Nazwa tematu nieco narcystyczna, u niektórych może budzić niesmak, radzę jednak się wstrzymać z wyciąganiem daleko idących wniosków, które nijak się pokrywają z rzeczywistą naturą owego wątku.
Jestem ciemnym blondynem, mam duże niebieskie oczy, dość ostre rysy twarzy, męską szczękę, choć i tak wyglądam bardzo sympatycznie, przez co wzbudzam zaufanie i zostaję odbierany jako przyjazna osoba.
Mój wzrost to ledwie 171, waga wynosi 66 kg. Jestem szczupły, lecz w czasie wolnym lubię nieco poćwiczyć.
Zastanawiam się dlaczego podobam się najczęściej dziewczynom o urodzie: czarne włosy, szczupła, wzrost 155, łagodna uroda.
Jakoś tak naszło mnie na refleksję, że tyle dziewczyn mijam, a zwracają na mnie uwagę w 99% kobiety około 155-156.
Kiedy sięgnę pamięcią w szkole średniej również podobałem się wyłącznie drobnym nastolatkom.
Sytuacja na studiach się powtórzyła. Podobałem się znajomej, o łagodnych rysach, włosach koloru przypominającego kruka.
Kiedyś złapałem się na tym, że idąca z naprzeciwka kobieta pożerała mnie wzrokiem.
Wygląd jej taki jak wyżej.
Potem zacząłem przywiązywać wagę do mijanych przedstawicielek płci piękniejszej.
Okazało się, że spoglądają na mnie kobiety, których wzrost oscyluje koło 155.
Najczęściej kolor włosów tych kobiet jest czarny, lecz zdarza się brązowy i blond.
Jakiś czas temu wyruszyłem załatwić sprawę w dużym mieście i na dworcu spotkałem się z zainteresowałem 6 niskich dziewczyn. Teraz nie dawno mijałem stojącą na przystanku dziewczynę, spoglądała na mnie z zainteresowaniem, włosy czarne, niska, szczupła.
A innym razem po drugiej stronie chodnika szła czarno włosa kobieta. Wzrost koło 155 i spoglądała.
Nie twierdzę, że podobam się każdej napotkanej niskiej kobiecie, lecz jedynie zauważam iż lwia część kobiet którym się podobam jest wzrostu około 155centymetrów. Najczęściej są to czarnowłose kobiety, ale są również takie o włosach koloru brązowego lub blond.
Zastanawiam się z czego to wynika?