Skarbie, ty jeszcze nie pozbierałaś się po ciężkim i bolesnym rozstaniu. Nowym związkiem nie zaleczysz tego bólu. Szczerze, uważam, że najpierw powinnaś definitywnie zamknąć temat poprzedniej relacji, pogodzić się z rozstaniem, przepracować żal, zawód i dopiero z zaleczonym sercem i czystą głową zacząć sobie szukać faceta.
Poczytaj uważnie, co ci tu piszemy.
Piszemy, że uroda nie jest równoznaczna z atrakcyjnością. Można być piękną i nie mieć powodzenia, można być przeciętną i mieć wianuszek adoratorów. Piszemy, że najważniejsze w tym wszystkim jest twoje własne nastawienie. Jeśli uważasz się za nieatrakcyjną, chowasz się przed ludźmi, chodzisz ze spuszczoną głową, masz smutną minę, jesteś zamknięta w sobie i skwaszona - to to są problemy, nad którymi musisz popracować, to odsuwa od ciebie facetów, a nie gładkość twoich nóg.
I nie piszę ci, żeby ci dokopać. Piszę, bo sama to przerobiłam. Przez bardzo długi czas faceci mnie nie zauważali (a już na pewno nie tacy, przez których chciałam być zauważona). Bo byłam nieśmiałą i przede wszystkim zakompleksioną myszą. Miałam problem z nawiązaniem kontaktu wzrokowego. Miałam problem z odezwaniem się - i tłumaczyłam sobie, że to przez piskliwy głos, a tak naprawdę bałam się, że powiem coś głupiego i mnie wyśmieją. Choć głupia nie byłam. Miałam problem z odwzajemnieniem uśmiechu, nie mówiąc nawet o uśmiechnięciu się pierwszej. Koleżanki mi powtarzały, że w tym jest problem, a nie w moim wyglądzie (średni wzrost, drobna budowa, trochę trądziku - powód gigantycznych kompleksów - regularne rysy twarzy).
Dopiero jak w to uwierzyłam, jak popracowałam nad swoim poczuciem wartości, jak uwierzyłam, że jestem fajna i atrakcyjna, to zaczęłam być zauważana przez facetów. W wyglądzie nie zmieniłam niczego. Nie zaczęłam nawet bywać w jakichś szczególnych miejscach - po prostu przestałam być myszą i stałam się kobietą. Zdziałało cuda.
Na to wyjście do kina nie wystroiłam się jakoś szczególnie - legginsy, tenisówki, luźna bluza i trochę podkładu na twarzy. Atrakcyjność, wzbudzanie zainteresowania, niewiele ma wspólnego z wyglądem. Ja się wyróżniłam z tłumu (całkiem przypadkowo) tym, że byłam samotną dziewczyną na seansie kinowym wypełnionym facetami i nastolatkami. Ty też napewno masz coś, co cię wyróżnia - czas to wyeksponować.