Zawsze miałam problem z paznokciami, nigdy nie obgryzałam (ble), ale niezależnie od tego czy moja dieta była dobra czy zła to zawsze łamały mi się paznokcie (szczególnie kciuki po bokach). Włosy mam długie, gęste i grube, a paznokcie liche... coś za coś. ![]()
Koleżanka powiedziała, że może źle piłuję, zbyt na prosto i przez to się haczą.
Pomyślałam, dość ukrywania palców, dość siedzenia w autobusie z rękoma w pięść, idę zrobić paznokcie!
Zrobiłam tipsy. Powiecie, że niszczą paznokcie blabla, ale moje naturalne paznokcie, przez to, że były "ochronione" i usztywnione przez tips odrosły takie długie, jakie nigdy jeszcze nie były.
Ale piszę w sumie nie na temat.
Zrobiłam te tipsy u dziewczyny, która się uczy. Dużo się o tym wcześniej naczytałam. Ponoć takie tipsy trzymają się ok. 3 tygodnie (mnie by wkurzały odrosty). A mój pierwszy tips odpadł mi po niecałych dwóch tygodniach. Jako, że nie do końca podobał mi się kształt i długość pierwszych to poszłam do innej uczącej się dziewczyny na poprawkę. Spiłowała mi, dwa, które odpadły (jeden podczas piłowania) zrobiła od nowa, a resztę skróciła i zażelowała itd. I te pazury wydawały mi się piękne.
Naturalne.
Jednak...
Pierwsze były robione przed świętami, dużo robiłam w pracy nimi, w domu sprzątanie, gotowanie, odpadł mi ten pierwszy przy szorowaniu wanny (w rękawiczkach).
A pierwszy tips z tych nowych wytrzymał ledwo ponad tydzień. A nie robiłam nic takiego. Mam teraz wolne, siedzę w domu, lenię się.
Pewnego ranka budzę się ja, a tips obok głowy. Hmmm... No i patrzę, że drugi (ten nowo doklejony) odpada.
CZY TO NORMALNE?
Naumiałam się odpiłowywać je i ściągać sama (zobaczymy jak pójdzie prawa ręka). I tak myślę - nigdy więcej tipsów, hybryd itd. Czy może problemem jest to, że nie poszłam do normalnego salonu?
Jakie są Wasze przygody ze sztucznymi pazurami?
![]()