Chodzi o to, że przyjaciółka mojego chłopaka wprowadza się do niego na 2 tygodnie wraz ze swoim obecnym chłopakiem, który jest marynarzem i często go nie ma w domu. Wprowadza się, ponieważ ma jakieś problemy z mieszkaniem. Jak się powinnam zachować? Nie podoba mi się to, że utrzymują kontakt telefoniczny poza moimi plecami i dowiedziałam się o tej sprawie z 'przeprowadzką', dopiero wtedy gdy połowę jej rzeczy przywiozła. Spytałam się go dlaczego, tak późno mi to powiedział- on tłumaczył się, że bał się mojej reakcji. Jak mam reagować?
Podobne tematy
2 2016-01-06 12:22:55 Ostatnio edytowany przez kareninka (2016-01-06 12:27:32)
Ostro. A Ty z nim mieszkasz czy mieszkacie osobno?
Pewnie osobno, skoro dowiedziałaś się, że połowę rzeczy już ma u niego.
Dobrze by było, jakbyś też u niego mieszkała, żeby ich pilnować. Wgl co to za zachowanie z jego strony?! No dobra, trochę go rozumiem, bo jak ja miałam wyjśc na piwo z byłym, to też bałam się powiedzieć, ale w końcu powiedziałam i to przed czasem, a nie w trakcie spotkania! Opieprzyłabym go za brak zaufania i jeśli nie mieszkacie razem zaczęłabym u niego bywac znacznie cześciej, zwłaszcza w nocy. Niech kolezanka wie, że on jest Twój i nie liczy na romanse. Może nie liczy, ale lepiej być ostroznym. I zakumpluj sie z tą laską, bo jako Twoja psiapsióła jest mniej atrakcyjna dla Twojego faceta, a poza tym będziesz mogła jej przypominać o tym, ze ona też ma faceta.
Jak masz reagować? Bez histerii.
Jeśli dobrze rozumiem, do mieszkania twojego chłopaka wprowadza się koleżanka ze swoim chłopakiem, tak? To ja tu powodów do szczególnej paniki nie widzę. Laska ma faceta i ten facet będzie z nią mieszkał - potencjał na jakieś skoki w bok jest minimalny. Jeśli ty w czymś takim dostrzegasz zagrożenie dla swojego związku, to czy w ogóle ufasz swojemu facetowi? Czy też uważasz, że musisz go pilnować zawsze i wszędzie, bo okazja czyni złodzieja?
Inna sprawa, powinien powiedzieć ci wcześniej bez wątpienia. Ale zastanów się, tak szczerze - jak byś zareagowała? Strzeliłabyś focha, zaczęła byś węszyć problemy, wkurzyłabyś się - czy też powiedziałabyś "Ok., dwa tygodnie damy radę. Będę do was zaglądać, żeby wam się w trójkę nie nudziło".
4 2016-01-06 16:43:12 Ostatnio edytowany przez kareninka (2016-01-06 16:44:53)
Jak masz reagować? Bez histerii.
Jeśli dobrze rozumiem, do mieszkania twojego chłopaka wprowadza się koleżanka ze swoim chłopakiem, tak? To ja tu powodów do szczególnej paniki nie widzę. Laska ma faceta i ten facet będzie z nią mieszkał - potencjał na jakieś skoki w bok jest minimalny. Jeśli ty w czymś takim dostrzegasz zagrożenie dla swojego związku, to czy w ogóle ufasz swojemu facetowi? Czy też uważasz, że musisz go pilnować zawsze i wszędzie, bo okazja czyni złodzieja?
Inna sprawa, powinien powiedzieć ci wcześniej bez wątpienia. Ale zastanów się, tak szczerze - jak byś zareagowała? Strzeliłabyś focha, zaczęła byś węszyć problemy, wkurzyłabyś się - czy też powiedziałabyś "Ok., dwa tygodnie damy radę. Będę do was zaglądać, żeby wam się w trójkę nie nudziło".
A ja tam popieram autorkę i widzę sens w jej zamartwianiu się. Przecież ona ma prawo mu zabronić tego, by tamta się wprowadzała do JEJ FACETA. A facet dał ciała, bo postawił ją przed faktem dokonanym, a raczej ona go nakryła na tajemnicy. Nie śmierdzi Ci to? Ludzie jak ze sb mieszkają mogą albo się znienawidzić, albo wręcz przeciwnie. On ją będzie może przypadkiem (może nie) widywał w samym ręczniku, już samo to działa na wyobraźnię. A chłopa intruzki ponoć często nie ma, bo jest marynarzem...
Oni się mogą do siebie zbliżyć nawet mimowolnie. Usiądą sb pewnego wieczoru przy piwie, ona poskarży się na swojego faceta, on na swoją dziewczynę, a finał będzie taki, ze zaczną do sb robić co najmniej maślane oczy. Podobnie zaczęła się historia mojego byłego i Lafiryndy, która mi go odbiła.
Ja bym nie była taka spokojna. Trzeba ufać partnerowi, ale nie bezgranicznie, zwłaszcza jeśli przed chwilą już się przyłapało go na kłamstwie.
Znasz tą jego przyjaciółkę? Jak długo oni się znają? Czy w czasie tych dwóch tygodni jej chłopak będzie w domu czy na wyjeździe?
Jak najbardziej masz prawo wkurzyć się, że nie powiedział Ci o sytuacji wcześniej. Tak się po prostu nie robi, w szczególności, że miał świadomość, że raczej nie będziesz zachwycona. Co on myślał, że przez dwa tygodnie nic się nie wyda?
Najlepiej zaproponuj, że też przeniesiesz się do niego na dwa tygodnie albo bądź u niego częstym gościem. Poznaj tą dziewczynę i sprawdź jakie ma zamiary i jak się zachowuje w stosunku do swojego i twojego chłopaka. Tylko nie nastawiaj się na nią od razu negatywnie. Może laska jest spoko i twojego faceta traktuje tylko jak przyjaciela.
No trochę dziwne, że wcześniej Ci o tej sprawie nie powiedział.
Może jesteś zazdrośnicą i faktycznie stresował się Twoją reakcją. Co sumą sumaru i tak nie zmienia faktu, że wypadałoby Cię uprzedzić wcześniej.
Masz jakiekolwiek podstawy, aby podejrzewać że między nimi może do czegoś dojść?
Panna Szafranna napisał/a:Jak masz reagować? Bez histerii.
Jeśli dobrze rozumiem, do mieszkania twojego chłopaka wprowadza się koleżanka ze swoim chłopakiem, tak? To ja tu powodów do szczególnej paniki nie widzę. Laska ma faceta i ten facet będzie z nią mieszkał - potencjał na jakieś skoki w bok jest minimalny. Jeśli ty w czymś takim dostrzegasz zagrożenie dla swojego związku, to czy w ogóle ufasz swojemu facetowi? Czy też uważasz, że musisz go pilnować zawsze i wszędzie, bo okazja czyni złodzieja?
Inna sprawa, powinien powiedzieć ci wcześniej bez wątpienia. Ale zastanów się, tak szczerze - jak byś zareagowała? Strzeliłabyś focha, zaczęła byś węszyć problemy, wkurzyłabyś się - czy też powiedziałabyś "Ok., dwa tygodnie damy radę. Będę do was zaglądać, żeby wam się w trójkę nie nudziło".
A ja tam popieram autorkę i widzę sens w jej zamartwianiu się. Przecież ona ma prawo mu zabronić tego, by tamta się wprowadzała do JEJ FACETA. A facet dał ciała, bo postawił ją przed faktem dokonanym, a raczej ona go nakryła na tajemnicy. Nie śmierdzi Ci to? Ludzie jak ze sb mieszkają mogą albo się znienawidzić, albo wręcz przeciwnie. On ją będzie może przypadkiem (może nie) widywał w samym ręczniku, już samo to działa na wyobraźnię. A chłopa intruzki ponoć często nie ma, bo jest marynarzem...
Oni się mogą do siebie zbliżyć nawet mimowolnie. Usiądą sb pewnego wieczoru przy piwie, ona poskarży się na swojego faceta, on na swoją dziewczynę, a finał będzie taki, ze zaczną do sb robić co najmniej maślane oczy. Podobnie zaczęła się historia mojego byłego i Lafiryndy, która mi go odbiła.
Ja bym nie była taka spokojna. Trzeba ufać partnerowi, ale nie bezgranicznie, zwłaszcza jeśli przed chwilą już się przyłapało go na kłamstwie.
Z tym, że powinien powiedzieć wcześniej - w ogóle powinen to z nią przedyskutować a nie stawiać ją przed faktem dokonanym - zgadzam się absolutnie. Rozumiem, że mógł zwlekać, bo się obawiał reakcji, ale mimo wszystko powinien powiedzieć.
Ja po prostu wychodzę z założenia, że pilnowanie faceta na siłę nie ma sensu. Jak się sam pilnować nie będzię, to dziewczyna może stanąć na głowie i nie upilnuje. Będzie chciał, to okazję znajdzie gdziekolwiek, nie musi mieć współlokatorki.
kareninka napisał/a:Panna Szafranna napisał/a:Jak masz reagować? Bez histerii.
Jeśli dobrze rozumiem, do mieszkania twojego chłopaka wprowadza się koleżanka ze swoim chłopakiem, tak? To ja tu powodów do szczególnej paniki nie widzę. Laska ma faceta i ten facet będzie z nią mieszkał - potencjał na jakieś skoki w bok jest minimalny. Jeśli ty w czymś takim dostrzegasz zagrożenie dla swojego związku, to czy w ogóle ufasz swojemu facetowi? Czy też uważasz, że musisz go pilnować zawsze i wszędzie, bo okazja czyni złodzieja?
Inna sprawa, powinien powiedzieć ci wcześniej bez wątpienia. Ale zastanów się, tak szczerze - jak byś zareagowała? Strzeliłabyś focha, zaczęła byś węszyć problemy, wkurzyłabyś się - czy też powiedziałabyś "Ok., dwa tygodnie damy radę. Będę do was zaglądać, żeby wam się w trójkę nie nudziło".
A ja tam popieram autorkę i widzę sens w jej zamartwianiu się. Przecież ona ma prawo mu zabronić tego, by tamta się wprowadzała do JEJ FACETA. A facet dał ciała, bo postawił ją przed faktem dokonanym, a raczej ona go nakryła na tajemnicy. Nie śmierdzi Ci to? Ludzie jak ze sb mieszkają mogą albo się znienawidzić, albo wręcz przeciwnie. On ją będzie może przypadkiem (może nie) widywał w samym ręczniku, już samo to działa na wyobraźnię. A chłopa intruzki ponoć często nie ma, bo jest marynarzem...
Oni się mogą do siebie zbliżyć nawet mimowolnie. Usiądą sb pewnego wieczoru przy piwie, ona poskarży się na swojego faceta, on na swoją dziewczynę, a finał będzie taki, ze zaczną do sb robić co najmniej maślane oczy. Podobnie zaczęła się historia mojego byłego i Lafiryndy, która mi go odbiła.
Ja bym nie była taka spokojna. Trzeba ufać partnerowi, ale nie bezgranicznie, zwłaszcza jeśli przed chwilą już się przyłapało go na kłamstwie.Z tym, że powinien powiedzieć wcześniej - w ogóle powinen to z nią przedyskutować a nie stawiać ją przed faktem dokonanym - zgadzam się absolutnie. Rozumiem, że mógł zwlekać, bo się obawiał reakcji, ale mimo wszystko powinien powiedzieć.
Ja po prostu wychodzę z założenia, że pilnowanie faceta na siłę nie ma sensu. Jak się sam pilnować nie będzię, to dziewczyna może stanąć na głowie i nie upilnuje. Będzie chciał, to okazję znajdzie gdziekolwiek, nie musi mieć współlokatorki.
No też racja. ![]()
9 2016-01-06 19:39:47 Ostatnio edytowany przez josz (2016-01-06 19:48:53)
Jak masz reagować? Bez histerii.
Jeśli dobrze rozumiem, do mieszkania twojego chłopaka wprowadza się koleżanka ze swoim chłopakiem, tak? To ja tu powodów do szczególnej paniki nie widzę. Laska ma faceta i ten facet będzie z nią mieszkał - potencjał na jakieś skoki w bok jest minimalny. Jeśli ty w czymś takim dostrzegasz zagrożenie dla swojego związku, to czy w ogóle ufasz swojemu facetowi? Czy też uważasz, że musisz go pilnować zawsze i wszędzie, bo okazja czyni złodzieja?
Inna sprawa, powinien powiedzieć ci wcześniej bez wątpienia. Ale zastanów się, tak szczerze - jak byś zareagowała? Strzeliłabyś focha, zaczęła byś węszyć problemy, wkurzyłabyś się - czy też powiedziałabyś "Ok., dwa tygodnie damy radę. Będę do was zaglądać, żeby wam się w trójkę nie nudziło".
Pominęłaś jeden istotny fakt, jej chłopak jest marynarzem, a marynarze wypływają w rejsy na minimum 3 m-ce, ale najczęściej rejsy są dłuższe.
Kareninka ma rację, to niezdrowa sytuacja, oni (jej chłopak z przyjaciółką) będą spędzać dużo czasu razem, będą roznegliżowani mijać się w drzwiach od łazienki, wchodzić na siebie w kuchni, będą spędzać razem "samotne" wieczory itd.
Trudno uwierzyć, żeby w jakimś momencie nie doszło między nimi do przekroczenia granic przyjaźni (może i nie, ale na dwoje babka wróżyła).
To duże wyzwanie dla autorki.
Moim zdaniem sam pomysł jest absurdalny, jak i absurdalne są oczekiwania tej dwójki, że angelika.73 bez problemu zaakceptuje tę sytuację.
Jej chłopak zamieszka z inną kobietą. /:
Jego argument, niby logiczny, świadczy jednak o braku wyobraźni i po prostu nieliczeniem się ze zdaniem swojej dziewczyny.
Gdzie tu szacunek?
Nie widzę większego sensu w tym, żeby angelika.73 wprowadzała się teraz do niego, żeby go pilnować, to upokarzające, tak jak upokarzająca dla niej jest decyzja jej chłopaka.
Uważam, że w tej sytuacji angelika.73, powinna postawić wszystko na jedną kartę, dać warunek; albo są razem, a tamta znika z jego mieszkania, albo niech żyją szczęśliwie w trójkącie z marynarzem, ale już beż autorki.
Jego przyjaciółka też nie jest w porządku wobec autorki, właściwie to ona powinna najpierw spytać ją o zdanie w tej kwestii i liczyć się z tym zdaniem.
Ciekawe, co na to wszystko marynarz?
...chyba, że jest to sytuacja tymczasowa. do momentu wypłynięcia w kolejny rejs, tamci znajdą mieszkanie, wię jeśli teraz będą mieszkać w trójkę, to zmienia postać rzeczy.
10 2016-01-06 20:49:12 Ostatnio edytowany przez Panna Szafranna (2016-01-06 20:56:28)
Josz, mam wrażenie, że nie doczytałaś uważnie opisu sytuacji
Chodzi o to, że przyjaciółka mojego chłopaka wprowadza się do niego na 2 tygodnie wraz ze swoim obecnym chłopakiem , który jest marynarzem
Laska wprowadza się ze swoim własnym chłopakiem. Na 2 tygodnie. Czyli w mieszkaniu mają być trzy osoby (chłopak angeliki, laska i chłopak laski), a sytuacja jest bardzo tymczasowa.
Angelika nic nie wspomina o mieszkaniu długoterminowym. O tym, że w mieszkaniu ma przebywać tylko jej chłopak i ta laska. Gdyby do jej chłopaka miała się wprowadzić przyjaciółka na niewiadomo jak długo, a jej facet byłby wtedy w 3miesięcznym rejsie to rozumiałabym obawy. Ale to nie na sytuacja.
Chyba, że ja nie czytam ze zrozumieniem.
W tych okolicznościach ja po prostu nie widzę powodu do paniki i jakichś szczególnych podejrzeń czy pretensji. Trzymanie ręki na pulsie - ok. Nie zdziwiłabym się, gdyby Angelika w tym czasie częściej wpadała do swojego chłopaka, chciała poznać i wybadać tę dziewczynę. Ale rozdmuchiwanie tej sprawy do jakichś niebotycznych rozmiarów jest bez sensu - i w sumie potwierdziłoby reakcję faceta. Nie mówił, bo bał się sceny zazdrości (i słusznie), a nie do końca zasłużył (bo jakiś mały ochrzanik, za załatwianie spraw za plecami swojej dziewczyny to mu się należy).
Panna Szafranna biję się w piersi, przeoczyłam ten fragment. W tych okolicznościach, angelika.73, faktycznie niepotrzebnie robi problem.