witam
jestem Natalia mam 21 lat, postanowiłam tu przedstawić moj problem, który mnie trapi od dawna. Otóż jestem mocno zakochana w moim bylym chłopaku z którym sie przyjaznie i mamy calkiem dobre relacje, ale jest jedno ale... On nie chce sie z nikim wiązać i nie jest gotowy na związek bo kocha swoja byla. zrozumiqalam to ale jest mi ciezko z tym żyć i byc tylko jego kolezanka
widujemy sie raz w tygodniu co tydzień lub dwa tygodnie potrafimy byc blisko (calowanie, przytulanie, itp) mimo tego ze nie jesteśmy razem on mi duzo rzeczy mówi ja mu też. Ale ja tak nie chce, ciężko mi zyc z ta świadomością ze nic z tego nie będzie i byc moze nie kochqa mnie i nie jestem tak ważna dla niego jak on dla mnie. jest mi naprawdę ciężko bo ciagle chciałabym go widywac brakuje mi go i dostaje obłędu, ale myślę ze ja dla niego tez musze byc wazna dla niego bo chce sie spotykac ze mną no i mowil ze nie chcr mnie stracic że napewno by wtedy tesknil, ale on ma czasami takie momenty ze nie ma nastroju nie ma ochoty pisac i mam wrażenie ze ma mnie gdzies i mnie olewa. zastanawia mnie to czy jest sens Dalej to ciagnac czy urwac to czy miec nadzieję że moze jeszcze cos poczuje do mnie i bedzidmy razem czy dac se spokoj i sie nie męczyć? nie raz chce to skończyć ale mam tez drugi problem nie potrafię tego urwac za bardzo mi zależy na nim by to zakończyć
bylobu byc moze gorzej niz teraz brakowaloby mi strasznie go jak nie umiem wytrzymać tydzień bez spotkania z nim a co dopiero całkowicie urwac znajomość, nie wiem dlaczego tak mam jest bardzo wazny dla mnie i mi zalezy na tym.. co o tym myslicie? mieliscie taka sytuację? co byloby lepsze w tej sytuacji? prosze o pomoc. znamy sie 8 miesięcy.