Proszę, wyjaśnijcie mi zachowanie faceta,
bo mój maly móżdżek już nie umie się z tym wszytskim uporać sam.
W naszym związku zaczęło dziać się bardzo źle. Zaczęłam się wahać czy to jest miłość itp.,
aż w końcu z mojej strony wyszła propozycja zakończenia tego, bo nie umiem kochać nie na 100%. Po długich rozmowach stwierdziliśmy, że obydwoje potrzebujemy przerwy od siebie.
No i tak się stało. Spotykaliśmy się przez jakiś czas, ale jako przyjaciele. Chociaż jak wiadomo,
było to nienaturalne, sztuczne i beznadziejne, a On zachowywał się jakbym Mu ojca gitarą zabiła.
Traktował mnie jak powietrze i obcą dla siebie osobę.
Jednak przyszedl Sylwester, mamy wspólnych znajomych, poszliśmy razem na imprezę.
Chłop się spił i poszliśmy się przejść po czym wyznał mi, że nie może beze mnie żyć i chciał,
żebym go pocałowała. Nie dałam się jdnak złamac, bo jescze wszytskiego nie przemyślałam
i nie byłam pewna czy chcę wrócić czy nie. Po dość długim czasie przekonywania go,
żeby mnie puścił, wróciliśmy na imprezę.
Za moment tańczyliśmy ze wszystkimi i zauważyłam, że koło niego kręci się jakaś dziewczyna, kręci tyłkiem i się owija, a on perfidnie patrzy się na mnie i wcale nie ma nic przeciwko.
Po jakimś czasie szmactwo sobie poszło. Jednak później, gdy szłam do łazienki, zauważyłam,
że On poszedł po nią do innej sali i za rączkę prowadzi ją do tańca, po czym znów daje się wokół siebie owijać, przylepiać i kręcić zadem. Bardzo pięknym tak na marginesie ![]()
No i ja nie wytrzymałam i w pewnym momencie razem z koleżanką stałysmy obok nich
i przedrzeźniałyśmy ich kopulacyjne tańczenie, po czym dziewczyna niemal się popłakała i wyszła. A on poszedl ją pocieszać. Moze moje zachowanie też było chamskie, ale przez te dziewczę płakaly 4 dziewczyny na tej imprezie i po tym zdarzeniu, tak naprawdę wszyscy niemalże bili nam brawo.
W pewnym momencie stwierdziłam, że bez sensu jest siedzieć na tej imprezei, ubrałam się
i wyszlam. Niestety natknęłam się na ryczące szmactwo
i pocieszającego ją mojego durnego faceta.
Jednak, gdy zobaczył mnie idącą, zostawił ją załzawioną na środku rynku i pobiegł za mną.
Wyjaśniał, że on tylko chciał mnie sprowokować i wzbudzić zazdrosć....
Jednak czy jeśli naprawdę by mu na mnie zależało, zrobiłby coś takiego?
// Potrzebuję obiektywnego spojrzenia.
A wiecie co jest najgorsze? Że chyba Mu się udało i cały czas się wahałam,
a teraz rozpaczam jak głupia i nie mogę przeżyć, że mógł zrobić coś takiego.
Dodam jescze, że to było zupełnie nie w jego stylu. Przed wyjściem z domu,
mama ostrzegała mnie, żebym go pilnowała, bo pewnie będzie chciał wzbudzić moją zazdrość.
Na co ja odrzekłam: "Dałabym sobie brwi ogolić, że on nie zrobi czegoś takiego.
Bardziej boję się już, że ja zrobię coś głupiego, jak się napiję."
A tu kuku.