Kochane "forumowiczki", jest tu tak wiele mam, dlatego chciałabym was zapytać co sądzicie o oddaniu do złobka dziecka zaraz po urlopie macierzyńskim? Czy któras z Was ma doświadczenie w tej sprawie? Nie mam jeszcze dziecka, ale planuje i juz teraz wiem, że nie będę mogła sobie pozwolic na urlop wychowawczy, żeby zostać z dzieckiem dłużej w domku... chciałabym poznac Wasze zdanie. Tylko nie piszcie mi prosze że to barbarzyństwo i lepiej sie na ciąże w tej sytuacji nie decydować ![]()
Podobne tematy
Witaj ![]()
jak dla mnie to nieludzkie. Wybacz, ale to jest tylko i wylącznie moje zdanie, którego nie mam zamiaru nikomu narzucać. Wcale się Tobie nie dziwię, bo myśłałam podobnie, dopóki nie urodziłam dziecka. Dla niego żyję i poświęcam każdą wolną chwilę. Miałam ambicje zawodowe i plany, jednak sercem zawładnęła miłość do dziecka i pragnienie by nie tracić tych najwążniejszych w życiu chwil, które nigdy nie wrócą. Moja córa ma 19 miesięcy i uważam, że jest jeszcze za mała żeby iść do żłobka, może po drugim roczku ale to nic pewnego.
Najważniejsze to zastanowić się co jest dla Ciebie priorytetem - praca czy dziecko? wiadomo, bez pracy nie da się żyć. Mi jest dość ciężko, ale moim jedynym sensem życia jest dziecko. ![]()
Kochana - to nie kwestia ambicji a konieczności, Pyatnie praca czy dziecko nie jest do końca przemyslane - bo praca daje pieniadze dzięki który moge dziecku (nie oszukujmy się ) zapewnic szczęście. Ja nie wierzę, bo zycie mnie nauczylo, w przysłowie że pieniadze szczęścia nie dają. Pieniadze wiele spraw ułatwiają. Za usmiech maulacha nie kupię pampersów czy mleka ... Ale może będzie tak jak mówisz, jak urodze dziecko to juz nie będę na to tak chłodno patrzeć...Czas pokaze.
Betil- moje dziecko poszło do żłobka jak miało 6 m-cy!!! teraz jest PRZEDSZKOLAKIEM! i moja OPINIA: absolutnie żłobek polecam!!! Nie zgadzam się, że coś Ci umknie- spokojnie- zależy bardzo dużo od Ciebie, czy po pracy spędzisz czas tylko z nim- czy zajmiesz się gotowaniem, sprzątaniem= wszystkim tym co Robi "SUPER MAMA" w godzinach naszej pracy?I uwierz chodząc do pracy, spotykając się z innymi ludźmi, mając inne tematy niż zielona kupa= jesteś atrakcyjna dla Malucha i dla Taty- a to dodaje skrzydeł i nadaje sens!Poza tym co dał żłobek?- mam chłopca: w wieku 2 lat- bez pieluchy-noc i dzień, bez smoka 1,3, bajki są atrakcją a nie dniem codziennym, w wieku 2 lat mówił płynnie, śpiewał piosenki- a do przedszkola poszedł jak do "swoich"! jedyny minus żłobka- ze wychorował sie bidulek- ale za to w przedszkolu -nie byliśmy od września ani razu na zwolnieniu??? Ja z każdym z kim rozmawiam 100% POLECAM i ZALECAM żłobek- nawet dla takich maluchów- chociaż u mnie było o tyle fajnie, ze mały był tam od 4 godziny...nie każdy ma taką możliwość!!!Wiec uszy do góry, Didzia do żłobka (wiesz żyjemy stereotypami- ale żłobki teraz są INNE niz w latach 70-tych/80-tych) ja trafiłam na świetne Panie. POZDRAWIAM żłobek na Smoczej w Wawie:-)))
Jadzia dziękuję Ci bardzo za ten post- ufff
Kobieto czekałam na taka opinię, mamy która oddała swojego malucha do żlobka i przezyli oboje
Dziekuję ![]()
Kochane kobietki, zaszłam w ciążę w dość młodym wieku, 20 lat, ale nie mialam innego wyjścia bo jestem chora i niedlugo nie bede mogla mieć dzieci. moim zyciowym celem było skonczyć jak najlepszych wedlug mnie studiów.. na 2 roku urodzilam, nie przerwalam nauki.. przez pierwsze 3 miesiące dziecko bylo razem ze mna i z męzem i dojezdzali do nas moi rodzice aby nam pomoc..musze nadmienic ze studiuje 300 km od moich rodzicow.. pozniej przez 1 miesiąc nasza Magdalenka byla z dziadkami, to byla dla nas katorgia.. ja chodzilam tylko i plakalam.. co tydzien jezdzilismy do niej chociaz na weekend zeby sie nacieszyc.. po prostu paranoja..nie wytrzymalismy.. bo ja nie przerwalam studiów.. postanowilismy ze musi byc z nami, inaczej gdyby maz byl u moich rodzicow z Magda nasz zwiazek by sie rozpadl.. jestesmy w trojke ja maz i nasza Magdalena.. jak miala 6 miesiecy posłalismy ja do żłobka.. to wspaniałe rozwiązanie.. jednak ten nasz zlobek jest prywatny (cos takiego jak male prywatne przedszkola) jest tam okreslona liczba dzieci takze w okreslonym wieku, podzial jest na dwie grupy, maluszki i starszaczki. to cos pieknego.. nasza Magda od maleńkości uczy sie dzielenia z innymi, teraz jak np cos jemy albo po prostu siedzimy razem to nie majac jeszcze roczku (a to zaczelo sie juz wczesniej) umie przytulic sie albo wyciągnie raczke tak jak by chciala sie podzielic chociazby ciastkiem.. rozumiem to ze musisz wrocic do pracy, masz wielki dylemat.. ale z mojego doswiadczenia wynika ze lepiej byc samodzielnym i nie prosic nikogo (mame, a tym bardziej najmadrzejsza na swiecie tesciową itd itp)o pomoc.. dziecko dzieki temu usamodzielni sie i uodporni..a ty bedziesz swiadoma tego ze juz teraz bedziesz w stanie poradzic sobie ze wszystkim.. jesli chodzi o moje zdanie.. to zbadaj jakie zlobki masz w okolicy itd itp.. chodz i pytaj szukaj.. a na pewno znajdziesz ten ktory wyda ci sie najlepszy..i bedziesz z niego zadowolona.. prywatna opiekunka to nie to co kontakt z innymi dziecmi, z reszta nie wiadomo na jaka kobiete trafisz..albo ile ona cie bedzie kosztowala..ja z swym "doswiadczeniem" polecam ci takie rozwiazanie.. oczywiscie zrobisz jak uwazasz, to tylko moja rada..
pozdrawiam Cie i Was serdecznie
Alicja ![]()
Bardzo dziekuję za Twój post, podnoszą mnie takie wypowiedzi na duchu i coraz bardziej zblizma się do decyzji o posiadaniu malucha ![]()
Mój synek trafił do żłobka jak miał 7 miesięcy, niestety musiałam wracać do pracy bo bardzo potrzebowaliśmy pieniędzy, nie będę ukrywać że zaczął chorować i musiałam na kilka miesięcy zrezygnować , a na stałe chodził do żłobka od 18 miesiąca i tak już zostało, potem przedszkole a teraz już szkoła (jak ten czas leci)
Ja nie miałam swojej pociechy w żłobku ale uważam że to jest bardzodobre rozwiązanie . Niektórzy postrzegają to jako odesłanie dziecka do placówki przez niekochających rodziców którzy stawiają tylko na swój własny rozwój i karierę a nie zalezy im na dziecku. A to jest właśnie wręcz przeciwnie. Gdyby była konieczność bez wahania posłałabym dziecko do żłobka ( nie zdecydowałabym się na nianie). Tylko ze chyba wybrałabym prywatne - mam do takich większe zaufanie
Ale to tylko moje prywatne zdanie.
Ja moją Darię posłałam w wieku 5 miesięcy, lecz nie łatwo było o żłobek, w którym by nie płakała. Ostatecznie wybraliśmy z mężem dwa, lecz jako że pierwszy okazał się stanowczo za drogi to nasza Daria zaczęła uczęszczać do "Bystrego misia". Bardzo fajna opieka i pomysłowa jak chodzi o zabawy edukacyjne, dodam że żłobek znajduje się w Rzeszowie
Wszystkim mamom mogę z całego serca polecić ten niepubliczny żłobek w Rzeszowie oraz z chęcią odpowiem na pytania o ile tak owe będą, a i bym zapomniała można dzieci na okres adaptacyjny tam przyprowadzić i obserwować zachowanie w nowym otoczeniu!
To niestety zawsze jest problem, z jednej strony chce się z maluchami spędzić każdą chwilę, z drugiej strony jak zwykle przyziemne sprawy pod tytułem "z czegoś trzeba żyć". Ale tak czy siak, u nas udało się od też w okolicy 2-latek dopiero posłać pociechę, aczkolwiek nie wszyscy po prostu mogą sobie pozwolić na 2-lata wyjęte z życia, bo wszystko kosztuje ... i to co raz więcej ;/
Na pewno posłanie dziecka do żłobka nie przekreśla szans na stworzenie fajnej, ciepłej więzi. W ogromnej mierze o relacji dziecka z mamą decyduje nie ilość, ale jakość spędzonego czasu. Wiemy też wszyscy, jak wyglądają codzienne kwestie, w tym finansowe i nie każdy może pozwolić sobie na oddanie maluchowi całej doby przez pierwsze 3 lata życia.
Byłam jako dziecko i w żłobku i w przedszkolu i w żadnym stopniu nie przekreśliło to moich relacji z rodzicami. Pracując jako psycholog w przedszkolu też miałam okazję poznać wiele maluchów z różnymi historiami życiowymi i jak na razie jedyna prawidłowość, jaka mi się sprawdziła to taka, że mądrzy, wyważeni rodzice lepiej przechodzili przez kryzysy wieku przedszkolnego. Ani zawód, ani wykształcenie ani ilość czasu spędzonego z niemowlęciem nie odgrywały tu aż takiej roli.
Więc głowa do góry i bez obaw.
Ja mogę tylko poradzić aby dobrze sprawdzić żłobek zanim zdecydujesz się zapisać maluszka. Nie sugeruj się informacjami zamieszczonymi na stronie placówki - reklama a rzeczywistość to dwa odmienne światy.
Myślę, że fajnie byłoby gdyby udało Ci się zorganizować wszystko tak, by pracować w niepełnym wymiarze i zostawiać dziecko w żłobku na max 4-5 godzin dziennie. Przykro mi patrzeć na nasze maluszki gdy po południu najpierw z nadzieją a potem ze smutkiem patrzą na drzwi od sali zawiedzione, że to nie ich mama po nie przyszła....
Ciężko jest wypowiedzieć się na ten temat, w jakim czasie nalezy oddać dziecko do żłobka. Jeśli nie ma innej możliwości (chodzi o zarobki, urlop dłuższy itd.) i nie można liczyć na pomoc np. dziadków, to siłą rzeczy dziecko oddajemy do żłobka. Nigdy nie wiadomo jaki czas jest "odpowiedni", takie jest moje zdanie. ![]()
Moje dziecko przebywało w żłobku przez... tydzień. Do podjęcia przeze mnie pracy zmuszała nas ówczesna sytuacja, ale po zaledwie kilku dniach stwierdziłam, że nic nie jest warte tego płaczu i stresu, który dziecko każdego dnia przeżywało. Być może zbyt szybko się poddałam, ale maluszek za każdym razem, kiedy go odbierałam (zaprowadzał mąż, bo ja nie potrafiłam) był wyraźnie przestraszony. Po wejściu do domu, przebraniu go, dłuuuugim przytuleniu i położeniu do łóżeczka jeszcze przez dobre pół godziny nie umiał wyjść z jakiegoś dziwnego szoku. W końcu i tak ponownie brałam go na ręce, wtedy uspokajał się, porządnie, wręcz łapczywie, najadał i zasypiał. Do dziś zastanawiam się co było tego przyczyną, bo pozornie żłobek funkcjonował bez zarzutu. Niestety nie miałam wyboru, była to jedyna placówka, która przyjęła nas ,,od ręki", z dnia na dzień, inne, których zresztą było jak na lekarstwo, były przepełnione.
Dziś uważam, że przede wszystkim trzeba starannie wybrać placówkę, zapoznać się z opiniami, poznać miejsce, opiekunki i kierownictwo. Jeśli maluch trafi w dobre ręce, to takie rzeczy, jak opisuję, nie powinny mieć miejsca. W ,,naszym" żłobku coś musiało być nie tak, bo moje dziecko było bardzo wesołe, kontaktowe, nie bało się obcych, z moją mamą bez problemu zostawało nawet przez cały weekend. Niestety nie potrafiło jeszcze mówić, aby opowiedzieć czego tam tak bardzo nie lubi, a może nawet się boi.