Witam! Mam problem związany z "przyjaciółką" mojego partnera, która jednocześnie jest jego wspólniczką co nie ukrywam, ale komplikuje całą sprawę. Generalnie niby nic, sama mam przyjaciela na którego zawsze mogę liczyć i nie miałabym nic przeciwko tej znajomości gdyby nie fakt że owa kobieta zachowuję się wręcz karygodnie. Mało tego - spali ze sobą parę lat temu, gdy się poznali, nigdy nie byli w zdeklarowanym związku, przelotny romans trwał może miesiąc, wiem o wszystkim od Niego, dużo rozmawiamy, nie ma tematu tabu, znam powód dla którego nic więcej między nimi nie było, więc zazdrość z mojej strony była krótkotrwała. Starałam się zaakceptować tą sytuacje przede wszystkim ze względu na ich firmę w której prowadzenie oboje wkładają dużo wysiłku, poza tym nigdy też nie chciałam być zaborczą jędzą. Niestety jego przyjaciółka nie potrafiła być tak wyrozumiała, nie pogodziła się z tym że nigdy nie byli razem, dosłownie jej odbiło, zaczęły się liczne telefony z byle pierdołą, 20-30 sms'ow dziennie pod hasłem "jak mi źle, nikt mnie nie lubi, mam doła" ( im bardziej były ignorowanej tym więcej ich przychodziło ) , złośliwe docinki odnośnie mojego wieku ( jest starsza ode mnie o 15 lat ), dwuznaczne komentarze na temat naszego związku, liczne próby zwrócenia na siebie uwagi na forum publicznym, propozycje wyjazdów w których oczywiście ja nie byłam uwzględniana. Mój partner mówi mi o tym wszystkim sam, próbował coś z tym zrobić ale to nadal nie TO. W pewnym momencie zrobiło mi się nawet jej żal, rozwódka, samotnie wychowująca dzieci i do tego nieszczęśliwie zakochana, wieczna singielka. Stwierdziliśmy ze potrzebuje czasu żeby zaakceptować tą sytuacje tym bardziej że przywykła do tego ze mój chłopak przez te wszystkie lata był sam. Niestety minęły 3 miesiące i nie widać poprawy. Powoli nie mam już sił, nie wiem jak sobie z tym poradzić, rozważam rozstanie bo na prawdę nie wiem jak się z tym uporać. Kocham tego Faceta, dobrze mnie traktuje, jest świetnym partnerem, ale jego jedyna wadą jest ta upierdliwa kobieta, jest JEDYNYM powodem sprzeczek w Naszym związku. Najbardziej boli mnie to że czasami czuję się zepchnięta na drugi plan, tak jakby moje uczucia były mniej ważne, bo niestety ale ta suka robienie z siebie ofiary losu opanowała do perfekcji..
Podobne tematy
No ale jak masz przywyknąć do sytuacji, w której jak sam mówi Twój chłopak sobie nie radzi? Tą sprawę trzeba rozwiązać. Najlepszym rozwiązaniem jest odizolowanie chłopaka od tej dziewczyny, nawet kosztem tej firmy. Nie może sprzedac udziałów, kupić udziałów, podzielić firmy na dwie?
Teoretycznie byłoby to rozwianiem ale niestety ze względu na drugą firmę nie miałby możliwości prowadzić dwóch działalności jednocześnie, poza tym to trzeba tej babie przyznać - wyręcza go z wielu obowiązków, pomogła mu wielokrotnie w ciężkich chwilach. Jako kobieta naprawdę staram się zrozumieć jej sytuacje, na pewno sprawia jej to ból, ale mimo to nie ma prawa ingerować w nasze życie. Chciałam ją poznać, może nawet spróbować ja zaakceptować ale ona z góry założyła że na pewno się nie polubimy jako argument podała mój wiek, mimo że na każdym kroku udowadnia że jest znaczniej mniej dojrzała emocjonalnie niż ja i do spotkania nigdy nie doszło. Wydaje mi się ze ona po prostu cały czas jest przekonana że jestem dla Niego tylko i wyłącznie po to żeby mógł się odmłodzić, ze za chwilę zmieni zdanie i rzuci się w jej ramiona... pytanie tylko dlaczego nie zrobił tego przez ostatnie 3 lata. CHyba faktycznie ultimatum albo ona albo ja będzie jedynym wyjściem bo niestety ale wszystko jest na dobrej drodze do tego żebym wykończyła psychicznie siebie i Jego.
4 2013-07-30 10:44:54 Ostatnio edytowany przez Konsternacja (2013-07-30 11:11:08)
Ciężką masz sytuację. Widać, że nie chce dać za wygraną.
Co ja bym zrobiła teraz na Twoim miejscu ?
Na pewno nie stawiałabym ultimatum, że albo ona albo ja. Takie wymuszanie wyborów nie wpływa dobrze na ludzką psychikę. Ja uważam, że stawianie pod ścianą często wywołuje taki efekt, że my - stawiający wywieramy taką presję, że wybierający musi zacząć sam instynktownie siebie bronić. Nie mówię, że od razu staje w opozycji, ale staje się bierną stroną, która po prostu nic nie robi.
Ja wykupiłabym sobie gdzieś weekend i powiedziała swojemu mężczyźnie: " Kochanie, w ten weekend wyjeżdżam, muszę odpocząć, bo ta sytuacja nie wpływa na mnie i na Nas dobrze. Twoja wspólniczka niestety nie dała mi szansy nawet siebie poznać ( a nie ukrywam, że chciałabym, bo widzę, że dobrze Ci się z nią współpracuje ). Nie mam nic przeciwko niej, bo jej nawet nie znam. Kocham Cię, ale muszę odpocząć. Ty proszę pomyśl nad rozwiązaniem tej sytuacji, bo taka jej ingerencja w Naszą prywatność sprawia mi przykrość. "
I po takim czymś jeśli Twój mężczyzna nie weźmie pod uwagę Twojego stanu, tego, że musisz odpocząć, że dajesz sygnały, że to Cię męczy - dostaniesz odpowiedź co masz dalej robić.
Dziękuję za rade, wydaje się być sensowna i najmniej szkodliwa dla obu stron. Przez tą cała sytuacje obecny stan mojej psychiki przyczynia się do tego że zaczynam wątpić w mojego Chłopaka, tego samego faceta który udowodnił mi że warto kochać. Będzie ciężko bo podświadomie boję się reakcji ale w końcu lepsza najgorsza prawda niż życie w kłamstwie. Lepiej nie mieć nic niż mieć coś na niby...
Dziękuję za rade, wydaje się być sensowna i najmniej szkodliwa dla obu stron. Przez tą cała sytuacje obecny stan mojej psychiki przyczynia się do tego że zaczynam wątpić w mojego Chłopaka, tego samego faceta który udowodnił mi że warto kochać. Będzie ciężko bo podświadomie boję się reakcji ale w końcu lepsza najgorsza prawda niż życie w kłamstwie. Lepiej nie mieć nic niż mieć coś na niby...
Jeśli skorzystasz z mojej rady dasz mu wtedy szansę na przemyślenie i znalezienie antidotum na Waszą obecną sytuację. ( Tylko nie wyjeżdżaj obrażona i z jakimiś wyrzutami ;p ).
Nie myśl negatywnie, bo jeszcze pomimo tego, że nie powiesz " albo ona albo ja " to tak się zachowasz. Skoro dał Ci poczucie bezpieczeństwa i miłości to przecież nie możesz zakładać, że będzie źle. To jest problem, ale jeżeli on zrozumie, że Tobie takie zachowanie sprawia przykrość poukłada to tak żeby wszystko dobrze się ułożyło. Razem " przegadacie " sytuację i to przejdziecie.
I nie wątp w Niego ! ! ! To Twój Mężczyzna ! ! !
Ja wykupiłabym sobie gdzieś weekend i powiedziała swojemu mężczyźnie: " Kochanie, w ten weekend wyjeżdżam, muszę odpocząć, bo ta sytuacja nie wpływa na mnie i na Nas dobrze. Twoja wspólniczka niestety nie dała mi szansy nawet siebie poznać ( a nie ukrywam, że chciałabym, bo widzę, że dobrze Ci się z nią współpracuje ). Nie mam nic przeciwko niej, bo jej nawet nie znam. Kocham Cię, ale muszę odpocząć. Ty proszę pomyśl nad rozwiązaniem tej sytuacji, bo taka jej ingerencja w Naszą prywatność sprawia mi przykrość. "
No tak z jednej strony wspólniczka, na którą zawsze on może liczyć, z drugiej strony dziewczyna, której tak nie za bardzo zależy i zostawia chłopaka samego na polu walki. Gdy przyjdzie do wyboru, ciekawe kogo chłopak wybierze? ![]()
Konsternacja napisał/a:Ja wykupiłabym sobie gdzieś weekend i powiedziała swojemu mężczyźnie: " Kochanie, w ten weekend wyjeżdżam, muszę odpocząć, bo ta sytuacja nie wpływa na mnie i na Nas dobrze. Twoja wspólniczka niestety nie dała mi szansy nawet siebie poznać ( a nie ukrywam, że chciałabym, bo widzę, że dobrze Ci się z nią współpracuje ). Nie mam nic przeciwko niej, bo jej nawet nie znam. Kocham Cię, ale muszę odpocząć. Ty proszę pomyśl nad rozwiązaniem tej sytuacji, bo taka jej ingerencja w Naszą prywatność sprawia mi przykrość. "
No tak z jednej strony wspólniczka, na którą zawsze on może liczyć, z drugiej strony dziewczyna, której tak nie za bardzo zależy i zostawia chłopaka samego na polu walki. Gdy przyjdzie do wyboru, ciekawe kogo chłopak wybierze?
Ale co dokładnie sugerujesz? Że autorka nie ma prawa czuć się źle? Że nie może wymagać od niego, żeby jego przyjaciółka przestała ingerować w ich życie? Czy może sugerujesz, że autorka sama powinna za niego rozwiązać ten problem, mimo tego, że jest dużo młodsza niż jej partner, ma pokazywać mu co dobre i wypada a co jest złe? Chyba dorosły i dojrzały mężczyzna, powinien sam wiedzieć, gdzie granice postawić, by jego kobieta nie czuła się niekomfortowo czy zagrożona.
Zawineła babka parol na niego jednym zdaniem.Pewnie miała nadzieję że coś się między nimi urodzi (uczucie) a tu kicha i przeżyć tego nie może.Przyjażniłam sie z kilkoma facetami i wiesz mi nigdy nie wyprawaiałam takich cudów .Albo on sie postawi i jednoznacznie da jej do zrozumienia że nic między nimi nie będzie albo sama Walki nie wygrasz.Ona walczy z tobą o jego uczucie i to dużo a wręcz wszytko zależy od jego zachowania.Tu nie chodzi o ultimatum ale o zmianę podejścia jej do waszego związku ona musi wiedzieć że to nie ona jest jego centum ale ty bez wzgledu nato co ona do niego czuje.
Rozpacz i bezsilność, przez 3 lata dawał jej do zrozumienia ze nic oprócz przyjaźni nie będzie, teraz daje jej to odczuć jeszcze bardziej, ale to babsko nie daje za wygraną. która kobieta mająca chociaż odrobinę godności robi coś takiego wiedząc że mężczyzna nie jest nią zainteresowany i układa życie z inna?! poza tym jest na tyle podstępna że w każdej wiadomości zaznacza jak bardzo się cieszy że jest szczęśliwy, ze mu tego zazdrości że ma nadzieje że ona również będzie ale zawsze, dosłownie zawsze poprzedza to tekst typu " nie musisz się ze mną kochać abym czuła twoją bliskość" albo jeżeli jest brak reakcji na jej nocne wypociny i gorzkie żale to padają obraźliwe słowa a następnie przeprosiny i lament. tak nie zachowuje się normalna, dojrzała osoba, zrównoważona psychicznie i emocjonalnie, a już na pewno nie przyjaciółka. Jego winy bo nie potrafi się odciąć od tej toksycznej znajomości ale z drugiej strony jak mam mu się dziwić skoro ta kobieta była przy nim zawsze, przez cały ten czas. jedynym rozwiązaniem dla niej jest leczenie, tym bardziej że podobna sytuacja miała miejsce już wcześniej.
Musisz sobie powyjaśniać pewne kwestie z tą kobietą. Sam na sam. Relacje pomiędzy nią a twoim partnerem powinny ograniczyć się do spraw dotyczących firmy. I to oczywiste, że jeśli współpracują razem muszą mieć dobre stosunki. Ale jego prywatne życie, które dzieli z tobą nie ma prawa interesować tej kobiety. Może być mu głupio jej to delikatnie powiedzieć, chociaż dla mnie to śmieszne, bo powinien już dawno twardo postawić jej granice. Jeśli dotychczas tego nie zrobił, to raczej nie masz co liczyć na niego w tej sytuacji i sama powinnaś się z nią rozprawić. Bądź stanowcza i pewna siebie podczas spotkania. Ale doradzam ci również rozmowę z twoim ukochanym i może razem będzie wam raźniej spotkać się i na spokojnie odciąć się od tej kobiety. Z twoim wątkiem skojarzył mi się taki film 'Obsesja'.. ;/
12 2013-07-31 00:10:47 Ostatnio edytowany przez Konsternacja (2013-07-31 00:11:41)
Musisz sobie powyjaśniać pewne kwestie z tą kobietą. Sam na sam. Relacje pomiędzy nią a twoim partnerem powinny ograniczyć się do spraw dotyczących firmy. I to oczywiste, że jeśli współpracują razem muszą mieć dobre stosunki. Ale jego prywatne życie, które dzieli z tobą nie ma prawa interesować tej kobiety. Może być mu głupio jej to delikatnie powiedzieć, chociaż dla mnie to śmieszne, bo powinien już dawno twardo postawić jej granice. Jeśli dotychczas tego nie zrobił, to raczej nie masz co liczyć na niego w tej sytuacji i sama powinnaś się z nią rozprawić. Bądź stanowcza i pewna siebie podczas spotkania. Ale doradzam ci również rozmowę z twoim ukochanym i może razem będzie wam raźniej spotkać się i na spokojnie odciąć się od tej kobiety. Z twoim wątkiem skojarzył mi się taki film 'Obsesja'.. ;/
Ale czemu ona ma wyjaśniać ? Przecież to wspólniczka - przyjaciółka jej mężczyzny. Niech nie robi z niego jakiegoś idioty, który nie potrafi sam swoich spraw pozałatwiać, tylko jego kobieta musi to robić. Bez przesady... Ja bym się w takie " wyjaśniające trójkąciki " nie bawiła.
shishia - co miałaś na myśli pisząc, że taka sytuacja miała już wcześniej miejsce ?
Konsternacja - wiem od Niego że gdy spotykał się kiedyś z pewną kobietą to jego przyjaciółeczka robiła podobne sceny
Szczerze??? To sama nie wiem kto co ma robić, czy w ogolę robić cokolwiek, czy może to ja mam z głową, ona a może On?! na spotkanie z nią nie ma szans tak jak pisałam wcześniej a przecież nie wjadę do biura
/ może faktycznie to mój Partner jest osobą decyzyjną w tym całym cyrku, pojęcia nie mam. Jedyne czego jestem pewna to to że Nasz związek nie składa się z dwóch osób a z trzech i jeżeli dalej tak będzie to nikt z tego chorego trójkącika nie będzie szczęśliwy. Cały czas walczę, za wszelką cenę ale pojawia się też moment kiedy po prostu czuję do Niego cholerny żal o to wszystko
Konsternacja - wiem od Niego że gdy spotykał się kiedyś z pewną kobietą to jego przyjaciółeczka robiła podobne sceny
Szczerze??? To sama nie wiem kto co ma robić, czy w ogolę robić cokolwiek, czy może to ja mam z głową, ona a może On?! na spotkanie z nią nie ma szans tak jak pisałam wcześniej a przecież nie wjadę do biura
/ może faktycznie to mój Partner jest osobą decyzyjną w tym całym cyrku, pojęcia nie mam. Jedyne czego jestem pewna to to że Nasz związek nie składa się z dwóch osób a z trzech i jeżeli dalej tak będzie to nikt z tego chorego trójkącika nie będzie szczęśliwy. Cały czas walczę, za wszelką cenę ale pojawia się też moment kiedy po prostu czuję do Niego cholerny żal o to wszystko
To Jego przyjaciółka.
To Jego wspólniczka.
To do Niego ona pisze.
To On NIC z tym nie robi.
Ja nie rozumiem czemu Ty się zastanawiasz nad tym kto w tej całej sytuacji powinien " wziąć byka za rogi ". Ty jesteś JEGO kobietą.
A powiedz mi jakie są Jego reakcje kiedy o niej rozmawiacie ? Co on w ogóle mówi ?
w większości przypadków każda rozmowa na ten temat kończy się sprzeczka, mamy ciężkie charaktery, do tego on jest uparty. twierdzi ze ona nie jest taka zła, ze po prostu ma problemy, ze mam ja ignorować to jej się znudzi, ze musi się przyzwyczaić bo to dla niej nowa sytuacja ( wtedy ja dostaje szalu, bo co ze mną?! ) sama stwierdziła ze cały czas wiedziała ze nie jest jej chłopakiem ale zawsze był gdzieś obok a teraz wszystko się zmieniło. czasami nawet twierdzi ze nie widzi w tym problemu i nawet próbuje ja bronic, nie przyzna mi racji ale i tak zawsze robi co należny. wiele razy po takiej kłótni wychodził i słyszałam ze do niej dzwoni, krzyczy, tłumaczy, prosi. bez skutku, a jeżeli nawet to tylko daje to chwilowy rezultat.
Po tym co napisałaś, że każda twoja prośba by załatwił tę sprawę kończy się kłótnią, a jego rozmowy z nią też nic nie dają, to sądzę że najlepszym wyjściem będzie to co radziła Konsternacja na początku. Może ten krótki wyjazd jakoś zmobilizuje go do bardziej stanowczego działania.
Wspólniczka chłopaka z całą pewnością kwalifikuje się do leczenia.
Tylko zastanów się, jaki ma ona cel? Najprawdopodobniej liczy na to, że doprowadzi Cię do obłędu... i sama sobie pójdziesz (czyli w sumie nie jest z nią tak źle). No i niestety wygrywa...
Spróbuj podejść racjonalnie. Owszem, kilka lat temu miał z nią krótki romans. Jednak z nią dalej być nie chciał... i to dość mocno nie chciał, skoro pracując z nią tyle lat, przyjaźniąc się, trwał w tym przekonaniu. A nawet znalazł sobie w tym czasie inną.
Pewnie fakt ten (że zrobił jej nadzieję na związek, a nie wyszło) umiejętnie wykorzystuje wywołując w nim poczucie winy. Do tego dochodzi spora bliskość wynikająca z faktu, że współpracują, często się widzą, ona mu się zwierza.
Trudno mu na pewno ot tak ją ranić. W jakiś sposób próbuje rozumieć jej rozgoryczenie, że nie może być jej (czuje się odpowiedzialny za uczucia, które w niej kiedyś wzbudził), a jednak wbrew jej oczekiwaniom chce sobie ułożyć życie. Z Tobą.
Jeśli jednak reaguje na Twoje sugestie i po raz enty do niej dzwoni, znaczy, że to nie tak, że ma gdzieś Twoje uczucia. Myślę, że jego "bagatelizowanie" jej wybryków wynika bardziej z faktu, że sam zna swoje uczucia, i wie, jak śmieszne są jej wszystkie zabiegi.
Może spróbuj mu bardziej zaufać. Niby po co by Ciebie trzymał, gdyby marzył by być z nią?
Jednak, moim zdaniem, powinnaś być od niej mądrzejsza. Nie daj się nabrać na jej gierki, bo tańczysz, jak Ci zagra... a ona tylko zaciera ręce, że już niedługo wytrzymasz... jeszcze tylko parę tysięcy smsów... i już sobie pójdziesz na dobre.
Spróbuj ją trochę ignorować. Może ustal ze swoim chłopakiem jakieś zasady, niech może ją poprosi, by jednak w jakichś godzinach nie wysyłała smsów... albo niech nie odpisuje... I tu może rzeczywiście pomocny być Twój wyjazd, który da mu do myślenia. Niech może on zaproponuje coś, by dać Ci odczuć, że to Ty jesteś najważniejsza.
Głowa do góry. Postaraj się wyluzować. Ja też myślę, że jeśli będzie czuła, że jesteś pewna jego uczuć (a swoją złością pokazujesz, że nie jesteś) w końcu odpuści.
No... mam nadzieję, że nie wprowadzi w życie jakiegoś innego planu... rodem z thrillera. ![]()
Ja bym kazala wybrac. Albo ja albo ona.
Bo dlaczego niby ja mialabym marnowac czas, zycie i nerwy i blokowac sobie szanse na poznanie kogos kto nie bylby takim slabeuszem i umialby sie zachowac jak dojrzaly facet ?
Niech sie decyduje byle szybko i wtedy wszystko szybko wiadomo. A nie tracic czas na to , ze on bedzie sie motal, Ty bedziesz marudzila, a ona dreczyla.
KajkaKa - Dziękuje :-) Pomogłaś spojrzeć mi na tą sytuację w racjonalny sposób. Gdybym mu nie ufała to już dawno ten związek byłby zakończony. Potrzebowałam rady osób bezstronnych aby dowiedzieć się czy przypadkiem nie osiągnęła już swojego celu - doprowadzenia mnie do szaleństwa... Jeszcze jej się to nie udało i stanowczo jej na to nie pozwolę :-)
Co do tego że może czuć się odpowiedzialny za jej uczucia - możliwe, o każdej ze swoich byłych partnerek wypowiada się z szacunkiem, uważam to za plus, z nią natomiast utrzymuje stały kontakt wiec pewnie łatwo mu nie jest dodatkowo wysłuchiwać jej żali.
Wczoraj odbyliśmy rozmowę, którą dokończymy w cztery oczy, znacznie podniosła mnie na duchu. Mam wspaniałego Mężczyznę, może pomijając tą jedną wadę ;-) i chyba czas najwyższy skupić się na tym co jest między nami a nie na tym co jest na zewnątrz. W końcu na myśl o zbliżającym się weekendzie który spędzimy razem czuję jedynie radość a nie obawę przed tym co tym razem za atrakcje panienka nam zafunduję.
adamajkis napisał/a:Konsternacja napisał/a:Ja wykupiłabym sobie gdzieś weekend i powiedziała swojemu mężczyźnie: " Kochanie, w ten weekend wyjeżdżam, muszę odpocząć, bo ta sytuacja nie wpływa na mnie i na Nas dobrze. Twoja wspólniczka niestety nie dała mi szansy nawet siebie poznać ( a nie ukrywam, że chciałabym, bo widzę, że dobrze Ci się z nią współpracuje ). Nie mam nic przeciwko niej, bo jej nawet nie znam. Kocham Cię, ale muszę odpocząć. Ty proszę pomyśl nad rozwiązaniem tej sytuacji, bo taka jej ingerencja w Naszą prywatność sprawia mi przykrość. "
No tak z jednej strony wspólniczka, na którą zawsze on może liczyć, z drugiej strony dziewczyna, której tak nie za bardzo zależy i zostawia chłopaka samego na polu walki. Gdy przyjdzie do wyboru, ciekawe kogo chłopak wybierze?
Ale co dokładnie sugerujesz? Że autorka nie ma prawa czuć się źle? Że nie może wymagać od niego, żeby jego przyjaciółka przestała ingerować w ich życie? Czy może sugerujesz, że autorka sama powinna za niego rozwiązać ten problem, mimo tego, że jest dużo młodsza niż jej partner, ma pokazywać mu co dobre i wypada a co jest złe? Chyba dorosły i dojrzały mężczyzna, powinien sam wiedzieć, gdzie granice postawić, by jego kobieta nie czuła się niekomfortowo czy zagrożona.
Sugeruję to co w sumie sama autorka zrobiła. Pomaga chłopakowi w jego problemie (wspiera go), nie ucieka, nie udaje, że jej to nie dotyczy. ![]()