Czy zrywając z mężczyzną mogę liczyć na to by o mnie jeszcze powalczył? Byłam nie traktowana jak należy stąd moja decyzja. Cisza trwa już 7 dni. Łudzę się, że może zatęskni... może czas uzmysłowi mu, że jednak byłam dla niego kimś ważnym.
Kocham go, ale co mi po tym jeśli to ja dbałam o związek, to ja szłam na kompromisy, dusiłam w sobie jakiś czas żal...jednak nie wytrzymałam, szala goryczy się przelała. Podczas naszego ostatniego spotkania bardzo mnie zlekceważył.
Podobne tematy
Droga Sabinoo,
Chyba nikt nie zna odpowiedzi na Twoje pytanie. Rozumiem Twój żal i wspólczuję. Ale sądzę, zę Twoja decyzja jest jak najbardziej słuszna - trzeba walczyć o siebie, nie dać się wcisnąć w kąt.
Życzę Ci, aby Twoje uczucie i zaangażowanie, zostało docenione.
Rozum podpowiada co innego i serce co innego. Wiem, że naiwnie podchodzę do tego.
W naszym związku było tak, że byłam w późniejszym okresie uległa. On to wyczuł, wiedział, że szaleję za nim, kocham go i stąd ten jego brak chęci na zdobywanie mnie bo wiedział, że już mnie ma. Mówiłam mu, że czuję się zaniedbywana. Mówiłam, że potrzebuję zapewnień. W mojej rodzinie nie okazywano mi miłości więc nie widzę nic dziwnego w tym, że wymagam tego od swojego mężczyzny. Zerwałam z nim, ale wiem doskonale, że on w to do konca nie wierzy. On myśli, że skoro tak go kocham to tak łatwo nie zrezygnuję z niego i będzie tak jak wcześniej... powroty.
Czy zrywając z mężczyzną mogę liczyć na to by o mnie jeszcze powalczył? Byłam nie traktowana jak należy stąd moja decyzja. Cisza trwa już 7 dni. Łudzę się, że może zatęskni... może czas uzmysłowi mu, że jednak byłam dla niego kimś ważnym.
Kocham go, ale co mi po tym jeśli to ja dbałam o związek, to ja szłam na kompromisy, dusiłam w sobie jakiś czas żal...jednak nie wytrzymałam, szala goryczy się przelała. Podczas naszego ostatniego spotkania bardzo mnie zlekceważył.
Skoro ten mężczyzna nie traktował Cię jak należy i to ty byłaś stroną walczącą i tą, której zależało na związku, to nie ma raczej co się łudzić. Jeśli nie odzywa się do Ciebie do tej pory, oznacza to, że jest dokładnie taki, jakim był dla Ciebie w dniu, w którym postanowiłaś z nim zerwać. Nie zaprzątuj sobie głowy myślami o powrotach, bo to nie ma sensu; będziesz czuć się jeszcze bardziej skrzywdzona, a to przecież nie o to chodzi. Nie pozwalaj traktować się przedmiotowo. Każda z nas ma prawo być szczęśliwą, ale z pewnością nie z tym, który nas skrzywdził i zlekceważył.
Powodzenia i pozdrawiam!
mężczyźni tak mają że ich urażona przez kobiety duma nie pozwala im na to aby przeprosić i poprosić o jeszcze jedną szansę...może jeszcze zrozumie gdzie popełnił błąd, schowa dumę do kieszeni i spokojnie sobie wszystko wyjaśnicie. A jeśli tego nie zrobi to okaże się zwykłym tchórzem który chowa głowę w piasek gdy tylko pojawi się problem.
Daję sobie z nim spokój. Zaczynam układać sobie życie na nowo. Nie ma sensu czekanie aż wielmożny PAN się odewie lub nie. Mam go gdzieś.
Dobre myslenie. On nie traktował tego związku tak jak ty, więc jeśli do tej pory się nie odezwał....to myślę, że już tego nie zrobi. Postąpiłaś mądrze i odważnie, bo wiele z nas w imię miłości jest gotowych się poświęcać i znosić wszystkie upokorzenia. Brawo!
Cały czas słyszę w swojej głowie jego słowa. Słowa wypowiedziane podczas ostatniej kłótni "Mam na wszystko wbite".
Staram się być silna i wybijam go sobie z głowy. Na niczym nie mogę się skupić. Nawet czytanie książki mi nie wychodzi.
To już 8 dzień ciszy.
Podziwiam cie za to co zrobilas. Tez mam zamiar zrobic tak samo i mam nadzieje ze mi sie uda:) I mysle ze tak trzeba robic, postawic wszystko na jedna karte. Napewno nie jest to latwe, ale moze pomoze
Dobrze zrobiłaś:)
Musisz znać swoją wartość a on jeżeli chce niech dalej unosi się swoją dumą i z nią sobie żyje.
Gdyby mu zależało wykazał by jakąś inicjatywę.
Nie ma co tracić czasu na takich facetów.
Życie jest zbyt krótkie:)
Pozdrawiam:)
Sabinaa jeszcze przez jakis czas bedze Ci ciezko.. straraj sie o tym nie myslec, wyjdz gdzies, zajmij sie praca.
Zycze powodzenia (uwazam ze postapilas slusznie!) ![]()
Mam nadzieję, że szybko o nim zapomnę. Staram się przynajmniej... czy mi to wyjdzie- czas pokaże. Minęło 10 dni chyba dopiero teraz zaczynam się załamywać. Dopiero teraz zaczyna do mnie docierać, że to definitywny koniec, wcześniej podświadomie sie łudziłam ![]()
Dziękuję dziewczyny, że tak mnie wspieracie.
' Czas leczy rany ' ...
Dobrze że z nim zerwałaś , lepiej teraz niż później , skoro on cię zaniedbuje nie jest ciebie wart ...
Na pewno znajdziesz mężczyznę , który będzie cię wiecznie zdobywał ; )
Zawsze takie momenty sa trudne: łudzimy się, że kocha bo nas same ogarnia miłość.
Nie chce definitywnie stawiać sprawy, ale z mojego doświadczenia.....nie ma to szans!!
15 2010-01-26 10:15:02 Ostatnio edytowany przez yostynka (2010-01-26 10:20:11)
ja też się łudzilam, że wróci, tyle tylko, że to on zerwal. Czekałam i czekalam, a on nic, czasem napisał jakiegoś sms "co tam", nawet nie wiedział co ja wtedy przezywałam. zaczęłam żyć sama i powiem Ci podobało mi się, w końcu zero awntur, wolna na całego imprezy nowi znajomi, i tak przez 3 miesiące, ale były też noce wiele takich gdzie kładłam się do łóżka i płakałam. Dziś po upływie 5 miesięcy, mam z nim kontakt, spotykamy się znów traktujemy siebie jak parę, ale teraz już nie daję się zastraszyć, już mu nie ulegam, znam swoją wartość i robię wszystko na co mam ochotę. Kłóce się z nim, bo nie ustępuje tak jak kiedyś i on wie, że teraz może mnie stracić,
Pytanie tylko czy dobrze zrobiłam znów się z nim spotykając? Nie, teraz wiem, że jego wad nigdy nie zaakceptuje, widzę różnicę w zachowaniu na lepsze, ale nie do końca tego oczekiwałam. Wiem też że gdybym w pewnym momencie nie wyciągnęła ręki on pewnie też by tego nie zrobił.
Sabinaa zastanów się nad tym czy napewno chcesz go zpowrotem!!!!
Zastanawiam się i to bardzo poważnie sie zastanawiam. Jutro wieczorem ma przyjechać. Przywozi moje ciuchy. Nie wiem tylko czy poprosić mamę, aby je odebrała od niego a sama schować się np. w kuchni,aby myślał, że mnie nie ma... czy zaryzykować i otworzyć mu sama drzwi. Boję się, tego jak on się zachowa bo jak zawsze są dwa wyjścia. Albo wstawi walizkę do mieszkania i bez słowa wyjdzie... (z jednej strony będę przynajmniej wiedziała na czym stoję) albo zapyta czy nie znalazłabym chwili aby z nim porozmawiać. Szczerze w to drugie wątpię
Wczoraj przyjaciółka powiedziała mi, że lepiej byłoby abym go zostawiła bo ona przeczuwa, że kiedyś taki typ faceta byłby zdolny podnieśc na swoją kobietę rękę:/ Uważa, że według niej nie będę z nim szczęśliwa. Dała mi do myślenia. Sama ma impulsywnego męża i dobrze wie co znaczy przemoc w rodzinie
Może ona ma świetnego nosa na takich typków ?
Łatwo się mówi... zrezygnuj... ![]()
ja przeżywałam przemoc fizyczną i psychiczną, nie potrafiłam odejść. Byłam od niego uzależniona- nie wiem dlaczego. ale to rozstanie uświadomiło mi jak wiele błędów popełniłam, na ile sobie pozwoliłam. Wyciągnęłam wnioski- on nie ma prawa złego słowa do mnie powiedzieć.
Czy masz odebrać te rzeczy osobiście- tak, bo pokażesz mu, że jeszcze coś czujesz, i że nie jest Ci obojętny, jeżeli on faktycznie tylko wstawi tą walizke i nic więcej- to sama rozumiesz , nie warto zawracać sobie takim typem głowy.
wiem, że łatwo się mówi, nie wiesz ile ja wycierpiałam, choć tu jest mój post i możesz go poczytać,
czas wyleczy Twoje rany
Muszisz być silna. Lepiej zakończyć to teraz niz za pare lat zalowac ze sie tego nie zrobilo.
Ja to wszystko wiem. Zastanawiam sie tylko czy czasami nie wyolbrzymiam tego jego olewania mnie. Może faktycznie jest tak jak sam mi mówił " tak wyglądają normalne związki", albo "a co gdy mąż pracuje po 12 godzin i po pracy jest tak zmęczony, że nie ma siły poświęcic jej czasu bo ze zmęczenia marzy tylko o tym by pójśc spać"... Może faktycznie mam za duże wymagania? A może poprostu mam jednak rację tylko go zwyczajnie bronię. A zreszta...mija 11 dzień od naszej sprzeczki a po nim nadal nie widać chęci na polepszenie relacji czy probowanie nawiązania kontaktu. NIC kompletnie nic. Jedynie odpisał na moje smsy związane z prośba o dostarczenie moich rzeczy. Jestem ciekawa jutrzejszego dnia. Będzie to decydujące spotkanie. O ile odważę się mu osobiście otworzyć drzwi.
Sabinko jeżeli by mu zależało na Tobie, i nawet gdybys faktycznie wyolbrzymiałała Wasze problemy to uwierz napewno by się do Ciebie odezwał. Przeciez nie można się tyle na siebie gniewać. Chyba że przyzwyczaiłaś go do tego że jak jest źle Ty zawsze wyciągasz pierwsza rękę i on teraz na to czeka.
i niech Ci nie pierd***** głupot o pracy po 12h itd, mój pracuje tak że widuję go 4 razy w miesiącu, jest kierowcą i wiem, że jest zmęczony i marzy tylko o tym żeby położyć się spać, ale nie może przytym zapominać o mnie,
Sabinko bądź twarda i konsekwentna w swoim postanowieniu, niech Ci udowodni, że jesteś jego "księżniczką".
Koniecznie napisz jak po spotkaniu ![]()
Sabinko, Po pierwsze kochać kogoś i być z kimś to dwie różne rzeczy.
Ja w ten sam sposób co Ty zakończyłam dwa związki. Jeden 2 lata tem drugi kilka dni wstecz..
I o ile po tym drugim już się pozbierałam o tyle ten pierwszy siedzi we mnie po dziś dzięn.
możn kogoś strasznie kochać, a z nim nie być.
Jeżeli on nie chce Twojej miłości, po prostu z niej nie kożysta ale to co dajemy pozostaje na zawsze nasze, a to co zachowujemy jest na zawsze stracone.
Po tym co mówisz też wątpię aby chciał cokolwiek naprawiać wiec musisz sie z tym pogodzic. Kochaj go ale sama dla siebie. Z czasem zobaczyszz, że to nie takie trudne ![]()
Pozdrawiam. ![]()
No niestety przyzwyczaił się do tego, że nasze ciche dni trwają sporo i to ja zawsze wyciągałam rękę na zgodę. On chyba ani razu dlatego pewnie jest to dla niego nowa sytuacja i może dziwi się, że jestem tyle nieugięta. Jak ja się boję dzisiejszego spotkania. Postanowiłam, że jednak osobiście otworzę mu drzwi bo to będzie jedyna okazja by zobaczyć jak się zachowa.
Patrząc na to wszystko z boku jestem pewna, że próbował mnie wychować i wytresować jak pieska. Postępował jak ktoś kto chciałby mi zrobić wodę z mózgu a ja to wszystko brałam do siebie i się ustosunkowywałam. Nie zawsze byłam jednak uległa bo na to nie pozwoliłby mi mój charakter. Uważam też, że nie mógł sie pogodzić z tym, że potrafię postawić na swoim.
Dzisiaj mija 12 dzień od kiedy się nie widzimy. Dziwne, ale nie potrafię nawet dokładnie odtworzyc sobie jego twarzy:/ Wczoraj miałam straszną załamkę. Cały dzień i wieczór napływały mi łzy do oczu. Mam nadzieję, że dzisiaj będę miała w sobie na tyle siły by nie uronić ani jednej łzy. Nawet gdy spotkanie skończy sie jednak na tym, że wejdzie i wyjdzie. Nawet nie mogę pokazać słabości bo nie mieszkam sama więc popłakanie sobie w kącie nie jest tak proste.
Ogdądam od jakiegoś czasu "nie igraj z aniołem". Chyba pomaga mi ten film przetrwać ten trudny okres. Mam nadzieje, że tak jak u głównej aktorki wszystko zakończy się happy endem. Ehhh ja naiwna po co się łudzę?
właśnie tak siedzę i próbuję w głowie wyobrazić sobie to dzisiejsze chwilowe spotkanie. Być może ostatnie
Zastanawiam się czy dam radę przezwyciężyć swoją chęć na jakiś kontakt fizyczny
Na pewno jak go zobaczę napadnie mnie chęć przytulenia go, pocałowania
Będzie to ciężka walka z samym sobą. Ciekawe co on poczuje na mój widok? Czy wywołam w nim pozytywne emocje... czy jak mnie zobaczy to zmięknie choć trochę... czy na odwrót. Tak jakby spotkał kogoś obcego ehhh ciężko bardzo mi na serduchu.
słuszna decyzja każda dziewczyna zasługuje na szacunek nie możemy im się dawać poniżać. jeżeli mu zależy na tobie to się odezwie niech on się teraz o ciebie postara niech ci pokaże że jesteś mu najważniejsza niech teraz to on walczy o ciebie
tylko, że 12 dni ciszy raczej nie świadczy o tym, że mu na mnie zależy.
u mnie tez tak bylo, ze zostawil mi moje rzeczy i wyszedl, nie poplakalam sie wtedy. W takich momentach nawet gdybys chciala to ci to nie wyjdzie
I tez nie rozmawialismy prawie 2 tygodnie, znaczy probowalismy ale nie wychodzilo. Po tym jak oddal mi rzeczy byla cisza... I po 8 dniach telefon z prosba o spotkanie, a na spotkaniu prosil zebym wrocila. I wrocilam, a teraz zaluje. Jestem w ciazy, on mnie zostawil 2 raz jak bylam w 3 miesiacu, chaial zebym wrocila, wrocilam i jest beznadziejnie!!! Teraz sama chce go zostawic ![]()
I jak tam po spotkaniu Sabinaa ?
niestety nie przyjechał. Rano jak napisałam o której może mój brat przyjechac po moją walizkę odpisał, że go zasypało i dlatego nie zdążył wczoraj przyjechać. Dzisiaj ma to zrobić. Jak widać świetnie się czuje skoro był gdzieś na wyjeździe .
tylko, że 12 dni ciszy raczej nie świadczy o tym, że mu na mnie zależy.
Niekoniecznie. Faceci są inaczej skonstruowanie niż my kobiety. To że się do Ciebie nie odzywa nie oznacza że mu nie zależy. Po prostu, uraziłaś jego dumę i on chce ci pokazać że jest twardy i nieugięty, że też ma swoją godność i pewnie czeka na przeprosiny choć pewnie sam jest winny.
Ja też miałam takie sytuacje w życiu z moim byłym partnerem że wyprowadzałam się od niego nie raz. Nigdy nie dał mi do zrozumienia że mu zależy. Spuszczał mnie po rynnie a Ja pierwsza wyciągałam rękę na zgodę. Do czasu. Czara się przelała. Wyprowadziłam się - tylko już nie do mamy ale do swojego wynajętego "m". Zaczęło robić się nie na żarty. Ale On dalej nic, a mnie już nie zależało na jego staraniach. Odpuściłam sobie bo skoro sam tak robił to oko za oko ząb za ząb. Do czasu, kiedy zobaczył mnie z kimś. Otworzył oczy szeroko i wtedy zaczął walczyć. Były kwiaty, płacz i zgrzytanie zębów, oświadczyny, prezenty i oferty wczasów do Egiptu. Ale Ja powiedziałam dość. Nie wybaczyłam. Trwało to 4 miesiące - tyle czasu o mnie walczył, chciał ślubu i dziecka ale wypaliło się we mnie wszystko co było.
Uczucia jeszcze są ale ból i żal jest silniejszy niż miłość.
Musisz zadać sobie pytanie, czy jeśli powalczy, będziesz w stanie mu wybaczyć wszystko, zapomnieć ten ból i żal oddzielić wszystko grubą kreską i zacząć żyć od nowa tak jakby nigdy nic.
Jeśli nie jesteś pewna to ten związek będzie reanimacją trupa.
Pozdrawiam.
Dzisiaj przyjechał. Dostarczył walizkę, przywitał się z moim bratem, pogadał z nim o pogodzie i wyszedł. Owszem otworzyłam mu drzwi ale już ich za nim nie zamknęłam. Spojrzał na mnie tylko raz. Ryczę, nie mogę w to uwierzyć, że zostałam tak potraktowana, cóż... zdołowana zadzwoniłam do mamy. Kazała mi wracać do domu. W miejscu w którym jestem ( żebrając o dach nad głową u babci, bez pracy- ponieważ pomimo usilnych starań żaden pracodawca się nie zgłasza, bez grosza przy duszy oraz znosząc obelgi skierowane w moją stronę przez również babcię) doprowadzam do jeszcze większej depresji. Ty lko łatwo siE mówi wróć do domu. Dwa pokoju a wnim 7 osób plus pies, ze mną osób osiem. Błąkam się po rodzinie, poniżam bo w domu nie chcę być kolejnym ciężarem. Nigdy nie czułam się aż tak zagubiona i nieszczęśliwa. Przychodzą mi na myśli już różne rzeczy ... nie uwierzyłybyście jakie...
Po jego wyjściu uświadomiłam sobie, że zapomniałam podziękować za przywiezienie walizki. Napisałam smsa. Odpowiedzi już nie otrzymałam ...
Przepraszam za błędy, ale z tego wszystkiego musiałam napić sie wina...
Taaak... wino to dobry pomysł ;-) Na zdrowie!
No cóż nie przejmuj sie nim. Nie warto...
Wiem że to trudne ale im wcześniej o nim zapomnisz tym lepiej dla Ciebie.
Jak sama zauważyłaś nie ma z jego strony żadnej inicjatywy.....
Więc szkoda tracić czas na rozpamiętywanie i zamartwianie się.
Głowa do góry:))
I myśl pozytywnie:)
Dziewczyny nie daje rady. Odpowiedź na smsa otrzymałam po 1 w nocy " ok. nie ma problemu." Już nic nie pisałam, ale bardzo mnie korci by zapytać dlaczego tyle czasu bawił się mną? dlaczego okłamywał, że kocha?
W środku jestem cała roztrzęsiona, nic nie jem, nie mam apetytu. Przy wzroście 172cm ważę już chyba z 55kg. Nie potrafię się pozbierać, cały czas płaczę po kątach, ukrywam te emocje przed rodziną.
Od babci musiałam się wynieść. Brat mnie dzisiaj zabrał. Źle się jednak tu czuję, najchętniej uciekłabym gdzieś bardzo daleko.
Zauważyłam, że bez pomocy psychologa chyba sobie nie poradzę. Martwię się już sama o siebie. Nie mam żadnej motywacji, wyglądam jak wrak człowieka. Wychodząc na ulicę zdałam sobie sprawę z tego, że nawet się nie uczesałam... o jakimkolwiek umalowaniu się nie wspomnę. A nie należę do kobiet które mają gdzieś jak wyglądają.
Wszystko mi przypomina jego, najgorsze jest to, że nawet miejsca w których bywaliśmy razem muszę omijać szerokim łukiem a niestety nie zawsze jest to możliwe.
Czuję sie jakby ktoś zabił część mnie. Jakby stała się jakaś wielka tragedia w moim życiu...a byliśmy z sobą tylko nie cały rok.
Chciałabym zasnąć i obudzić się za kilka tygodni. A jeszcze lepiej byłoby gdybym miała do dyspozycji magiczny guzik dzięki któremu po naciśnieciu wykasowałabym go z pamięci.
Wiem dziewczyny, że mnie pocieszacie i staracie mi sie pomóc, jestem za to wdzięczna, ale ten kto taki stan przechodził doskonale wie, że żadne słowa pocieszenia w tym przypadku się nie sprawdzają. A nawet chyba dołują jeszcze bardziej bo uświadamiają, że to faktycznie definitywny koniec. Ja się poddaję, charakter nie pozwoliłby mi walczyć o niego tak jak robią to niektóre dziewczyny z tego portalu. Nie potępiam takiego zachowania, ale nie posiadam w sobie nawet na tyle siły, jestem zrezygnowana, chodzę jak naćpana choć jeszcze nie zażywam środków uspokajających- dopiero zamierzam .
VERYblack dziękuję Ci za to, że jesteś !!!
Dokladnie jest tak jak piszesz
Nic w takiej sytuacji nie pociesza, ale jezeli sie czyta opinie innych, to zmienia sie czasem swoj tok myslenia. Tez jest mi trudno w mojej obecnej sytuacji i przestalam juz myslec ze bedziemy razem, chociaz nadal jestesmy. Ja w takiech sytuacjach nie potrafie byc sama, zawsze musze miec kontakt ze znajomymi, spotykac sie z nimi, chodzic na imprezy, to chociaz na chwile pomaga zapomniec. Moze nie do konca zapomniec, ale zajac glowe czyms innym. Sprobuj tak
Moze pomoze. A jakby co, to pisz tu, to tez bardzo podnosi na duchu ![]()
I jak się trzymasz??
Napisałaś coś do niego?
Ja wiem że Ci jest trudno ale czas naprawdę leczy rany.
Skup się na czymś co sprawia Ci przyjemność spotykaj się z ludźmi a może poznasz kogoś ciekawego:)
Metoda klin klinem nieraz się sprawdza:))
Jakoś się trzymam. Nie napisałam do niego bo postanowiłam, że nie będę się płaszczyła przed facetem. To mężczyzna powinien zabiega o kobietę a nie na odwrót. Jestem na etapie wykasowywania go z pamięci. Jestem dumna z siebie, że mam tyle samozaparcia i nie popełniłam tego błędu, że wysłałam smsa czy zadzwoniłam.
Święta racja:))) tak trzymać:))
Jestem z Ciebie dumna:)
Gdyby każda z nas miała tyle samozaparcia co TY to nie było by tyle sfrustrowanych kobiet....
Sabinaa ja równiez jestem z Ciebie dumna, pokaż mu że skoro jest takim dupkiem ,t o nie zasługuje na Ciebie. Żadnych sms ani telefonów, niech spierd**** gdzie pieprz rośnie. I nie płacz, bo on nie jest wart Twoich łez. NIe możesz wyciągnąć pierwsza ręki, bo juz za wiele razy to robiłaś i przyzwyczaiłaś go do tego, a skoro on jest takim dupkiem to znaczy że nie jest Ciebie wart. Albo się opamięta i zrobi pierwszy krok, albo ....
Ciesz się że to tylko rok, szybko zapomnisz!!!
martwisz sie, cierpisz...a zadałaś sobie pytanie czy naprawdę chcesz go znowu w swoim życiu?czy tylko chodzi o wywołanie żalu w nim żeby zobaczył co stracił?przypomnij sobie swoje motywy na samym poczatku...dlaczego odeszłaś?i tego sie trzymaj...ja tak robie każdego dnia...efekt murowany..odeszłam po dwóch latach 3 tygodnie temu...i żyję...Ty tez bedziesz:)