Aleja, zazdroszczę Ci tego podejścia. Życzę Ci wytrwałości.
Edyszka, czy Twoja ciocia wyszła z tej depresji ? Długo w niej siedziała ?
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
Strony Poprzednia 1 … 36 37 38 39 40 … 83 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Aleja, zazdroszczę Ci tego podejścia. Życzę Ci wytrwałości.
Edyszka, czy Twoja ciocia wyszła z tej depresji ? Długo w niej siedziała ?
Podobne tematy
Edyszka -był - krótka, konkretna i dość miła w sumie wizyta. Chwile pogadaliśmy. Niestety nadal wyglada dobrze, schudł i nadal ma rozbrajający uśmiech jakim mnie obdarzył.... Na koniec jak wychodził powiedział mi - tylko nie myśl o mnie źle... wiem, że nadal mi zależy na tym człowieku, ale wiem też że muszę pozwolić mu odejść. Przetrwałam jesteście ze mnie dumne
?
Przepraszam, że pisze dopiero teraz ale byłam z przyjaciółka na spotkaniu- poryczalam się tylko raz jak analizowaliśmy historię całej znajomosci. To był i będzie ważny człowiek w moim życiu, ale czuję, że chce iść dalej ...
"Nie myśl o mnie źle..."Nie wiedziałem czego chcę,potrzebowałem z kimś pobyć więc skoro się nawinęłaś,to chwilę z tobą pobyłem,rozkochałem,następnie zraniłem,a teraz mam już inną,ale nie myśl o mnie źle...To tak jak mój były zrobił ze mnie wrak człowieka jeszcze za czasu związku,a później dobił ten wrak rozstaniem(bo naiwna ja myślałam,że cierpię w imię czegoś i to tylko zły okres,ale uda się),a później oznajmił,że nie chciał mnie zranić.No fajnie,fajnie,że nie chcieli zranić,że nie chcą żeby myśleć o nich źle,tylko że kurcze,strasznie mnie wkurza ludzka bezmyślność i wykorzystywanie drugiego człowieka.Nie będę z siebie robiła Matki Teresy,bo daleko mi do świętej,ale jeszcze nie zdarzyło mi się wejść w jakąś znajomość na zasadzie "niech mnie ktoś przytuli",albo żeby sobie z kimś pobyć,bo w tym wszystkim nie jestem tylko ja i czubek mojego nosa oraz moje chwilowe widzi mi się,ale też druga osoba.Także apel do naszych byłych powinien brzmieć "Ludzie myślcie co robicie i nie bądźcie egoistami",bo jak to powiedziałam mojemu ex CZŁOWIEK NIE JEST RZECZĄ.Bo jak ktoś sam nie wie czego chce i mu się "miłość odwidzi",to druga osoba może w tym momencie paść psychicznie krzyżem na glebę i nie pomogą tu teksty w stylu "nie chciałem cię zranić,nie powinno cię to spotkać,jesteś wartościową osobą" - cytaty z mojego ex.Plus "Na pewno szybko kogoś znajdziesz" - brawo były.W każdym razie dzielnie sobie poradziłaś.Brawo.
Dziękuję dziewczyny - jestem z siebie dumna;)
naprawdę wiele kwestii to nasza decyzja- jak chcemy się w danym momencie czuć, choć wymaga to pracy i siły ... ogrom pracy i siły.
Edyszka oczywiście, że mamy prawo czuć się w jakoś sposób oszukane i skrzywdzone. Bo my oddałyśmy całe siebie, a oni niestety odwdzięczyli się zgoła czymś innym ... przybliżyli nam wizje domu, wspólnej przyszłości, czegoś czego tak bardzo pragniemy...jednak ja po wnikliwej analizie swojego przypadku doszłam do wniosku, że chowanie urazy i pielęgnowanie uczucia zranienia nic mi nie da. Warto docenić fakt, że jak pojawiły się wątpliwości odszedł i w kiepskiej atmosferze byliśmy ze sobą tylko 1,5tyg, a nie kilka lat... ta znajomość sporo mnie nauczyła i to chce przede wszystkim pamiętać. Wpadłam ostatnio w wir doszukiwania się w jego zachowaniu kłamstw, w słowach obłudy - ale wczoraj przyjaciółka uświadomiła mi, że to bez sensu ... człowiek jest też tylko człowiekiem i czasem zmienia zdanie. Bycie z kimś to przywilej, a nie przykry obowiązek. Na dany moment bywamy zaślepieni zauroczeni i działamy pod wpływem silnych emocji. Potem trzeba sobie to wszystko poukładać i niestety nie każdy sobie z tum dobrze radzi. Dlatego tak ważny jest ten czas miedzy związkami - żeby ogarnąć siebie, swoje oczekiwania, możliwości itp. Żeby dojrzale wchodzić w nowe relacje. Nie każdy to potrafi i żeby nam się lepiej żyło trzeba ten przykry fakt zaakceptować.
Miłego dnia! Zróbcie dziś coś dla siebie. Ja się właśnie wybieram do kosmetyczki ![]()
Edyszka,kurcze jak ja czytam to co piszesz,co czujesz to jakbym czytała o sobie..moj tez nie chcial ranić, jestem cudowna kobieta i bylo cudownie no ale przykro mi,nie jestem dla ciebie odpowiednią osobą..on tez chcial z kims sobie pobyć, a ze trafila mu sie akurat kupmela z dawnych lat z ktorej zrobila sie calkiem calkiem cycata blondyna to sie pobawie..a ze ja teraz nie wiem co zrobic z tym wszystkim to juz nie jego problem..moglybysmy normalnie kobieto isc na piwo- byloby o czym pogadać..
niemniej aLeja super podejście- tez to sobie powtarzam, tez chce iść do przodu i mam nadzieje ze mi sie to w koncu uda..
Hej dziewczyny
Czytam wasze wypowiedzi...i tak jak wy nie moge sobie poradzic z sytuacja w ktorej sie znalazlam....
Polecam wam silownie...ja ide na fitness i wyrzucam z siebie 7 poty i pozniej czuje sie znacznie lepiej;)
Pozwala wyrzucic z siebie negatywne emocje i choc troche ukoic bol...
Slyszalam wlasnie ze podobno wysilek fizyczny jest najlepszy ba zlamane serducho..ja jakos nie mam na to ochoty..czekam az pójdę do pracy,wtedy w końcu będę mogla oderwac myśli od tego ze zostałam potraktowana jak niepotrzebny śmieć..a ty mirinda długo po rozstaniu?
Trudno mi sie pozbierac....teraz oblala mnie fala obojetnosci....
Moze moja sytuacja nie jest tak patowa jak wasza ale i tak mi trudno...
Poznalam faceta podobalcmi siechcialam sobie z nim ulozyc zycie bylo nam dobrze
Opowiadal mi duzo ze zostal wczesniej przez swoja byla bardzo zraniony ze zabrala mu duzo pieniedzy...
Ze bardzo to przezyl ze ma do niej duzy zal....teraz chcial kupic mieszkanie i co....postanowil wziac u niej kredyt....
Mowilam mu ze nie zgadzam sie na to i nie bede tego akceptowac....tymczasem on nawet sie z nia spotkal...niby w sprawie papierow...a ostatnio czytalam ich korespondencje i sie wscieklam....wypisywal jej ze jaka szkoda ze im nie wyszlo i zastanawial sie dlaczego...nie wytrzymalam i powiedzialam mu by sie wyprowadzil...
No to przykra sprawa..tak jakby nie pogodził sie z rozstaniem.. kazde rozstanie jest trudne,zwłaszcza gdy my sie angażujemy a faceci nie bardzo..
Marzylam ze ulozymy sobie zycie i bedziemy razem i zalozymy rodzine i to mnie boli cholernie.....
No wiem ze boli..ja juz prawie trzy tygodnie po rozstaniu i tez ciagle słyszę ze chciałby mieć dziecko..raz czuje sie lepiej, następnego dnia znowu gorzej..ale jakos dni idą do przodu..w koncu sie obudzimy ktoregos razu i stwierdzimy ze boli duzo mniej..a w koncu przestanie boleć..czekam na to z niecierpliwością. Pisz tu jak najczęściej..ja jak zaczelam tu pisac to cala sie trzeslam i pisalam przez łzy a teraz mimo różnych słabszych chwil jest ciut lżej..samo to ze mozesz to z siebie wyrzucić
U mnie dzis masakra, bardzo kręci mi sie w głowie, gdy wstaje to mam czarno przed oczami, cała sie trzęsę w środku. Boje sie ze zemdleje i trafie do szpitala, a nie chce tego robić bliskim.
Wiecie, mam taka chęć aby on dowiedział sie o tym co ja przeżywam, mam chęć napisania do niego czy zadzwonienia...
Emczi daj plynac swoim myslom i ich nie wylapuj nie analizuj....mi to pomaga
Wiem ze Ci cholernie trudno...
Emczii nie rob tego..wiem co czujesz bo ja temu mojemu tez mam czasem chęć napisac czy zdaje sobie sprawe co zrobil ale to nic nie da..nic a nic..gorzej sie poczujesz..
Emczii .. ok napiszesz i co ? Sądzisz , że jak sie dowie w jakim jesteś stanie to do Ciebie wróci ? I co będziecie razem pomimo tego , że cię nie kocha ? Chcesz tego ? Chyba nie więc zaciśnij zęby i pisz tutaj na dobre ci wyjdzie, a się przed nim nie upokorzysz...
Kochane ja dziś jestem kłębkiem nerwów, nie wiem czy to przez okres , który spóźnia mi się prawie miesiąc czy zaczyna do mnie docierać powaga sytuacji z ex nie wiem ... Rano miałam plan że jak wróce zacznę ćwiczyć , a się skończy tak , że zjem obiad i wypije piwo:D
W pracy też mnie wszystko denerwuję , kiedyś ją luvbiłam dziś nienawidzę , a niestety nie mam pertspektyw na nową , a poza tym jestem osobą , która panicznie boi się zmian również w sprawie pracy . Boję się , że jak ją zmienie to w nowej sobie nie poradzę i będę musiała wrócić do rodzinnego domu bo nie będzie mnie stać na życie ( nie!!!!) . Może któraś miała taką sytuację ? że zmieniła pracę? Jak sobie poradziłyście ? Może mnie zmotywujecie swoimi opowieściami w tym temacie ( choć na chwile nie będziemy pisać o ex) .
Kamis ja wlasnie zmieniam prace wkrotce bede pracowac w nowej....i co...szczerze juz nie moge sie doczekac...
Lubie miec poczucie sprawczosci dzialania i rozwoju....
Juz nudze sie na tym urlopie bo tylko mysle mniej lub wiecej o nim....a tak to przynajmniej swoje mysli zajme czyms pozytecznym i produktywnym....
I bede miala poczucie bycia potrzebna....
Kamis ja odkad pamietam zmieniam prace..a to dlatego ze nie moglam nigdzie dostac normalnej umowy..z tym ze pracuje w nowych miejscach ale wykonuje ciagle ten sam zawód. Tez nie lubie zmian ale nie mam wyboru..teraz od wrzesnia znowu praca w nowym miejscu.teraz kieruja toba nerwy to i praca cie denerwuje. Moze lepiej to przeczekaj..nie wiem..
Może ja potrzebuje właśnie takiego kopa do zmiany pracy .. nic mnie tu nie trzyma .. ok jest miła atmosfera , ale atmosferą rachunków nie zapłacę
/ marzy mi się też zamieszkać samej , bo obecnie mieszkam z 2 dziewczynami , a w moim wieku to już prypał
więc nowa praca by mi ułatwiła realizację tego marzenia
Ale okres spozniajacy sie o miesiąc..a bylas u lekarza?a moze zrob ten test..ja teraz pomimo stresu przez rozstanie dostałam okres zupelnie normalnie..jest malo obfity ale tak ostatnio jakos mam..
kamcia spokojnie rok temu miałam okres co 2 miesiące więc to dla mnie normalne , a objawy jako tako okresowe mam. Byłam u lekarza w zeszłym roku i wszystko jest w porządku . Choruję na nieuleczalną chorobę i leki które biore mogą spowodować spóźniajacy się okres. Nie mniej jednak zrobie test , ale chce poczekać jeszcze tydzien .
Ale jestem zła, właśnie się dowiedziałam że mój mąż rozpowiada znajomym że to on podjął taką decyzję że odchodzi
Ale jestem zła, właśnie się dowiedziałam że mój mąż rozpowiada znajomym że to on podjął taką decyzję że odchodzi
Aha..no to jesli juz tak mialas to pewnie nie ma co sie bać..ja juz bym panikowala..
Monia akurat to mnie nie dziwi..woli mowic znajomym ze to jego decyzja..facet dziwnybz tego co czytałam to i nie chce sie przyznac przed ludźmi ze postanowilas go kopnąć..mów po prostu prawdziwą wersję wydarzeń..a na to ze on gada głupoty to niestety juz wpływu nie masz
Monia już teraz rozumiem dlaczego tak usilnie chciałaś mieć dowod ze rozwód jest z jego winy.. Olej to , ważne , że ty i Twoja rdozina wiecie jaka jest prawda.
Kamcia: Tak miałam już tak nie raz i panikowałam na początku , ale objawy okresowe już mam , sądzę , że wypryski na twarzy pojawiające się przed każdym okresem jakie mam oznaką ciąży nie są
zroiłabym test ciążowy dziś , ale już miałam tak , że w 1 dzień zrobiłam , był negatywny a na 2 dzień dostałam. Jestem dobrej myśli . Zresztą nawet jakbym była w ciąży to i tak jej nie donoszę ze względu na moją chorobę , albo będę musiała mieć ją usuwaną więc i tak wychowywać sama nie będę ( tak wiem jestem okrutna)
Ale po co tak kłamie,mam ochotę mu nawrzucać ,ale nie chce wydać kolegi który mi to powiedział ,bo to nasz wspólny znajomy,a dokładnie sąsiad ,fajny ,ale zajęty.
Ale po co tak kłamie,mam ochotę mu nawrzucać ,ale nie chce wydać kolegi który mi to powiedział ,bo to nasz wspólny znajomy,a dokładnie sąsiad ,fajny ,ale zajęty.
Ale po co tak kłamie,mam ochotę mu nawrzucać ,ale nie chce wydać kolegi który mi to powiedział ,bo to nasz wspólny znajomy,a dokładnie sąsiad ,fajny ,ale zajęty.
Kamis,rozumiem..no przykra sprawa z taka chorobą. Ja juz mialam tyle objawów ciąży ze naprawde myślałam ze cos jest na rzeczy. Wypryski na twarzy tez mogą byc objawem ciąży- czytałam o tym bo tak jak mowie,na 80% bylam pewna ze tez jestem..z tym ze mi sie pojawił okres a z nim czułam sie jeszcze gorzej,ledwo utrzymywalam sie na nogach jak gdzies szlam lub gdy po prostu wstawałam,calodniowe mdłości..a okres tez dziwny,łagodny, trzydniowy a potem tylko plamienia..ten moj tez juz chyba myslal ze moge byc w ciazy i wyglądało na to ze sie z tego cieszył..i tym mnie zmylil..moze ten test nie jest ci potrzebny skoro juz tak mialas...moze po prostu wybierz sie do lekarza,jakies badania?
Zostaje u kuzynki do jutra i mam straszna ochotę wyjsć z domu o 16 bo on wraca wtedy z pracy, nie wiem co ja chce tym osiągnąć, chce zeby zobaczył mnie taka wychudzona i współczuł ? Czy zeby sie zatrzymał i zapytał czy wszystko ok ?
Mam w głowie takim mętlik ze nie potrafię ogranac
Monia,mysle ze robi to by poczuc sie lepiej..nie wiem..mozdzki facetów to sa troche nie do ogarniecia..wierzecze masz ochote mu cos powiedziec ale jednak rozwod przed toba-nie dawaj mu zadnych argumentow,bo jak to taka swinia to potem by mogl mowic ze sie go czepiasz o niewiadomo co..sa rozni faceci-twoj nie chce zeby ludzie mysleli ze mialas go juz dosyc..moj np lubil robic z siebie ofiare wiec mysle ze moze mowic ze ja go zostawilam a on taki biedny został..ech..nie da sie zrozumiec facetow,to po prostu niemożliwe
Emczii nie rob głupot..zaczynasz zachowywac sie troche irracjonalnie..naprawde uwierz mi,nic tym nie osiagniesz..i moze zabrzmi to okrutnie ale moze pomyslec ze ci troche odbilo, ze zaczynasz za nim chodzić..nic ci to nie da!pewnie jest tak jak pisala Edyszka-masz jakąś depresje i nie jestes teraz sobą..ale musisz sie powstrzymać zeby nie robic zafnych głupot..
Przyzwyczaiłam się do tej choriby , od dziecka ją mam więc mi tam przykro nie jest . Z tymi wypryskami mnie teraz zmartwiłaś, ale ja wiem , że nie jestem wciąży , znam swój organizm i wiem , że miałabym już jakieś tam objawy , ale nie mam .. no zrobie z atydzień test to zobaczymy . Teraz nie miałam badań , ale jak byłam rok temu miałam isg dopochwowe i podobno anatomicznie wszystko jest ok
Nie chcialam zmartwic..pewnie zadnej ciazy nie ma skoro takie cos juz sie zdarzalo..
Ale moze dobrze zrobic badania,dosc dawno je ostatnio robiłaś..
Wiem Kamcia. Ja juz chyba popadam w obsesje.
Ale po co tak kłamie,mam ochotę mu nawrzucać ,ale nie chce wydać kolegi który mi to powiedział ,bo to nasz wspólny znajomy,a dokładnie sąsiad ,fajny ,ale zajęty.
Emczii sloneczko,troche tak to zaczyna wyglądać..każda z nas tutaj teskni za dawnym życiem ale my probujemy sie z tym wszyztkim pogodzic..raz lepiej raz gorzej ale idziemy do tego aby zapomnieć, pogodzic sie ze zmianami w zyciu i chcemy zacząć życie na nowo..a ty tkwisz w martwym punkcie..i do tego zaczynaja ci chodzis dziwne pomysly po glowie..to ze masz depresje to juz chyba sama wiesz..nie czujesz sie dobrze z tym wszystkim ,ale musisz ze wszystkich sil powstrzymywać sie przed autodestrukcyjnymi zachowaniami..poczekaj,wkrotce dostaniesz leki i jakos zaczniesz odzyskiwac równowagę
Nie chcialam zmartwic..pewnie zadnej ciazy nie ma skoro takie cos juz sie zdarzalo..
Ale moze dobrze zrobic badania,dosc dawno je ostatnio robiłaś..
Masz rację kamcia powinnam się przebadać . Jak tylko dostane okres pójde do lekarza.
Dziewczyny teraz trochę nie w temacie
Emczii,a że tak zapytam czy ty w ogóle jesz?!....Kobieto,musisz jeść!Mojej ciotce powiedzieli,że jeśli nie będzie jeść,to podłączą ją do kroplówki i będzie leżeć w łóżku.Masz jeść!Choć co jakiś czas odrobinę.Nawet na siłę,ale choć trochę jedz.Nie możesz się głodzić! I nie rób żadnych głupot.To,że pokażesz mu się w złym stanie psychicznym i fizycznym,to nie znaczy,że on do ciebie wróci.Wręcz przeciwnie,jak tylko zrobisz coś głupiego,to uzna cię za niepoczytalną,a wiesz,że jedną akcje już za sobą masz.I najlepiej wróć już do domu,bo przebywanie w twoim stanie blisko niego grozi tragedią.Co do twojego pytania,to nie pamiętam kiedy cioci przeszło,bo to było kilka lat temu,ale przeszło jej i tobie też przejdzie.
[/quote=monia451]Dziewczyny teraz trochę nie w temacie ,od kilku dni mam problem,pewnie zauwazylyscie ze wrzucam cos po kilka razy,albo ucina mi posty,a mam tak jak pisze z tel lub z tabletu niby wyswietla sie ze to chwilowe,ale mam tak od kilku dni a jak pisze z laptopa to jest dobrze???
Edyszka,kurcze jak ja czytam to co piszesz,co czujesz to jakbym czytała o sobie..moj tez nie chcial ranić, jestem cudowna kobieta i bylo cudownie no ale przykro mi,nie jestem dla ciebie odpowiednią osobą..on tez chcial z kims sobie pobyć, a ze trafila mu sie akurat kupmela z dawnych lat z ktorej zrobila sie calkiem calkiem cycata blondyna to sie pobawie..a ze ja teraz nie wiem co zrobic z tym wszystkim to juz nie jego problem..moglybysmy normalnie kobieto isc na piwo- byloby o czym pogadać..
niemniej aLeja super podejście- tez to sobie powtarzam, tez chce iść do przodu i mam nadzieje ze mi sie to w koncu uda..
Ja już ci napisałam kiedyś,że nasi faceci byli bardzo podobni do siebie.Czasem,to jakbyśmy pisały o tym samym facecie.Mam nadzieję,że twój ex nie miał na imię Łukasz ![]()
Emczii ja ci już pisałam , że może byś zaczęła szukać pracy na weekendy ( czytałam , ze studniujesz) . Naprawdę dobrze ci to zrobi . Nie możesz całego życia podporządkowywać ex. On am cię gdzieś zrozum to. Spotkaj się może od czasu do czasu z jakąś koleżanką na ploty ( napewno jąkąś masz) ale nie wspominaj o ex!!! zacznij żyć. Nam tutaj też jest ciężko , ale żyjemy , pracujemy , . Proszę cię bo naprawe skończysz w jakimś szpitalu .
Monia,mysle ze robi to by poczuc sie lepiej..nie wiem..mozdzki facetów to sa troche nie do ogarniecia..wierzecze masz ochote mu cos powiedziec ale jednak rozwod przed toba-nie dawaj mu zadnych argumentow,bo jak to taka swinia to potem by mogl mowic ze sie go czepiasz o niewiadomo co..sa rozni faceci-twoj nie chce zeby ludzie mysleli ze mialas go juz dosyc..moj np lubil robic z siebie ofiare wiec mysle ze moze mowic ze ja go zostawilam a on taki biedny został..ech..nie da sie zrozumiec facetow,to po prostu niemożliwe
a teraz jeszcze sie dowiedziałam że wypłaciłam mu z konta prawie calą wypłate,i go wyrzuciłam,a prawda jest taka że tylko odebrałam dług,bo jak nie mieszkal jeszcze ze mna to pożyczył 350 zl ,wiec tylko odebralam dlug,bo wiem ze sam z siebie by mi nie oddał.
Nie mial tak na imię: )uff jeden problem z głowy ; ) bo juz tez sie bałam ze mialysmy jednego faceta w tym samym czasie heh ale trzeba przyznac ze znalazlysmy sie niemal w identycznej sytuacji..moze to jacys zaginieni bliźniacy bo podobienstwa w ich zachowaniu sa uderzające
Monia,ale ci sie swinia trafiła..ręce opadają..zobacz jak musisz uwazac co robisz..wszystko swinia wyłapie i jeszcze poprzekręca żeby było ze ty niewiadomo co robisz..
Dzieczyny jakby nie wy to zrobiłabym cos głupiego, nie wyszłam. Ale ja tez nie chciałam mu zrobić scen tylko... sama nie wiem co chciałam. Zeby ruszyło go sumienie którego nie ma...
Nie będe pisać do niego,ale im wiecej rzeczy sie dowiaduje tym gorzej dla niego,przeczytalam ostatnio że czas nie goi ran,czas otwiera oczy,i to jest prawda,teraz wiem kim bylam dla niego ,ile znaczylam,a co do rozwodu to wiem ze jego nie stac na prawnika ani na adwokata,on jest materialistą,wyplaty ma 1.500 bo reszte sciaga komornik,na papierosy wydaje 600zl bo pan pali polskie,a używkijeszcze,do tego paliwo bo dokłada koledze,wiec nie wiele mu zostaje.
Edyszko, dopiero co odczytałem
Taki ze mnie pocieszny chopak od zawsze
^^
Dzieczyny jakby nie wy to zrobiłabym cos głupiego, nie wyszłam. Ale ja tez nie chciałam mu zrobić scen tylko... sama nie wiem co chciałam. Zeby ruszyło go sumienie którego nie ma...
Moja droga ja przez pierwszy tydzien jak mąż wrócił,płakałam codziennie,az sie cała trzesłam,maz sam powiedział zebym poszła do lekarza,ale nie zrobiło to na nim wrażenia,nie miał wyrzutów,a teraz jak odżyłam jestem pewniejsza siebie,nie płacze ,nie prosze go ,to zaczoł mnie oczerniać,ale bede twarda nie dam mu satysfakcji,niech sobie mówi ze to on taką decyzję podjoł.
Tu się chyba posty przekręcają ![]()
Monia,ale ci sie swinia trafiła..ręce opadają..zobacz jak musisz uwazac co robisz..wszystko swinia wyłapie i jeszcze poprzekręca żeby było ze ty niewiadomo co robisz..
mało powiedziane świnia,dlatego też łatwiej mi sie z tym pogodzić
Dzieczyny jakby nie wy to zrobiłabym cos głupiego, nie wyszłam. Ale ja tez nie chciałam mu zrobić scen tylko... sama nie wiem co chciałam. Zeby ruszyło go sumienie którego nie ma...
emczii, a co zmieniłoby to w Twoim życiu? Co Tobie dałoby, że on Ci współczuje, lituje się nad Tobą? Przecież nie chciałabyś, żeby ktoś z Tobą był z samej litości czy współczucia. Tak samo nie chciałabyś, żeby ktoś w Tobie wymuszał czy wzbudzał na siłę jakieś emocje, których nie czujesz.
I już kilka tygodni temu to zrobiłaś, dzwoniłaś i powiedziałaś mu, że sobie coś zrobisz. I czy to zmieniło cokolwiek?
Jesteś jeszcze bardzo młoda, masz za sobą pierwszy poważny związek, który nie potoczył się tak jakbyś tego chciała i teraz powinnaś przede wszystkim zadbać o siebie. I nie rób tego dla kogoś, dla bliskich czy żeby zrobić jemu na złość, tylko i wyłącznie dla SIEBIE.
Ty musisz sama postanowić, że chcesz sobie pomóc, że chcesz wyzdrowieć.
Całe szczęście, że ani wczoraj (przedwczoraj?) nie odezwałaś się do jego siostry ani dzisiaj nie zrobiłaś jemu akcji, bo oni mogliby to odebrać jako prześladowanie.
Dokladnie,nie ma nic gorszego niz bycie z kims z politowania..to tez byl moj taki pierwszy powazny związek, gdzie zaczelismy wspominac o dziecku i zaczynalismy podział obowiązków domowych..ciezko mi z tym ze nie wyszło, jeszcze za nim tęsknię..ale nie chcialabym takiej sytuacji ze go wyprosilam aby do mnie wrócił i byl ze mną..bo swiadomosc tego i tak nie pozwolilaby mi byc szczęśliwą..i Emczii ty tez bys nie byla wtedy szczęśliwa..ciężko pogodzić sie z tymi nagłym zmianami w życiu..kazda z nas o tym wie doskonale..musimy sie z tym zmierzyć.
Emczii,nie da się wyprosić miłość.Albo ktoś kocha,albo nie.Nie można kogoś wziąć na litość.To że ktoś poczułby litość,to nie znaczy,że powiedziałby "Kocham cię.Chcę znów z tobą być".Tak to nie działa.Można się ewentualnie upokorzyć i później tego żałować.Masz swój honor i jesteś mądrą dziewczyną.Nie rób głupstw.I zjedz coś!
Edyszko, dopiero co odczytałem
![]()
Taki ze mnie pocieszny chopak od zawsze
^^
Wuwuś masz opóźniony zapłon
ale teksty bezcenne,naprawdę można sobie humor poprawić.Dziewczyny,kiedy będziecie miały gorszy dzień polecam poczytać Wuwusia ![]()
Dokladnie Emczii,musisz jesc!mnie pilnowala siostra i mama..ciebie nie upilnuje nikt z rodziny to my to zrobimy!nawet kawalek bułki z plasterkiem sera lub szynki..cokolwiek. i cieszy mnie to ze udalo nam sie powstrzymać cie przed zrobieniem jakiejs glupoty. I pamietaj!jak znowu cos ci przyjdzie do głowy to pisz od razu tutaj!my juz cie przed tym powstrzymamy.
Ok, zjem cos
nawet zgłodniałam bo zjadalam dzisiaj tylko 2 kanapki i troszkę zupy. Jak ja zobaczyłam ze wazę 47,7 kg (przy 173 cm) to byłam sama zszokowana, ze aż taka niedowaga i od razu pomyslałam 'co on ze mną zrobił ?'
Dziękuje Wam, czuje jakbyście były moimi bliskimi przyjaciółkami które pilnują i opieprza z troska ![]()
On-WuWuA-83 napisał/a:Edyszko, dopiero co odczytałem
![]()
Taki ze mnie pocieszny chopak od zawsze
^^
Wuwuś masz opóźniony zapłon
ale teksty bezcenne,naprawdę można sobie humor poprawić.Dziewczyny,kiedy będziecie miały gorszy dzień polecam poczytać Wuwusia
Tą pocztę od tego forum przeglądam raz na miesiąc-dwa głównie w celu wykasowania różnych reklam/spamu tak więc stąd wynikać mogą opóźnienia
![]()
Eeeeee, nie chwal tak bo się czerwony zrobię
Niektóre panie z forum to by mnie chciały "ukatrupić", jednej takiej w przeszłości sie to prawie udało hahaha ^^
Tak jak napisałem, jestem raczej pozytywną mordą
wywodzącą się też z takiej pociesznej słowiańskiej ekipy......
![]()
No Wuwuś,a czym sobie zasłużyłaś zeby cie ukatrupic?moze faktycznie musze poczytac. Ale tzw. "Pozytywne mordy" jak to ladnie ująłeś są w takiej sytuacji nawet potrzebne.
Emczii nie ma za co dziękować, po to jesteśmy, zeby sie nawzajem wspierać.
Ok, zjem cos
nawet zgłodniałam bo zjadalam dzisiaj tylko 2 kanapki i troszkę zupy. Jak ja zobaczyłam ze wazę 47,7 kg (przy 173 cm) to byłam sama zszokowana, ze aż taka niedowaga i od razu pomyslałam 'co on ze mną zrobił ?'
Dziękuje Wam, czuje jakbyście były moimi bliskimi przyjaciółkami które pilnują i opieprza z troska
Ja też kiedyś jeść nie mogłam i pilnowałam się sama.Wiedziałam,że mimo,że odrzuca mnie od jedzenia,to muszę jeść,bo inaczej mój organizm nie będzie w stanie funkcjonować.Jadłam na siłę.W małych ilościach,ale jadłam.Raz pół bułki z czymś,za jakiś czas jakaś kanapka,albo owoc bądź nawet coś słodkiego.To ostatnie niezdrowe,ale w takich sytuacjach,to już pal to licho,aby żeby organizm z czegoś energię czerpał,bo inaczej można się wykończyć do reszty.Nie dziw się,że ci się ciemno przed oczami robiło skoro nie jadłaś,a do tego intensywny stres.
Niektóre panie z forum to by mnie chciały "ukatrupić", jednej takiej w przeszłości sie to prawie udało hahaha ^^
Rozwiń temat ![]()
Ojjj, nie ma co się rozwodzić
![]()
A jak "żałoba"? Pisałaś, że "przyjaciele" trochę się odwrócili-woleli przeczekać w ukryciu.
Pamietam jak kumpel rozstał się z dziewczyną (na miesiąc/dwa jak się okazało), byli długo ze sobą. No przychodził i "płakał" ale my to tam zaczęliśmy aktywnie spędzać czas
Poszliśmy na jakąś imprezę itp. albo coś innego robiliśmy więc mniej myślał chyba o sytuacji i lepiej mu było wtedy aniżeli tak na twardo bez nikogo odrazu
Ojjj, nie ma co się rozwodzić
![]()
A jak "żałoba"? Pisałaś, że "przyjaciele" trochę się odwrócili-woleli przeczekać w ukryciu.
Pamietam jak kumpel rozstał się z dziewczyną (na miesiąc/dwa jak się okazało), byli długo ze sobą. No przychodził i "płakał" ale my to tam zaczęliśmy aktywnie spędzać czasPoszliśmy na jakąś imprezę itp. albo coś innego robiliśmy więc mniej myślał chyba o sytuacji i lepiej mu było wtedy aniżeli tak na twardo bez nikogo odrazu
Znajomych oczywiście miałam i mam,ale te trzy osoby,które myślałam,że są moimi przyjaciółmi usunęłam z życia.Mimo,że jestem blondynką,to nie jestem aż tak głupia,żeby z nimi kontakt utrzymywać
Nie jestem osobą,która by lubiła użalanie się nad sobą i oczekiwała od otoczenia niańczenia,ale myślałam,że po rozstaniu będę miała z ich strony jakieś wsparcie,a jak się okazało nie miałam żadnego.Jeszcze gdybym jęczała i ich zamęczała swoim stanem,to może bym zrozumiała ich zachowanie,ale oni zmyli się zaraz jak tylko dowiedzieli się o moim rozstaniu,tak zapobiegawczo,bo wiedzieli,że będę w złym stanie.Zaczęli się do mnie odzywać w momencie kiedy uznali,że zapewne już mi jest lepiej,ale wtedy,to ja już nie chciałam mieć z nimi nic wspólnego.Zamiast poświęcać czas i energię na fałszywe przyjaźnie,to wolałam,np.zrobić coś dla siebie(tak dla odmiany) w ramach zdrowego egoizmu.Wróciłam do ćwiczeń,bo przez zajadanie stresów słodyczami w momencie kiedy związek jeszcze trwał przytyłam do 60kg,a przy wzroście 164cm.zaczęłam wyglądać jak kulka ![]()
Cały dzień mnie tu nie było, a tu post za postem
Fajnie, że poruszyłyście też inne tematy Np. Pracy. Ja w ciągu ostatniego 2 razy ją zmieniałam - są stresy, nowi ludzie, nowe obowiązki nowe miejsca, ale zazwyczaj takie zmiany tylko sprzyjają rozwojowi. Nie trzeba się ich bać, bo niepotrzebnie stoi się w miejscu...
Emczii bardzo dobrze, że nie wyszłaś z domu. Na pewno w zaistniałej sytuacji nie jest Ci potrzebna niczyja litość lub co gorsze teksty, że zwariowałaś czy że kogoś nękasz. To na pewno by Ci nie pomogło... trzymaj się Kochana!
Jakoś nie zauważyłam odp ba moje poranne pytanie - co dxiś zrobiliście dla siebie
?
Ja nic dla siebie dzis nie zrobiłam szczerze mówiąc..zaraz sie położę do łóżka i moze cos poczytam..
On-WuWuA-83 napisał/a:Ojjj, nie ma co się rozwodzić
![]()
A jak "żałoba"? Pisałaś, że "przyjaciele" trochę się odwrócili-woleli przeczekać w ukryciu.
Pamietam jak kumpel rozstał się z dziewczyną (na miesiąc/dwa jak się okazało), byli długo ze sobą. No przychodził i "płakał" ale my to tam zaczęliśmy aktywnie spędzać czasPoszliśmy na jakąś imprezę itp. albo coś innego robiliśmy więc mniej myślał chyba o sytuacji i lepiej mu było wtedy aniżeli tak na twardo bez nikogo odrazu
Znajomych oczywiście miałam i mam,ale te trzy osoby,które myślałam,że są moimi przyjaciółmi usunęłam z życia.Mimo,że jestem blondynką,to nie jestem aż tak głupia,żeby z nimi kontakt utrzymywać
Nie jestem osobą,która by lubiła użalanie się nad sobą i oczekiwała od otoczenia niańczenia,ale myślałam,że po rozstaniu będę miała z ich strony jakieś wsparcie,a jak się okazało nie miałam żadnego.Jeszcze gdybym jęczała i ich zamęczała swoim stanem,to może bym zrozumiała ich zachowanie,ale oni zmyli się zaraz jak tylko dowiedzieli się o moim rozstaniu,tak zapobiegawczo,bo wiedzieli,że będę w złym stanie.Zaczęli się do mnie odzywać w momencie kiedy uznali,że zapewne już mi jest lepiej,ale wtedy,to ja już nie chciałam mieć z nimi nic wspólnego.Zamiast poświęcać czas i energię na fałszywe przyjaźnie,to wolałam,np.zrobić coś dla siebie(tak dla odmiany) w ramach zdrowego egoizmu.Wróciłam do ćwiczeń,bo przez zajadanie stresów słodyczami w momencie kiedy związek jeszcze trwał przytyłam do 60kg,a przy wzroście 164cm.zaczęłam wyglądać jak kulka
Blondynka o przyjaznej figurze? No jak ten facet mógł cię zostawić Oo
hmmmm.
A co do fałszywych przyjaciół...
Strony Poprzednia 1 … 36 37 38 39 40 … 83 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026