I jeszcze mówił ze 2 raz mnie nie zostawi,a ja głupia wierzylam.bo można kogoś oszukiwać ale nie w uczuciach,bo boli .Dawalam z siebie wszystko ,co chciał to miał,a robilam to dlatego żeby mnie nie zostawił ,wiem ze to głupie bo to on powinien się starać,ale jestem bogatsza o nowe doświadczenie.ale jest mi dobrze samej,bo jak był to życie wyglądało tak samo jak wczesniej,czyli spał do 15\,jak zdążył to pograł,ja kanapki do pracy robilam,kawkę,dawalam mu moj samochod a on nie ma prawka,niby mial byc u mamy a tam go nie bylo,kłamca,on tylko raz naczynia umył i nic więcej,.pieprzony egoistą,tylko on się liczy.nigdy ale to nigdy nie wybaczajcie zdrady,to nie jest juz ten sam człowiek,ta świadomość w głowie ze ja dotykał,i w ogóle,popsolo mi psychikę bo ciągle o tym myslalam.Ten człowiek juz dla mnie nie istnieje,a jest mi lżej bo to ja się go pozbylam
Nie znam calej Twojej historii od poczatku, jedynie co przeczytalam posty z wczoraj... mnie tez dotknela zdrada, byly powroty,ale na chwile, bo nie wiedzial z kim chce być ... nawet nie zdarzylam sie przekonac jak to jest byc w zwiazku po zdradzie, bo on wracal a po 3 dniach nagle zmienialo mu sie myslenie (tak probowalismy 3 razy w odstepstwie 2 miesiecy , a nastepnie co 1,5 tygodnia).... Wyniszczylo mnie to totalnie i mam wrazenie,ze troche stoje w miejscu,albo ide ale w bardzo powolnym tempie....
Chyba cos w tym jest,ze poki sami nie doswiadczymy bolu na sobie, nie sluchamy do konca innych. Mi tez mowili, a ja slepo wierzylam,ze sie zmieni ... bo tyle czytalam ,ze ludzie nawet po latach sie schodzza, bo dojrzewaja, bo to i tamto ...
Guzik prawda, albo kocha i zostaje przy Tobie albo nie. Jasne jak slonce.
Bardzo Ci wspolczuje ,ze to ostatnie doswiadczenie tak mocno sie na Tobie odbilo, ale moze pomoglo otworzyc oczy, skoro czujesz wewnetrzna ulge, to sa,ma doszlas do wniosku z jakim czlowiekiem mialas doczynienia.
U mnie to troche jeszcze poplatane, bo to niezly manipulator byl... i mowil,ze pogubiony i ze alkohol zaczal pic ... w pewnym momencie zaczelo mi byc go szkoda, bo pomyslalam ...czlowiek moze raz popelnic blad,moze faktycznie zaluje ...ale pozniej te powroty i jego odchodzenie doprowadzilo mnie do skrajnego wyczerpania...
naprawde mam cicha nadzieje,ze uda mi sie z niego wyleczyc calkowicie...