Witam. Chciała bym poznać Wasza opinię na swoje problemy...jestem z mężem 6 lat, z perspektywy lat uświadamiam sobie ze nigdy sie o mnie nie starał nie adorowal...seks był zawsze na drugim planie! Tysiąc razy prosilam go żeby sie zmienił. Chciałam wiecej zainteresowania,uczucia,poczuć sie kobieco! Inni obcy mężczyźni mówią i okazują mi wiecej zaintetesowania niz mąż. Nie umiemy rozmawiać zawsze Tylko ja mówię a on odpowiada pól słowami, wszystko, zawsze na mojej głowie. Dodam ze mamy dziecko i tydzień temy wyprowadziłam sie z domu i oznajmiłam ze chce rozwodu a on mnie nie zatrzymał i nie odzywa a jak pisze to mówi ze jestem dorosła podjęłam decyzje więc mam robić co chce! Zle mi ale chyba tylko dla tego ze opuścił...myślicie ze nie pozaluje tej decyzji?
Podobne tematy
Ale jak ma okazywać Ci coś, czego nie czuje?
On Cie nie kocha. Szkoda tylko ze nie powiedzial Ci o tym wczesniej,kochajacy facet tak sie nie zachowuje. Chyba nawet moglabys wystapic o rozwod z orzekaniem o winie w koncu on Cie oszukal tylko nie wiem w jakim celu to zrobil. Moze przez wpadke z dzieckiem? W kazdym razie go to nie usprawiedliwia.
Niby napisał raz ze kocha ale ze ja nie potrafię jego zrozumieć. Najgorsze jest to ze nie umiemy rozmawiać i zawsze ja sie denerwuje i wychodzi awantura z mojej strony. Przez caly tydzień przyjechał raz i chcial Tylko córkę na 30 min a ze mna rozmawiać nie chciał bo stwierdził ze podjęłam decyzję...wyprowadzając się
Kobieto, ale czego Ty oczekujesz?
Nie czułaś się kochana w małżeństwie, podjęłaś decyzje o wyprowadzce i myślisz, że maż padnie na kolana i powie "kocham Cię - wróć?"
Sorry ale zachowujesz się jak rozkapryszona dziewczynka. Drodzy Państwo jestem nieszczęśliwa i zróbcie coś z tym!!
Nie napisałaś tu nic co wskazywałoby, że próbowałaś cokolwiek zrobić aby było lepiej..
Moim zdaniem Twój maż dobrze robi, że Cię nie zatrzymuje i stawia sprawę jasno. Podjęłaś decyzję o rozwodzie to zmierz się teraz z jego konsekwencjami..
A ja uwazam ze jakby kochal i by mu zalezalo to by nie olewal sprawy tak calkowicie. No chyba w tej sytuacji to nie autorka ma pasc na te kolana i blagac ze sie pomylila i nie chce tego rozwodu. Wyraznie przeciez napisala ze on ja mial gdzies w tym malzenstwie. Nie adorowal nie rozmawial seks na drugim planie. kto to wytrzyma? Takata ja nie rozumiem co w tym dziwnego ze ktos chce byc kochany w malzenstwie. Jak mozna wywnioskowac z jego zachowania to on zwyczajnie chce tego rozwodu.
Nie napisałaś tu nic co wskazywałoby, że próbowałaś cokolwiek zrobić aby było lepiej..
Napisała przecież, że wielokrotnie próbowała z mężem rozmawiać, a on nie był zainteresowany.
Istotne jest też w jaki sposób się rozmawia, ale jak widać mężowi kompletnie na niej nie zależy.
Załamała. uważam, że dobrze zrobiłaś odchodząc, tylko bądź teraz konsekwentna, skoro powiedziałaś "A", trzeba powiedzieć "B".
Nie wycofuj się teraz ze swojej decyzji, nie dzwoń, nie proś już o rozmowę, teraz kolej na niego.
Niestety, jak widać, Twoje odejście nie specjalnie go obeszło, chyba, że bierze Cię na przeczekanie.
Największy błąd zrobiłabyś, wprowadzając się z powrotem, zanim dojdzie do jakiejś poważnej rozmowy, o ile do takowej dojdzie.
Błagania o uczucia nie mają sensu jeśli on nie kocha.
Szkoda tylko, że to Ty zdecydowałaś się na wyprowadzkę z dzieckiem, zamiast najpierw zaproponować to jemu.
A ja uwazam ze jakby kochal i by mu zalezalo to by nie olewal sprawy tak calkowicie. No chyba w tej sytuacji to nie autorka ma pasc na te kolana i blagac ze sie pomylila i nie chce tego rozwodu. Wyraznie przeciez napisala ze on ja mial gdzies w tym malzenstwie. Nie adorowal nie rozmawial seks na drugim planie. kto to wytrzyma? Takata ja nie rozumiem co w tym dziwnego ze ktos chce byc kochany w malzenstwie. Jak mozna wywnioskowac z jego zachowania to on zwyczajnie chce tego rozwodu.
Nikt nie wymaga od autorki aby błagała męża o powrót skoro to ona sama odeszła.
Niestety, ale dla mnie stwierdzenia typu "prosiłam aby się zmienił", "chciałam więcej zainteresowania" nie znaczą nic!
Autorka prosi o rade na forum a nawet nie chciało jej się napisać więcej niż 7 zdań czego dotyczy problem w ich związku..
Jeśli tak samo podchodzi do spraw małżeńskich i tyle samo w nie wkłada wysiłku, to wcale się nie dziwię, że tak to się może skończyć..
Dla mnie autorka podjęła nieprzemyślaną decyzję i nie bardzo wie jak to odkręcić, ponieważ nie jest gotowa na rozwód.
Owszem chce zmienić swoje małżeństwo ale szantażem, zamiast wziąć chłopa za łeb i spróbować najpierw może terapii..
Nie moge zaproponować tego jemu bo mieszalismy z jego rodzicami więc to nie miała by sensu. Wszyscy macie racje ale człowiek sie boji mysli czy sobie poradzi. Milion myśli. Rozwód to bardzo poważna sprawa i ktoś napisał ze zachowuje sie jak rozkapryszona dziewczynka! I ma racje bo jestem bardzo rozchwiana emocjonalnie
Dla tego tez skorzystała z tego forum żeby spojrzeć na swoja sytuację rozsądnie
10 2016-11-03 16:28:51 Ostatnio edytowany przez Załamała (2016-11-03 16:33:44)
.....
Prosilam o terapię ale nie pójdzie uważa ze nie jest mu potrzebna. Potrafilismy całe tydzień mijac sie w domu bez słowa, mąż lubi wieczorem wypić piwo lub jednego dwa drinki, czesto wieczory lub dni całe spędza na rybach a jak pytam czemu pije to mowi ze lubi i lepiej mu sie śpi. Nie mamy wspólnych zainteresowań a mi nawet nie chce sie stroić bo i tak tego nie dostrzega. Jak zrobię włosy czy paznokcje to często nie uslysze zadneg miłego słowa. Nawet tego nie zauważy. Myślę ze boje sie zaczynać życia od nowa a raczej brakuje mi sił dla tego potrzebuję zobaczyc czy faktycznie inne małżeństwa sa inne czy moze ja wymagam za dużo. Ale jak czytam co pisze to widzę ze sie uzalam.
Prosilam o terapię ale nie pójdzie uważa ze nie jest mu potrzebna. Potrafilismy całe tydzień mijac sie w domu bez słowa, mąż lubi wieczorem wypić piwo lub jednego dwa drinki, czesto wieczory lub dni całe spędza na rybach a jak pytam czemu pije to mowi ze lubi i lepiej mu sie śpi. Nie mamy wspólnych zainteresowań a mi nawet nie chce sie stroić bo i tak tego nie dostrzega. Jak zrobię włosy czy paznokcje to często nie uslysze zadneg miłego słowa. Nawet tego nie zauważy. Myślę ze boje sie zaczynać życia od nowa a raczej brakuje mi sił dla tego potrzebuję zobaczyc czy faktycznie inne małżeństwa sa inne czy moze ja wymagam za dużo. Ale jak czytam co pisze to widzę ze sie uzalam.
Jeśli czujesz, że zrobiłaś wszystko aby poprawić wasze małżeństwo, to nie zostało Ci nic innego jak tylko separacja..
Często tak jest, że jak facet pobędzie sam i przemyśli sytuację, to jest szansa na odbudowę związku.
Warunki są dwa:
- jeszcze Cię kocha i najnormalniej się chłop zagubił
- nie ma żadnej innej baby na boku
Jeśli jednak separacja nic nie pomoże, to znaczy że podjęłaś najlepszą decyzję w życiu, dla siebie i Twojego dziecka.
Trzymam kciuki :-)
Dziwne to Twoje malzenstwo. Albo Twoj maz to taki typ czlowieka albo rzeczywiscie mu nie zalezy. Ale skoro teraz nie walczy o Ciebie to chyba samo mowi za siebie. Co mozesz teraz zrobic? Przeciez nie bedziesz go o nic blagac. Byc moze jak zobaczy co straci to sie obudzi? A jak nie to znaczy ze calkiem ma Cie gdzies.