W czasach szkoły średniej niemal na każdej przerwie nawiązywałem kontakt wzrokowy z pewną panną. Zwyczajnie stojąc na korytarzu nasze spojrzenia co jakiś czas się spotykały. Zdarzyła się taka sytuacja, że siedziałem sam na długiej ławce i po tym jak nasz wzrok się zetknął, ona obok usiadła.
Z inną dziewczyną miałem podobnie, że spojrzenia się spotykały, również niska, koło 155. Kiedyś odrabiałem lekcje siedząc samemu na przerwie i ona podeszła pytając, czy może w czymś pomóc. Powiedziałem, że tak, ale z przejęcia wyrwałem prawie stronę w książce, a ona zareagowała "spokojnie" i po jakimś czasie odeszła.
Z taką blondynką, nieco wyższą - koło 164? miałem podobnie, że spojrzenia się spotykały. Warto zauważyć, że najczęściej stojąc przed szatnią i czekając na otwarcie, zauważałem, że ona stoi koło mnie. Ja w lewo, ona w lewo, ja w prawo, ona w prawo. Zazwyczaj znajdywała się tam gdzie ja.
Zdarzyła się sytuacja kiedy miałem okienko i stałem na wprost sali w której miała jakieś zajęcia. Gdy rozległ się dzwonek i uczniowie opuszczali klasę ujrzałem ją. Szła z koleżankami i podeszła do okna przy którym stałem. Dziewczyny zachęcały ją aby z nimi poszła na górę, a ona odpowiedziała "chcę zobaczyć jaka jest pogoda". Pożegnały się i ona stojąc obok mnie wyglądała przez okno. Dla mnie to kuriozalna sytuacja i nie wiem czy mi się wydawało, czy rzeczywiście chciała żebym zagadał.
Kiedyś w trakcie rekolekcji w kościele, usiadła ławkę za mną, słyszałem jak koleżanki mówiły "zobacz kto tutaj siedzi", a ona "cicho". Była głośna śmiała się, lecz kiedy odwróciłem się żeby zobaczyć z czego tak się śmieje, patrzyła się przed siebie. Wcześniej myślałem, że wiedziała że się mi podoba i podzieliła się niniejszą informacją z koleżankami, stąd padły wyżej wspomniane słowa, lecz teraz nie byłbym tego taki pewien, mogło być też tak, że one wiedziały, że się jej podobam.
Do mojej klasy chodziła też taka drobna dziewczyna. Lubiłem się z nią droczyć, żartować, spędzać czas. Podobała się mi, lecz nie wiedziałem jak rozwinąć relację. Koleżanki z klasy mówiły, że "jak na was patrzę, to pasujecie do siebie", "dlaczego się nie umówicie, przecież tak to widać, że na siebie lecicie, powinniście się spotkać". Niby sytuacja prosta, lecz ona zwracała uwagę na jakiegoś typa z klasy sportowej. Specjalnie na przerwach chodziła pod jego klasę żeby na niego popatrzeć. A kiedy wręczyłem jej prezent na mikołajki oznajmiła, że będzie przypominał jej tamtego gościa. Lecz kiedyś na okienku patrzyła się na mnie, a na słowa "nie patrz się tak bo cię pocałuję" zareagowała "całuj". Kiedy powiedziałem, że muszę jej coś powiedzieć i żeby wyszła z klasy zgodziła się tylko potem wysłała smsa, czy może iść z koleżanką. Nie zgodziłem się, później namawiała żebym jej powiedział. Co o tym myślicie?
Była też taka większa ode mnie dziewczyna - 170. Zaczepiała mnie, szła do toalety łapała za ucho, siadała mi na kolanach na przerwach, albo ja jej. Kiedy coś czytałem przysiadała się tak, że jej noga przyklejała się do mojej nogi, a nasze głowy się stykały. Kiedyś ukradkiem zauważyłem jak się przesuwała.
No i była też taka ruda, z którą w ogóle prawie nie zamieniłem słowa, ale na koniec lekcji stała zawsze tam gdzie znajdowała się moja ławka. Kiedyś nawet specjalnie się przesiadłem, a ona zatrzymała się w miejscu gdzie obecnie siedziałem.
Proszę o analizę.