netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Co jest dobre, co jest złe

136 odpowiedzi13 000 wyświetleńzałożony przez IzaB, 04.02.2016

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Co jest dobre, co jest złe

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 137 ]

1

Temat: Co jest dobre, co jest złe

Przypuszczam, ze przejedziecie tu po mnie wszyscy jak walec, ale trudno, sama często po sobie mocno jadę. Ciężko mi po prostu trzymać to wszystko w sobie dłużej. Poczytałam sobie trochę to forum, trudna miłość, zazdrość, rozstania, sama nie wiedziałam, w którym dziale dobrze się ulokować. Jednak to chyba rozstania są mi najbliższe. Widze, ze jest tu wielu ludzi z problemami, wiele chorych sytuacji, wielu tez pomagających, empatycznych i niegłupich odpowiadających.
Zacznę od tego, ze od dawna już staram się stanąć na nogi, jak o tym myślę, to chyba nigdy na tych nogach nie stałam mocno. Wyszłam za mąż dosyć młodo, za człowieka, którego uważałam za ideał, byłam szaleńczo zakochana, a muszę przyznać, ze w miłości układam się mężczyznom pod nogami jak dywanik. Za cel obrałam sobie szczęśliwą rodzinę, jakieś gorsze chwile brałam na swoje barki, w myśl, iz to kobiety odpowiedzialność za funkcjonowanie rodziny, a jej zaniedbania  w prowadzeniu gospodarstwa domowego prowadza do patologii i nałogów. Historia tego związku jest długa i skomplikowana, jednak bardzo typowa, wiec przedstawie ja w skrócie. Otóż po pierwszej fali namiętności, po chwilach mojej słabości spowodowanych urodzeniem pierwszego, drugiego potem trzeciego dziecka, powstawały pierwsze rysy na wizerunku mojego ukochanego. Niekończąca się krytyka z czasem przerodziła się w coraz śmielsze obrażanie, poniżanie, agresje, po rękoczyny włącznie. Tkwiłam w tym 7 lat z przekonaniem, ze "nie ma domków bez ułomków" i tłumaczeniem sobie, ze życie jest jakie jest a każdy swój krzyż niesie. Powody były zawsze, mniejsze lub większe. Z pobudek finansowych wyjechałam do innego kraju, tam chyba najjaśniej dojrzałam ten problem i jak mi z tym źle. Robiłam dużo, zrobiłam wszystko co mogłam, żeby to ponaprawiać, połatać, bezskutecznie. Poddałam się dużo przed definitywnych rozstaniem, to przyznaje. On to widział, czul, co tylko spotęgowało jego emocje, historie, które działy się wtedy w naszym domu były nie do opisania. Nie zależy mi już na analizie tego związku, przeorałam ten temat z góry na dol nieliczona ilość razy. Wiem, ze to koniec.
W tych najgorszych chwilach, poznałam Kogoś. Ktoś podał mi rękę, pomógł, pokochał. Pokazał, jak można żyć, NORMALNIE, naprawdę dobrze, bogato żyć. Szczerze mogę powiedzieć, a poznałam wielu ludzi w swoim życiu, ze jest to bardzo wyjątkowy Ktoś. Początkowo ostrożnie wchodziłam w ten układ, mając w głowie swój balast, ale z czasem, wydarzeniami, stąpając po kruchym lodzie, całkowicie dla niego przepadłam. Mogę z całym przekonaniem powiedzieć, ze gdyby nie Ktoś, nigdy nie uwolniłabym się z tego toksycznego związku i innym wielu toksycznych spraw, od samej siebie toksycznej. Nigdy, nigdy w życiu nie chciałabym go zranić, zawsze będę mu wdzięczna za to co dla mnie zrobił, po prostu będąc. Zaczęłam być z Ktosiem, mimo wszelkich przeszkód, mimo wszystkiego nie byłam/nie jestem w stanie sobie odmówić uczucia, życia wszystkiego tego, co daje mi bycie obok niego.
Moj mąż za cel postawił sobie odebranie mi dzieci. Wiem, ze on cały czas myśli, ze do niego wrócę, ze zaczniemy od nowa, jak wiele razy przedtem. Myślę, ze dzieci są w pewnym sensie tu karta przetargowa, kraj w którym żyjemy nie jest już przychylny matkom, szczególnie gdy w grę wchodzą dziwne problemy obcokrajowców. Wróciłam do ojczyzny, dzieci zostały z Nim. Mieszkam tu z Kimś i motam się miedzy dwoma krajami, nie wiem co robić.
Sytuacja przekonuje mnie, ze muszę dokonać wyboru, chyba najtrudniejszego w moim życiu, miedzy osobami, które kocham. Bardzo kocham. Kocham moje dzieci, chce być przy nich i kocham Kogoś. Mogę wrócić blisko dzieci, zostawić Kogoś samego. Nie potrafię podjąć decyzji. Sama myśl o tym powoduje ze czuje się rozrąbana na pół. Egoistycznie myślę, jak sobie dam rade z taka strata? Jak dam sobie rade bez jego wsparcia, uczucia, miłości? Jak w tej żałobie będę w stanie dać z siebie coś moim dzieciom? Czy w ogóle podołam? Przeciągam ciągle ta chora sytuacje, która musi się w końcu zmienić, czerpiąc garściami tyle ile mogę z tego, czego zostało mi już tak niewiele. Myślę, ze to rozstanie już jest we mnie, wiem, ze tak trzeba.
Nie zrozumcie mnie źle, osadzajcie ile wlezie,  może ktoś był w podobnej sytuacji, jak sobie z tym dać rade? Ciężko mi rozmawiać na ten temat z bliskimi, ich emocjonalny stosunek do tego wszystkiego nikomu nie pomaga. I konia z rzedu temu kto to w całości przeczyta. Trochę popłynęłam, sorki.

2 Ostatnio edytowany przez kitkaoskara (2016-02-04 17:20:55)

Odp: Co jest dobre, co jest złe

Daleka jestem od osądzania ciebie. Twoje życie, twoje wybory.
Jednak nie mogę dociec, skąd ta dwubiegunowość decyzji. Ja widzę przynajmniej jeszcze parę innych możliwości: że wyjeżdżasz z Kimś do tamtego kraju (skoro to taka big love to może on się trochę nagnie i zaryzykuje), albo ściągacie twoje dzieci tutaj. Świat nie jest czarno-biały jak to tutaj próbujesz przedstawić. Kto CHCE, ten szuka sposobu. Ale mam wrażenie, że ty nie CHCESZ. Może uważasz, że nie zasługujesz na szczęście.

3 Ostatnio edytowany przez Iceni (2016-02-04 18:36:59)

Odp: Co jest dobre, co jest złe

Otóż właśnie - gdyby ten Ktoś cię tak kochał,  to wyjechały z tobą byś nie musiała zostawiać dzieci

Zastanawiam się,  czy ty podświadomie nie szukasz wymówki do zostawienia dzieci. Dzieci to jedyny łącznik że starym, pełnym bólu  życiem.  Gdyby nie dzieci mogłabyś o tamtym życiu zapomnieć,  wymazać go z pamięci,  zacząć wszystko od nowa... Dlatego nie szukasz/szukacie najprostszych rozwiazan (jak wyjazd we dwoje) tylko pretekstu by znalezc usprawiedliwienie dla decyzji, ktora chcielibyscie podjac?...

4

Odp: Co jest dobre, co jest złe

dobre jest to, ze wreszcie uwolnilas sie od meza, zdajesz sobie chyba sprawe, ze jesli wrocisz do poprzedniego zycia to maz zgotuje ci straszny los. byc moze teraz sie kaja, pewnie tez straszy.....ale on dziala z ego, chce cie znow przyciagnac, w kazdy mozliwy sposob- dlatego straszy rowniez odebraniem dzieci.
los postawil cie w sytuacji, w ktorej (mimo, ze pojawil sie Ktos) to prawde mowiac tylko ty mozesz/musisz zmienic swoje zycie tak by nie stracic dzieci.
czyli wrocic tam skad wyjechalas, stanac na nogi i byc przy dzieciach- wiem, ze jest to jedno z najtrudniejszych rozwiazan.

wiem, rowniez z doswiadczenia, ze mezczyzni tacy jak twoj maz nigdy sie nie zmieniaja, potrafia sprawiac wrazenie, ze sie ogarna, ze beda nad soba pracowac- ale wystarczy odmowa, zeby szybko pokazali kim sa i jakie metody dzialania sa im "najblizsze".

Ktos dodal ci sily i pokazal, ze moze byc inaczej, ale teraz jest kolej na twoj krok- bardzo trudny- bo cale lata zwlekalas i "udawalas".

5

Odp: Co jest dobre, co jest złe

Kurcze, a co z dziećmi? To one powinny być dla Ciebie priorytetem, a nie jakiś tam "facet" Facetów możesz mieć na pęczki, a dzieci ,jeżeli są małe powinny być dla Ciebie najważniejsze!!!

6

Odp: Co jest dobre, co jest złe
Iceni napisał/a:

Otóż właśnie - gdyby ten Ktoś cię tak kochał,  to wyjechały z tobą byś nie musiała zostawiać dzieci

Zastanawiam się,  czy ty podświadomie nie szukasz wymówki do zostawienia dzieci. Dzieci to jedyny łącznik że starym, pełnym bólu  życiem.  Gdyby nie dzieci mogłabyś o tamtym życiu zapomnieć,  wymazać go z pamięci,  zacząć wszystko od nowa... Dlatego nie szukasz/szukacie najprostszych rozwiazan (jak wyjazd we dwoje) tylko pretekstu by znalezc usprawiedliwienie dla decyzji, ktora chcielibyscie podjac?...

Popieram-też takie wrażenie miałam czytając Twoją wypowiedz

7

Odp: Co jest dobre, co jest złe

Jak w ogóle można się zastanawiać pomiędzy facetem, a 3 dzieci? Nie mam prawa Cię oceniać, ale samo to , że się zastanawiasz nie świadczy o Tobie zbyt dobrze.. Poza tym skąd wiesz, że on jest taki cudowny? Ile go znasz? Kurcze.. przykro się to czyta, szkoda tylko dzieci:/ masakra jakaś.

8

Odp: Co jest dobre, co jest złe

Ja, napiszę z tej drugiej strony jako ten facet porzucony,który tak jak Ty autorko chcesz zostawić męża, napiszę Tylko jedno. CZEMU WSZYSTKIE TAKIE DECYZJE PODEJMUJECIE DOPIERO JAK MACIE BOCZNIAKA, A NIE ROBICIE TEGO FEER, szkoda gadać aż mi się scyzoryk otwiera od takich tekstów,  mężowi szansy nie dasz bo po co, masz pocieszyciela posłuchaj go i jak długo będzie trwała ta sielanka
, Żenada

9

Odp: Co jest dobre, co jest złe

Ja napiszę tak - brzydzi mnie taka postawa, gdzie gach wygrywa z dziećmi.

Zostaw je ojcu, lepiej się nimi zajmie, niż matka, którą zaswędziało i już jest gotowa dzieci zostawić.

fuj.

10

Odp: Co jest dobre, co jest złe

Cyngli, pożyj trochę dłużej na świecie zanim zaczniesz wypowiadać tak kategoryczne sądy. Autorko wątku, cieszę się ze jesteś szczęśliwa, nie rezygnuj z tego.  Nie rezygnuj też z dzieci, nie możesz ich zostawić z takim człowiekiem. Pomyśl nad sposobem, żeby zabrać je ze sobą.

11 Ostatnio edytowany przez Iceni (2016-02-04 22:18:09)

Odp: Co jest dobre, co jest złe

A ja bym tak  pospiesznie autorki nie osądzała. Tkwienie przez lata w patologiczn związku gdzie jest przemoc potrafi zmienic psychikę.

Mnie od zdradzajacej zony bardziej brzydzi facet, ktory leje matke trojga swoich dzieci, a kiedy ta sobie znajduje innego faceta to jej grozi, ze jej te dzieci odbierze.

Ja autorce wspolczuje, bo przez patologiczne zachowania meza stracila mozliwosc obiektywnej oceny swojej sytuacji. Nie jestem tez do konca pewna czy nie pcha sie z deszczu pod rynne - ten nowy Ktos niby kocha- ale jaki normalny facet pozwolilby zeby kobieta porzucila dla niego dzieci?

Poza tym dlaczego niby maz mialby autorce dzieci odebrac (tzn sad na prosbe ojca) to tez nie rozumiem - chyba, ze ojciec mieszka w jakiejs Arabii Saudyjskiej tongue

12 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2016-02-04 23:16:10)

Odp: Co jest dobre, co jest złe
kotbehemot napisał/a:

Cyngli, pożyj trochę dłużej na świecie zanim zaczniesz wypowiadać tak kategoryczne sądy. Autorko wątku, cieszę się ze jesteś szczęśliwa, nie rezygnuj z tego.  Nie rezygnuj też z dzieci, nie możesz ich zostawić z takim człowiekiem. Pomyśl nad sposobem, żeby zabrać je ze sobą.

Żyję wystarczająco długo na tym świecie, by być pewną, że NIGDY nie opuszczę mojego dziecka dla faceta.
Są rzeczy, których się po prostu nie robi.
Dzieci potrzebują matki - a matka co zrobiła? Wyniosła się do innego faceta. Super, postawa godna pochwały.


Jasne, Autorko, bądź szczęśliwa... Po trupach.

13

Odp: Co jest dobre, co jest złe

Tak Cyngli jesteś na pewno bardzo doświadczona życiowo i wychowałaś gromadkę dzieci. A jak wiadomo dla  dzieci nie ma nic lepszego niż dorastanie w rodzinie, w której ojciec znęca się nad żoną fizycznie i psychicznie. To doskonały kapitał na przyszłe życie i wspaniały wzorzec.


Uciekaj od niego, zabierz ze sobą dzieci, a wcześniej spróbuj zgromadzić dowody przemocy. Na pewno są gdzieś w pobliżu ośrodki dla kobiet, gdzie można skorzystać z pomocy prawnej. Nie rezygnuj z miłości i nie rezygnuj z dzieci. Dasz radę.

14

Odp: Co jest dobre, co jest złe

Kotbehemot,
a kto jej każe zostać przy mężu i dawać zielone światło do znęcania się?
Ba, nawet nikt jej nie ocenia na podstawie tego, że od męża uwolniła się poprzez wielką miłość.
Ale do cholery ona ma trójkę dzieci i zastanawia się czy je nie porzucić. Niech ruszy tyłek, zbiera dowody na znęcanie się, niech myśli o rozwodzie, a watpie by jaki kolwiek sąd przydzielił dzieci ojcu sadyscie.
Myślę, że to tylko wygoda, fajne życie, na wysokim standardzie, ale dzieci mogłyby przeszkadzać. A jeśli jej kochaś nie wspiera jej w walce o dzieci to jest to następny egoistycznych typek i lepiej autorko otwórz oczy i bądź ostrożniejsza bo wpadniesx jak z deszczu pod rynnę.
Bo jak będziesz siedzieć i czekać co " los przyniesie, " to za parę tygodni, lat obudzisz się z ręką w nocniku. Weź w końcu odpowiedzialność za swoje życie

15

Odp: Co jest dobre, co jest złe

Dzięki za wszystkie komentarze. Piszecie o szczęściu. Nie jestem szczęśliwa. Gdybym dążyła do tego po trupach, to może moja sytuacja wyglądałaby inaczej, może moje małżeństwo skończyłoby się wcześniej, bez nadmiernych emocji i nadziei, ze każdy może się zmienić. Gdyby to było proste, to może mój mąż odreagowywałby życie w inny sposób, może by mnie szanował i kochał zdrowa miłością. Wierzcie mi, ze to było jedyne czego chciałam, mieć normalna rodzinę, dom. I tego bardzo żałuję, naprawdę bardzo. Orkan88, szansy były, było ich wiele, dawałam je dopóki nie zrozumiałam, ze On nie może już nawet ufać sam sobie. Tak jest do dziś. Czasem gdy rozmawiamy on mnie prosi żebym wróciła, ze zrobi wszystko, ze przyrzeka, ze od tego zależy jego życie. Wiecie co paradoksalnie nazwałabym szczęściem? Te momenty, kiedy byłam mu w stanie w to uwierzyć. Kiedy z pełnym przekonaniem i nowymi silami zaczynałam od nowa, z celem ze teraz będę jeszcze bardziej i jeszcze lepiej. To nie jest tak, ze odeszłam od niego dla Kogos. Chociaż przypuszczam, ze gdyby nie Ktos, to na fali nadziei znowu znalazłabym sie w tym samym punkcie, pewnie jeszcze nie raz. Nasza walka o dzieci, trwa już kupę czasu. Chciałabym, żeby wróciły ze mną do Polski, ale oprócz tego, ze oczywiście nie mam zgody drugiego rodzica, to im znowu świat powywracałby się do góry nogami. Rozwiązań byłoby parę, przy współpracy i normalnym porozumieniu, ale to jest jeszcze trudniejsze niż nasze rozstanie. Oczywiście nie odbierze mi praw do dzieci, ale robi wszystko żeby one były z nim. To ze tu jestem, ze nie ma mnie z nimi, nie stało się z dnia na dzień, to była cala lawina zdarzeń, i jeszcze parę lat temu nigdy ale to nigdy nie przypuszcalabym, ze znajdę sie w takim punkcie. Znalam kiedys kobiete, ktora zostawila meza i swoje dwie coreczki i wyjechala. Bylam oburzona, operowalam tymi samymi slowami co Ty, Cyngli, co za kobieta, co za gach, co za moralnosc. Dzisiaj, chetnie bym z nia porozmawiala.
Co do Ktosia. Znam go na tyle dlugo, zeby wiedziec kim jest. Nie chce go idealizowac, jak kazdy ma wady i zalety, jednak z calym przekonaniem moge powiedziec, ze jest to wyjatkowa osoba. Dobra osoba. Czasem mysle, ze los na zlosc dal mi tego dotknac. Jest wiele powodow dla ktorych nie moglibysmy byc razem tam. Doskonale zdaje sobie sprawe, ze zycie to nie serial i milosc nie zalatwi wszystkich problemow. Ale chyba bardziej- nie chce go skrzywdzic. Zasługuje na normalne, spokojne, proste zycie, o którym ja kiedyś marzylam. Naprawde, mysle, ze nie mozna niszczyc takich ludzi. Tak, jak piszesz, Kejt38, krok nalezy do mnie, po prostu musze to zrobić. Jakos. Bardzo mi z tym ciezko. Bardzo. Boje sie, jak sobie dam z tym rade. Boje sie, ze nigdy juz nie bede ta sama osoba. Boje sie ciezkiego powrotu do kraju w ktorym sa moje dzieci, boje sie, ze sie nie pozbieram. Wielu rzeczy sie boje. Nie chce, po prostu nie chce sie z nim rozstawac. Naprawde nikomu nie zycze znalesc sie w takim wirze. To nie jest szczescie, naprawde nie jest.

16 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2016-02-05 11:29:21)

Odp: Co jest dobre, co jest złe
kotbehemot napisał/a:

Tak Cyngli jesteś na pewno bardzo doświadczona życiowo i wychowałaś gromadkę dzieci. A jak wiadomo dla  dzieci nie ma nic lepszego niż dorastanie w rodzinie, w której ojciec znęca się nad żoną fizycznie i psychicznie. To doskonały kapitał na przyszłe życie i wspaniały wzorzec.

Na pewno lepszym rozwiązaniem jest pozostawienie dzieci pod opieką agresora i danie dyla za granicę z kochankiem. Mój wcześniejszy komentarz na ten temat był IRONIĄ.

Wychowuję syna i jestem bardziej doświadczona życiowo od niejednej 40-latki.
Nie podważaj czyjegoś doświadczenia, bo możesz się na tym przejechać - nawet nie wiesz, jak bardzo.

--------

Nikt nie każe Autorce zostać z mężem, ani tym bardziej porzucać dzieci. Mogła już dawno zabrać dzieci i odejść, ale najwyraźniej nie było tak źle, skoro dopiero pod wpływem kochanka postanowiła zmienić swoje życie. Dla mnie kobieta, która opuszcza swoje dzieci nie zasługuje na ŻADEN szacunek.

IzaB, sorry, ale mnie nie przekonuje to, co piszesz. NIC nie usprawiedliwia porzucenia dzieci.

17

Odp: Co jest dobre, co jest złe

A skoro mąż był agresywny, to która matka zostawia dzieci narażając je na bicie przez ojca, zwłaszcza sfrustrowanego odejściem matki...?
Jesteś pewna że są bezpieczne?

Pytanie nie tylko do nieszczęśliwej Autorki ale i do broniących takiego postępowania.

18

Odp: Co jest dobre, co jest złe

IzaB, a jak dzieci w tej sytuacji? Czy chcą być z Tobą, czy są na tyle duże, ze same chcą mieć wpływ na to gdzie zostać?

19

Odp: Co jest dobre, co jest złe

Jestem juz po calym trybie postepowania dla kobiet ktore doznaja przemocy, probowalam. Po pierwsze, nigdy nie pisalam ze maz mnie bil, katowal, nie. Byly to subtelniejsze wyraze jesgo dezaprobaty, ze tak powiem, i owszem dochodzilo niejednokrotnie do rękoczynów, lecz byly to pojedyncze reakcje, potem natychmiast tego zalowal. Kiedys powiedzialam o tym mediatorowi, psychologowi, ktory prowadzil sprawe pojednawcza, powtorzyl to przy moim mezu, chyba nie musze mowic co sie dzialo po tym wszystkim. Jedyna rade jaka dostałam to, żeby wzywać policje gdy dochodzi do rękoczynów. Nigdy sie na to nie odwazylam. Moj maz nigdy nie uderzyl zadnego z naszych dzieci, nigdy tez nie podwazalam jego, jako ojca. Ja nadal jestem zaangazowana w zycie calej trojki w paru sferach, nie ma mnie jednak tam, nie ma mnie jak wstaja rano, nie robie im sniadania do szkoly, nie czytamy ksiazek, nie spedzamy ze soba czasu. Moze nie wyrazilam sie jasno, mamy ze soba kontakt, choc ograniczony, rozmawiamy, jezdze tam, zeby ich odwiedzac, chociaz te dni swoja droga sa gehenna. Moje zycie z dziecmi nigdy mi nie ciazylo, nie daze do wygody, musialabym w takim wypadku wyprowadzic sie jak najstarsze mialo 2,5 roku (dzieci rodzily sie rokrocznie). Niejedna mama przyzna ze nie bywa lekko. Gdy wystepowalam o separacje, potem rozwod, do glowy mi nawet nie przyszlo, ze dzieci nie zostana ze mna, bylam przekonana, ze to naturalne i nie spodziewalam sie dzial, ktore maz mi wytoczyl. Myslicie, ze wszystko da sie zalatwic prawnie, przez urzedy? Powiedziec prawde? Tez tak myslalam. On mnie zniszczyl, w kazdym dostepnym dla niego obszarze mojego zycia. tak jak ja, zawsze kalkulowalam, myslalam, czy to dobre dla niego, dla nas wszystkich, tak on nie zawahal sie nawet przez sekunde. Nie spodziewal sie tylko ze wyjade, odejde po prostu. Mialo byc inaczej. Niewazne, nie osadzam go tez, myslal, ze wrócę, dzialal pod wplywem emocji, stalo sie.
Nikogo nie chce przekonywac, ze tak jest ok. Nie jest. Nie polecam. Jakbym mogla cofnac czas to chyba nie chcialabym poznawac Kogos blizej. Nie chcialabym wiedziec, ze mozna tak. strasznie to pogmatwane. Nie wiem naprawde jak sobie dac rade, jak sie podniesc, zapomniec o Kims, wrocic do dzieci, funkcjonowac jak nalezy. A moze moja skomplikowana psychika sama przyniesie mi rozwiazanie, zeby nie oszalec, jakis mechanizm obronny, zeby jakos przetrwac.
JuliaKaa, dzieci nie sa na tyle duze, zeby zadecydowac. Chyba mysla, ze jakos to sie pouklada, moze jednak wrocimy do siebie. Niby duzo widzialy, wiedza rozumieja, ale to nie takie proste. Ta sytuacje traktuja jako przejsciowa. Bardzo sie ciesze, ze sa sami dla siebie cala trojka wielkim wsparciem.

20

Odp: Co jest dobre, co jest złe

Nie wiem co mąż musiał mieć na Ciebie, że dzieci zostały przy nim. I nie bardzo też to opisujesz, krążysz wokół tematu - Twój wybór.
Możesz sobie to jak chcesz tłumaczyć ale zostawienie 3 dzieci malutkich dla mnie usprawiedliwienia nie ma. Mogłaś byc przynajmniej obok w tym samym kraju, mieście. Przynajmniej by wiedziały że matka jest obok, tuż obok.
Kiedyś zrozumieją, że matka zabrała dupę w troki i ruszyła za porywem serca.
Jak możesz jeszcze pisać, że trójka malutkich dzieci jest dla siebie wsparciem?!

21 Ostatnio edytowany przez IzaB (2016-02-05 13:38:36)

Odp: Co jest dobre, co jest złe

edziak, nie sa takie malutkie, 14, 13, 12 lat. I sa za soba bardzo, maja siebie, wspieraja sie. Kraze wokol paru tematow, inaczej moglaby tu powstac mala powiesc. Moj maz nie musial miec na mnie duzo, wystarczyla newydolnosc finansowa (pracowalam na 1/2 etatu). Poza tym, nikt nie musial podejmowac decyzji, czy dzieci mieszkaja z nim, czy ze mna. Prawo tam dziala w tym zakresie na podstawie porozumienia stron, umowy ktora podpisuje obydwoje rodzicow. Nam nie udalo sie do tej pory podpisac zadnej z nich, wiec sprawa jest w zawieszeniu, przy rozwodzie w Polsce, opieka moze byc przyznana jednemu z rodzicow, jednak nadal jako rezydenci kraju podlegamy pod jego prawo+ prawo miedzynarodowe. On ma mieszkanie, nie jest ono wspolnoscia, to ja musialam sie wyniesc. Wystarczyly 2 kursy dla osob z przemoca, zeby moj maz zrehabilitowal sie w oczach urzedu, w ktorym odwazylam sie powiedziec prawde, liczac na pomoc. W zwiazku z tym, ze nigdy nie mialam obdukcji, nie wzywalam policji nie ma zadnych dowodow na to, ze cos wiekszego sie dzialo. Owszem sa swiadkowie, ale to nie film, na dobra sprawe, kto mialby ich przesluchiwac? Jesli zapytasz dlaczego nie wzywalam policji, to po pierwsze, dlatego, ze sa dzieci. Dzieci, ktore musialyby patrzec na ojca zakutego w kajdanki i wyprowadzanego z domu, po drugie, jest opieka spoleczna, ktora przy  wszelkich patologiach potarfi dzieci przy takim wezwaniu zabrac na izbe i trzymac do wyjasnienia sprawy. Sprawdzalam, liczylam sie z tym, kalkulowalam.

22

Odp: Co jest dobre, co jest złe
IzaB napisał/a:

jest opieka spoleczna, ktora przy  wszelkich patologiach potarfi dzieci przy takim wezwaniu zabrac na izbe i trzymac do wyjasnienia sprawy.

Już ja widzę, jak zabierają trójkę dzieci z domu, bo tatuś został zatrzymany. Bzdury piszesz.

Zafundowałaś dzieciom traumę nr 1: tyle lat w patologii, przemocy, patrzeniu na Twoje upodlenie. A potem zafundowałaś traumę nr 2: opuściłaś je.
Może rusz głową, zanim zaczniesz im fundować traumę nr 3?

23 Ostatnio edytowany przez IzaB (2016-02-05 14:03:38)

Odp: Co jest dobre, co jest złe

Cyngli, sa tu instytucje, ktore maja uprawnienia do robienia takich rzeczy, ba, moze by zabrali, moze nie, ryzykowalabys? Teraz widzac zaangazowanie takich sluzb w moja sprawe mysle, ze prawdopodobnie nie zrobiliby nic, ale ja dlugo bedac w takim przekonaniu siedzialam cicho. To nie jest tajemnica, poczytaj sobie kiedys o opiece spolecznej w Niemczech, czy slynnym skandynawskim barnevernet zanim nazwiesz to bzdura.
Wiesz, sama tej traumy im nie zafundowałam, i co ja innego tutaj robię jak nie ruszam głową? Bo pochwal nie szukam. Ani usprawiedliwień.

24

Odp: Co jest dobre, co jest złe

Teraz to nawet ja zglupialam - najpierw piszesz, ze dzieci sa za male zeby o sobie decydowac, a teraz sie okazuje, ze sa nastolatkami.
Bredzicz cos o czytaniu ksiazek razem, a tu sie okazuje, ze twoje dzieci niedlugo beda na randki chodzic.

Ogarnij sie kobieto, bo nawet moje zrozumienie dla ciebie sie skonczylo...

25 Ostatnio edytowany przez edziak (2016-02-05 14:02:00)

Odp: Co jest dobre, co jest złe

To może tak:
Ile lat temu opuściłaś dzieci?

Piszesz 7 lat wytrwałaś z nim gdy już było źle. Potem, że gdybyś od razu, jak zaczęło się psuć, miała odejść to najstarsze dziecko miałoby 2,5 roku. Nic się nie klei.

Mąż jest/ nie jest Polakiem?

26 Ostatnio edytowany przez IzaB (2016-02-05 14:22:34)

Odp: Co jest dobre, co jest złe

Napisalam ze 7 lat zylam w przekonaniu ze tak jest ok, z mezem bylam dluzej, byly rozstania powroty, do finanlnego rozstania doszlo duzo pozniej, do Polski wrocilam we wrzesniu zeszlego roku. Bylam z mezem dlugo, jestemy prawie 15 lat po slubie, bo rozwod jeszcze nie jest orzeczony, przed slubem jeszcze 2, jakie to ma tutaj znaczenie?
I nie miałam odejść gdy najstarsze dziecko mialo 2,5 roku, w sumie to 3,5, miało być. Tak dla szczegółów. Tym zdaniem argumentowałam fakt, ze gdybym szukała wygody, bo dzieci mi ciążą, jak ktoś wcześniej napisał, to z wygody zrobiłabym to wtedy, bo z trojka takich maluchów wygód nie generuje.
Tak, jest Polakiem.
Czytanie ksiazek, to byl przyklad. Czasu sppedzania ze soba. Zreszta zanim wyjechalam taki robilismy, czytalismy sobie ksiazki na glos. Sa nastolatkami i sa za male zeby o sobie decydowac. Nie moga jechac gdzie chca, Za nastolatkow decyduja rodzice. Od 16 lat wzwyz dziecko moze powiedziec swoje zdanie w sadzie.

27

Odp: Co jest dobre, co jest złe
IzaB napisał/a:

Napisalam ze 7 lat zylam w przekonaniu ze tak jest ok, z mezem bylam dluzej, byly rozstania powroty, do finanlnego rozstania doszlo duzo pozniej, do Polski wrocilam we wrzesniu zeszlego roku. Bylam z mezem dlugo, jestemy prawie 15 lat po slubie, bo rozwod jeszcze nie jest orzeczony, przed slubem jeszcze 2, jakie to ma tutaj znaczenie?

Ma znaczenie, bo nikt tutaj nie lubi sie wypowiadać w wątku stworzonym dla jaj, a nic sie nie kleiło.

Dla mnie nadal wyjazd z tamtego kraju to błąd. Tym bardziej jesli tyle lat tam żyłaś mogłaś sprawy poukładać, ustabilizować sytuację z pracą itd. Ale to moje zdanie.

28

Odp: Co jest dobre, co jest złe
Cyngli napisał/a:
IzaB napisał/a:

jest opieka spoleczna, ktora przy  wszelkich patologiach potarfi dzieci przy takim wezwaniu zabrac na izbe i trzymac do wyjasnienia sprawy.

Już ja widzę, jak zabierają trójkę dzieci z domu, bo tatuś został zatrzymany. Bzdury piszesz.

Zafundowałaś dzieciom traumę nr 1: tyle lat w patologii, przemocy, patrzeniu na Twoje upodlenie. A potem zafundowałaś traumę nr 2: opuściłaś je.
Może rusz głową, zanim zaczniesz im fundować traumę nr 3?

bzdury to piszesz ty, chyba, ze jestes taka omnipotentna (ironia), ze ogarniasz wszystkie panstwa na swiecie i ich administracje;);)

do Izy- rozumiem , ze obawiasz sie opieki spolecznej, sama mieszkam z dala od Polski i wiem, ze nie wszystko dziala tak jak powinno, czasami ida na skroty. to dobrze, ze chcesz sama rozwiazac swoj problem.

nagonka na ciebie to typowa reakcja matek milosierdzia, to forum przekonalo mnie kompletnie, ze kobieta kobiecie wilkiem. siedza sobie w oklepanych schemacikach i sie madruja na temat ( w sumie) ich wlasnej nieskazitelnosci- ja to nigdy, ja to zawsze etc.

z mojego punktu widzenia nie znajdziesz tutaj wsparcia, szukaj kobiet, ktore przechodza podobne dylematy.

29

Odp: Co jest dobre, co jest złe

IzaB, nikt Ci tu nie da uniwersalnej rady. Stało się jak się stało.

Sama widzisz, ze podjęcie decyzji w jedną czy w drugą stronę kogoś unieszczęśliwi. W Twoich tylko rękach leży los tych osób.

Szale jednak są nierówne, po jednej 3 po drugiej 1 osoba.

Dzieci masz w wieku, w którym Cie bardzo potrzebują, teraz kształtują się ich związki ze światem, "związki " z innymi ludźmi. Matka jest dla dzieci oparciem, od niej się uczą związków emocjonalnych, weź to pod uwagę.

Powrót do rodziny nie musi oznaczać powrotu do męża. Może Twojemu mężowi tak się wydaje ale może kiedy dopiąłby swego i zobaczył, ze emocjonalnie już nigdy do niego nie wrócisz przestanie się upierać choć na to potrzeba czasu.

Warto byłoby stanąć wówczas mocno na własnych nogach, w sensie pracy, mieszkania i zawalczyć o dzieci.

A Twój partner jeśli jest takim człowiekiem jak mówisz to wydaje mi się powinien wytrzymać te zawirowania.

W tym wszystkim dzieciom należy się by wytrwać przy nich, z chwilą sprowadzenia ich na ten świat wzięłaś na siebie to zobowiązanie.

30

Odp: Co jest dobre, co jest złe

A mogłabyś powiedzieć w jakim państwie żylaś?

31

Odp: Co jest dobre, co jest złe

Widzę, że dochodzimy do momentu, w którym porzucenie trójki dzieci dla kochanka jest usprawiedliwiane. Jestem w szoku. I współczuję  braku moralności.

32

Odp: Co jest dobre, co jest złe

Wszystko nie tak jak powinno być , ale jak pięknie gra ze schematami współuzależnienia i DDA. Wpakowałaś się kobieto w małżeństwo bardzo szybko i w patologię. Chyba w domu rodzinnym nie wszystko wyglądało różowo, bo o rodzicach czy rodzeństwie w ogóle nie wspominasz. Prawidłowa rodzina stoi za sobą murem i pomaga sobie, zwłaszcza w takich nieszczęściach. Źle zrobię zakładając, że uciekłaś z jednej patologii w drugą? Chyba dobrze kojarzę, bo nic nie dzieje się bez przyczyny. To co dzieje się z Twoim życiem to następstwa jakiegoś dziadostwa.
Co zrobiłaś dla siebie w sensie wyjścia z tych chorych schematów? Byłaś u psychologa? Jakaś terapia współuzależnienia? Grupa samopomocowa? Chyba nic, bo dalej poruszasz się w tych schematach, choćby Ktoś jest tego świetnym przykładem. Być może masz trochę szczęścia. Najczęściej kobiety uciekając z jednego bagna, pakują się w drugie jeszcze gorsze, w kolejnego psychola.
Porzucenie dzieci, niewiara w skuteczną pomoc i ochronę dla siebie też są spowodowane Twoim współuzależnieniem. Pora coś zrobić w tym kierunku, bo jesteś daleko za swoim mężem. On poszedł na swoją terapię. Jeśli nie jest zaburzony, nie jest psychopatą, to wcale już nie musi być takim potworem jakim go malujesz. Nie neguję jego przeszłego znęcania się, wiem za to jak Twoje widzenie może być pokręcone przez Twoją poszarpaną psychikę. Praca nad sobą powinna dać Ci szansę na normalność, nie wieczne uciekanie.

33

Odp: Co jest dobre, co jest złe
JuliaKaa napisał/a:

Sama widzisz, ze podjęcie decyzji w jedną czy w drugą stronę kogoś unieszczęśliwi. W Twoich tylko rękach leży los tych osób.

Szale jednak są nierówne, po jednej 3 po drugiej 1 osoba.

WTF?! Wy chyba sobie żartujecie, co tu w ogóle porównywać..??

34

Odp: Co jest dobre, co jest złe

Wiem, ze nie ma tu uniwersalnej rady, wiem, ze odpowiedz jest tak naprawdę jedna. W sumie chyba to, ze to wszystko jest w moich rekach, przeraza mnie najbardziej.
Kejt38, chyba myślałam, ze takie kobiety może spotkam na forum smile Nie chce się wplątywać w jakieś dyskusje, debaty.  Mam nadzieje, ze to wszystko jakoś poukładam i siebie poskładam tez.
Wiem jedno, sama nikogo nigdy pochopnie nie osadzę, czasem warto się wsłuchać bardziej, poznać głębiej. Bo życie, ludzie okoliczności potrafią płatać figle a my jesteśmy tylko ludźmi.
Dzieki Wam za wszystkie odpowiedzi i zaangażowanie.

35

Odp: Co jest dobre, co jest złe

Z takim filozoficznym podejściem i czekaniem co los przyniesie to nic dziwnego, że się w takim położeniu znajdujesz. Oprócz sytuacji z pracą ( co można by było jakoś ustabilizować, znaleźć inne wyjście- dlatego spytałam gdzie żyją Twoje dzieci) to mąż może zarzucić, że opuściłaś dzieci+ to że sobie szczęśliwe ( dla ludzi z zewnątrz ) życie ukladasz u boku nowego gacha. To co Ci życie zmalowało to jedno, ale Twoje wybory to drugie.

36

Odp: Co jest dobre, co jest złe

Nie no nie wierze!! Nie ma usprawiedliwienia dla kobiety , która chce , czy nawet planuję porzucić dzieci dla jakiegoś gacha, a wy ją jeszcze wspieracie. Co za dno moralne...

37

Odp: Co jest dobre, co jest złe
IzaB napisał/a:

Wiem, ze nie ma tu uniwersalnej rady, wiem, ze odpowiedz jest tak naprawdę jedna. W sumie chyba to, ze to wszystko jest w moich rekach, przeraza mnie najbardziej.
Kejt38, chyba myślałam, ze takie kobiety może spotkam na forum smile Nie chce się wplątywać w jakieś dyskusje, debaty.  Mam nadzieje, ze to wszystko jakoś poukładam i siebie poskładam tez.
Wiem jedno, sama nikogo nigdy pochopnie nie osadzę, czasem warto się wsłuchać bardziej, poznać głębiej. Bo życie, ludzie okoliczności potrafią płatać figle a my jesteśmy tylko ludźmi.
Dzieki Wam za wszystkie odpowiedzi i zaangażowanie.

Miałaś naście lat na to by coś z własnym życiem zrobić.
Najłatwiej usprawiedliwiać głupie wybory wydumanymi frazami jak mi to ciężko a okoliczności potrafią płatać figle.
Nie to nie okoliczności. Tylko Ty i Twoje wybory.
Zostawiłaś dzieci dla kochanka i tyle w temacie.

38

Odp: Co jest dobre, co jest złe

Dno moralne, a nie kobieta:)

39

Odp: Co jest dobre, co jest złe

Dno moralne, a nie kobieta:)

40 Ostatnio edytowany przez majkaszpilka (2016-02-05 17:32:05)

Odp: Co jest dobre, co jest złe

Tak.
Dylemat ogromny.
A może mąż powinien rozłożyć "Czerwony Dywan" i powiedzieć idź z Bogiem? Bądź sobie szczęśliwa?

Nie wiem też dlaczego,ludzie dorośli uważają,że dopóki dzieci są malutkie,to "cierpią bardziej",niż nastolatkowie?
Nie wspomnę o okolicznościach i kolejności podejmowanych decyzji.

41 Ostatnio edytowany przez IzaB (2016-02-05 17:30:10)

Odp: Co jest dobre, co jest złe

Costam napisalam ale chyba dam sobie juz spokoj. apologises, nie jestes bez racji, duzo w tym prawdy.

42

Odp: Co jest dobre, co jest złe

IzaB
Mąż jest przemocowem, toksycznym złym człowiekiem.
Ty znalazłaś ukojenie, zachete do odejscia od męża w kochanku.
Ty już uwolniłaś sie od toksyka, od przemocowca.

Jednak dzieci dalej z nim są.....


Jak to jest,
nie obawiasz się o dzieci kiedy są z nim ?

Był przemocowcem tylko w stosunku do Ciebie ?

43

Odp: Co jest dobre, co jest złe

Iza...
Dzieci bardzo dużo przeszły, więc proponuję skupić się na nich,  bo o ile Ty masz prawo wyboru odkąd dorosłaś,  one wciąż muszą żyć tak jak Ty zdecydujesz. Nie mają wyjścia.

Rozumiem,  że trzeba myśleć również o sobie,  ale nie w wypadku, kiedy ma się dzieci. Zmusiłas je do życia w patologii przez tyle lat, teraz chcesz dołożyć wszelkich starań, aby koszmar wciąż trwał.

Wspominałaś,  że w miłości jesteś dywanikiem. Być może teraz dla nowego chcesz podświadomie zostawić dzieci, bo wg Ciebie on by tak wolał.

Nie mam dzieci, ale... w życiu nie zostawiłabym ich nawet, gdybym miała żyć z samym księciem Walii.  On taki cudowny jest?  Żartujesz sobie, prawda? Mąż też był wspaniały. Rada dla Ciebie. Przestań idealizować mężczyzn. Nie wiesz jaki byłby po latach wspólnego życia, tym bardziej,  że masz pewnie tendencję do przyciągania patologicznych osobowości z tego względu, że pozwalałas na patologię tyle lat, czyli w głowie masz coś do przepracowania tj. poczucie wartości, wyznaczanie granic,  odróżnianie dobra od zła.

Twoje dzieci mogą sprawiać wrażenie silnych, wspierających się, przyjmujących wszystko na 'klatę'. Tak jest,  ale do czasu. Gdy wyłączy się pewnego dnia syndrom walki, problemy psychiczne walną ze zwielokrotnioną siłą w postaci nerwicy, depresji, lęków i wielu innych problemów.

Zaznaczam,  że to są tylko moje przypuszczenia. Nic co tu napisałam,  nie uznaję za pewnik, aby Cię  nie skrzywdzić niesprawiedliwym osądem. Chciałbym dać  Ci możliwość wzięcia pod uwagę tego scenariusza i działania pod tym kątem.

44

Odp: Co jest dobre, co jest złe

bela4444 sto procent prawdy:)

45

Odp: Co jest dobre, co jest złe

Zaluje ze tak pozno zauwazylam ten watek. Znam kobiete, ktore przechodzila przez cos takiego. Udalo jej sie to wszystko to wyprostowac, wiec nie drecz sie bardzo, po prostu dzialaj. Nie daj sie zwiesc tej bezczynnosci. Po pierwsze musisz uwierzyc ze sie da. Dasz rade. Mam wrazenie, ze decyzje juz podjelas, moja rada- nie tkwij dlugo w tej matni, bo zwariujesz. Teraz krzywdzisz wszystkich i dreczysz sama siebie. Jak chcesz, to napisz na priv o ile jest tu jakis, nie jestem obyta, moge Cie skontaktowac z ta kobieta. To bliska mi osoba. Duzo przeszla, duzo rozumie.

46

Odp: Co jest dobre, co jest złe

Autorko twoje dzieci już same mogą decydować z kim chcą być. Dlatego uszanuj ich decyzję, nie rozdzielaj dzieci tylko ze względu na siebie i swoją wygodę. Skoro dzieci chą mieszkac z ojcem bo są z nim szczęśliwe, maja tu dom, rodzinę, kolegów to zadaj sobie pytanie- po co chcesz je zabrać do obcego kraju, domu, obcych im ludzi. Jak ty bys się czuła będąc na ich miejscu... Jeżeli dzieci chcą zostać z ojcem, to co ci to przeszkadza, przecież możesz z nimi rozmawiać na skaypie, zabierać na wakacje, swieta...

pomyśl też czy jesteś pewna na 100% jak tobie ułoży się życie z ktosiem, czy na co dzień zaakceptowałby twoje dzieci w swoim domu...
już wcześniej, w małżeństwie przekonałas się ze deklaracja miłości ze strony meża była niewiele warta i teraz też może być podobnie... A maż chociaż przemocowiec, dran, tez może być dobrym ojcem.

47

Odp: Co jest dobre, co jest złe
majkaszpilka napisał/a:

Nie wspomnę o okolicznościach i kolejności podejmowanych decyzji.

Wspomnij. Bo nie rozumiem.

madziarekeh, bardzo chetnie skorzystam, dziekuje.

48

Odp: Co jest dobre, co jest złe

Chociażby tych,o których wspomniałaś w swoich wypowiedziach.

49

Odp: Co jest dobre, co jest złe

napisalam Ci wiadomosc na maila. Nie wiem czy sie wdawaj tu w dysputy. Niektórzy płytko interpretują to co przedstawilas. Zaswedzialo? bzdury piszesz? dno moralne?
Co z Wami

50

Odp: Co jest dobre, co jest złe
IzaB napisał/a:
majkaszpilka napisał/a:

Nie wspomnę o okolicznościach i kolejności podejmowanych decyzji.

Wspomnij. Bo nie rozumiem.

IzaB,
kolejnośc podejmowanych decyzji, tak by innych nie skrzydzić (lub jak najmniej) i samemu wyjśc z twarzą to :
1 zwiazek sie wali to : naprawiam, naprawiam, naprawiam,
kiedy widzę ze nic to naprawianie nie da, to :
2 zostawiam, odchodzę, zamykam wszystkie sprawy starego związku,
3 tworzę nowy związek.

chyba nic w tym nowego......

51 Ostatnio edytowany przez apologises (2016-02-05 18:35:17)

Odp: Co jest dobre, co jest złe

Więc dobrze zgadłem, Twoje wybory i sposób myślenia to wynik alkoholizmu lub/i przemocy w domu rodzinnym. Masz sporo do przepracowania sama ze sobą. Bez tego nie zobaczysz co źle robisz teraz. Nie mnie stawiać jakieś diagnozy , ale najbliżej Ci do DDA. Poznaj ten termin, poczytaj. Na necie pełno informacji, są fora tematyczne i polskie grupy w różnych miejscach europy.
Kup książkę Pia Mellody "toksyczna miłość" . Odnajdziesz w niej wiele z siebie. Terapia pozwoli Ci ogarnąć swoje życie i pogodzić z tym co przeszłaś.
Jest tak, że ofiary przemocy czy innych patologii nie radzą sobie i przyjmują zachowania obronne. Po czasie same tymi zachowaniami robią krzywdę innym. Ten schemat dotyczy na równi Twojego męża jak i Ciebie. Zostawiając dzieci u ich ojca czy bezpardonowo wyrywając je spod jego opieki robicie im krzywdę oboje. Tu nie ma dobrych rozwiązań. Powstaje wtedy poczucie odrzucenia, bardzo ciężki temat i mający poważne skutki.
Tak jak Ty masz poczucie żalu i krzywdy wobec męża tak i on jako osoba zdradzona ma te same odczucia. Ani Tobie, ani jemu łatwo nie jest.

52

Odp: Co jest dobre, co jest złe
apologises napisał/a:

Tak jak Ty masz poczucie żalu i krzywdy wobec męża tak i on jako osoba zdradzona ma te same odczucia. Ani Tobie, ani jemu łatwo nie jest.

W tym przypadku dochodzi do pokoleniowego przekazywania cech podobnych do DDA dzieciom.
Tym razem jako DDRR.
Poczucie porzucenia, odrzucenia na rzecz kochanka.
Nie rozumieją Twoich problemów.
A Twojego kochanka postrzegają jako rywala który zabrał im miłość matki.

W dorosłym życiu objawia się to na przerozny sposób, m.in. Poprzez kłopoty z osobowością, nawiązywaniem relacji z innymi ludźmi.

53

Odp: Co jest dobre, co jest złe
madziarekeh napisał/a:

napisalam Ci wiadomosc na maila. Nie wiem czy sie wdawaj tu w dysputy. Niektórzy płytko interpretują to co przedstawilas. Zaswedzialo? bzdury piszesz? dno moralne?
Co z Wami

Co jest z NAMI?

Uważasz, że to jest NORMALNA, ZDROWA i GODNA POCHWAŁY postawa - opuszczenie dzieci i ucieczka z kochankiem?

To ja się pytam, co jest z tymi osobami, które uważają, że to nic takiego... Gdzie są Wasze wartości, odpowiedzialność za własne potomstwo, moralność, uczucia?
Mnie by serce pękło, gdyby mi taka myśl w ogóle przyszła do głowy... Królewicz na białym koniu czy ósmy cud świata, to dalej TYLKO facet, a obok trójka własnych dzieci, które kochają bezinteresownie...!

54

Odp: Co jest dobre, co jest złe
Cyngli napisał/a:

Uważasz, że to jest NORMALNA, ZDROWA i GODNA POCHWAŁY postawa - opuszczenie dzieci i ucieczka z kochankiem?

To ja się pytam, co jest z tymi osobami, które uważają, że to nic takiego... Gdzie są Wasze wartości, odpowiedzialność za własne potomstwo, moralność, uczucia?
Mnie by serce pękło, gdyby mi taka myśl w ogóle przyszła do głowy... Królewicz na białym koniu czy ósmy cud świata, to dalej TYLKO facet, a obok trójka własnych dzieci, które kochają bezinteresownie...!

Ani zdrowa ani normalna, ale wyrażajmy się chociaż wink Teksty np. o "swedzeniu" sa zbedne.
Nie uwazam ze to nic takiego, ona chyba zreszta tez, bez jej problemow i rozterek nie byloby tego watku. Nie wiem osobiscie jak to jest, nigdy mnie tak nic nie przytloczylo, ale autorka wydaje mi sie po prostu bardzo slaba.
Swoja droga, ciekawa jestem czy tak samo by sie niektorzy oburzali gdyby to byl facet. Od groma ich zostawia dzieci, zony, wyjezdza, dzieci bierze na swieta i ferie, rozmawiaja na skype, placa alimenty i ukladaja sobie zycie z innymi osobami, czy kogos to oburza?

55

Odp: Co jest dobre, co jest złe
madziarekeh napisał/a:

Swoja droga, ciekawa jestem czy tak samo by sie niektorzy oburzali gdyby to byl facet. Od groma ich zostawia dzieci, zony, wyjezdza, dzieci bierze na swieta i ferie, rozmawiaja na skype, placa alimenty i ukladaja sobie zycie z innymi osobami, czy kogos to oburza?

Jak jesteś ciekawa to siądź i poczytaj kilka takich wątków gdzie to samo zrobił facet..
Zadziwiające jest to że właśnie takie zachowanie kobiety jest usprawiedliwiane!
Bo słaba, bo zagubiona... hmm aż dziwne że za kochankiem drogę odnalazła...
Na porządkowanie życia miała NAŚCIE LAT powtarzam. Wolała wyjście łatwiejsze DLA SIEBIE.

56

Odp: Co jest dobre, co jest złe
edziak napisał/a:
madziarekeh napisał/a:

Swoja droga, ciekawa jestem czy tak samo by sie niektorzy oburzali gdyby to byl facet. Od groma ich zostawia dzieci, zony, wyjezdza, dzieci bierze na swieta i ferie, rozmawiaja na skype, placa alimenty i ukladaja sobie zycie z innymi osobami, czy kogos to oburza?

Jak jesteś ciekawa to siądź i poczytaj kilka takich wątków gdzie to samo zrobił facet..
Zadziwiające jest to że właśnie takie zachowanie kobiety jest usprawiedliwiane!
Bo słaba, bo zagubiona... hmm aż dziwne że za kochankiem drogę odnalazła...
Na porządkowanie życia miała NAŚCIE LAT powtarzam. Wolała wyjście łatwiejsze DLA SIEBIE.

Tacy panowie też tutaj są.

57

Odp: Co jest dobre, co jest złe
madziarekeh napisał/a:

Swoja droga, ciekawa jestem czy tak samo by sie niektorzy oburzali gdyby to byl facet. Od groma ich zostawia dzieci, zony, wyjezdza, dzieci bierze na swieta i ferie, rozmawiaja na skype, placa alimenty i ukladaja sobie zycie z innymi osobami, czy kogos to oburza?

Jest na forum x takich wątków i jakoś nikt się nad takimi Panami nie lituje.

58

Odp: Co jest dobre, co jest złe
madziarekeh napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Uważasz, że to jest NORMALNA, ZDROWA i GODNA POCHWAŁY postawa - opuszczenie dzieci i ucieczka z kochankiem?

To ja się pytam, co jest z tymi osobami, które uważają, że to nic takiego... Gdzie są Wasze wartości, odpowiedzialność za własne potomstwo, moralność, uczucia?
Mnie by serce pękło, gdyby mi taka myśl w ogóle przyszła do głowy... Królewicz na białym koniu czy ósmy cud świata, to dalej TYLKO facet, a obok trójka własnych dzieci, które kochają bezinteresownie...!

Ani zdrowa ani normalna, ale wyrażajmy się chociaż wink Teksty np. o "swedzeniu" sa zbedne.
Nie uwazam ze to nic takiego, ona chyba zreszta tez, bez jej problemow i rozterek nie byloby tego watku. Nie wiem osobiscie jak to jest, nigdy mnie tak nic nie przytloczylo, ale autorka wydaje mi sie po prostu bardzo slaba.
Swoja droga, ciekawa jestem czy tak samo by sie niektorzy oburzali gdyby to byl facet. Od groma ich zostawia dzieci, zony, wyjezdza, dzieci bierze na swieta i ferie, rozmawiaja na skype, placa alimenty i ukladaja sobie zycie z innymi osobami, czy kogos to oburza?

Żaden facet nie dostał tutaj rozgrzeszenia w podobnej sytuacji.

Nie widzę potrzeby żeby kobiety rozgrzeszać.

A nawet, gdyby któremuś facetowi się upiekło.
To co ?
Mamy się upadlać do tego samego poziomu ?

59

Odp: Co jest dobre, co jest złe

No ok, ja jednak daleka jestem od tak skrajnych poglądów, ojców takich tez nie krytykuje, powiem więcej sama mam takiego tongue Mimo to, porzucona się nie czuje i nie czułam.
Autorce życzę siły  do działania przede wszystkim. I wiary, ze da rade. I się pozbierać i stanąć na nogi i być opoka dla dzieci, bo ich wychowanie to najważniejsza misja.

60

Odp: Co jest dobre, co jest złe

Kwestia podejścia. Dopóki kobieca miłość do dzieci ,potrzeba ich opieki nad dziećmi będzie społecznie wyżej stawiania nad miłością ojcowską przez społeczeństwo itp i nie będzie się równało przewinień, grzeszków, poważnych działań to ocena kobiet i mężczyzn wciąż będzie nierówna. Zdrada, przemoc, alkoholizm i inne zawsze będą złem. Nieważne w jakim wydaniu płci.
Jest trójka dzieci i dwoje zdrowo "porąbanych" dorosłych. Obydwoje mają swoje za uszami. Jakoś widzę, że ich problemy wynikają ze wzorców wyniesionych z domów rodzinnych, prawdopodobnie obydwoje mieli nieciekawe dzieciństwo i zostali tym naznaczeni. Są ofiarami, ale nie zwalnia ich to z obowiązku zrobienia porządku ze swoją psychiką.
Czy jest to tak nie do pogodzenia, że tutaj właśnie mężczyzna ten porządek podjął, wychowuje dzieci jak umie najlepiej, legalnie i uczciwie ma prawa wychowawcze, pozwala mimo swoich doświadczeń zdrady na kontakt matki z dziećmi? Na ile uczciwe byłoby danie dzieci matce, gdy jedynym krokiem jaki podjęła było pójście w romans? Które z nich bardziej prawidłowo widzi rzeczywistość?
Jedni popełniają mniejsze przewinienia, drudzy większe. Czy wyznacznikiem ich wartości jako rodziców nie powinno być jakie postępy robią ?

61

Odp: Co jest dobre, co jest złe

Nie chcę umniejszać roli ojców w wychowywaniu dzieci, ale to jednak matka jest NUMBER ONE.

62

Odp: Co jest dobre, co jest złe

Zawsze i bez wyjątków?

63

Odp: Co jest dobre, co jest złe
apologises napisał/a:

Zawsze i bez wyjątków?

Oczywiście, że nie zawsze big_smile
Vide autorka wątku.

64

Odp: Co jest dobre, co jest złe

Ja uważam iż dyskryminujecie tą osobę ze względu na płeć ma prawo porzucić dzieci jest wolnym człowiekiem tak jak ojciec. jeżeli nie wyżywa się nad dziećmi (psychicznie, fizycznie) to jej sprawa w innym wypadku dzieci pójdą do ośrodka. Może przecież płacić alimenty jemu,będzie to zgodnie z prawem smile

65

Odp: Co jest dobre, co jest złe

IzaB, a co ma do powiedzenia Twój Ktoś w tym temacie ? Bo zakładam, że o dzieciach wie.

Posty [ 1 do 65 z 137 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Co jest dobre, co jest złe

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026