netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Bolesne rozstanie... i coś nowego.

55 odpowiedzi9 131 wyświetleńzałożony przez mirella, 21.01.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Bolesne rozstanie... i coś nowego.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 56 ]

1 Ostatnio edytowany przez mirella (2010-01-22 10:16:46)

Temat: Bolesne rozstanie... i coś nowego.

Byliśmy razem 5 lat. Przechodziliśmy przez burze wielorakie w naszym związku ale zawsze wchodziliśmy z tego dołka. Głównym powodem był On, odkrywałam że romansuje z innymi kobietami i zawsze się wypierał. Czara goryczy w pewnym czasie się przelała i nie mogłam już dłużej tego znieść. Wyprowadziłam się i poznałam kogoś. Bardziej rzuciłam się w czyjeś ramiona z zemsty, dla ulgi, z potrzeby bycia z kimś i dlatego bo chciałam szybko zacząć coś nowego żeby zapomnieć. I nie zapomniałam....
Zaraz po rozstaniu On zaczął o mnie walczyć. Docenił co stracił, oświadczył mi się, obiecał że się zmieni.. Nigdy nie widziałam żeby facet tak cierpiał. Znosił wszystko... Teraz jak o tym pomyślę to sama przed sobą się wstydzę jak go traktowałam, ale z drugiej strony On nie traktował mnie lepiej przez ten cały czas. Zmienił się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, znosił moje upokorzenia i tak przez prawie pół roku. Ja wybrałam tego drugiego, chociaż byłam nie fair w stosunku do nich dwóch. Obiecywałam mu że przemyślę, zastanowię się ale ciągle byłam z tym drugim bo nie umiałam mu powiedzieć że dam szanse pierwszemu. Aż on w końcu zrezygnował. Poddał się, wypalił. Już nie miał sił patrzeć na to piekło które sami sobie zgotowaliśmy a ja dodatkowo dolewałam oliwy do ognia.
Minęło 8 miesięcy. Mówią że czas leczy rany, ale u mnie je potęguje i może tylko czasem przyzwyczaja do bólu. Jestem tchórzem, kocham go ale z rozsądku jestem z innym. Nie mam odwagi iść do niego, zadzwonić, powiedzieć że kocham pomimo tego wszystkiego i nie mam odwagi zerwać tego co jest teraz. Po prostu się męczę, duszę we własnym sosie. Wiem, że już nigdy z nikim nie będzie mi tak dobrze, pomimo tego że bywało różnie. Czasem mam ochotę do niego biec i przytulić się mocno, powiedzieć że już nigdy więcej go nie zostawię, ale boję się, że on nie jest już sam... Że już nie czeka.
Bo najgorzej jest być nikim, dla kogoś, kto jest dla Ciebie wszystkim.

W obecnym związku brakuje tego czegoś, nie daję całej siebie, nic mnie nie cieszy. Na początku była fascynacja czymś nowym ale teraz wiem, że to tylko ulotna chwila. Jestem nieobecna, bo myślami jestem z nim i tęsknię strasznie... Może ten pierwszy związek nie ma przyszłości, a ten drugi jest bardziej stabilny, to ja wiem że było mi dane kochać tylko raz prawdziwie i bezinteresownie.

2 Ostatnio edytowany przez tesciowa (2010-01-22 10:17:47)

Odp: Bolesne rozstanie... i coś nowego.

Ciekawa historia.
Ja osobiście nie trwałbym w tym obecnym związku. Nic tak ludzi nie oddala jak brak zrozumienia i szczerej rozmowy. ( Wiem to z doświadczenia). Uważam, że powinnaś zebrać odwagę i porozmawiać z tym pierwszym. Jak nie porozmawiasz to się nie dowiesz. Czy czeka czy nie. Ja osobiście nigdy nie związałbym się z rozsądku. Po co mi taki związek. Co on mi może dać? Według mnie należy dążyć za wszelka cenę do tego by żyć z osoba, na której nam zależy ( jemu z tego, co napisałaś też), którą kochamy. Teraz masz możliwość wyboru. jak pojawi się dziecko. Będzie Ci o wiele trudniej.  Później pozostanie Ci tylko wzdychanie do Boga. I zadawanie sobie ciągle pytania. Dlaczego nie wróciłam do niego, przecież go tak bardzo kocham?
Miłość góry przenosi. Szukaj rozwiązań. I nie poddawaj się w tym, do czego dążysz. A za swoje zachowanie powinnaś go przeprosić.

3 Ostatnio edytowany przez Agatka (2010-01-22 10:57:05)

Odp: Bolesne rozstanie... i coś nowego.

Witam Mirello!ludzie będą udzielac ci wiele rad,jedne będą gorsze,drugie lepsze,sama to ocenisz.Ale ostateczną decyzje podejmujesz ty,kierując się własnym sercem.Wierze ci,że nadal go kochasz,kiedy odeszłaś docenił co stracił.Zadaj sobie pytanie,czy warto?Będąc z tobą romansował z innymi kobietami,może to były tylko flirty,ale one też nas ranią.Myślę,że skoro dawniej to robił,to z biegiem czasu wróci do tego,bo będzie mu brakowało tej adrenaliny.Obym się myliła.Wydaje mi się,że krzywdzisz tego drugiego mężczyzne nie mówiąc mu prawdy.Posłuchaj innych rad,napewno wiele osób odpowie na twojego posta,będą chcieli ci pomóc.Mnie pomogli,kiedy zostałam sama,opuszczona,bez słów wyjaśnień i kiedy byłam "nikim dla kogoś kto był dla mnie wszystkim"

Netchłopak ma dużo racji,miałam już okazje wymieniac się z nim poglądami.On jest mężczyzną,patrzy na życie z innej strony.Może twój pierwszy chłopak czeka na twój telefon,rozmowe,jak nie spróbujesz nie będziesz wiedziała.Ludzie się zmieniają to prawda,ja też doświadczyłam tej przemiany.

Użyj opcji "edytuj", gdy chcesz coś dopisać - o tym mówi pkt 10 regulaminu - pozdrawiam Agatka

4

Odp: Bolesne rozstanie... i coś nowego.

A co jeśli ta zmiana Twojego byłego była chwilowa? Starania, prośby, przeprosiny obietnicy, tylko po to aby Cię odzyskać. Wiesz znam podobne przypadki, przeprosiny obietnice zmian, itp, trwa to może 2-3 tygodnie, potem znowu wszystko od początku. Warto?

5

Odp: Bolesne rozstanie... i coś nowego.

Macie słuszną rację sama musisz ocenić sytuację,sama wiesz najlepiej bo jesteś w  środku. Z boku czasami wydaje się że można spojrzeć z dystansem ale to twoje życie i słuchaj samej siebie przede wszystkim.

6

Odp: Bolesne rozstanie... i coś nowego.

Jedno wiem, nie trwałabym w związku z rozsądku.
A jeśli chodzi o tego pierwszego.. sama musisz przemyśleć, może porozmawiać z nim, rozwarzyć wszystkie za i przeciw.
I zastanowić się przede wszystkim, co będzie jeśli wrócisz do niego i okarze się, że wrócił do swoich starych przyzwyczajeń.

7

Odp: Bolesne rozstanie... i coś nowego.

Wiem że sama muszę podjąć decyzję choć powiem wam że chętnie chciałabym żeby ktoś to zrobił za mnie. Minęło już przecież trochę czasu, a ja miewam nieprzespane noce i dni w których nie chce mi się żyć. Bo to co kochałam skończyło się i nie umiem dać siebie komuś innego, komu bardzo na mnie zależy, bo wiem że ja nie pokocham tak mocno. Boję się jednak powrotu i tego że znowu po jakimś czasie wszystko "wróci do normy". Wiem jak cierpiałam i lęk przed tym cierpieniem jest większy niż ta miłość.

tesciowa napisał/a:

I nie poddawaj się w tym, do czego dążysz. A za swoje zachowanie powinnaś go przeprosić.

Już go przeprosiłam i bardzo jest mi głupio że tak postąpiłam. A problem właśnie jest w tym że szybko się poddaję. Nie umiem o niego walczyć choć on zrobił tyle że nigdy bym się tego nie spodziewała. Chciałabym z nim porozmawiać ale każdy nasz kontakt kończy się kłótnią.

zuczek70 napisał/a:

.Wydaje mi się,że krzywdzisz tego drugiego mężczyzne nie mówiąc mu prawdy.

Wiem ale były takie sytuacje kiedy mówiłam mu że chcę być sama bo nie wiem co mam dalej robić, z kim mam być. On wie że wcale nie jest mi łatwo i chyba próbuje to przeczekać.

8 Ostatnio edytowany przez olina22 (2010-01-23 03:59:50)

Odp: Bolesne rozstanie... i coś nowego.

Czasami trzeba wielkiej odwagi, aby pomimo zadanego bólu, zranionej dumy umieć powiedzieć ,,kocham". Najważniejsze jest to co Ty sama czujesz i co podpowiada Ci to uczucie. Jeśli będziesz tkwić w związku z rozsądku to wcześniej czy później odezwie się w Tobie pragnienie prawdziwej miłości. I wtedy o wiele bardziej niż dziś zranisz obecnego partnera. Nie bój się więc pokazać, że kochasz, zapytać czy on jeszcze czeka. Wiem, to trudne, ale spróbuj się przełamać. Piszesz, że próbujesz z nim rozmawiać, ale każdy Wasz kontakt kończy się kłótnią. Postaraj się odpowiedzieć sobie na pytanie dlaczego tak się dzieje, skąd wciąż tyle emocji? Może podświadomie go prowokujesz, a może on bojąc się odrzucenia odrzuca Cię pierwszy. Przemyśl to, przeanalizuj te rozmowy i możliwe, że nasuną Ci się jakieś wnioski. Czasem wyłącznie brak właściwego dialogu, konstruktywnie prowadzonej rozmowy,  uniemożliwia rozwiązanie problemu. Możliwe, że gdzieś tu leży istota błędu, który powoduje, że obecnie nie potraficie się porozumieć. A to będzie pierwszy krok, kto wie czy nie najważniejszy, do walki o to uczucie. Powodzenia!

9

Odp: Bolesne rozstanie... i coś nowego.

Nie wiem już co mam robić. Gdzieś podświadomie w głowie układam sobie scenariusze rozmowy z moim obecnym partnerem ale jak dochodzi do dialogu, nie mogę mu powiedzieć że jednak to nie jest to. Wiele rzeczy razi mnie w jego zachowaniu i on wie o tym, bo jestem osobą bezpośrednią i każdy błąd z jego strony zaraz mu wytykam. Ale dzisiaj zrobiło mi się go żal...
Mój Ex dzisiaj był u mnie kiedy My byliśmy na spacerze i zostawił mi rzeczy które miał dla mnie pod drzwiami. Serce biło mi jak głupie bo na pewno widział mnie z nim i pewnie przyjechał do mnie żeby pogadać. Od razu zrobiło mi się smutno i zaraz napisałam do niego SMS-a że dziękuję, a potem zaczęła się rozmowa z moim. Pytał czy znowu ma się obawiać moich wahań, czy historia się powtórzy (tzn. rozstanie). Nie umiałam mu odpowiedzieć. Powiedziałam tylko że nie jest mi łatwo chociaż dużo czasu już minęło, że to wciąż we mnie siedzi... Jak zobaczyłam jego smutek to poczułam do siebie nienawiść! Sama nie wiem czego chcę! Wiem że nie pokocham go tak mocno jak kogoś wcześniej, ale też nie umiem z niego zrezygnować. Powiedziałam mu że mam wybór ale nikomu go nie życzę.
Po prostu, duszę się we własnym sosie... ;(

10

Odp: Bolesne rozstanie... i coś nowego.

Mirella zaplatalas sie w tym wszystkim. a jak byliscie razem okazywalas mu czulosc, ile dla Ciebie znaczy??

11 Ostatnio edytowany przez mirella (2010-01-24 21:32:44)

Odp: Bolesne rozstanie... i coś nowego.
alaclaudie napisał/a:

a jak byliscie razem okazywalas mu czulosc, ile dla Ciebie znaczy??

Pytasz w stosunku do obecnego czy byłego partnera?

Z moim byłym drogi się rozeszły parę miesięcy przed wyprowadzką. Razem przez te lata dawaliśmy siebie ale z jakąś odczuwalną rezerwą. Każde z nas było uparte i nie chciało pokazać za dużo drugiej osobie. Czasem brakowało słów "kocham cię", czułości czy wsparcia. Po prostu, gdzieś się zagubiliśmy.

Z obecnym mam czułości, okazuje mi to codziennie, ale wystarczy że mam zły dzień to on próbuje mi pokazać że też potrafi się boczyć i mieć pazur. Denerwuje mnie to, bo nie umie rozładować atmosfery tak jak to było w poprzednim związku, tylko dolewa oliwy do ognia.

Z pierwszym przeżyłam naprawdę bardzo dużo, mogę nawet powiedzieć że nie jedne małżeństwa tyle nie przeżyły co my. Smutki i radości a czasem nawet dramaty. Znaczy to dla mnie bardzo dużo i nie umiem tego wymazać z pamięci i zacząć żyć od nowa z kimś innym, chociaż staram się całymi siłami to jednak nie mogę.

12

Odp: Bolesne rozstanie... i coś nowego.

mirella "czasem trzeba cos stracić,aby coś zyskać"-czy faktycznie?
Tylko Ty się możesz teraz o tym przekonać.jeżeli wrócisz do poprzedniego partnera,a on faktycznie się zmienił...wygrałaś miłość.
Jeżeli pozostaniesz z obecnym partnerem bedziesz miała poczucie ,ze cos Ci umknęło,cos przegapiłaś.Juz teraz wiesz,że czegoś brak dalej będzie coraz gorzej.
Jeżeli podejmiesz decyzje powrotu, dasz rade nalepic plaster na bolące serce,schowasz zranioną dume i dasz szansę ,a On znowu Cie zawiedzie zyskasz wiedze najbardziej okrutna, po to żeby powiedzieć żałuję, juz nigdy więcej!

13

Odp: Bolesne rozstanie... i coś nowego.
tesciowa napisał/a:

\
Według mnie należy dążyć za wszelka cenę do tego by żyć z osoba, na której nam zależy ( jemu z tego, co napisałaś też), którą kochamy. Teraz masz możliwość wyboru. jak pojawi się dziecko. Będzie Ci o wiele trudniej.  Później pozostanie Ci tylko wzdychanie do Boga. I zadawanie sobie ciągle pytania. Dlaczego nie wróciłam do niego, przecież go tak bardzo kocham?
Miłość góry przenosi. Szukaj rozwiązań. I nie poddawaj się w tym, do czego dążysz. A za swoje zachowanie powinnaś go przeprosić.

tesciowa naprawdę uważasz, że należy walczyć za wszelką cenę? nawet gdy mężczyzna mówi że nie wie czy chce jeszcze być ze swoją kobietą? nawet kiedy widzisz, że kocha, że tęskni, ale zachowuje się nieracjonalnie? czy w miłości nie ma granic?

14

Odp: Bolesne rozstanie... i coś nowego.
Veroniqa napisał/a:

tesciowa naprawdę uważasz, że należy walczyć za wszelką cenę?

Zadane to pytanie zostało nie do mnie ale ja sama chciałabym znać odpowiedź.
Po rozstaniu czułam że już nie będę walczyć, że coś po prostu umarło i pora się z tym pogodzić. Niestety się nie pogodziłam. Teraz po upływie tych wszystkich miesięcy wiem, że to jest miłość mojego życia. Jak napisałam wcześniej, mówią że czas leczy rany ale ja nie potrafię odciąć tej pępowiny bo wszystko porównuję do tego co było i wszystko jest gorsze.

zerezygnowanaaa napisał/a:

Jeżeli podejmiesz decyzje powrotu, dasz rade nalepic plaster na bolące serce,schowasz zranioną dume i dasz szansę ,a On znowu Cie zawiedzie zyskasz wiedze najbardziej okrutna, po to żeby powiedzieć żałuję, juz nigdy więcej!

Masz rację, ale ja muszę spróbować choćby za cenę tego drugiego. Boję się tego strasznie ale z dnia na dzień nie myślę o niczym innym, jak tylko o tym żeby zacząć żyć z nim od początku. Nigdy w życiu nie miałam takiego dylematu - wyboru między jednym a drugim, bo zawsze byłam z nim i teraz zdałam sobie sprawę że zawsze kochałam tylko jego...

15 Ostatnio edytowany przez mirella (2010-03-16 00:05:26)

Odp: Bolesne rozstanie... i coś nowego.

I spróbowałam.... Powiedział mi że szkoda się już ranić i że dziękuje za wszystko...
Może nie zrobiłam wszystkiego, nie rzuciłam się za nim na koniec świata ale próbowałam na tyle, na ile pozwoliła mi moja odwaga i moje emocjonalne hamulce. Teraz muszę się z tym pogodzić, zacząć żyć od nowa, pchać ten wózek z bagażem doświadczeń aż znajdzie się ktoś, kto popcha go razem ze mną....

16 Ostatnio edytowany przez La Que Sabe (2010-03-16 00:21:26)

Odp: Bolesne rozstanie... i coś nowego.

Mirella, widze przemiane w Twoim podejściu, jesteś coraz bardziej zdecydowana.

Wiedz, że wracając do swojego byłego lub zostając z obecnym godzisz się akceptować go takim jakim jest na dobre i złe.

Dziś z doświadczenia wiem, że związek to dwie osobowości, które tworzą coś nowego, to nie zaspakajanie własnych potrzeb, ani humorów to podziw dla drugiego człowieka, jego indywidualności.

Masz szansę dojrzeć do dobrego związku, związek to wspolny rozwoj, to nie rezygnacja z siebie, ale akceptacja terytorium drugiego człowieka.

I pamiętaj jedno tylko podejmując decyzję masz szanse przekonać się czy była ona słuszna.

Wierzę w Ciebie tak szybko dorastasz:) daj znać jak ci się wiedzie.

17

Odp: Bolesne rozstanie... i coś nowego.

Rozumiem że Twoja obecna sytuacja jest skomplikowana. Wydaje się ze musisz sama sobie odpowiedziec z kim chcesz Być co mówi twoje serce. Czy jesteś w stanie znów zaufać temu 1. Napisałaś że romansowal z innymi faceci tak mają niestety. Kobiety na nas działają jak magneż to tak jakbyś ty wpadła do klubu gdzie śa sami przystojni dobrze zbudowani faceci tacy jak w Twoich snach uśmiechają się do Ciebie to nie wieże że byś do nich nie zagadała albo nie rozmawiała. A wierz mi że Twój partner mogłby odebrać to jako romansowanie. Jeżeli 1 Cię nie zdradził i go wciąż kochasz i wiesz że on Cię wciaż kocha to kieruj się sercem. Musisz wyjasnić 2 partnerowi że byłaś z nim dla przyjemności ze jest wspaniły przystojny ale niestety nic do niego nie czujesz. Decyzja należy do Ciebie ale musisz ją podjąc

18

Odp: Bolesne rozstanie... i coś nowego.
La Que Sabe napisał/a:

Mirella, widze przemiane w Twoim podejściu, jesteś coraz bardziej zdecydowana.

Dziś z doświadczenia wiem, że związek to dwie osobowości, które tworzą coś nowego, to nie zaspakajanie własnych potrzeb, ani humorów to podziw dla drugiego człowieka, jego indywidualności.

Masz szansę dojrzeć do dobrego związku, związek to wspolny rozwoj, to nie rezygnacja z siebie, ale akceptacja terytorium drugiego człowieka.

Wierzę w Ciebie tak szybko dorastasz:) daj znać jak ci się wiedzie.

Dziękuję za te słowa otuchy, choć moja krytyka wobec samej siebie nie jest wcale mniejsza... Dalej uczę się siebie samej. Ale to co napisałaś odnośnie związku to święta prawda....

Biorę urlop i może uda mi się gdzieś wyjechać. W końcu urlop po roku zmagań psychicznych jakiś mi się należy....

19

Odp: Bolesne rozstanie... i coś nowego.

byliśmy razem 3 lata. Nasza miłość była przepiękna. obiecywał mi siebie, że nigdy mnie nie opuści.Planował nawet ślub ze mną, jak to będzie.
A tu przyjeżdza po mnie i w domu mówi mi że przez te wszystkie lata źle go traktowałam, że on nie wyobraża sobie życia ze mną jeśli będę go tak traktować. powiedziałam mu na to,że się zmienię..  Tylko żeby mi w tym pomógł, on powiedział że muszę sobie sama z tym poradzić,,
Następnego dnia zadzwoniłam do niego żeby przyjechał i mi to wszystko wytłumaczył.
płakał i mówił że zrobił  coś strasznego, że to on na mnie nie zasługuje.. ale.. powiedział,że mnie kocha
Załamałam się i nie iwem co mam dalej robić.. kiedy jestem pomiędzy innymi, nie myśle o tym tak bardzo lecz wystarczy że wejdę do swojego domu, gdy popatrze w lusterko-- Wraca on.. i nie mogę powstrzymać płaczu.. Budzę się w nocy licząc na to, że się odezwie
POMÓŻCIE mi.. Naprawdę nie wiem co robić, wiem że są inni co mają gorsze przypadki, kobiety były z mężczyznami nawet po 10 lat i dopiero wtedy zrywają ze sobą< ćoś strasznego>
Liczę na waszą pomoc:(

20

Odp: Bolesne rozstanie... i coś nowego.

Wątek ciągle ten sam. Czas płynie a ja poniekąd trochę z nim tylko z nieco innym nurtem.

Vegeta napisał/a:

Musisz wyjasnić 2 partnerowi że byłaś z nim dla przyjemności ze jest wspaniły przystojny ale niestety nic do niego nie czujesz. Decyzja należy do Ciebie ale musisz ją podjąc

Właśnie do tego wątku chcę się odnieść. Od lutego mój partner żyje ze świadomością że go nie kocham - powiedziałam mu o tym. Wyjaśniłam że to było zauroczenie, że nie chcę być z kimś kogo nie kocham - nie chcę krzywdzić Jego i męczyć się sama z sobą. Ale niestety - jak grochem o ścianę. Powtarzam że nic z tego nie będzie. Nie będzie ślubu, dzieci i wspólnych planów z wiadomego względu a On proponuje mi obiad u rodziców! Denerwuje mnie swoją obecnością, dzwoni do mnie codziennie i codziennie pyta o to samo: czy się wyspałam, czy w pracy OK, czy pies jest grzeczny i czy może przyjechać! Szlag mnie trafia!!!
Za tydzień przenoszę się na nowe, swoje własne M-2 i nie mam go w sowich planach. Nie wiem w jaki jeszcze sposób mam go uświadomić że nie chcę z nim być. W kłótni, wykrzyczałam mu kiedyś że jest dla mnie Nikim, że mnie męczy i mam dość takiego życia kiedy ciągle mi nadskakuje i nie ma własnego zdania. Oświadczył że rano bierze swoje rzeczy i już go nigdy nie zobaczę. Kamień spadł mi z serca ale.... rano wstał jakby nic się nie stało i jeszcze mnie przepraszał za awanturę.
Nie mam już siły. Wiem, że to poniekąd jest tak, że jedno kocha a drugie daje się kochać ale na ludzkie uczucia czasem wpływu nie mamy.

21

Odp: Bolesne rozstanie... i coś nowego.

mirella tak musialo sie to skonczyc, zwiazek bez uczuc w koncu wypelnia sie uczuciem w twoim przypadku nienawiesci.
a co z tym poprzednim facetm?? tego co kochalas?? chcesz umrzec z przeswiadczeniem ze to on byl tym jednym jedynym...
chcesz zeby ktos za ciebie podjal decyzje? to daj mi jego numer tel a napisze"za tydzien przeprowadzam sie sama do swojego mieszkania, bardzo cie prosze przyjdz bo musimy porozmawiac, dluzej nie moge tak zyc"
gwarantuje ci ze jak nei dasz z siebie 200% i nie zawalczysz to bedziesz zalowac do konca zycia, on walczyl pol roku a ty?? supubuj ty tez, pokaz ze kochasz

22 Ostatnio edytowany przez maxi (2010-09-08 14:14:46)

Odp: Bolesne rozstanie... i coś nowego.

Mirella czujesz wściekłość i złość do drugiego faceta, bo nie jest tym pierwszym, którego kochasz lub wydaje Ci się że kochasz. Wyidealizowałaś jego obraz w swoim sercu i może wmówiłaś sobie trochę nieświadomie że tylko on mógłby być tym jedynym, nie wiadomo czy rzeczywistość wygrałaby z marzeniami, fantazją  jakie nosisz w sercu. Może tak a może nie. Zycie pisze nam scenariusze zupełnie inne od tego co chcemy lub co uważamy że byłoby dla nas dobre, moim zdaniem powinnaś trochę pobyć sama bez nikogo, ze sobą, na spokojnie i zastanowić się czego tak naprawdę chcesz, moze za wcześnie weszłaś w ten drugi związek? może chciałaś coś udowodnić temu pierwszemu i sobie? po jakimś czasie sama stwierdziłaś że to bez sensu i tylko się męczysz bedąc z tym drugim, naprawdę Cię rozumiem, byłam w takiej sytuacji gdzie zabijałam uczucie do exia klin klinem po rozstaniu , jednym z wielu u nas, tylko ze tak się nie dało, bo własnie miałam to samo co Ty, bedąc z jednym myslałam o drugim i to trwało parę miesięcy aż zakonczyłam znajomość pod byle jakim pretekstem, zrozumiałam ze muszę być sama aż nie uporam się sama ze sobą i swoimi uczuciami i tego Ci szczerze zyczę.


błąd - aż się uporam sama ze sobą:-)tak powinno być

23

Odp: Bolesne rozstanie... i coś nowego.

Witajcie. Nie wiem czy powinnam pisać o swojej historii bo widzę że przyczyną waszych rozstań byli faceci a w moim przypadku to tylko moja wina.Byliśmy razem 4 lata . wszystko skończyło się wraz z początkiem moich studiów. Nie powiem że zawsze było kolorowo ale wspaniale się dogadywaliśmy był moim najlepszym przyjacielem ,wiedział o mnie wszystko, znał moje wady i mimo tego cały czas chciał ze mna być,ale mi zachciało się bawić i szaleć na studiach i stwierdziłam ze bedzie mnie ograniczał a to ostatni czas na zabawe przed założeniem rodziny. I tak zrobiłam zostawiłam go. Pierwszy miesiąc rzeczywiście dobrze się bawiłam ,ale potem było już niestety gorzej ciągle o nim myślałam,próbowałam wrócic ale z drugiej strony pomyślałam ze moze znajdę kogoś ciekawszego i spróbuję jak to jest z innym. No i znalazłam innego ale cały czas myśle o tej swojej pierwszej miłości. Minął już rok a ja nadal nie mogę zapomnieć i często pragnę go spotkać przytulić lecz wiem ze to niemozliwe.Myślicie że ja nadal go kocham,a tylko pocieszam się obecnym facetem? Myśl o tym nie daje mi spokoju...

24

Odp: Bolesne rozstanie... i coś nowego.
syla135 napisał/a:

mirella tak musialo sie to skonczyc,

Masz rację, nie było innego scenariusza tylko to przeciąganie sprawy w nieskończoność, niezdecydowanie i dylematy że może jednak warto... Jestem za słaba, bardziej martwię się jak sobie On z tym poradzi, niż tym, żeby patrzeć na siebie i na własne szczęście czy spokój.

maxi napisał/a:

Wyidealizowałaś jego obraz w swoim sercu i może wmówiłaś sobie trochę nieświadomie że tylko on mógłby być tym jedynym,

Też się na tym łapię, że może za długo to trwało i teraz wydaje mi się że coś nowego nie może być już tak dobrego jak tamto. Ale te dwa związki to różne bieguny. W pierwszym były burze, kłótnie, godzenie się, radości i smutki a w tym nie ma po prostu NIC. Ani radości, ani smutków - jest stagnacja. Nic się nie dzieje, nie ma emocji, nie ma miłości, namiętności... żadnego spontanu. I może źle że porównuję ale nie da się żyć nie myśląc jak było kiedyś. On nie potrafi załatać tej pustki a nawet w ogóle się nie stara.

mindy12345 napisał/a:

Myślicie że ja nadal go kocham,a tylko pocieszam się obecnym facetem? Myśl o tym nie daje mi spokoju...

To zrób to samo co My. Zostaw go i pobądź trochę sama. Zobaczysz do kogo serce bardziej tęskni. Mnie też się wydaje że kocham dalej tego pierwszego ale są dni że uświadamiam sobie że potrafię bez niego żyć a w drugim wiem, że nic bez niego nie ma sensu. Ja nie wiem czy nadal go kocham, ale na pewno był i jest nadal dla mnie kimś wyjątkowym z kim przeżyłam wspaniałe chwile.

25

Odp: Bolesne rozstanie... i coś nowego.

a wiec co zamierzasz na dalsze zycie??
dlaczego niechcesz sama sie przekonac co jest z tym pierwszym, co czuje?? nawet jesli cie"pogoni" to sytulacje bedziesz miala jasna, ja bym tak wolala wiedziec jak jest.

26

Odp: Bolesne rozstanie... i coś nowego.
syla135 napisał/a:

dlaczego niechcesz sama sie przekonac co jest z tym pierwszym, co czuje?? nawet jesli cie"pogoni" to sytulacje bedziesz miala jasna, ja bym tak wolala wiedziec jak jest.

Wiem o czym mówisz, ale z nami jest jakoś dziwnie. Mijamy się w tych swoich "podchodach". W niedzielę miał urodziny. Wieczorem wsiadłam w auto i pojechałam do niego do domu. Nie zastałam go - zostawiłam mu kwiaty... Myślę że oboje za bardzo się raniliśmy żeby teraz rzucać się sobie na szyję a żadne nie chce robić nic na siłę. Czasem piszemy do siebie niby o niczym ale koniec rozmowy jest zawsze ten sam - wylewamy z siebie swoje żale, piszemy jak nam źle i że już nikogo nie pokochamy. Boję się tego że znowu nam się nie uda; boję się pokazać że kocham...
A On... wiem że z kimś był. Nie wiem jak jest teraz, ale jestem pewna że oboje związaliśmy się wg zasady klin-klinem.

27

Odp: Bolesne rozstanie... i coś nowego.

To zrób to samo co My. Zostaw go i pobądź trochę sama. Zobaczysz do kogo serce bardziej tęskni. Mnie też się wydaje że kocham dalej tego pierwszego ale są dni że uświadamiam sobie że potrafię bez niego żyć a w drugim wiem, że nic bez niego nie ma sensu. Ja nie wiem czy nadal go kocham, ale na pewno był i jest nadal dla mnie kimś wyjątkowym z kim przeżyłam wspaniałe chwile.

28

Odp: Bolesne rozstanie... i coś nowego.

no tak tylko ja nie potrafię być sama i boję się że gdy zostawię obecnego to potem moze być już za późno na powrót.

29

Odp: Bolesne rozstanie... i coś nowego.

mindy12345 Ja też się tego boję i chyba każdy z nas. Ludzie to zwierzęta stadne, potrzebujemy partnera jak tlenu do życia ale nie można bać się całe życie. Ja już nie boję się być sama, to tak jakbym bała się żyć i jeszcze bardziej bała się umrzeć. Muszę nauczyć się żyć dla siebie żeby później móc żyć dla kogoś.

30

Odp: Bolesne rozstanie... i coś nowego.

ja bym zawalczyla i zagrala  wotwarte karty, poszlabym i pwoiedziala w prost lub smsem-nie zdajesie sobie sprawe jak sie ciezko zyje z mysla ze sie nei sprobowalo zawalczyc, a byc moze on i tylko on dalby mi szczescie...:(

31

Odp: Bolesne rozstanie... i coś nowego.

syla135 wiem jak to jest bo sama żyję z tym ciężarem. On walczył a ja go olałam, próbowałam - i dostałam to samo co On ode mnie. Doświadczyłam tego z każdej strony i tkwię w próżni.

32

Odp: Bolesne rozstanie... i coś nowego.

ja tez chcialam wrocic do meza,ale sie balam.teraz co weekend go widze jak corke zawoze do niego.trudne to...Ale moze ty sie odwazysz i pogadasz z nim.

33

Odp: Bolesne rozstanie... i coś nowego.

warto sie odwazyc wiem co mowie...przynajmniej bedziesz wiedziala na czym stoisz, moze i on czeka na twoj krok.
ja sie odwazylam po...po 3latach i byl warto. fakt nie jestesmy razem ale wiele se wyjasnilismy i bylo duzo latwiej zapomniec

34

Odp: Bolesne rozstanie... i coś nowego.

miella mamy to samo nawet masz slowa w opisie ktore ja mam na gg jest mi strasznie ciezko bo choc wydawalo mi sie ze bede szczesliwa z tym nowym to z biegiem czasu wszystko mnie drazni meczy itd i choc miedzy nami nie bylo tez dobrze dala bym chyba wszystko zeby to wrocilo:( tesknie za nim okropnie tylko widzisz roznica jest taka ze twoj facet o ciebie walczyl a moj dal sobie spokoj i wszystkim w kolko powtarza ze juz nigdy nie bedzie ze mna:(jstem zalamana tak bardzo go kocham choc on ma mnie w tylku...a ten ktory mnie kocha i jest cudownym facetem jest przeze mnie nie kochany:(

35

Odp: Bolesne rozstanie... i coś nowego.

witaj. jesli nie czujesz sie dobrze w obecnym zwiazku i myslami jestes przy tym pierwszym nie tkwij dłużej w tym.sama sobie zadajesz ból. posłuchaj serca,nie rób juz mu)pierwszysemu)na złość,dosc tego,zadzwon do niego umowcie sie i spotkajcie i porozmawiajcie w spokoju,facet z pewnoscia przemyslal co tak naprawde stracił i zaczął o to walczyć.nie poddawał sie chodź ty go tak źle traktowałaś. zrób to co mowi ci serce-daj kolejna szanse.nie bedzie tak jak wczesniej ale wazne ze jakos bedzie.z czasem ułozy sie wam od nowa i znow bedziecie szczesliwi,lecz naprawde musisz tego chcieć.życzę wytrwałośći.pozdrawiam:)

36 Ostatnio edytowany przez mirella (2010-09-12 09:00:20)

Odp: Bolesne rozstanie... i coś nowego.

pelaska21 Niby powinno być mi łatwiej bo wiem że walczył i że pragnął aby wszystko  między nami się ułożyło ale w trakcie jego batalii o Nas ja powtarzałam w kółko to samo pytanie - dlaczego do tego dopuściłeś??!! Dlaczego patrzyłeś jak się wyprowadzam, pakuję rzeczy, remontuje nowe mieszkanie... Dlaczego wtedy nie chwyciłeś mnie za rękę i nie powiedziałeś: "porozmawiajmy, przecież jesteśmy ze sobą 6 lat, tyle razem przeszliśmy, musimy to przetrać". Tego właśnie nie mogę zrozumieć... Pozwolić komuś odejść tak po prostu, bez słowa wyjaśnienia.
Wiem, że człowiek nie wie co ma, dopóki tego nie straci, ocknął się kiedy ja byłam już z innym - bardziej na pokaz - ale też chciałam pokazać mu jak to jest gdy na horyzoncie pojawia się ktoś trzeci. Teraz wiem, że oprócz niego zraniłam też siebie i tego drugiego.

37 Ostatnio edytowany przez mirella (2010-09-13 20:44:13)

Odp: Bolesne rozstanie... i coś nowego.

Fatalny dołek psychiczny popołudniowej niedzieli - musiał się kiedyś tak skończyć. Pojechałam wczoraj do byłego... Otworzył mi drzwi z uśmiechem na ustach, ale nie z takim radosnym jak to bywa na powitanie. Tak jakby z nutką satysfakcji w kąciku ust. No cóż, klamka zapadła. Widzieliśmy się po raz pierwszy od pół roku, po raz pierwszy od roku byłam znowu w naszym (tzn. jego domu) i wydawało mi się jakbym wróciła z pracy po 8 godzinach do tego samego miejsca które zostawiłam 15 miesięcy temu.
W sumie to nie wiedziałam jak mam mu powiedzieć czemu zawdzięcza moją wizytę. Wybełkotałam w końcu że musimy sobie wyjaśnić wszystko po kolei i  może nadszedł ten właściwy moment kiedy emocje już opadły, aby szczerze bez ogródek wygarnąć co i komu leży na sercu.
Nie muszę Wam pisać że nie było to takie proste jak się teraz czyta, ale powiem Wam że było warto. Warto, dla uspokojenia własnego głosu serca, zrzucenia tego co nie dawało mi spać i funkcjonować na "nowych zasadach". Przytuliliśmy się i powiedziałam, że jeśli ktoś dałby mi kiedyś wybór co do ostatniej rzeczy jaką chcę wybrać w życiu, to byłby to właśnie ten moment. I najlepsze jest to że nie wiem czemu, bo przecież przy takich rozstaniach nie ma romantycznych pożegnań, ani miłych słów szeptanych do ucha. Jest nienawiść i ból zmieszana z tą całą bezsensowną miłością  którą stawiamy na przeciw temu wszystkiemu złemu co nas spotkało.
Nic nie oczekuję po tej wizycie. Pomimo jego słów, że mnie nienawidzi ale jeszcze bardziej mnie kocha - niczego nie planuję i nie układam w głowie scenariuszy co dalej. Od wczoraj żadne z Nas nie pisze i nie dzwoni...

Jestem sama. Muszę być sama bo inaczej nie podołam temu wszystkiemu. Nie poradzę sobie z tęsknotą, mając obok jakąś podróbkę szczęścia z fabryki na Tajwanie.   Nie chcę zastępować kimś kogoś. Chcę pokochać od nowa lub na nowo - ale wszystko w swoim czasie...

38

Odp: Bolesne rozstanie... i coś nowego.

A z nim juz kolejny raz nie sprobujesz?

39

Odp: Bolesne rozstanie... i coś nowego.

Od ostatniego mojego postu w tym wątku minęły prawie 4 lata. Czytając go, przewijałam w głowie film i przypominałam sobie poszczególne sceny z tego trudnego dla mnie okresu. Myślę że warto napisać zakończenie, a nuż nie mogąca spać po nocach kolejna netkobieta, świeżo po rozstaniu przeczyta ten wątek i... sama nie wiem co ma być po tym "i". wink

Od roku jestem mężatką, mam 5 miesięcznego ślicznego synka poza którym nie widzę świata i ciągle uczę się z encyklopedii uczuć nowych pojęć. Niewiarygodne jak życie potrafi nas zaskakiwać, ale jeszcze bardziej niewiarygodne jest to, jak my ludzie zaskakujemy samych siebie.

Do pewnych życiowych decyzji trzeba po prostu dojrzeć i tutaj wiek nie ma kompletnie znaczenia. Emocje trzeba umieć rozszyfrować a wobec miłości pokory nigdy za wiele. Tak, zostałam żoną jednego z bohaterów moich postów. Dzisiaj wiem, że to co wydaje nam się takie oczywiste i przejrzyste wcale takie nie jest. Pokochałam od nowa, broniłam się przed tym uczuciem, mówiłam że to nie jest to oszukując samą siebie. Dzisiaj nie wyobrażam sobie że mogłabym wybrać inną z dróg. Ten "nowy" był moim przeznaczeniem, pojawił się w moim życiu w najodpowiedniejszej chwili i to dzięki niemu, dylematy z którymi musiałam walczyć odwiodły mnie od powrotu do punktu 0.
Ten ból po rozstaniu był moim przeznaczeniem. Oczyściłam się z niego, z byłym nie mam żadnego kontaktu a moja nowa miłość wzrasta z każdym dniem. wink

40

Odp: Bolesne rozstanie... i coś nowego.

No to, który wygrał? Ten który zdradzał czy ten, który był zbyt miły?

41

Odp: Bolesne rozstanie... i coś nowego.

Dziekuję Ci za ten post ! bardzo Ci dziękuję. Jestem a raczej byłam w podobnej sytuacji. Jesli będziesz miala czas poczytaj mój wątek .... Jeszcze raz dziękuję :*

42

Odp: Bolesne rozstanie... i coś nowego.
Aniaa34 napisał/a:

No to, który wygrał? Ten który zdradzał czy ten, który był zbyt miły?

Wygrał "miły" ale mam wrażenie że to raczej ja wygrałam jego. Przeczekał najgorszy okres w naszym związku w którym także nie obyło się bez łez ale z każdym tygodniem wszystko zaczynało się układać. Oczyściliśmy się, dojrzeliśmy ale przede wszystkim zrozumieliśmy że nasze bycie razem w tak trudnym jak wtedy okresie nie mogło skończyć się dobrze. Po dłuższym czasie rozstaliśmy się. Myślę że każde miało już dość. On mnie i moich ciągłych rozterek, a Ja jego i tego stoickiego spokoju. I od tego momentu zaczęło wszystko układać się samo. Rozmowy, powroty, wspólne plany i ani się obejrzałam a moje życie w końcu wygląda tak jak chciałam żeby zawsze wyglądało.
Ten co zdradzał straciłam z nim kontakt całkowicie. Czasem od znajomych usłyszę co nieco na jego temat ale wiem już, że życie u jego boku na pewno nie wyglądałoby lepiej a uczucia do niego o których pisałam na początku postów, były tylko i wyłącznie moim wyobrażeniem o tym, jakimi chciałabym żeby były. Tak łatwo czasem pomylić miłość z litością...

dafne123 oczywiście że przeczytam.

43

Odp: Bolesne rozstanie... i coś nowego.

Czytając swój wątek zauważam jak pełen był emocji, rozgoryczenia a zarazem euforii. Mija 8 miesięcy... mija mętlik w głowie, emocje opadają. Z tego trzeba po prostu się wyleczyć,  zrozumieć i przestać idealizować.  Widzę, że u Ciebie Mirello wygladalo to bardzo podobnie... Ten sam schemat. Ja już traktuję to co mnie lączyło z byłym jak uzależnienie, a nie uczucie. Ech...

44

Odp: Bolesne rozstanie... i coś nowego.

Witam bylam z chlopakiem 2,5 roku bardzo go kocham. Na poczataku byl kochamy czuly, troskliwy wydawalo mi sie ze to ideal po okolo pol roku zostawil mnie na kilka dni oczywiscie prosilam zeby wrocil i wrocil. Obiecywal ze mnie juz nigdy nie zostawi. Od wrzesnia dowiedzialam sie ze zalozyl sobie facebooka i ogolnie oklamywal mnie flirtowal z kim popadnie nie zwracalam na to uwagi myslalam ze sie ogarnie w pazdzierniku zostawil mnie znowu w piatek.W sobote pojechalam na balet bo wiedzialam ze on tam bedzie i byl caly batel plakalam bo calowal sie z jaka dziewczyna i wogole. nie pisalam nic nie dzwonilam minelo 10 dni odezwal sie ze nie moze zyc beze mnie ze teskni ze zaluje spotkalismy sie tego samego dnia i mu wybaczylam. do dzis zylam w strach ze to sie powtorzy i to sie stalo znowu odkrylam ze zalozyl fb mowiac ze to jego kolega mu zalozyl. i Ma konto na portalu randkowym od kilku dni. Nie odpisuje mi nie chce sie spotkac mowi ze to moja wina bo mu nie ufam nie wiem co mam zrobic. placze caly czas nie moge sobie miejsca znalezc tym bardziej ze sa wakacje. JA mam 19 lat on jutro skonczy 21

45

Odp: Bolesne rozstanie... i coś nowego.

Jak to - nie wiesz? Wyjście jest jedno.

46

Odp: Bolesne rozstanie... i coś nowego.

Po pierwsze nie narzucaj mu się stracisz tym szacunek do siebie samej o jego osobie już nie wspomnę. Po drugie jest podłym kłamcą nie potrafiącym przyznać się do pewnych rzeczy a takim ludziom się nie ufa.
Za szybko mu wybaczylas stąd uważa że może cię mieć na skinienie palcem. Przestań do niego pisać,  dzwonić a sam po paru dniach pewnie się odezwie. Nie bądź za bardzo uległa to jest słabość a taką postawą zawsze będziesz ofiarą.

47

Odp: Bolesne rozstanie... i coś nowego.

Znowu uległam powiedzial ze mu nie ufam ale jak tu komus ufac jak mam czarno na bialym ze jest nie szczery wobec mnie i sie wypiera wszystkiego. Powiedzil mi za zadzwonil do tego kolegi zeby usunął tego facebooka. Czemu on sie nie przyzna ze to on zalozyl tak samo jak konto na tym portalu randkowym. Niby nie jesyesmy juz pokloceni ale wiem ze taki sytuacje bede sie caly czas poowtarzac a ja bede ciagle udawala ze sie nic nie dzieje i przymykala oko. wiem z jestem glupia i naiwna ale ie potrafi z nim zerwac.

48

Odp: Bolesne rozstanie... i coś nowego.

Bardzo sie przywiazalam do niego pracuje razem z moim tata bardzo czesto u mnie spi mowi ze mnie bardzo kocha i ze przez to za ja go kontroluje to bedzie jeszcze gorzej. czasami jak na niego patrze to mam takie odczucie ze go nienawidze za to co mi zrobil kiedys i ze mnie dalej oklamuje ale jak go nie ma to ja umieram z tesknoty nie moge sobie znalezc miejsca pisze do niego i dzwonie 200 razy wtedy on jescze bardziej mnie ignoruje po czym przyjezdza do mnie jakgbyby nigdy nic i zachowuje sie normalnie i najgorsze ze on nie chce ze mna rozmawia o tym co robi bo mowi ze sibie wymyslam i ze jestem chora na glowe.

49 Ostatnio edytowany przez marek987 (2014-08-08 13:24:20)

Odp: Bolesne rozstanie... i coś nowego.
mirella napisał/a:

Zaraz po rozstaniu On zaczął o mnie walczyć. Docenił co stracił, oświadczył mi się, obiecał że się zmieni

Czyli jak już się rozstaliście to on Ci się wtedy oświadczył? Jak zareagowałaś?

mirella napisał/a:

I od tego momentu zaczęło wszystko układać się samo. Rozmowy, powroty, wspólne plany i ani się obejrzałam a moje życie w końcu wygląda tak jak chciałam żeby zawsze wyglądało.

A jak to się stało, że po rozstaniu znowu nawiązaliście kontakt? Przecież tak Cię denerwował, że się narzuca. Kto więc pierwszy się odezwał?

50

Odp: Bolesne rozstanie... i coś nowego.
marek987 napisał/a:
mirella napisał/a:

Zaraz po rozstaniu On zaczął o mnie walczyć. Docenił co stracił, oświadczył mi się, obiecał że się zmieni

Czyli jak już się rozstaliście to on Ci się wtedy oświadczył? Jak zareagowałaś?

mirella napisał/a:

I od tego momentu zaczęło wszystko układać się samo. Rozmowy, powroty, wspólne plany i ani się obejrzałam a moje życie w końcu wygląda tak jak chciałam żeby zawsze wyglądało.

A jak to się stało, że po rozstaniu znowu nawiązaliście kontakt? Przecież tak Cię denerwował, że się narzuca. Kto więc pierwszy się odezwał?

Oświadczył mi sie ten pierwszy. Od razu odrzuciłam oświadczyny.

Z drugim (obecnie moim mężem) też się rozstałam po pewnym czasie. Te wszystkie wydarzenia które nas dotknęły na początku naszej znajomości nas przerosły. Zrobiliśmy dobie pauzę i w naszym przypadku wyszło nam to na dobre chociaż byłam przekonana że to już zamknięty rozdział. A odezwałam się Ja w tzw. interesie i powoli zaczęliśmy się spotykać na nowo. Odcięłam się już wtedy całkowicie od byłego co pozwoliło  mi cieszyć się tym co miałam obok.

Jusiaa1234 popełniasz błąd. Uzależniasz się od niego a to już jest toksyczny związek. Będziesz cierpieć coraz bardziej. Dziewczyno szanuj siebie bo jak tego nie zrobisz to nikt cię nie poszanuje. Nie czujesz się upokorzona?? Odpowiedz sobie czy nie jest ci wstyd że tak postępujesz?

51

Odp: Bolesne rozstanie... i coś nowego.

Boje sie od nigo odejsc boje sie ze sobie nie poradze. znowu znalazlam jak pisal do dziewczyn na fotce pod innym nazwiskiem. czemu on sie nie przyznaje do tego po co ze mna jest i mie rani czemu nie odejdzie jak lubi byc wolny i miec kontakt z wieloma..

52

Odp: Bolesne rozstanie... i coś nowego.

za co ma mi byc wstyd za to ze kocham ze mi zalezy. nie potrafie go przekreslic. Moze on sie wyszaleje moze mu przejda te glupie zabawy..moze zrozumie ze mu to nie potrzebne... Albo znajdzie w tych swoich kolezankach milosc...jestem taka bezradna tak bardzo sie boje ze pewnego dnia sie obudze i jego juz nie bedzie..nie wiem jak mam zyc jak jestem z nim to jest wszystko w porzadku ciesze sie usmiecham a jak go nie ma wszystko mi sie przypomina co zrobil placze ciagle w nocy spac nie moge..

53

Odp: Bolesne rozstanie... i coś nowego.
Jusiaa1234 napisał/a:

Boje sie od nigo odejsc boje sie ze sobie nie poradze. znowu znalazlam jak pisal do dziewczyn na fotce pod innym nazwiskiem. czemu on sie nie przyznaje do tego po co ze mna jest i mie rani czemu nie odejdzie jak lubi byc wolny i miec kontakt z wieloma..

A dlaczego Ty czekasz aż On odejdzie od Ciebie? On chce zjeść ciasto i mieć ciastko dlatego związek z Tobą jest mu na rękę. Czemu się tak katujesz? I co to za pytanie że sobie nie poradzisz? Mieszkacie razem, jesteś na jego utrzymaniu, macie piątkę dzieci??? Nie marnuj czasu dla kogoś kto nie ma go dla Ciebie. Tutaj na forum nikt ci nie pomoże ani nikt nie podejmie za Ciebie decyzji dopóki sama tego nie zrobisz.

54

Odp: Bolesne rozstanie... i coś nowego.

boje sie tesknoty. Nie potrafie przekreslic tak wszystkiego a jak go zostawie to wiem ze bede zalowala a wtedy on nie wroci bo ma swoje zasady. Dlaczego skoro mowi ze mnie kocha i ze jestem ta jedyna robi mi takie rzeczy... Po co mu to wszystko..

55 Ostatnio edytowany przez paulina20 (2014-08-12 21:35:55)

Odp: Bolesne rozstanie... i coś nowego.
Jusiaa1234 napisał/a:

boje sie tesknoty. Nie potrafie przekreslic tak wszystkiego a jak go zostawie to wiem ze bede zalowala a wtedy on nie wroci bo ma swoje zasady. Dlaczego skoro mowi ze mnie kocha i ze jestem ta jedyna robi mi takie rzeczy... Po co mu to wszystko..

Ale ty CHCESZ być od niego uzależniona. Uzależnienie od kogokolwiek lub czegokolwiek jest niebezpieczne, bo będziesz się zgadzać na wszystko, byleby otrzymać swoją używkę. Tak się nie da tworzyć związku PARTNERSKIEGO, w którym każdy z partnerów ma swoją godność i jeśli jest naruszana, odchodzi.
Nikt ci nie pomoże, bo ty chcesz zmieniać jego, a nie siebie. Zechcesz zmienić swoje podejście - będziesz mogła działać, odzyskasz kontrolę nad swoim życiem.

Posty [ 56 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Bolesne rozstanie... i coś nowego.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026