Hejka
mam do Was pytanie czego oczekujecie od swojego partnera i nie chodzi mi tu o takie rzeczy jak miłość, zaufanie itd, ale o takie przyziemne sprawy, czy można wymagać od drugiej osoby jeżeli się mieszka razem żeby pomagała w pracach domowych, żeby płaciła połowę czynszu. Czy żeby po prostu wkładała w życie tyle samo, co Wy. Pytam bo znam taki przykład, gdzie dziewczyna pracuje, uczy się i normalnie funkcjonuje stara się aby był ład w domu, natomiast jej patrner przychodzi siada przed tv albo internet, zje coś ale nie pozmywa, o śmieciach trzeba mu przypominać a o sprzątaniu to już nawet nie wspomnę. Broń Boże nie można mu zwrócić uwagi bo zaraz się czapia że zrzędzi. Jak zmienić takiego człowieka, bo nam juz opadają ręce. On naprawdę nie rozumie, że powinien miec taki sam bądź podobny wkład w życie i obowiązki.
Nie wiadomo co robić, a dziewczyna jest atrakcyjna i lubiana i kręcą się koło niej mężczyźni, którzy traktują ją naprawdę jak księżniczkę.
Podobne tematy
hej
jak najbardziej jak mieszkaja razem powinien wkladac polowe kasy na WSZYSTKIE wydatki ( nie tylko czynsz, jeszcze sa media, jedzenie etc.)
on sie nie zmieni sam z siebie. jest mu wygodnie. jest pewny swego.
powinnas kolezance powiedziec ze to jest zaden zwiazek. on na niej bezczelnie pasozytuje.
Jak najbardziej uwazam, ze rachunki powinny byc placone po polowie. Niestety sa faceci, ktorzy wola byc na utrzymaniu dziewczyny, niz zabrac sie za prace!
Jeśli on się tak zachowuje, to pewnie u niego w domu tak było - matka zajmowała się wszystkim. Teraz dla niego to jest "normalne" i uważa że tak to powinno wyglądać.. Może dało by się go zmienić, ale potrzebuje silnego bodźca, który by go zmotywował. W każdym razie nie zazdroszczę dziewczynie. Ja bym tak nie mogła, szlag by mnie trafił po pierwszym tygodniu.
dzięki, faktycznie jak patrze na jego mame i słucham opowiadań to zawsze miał wszystko postawione pod nos, wyprane ugotowane itd.
Tylko jak to zrobić żeby się zmienil bo ogólnie to są fajną parą, tylko z tym jednym jest problem ale widzę ze Ela juz nie wytrzymuje i rozmowa z nim tez nie przynosi efektów. Smiałam się żeby powiedziała mu że ma się wyprowadzić? ona i tak płaci sama rachunki, więc finansowo radę da. a może inne pomysły?
jak mu to wytłumaczyć bo nawet ja jak próbuje go delikatnie naprowadzić na temat to mam wrażenie, że mówię do ściany.
terapia wstrząsowa - ale jakze skuteczna.
Wywalilabym takiego nieroba za drzwi!
Albo jest rowny podzial obowiazkow,albo on spada do mamusi!
A ja nie wyrzucałabym go, tylko przestała robić wszystko za niego. Pranie - tylko swoje, zmywam tylko po sobie, sprzątam tylko swoje rzeczy itd. Jak mu braknie czystych gaci, to może zacznie się zastanawiać "o co chodzi...?" ![]()
delicious to juz też przerabiała
dbała tylko o siebie a o niego nie, ale to nie ze wszystkim da tak radę bo ogolnie chce się mieć porządek w domu i nawet jak M nie sprzatał, to ona nie mogła siedziec przez tydzien w syfie wiec znow sama sprzatała.
a najlepsze z tej historii jest to że jak tak nic nie robila przez tydzien i w domu byl niezły pierd***, i zdażyła im się kłótnia to wiesz co jej powiedział " że nie umie dbac o dom, i żyje w pierdoln***" myslałam że spadne z krzesła ze smiechu jak to mi powiedziała. Bo chciała osiągnąć coś zupełnie innego.
Czyli co trzeba drania wyrzucic z domu !!!! ![]()
bez dwoch zdan wyrzucic z domu! pasozytnik jeden..walizki za drzwi i do mamusi niech wraca!
Co do rachunków powinny isc na pol,jeśli jest to juz jakiś poważniejszy zwiazek mozna zrobi tak ze z jednej wypłaty żyja a druga odkładaja ale pieniazki sa wspolne!!
Co do sprzatania to faceci sa rozni jedni sprzataja inni nie z tym trzeba walczyc...
Zgadzam sie z Delicious zmywac za soba,prac swoje rzeczy...
Wrecz nawet mozna zrobic tak ze nie pozmywa pare dni a dziewczyna moze np:jak bedzie nakładała sobie jedzienie umyje sobie dla siebie tylko talerz...
Jeżeli nie działają prośby, czasem pomogą groźby.. tylko niech ta twoja koleżanka, nie zapomni mu w jasny sposób zakomunikować powodu, dlaczego on ma się wyprowadzic i nad czym ma się zastanowić, jak będą mieszkali oddzielnie, albo niech spróbuje z zupełnie innej beczki - tyle że taki sposób jest czasochłonny i męczący - za każdym razem gdy pojawią się np brudne naczynia w zlewie, ona prowadzi go do kuchni, pokazuje te brudne naczynia i mówi, że teraz jego kolej na zmywanie, on np mówi, że zrobi to później, bo teraz zmęczony, więc ona - obiadu nie będzie dopóki naczynia nie zostaną zmyte i nie licz na to, że będę dla ciebie miła, bo czuję się zniechęcona twoim zachowaniem i nie mam ochoty z Tobą rozmawiać, dopóki nie pozmywasz. I tak z każdą rzeczą po kolei, niestety niektórych mężczyzn (którzy nie wynieśli tego z domu rodzinnego) trzeba nauczyć od podstaw, co jest w domu do zrobienia i jak to należy zrobić - proces dlugotrwały, bo tacy faceci nawet nie są w stanie zauwazyc, że należy posprzątać lub zrobić cokolwiek innego w domu - i najważniejsza dla kobiety w takim przypadku jest stanowczość i zawziętość - nie wolno niczego zrobić za faceta jeżeli to jego kolej. Ale podkreślam, że trzeba mieć nieziemską cierpliwość, żeby doprowadzić taki proces do końca. Ja osobiście obawiam się, że wymieniłabym partnera na lepszy model. Ale znam parę, która dokladnie po 10 latach małżeństwa dotarła się w tej kwestii i teraz wreszcie pani domu jest zadowolona - oni działali właśnie tą metodą małych kroczków, tylko żona co jakiś czas traciła cierpliwość, wyrzucała męża z domu i za każdym razem jak wracał naukę wspólnego życia i podziału wszystkich obowiązków zaczynali od nowa.. dlatego tyle im to zajęło
A jesli kobieta siedzi w domu i wychowuje dziecko dbajac przy tym o dom <pranie, gotowanie ,sprzatanie> jakby nie patrzec cztery etaty to jak to powinno Waszym zdaniem wygladac?
Uważam że jeśli żyje się razem, to trzeba wszystko robić wspólnie. Np. Ja wyniosę śmieci, ty zrobisz herbatę. Trzeba dzielić się obowiązkami. Gdy jedna osoba pracuje a 2 nie pracuje, to ta osoba niepracująca powinna się zająć domem i pomóc. Czasem gdy ktoś nie zdaje sobie sprawy, że tak powinno być, należy porozmawiać z nim o tym. Pozdrawiam serdecznie
Na to nie ma recepty. To kwestja uzgodnień między dwoma osobami. Ty masz 4 etaty połączone w jeden. Czy mąź Ci nie pomaga w pracy na tych 4 etatach. Nie wiem kto by mógł to ustakić. Jedno wiem dwie osoby powinny wzajemnie się wspierać. Wtedy by takich problemów nie było. A gdy kaźdy chce tylko pod siebie no to niestety takie dylematy powstają.
No wlasnie nie pomaga mi na tych 4 etatach w tym rzecz . A ,ze ja wsparcia nie mam to w czym ja mam go wspierac skoro on ucieka w prace?