Rozstanie. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

Temat: Rozstanie.

Witam wszystkich, chciałbym się podzielić z Wami moją historią i poznać Waszą opinię.

Wszystko zaczęło się w 2013, na weselu kuzyna poznałem K. śliczna, zabawna dziewczyna. Poczułem to czego od dawna nie czułem, motyle w brzuchu itd. Myślałem , że nigdy nie będę w stanie pokochać (moja ex odeszła do innego, ale to inna historia smile ) Zapomniałem tylko wziąć jej numer, ale szybko mi się udało bo mój kuzyn ją znał. Tak zaczęła się ta przygoda, na odległość….. Nie małą odległość bo ponad 500km. Starałem się przyjeżdżać przynajmniej raz w miesiącu i ona też. Po kilku miesiącach postanowiliśmy spróbować bycia w „związku”. I tak po ponad roku zdecydowałem się na przeprowadzkę w jej rodzinne strony, mieliśmy  wynająć mieszkanie itd.. Ciężko zasuwałem aby odłożyć jak najwięcej kasy na start. Jakoś 2 miesiące przed tym terminem zmieniła zdanie, że to ja najlepiej jak będę wynajmował i sam tam mieszkał a ona będzie wpadała i tak dalej. Nie rozumiałem tego, ale ona zdania nie zmieniała i powiedziała, że takim razie skoro mi to nie pasuje to musimy się rozejść. Zaakceptowałem to i tak się rozstaliśmy przez telefon….

Wspólni znajomi mówili mi, że ona musi zrozumieć swój błąd, że tak się nie postępuje, szantażem itd. Zmiękłem i wyciągnąłem rękę, tak mi zależało na niej. Wszystko się później zaczęło fajnie układać, znalazłem szybko prace i mogłem się w końcu częściej z nią widywać. Nie zauważyłem tylko jednej bardzo ważnej kwestii, że ona nie mówi o uczuciach, o jakiś wspólnych planach na przyszłość. Był to jej pierwszy związek, dlatego może podświadomie wydawało mi się, że to przyjdzie z czasem. Pod koniec 2015 w końcu postanowiła się do mnie wprowadzić (bardziej z łaski bo kasa mi się kończyła, praca była słabo płatna). Od tamtej pory zauważyłem w niej coraz większe zmiany, odsuwała się, jak prosiłem o rozmowę mówiła, że nie ma o czym rozmawiać. Pod koniec kwietnia postawiłem wszystko na jedną kartę, poważnie z nią porozmawiałem, zaproponowałem żebyśmy sobie oboje naładowali baterie i na jakiś czas odpoczęli od siebie i później ruszyli z kopyta z remontem mieszkania.

Nadal zapewniałem ją o moich uczuciach itd. Była zaraz majówka to pojechała ze znajomymi w góry odpocząć. Ja w tym czasie zmieniałem pracę, aby w końcu zacząć dobrze zarabiać i aby mieć więcej kasy i aby było nas stać na więcej rzeczy. Nie mieliśmy kontaktu kilka dni (takie ustalenia) ale w końcu nie wytrzymałem i napisałem , ale nie odpisała. Po jej powrocie pojechałem do jej rodziców i aby z nią pogadać. Poszliśmy na spacer, powiedziała , że nie wie co do mnie czuje, że nie widzi sensu powrotu i naprawiania czegokolwiek. Byłem w totalnym szoku…. Ale jednak powiedziała, że możemy spróbować, po 2 dniach zmieniła zdanie… I w końcu zmęczony tym wszystkim musiałem podjąć męską decyzję i mimo, że ją kocham to ja musiałem to zakończyć bo ona nie umiała tego zrobić.

Widziałem w jej oczach ulgę, popłakała trochę, że jej szkoda mnie , że nie wie co do mnie czuje, że chciała by być pewna tego. Od tamtego czasu jeszcze mieliśmy sporadyczny kontakt, pod koniec maja przyjechała po ostatnie swoje rzeczy i się pożegnać i wtedy co….. był seks…. Życie mi się zawaliło a na dobicie tego myślałem, że coś to dla niej znaczyło a tu dupa upust jej emocji smile . Po kilku dniach zdałem mieszkanie i wróciłem do siebie. Poprosiłem aby się ze mną nie kontaktowała i zerwałem całkiem kontakt z nią. I do tej pory tak dalej jest. Najgorsze, jest to że jesteśmy skazani na jakiś tak sporadyczny kontakt, bo mój najlepszy przyjaciel jest chłopakiem jej siostry. Więc mimowolnie wiem co czasem słychać u niej. Długo się obwiniałem o to, że zaproponowałem tą przerwę, ale później doszedłem do wniosku, że tak czy później by uciekła. To była dla niej idealna sytuacja.

Najgorsze jest to, że ona nawet rodzicom nic nie powiedziała (musiałem sam im wyjaśniać o co chodzi), czemu wróciła itd, jest bardzo zamknięta w sobie i nikomu się nie zwierza.

Jak myślicie jest dla Nas szansa? może coś odżyje w niej ?


Dodam, że mam 28 lat ona 26.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Rozstanie.

Popełniłeś życiowy błąd, że ta historia nie kończy się wraz z pierwszym akapitem. Nie brnij dalej w niego.

3

Odp: Rozstanie.

Może byłem za nudny, rutyna życiowa też robi swoje. Ona całe życie i tak z rodzicami mieszkała, ja od 21 roku życia na własnym rachunku jestem i mam inne priorytety niż ona, ale wydawało mi się, że nigdy nie odejdzie. Może musi się wyszaleć, może myśli że życie to ciągłe podróże, wypady do kina, za miasto itd.

Najgorsze jest "gdybanie", a jakbym tego nie zrobił , albo tu inaczej postąpił.

Ani nie zdradziłem, może w ciągu całego związku ze 4 razy się pokłóciliśmy, okazywałem jej uczucia, prawiłem komplementy i przysłowiowa "DUPA", to nie było wystarczające.

4 Ostatnio edytowany przez Klio (2016-06-12 17:54:29)

Odp: Rozstanie.
marek-markus napisał/a:

Jak myślicie jest dla Nas szansa? może coś odżyje w niej ?

Tak gwoli ścisłości, żebyśmy mieli pełną jasność w temacie: co ma odżyć? Bo, żeby coś odżywało, to najpierw musiałoby żyć... W opisie waszej relacji nie znalazłam fragmentu, w którym opisywałbyś jakiekolwiek zaangażowanie z jej strony. Zastanów się chwilę na tym brakiem: czy wynika z Twojego przeoczenia, czy też nie ma o czym pisać...

5

Odp: Rozstanie.

Mówiła mi , że mnie kocha. Było to bardzo rzadkie. Tak jak wspominałem wczesniej, miała duży problem z okazywaniem uczuć i mówieniem o tym. Zauważałem poprawę , że się stara to zmieniać, byłem jej za to wdzęczny.  Bardziej mnie martwiło, że nie widzi jakieś przyszłości razem, w sensie nie mówiła o niej.... Czyżbym był zwykłą zabawką która się jej znudziła? Pamiętam, że mówiła abym został jej kolegą czy tam przyjacielem, że zależy jej na mnie itd. Wode z mózgu mi robiła ale może sama nie wie czego chce....

Sam już nie wiem..

6 Ostatnio edytowany przez Klio (2016-06-12 18:29:59)

Odp: Rozstanie.

Dżizas Krajst, woda już tam była...
„Kocham Cię” jej nie mogło przejść przez gardło. Na pewno ze wzruszenia...
Nie mówiła o uczuciach, bo ich nie było, więc o czym tu gadać? Planów na przyszłość z Tobą żadnych, więc ponownie: o czym tu gadać? Jacenty dobrze Ci napisał: to wszystko powinno się zakończyć w momencie gdy nie chciała z Tobą zamieszkać. Chciejstwo jeszcze nikogo nie uszczęśliwiło i jeszcze żadnego stabilnego związku nie zbudowało. Chciałeś, ale nie zwracałeś uwagi na to, że ona nie chciała. Tak jak pisałam, tutaj nie ma co odżywać.

7

Odp: Rozstanie.

Trafiłaś w samo sedno smile trzeba ruszyć dalej przez życie smile dzięki Klio smile Kubeł zimnej wody był mi potrzebny smile

8

Odp: Rozstanie.

Proszę bardzo smile
W razie potrzeby mogę wylać kolejny big_smile

9

Odp: Rozstanie.

Jakbyś potrzebował to na forum zawsze znajdziesz kilka wolnych wiader ;-)

10

Odp: Rozstanie.
marek-markus napisał/a:

Pamiętam, że mówiła abym został jej kolegą czy tam przyjacielem, że zależy jej na mnie itd.

Teksty o przyjacielach są efektem wyrzutów sumienia (bo wie że Cię to boli) i większość osób, które nie mają tzw. "jaj" tak nędznie próbuje ratować swój imidż we własnych oczach.

Olałeś, zerwałeś kontakt? bardzo dobrze. Tak trzeba było. Trzymaj się tego.

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018