jak ten dureń zaciskałem zęby i łzy leciały mi jak gromy.  I dużo innych rzeczy słyszałem przykrych ale takiego samego pokroju co wyżej. Później straszenie mnie Policją że sprawę mi założy o nękanie itp. Straszenie mnie swoim nowym partnerem że zostanę pobity a samochód będę miał  porysowany spalony i tak dalej.  Jednym słowem masakra. Ale w gruncie rzeczy sam sobie byłem winien i bardzo tego żałuje teraz. To jest taka nie moc że człowiek nic nie może zrobić. Potem już na legalu przyznała się że zdradzała mnie z nim co najmniej od pół roku emocjonalnie i fizycznie. Czyli jemu laskę ciągnęła a mi dawała buzi gdy ją odwoziłem każdego dnia po pracy do domu na pożegnanie.  Zapytałem się j jeszcze jakiegoś czasu jak ona mogła siedzieć przy wspólnym stole jeść mówić że mnie kocha patrzeć mi w oczy? sypiać ze mną i z nim jednocześnie ! Usłyszałem że ,, no wiesz z każdym to się robi inaczej’’. Pamiętam ostatnią naszą rozmowę w słuchawce usłyszałem po kolejnych wyzwiskach i epitetach na mój temat ,, Że jestem jej obojętny nie obchodzi ją co się ze mną stanie i dla niej mogę iść i się zabić ,, Nara frajerze…..’’
Od lutego minęło już 8 miesięcy  i dużo i nie. Oczywiście zaprzestałem już jakichkolwiek kontaktów z nią. Pisałem jeszcze sporadycznie wiadomości na adres e-mail bo i tak byłem z nią umówiony że możemy mieć kontakt mailowy. I pisałem Co słychać, jak sobie radzi, pisałem jak to ją bardzo kocham i żyć bez niej nie mogę, że świat mi się zawalił czyli znowu się upokarzałem. Niestety nie dotrzymała słowa Nigdy nie odpisała mi na żadnego maila którego jej wysyłałem a było ich naprawdę sporo. Po za tym zablokowała mnie na facebooku i  zmieniła numer telefonu który wyposażył ją nowy partner alla gangster.

Emocje już chyba z mojej strony prawie opadły wiem jakie popełniłem błędy w tym związku. Zrobiłem z siebie miękką faję i lokaja jak to moi znajomi mi powiedzieli. Naprawdę dawałem z siebie wszystko nawet gdy wracałem po pracy do domu łapałem gryza kanapkę brałem pierogi ciepłe w sreberko które mama świeżo zrobiła albo zupy w słoik i długa po ukochaną żeby zjadła od razu coś ciepłego w samochodzie. Oczywiście były między nami drobne kłótnie i czasami mocniejsze słowa oraz wypominanie. Ale zazwyczaj po kilku godzinach się od razu godziliśmy bo ja nie należę do ludzi konfliktowych. Nawet w piątek przed samą zdradą zawoziłem jej pizzę jadła uśmiechała się całowała mnie a następnego dnia wszystko tak się to potoczyło.
Słuchajcie na koniec tej długiej opowieści chciałbym powiedzieć co czuję teraz. A mianowicie czuje się beznadziejnie czuje się oszukany, porzucony i podle oszukany  dostałem kopa w jaja. Studia się już skończyły kontakty się pourywały. Staram się umawiać z dziewczynami i się spotykać  .Staram się ćwiczyć. Ale wszystko to wydaje mi się na siłę.  Problem największy w tym że JA wciąż bardzo mocno Kocham JĄ i nie ma dnia ani sekundy od czasu naszego rozstania czyli od tych 8 miesięcy żebym wciąż o niej nie myślał. Moje życie jest beznadziejne zamieniłem się w nerda który siedzi praktycznie cały czas w domu i płacze. Bo płaczę każdego wieczoru gdy się kładę spać. A każda pobudka następnego dnia od razu jest myśl ,,Marysia’’.  A Rafał okazało się że to ten sam mężczyzna co ten z gimnazjum pojawił się po 10 latach i *uj….
I jaką dostałem zapłatę? za to że byłem ciepły, rodzinny, wierny, lojalny, oddany, pomocny ?  Za to że zawsze jej rodzicom przywoziłem a tu miody swojskie ? a tu przyprawy?  Albo wędzone węgorze >? Kopa w dupę......
Proszę pomóżcie Mi…..
Ps. Przepraszam za błędy.

2 923

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Mufasa Dotarłam do końca:) szczerze mówiąc historia trochę chaotyczna , ale rozumiem emocje.. nie jestem akurat najlepszą osobą do rad , ale uważam , że powinieneś pójść do psychologa skoro po 8 miesiącach nadal są w tobie takie emocje. Tkwisz w głębszym zaprzeczeniu niż ja big_smile akurat coś na ten temat może ci powiedzieć Edyszka smile życie toczy się dalej niestety czy tego chcemy czy nie .

2 924

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Mufasa,przykro mi..okropna historia. Ty sie zaangazowales całym sobą a ona miala to gdzieś..wykorzystywala Cię..tez uważam ze powinienes skorzystać z pomocy terapeuty bo juz minęło 8 miesięcy a ty sobie widac nie potrafisz sobie poradzic z emocjami..sam sobie mozesz nie poradzić..

2 925

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Pare godzin mnie nie bylo a tu takie dyskusje:) a ja Was wszystkie lubię, gdyby nie Wy to bym jeszcze byla w czarnej dupie. Edyszka wiem ze on nie bedzie żałował..dla mnie wszystko to co on mi powiedzial wtedy to byly bujdy na resorach..caly związek albo większość tego związku to byla sciema..a tak swoja drogą to mnie guzik obchodzi czy on pożałuje tej decyzji czy nie..nie obchodzi mnie juz to..

Posty [ 2 861 do 2 925 z 5 371 ]

Strony Poprzednia 1 … 43 44 45 46 47 … 83 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026