netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

5 370 odpowiedzi312 309 wyświetleńzałożony przez Agataa93, 09.05.2017

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Strony Poprzednia 1 … 30 31 32 33 34 … 83 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 016 do 2 080 z 5 371 ]

2 016

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
kamcia5556 napisał/a:

serce mnie boli i dusi mnie w piersiach,caly czas kreci mi sie po głowie myśl że ja naprawdę juz nigdy go nie zobacze,nie przytule,nie pocaluje..i nie moge sie z tym pogodzic. Żałosna jestem..

Standard.Też tak miałam,a nawet gorzej jeśli chodzi o dolegliwości fizyczne.Co do dolegliwości to do tej pory mi się zdarzają.

2 017

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Moimi jedynym dolegliwosciami jak narazie jest sennosc. Wiecznie bym spala i boje sie ze moze byc to oznaka ciazy bo nie mam juz miesiaczki 2 tygodnie . Wczesniej rowniez mi sie zdarzaly spoznienia nawet miesieczne. Bylam kiedys z tymnu lekarza ale niby anatomicznie wszystko jest ok.  Bylaby troche lipa ale wierze jze jednak po prostu moj orgajizm jest oslabiony. Zeby bylo smieszniej dzis wyskoczyla mi jakas opryszczka na ustach a w piatek ide na wesele.. super

2 018

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Kamis,no brak miesiączki i senność to naprawde sa oznaki ciąży..to by dopiero było..ale to tez reakcja na stres..ale dla spokoju zrob moze test..tez miałam moment ze myślałam ze moge byc w ciąży..miałam zawroty głowy i baaaardzo silne mdłości. Nawet były sie z taką nadzieją dopytywal czy moze będziemy szczęśliwymi rodzicami?nie wiem co bym teraz zrobila w takiej sytuacji..w sumie mimo rozstania cieszylabym sie. U mnie obyło sie bez testów bo jednak przyszła miesiączka..dziwna,lagodniejsza ale jednak.

2 019

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

No to mnie kamcia teraz pocieszylas... mam nadzieje ze to naprawde reakcja na stres.. z bylym zawsze sie zabezpieczalismy , on strasznie na to zwracal uwage i twierdzi ze nic nie moglo sie stac , no ale nigdy nie wiadomo.. pojde po ten test lepiej

2 020

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Nie panikujcie.To silny stres powoduje wiele objawów przypominających ciążę.Ja też po rozstaniu panikowałam,że jestem w ciąży.Na dodatek ja miałam powody,żeby panikować,bo uskutecznialiśmy sex przerywany więc trochę wątpliwa "antykoncepcja",ale wtedy byłam pewna,że to związek na całe życie więc myśl o ciąży mnie nie przerażała.No,ale kiedy pod koniec związku przez stres miałam zawroty głowy,mdłości itp.a on wyskoczył z tekstem,że od ciąży już wojnę by wolał i że gdybym była,to spanikowałby jak jasna cholera,to dotarło do mnie co to by było jeślibym zaszła.Dlatego też po rozstaniu miałam panikę.

2 021

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Nie chcialam wystraszyc smile po prostu sporo sie naczytalam na ten temat bo jak pisałam mialam takie podejrzenia..mialam sporo objawów ciąży,łącznie ze zmęczeniem- po 20 juz usypialam a czasem nie mogłam patrzeć na jedzenie..a jednak ciazy nie było. My raczej tez uwazalismy,ale w ostatnich miesiacach znacznie mniej albo o zabezpieczeniu przypominalo nam się w trakcie.  Objawy sa łudząco podobne do wielu innych przypadłości, w tym na silny stres..test bym zrobila dla świętego spokoju, ale skoro zdarzały Ci sie juz takie opóźnienia to pewnie nie ma co się bać smile

2 022

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Widzisz Edyszka,Twój były dal Ci do zrozumienia ze by nie chcial dziecka a ten mój wydawało sie ze by chcial, dlatego ja nie bałam sie "wpadki"..szkoda ze w tak zwanym międzyczasie mu sie odmieniło..

2 023

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
kamcia5556 napisał/a:

Widzisz Edyszka,Twój były dal Ci do zrozumienia ze by nie chcial dziecka a ten mój wydawało sie ze by chcial, dlatego ja nie bałam sie "wpadki"..szkoda ze w tak zwanym międzyczasie mu sie odmieniło..

Taaaaa...Mój były dał mi do zrozumienia,że nie chciałby dziecka - z dwa miesiące przed rozstaniem...Wczesniej,to on był osobą która mówiła o dzieciach i która pokazywała mi projekty domów,bo mieliśmy w planach budowę.Zmieniło mu się nastawienie do posiadania dzieci ze mną,bo zmieniło mu się podejście do mnie.Skoro czuł,że już mnie nie chce,to jest to jednoznaczne z tym,że dziecka ze mną też nie chciał.Mimo wszystko mógł,to choć ująć innym tekstem niż "Gdybyś była w ciąży,to spanikowałby jak jasna cholera.Już wojnę bym wolał".I jak ja się miałam poczuć po czymś takim?...Nawet moja koleżanka zaniemówiła kiedy jej to powtórzyłam i powiedziała,że jest w szoku.

2 024

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

No taki tekst to policzek normalnie..moj mi takiego czegoś nie mówił..tylko na kazda wzmiankę ze sie zle czuję od razu pytał a moze to ciąża? I nie zauważyłam zmiany nawet przed rozstaniem..wiedzialam ze moge byc spokojna w razie gdyby sie stało..u ciebie bylo chyba podobnie jak u mnie- przez pol roku sielanka a potem cos dziwnego sie zaczęło dziać.. moze i dobrze ze mój przeciągnął to tylko o trzy tygodnie  (jesli znowu pomyliłam osoby z ich historiami to przepraszam .mam dzis jakis słabszy dzien)

2 025

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
kamcia5556 napisał/a:

No taki tekst to policzek normalnie..moj mi takiego czegoś nie mówił..tylko na kazda wzmiankę ze sie zle czuję od razu pytał a moze to ciąża? I nie zauważyłam zmiany nawet przed rozstaniem..wiedzialam ze moge byc spokojna w razie gdyby sie stało..u ciebie bylo chyba podobnie jak u mnie- przez pol roku sielanka a potem cos dziwnego sie zaczęło dziać.. moze i dobrze ze mój przeciągnął to tylko o trzy tygodnie  (jesli znowu pomyliłam osoby z ich historiami to przepraszam .mam dzis jakis słabszy dzien)

Nie pomyliłaś.To u mnie był cud-miód przez pół roku,a później z każdym miesiącem coraz gorzej.Co prawda w tym "coraz gorzej"były przebłyski jego "uczuć" więc myślałam,że jest o co walczyć,ale niestety.A ostatni rok,to już w ogóle był pod znakiem mojej masakry psychicznej.Także ciesz się,że u ciebie skończyło się tak,a nie inaczej.

2 026

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

U mnie pewnie byłoby podobnie. Jak czasem o tym pomyślę to wydaje mi się że u mojego byłego przychodzi taki moment ze zaczyna sie dusić w związkach, dlatego ma ich na koncie kilka nieudanych..po prostu zaczyna miec dosyć życia w parze..zaczyna mu brakować spędzania czasu samemu ze sobą..gdy mu powiedziałam ze jest egoista odpowiedzial ze wie to,nie jestem pierwszą która mu to mówi..ot taki typ samotnika mi sie trafil,którego po pewnym czasie męczy bycie z kimś..

2 027

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Też mi się wydaje że to nie ciąża. Rozmawiałam z moją przyjaciółką która w ciąży była 2 razy i mówi że to niemożliwe żeby zająć w ciążę z zabezpieczeniem, bez dni płodnych i że to nie jest takie proste. Muszę po prostu wyjść się dotlenia i tak kochane pisze do was teraz z parku . Zamawiając kwiaty po drodze tu wstapilam . Słońce świeci więc siedzę. Co do ciąży mój też by uciekł gdybym rzeczywiście była . Tchórze. Muszę po prostu zbadać krew

2 028

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
kamcia5556 napisał/a:

U mnie pewnie byłoby podobnie. Jak czasem o tym pomyślę to wydaje mi się że u mojego byłego przychodzi taki moment ze zaczyna sie dusić w związkach, dlatego ma ich na koncie kilka nieudanych..po prostu zaczyna miec dosyć życia w parze..zaczyna mu brakować spędzania czasu samemu ze sobą..gdy mu powiedziałam ze jest egoista odpowiedzial ze wie to,nie jestem pierwszą która mu to mówi..ot taki typ samotnika mi sie trafil,którego po pewnym czasie męczy bycie z kimś..

Zaraz się okaże,że miałyśmy tego samego faceta smile Mój o sobie mówił,że jest indywidualistą.A w momencie kiedy rzucił tekst,że nie wie czy się jeszcze do związku nadaje,to padło coś,że jego poprzednie dziewczyny miały pretensje do niego.Ten tekst był dawno więc już nie pamiętam jak on to dokładnie powiedział,ale sens tego był taki,że on się bardzo skupia na swoim życiu,swoich sprawach,interesach i często nie jest w stanie myśleć o niczym innym.

2 029

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Też wyszłam na krótki spacer- przeszłam sie do siostry więc ponownie siedze w domu. Jak pomysle ze miałabym isc ba zakupy to czuje lekki zawrót głowy..No raczej ciężko w takiej sytuacji zajsc w ciążę. Musisz sie przebadać, a z czasem gdy stres zacznie sie zmniejszać to i niepokojące dolegliwosci zaczną ustępować

2 030

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

No to Edyszka mozemy isc na piwo wink to chyba ten sam typ faceta..wiec widac po naszym przykładzie ze moglibyśmy stawac na rzesach a te zwiazki i tak by się  nie udały..moj tez walił takie teksty ze sie nie nadaje do zycia w związkach, ze nie przeszkadzaloby mu jak byłby sam i takie tam pierdoły..tacy ludzie nie nadaja sie do życia z drugą osobą..zreszta teraz juz po moim rozstaniu siostra mi wyznała ze jej mąż po naszym wspólnym wyjeździe powiedział ze nam nie wyjdzie..ze to jest typ samotnika i ze nie mamy szans..popatrzył na niego męskim okiem i tak stwierdził..i jak sie okazało mial 100% racji

2 031

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
kamcia5556 napisał/a:

No to Edyszka mozemy isc na piwo wink to chyba ten sam typ faceta..wiec widac po naszym przykładzie ze moglibyśmy stawac na rzesach a te zwiazki i tak by się  nie udały..moj tez walił takie teksty ze sie nie nadaje do zycia w związkach, ze nie przeszkadzaloby mu jak byłby sam i takie tam pierdoły..tacy ludzie nie nadaja sie do życia z drugą osobą..zreszta teraz juz po moim rozstaniu siostra mi wyznała ze jej mąż po naszym wspólnym wyjeździe powiedział ze nam nie wyjdzie..ze to jest typ samotnika i ze nie mamy szans..popatrzył na niego męskim okiem i tak stwierdził..i jak sie okazało mial 100% racji

W moim przypadku,to nie "mogłabym stawać na rzęsach,a to i tak by się nie udało",tylko "STAWAłAM na rzęsach,a to i tak się nie udało".Nie bez powodu tak się psychicznie wykończyłam tym związkiem.To właśnie to stawanie na rzęsach i zderzanie się ze ścianą,to spowodowało.Mi się wydaje,że mój ex jakby spotkał kogoś w kim by się szczerze zakochał,to potrafiłby z siebie dać to co powinien dawać facet w związku.A ja widocznie tylko mu się podobałam,a nic głębszego do mnie nie czuł i dlatego tak to się skończyło.Zresztą nie chce mu robić psychoanalizy.To i tak nic nie zmieni.

2 032

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Ja juz zaczynalam stawac na rzęsach..czułam ze tylko ja zaczęłam sie starać.. moze jest tak jak mowisz..ja wiem ze mojemu sie podobalam i go bardzo podniecalam bo mi to czesto powtarzal..ale sa po prostu ludzie którzy nie potrafią żyć w związkach..przychodzi moment ze zaczyna im brakować powietrza..moze jeszcze kiedyś kogos spotkają, kto wie..

2 033

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
kamcia5556 napisał/a:

Ja juz zaczynalam stawac na rzęsach..czułam ze tylko ja zaczęłam sie starać.. moze jest tak jak mowisz..ja wiem ze mojemu sie podobalam i go bardzo podniecalam bo mi to czesto powtarzal..ale sa po prostu ludzie którzy nie potrafią żyć w związkach..przychodzi moment ze zaczyna im brakować powietrza..moze jeszcze kiedyś kogos spotkają, kto wie..

No właśnie u mnie stawanie na rzęsach zaczęło się po pół roku związku kiedy on zaczął odpuszczać.Nie twierdzę,że wcześniej się nie starałam.Od początku dawałam z siebie dużo,ale kiedy po pół roku on zaczął się oddalać,to ja zaczęłam starać się za dwoje prosząc o miłość.Gdyby twój nie odszedł teraz,to ty byś wypisz wymaluj mój los podzieliła.No chyba że byłabyś ode mnie mądrzejsza,silniejsza i sama byś odeszła.Ja niestety nie potrafiłam.

2 034

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Oj podzielilabym Twoj los całkowicie- nie odeszłabym,tego jestem pewna. No to widzisz u mnie tez minęło  pół roku i zaczął świrować..ciezko sie.z tym  pogodzić..

2 035

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
kamcia5556 napisał/a:

Oj podzielilabym Twoj los całkowicie- nie odeszłabym,tego jestem pewna. No to widzisz u mnie tez minęło  pół roku i zaczął świrować..ciezko sie.z tym  pogodzić..

Też mi się wydaje,że byłaś już tak wkręcona,że tak jak ja walczyłabyś o tej związek ostatkami sił.Także sporo zdrowia sobie zaoszczędziłaś w przeciwieństwie do mnie.W przypadku mojego ex jedno jest pewne - on sam nie wiedział czego chce.To było widać po skrajnościach w które wpadał.Raz mnie wielbił,chciał ze mną dom budować,mieć dzieci a innym razem zbywał,olewał,wszystko i wszyscy byli ważniejsi i ogólnie jedną wielką niechęć mi pokazywał.Twój przynajmniej odszedł po pół roku,a mój takimi zachowaniami przez ponad dwa lata robił mi sieczkę z mózgu.

2 036

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

To prawda,mógłby Ci tego zaoszczędzić..mi moj taką niechęć okazywał te trzy tygodnie a juz byłam tym zmęczona. W tym czasie raz bylo lepiej,wtedy myślałam ze najgorsze za nami,a za chwile znowu olewka..ja gdzies przeczuwałam ze to początek końca..no nic..stało sie.dzis mam jakis gorszy dzień, jakos co chwile łzy mi sie cisną do oczu..

2 037

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

A gdzie nasza Bettyblue?

2 038

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Wczorajszy dzien i dzisiejszy to jakbym sie cofnęła o ponad miesiąc - nie chcę się tak czuć;/ jak im się udali tak szybko pozamykać te rozdziały ???

2 039

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

ELeja ja teraz tez mam kiepski dzien..normalnie chyba popadne w alkoholizm bo jak zawsze unikalam alkoholu tak dzis kolejny dzien jak sobie niby ze szwagrem troszke wypijam..nie wiem jak oni to robią..normalnie roboty bez uczuć..jakby sie pozbyli zbędnego balastu..

2 040

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Kamcia nie jestes jedyna , ja tez od rozstania, w sumie od tych jego smsow a potem milczenia wiecej pije . To zle wiem , nie hejtujcie ale no bywa... dzis tez przyjechala ciocia i cos tam wypilysmy.. ale tak jak zawsze po myslalam o ex i do niego pisalam tak teraz jKby mniej mysle.. mysle ze to kwestia towarzystwa.  Co do tych testow jakbym widziala mojego " nie nadaje sie do zwiazkow" " nie jestem gaki jak inni" gowno prawda jakos poprzednio byl w zwiazku i jakos byl zdolny. To sa takie teksty na odegnanie nas ze swoejgo zycia. No sory ja rozumiem ze mozna miec tak czy inaczej w zyciu, w relacjach z rodzicami , ale kazdy ma jakies uczucia i smiac mi sie chce jak ktos mi mowi ze nie jest zdolny do milosci. Kazdy jest z odpowiednia osoba , a my widocznie tymi osobami nie byśmy.

2 041

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Ja wiem ze ten alkohol to zle rozwiązanie i broń Boże nie hejtuje gdyz sama po wypiciu nawet niewielkiej juz  ilości lepiej sie czuję..i chociaz wiem ze szybciej zasne..no zla jestem na siebie, ja ogólnie nie piłam nigdy,ewentualnie jedno piwkobz sokiem,od święta dwa piwka..a teraz?nie chce przez tą świnie popaść w jakiś alkoholizm ale nie moge nic poradzidz..znieczulam się..też miałaś takie teksty?jak my dawalysmy rade tego słuchać? Przeciez to bełkot..

2 042

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Owszem ze mialam. A pamietzm jak sie poznalismy to na dzien kobiet mi kawiatki w sms wysylal, na sylwestra mnie zaprosil to po mnie na przystanek wychodzil, dzwonil jak nie moglam doladowa konta, przytulal sam z siebie , pisal osoby ktore nie czuja takich rzeczy nie robia. I jeszcze mi opowiadal ze kochal swoja ex ( rozstali sie bardzo dlugo przede mna) wiec niech on nie mysli ze mam zaniki pamieci. Po ptostu ja mu nie odpowiadalam jako osoba bo  zawsze mialam swoje zdanie i jak mi sie cos nie podobalo to o tym mowilam. Mamy z nim podobne charaktery , obojd jestesmy uparci i chyba to nas zgubilo. Jakby nie chvial ze mna byc nie poznawalby mnie  ze swoimi kumplami , ktorzy po kolei do mnie swrowali i kazdy z ni h chciał ze mna byc ale ja wybralam jego. Wniosek jest jeden po prostu mnie nie kochal i teksty w stylu " nie nadaje sie do zwiazku" albo " to nie twoja wina tylko moja" mnie bawia.

2 043

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Witajcie dzis smile
Cały czas śledzę co piszecie ale nie miałam siły pisać. Dopiero teraz sie uspokoiłam wewnętrznie.
Edyszka, to co napisałaś to 100% prawdy. On był moim 'wybawicielem' a gdy go nie ma to czuje ze nie tylko odeszła miłość ale i to wybawienie. To skutki dzieciństwa - gdybym miała napisać tu wszytko co mnie spotkało jako mała dziewczynkę i pózniej to chyba wezwałybyscie Pogotowie Opiekuńcze big_smile mój ex nie wiedział o jakichś 70 % (bałam sie ze powie swojej mamie - tak, mówił jej praktycznie o wszystkim) z tego co sie działo a i tak raz powiedział ze mój dom to patologia. Mam nadzieje ze terapia mi pomoże, abym wyszła z tego co zrobił mi dom i on.
A co do terapii to mam spotkanie 17go i wiem ze musze poprosić o konsultacje z lekarzem i o leki gdyż tak sie dalej nie da żyć.
Dziewczyny, uważajcie z tym alkoholem - bo wiecie ze to niewinnie sie zaczyna. Przciez żaden alkoholik nie pił z myślą ze nim zostanie. I nie zrozumcie mnie zle, tylko jako osoba która ma w rodzinie tatę który pił strasznie to wiem ze to bardzo ciężki nałóg. Ja gdy czylatalam/ oglądałam dużo o rozstaniach to właśnie w paru miejscach były wspomnie używki i sama sie zdziwiłam ale była duża przestroga przed piciem w takich sytuacjach. Ja sama z siebie jednym piwem dziennie bym sie nie przejmowała ale wiecie - rożnie moze byc. Bardziej tutaj Wam pisze o tym co przeczytałam smile Polecam Wam wywiady z Robertem Rutkowskim - psychoterapeuta smile

2 044

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

A ja usłyszałam że oprócz tego ze mnie uwaga cytaty (!): nie chce, nie kocha, oszukiwał, chce byc z kimś innym, wmawiał sobie uczucia do mnie bla bla bla to jeszcze ze 'on nie dojrzał do takiego związku poważnego' neutral
Tchórze !

2 045

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Emczii kochanie, ja wiem jak to sie zaczyna..jestem pedagogiem z wyksztakcenia i temat uzależnień nie jest mi obcy. .tez sie boje zebym nie znalazła w tym jakiegos ukojenia ale póki co chyba potrzebuje sie troche znieczulic,zwłaszcza ze jakis słaby mam dzien..ja sie boje ze nigdy nie zdołam juz nikomu zaufac..zawsze mialalbz tym problem..a kiedy sie na to zdobyłam to zle na tym wyszłam..nie chce wszystkich mezczyzn wrzucac do jednego worka ale..jak znam siebie to zaczne niestety..

2 046

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Śledzę wasze posty już kilka godzin i chciałabym się do was przyłączyć smile.
emczi - też miałam ogromne problemy w domu rodzinnym i wiem jak, to potrafi spaprać życie ale jeszcze się nie poddaję i walczę.
kamcia5556- mam obawy, że wręcz panicznie będę bała się nowego związku i nikomu nie pozwolę się do siebie zbliżyć.

2 047

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

U mnie spadek formy i od wczoraj mam ataki ryku,ale jak tak czytam tu,że jedne uciekają w alkohol,drugie w tabletki,to dochodzę do wniosku,że mnie przebiłyście.Kamis ma rację,że każdy jest zdolny do miłości,ale z odpowiednią osobę,a my dla ex takimi osobami nie byłyśmy.Ja już dawno mówiłam,że mój mnie nigdy nie kochał.Jedynie mu się podobałam i czuł jakieś tam może zauroczenie,które minęło po pół roku.Później to już tylko był ze mną bo był i tyle.Jak spojrzę z perspektywy czasu na ten związek,to mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć NIE TAK ZACHOWUJE SIĘ FACET KTÓRY KOCHA.

2 048

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

O Kamcia, to super - ja tez pedagogikę studiuje smile
Ja tez sie tego boje, w ogóle to mam lęk przed ludźmi, nie wychodzę z domu a o innych facetach to nawet nie myśle... sad

2 049

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Dziewczyny alkohol to słabe rozwiazanie ... moze siew udawać chwilowym wyjściem z sytuacji, ale nie potrzebujecie dodatkowego problemu uzależnienia z którym za chwile będzie trzeba się zmierzyć.

Edyszko ja też od wczoraj kilka razy ryczałam - ale jednak świadomość swojej następczyni a potem rozmowa z byłym wybiły mnie z toku zapominania... ale tez nigdy nie myślałam o tabletkach czy alko dla ukojenia. W teorii wiem czego chce, ale jeszcze nie umiem tego przekuć w praktykę ... moze to wczorajsza pełnia na nas źle wpływa skoro wszystkie mamy gorsze dni?

2 050

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

No ja właśnie zawsze sie bałam związków. Jemu zaufalam bo ro ponad 10 lat temu byl moj kumpel..nie byl mi calkiem obca osoba..jednak przez ten czas mocno się zmienił..boje sie ze teraz na kazdego faceta bede patrzyla przez pryzmat mojego byłego który zdobył moje zaufanie,moje uczucie i potem je zdeptał..Emczii ja już dawno po pedagogice..teraz czekam na powrót do przedszkola..dzieci to najlepszy antydepresant na świecie

2 051 Ostatnio edytowany przez bettyblue (2017-08-08 21:37:52)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
kamcia5556 napisał/a:

No ja właśnie zawsze sie bałam związków. Jemu zaufalam bo ro ponad 10 lat temu byl moj kumpel..nie byl mi calkiem obca osoba..jednak przez ten czas mocno się zmienił..boje sie ze teraz na kazdego faceta bede patrzyla przez pryzmat mojego byłego który zdobył moje zaufanie,moje uczucie i potem je zdeptał..Emczii ja już dawno po pedagogice..teraz czekam na powrót do przedszkola..dzieci to najlepszy antydepresant na świecie

Czytam Was dziewczyny caly czas, od.momentu kiedy dowiedzialam się,że.moj dzwonił do kolezanki - mam spadek formy. W dodatku bliżej ślubu, i wiecej mysli.na.zasadzie "co bym teraz robiła" ... Dziewczyny wspominają ,że od dłuższego czasu to.bardziej one zabiegaly o związek niz partnerzy i że się coś zmieniało od dluzszego czasu... u mnie
niestety bylo inaczej, wszystko do.ostaniego momentu prawie tak jak zawsze... nic nie przezczuwalam,no slepo wierzylam ,ze zdrada mnie nigdy nie dopadnie. Gdzies pojawila sie rutyna, teraz to widze. Tez widze, co ja.mogłam źle robic - to juz niczego teraz niestety nie zmieni. Na mnie na szczescie alkohol.działał negatywnie, mianowicie wyłam z bólu i chciałam dzwonić, dlatego przestałam popijać, ale się za to rozpalilam... na szczescie teraz już nie czuje potrzeby palenia. Duzym minusem bylo czytanie (po calym fakcie) artykułów, wywiadow z psychologami nt.zdrady i tego ,że w.wielu.przypadkach moze ona byc wzmocnienien zwiazku. Strasznie wierzylam,ze w naszym przypadku mogloby tak byc.. czytalam historie ludzi,.ktorzy przeszli przez zdrade i stworzyli inny,.silniejszy zwiazek. Sama sobie kopalam dołek ,czytajac cos takiego.:(.bo na poczatku byłam.zdania, że zdrada przekreśla absolutnie wszystko !Powiem Wam,.że ja też mam takie dni, kiedy boje sie ze nigdy tak nie zaufam, nigdy tak nie pokocham... że wszystko bedzie inne... takie ograniczone przez bolesne doświadczenie... dzis tez mnie dobijaly wspomnienia. Poplakalam chwilę i mi ułożyło. A  wy tez tak macie, że czujecie się inna osoba po tym wszysktim ?Jakby cos w Was odeszlo na zawsze? Ja czuje sie troche inna niz wtedy

2 052

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
aLeja napisał/a:

Dziewczyny alkohol to słabe rozwiazanie ... moze siew udawać chwilowym wyjściem z sytuacji, ale nie potrzebujecie dodatkowego problemu uzależnienia z którym za chwile będzie trzeba się zmierzyć.

Edyszko ja też od wczoraj kilka razy ryczałam - ale jednak świadomość swojej następczyni a potem rozmowa z byłym wybiły mnie z toku zapominania... ale tez nigdy nie myślałam o tabletkach czy alko dla ukojenia. W teorii wiem czego chce, ale jeszcze nie umiem tego przekuć w praktykę ... moze to wczorajsza pełnia na nas źle wpływa skoro wszystkie mamy gorsze dni?

Ja tabletek nie brałam,bo bałam się że później bez nich nie będę umiała sobie poradzić,a pić nie chciałam w obawie,że pod wpływem alkoholu mogę zrobić coś głupiego,np.dzwonić do ex.Wolałam na trzeźwo to kontrolować.U mnie podobnie - teorię znam,a z praktyką gorzej.Niby nie stoję w miejscu.Wiem,że przez te trzy miesiące od rozstania odwaliłam sporo pracy nad sobą,żeby być psychicznie w tym miejscu w którym teraz jestem,a nie trzymać się dalej kurczowo ex i prosić żeby wrócił,ale jestem zmęczona psychicznie i fizycznie.Ostatni rok mnie wykończył.Później rozstanie rozwaliło,a teraz jeszcze te zjazdy emocjonalne "falowanie i spadnie".Po prostu mam już dość.

2 053

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Ja po alku niby bardziej śpiąca, troche łatwiej mi przyszło sie pośmiać- ale jak zostalam sama to znowu chce mi sie ryczec..nie wiem juz nic..ten ból bedzie we mnie siedział bardzo długo cos mi sie zdaje..co to dzisiaj za feralny dzien,ze wszystkie czujemy się źle? Duuuuuzo gorzej?

2 054

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Kamciu ten palący ból minie, wiem co pisze. Musisz niestety przejsc przez to piekło , przez ktore przeszlo wiele zdradzonych i porzuconych kobiet. Bardzo Ci współczuję bo wczesne etapy są najgorsze. Ale jesteśmy my i ten wątek smile
Mówią,że po takich doswiadczeniach kobiety są silniejsze... tego musimy sie trzymać !!

2 055

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
bettyblue napisał/a:
kamcia5556 napisał/a:

No ja właśnie zawsze sie bałam związków. Jemu zaufalam bo ro ponad 10 lat temu byl moj kumpel..nie byl mi calkiem obca osoba..jednak przez ten czas mocno się zmienił..boje sie ze teraz na kazdego faceta bede patrzyla przez pryzmat mojego byłego który zdobył moje zaufanie,moje uczucie i potem je zdeptał..Emczii ja już dawno po pedagogice..teraz czekam na powrót do przedszkola..dzieci to najlepszy antydepresant na świecie

Czytam Was dziewczyny caly czas, od.momentu kiedy dowiedzialam się,że.moj dzwonił do kolezanki - mam spadek formy. W dodatku bliżej ślubu, i wiecej mysli.na.zasadzie "co bym teraz robiła" ... Dziewczyny wspominają ,że od dłuższego czasu to.bardziej one zabiegaly o związek niz partnerzy i że się coś zmieniało od dluzszego czasu... u mnie
niestety bylo inaczej, wszystko do.ostaniego momentu prawie tak jak zawsze... nic nie przezczuwalam,no slepo wierzylam ,ze zdrada mnie nigdy nie dopadnie. Gdzies pojawila sie rutyna, teraz to widze. Tez widze, co ja.mogłam źle robic - to juz niczego teraz niestety nie zmieni. Na mnie na szczescie alkohol.działał negatywnie, mianowicie wyłam z bólu i chciałam dzwonić, dlatego przestałam popijać, ale się za to rozpalilam... na szczescie teraz już nie czuje potrzeby palenia. Duzym minusem bylo czytanie (po calym fakcie) artykułów, wywiadow z psychologami nt.zdrady i tego ,że w.wielu.przypadkach moze ona byc wzmocnienien zwiazku. Strasznie wierzylam,ze w naszym przypadku mogloby tak byc.. czytalam historie ludzi,.ktorzy przeszli przez zdrade i stworzyli inny,.silniejszy zwiazek. Sama sobie kopalam dołek ,czytajac cos takiego.:(.bo na poczatku byłam.zdania, że zdrada przekreśla absolutnie wszystko !Powiem Wam,.że ja też mam takie dni, kiedy boje sie ze nigdy tak nie zaufam, nigdy tak nie pokocham... że wszystko bedzie inne... takie ograniczone przez bolesne doświadczenie... dzis tez mnie dobijaly wspomnienia. Poplakalam chwilę i mi ułożyło. A  wy tez tak macie, że czujecie się inna osoba po tym wszysktim ?Jakby cos w Was odeszlo na zawsze? Ja czuje sie troche inna niz wtedy

Betty, nawet sobie nie wyobrażam co czujesz... nie mam słów.
Tak, jestem zupełnie inna. Nie ma juz dawnej mnie - roześmianej mimo wszystko. Zle w domu było zawsze ale dawałam radę teraz każdy głupi komentarz mnie boli, mój brat mnie wykańcza - kiedyś olewałam a teraz po prostu jego gesty względem mnie mnie wyprowadzają wewnętrznie z równowagi, nie okazuje tego, wszystko w sobie dusze, mam myśli samobójcze ale nawet nie moge powiedzieć o tym mamie bo ona zacznie na mnie krzyczeć, nie pomorze mi w domu nikt, wiec zostałam sama. To boli, bo wsparcie najbliższych w takich chwilach jest ważne a nie słowa: dobrze zrobił ze Cie zostawił. Ja od wczoraj znowu mam ten ból w sobie, jest straszny. Nie potrafię sobie poradzić z tym co było w związku - to mnie dodatkowo meczy, czuje jakby te sprawy mie zostały zamknięte, jakby jeszcze tam trzeba bylo cos definitywnie zakończyć, tak jakby te drzwi nie zostały zamknięte do końca. On nie wie jaka krzywdę mi zrobił słowami np o mój wygląd, ze niektóre gesty mnie bolały bo kobiety widza więcej - widziałam ale sie nie odzywałam.
Co do tabletek to ja miałam przepisane od lekarza rodzinnego 2 opakowania po 20 zjadłam w pierwszych dwóch miesiącach  po rozstaniu i pózniej na konsultacji juz u psychoterapeuty miałam znowu przepisane ale ich nie wykupiłam. Moja terapeutka stwierdziła ze powinnam je brać. Ja juz po prostu nie mam siły sie męczyć, nie potrafię juz 4 miesiąc funkcjonować bez płaczu, bólu wewnętrznego który mnie dobija, bez myśli o nim. Dla mnie to jest piekło na ziemi.
Edyszka, smutno mi sie zrobiło jak napisałaś ze Ciebie tez dopadło sad ale to za najwyraźniej wcześnie na całkowity spokój.
Męczyłaś sie dbając o związek, chcąc ratować wiec zrobiłaś wszystko ale to on odpuścił,  a ja męczyłam sie ze sobą i z nim, bo wiedziałam ze mi zle i szukałam wsparcia i zrozumienia - dostałam rozstanie.

2 056

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Emczii a co to były za tabletki ?

Karina Eiko a jak i Was? Moze chociaż Was nie dosięgły wpływy pełni i łzawe dni ??

2 057

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
bettyblue napisał/a:

Czytam Was dziewczyny caly czas, od.momentu kiedy dowiedzialam się,że.moj dzwonił do kolezanki - mam spadek formy. W dodatku bliżej ślubu, i wiecej mysli.na.zasadzie "co bym teraz robiła" ... Dziewczyny wspominają ,że od dłuższego czasu to.bardziej one zabiegaly o związek niz partnerzy i że się coś zmieniało od dluzszego czasu... u mnie
niestety bylo inaczej, wszystko do.ostaniego momentu prawie tak jak zawsze... nic nie przezczuwalam,no slepo wierzylam ,ze zdrada mnie nigdy nie dopadnie. Gdzies pojawila sie rutyna, teraz to widze. Tez widze, co ja.mogłam źle robic - to juz niczego teraz niestety nie zmieni. Na mnie na szczescie alkohol.działał negatywnie, mianowicie wyłam z bólu i chciałam dzwonić, dlatego przestałam popijać, ale się za to rozpalilam... na szczescie teraz już nie czuje potrzeby palenia. Duzym minusem bylo czytanie (po calym fakcie) artykułów, wywiadow z psychologami nt.zdrady i tego ,że w.wielu.przypadkach moze ona byc wzmocnienien zwiazku. Strasznie wierzylam,ze w naszym przypadku mogloby tak byc.. czytalam historie ludzi,.ktorzy przeszli przez zdrade i stworzyli inny,.silniejszy zwiazek. Sama sobie kopalam dołek ,czytajac cos takiego.:(.bo na poczatku byłam.zdania, że zdrada przekreśla absolutnie wszystko !Powiem Wam,.że ja też mam takie dni, kiedy boje sie ze nigdy tak nie zaufam, nigdy tak nie pokocham... że wszystko bedzie inne... takie ograniczone przez bolesne doświadczenie... dzis tez mnie dobijaly wspomnienia. Poplakalam chwilę i mi ułożyło. A  wy tez tak macie, że czujecie się inna osoba po tym wszysktim ?Jakby cos w Was odeszlo na zawsze? Ja czuje sie troche inna niz wtedy

Bettybluuu, dzwonił, jasne, bo po tylu wspólnie spędzonych latach ciężko jest się poodcinać, chociaż niektórym przychodzi to z wielką łatwością. Koleżanka nie powinna Ci tego mówić, to tylko rozbudza wszystko, a u Ciebie pomimo upływu kilku miesięcy nadal jest wcześnie. Chyba jesteśmy na podobnym etapie, już nie palący ból ale wrzechogarniający smutek i  jakaś taka boleść duszy.
Jeśli nie musiałaś walczyć o związek, to bardzo dobrze, to znaczy że nie powinnaś mieć sobie nic do zarzucenia, pisząc w uproszczeniu. Bo to że można lepiej, bardziejm, inaczej to wiadomo, zawsze można. Ale tu zaczyna się cała zabawa trzymania lekko ręki na pulsie i dbania o wspólne emocje i odczuwanie. Ale... Rutyna. Osobiście tego nie rozumiem, rutyna w wieloletnich związkach, no pojawia się i jest i co dalej? Przecież to naturalna kolej rzeczy, ale jeśli się ją dostrzega i jeden lub dwoje partnerów chce jej zapobiegać to wystarczy rozmawiać, planować i  przeciwdziałać rutynie. Nie jest ona może niczym dobrym, ale jest częścią zwyklego codziennego życia, czasami utożsamiana nawet z poczuciem bezpieczeństwa, bo to co znamy wydaje się bezpieczne.  Więc jeśli piszesz, że dopadła was rutyna, to dopadła i jaśnieoświecony książe wojewoda (czytaj: twój ex) mógł rozmawiać, a nie zdradzać. Tak dużo zależy od szacunku do drugiego człowieka i dobrej woli. Wiadomo, że jeśli jego uczucia wygasły to ciężko zmusić się do kochania, ale jeśli doskwierała tylko rutyna to ruszenie na łowy i odskocznia w postaci nowej zdobyczy jest słaba i niska morlanie. Zdradził Cię, ale to jego problem, nie twój. Tak to przynajmniej widzę w zdradach. To nie jest wina osoby zdradzanej, nigdy, chociażby nie wiadomo co robiła. Mógł zachować się jak człowiek, odejść jeśli mu nie pasowało i wio w świat zaliczać co na drzewo nie ucieka. I żadnej twojej winy w tym nie ma.

Czytanie artykułów. No musiałaś się czymś ratować, może budowanie na podstawie tez zawartych w tych artykułach jakiejś nadziei nie jest dobre, ale widocznie wtedy potrzebowałaś oderwania mysli smile

Strach i płacz. Naturalne. Nie wiem co tutaj napisać, bo mogę napisać tylko o swoich odczuciach. Strach o jutro, o to czy komuś zaufamy czy pokochamy jest całkowicie naturalny. Głupi ludzie się tylko nie boją. My po bolesnych doświadczeniach mamy prawo odczuwać strach. Grunt żeby go osowić, żeby zaakceptować że to naturalny element życia każdego człowieka, no bo przecież każdy ma jakieś obawy i swoje strachy. Ja nadal się oswajam ze swoich strachem, czasami jeszcze obezwładnia i nie daje normalnie funkcjonować, ale nie ma już tak ogromnych oczu jak na początku. To że będzie w nas nieufność to też naturalne, no bo wyciągamy jakieś wnioski z naszych rozstań. I dobrze. Głupio byłoby użalać się i cierpieć na próżno, z każdego życiowego doświadczenia należy wyciągać wnioski i  my też tak zróbmy. Wyciągnąć wnioski ale nie zamykać się na innych ludzi (nie mam na myśli tutaj szukania nowego partnera), i przede wszystkim nie zamykać się na emocje same w sobie. Pomimo poturbowania nadal istnieje na świecie czysta radość, spokój, empatia, błogość i cała masa innych dobrych stanów i emocji, które na pewno każda z nas jeszcze doświadczy smile Nasze obecne doświadczenia są bolesne, ale naszą pracą w tym wszystkim jest to, żeby postarać się właśnie żeby nas to nie ograniczało. Nauczyło, jasne. Ale żeby nie narzucać sobie kajdan na serce i emocje, będziemy rozważniejsze, ale wierzę też że nasze serca będą umiały kochać jeszcze piękniej i świadomiej, jak już się pozbieramy i odbudujemy po naszych perypetiach.

Inna osoba niż dotychczas. Jasne. Bo życie to wędrówka. Do rozstania myslałam że życie to puzle, trzeba dopasować elementy i poskładać obrazek i sobie w nim żyć. To co pomaga mi się zbierać to zmiana perspektywy. Wydarzyło się rozstanie, tego już nie zmienię. Powinnam sie z tym pogodzić. Dwoje ludzi spedzielo kilka miesiecy lub lat, ale się skończyło, to był wspólny kawałek życiowej drogi. No własne, kawałek drogi, a ta droga ciągnie się jeszcze dalej. I pewnie będzie na niej jeszcze niejeden zakręt, ale to natura życia. Bolesne doświadczenia nas zmieniły, oczywiście. I to dobrze, że nas zmieniły. Głupie byłoby tkwienie wciąż w tym samym miejscu świadomie i na własne życzenie bez wyciągania wniosków i wewnętrznej zmiany. Osobiście wierzę, że to że jesteśmy innymi osobami po rozstaniu to dobrze, a nie źle. Teraz jest czas pracy nad sobą i to od nas zależy czy będziemy potrafiły przekuć bolesne doświadczenia na pozytywne, mimo wszystko efekty. Wierzę że wszystkim nam się uda smile

2 058

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Bettyblue tez uważam ze rutyna w związku to nic złego..naturalna kolej rzeczy..nawet sobie nie tłumacz ze facet zdradził bo rutyna..to on może sobie tłumaczyć że zapragnął czegoś nowego..rutyna dopada każda parę, gdyby tak każdy mial od razu zdradzać to by nie bylo wieloletnich małżeństw a jednak są..Twój facet po prostu okazał sie innym człowiekiem..
Tak,po takich doświadczeniach kazdy sie zmienia..szkoda ze te lekcje zycia są tak okrutne

2 059 Ostatnio edytowany przez bettyblue (2017-08-09 08:23:21)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
emczii napisał/a:
bettyblue napisał/a:
kamcia5556 napisał/a:

No ja właśnie zawsze sie bałam związków. Jemu zaufalam bo ro ponad 10 lat temu byl moj kumpel..nie byl mi calkiem obca osoba..jednak przez ten czas mocno się zmienił..boje sie ze teraz na kazdego faceta bede patrzyla przez pryzmat mojego byłego który zdobył moje zaufanie,moje uczucie i potem je zdeptał..Emczii ja już dawno po pedagogice..teraz czekam na powrót do przedszkola..dzieci to najlepszy antydepresant na świecie

Czytam Was dziewczyny caly czas, od.momentu kiedy dowiedzialam się,że.moj dzwonił do kolezanki - mam spadek formy. W dodatku bliżej ślubu, i wiecej mysli.na.zasadzie "co bym teraz robiła" ... Dziewczyny wspominają ,że od dłuższego czasu to.bardziej one zabiegaly o związek niz partnerzy i że się coś zmieniało od dluzszego czasu... u mnie
niestety bylo inaczej, wszystko do.ostaniego momentu prawie tak jak zawsze... nic nie przezczuwalam,no slepo wierzylam ,ze zdrada mnie nigdy nie dopadnie. Gdzies pojawila sie rutyna, teraz to widze. Tez widze, co ja.mogłam źle robic - to juz niczego teraz niestety nie zmieni. Na mnie na szczescie alkohol.działał negatywnie, mianowicie wyłam z bólu i chciałam dzwonić, dlatego przestałam popijać, ale się za to rozpalilam... na szczescie teraz już nie czuje potrzeby palenia. Duzym minusem bylo czytanie (po calym fakcie) artykułów, wywiadow z psychologami nt.zdrady i tego ,że w.wielu.przypadkach moze ona byc wzmocnienien zwiazku. Strasznie wierzylam,ze w naszym przypadku mogloby tak byc.. czytalam historie ludzi,.ktorzy przeszli przez zdrade i stworzyli inny,.silniejszy zwiazek. Sama sobie kopalam dołek ,czytajac cos takiego.:(.bo na poczatku byłam.zdania, że zdrada przekreśla absolutnie wszystko !Powiem Wam,.że ja też mam takie dni, kiedy boje sie ze nigdy tak nie zaufam, nigdy tak nie pokocham... że wszystko bedzie inne... takie ograniczone przez bolesne doświadczenie... dzis tez mnie dobijaly wspomnienia. Poplakalam chwilę i mi ułożyło. A  wy tez tak macie, że czujecie się inna osoba po tym wszysktim ?Jakby cos w Was odeszlo na zawsze? Ja czuje sie troche inna niz wtedy

Betty, nawet sobie nie wyobrażam co czujesz... nie mam słów.
Tak, jestem zupełnie inna. Nie ma juz dawnej mnie - roześmianej mimo wszystko. Zle w domu było zawsze ale dawałam radę teraz każdy głupi komentarz mnie boli, mój brat mnie wykańcza - kiedyś olewałam a teraz po prostu jego gesty względem mnie mnie wyprowadzają wewnętrznie z równowagi, nie okazuje tego, wszystko w sobie dusze, mam myśli samobójcze ale nawet nie moge powiedzieć o tym mamie bo ona zacznie na mnie krzyczeć, nie pomorze mi w domu nikt, wiec zostałam sama. To boli, bo wsparcie najbliższych w takich chwilach jest ważne a nie słowa: dobrze zrobił ze Cie zostawił. Ja od wczoraj znowu mam ten ból w sobie, jest straszny. Nie potrafię sobie poradzić z tym co było w związku - to mnie dodatkowo meczy, czuje jakby te sprawy mie zostały zamknięte, jakby jeszcze tam trzeba bylo cos definitywnie zakończyć, tak jakby te drzwi nie zostały zamknięte do końca. On nie wie jaka krzywdę mi zrobił słowami np o mój wygląd, ze niektóre gesty mnie bolały bo kobiety widza więcej - widziałam ale sie nie odzywałam.
Co do tabletek to ja miałam przepisane od lekarza rodzinnego 2 opakowania po 20 zjadłam w pierwszych dwóch miesiącach  po rozstaniu i pózniej na konsultacji juz u psychoterapeuty miałam znowu przepisane ale ich nie wykupiłam. Moja terapeutka stwierdziła ze powinnam je brać. Ja juz po prostu nie mam siły sie męczyć, nie potrafię juz 4 miesiąc funkcjonować bez płaczu, bólu wewnętrznego który mnie dobija, bez myśli o nim. Dla mnie to jest piekło na ziemi.
Edyszka, smutno mi sie zrobiło jak napisałaś ze Ciebie tez dopadło sad ale to za najwyraźniej wcześnie na całkowity spokój.
Męczyłaś sie dbając o związek, chcąc ratować wiec zrobiłaś wszystko ale to on odpuścił,  a ja męczyłam sie ze sobą i z nim, bo wiedziałam ze mi zle i szukałam wsparcia i zrozumienia - dostałam rozstanie.


Bardzo mnie zasmucił Twój post. Ja mimo, ze świata poza nim nie widziałam, nigdy nie miałam myśli ani prób samobójczych. Pomysł kochana tak naprawdę, ze NIKT absolutnie NIKT tymbardziej taki pajac, nie jest wart tego,aby odebrać sobie życie... Ja wiem,ze to co czułaś i czujesz po rozstaniu jest nie do zniesienia. Ja tez na początku mówiłam ze nie chce takiego życia, ze wszystko się zmieniło o 360 stopni, ze nie ma jego, tamtych znajomych z który,i spędzałam bardzo dużo czasu. Nie ma już tamtych miejsc ( przeprowadziłam się do innej dzielnicy) wszystko jest inne. Ta inność mnie przerażała, czasami jeszcze mam jej dość... Kochana ja tez tak miałam ze jakieś drobne sprzeczki z rodzina wyprowadzały mnie z równowagi, mimo wszystko jesteś wewnątrz jeszcze bardzo krucha i takie Twoje reakcje są bardzo naturalne... Czytałam w Twoich postach jakie hasła rzucał Ci na odchodne Twój ex. Ludziom się chyba wydaje ze nie mamy uczuć, ze wszystko po nas spływa, albo wiecie co... To są przejawy piep...ego egoizmu i bezmyślności!!!! ... Przytulam Cię bardzo mocno.  Dbaj i troszcz się o siebie, nie pozwól aby taki gnój zabił w Tobie to co wartościowe i piękne....

2 060 Ostatnio edytowany przez bettyblue (2017-08-09 08:21:50)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
qaqa napisał/a:
bettyblue napisał/a:

Czytam Was dziewczyny caly czas, od.momentu kiedy dowiedzialam się,że.moj dzwonił do kolezanki - mam spadek formy. W dodatku bliżej ślubu, i wiecej mysli.na.zasadzie "co bym teraz robiła" ... Dziewczyny wspominają ,że od dłuższego czasu to.bardziej one zabiegaly o związek niz partnerzy i że się coś zmieniało od dluzszego czasu... u mnie
niestety bylo inaczej, wszystko do.ostaniego momentu prawie tak jak zawsze... nic nie przezczuwalam,no slepo wierzylam ,ze zdrada mnie nigdy nie dopadnie. Gdzies pojawila sie rutyna, teraz to widze. Tez widze, co ja.mogłam źle robic - to juz niczego teraz niestety nie zmieni. Na mnie na szczescie alkohol.działał negatywnie, mianowicie wyłam z bólu i chciałam dzwonić, dlatego przestałam popijać, ale się za to rozpalilam... na szczescie teraz już nie czuje potrzeby palenia. Duzym minusem bylo czytanie (po calym fakcie) artykułów, wywiadow z psychologami nt.zdrady i tego ,że w.wielu.przypadkach moze ona byc wzmocnienien zwiazku. Strasznie wierzylam,ze w naszym przypadku mogloby tak byc.. czytalam historie ludzi,.ktorzy przeszli przez zdrade i stworzyli inny,.silniejszy zwiazek. Sama sobie kopalam dołek ,czytajac cos takiego.:(.bo na poczatku byłam.zdania, że zdrada przekreśla absolutnie wszystko !Powiem Wam,.że ja też mam takie dni, kiedy boje sie ze nigdy tak nie zaufam, nigdy tak nie pokocham... że wszystko bedzie inne... takie ograniczone przez bolesne doświadczenie... dzis tez mnie dobijaly wspomnienia. Poplakalam chwilę i mi ułożyło. A  wy tez tak macie, że czujecie się inna osoba po tym wszysktim ?Jakby cos w Was odeszlo na zawsze? Ja czuje sie troche inna niz wtedy

Bettybluuu, dzwonił, jasne, bo po tylu wspólnie spędzonych latach ciężko jest się poodcinać, chociaż niektórym przychodzi to z wielką łatwością. Koleżanka nie powinna Ci tego mówić, to tylko rozbudza wszystko, a u Ciebie pomimo upływu kilku miesięcy nadal jest wcześnie. Chyba jesteśmy na podobnym etapie, już nie palący ból ale wrzechogarniający smutek i  jakaś taka boleść duszy.
Jeśli nie musiałaś walczyć o związek, to bardzo dobrze, to znaczy że nie powinnaś mieć sobie nic do zarzucenia, pisząc w uproszczeniu. Bo to że można lepiej, bardziejm, inaczej to wiadomo, zawsze można. Ale tu zaczyna się cała zabawa trzymania lekko ręki na pulsie i dbania o wspólne emocje i odczuwanie. Ale... Rutyna. Osobiście tego nie rozumiem, rutyna w wieloletnich związkach, no pojawia się i jest i co dalej? Przecież to naturalna kolej rzeczy, ale jeśli się ją dostrzega i jeden lub dwoje partnerów chce jej zapobiegać to wystarczy rozmawiać, planować i  przeciwdziałać rutynie. Nie jest ona może niczym dobrym, ale jest częścią zwyklego codziennego życia, czasami utożsamiana nawet z poczuciem bezpieczeństwa, bo to co znamy wydaje się bezpieczne.  Więc jeśli piszesz, że dopadła was rutyna, to dopadła i jaśnieoświecony książe wojewoda (czytaj: twój ex) mógł rozmawiać, a nie zdradzać. Tak dużo zależy od szacunku do drugiego człowieka i dobrej woli. Wiadomo, że jeśli jego uczucia wygasły to ciężko zmusić się do kochania, ale jeśli doskwierała tylko rutyna to ruszenie na łowy i odskocznia w postaci nowej zdobyczy jest słaba i niska morlanie. Zdradził Cię, ale to jego problem, nie twój. Tak to przynajmniej widzę w zdradach. To nie jest wina osoby zdradzanej, nigdy, chociażby nie wiadomo co robiła. Mógł zachować się jak człowiek, odejść jeśli mu nie pasowało i wio w świat zaliczać co na drzewo nie ucieka. I żadnej twojej winy w tym nie ma.

Czytanie artykułów. No musiałaś się czymś ratować, może budowanie na podstawie tez zawartych w tych artykułach jakiejś nadziei nie jest dobre, ale widocznie wtedy potrzebowałaś oderwania mysli smile

Strach i płacz. Naturalne. Nie wiem co tutaj napisać, bo mogę napisać tylko o swoich odczuciach. Strach o jutro, o to czy komuś zaufamy czy pokochamy jest całkowicie naturalny. Głupi ludzie się tylko nie boją. My po bolesnych doświadczeniach mamy prawo odczuwać strach. Grunt żeby go osowić, żeby zaakceptować że to naturalny element życia każdego człowieka, no bo przecież każdy ma jakieś obawy i swoje strachy. Ja nadal się oswajam ze swoich strachem, czasami jeszcze obezwładnia i nie daje normalnie funkcjonować, ale nie ma już tak ogromnych oczu jak na początku. To że będzie w nas nieufność to też naturalne, no bo wyciągamy jakieś wnioski z naszych rozstań. I dobrze. Głupio byłoby użalać się i cierpieć na próżno, z każdego życiowego doświadczenia należy wyciągać wnioski i  my też tak zróbmy. Wyciągnąć wnioski ale nie zamykać się na innych ludzi (nie mam na myśli tutaj szukania nowego partnera), i przede wszystkim nie zamykać się na emocje same w sobie. Pomimo poturbowania nadal istnieje na świecie czysta radość, spokój, empatia, błogość i cała masa innych dobrych stanów i emocji, które na pewno każda z nas jeszcze doświadczy smile Nasze obecne doświadczenia są bolesne, ale naszą pracą w tym wszystkim jest to, żeby postarać się właśnie żeby nas to nie ograniczało. Nauczyło, jasne. Ale żeby nie narzucać sobie kajdan na serce i emocje, będziemy rozważniejsze, ale wierzę też że nasze serca będą umiały kochać jeszcze piękniej i świadomiej, jak już się pozbieramy i odbudujemy po naszych perypetiach.

Inna osoba niż dotychczas. Jasne. Bo życie to wędrówka. Do rozstania myslałam że życie to puzle, trzeba dopasować elementy i poskładać obrazek i sobie w nim żyć. To co pomaga mi się zbierać to zmiana perspektywy. Wydarzyło się rozstanie, tego już nie zmienię. Powinnam sie z tym pogodzić. Dwoje ludzi spedzielo kilka miesiecy lub lat, ale się skończyło, to był wspólny kawałek życiowej drogi. No własne, kawałek drogi, a ta droga ciągnie się jeszcze dalej. I pewnie będzie na niej jeszcze niejeden zakręt, ale to natura życia. Bolesne doświadczenia nas zmieniły, oczywiście. I to dobrze, że nas zmieniły. Głupie byłoby tkwienie wciąż w tym samym miejscu świadomie i na własne życzenie bez wyciągania wniosków i wewnętrznej zmiany. Osobiście wierzę, że to że jesteśmy innymi osobami po rozstaniu to dobrze, a nie źle. Teraz jest czas pracy nad sobą i to od nas zależy czy będziemy potrafiły przekuć bolesne doświadczenia na pozytywne, mimo wszystko efekty. Wierzę że wszystkim nam się uda smile

Bardzo dziękuje za tak wyczerpująca odpowiedz i pomocna dla mnie...  Tak, tez mam wrażenie ze teraz po prostu boli mnie dusza, jest w niej pustka, smutek do którego już przywykłam, ale żyje dalej. Jestem w stanie jeść,pracować, rozmawiać, coś załatwiać , wychodzić, ale ból duszy nie mija.
Dziewczyny co do rutyny ... My od pewnego,  czasu za mało skupialiśmy się na tym aby robić coś razem,we dwójkę... Może zaraz jedna z was sobie pomyśli,ze skoro coś takiego było tez z mojej strony, to może i ja inaczej podchodziłam do związku... Absolutnie nie... Kochałam bardzo mocno. Tylko ja myślałam,ze skoro już jest za nami tyle lat, to reszta związku opiera się po prostu na BYCIU?.. Owszem rozmawialiśmy, wychodziliśmy ale mało we dwójkę czasu spędzaliśmy...ja ślepo wierzyłam ze nic się nie stanie. Pozatym ślub +remont gdzieś przez to miałam klapki na oczach . Przez remont pojawiły się kłótnie bo on mi nie pomagał ( już wtedy z nią kręcił ) wiec łóżkowe sprawy zeszły na bok, po prostu laaska wiedziała w którym momencie się pojawić :)a on to wykorzystał... Trzeba podsycać płomień we związku, bo to tak jak z roślinka jak nie będziesz dbać i regularnie podlegać ona uschnie.

2 061

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
kamcia5556 napisał/a:

Bettyblue tez uważam ze rutyna w związku to nic złego..naturalna kolej rzeczy..nawet sobie nie tłumacz ze facet zdradził bo rutyna..to on może sobie tłumaczyć że zapragnął czegoś nowego..rutyna dopada każda parę, gdyby tak każdy mial od razu zdradzać to by nie bylo wieloletnich małżeństw a jednak są..Twój facet po prostu okazał sie innym człowiekiem..
Tak,po takich doświadczeniach kazdy sie zmienia..szkoda ze te lekcje zycia są tak okrutne



No tak rutyna dopada każdego... Zależy czy się w porę obudzisz i zareagujesz czy może skoczysz w bok dla chwilowej ekscytacji, motylków w brzuchu, i innych cudownie chwilowych uniesień.
A może ta łaska po prostu jest ciekawsza osoba?!? Ma więcej do zaoferowania ? Lepiej zarabia, ma lepsze i ciekawsze życie ?! U mnie zawsze z zarobkami było krucho ;( mocno mnie one ograniczały .... sad

2 062

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Ja poniekąd rozumiem takie czarne myśli..ja z moim nie  byłam specjalnie długo ale zdążyłam sie do niego tak przywiązywać emocjonalnie ze nawet teraz jak patrze w przyszłość to widze czarną dziurę..co dopiero po takim czasie? Niemniej myśli samobójcze to objaw głębokiej depresji,takie myśli same z siebie się nie biorą..mozesz kochanie sama sobie z tym nie poradzić..mam nadzieję ze dojdziesz do takiego etapu, w którym, gdy sobie przypomnisz ze chciałaś odebrać sobie życie przez byłego, będziesz umiała sie z tego śmiać..

2 063

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Betty tylko ze nasze życie to jedna wielka rutyna..nie ominiesz tego. Człowiek zawsze jedt zaganiany,zabiegany..ma pełno spraw na głowie..sa różne problemy z którymi trzeba sobie radzić. Mój tez miał jakies problemy ale postanowił mi o nich nie mówić przez co zaczął mnie odsuwac na dalszy plan,byl zmęczony po pracy i zaczął mieć ochotę odpoczywać nawet bez mojego towarzystwa.. Ta laska wcale nie jest lepsza od Ciebie, po prostu z nią nie łączyły sie problemy dnia codziennego..ale zaczną bo tego sie nie uniknie.Twój były to po prostu facet któremu marzy się bezproblemowe życie..

2 064

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
emczii napisał/a:

Zle w domu było zawsze ale dawałam radę teraz każdy głupi komentarz mnie boli, mój brat mnie wykańcza - kiedyś olewałam a teraz po prostu jego gesty względem mnie mnie wyprowadzają wewnętrznie z równowagi, nie okazuje tego, wszystko w sobie dusze, mam myśli samobójcze ale nawet nie moge powiedzieć o tym mamie bo ona zacznie na mnie krzyczeć, nie pomorze mi w domu nikt, wiec zostałam sama. To boli, bo wsparcie najbliższych w takich chwilach jest ważne a nie słowa: dobrze zrobił ze Cie zostawił. Ja od wczoraj znowu mam ten ból w sobie, jest straszny. Nie potrafię sobie poradzić z tym co było w związku - to mnie dodatkowo meczy, czuje jakby te sprawy mie zostały zamknięte, jakby jeszcze tam trzeba bylo cos definitywnie zakończyć, tak jakby te drzwi nie zostały zamknięte do końca. On nie wie jaka krzywdę mi zrobił słowami np o mój wygląd, ze niektóre gesty mnie bolały bo kobiety widza więcej - widziałam ale sie nie odzywałam.

Gorzej teraz wszystko znosisz,bo jesteś w złym stanie psychicznym przez rozstanie więc masz mniejszą odporność na wszystko co w ciebie aktualnie uderza.Każde niewłaściwe słowo i zachowanie jest dla ciebie ciosem o wiele większym niż byłoby gdybyś nie była w trakcie przeżywania bólu po rozstaniu.

emczii napisał/a:

Co do tabletek to ja miałam przepisane od lekarza rodzinnego 2 opakowania po 20 zjadłam w pierwszych dwóch miesiącach  po rozstaniu i pózniej na konsultacji juz u psychoterapeuty miałam znowu przepisane ale ich nie wykupiłam. Moja terapeutka stwierdziła ze powinnam je brać. Ja juz po prostu nie mam siły sie męczyć, nie potrafię juz 4 miesiąc funkcjonować bez płaczu, bólu wewnętrznego który mnie dobija, bez myśli o nim. Dla mnie to jest piekło na ziemi.

Czasem psychoterapia musi iść w parze z leczeniem farmakologicznym czyli tabletkami(tak było w przypadku mojej ciotki).Jeśli twoja terapeuta po zapoznaniu się z twoim stanem uznała,że powinnaś je brać,to widocznie tak jest i tak zrób.Tylko bierz je wg zaleceń a nie po dwadzieścia.W momencie kiedy już bardziej staniesz na nogi,a psychoterapia pewne rzeczy ułoży ci w głowie,to tabletki ci odstawią.Na chwilę obecną lepsze tabletki niż powracające co jakiś czas myśli samobójcze.Mimo wszystko wiem,że jesteś na tyle mądrą i silną dziewczyną,że nie zrobiłabyś żadnej głupoty.

emczii napisał/a:

Edyszka, smutno mi sie zrobiło jak napisałaś ze Ciebie tez dopadło sad ale to za najwyraźniej wcześnie na całkowity spokój.
Męczyłaś sie dbając o związek, chcąc ratować wiec zrobiłaś wszystko ale to on odpuścił,  a ja męczyłam sie ze sobą i z nim, bo wiedziałam ze mi zle i szukałam wsparcia i zrozumienia - dostałam rozstanie.

Tak jak słusznie zauważyłaś widocznie u mnie,to za wcześnie na całkowity spokój.Pewnie 3 miesiące byłyby dla każdej zranionej kobiety zbyt wczesnym etapem na dojście do siebie.Szkoda tylko,że nie miałam "jaj",żeby odejść.Wtedy zaoszczędziłabym sobie rocznej szarpaniny i teraz byłabym już na innym etapie.

2 065

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Hej jak tam wasz dzien? Wszystkie smutki odegnane? Ja mam dzis taki wewnetrzny spokoj w sobie, skupiam sie na piatkowym weselu, na ktore ide. Boje sie troche bo bede wygladac identycznie jak na moich urodzinach z nim i nie wiem czy przed lustrem nie wybuchne placzem. Mam nadzieje ze nie.. ktoras z was pisala ze przez ex jest inna osoba. Ja niestety tez. Nie pamietammjuz jaka bylam te 7 lat temu zanim go poznalam.  To smutne bo chcialabym odnalezc w sobie te osobe. Teraz jestem lekliwa, troche marudna i kompletnie w siebie nie wierze. Ex zabral mi cale poczucie wlasnej wartosci. Moi znajomi mowia ze jestem atrakcyjha kobieta , a ja zamiast tego w lustrze widze gruba swinke;) to ciekawe jak na wiele sposobow mozna postrzegac te sama osobe. Ktos mowi ci ze jestes super a ty tego nie widzisz . Milayscie tez tak?

2 066

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Ja dziś dalej kiepsko..chociaż może taki mam ciut wiekszy spokój w sobie..ale może mi sie wydaje tylko.tęsknię niemiłosiernie.. Kamis skoro ludzie Ci mówią ze jestes atrakcyjną kobietą to tak zapewne jest.

2 067

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Dawniej im nie wierzylam , ale jak przegladam moje zdjecia to czasami mi sie zdazy ladnie wyjsc. Teraz juz bardziej wierze w siebie i swoja wartosc bo jak bylam z ex to masakra. Wiecznie slyszalam ze jestem gruba i mam tyle nie jesc, ze mam celulit i troche odstajacy brzuch. Mam i co z tego, jak chcial modelke to mogl wzisc modelke , ja niannienjestem. Faceci chcieliby piekne, chude a sami nie wygladaja najlepiej ( nie mowie ze wszyscy)

2 068

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Mi dziś organizm nie wytrzymał.Kręci mi się w głowie i jest mi tak niedobrze jakbym miała za chwilę zemdleć.

2 069

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

To ja tak przy moim nie miałam..wlasnie prxy nim nabrałam tej pewnosci siebie bo czesto mi powtarzał ze go bardzo podniecam,ze jestem atrakcyjna,ze mam piękne piersi..czesto mowil ze ładnie wyglądam..szkoda ze tak mnie teraz rozwalił..

2 070

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
kamcia5556 napisał/a:

To ja tak przy moim nie miałam..wlasnie prxy nim nabrałam tej pewnosci siebie bo czesto mi powtarzał ze go bardzo podniecam,ze jestem atrakcyjna,ze mam piękne piersi..czesto mowil ze ładnie wyglądam..szkoda ze tak mnie teraz rozwalił..


Ja tez mialam podobnie, wiedzialam.i czulam ze mu sie podobam i go pociagam. Zawsze podkreslal ze mam taka urode ze po 30stce bede taką piękna,dojrzała, kobietą i sie nje moze doczekac tego.... no to sie doczekał...

Ja nie wyobrażam sobie bycia z osoba ktora wytykalaby az tak jakies moje maknkamenty, a to ze cellulit czy odstajacy brzuszek... ok wszystko zalezy jak to jest mowione i w jakich okolicznościach. Ale wydaje mi sie Kamis ze Twoj to chyba malo taktownie i mało z wyczuciem to mówił... a co on taki doskonaly i chodzacy ideal ????ehh ....

2 071

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Ja tez sobie nie wyobrażam bycia z kims takim..nikt nie jest idealny.mój miał brzusio z którego sam żartował ze to brzuch ciążowy..ale zdarzalo mu sie mówić ze sie spodobał takiej kamci to chyba nie jest z nim tak najgorzej..chyba dlatego tak ciężko mi sie pogodzić z rozstaniem..ja po prostu przy nim czułam się atrakcyjna kobietą..

2 072

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

No wlasnie jest.. albo ja go idealizuje. Mowil ze to dla zartow mowil, ale jak nikt sie nie śmial...

2 073

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Na pewno go idealizujesz,ale mnie to nie dziwi bo ja mojego również..nie umiem powiedzieć na jego temat czegoś złego, mimo tego co mi teraz zrobił..

2 074 Ostatnio edytowany przez emczii (2017-08-09 14:30:35)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

o, widzie ze pojawił sie mój ulubiony temat - wytykania wad przez ex.
U mnie było odwrotnie przed związkiem czułam sie laską, byłam pewna siebie, kochałam koturny, sukienki i spódnice, byłam szczęśliwa sama ze sobą. Pózniej tylko czarne ubrania i trampki. I zaczęło sie po paru miesiącach wytykanie pewnych rzeczy - a jedna rzecz (mój słaby punkt i efekt choroby od urodzenia) mnie bolała, gdyby powiedział to raz - olałabym ale ze to było powiedziane wieeele razy to wzięłam sobie to do serca i zamknęłam sie w sobie i chyba od tego zaczęły sie moje stany depresyjne i to ze bałam sie ludzi, nie chciałam nigdzie wychodzić z nim bo czułam sie gorsza, czułam ze robie mu wstyd sobą - 'bo jak to ja ? Z takim wyglądem ?' Czułam sie okropnie, a co dziwne -teraz sie tak nie czuje... patrzę w lustro nawet bez makijażu i podobam sie sobie, a będąc z nim i patrząc na ta sama osobę widziałam okropna, brzydka laske.
Oprócz tego sprawdzał czy aby nie mam celulitu, raz jadłam za mało a raz za dużo ('moja mama i siostra tyle nie jedzą'), byłam za chuda, no i nie miałam piersi - standard.

2 075 Ostatnio edytowany przez emczii (2017-08-09 14:50:17)

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Betty, Edyszka, Kamcia, dziękuje Wam za te odpowiedzi.
Niestety ten związek sprawił ze stałam sie kimś innym. Życie przestało mieć jakikolwiek smak. Na terapii zapytam o leki bo chce z tego wyjsć i zacząć sie rozwijać w tym kierunku który zawsze był mi bliski. Nawet w tym mnie nie wspierał, wolał powiedzieć 'ty myślisz ze ty cos osiągniesz ?' I tych słów nie zapomnę do końca życia. Ten człowiek nie zdawał sobie sprawy z tego że mnie po prostu pozbawia sensu zycia, wpadając w te stany on uważał, ze jestem niezrownowazona psychicznie, ale ja rzucałam w niego przedmiotami, nie demolowałam mieszkania, nie wyzywalam go. Przykro mi ze nie zawulazyl ze to pod jego wpływem zwiedlam zamiast, jak w zdrowym związku, kwitnąć. No ale trudnoc żyjemy dalej, trzeba sie z tego podnosić.

2 076

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Emczii Ty byłaś w bardzo toksycznym związku..teraz Ci ciezko ale kiedyś jak staniesz na nogi to sama sie będziesz zastanawiała dlaczego tkwiłas w tym związku..ja trzymam za Ciebie kciuki. Ja miałam dobry związek, mogłam sie mu ze wszystkiego wygadać, nabrałam przy nim pewnosci siebie..dlatego tak mi tego brakuje. Czy sie z tym kiedykolwiek pogodze?nie wiem..

2 077

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
kamcia5556 napisał/a:

Emczii Ty byłaś w bardzo toksycznym związku..teraz Ci ciezko ale kiedyś jak staniesz na nogi to sama sie będziesz zastanawiała dlaczego tkwiłas w tym związku..ja trzymam za Ciebie kciuki. Ja miałam dobry związek, mogłam sie mu ze wszystkiego wygadać, nabrałam przy nim pewnosci siebie..dlatego tak mi tego brakuje. Czy sie z tym kiedykolwiek pogodze?nie wiem..


Oj trzymają nas sie te gorsze nastroje ( u mnie ewidetnie jeszcze zbliżający sie okres ,podsyca caly moj gorszy nastroj sad )... naprawde dzis sie czuje kiepsko ...
Przykre jest to przez jaką drogę musiny przechodzić z powodu czyjegoś egoizmu czy glupoty... mnie najbardziej boli fakt zkiany, dotychczasowego życia. Oderwanie sie od znajomych, od.ulubionych miejsc ktore sie odwiedzalo, a ktorych teraz nie jestem w stanie i chyba raczej nigdy nie bede chciala odwiedzac... wszystko jest inne. Ciezko mi to przyswoić... zwlaszcza ze jestem do bólu sentymentalna:(... tez mam falowanie i spadanie ....

2 078

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Betty mam to samo,rowniez jestem przed okresem wiec i bardziej chce mi się płakać. Tez jestem sentymentalna,na pewno nie odwiedzę juz nigdy naszej ulubionej knajpki..wszystko mi się z nim kojarzy,tak bardzo pragnę go zobaczyć..ja teraz zdecydowanie spadam..

2 079

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia
kamcia5556 napisał/a:

Betty mam to samo,rowniez jestem przed okresem wiec i bardziej chce mi się płakać. Tez jestem sentymentalna,na pewno nie odwiedzę juz nigdy naszej ulubionej knajpki..wszystko mi się z nim kojarzy,tak bardzo pragnę go zobaczyć..ja teraz zdecydowanie spadam..


Tylko Ty możesz sobie na to pozwolic, a u nnie juz sporo czasu minęło,a mimo to mam takie chwilę. Boje sie ze nie uwolnie sie od tego...
Przepraszam Was ,ale dzis gdzies zakopal sie we mnie zyciowy optymizm...

2 080

Odp: Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

U mnie to tez będzie trwało sporo czasu..dopiero teraz widzę jaka byłam do niego przywiazana emocjonalnie..mi starczyla sama świadomość że on jest..a teraz?mnie już nic nie obchodzi..

Posty [ 2 016 do 2 080 z 5 371 ]

Strony Poprzednia 1 … 30 31 32 33 34 … 83 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie moge sobie poradzić, brak sensu życia

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026