Jestem załamana swoją niemocą. Zacznę od podczątku.
Tematem jest moja prababcia która ma prawie 90 lat. Mieszka w bardzo starym budownictwie, budynek ten nie nadaje się już prawie do użytku, nadaję się do rozbiórki, grozi również zawaleniem w każdej chwili. Mieszkanie ogrzewane jest piecami kaflowymi. Podczas obenych mrozów nawet regularne palenie nie daje widocznych efektów. Wczoraj jak do niej przyjechałam miała w pokoju 12stopni. Przed chwilą jak zadzwoniłam powiedziała, że tak strasznie marzie, że musi cały czas siedzieć okryta. Stare okna( których nie można wymienić, ponieważ miasto się na to nie zgadza), drzwi przez które wciąż ciągnie- niestety mieszka na parterze więc zdarzało się, że jak ktos nie zamknął drzwi na klatce pod jej drzwiami było pełno śniegu. Babcia ze zględu na wiek nie zgadza się, aby zamieszkać ze mną. Nie chce również słyszeć o przyjeździe do mnie choć na trochę bo najpewniej czuje się u siebie. Tłumaczy się tez tym, iż rury pod wpływem wysoch teperatur potrafią popęknać. Zdarzało sie i tak również.
Tak mnie boli, że ludzie starsi nie mają zapewnionej godnej starości. Mam taki żal o to, że Miasto nie kwapi się do tego by dać mieszkańcom tego budynku jakieś lokum zastępcze. Takie w którym chociażby nie było grzyba. O wilgoci jaka panuje w tym mieszkaniu, aż nie potrafię opisać. Przecież od tego powstają różne choroby. Dopero jak dojdzie do tagedii i budynek nie wytrzyma to zapewne ludzie ujrzą problem który teraz opisuję.
Nie wiem co robić, tak mi serce pęka gdy o tym pomyślę. Nie wiem jak jej pomóc. Sama niestety jestem bez pracy i mieszkam u kogoś wynajmując pokój
Nikogo ten problem z naszej rodziny tak nie boli jak mnie. Każdy się cieszy, że sam ma ciepło w domu i nawet przez myśl im nie przyjdzie, aby chociaż przyjechać i pomarznąć razem z nią. Ja zaraz się do niej wybieram. Zostanę z nią na noc
Kocham ją ![]()