Dzieczyny dziękuje ! Jak to czytam to aż sie wzruszyłam, bo to takie miłe ze mnie wspieracie tutaj
Kamis, jak wiem ze Tobie chodziło o to właśnie ze będę wiecznie sie chować, bać itp. I uwierz mi ze ja strasznie sie boje tego miasta, bo przecież każda ulica mi go przypomina, No i sama świadomość ze moge jego czy kogoś z rodziny spotkać przeraża. Tylko czy właśnie z tego powodu rezygnować ze studiów ? Zaczynać od nowa, tracić kolejny rok ? Przynajmniej spróbuje, jak bedzie cos nie tak, to zobaczymy. Ale póki co myśle o sobie - o swojej przyszłości a nie chce na dzień dzisiejszy jej marnować przez kogoś kto ma mnie w du*ie. Wiem ze gdy emocje opadną za pare miesiecy (mam nadzieje) to plułabym sobie w brodę ze przerwałam je. Gdyby nie one juz dawno byłabym 400 km dalej, zaczynajac nowe życie - bo nawet psycholog mi mowila ze zmiana otoczenia jest dla mnie wskazana, ale nie jestem w stanie sie przenieść na inna uczelnie - trochę na własne życzenie
(poprawki i parktyki które sa niezbędne aby zaliczyć rok)
Pewnie bedzie mi cieżko, bo gdy ostatnio zobaczyłam jego siostrę, ojca i samego exa to wiecie co sie ze mną działo ale to nie moze byc powód rezygnacji z wykształcenia. Obym tylko trzymała sie tej myśli a nie pisała za jakiś czas ze nie daje rady w tym mieście...